Home / Publicystyka  / Reporter potrzebny od zaraz – TOMASZ NIEŚPIAŁ analizuje dziennikarski rynek pracy

Reporter potrzebny od zaraz – TOMASZ NIEŚPIAŁ analizuje dziennikarski rynek pracy

Dziennikarzom bezrobocie raczej nie grozi. Ale pracodawcę, który zapewniałby stabilne warunki zatrudnienia i dobrą pensję nie jest łatwo znaleźć.

 

Polska Agencja Prasowa szuka redaktora nocnego. Jak wynika z ogłoszenia zamieszczonego na portalu Pracuj.pl do jego obowiązków należeć będzie przygotowywanie depesz opisujących najważniejsze wydarzenia z kraju i ze świata podczas nocnej zmiany. Szanse na pracę mają osoby bardzo dobrze znające język angielski i jeszcze jeden język obcy: niemiecki, francuski, hiszpański lub rosyjski. Atutem jest doświadczenie w dziennikarstwie informacyjnym. Na etat nie ma jednak co liczyć. Przewidywana forma współpracy to umowa o dzieło.

 

Na tym samym portalu widnieje ogłoszenie zamieszczone przez Powiatowy Urząd Pracy w Pszczynie na Śląsku. Poszukiwana jest osoba do 30. roku życia, która będzie pracowała w portalu pszczynska.pl. Pensja? Od 2250 zł brutto.

 

Daj mi dziennikarza, znajdę mu zajęcie

 

Dziennikarzy nieustannie szuka działające na Lubelszczyźnie Wydawnictwo Wspólnota Mateusza Orzechowskiego. W ramach grupy ukazuje się dziewięć tygodników lokalnych, a dodatkowo wydawca regularnie poszerza swoje portfolio o internetowe serwisy informacyjne.

 

   – Rotacja w naszej firmie jest naturalna. Jest to związane z przejmowaniem kolejnych tytułów i odchodzeniem ludzi do innych zawodów – mówi Dariusz Jędryszka, dyrektor programowy Wydawnictwa Wspólnota. – Dlatego wyznajemy zasadę: daj mi dziennikarza, a ja znajdę mu zajęcie. Jeśli ktoś jest dobry i chce pracować, to znajdziemy mu taki zakres obowiązków, by go w pełni wykorzystać. Zarówno w jednym z naszych lokalnych tytułów jak i w charakterze pracy zdalnej.

 

Otwarta głowa i język polski

 

Jeszcze niedawno redaktora szukał portal Wpolityce.pl. Natomiast należący do tego samego wydawcy portal wGospodarce.pl ogłaszał się z związku z poszukiwaniem dziennikarzy zainteresowanych gospodarką i umiejących się posługiwać językiem polskim. „Szukamy przede wszystkim osób z otwartą głową, ciekawych świata, gotowych poświęcić czas w pracy z ambitnym zespołem dziennikarskim w zamian za przyzwoitą płacę” – zachęcano w ogłoszeniu.

 

Dziennikarza w Miastku na Pomorzu szuka Polska Press Grupa. Wymagania? Minimum rok doświadczenia na stanowisku reportera, wykształcenie wyższe, dyspozycyjność, prawo jazdy. Co w zamian? Możliwość rozwoju zawodowego, zdobycie doświadczenia pracy w mediach, twórczą atmosferę w pracy i umowa o pracę.

 

Jak przyznaje Dariusz Jędryszka, w powiatowych miasteczkach trudno znaleźć dziennikarzy. – Zwykle więc trzeba ich ściągać z większych miast lub uczyć młodzież, co bywa długotrwałym procesem – wyjaśnia Jędryszka.

 

Na przestrzeni ostatnich lat tygodniki działające w ramach Wydawnictwa Wspólnota współpracowały z dziennikarzami, którzy odchodzili z mediów o charakterze regionalnym, np. „Dziennika Wschodniego”, czy Radia Lublin. – Szczególnie wartościowi są lokalni korespondenci takich mediów. Mają doświadczenie i solidny dziennikarski warsztat, a jednocześnie znają lokalną społeczność i jej problemy – przyznaje Dariusz Jędryszka, który przed przejściem do Wspólnoty, przez wiele lat był dziennikarzem „Dziennika Wschodniego”.

 

Dziennikarz w sieci

 

Marcin Superczyński, wieloletni dziennikarz radiowy, który dziś wykłada dziennikarstwo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, przekonuje, że ludzie, którzy zaczynają studia dziennikarskie mają zwykle mgliste pojęcie o tym, jak naprawdę wygląda ten zawód. – Dlatego ucząc studentów dziennikarstwa staramy się to robić wielokierunkowo. Tłumaczymy, że warsztat jest ważny, ale też wiele zależy od ich mobilności i posiadania szerszych kompetencji, bo jako praktycy dobrze wiemy jak ten rynek wygląda: czasem trzeba się zderzyć z brutalną rzeczywistością – mówi Marcin Superczyński.

 

Doskonale to wie Jarosław Kałucki, były wrocławski korespondent „Rzeczpospolitej”. Jego zdaniem ilość pojawiających się ogłoszeń dotyczących pracy dla dziennikarzy, nie przekłada się na ich jakość. – Często te ogłoszenia skierowane są do copywriterów, a nie dziennikarzy. Cześć mediów, głównie portali internetowych, tak naprawdę poszukuje mediaworkerów, którzy będą dostarczać treści, a nie artykuły dziennikarskie. Serwisy typu wPolityce.pl, czy NaTemat.pl nie zdobywają własnych newsów tyko opisują i komentują cudze. Czy to jest dziennikarstwo? Moim zdaniem nie – ocenia Jarosław Kałucki.

