CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę Kamila Różalskiego, byłego operatora TVN

W związku z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania z urzędu w sprawie podlegania Pana Kamila Różalskiego, byłego operatora Telewizji TVN,  ubezpieczeniom społecznym u płatnika składek TVN S.A., Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP informuje, że ta sprawa została objęta monitoringiem pod kątem przestrzegania praw osób ubezpieczonych zatrudnionych u wskazanego wyżej płatnika składek. Mając na uwadze, że działania płatnika składek, jak również opóźnienie czynności ZUS w niniejszej sprawie mogą stwarzać zagrożenie dla konstytucyjnych praw p. Kamila Różalskiego oraz innych osób w zakresie zabezpieczenia społecznego (art. 67 Konstytucji RP), podjęcie monitoringu niniejszej sprawy jest uzasadnione i konieczne.

 

W związku z wszczęciem monitoringu w sprawie zostało skierowane pismo do ZUS  z  prośbą o wyjaśnienie, czy  postępowanie w sprawie objęcia ubezpieczeniami społecznymi dotyczy wyłącznie p. Kamila Różalskiego, czy także innych osób, a jeżeli tak, to ilu. Poprosiliśmy także  o dodatkowe informacje:  jakiego okresu czasu dotyczy postępowanie (lub postępowania), z jakiej przyczyny tut. Oddział ZUS nie podjął działań wcześniej, zważywszy, że wg posiadanych informacji p. Kamil Różalski wraz z grupą osób wniósł skargę ok. 1,5 roku temu oraz czy ZUS przeprowadził w tej sprawie kontrolę u płatnika składek i  czy taka kontrola jest lub będzie prowadzona.

 

Pismo w tej sprawie zostało wysłane do ZUS (III Oddział w Warszawie) 17 maja br.

 

Fot. wikipedia.org

Raport CMWP SDP i „Kuriera Wnet” na temat pracy dziennikarzy w Polska Press w cytatach mediów

Pomyśleliśmy, że trzeba zrobić coś w rodzaju bilansu zamknięcia Polski Press. Nie myśleliśmy, że to były aż tak złe warunki pracy. Pierwsza wypowiedź z ankiety: „Ukochana praca w czasie gdy gazeta została sprzedana, stała się największym koszmarem w moim życiu. Miałam myśli samobójcze”. Takie cytaty pokazują, jak była stosowana zasada “pluralizmu” i w jakich warunkach pracowali dziennikarze. W “Raporcie” udało się pokazać mechanizm sterowania dziennikarzami w wolnej Polsce – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, w  „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam i w Radiu Maryja 29 maja 2021. Raport cytowany był także m.in. przez Polskie Radio, TVP Info, Radio  Maryja, Radio Szczecin i Radio Poznań, telewizję wPolsce.pl i TV Republika oraz portale wpolityce.pl, wirtualnemedia.pl i press.pl oraz sdp.pl.

 

“Porażający raport! Jak wyglądały media Polska Press za niemieckiego kapitału? ” „Dziennikarz stał się niewolnikiem za coraz mniejsze pieniądze”, “Bezdyskusyjna wartość Raportu” “To, o czym dziennikarze mówili po cichu, zostało powiedziane głośno”- to  nagłówki informacji w mediach tradycyjnych i społecznościowych na temat Raportu  z projektu badawczego dotyczącego warunków pracy dziennikarzy, wolności słowa oraz stosunków redakcyjnych w grupie medialnej Polska Press przygotowanego przez CMWP SDP i Kurier Wnet.

 

“Dziennikarz stał się robotem, niewolnikiem za coraz mniejsze pieniądze.”  Nastąpiło „systematyczne odchodzenie od lokalności”. Obowiązywała „narracja poprawna politycznie”, prawica przedstawiana była jako „zaściankowa, nietolerancyjna, homofobiczna, faszystowska”, a Kościół jako „siedlisko pedofilii” – tak opisują pracę pod kierownictwem Verlagsgruppe Passau uczestnicy badania – cytuje audycję na temat Raportu portal radiomaryja.pl Takie cytaty pokazują, jak była stosowana zasada pluralizmu, w jakich warunkach pracowali dziennikarze. W pierwszym tego typu badaniu w naszym kraju udało się pokazać mechanizm sterowania dziennikarzami w wolnej Polsce, w teoretycznie wolnych i niezależnych gazetach opartych na zasadzie wolnego rynku. (…) Ci, którzy protestowali, odchodzili z pracy bądź byli z niej wyrzucani, byli marginalizowani – podkreślała gość programu “Rozmowy niedokończone” w rozmowach na żywo ze słuchaczami .  Uderzające są też opisy pracy pod względem socjalnym. Dziennikarze nie mieli zabezpieczenia socjalnego. Przez wiele lat pracowano na umowach o dzieło, które nie dawały ubezpieczenia zdrowotnego ani emerytalnego. Kiedy rozstawano się z nimi po 10 czy 12 latach pracy, nie przedłużając umowy, okazywało się, że człowiek odchodził z niczym i zmarnował swoje najlepsze lata –   przytacza wypowiedzi Jolanty Hajdasz portal Radia Maryja. Zainteresowanie tematem audycji  “Rozmowy niedokończone – Polska Press – bilans zamknięcia”  było bardzo duże,  przez 2 godziny trwania audycji telefony dzwoniły bez przerwy, a niektórzy słuchacze przysłali po nich swoje opinie do CMWP SDP zgadzając się z wnioskami z Raportu.

 

Linki do przykładowych cytatów z mediów na temat Raportu:

 

https://wpolityce.pl/media/552177-porazajacy-raport-jak-niemcy-traktowali-media-polska-press

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/polska-press-zle-warunki-pracy-problematyczna-niezaleznosc-dziennikarzy

https://forsal.pl/biznes/media/artykuly/8171691,warunki-pracy-w-grupie-medialnej-polska-press-pogorszyly-sie-raport.html

https://www.polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2740297,Sytuacja-sie-pogorszyla-zaczelismy-mniej-zarabiac-Raport-na-temat-pracy-w-Polska-Press-do-2020-roku

https://www.tvp.info/53809109/stanowisko-cmwp-sdp-ws-wstrzymania-zakupu-polska-press-przez-pkn-orlen

http://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/j-hajdasz-o-warunkach-w-polska-press_-zadnej-poglebionej-publicystyki-lokalnej-bardzo-okreslona-linia-ideologiczna

http://wpolsce.pl/magazyn/14294-dziennikarze-byli-niewolnikami-w-polska-press

https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,27122557,zmiany-w-polska-press-sa-konieczne-to-poklosie-moich-rozmow.html

https://wgospodarce.pl/informacje/96219-sdp-o-polska-press-i-orlenie-decyzja-sadu-narusza-polski-lad-medialny

https://radioszczecin.pl/276,9906,raport-dotyczacy-warunkow-pracy-w-redakcjach-pol

www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-polska-press-bilans-zamkniecia-cz-i/

www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-dr-j-hajdasz-osoby-zatrudnione-w-polska-press-pracowaly-w-fatalnych-warunkach-przejecie-niemieckiego-koncernu-przez-pkn-orlen-jest-szansa-na-odrodzenie-regionalnych-mediow-i-poprawe/

 

Sytuacja dziennikarzy w Polska Press – RAPORT „Kuriera Wnet” i CMWP SDP

„Dziennikarz stał się robotem, niewolnikiem za coraz mniejsze pieniądze.”  Nastąpiło „systematyczne odchodzenie od lokalności”. Obowiązywała „narracja poprawna politycznie”, prawica przedstawiana była jako „zaściankowa, nietolerancyjna, homofobiczna, faszystowska” – tak opisują pracę w mediach regionalnych po przejęciu ich przez firmę związaną z wydawnictwem Verlagsgruppe Passau uczestnicy badania przeprowadzonego przez „Kurier Wnet” i Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

 

Raport z projektu badawczego dotyczącego warunków pracy dziennikarzy, wolności słowa oraz stosunków redakcyjnych w grupie medialnej Polska Press  zaprezentowano w poniedziałek na konferencji prasowej.

 

– Jest dużo emocji wobec przejęcia Polska Press przez Orlen, dlatego przygotowaliśmy ten raport – tłumaczył Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz redaktor naczelny Radia Wnet i Kuriera Wnet.

