Odmowa przyjęcia opinii CMWP SDP jako amicus curiae przez SOKiK w sprawie zakupu Polska Press przez PKN Orlen

Sąd Okręgowy w Warszawie , a konkretnie XVII Wydział Ochrony Konkurencji i Konsumentów  po raz drugi odmówił przyjęcia opinii CMWP SDP  w sprawie z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich  przeciwko Prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wobec złożenia po raz kolejny w dniu 18 czerwca 2021 opinii prawnej z powołaniem się na instytucję amicus curiae przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Zdaniem Sądu, SDP, a więc i jego wyspecjalizowana jednostka jaką jest CMWP SDP,  nie jest organizacją pozarządową o jakiej mowa w art. 63 k.p.c. i art. 61 k.p.c.  w związku z czym  zarządzono zwrot opinii Stowarzyszenia, jako wniesionej przez podmiot do tego nieuprawniony. Jednocześnie poinformowano CMWP SDP, iż kolejne pisma w tej sprawie będą pozostawione bez nadania im dalszego biegu i traktowane jako “nadużycie prawa procesowego”.  CMWP SDP  nie będzie odwoływać się od tego postanowienia (nie ma takiej procedury),  ale podtrzymuje mimo to swoją odpowiedź, jaką  w tej sprawie wysłaliśmy do Sądu, wg CMWP SDP  odrzucenie naszej opinii stanowi wyraz niezrozumienia intencji, które przyświecały złożeniu opinii przez CMWP SDP.

 

Centrum w imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  przedstawia swoją opinię w tej sprawie ze względu na jej wagę dla ładu medialnego w Polsce. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP nie domagało się przystąpienia do toczącego się postępowania, jak wskazuje przepis art. 61 k.p.c. , czym  w/w Sąd uzasadnił swoją decyzję. CMWP SDP przedstawiło jedynie opinię prawną, mając nadzieję, że może być ona przydatna przy wydawaniu końcowego orzeczenia w sprawie. Nie domagano się i nie wskazywano, że taka opinia ma być dla Sądu wiążąca. Odrzucana przez Sąd opinia CMWP SDP z dnia 5 maja 2021 roku oraz z 18 czerwca 2021 r. jedynie pośrednio została złożona w oparciu o przepis art. 63 k.p.c. Decyzja Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  w Warszawie jest więc niezrozumiała i całkowicie sprzeczna z dotychczasową praktyką sądów w Polsce, które zawsze, od 25 lat istnienia CMWP,   dopuszczały przedstawianie opinii przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP jako amicus curiae.

 

W związku z tym zamieszczamy pełną wersję opinii CMWP SDP w tej sprawie oraz dołączamy kopie odrzuconego przez sąd stanowiska CMWP SDP wyrażając nadzieję, iż osoby zainteresowane i zajmujące się tą sprawą zapoznają się z naszą opinią.  

 

Kopia pisma z Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest tu : Pismo z Sądu Ochronu Konkurencji i Konsumentow z odrzuceniem opinii CMWP SDP

 

Kopia pisma wysłanego do Sądu przez CMWP : opinia CMWP SDP przesłana do SO.Wwa.Sąd Ochrony Konk. i Kons.18.06.21

 

OPINIA Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  działającego jako amicus curiae
w sprawie wstrzymania wykonania oraz zaskarżenia decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 5 lutego 2021 roku nr. DKK-34/2021

 

W związku z wydaniem w dniu 8 kwietnia 2021 roku przez tutejszy Sąd postanowienia, na mocy którego wstrzymano wykonanie decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 5 lutego 2021 roku nr. DKK-34/2021 do czasu rozpoznania odwołania na w/w decyzję prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz toczącym się postępowaniem sądowym zainicjowanym zaskarżeniem przedmiotowej decyzji, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP informuje, że objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, w szczególności w zakresie wolności słowa oraz swobody mediów.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP istnieje od 1996 r. Stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa i prasy, zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. CMWP m. in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w w/w zakresie, jak również w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne.

 

W odniesieniu do niniejszej sprawy CMWP przedstawia następującą opinię, działając w charakterze amicus curiae (przyjaciela sądu):

 

W ocenie CMWP SDP postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydającej zgodę na przejęcie przez PKN Orlen spółek należących do Polska Press, jest niezwykle szkodliwe dla ładu medialnego w Polsce. Wydanie takiego postanowienia jest również wyrazem bardzo niepokojącego sygnału wobec inwestorów, którzy chcą tego typu transakcje przeprowadzić w Polsce. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta wydał bowiem prawomocną decyzję, że transakcja może być przeprowadzona. Transakcja dochodzi do skutku i nagle sąd wydaje inną decyzję – wstrzymuje wykonanie owej decyzji, wbrew literalnemu brzmieniu art. 97 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, który nakazuje przedsiębiorcom, którzy chcą dokonać koncentracji, powstrzymanie się od dokonania koncentracji, lecz jedynie do czasu wydania decyzji przez Prezesa UOKiK. Na przedsiębiorcach, którzy mają zamiar dokonania koncentracji, spoczywa obowiązek wstrzymania się z jej dokonaniem do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie. Obowiązek ten ustaje wraz z wydaniem decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji. W tym kontekście postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku może spowodować tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając inwestorów od prowadzenia inwestycji na rynku polskich mediów. Postanowienie o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji nie da się pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

Należy także zwrócić uwagę, że Sąd, wydając postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku, nie odniósł się do merytorycznych zagadnień w zakresie tego, czy decyzja została wydana zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów i w oparciu o przewidziane prawem kryteria. Sąd stwierdził, że wstrzymanie wykonania decyzji jest niezbędne z uwagi na to, że wykonanie zaskarżonej decyzji może wywołać niemożliwe do odwrócenia negatywne skutki dla konkurencji, które mogą powstać w czasie trwania postępowania sądowego. Sąd nie precyzje jednak co miał na myśli czyniąc takie stwierdzenie, nie podaje jakie negatywne skutki rynkowe mogą wyniknąć z koncentracji dokonanej przed ostatecznym rozstrzygnięciem sprawy. Sąd uzasadniając postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku ogranicza się do ogólnych stwierdzeń, nie wskazując na żadne konkretne okoliczności które mogłyby uzasadniać wstrzymanie wykonania decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sąd wydając postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pomija z kolei milczeniem, skutki, jakie mogą wyniknąć z wydania owego postanowienia, nie tylko z punktu widzenia stron postępowania sądowego, lecz także z punktu widzenia transakcji na krajowym i zagranicznym rynku medialnym. W ocenie CMWP SDP Sąd nie podjął się oceny merytorycznych przesłanek wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji, w tym braku potencjalnych skutków dla konkurencji. Podobnie nie zweryfikowano, czy wydanie postanowienia w trybie art. 479 (30) par. 1 kpc, jest uzasadnione podnoszonymi przez Rzecznika Praw Obywatelskich argumentami. Zresztą z uzasadnienia postanowienia z dnia 8 kwietnia 2021 roku nie wynika, jakie argumenty Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił na poparcie swego wniosku z dnia 8 marca 2021 roku w przedmiocie wstrzymania wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Kolejną okolicznością wymagającą podkreślenia jest to, dlaczego sąd, wiedząc, że jest postępowanie w Trybunale Konstytucyjnym w sprawie dalszego sprawowania urzędu przez Rzecznika Praw Obywatelskich, wydał na wniosek rzecznika orzeczenie i nie zawiesił postępowania, nie wstrzymał się z tą decyzją? Sąd na podstawie bliżej nieokreślonych przesłanek stwierdził, że Adam Bodnar jako Rzecznik Praw Obywatelskich posiadał legitymację do skierowania owego wniosku. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala pełnić obowiązki Rzecznikowi Praw Obywatelskich po upływie kadencji do czasu objęcia stanowiska przez następcę jest niezgodny z konstytucją. Trybunał wydał swoje orzeczenie 15 kwietnia 2021 roku, ale jednocześnie zdecydował, że wejdzie ono w życie po trzech miesiącach od opublikowania w Dzienniku Ustaw. Nadmienić należy, że zgodnie z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich wynosi 5 lat. Kadencja Adama Bodnara jako Rzecznika Praw Obywatelskich zakończyła się zatem 9 września 2020 roku.

