Obserwator CMWP SDP nie wpuszczony na rozprawę Watchdog Polska przeciw Fundacji Lux Veritatis

29 kwietnia b.r. odbyła się pierwsza rozprawa  w procesie z z subsydiarnego aktu oskarżenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska przeciw Zarządowi toruńskiej Fundacji Lux Veritatis czyli  o.Tadeuszowi Rydzykowi,  o. Janowi Królowi i Lidii Kochanowicz – Mańk. Fundacja jest nadawcą TV Trwam.  Na rozprawę nie została wpuszczona obserwator CMWP SDP, red. Ewa Urbańska. 

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP   wysłało  do Sądu Rejonowego w Warszawie zawiadomienie  o objęciu tej sprawy swoim monitoringiem 14 kwietnia b.r.  pocztą tradycyjną oraz elektroniczną.  Dzień później CMWP SDP otrzymało mailem  potwierdzenie odbioru tego zawiadomienia. Mimo to red. Ewa Urbańska nie mogła wejść 29 kwietnia b.r. na teren Sądu, ani nie mogła uczestniczyć w rozprawie. CMWP SDP zwróci się do Sądu o wyjaśnienie tej sytuacji oraz domagać się będzie zgody na udział przedstawiciela CMWP SDP w  rozprawach.

 

Organizacja Watchdog Polska domaga się informacji o 9-letnim okresie działalności  Fundacji Lux Veritatis tj. od 2008 roku do 2016  r.  w szczególności tego, jakie środki publiczne otrzymała fundacja dla realizacji swoich celów statutowych, oraz szczegółowej  informacji o wydatkowaniu tych środków  z podaniem danych dotyczących zarówno osób fizycznych, jak i umów z przedsiębiorstwami  i umów cywilno-prawnych. Fundacja Lux Veritatis twierdzi, iż  po otrzymaniu  wniosku o w/w informacje z dnia 3 listopada 2016 wykonała swój obowiązek i przekazała informacje organizacji Watchdog Polska, co potwierdził wojewódzki sąd administracyjny oraz prokuratura, która później trzykrotnie umarzała w tym zakresie postępowanie.  Mimo to Watchdog Polska złożyła oskarżenie  przeciwko członkom zarządu fundacji Lux Veritatis , że nie dopełnili swoich obowiązków  i nie udzielili informacji tej organizacji. Sprawa toczy się w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Warszawa -Wola.

 

W ocenie CMWP SDP w tej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich o. Tadeusza Rydzyka, o. Jana Króla i dyr. Lidii Kochanowicz – Mańk.  W związku z powyższym CMWP podjęło  monitoring sprawy  w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i innymi przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

CMWP.o.LuxVeritatis.ca.Watchdog.Zawiadomienie.14.04.21 (1)

 

CMWP.obs.E.Urbańska.LuxVeritatis.29.04.2021

 

CMWP SDP na konferencji prasowej kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich

29 kwietnia br. Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP   uczestniczyła w konferencji prasowej posła Bartłomieja Wróblewskiego, kandydata do objęcia funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich ,  gdyż poseł zadeklarował, iż  wolność słowa i związane z nią działania będą przedmiotem jego szczególnej troski, gdyby udało mu się uzyskać akceptację Senatu, po tym jak  15 kwietnia b.r. został wybrany na funkcję  Rzecznika Praw Obywatelskich przez Sejm RP. 

 

Żadne środki prawne nie mogą kneblować wolności słowa i debaty publicznej – mówił wybrany przez Sejm na RPO poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Zadeklarował  ograniczenie art. 212 Kk dot. zniesławienia.  Jak relacjonuje  Polska Agencja Prasowa , poseł Bartłomiej Wróblewski podkreślał, że jako rzecznik będzie bronił klasycznych wolności liberalnych, bo dzięki nim możemy żyć w wolnym i zasobnym społeczeństwie, a  jego szczególna uwaga będzie poświęcona konstytucyjnym wolnościom, w tym własności, wolności działalności gospodarczej,  wolności wykonywania zawodu, wolności słowa, zgromadzeń i zrzeszania się, nietykalności osobistej, prawu do prywatności, ochroni czci i dobrego imienia, a także nietykalności mieszkania – zadeklarował.

 

Moje przekonanie dotyczące konieczności obrony wolności słowa jest bardzo szczere. Widzę zagrożenia płynące dla wolności słowa z różnych stron” – przekonywał wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich  poseł.

 

Jolanta Hajdasz powiedziała, iż przyjmuje z nadzieją i zadowoleniem deklarację posła B. Wróblewskiego, gdyż CMWP SDP diagnozuje obecnie wiele problemów związanych  z zagrożeniem realizacji zasady wolności słowa , które  nie zawsze są przedmiotem troski innych podmiotów i organizacji pozarządowych i cieszy się , iż wśród organizacji pozarządowych, z którymi p. Bartłomiej Wróblewski chciałaby ściśle współpracować  jest CMWP SDP. Ciągle mamy do czynienia w naszym systemie prasowym z penalizacją zniesławienia  i ogromnym wzrostem liczby spraw kierowanych do sądu przeciwko dziennikarzom z paragrafu 212 kk, liczba spraw kierowanych do sądów przeciwko dziennikarzom z tego paragrafu w ostatnich pięciu latach wzrosła blisko trzykrotnie. Jest nad czym pracować i przy czym współpracować – dodała.

 

Bartłomiej Wróblewski pytany, czy będzie apelował o wykreślenie art. 212 z Kodeksu karnego, odpowiedział: Na pewno ta sprawa zostanie przeze mnie podjęta-  i dodał – na pewno będę chciał mocnego ograniczenia, jeśli nie wykreślenia art. 212. 

 

W czasie konferencji prasowej poparcia Bartłomiejowi Wróblewskiemu udzielił  także przedsiębiorca  Roman Kluska, którego oświadczenie zostało wyemitowane w trakcie konferencji z nagrania na tablecie  oraz  prezydent Wielkopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan Jacek Silski.

 

 

CMWP SDP w sprawie programu „Warto rozmawiać”

CMWP SDP apeluje do kierownictwa  TVP S.A. o emisję programu „Warto rozmawiać” z 19 kwietnia br.  autorstwa redaktorów Jana Pospieszalskiego i Pawła Nowackiego i przywrócenie dotychczasowego stałego miejsca tego programu w ramówkach Telewizji  Polskiej.

 

19 kwietnia br.  o godz. 20.35 miał być wyemitowany na żywo w TVP3 kolejny odcinek programu „Warto rozmawiać”.  Jak poinformował w mediach społecznościowych prowadzący program red. Jan Pospieszalski „Przed wejściem do studia poinformowano nas, że program jest nagrywany i zostanie wyemitowany później Tyle dowiedziałem się od dyrekcji anteny Kiedy? Nie wiem. Nagrany program z udziałem ministra P. Czarnka dot konsekwencji nauczania zdalnego dla dzieci, nauczycieli, rodzin (pisownia oryginalna).  Wg informacji CMWP SDP program „Warto rozmawiać” został nagrany i nie podano terminu jego emisji. Jak informują media, TVP oświadczyła, że prowadzi rozmowy z producentem w sprawie utrzymania cyklu w ramówce.

