Obserwator CMWP SDP nie wpuszczony na rozprawę Watchdog Polska przeciw Fundacji Lux Veritatis

29 kwietnia b.r. odbyła się pierwsza rozprawa  w procesie z z subsydiarnego aktu oskarżenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska przeciw Zarządowi toruńskiej Fundacji Lux Veritatis czyli  o.Tadeuszowi Rydzykowi,  o. Janowi Królowi i Lidii Kochanowicz – Mańk. Fundacja jest nadawcą TV Trwam.  Na rozprawę nie została wpuszczona obserwator CMWP SDP, red. Ewa Urbańska. 

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP   wysłało  do Sądu Rejonowego w Warszawie zawiadomienie  o objęciu tej sprawy swoim monitoringiem 14 kwietnia b.r.  pocztą tradycyjną oraz elektroniczną.  Dzień później CMWP SDP otrzymało mailem  potwierdzenie odbioru tego zawiadomienia. Mimo to red. Ewa Urbańska nie mogła wejść 29 kwietnia b.r. na teren Sądu, ani nie mogła uczestniczyć w rozprawie. CMWP SDP zwróci się do Sądu o wyjaśnienie tej sytuacji oraz domagać się będzie zgody na udział przedstawiciela CMWP SDP w  rozprawach.

 

Organizacja Watchdog Polska domaga się informacji o 9-letnim okresie działalności  Fundacji Lux Veritatis tj. od 2008 roku do 2016  r.  w szczególności tego, jakie środki publiczne otrzymała fundacja dla realizacji swoich celów statutowych, oraz szczegółowej  informacji o wydatkowaniu tych środków  z podaniem danych dotyczących zarówno osób fizycznych, jak i umów z przedsiębiorstwami  i umów cywilno-prawnych. Fundacja Lux Veritatis twierdzi, iż  po otrzymaniu  wniosku o w/w informacje z dnia 3 listopada 2016 wykonała swój obowiązek i przekazała informacje organizacji Watchdog Polska, co potwierdził wojewódzki sąd administracyjny oraz prokuratura, która później trzykrotnie umarzała w tym zakresie postępowanie.  Mimo to Watchdog Polska złożyła oskarżenie  przeciwko członkom zarządu fundacji Lux Veritatis , że nie dopełnili swoich obowiązków  i nie udzielili informacji tej organizacji. Sprawa toczy się w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Warszawa -Wola.

 

W ocenie CMWP SDP w tej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich o. Tadeusza Rydzyka, o. Jana Króla i dyr. Lidii Kochanowicz – Mańk.  W związku z powyższym CMWP podjęło  monitoring sprawy  w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i innymi przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

CMWP.o.LuxVeritatis.ca.Watchdog.Zawiadomienie.14.04.21 (1)

 

CMWP.obs.E.Urbańska.LuxVeritatis.29.04.2021

 

CMWP SDP na konferencji prasowej kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich

29 kwietnia br. Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP   uczestniczyła w konferencji prasowej posła Bartłomieja Wróblewskiego, kandydata do objęcia funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich ,  gdyż poseł zadeklarował, iż  wolność słowa i związane z nią działania będą przedmiotem jego szczególnej troski, gdyby udało mu się uzyskać akceptację Senatu, po tym jak  15 kwietnia b.r. został wybrany na funkcję  Rzecznika Praw Obywatelskich przez Sejm RP. 

 

Żadne środki prawne nie mogą kneblować wolności słowa i debaty publicznej – mówił wybrany przez Sejm na RPO poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Zadeklarował  ograniczenie art. 212 Kk dot. zniesławienia.  Jak relacjonuje  Polska Agencja Prasowa , poseł Bartłomiej Wróblewski podkreślał, że jako rzecznik będzie bronił klasycznych wolności liberalnych, bo dzięki nim możemy żyć w wolnym i zasobnym społeczeństwie, a  jego szczególna uwaga będzie poświęcona konstytucyjnym wolnościom, w tym własności, wolności działalności gospodarczej,  wolności wykonywania zawodu, wolności słowa, zgromadzeń i zrzeszania się, nietykalności osobistej, prawu do prywatności, ochroni czci i dobrego imienia, a także nietykalności mieszkania – zadeklarował.

