Sergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, stwierdził, że geografia „operacji specjalnej” rzekomo zmienia się w oparciu o „zagrożenia militarne z terytorium Ukrainy”.

PIOTR VORONIN: Rosja na nowo wymyśla geografię

Rosja prowadząc wojnę w Ukrainie przeinacza geografię, traci sumienie i honor.

 W rozmowie z rosyjskimi mediami minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział, że zmieniły się geograficzne parametry wojny z Ukrainą. Według niego, w związku z dostawami broni z Zachodu do Kijowa, władze rosyjskie zdecydowały się na rozprzestrzenienie wojny nie tylko na terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego. „Teraz geografia jest inna. To nie tylko DRL i ŁRL, to także obwód chersoński, obwód zaporoski i szereg innych terytoriów, a proces ten trwa i trwa konsekwentnie i wytrwale – powiedział Sergiej Ławrow. Według niego geografia „operacji specjalnej” rzekomo zmienia się w oparciu o „zagrożenia militarne z terytorium Ukrainy”. Stwierdzenie to jest całkowicie bezsensowne, rodzi bowiem pytania: co ze zbrodniczymi bombardowania Kijowa, Charkowa, Mikołajowa, Chersonia, Odessy, Lwowa, Sumy, Czernihowa i innych miast, co ze zbrodniami w Buczu, Gostomelu, Borodiance?

Tak jak Rosja bombardowała wcześniej całą Ukrainę, tak bombarduje ją i teraz. Słowa Siergieja Ławrowa na temat „geografii” nic więc nie znaczą, chciałoby pomyśleć, że szef rosyjskiego MSZ nie uczył się tego przedmiotu dobrze w szkole. Byłoby to może nawet śmieszne, gdyby nie fakt, że jego słowa są groźnie dla świata, ponieważ w swoim oświadczeniu Ławrow dodał, że jeśli Zachód dostarczy Ukrainie broń dalekiego zasięgu, to „granice posuną się jeszcze dalej”.

Tak więc w rzeczywistości szef kremlowskiej dyplomacji powiedział, że nie ma granic dla zbrodni wojennych Rosji, że bombardowania mogą rozpocząć się we wszystkich krajach Europy i na innych kontynentach. Oznacza to, że żaden kraj na świecie nie jest bezpieczny

„Rosja odrzuca dyplomację i skupia się na wojnie i terrorze. Rosjanie chcą krwi, a nie negocjacji. Wzywam wszystkich partnerów do wzmocnienia sankcji wobec Federacji Rosyjskiej i przyspieszenia dostaw broni na Ukrainę” – tak zareagował na słowa Ławrowa minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba.

Mychajło Podolak, doradca szefa kancelarii prezydenta Ukrainy, napisał zaś: „Oczywiście, w Moskiewskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych słabo nauczano nie tylko geografii, ale i prawa międzynarodowego. W przeciwnym razie szef rosyjskiego MSZ mógłby wiedzieć, czym jest wojna, a czym ludobójstwo…”

Wiele wskazuje na to, że Rosja nie zna nie tylko geografii, ale nie ma także honoru w wojnie z Ukrainą. Na przykład zajęcie Krymu rozpoczęły rosyjskie siły specjalne bez znaków identyfikacyjnych.

Któregoś dnia rosyjscy okupanci porwali zaś kilku kierowników elektrowni atomowej w Zaporożu, stwarzając w ten sposób sytuację zagrożenia nuklearnego i narażając na niebezpieczeństwo praktycznie całą Europę. Ukraiński „Energoatom” uznał porwanie pracowników za próbę destabilizacji przez najeźdźców pracy zaporoskiej elektrowni atomowej, największej w Europie. Tylko podczas wojny Rosji z Ukrainą na pełną skalę, przedsiębiorstwo poniosło już straty w wysokości 36 miliardów hrywien.