 

20 kwietnia br. Komisja Etyki Telewizji Polskiej stwierdziła, że wyemitowany 12.04.21 r. odcinek „Warto rozmawiać” o walce rządu z pandemią naruszył zasady etyki dziennikarskiej obowiązujące w TVP. Skargę na program złożyła Joanna Lichocka, posłanka PiS, członek Rady Mediów Narodowych. Redakcja programu “Warto Rozmawiać” oświadczyła w mediach społecznościowych, że nie przyjmuje do wiadomości orzeczenia Komisji Etyki TVP z 19.04.2021, ponieważ w ich ocenie orzeczenie to wydane zostało z pominięciem procedur, które zakładają wysłuchanie wszystkich stron prowadzonego postępowania. Prowadzący i producent programu nigdy nie zostali wezwani przed Komisję, by złożyć wyjaśnienia w sprawie programu z 12.04.2021.

 

Redaktor Jan Pospieszalski i wydawca programu red. Paweł Nowacki, autorzy programu „Warto rozmawiać” to cenieni i powszechnie znani w Polsce dziennikarze, z niekwestionowanym dorobkiem zawodowym, cieszący się od wielu lat wiarygodnością i zaufaniem widzów. W przeszłości wielokrotnie wykazywali się odwagą cywilną w poruszaniu trudnych i kontrowersyjnych tematów, realizując misję telewizji publicznej.  W ocenie CMWP SDP  zawieszenie programu „Warto rozmawiać” byłoby  dla w/w twórców niezasłużoną i wyjątkowo dokuczliwą represją, która  zagrażałaby realizacji zasady wolności słowa w demokratycznym państwie i obniżałaby jakość debaty publicznej w Polsce.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

 

Warszawa, 21.04.2021 r.

Zapowiedź premiery filmu „Stan zagrożenia” red. Ewy Stankiewicz w TVP 1. Apelowało o to CMWP SDP

W niedzielę 18 kwietnia o godz. 21:15 TVP 1  wyemituje film dokumentalny red. Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia” poświęcony katastrofie smoleńskiej. Film zostanie wyemitowany również w TVP Polonia (dzień później, 19 kwietnia o godzinie 22:35. Powtórka o godzinie 4:45). Jak  poinformowała red. Ewa Stankiewicz, film nie będzie dostępny w internecie.

 

Film zdobył nagrody na 21 festiwalach w świecie- mówi red. Ewa Stankiewicz.

 

https://niezalezna.pl/390950-dokument-o-smolensku

 

„Stan Zagrożenia” ujawnia nieznane dotąd kulisy tego, co stało się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Wyróżniano go w kategorii “pełnometrażowy film dokumentalny”, ale na festiwalu Gold Movie Awards przyznano mu też nagrodę w kategorii „najlepszy producent”.

 

– Jestem sama tym zaskoczona [liczbą nagród] i bardzo się cieszę. To znaczy, że film jest zrozumiały dla społeczności międzynarodowej, pomimo, że mówi o tym, co się zdarzyło w Polsce, o bardzo zakłamanej kwestii, która polegała bardzo dużej dezinformacji. Okazuje się, że opowiedzenie o tym, jak zginął polski prezydent na terenie Rosji jest, po pierwsze, interesujące za granicą, a po drugie – widać, że jest to opowiedziane w sposób zrozumiały – mówiła Ewa Stankiewicz w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

 

CMWP SDP  dwukrotnie apelowało publicznie o emisję filmu w telewizji publicznej  (21 stycznia b.r. oraz 10 kwietnia b.r.) oraz wystąpiło w tej sprawie pisemnie do Prezesa TVP S.A. (14 kwietnia 21 r.)

 

Foto: wnet.fm

 

Apele CMWP SDP w sprawie emisji filmu red. Ewy Stankiewicz: TUTAJTUTAJ.

 

Gmina Rędziny kontra dziennikarz. Kolejna sprawa z 212 kk objęta monitoringiem CMWP SDP

13 kwietnia 2021 r. w Sądzie Rejonowym w XVI Wydziale Karnym  w Częstochowie  odbyła się  druga rozprawa przeciwko redaktorowi Pawłowi Gąsiorskiemu z oskarżenia Gminy Rędziny (sygn. akt  XVI K 1266/20). Rozprawę prowadził SSR Marek Garlik. Red. Paweł Gąsiorski został oskarżony z art. 212 kk za opublikowanie dwóch artykułów na swoim portalu gminaredziny.pl na temat wydatków i dochodów dotyczących  odbioru, gospodarowania i transportu śmieci.  Według aktu oskarżenia gmina została zniesławiona m.in. sformułowaniem “gmina nieźle zarabia na Waszych odpadach”. Wg wójta Rędzin są to nieprawdziwe informacje, a twierdzenie, że m.in. “mieszkańcy za dużo płacą za śmieci”  spowodowało utratę zaufania do gminy Rędziny przez mieszkańców. Gmina nie zwróciła się do portalu o sprostowanie treści artykułu ani w części, ani w całości.  

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy. Obserwatorami sprawy byli red. Halina Żwirska  z CMWP SDP oraz Zbigniew Wieczorek z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

Na rozprawę stawili się: oskarżony red. Paweł Gąsiorski oraz wójt gminy Rędziny Paweł Militowski wraz z pełnomocnikami.

 

Rozprawa toczy się w trybie niejawnym. CMWP SDP wystąpi do sądu o przywrócenie jawności tej sprawy ze  względu na precedensowy jej charakter, bo wg oskarżenia dziennikarz  naruszył dobra osobiste całej gminy,  a do tej pory ta kategoria odnosiła się jedynie do konkretnych osób.

 

Termin następnej rozprawy: 15 czerwca, sala 13, godzina 9:00.

 

Tekst : red. Halina Żwirska

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę  przejęcia spółki Polska Press przez PKN Orlen

CMWP SDP informuje, iż  obejmuje monitoringiem sprawę  przejęcia spółki Polska Press przez PKN Orlen. 

 

8 kwietnia Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów  wydał postanowienie w związku ze złożonym wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa UOKiK wydającej zgodę na przejęcie przez PKN Orlen spółek należących do Polska Press, do czasu zbadania przez sąd odwołania Rzecznika Prawa Obywatelskich. Sąd uznał, że do czasu rozstrzygnięcia złożonego odwołania strony transakcji muszą wstrzymać się z wykonaniem zaskarżonej przez RPO decyzji.

 

W ocenie CMWP SDP  decyzja SOKiK  jest szkodliwa dla ładu medialnego w Polsce, gdyż spowoduje iż wejście w życie decyzji  UOKiK zostaje odłożone na czas nieoznaczony, a nawet stoi pod znakiem zapytania.