 

CMWP SDP   przypomina, iż Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym praktycznie monopolistyczną wydawnictwa Verlagsgruppe Passau. W stanowisku przyjętym już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. dziennikarze stwierdzili, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych. W ocenie SDP zakup firmy Polska Press przez PKN Orlen jest szansą na poprawę tej sytuacji. Stanowisko to Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich podtrzymało w uchwale Zarządu Głównego SDP z 9. grudnia 2020 r.

 

W ocenie CMWP SDP niezrozumiała i nieuzasadniona jest ingerencja sądu w działania niezależnych podmiotów gospodarczych jakimi są uczestnicy przedmiotowej transakcji. Niemiecki właściciel, posiadający prawo do większości polskich gazet regionalnych i związanych z nimi portali internetowych wyraża chęć sprzedać ich w sytuacji, gdy żadna inna firma poza PKN Orlenem nie jest zainteresowana taką transakcją.  Sąd rozpoznając odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich winien mieć na uwadze powyższe oraz działać w interesie krajowego rynku medialnego, którego kondycja jest obecnie już i tak bardzo słaba. Z pewnością nowy właściciel, jakim jest PKN Orlen, to dla tych tytułów prasowych szansa na poprawę sytuacji. Postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku i strategia rozumowania Sądu zaprezentowana w uzasadnieniu tego postanowienia uzasadnia przypuszczenia, że przedmiotowe postępowanie sądowe oraz jego kierunek z pewnością nie stwarzają dogodnych warunków dla rozwoju polskiej prasy, a wręcz przeciwnie.

 

Zasadnicza decyzja, która ostatecznie przesądziła o monopolizacji rynku prasy regionalnej miała miejsce w listopadzie 2013 roku. To wówczas Grupa Polskapresse, poprzednik obecnej spółki Polska Press, sfinalizowała zakup Mediów Regionalnych od brytyjskiego funduszu Mecom. Stało się to możliwe dzięki trudnej do akceptacji zgodzie ówczesnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wówczas nie pomogły protesty środowiska dziennikarskiego ani wskazywanie na zagrożenia związane z tą umową. Uznano że to zwyczajna transakcja biznesowa, a żaden podmiot nie może ingerować w działania wolnego rynku. Niemieckie wydawnictwo dokończyło więc wówczas ,,prasowy rozbiór Polski”, jak nazwali to działania medioznawcy (Załubski Jan, Media bez tajemnic, Poznań 2002).  Teraz, gdy polski podmiot chce odkupić niechciane przez nikogo innego gazety i portale, realizację tej transakcji utrudnia polski sąd, wydając postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Z uwagi na powyższe, Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło niniejszą sprawę monitoringiem, ponieważ w naszej ocenie decyzja sądu konsumenckiego narusza polski ład medialny, który oparty jest na zasadzie wolnej prasy, co oznacza że rynek prasy drukowanej w Polsce, tak jak i w innych państwach europejskich, rozwija się w absolutnie swobodny sposób, bez ingerencji instytucji państwowych. Przez lata tą zasadą wolnego i nieskrepowanego rynku mediów drukowanych tłumaczono brak jakiejkolwiek reakcji publicznych podmiotów na przejmowanie polskiego rynku prasy drukowanej przez podmioty zagraniczne.

 

CMWP SDP stoi na stanowisku, że odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pozbawione jest jakichkolwiek argumentów skutkujących możliwością jego uwzględnienia. Nadto interesy polskiego rynku medialnego oraz lokalnych i regionalnych gazet wskazują na konieczność możliwie najszybszego ukończenia postępowania sądowego.

Stanowisko CMWP SDP w sprawie projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji

CMWP SDP popiera zmiany w ustawie z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, przewidziane w projekcie nowelizacji w/w ustawy (druk sejmowy nr 1389, dalej: „Projekt”), których celem jest doprecyzowanie regulacji umożliwiających przeciwdziałanie przejęciu kontroli nad nadawcami radiowymi i telewizyjnymi przez podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG).

 

Obecnie obowiązujące uregulowania w/w ustawy (dalej: „Ustawa”) nie gwarantują transparentności własnościowej na rynku mediów elektronicznych oraz umożliwiają obchodzenie przepisów podczas zmian właścicielskich w spółkach medialnych, nadających programy na podstawie koncesji radiowych i telewizyjnych. Wynika to z faktu, iż normy prawne tej ustawy dotyczące udzielenia koncesji dla spółek z udziałem tzw. osób zagranicznych uwzględniają jedynie formalną, a nie rzeczywistą strukturę kapitałową tych podmiotów. Jako przykład wskazać można art. 35 ust. 2 pkt 1 ustawy, zgodnie z którym koncesja dla spółki z udziałem osób zagranicznych może być udzielona, jeżeli udział kapitałowy osób zagranicznych w spółce lub udział osób zagranicznych w kapitale zakładowym spółki nie przekracza 49%. CMWP SDP zwraca uwagę, iż w ustawie znajduje się przepis ograniczający wysokość kapitału zagranicznego w mediach, które działają na podstawie koncesji, istnieje od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej, ale jest on nieprecyzyjny i łatwy do obejścia, bowiem mimo pewnych obostrzeń w nim zawartych, daje jednak możliwość, aby osoby zagraniczne spoza EOG wywierały kluczowy wpływ na zarządzanie spółką – koncesjonariuszem. Wydaje się, że jest to sprzeczne z intencją ustawodawcy, według której koncesjonariusz nie tylko powinien być podmiotem zlokalizowanym w krajach EOG, ale przede wszystkim powinien być realnie zarządzany przez właściciela mającego siedzibę w EOG. Innymi słowy, obecnie przepisy ustawy są nieszczelne i przez to anachroniczne. Ocena struktury kapitałowej spółki powinna bowiem obejmować realny, a nie czysto formalny obszar jej zarządzania. Ograniczanie analizy sytuacji podmiotu do stanu formalnego, bez zrozumienia, kto jest jego realnym właścicielem (decydentem), prowadzi do wniosków sprzecznych z rzeczywistością rynkową.

 

Projektowana nowelizacja wychodzi naprzeciw temu problemowi. W ocenie CMWP SDP proponowane zmiany nie naruszają zasady wolności słowa, a ich celem jest jedynie ochrona rynku medialnego przed przejmowaniem kontroli nad nadawcami przez podmioty spoza EOG (w praktyce – spoza Unii Europejskiej), a więc również z państw mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa Polskiego.  CMWP SDP wielokrotnie wskazywało na zagrożenia związane z niekontrolowaną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, dlatego też projektowaną nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji postrzega jako szansę na poprawę tej sytuacji.

 

Projekt zakłada, że wprowadzane nowelizacją przepisy dotyczące koncesji dla spółek z udziałem kapitałowym osób zagranicznych nie będą miały zastosowania do podmiotów z siedzibą (miejscem zamieszkania) w państwie członkowskim EOG „pod warunkiem, że osoba taka nie jest zależna, w rozumieniu Kodeksu spółek handlowych, od osoby zagranicznej, której siedziba lub stałe miejsce zamieszkania znajduje się w państwie niebędącym państwem członkowskim EOG”. Jak wiadomo, EOG to strefa wolnego handlu i wspólny rynek, obejmujący państwa Unii Europejskiej i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA), czyli oprócz państw członkowskich UE, także Norwegię, Islandię i Lichtenstein. Tak więc odnoszenie się do EOG jako jednego z kryteriów jest w tym przypadku rozwiązaniem prawidłowym, a ponadto zbieżnym z dotychczasową metodą regulacji przyjętą w Ustawie.