 

Moje przekonanie dotyczące konieczności obrony wolności słowa jest bardzo szczere. Widzę zagrożenia płynące dla wolności słowa z różnych stron” – przekonywał wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich  poseł.

 

Jolanta Hajdasz powiedziała, iż przyjmuje z nadzieją i zadowoleniem deklarację posła B. Wróblewskiego, gdyż CMWP SDP diagnozuje obecnie wiele problemów związanych  z zagrożeniem realizacji zasady wolności słowa , które  nie zawsze są przedmiotem troski innych podmiotów i organizacji pozarządowych i cieszy się , iż wśród organizacji pozarządowych, z którymi p. Bartłomiej Wróblewski chciałaby ściśle współpracować  jest CMWP SDP. Ciągle mamy do czynienia w naszym systemie prasowym z penalizacją zniesławienia  i ogromnym wzrostem liczby spraw kierowanych do sądu przeciwko dziennikarzom z paragrafu 212 kk, liczba spraw kierowanych do sądów przeciwko dziennikarzom z tego paragrafu w ostatnich pięciu latach wzrosła blisko trzykrotnie. Jest nad czym pracować i przy czym współpracować – dodała.

 

Bartłomiej Wróblewski pytany, czy będzie apelował o wykreślenie art. 212 z Kodeksu karnego, odpowiedział: Na pewno ta sprawa zostanie przeze mnie podjęta-  i dodał – na pewno będę chciał mocnego ograniczenia, jeśli nie wykreślenia art. 212. 

 

W czasie konferencji prasowej poparcia Bartłomiejowi Wróblewskiemu udzielił  także przedsiębiorca  Roman Kluska, którego oświadczenie zostało wyemitowane w trakcie konferencji z nagrania na tablecie  oraz  prezydent Wielkopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan Jacek Silski.

 

 

Mowy końcowe w sprawie przeciwko red. Joannie Strzemiecznej-Rozen oraz Agacie Mielczarek z TVP3 Gdańsk

16 kwietnia 2021 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku  kolejna już i wszystko wskazuje na to, że przedostatnia rozprawa przeciwko red. Joannie Strzemiecznej-Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Agacie Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk. Dziennikarki zostały pozwane przez Henryka Jezierskiego, właściciela wydawnictw motoryzacyjnych, a przedmiotem sporu jest wyemitowany 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny dotyczący wyboru członków do Rady Programowej w tejże stacji oraz w Radiu Gdańsk. Powód, czyli Henryk Jezierski, który miał wejść w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk, zarzuca pozwanym bezpodstawne przypisanie mu współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa z czasów PRL. Od 2018 r. obie rozprawy toczyły się osobno – były to dwa różne powództwa, jesienią 2020 r. połączono je w jedną sprawę. 

 

Henryk Jezierski złożył pozwy wobec trzech innych trójmiejskich dziennikarzy (Hannie Kordalskiej-Rosiek, Januszowi Wikowskiemu i Krzysztofowi Załuskiemu), a także dziennikarzy spoza Pomorza, również w kwestii przypisania mu współpracy z SB. Wszystkie materiały dziennikarskie zostały opublikowane w oparciu o opracowanie Daniela Wicentego, Weryfikacja Gdańskich Dziennikarzy w Stanie Wojennym, wydanym przez IPN w 2015 r.

 

Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę nie były wezwane pozwane. Natomiast sam zainteresowany Henryk Jezierski przyszedł spóźniony i wyszedł znacznie przed jej zakończeniem – powodem były toczące się niemal w tym samym czasie inne procesy sądowe z jego udziałem. Henryka Jezierskiego reprezentowała jego córka, mecenas Małgorzata Jezierska-Wojdak. Joannę Strzemieczną-Rozen reprezentował jej pełnomocnik mecenas Wenanty Plichta, natomiast Agatę Mielczarek mecenas Tomasz Plaszczyk. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy proces sądowy obserwowała Maria Giedz. CMWP SDP wydało opinię działania jako amicus curiae.

 

Sąd uznał, że obie pozwane nie będą ponownie przesłuchiwane, gdyż ich uzupełniające zeznania niczego nowego nie wniosą.

