Lajki i AI kontra dziennikarstwo? SDP o medialnych wyzwaniach na FORUM EKONOMICZNYM w Karpaczu

Jolanta Hajdasz, Michał Karnowski i Andrzej Klimczak to reprezentanci Zarządu Głównego SDP na jubileuszowym XXXV Forum Ekonomicznym w Karpaczu, największej i najważniejszej w Europie Środkowej-Wschodniej międzynarodowej konferencji polityczno-gospodarczej. Wzięło udział ponad 6 tysięcy uczestników, przez trzy dni odbyło się ponad 500 debat i dyskusji panelowych. Partnerem strategicznym Forum było CMWP SDP. 

Sztuczna inteligencja nie zabije dziennikarstwa, nikt z nas się tego nie obawia, choć oczywiście zmienia ona organizację pracy i modele finansowania mediów. Powszechny dostęp do tego narzędzia zmniejsza liczbę miejsc pracy w mediach to oczywiste, ale największe wyzwania na dziś w komunikacji masowej są natury ideowej, bo musimy znaleźć odpowiedź na pytanie jak sprawić, by prawda wygrywała walkę o uwagę odbiorców, czy jak reagować na fake newsy i dezinformację nie zwiekszając tym samym ich zasięgów – powiedziała prezes SDP Jolanta Hajdasz  otwierając panel dyskusyjny pod patronatem CMWP SDP pt. „Lajki i zasięg zamiast papieru – media i informacja w erze cyfrowej”.  Więli w nim udział  dziennikarze i medioznawcy , w tym Barnabás Heincz, redaktor naczelny Hype&Hyper – z Węgier,  redaktorzy Domenico Ercoli z Włoch, Arnout Le Clerq z Holandii  i Péter Pető z Węgier oraz Roksana Bralczyk ekspertka ds. komunikacji w firmie prywatnej.  Panel ten był ostatnim, podsumowującym dyskusje prowadzone na tzw. AI Forum. W tym roku sztuczna inteligencja i problemy z jej odpowiedzialnym wdrażaniem to jedne z najczęściej poruszanych tematów,  Wiele uwagi poświęcono także cyfryzacji jako szansie na unowocześnienie struktur państwowych.

Michał Karnowski m.in. wziął udział w dyskusji o przyczynach i skutkach zacierania granicy podziału na lewicę i prawicę, gdy ruchy lewicowe przesunęły punkt ciężkości z kwestii ekonomicznych na obyczajowe to niszę, którą kiedyś wypełniała lewica zajął tzw. „prawicowy populizm” łączący postulaty prospołeczne i konserwatywne. Czy wobec tego tradycyjny podział, ciągle obecny w przestrzeni publicznej ma jeszce sens? – na to pytanie odpowiadali uczestnicy panelu pt. Zatarta granica w polityce.

W tej debacie wzięli udział m.in. Nikoloz Kawelaszwili z Uniwersytetu im. Ilii Czawczawadze z Gruzji oraz politycy z Polski poseł Krzysztof Sobolewski i senator Krzysztof Kwiatkowski. Z kolei  Andrzej Klimczak, redaktor naczelny Forum Dziennikarzy brał udział w dsykusji pt.  Nowe modele monetyzacji mediów –  jak zarabiać w 2026 roku ? Wśród panelistów był m.in. Paweł Nowacki z Izby Wydawców Prasy i Bogusław Szewdo z Radia Leliwa.

Jednym z głośniejszych punktów programu Forum Ekonimicznego były rozmowy dziennikarza Krzysztofa Stanowskiego z byłym prezydentem Andrzejem Dudą oraz wicepremierem Władysławem Kosiniak – Kamyszem. Były prezydent  podsumował dekadę swojej prezydentury, relacje polsko-ukraińskie oraz problematykę rosyjskiej dezinformacji, a prezes PSL-u i minister obrony mówił przede wszystkim o bezpieczeństwie Polski w kontekście zakupów i produkcji uzbrojenia.

Specjalną nagrodę Forum Ekonomicznego – Nagrodę Szkoy Głównej Handlowej odebrał Ryszard Florek, polski inżynier, przedsiębiorca, założyciel i prezes Fakro, od wielu lat sponsora w Konkursie SDP. Wręczył ją prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH.  Serdecznie gratulujemy!

 

 

Wiersze w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP. Spotkanie z poetką OLGĄ OZARENKOWĄ

Litewska poetka i antropolog Olga Ozarenkowa była gościem Klubu Publicystyki Kulturalnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W środę wieczorem w spotkaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób.

Prezes KPK SDP Teresa Kaczorowska podziękowała za tak duże zainteresowanie poezją a prezes SDP Jolanta Hajdasz podkreśliła, że spotkania z artystami na Foksal 3/5 w Warszawie są świadczą o otwartości SDP na środowiska twórcze.

„Klub Publicystyki Kulturalnej SDP ma swoją wieloletnią tradycję a po wakacjach wznawiamy te spotkania na Foksal 3/5” – podkreśliła prezes Hajdasz. „Zapraszamy na nasze spotkania ludzi szeroko rozumianej kultury w każdą pierwszą środę miesiąca” – przypomniała kierująca KPK SDP Teresa Kaczorowska.

W spotkaniu oprócz poetki Olgi Ozarenkowej wzięli udział aktorka Marta Zygadło, która czytała wiersze autorki, ich tłumacz i muzyk Antoni Muracki. A spotkanie prowadziła dziennikarka Barbara Czechmeszyńska-Skowron, która przypomniała, że Olga Ozarenkowa wydała ostatnio polsko-litewski zbiór swoich wierszy, jeden z wielu dwujęzycznych tomików, które świadczą o wielokulturowości jej rodziny, m.in.  o korzeniach polskich, rosyjskich, litewskich, estońskich, białoruskich, ukraińskich, żydowskich i włoskich.

Od lewej: prowadząca spotkanie Barbara Czechmeszyńska-Skowron, poetka Olga Ozarenkowa

„Olga jest uosobieniem rodzin kresowych. (…) Mieszkała w północnej Rosji. (…) Młodość spędziła na Litwie, stąd obywatelstwo, potem był kilkuletni epizod w USA, gdzie była modelką a od 30 lat mieszka w Polsce” – zaznaczyła Barbara Czechmeszyńska-Skowron.

 

Wiersz „Plany na przyszłość” Olgi Ozarenkowej odczytała Marta Zygadło:

 

„Nie próbuję dogonić nikogo, nie ma sensu się ścigać i gnać

Pragnę zwolnić i pójść własną drogą

I stanąć

I wolną się stać

 

(transkrypcja z interpretacji)

Poetka przywitała uczestników spotkania w nieszablonowy sposób. „Bardzo wszystkim dziękuję za to, że zostawiliście swoje ważne sprawy, przyjechaliście do centrum miasta, gdzie nie ma miejsca na parkowanie. Zaparkowaliście swoje dusze tu, na chwilę, ja mam nadzieję, że mam władzę” – powiedziała Olga Ozarenkowa.

