SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Będzie konfrontacja twórcy Elektromisu z byłym naczelnym „Wprost”

16 września Sąd Okręgowy w Poznaniu kontynuował proces, w którym oskarża się byłego senatora Aleksandra Gawronika o podżeganie i pomocnictwo w zabójstwie redaktora Jarosława Ziętary. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP obserwuje ten proces od 2019 roku. Tym razem zeznawało dwóch świadków. Rozprawa rozpoczęła się od uwzględnienia przez sąd wniosku obrony o przeprowadzenie dowodu z uzupełniającego zeznania Mariusza Ś. oraz Łucjana Z. Świadkowie mieli być przesłuchani na okoliczność spotkań z Aleksandrem Gawronikiem w obecności innego świadka Zdzisława K., który zeznawał 20 maja br.Podczas rozprawy pojawiła się także nowa okoliczność – do tej pory szef Elektromisu oraz były senator twierdzili, że nie rozmawiali o zabójstwie Jarosława Ziętary, bo  w pierwszej połowie lat 90. nie mieli ze sobą kontaktu, jednak zeznania Mariusza Ś. z 16 września temu przeczą. Dlatego prokurator złożył wniosek o konfrontację zeznań świadków Mariusza Ś., twórcy Elektromisu i Marka Króla, byłego redaktora naczelnego tygodnika „Wprost” na okoliczność określenia roli Aleksandra Gawronika, podczas spotkań opisywanych przez obu świadków (Marka Króla i Mariusza Ś.) w dwóch różnych wersjach.

Jako pierwszy wezwany został Łucjan Z. 70 letni emerytowany radca prawny i oświadczył, że oskarżonego „nie zna i nigdy z nim nie zamienił jednego zdania”. Nie zna również Zdzisława K., choć powinien go znać. Okazuje się, że Z. był syndykiem upadłości spółki Strefa Wolnocłowa, a Zdzisław K. był jej prezesem. K. powinien był przekazać syndykowi dokumentację spółki. Łucjan Z. pamiętał tą sprawę dlatego, że pierwszy raz w karierze zawodowej zdarzyło się, że nie miał od kogo odebrać dokumentów. „Z informacji, które otrzymałem wynikało, że K. jest na badaniu psychiatrycznym w szpitalu”. Po zakończeniu działalności syndyka Z. też nie miał możliwości przekazać dokumentów prezesowi K. i nie zrobił tego osobiście.

 

Mariusza Ś. zna i ta znajomość dotyczy kilkudziesięciu lat. Łucjan Z. był przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej w Puszczykowie gdzie Ś. pod koniec lat osiemdziesiątych, zakupił dom.  „Nic nie wiem na temat interesów Ś., nie robiłem z nim żadnych interesów”. Prowadził sprawy dla spółek związanych z Elektromisem, ze względu na swój zawód radcy prawnego, ale nie pamięta już szczegółów. Gdyby było coś nielegalnego, to zgodnie z etyką musiałby zawiadomić organa ścigania.

 

Jako drugi na salę sądową wszedł Mariusz Ś., twórca holdingu Elektromis. Zeznania rozpoczęły się od pytań obrońcy oskarżonego Aleksandra Gawronika. Mariusz Ś. oświadczył, że w 1991 roku nie spotykał się równocześnie z Aleksandrem Gawronikiem, Łucjanem Z. i Zdzisławem K. Nie przejął też w 1991 roku spółki Strefa Wolnocłowa, Gawronik w lipcu 1991 roku nie przekazał mu żadnych informacji dotyczących zmian przepisów oraz informacji przydatnych do przejęcia spółki Strefa Wolnocłowa. Nie spotykał się też z oskarżonym w swoim domu w Puszczykowie. Nigdy też nie rozmawiał z K. o Ziętarze ani o jakimkolwiek innym dziennikarzu, którego miałaby zatrzymać ochrona Elektromisu i odebrać mu aparat fotograficzny. Zdzisław K. dwa lata temu zgłosił się do Ś. do biura i zażądał żeby Mariusz Ś. mu dopłacił za dostawę towarów do sieci hurtowni w roku 1991 (prawdopodobnie)  i – cyt.   jeżeli mu nie zapłacę tych pieniędzy to będzie składał oświadczenia i zeznania obciążające mnie w sprawie Ziętary. Mariusz Ś. stwierdził, że był zdziwiony tym roszczeniem, tym bardziej, że ucieszył się, na widok Zdzisława K. po 30 latach. Jednak K. wyjaśnił, że gdyby nie musiał, to by nie szantażował Mariusza Ś. Twórca Elektromisu zakończył natychmiast spotkanie, nie ustalając co zmusza K. do takiego postępowania ani też żądanej kwoty. Według świadka nie mieli żadnych nierozliczonych spraw z przeszłości.

 

Następnie prokurator spytał Mariusza Ś. czy zna Marka Króla. Świadek potwierdził i doprecyzował:

spotkałem się z nim w jego domu. Zostałem poproszony o to spotkanie albo przez Aleksandra Gawronika albo przez Marka Króla, ale za pośrednictwem sekretariatu. Nie pamiętam. Tematem spotkania było dokapitalizowanie spółki wydającej tygodnik Wprost. Byłem tym zainteresowany i spotkaliśmy się w prywatnym domu pana Króla.”

 

Po tych słowach prokurator dopytał o rolę Aleksandra Gawronika w świetle wcześniejszych zeznań, że panowie się nie znali. Mariusz Ś. wyjaśnił, że Aleksander Gawronik był z nim na tym spotkaniu, gdyż red. Król prosił go o pośrednictwo i pomoc. Jednocześnie dodał, że oni mogli mieć ze sobą jakieś rozliczenia, ale Ś. nie uzgadniał żadnej prowizji i nie miał żadnych ustaleń biznesowych czy umowy na ewentualne negocjacje. Nie prosił też Gawronika o spotkanie z Królem. Nie wiedział o spotkaniu w Warszawie pomiędzy oskarżonym i Królem. Nie spotkał się w żadnym lokalu gastronomicznym z Gawronikiem i Królem. Do domu Marka Króla przyjechał raczej sam, nie pamięta czy był z nim kierowca czy może też oskarżony. Na pytanie prokuratora, kim był dla twórcy Elektromisu oskarżony, że mógł zaaranżować takie spotkanie Ś. odpowiedział: „Był senatorem w tym czasie i gdy do sekretariatu dzwoni pan senator, to się odbiera telefony. To jest poważna publiczna funkcja”.