 

– Sąd zmierza do zamknięcia rozprawy – stwierdził sędzia Piotr Kowalski. – Sąd postanowił dopuścić do sprawy dowód z akt paszportowych Henryka Jezierskiego oraz w całości z akt z IPN dołączonych do sprawy i nadesłanych do Sądu. W IPN zachowała się jedynie teczka z dokumentami paszportowymi  Henryka Jezierskiego oraz karta rejestracyjna. Pozostałe dokumenty w 2010 r. zostały zniszczone i nie ma obecnie możliwości dowiedzieć się, czego dotyczyły.

 

W mowie końcowej mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak przedstawiła stanowisko Powoda, które jest niezmienione od momentu złożenia pozwu. Podkreśliła, że w świetle przedstawionych z IPN materiałów, a także na podstawie zeznań świadków nic nie wskazuje, aby Powód był współpracownikiem SB.

 

– Zwłaszcza zeznania świadka Daniela Wicentego, na którego pozwane się powołują. Ten świadek wyraźnie rozróżniał fakt współpracy od faktu zarejestrowania i wyrejestrowania ze współpracy ze służbami bezpieczeństwa. W rozmowie z panią Mielczarek nigdy nie wskazywał, że powód współpracował ze służbami bezpieczeństwa – podkreślała Jezierska-Wojdak.

 

Dokumenty mówią jedynie o tym, że został zarejestrowany jako kandydat na tajnego współpracownika i wyrejestrowany. Dodała też, że: – pozwana Agata Mielczarek musiała mieć świadomość, iż Jezierski nie był tajnym współpracownikiem. Z zeznań pozwanej wynika, że czyniono na niej naciski i to nie było przypadkowe. Naciskała dyrektor gdańskiej telewizji red. Joanna Strzemieczna-Rozen. Skutkiem opublikowania w telewizji spornego materiały było wykreślenie Powoda z Rady Programowej TVP3 Gdańsk.

 

Małgorzata Jezierska-Wojdak przedstawiła też, ze względu na długość trwania rozprawy (było 6 rozpraw) żądanie zamieszczenia przeprosin zarówno w piątkowym wydaniu „Panoramy”, jak i na portalu TVP3 Gdańsk, a także w formie komercyjnej reklamy na portalu (strona główna), który jest własnością Powoda Henryka Jezierskiego, ukazującej się przez miesiąc i nie później niż 14 od daty uprawomocnienia się Sądu. Ponadto przez kolejne 12 miesięcy oświadczenie to ma ukazywać się na tym samym portalu, ale w dziale publicystyka. Pozwane mają też pokryć koszty procesowe oraz uiścić sporą kwotę na cele społeczne, a także na rzecz Powoda, jako zadośćuczynienie za upokorzenie i poniesione straty. Henryk Jezierski dodatkowo osobiście wyraził swoje stanowisko, twierdząc, że proces był  linczem na dziennikarzu, który miał przestać być dziennikarzem i to się w jakiejś części pani Strzemiecznej udało. Druga sprawa jeśli chodzi o szczególną dbałość pani Strzemiecznej żeby w radach nadzorczy i radach programowych nie było współpracowników SB lub tych, których się o to podejrzewa – powiedział Henryk Jezierski –   to chciałem zauważyć, że w Radzie Programowej Radia Gdańsk znajduje się osoba, (znajdowała się, bo się skończyła kadencja), która nie tylko była zarejestrowana wzorcowo przez SB ze wszystkimi danymi, ze wszystkimi deklaracjami, ale są też dokumenty potwierdzające jej kontakty z oficerami SB w postaci rachunków z kawiarni. I ta osoba nie była przedmiotem jakichkolwiek rozważań pani Strzemiecznej tak dbającej o to, żeby rady programowe były wolne od współpracowników SB – powiedział Powód.