„Myślę, że każdy ma takie specjalne miejsce, głęboko, głęboko w duszy, gdzie odkładamy, jak do szufladki najważniejsze wspomnienia” – podkreśliła poetka.

W trakcie spotkania z Olgą Ozarenkową teksty jej utworów śpiewał Antoni Muracki akompaniując sobie na gitarze.

 

zdjęcia ze spotkania Jolanta Hajdasz

 

 

***

 

Olga Ozarenkowa – poetka, obywatelka Litwy o wielokulturowych korzeniach. Z wykształcenia antropolożka, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku Etnologia i Antropologia Kulturowa. Wczesne dzieciństwo spędziła w Białozersku, miasteczku zbudowanym przez polskich zesłańców w europejskiej części północnej Rosji, gdzie jej rodzice, ichtiolodzy, dostali nakaz pracy. Mieszka w Warszawie od 28 lat. Stworzyła i prowadziła w latach 2004-2009 Centrum Informacji Turystycznej Litwy przy Ambasadzie Republiki Litewskiej w Polsce, za co została nagrodzona przez Prezydenta Wilna (2008). Właścicielka restauracji w sercu Warszawy, która dwukrotnie uzyskała rekomendację Michelin w 2025 r. i 2026 r.

Uważa, że „poezja jest jak EKG serca, gdzie każdy impuls jest zapisany słowem”. W swym artystycznym poetyckim pamiętniku preferuje krótkie formy, pełne skojarzeń i emocji zapisy przeżyć, wrażeń, wydarzeń chwili.

Mecenasem wielojęzycznych wydań poezji Olgi Ozarenkovej, nawiązującej kolejno do języków, którymi posługiwali się przodkowie poetki, jest Fundacja Pokolenia Pokoleniom w ramach swojego projektu Pokolenia Pokoleniom Art Kolektyw. Wydano dotychczas Olgi Ozarenko tom polsko-rosyjski i polsko-litewski, gotowy jest tom polsko-niemiecki, w przygotowaniu polsko-estoński i polsko-włoski.

Teresa Kaczorowska

fot. Marek Straszewski

 

Spotkanie było rejestrowane – link do YT SDP

 

 

 

 

 

Niewyjaśniona zbrodnia i pamięć o zamordowanym dziennikarzu. 34. rocznica śmierci JAROSŁAWA ZIĘTARY

Poznań, ul. Kolejowa 49. To  z tego budynku 1 września 1992 roku wyszedł do pracy w  Gazecie Poznańskiej Jarosław Ziętara i potem zaginął bez śladu. Nigdy nie odnaleziono jego ciała, choć potem w wielokrotnie wznawianych śledztwach  organy ścigania stwierdziły już w sposób niepodważalny, iż zginął dlatego, że był dziennikarzem. Do tej pory nie odnaleziono jego ciała, ani  nie ukarano winnych tej zbrodni. Jak co roku 1 września pod tablicą upamietniającą zamordowanego dziennikarza kwiaty złożyli jego przyjaciele, przedstawiciele władz miasta, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza,  NSZZ Solidarność oraz dziennikarze. W imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich kwiaty złożyła Jolanta Hajdasz, prezes SDP.

Gdy rok temu spotkaliśmy się tutaj, nastroje były gorsze – powiedział Krzysztof Kaźmierczak,  redakcyjny kolega  zamordowanego dziennikarza z Gazety Poznańskiej. To właśnie Kaźmierczak stoi na czele Społecznego Komitetu im. Jarosława Ziętary, czyli grupy osób, ktore od ponad 30 lat zabiegają o wyjaśnienie tej zbrodni.  Po tym roku są jakieś nadzieje. Pierwszy raz sędziowie Sądu Apelacyjnego spojrzeli na sprawę tak, jak powinno się na nią patrzeć od początku. Ten materiał dowodowy jest naprawdę bardzo mocny i tak stwierdzili sędziowie w grudniu ubiegłego roku – powiedział Krzysztof Kaźmierczak.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym „Gazety Poznańskiej”, ostatni raz widziano go 1 września 1992 r. Rano wyszedł do redakcji, ale nigdy tam nie trafił. W 1999 r. został uznany za zmarłego, ale jego ciała nie odnaleziono. Do dziś nie wyjaśniono okoliczności śmierci dziennikarza i nie pociągnięto do odpowiedzialności winnych tej zbrodni. 19 października 2022 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok uniewinniający dwóch byłych ochroniarzy nieistniejącego już holdingu Elektromis Mirosława R., ps. „Ryba” i Dariusza L., ps. „Lala”, oskarżonych o porwanie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Ziętary. Wcześniej,  24 lutego 2022 roku uniewinniony został były senator Aleksander Gawronik, któremu zarzucano podżeganie do zabójstwa dziennikarza. Prokuratura Regionalna w Krakowie w maju 2022 roku zaskarżyła w całości wyrok uniewinniający Aleksandra Gawronika odnośnie podżegania do zamordowania Jarosława Ziętary i złożyła  apelację od wyroku uniewinniającego byłych ochroniarzy Elektromisu. W styczniu 2024 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji uniewinniający Aleksandra Gawronika od zarzutu podżegania do zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary.

W grudniu 2025 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok uniewinniający Mirosława R. i Dariusza L. Sędzia Maciej Świergosz w uzasadnieniu stwierdził, że zgromadzony materiał dowodowy pozwalałby na skazanie ochroniarzy za pomoc w zabójstwie, jednak zgodnie z prawem, proces musi się odbyć ponownie. W maju br. Sąd Okręgowy podjął decyzję o ponownym zbadaniu dowodów dotyczących byłych ochroniarzy Elektromisu.  CMWP SDP wspierało stanowisko Prokuratury w tej sprawie.  Od początku wszystkie procesy dot. zabojstwa Jarosława Ziętary  były i są objęte monitoringiem CMWP SDP.

W tym roku kwiaty pod tablicą upamiętniającą zamordowanego dzienniarza Jarosława Ziętarę złozyli m.in. Grzegorz Ganowicz, przewodniczący Rady Miasta Poznania, Jarosław Lange przewodniczacy NSZZ Solidarność Regionu Wielkopolska i prof. Szymon Ossowski, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM .

 

POGRZEB OFIAR RZEZI WOŁYŃSKIEJ W OSTRÓWKACH – KWIATY W IMIENIU SDP ZŁOŻYŁ WICEPREZES MARIUSZ PILIS

W rocznicę zamordowania w rzezi wołyńskiej Polaków mieszkańców wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka odbył się tam pogrzeb ofiar pacyfikacji ukraińskich oddziałów OUN/ UPA sprzed 83. lat. W oficjalnych uroczystościach uczestniczyli m.in. przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej, który ekshumował ciała zamordowanych oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich a w naszym imieniu kwiaty złożył wiceprezes Mariusz Pilis.

Pogrzeb poprzedziły żmudne prace ekshumacyjne ekspertów pod kierownictwem IPN. 

 

 

Znaleziono szczątki kilkudziesięciu ofiar z ponad tysiąca, których ukraińscy nacjonaliści zamordowali w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. „Interdyscyplinarny zespół podjął szczątki 55 ofiar (w tym 26 dzieci) w trzech lokalizacjach w obu wsiach” – napisano na stronie IPN.