 

Jednocześnie CMWP SDP apeluje do parlamentarzystów o wypracowanie rozwiązania, które dałoby dotychczasowym nadawcom szansę na dalsze funkcjonowanie na rynku mediów, pod warunkiem spełnienia wymogów ustawowych. Jak wiadomo, dotyczy to przede wszystkim stacji TVN, która obecnie jest w trakcie rozmów z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji w sprawie przedłużenia koncesji dla anteny TVN 24.  Właścicielem TVN jest amerykański koncern Discovery, ale zarządza stacją za pośrednictwem wirtualnej spółki Polish Television Holding BV, zarejestrowanej w Holandii i nie zatrudniającej pracowników. Tak więc projekt powinien przewidywać odpowiednie vacatio legis, umożliwiające podmiotom znajdującym się w takiej sytuacji dostosowanie ich struktury właścicielskiej do znowelizowanych przepisów. W tym zakresie ustawodawca powinien rzeczowo i obiektywnie, m. in. w oparciu o opinie ekspertów rynku kapitałowego rozważyć, czy przewidziany w art. 2 Projektu termin 6 – miesięczny, jest w tym zakresie odpowiedni.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

 

Warszawa, 3 sierpnia 2021 r.

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu przez sąd w Niemczech ks. prof. Dariusza Oko

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu ks. prof. Dariusza Oko przez Sąd Rejonowy w Kolonii w Niemczech za opublikowanie artykułu w czasopiśmie naukowym na temat działającej w Kościele Katolickim homoseksualnej grupy przestępczej. Wyrok ten narusza zasadę wolności słowa, w tym szczególnie wolności akademickiej, które chroni zarówno niemiecka konstytucja, jak i prawo międzynarodowe. Godzi również w wolność sumienia i religii. CMWP SDP apeluje o uchylenie tego wyroku i zapowiada objęcie tej sprawy monitoringiem.

 

Ks. prof. Dariusz Oko został skazany przez Sąd Rejonowy w Kolonii na karę grzywny w wysokości 4 800 euro za „podżeganie do nienawiści” poprzez opublikowanie w naukowym czasopiśmie „Thelogisches” artykułu p.t. „O konieczności ograniczania klik homoseksualnych w Kościele”, w którym opisuje zjawisko wewnątrzkościelnych homoseksualnych grup przestępczych działających na szkodę nieletnich oraz wykorzystujących zależnych od niej kleryków. Wraz z nim skazany został również redaktor naczelny tego czasopisma, niemiecki teolog ks. prof. Johannes Stöhr. Wyrok nakazowy nałożony na ks. prof. Dariusza Oko przez Sąd Rejonowy w Kolonii stoi w sprzeczności z Ustawą Zasadniczą Republiki Federalnej Niemiec, a także z międzynarodowymi dokumentami, w tym z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, która gwarantuje każdemu prawo do nieskrępowanego wyrażania swoich poglądów. Nadto, w przypadku, gdyby miał on być egzekwowany w Polsce, należałoby go również uznać za rażąco sprzeczny z Konstytucją RP oraz godzący w polski porządek prawny, poprzez niedopuszczalną ingerencję w wolność słowa i religii.

 

Szczególnie bulwersujące jest w tym przypadku to, iż ks. prof. Dariusz Oko został skazany za napisanie i opublikowanie tekstu naukowego w przeznaczonym do tego miesięczniku. Jego artykuł jest naukową refleksją nad tytułowym zagadnieniem, jest opatrzony szczegółową bibliografią i naukowymi przypisami. Tekst ten stanowi opinię autora dotyczącą istotnych problemów współczesnego Kościoła. Ks. prof. Dariusz Oko oraz ks. prof. Johannes Stöhr, redaktor naczelny wydawanego od ponad 50 lat periodyku „Thelogisches” zdecydowali się w ten sposób zainicjować akademicką dyskusję na trudny i wywołujący społeczne emocje w wielu krajach na całym świecie. Nie powinni być za to karani.

 

CMWP SDP zwraca uwagę, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. Ponadto zgodnie z artykułem 5 Ustawy Zasadniczej Republiki Federalnej Niemiec każdy ma prawo do swobodnego wypowiadania i rozpowszechniania swoich poglądów w słowie, piśmie i obrazie oraz do pozyskiwania bez przeszkód informacji z powszechnie dostępnych źródeł. Zapewnia się wolność prasy oraz wolność informacji za pośrednictwem radia, telewizji i filmu. Nie stosuje się cenzury (punkt 1), oraz zapewnia się wolność sztuki i nauki, badań naukowych i nauczania. Wolność nauczania nie zwalnia od wierności wobec konstytucji (punkt 2). Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące (sprawa Prager i Oberschlick przeciwko Austrii, skarga nr 11662/85).

 

CMWP stoi ponadto na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku kara dla autora artykułu prof. Dariusza Oko stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno Ks. Prof. Dariusza Oko, jak i innych naukowców lub dziennikarzy, do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki związków pedofilii i homoseksualizmu (także w Kościele) oraz jej społecznych skutków. Skazanie ks. prof. Dariusza Oko powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą naukową i publicystyczną, do której zobowiązani są zarówno dziennikarze, jak i naukowcy. Należy przy tym podkreślić, iż w interesie społecznym mają oni prawo wyrażać publicznie swoje poglądy nawet w trudnych i kontrowersyjnych sprawach.

 

Niezależnie od powyższego należy również podkreślić, że ks. prof. Dariusz Oko zajął stanowisko w specyficznej dziedzinie naukowej, jaką jest teologia katolicka. Jest oczywiste, że nie ma ona racji bytu bez wiary katolickiej. Z kolei, stosunek katolicyzmu do zjawiska homoseksualizmu jest powszechnie znany od czasów antycznych. Aspekt ten został również wyraźnie wyeksponowany w Biblii. W związku z tym stosowanie przymusu państwowego wobec katolickich kapłanów za wyrażenie przez nich opinii teologicznej jest ich prześladowaniem za wierność wierze, a w ujęciu formalnoprawnym – rażącym naruszeniem wolności sumienia i religii. Żaden organ państwowy (w tym sądowy) nie może oczekiwać od nikogo, aby w imię tzw. poprawności politycznej nie tylko zrezygnował z wolności słowa, ale wręcz wyparł się zasad swojej religii. Nie ulega wątpliwości, że skoro organy sądowe ingerują w zasady rządzące religią, tym bardziej ochoczo będą ingerować w wypowiedzi niemotywowane religijnie. Jeżeli zjawisko takie dopuścić, wówczas zarówno wolność sumienia i religii, ale również wolność słowa przestaną istnieć. Uwzględniając powyższe, powołany na wstępie wyrok sądowy stanowi klasyczny przykład „niszczenia wolności w imię wolności”, co jest w Europie zjawiskiem coraz częściej spotykanym. CMWP SDP stanowczo sprzeciwia się takim praktykom.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

 

artykuł za który ks. prof. Dariusz Oko został ukarany jest tu :

wersja polska: Ks. D. Oko Art. Homokliki

wersja niemiecka:  2021 – Theol – 01 und 02 – druck end

 

Warszawa, 29 lipca 2021

 

Kara więzienia dla Sławomira Matusza bezterminowo zawieszona! Postanowienie Sądu zbieżne ze stanowiskiem CMWP SDP

Sąd Rejonowy w Sosnowcu  na posiedzeniu  27 lipca b.r. nie zarządził wykonania wyroku więzienia dla red. Sławomira Matusza, tylko zawiesił je bezterminowo. Jednocześnie Sąd zarządził, iż red. Matusz będzie podlegał systematycznym badaniom zdrowotnym, by stwierdzić, czy jest w stanie odbyć tę karę.  Obecnie skazany red. Matusz przedstawił zaświadczenie lekarskie, iż nie jest w stanie odbyć  kary więzienia. Redaktorowi Matuszowi grozi kara bezwzględnego więzienia, ponieważ nie stać go było na zapłacenie zasądzonej prawomocnie w procesie z  art. 212 kk grzywny, a stan zdrowia nie pozwalał mu na odbycie zastępczych prac społecznych.   CMWP SDP wspierało dziennikarza w tym procesie, apelując do Sądu o powstrzymanie wykonywania tak drastycznej kary za publikacje opinii oraz poprzez apel do Prezydenta RP o jego ułaskawienie. Stosowne pismo do Kancelarii Prezydenta RP w tej sprawie zostało wysłane w kwietniu b.r. CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem, jej obserwatorem  jest red. Halina Żwirska. Obrony red. Sławomira Matusza, we współpracy z CMWP SDP, podjął się  mec.  Paweł Matyja.  