 

O samym spotkaniu „ odbyło się w miłej atmosferze, wymieniliśmy się numerami telefonów, ale pan Król do mnie więcej nie przedzwonił.” Oczywiście był skłonny dokapitalizować spółkę, tytuł go interesował. Na spotkanie przyjechał bez broni, bo jej nie nosi i żadnej nie widział. Rutynowo ochrona posiadała broń i mieli na nią pozwolenie. Przypuszcza, że nikt w aucie nie trzymał broni tylko przy sobie [ oczywiście zakładając, że przyjechał z kierowcą lub ochroną – od autorki]. Po tych zeznaniach prokurator zapowiedział wniesienie o konfrontację pomiędzy Markiem Królem, a świadkiem na okoliczność określenia roli oskarżonego. Obrońca Aleksandra Gawronika nie sprzeciwił się, a sam oskarżony zajął stanowisko podobne co jego mecenas.

 

Pytany o materiały we Wproście, które według świadka były szkalujące i niekorzystne dla niego i holdingu Elektromis, odpowiedział: To że chciałem dokapitalizować ten tygodnik nie stoi w sprzeczności z tym, że te artykuły się ukazywały. To był dobry projekt biznesowy. Co do artykułów to nie pamiętam, czy rzecznik prasowy pisał sprostowania czy inaczej reagowaliśmy na nie.

 

Na koniec głos zabrał Aleksander Gawronik. „Jak byłem senatorem w 1993 i 4 roku zadzwonił do mnie Marek Król i spytał czy jak będę w Warszawie to się z nim spotkam. Powiedziałem czemu nie, a to było blisko od senatu i po paru dniach w umówionym terminie spotkaliśmy się w jego redakcji. Zaproponował spacer, bo pogoda była sympatyczna. Król zapytał czy podjąłbym się negocjacji dotyczących ewentualnej sprzedaży tygodnika Wprost. Gawronik zgodził się, po jakimś czasie Król zadzwonił ponownie i zaproponował spotkanie w jego domu. Pojechałem i była rozmowa. Nie pamiętam czy chodziło o dokapitalizowanie czy sprzedaż. Ja chyba pierwszy wyszedłem. Król poprosił mnie o negocjacje, bo znaliśmy się długo, a ja miałem doświadczenie biznesowe. Przyjechałem z kierowcą, który miał broń, ja też miałem pozwolenie. Więcej się nie spotkałem uznałem, że jego kondycja psychiczna jest niezasługująca na to, by się z nim spotykać.”

 

Następna rozprawa 11 stycznia 2022 roku.

Monitoring i pomoc – relacja z konferencji „W obronie dziennikarzy” CMWP SDP

Monitoring spraw oraz wzajemna pomoc dziennikarzy są nie mniej ważne jak regulacje prawne. Mogą być skuteczną bronią w walce z przypadkami zagrożenia wolności słowa w Polsce – do takich wniosków doszli uczestnicy konferencji „W obronie dziennikarzy” podsumowującej trzy ostatnie lata działalności Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.   

 

Otwierając spotkanie dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz przypomniała, że w tym roku przypada 25-lecie powstania tej organizacji powołanej przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich do obrony wolności słowa i pomocy dziennikarzom. Podczas konferencji przedstawiono przypadki problemów prawnych i sądowych dziennikarzy będące konsekwencją ich pracy zawodowej i często kontrowersyjnym ich traktowaniem przez wymiar sprawiedliwości na przykładzie spraw prowadzonych przez CMWP SDP w latach 2019 – 2021.

 

Uczestnikami byli dziennikarze, których Centrum wspierało w ich potyczkach z wymieram sprawiedliwości, a także posłowie, przedstawiciele resortu sprawiedliwości oraz instytucji współpracujących z CMWP SDP.

 

– Zebraliśmy najbardziej charakterystyczne sprawy, które z niewiadomych powód nie są opisywane w mediach ani nie trafiają do raportów o walności mediów instytucji europejskich. Nie mają rezonansu międzynarodowego. Zastanowimy się też jak działać w przyszłości – mówiła dr Jolanta Hajdasz.

 

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta przyznał, że uważnie śledzi pracę CMWP SDP. Najbardziej w pamięci utkwiły mu trzy sprawy, które w jego ocenie stanowią zagrożenie dla wolności słowa w Polsce: Wojciecha Biedronia z tygodnika „Sieci”  pozwanego przez byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego, Tomasza Duklanowskiego z Radia Szczecin, któremu proces wytoczył marszałek Senatu Tomasz Grodzki, oraz Samuela Pereiry, szefa portalu tvp.info pozwanego przez koncern medialny Ringier Axel Springer Polska.

Zwrócił uwagę, że pozywanie dziennikarzy ma ich zmusić do tego, aby nie zajmowali się danymi tematami.

 

– Na pewno trzeba o tych sprawach mówić, rozmawiać też o rozwiązaniach legislacyjnych – powiedział wiceminister Kaleta. W jego opinii jednak nawet zmiana przepisów może nie rozwiązać problemu, gdyż sądy często są nieprzychylne mediom.

 

Mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, mówiąc o współpracy tej instytucji z CMWP SDP, przypomniał że jej największym owocem był projekt rozwiązań prawnych gwarantujących wolność słowa w nowych mediach, w którym zawarte są nowoczesne rozwiązania europejskie.

 

W swoim wystąpieniu szef Ordo Iuris wspomniał o trzech największych zagrożeniach dla misji wolnych mediów, którą jest poszukiwanie prawdy. – Tym zagrożeniem są fake newsy, cała propaganda fałszu. Z drugiej strony cenzura, ta stara państwowa traci na znaczeniu, ale pojawił się nowy potwór w postaci cenzury korporacyjnej, kapitałowej, politycznej. Potężnym zagrożeniem jest też koncentracja kapitału w mediach. To są zagrożenia, na które staramy się odpowiadać często pracując nad indywidualnymi sprawami – stwierdził Jerzy Kwaśniewski.