W poruszającym wpisie na FB dyrektor programowy wPolsce24, wiceprezes SDP Mariusz Pilis, który w imieniu członków SDP oddał hołd ofiarom, tak opisywał ten pogrzeb po 83 latach:  Ostrówki. Wołyń. Dzisiaj. Z potrzeby serca. Kwiaty złożyłem w imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pamiętamy i pamiętać będziemy (…).” – napisał Pilis na FB.

Przepiękna Homilia. Wielu ludzi. Polska powróciła po swoich” – zaznaczył dziennikarz.

Dziękuję wszystkim ludziom z IPN, którym mogłem towarzyszyć przy ich ciężkiej i ważnej pracy ekshumacyjnej i dzisiaj w tej pięknej uroczystości pochowania ofiar rzezi Woli Ostrowieckiej i Ostrówek. Pochowaliśmy dzisiaj 55 osób” – podkreślił wiceprezes SDP.

Jak przypominają historycy z IPN „Zbrodnia Wołyńska to jedna z najtragiczniejszych kart polskiej historii XX wieku. W latach 1943–1945 ukraińscy nacjonaliści z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dokonali zaplanowanego ludobójstwa na ludności polskiej na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Ataki rozpoczęły się na większą skalę wiosną 1943 r., osiągając apogeum 11 lipca 1943 r. (tzw. »Krwawa niedziela«), gdy zaatakowano jednocześnie kilkadziesiąt polskich miejscowości. W sumie zamordowano od 80 do 120 tysięcy Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci – stosując niewyobrażalnie okrutne metody: mordowano przy użyciu siekier, kos, wideł, palono żywcem i stosowano tortury. Kilkaset tysięcy osób musiało uciekać, ratując życie” – zaznacza IPN w opublikowanych dokumentach.

Instytut Pamięci Narodowej od lat bada rzeź wołyńską. Historycy opisują fakty dotyczące krwawych zbrodni OUN/ UPA oraz zwykłych Ukraińców, którzy ze szczególnym okrucieństwem zabijali swoich sąsiadów. „Jednym z najbardziej tragicznych epizodów tej zbrodni była zagłada Ostrówek i Woli Ostrowieckiej dokonana 30 sierpnia 1943 r. O świcie kureń (ukraiński pododdział) UPA Iwana Kłymczaka »Łysego« oraz sotnia Iwana Zareczniuka »Worona«, wsparci przez ukraińskich mieszkańców okolicznych wsi, otoczyli obie polskie wsie szczelnym kordonem” – napisano na portalu IPN.

Mieszkańców podstępnie zgromadzono na placach szkolnych pod pretekstem zebrania. W Ostrówkach mężczyzn zapędzono do szkoły i zabudowań, gdzie grupami po dziesięciu mordowano uderzeniami siekier, drewnianymi maczugami i strzałami w tył głowy. Kobiety z dziećmi i starców zamknięto w kościele. W Woli Ostrowieckiej podobny los spotkał mieszkańców – mężczyzn zabijano za stodołą Strażyca, a później podpalono budynek ze zgromadzonymi kobietami i dziećmi, wrzucając granaty przez okna.

W ciągu zaledwie kilku godzin Ukraińcy wymordowali w obu wsiach ok. 1050 osób – w tym setki dzieci i kobiet. Ocalałych uratowało niespodziewane pojawienie się niemieckiego patrolu, który wywołał panikę wśród napastników. Po rzezi wsie splądrowano i spalono, a ciała pomordowanych wrzucano do masowych dołów, studni i rowów. Dziś na miejscu dawnych polskich osad rozciągają się pola i łąki” – relacjonują historycy IPN

IPN dodaje: „Od 13 lipca do 7 sierpnia 2026 r. pracownicy IPN, przedsiębiorstwa »Wołyńskie Starożytności« oraz specjalista medycyny sądowej z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, przy udziale przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przeprowadzili ekshumacje ofiar Zbrodni Wołyńskiej w dawnych wsiach Ostrówki i Wola Ostrowiecka (…) Według listy ofiar sporządzonej przez historyków wciąż pozostaje do odnalezienia ok. 300 osób (…). Znaleziono szczątki 55 ofiar, w tym 26 dzieci, w trzech miejscach w obu wsiach” – informuje IPN.

Na podst. portalu IPN i wpisu na FB Mariusza Pilisa oprac. red.

Zdjęcia – z FB Mariusza Pilisa i z portalu IPN

NOTACJE SDP (11) Gościem TADEUSZA PŁUŻAŃSKIEGO był dziennikarz, komentator polityczny, historyk PIOTR ZAREMBA

Rozmowy prowadzi publicysta wPolsce24 Tadeusz Płużański, dziennikarz od lat zajmujący się historią.

Program realizowany jest we współpracy z kanałem TAK.

 

W poprzednich odcinkach Notacji SDP gośćmi byli Bronisław Wildstein, Wojciech Reszczyński, Jerzy Kłosiński, Jerzy Jachowicz, Janina Jankowska, Piotr Jegliński, Teresa Bochwic, Paweł Nowacki i Jan Pospieszalski oraz Marcin Gugulski.

W jedenastej części cyklu gościem Tadeusza Płużańskiego był dziennikarz, komentator polityczny, historyk, krytyk teatralny i filmowy PIOTR ZAREMBA

Odcinek dostępny na kanale YT Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, gdzie są też oczywiście inne części naszej serii NOTACJE SDP.

JULIANOWI SPITOSŁAWOWI KULSKIEMU I JULIANOWI EUGENIUSZOWI KULSKIEMU, ojcu i synowi, których losy wpisały się w historię Warszawy i Polski

12 sierpnia 2021eoku odszedł Julian Eugeniusz Kulski, jeden z najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego, którego życie, odwaga i służba Polsce pozostają dla nas źródłem dumy oraz zobowiązaniem do pielęgnowania pamięci o wartościach, którym był wierny. W tym symbolicznym dniu, w imieniu Fundacji Kulskich oraz Instytutu Pamięci Narodowej, mamy zaszczyt zaprosić Państwa na dwa wyjątkowe wydarzenia poświęcone Julianowi Spitosławowi Kulskiemu i Julianowi Eugeniuszowi Kulskiemu, ojcu i synowi, których losy na trwałe wpisały się w historię Warszawy i Polski.

 

17 sierpnia 2026 r. o godz. 17.00 zapraszamy do Centralnego Przystanku Historia IPN przy ul. Marszałkowskiej 107 w Warszawie na wernisaż i debatę „Dziedzictwo odwagi. Niezwykła historia ojca i syna”. Będzie to spotkanie z historią dwóch pokoleń Kulskich, których łączyły odwaga, odpowiedzialność, służba publiczna i głębokie przywiązanie do Ojczyzny.