 

Pan Sławomir Matusz procesował się z władzami i instytucjami samorządowymi Sosnowca od 2016 roku. Sprawy przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczyły się w trybie karnym o zniesławienie (art. 212 kk), których p. Matusz rzekomo dopuszczał się w pismach oraz w mailach kierowanych wyłącznie do tych instytucji i ich przedstawicieli. W inkryminowanych pismach i mailach p. Matusz zwracał uwagę na nieprawidłowości w działaniach instytucji, do których pisał. Przykładowo zarzucał wady prawne statutów instytucji kultury w Sosnowcu. Mimo, że Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał 5 wyroków, w których potwierdził błędy w ww. statutach, przyznając tym samym rację p. Matuszowi, wyrok dla p. Matusza został utrzymany. W 2018 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy SDP pisało: W związku z postępowaniem karnym w sprawie Sławomira Matusza z Sosnowca osk. z art. 212 § 1 k.k. w zw. z art. 191 § 1 kk oraz zapadłym wyrokiem nakazowym, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, działając w niniejszej sprawie jako amicus curiae, protestuje przeciwko zarzutom oskarżenia i wnosi o uniewinnienie wyżej wymienionego. Zapadłe orzeczenie (nieprawomocne) spotkało się z oburzeniem opinii publicznej, szczególnie w środowisku dziennikarskim i artystycznym, bo to właśnie ono (a nie działania samego oskarżonego) najmocniej przyczyniło się do upublicznienia okoliczności sprawy, co m.in. miało naruszyć dobra osobiste urzędników i pracowników instytucji kultury.

 

Panu Sławomirowi Matuszowi zarzucono zniesławienie urzędników samorządowych, jak również stosowanie groźby bezprawnej w celu zmuszenia do określonego działania i skazano wyrokiem nakazowym (nieprawomocnym). Tymczasem Pan Matusz zarzucał występowanie nieprawidłowości w instytucjach podlegających organom samorządu terytorialnego. Tego rodzaju działania leżą w interesie społecznym, do Sądu należy zatem zweryfikowanie zasadności argumentacji oskarżonego, jako społecznika zainteresowanego w prawidłowym działaniu jednostek organizacyjnych finansowanych ze środków publicznych. Wg jego twierdzeń, we wrześniu 2017r. prokuratura wszczęła na podstawie jego zawiadomienia dochodzenie w sprawie korupcji w sosnowieckich instytucjach kultury. Jest to istotna okoliczność, która bezwzględnie powinna była zostać zbadana przez Sąd (a nie została), podobnie jak inne kwestie podnoszone przez p. S. Matusza. Sądowi wydającemu wyrok nakazowy umknęły również inne okoliczności stanu faktycznego, jak choćby to, że p. S. Matusz nie przekazał wysłanych przezeń wiadomości e-mailowych szerokiej opinii publicznej, ale skierował je bezpośrednio do osób których dotyczyły, w tym do organów nadzorczych. Ma to szczególne znaczenie w kontekście ustawowego kontratypu – wyłączenia odpowiedzialności karnej za zniesławienie w przypadku podniesienia prawdziwego zarzutu dotyczącego postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub służącego obronie społecznie uzasadnionego interesu (art. 213 § 2 kk).  W niniejszej sprawie Pan Sławomir Matusz nie miał wystarczającej opieki prawnej, nie stać go było na opłacenie usługi adwokata. Z pewnością skutkiem tego stanu rzeczy jest niedotrzymanie przez niego terminów procesowych. Z całą pewnością jednak nie zasługuje ani na tę zasądzoną tak wysoką karę grzywny, ani (w konsekwencji jej niezapłacenia) – na karę bezwzględnego pozbawienia wolności – czytamy w stanowisku CMWP SDP.  CMWP SDP podkreśliło także, iż  obserwuje działania i postawę  red. Sławomira Matusza jako zaangażowanego dziennikarza, twórcę i społecznika od co najmniej 4 lat i dlatego CMWP SDP zwróciło się do Prezydenta RP z prośbą o ułaskawienie red.  Sławomira Matusza od ciążących na nim  orzeczeń karnych, w tym szczególnie od ciążącego na nim wyroku karnego z art. 212 kk.

Ruszył proces Watchdog Polska przeciwko Fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam

30 czerwca przed Sądem Rejonowym Warszawa-Wola formalnie ruszył proces karny, który Stowarzyszenie Watchdog Polska wytoczyło Fundacji Lux Veritatis w związku z rzekomym nieujawnieniem informacji publicznej. Sąd m.in. wysłuchał członków zarządu Fundacji m.in. Ojca Dyrektora dr. Tadeusza Rydzyka.Kolejna rozprawa w sierpniu. Sprawa objęta jest monitoringiem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

Nie będzie przeszukania Fundacji Lux Veritatis, zabezpieczenia dokumentów, odebrania telefonów komórkowych i odebrania umów o obsługę prawną – postanowił Sąd Rejonowy w Warszawie podczas formalnie pierwszej rozprawy, jaka  odbyła się przed warszawskim Sądem . Wciąż nie wiadomo, czy sąd zażąda dostępu do korespondencji e-mail Fundacji oraz nie zrealizuje innych, obszernych i szczegółowych żądań Stowarzyszenia Watchdog Polska w stosunku do Fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam.  Zeznania w sprawie absurdalnych zarzutów o rzekome nieudostępnienie informacji publicznej złożyli założyciel i dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk CSsR oraz zasiadający w zarządzie Fundacji Lux Veritatis o. Jan Król CSsR i Lidia Kochanowicz -Mańk. Sprawa ma charakter  karny, a nie cywilny, co jest ewenementem w tego typu sprawach. Kolejna rozprawa odbędzie się 12 sierpnia br.

 

W ocenie CMWP SDP w tej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich o. Tadeusza Rydzyka, o. Jana Króla i dyr. Lidii Kochanowicz – Mańk.  W związku z powyższym CMWP podjęło  monitoring sprawy  w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i innymi przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

ZUS odpowiada na pytania CMWP SDP w sprawie kontroli w TVN

W odpowiedzi na pytania skierowane przez CMWP SDP do ZUS-u  w związku z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania z urzędu w sprawie podlegania  Kamila Różalskiego, byłego operatora Telewizji TVN,  ubezpieczeniom społecznym u płatnika składek TVN S.A., Dominik Wojtasiak, dyrektor Departamentu Legislacyjno – Prawnego ZUS udzielił odpowiedzi.  Dyrektor potwierdził prowadzenie kontroli w telewizji TVN oraz wyjaśnił przyczyny zwłoki w jej rozpoczęciu.  ZUS uchylił się od odpowiedzi na pytanie, ilu osób i jakiego okresu dotyczy aktualna kontrola.