Oficjalny przedstawiciel Departamentu Stanu USA, Ned Price, powiedział, że niszczenie ukraińskich pól wraz ze zbiorami jest jedną z „obrzydliwych taktyk” Rosji. „To była jedna z obrzydliwych taktyk, które Rosja zastosowała nie tylko przeciwko narodowi ukraińskiemu, ale także społeczności międzynarodowej od pierwszych dni tego konfliktu. Widzieliśmy, jak rosnące ceny żywności wpłynęły nie tylko na kraje regionu, ale także na kraje znajdujące się daleko poza nim. Jest to odczuwalne w Afryce, Azji Południowej i Ameryce Łacińskiej w prawie wszystkich regionach świata. To jest praktyka spalania, niszczenia pszenicy i innych zbóż. To jest praktyka atakowania spichlerzy. To jest praktyka prześladowania ukraińskich rolników. To straszna praktyka blokowania ukraińskich portów Morza Czarnego” – powiedział Ned Price.

Jednocześnie Władimir Putin stwierdził na konferencji prasowej, że dostawy gazu do Europy gazociągiem Nord Stream mogą zostać ograniczone już w lipcu. Według Putina przepustowość Nord Stream spadnie do 30 mln metrów sześciennych dziennie. To 20 proc. jego zdolności projektowej.

Prowadząc wojnę hybrydową przeciwko wszystkim krajom europejskim, Rosja przyjmuje prawa, które zabraniają dziennikarzom, pisarzom, publicystom pisania o wojnie rosyjskiej, a śpiewakom nawet śpiewania i głoszenia haseł o polityce, pod groźbą kary więzienia. Tak więc w Rosji organizatorzy koncertów zaczęli wprowadzać zakaz oświadczeń politycznych w umowach z artystami.

Jak pisze RBC, jeden z rozmówców przekazał redakcji kopię takiego dokumentu. Zawarto w nim stwierdzenie, że ​​wykonawca „zobowiązuje się unikać wszelkich tematów politycznych podczas koncertu”. Nie ma prawa „rozpowszechniać wszelkimi środkami, w tym audiowizualnymi, informacji o przebiegu operacji specjalnej na Ukrainie”. Zabronione jest również wywieszanie flagi Ukrainy na scenie. Wysokość grzywny określona jest w umowie – pół miliona rubli. Według jednego z rozmówców, w niektórych przypadkach kara może wielokrotnie przekroczyć wpływy z koncertu.

Festiwal na cześć 60. urodzin Viktora Tsoi został odwołany. Powód?  Do organizatorów przyszli „smutni panowie” i pokazali listę piosenek, których nie można zaśpiewać. Wśród nich są „Czekamy na zmiany”, „Paczka papierosów” i „Grupa krwi”. Oznacza to, że każde prawdziwe słowo w dowolnym miejscu – w prasie, telewizji, z podium, na wiecu, na koncercie – jest dziś w Rosji zabronione. A to oznacza, że ​​rząd tego kraju próbuje zmienić nie tylko geografię, ale stracił także sumienie i honor…

 

Prezydent RP Andrzej Duda i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w Radzie Najwyższej Ukrainy, 22 maja 2022 roku. Fot. Jakub Szymczuk / KPRP

PIOTR VORONIN: Rosja nie zrozumie przyjaźni ukraińsko-polskiej

Rosyjski poziom postrzegania świata utknął w XIX wieku. W czasach, gdy praktycznie nie było prawa międzynarodowego i nowoczesnych technologii, a więc prawo siły było kluczowe, a potencjał do życia determinowały wielkość terytoriów.

Obecnie wszystkie kanały telewizyjne i inne media w Rosji są wypełnione fałszywymi informacjami na temat stosunków między Polską a Ukrainą. Nie ma siły, która mogłaby powstrzymać Moskwę przed próbami zaszkodzenia polsko-ukraińskiej przyjaźni. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa powiedziała, że ​​prezydent Wołodymyr Zełenski chciał nadać specjalny status obywatelom polskim, legalizując tym samym zdobycie Ukrainy przez Polaków. „Nie separatyści, ale sam prezydent przenosi prawa na obywateli innego państwa na terytorium swojego państwa, nie wprowadzając ich do obywatelstwa Ukrainy” – oficjalny przedstawiciel rosyjskiego MSZ fałszywie ubolewał, że Zełenski ogłosił specjalne status prawny obywateli polskich. Wcześniej Zełenski mówił też, że przekroczenie granicy z Polską będzie uproszczone – osiągnięto porozumienie z Warszawą. Prezydent podkreślił, że obecna sytuacja „mimowolnie zmusiła Ukrainę i Polskę do zapomnienia o sporach o wspólną przeszłość”.