 

Dodał, że na decyzję o przeprowadzeniu badania szczególnie wpłynęła postawa Deutsche Journalisten-Verband  (Niemieckiego Związku Dziennikarzy), który zaraz po ujawnieniu informacji o zamiarze przejęcia wydawnictwa Polska Press przez PKN Orlen zaapelował do Komisji Europejskiej  „o przyjrzenie się rozwojowi rynku gazet  w Polsce w momencie, gdy na początku 2021 roku w Polsce ma obowiązywać mechanizm praworządności”.  Badania „Kuriera Wnet” i CMWP SDP pokazały jak wyglądała sytuacja w redakcjach gazet Polska Press, zarówno pod względem warunków pracy dziennikarzy jak też przestrzegania zasad pluralizmu i wolności słowa, w czasie gdy właścicielem wydawnictwa była niemiecka firma.

 

Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, podkreśliła, że powstał raport rzetelny i solidny. – Mogę tylko przeprosić dziennikarzy, że nie został on przygotowany wcześniej. To co pokazały badania nie powinno było się wydarzyć w żadnych mediach – powiedziała.

 

Badanie przeprowadzono metodą ankiet w 9 regionach Polski w kwietniu i maju 2021 roku. – Udało nam się zebrać 78 ankiet, dwie trzecie osób, które odpowiedziały na nasze pytania miały ponad 10-letni staż pracy w Polska Press. Koordynacją badań zajmowali się doświadczeni dziennikarze znający zarówno realia pracy w Polska Press jak i w regionach – tłumaczyła Jolanta Hajdasz.

 

– Nie interesowała nas biznesowa strona Polska Press, tylko warunki pracy, przestrzeganie wolności słowa, stosunki panujące wewnątrz redakcji – dodał Krzysztof Skowroński.

 

Aż 72 procent badanych uznała, że gdy właścicielem gazety stała się firma związaną z wydawnictwem Verlagsgruppe Passau pogorszyła się ich sytuacja – zarówno jeśli chodzi o atmosferę w redakcji, relację z przełożonymi, jak i warunki socjalne. Zmianę na lepsze odczuło zaledwie 5 proc. ankietowanych.

 

Na pytanie jak w gazetach Polska Press realizowany był pluralizm, rozumiany jako możliwość prezentacji różnorodnych opinii w przestrzeni medialnej oraz możliwość dotarcia z różnorodnymi opiniami do czytelników, negatywną odpowiedź wybrało aż 57 proc. ankietowanych (38 procent odpowiedziało „problematycznie”, a 19 proc. „źle”).

 

Nie najlepiej badani ocenili też niezależności mediów rozumianą jako zdolność do funkcjonowania na rynku niezależnie od władzy politycznej, rządowej, gospodarczej i religijnej. 54 proc. ankietowanych wskazywało na odpowiedzi pokazujący niski poziom niezależności (problematyczny – 31 proc. , niski  – 14 proc., bardzo niski  – 9 proc.).

 

Więcej niż dane liczbowe mówią jeszcze wypowiedzi ankietowanych, których zebrano bardzo dużo, często są one niezwykle emocjonalne, mocne, przez co stanowią niezwykle ważną część raportu. Można wśród nich zaleźć takie stwierdzenia:  „Dziennikarz stał się robotem, niewolnikiem za coraz mniejsze pieniądze.”  Nastąpiło „uśmieciowienie” pracy i „systematyczne odchodzenie od lokalności” „gazeta straciła swój polski, regionalny charakter”.

 

Zatrważające w odpowiedziach ankietowanych są również fragmenty dotyczące łamania wolności słowa i niezależności dziennikarskiej – „niezależność traktowano instrumentalnie. Jeżeli >nasi< łamali jej zasady, to była to korekta obywatelska, a jeśli >oni< to cenzura”, „zapanowała narracja poprawna politycznie zgodna z wytycznymi Niemiec i UE”,  „prawica zawsze była przedstawiana jako zaściankowa, nietolerancyjna, homofobiczna, faszystowska, Kościół jako siedlisko pedofilii, a opozycja była ukazywana w pozytywnym świetle”, „wszystko ustawiano pod reklamodawców, którymi w znacznym stopniu byli politycy samorządowi”.

 

Podsumowując raport Krzysztof Skowroński stwierdził, że wiele odpowiedzi można uznać za bulwersujące. – Nie sądziliśmy, że gdzieś w jakiejś gazecie można pracować w tak trudnych warunkach. Ten raport to jest nasza odpowiedź na apel Niemieckiego Związku Dziennikarzy – zaznaczył.

 

Jolanta Hajdasz przypomniała, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich już w 2015 roku sygnalizowało trudną sytuację mediów lokalnych – zanik debaty, ubożenie redakcji. – Ten raport potwierdza wszystkie nasze obawy, które wówczas były formułowane. Pokazuje jak w jednym z państw Unii Europejskiej pracowali dziennikarze w mediach, które miały być symbolem postępu po przejęciu przez zagranicznego właściciela – podsumowała.

 

Cały raport można pobrać TUTAJ.

 

jka

 

 

 

SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Kolejny świadek w procesie b. senatora Aleksandra Gawronika

Podczas trzeciej w tym roku rozprawy przeciwko Aleksandrowi Gawronikowi zeznawał tylko jeden świadek. W czwartek, 20 maja 2021 roku, na rozprawę dotyczącą śmierci red. Jarosława Ziętary, w której oskarża się byłego senatora o podżeganie i pomocnictwo w zabójstwie poznańskiego dziennikarza, nie stawiła się, ze względu na stan zdrowia, Monika P. Proces ten, toczący się  przed poznańskim Sądem Okręgowym, objęty jest obserwacją przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, a obserwatorem jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

 

Zeznania Zdzisława K.

 

Do sądu zgłosił się sam, uprzednio kontaktując się z redakcją Głosu Wielkopolskiego. Do tej pory milczał (28 lat), jednak postanowił powiedzieć przed sądem co wie o tej sprawie, a jego zeznania miały w założeniu wzmocnić akt oskarżenia. K. to wychowanek tego samego Domu Dziecka w Szamotułach co twórca Elektromisu Mariusz Ś. Tam też się poznali, razem także przebywali w Zakładzie Karnym w Sieradzu. W 1991 roku, wraz z Mariuszem Ś. przejęliśmy spółkę Strefa Wolnocłowa, której zostałem prezesem. Moim zadaniem było sprowadzanie do Polski towarów i uniknięcie cła. Robiłem to celowo i osiągałem, wraz z Mariuszem Ś., korzyści. Ś. uzyskiwał informacje od Gawronika – powiedział Zdzisław K.  Chodziło o ewentualne zmiany przepisów dotyczące ceł i innych opłat związanych ze sprowadzaniem towarów z zagranicy. Świadek zeznał również, że nie zna osobiści Aleksandra Gawronika, choć widział go dwa razy w Puszczykowie (miejsce zamieszkania Mariusza Ś.).

 

Przeciwko Zdzisławowi K. toczyło się śledztwo, które umorzono w 1992 roku, a odpis tego umorzenia świadek pokazał sądowi. Tu warto też uzupełnić, że spółka Strefa Wolnocłowa, kierowana przez byłego więźnia Zdzisława K. papierosy, które sprowadziła, sprzedała Elektromisowi, a sama nie zapłaciła podatku, wartego 150 miliardów starych złotych. Zdzisław K. zasłaniał się przed ówczesną prokuraturą chorobą psychiczną, miał bowiem zaświadczenie o chorobie ze szpitala psychiatrycznego z 1986 roku.  Podczas rozprawy wyjaśnił sądowi, że te tak zwane „żółte papiery” załatwiał sobie,  by uniknąć obowiązkowej służby wojskowej. Jak się okazało, pomogły mu również w latach 90. Sprawa działalności spółki Strefa Wolnocłowa była szeroko opisywana przez media i nazywano ją „przekrętem na wariata”.

 

W takich okolicznościach K. trafił do szpitala psychiatrycznego w Kościanie. „Prawdopodobnie w listopadzie 1991 roku, w szpitalu zjawił się człowiek, który po pół godzinie zaczął ze mną rozmawiać. Sądziłem, że to jakiś pacjent, byłem na spacerze. Wypytywał mnie co tu robię i dlaczego tu jestem. Nie byłem wtedy sam, było nas kilkunastu, a on zainteresował się tylko mną. Pielęgniarki poinformowały mnie, że ktoś chciał się ze mną widzieć, ale się nie zgodziły. Człowiek ten, nie powiedział swojego nazwiska. Od Ś. dowiedziałem się że jest jeden upierdliwy dziennikarz, który wciąż zajmuje się tą sprawą i chce dojść do prawdy. Ś. nie wymienił nazwiska, dziennikarza tylko mówił o nim Pismak. Człowiek, który mnie odwiedził był szczupłej budowy ciała, wyższy ode mnie. Ś ostrzegał mnie przed nim, bo został on już wcześniej przyłapany przez ochroniarzy na drzewie, a także w innych miejscach. Miałem z nim nie rozmawiać.”