 

CMWP SDP   przypomina, iż Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym praktycznie monopolistyczną wydawnictwa Verlagsgruppe Passau. W stanowisku przyjętym już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. dziennikarze stwierdzili, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych. W ocenie  SDP zakup firmy Polska Press przez PKN Orlen jest szansą na poprawę tej sytuacji.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP istnieje od 1996 r. i stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  W związku z powyższym w zakresie realizowanych zadań CMWP m. in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w tym zakresie, jak również w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne oraz przedstawia opinie w charakterze amicus curiae.

 

CMWP podjęło  monitoring sprawy zgodnie z przepisami prawa oraz wskazanymi wyżej kryteriami, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 13 kwietnia 2021 r.

 

O sprawie wstrzymania przez sąd przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press pisaliśmy na naszym portalu TUTAJ i  TUTAJ.

 

CMWP SDP obejmuje monitoringiem proces przeciwko fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę z subsydiarnego aktu oskarżenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska przeciw Zarządowi toruńskiej Fundacji Lux Veritatis czyli  o.Tadeuszowi Rydzykowi,  o. Janowi Królowi i Lidii Kochanowicz-Mańk pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa i prasy. Fundacja jest nadawcą TV Trwam.

 

Organizacja Watchdog Polska domaga się informacji o 9-letnim okresie działalności  Fundacji Lux Veritatis tj. od 2008 roku do 2016  r.  w
szczególności tego, jakie środki publiczne otrzymała fundacja dla realizacji swoich celów statutowych, oraz szczegółowej  informacji o wydatkowaniu tych środków  z podaniem danych dotyczących zarówno osób fizycznych, jak i umów z przedsiębiorstwami  i umów cywilno-prawnych. Fundacja Lux Veritatis twierdzi, iż  po otrzymaniu  wniosku o w/w informacje z dnia 3 listopada 2016 wykonała swój obowiązek i przekazała informacje organizacji Watchdog Polska, co potwierdził wojewódzki sąd administracyjny oraz prokuratura, która później trzykrotnie umarzała w tym zakresie postępowanie.  Mimo to Watchdog Polska złożyła oskarżenie  przeciwko członkom zarządu fundacji Lux Veritatis , że nie dopełnili swoich obowiązków  i nie udzielili informacji tej organizacji. Sprawa toczy się w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Warszawa -Wola.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP istnieje od 1996 r. i stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  W związku z powyższym w zakresie realizowanych zadań CMWP m. in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w tym zakresie, jak również w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne oraz przedstawia opinie w charakterze amicus curiae.

 

Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia  praw obywatelskich  o. Tadeusza Rydzyka, o. Jana Króla i Lidii Kochanowicz-Mańk.   W związku z powyższym CMWP podjęło  monitoring sprawy zgodnie z przepisami prawa oraz wskazanymi wyżej kryteriami, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

TVN zapowiada rezygnację z umów śmieciowych. CMWP SDP apelowało w tej sprawie 3 marca br.

CMWP SDP z nadzieją i satysfakcją przyjmuje deklarację Telewizji TVN  o likwidacji umów śmieciowych  w stacji do końca czerwca br. Deklaracja taka została złożona na łamach portalu Wirtualnemedia.pl  26 marca br. Portal poinformował, że TVN Grupa Discovery  oświadczyła, iż  kilkuset pracowników TVN24 otrzyma umowy o pracę. W ich obronie apelowało CMWP SDP.  

 

3 marca br. CMWP SDP wystosowało publiczny apel o wyjaśnienie zarzutów pracowników i byłych pracowników telewizji TVN na temat łamania praw pracowniczych oraz niewłaściwych metod zarządzania stacją skutkujących m.in. działaniami o charakterze cenzury prewencyjnej.   W opublikowanym stanowisku CMWP SDP podkreśliło, iż ze względu na pozycję telewizji TVN na polskim rynku medialnym oraz związane z nią oddziaływanie na społeczeństwo, zarzuty te powinny stać się przedmiotem kontroli odpowiednich organów państwa nadzorujących media elektroniczne oraz instytucji zajmujących się przestrzeganiem w Polsce prawa pracy.

 

26 marca br. portal Wirtulanemedia.pl poinformował, iż podczas spotkań z poszczególnymi zespołami TVN24 na platformie komunikacyjnej Zoom (nie podano daty tych spotkań) TVN Grupa Discovery  przekazała pracownikom wiadomość, że ich dotychczasowe umowy (w dużej części umowy o dzieło, zlecenia lub B2B z osobami prowadzącymi jednoosobowe działalności gospodarcze) zostaną zmienione na umowy o pracę. Większość tych osób ma od kwietnia indywidualnie renegocjować warunki zatrudnienia ze swoimi szefami. Proces zmian warunków zatrudnienia w Grupie ma potrwać od kwietnia do końca czerwca.

 

Portal Wirtulanemedia.pl  cytuje  biuro prasowe spółki :  Jak większość firm medialnych część zadań realizujemy przy pomocy zasobów zewnętrznych. To się nie zmieni, gdyż jest uzasadnione charakterem i specyfiką produkcji telewizyjnej oraz potrzebne w naszym biznesie i w branży, którą reprezentujemy – czytamy w odpowiedzi. – Jednocześnie dążymy do stworzenia wszystkim osobom w naszej firmie najlepszych warunków do rozwoju i współpracy. Dlatego od momentu połączenia sił Discovery i TVN konsekwentnie weryfikujemy podstawy pracy i współpracy stosowane w naszej firmie. W rezultacie, w ciągu ostatnich kilku lat umowy o pracę otrzymało około 400 osób – stwierdza spółka. Zaznacza, że w tym roku, “kontynuuje ten proces”. – Oznacza to, że planujemy zaoferować umowy o pracę kilkuset osobom. O tym, komu je zaproponujemy zdecyduje stale prowadzona analiza sposobu pracy poszczególnych zespołów i osób oraz przyszłe potrzeby biznesowe firmy – dowiedział się portal Wirtualnemedia.pl.

 

CMWP SDP zaapelowało o wyjaśnienie zarzutów pracowników i byłych pracowników telewizji TVN na temat łamania praw pracowniczych oraz niewłaściwych metod zarządzania stacją skutkujących m.in. działaniami o charakterze cenzury prewencyjnej  już 3 marca b.r. , po tym jak w mediach społecznościowych opublikował wpisy na ten  temat były operator stacji Kamil Rożalski  oraz grupa anonimowych pracowników TVN , która rozesłała do ponad 140 podmiotów list otwarty na ten temat.  W publicznym stanowisku CMWP SDP oświadczyło, iż względu na pozycję telewizji TVN na polskim rynku medialnym oraz związane z nią oddziaływanie na społeczeństwo zarzuty te powinny stać się przedmiotem kontroli odpowiednich organów państwa nadzorujących media elektroniczne oraz instytucji zajmujących się przestrzeganiem w Polsce prawa pracy.  

 

Więcej na ten temat TUTAJ.

 

Stanowisko CMWP SDP z 3 marca 2021 TUTAJ.