Z drugiej strony prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Soczi powtórzył, że Polska „chce odebrać, jak przed 1939 r., zachodnią Ukrainę”. Słowa Łukaszenki przytoczyła jego oficjalna strona internetowa. „Na Ukrainie jest kilka interesujących rzeczy nieoczekiwanych. Wiesz o tym doskonale. My i wy powinniśmy być zaniepokojeni, że oni (politycy) już podejmują kroki w celu rozczłonkowania Ukrainy. Martwimy się, że są gotowi – Polacy, NATO – wyjść, >pomóc< w ten sposób, aby zabrać, jak przed 1939 r., zachodnią Ukrainę. Troszczymy się nie tylko o dzisiejsze bezpieczeństwo. Taka jest ich strategia również dla zachodniej Białorusi.” Zapewnił też Putina, że ​​„Ukraińcy będą musieli prosić nas, abyśmy nie dopuścili do oddzielenia się tej zachodniej części i innych części od Ukrainy”.

Znany rosyjski politolog i doradca Putina Władimir Miedinski publicznie oświadczył, że „Polska przy pierwszej nadarzającej się okazji zajmie zachodnie ziemie Ukrainy”.

Te same słowa powtórzył sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Mykoła Patruszew, rosyjski urzędnik walczący o terytorium Ukrainy: „Partnerzy Kijowa chętnie wykorzystują sytuację, bo mają też >specjalne plany dla ziem ukraińskich<. Najwyraźniej Polska już się rusza, by zdobywać terytoria na zachodniej Ukrainie” – powiedział w Kazaniu.

Rosyjscy „socjologowie” postanowili nadążyć za swoimi „politykami” i przeprowadzili sondaż, który rzekomo wykazał, że „Polacy byli najbardziej rusofobicznym narodem”. „Badanie” z nieznaną metodologią i doborem próby wykazało, że wśród 52 krajów Azji, Ameryki Północnej, Ameryki Łacińskiej i Europy, Polska ma najbardziej antyrosyjskich mieszkańców, negatywny stosunek do tego kraju ma rzekomo aż 87 proc. respondentów, podczas gdy nawet na Ukrainie odsetek ten wyniósł 80 proc.

Co to wszystko oznacza?

Nie trzeba przytaczać specjalnych dowodów na to, że rosyjski poziom postrzegania świata utknął w XIX wieku. W czasach, gdy praktycznie nie było prawa międzynarodowego i nowoczesnych technologii, a więc prawo siły było kluczowe, a potencjał do życia determinowany był wielkością terytoriów, często okupowanych i eksploatowanych, będących własnością państw. Od tego czasu świat przeszedł drastyczne zmiany w zakresie gospodarki, jakości życia, a co za tym idzie również polityki. Jednak, jak przyznała była kanclerz Niemiec Angela Merkel, Władimir Putin wciąż pozostaje w swoim świecie, oderwanym od rzeczywistości…

Dlatego Rosja ze zdumieniem odkryła współczesną prawdę, że kraje mogą nie tylko być wrogami i prowadzić zimne i gorące wojny, ale także owocnie współpracować. Dla Rosjan, którzy są wrogo nastawieni do całego świata, uważając się za odrębną cywilizację, będzie pewnie dziwne uświadomienie sobie, że dziś zdecydowana większość światowych trendów w stosunkach to nie wrogość czy wręcz rywalizacja, ale współpraca. Ponieważ wojny są destrukcyjne i tylko współpraca, połączenie wysiłków, mogą zwiększyć ludzkie osiągnięcia i potęgę społeczną.