 

Na pytanie sądu, czy Zdzisław K. może stanowczo stwierdzić, że był to Jarosław Ziętara, świadek odpowiedział: – To był jedyny dziennikarz, który ciągle drążył tę sprawę (mimo umorzenia). Ukrywałem się, bo cały czas ktoś się próbował do mnie dostać. Było dwóch takich. W późniejszym czasie wyszło, że był to Ziętara, bo jedyny drążył tę sprawę. W 1992 roku ochroniarze zabrali mu dokumenty. Nie wiem kto dokładnie je zabrał, ale wiem, że były na jego nazwisko. Próbował się dostać do celników, którzy pracowali przy papierosach. (…)

 

Zagrożony przez tego dziennikarza czuł się, oprócz Mariusza Ś. również syndyk masy upadłościowej Strefy Wolnocłowej, o którym świadek mówił “Lucek”.  – Dziennikarz sporo wiedział. Ktoś mu dostarczał informacje. Na początku sierpnia 1992 r. Mariusz Ś., podczas naszego kolejnego spotkania, na które przyjechał z Markiem Z. powiedział, że mam się ukrywać, nie pokazywać, a dziennikarza ma już pod kontrolą, bo zna jego kolejne kroki. Uznałem, że Mariusz Ś. ma człowieka w otoczeniu Ziętary. Szef Elektromisu mówił też, że trzeba będzie uciszyć dziennikarza, co ja odebrałem jako zapowiedź jego przekupienia

 

O zbrodni świadek dowiedział się na początku 1993 roku. Opowiedzieli mu o tym dwaj znajomi: Marek Z. oraz mężczyzna o pseudonimie Świr. Obaj mężczyźni zatrudnieni byli w Elektromisie i zajmowali się między innymi odzyskiwaniem pieniędzy od dłużników.

 

– Marek Z. oraz “Świr”, w trakcie picia alkoholu, mówili mi, że sprawy wymknęły się spod kontroli i coś poszło nie tak. Opowiadali, że w magazynie Elektromisu Ziętarę zabił “Malowany”. Ja nie znałem Malowanego, to był taki przestępca  jak i ja, Rusek wynajęty do tej roboty. Ciało wrzucono potem do jakieś beczki ze żrącą substancją. Początkowo w to wszystko nie uwierzyłem. Myślałem, że to ich pijacka opowieść.

 

Te zeznania miały potwierdzić stanowisko prokuratury, że Jarosław Ziętara interesował się przekrętami Elektromisu, jego właścicielem oraz że Mariusz Ś. znał się z oskarżonym Aleksandrem Gawronikiem. Jednak nie wiadomo jak poznański sąd oceni wiarygodność Zdzisława K. Świadek przyznał, że wielokrotnie w przeszłości leczył się psychiatrycznie. Zdiagnozowano u niego psychozę schizoafektywną. Dokumenty wskazujące na kłopoty ze zdrowiem pozwoliły mu uniknąć w latach 80. służby wojskowej, a potem pomogły w uniknięciu więzienia. Przyznał, że celowo kładł się do szpitala psychiatrycznego.

 

– W 2010 roku, w związku z moją kolejną sprawą karną, sąd skierował mnie na przymusowe leczenie psychiatryczne. Trafiłem do szpitala. Lekarze stwierdzili u mnie remisję. Od lat czuję się dobrze.

 

Zdzisław K. opowiedział także o swoich osobistych zatargach, a także niechęci do Mariusza Ś. Okazało się, że Ś. nie zapłacił mu za wszystkie tiry z papierosami (54), które w 1991 roku zostały sprowadzone przez Strefę Wolnocłową, ze względu na to, że jak się miał wyrazić Ś. „koszty wzrosły”. Ten zwrot został użyty w kontekście Jarosław Ziętary.

 

W czasie jednej z kłótni powiedziałem Mariuszowi, że nie po to zrobiliśmy przekręt z papierosami, by płacić jakimś bandziorom za zlikwidowanie kogoś. On na to stwierdził, że koszty wzrosły. Do dzisiaj nie oddał mi mojej części. Potem na lata zerwaliśmy kontakt. W 2016 r. spotkaliśmy się na chwilę. Powiedziałem mu, że znajoma nauczycielka chce napisać książkę o naszej przeszłości, a ja jej wszystko opowiem. On wtedy nazwał mnie szantażystą. Powiedział też, że jestem chory psychicznie. Ostatecznie kobieta, która miała napisać książkę, zmarła w 2018 r. Próbowałem też rozkręcić interes z jednym znajomym, ale Mariusz powiedział mu, że nie warto ze mną współpracować, bo jestem kapuś.

 

Oświadczenie Aleksandra Gawronika – ciąg dalszy z marca 2021

 

Jest to kontynuacja oświadczenia z poprzedniej rozprawy. Oskarżony skupił się na wykazaniu przed sądem, że zeznania głównego świadka oskarżenia Macieja B. pseudonim Baryła są niewiarygodne. Stwierdził, że Baryła ma potężne kłopoty w więzieniu z grypserami, w związku z zeznaniami, które składał przed sądem w Zielonej Górze, a w których miał pogrążyć innego więźnia. Sprawa Jarosława Ziętary ma, według Aleksandra Gawronika, odwrócić uwagę więźniów od tamtego wyroku. Jednak dla więźniów  sprawa Jarosława Ziętary jest nie znany, a człowiek obciążony zeznaniami Macieja B. jest jednym z nich. Aleksander Gawronik dowodzi, że Baryła może go obciążać, bo prokurator Kosmaty zadaje kierunkowe pytania, które potem potwierdza lub nie, Maciej B. Aleksander Gawronik próbował także wykazać istotne różnice pomiędzy zeznaniami, a stenogramem. Baryła, aby uwiarygodnić swoje zeznania przygotowuje się z różnych materiałów, a potem opowiada szczegóły, które zna z przeczytanych publikacji. Kopalnią informacji dla B. jest książka „Aleksander Gawronik gra o miliardy”. Z tej pozycji świadek miał zaczerpnąć takie informacje jak ubiór oskarżonego w latach 90 oraz marki i numery samochodów, które posiadał. Drugim źródłem wiedzy Macieja B. są artykuły Krzysztofa M. Kaźmierczaka, np. gangster przeprasza, chce odwołać zeznania. Padł też następujący zarzut byłego senatora: gdy coś jest nie na rękę Kosmatemu (prokurator oskarżający A. Gawronika –  przyp. Red.)  to Kaźmierczak walczy mediami.  Ponadto A. Gawronik wykazywał, że zeznania dotyczące mieszkania Ziętary, jego usytuowania (dziennikarz wynajmował pokój w dużym przedwojennym mieszkaniu) uniemożliwiały nasłuchiwanie, czy ktoś idzie po schodach, a także otworzenie drzwi kopniakiem, tak by nikt z sąsiadów nie zauważył.- Jest to człowiek który odsiaduje dożywocie za zabicie policjanta i chce wyjść. Dlatego przygotowuje się do rozpraw o czym zeznał inny świadek. B. przyznał też, że za akt łaski będzie konfabulował.

 

Pluralizm mediów gwarancją wolności słowa – relacja z sesji jubileuszowej 25-lecia CMWP SDP

Cenzura w mediach społecznościowych, ataki na pluralizm mediów, niekorzystne dla dziennikarzy regulacje prawne – to największe zagrożenia dla wolności słowa w Polsce i na świecie – przyznali uczestnicy sesji dyskusyjnej „Monitoring wolności słowa i wolności mediów. Teoria i praktyka”, która odbyła się w czwartek, 20 maja pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z okazji przypadającej w tym roku rocznicy 25-lecia działalności tej instytucji.

 

Wydarzenie było częścią XV Konferencji Naukowej Etyki Mediów „Wolność słowa – wolne media, Freedom of speech – free media” zorganizowanej przez Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, pod patronatem naukowym Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej.

 

Sesji przewodniczyła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP oraz wykładowca Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu, a uczestniczyli w niej Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, redaktor naczelny Radia Wnet,  Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP w latach 2009-2017, publicysta, mec. Artur Wdowczyk, współpracownik CMWP SDP oraz Michał Jaszewski, doradca prawny CMWP SDP.