 

Niezbędna pomoc

 

O problemach trapiących system medialny w Polsce na przykładach swoich spraw opowiadali dziennikarze, których w ich walce o sprawiedliwość wspierało CMWP SDP.

 

Redaktor Wojciech Biedroń, który przez pięć lat toczył sądowy bój, pozwany przez byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego (Sąd Najwyższy uchylił wyrok, ale skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia) zaapelował do polityków o zniesienie art. 212. – Dziennikarze dużych mediów jakoś sobie poradzą, bo stoją za nami tysiące czytelników, firmy, które nas zatrudniają, ale myślę o dziennikarzach lokalnych, którzy walczą z klikami, sitwami i są samotni – zauważył.

 

Samuel Pereira przypomniał swój proces, który wytoczył mu koncern RASP, za wpisy na mediach społecznościowych krytykujące publikacje pojawiające się w gazetach i portalach tego wydawnictwa.

 

Kamil Różalski, były operator telewizji TVN, nagłaśniał patologiczny system zatrudnienia w tej stacji. Zmuszanie do rezygnacji z etatów i przechodzenia na tzw. „umowy śmieciowe”. Od przełożonych usłyszał, że jeżeli nie zgodzi się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron i przejście na „śmieciówkę” nigdy nie znajdzie pracy. Do dziś nie ma zatrudnienia. W sprawie nieprawidłowości pisał do amerykańskich właścicieli TVN-u, ZUS-u, Państwowej Inspekcji Pracy, nigdzie nie uzyskał pomocy. – Sprawa dotyczy nie tylko mnie, ale 1800 osób – podkreślał.

 

Pomoc CMWP SDP niejednokrotnie była skuteczna i uchroniła dziennikarzy od kary grzywny czy nawet więzienia. Hanna Szumińska, została pozwana z art. 212 kk za żartobliwy felieton w lokalnym portalu, w którym opisała jak radny gminy załatwił miejscowemu policjantowi wyjazd zagraniczny, aby było to możliwe musiał zapisać go do Ochotniczej Straży Pożarnej. Sąd pierwszej instancji skazał dziennikarkę na karę grzywny. W apelacji została uniewinniona. – Kluczowa dla decyzji sądu okazała się opinia CMWP SDP – mówiła Szumińska.

 

Kara więzienia groziła Sławomirowi Matuszowi. Został on skazany za to, że mailach rozsyłanych do instytucji kultury w Sosnowcu wskazywał m.in. na nieprawidłowości w ich statutach, a nie miał pieniędzy na zapłacenie grzywny. W pomoc zaangażowało się CMWP SDP, udało się uzyskać zawieszenie kary ze względu na stan zdrowia.

 

Goście konferencji podkreślali, że wsparcie takich instytucji jak CMWP SDP jest niezbędne dla funkcjonowania mediów lokalnych. Agnieszka Siewiereniuk, redaktorka lokalnych białostockich portali, pozwana była za publikacje przez Fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.  – Redakcja ma dochód od 8 do 12 tys. miesięcznie na wszystkie osoby, jeżeli miałabym wynająć prawników, a jest to w takich sprawach niezbędne, byłoby to niewykonalne – zauważyła.

 

Na bardzo ważny problem zwrócił uwagę redaktor Paweł Gąsiorski pozwany przez gminę za jej zniesławienie tekstami o zbyt wysokich opłatach za śmieci.

 

– Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami – opowiadał.

 

Jolanta Hajdasz przyznała, że kwestia wyłączanie jawności, która uniemożliwia relacjonowanie procesu, wymaga pilnego rozwiązania.

 

Pomoc dziennikarzom w ich konkretnych sprawach to tylko cześć działalności CMWP SDP. Na konferencji wspomniano np. o raporcie, które Centrum przygotowało wspólnie z „Kurierem Wnet” na temat sytuacji w mediach Polska Press przed ich przejęciem przez PKN Orlen.

 

– Raport był bardzo ważny. Nieraz słucham historii osób, którzy pracowali w tej firmie wiele lat i ich opowieści potwierdzają to co znalazło się w raporcie. Strach, to była metoda, którą posługiwano się w redakcjach – podkreśliła Dorota Kania, członek zarządu Polska Press.

 

Problem ze zniesieniem art. 212 kk

 

Do kwestii poruszanych przez dziennikarzy na konferencji odnieśli się zaproszeni politycy. W ich wypowiedziach wyraźna była jednak rezerwa co do możliwości usunięcia art. 212 z kodeksu karnego.

 

Poseł Piotr Sak, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach oraz zastępca przewodniczącego podkomisji stałej do spraw nowelizacji prawa karnego, przyznał że przepis ten staje się młotem na dziennikarzy. – Dużym problemem jest jednak to, że nie są to zazwyczaj sprawy zero – jedynkowe, często mamy do czynienia ze zbitką faktów, do tego włącza się ocena sądu, a sędzia też ma swoje poglądy – mówił poseł.

 

Jego zdaniem pomóc mogłoby przyspieszenie postępowanie, stworzenia drogi do szybszego ustalania prawdy.

 

Poseł Bartłomiej Wróblewski, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej ds. deregulacji, podkreślił że w przypadku art. 212 z jednej strony mamy wolność słowa, a z drugiej prawa osób trzech. – Nie jest sprawą prostą znalezienie dobrego rozwiązania, ale trzeba podjąć inicjatywę legislacyjną, aby ograniczyć negatywne skutki tego artykułu dla dziennikarzy – przyznał.

 

Za zniesieniem art. 212 kk opowiedziała się Agnieszka Borowska, rzeczniczka ministerstwa sprawiedliwości. – Misją dziennikarzy jest mówienie prawdy i patrzenie władzy na ręce, niezależnie jaka ta władza jest. Nie chcę żyć w kraju, w którym ściga się dziennikarzy jak przestępców. Jeżeli ktoś popełnił błąd, to jest od tego prawo cywilne – mówiła.

 

Zwróciła też uwagę na potrzebę szkolenia sędziów w zakresie spraw dotyczących dziennikarzy. A właśnie na brak zrozumienia specyfiki działania mediów i stronniczość sądów najbardziej narzekali uczestnicy konferencji.