Rosyjscy politycy byli zaskoczeni sukcesem Platformy Krymskiej, która zjednoczyła aż 50 krajów. Będą źli na Radę Europy, ONZ, OBWE, trybunały międzynarodowe, na wszystkich, którzy sprzeciwiają się ich wojnie na Ukrainie.

Oczywiście zacieśnienie polsko-ukraińskiej przyjaźni spotkało się z dziką złośliwością. Wydawałoby się – co jest z nimi nie tak? Ale czy naród, który swoje stosunki z Polską budował od XVII wieku niemal wyłącznie na wojnach, który brutalnie stłumił powstanie listopadowe 1831 roku , który wraz z hitlerowskimi Niemcami w 1939 roku rozpoczął II wojnę światową zdradzieckim atakiem na Polskę, twierdząc, jak teraz o Ukrainie, że państwa polskiego po prostu nie ma, który kiedyś rozstrzelał w Katyniu bez powodu tysiące polskich oficerów, którzy w 1945 r. po prostu zastąpił niemiecką okupację Polski okupacją sowiecką, może liczyć na poparcie Polaków?

Rządy Ukrainy i Polski przeprowadziły wspólne konsultacje. „To pierwszy raz, kiedy nasze rządy pracowały w tym formacie. Jest to historyczny moment i jestem pewien, że będzie produktywny. Doceniamy wszelkie bezprecedensowe wsparcie Polski dla Ukrainy i Ukraińców. Stosunki między naszymi krajami przeszły z ciepłych i sąsiedzkich na nowy etap – mocny i historyczny – powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. W dowód wdzięczności Zełenski przyznał wyróżnienia państwowe premierowi Mateuszowi Morawieckiemu i wicepremierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu za pomoc dla Ukrainy. Według premiera Ukrainy Denisa Szmygala Polska potwierdziła swoje poparcie dla przystąpienia Ukrainy do UE i NATO, strony zgodziły się także na zacieśnienie współpracy obronnej, rozwój unii polsko-ukraińsko-brytyjskiej, działania na rzecz zaostrzenia sankcji wobec Rosji, podkreślono też gotowość Polski do udziału w powojennej odbudowie Ukrainy. Zacieśnimy też współpracę transgraniczną – zapewnił Szmygal. Po konsultacjach w Kijowie rządy Ukrainy i Polski podpisały osiem porozumień o współpracy w różnych dziedzinach – energetyce, kompleksie wojskowo-obronnym, współpracy transgranicznej i celnej, polityce środowiskowej, odbudowie Ukrainy, a także współpracy w zakresie pamięci narodowej.

Ukraina i Polska podpisały memorandum w sprawie powołania wspólnej polsko-ukraińskiej komisji do nawiązania współpracy między przedsiębiorstwami naszych krajów. Według Denisa Szmygala komisja ta przygotuje rekomendacje dotyczące formatu ukraińsko-polskiego joint venture do produkcji broni i sprzętu wojskowego.

Strony przyjęły wspólne oświadczenie, dostrzegające znaczenie zbadania zbrodni popełnionych przez Rosję na państwie ukraińskim i ludności cywilnej, za które państwo-agresor powinno zostać pociągnięte do odpowiedzialności; zwrócono uwagę na znaczenie kontynuowania wspólnych wysiłków z partnerami, w tym ze Stanami Zjednoczonymi, Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, państwami członkowskimi UE i NATO, aby przeciwdziałać bezpośrednim zagrożeniom dla bezpieczeństwa w regionie; wezwano społeczność międzynarodową do zaostrzenia sankcji wobec Federacji Rosyjskiej, w tym do nałożenia embarga na dostawy energii z Rosji oraz dalszych ograniczeń w transporcie drogowym i morskim. Podkreślono znaczenie zwiększenia pomocy wojskowej, finansowej i humanitarnej dla Ukrainy; Polska będzie pomagać w rozbudowie przepustowości portów, infrastruktury kolejowej i drogowej w celu dostarczenia Ukrainie niezbędnej pomocy, w tym paliw i smarów.