 

W przesłanym do CMWP  SDP piśmie dyrektor dyrektor Departamentu Legislacyjno – Prawnego ZUS potwierdził, iż obecnie  jest prowadzone  przez ZUS postępowanie kontrolne u płatnika składek – TVN S.A.  oraz wyjaśnił zwłokę w podjęciu czynności kontrolnych, o którą pytało CMWP SDP, ponieważ z posiadanych przez nas informacji wynika, iż p. Kamil Różalski , były operator TVN wraz z grupą osób wniósł skargę ok. 1,5 roku temu. ZUS wyjaśnił, iż postępowanie kontrolne w TVN S.A. zostało wszczęte przez Zakład  cyt. “w terminie możliwym do podjęcia czynności kontrolnych, a mianowicie gdy ustały przeszkody dla jego podjęcia i prowadzenia”. Jak czytamy w piśmie wysłanym do CMWP SDP 21 czerwca b.r. , zgodnie z art.  54  ustawy z dnia 6 marca 2018  Prawo przedsiębiorców , Zakład nie mógł równocześnie z innym uprawnionym organem kontrolnym wszcząć i prowadzić kontroli bez zgody kontrolowanego płatnika, a TVN SA nie wyraziło zgody na równoczesne podjęcie i prowadzenie więcej niż jednej kontroli.  Ponadto w związku  z ogłoszeniem stanu zagrożenia epidemicznego a następnie epidemii na terenie kraju, została podjęta decyzja o wstrzymaniu kontroli.  Inspektorzy kontroli  ZUS poinformowali  więc płatnika że w związku z podejmowanymi działaniami związanymi z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem  covid 19 kontrola zostanie przeprowadzona w innym terminie możliwym do podjęcia czynności kontrolnych . Obecnie taka kontrola jest prowadzona.

 

W związku z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania z urzędu w sprawie podlegania Pana Kamila Różalskiego, byłego operatora Telewizji TVN,  ubezpieczeniom społecznym u płatnika składek TVN S.A. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw osób ubezpieczonych zatrudnionych u wskazanego wyżej płatnika składek. Mając na uwadze, że działania płatnika składek, jak również opóźnienie czynności ZUS w niniejszej sprawie mogą stwarzać zagrożenie dla konstytucyjnych praw p. Kamila Różalskiego oraz innych osób w zakresie zabezpieczenia społecznego (art. 67 Konstytucji RP), w ocenie CMWP SDP podjęcie monitoringu niniejszej sprawy jest uzasadnione i konieczne.

 

W związku z wszczęciem monitoringu w sprawie zostało skierowane pismo do ZUS  z  prośbą o wyjaśnienie, czy  postępowanie w sprawie objęcia ubezpieczeniami społecznymi dotyczy wyłącznie p. Kamila Różalskiego, czy także innych osób, a jeżeli tak, to ilu. Poprosiliśmy także  o dodatkowe informacje:  jakiego okresu czasu dotyczy postępowanie (lub postępowania), z jakiej przyczyny tut. Oddział ZUS nie podjął działań wcześniej, zważywszy, że wg posiadanych informacji p. Kamil Różalski wraz z grupą osób wniósł skargę ok. 1,5 roku temu oraz czy ZUS przeprowadził w tej sprawie kontrolę u płatnika składek i  czy taka kontrola jest lub będzie prowadzona.

 

Oryginał odpowiedzi z ZUS jest TUTAJ.

SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Ostatnia przed wakacjami rozprawa w „procesie ochroniarzy”

23 czerwca 2021 r.,  przed Sądem Okręgowym w Poznaniu odbyła się ostatnia przed wakacjami rozprawa w „procesie ochroniarzy”  w sprawie dot. zabójstwa red. Jarosława Ziętary.  Tego dnia miało zeznawać czworo świadków, dwoje usprawiedliwiło swoją nieobecność, a jedna osoba nie odebrała przesyłki. Przed sądem stawił się jedynie 63 letni Zdzisław W. Na pytanie sędziego jakie relacje łączyły świadka z Mariuszem Ś. [twórca holdingu Elektromis] Zdzisław W. odpowiedział, że poznali się w połowie lat osiemdziesiątych. Na początku wspólnie, prowadzili firmę Elektromis prawdopodobnie do 1989 roku. Następnie biznesowo rozstali się, bowiem Zdzisław W. założył swoją firmę o nazwie Rival, która zajmowała się produkcją napojów gazowanych, rozlewnią piwa, miała swoje markety i hurtownie spożywcze. Czasem coś kupował od Elektromisu, a czasem sprzedawał. Jednak współpraca wygasła i w połowie lat 90, jak zeznał świadek, już się nie spotykali z Mariuszem Ś., ale – co zaznaczył – nie pokłócili się. W rozmowach z Mariuszem Ś. nie pojawiało się nazwisko Jarosława Ziętary. O dziennikarzu, świadek dowiedział się z gazet w roku 1993 lub 1994. Podczas rozprawy odczytano świadkowi dwa protokoły. Pierwszy z przesłuchania w prokuraturze w maju 2013 roku. Zdzisław W. oświadczył, że nie ma żadnej wiedzy o okolicznościach zaginięcia poznańskiego dziennikarza oraz, że nigdy nie znał Ziętary osobiście i z nikim na jego temat nie rozmawiał. Cała jego wiedza opiera się wyłącznie na doniesieniach medialnych. O Elektromisie Zdzisław W. zeznał: Mariusza Ś. poznałem w latach 80., w Poznaniu. On wtedy w mieszkaniu, chyba, na ul. Ognik prowadził działalność gospodarczą polegającą na sprzedaży sprzętu RTV przywożonego z zagranicy. Ja też w tym czasie handlowałem RTV. (…) Po jakimś czasie zostałem cichym udziałowcem firmy Mariusza Ś.

 

Świadek jednak nie pamiętał czy już w tamtym okresie firma nazywała się Elektromis. Dodał, że po jego odejściu, Mariusz Ś. współpracował z Krystianem Cz., który był wcześniej naczelnikiem wydziału do spraw zwalczania przestępczości gospodarczej KWP w Poznaniu i zeznawał we wrześniu 2019 roku. (czytaj TUTAJ)

 

Zdzisław W. wymienił kolejne osoby współpracujące z Mariuszem Ś., które poznał na gruncie towarzyskim. Jednym z wymienionych był Marek Z., na którego W. reagował na wariografie. Marek Z. zeznawał jeszcze wcześniej w “procesie ochroniarzy” (w maju 2019 roku. Czytaj TUTAJ).

 

W protokole omówiono też wyniki  przeprowadzonego badania wariograficznego. Biegły wskazał silne reakcje świadka na niektóre pytania. Na przykład: czy w  czasie gdy dokonano zabójstwa redaktora Jarosława Ziętary świadek był obecny. Tą reakcję W. wytłumaczył, że bał się wrobienia w zbrodnię po przeczytaniu artykułu w prasie o ewentualnych powiązaniach jego osoby ze sprawą. Podobnie tłumaczył reakcję na pytanie o udział w planowaniu sposobu uprowadzenia dziennikarza oraz  czy nakłaniał komendanta policji Kazimierza K., do rozpowszechniania informacji, że Ziętara żyje i przebywa w Londynie jako agent UOP. Silna reakcja wystąpiła też przy pytaniach czy znasz i osłaniasz osoby, które brały udział w uprowadzeniu i zabójstwie redaktora Ziętary. Czy wśród wymienionych miejsc ukrywasz faktyczny rejon, gdzie ukryto zwłoki to jest Jezioro Kierskie. Świadek uzasadnił swoją reakcję w następujący sposób:

 

Wiem, gdzie jest Jezioro Kierskie. W latach 1990 – 1992 miałem prywatną motorówkę, którą pływałem na tym jeziorze. Doszło tam do wypadku, zderzyłem się z falą, wypadłem za burtę i o mało nie utonąłem. Byłem sam, ale można powiedzieć, że ledwo uszedłem z życiem. W tej sprawie nie było prowadzone postępowanie, nawet nie zgłaszałem tego faktu.

 

Kolejne pytanie brzmiało „co zrobiono z ciałem redaktora po jego śmierci, to jest rozpuszczono w kwasie?” W okresie 2005-2006, odbarwialiśmy paliwo kwasem siarkowym i 500 litrów kwasu się rozlało. Wypaliło wszystko i się dymiło. Pytanie czy posiadasz wiedzę jakich przedmiotów użyto do zacierania tej zbrodni. To jest beczka z kwasem, worek, podrzucenie dokumentów redaktora do jego mieszkania po uprowadzeniu.Jeśli chodzi o beczkę z kwasem to być może była to reakcja związana z tym wypadkiem. (…) Nie wiem skąd reakcja na podrzucenie dokumentów. Być może stąd, że w sprawach karnych dotyczących mojej osoby przewijały się wątki z podrzuceniem fałszywych dokumentów – zeznał świadek. 