 

Niebezpieczna cenzura w sieci

 

Na początku Jolanta Hajdasz przedstawiła referat pt.  „Zagrożenia wolności słowa w mediach społecznościowych w Polsce 2017–2021”.  Zwróciła w nim uwagę na ważną datę – 8 stycznia 2021 roku, kiedy to miała miejsce blokada kont w mediach społecznościowych urzędującego jeszcze prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Administratorzy uzasadniali to „ryzykiem podżegania do przemocy”. Zdaniem dyrektor Hajdasz był to pewien przełom.

– Skoro można zwiesić konto urzędującego prezydenta światowego mocarstwa, to pojawia się pytanie: kto ma większą władze, czy ci co zawieszają konta, czy ci którzy sprawują władzę z demokratycznego wybrania? – zauważyła.

 

Dyrektor CMWP SDP podała szereg przypadków cenzury stosowanej przez media społecznościowe w naszym kraju, którymi zajmowało się centrum. Zwróciła uwagę, że najczęściej dotyczyły one treści konserwatywnych, katolickich, patriotycznych.

 

Najgłośniejsze przykłady to m.in. blokada konta Radia Maryja na YouTube po opublikowaniu homilii metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego wygłoszonej z okazji 75-rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, zawieszenie kanału harcerzy ZHR z klipami upamiętniającymi Powstanie Warszawskie, czy blokada anglojęzycznego konta Instytutu Pamięci Narodowej, na którym promowano film o niemieckim obozie dla dzieci, który w czasie II wojny światowej działał przy ul. Przemysłowej w Łodzi.

 

– Cenzura w mediach społecznościowych jest faktem, ten mechanizm istnieje, trzeba się mocna nad tym pochylić, aby przeciwstawić się temu zjawisku – powiedziała Jolanta Hajdasz.

 

Zauważyła, że krokiem w dobrym kierunku może być przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt ustawy, którego celem jest zagwarantowanie wolności słowa w internecie.

 

25 lat pomocy dziennikarzom

 

Zanim rozpoczęła się dyskusja,  dyrektor CMWP SDP opowiedziała w skrócie o historii i działalności kierowanej przez nią instytucji. Centrum powstało 1 maja 1996 roku na mocy uchwały Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, monitoruje procesy sądowe dziennikarzy, udziela im wsparcia prawnego, wydaje stanowiska w ważnych dla mediów sprawach. Bardzo często z pomocy CMWP SDP korzystają lokalni dziennikarze z małych mediów, których po prostu nie stać na wynajęcie prawników.  Jak to wygląda w codziennej praktyce opowiadał m.in. Michał Jaszewski, doradca prawny CMWP SDP.

 

– Zdarza się, że jacyś lokalni politycy chcą dziennikarza zniszczyć i wtedy naprawdę jest mu bardzo ciężko. Tworzy się wokół niego jakby bańka, w której jest sam. Tylko szybka interwencja może zmienić sprawę – mówił Jaszewski.

 

 

 

 

Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP w latach 2009-2017, zwrócił uwagę że w czasie gdy on pracował w centrum bardzo dużo spraw dotyczyło właśnie mediów lokalnych.  – Powstawało wówczas bardzo dużo portali lokalnych, nie zawsze dziennikarze, którzy je prowadzili znali zasady funkcjonowania, popełniali błędy, nie zdawali sobie sprawy, że mogą być np. skazani z art. 212 kk – opowiadał Świetlik.

 

 

 

Być sobą u siebie

 

Prezes SDP Krzysztof Skowroński w swoim wystąpieniu podkreślił, że Centrum Monitoringu Wolności Prasy jest jedną z najważniejszych instytucji SDP. Opisując rolę i zadania centrum odwołał się do definicji wolności ks. prof. Józefa Tischnera. – Jesteśmy wolni wtedy, kiedy jesteśmy sobą u siebie. To bardzo ważna definicja, która wskazuje drogę do rozważania, po której gdzieś tam intuicyjnie kroczy też Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy – powiedział.

 

Zwrócił uwagę, że człon „u siebie” wskazuje na to, iż ważne jest kto posiada media. – Gwarancją wolności mediów jest pluralizm – podkreślił Skowroński. – Pierwszą granicę wyznacza właściciel mediów.  To jest coś bardzo ważnego. Własność nie jest tylko finansowa, ale i ideowa.

 

Zwrócił uwagę, że wolności słowa, nie tylko w Polsce, zagraża zawłaszczanie mediów przez jeden nurt ideowy. CMWP w swoich działaniach stoi zaś na straży pluralizmu mediów.

 

– Druga rzecz w definicji wolności to „być sobą”. Drugą granicą jest nasze sumienie, nasz pogląd na świat. Musimy dbać o wolność i mediów, i dziennikarza – podkreślił prezes SDP.

 

Zwrócił również uwagę, że system prawny nie chroni w wystarczający sposób dziennikarzy, ponieważ, mimo wielu obietnic polityków, w kodeksie karnym wciąż istnieje powstały w stanie wojennym artykuł 212, którym państwo posługuje się przeciwko wolności słowa.

 

Współpracujący z CMWP SDP mec. Artur Wdowczyk zauważył, że problemem jest też to w jaki sposób sądy traktują dziennikarzy.

 

– Jak dziennikarz prawicowy źle trafi, no to można go obrażać, wyzywać, to nie ma żadnego znaczenia. To jest smutna rzecz – stwierdził. Jego zdaniem jeszcze kilka lat temu sądy zachowywały pozory, że nie mają poglądów politycznych. – Dziś jest dużo gorzej – mówił mec. Wdowczyk.

 

Także Michał Jaszewski przyznał, że w sądach nastąpiła „erozja ideologiczna”.

 

 

Bronić wartości na arenie międzynarodowej

 

Mówiąc o przyszłości Centrum Monitoringu Wolności Prasy i zdaniach które przed nim stoją, Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę na konieczność wzmocnienia tego typu instytucji.

 

– Mamy coraz więcej próśb o włączenie się w działalność międzynarodową. Na forum Unii Europejskiej, w różnych gremiach, są prowadzone procesy monitorujące pluralizm w mediach, w których trzeba zwracać uwagę na ten system wartości, który u nas jeszcze jest, mam nadzieję na zawsze, obecny w przestrzeni publicznej, a który z przestrzeni europejskiej znika – mówiła dyrektor CMWP SDP.

 

Jako przykład podała krzywdzące dla Polski raporty, np. organizacji Reporterzy bez Granic, w których nasz kraj zajmuje, coraz gorszą pozycję. Na niesprawiedliwą i nierzetelną ocenę Polski w tych rankingach zwracał uwagę także Wiktor Świetlik.  – Jakaś instytucja naukowa powinna stworzyć raport na temat metodologii tych rankingów, ponieważ tam nie istnieje żadna metodologia. Reporterzy bez Granic wysyłają ankiety do bliskich im politycznie dziennikarzy – zauważył Świetlik.

 

Krzysztof Skowroński podkreślił, że trzeba tworzyć własne, rzetelne raporty związane z tym co się dzieje w polskich mediach, z punktu widzenia dziennikarzy.

 

– Z wolnością słowa jest jak z każdą wolnością –  trzeba o nią zabiegać,  bo nie jest nam dana raz na zawsze – podsumowała Jolanta Hajdasz.

 

jka

 

Zapis video konferencji na kanale Telewizji JP2TV TUTAJ.

 

 

Kara więzienia dla red. Sławomira Matusza odroczona! Decyzja Sądu zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP

 

W związku z wyrokiem Sądu Okręgowego w Katowicach zapadłym w sprawie Pana Sławomira Matusza oskarżonego z art. 212 k.k.  Sąd Rejonowy w Sosnowcu 18 maja br. rozpatrzył wniosek o wykonanie zastępczej kary pozbawienia wolności dla red. Sławomira Matusza.  Redaktorowi Matuszowi groziła kara bezwzględnego więzienia, ponieważ nie stać go na zapłacenie zasądzonej grzywny, a stan zdrowia nie pozwala mu aktualnie na odbycie zastępczych prac społecznych. Sąd odroczył podjęcie decyzji w tej sprawie do lipca br.  CMWP SDP wspiera dziennikarza w tym procesie, apelując do Sądu o powstrzymanie wykonywania tak drastycznej kary za publikacje opinii oraz poprzez apel do Prezydenta RP o jego ułaskawienie. CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem, jej obserwatorem  jest red. Halina Żwirska. Nieodpłatnie obrony   red. Sławomira Matusza podjął się  mec. Paweł Matyja.  