Mateusz Morawiecki wraz z ministrem rozwoju gmin i terytoriów Ukrainy Oleksijem Czernyszowem otworzyli pierwsze modułowe miasto dla osób uchodźców wewnętrznych we wsi Borodzianka w obwodzie kijowskim. Według Morawieckiego, obecnie przygotowywanych jest kilka porozumień między resortami polskim i ukraińskim. Są to umowy dotyczące eksportu ukraińskiego zboża. „Skupiamy się na jak najszybszym przywróceniu pokoju, bezpieczeństwa i normalnego życia gospodarczego w Europie” – powiedział Mateusz Morawiecki.

A to jest bardzo ważne nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego świata. W końcu Rosja zachowuje się jak złodziej na okupowanych ziemiach ukraińskich. Według Ministerstwa Polityki Agrarnej i Żywności Ukrainy, są doniesienia o eksporcie zboża przez najeźdźców z czasowo okupowanych terytoriów chersońskiego, zaporoskiego, ługańskiego, donieckiego, charkowskiego. Skradzione zboże jest wywożone albo do Rosji, głównie z obwodu charkowskiego, donieckiego, ługańskiego, albo przez czasowo okupowany Krym – z Zaporoża i Chersonia. Rosja kradnie i eksportuje ukraińskie zboże z chersońskich elewatorów, warzywa i owoce z chersońskich pól i sadów, znane na całym świecie wiśnie z Melitopola na Krymie i sprzedaje je po cenach dumpingowych na okupowanym Krymie lub dostarcza na rynek międzynarodowy.

Rosyjska propaganda różni się od prawdziwych mediów tym, że masowo rozpowszechnia swoje kłamstwa. Tym samym, według źródeł ukraińskich, w maju przez Polskę, Bułgarię, Stany Zjednoczone i inne kraje „przeszły” fake newsy i manipulacje rosyjskiej propagandy. Wśród rozpowszechnianych przez Rosję „bomb informacyjnych” jest przesłanie, że polski premier rzekomo wzywał do zniszczenia „rosyjskiego świata”. W ten sposób rosyjscy kłamcy komentowali fakt, że Mateusz Morawiecki w felietonie w brytyjskiej gazecie „The Telegraph” słusznie wyraził opinię, że „rosyjski świat jest śmiertelnym zagrożeniem dla Europy” i nazwał go guzem nowotworowym. Morawiecki wyraził opinię, że nie wystarczy wspierać Ukrainę w walce z „rosyjskim światem”, napisał, że konieczne jest „całkowite wykorzenienie tej strasznej nowej ideologii”.

Ponadto Polska stanowczo zdementowała doniesienia o rzekomych planach przejęcia kontroli nad zachodnią Ukrainą. oddalił doniesienia o planach przejęcia przez Warszawa kontroli nad zachodnią Ukrainą. Według Stanisław Żaryn, rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych, celem rozpowszechniania tych informacji jest osłabienie współpracy między Polską a Ukrainą.

Nowe przepisy mają sprawić, że władze na Kremlu będą całkowicie kontrolować przekaz informacji społeczeństwu

Kłamstwa są już prawdą – PIOTR VORONIN o tym jak Rosja wprowadziła totalną cenzurę

Według oficjalnych rosyjskich mediów Duma Państwowa na posiedzeniu we wtorek 24 maja uchwaliła w pierwszym czytaniu ustawę, która pozwoli Prokuraturze Generalnej na anulowanie rejestracji mediów bez decyzji sądu i zainicjuje zakaz korzystania z zasobów internetowych dla „rozsiewanie fejków, dyskredytowanie rosyjskiej armii i wzywanie do sankcji”.

Według portalu Meduza ustawa daje również rosyjskiemu prokuratorowi generalnemu i jego zastępcom prawo do pozbawienia zagranicznych dziennikarzy akredytacji bez orzeczenia sądu.

Za ustawą głosowało 361 deputowanych, nie było głosów na „nie”, 4 wstrzymało się. W tym samym czasie, według RBC, podczas dyskusji, nawet frakcja Partii Komunistycznej wypowiedziała się przeciwko tej inicjatywie. Oleksiy Kurinny sugerował, że nowe prawo może stać się instrumentem nacisku politycznego na media i proponował pozbawienie ich rejestracji nie decyzją Prokuratora Generalnego, lecz sądu.