Dzień później, 18 sierpnia 2026 r. o godz. 11.00, zapraszamy do wspólnego oddania hołdu Julianowi Spitosławowi Kulskiemu, Wiceprezydentowi Warszawy, w 50. rocznicę Jego śmierci. Uroczystość odbędzie się przy Pomniku Prezydentów Wielkiej Warszawy Stefana Starzyńskiego i Juliana S. Kulskiego, przy ul. Wybrzeże Gdańskie, u zbiegu z ul. Grodzką w Warszawie.

Te dwa sierpniowe spotkania łączy pamięć o ojcu i synu oraz dziedzictwie, które pozostawili kolejnym pokoleniom. To historia dwóch niezwykłych ludzi, dla których służba Warszawie i Polsce była nie tylko obowiązkiem, lecz życiowym zobowiązaniem.

 

Z  zaproszenia Fundacji Kulskich

www.fundacjakulskich.org.pl

Prorządowy działacz ANDRZEJ KRAJEWSKI poza Radą Programową TVP.  Przeciw był ROBERT KWIATKOWSKI z RMN. Początek końca?

Prominentny prorządowy dziennikarz, rzecznik rozliczenia prawicy w mediach publicznych, Andrzej Krajewski – publicysta, od ponad dwóch lat znowu często na antenie TVP, nie uzyskał poparcia Rady Mediów Narodowych i nie został członkiem Rady Programowej TVP w likwidacji – podał portal Wirtualne Media. W publikacji napisano, że sprzeciwił się temu Robert Kwiatkowski, dawny prezes TVP wskazany prawie 30 lat temu przez SLD a do RMN rekomendowany przez b. prezydenta Andrzeja Dudę.

Jeśli te wiadomości się potwierdzą, to będzie kolejna porażka rządowej polityki medialnej wobec TVP, PR i PAP. Chodzi nie tylko o bezczelne faworyzowanie przez obecną koalicję mediów publicznych – spółek skarbu państwa opłacanych z naszych podatków.

Świrski miał rację

W ubiegłym tygodniu sąd orzekł, że przewodniczący KRRiT Maciej Świrski miał rację, kiedy po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych, nie będąc przekonany o legalności wyboru władz TVP, PR i PAP, pozostawił część pieniędzy z abonamentu w depozycie skarbowym. „W prawomocnym wyroku z 30 lipca 2026 NSA potwierdził, że Przewodniczący KRRiT nie pozostawał w bezczynności przy przekazywaniu środków z opłat abonamentowych na realizację misji publicznej. Tym samym oddalona została skarga kasacyjna spółki. Wyrok kończy wieloetapowe postępowanie sądowe i potwierdza, że działania KRRiT były zgodne z prawem” – ogłoszono na stronie KRRiT. W wyniku ataków na Świrskiego najpierw, pozostając w KRRiT, został zawieszony w wypełnianiu funkcji przewodniczącego Krajowej Rady. Prawie trzy tygodnie temu członek konstytucyjnego organu, tzw. regulatora mediów, został zatrzymany w dawno wyjaśnionej sprawie sprzed dziewięciu lat i przewieziony w asyście policji z wakacji z północno-wschodniej części Polski, gdzie wypoczywał po zawale do prokuratury w Rzeszowie, gdzie po kilkunastu godzinach został zwolniony.

W tekście protestu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, nasze środowisko broniło Świrskiego. Przewodniczący, a później członek KRRiT występował wielokrotnie po grudniu 2023 roku w obronie dziennikarzy niezależnych i konserwatywnych, których prześladował rząd Donalda Tuska i podległy mu wymiar sprawiedliwości kierowany przez ministrów Adama Bodnara i Waldemara Żurka. Zemsta polityczna – tak Zarząd SDP określił ostatnie działania rządu wobec Macieja Świrskiego.

Kogo uwiera skład prezydium Rady Programowej TVP?

Druga, w ciągu kilku dni, porażka wpływowej grupy wspierającej nielegalnie – z pominięciem RMN – wyłonione władze TVP, PR i PAP w likwidacji, dotyczy Rady Programowej TVP. Tam, półtora roku temu, w wyniku działań większości jej członków wyłoniono prezydium złożone z osób o różnych poglądach. Przewodniczącą została publicystka i dokumentalistka telewizyjna Barbara Bilińska, wiceprzewodniczącą Wanda Nadobnik, dziennikarka i publicystka m.in. TVP i PAP, wiceprezes SDP i dziennikarz kojarzonego z lewicą Tygodnika Przegląd Robert Walenciak.

Od razu skład prezydium spowodował ataki tzw. grupy negującej wszystko, czyli m.in. dawnego prezentera TVP i członka KRRiT, który bezskutecznie starał się o miejsce w parlamencie z ramienia PO Krzysztofa Lufta, który – uwaga, jest także doradcą obecnych władz TVP, co za niezgodne z prawem uznaje wielu członków rady oraz dziennikarza ekonomicznego związanego z TVP Jarosława Szczepańskiego a także Krzysztofa Króla, dawnego polityka Konfederacji Polski Niepodległej, dziennikarza i przedsiębiorcę informatycznego, którego widuje się z Adamem Michnikiem, na przykład na imprezach z udziałem władz i dziennikarzy mediów publicznych.

Posiedzenie Rady Programowej TVP w likkwidacji 22 października 2025 roku – Krzysztof Luft (pierwszy z prawej – w okularach)

Uff… No nie, to dopiero początek pomysłów twórców nowego ładu medialnego, których działalność polega na tym, że zrzucają całą winę na prawicę, która już od prawie trzech lat nie rządzi.

Posiedzenie Rady Programowej TVP w likwidacji 22 października 2025 roku – od prawej Jarosława Szczepański, Krzysztof Luft
zdj. hub

Ale, pomysły mają. Otóż po śmierci członka Rady Programowej TVP Janusza Daszczyńskiego, byłego wiceprezesa i prezesa TVP śp. Janusza Daszczyńskiego, „opozycyjna” wobec prezydium rady grupa wymyśliła, że nowy członek musi być przebojowy, progresywny i krytyczny wobec prawicy w mediach publicznych. Prawicy, której tam nie ma od prawie trzech lat…

Leki na zło w mediach publicznych

Zaproponowano więc Andrzeja Krajewskiego, dziennikarza i publicystę prasy PRL oraz, jak sam podkreśla, krótkotrwałego, członka PZPR, co w karierze dziennikarskiej wówczas bardzo pomagało. W latach 80. ub. w, jak mówią o nim jego dawni współpracownicy, doznał olśnienia i był zwolennikiem antykomunistycznej opozycji, wydawał nawet jakieś podziemne broszury. Po wyborach w 1989 roku był w TVP, pracował kilka lat w USA jako korespondent, potem roku znów był wydawcą – jak sam opowiada – niezależnych pism. W 2004 kandydował z PO do europarlamentu. I jakoś tak przy tym liberalizmie partii Tuska został. Czy to się przełożyło na jego karierę? „Krajewski to niezły pływak, potrafi napisać dobry materiał, a potem się go wyprzeć. Dlaczego? Z tych samych powodów, dla których skorpion zawsze ukąsi przewożącą go na drugi brzeg żabę. Już taki jest” – wspominają jego znajomi z lat 90. ub. wieku. „Kręcił się też zawsze wokół Foksal i SDP, wtedy było to już zupełnie inne stowarzyszenie niż kiedy Stefan Bratkowski i Dariusz Fikus przesądzali o jego znaczeniu w 1990 i 81 roku” – dodaje znajoma Krajewskiego, który nawet był wiceszefem SDP. Niedługo. O ambicjach Andrzeja Krajewskiego nie ma legend. To, podobno są prawdziwe opowieści – jak żartują starsi dziennikarze – te o bąblach dobywających się z głowy byłego korespondenta TVP. To nie bąble, to ego – pointują.