 

Sąd przesłuchał p.Matusza, który przedłożył zaświadczenie lekarskie o swoim złym stanie zdrowia  oraz zobowiązał się do ponownego nawiązania kontaktu z kuratorem sądowym. Na następnej rozprawie (27 lipca)  Sąd zadecyduje, czy kara będzie wykonywana.

 

Pan Sławomir Matusz procesuje się z władzami i instytucjami samorządowymi Sosnowca od 2016 roku. Sprawy przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczą się w trybie karnym o zniesławienie (art. 212 kk), których p. Matusz rzekomo dopuszczał się w pismach oraz w mailach kierowanych wyłącznie do tych instytucji i ich przedstawicieli. W inkryminowanych pismach i mailach p. Matusz zwracał uwagę na nieprawidłowości w działaniach instytucji, do których pisał. Przykładowo zarzucał wady prawne statutów instytucji kultury w Sosnowcu. Mimo, że Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał 5 wyroków, w których potwierdził błędy w ww. statutach, przyznając tym samym rację p. Matuszowi, wyrok dla p. Matusza został utrzymany. W 2018 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy SDP pisało: W związku z postępowaniem karnym w sprawie Sławomira Matusza z Sosnowca osk. z art. 212 § 1 k.k. w zw. z art. 191 § 1 kk oraz zapadłym wyrokiem nakazowym, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, działając w niniejszej sprawie jako amicus curiae, protestuje przeciwko zarzutom oskarżenia i wnosi o uniewinnienie wyżej wymienionego. Zapadłe orzeczenie (nieprawomocne) spotkało się z oburzeniem opinii publicznej, szczególnie w środowisku dziennikarskim i artystycznym, bo to właśnie ono (a nie działania samego oskarżonego) najmocniej przyczyniło się do upublicznienia okoliczności sprawy, co m.in. miało naruszyć dobra osobiste urzędników i pracowników instytucji kultury.

 

Panu Sławomirowi Matuszowi zarzucono zniesławienie urzędników samorządowych, jak również stosowanie groźby bezprawnej w celu zmuszenia do określonego działania i skazano wyrokiem nakazowym (nieprawomocnym). Tymczasem Pan Matusz zarzucał występowanie nieprawidłowości w instytucjach podlegających organom samorządu terytorialnego. Tego rodzaju działania leżą w interesie społecznym, do Sądu należy zatem zweryfikowanie zasadności argumentacji oskarżonego, jako społecznika zainteresowanego w prawidłowym działaniu jednostek organizacyjnych finansowanych ze środków publicznych. Wg jego twierdzeń, we wrześniu 2017r. prokuratura wszczęła na podstawie jego zawiadomienia dochodzenie w sprawie korupcji w sosnowieckich instytucjach kultury. Jest to istotna okoliczność, która bezwzględnie powinna była zostać zbadana przez Sąd (a nie została), podobnie jak inne kwestie podnoszone przez p. S. Matusza. Sądowi wydającemu wyrok nakazowy umknęły również inne okoliczności stanu faktycznego, jak choćby to, że p. S. Matusz nie przekazał wysłanych przezeń wiadomości e-mailowych szerokiej opinii publicznej, ale skierował je bezpośrednio do osób których dotyczyły, w tym do organów nadzorczych. Ma to szczególne znaczenie w kontekście ustawowego kontratypu – wyłączenia odpowiedzialności karnej za zniesławienie w przypadku podniesienia prawdziwego zarzutu dotyczącego postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub służącego obronie społecznie uzasadnionego interesu (art. 213 § 2 kk).  W niniejszej sprawie Pan Sławomir Matusz nie miał wystarczającej opieki prawnej, nie stać go było na opłacenie usługi adwokata. Z pewnością skutkiem tego stanu rzeczy jest niedotrzymanie przez niego terminów procesowych. Z całą pewnością jednak nie zasługuje ani na tę zasądzoną tak wysoką karę grzywny, ani (w konsekwencji jej niezapłacenia) – na karę bezwzględnego pozbawienia wolności – czytamy w stanowisku CMWP SDP.  CMWP SDP dysponuje w tej sprawie jedynie wyrywkową dokumentacją przekazaną nam przez Pana Sławomira Matusza, nie mamy narzędzi prawnych, by móc zweryfikować wszystkie argumenty użyte przez Sąd podczas orzekania wyroków skazujących, niemniej jednak podkreślamy, iż od co najmniej 4 lat obserwujemy działania i postawę Pana Sławomira Matusza jako zaangażowanego dziennikarza, twórcę i społecznika, i dlatego CMWP SDP zwraca się z prośbą o ułaskawienie Pana Sławomira Matusza od ciążących na nim  orzeczeń karnych, w tym szczególnie od ciążącego na nim wyroku karnego z art. 212 kk. 

 

Szczegóły stanowiska CMWP SDP TUTAJ.

 

 

Sesja z okazji 25-lecia Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

„Monitoring wolności słowa i wolności mediów. Teoria i praktyka” – to tytuł sesji dyskusyjnej pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z okazji przypadającej w tym roku rocznicy 25-lecia działalności tej instytucji.

 

To szczególne wydarzenie odbędzie się w czwartek, 20 maja w ramach XV Konferencji Naukowej Etyki Mediów „Wolność słowa – wolne media, Freedom of speech – free media”, której organizatorem jest Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, pod patronatem naukowym Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej.

 

Sesji z okazji 25-lecia działalności Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przewodniczyć będzie dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP oraz wykładowca Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Temat wystąpienia to:  Zagrożenia wolności słowa w mediach społecznościowych w Polsce 2017–2021. Początek o godz. 9.

 

W dyskusji uczestniczyć będą: Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, redaktor naczelny Radia Wnet,  Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP w latach 2009-2017, publicysta,  mec. Artur Wdowczyk, współpracownik CMWP SDP oraz Michał Jaszewski, doradca prawny CMWP SDP.

 

Sesja odbędzie się w trybie zdalnym, będzie można ją śledzić na kanale Telewizji JP2TV (TUTAJ).

 

Więcej informacji o konferencji na stronie: etykamediow.pl.

 

 

Wyrok w sprawie kontrowersji wokół Rady Programowej w TVP3 Gdańsk

Po ponad trzech latach toczącego się sporu w Sądzie Okręgowym w Gdańsku (XV Wydział Cywilny) wokół wyemitowanego w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiału informacyjnego, dotyczącego wyboru członków do Rady Programowej w tejże stacji oraz w Radiu Gdańsk, 13 maja 2021 r. zapadł wyrok. Powód, czyli Henryk Jezierski, właściciel wydawnictw motoryzacyjnych, który miał wejść w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk, zarzucał pozwanym red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Agacie Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk, bezpodstawne przypisanie mu współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa z czasów PRL. Od 2018 r. obie rozprawy toczyły się osobno – były to dwa różne powództwa. Jesienią 2020 r. połączono je. Wyrok jest nieprawomocny.

 

Sąd nakazał pozwanym Joannie Strzemiecznej-Rozen oraz Agacie Mielczarek wyemitowanie, na własny koszt, w głównym, piątkowym wydaniu „Panoramy” w TVP 3 Gdańsk oraz opublikowanie na portalu internetowym TVP 3 www.gdansk.tvp.pl w najbliższym terminie po upływie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku, oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Szanownego Pana Redaktora Henryka Jezierskiego za opublikowanie bezpodstawnej informacji o współpracy powoda Henryka Jezierskiego ze służbami specjalnymi PRL. Jest mi niezmiernie przykro, że informacja ta, wyemitowana w gdańskiej „Panoramie” z dnia 27 stycznia 2017 roku naruszyły Jego dobre imię i cześć”. Pozwane mają się podpisać pod owym oświadczeniem.

 

Sąd nakazał także obu pozwanym uiszczenia kwoty po 600 zł na rzecz powoda Henryka Jezierskiego. Są to koszty, które powód poniósł jako wpis, wnosząc pozew.

 

Pozostałe żądania powoda Sąd oddalił.

 

Przypomnijmy: w pozwie Henryk Jezierski domagał się oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Szanownego Pana Redaktora Henryka Jezierskiego za opublikowanie bezpodstawnego pomówienia Go o współpracę ze służbami specjalnymi PRL oraz samozwańczy wybór do Rady Programowej TVP Gdańsk. Jest mi niezmiernie przykro, że obydwa kłamstwa wyemitowane w gdańskiej „Panoramie” z 27 stycznia 2017 roku naruszyły Jego dobre imię, cześć i godność oraz naraziły na niepowetowane straty i upokorzenia”.