Dokument został przekazany do rozpatrzenia przez grupę deputowanych pod przewodnictwem szefa Komitetu Bezpieczeństwa Dumy Państwowej Wasyla Piskariewa. Dotyczy to zarówno mediów rosyjskich, jak i zagranicznych działających w Rosji.

Ta skandaliczna decyzja, wykraczająca poza cały rosyjski system prawny, w tym konstytucję, która proklamuje wolność słowa i zakazuje cenzury, nie zaskoczyła analityków, ponieważ rosyjska Duma Państwowa już uchwaliła szereg wątpliwych co do zgodności z konstytucją ustaw, zakazujących przekazywania niektórych informacji, które tak naprawdę legalizują cenzurę urzędową.

Wszystko zaczęło się od tego, że 29 marca 2019 r. weszła w życie ustawa o wzmocnieniu odpowiedzialności za obrazę władzy i symboli państwowych w Rosji. Przewiduje ona maksymalną grzywnę w wysokości 300 000 rubli. Aresztowanie pod tym zarzutem jest możliwe w przypadku ponownego popełnienia naruszenia. I choć w Rosji nie ma odrębnej ustawy o znieważaniu prezydenta, dla wszystkich było jasne, że zmiany były spowodowane negatywnym stosunkiem Rosjan do praktyk Władimira Putina i nasiloną krytyką jego działań. Dlatego wszelkie uwagi krytyczne pod adresem głowy państwa można było interpretować jako obrazę urzędnika i symbolu państwa, co uniemożliwiało krytykę „króla”. Jednak w marcu br. przewodniczący Komisji Spraw Międzynarodowych Dumy Państwowej Leonid Słucki zaproponował dalsze podwyższenie kary „za obrazę prezydenta”.

Ponadto ustanowiono odpowiedzialność karną za publiczne rozpowszechnianie „oczywiście nieprawdziwych” informacji o weteranach wielkiej wojny ojczyźnianej, co więcej zrównano ją z odpowiedzialnością za „rehabilitację nazizmu”. Jednocześnie nikt nie odebrał rosyjskiej prokuraturze możliwości zakwalifikowania jakiejkolwiek negatywnej opinii o historii i jej poszczególnych przedstawicielach jako „obrazy weterana” (swoją drogą, Aleksiej Nawalny został skazany na podstawie tego artykułu) lub jako „rehabilitacji nazizmu”, Z rehabilitację nazizmu grozi grzywna do 3 milionów rubli, kary pracy przymusowej lub pozbawienia wolności do trzech lat. Za publiczne „poniżanie honoru lub godności weteranów”, a także „bluźnierstwo przeciwko symbolom chwały wojskowej Rosji” lub „oczywisty brak szacunku dla dni chwały wojskowej”, popełnione za pośrednictwem mediów lub Internetu można zostać skazanym na grzywny – od 2 do 5 milionów rubli, a nawet na karę pozbawienia wolności do pięciu lat.

Duma Państwowa zobowiązała się również do rozszerzenia ustawodawstwa o tzw. „zagranicznych agentach”, choć sprzeczne jest to z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i konstytucją samej Rosji. Pod koniec 2020 roku Putin podpisał ustawę rozszerzającą podmioty uznawane za agentów zagranicznych i ustanawiającą odpowiedzialność karną za nieprzestrzeganie przepisów. Z art. 1 wynika, że ​​agentem zagranicznym jest organizacja lub osoba, która celowo gromadzi informacje na terytorium Rosji i jej organów państwowych. I choć ustawa zajmuje się informacją wojskowo-techniczną i polityczną, to jednak jak pokazuje praktyka, pod ten status rząd wprowadza każdą organizację lub osobę, która zbiera informacje w Rosji, bo nawet informacje z dziedziny edukacji czy ekonomii można uznać za polityczne. Na podstawie tego prawa duża liczba mediów, redakcji i indywidualnych korespondentów pracujących dla światowych mediów została uznana za zagranicznych agentów i zakazano ich działalności.