Odszedł z SDP, razem z dawnym korespondentem zagranicznych mediów Krzysztofem Bobińskim, który przegrał z Krzysztofem Skowrońskim w wyborach na prezesa. To był dość znany konflikt. Doprowadził do utworzenia Towarzystwa Dziennikarskiego. Wiele lat przewodził mu Seweryn Blumsztajn. Zamiast do rozłamu w SDP, do czego, ponoć chcieli doprowadzić Bobiński i Krajewski, doszło do małego pęknięcia. Towarzystwo dziennikarskie liczy, według danych Europejskiej i Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (EFJ, IFJ), ok. 170 osób. Nie jest reprezentatywne, na pewno jednak jest towarzystwem – powiedział mi jeden z kolegów, który zrezygnował z członkostwa w TD. Wyjaśnił tylko, że w jego wieku ma się jeszcze pamięć i za dużo tam ludzi „o czerwonym rodowodzie” albo o „rodowodzie raz takim, a raz innym” – zakończył mój rozmówca. O samym Krajewskim nie chciał mówić.

Lepszy

Andrzej Krajewski oprócz towarzystwa pań i panów z grupy regularnie zakłócających spokój dusz Ofiar zamachu w Smoleńsku, od dawna lubił też  jeździć na zjazdy dziennikarskie EFJ i IFJ. Wraz z Krzysztofem Bobińskim zawsze z dumą wskazywali, że oni są „lepsi” bo są z postępowego, proeuropejskiego Towarzystwa Dziennikarskiego a my „gorsi” bo stanowimy prawicowy kamień w bucie zdrowej tkanki polskiego dziennikarstwa. Ileż oni – jak mówi młodzież – namieszali przy uchwale SDP ws. bezprawnego przejęcia mediów publicznych w Polsce w grudniu 2023 roku. Tak zmanipulowali uczestników zjazdu w Prisztinie w 2024 roku – co ich nie usprawiedliwia, uczestników i manipulatorów – że dokument był zaledwie szczątkami przedłożonego przez nas projektu. Trudno. Były inne nasze protesty i oświadczenia. W większości lewackich, międzynarodowych, szczególnie europejskich, środowiskach dziennikarskich stanowił Krajewski przykład polskiego progresizmu powiązanego czy to z opozycją PO – PSL, czy to z rządem Tuska, który rozwalił media, ale w Brukseli mówi się, że je oczyścił. Tusk, nie Krajewski.

Andrzej Krajewski przyszedł na posiedzenie RP TVP w likwidacji jako reprezentant Towarzystwa Dziennikarskiego. Od wiosny br. Krajewski zasiada w tzw. komisji antyrepresyjnej badajacej przypadki „szykanowania” mediów i dziennikarzy” przez PiS” w latach 2015 – 2023
zdj. hub

Podczas wielu sporów, które przez trzy lata jako delegat SDP toczyłem, nie da się wyznaczyć jakiejś linii, takiej Krajewski nie ma. Czujnie tylko napuszcza będących w większości liberałów i lewaków z dziennikarskich organizacji europejskich na nas, reprezentujących w SDP dosyć pluralistyczne środowisko, rzeczywiście bardziej konserwatywne niż inne. Andrzej Krajewski, nazywany często, z racji siwych włosów, Papą Smerfem Towarzystwa Dziennikarskiego, przestał przyjeżdżać na zjazdy dziennikarskie w 2025 roku. Przypadek? Nie, został członkiem „komisji ds. ścigania prawicy, która popsuła media w latach 2015-23”. Nazwa w cudzysłowie jest mojego autorstwa, bo oryginalna była dłuższa i przeciętny, dziennikarz, zwłaszcza po grudniu 2023 roku, nic z tego nie zrozumie.

Szefowa Krajewskiego, czyli RPO

Pozwólcie więc, że ostatnim akordem sporu o kandydaturę Andrzeja Krajewskiego w Radzie Programowej TVP w likwidacji będzie fragment mojego wpisu o koleżance dziennikarza, szefowej inkryminowanej komisji mecenas Sylwii Gregorczyk-Abram od niedawna Rzecznika Praw Obywatelskich (nie moich).:

„Wręcz legendarna jest apolityczność RPO S. Gregorczyk-Abram. B. minister kontrkultury o nazwisku Noblisty potwierdzi. Jak podkreślają w resorcie sprawiedliwości, jest mściwa – o czym przekonał się @SamuelPereira pytając ją o tzw. grupę Wejście – oraz niekompetentna. Pierwszemu się nie dziwię, to taki koalicyjny typ, w drugie nie uwierzą przecież jej promotorzy z rządu Tuska.  Co zrobiła ta osoba w grupie Wejście w grudniu 2023 roku? Opisano to wówczas między innymi w @niezaleznapl. Autorami byli redaktorzy Sławomir Wierzchołowski, Toamsz Grodzki i Marcin Dobski  (może nie ta kolejność, może ktoś jeszcze – wybaczcie).

Obecna RPO i marionetkowi szefowie TVP, PR i PAP koordynowali bezprawne przejęcie mediów publicznych i siłową ich pacyfikację. Obserwowałem to. Jak setki innych. I jak wielu oberwałem za protesty w tej sprawie. Bo jestem (…) od lat we władzach SDP a relacje nasze i Centrum Monitoringu Wolności Prasy z medialnego zamachu stanu rozsyłaliśmy po całym świcie. Podczas procedury mojego odejścia z PAP – po puczu zakomunikowałem publicznie, że się zwalniam – wyprzedzono mój ruch i próbowano się mnie pozbyć dyscyplinarnie   – z tych powodów, które wymieniłem wyrzucono mnie z jednego z obecnie najbardziej żałosnych i prorządowych mediów w Polsce, czyli z państwowej agencji propagandowej, w skrócie PAP (…). Nie żałuję, bo to sądowy dowód winy reżimu Tuska. Nie wobec mnie, ale wobec setek innych konserwatywnych, niezależnych dziennikarzy. Procesy trwają. Tak się składa, że instancje niższe są niższe, ale mamy z moim adwokatem dużo cierpliwości. Wspierają mnie ludzie z władz SDP i CMWP oraz przyjaciele

To właśnie między innymi groteskowa, polityczna RPO winna jest zniszczeniu publicznych mediów i współwinna wyłączeniu sygnału nadawania w obliczu wojny za wschodnią granicą.  To ona ponosi też część odpowiedzialności za chaos w mediach konserwatywnych. To ona była szefową komisji antypisowskiej powołanej przez byłego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. To ona współpracowała z wyznaczonymi przez rząd ludźmi, którzy mieli udawać, że się znają na mediach. Między innymi z reprezentującym Towarzystwo Dziennikarskie za granicą, byłym członkiem komunistycznej partii #PZPR, pracującego dla reżimowych mediów Gierka, Kani i Jaruzelskiego, potem cudownie go oświeciło i kręcił się przy solidarnościowej opozycji, a jeszcze później nawet był kandydatem z PO w wyborach do PE.