 

Fot. Wikipedia

Miasto Sopot przeciw TVP3 Gdańsk. Kolejna rozprawa

23 marca 2021 r. w Wydziale Cywilnym w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się kolejna już rozprawa przeciwko red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Jakubowi Świderskiemu, dziennikarzowi TVP3 Gdańsk. Osoby te zostały pozwane przez Gminę Miasta Sopot. Przedmiotem sporu są wyemitowane w TVP3 Gdańsk materiały informacyjne autorstwa Jakuba Świderskiego, w których ukazane są etapy renowacji i zagospodarowywania dworca kolejowego w Sopocie wraz z terenami do niego przyległymi. Gmina Sopot pozwała również te same osoby za przedstawienie przez TVP3 Gdańsk, jak twierdzi, nieprawdziwych informacji dotyczących wypadków na sopockich kąpieliskach oraz popadającego w ruinę byłego szpitala na Stawowiu (historyczna dzielnica Sopotu), mieszczącego się w zabytkowym zespole parkowo-pałacowym, do niedawna najpiękniejszym w Sopocie.

 

W październiku 2019 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, gdyż zachodzi zagrożenie naruszenia praw red. Joanny Strzemiecznej – Rozen i  red.  Jakuba Świderskiego w zakresie wolności słowa i prasy. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy toczący się proces sądowy obserwuje red. Maria Giedz.

 

Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę stawiła się pełnomocnik Gminy Miasta Sopot mec. Monika Nowińska-Retkowska. Stronę pozwanych reprezentował mec. Wenanty Plichta. Stawił się też pozwany Jakub Świderski. Na rozprawie nie było pozwanej Joanny Strzemiecznej – Rozen. Nie pojawił się też świadek Andrzej Olszewski.

 

Pełnomocnik Gminy Miasta Sopot zgłosiła zastrzeżenie co do zaproponowanej przez Sąd formy przesłuchiwania świadków. W 2020 r. został wprowadzony zapis w Kodeksie Prawa Cywilnego, zezwalający świadkom na składanie zeznań w formie pisemnej, jeżeli sąd tak postanowi (art. 271). Sędzia Kowalski zezwolił na taką formę. Jednak mec. Monika Nowińska-Retkowska uważa, że przesłuchania winny odbywać się w formie bezpośredniej. Dotyczy to głównie świadków strony powodowej, czyli miasta Sopot. Jakub Świderski również przyłączył się do tego zastrzeżenie – wolałbym, aby świadkowie byli przesłuchiwani bezpośrednio – powiedział podczas rozprawy.

 

Jeden ze świadków – Jarosław Sulewski – złożył już pisemne zeznania, które dołączono do akt.  Ponieważ zdaniem pozwanego z tych zeznań nic nie wynika, Sędzia Kowalski zaproponował Świderskiemu, jeśli uzna, że zeznania są niekompletne, na złożenie pisemnej prośby o uzupełnienie zeznań. Jednocześnie sędzia poinformował strony, że wezwanie na rozprawę nie dotarło do świadka Andrzeja Olszewskiego i zobowiązał pozwanego Świderskiego do ustalenia adresu domowego świadka, ewentualnie adresu mailowego, tak, aby wezwanie na przesłuchanie mogło być doręczone. Jednocześnie sędzia Kowalski stwierdził, że godzi się na możliwość przesłuchania świadka w formie elektronicznej, o ile zechce on w ten sposób zeznawać.

 

Sąd odroczył posiedzenie bez podania terminu. Zostanie on wyznaczony dopiero po ustaleniu miejsca zamieszkania świadka Andrzeja Olszewskiego.

 

 

Opracowanie i zdjęcia Maria Giedz

CMWP SDP w Sejmie o procesach dziennikarzy wytaczanych przez wydawnictwo RASP

16 marca br. posłowie z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu zajęli się sprawami dziennikarzy pozwanymi przez koncern Ringier Axel Springer Polska. Temat ten został podjęty na wniosek wiceszefowej komisji, posłanki PiS Joanny Lichockiej. Jednym z prelegentów była dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. 

 

 Wśród pozwanych przez RASP są publicysta i wiceprezes SDP Witold Gadowski, szef portalu tvp.info Samuel Pereira, korespondent TVP w Berlinie Cezary Gmyz, a także dziennikarz wPolityce.pl Wojciech Biedroń. Część pozwanych dziennikarzy uczestniczyła w posiedzeniu komisji, w dyskusji wzięli udział również dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Jolanta Hajdasz oraz przedstawiciele Towarzystwa Dziennikarskiego. Zaproszenie otrzymał też zarząd RASP, jednak firma przysłała pismo, w którym wytłumaczono, że z racji na to, iż postępowania sądowe są w toku, nie mogą wziąć udziału w posiedzeniu komisji, pozostawiając sprawę do rozstrzygnięcia sądom.

 

Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP podziękowała za zorganizowanie debaty i możliwość przedstawienia ważnych zagadnień. Podkreśliła, że to działanie trzeba nagłośnić, ponieważ jest to mechanizm mający na celu uciszanie tych dziennikarzy, którzy ośmielają się mieć inne stanowisko niż te, które prezentuje RASP. W ocenie CMWP SDP narusza to fundamentalną dla demokracji zasadę wolności słowa i dlatego jest to ten moment, żebyśmy mogli się temu przyjrzeć. To tym bardziej ważne, ponieważ niektóre tych procesów toczą się z wyłączeniem jawności. Opinia publiczna często nie może poznać materiału wyjściowego, jakież to konkretne sformułowania zadecydowały o tym, że trzeba było iść z dziennikarzem do sądów. To jeden z bulwersujących akcentów tej sprawy. Wielki międzynarodowy koncern dysponujący przeogromnymi możliwościami polemiki na gruncie publicystycznym z głoszonymi przez dziennikarzy poglądami, nie decyduje się na to, wręcz na swoich łamach wycisza ten temat. Natychmiast kieruje sprawę do sądu z ogromną kwotą odszkodowania. W mojej ocenie to efekt mrożący, działający na całe środowisko dziennikarzy. Ten efekt to akcja procesowa, która jest nakierowana na to, by wyeliminować z przestrzeni publicznej kogoś, kto głosi konkretne poglądy, by działał jak straszak, by oni nie podejmowali tych tematów, nie ośmielili się, bo będzie im grozić bardzo kosztowny proces. Co ciekawe, koncern ten stosuje podwójne standardy, ponieważ w sytuacji, kiedy wytacza procesy dziennikarzom za wpisy na Twitterze, natomiast w momencie, kiedy na portalu tvp.info opisano wpisy dziennikarza należącego do koncernu RASP, który żartował sobie, że gdyby miał milion dolarów, to chciałby zlecić m.in. zamordowanie ministra Antoniego Macierewicza, to koncern wysyłając żądanie usunięcia tego artykułu napisał, że „dziennikarzom nie starczyło inteligencji, by rozpoznać żartobliwy charakter marzeń dziennikarza ‘Faktu’”. Czyli jeśli ktoś pisze tweety które nie podobają się koncernowi ma pozew, a kiedy sytuacja jest odwrotna, mówimy o żartobliwym charakterze – mówiła Hajdasz.