 

Henryk Jezierski domagał się również, aby to samo komercyjne oświadczenie ukazywało się także na portalu motoryzacyjnym, którego właścicielem jest on sam, najpierw przez miesiąc w części głównej portalu, a następnie przez 12 miesięcy w dziale Publicystyka. Jezierski chciał też, aby każda z pozwanych uiściła po 20 tys. zł na cel społeczny, a także taką samą kwotę, czyli po kolejne 20 tys. zł na rzecz powoda tytułem zadośćuczynienia.

 

Sąd decyzję nakazu opublikowania oświadczenia uzasadniał faktem braku dokumentów (wszystkie zostały zniszczone w 2010 r.) udowadniających współpracę Henryka Jezierskiego ze służbami bezpieczeństwa. Materiały, które się zachowały pozwalają jedynie na postawienie hipotezy. Sędzia Kowalski wyjaśniał, że hipotezę można postawiać, ale nie można stwierdzić bezsprzecznie, że powód był TW, dlatego należało się powstrzymać od takiego stwierdzenia. W przypadku powoda jedynym dokumentem jest karta rejestracyjna na kandydata TW oraz odmowa współpracy. Sędzia Kowalski stwierdził, że gdyby materiał został tak przedstawiony, jak to zrobił Daniel Wicenty – autorka winna zacytować fragment opracowania Wicentego bez komentarza – nie byłoby problemu. Natomiast przy braku dowodów w sprawie wyjaśnienia prawdy ani sąd, ani dziennikarz nie mogą nic zrobić, chociaż uznał, że osoba ubiegająca się o funkcję w Radzie winna być poddana lustracji. Zdaniem sędziego Kowalskiego w materiale telewizyjnym nastąpiło naruszenie dóbr osobistych powoda, gdyż zniszczenie dokumentów nie pozwala na udowodnienie powodowi, że z kandydata na tajnego współpracownika przekształcił się w tajnego współpracownika.

 

Materiał wyemitowany w telewizji autorstwa red. Agaty Mielczarek został oparty na informacji, która ukazała się w publikacji Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w Stanie Wojennym” wydanej przez IPN w 2015 r. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”.

 

Pełnomocnicy pozwanych nie chcieli komentować wyroku przed uzyskaniem uzasadnienia.

 

– Co do zasady nie dyskutuję i nie komentuję wyroku Sądu – stwierdził Tomasz Plaszczyk, pełnomocnik red. Agaty Mielczarek. – Wystąpimy o uzasadnienie i zastanowimy się nad dalszym postępowaniem.

 

Pełne uzasadnienie wyroku nie jest jeszcze dostępne.  Ogłoszony 13 maja 2021 r. wyrok jest wyrokiem pierwszej instancji. Stronom przysługuje apelacja do Sądu Apelacyjnego.

 

Na odczytanie wyroku zgłosili się jedynie pełnomocnicy obu pozwanych dziennikarek: mec. Wenanty Plichta i mec. Tomasz Plaszczyk. Ani powód, czyli Henryk Jezierski, ani jego pełnomocnik mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak nie stawili się na rozprawie końcowej. Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski i to on odczytał wyrok. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy proces sądowy obserwowała Maria Giedz. CMWP SDP wydało opinię działania jako amicus curiae.

 

Opinia jest TUTAJ.

 

Opracowanie i zdjęcia: Maria Giedz

CMWP SDP w obronie red. Sławomira Matusza z Sosnowca. Apel o powstrzymanie wykonywania kary więzienia

W związku z wyrokiem Sądu Okręgowego w Katowicach zapadłym w sprawie Pana Sławomira Matusza oskarżonego z art. 212 k.k. oraz złożoną przez niego prośbą do Prezydenta RP o ułaskawienie,  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przychyla się do tego wniosku i apeluje  do Sądu o powstrzymanie wykonywania kary więzienia dla niego. W ocenie CMWP SDP byłaby to kara  nieadekwatna do jego winy, wykazująca jedynie to, jak bardzo bezbronny jest zwykły obywatel w zderzeniu z wymiarem sprawiedliwości w naszym kraju. 

 

Pismo w tej sprawie zostało wysłane przez CMWP SDP do Kancelarii Prezydenta RP 20 kwietnia b.r. W poniedziałek, 18. maja  w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu odbędzie się posiedzenie Sądu, którego przedmiotem będzie wykonanie zastępczej kary pozbawienia wolności dla red. Sławomira Matusza.

 

Red. Sławomir Matusz jest dziennikarzem i poetą z Sosnowca, jest współzałożycielem  Fundacji im. Jana Kochanowskiego i współorganizatorem Konkursu Poetyckiego im. Danuty „Inki” Siedzikówny, wyróżnionym za swoją znakomitą, tłumaczoną na wiele języków, twórczość poetycką medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (w roku 2012). Poeta opisał w kilku mailach rozesłanych do  osób pełniących ważne funkcje w instytucjach samorządowych występujące – jego zdaniem – nieprawidłowości w działaniach instytucji samorządu sosnowieckiego, na co one zareagowały w stosunku do niego  zarzutem zniesławienia z art. 212 kk. Decyzją Sądu Rejonowego w Sosnowcu poeta został uznany za winnego zniesławienia . Wyrok został podtrzymany w drugiej instancji, co oznacza, że p. Matusz za to, iż wysłał w dobrej wierze kilka krytycznych wobec urzędujących władz samorządowych maili zostanie ukarany, tak jak opisano w wyrokach. Obecnie wyrok ten jest prawomocny, a w związku z tym, iż jest on osobą utrzymującą się z dorywczych prac twórczych, nie stać go na opłacenie grzywny, ani kosztów postępowania sądowego, dlatego wszystko wskazuje na to, iż będzie on musiał odbyć karę bezwzględnego więzienia. 18. maja b.r. w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu odbędzie się posiedzenie Sądu, którego przedmiotem będzie wykonanie zastępczej kary pozbawienia wolności dla niego.

 

Pan Sławomir Matusz to autor książek, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, odznaczony Brązowym Medalem Gloria Artis, dwukrotnie wyróżniony stypendium twórczym przez Ministra Kultury (2017 i 2021), bohater programu TVP Alarm (2020 r.), w którym to programie Pana Sławomira Matusza bronił m.in. Pan Profesor Andrzej Nowak oraz Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich – Pani Profesor Anna Nasiłowska. Pan Profesor Andrzej Nowak pisał o Panu Sławomirze Matuszu na portalu wPolityce.pl już w grudniu 2019 roku: „Sądy (ich najgłośniejsza część) wydają się okazywać dziś coraz bardziej zuchwale swoją „niezależność” – od polskiego prawa. Manifestują także – nie zawsze oczywiście, ale nierzadko, niestety – swoją pogardę dla elementarnej sprawiedliwości. (…) Pozwalam sobie przedstawić dramatyczny przykład takiej sytuacji, o której dowiedziałem się właśnie. Ofiarą jest tu pan Sławomir Matusz, poeta z Sosnowca, współzałożyciel Fundacji im. Jana Kochanowskiego i współorganizator Konkursu Poetyckiego im Danuty „Inki” Siedzikówny, wyróżniony za swoją znakomitą, tłumaczoną na wiele języków, twórczość poetycką medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (w roku 2012, a więc przez Ministra Kultury rządu Donalda Tuska). Poeta popełnił zasadniczy „błąd”: ośmielił się zwrócić uwagę na występujące – jego zdaniem – nieprawidłowości w działaniach instytucji samorządu sosnowieckiego, zdominowanego przez „słuszną” (z punktu widzenia sędziowskiej kasty) Koalicję Obywatelską. https://wpolityce.pl/polityka/476602-apel-w-sprawie-skazanego-poety [dostęp:] 12.04.2021.

 

W obronie Pana Sławomira Matusza CMWP SDP wielokrotnie występowało publicznie CMWP SDP. Przykłady tych stanowisk są dostępne na naszej stronie internetowej po wpisaniu w wyszukiwarkę jego nazwiska.