Takim towarzystwem otaczała się i kierowała Pani dawna mecenas, d. E. Wedel, d. 22 lipca. Właściwie to nadal 22 lipca. To ona właśnie była szefową komisji, z której członków MS zrobiło podsekretarzy stanu płacąc im, jak podały media, ponad 17 tys. zł. Miesięcznie. Ile odbierała kierowniczka tego uniwersum? Chyba nikt nie wie, to w końcu teraz jest RPO i pewnie nie powie. Zapytacie, co robiła/ robi ta komisja? Zgadliście. Już trzeci rok tropi nieprawidłowości, których prawica dopuszczała się w mediach publicznych torturując przez dwie kadencje, medialnych pracowników, którzy tam pozostali po grudniu 2023 roku. Był co prawda raport komisji, której przewodniczyła Pani mecenas a teraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Nic nie wykazał. No przynajmniej na to wyszło. Ani jednego wniosku o ściganie PiS za zarządzanie w TVP, PR i PAP.  Moj Boże, takich apolitycznych ludzi jak RPO to świat nie widział… Mam nadzieję, że – nie tylko RPO – ale wszyscy odpowiedzialni za niszczenie polskich mediów staną przed sadem. Za mojego życia…”

Tym nieco ckliwym wpisem można by zakończyć tę relację, z tego, że prorządowy dziennikarz związany z TVP Andrzej Krajewski nie został członkiem Rady Programowej TVP w likwidacji. Chodzi jednak o coś, na co próbowałem zwrócić uwagę na początku tego artykułu.

Początek końca?

Czy jest to początek końca architektów, a raczej poprzez swoją mściwość grabarzy, nowego nieporządku medialnego trzeciego rządu Donalda Tuska? Nie wiem. Wygląda jednak, że tak jest, bo jak inaczej wytłumaczyć tak marną szermierczą postawę ludzi takich jak Andrzej Krajewski, Jarosław Szczepański, Krzysztof Król i Krzysztof Luft. Zostali w tej Radzie Programowej TVP i to w likwidacji w dodatku. Zostali trzej ostatni, bo Krajewski wypadł. No, ale dobrze napiszę o tych czterech dygnitarzach medialnych ery Trzeciego Tuska. Zamiast paradować w świetle fleszy po sejmowych bądź rządowych korytarzach, zarabiać krocie, co oznacza jeszcze więcej, użerają się z większością rady i gronem likwidacyjnym telewizji publicznej.

Dlaczego Krajewskiego nie dokooptowano do zacnego grona bojowników o wolność manipulowania mediów publicznych? I tu chyba zaskoczę. To zasługa Roberta Kwiatkowskiego, który jako członek Rady Mediów Narodowych nie zgodził się na tę kandydaturę. Tak, tak tego samego Roberta Kwiatkowskiego nazywanego Brunatnym Robertem przez autorów rubryki „Z życia koalicji, z życia opozycji” Wprost, czyli Roberta Mazurka i Igora Zalewskiego.

Kłótnia w rodzinie?

Tego samego Roberta Kwiatkowskiego, który od 1998 roku 2004 roku był delegowany przez SLD do pełnienia funkcji prezesa zarządu TVP. Tego samego, który wcześniej zasiadał w KRRiT a później był posłem SLD i od 2020 jest w RMN. Na to stanowisko rekomendował Kwiatkowskiego prezydent Andrzej Duda. Z tego wszystkiego jednak, przede wszystkim z politycznej przeszłości związanej z postkomunistyczną lewicą, można byłoby wysunąć wniosek, że Kwiatkowski z takimi ludźmi jak Krajewski dojdzie do porozumienia.

Przyszłość mediów publicznych, m.in. TVP w likwidacji nie jest jasna
zdj. hub

I tu niespodzianka, otóż nie. Kwiatkowski nie lubi Czarzastego a marszałek Sejmu, jak opowiadają świadkowie z lewicy, wręcz nienawidzi byłego szefa TVP. Skąd zatem ten podstawowy błąd z Krajewskim, czyli kandydatem koalicji? Z przekonania, że mający wiele politycznych i telewizyjnych grzechów na sumieniu Robert Kwiatkowski nie zechce zerwać ze swoim środowiskiem. A może członek RMN wcale nie zerwał z Lewicą. Może jego decyzja o braku poparcia dla Krajewskiego do Rady Programowej TVP w likwidacji bierze się jednak z doświadczenia Kwiatkowskiego w pracy w mediach?

 

Hubert Bekrycht

W tekście wykorzystałem swoje zdjęcia z posiedzenia Rady Programowej Telewizji Polskiej w likiwdacji z 22 października. Zaproszono mnie tam jako reprezentanta SDP, który przrstawił stanowisko naszego Stowarzyszenia w sprawie m.in. fikcyjnej, naszym zdaniem, likwidacji TVP,

Po pół roku dowiedziałem się, że raport z owych obrad i skargę na mój temat otrzymali: minister kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska i przewodniczący Rady Mediów Narodowych Wojciech Król. Składającymi to pismo byli likwidatorzy TVP Daniel Gorgosz i Tomasz Sygut. Nie podobały im się moje określenia: „bezprawne przejęcie przez rząd mediów publicznych w grudniu 2023 roku” oraz „nielegalnie wybrani członkowie władz mediów publicznych”. No cóż, nie ukrywam powiedziałem tak. Od lat te akurat dwa zwroty powatrzam dość często. Donos tyleż głupi, co potrzebny, aby i szef RMN i szefowa MKiDN poznali te stwierdzenia. Ale myślę, że je znali, bo po 10 miesiącach od skargi Gorgosza i Syguta nie słyszałem o odpowiedzi na skargę.

HB

Państwo oblało wojenny egzamin – pisze HUBERT BEKRYCHT: Dlaczego media prorządowe milczały ws. ataku rakietowego?

Rząd Donalda Tuska mimo udawania twardej formacji politycznej już kolejny raz był w Zaleszczykach. Chociaż porównując to z 1939 rokiem, teraz ruscy nas nie napadli. Jeszcze… Po ataku rakietowym spaliły się jednak w blokach prorządowe media. To nie był jednak zwykły błąd. To skutek zaniedbań.

Media publiczne, jeśli zaufać obserwacjom ekspertów i zwykłej logice, nie podały komunikatu, chociaż – jeśli wiedziały – powinny ostrzec ludzi na Lubelszczyźnie. A jeśli TVP, PR i PAP rano o ataku nie wiedziały, tym gorzej dla nich. I powinny być zlikwidowane, nie tylko fikcyjnie.

Czy wyłączenie nadajników mediów publicznych było testem?