 

Tu warto dopowiedzieć, że Zdzisław W. ma od lat kłopoty z prawem. Na rozprawę został doprowadzony w kajdankach, w asyście dwóch policjantów wprost z aresztu. Najgłośniejszym jego wyczynem było dwukrotne upozorowanie własnej śmierci. W 2005 roku podrobił akt zgonu, jednak sprawa wyszła na jaw. Rok później, przekupił policjanta, który podrzucił do zmasakrowanych i niezidentyfikowanych zwłok, znalezionych przy torach kolejowych jego dowód osobisty. Sprawę miał uwiarygodnić syn W., który „zidentyfikował zwłoki ojca”. Za te czyny W. został skazany prawomocnym wyrokiem. W dalszej części  rozprawy świadek stwierdził, że nie zna Aleksandra Gawronika oraz kolejny raz oświadczył, że nie ma nic wspólnego z uprowadzeniem Jarosława Ziętary i nie ma w tym temacie żadnej wiedzy.

 

Sędzia Sławomir Szymański poprosił świadka, by ten wyjaśnił co rozumie przez określenie ”cichy wspólnik”. Zdzisław W. tłumaczył, że nie był wpisany jako udziałowiec w dokumentach, ale odpowiednio dzielili się z Mariuszem Ś. zyskami. Nie sformalizowali tego, gdyż Mariusz Ś. miał inny pogląd niż świadek na prowadzenie działalności. Trwało to prawie rok. Nie było planów, by wszedł do Elektromisu jako udziałowiec.

 

Drugi protokół, odczytany tego dnia na rozprawie pochodził z 2016 roku, z procesu Aleksandra Gawronika, którego oskarża się o podżeganie do zamordowania dziennikarza. Świadek opowiedział o swoich kontaktach z policją na początku lat 90., kiedy to grał na kortach tenisowych z komendantem Kazimierzem K., a także sponsorował organa ścigania. Oba protokoły są podobne pod względem treści i oba świadek potwierdził.

 

Warto też dopowiedzieć, że współpracownikiem Zdzisława W. był, nieżyjący już, gangster Przemysław C. Ten z kolei miał grozić podczas odbywania kary więzienia,  współwięźniowi i straszyć, że zrobi z nim to samo co z Jarosławem Ziętarą. Śledztwo niczego nie wykazało i zostało umorzone w 1999 roku.

 


 

Jarosław Ziętara, 24-letni dziennikarz „Gazety Poznańskiej”, 1 września 1992 roku wyszedł z domu do redakcji i nigdy do niej nie dotarł. Po wielu latach krakowska prokuratura doszła do wniosku, że został porwany i zamordowany. Dziennikarz interesował się poznańską „szarą strefą”, i miał zagrażać interesom m.in. spółce Elektromis. Zdaniem śledczych, latem 1992 roku do zabójstwa Ziętary podżegał Aleksander Gawronik, a porywaczami byli ochroniarze Elektromisu: Mirosław R. pseudonim Ryba i Dariusz L. pseudonim Lala. W poznańskim Sądzie Okręgowym toczą się dwa odrębne procesy: jeden dotyczy samego Gawronika, a drugi udziału „Lali” i „Ryby”. Oskarżeni w obu procesach nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich obserwuje i relacjonuje oba toczące się postępowania.

 

Tekst i zdjęcia: Aleksandra Tabaczyńska

 

Odpowiedź CMWP SDP na odmowę przyjęcia opinii amicus curiae przez SOKiK w sprawie Polska Press

W  odpowiedzi na odmowę przyjęcia opinii Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  jako amicus curiae przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów  w Warszawie w sprawie dotyczącej nabycia spółki Polska Press przez PKN Orlen, CMWP SDP  ponownie przesłało tę opinię  z wnioskiem o pozostawienie jej w aktach sprawy.  Dyrektor CMWP SDP wyjaśniła w tym piśmie, czym jest instytucja “amicus curiae”  i  że informacja o tym,  iż ,,zarządzono zwrot opinii Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z dnia 5 maja 2021 roku jako wniesionej przez podmiot do tego nieuprawniony” stanowi wyraz niezrozumienia intencji, które przyświecały złożeniu opinii przez CMWP SDP. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wielokrotnie przedstawiało swoje stanowisko w licznych sprawach, które toczyły się przed różnymi sądami powszechnymi i miały różnorodny charakter. Nigdy jednak Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie zostało potraktowane tak jak przez  Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów  w Warszawie. 

 

CMWP SDP przedstawia swoją opinię w tej sprawie ze względu na jej wagę dla ładu medialnego w Polsce. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP nie domagało się przystąpienia do toczącego się postępowania, jak wskazuje przepis art. 61 k.p.c. , czym  w/w Sąd uzasadnił swoją decyzję. CMWP SDP przedstawiło jedynie opinię prawną, mając nadzieję, że może być ona przydatna przy wydawaniu końcowego orzeczenia w sprawie. Nie domagano się i nie wskazywano, że taka opinia ma być dla Sądu wiążąca. Odrzucona przez Sąd opinia CMWP SDP z dnia 5 maja 2021 roku pośrednio została złożona w oparciu o przepis art. 63 k.p.c. Decyzja Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  w Warszawie jest więc niezrozumiała i całkowicie sprzeczna z dotychczasową praktyką sądów w Polsce.

 

Amicus curiae lub amicus curiæ (łac. l. mn. amici curiae) jest to prawniczy termin rzymski, oznaczający dosłownie „przyjaciel sądu”. Określa on osobę lub organizację, niebędącą stroną w postępowaniu sądowym, która dobrowolnie, z własnej inicjatywy, oferuje sądowi opinię prawną lub inną dotyczącą przedmiotu postępowania. Opinia, przekazywana w postaci listu, ma wesprzeć sąd w rozstrzygnięciu rozpatrywanej przezeń sprawy. Sąd nie jest zobowiązany do uwzględnienia takiej opinii, jak też ma swobodę dopuszczenia lub odrzucenia oferty przedstawienia opinii.

 

Jakkolwiek w polskim systemie prawnym formalnie taka konstrukcja nie istnieje, to w III RP zaczęły ją jednak stosować organa państwowe na użytek zewnętrzny w interesujących państwo polskie postępowaniach przed sądami w USA – na przykład w 1999 r. w sprawie dotyczącej odszkodowań dla robotników przymusowych III Rzeszy, toczącej się przed sądem w Newark pod Nowym Jorkiem przeciwko koncernowi Degussa. Jednocześnie pojawiły się opinie przyjaciół sądu, nazywane opiniami typu opinii prawnych, kierowane do sądów polskich, między innymi przez Helsińską Fundację Praw Człowieka czy Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Występująca w Polsce praktyka przyjaciela sądu stanowi przedmiot publikacji badawczych.

 

Uprawnienie do wyrażenia poglądu osoby trzeciej w toczącej się sprawie o istotnym społecznym znaczeniu wywodzi się z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Wywodząca się z prawa rzymskiego instytucja amicus curiae jest ważną dla państwa prawa instytucją chroniącą prawa obywatelskie. Najpierw została ona przyjęta i rozwinięta w systemie common law, po czym powróciła na kontynent europejski. Spotykana jest w wielu państwach, jednak często bez wyraźnej kodyfikacji tej instytucji w prawie krajowym.

 

CMWP SDP wyraża nadzieję, iż Sąd przeanalizuje  wyżej przedstawione argumenty i uwzględni opinię CMWP SDP jako amicus curiae w sprawie dotyczącej nabycia spółki Polska Press przez PKN Orlen. Pismo tej treści zostało wysłane do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie 23 czerwca br.

 

Stanowisko CMWP SDP z 5 maja 2021 r. jest  TUTAJ.