 

Pan Sławomir Matusz procesuje się z władzami i instytucjami samorządowymi Sosnowca od 2016 roku. Sprawy przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczą się w trybie karnym o zniesławienie (art. 212 kk), których p. Matusz rzekomo dopuszczał się w pismach oraz w mailach kierowanych wyłącznie o tych instytucji i ich przedstawicieli (nr akt sprawy: IX K 1153/17). W inkryminowanych pismach i mailach p. Matusz zwracał uwagę na nieprawidłowości w działaniach instytucji, do których pisał. Przykładowo zarzucał wady prawne statutów instytucji kultury w Sosnowcu. Mimo, że Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał 5 wyroków, w których potwierdził błędy w ww. statutach, przyznając tym samym rację p. Matuszowi, wyrok dla p. Matusza został utrzymany. W 2018 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy SDP pisało: W związku z postępowaniem karnym w sprawie Sławomira Matusza z Sosnowca osk. z art. 212 § 1 k.k. w zw. z art. 191 § 1 kk oraz zapadłym wyrokiem nakazowym, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, działając w niniejszej sprawie jako amicus curiae, protestuje przeciwko zarzutom oskarżenia i wnosi o uniewinnienie wyżej wymienionego. Zapadłe orzeczenie (nieprawomocne) spotkało się z oburzeniem opinii publicznej, szczególnie w środowisku dziennikarskim i artystycznym, bo to właśnie ono (a nie działania samego oskarżonego) najmocniej przyczyniło się do upublicznienia okoliczności sprawy, co m.in. miało naruszyć dobra osobiste urzędników i pracowników instytucji kultury.

 

Panu Sławomirowi Matuszowi zarzucono zniesławienie urzędników samorządowych, jak również stosowanie groźby bezprawnej w celu zmuszenia do określonego działania i skazano wyrokiem nakazowym (nieprawomocnym). Tymczasem Pan Matusz zarzucał występowanie nieprawidłowości w instytucjach podlegających organom samorządu terytorialnego. Tego rodzaju działania leżą w interesie społecznym, do Sądu należy zatem zweryfikowanie zasadności argumentacji oskarżonego, jako społecznika zainteresowanego w prawidłowym działaniu jednostek organizacyjnych finansowanych ze środków publicznych. Wg jego twierdzeń, we wrześniu 2017r. prokuratura wszczęła na podstawie jego zawiadomienia dochodzenie w sprawie korupcji w sosnowieckich instytucjach kultury. Jest to istotna okoliczność, która bezwzględnie powinna była zostać zbadana przez Sąd (a nie została), podobnie jak inne kwestie podnoszone przez p. S. Matusza. Sądowi wydającemu wyrok nakazowy umknęły również inne okoliczności stanu faktycznego, jak choćby to, że p. S. Matusz nie przekazał wysłanych przezeń wiadomości e-mailowych szerokiej opinii publicznej, ale skierował je bezpośrednio do osób których dotyczyły, w tym do organów nadzorczych. Ma to szczególne znaczenie w kontekście ustawowego kontratypu – wyłączenia odpowiedzialności karnej za zniesławienie w przypadku podniesienia prawdziwego zarzutu dotyczącego postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub służącego obronie społecznie uzasadnionego interesu (art. 213 § 2 kk). https://cmwp.sdp.pl/protest-cmwp-sdp-w-sprawie-karnej-p-slawomira-matusza/ [dostęp:] 12.04.2021.

 

W niniejszej sprawie Pan Sławomir Matusz nie miał wystarczającej opieki prawnej, nie stać go było na opłacenie usługi adwokata. Z pewnością skutkiem tego stanu rzeczy jest niedotrzymanie przez niego terminów procesowych. Z całą pewnością jednak nie zasługuje ani na tę zasądzoną tak wysoką karę grzywny, ani (w konsekwencji jej niezapłacenia) – na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

 

CMWP SDP dysponuje w tej sprawie jedynie wyrywkową dokumentacją przekazaną nam przez Pana Sławomira Matusza, nie mamy narzędzi prawnych, by móc zweryfikować wszystkie argumenty użyte przez Sąd podczas orzekania wyroków skazujących, niemniej jednak podkreślamy, iż od co najmniej 4 lat obserwujemy działania i postawę Pana Sławomira Matusza jako zaangażowanego dziennikarza, twórcę i społecznika, i dlatego CMWP SDP zwraca się z prośbą o ułaskawienie Pana Sławomira Matusza od ciążących na nim  orzeczeń karnych, w tym szczególnie od ciążącego na nim wyroku karnego z art. 212 kk. 

 

W tej sprawie CMWP SDP stoi na stanowisku, że Pan Sławomir Matusz działał w ramach obowiązującego porządku prawnego, korzystając z zasady wolności słowa w demokratycznym państwie prawa. Sądy orzekające obu instancji pominęły fakt, że w/w działając w interesie społecznym weryfikował nieprawidłowości w instytucjach podlegających organom samorządu terytorialnego. M.in. wskutek jego działań w 2017r. prokuratura prowadziła dochodzenie związane z działalnością sosnowieckich instytucji kultury.

 

Nie wzięto również pod uwagę faktu, iż osoby, które w/w poddał krytyce, są osobami publicznymi (przynajmniej dla społeczności lokalnej). Jak wiadomo „osoby uczestniczące  w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa” (z postanowienia SN z dnia 28 sierpnia 2003r. III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845).

 

Wymaga podkreślenia, że zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Natomiast zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. W tym kontekście skazanie p. S. Matusza stanowi naruszenie praw człowieka i obywatela, gdyż de facto odbiera mu prawo do wyrażania opinii i to o osobach publicznych. Warto w tym miejscu przypomnieć , iż w wyroku z dnia  2 czerwca 2003  r. (III KK 161/03 – LEX nr 78847) Sąd Najwyższy stwierdził, że „przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się (…).”

 

Należy również dodać, że oskarżony działał jako tzw. sygnalista czyli osoba zgłaszająca nieprawidłowości. Na gruncie przepisów prawa Unii Europejskiej osoby takie podlegają szczególnej ochronie. W Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 24 października 2017 r. w sprawie uzasadnionych środków ochrony sygnalistów działających w interesie publicznym podczas ujawniania poufnych informacji posiadanych przez przedsiębiorstwa i organy publiczne wskazano, że sygnaliści nie powinni być przedmiotem postępowania karnego, cywilnego, sankcji administracyjnych lub dyscyplinarnych z tytułu dokonanych zgłoszeń (pkt 48 Rezolucji), oraz że w przypadku procesu często są oni stroną słabszą.

 

W ocenie CMWP SDP utrzymanie wyroku skazującego dla Pana Sławomira Matusza narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa, ponieważ poza wyjątkowo dotkliwą kwotą grzywny jaką ma on zapłacić oraz w związku z tym, że nie stać go na to, będzie musiał odbyć karę pozbawienia wolności. Wyrok ten zawiera element dodatkowy, tzn. spowoduje zniechęcanie dziennikarzy, w tym dziennikarzy obywatelskich, do zajmowania się istotnymi, wymagającymi wyjaśnienia sprawami, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Sprawa ta także po raz kolejny przypomina o szkodliwości pozostawiania w polskim systemie prawnym art. 212 k.k. oraz o szkodliwości stosowania represji karnych w sprawach dotyczących wolności słowa i wyrażania opinii.

 

To właśnie w tej sprawie toczy się w Kancelarii Prezydenta RP procedura ułaskawienia (BOŁ.511.89.21).

 

W kolejnej sprawie (IX K 236/19) p. Matusz wypowiadał się krytycznie na temat wieloletniej dyrektor instytucji kultury w Sosnowcu, p. Jolanty Skorus. Wpisy zamieścił na Facebooku. Jak pisze w mailu do CMWP SDP: W czasie jedynej rozprawy, w której brałem udział 4 lutego 2020 r., doradca prezydenta Sosnowca ds. kultury kłamał, że wysyłałem na jego służbowy adres ‘po 40 maili dziennie’, w których miałem pisać w obraźliwy sposób – pisałem rzekomo o życiu erotycznym p. Skorus. Zażądałem okazania tych maili, ale sędzina odrzuciła moje żądanie. Złożyłem więc na piśmie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Była to jedyna rozprawa, w której brałem udział. Następną odwołano telefonicznie z powodu pandemii. Więcej żadnych wezwań nie dostałem. Wyrok w tej sprawie zapadł pod nieobecność p. Matusza. O wyroku p. Matusz dowiedział się niejako przy okazji, bowiem sentencji wyroku w formie pisemnej do tej pory nie otrzymał. Sąd skazał p. Matusza na rok ograniczenia wolności i pracę przymusową oraz 5000 złotych kary.