W sumie jednak nie ma, co się dziwić nieporadności mediów państwowych. Mediów, które nie zapomniały jednak podawać we wszystkich serwiskach, że, rząd nagrodził mec. Sylwię Gregorczyk-Abram stanowiskiem RPO. Dlaczego nagrodził? Właśnie prawniczka, czyli teraz, przepraszam za wyrażenie, Rzecznik Praw Obywatelskich (nie moich) była w grudniu 2023 roku liderem grupy Wejście. Do czego? Już niczego. Bo wówczas Gregorczyk-Abram kierowała akcją, de facto, niszczącą media publiczne jako tzw. środki przekazu demokratycznego państwa. Rozumiecie to? Obecna RPO, raptem dwa i pół roku temu, nadzorowała bezprawne przejęcie przez rząd mediów publicznych. Towarzyszyli jej marionetkowi szefowie TVP, PR i PAP powołani kilka godzin wcześniej na mocy dokumentów przygotowanych przez… cóż za przypadek, podpisanych przez mecenas Gregorczyk-Abram.

To właśnie wtedy koalicja Tuska – wahałem się czy napisać „po raz pierwszy”, ale w końcu napisałem – wyłączyła sygnał telewizyjny, który stanowi pasmo zapasowe dla wojska podczas wojny. A wówczas za naszą południowo-wschodnią granicą już od prawie dwóch lat trwała wojna, Rosja napadła na Ukrainę. Czy trzeba coś dodawać?

Media państwowe bezradne wobec wojny?

Układ się domyka. Podejrzewam, ale chcę się mylić, że teraz, gdyby – nie daj Boże – ruskie wojska weszły na Przesmyk Suwalski, media publiczne nadałyby jakiś dobry mecz lub premierowy, sensacyjny film szpiegowski. Nie odciągnęliby uwagi mieszkańców z – też nie daj Boże – okupowanych terenów, ale na pewno, w rozumieniu koalicji Tuska, ten przekaz „uspokajałyby sytuację do reakcji Berlina, Paryża i Brukseli”. NATO i Stany Zjednoczone dowiedziałyby się wcześniej i zawiadomiłyby media niezależne, czyli w Polsce konserwatywne…

Czarne wizje? Scenariusz jak z horroru? Nie, to to tylko łagodna jego wersja. W każdej jednak negatywnej sytuacji antycypowanej przez analityków, polskie media stanowią ważny filar systemu bezpieczeństwa. No właśnie polskie media, a wiele z popularnych portali i czasopism nie ma większości kapitału polskiego.

To chyba nie przez przypadek, że na miejsce, gdzie spadła ruska rakieta, jako pierwsza dotarła reporterka Polsatu. A nie na przykład ktoś z TVP, Polskiego Radia, czy Polskiej Agencji Prasowej. Co nie przeszkadza tym mediom publicznym w fikcyjnej likwidacji rozwijać się za pieniądze podatników. Za pieniądze nie ujęte prawidłowo w budżecie, ale dawane „po uważaniu” przez rząd. Zatem za te pieniądze, samochody reporterskie powinny mieć teraz 24-godzinne dyżury w kilku oddziałach terenowych na wschodzie Polski. Plus ekipy z Warszawy, które też muszą mieć zadania związane z informowaniem o zagrożeniach.

Mozolne sklejanie systemu informacji w razie wojny może się odbyć tylko wtedy, kiedy z TVP, PR i PAP odejdą szkodnicy mieniący się władzami tych spółek skarbu państwa. Ale to nie nastąpi natychmiast. A Moskwa nie zaczeka aż Tusk wyrzuci z pracy Daniela Gorgosza i Tomasz Syguta z TVP, Pawła Majchera z PR i Marka Błońskiego z PAP.

 

 

Hubert Bekrycht

red. nacz. portalu SDP

 

zdj. hub

CIĄG DALSZY POLITYCZNYCH REPRESJI WOBEC MACIEJA ŚWIRSKIEGO Z KRRiT: Blokada konta, kłopoty z wydaniem książki

Zatrzymany we wtorek 14 lipca br. i po kilkunastu godzinach wypuszczony przez CBA,  dziennikarz, publicysta, Maciej Świrski – członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji  – podał w piątek w Radiu Wnet, że trwają represje wobec niego. Zablokowano mu konto. Spowodowało to wstrzymanie publikacji najnowszej, ważnej książki Świrskiego. Publikacja „Unicestwienie. Czy Polska przetrwa epokę algorytmów” jednak się ukaże. Jest już w przedsprzedaży na platfrormie Maforion.pl

Prowadzący rozmowę w porannym programie Radia Wnet prezes rozgłośni Krzysztof Skowroński pytał o skutkki zatrzymania Macieja Świrskiego. Było to, najogólniej, skandalicznym przekroczeniem wszelkich zasad prawnych. O tym mówią media i dziennikarze. Z analiz prawnych wynika, że złamano też prawo.

Maciej Świrski mówił na antenie Radia Wnet o swojej „wycieczce” na koszt podatnika po zatrzymaniu go podczas urlopu w chacie na Suwalszczyźnie. We wtorek weszli tam funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w związku z – jak wyjaśniły wówczas Świrskiemu służby – sprawą, jak to określono, nieprawidłowości w Polskiej Fundacji Narodowej, w której obecny członek KRRiT był w zarządzie prawie dekadę temu .Aby przedstawić mu zarzuty, Świrskiego przewieziono z Suwalszczyzny do Rzeszowa, aby tamtejsza prokuratura mogła mu postawić zarzuty.

Maciej Świrski powiedział w Radiu Wnet, że nie może ujawnić szczegółów, ale „przekroczenie uprawnień” w PFN, które wskazała prokuratura „wynika z niezrozumienia przepisów o fundacjach” – podsumował.

Wywiad Krzysztofa Skowrońskiego z Maciejem Świerskimna na portalu Radia Wnet

zdj. Maciej Świrski – fot. Radio Wnet

 

Członek KRRiT, który od grudnia 2023 roku – kiedy rząd premiera Donalda Tuska bezprawnie przejął media publiczne, aby je potem fikcyjnie zlikwidować – kilkadziesiąt razy bronił TVP, PR i PAP oraz dziennikarzy mediów niezależnych i konserwatywnych – Skowrońskiemu o oburzających szczegółach skutków wtorkowego zatrzymania.

Świrski podkreślił, ze palnował wydać ważną książkę krytyczną wobec władz, nie tylko w Polce. Nie może jednak tego zrobić. „Nie powiadomiono mnie po zakończeniu czynności wobec mnie, że zablokowano mi wspólne z żoną konto, z którego się utrzymujemy. Nie mogę także sfinansować wydania ważnej książki, bo z tego konta miały pochodzić pieniądze na publikację i na budowę nagrobka mojej śp. Mamy” – argumentował Świrski. Dodał, że część zgromadzonych na nieoczekiwanie, bez uprzedzenia zablokowanym koncie pieniędzy to spadek po Zmarłej Mamie członka KRRiT.