 

SOKiK odmawia CMWP SDP prawa do bycia amicus curiae w sprawie dot. nabycia Polska Press przez PKN Orlen

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów  (Sąd Okręgowy w Warszawie XVII Wydział) przesłał do Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP pismo, w którym odmawia Centrum prawa do bycia amicus curiae w sprawie dot. nabycia spółki Polska Press przez PKN Orlen. To niezrozumiała decyzja Sądu,  w ciągu 25 lat istnienia i działalności CMWP SDP nie zdarzyło się jeszcze, by odmówiono Centrum prawa do przedstawienia swojej opinii w sprawach dotyczących mediów i dziennikarzy. CMWP SDP  będzie się odwoływać od tej decyzji i będzie się domagać uwzględnienia w tej sprawie stanowiska CMWP SDP jako amicus curiae.

 

Poniżej publikujemy treść pisma z Sądu (pisownia i gramatyka jak w oryginale):

 

Sąd Okręgowy w Warszawie XVII Wydział Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów  wobec złożenia w dniu 5 maja 2021 r.r.  opinii prawnej, z powołaniem się na instytucję amicus curiae, przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które nie jest organizacją pozarządową o jakiej mowa w art. 68 k.p.c. wz. art. 8 k.p.c. i  art. 61 k.p.c. zarządzono zwrot opinii Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z 5 maja 2021 r. jako wniesionej przez podmiot do tego nieuprawniony w sprawie z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich przeciwko Prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i  Konsumentów z udziałem zainteresowanego PKN Orlen S.A. w Płocku. 

SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Kolejna rozprawa w „procesie ochroniarzy”

Sprawa dotyczy struktur aparatu państwowego i dlatego nigdy nie może być ujawniona. Teraz uważam, że Prokuratura zacierała ślady, a nie dążyła do wyjaśnienia. (…) Nie powiedziałem o tym przez 20 lat. Agencja detektywistyczna oczekiwała od dziennikarzy współpracy, która miała polegać na pozyskiwaniu informacji o Jarku i przekazywaniu ich M. K.(właścicielowi agencji). To fragmenty wypowiedzi red. Stanisława Ruska, którego zeznań Sąd Okręgowy w Poznaniu wysłuchał w czwartek, 17 czerwca br. podczas rozprawy w tzw. „procesie ochroniarzy”. Proces, od początku, objęty jest obserwacją Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, które na sali sądowej reprezentuje red. Aleksandra Tabaczyńska.

 

17 czerwca zeznawać miało czterech świadków, jednak w sądzie stawiło się jedynie dwoje: Stanisław Rusek oraz Agnieszka Dokowicz.

 

Stanisław Rusek

 

Były dziennikarz i redaktor naczelny Tygodnika Ilustrowanego Poznaniak, a obecnie rzecznik prasowy jednego z poznańskich szpitali złożył bardzo obszerne zeznania. Zapytany przez sędziego o wiedzę na temat sprawy oświadczył, że był współinicjatorem i współorganizatorem dziennikarskiej grupy poszukiwawczej. Jarosława Ziętary nie znał osobiście, a potrzeba czynnego włączenia się w wyjaśnienie losu poznańskiego dziennikarza, nie wypływała z pobudek osobistych, ale z solidarności koleżeńskiej

 

Jeżeli dzisiaj zginąłby jakiś dziennikarz,  w niewyjaśnionych okolicznościach, to w sposób naturalny jedną przynajmniej z hipotez badawczych byłoby powiązanie jego losów z kwestiami zawodowymi. Analizowanie czym się zajmował i jakie były jego ostatnie dni i ostatnie kontakty.” (..) „Uznaliśmy za mało prawdopodobne, część kolegów znała Jarka osobiście, że mógł się kierować jakimiś przesłankami irracjonalnymi, na przykład zniknąć bo miał taką zachciankę. Wręcz przeciwnie (…) był to młody człowiek operujący kategoriami racjonalnymi, twardo stąpający po ziemi. (…) Założenia, że urwał się i poszedł w Polskę i zakpił sobie z rodziców uznaliśmy za absolutnie, absolutnie bez podstawne.”-  Dobitnie stwierdził Rusek.

 

W dalszym ciągu rozprawy adwokat oskarżonych dopytywał o okoliczności powstania i skład dziennikarskiej grupy śledczej oraz komu przekazywano ewentualne ustalenia.

 

Idea utworzenia tej grupy narodziła się w Tygodniku Ilustrowanym Poznaniak. Wypływała z solidarności zawodowej, ale także część osób z Tygodnika była Jarka przyjaciółmi. Ta idea znalazła oddźwięk w innych mediach, do których zwróciliśmy się z prośbą o pomoc. Były to: Gazeta Poznańska, Głos Wielkopolski, Express Poznański, Radio Merkury, Telewizja Poznań, Uczelniane Centrum Radiowe i jeszcze ok 10 innych mediów. W skład tej grupy początkowo wchodziło ok. 20 dziennikarzy. Grupa spotykała się w UCR Radio Winogrady, w którym Jarek był wcześniej redaktorem naczelnym. Uznaliśmy to miejsce za neutralne. Gospodarzami tych spotkań były trzy osoby koordynujące prace całego zespołu: Krzysztof Kaźmierczak z gazety Poznańskiej, Piotr Talaga z Expressu Poznańskiego i ja. Grupa z biegiem czasu topniała i zmalała do 10 osób. Z perspektywy czasu, uważam za ogromne osiągnięcie działalność grupy, która właściwie była pracą śledczą młodych dziennikarzy stąpających po omacku, nie uzyskujących żadnego wsparcia ze strony innych organów państwa. Głównie Prokuratury i Policji. Do wszystkiego trzeba było dochodzić samodzielnie. Co wymagało nakładu środków, energii i własnego czasu. Jestem pełen podziwu dla dziennikarzy, którzy zaangażowali się w pracę nad losem Jarka. (…)

 

Publikacje dziennikarskie dotyczące ustaleń co stało się z Jarkiem nie były głównym motywem grupy dziennikarzy. Naszymi wiadomościami dzieliliśmy się z Policją i Prokuraturą, niestety bez wzajemności.

 

Mecenas Wiesław Michalski dopytywał również o „nieformalne stowarzyszenie, którego przywódcą był Krzysztof Kaźmierczak” czy świadek działał w nim i czy było ono konkurencyjne wobec dziennikarskiej grupy śledczej. Stanisław Rusek odpowiedział  „O żadnej konkurencji w sprawie zamordowania dziennikarza nie mam mowy. Uważałbym to w najwyższym stopniu za nieetyczne. Nie zapisałem się, ale w najwyższym stopniu podziwiam to ich działanie [Krzysztofa Kaźmierczaka i Piotra Talagi] i całkowicie się z nim identyfikuję. Nie zapisałem się, bo uznałem że będę mógł więcej pomóc stowarzyszeniu z zewnątrz.  

 

Następnie sędzia odczytywał protokoły z wcześniejszych przesłuchań złożonych przez świadka od roku 1994, i które zostały w całości potwierdzone.

 

Stanisław Rusek przypomniał historię działalności dziennikarskiej grupy poszukiwawczej czyli: jej ustalenia, konferencje prasowe itp. Pierwsze motywy to opisywane przez Ziętarę przekształcenia własnościowe bazy PKS w Śremie tzw wątek śremski.  Świadek oświadczył również, że w pierwszych dniach września 1992 roku, fakt zabrania z biurka Jarosława Ziętary dokumentów: teczek, kaset magnetofonowych, dyskietek,  jest rzeczą bezsporną. Materiały na oczach kilku osób, z boksu w redakcji Gazety Poznańskiej, który oddzielony był od innych przezroczystą szybą, zabrali policjanci. Tym z kolei towarzyszył Jerzy N. ówczesny zastępca redaktora naczelnego Gazety Poznańskiej. Wśród osób, które widziały to zdarzenie świadek wymienił imiennie Krzysztofa Kaźmierczaka.  W dalszej części zeznań świadek wymienił też tropy, które uznano za fałszywe, a które miały zmylić, spowolnić oraz zatuszować ustalenia dziennikarzy. Do takich należą: plotki o organizacji Opus Dei, o satanistycznej sekcie, a także o wyjeździe do Londynu z powodu m.in. podżyrowania pożyczki.