 

Wracamy do ogłoszeń. Oferty z początku czerwca dotyczą też m.in. poszukiwań redaktora serwisu Kobieta.pl, czy redaktora online w Antyradio.pl.

 

Dziesiątki anonsów skierowanych do dziennikarzy znaleźć można na portalu sdp.pl. Ogłaszają się redakcje ogólnopolskie i lokalne, różnego rodzaju wydawnictwa i firmy poszukujące osób z tzw. „lekkim piórem”.

 

Z kolei w dziale „oferty pracy” w portalu Wirtualnemedia.pl pośród setek ogłoszeń, kilkadziesiąt dotyczy pracy na stanowisku dziennikarza. Szukają m.in. TVN, Polsat i same Wirtualnemedia.pl.

 

Czym się kieruje redakcja podczas rekrutacji? Jakiego rodzaju kompetencje cenią u dziennikarzy najbardziej i czy kandydatom, którzy się zgłaszają do pracy w portalu trudno sprostać oczekiwaniom redakcji? – takie pytania zadaliśmy w e-mailu do Marcina Szumichory, dyrektora zarządzającego i redaktora naczelnego Wirtualnemedia.pl. Do czasu publikacji tego tekstu, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Bez odzewu pozostały także nasze e-maile, w których pytaliśmy o sposoby rekrutacji dziennikarzy skierowane do innych ogólnopolskich redakcji, m.in. „Rzeczpospolitej”, „Wprost” czy „Dziennika Gazety Prawnej”.

 

Według Jarosława Kałuckiego kluczowa w ogłoszeniach jest rzeczywista oferta redakcji. – Na jaką pensję mogą liczyć dziennikarze? Czy jest to etat, czy umowa śmieciowa? Jeśli etat, to co się za nim kryje? – wylicza Jarosław Kałucki. – Realia są takie, że redakcje chętnie wpuszczą autora na swoje łamy, ale pod warunkiem, że to on sam sobie zapłaci ZUS, pokryje koszty związane z przygotowaniem artykułu, a w razie problemów prawnych weźmie na siebie całą odpowiedzialność – zauważa były korespondent „Rzeczpospolitej”.

 

I dodaje: – Nawet jeśli znajdzie się redakcja skłonna zapłacić kilkaset złotych za obszerny i pracochłonny artykuł, to pozostaje pytanie: ile naprawdę dobrych tekstów w miesiącu jest w stanie napisać taki wolny strzelec? Cztery może pięć, pewnie nie więcej. Jeśli znajdzie się w ogóle redakcja zainteresowana kupnem artykułów, to po odliczeniu kosztów, trudno mówić o godnych zarobkach.

 

Dziennikarskie pensje i wysokość honorarium autorskiego to oddzielny temat. Opisywaliśmy go na portalu sdp.pl w tekście „Siódme przykazanie. Jak zarabiają freelancerzy”.

 

   Z analizy portalu Wynagrodzenia.pl wynika, że mediana na stanowisku dziennikarza w Polsce wynosi 4060 zł brutto. To oznacza, że co drugi dziennikarz otrzymuje pensję od 3010 do 5 300 zł miesięcznie. 25 procent dziennikarzy zarabia poniżej 3 tys. zł, a na zarobki powyżej 5 300 zł brutto miesięcznie może liczyć grupa 25 proc. najlepiej opłacanych dziennikarzy.

 

   Jarosław Kałucki przypomina jednak, że różnice między stawkami warszawskimi a tymi oferowanymi w regionalnych i lokalnych redakcjach są duże. Nie zmienia się jednak to, że niezależnie od miejsca pracy, honoraria od lat spadają.

 

Według Kałuckiego kluczowy moment, który rzutuje na obecną sytuację ekonomiczną wielu dziennikarzy to koniec lat 90. – Redakcje wyszły z założenia, że bardziej opłacalne będzie zaangażowanie studentów, praktykantów i stażystów, których teksty ostatecznie zredagują redaktorzy. Ruszyła lawina, która szybko zepsuła rynek – uważa Jarosław Kałucki.

 

Zmiany jakie zachodzą w mediach w ostatnich latach mogą być jednak dla wielu osób szansą na pracę, czy rozwój zawodowy i finansowy w tej branży. – To już nie jest ten sztywny podział na prasę, radio i telewizję. Internet i media społecznościowe, które są dziś nieodłącznym elementem pracy dziennikarza sprawiły, że każdy może sobie znaleźć swoje miejsce w mediach – przekonuje Marcin Superczyński. Jego zdaniem szczególnie przed młodymi ludźmi pojawia się szansa na sukces, bo oni dobrze się w tym orientują. – Media społecznościowe i nowe technologie, bez których współczesne dziennikarstwo nie istnieje, to dla nich naturalne środowisko. Oni wiedzą na czym polega praca na zapleczu Internetu, potrafią tworzyć treści pod kątem wyszukiwarek internetowych – analizuje wykładowca dziennikarstwa na KUL.

 

Nasi rozmówcy podkreślają też, że choć na dziennikarskim rynku bywa różnie, to medialne doświadczenie przyda się niemal w każdym zawodzie. – Dziennikarstwo nie zamyka drogi do kariery w innych dziedzinach. Przecież redagowanie tekstów, czy umiejętność występowania przed mikrofonem lub kamerą, to kompetencje uniwersalne, mogą się przydać niezależnie od tego, jaki zawód się wykonuje – przekonuje Marcin Superczyński.

 

Tomasz Nieśpiał

 

Podziel się!

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close