 

– Gdyby wymiar sprawiedliwości działał dobrze, nie trzeba byłoby wykreślać  art. 212 – zauważył mec. Jerzy Kwaśniewski.

 

Na patologię w sądach zwracał też uwagę Michał Jaszewski, prawnik współpracujący z SDP.

 

– Sędziowie ewidentnie utożsamiają się ze stroną i zmiana przepisów niewiele tu zmieni – podkreślił

 

O swoich doświadczeniach w sądach opowiadali również obserwatorzy CMWP SDP, którzy monitorują sprawy wytyczane dziennikarzom: Aleksandra Tabaczyńska. Andrzej Klimczak, Maria Giedz, Agnieszka Kaczorowska.

 

– Najgorsza sytuacja jest na prowincji, gdzie często funkcjonują układy towarzyskie, między biznesem władzą lokalną, sądowniczą i trudno jest się przez to przebić – mówił Andrzej Klimczak.

 

Maria Giedz zauważyła zaś, że jeżeli na sali jest obserwator i proces jest monitorowany, to zdarza się że zapada łagodniejszy wyrok.

 

Monitoring przed regulacją

 

Podczas dyskusji nad pomysłami na poprawienie sytuacji dziennikarzy w walce z sądami redaktor Ewa Stankiewicz zaproponowała stworzenie centrum monitoringu orzeczeń sądowych z listą spraw i nazwiskami sędziów.

 

Kamil Różalski zauważył, że ważne jest wzajemnie wspieranie się dziennikarzy, obserwowanie i nagłaśnianie spraw.

 

Jolanta Hajdasz podsumowała konferencję hasłem: monitoring zamiast regulacji.

 

–  Ważne, aby mieć wiedzę, czy to dotyczy sadów, czy też innego rodzaju zagrożeń wolności słowa, czy własności mediów, czy blokad w internecie. Jeżeli mamy wiedzę, tworzymy raporty i zestawienia, to może one więcej zrobią dla wolności słowa niż jakieś ścisłe paragrafy czy regulacje – mówiła dyrektor CMWP SDP.

 

– Jak nie możemy zmienić przepisów róbmy monitoring, pomagajmy sobie nawzajem, aby system nas  nie zmielił – dodała.

 

Jolanta Hajdasz wyraziła nadzieję, że poruszane na konferencji patologie w polskim systemie medialnym trafią do światowych raportów wolności mediów.  – Stanowią one przeciwwagę do tych nieraz wydumanych przypadków, które są opisywane z taką skrupulatnością przez te organizacje europejskie, że aż przykro, iż ktoś się daje na to nabierać – powiedziała szefowa CMWP SDP.

 

jka

 

ZAPIS WIDEO KONFERENCJI

 

 

 

„W obronie dziennikarzy”. Konferencja CMWP SDP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaprasza na konferencję pt. „W obronie dziennikarzy”, będącą podsumowaniem działań CMWP SDP w ostatnich dwóch latach. Konferencja odbędzie się 14 września 2021 r. o godz. 11.00 w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Ze względu na nieprzewidywalne zagrożenie epidemiczne konferencja odbędzie się bez udziału publiczności i będzie transmitowana na portalu sdp.pl.

 

W konferencji przedstawimy przypadki problemów prawnych i sądowych dziennikarzy, będące konsekwencją ich pracy zawodowej i często kontrowersyjnym ich traktowaniem przez wymiar sprawiedliwości na przykładzie spraw prowadzonych przez CMWP SDP w latach 2019 – 2021. W dyskusji panelowej chcemy wspólnie zastanowić się, jak skutecznie przeciwstawiać się współczesnym zagrożeniom wolności słowa.

 

W konferencji wezmą udział dziennikarze, w obronie których występowało publicznie CMWP SDP, m.in. Wojciech Biedroń, Tomasz Sakiewicz, Jan Pospieszalski, Tomasz Duklanowski, Ewa Stankiewicz, Samuel Pereira, Agnieszka Siewiereniuk, Sławomir Matusz, Kamil Różalski, Hanna Szumińska, Robert Wyczałkowski i Paweł Gąsiorski.  Uczestnikami konferencji będą także red. Dorota Kania, członek zarządu, redaktor naczelna Polska Press i Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

 

W imieniu ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry w konferencji weźmie udział wiceminister Sebastian Kaleta. Zaproszenie na konferencję przyjęli także i potwierdzili swój udział poseł Bartłomiej Wróblewski, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do spraw deregulacji, były przewodniczący podkomisji stałej do spraw nowelizacji prawa karnego oraz poseł Piotr Sak, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach i jednocześnie zastępca przewodniczącego podkomisji stałej do spraw nowelizacji prawa karnego.

 

Swoimi doświadczeniami podzielą się także dziennikarze, którzy w imieniu CMWP SDP są obserwatorami procesów z udziałem dziennikarzy, m.in. Aleksandra Tabaczyńska, Andrzej Klimczak, Maria GiedzHalina Żwirska.

 

W konferencji będzie też uczestniczyć Michał Jaszewski, doradca prawny SDP oraz Agnieszka Kaczorowska z biura CMWP SDP.

 

Gospodarzami konferencji będą Krzysztof Skowroński, prezes SDP oraz Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.

 

  PROGRAM KONFERENCJI

 

Wypowiedzi wstępne

 

  • dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP
  • Krzysztof Skowroński, prezes SDP
  • Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości
  • poseł Piotr Sak, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach oraz zastępca przewodniczącego podkomisji stałej do spraw nowelizacji prawa karnego
  • poseł Bartłomiej Wróblewski, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej ds. deregulacji, b. przewodniczący podkomisji stałej do spraw nowelizacji prawa karnego
  • Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
  • Dorota Kania, członek zarządu, redaktor naczelna Polska Press

 

W obronie wolności słowa i w obronie dziennikarzy

 

  • Tomasz Sakiewicz
  • Wojciech Biedroń
  • Jan Pospieszalski
  • Tomasz Duklanowski
  • Ewa Stankiewicz
  • Samuel Pereira
  • Agnieszka Siewiereniuk
  • Sławomir Matusz
  • Kamil Różalski
  • Robert Wyczałkowski
  • Hanna Szumińska
  • Paweł Gąsiorski

 

Amicus curiae, czyli CMWP SDP w procesach dziennikarzy z perspektywy obserwatorów i doradców prawnych