 

Świadek też obszernie wypowiedział się na temat Urzędu Ochrony Państwa w kontekście działalności dziennikarskiej Jarosława Ziętary. W marcu 1992 roku w Bydgoszczy do Jarka miał zwrócić się z propozycją współpracy oficer UOP. Po zniknięciu Ziętary miało miejsce spotkanie  Edmunda Ziętary, ojca Jarka z Maciejem U., szefem poznańskiego UOP. Według świadka spotkanie to było zainicjowane przez szefa UOP. Pierwsze pytanie jakie U. zadał ojcu Jarka brzmiało: „co pan wie na temat kontaktów syna z UOP? Gdy ojciec przyznał, że niewiele, jego rozmówca zaczął tracić zainteresowanie rozmową i okazywać znużenie.” Dwa lata później U. stwierdził w rozmowie ze świadkiem, że bydgoski oficer mógł być podstawiony.

 

Na zlecenia Jerzego N. zamówiono też analizę u poznańskich radiestetów. Jeden z punktów mówił, że Jarek został uprowadzony po wejściu do radiowozu. Świadek dowiedział się o opinii kilka lat później, a red. N miał nie ujawnić jej ani Policji ani Prokuraturze. Świadek wielokrotnie bardzo krytycznie wypowiadał się o Jerzym N. zarzucając mu tuszowanie prawdy i zacieranie dowodów.

 

Jarek mimo młodego wieku dysponował materiałami dotyczącymi tzw. grubych afer, które potem bardzo często nie miały odzwierciedlenia w jego pracy dziennikarskiej. Wiem o tym z jego notatek, kalendarzy a także od Krzysztofa Kaźmierczaka i Piotra Talagi.”

 

Stanisław Rusek podczas swoich zeznań wrócił też do audycji telewizyjnej, która była emitowana rok po zniknięciu Ziętary, w dniu 25 urodzin dziennikarza. Audycja ta stanowiła obelgę dla rodziców Jarka i nie zaproszono do niej poznańskich dziennikarzy. Apelowano w programie do Jarosława Ziętary by wrócił do domu, a widzom pokazano tort z 25 świeczkami. Według świadka audycja była przejawem skrajnej nierzetelności dziennikarskiej. Rusek zwrócił też uwagę na zbieżność faktów, że gen Dukaczewski, były szef WSI i autorka audycji noszą to samo nazwisko. Świadek stwierdził, że Jarek mógł dotknąć nie tylko spraw przestępczości zorganizowanej, ale także spraw związanych ze strukturami państwa.

 

„Sprawa [Jarosława Ziętary] dotyczy struktur aparatu państwowego i dlatego nigdy nie może być ujawniona. Teraz, po latach uważam, że Prokuratura zacierała ślady, a nie dążyła do wyjaśnienia”.

 

W kolejnym protokole, świadek ponownie stwierdził, że „prawda o Jarku nigdy nie ujrzy światła dziennego bowiem jest ona sprzeczna z interesem państwa. W moim najgłębszym przekonaniu na ławie oskarżonych poza Aleksandrem Gawronikiem powinni siedzieć jeszcze inni.

 

Stanisław Rusek opowiedział też jak grupa dziennikarzy korzystała z usług profesjonalnego detektywa. „ Zwróciłyśmy się [redaktorzy: Kaźmierczak, Smura, Talaga, Rusek] do biura detektywistycznego Mieczysława K. z prośbą o pomoc w imieniu środowiska dziennikarskiego. K. dał nam do zrozumienia, że to nie biuro charytatywne i oczekiwał od nas stosownej opłaty. Zamierzaliśmy zebrać 20 000. Zanim to uczyniliśmy, K. zmienił zdanie i zapowiedział, że jego biuro zajmie się sprawą. Zażądał od nas podpisania specjalnego oświadczenia in blanco. Miało ono trafić do sejfu agencji. Stanowiło to zabezpieczenie przed niepożądanymi działaniami dziennikarzy. Te oświadczenia odebrali już moi koledzy, oprócz mnie. Detektyw zobowiązał się do rzetelnych poszukiwań Jarosława Ziętary.  

 

Nie powiedziałem o tym przez 20 lat. Agencja detektywistyczna oczekiwała od dziennikarzy współpracy, która miała polegać na pozyskiwaniu informacji o Jarku i przekazywaniu ich  właścicielowi agencji. Spotkania dziennikarzy z biurem odbywały się kilkakrotnie. Jednak działania te nie przyniosły żadnych korzyści. Sprowadzały się do podrzucania dziennikarzom martwych tropów: Opus Dei, rzekome kontakty Jarka ze środowiskiem satanistycznym. Dziś oceniam to jako świadome działanie K. mające na celu dezinformacje dziennikarzy i przejęcie pełnej kontroli na działaniami grupy. Współpraca rozmyła się w sposób naturalny, czuliśmy się manipulowani.”

 

Pod koniec zeznań Stanisława Ruska, sędzia Sławomir Szymański zapytał czy podczas pracy grupy pojawił się wątek Elektromisu i w jakim kontekście.

 

Świadek potwierdził wątek, nie pamiętał jednak kontekstu i dodał: mogę powiedzieć z całym przekonaniem iż nie zależnie od tego że Mariusz Ś, był właścicielem Tygodnika Ilustrowanego Poznaniak, to gdyby okazało się, że dysponujemy jakimiś przesłankami, iż mógłby mieć związek lub być bezpośrednio odpowiedzialnym za zamordowanie Jarosława Ziętary to zarówno ja i Piotr Grochmalski i grupa młodych dziennikarzy z całą pewnością zrobilibyśmy to, co należy do dziennikarzy. Czyli ujawnilibyśmy prawdę. Wątek [Elektromisu] pojawił się podobnie jak wątki Art. B, nazwisko Gawronika i inne. Nie były to ślady czy hipotezy wówczas o takiej sile, która by w ogóle skłaniała do pójścia tym śladem. Gdyby suponować tutaj jakiś związek cenzury w Tygodniku, to na pewno nie dotyczyłaby ona innych członków grupy dziennikarskiej, a w szczególności Krzysztofa Kaźmierczaka i Piotra Talagi.

 

Agnieszka Dokowicz, była drugim świadkiem, który zeznawał tego dnia przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Dziennikarka, koleżanka Jarosława Ziętary, z którym razem pracowali w radiu studenckim. O zniknięciu Jarka dowiedziała się od dziewczyny dziennikarza Beaty S., Ta z kolei przyszła go szukać do akademika. Nie rozmawiała z Ziętarą nigdy o sprawach, nad którymi pracował zawodowo, gdyż jak stwierdziła mieli fajniejsze tematy. O wątku Elektromisu w sprawie dowiedziała się w ostatnich pięciu latach. Odczytano cztery protokoły z poprzednich zeznań, które świadek potwierdziła. Działając w dziennikarskiej grupie poszukiwawczej, uczestniczyła min w wyjeździe do jasnowidza.  Nie słyszała by Jarek został kiedyś pobity lub utracił swój aparat fotograficzny. Jednak uznała swojego kolegę za osobę skrytą.

 


 

Poznański dziennikarz Jarosław Ziętara ostatni raz był widziany 1. września 1992 r. Wyszedł rano do pracy i nigdy nie dotarł do redakcji “Gazety Poznańskiej”. W 1999 r. Ziętara został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono. W 2014 roku zatrzymano: Aleksandra Gawronika oraz kilka tygodni później, dwóch żyjących ochroniarzy dawnej firmy Elektromis Mirosława R. pseudonim Ryba i Dariusza L. pseudonim Lala. Aleksandrowi Gawronikowi, zarzucono podżeganie do zamordowania  Jarosława Ziętary podczas narady latem 1992 roku na terenie holdingu. A ochroniarzom zarzuca się porwanie dziennikarza i przekazanie go zabójcom. Wszyscy oskarżeni nie przyznają się do winy. Proces ochroniarzy trwa od 2019 roku.