 

Działania koncernu mające na celu ochronę jego dobrego imienia, są przeciwskuteczne. Tak naprawdę sami sobie strzelają w kolano. Te procesy nagłaśniają temat. Przez to widać działanie nacechowane na efekt mrożący, by pewne tematy nie były poruszane. Ważny jest też kontekst, kiedy następują pozwy. Dzieje się to w sytuacji, kiedy z jakiegoś powodu niewygodne jest poruszanie danego tematu – dodała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Jolanta Hajdasz pokrótce omówiła sprawy, którymi zajmuje się Centrum.

 

To sprawa red. Wojciecha Biedronia, który ma proces z RASP po tym, jak 2017 roku ujawniono list, który wysłał Mark Dekan do swoich podwładnych i do dziennikarzy, pisząc o tym, że większość Polaków popiera uczestnictwo Polski w UE, wobec tego koncern ma podpowiedzieć Polakom, co mają zrobić. Całe środowisko odebrało to jednoznacznie, że trzeba głosić tylko słuszne poglądy a ich krytyka jest źle widziana w koncernie. To złamanie zasady niezależności dziennikarskiej. Burza medialna była bardzo duża, stąd kłopoty redakcji, która zaczęła opisywać, jak wygląda właśnie wolność słowa w RASP. Proces wytoczono Wojciechowi Biedroniowi – byłemu pracownikowi RASP, który zna z autopsji sytuacje, jakie miały miejsce i je opisywał. Dziennikarz i wydawnictwo zostali pozwani zarówno z powództwa cywilnego, jak i karnego. Sprawy toczą się do dziś. Gigantyczna suma odszkodowania to cecha charakterystyczna – powiedziała Hajdasz.

 

Odnosząc się do sprawy red. Witolda Gadowskiego zwróciła uwagę, że chodzi o wpisy w felietonie – bardzo subiektywnej formie wypowiedzi dziennikarskiej. Sprawa cały czas się toczy. Sprawa Cezarego Gmyza dotyczy wpisów na Twitterze, gdzie dziennikarz komentował wpisy „Faktu”. Z kolei sprawa Samuela Pereiry to 27 wpisów na Facebooku i Twitterze, które odnoszą się do tego, w jaki sposób funkcjonuje wydawnictwo. To są kuriozalne sprawy. Żmudne procedury sądowe, które wikłają dziennikarzy z z koncernem, który dysponuje z nieograniczonymi możliwościami, by polemizować z tymi opiniami na swoich łamach. Czasami myślę, że może chodzić o to, by trzymać swoich odbiorców w swoistej bańce informacyjnej, by oni nie dowiedzieli się, że takie procesy są prowadzone. Bo kiedy przeczytają, jakich zdań nie można powiedzieć zdaniem koncernu w przestrzeni publicznej, to może się zdziwią?  — zauważyła Jolanta Hajdasz.  Mam nadzieję, że uda nam się odkryć mechanizm, który powoduje właśnie tego typu rosnącą liczbę procesów. W całej historii CMWP nie ma tego typu procesów. One wyglądają zupełnie inaczej. Natomiast tutaj mamy do czynienia z bardzo specyficzną sytuacją, która wymaga przynajmniej zdiagnozowania i nazwania rzeczy po imieniu – oceniła Jolanta Hajdasz.

 

Powyższą  wypowiedź przytaczamy z relacji, jaką prowadził  w czasie trwania posiedzenia Komisji portal wPolityce.pl Link do relacji TUTAJ.

 

Szef Towarzystwa Dziennikarskiego Seweryn Blumsztajn przyznał, że wszystkie sprawy przeciwko dziennikarzom mogą mieć efekt mrożący i rozwiązaniem byłoby zniesienie art. 212 kk. Zauważył jednak, że w sprawach, których dotyczyło posiedzenie komisji, występują m.in. sformułowania typu „nazistowski wydawca”.  Nie dziwi więc go reakcja wydawnictwa, które mocno podkreślało swój antynazizm. – Większość z tych tekstów ukazała się wtedy, kiedy w Polsce rozpętano antyniemiecką nagonkę – stwierdził prezes TD. Przedstawiciele Towarzystwa Dziennikarskiego zwrócili też uwagę na procesy wytaczane przez obóz rządzący i spółki skarbu państwa dziennikarzom RASP i „Gazety Wyborczej”.

 

Wojciech Biedroń, dziennikarz portalu wPolityce.pl i tygodnika „Sieci”, przedstawił swoją sprawę . – Kiedy otrzymałem prywatny akt oskarżenia od pana Dekana (prezes RASP – przyp red.), pomyślałem, że to żart. Napisałem odpowiedź na list Dekana, którą zamieszczono w tygodniku „Sieci”. Obok zamieszczona była pełna treść jego listu. Każdy z czytelników mógł odnieść się do moich słów i słów pana prezesa. W tekście nie było absolutnie żadnego kłamstwa, manipulacji. To była publicystyczna reakcja. Tymczasem Dekan, człowiek, który jest w Polsce tylko i wyłącznie gościem uznał, że może ścigać niezależnego dziennikarza z art. 212, bawi się w ten sposób w coś, co jest niedopuszczalne – chce, żeby inni dziennikarze przypadkiem nie tknęli tego tematu. I średnio raz w miesiącu siedzę sobie w wydziale karnym obok złodziei samochodów, bandytów, ponieważ Dekan uznał, że może ścigać. Dekan ani razu nie pojawił się w sądzie. Nie pojawił się także w trakcie mediacji wyznaczonych przez sąd. Nie raczył pofatygować się do Polski. To jest właśnie obrzydliwe, kolonialne traktowanie Polaków. Tych słabszych, mniej majętnych. Nie stać mnie na to, żeby zapłacić 100 tys. złotych, czego domaga się w pozwie cywilnym. Chcę, żeby to było jasne: tak samo traktuję kierowanie prywatnych aktów oskarżenia wobec dziennikarzy „Newsweeka”, „GW”. To relikt, z którym musimy skończyć – mówił Wojciech Biedroń.