 

Mecenas Wenanty Plichta, pełnomocnik Joanny Strzemiecznej-Rozen w mowie końcowej podkreślił, że ani materiał telewizyjny, ani tocząca się rozprawa z powództwa Jezierskiego nie były żadnym linczem dokonanym na Jezierskim, bowiem Powód nadal jest czynnym, publikującym dziennikarzem. Publikuje na swoim portalu moto.media.pl. różnego rodzaju artykuły. Dodał też, że – nie ma fizycznej możliwości zakazać komuś być dziennikarzem. Mecenas Plichta wniósł oddalenie powództwa w całości i obciążenie Powoda kosztami postępowania.  Zdaniem mecenasa Plichty nie jest uzasadnione stanowisko Powoda, że prezes IPN stwierdził, iż Jezierski nie był TW. W decyzji wydanej 11 maja 2019 r. stwierdzono jedynie, że Henryk Jezierski nie był pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa i państwa. Natomiast prezes IPN w żaden sposób nie mógł się do tego odnieść, czy był tajnym współpracownikiem, czy nie. Stwierdził jedynie, że brak jest dokumentów wytworzonych przez Powoda lub przy jego udziale w ramach czynności wykonywanych przez niego w charakterze tajnego informatora. Ze sprawy wiemy, że takie dokumenty były, tylko – wynika to również z dokumentów przekazanych przez IPN – zostały zniszczone w 2010 r. Obecnie Powód dosyć swobodnie operuje faktami, ponieważ wie, że nie ma dokumentów.

 

Plichta dodał też: – Znamienne jest nagranie wywiadu z Powodem, gdzie… w 4 min. 10 sek. stwierdził – odpowiadając na pytanie Agaty Mielczarek: jakim sposobem pana nazwisko tam się pojawia, czyli na liście tajnych współpracowników? – „nie wiem, może, no po prostu pisałem. No wie pani, przy wyjazdach zagranicznych przecież wiadomo, że oficerowie SB z dziennikarzami rozmawiali, po prostu oczekiwali tego, czego oczekiwała od nas BND (porównanie do niemieckiej agencji wywiadowczej).

 

Jest sprawą bezsporną, iż Powód w latach 80-tych bardzo często wyjeżdżał za granicę i to w różnych okresach; zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, jak też pod koniec lat 80. –kontynuował mecenas Plichta. – Można powiedzieć, że był prekursorem do niedawna częstych wyjazdów Polaków za granicę. Przychodziło mu to z wielką łatwością. Potwierdził, że miał kontakty z funkcjonariuszami SB. Nawet pojawia się tam tajemniczy agent Tomek. Agent Tomek to nie jest wymysł ostatnich czasów, ale już w latach 80. był Tomek, z którym spotykał się Powód. Do tych kontaktów, jak zeznał Powód, dochodziło bez oporu. Chętnie spotykał się z funkcjonariuszami SB. A nawet pytany podczas rozprawy powiedział, że chciał się czegoś dowiedzieć o środowisku.

 

W dalszej części mowy końcowej Plichta wspomniał o materiale prasowym autorstwa Jezierskiego na temat Waldemara Jaroszewicza, gdańskiego radnego, członka Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy oraz członka Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana, który ukazał się na portalu Powoda („Z rejestru SB na listę PiS”). Henryk Jezierski w artykule tym zarzuca radnemu agenturalną przeszłość i stałą współpracę z SB. Pokłosiem tego artykułu jest wyrok karny, na razie nieprawomocny, jaki zapadł niedawno w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe, a skazujący Henryka Jezierskiego m.in. na karę pozbawienia wolności na okres 4 miesięcy, która to kara została warunkowo zawieszona.

 

– Powód przyjął w swoim postępowaniu podwójne standardy zachowania, uznając, że może oskarżać inne osoby o współpracę z SB nie mając na to żadnych wiarygodnych dokumentów – mówił Wenanty Plichta.

 

Pełnomocnik red. Strzemiecznej-Rozen odniósł się też do zarzutu wobec pozwanych o nierzetelność dziennikarską podczas przygotowywania materiału wyemitowanego w TVP3 Gdańsk. Podkreślał, że: – red. Mielczarek przeprowadziła szereg rozmów i w tym również z Powodem, umożliwiając mu ustosunkowanie się do publikacji zawartej w książce wydanej przez IPN. Powód w rozmowie z red. Mielczarek nie wykluczył, aby coś napisał do SB. I zachowuje się bardzo swobodnie, bo jest przekonany, że żadne dokumenty na temat jego kontaktów z SB się nie zachowały. Dodał, że w czasach PRL-u SB uchodziło za instytucję bardzo rzetelną, nie można więc kwestionować prawdziwości zapisów, które się zachowały.