25 kwietnia 2022 r. grupa posłów złożyła do Dumy Państwowej projekt nowej ustawy „O kontroli działalności osób pozostających pod obcymi wpływami”. Zbierze ona wszystkie zasady dotyczące działalności osób i organizacji uznanych za „zagranicznych agentów”. Obecnie działalność osób i organizacji uznanych za „zagranicznych agentów” regulują cztery ustawy: „O organizacjach non-profit”; „O środkach wobec osób zaangażowanych w łamanie podstawowych praw i wolności człowieka, praw i wolności obywateli Federacji Rosyjskiej”; „O środkach masowego przekazu”, „O stowarzyszeniach publicznych”. Każda z nich ma zasady, które ograniczają działalność poszczególnych podmiotów i zakładają odpowiedzialność karną.

Jeśli zostanie przyjęta ustawa „O kontroli działalności osób pozostających pod wpływem obcych”, dokument ustanowi nowe zasady uznawania za „zagranicznych agentów”, nowe obowiązki i ograniczenia. Jednocześnie w przypadku uchwalenia nowej ustawy zastosowanie będą miały wszystkie istniejące normy dotyczące odpowiedzialności za naruszenia popełniane przez „zagranicznych agentów”, które są już zapisane w Kodeksie karnym i Kodeksie wykroczeń administracyjnych.

Rosyjscy prawodawcy postanowili też uregulować historię swojego kraju. Rosjanie są oczywiście zmęczeni porównywaniem działań Putina do Hitlera i polityki sowieckiej do nazistowskich Niemiec. Dlatego prezydent Rosji Władimir Putin podpisał już ustawę wprowadzającą do Kodeksu wykroczeń administracyjnych artykuł o „publicznej identyfikacji” ZSRR z nazistowskimi Niemcami i negujący „decydującą rolę narodu sowieckiego w pokonaniu nazistowskich Niemiec i misję  humanitarną ZSRR w celu wyzwolenia Europy”. Prawo to przewiduje grzywny dla osób fizycznych w wysokości do 2 tysięcy rubli lub areszt do 15 dni, dla osób prawnych – grzywnę w wysokości do 50 tysięcy rubli. Ustawa uchwalona przez Dumę Państwową 6 kwietnia mówi, że identyfikacja dotyczyła zbieżności celów, decyzji i działań kierownictwa ZSRR, dowództwa i wojskowych ZSRR z celami, decyzjami i działaniami nazistowskich Niemiec. Odtąd okazuje się, że każda krytyczna opinia publicystów, historyków czy analityków na temat działań stalinowskiego reżimu w czasie II wojny światowej podlega zakazowi i odpowiedzialności karnej.

W marcu 2022 r., wraz z rozpoczęciem na dużą skalę wojny z Ukrainą, Duma Państwowa jednogłośnie i w trzech czytaniach uchwaliła ustawę o karach za rozpowszechnianie „nieścisłych informacji o działaniach rosyjskiego wojska”. Ustawa wprowadziła nowy artykuł w kodeksie karnym, zgodnie z którym wszelkie negatywne informacje o armii rosyjskiej można uznać za fałszywe i ukarane. „Winnym” grozi do trzech lat więzienia. Jeśli fejk jest rozpowszechniany w ramach zorganizowanej grupy, czyli redakcji mediów, maksymalny wymiar kary wzrasta do 10 lat więzienia. Jeżeli rozpowszechnianie „nieścisłych informacji” spowodowało „poważne konsekwencje”, sprawcom grozi do 15 lat więzienia.

Przewodniczący Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin powiedział, że organ ten uchwalił również ustawę przewidującą karę pozbawienia wolności do trzech lat za „wezwania do nałożenia sankcji przeciwko Federacji Rosyjskiej”. Ponadto poprawki zabraniają „dyskredytowania rosyjskich sił zbrojnych”. Pierwsze tego rodzaju naruszenie będzie skutkowało odpowiedzialnością administracyjną, a drugie – już karną w postaci grzywny od 100 do 300 tysięcy rubli lub kary pozbawienia wolności do trzech lat. Dlatego Roskomnadzor stwierdził, że rosyjskie media powinny relacjonować działania militarne Rosji wyłącznie na podstawie informacji z oficjalnych źródeł rosyjskich. Zażądał usunięcia przez media artykułów nazywających to, co dzieje się na Ukrainie „wojną” lub „atakiem” i zablokował kilka niezależnych rosyjskich mediów.