 

Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk przedstawił działania swojego resortu w sprawie RASP. Wiązało się to m.in. z kontrowersyjną okładką dziennika „Fakt” w tzw. sprawie ułaskawienia pedofila przez prezydenta Andrzeja Dudę, która ukazała się w czasie kampanii wyborczej. Szynkowski vel Sęk podkreśli, że taka publikacja w tym terminie  uznana została za element „nadużycia wolności słowa do szerzenia informacji, które mają wywrzeć oddźwięk polityczny”. Stanowisko w tej sprawie zostało przekazane przedstawicielowi niemieckiej ambasady. Temat ten był również poruszony w telefonicznej rozmowie z sekretarzem stanu MSZ Niemiec.  Odnosząc się do spraw sądowych wytyczanych przez RASP dziennikarzom wiceminister MSZ powiedział: – Zaniepokojenie MSZ budzi nie sam fakt wytoczenia procesów, bo to jest prawem każdego podmiotu, każdej osoby. Ale sytuacja, w której mamy do czynienia z wytoczeniem sekwencji procesów przeciwko dziennikarzom rodzi zaniepokojenie i podejrzenie, czy istotnie nie mamy do czynienia z sekwencją mająca wywołać efekt odstraszający w odniesieniu do dziennikarzy korzystających z wolności słowa w zakresie komentowania działalności dużego koncernu medialnego. Wiceminister zdradził również, że niemieccy politycy wielokrotnie interesowali się planami tzw. ustawy dekoncentracyjnej, a związane to było z obecnością mediów niemieckich w Polsce, m.in. RASP, którego taka ustawa mogłaby dotyczyć. – Niemiecki rząd ma prawo interesować się losami RASP tak, jak nasza dyplomacja ma obowiązek interesować się losem polskich firm poza granicami kraju. Ale w związku z tym, że władze Niemiec żywo interesują się dyskusją dotyczącą losów ustawy dekoncentracyjnej uważam, że w oczywisty sposób mamy prawo sygnalizować swoje zaniepokojenie działalnością RASP – stwierdził Szynkowski vel Sęk.

 

Posłowie z komisji kultury przyjęli dezyderat, w którym wyrazili „wysokie zaniepokojenie próbami systemowego zastraszania dziennikarzy i polskich mediów przez wydawnictwo Ringier Axel Springer”. I zwrócili się „do rządu, w szczególności do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o podjęcie działań mających na celu zaakcentowanie tego problemu w relacjach bilateralnych z niemieckimi partnerami”.

 

opr. cmwp.sdp.pl na podstawie wPolityce.pl, sdp.pl, źródła: wPolityce.pl, tvp.info

 

Relacja z posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu wraz  z materiałami filmowymi TUTAJ.

Sympozjum w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z udziałem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Arcybiskup Wacław Depo, prof. dr hab Tadeusz Guz, red. Michał Karnowski, red. Wojciech Reszczyński, red. Dariusz Pogorzelski , dr Grzegorz Osiński  oraz dr Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP   byli prelegentami sympozjum religijno -kulturalnego  jakie zostało  zorganizowane  w  Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w  Toruniu.  Sympozja te odbywają się na tej uczelni co roku z okazji liturgicznego wspomnienia św. Franciszka Salezego. Ze względu na ograniczenia związane z pandemią koronawirus spotkanie odbyło się w trybie hybrydowym , część prelegentów występowała zdalnie, a sympozjum było transmitowane w Internecie. 

 

Spotkanie otworzył o. Tadeusz Rydzyk, rektor-założyciel   uczelni i dyrektor i założyciel Radia Maryja i Telewizji Trwam. W swoim wystąpieniu podkreślił, że media są środkami masowego komunikowania, a  nie “środkami masowego przekazu”  jak mówiono w  czasach komunistycznych. Tymczasem  dziennikarstwo podobne jest do kapłaństwa  na co zwracał uwagę  Jan Paweł II – przypomniał o. Tadeusz Rydzyk. Ojciec Święty mówił, że  dziennikarstwo to powołanie do komunikowania, po to, by dojść do jedności w prawdzie i miłości, czyli jednoczyć rodzinę ludzką dla jej dobra – mówił o. Tadeusz Rydzyk CSsR i zacytował tekst bajki przedstawiony przez ks. Ignacego Kłopotowskiego na łamach pisma „Polak-Katolik” z 1907 roku, które doskonale ilustrują odpowiedzialność, jaka spoczywa na ludziach mediów.

 

Wypowiedź o. Tadeusza Rydzyka: TUTAJ.

 

Z kolei abp Wacław Depo metropolita częstochowski, i przewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu  zwrócił uwagę na to, iż człowiek, będąc istotą rozumną i wolną, a co się za tym kryje, również odpowiedzialną za siebie i innych, powinien szukać prawdy, trwać przy poznanej prawdzie i podporządkować jej swoje życie . Ksiądz arcybiskup odniósł się do słów św. Jana Pawła II, które zawarł w encyklice „Fides et ratio”. Papież pisał, że „człowiek to jedyna istota w świecie stworzonym, która nie tylko zdolna jest wiedzieć, ale także zdaje sobie sprawę z tego, że wie i dlatego pragnie poznać istotną prawdę tego, co postrzega”. Powinniśmy w tym kontekście odczytać zachętę do używania rozumu, zastanowienia się nad ludzką kondycją i towarzyszącymi jej odwiecznie pytaniami: Kim jestem? Skąd pochodzę? Dokąd zmierzam? Dlaczego istnieje cierpienie? Dlaczego istnieje zło? Czy istnieje życie po śmierci? (…). Obecnie uprawniona wielość stanowisk, gdzie każdy ma swoją „prawdę”, ustąpiła miejsca bezkrytycznemu pluralizmowi opartemu na założeniu, że wszystkie opinie mają równą wartość – powiedział metropolita częstochowski.
Po nim głos zabrała Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.  Media społecznościowe to kluczowy dziś podmiot jakim należy się zajmować biorąc pod uwagę wolność słowa – powiedziała w swoim wystąpieniu dr Jolanta Hajdasz.  Znajdujemy się w decydującym momencie, by uzmysłowić innym niebezpieczeństwo związane z  nieograniczonymi możliwościami działań mediów społecznościowych  – dodała.  W Polsce niestety mamy wiele przykładów na to, iż ta swoista  cenzura stosowana przez wielkie internetowe korporacje dotyka praktycznie wyłącznie kont organizacji, instytucji i osób związanych z konserwatywnym, prawicowym i katolickim światopoglądem. Na przykładzie naszego kraju można  wykazać, iż cenzura stosowana przez BIG TECH nie ma charakteru przypadkowych pomyłek algorytmu (choć oczywiście ich nie można także wykluczyć), ale jest cenzurą ideową, której celem może być chęć wykluczenia chrześcijańskich, czy szerzej –prawicowych poglądów z przestrzeni publicznej mediów społecznościowych . Najwyższy czas, by powstrzymać tę samowolę na poziomie państw narodowych i na poziomie ponad narodowym, o ile to jest jeszcze w ogóle możliwe – podsumowała Jolanta Hajdasz

 

Całość wystąpienia dr Jolanty Hajdasz: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sympozjum-w-wsksim-oblicza-przemian-cywilizacyjnych-wystapienie-dr-jolanty-hajdasz-dyrektor-centrum-monitoringu-wolnosci-prasy/

 

Kolejne wystąpienia są tu:

 

wystąpienie ks. prof. dr hab. Tadeusza Guza: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sympozjum-oblicza-przemian-cywilizacyjnych-wystapienie-ks-prof-dr-hab-tadeusza-guza/

 

wystąpienie red. Michała Karnowskiego:  https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sympozjum-oblicza-przemian-cywilizacyjnych-wystapienie-red-michala-karnowskiego/

 

wystąpienie red. Wojciecha Reszczyńskiego: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sympozjum-oblicza-przemian-cywilizacyjnych-wystapienie-red-wojciecha-reszczynskiego/

 

wystąpienie dra Grzegorza Osińskiego: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sympozjum-oblicza-przemian-cywilizacyjnych-wystapienie-dr-grzegorza-osinskiego/

 

wystąpienie dra Dariusza Pogorzelskiego: https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sympozjum-oblicza-przemian-cywilizacyjnych-wystapienie-red-dariusza-pogorzelskiego/

 

Sympozjum poprzedziła Eucharystia w Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Człowiek, jeżeli zaczyna zajmować miejsce Pana Boga, rozkłada sumienie, a rozłożone sumienie człowieka sprawia, że ludzie stają się łatwymi do manipulowania. Dobrze wiemy, kto nami manipuluje. Dzisiaj skąd mamy ocenę tego, co się dzieje w świecie? Właśnie przez mediapowiedział o. dr Zdzisław Klafka CSsR, rektor WSKSiM, którego cytuje portal radiomaryjna.pl .