 

  • Proces w sprawie zabójstwa red. Jarosława Ziętary – wystąpienie Aleksandry Tabaczyńskiej
  • Procesy dziennikarzy mediów lokalnych – wystąpienie Marii Giedz, Andrzeja Klimczaka i Haliny Żwirskiej
  • 212 kk – co dalej ? – Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

 

Dyskusja

 

Zakończenie konferencji

 

 

 

 

Kolejna niejawna rozprawa w procesie red. Krzysztofa Załuskiego pozwanego z art. 212 kk

8 września 2021 r. w Sądzie Rejonowym Gdańsk – Południe, w II Wydziale Karnym odbyło się kolejne już posiedzenie pomiędzy dwójką gdańskich dziennikarzy. Akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko red. Krzysztofowi Załuskiemu, wniósł red. Henryk Jezierski właściciel i redaktor naczelny wydawnictw motoryzacyjnych. Przyczyną oskarżenia jest opublikowany 7 stycznia 2018 r. na portalu internetowym www.sdp.pl artykuł autorstwa Załuskiego p.t. “Układ trójmiejski kontra repolonizacja”. Jezierski jako oskarżyciel prywatny, nie zgodził się na uczestnictwo w rozprawie obserwatora Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

 

Mimo że CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem, bowiem zachodzi zagrożenie dla wolności słowa, obserwator z ramienia Centrum nie mógł przebywać na Sali rozpraw, gdyż oskarżyciel prywatny, czyli Henryk Jezierski zastrzegł, że rozprawa ma toczyć się z wyłączeniem jawności. I tak było przy pierwszej pojednawczej rozprawie, podczas której do pojednania nie doszło.Na początku kolejnej rozprawy (8.09.2021.) Jezierski został zapytany przez prowadzącą sprawę Sędzię Sądu Rejonowego Annę Grzyb-Koniuszaniec o wyrażenie zgody na uczestnictwo obserwatora CMWP. Odpowiedź Jezierskiego była negatywna. Sędzia stwierdziła, że obserwator Centrum mógłby przysłuchiwać się rozprawie w charakterze publiczności, ale wniosek o to musi złożyć jedna ze stron i nie wiadomo, czy ta druga wyrazi zgodę.  Na sali rozpraw, poza prowadzącą sprawę Sędzią Anną Grzyb Koniuszaniec i osobą protokołującą, przebywali więc jedynie: oskarżyciel red. Henryk Jezierski oraz red. Krzysztof Załuski wraz z pełnomocnikiem.

 

Z aktu oskarżenia wiadomo, że Henryk Jezierski domaga się od oskarżonego Krzysztofa Załuskiego „publikacji wyroku sądu nie później niż 14 dni od jego uprawomocnienia się w formie ogłoszeń na stronach głównych portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz wydawanego przez oskarżyciela portalu … z utrzymaniem ogłoszeń na tychże stronach przez co najmniej miesiąc, po czym przeniesieniem ich na kolejne 24 miesiące do działu Publicystyka lub pokrewnego” tych dwóch portali. Ponadto Jezierski domaga się od Załuskiego wypłacenia na rzecz oskarżyciela 20 tys. zł, a także zwrotu kosztów procesowych. W spornym artykule autorstwa Załuskiego ukazały się dwa sformułowania dotyczące Henryka Jezierskiego, które według oskarżyciela są nieprawdziwe, gdyż mają związek z podejrzeniem oskarżyciela o współpracę ze służbami bezpieczeństwa. Podejrzenie o agenturalną przeszłość Jezierskiego Załuski oparł na publikacji Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym” (wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r.).

 

Henryk Jezierski zaprzecza, aby był współpracownikiem SB. Ponadto twierdzi, że w czerwcu 2017 r. otrzymał z IPN całą zawartość swojej teczki, w której nie ma dokumentu potwierdzającego fakt współpracy z SB. Natomiast jest tam dokument potwierdzający odmowę współpracy.

 

W rzeczywistości w dokumencie wydanym przez IPN Jezierskiemu brakuje informacji o tym, że Henryk Jezierski nie był tajnym współpracownikiem. Natomiast jest, że „nie był pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa”. IPN podaje także, że „w archiwum nie zachowały się dokumenty wytworzone przez Jezierskiego lub przy jego udziale”. IPN podaje również, że w jego zasobach zostały odnalezione trzy zapisy ewidencyjne dotyczące Henryka Jezierskiego:

 

  1. Nr 57968 – Wydz. III zarejestrował w dniu 27 kwietnia 1988 r. Jezierskiego na kandydata tajnego współpracownika (KTW) o pseudonimie „JUREK”. 1 lipca 1988 r. sprawę przerejestrowano na TW „JUREK”
  2. 3 lipca 1989 r. Wydział III Gdańsk przekazał sprawę Jezierskiego do Archiwum Wydziału „C” do numeru I-26134 akta sprawy zarejestrowanej do numeru 57968. Na karcie dopisano „odmowa współpracy rok brakowania – 2005”.
  3. Zapis na karcie MKr – 3 z kartoteki odtworzeniowej MSW w Warszawie dotyczącej Henryka Jezierskiego, z której wynika, że akta archiwalne Wydziału „C” WUSW Gdańsk nr I-26134 zmikrofilmowano i zniszczono. Jako datę zniszczenia mikrofilmu nr 25134/I wskazano 2010 r.