„Blokada konta bez zawiadomienia na piśmie, aby skutecznie zabezpieczyć potrzeby bytowe, to jest… Skandal” – mówił sdp.pl jeden z prawników zajmujących się takim sprawami. Inni przedstawiciele Temidy podkreślili, że blokada konta bez ostrzeżenia, stanowić może złamanie niektorych przepisów prawa.

Służby specjalne, a ich działalność nadzoruje minister Tomasz Siemoniak – przekonują w komunikatach prasowych, że zatrzymanie Świrskiego było zgodne z przepisami.

W związku z trudnościami z wydaniem książki, po blokadzie prywatnego konta przez wymiar sprawiedliwości, Świrski – na antenie Radia Wnet – poinformował, że wcześniej niż planował wyda jednak książkę, którą napisał. Książkę „Unicestwienie. Czy Polska przetrwa epokę algorytmów” Macieja Świrskiego można ją kupić, w systemie przedsprzedaży na platformie maforion.pl – link.TUTAJ

Strona główna

Z powodu, m.in. zablokowania konta Świrskiego, egzemplarze publikacji mogą dotrzeć do nabywców we wrześniu tego roku.

***

Wcześniej o zatrzymaniu Macieja Świrskiego informowały media, które podkreślały, że rzekoma wina członków zarządu PFN to bardzo dziwna, a nawet kontrowersyjna sprawa pochodząca sprzed ponad 9 lat, a 6 lat temu zamknięto to postępowanie.

W obronie Macieja Świrskiego wystąpiło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. W proteście, który ukazał się tuż po zatrzymaniu Świrskiego ogłoszono, że to polityczna zemsta rządu na członku KRRiT, a przypomnieć należy, że Świrski był przez trzy lata szefem państwowego regulatora mediów.

„Zarząd Główny SDP podkreśla, iż zatrzymanie (…) Macieja Świrskiego ma na celu wywołanie efektu mrożącego i zastraszenie środowisk konserwatywnych” – podkreślono w proteście. „To kolejne takie działanie podejmowane przez obecny rząd przeciwko środowiskom prawicowym, które wpisują się w konsekwentną próbę sparaliżowania i zneutralizowania krytyków władzy. Akcja CBA służy jedynie odwróceniu uwagi publicznej od bieżących kompromitacji i problemów koalicji rządzącej” – zauważają członkowie władz SDP. „Maciej Świrski to znany publicysta i działacz społeczny oraz ekspert do spraw mediów, bezpieczeństwa i wizerunku Polski w świecie, popularny komentator i autor wnikliwych analiz politycznych. Dlatego obecny rząd prześladuje go od wielu lat z wyjątkową zaciekłością. Obecne działania podejmowane przeciwko niemu są kolejnym tego przykładem” – podsumowali członkowie Zarządu Głównego SDP.

MACIEJ ŚWIRSKI NA WOLNOŚCI [Aktualizacja] – PROTEST ZG SDP PRZECIWKO ZATRZYMANIU CZŁONKA KRRIT – PRÓBA ZASTRASZENIA?

Skandaliczne zatrzymanie MACIEJA ŚWIRSKIEGO z KRRiT; kuriozalne przeszukanie u PIOTRA MATCZUKA dziennikarza TV Republika

zdj. Maciej Świrski – fot. Radio Wnet

MACIEJ ŚWIRSKI NA WOLNOŚCI [Aktualizacja] – PROTEST ZG SDP PRZECIWKO ZATRZYMANIU CZŁONKA KRRIT – PRÓBA ZASTRASZENIA?

ZG SDP wyraża kategoryczny sprzeciw wobec zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Macieja Świrskiego, członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, byłego członka Zarządu Polskiej Fundacji Narodowej. Działania podjęte przez służby podległe obecnemu rządowi noszą wszelkie znamiona tzw. pokazówki medialnej oraz zemsty politycznej.  Stosowanie tak drastycznych środków przymusu wobec osoby publicznej, która nie ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości i mogła zostać wezwana do prokuratury w standardowym trybie, rażąco narusza zasady demokratycznego państwa prawa.

14 lipca b.r.  rano, na polecenie prokuratora Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, agenci CBA zatrzymali dwóch byłych członków Polskiej Fundacji Narodowej  Macieja Świrskiego  i Cezarego Jurkiewicza. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, iż śledztwo jest prowadzone w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez byłych członków zarządu Polskiej Fundacji Narodowej w związku z finansowaniem kampanii medialnej „Sprawiedliwe sądy” w 2017 roku czyli blisko 9 lat temu.  Po przeszukaniach i zabezpieczeniach, prowadzonych przez agentów CBA w prywatnych mieszkaniach, zatrzymani zostali przewiezieni do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, gdzie po południu rozpoczęły się ich przesłuchania. Wieczorem 14 lipca z izby zatrzymań zwolniono Cezary Jurkiewicz, nie zwolniono jednak Macieja Świrskiego.

Zarząd Główny SDP podkreśla, iż zatrzymanie obu mężcyzn, a szczególnie Macieja Świrskiego ma na celu wywołanie efektu mrożącego i zastraszenie środowisk konserwatywnych. To kolejne takie działanie podejmowane przez obecny rząd przeciwko środowiskom prawicowym, które wpisują się w konsekwentną próbę sparaliżowania i zneutralizowania krytyków władzy. Akcja CBA służy jedynie odwróceniu uwagi publicznej od bieżących kompromitacji i problemów koalicji rządzącej. Maciej Świrski to znany publicysta i działacz społeczny oraz ekspert do spraw mediów, bezpieczeństwa i wizerunku Polski w świecie, popularny komentator i autor wnikliwych analiz politycznych. Dlatego obecny rząd prześladuje  go od wielu lat z wyjątkową zaciekłością. Obecne działania podejmowane przeciwko niemu są kolejnym tego przykladem. 

ZG SDP stanowczo przypomina, iż wykorzystywanie aparatu przymusu państwowego do doraźnej walki politycznej i niszczenia wizerunku ludzi, którzy wielokrotnie przeciwstawiali się bezprawnym działaniom rządu, jest niedopuszczalne i narusza ich prawa obywatelskie, szczególnie prawo do obrony i sprawiedliwej oceny ich działań.

ZG SDP żąda  natychmiastowego zaprzestania stosowania metod państw autorytarnych, niezwłocznego uwolnienia Macieja Świrskiego oraz pełnego wyjaśnienia motywacji stojących za skandaliczną decyzją o jego zatrzymaniu.

 

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dzienniakrzy Polskich:

 

Jolanta Hajdasz – Prezes,

Wanda Nadobnik – Wiceprezes,

Mariusz Pilis –Wiceprezes,

Krzysztof Skowroński – Skarbnik,

Hubert Bekrycht – Sekretarz Generalny,

Paweł Gąsiorski, Maria Giedz, Krzysztof Gurba, Michał Karnowski,

Andrzej Klimczak, Anna Popek, Aleksandra Tabaczyńska,  Janusz Życzkowski

 

Skandaliczne zatrzymanie MACIEJA ŚWIRSKIEGO z KRRiT; kuriozalne przeszukanie u PIOTRA MATCZUKA dziennikarza TV Republika