 

Ani w pierwszym, ani w drugim procesie p. Matusz nie otrzymał żądania sprostowania, czy też żądania przeprosin.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego, jak i międzynarodowego, wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie organy państwowe. Opisane praktyki sądowe budzą sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa . Mając powyższe na uwadze, CMWP SDP apeluje o  ułaskawienie Pana Sławomira Matusza i o apeluje  do Sądu o powstrzymanie wykonywania kary więzienia dla niego

 

dr Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP

Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

 

CMWP SDP o wstrzymaniu zakupu Polska Press przez PKN Orlen przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

W związku z wydaniem w dniu 8 kwietnia 2021 roku przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie  postanowienia, na mocy którego wstrzymano wykonanie decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 5 lutego b.r. do czasu rozpoznania odwołania na w/w decyzję prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz toczącym się postępowaniem sądowym zainicjowanym zaskarżeniem przedmiotowej decyzji, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przesłało do Sądu (5 maja b.r.)  swoją opinię w tej sprawie działając w charakterze amicus curiae (przyjaciela sądu). CMWP SDP  objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, w szczególności w zakresie wolności słowa oraz swobody mediów.

 

Poniżej prezentujemy  zasadniczą część  stanowiska CMWP SDP:

 

W ocenie CMWP SDP postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydającej zgodę na przejęcie przez PKN Orlen spółek należących do Polska Press, jest niezwykle szkodliwe dla ładu medialnego w Polsce. Wydanie takiego postanowienia jest również wyrazem bardzo niepokojącego sygnału wobec inwestorów, którzy chcą tego typu transakcje przeprowadzić w Polsce. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta wydał bowiem prawomocną decyzję, że transakcja może być przeprowadzona. Transakcja dochodzi do skutku i nagle sąd wydaje inną decyzję – wstrzymuje wykonanie owej decyzji, wbrew literalnemu brzmieniu art. 97 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, który nakazuje przedsiębiorcom, którzy chcą dokonać koncentracji, powstrzymanie się od dokonania koncentracji, lecz jedynie do czasu wydania decyzji przez Prezesa UOKiK. Na przedsiębiorcach, którzy mają zamiar dokonania koncentracji, spoczywa obowiązek wstrzymania się z jej dokonaniem do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie. Obowiązek ten ustaje wraz z wydaniem decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji. W tym kontekście postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku może spowodować tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając inwestorów od prowadzenia inwestycji na rynku polskich mediów. Postanowienie o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji nie da się pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

Należy także zwrócić uwagę, że Sąd, wydając postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku, nie odniósł się do merytorycznych zagadnień w zakresie tego, czy decyzja została wydana zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów i w oparciu o przewidziane prawem kryteria. Sąd stwierdził, że wstrzymanie wykonania decyzji jest niezbędne z uwagi na to, że wykonanie zaskarżonej decyzji może wywołać niemożliwe do odwrócenia negatywne skutki dla konkurencji, które mogą powstać w czasie trwania postępowania sądowego. Sąd nie precyzje jednak co miał na myśli czyniąc takie stwierdzenie, nie podaje jakie negatywne skutki rynkowe mogą wyniknąć z koncentracji dokonanej przed ostatecznym rozstrzygnięciem sprawy. Sąd uzasadniając postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku ogranicza się do ogólnych stwierdzeń, nie wskazując na żadne konkretne okoliczności które mogłyby uzasadniać wstrzymanie wykonania decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sąd wydając postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pomija z kolei milczeniem, skutki, jakie mogą wyniknąć z wydania owego postanowienia, nie tylko z punktu widzenia stron postępowania sądowego, lecz także z punktu widzenia transakcji na krajowym i zagranicznym rynku medialnym. W ocenie CMWP SDP Sąd nie podjął się oceny merytorycznych przesłanek wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji, w tym braku potencjalnych skutków dla konkurencji. Podobnie nie zweryfikowano, czy wydanie postanowienia w trybie art. 479 (30) par. 1 kpc, jest uzasadnione podnoszonymi przez Rzecznika Praw Obywatelskich argumentami. Zresztą z uzasadnienia postanowienia z dnia 8 kwietnia 2021 roku nie wynika, jakie argumenty Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił na poparcie swego wniosku z dnia 8 marca 2021 roku w przedmiocie wstrzymania wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Kolejną okolicznością wymagającą podkreślenia jest to, dlaczego sąd, wiedząc, że jest postępowanie w Trybunale Konstytucyjnym w sprawie dalszego sprawowania urzędu przez Rzecznika Praw Obywatelskich, wydał na wniosek rzecznika orzeczenie i nie zawiesił postępowania, nie wstrzymał się z tą decyzją? Sąd na podstawie bliżej nieokreślonych przesłanek stwierdził, że Adam Bodnar jako Rzecznik Praw Obywatelskich posiadał legitymację do skierowania owego wniosku. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala pełnić obowiązki Rzecznikowi Praw Obywatelskich po upływie kadencji do czasu objęcia stanowiska przez następcę jest niezgodny z konstytucją. Trybunał wydał swoje orzeczenie 15 kwietnia 2021 roku, ale jednocześnie zdecydował, że wejdzie ono w życie po trzech miesiącach od opublikowania w Dzienniku Ustaw. Nadmienić należy, że zgodnie z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich wynosi 5 lat. Kadencja Adama Bodnara jako Rzecznika Praw Obywatelskich zakończyła się zatem 9 września 2020 roku.

 

CMWP SDP   przypomina, iż Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym praktycznie monopolistyczną wydawnictwa Verlagsgruppe Passau. W stanowisku przyjętym już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. dziennikarze stwierdzili, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych. W ocenie SDP zakup firmy Polska Press przez PKN Orlen jest szansą na poprawę tej sytuacji. Stanowisko to Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich podtrzymało w uchwale Zarządu Głównego SDP z 9. grudnia 2020 r.

 

W ocenie CMWP SDP niezrozumiała i nieuzasadniona jest ingerencja sądu w działania niezależnych podmiotów gospodarczych jakimi są uczestnicy przedmiotowej transakcji. Niemiecki właściciel, posiadający prawo do większości polskich gazet regionalnych i związanych z nimi portali internetowych wyraża chęć sprzedać ich w sytuacji, gdy żadna inna firma poza PKN Orlenem nie jest zainteresowana taką transakcją.  Sąd rozpoznając odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich winien mieć na uwadze powyższe oraz działać w interesie krajowego rynku medialnego, którego kondycja jest obecnie już i tak bardzo słaba. Z pewnością nowy właściciel, jakim jest PKN Orlen, to dla tych tytułów prasowych szansa na poprawę sytuacji. Postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku i strategia rozumowania Sądu zaprezentowana w uzasadnieniu tego postanowienia uzasadnia przypuszczenia, że przedmiotowe postępowanie sądowe oraz jego kierunek z pewnością nie stwarzają dogodnych warunków dla rozwoju polskiej prasy, a wręcz przeciwnie.

 

Zasadnicza decyzja, która ostatecznie przesądziła o monopolizacji rynku prasy regionalnej miała miejsce w listopadzie 2013 roku. To wówczas Grupa Polskapresse, poprzednik obecnej spółki Polska Press, sfinalizowała zakup Mediów Regionalnych od brytyjskiego funduszu Mecom. Stało się to możliwe dzięki trudnej do akceptacji zgodzie ówczesnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wówczas nie pomogły protesty środowiska dziennikarskiego ani wskazywanie na zagrożenia związane z tą umową. Uznano że to zwyczajna transakcja biznesowa, a żaden podmiot nie może ingerować w działania wolnego rynku. Niemieckie wydawnictwo dokończyło więc wówczas ,,prasowy rozbiór Polski”, jak nazwali to działania medioznawcy (Załubski Jan, Media bez tajemnic, Poznań 2002).  Teraz, gdy polski podmiot chce odkupić niechciane przez nikogo innego gazety i portale, realizację tej transakcji utrudnia polski sąd, wydając postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Z uwagi na powyższe, Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło niniejszą sprawę monitoringiem, ponieważ w naszej ocenie decyzja sądu konsumenckiego narusza polski ład medialny, który oparty jest na zasadzie wolnej prasy, co oznacza że rynek prasy drukowanej w Polsce, tak jak i w innych państwach europejskich, rozwija się w absolutnie swobodny sposób, bez ingerencji instytucji państwowych. Przez lata tą zasadą wolnego i nieskrepowanego rynku mediów drukowanych tłumaczono brak jakiejkolwiek reakcji publicznych podmiotów na przejmowanie polskiego rynku prasy drukowanej przez podmioty zagraniczne.

 

CMWP SDP stoi na stanowisku, że odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pozbawione jest jakichkolwiek argumentów skutkujących możliwością jego uwzględnienia. Nadto interesy polskiego rynku medialnego oraz lokalnych i regionalnych gazet wskazują na konieczność możliwie najszybszego ukończenia postępowania sądowego. 

 

Pod stanowiskiem podpisali się:

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

mec. Daniela Tarasiewicz 

mec. Artur Wdowczyk