 

Nie jest to pierwsza sprawa Henryka Jezierskiego z jego prywatnego oskarżenia lub powództwa. Procesy zarówno karne, jak i cywilne toczyły się lub nadal toczą przeciwko kilku dziennikarzom trójmiejskim. W jednej ze spraw Jezierski został skazany, notabene przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w Gdańsku, ale przez X Wydział Karny, a nie II Wydział Karny, jak w tym przypadku. Ponadto toczący się przez kilka lat proces cywilny, w którym Jezierski pozwał Dyrektor TVP3 oraz telewizyjną dziennikarkę trafił aktualnie  do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

 

Opracowanie i fot.: Maria Giedz

Odpowiedź Radia Gdańsk na apel CMWP SDP. Sprawa red. Marcina Mindykowskiego

Przywoływana w mediach koincydencja decyzji o rozwiązaniu z redaktorem M. Mindykowskim umowy o współpracy z faktem podpisania przez niego apelu dotyczącego tak zwanej ustawy medialnej jest zbiegiem czasowym, którego nie należy utożsamiać ze związkiem przyczynowo -skutkowym  w związku z decyzją o rozwiązaniu umowy cywilnoprawnej –  napisał  prezes Radia Gdańsk, dr  Adam Chmielecki w odpowiedzi na stanowisko CMWP SDP  w sprawie rozwiązania umowy o współpracę z dziennikarzem.  Jednocześnie oświadczył, iż gotów jest “kontynuować dialog z red. Mindykowskim”, ale biorąc pod uwagę wyrażaną przez niego w mediach jego jednoznacznie negatywną ocenę rozgłośni oraz jej kierownictwa, „winien on wskazać, w jaki sposób wg niego taka współpraca miałaby wyglądać”.  

 

3 września b.r. CMWP SDP  otrzymało odpowiedź Prezesa Radia Gdańsk na apel w sprawie red. Marcina Mindykowskiego. W piśmie czytamy, iż „doniesienia medialne w tej sprawie nie mają podstaw faktycznych”, a dziennikarz nie został zwolniony z pracy, ponieważ “nie łączył go ze spółką stosunek pracy”, a  „łączący strony stosunek prawny ma charakter cywilnoprawny oparty na autonomii woli stron, wyrażający się w swobodzie podejmowania decyzji tak o zawarciu, jak i rozwiązaniu zawartych umów “.  Prezes Radia Gdańsk podkreślił także, iż dziennikarz nie został pozbawiony możliwości zarobkowania „z dnia na dzień”, ponieważ  w okresie trwającego miesiąc okresu wypowiedzenia „pozostaje nadal współpracownikiem Radia Gdańsk”  i będzie na dotychczasowych zasadach otrzymywać honorarium za “stworzone i przyjęte utwory” .

 

Prezes Radia Adam Chmielecki poinformował także, iż  „przywoływana w mediach koincydencja decyzji o rozwiązaniu z redaktorem M. Mindykowskim umowy o współpracy z faktem podpisania przez niego apelu dotyczącego tak zwanej ustawy medialnej jest zbiegiem czasowym, którego nie należy utożsamiać ze związkiem przyczynowo -skutkowym  w związku z decyzją o rozwiązaniu umowy cywilnoprawnej”, przy czym w okresie obowiązywania umowy  redaktor Mindykowski nie zwracał się do Zarządu z opinią dotyczącą łączących go ze spółką relacji zawodowych lub wnioskiem o zmianę ich formalno- prawnego charakteru . Zarząd spółki miał więc – zdaniem Prezesa – prawo uznawać, że forma prawna relacji zawodowych łączących pana redaktora z Radiem Gdańsk  jest dla niego “satysfakcjonująca”.  Prezes Radia Gdańsk podkreślił także, iż  zarząd Radia nigdy nie ograniczył prawa żadnego pracownika lub współpracownika do wyrażenia swoich poglądów.  Zapewnił także, iż Radio Gdańsk jest gotowe „kontynuować dialog z red. Mindykowskim”, jednak należy odnotować fakt licznych wypowiedzi medialnych, w których poddał on “jednoznacznej negatywnej ocenie” działalność kierownictwa spółki, samej spółki, a nawet “pracowników spółki z innych działów. „W razie zainteresowania kontynuacją współpracy z rozgłośnią  p. red. Mindykowski winien wskazać, w jaki sposób taka współpraca miałaby wyglądać” – napisał Adam Chmielecki.

 

27 sierpnia 2021 r. CMWP SDP wystosowało apel do kierownictwa Radia Gdańsk, po tym jak po 9 latach współpracy rozwiązano z nim umowę. Wg informacji CMWP  SDP potwierdzonych przez red. Marcina Mindykowskiego stało się to po tym, jak podpisał on apel dziennikarzy w obronie telewizji TVN.  Zbieżność w czasie tych dwóch faktów – podpisanie apelu w obronie TVN  i nagłe rozwiązanie umowy o współpracę, budzi najwyższy niepokój ze względu na naruszenie prawa każdego dziennikarza i obywatela do wyrażania swoich poglądów – podkreśliło w swoim stanowisko CMWP SDP.

 

Odpowiedź Prezesa Radia Gdańsk TUTAJ.

 

Foto  Wikipedia

 

Protest CMWP SDP przeciwko rozwiązaniu umowy z red. Marcinem Mindykowskim przez Radio Gdańsk

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z najwyższym niepokojem przyjmuje informacje o rozwiązaniu umowy z red. Marcinem Mindykowskim przez Radio Gdańsk i apeluje do kierownictwa Radia o przywrócenie go do pracy.

 

Wg informacji CMWP SDP red. Marcin Mindykowski został zwolniony z Radia Gdańsk, w którym współpracował od 9 lat na tzw. umowie o dzieło, po tym jak podpisał apel dziennikarzy w obronie telewizji TVN.  Oficjalnie nie podano mu przyczyn zwolnienia, rozwiązano z nim umowę, która miała charakter cywilnoprawny, więc dziennikarz  miał bardzo krótki okres wypowiedzenia (1 miesiąc).   Tymczasem praca w radiu była dla niego podstawowym źródłem dochodów, zrealizował dla Radia Gdańsk wiele programów i miał  w nim dwie stałe audycje. Zbieżność w czasie tych dwóch faktów – podpisanie apelu w obronie TVN  i nagłe rozwiązanie umowy o współpracę, budzi najwyższy niepokój ze względu na naruszenie prawa każdego dziennikarza i obywatela do wyrażania swoich poglądów.

 

CMWP SDP podkreśla, że w niniejszym stanowisku nie odnosi się  do treści apelu podpisanego przez dziennikarza, pragnie jednak zwrócić uwagę, iż wykorzystując uprzywilejowaną pozycję pracodawcy wobec tak zatrudnionego od 9 lat dziennikarza pozbawia się go pracy bez żadnego socjalnego zabezpieczenia i bez próby racjonalnego uzasadnienia tego działania.  Takie traktowanie dziennikarzy zagraża wolności słowa i psuje debatę publiczną w Polsce. Dlatego zwracamy się z apelem do kierownictwa Radia Gdańsk o ponowne rozważenie sprawy i przywrócenie do pracy red. Marcina Mindykowskiego.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 27 sierpnia 2021 r.