Prezydent Rosji Władimir Putin już podpisał ustawę o karze pozbawienia wolności do 15 lat za „fejki o rosyjskiej armii”. W związku z groźbą postępowania karnego po przyjęciu tej ustawy rosyjska sekcja BBC podjęła decyzję o czasowym zawieszeniu pracy w Rosji. „Nowaja Gazeta” ogłosiła usunięcie materiałów o rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a następnie przeniosła redakcję całkowicie poza Rosję. To tylko niektóre przykłady.  Od początku wojny w Rosji zostało zablokowanych wiele mediów.

A koło represji już nabrało rozpędu. Kilka dni temu wszczęto sprawy karne na podstawie artykułu „o fałszerstwach” o rosyjskiej armii przeciwko Aleksiejowi Gorinowowi i Elenie Kotenoczkinie, dwóm deputowanym miejskim obwodu krasnosilskiego w Moskwie, po tym, jak Rada Deputowanych nie zgodziła się z tzw. operacją specjalną. Deputowanym miejskim grozi do 10 lat więzienia za ich antywojenną postawę.

W Petersburgu sąd orzekł w sprawie „podróbek” przeciwko dziennikarce Marii Ponomarenko, która 17 marca opublikowała na swoim kanale na Telegramie informację, że rosyjskie siły powietrzne rozpoczęły nalot na Teatr Dramatyczny w Mariupolu. Jednocześnie rosyjskie Ministerstwo Obrony zdementowało tę informację.

Wszczęto sprawę karną przeciwko Weronice Biłocerkiewskiej, która zamieściła na swoim profilu na Instagramie szereg postów zawierających informacje o wykorzystaniu rosyjskiej armii do niszczenia ukraińskich miast i ludności cywilnej podczas operacji specjalnej. Twierdzą, że „Biłocerkiewska zdyskredytowała władze publiczne i armię rosyjską”. Chociaż w rzeczywistości to Rosja, jej rząd i armia zdyskredytowały się. W obwodzie tomskim zostało wszczęte postępowanie karne przeciwko mieszkańcowi Siwerska i mieszkańcowi Tomska. W jednym z portali społecznościowych zamieścili oni informacje o stratach rosyjskich żołnierzy, a także o ich działaniach na terytorium Ukrainy.

Sprawę karną wszczęto przeciwko petersburskiej artystce Aleksandrze Skoszilenko, która w sklepie zamieniła metki z cenami na informacje o zmarłych w Mariupolu. Oskarżana jest także o rozpowszechnianie „fejków” na temat armii rosyjskiej. Kilka tysięcy takich spraw zostało już wniesionych w Rosji, a jeszcze więcej jest administracyjnych spraw „zdyskredytowania” sił zbrojnych.

W ten sposób dzieje się coś niesłychanego na świecie: deklarując w konstytucji wolność słowa i mediów oraz zakazując cenzury, rosyjski parlament wprowadził tyle zakazów kodeksów administracyjnych i karnych, że wyrażanie jakichkolwiek prawdziwych informacji o rządzie i jego przedstawicielstwach, o weteranach, o działaniach władz i armii rosyjskiej i innych rodzajów sił zbrojnych stało się niemożliwe. Wszystkie prawdziwe informacje są prawnie kwalifikowane jako fałszywe. Jednocześnie prawie wszystkie zniekształcone, stronnicze i nieprawdziwe informacje są kwalifikowane jako prawdziwe. Kojarzy się to orwellowskimi „wojna jest pokojem”, „kłamstwa są prawdą”. W świecie mediów w całej Europie jest to bezprecedensowy eksperyment ustanowienia totalnej cenzury w interesie dyktatorskiego reżimu, który powinien podlegać międzynarodowym sądom.