 

Fot. Maja Stasyszyn

 

CMWP SDP w obronie red. Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej z Białegostoku

W związku z wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 4 września 2020 r.Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP   stanowczo protestuje i domaga się uniewinnienia red. Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej , której sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania przed Sądem Najwyższym .  W ocenie CMWP SDP zaskarżony wyrok nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności prasy, wyrażonymi m. in. w Konstytucji oraz w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Bulwersujące jest także to, iż w czasie postępowania doszło również do nieuprawnionego ograniczenia prawa dziennikarki do sądu, wyrażonego w art. 54 ust. 1 Konstytucji, ponieważ w niniejszej sprawie nie nastąpiła prawidłowa kontrola orzeczenia sądu I instancji przez Sąd Apelacyjny. W związku z powyższym Sąd Najwyższy, w ramach sprawowanego nadzoru nad działalnością sądów powszechnych w zakresie orzekania (art. 183 Konstytucji RP), władny jest dokonać sanacji tego stanu rzeczy. 17 lutego br. stanowisko to CMWP SDP przesłało do Sądu Najwyższego w ramach monitoringu , jaką objęło to postępowanie.

 

Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska jest dziennikarką portalu Dzień Dobry Białystok (ddb24.pl ). Na jego łamach  w styczniu 2018 r. w artykule p.t. “Manipulacja i kłamstwo sposobem na życie. Czy tak działa OMZRiK oraz LPM?” odniosła się do “działalności” fundatora fundacji “Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych” Rafała Gawła. Został on skazany kilka lat wcześniej  przez sąd pierwszej instancji na cztery lata więzienia ( Sąd Apelacyjny obniżył karę do dwóch lat) , był bowiem  oskarżony o oszustwa i wyłudzenia na kwotę kilkuset tysięcy złotych. Jak informowały media m.in. portal Wirtualna Polska i Tysol.pl, pokrzywdzonymi byli właściciele firm, z którymi  Rafał Gaweł robił interesy, bank (220 tys. zł) czy Fundacja im. Stefana Batorego (107 tys. zł), z której wyłudził dotację na założenie Ośrodka. Na obniżenie wyroku miał wpływ fakt, że Rafał Gaweł zwrócił część otrzymanej dotacji, którą przeznaczył na prywatne cele.

 

Artykuł red. Agnieszki Siewiereniuk  z powodu którego została pozwana przez Fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych jest tu : https://ddb24.pl/artykul/manipulacja-i-klamstwo/366699

 

Wyrok, o którym mowa jest następstwem postępowania cywilnego o ochronę dóbr osobistych, w którym red. Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska występowała jako powódka oraz pozwana wzajemnie (dalej „pozwana wzajemnie”) przez Fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (dalej: „OMZRIK”). Pozwana wzajemnie wniosła do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku apelację,  zaskarżając orzeczenie Sądu Okręgowego w części, zobowiązującej ją do opublikowania przeprosin. Sąd Apelacyjny uznał ustalenia Sądu Okręgowego za prawidłowe i skorygował jedynie sentencję przeprosin.

 

W związku ze skargą kasacyjną wniesioną od powyższego orzeczenia przez pełnomocnika pozwanej wzajemnie, Sąd Apelacyjny w Białymstoku wstrzymał jego wykonanie do czasu rozpoznania skargi przez Sąd Najwyższy. W skardze kasacyjnej pełnomocnik pozwanej wzajemnie podniósł zarzuty naruszenia prawa materialnego (art. 23 i 24 k.c. oraz art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego), jak również naruszenia przepisów postępowania mającego wpływ na wynik sprawy.

 

W tym miejscu wypada – czytamy w stanowisku CMWP SDP  – zwrócić uwagę na wynikającą z uzasadnienia wyroku konstatację Sądu Apelacyjnego, iż wyrok skazujący Rafała Gawła nie jest powiązany z OMZRIK i jej działaniem. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że Rafał Gaweł został skazany za przestępstwo związane z jego działalnością społeczną (oszustwo i  działanie na szkodę wierzycieli w stosunku do mienia znacznej wartości, za co wymierzono mu karę 2 lat pozbawienia wolności), mimo iż tenże Sąd sam to wcześniej wskazał w opisie stanu faktycznego sprawy. Nadto pozwana wzajemnie złożyła do akt dokument zawierający zeznania Rafała Gawła w których wskazał, że pełnił on funkcję prezesa OMZRIK, a z akt sprawy wynika również iż jest jej fundatorem. Powierzenie takiej osobie kluczowych, odpowiedzialnych funkcji w organizacji pozarządowej (fundator, przez dłuższy czas – prezes), umożliwiających zarządzanie, organizowanie zbiórek publicznych i dysponowanie pochodzącymi z nich środkami, jest bulwersujące. Wydaje się, że powinno to być zrozumiałe nie tylko dla Sądu Apelacyjnego, ale również dla każdego przeciętnego obywatela. W normalnej sytuacji można by oczekiwać, że OMZRIK odetnie się od działań osoby skazanej wyrokiem karnym i wyczerpująco wyjaśni sprawę opinii publicznej i darczyńcom. Nic podobnego jednak nie nastąpiło. W tym kontekście nie tylko surowa krytyka, ale wręcz oburzenie opinii publicznej powinno być zdrową i naturalną reakcją w prawidłowo funkcjonującym społeczeństwie. A wyraz opinii publicznej dają właśnie dziennikarze. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że CMWP nie opowiada się za niczym nieograniczoną wolnością wypowiedzi (czemu dawało niejednokrotnie wyraz w swoich stanowiskach). Trudno jednak zrozumieć, dlaczego – zarówno na gruncie szeroko ujmowanej judykatury, jak i w praktyce – powszechnie dopuszcza się operowanie w publicystyce i w działalności publicznej przesadą, groteską, prowokacją, często w drastycznych formach łamiących powszechnie przyjęte w naszym kręgu kulturowym normy, co też można było niejednokrotnie obserwować w ostatnich latach podczas różnego rodzaju protestów społecznych i towarzyszących im publikacji i polemik – a nie można dosadnie skrytykować fundacji, której fundator i (były) prezes okazał się przestępcą. Nie można zrozumieć, dlaczego red. Agnieszka Siewiereniuk miałaby przepraszać osobę, którą opisała w swoim artykule  zgodnie ze stanem faktycznym . 