 

Foto: arch. prywatne M.Mindykowski

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę red. Michała Adamczyka z TVP pozwanego przez Romana Giertycha

W związku z pozwem wniesionym przez Pana Romana Giertycha przeciwko Redaktorowi Michałowi Adamczykowi oraz postanowieniem Sądu Okręgowego Warszawa – Praga w Warszawie , który nakazał dziennikarzowi usunąć wpis na Twitterze  oraz zakazał mu  na okres 1 roku publikacji na ten temat  ewentualnych defraudacji środków pieniężnych  i przyjęcia  wielomilionowych korzyści finansowych przez Romana Giertycha,  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadamia o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy oraz stosowania niedopuszczalnej cenzury prewencyjnej.

 

Sąd Okręgowy Warszawa – Praga na żądanie Pana Romana Giertycha bez wyroku, na niejawnej rozprawie udzielił zabezpieczenia w ten sposób, że nakazał dziennikarzowi natychmiastowo usunąć z jego profilu w portalu społecznościowym Twitter wpis dotyczący postępowania prowadzonego w sprawie Romana Giertycha oraz jednocześnie zakazał dziennikarzowi publikowania informacji o jakiejkolwiek defraudacji środków pieniężnych przez Romana Giertycha (aktualnie sąd rozpatruje zażalenie pełnomocników dziennikarza w tej sprawie).

 

Dziennikarz w jednozdaniowym wpisie odnosił się do szeroko komentowanej sprawy wyprowadzenia i przywłaszczenia ze spółki deweloperskiej ok. 92 mln zł. Nie przesądzał o winie Romana Giertycha, a mimo to Sąd nakazał dziennikarzowi usunięcie wpisu. Decyzja Sądu ma charakter cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd zakazuje publikacji materiałów dziennikarskich na konkretny temat przed ich powstaniem, przed ich redakcją i przed ich ewentualną publikacją. Narusza to podstawowe zasady zagwarantowane w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, m. in. zasadę wolności prasy i innych środków przekazu, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Zgodnie z art. 54 ust. 2 Konstytucji, cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu jest zakazana. Warto przy tym zauważyć, że specyfika medium społecznościowego, jakim jest Twitter sprawia, iż nie istnieje techniczna możliwość późniejszego przywrócenia usuniętego wpisu po zakończeniu postępowania. Z kolei zakaz publikacji to najbardziej drastyczny wobec dziennikarza środek, jaki może zostać zastosowany przez Sąd, zaprzeczający zasadom wolności słowa i podważający funkcje wolnej prasy w społeczeństwie.

 

W związku z powyższym CMWP rozważy przedstawienie opinii w charakterze amicus curiae (tzw. „opinii przyjaciela sądu”), jako że jest to uzasadnione celami  naszej organizacji oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.  Na obecnym etapie CMWP prowadzi monitoring sprawy, zgodnie z przepisami prawa oraz wskazanymi wyżej celami i kryteriami.

 

postanowienie Sądu :

 

Źródło dokumentu : https://twitter.com/GiertychRoman/status/1397501240515436548/photo/1

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę kolejnego byłego operatora TVN w Sądzie Pracy

W związku z pozwem wniesionym przez Roberta Wyczałkowskiego, byłego operatora telewizji TVN przeciwko TVN S.A. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadamia o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka, w tym praw pracowniczych.

 

Wniesiony pozew dotyczy, co do zasady, ustalenia istnienia stosunku pracy (art. 189 k.p.c.) i zasądzenia odszkodowania za niezgodne z prawem wypowiedzenie umowy o pracę oraz niedozwolone skrócenie okresu wypowiedzenia. Z uzasadnienia pozwu wynika jednak również, że mimo wykonywania przez powoda zadań w okolicznościach typowych dla stosunku pracy, pozwana Spółka zastępowała umowy o pracę umowami cywilnoprawnymi, a także miała stosować wobec powoda szykany. Miało to wpływ na realizację zasady wolności słowa, biorąc pod uwagę zatrudnienie powoda w spółce medialnej. W niniejszej sprawie zachodzi zatem zagrożenie naruszenia praw Pana Roberta Wyczałkowskiego w zakresie praw pracowniczych oraz praw człowieka, gwarantowanych zarówno przez Konstytucję RP, jak i przez prawodawstwo międzynarodowe.

 

W związku z powyższym CMWP rozważy przedstawienie opinii w charakterze amicus curiae (tzw. „opinii przyjaciela sądu”), jako że jest to uzasadnione celami tej organizacji. oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności. W przypadku wydania opinii zostanie ona niezwłocznie przekazana Sądowi. Na obecnym etapie CMWP prowadzi monitoring sprawy, zgodnie z przepisami prawa oraz  wskazanymi wyżej celami i kryteriami.

 

Robert Wyczałkowski był zatrudniony w telewizji TVN jako operator kamer, wykonywał pracę na podstawie odnawianych w okresach półrocznych umów o dzieło z przeniesieniem praw autorskich od 2004 do 2021 r.  Wiele okoliczności wskazuje na to, iż mimo formalnie łączącej strony umowy cywilnoprawnej w rzeczywistości  jego zatrudnienie miało charakter pracowniczy.  Jego ostatnia umowa została rozwiązana przez  telewizję TVN 18 marca 2021 z zachowaniem 2-tygodniowego okresu wypowiedzenia.  Wg informacji CMWP SDP rzeczywistą przyczyną zakończenia zatrudnienia operatora było zgłoszenie przez niego rażących nieprawidłowości w traktowaniu niektórych operatorów przez bezpośredniego przełożonego. Mimo zapewnień, iż w związku z tym zgłoszeniem nie spotkają go negatywne konsekwencje, bez podania przyczyny została  wypowiedziana jego umowa. Mimo, iż sygnalizowane  i udokumentowane przez niego nieprawidłowości wskazywały na stosowane przez przełożonego mobbing oraz naruszanie jego dóbr osobistych, pracodawca nie pociągnął do odpowiedzialności za te zachowania sprawcy, tylko po powołaniu komisji do zbadania tej sprawy poinformował Roberta Wyczałkowskiego o zakończeniu postępowania obwiniając o zaistniałą sytuację zespół pracowników i współpracowników tej telewizji. W tej sytuacji wypowiedzenie umowy p. Wyczałkowskiego może być więc traktowane jako działanie odwetowe.