 

Wyniki ustaleń oraz ocena materiału dowodowego dotyczącego tych samych faktów przez różne składy orzekające mogą się różnić, co jest do pewnego stopnia naturalne gdyż  wynika m. in. z konstytucyjnej zasady niezawisłości i niezależności sędziowskiej. Przyjmuje się zatem, że ocena dowodów powinna być swobodna (co nie znaczy arbitralna). Nie może ona jednak przeczyć regułom prawidłowego rozumowania, gdyż nie tylko stanowi to naruszenie odnośnych norm prawa procesowego, ale również może uchybiać powadze wymiaru sprawiedliwości. Tzw. „prawda sądowa” (formalna) nie może polegać na tworzeniu narracji sprzecznej z rzeczywistością, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie niesporne, o których sąd powinien w tym przypadku mieć wiedzę z urzędu na zasadzie tzw. notoryjności sądowej, a na pewno z uwagi na dokumenty złożone do akt sprawy.

 

Odnosząc się natomiast do dokonanej przez Sąd Apelacyjny kwestii oceny działań  red. Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej jako dziennikarki, wypada stwierdzić, że publiczne analizowanie i rozstrząsanie na łamach prasy kwestii związanych z działalnością organizacji pozarządowych niewątpliwie należy do ustawowych zadań prasy, bowiem prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi  i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej (art. 1 Prawa prasowego). Jest rzeczą zrozumiałą, że działalność organizacji prowadzących działalność społeczną i gromadzących fundusze ze zbiórek publicznych powinna być w pełni transparentna, jako że ma służyć należytemu funkcjonowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Z założenia budzi więc zainteresowanie opinii publicznej, której wyrazicielami są m. in. dziennikarze. Tymczasem działania OMZRIK transparentne na pewno nie były, a wątpliwości pozwanej wzajemnie dotyczące tej kwestii okazały się w pełni uzasadnione, skoro fundator i prezes tej organizacji został skazany wyrokiem karnym. OMZRIK jest organizacją działającą publicznie, mającą własną stronę internetową i profil na serwisie Facebook, prowadzącą zbiórki publiczne. Bardzo mocno angażuje się ona w  sprawy światopoglądowe, a nawet religijne, stosując przy tym agresywny, piętnujący i „bezalternatywny” styl wypowiedzi. Podmiot stosujący takie metody powinien więc liczyć się z negatywnymi ocenami swojej działalności, w tym również z surową krytyką.

 

Od organizacji pozarządowej opinia publiczna ma prawo wymagać wręcz nieskazitelnego działania oraz odpowiedniej postawy etycznej. W postanowieniu z dnia 28 sierpnia 2003  r. (III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845) Sąd Najwyższy wskazał, że „zakres wolności słowa w sferze życia publicznego musi być szerszy niż w sferze prywatnej, zaś osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa”. Skoro zatem pojawiły się wątpliwości dotyczące OMZRIK, do zadań dziennikarzy – jako reprezentantów opinii publicznej – jak najbardziej należy wyświetlanie tego rodzaju spraw i przedstawianie opinii publicznej swojego stanowiska.  Niewątpliwie leży to w interesie społecznym, bowiem jednym z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest dostęp do informacji. Trudno więc zrozumieć, za co konkretnie red. Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska miałaby przepraszać OMZRIK. W tym kontekście zdecydowanie zasadny jest zarzut skargi kasacyjnej dotyczący naruszenia przepisów prawa materialnego (art. 23 k.c. w zw. z art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego). Bowiem wadliwe było uznanie przez Sąd II instancji, że niewystarczające jest powołanie się przez red. Agnieszkę Siewiereniuk-Maciorowską na wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku II Wydziału Karnego z dnia 4 stycznia 2019 r., ozn. sygn. akt II AKa 179/16. Wyrok ten jest wiarygodnym (bo urzędowym) źródłem informacji co do działalności założyciela i Prezesa OMZRIK oraz w znacznej mierze potwierdza prawdziwość treści zawartych w opublikowanych przez dziennikarkę artykułach. W skardze kasacyjnej trafnie również wskazano, że Sąd II instancji nie rozpoznał zarzutów podniesionych w apelacji, co w konsekwencji doprowadziło do nieprzeprowadzenia właściwej kontroli instancyjnej zaskarżanego wyroku Sądu Okręgowego. Mając powyższe na uwadze, dokonana przez Sąd Apelacyjny ocena szczególnej staranności i rzetelności działania red. Agnieszki Siewiereniuk -Maciorowskiej pod kątem kryteriów określonych przepisami ustawy – Prawo prasowe, była nieprawidłowa.

 

Zgodnie z art. 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, natomiast w myśl art. 54 ust. 1 Konstytucji, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Również art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPCZ) gwarantuje wolność wyrażania opinii. W wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 4 listopada 2014 r. (30162/10, Braun v. Polska, LEX nr 1532397) podkreślono, że wolność wypowiedzi, chroniona w art. 10 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, stanowi jeden z podstawowych fundamentów społeczeństwa demokratycznego. Podobnie  Sąd Najwyższy w wyroku z dnia  2 czerwca 2003  r. (III KK 161/03 – LEX nr 78847) wskazał, że „Przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się. Podnosi się przy tym, że głównymi aspektami tej swobody jest wolność prasy, stanowiąca warunek publicznej krytyki, jako swobodny element skutecznej demokracji.” Dlatego też trudno zrozumieć, w jaki sposób prasa ma realizować swoją funkcję, gdy krytyka publicznie działającej organizacji pozarządowej, zamiast zostać uznana za wykonywanie wolności powszechnie uznanej na gruncie prawa krajowego i międzynarodowego, zostaje uznana za niedopuszczalną.

 

Podsumowanie powyższych aspektów sprawy  prowadzi do wniosku, że zaskarżony wyrok nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności prasy, wyrażonymi m. in. w Konstytucji oraz w art. 10 EKPCz. Doszło również do nieuprawnionego ograniczenia prawa dziennikarki do sądu, wyrażonego w art. 54 ust. 1 Konstytucji, ponieważ w niniejszej sprawie nie nastąpiła prawidłowa kontrola orzeczenia sądu I instancji przez Sąd Apelacyjny. W związku z powyższym Sąd Najwyższy, w ramach sprawowanego nadzoru nad działalnością sądów powszechnych w zakresie orzekania (art. 183 Konstytucji RP), władny jest dokonać sanacji tego stanu rzeczy.

 

dr Jolanta Hajdasz,  wiceprezes SDP
dyrektor CMWP SDP

 

Sporządził:
Michał Ł. Jaszewski
Doradca ds. prawnych

 

Warszawa, 17 lutego 2021 r.