 

Stosowne pismo w tej sprawie zostało wysłane do  Wydziału Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Warszawie.

 

zdjęcie : wikipedia

Kolejna rozprawa w sprawie przeciwko zarządowi Fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam

12 sierpnia 2021 r. przed Sądem Rejonowym  Warszawa – Wola odbyła się kolejna rozprawa  w sprawie przeciwko zarządowi Fundacji  Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam z powództwa Sieci Obywatelskiej  Watchdog Polska. Organizacja zarzuca członkom zarządu Fundacji „Lux Veritatis”, czyli o. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR, o. Janowi Królowi CSsR i Lidii Kochanowicz-Mańk popełnienie przestępstwa nieudzielenia informacji publicznej, mimo tego iż taka informacja została udzielona. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP. Obserwatorem procesu jest red. Ewa Urbańska.

 

Podczas rozprawy 12 sierpnia przesłuchiwany był  Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Jak poinformował portal  Radia Maryja, nie potrafił on odpowiedzieć na żadne pytania obrony Fundacji „Lux Veritatis”. Nie był także w stanie wyjaśnić, dlaczego jego stowarzyszenie złożyło akt oskarżenia przeciw Fundacji „Lux Veritatis” – podkreślił mec. Marcin Chodkowski, obrońca Fundacji „Lux Veritatis”.

 

Podczas gdy poprzednia rozprawa w czerwcu wzbudziła duże zainteresowanie, tym razem było inaczej. Odrębna sala dla publiczności i mediów, zapewniająca obraz i dźwięk z rozprawy, zgromadziła zaledwie kilka osób. Maseczki na twarzach przesłuchiwanych świadków skutecznie tłumiły zdalny odbiór dźwięku z sali rozpraw. Kolejna rozprawa przed sądem Rejonowym dla Warszawy Woli przeciwko Fundacji „Lux Veritatis” odbędzie się 14 października 2021 roku.

Kasacja oddalona! Skuteczne wsparcie dziennikarki z Dusznik przez CMWP SDP

Sąd Najwyższy  oddalił kasację  „jako oczywiście bezzasadną”   i ostatecznie uniewinnił red. Hannę Szumińską od zarzutu zniesławienia radnego i policjanta na portalu  wikiduszniki.pl oraz  w gazecie „Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej” w styczniu 2018 r.  W obronie dziennikarki występowało CMWP SDP.

 

Red. Hanna Szumińska została oskarżona o przestępstwo z art. 212 § 2 k.k., które miało polegać na pomówieniu dwóch osób: lokalnego radnego oraz funkcjonariusza policji.  Na portalu internetowym wikiduszniki.pl oraz  w gazecie „Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej”  w styczniu 2018 r.  Hanna Szumińska opublikowała w tych dwóch mediach felietony, w których stawiała pytania, czy radny „załatwił” policjantowi darmowy wyjazd zagraniczny do Estonii, w zamian za odstąpienie od czynności służbowych (nieodebranie prawa jazdy).  Publikacje te  stały się przyczyną wniesienia aktu oskarżenia przez radnego i przez policjanta oraz wydania przez Sąd Rejonowy w Poznaniu  wyroku skazującego na dziennikarkę.  Od tego orzeczenia pełnomocnik Hanny Szumińskiej wniósł apelację. Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP objęło tę sprawę monitoringiem, obserwatorem procesu była red. Aleksandra Tabaczyńska.

 

W ocenie CMWP SDP  skazanie dziennikarki za ten artykuł był  rażącym naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Sąd Rejonowy uznał przy tym, iż dziennikarka dopuściła się dwóch odrębnych czynów i wymierzył jej dwie kary (i przez to dwie tzw. nawiązki finansowe na cele społeczne).  Oznaczało to dwukrotne skazanie za jeden czyn, wbrew przepisom prawa karnego materialnego oraz poglądom judykatury w tej materii. Tymczasem dziennikarka działała w interesie społecznym i w ogóle nie powinna być skazana za ten artykuł. Takie stanowisko CMWP SDP przesłało do Sądu Okręgowego w Poznaniu  (jako opinię amicus curiae), a sąd w rozprawie apelacyjnej uniewinnił dziennikarkę.

 

Od tego wyroku kasację wnieśli obaj oskarżyciele prywatni (radny i policjant) zarzucając zaskarżonemu wyrokowi „rażące naruszenie prawa procesowego i materialnego”.  Odpowiedź na kasację złożyła red. Hanna Szumińska, która wniosła o jej oddalenie w całości. Wspierało ją CMWP SDP.

 

Sąd Najwyższy na posiedzeniu 14 lipca b.r. stwierdził , iż kasacja wniesiona przez pełnomocnika oskarżycieli prywatnych okazała się „bezzasadna w stopniu oczywistym uzasadniającym jej oddalenie”. Sąd Najwyższy uznał, iż „oskarżona podjęła adekwatne środki do zweryfikowania informacji mających być przedmiotem materiału prasowego”, a brak odpowiedzi i niemożność zweryfikowania swoich hipotez dziennikarka wskazała wprost w swoich tekstach. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, iż oskarżona dziennikarka “posługiwała się hipotezami, stawiała pytania, wskazywała na próbę pozyskiwania szczegółowych informacji i brak odpowiedzi zwrotnych” oraz “posługiwała się wyłącznie inicjałami oskarżycieli prywatnych”.  W obu swoich tekstach red. Hanna Szumińska podała jedynie „okoliczności bezsporne”, m.in. sam fakt wyjazdu do Estonii funkcjonariusza policji oraz przyjęcia go na członka OSP Podrzewie, oraz fakt prowadzenia w tej sprawie  postępowania wyjaśniającego przez Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, w konsekwencji czego decyzją SN „kasację należało oddalić jako oczywiście bezzasadną”.

 

Sprawę prowadziła Sędzia Sądu Najwyższego Małgorzata Wąsek-Wiaderek.

 

Poprzednie publikacja na ten temat: TUTAJ.