 

Mecenas Plichta podkreślał, że przedmiot wyemitowanego programu służył ważnym interesom społecznym.  Powód zapomniał, że został członkiem organu ustawowego. A przecież społeczeństwo jest zainteresowane, kto działa w takich radach programowych. Stąd wzięło się zainteresowanie Powodem i jego przeszłością, co nie jest wynikiem jakiejś walki, tylko służyło wyjaśnieniu, kim jest osoba mająca wpływ na programy emitowane w telewizji. Podkreślił też, że pozwana nie miała wpływu na wybór członków Rady, gdyż jedynym organem do tego powołanym jest Rada Mediów Narodowych. Ustawa nie przewiduje odwołania członka RP w trakcie kadencji. Dlatego Rada Mediów Narodowych uchyliła się od skutku swojego oświadczenia o powołaniu Henryka Jezierskiego w skład Rady Programowej. Inaczej, Henryk Jezierski nigdy nie był członkiem RP, bo to uchylające oświadczenie ma moc prawną. Stąd wszystkie stwierdzenia Powoda, że określone siły chciały się pozbyć z Rady jedynego niezależnego dziennikarza nie mają najmniejszych podstaw w rzeczywistości.

 

Na koniec mec. Plichta poruszył kwestię żądań Jezierskiego w przypadku nieprzychylenia się przez Sąd do stanowiska strony pozwanej i uznania, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Powoda w wyniku emisji materiału z dnia 27 stycznia 2017 r. Powód żąda od Pozwanej zamieszczenia przeprosin na portalu prowadzonym przez Powoda. Umieszczenie tekstu przeprosin na portalu Powoda, który jest jednocześnie wydawcą, redaktorem naczelnym i jedynym dziennikarzem, może doprowadzić do nadmiernych kosztów. Powód nie ma cennika i może zastosować każdą sumę. Znany jest przypadek w Trójmieście, kiedy Powód zastosował absurdalnie wysoką cenę dla osoby, która przegrała proces karny o zniesławienie. Oskarżona płaci wysokie koszty za opublikowanie wyroku sądu na portalu Powoda –  zauważył mec. Wenanty Plichta. Wg pozwanych dziennikarek ogłoszenia sądowe przepraszające nie powinny się ukazywać na tym portalu. Portal ten słynie z tego, że publikuje się tam bardzo kontrowersyjne treści, które nie są przyjęte w cywilizowanym świecie mediów (w artykule „Cel uświęca trupy” Jezierski pisze o jednej z partii: „najbardziej zażydzona z partii”). Jezierski zamieszcza tam teksty o wyraźnym wydźwięku antysemickim, bardzo negatywnie wypowiada się o osobach zmarłych (np. o Lechu Kaczyńskim, prof. Bronisławie Geremku). Publikowanie na tym portalu wyroku sądu urąga cywilizowanym standardom – powiedział mec. Plichta.

 

Sędzia Kowalski zadecydował o zapisaniu do protokołu prośby o niezamieszczaniu przeprosin na prywatnym portalu Powoda. (moto.media.pl), gdyż istnieje uzasadnione podejrzenie o zastosowaniu „szczególnie ciężkiej” taryfy wobec Pozwanej, a ponadto umieszczane są tam teksty o silnym zabarwieniu antysemickim oraz uwłaczające osobom zmarłym.

 

Mecenas Tomasz Plaszczyk, pełnomocnik Agaty Mielczarek, podobnie jak jego poprzednik, wniósł o oddalenie powództwa i zniesienie kosztów procesowych. Oprócz spraw poruszonych przez mec. Plichtę, zwrócił uwagę na trzy sprawy.

 

  1. Powód zarówno przed połączeniem rozpraw jak i teraz bardzo usilnie starał się uczynić z tej sprawy proces lustracyjny. Plaszczyk stanowczo stwierdził, że to nie jest proces lustracyjny. Jego zdaniem Powód z racji zniszczenia dokumentów dowodowych w bardzo swobodny sposób ma możliwość manipulowania faktami.
  2. Pełnomocnik red. Mielczarek uważa, że dziennikarz telewizji publicznej dołożył wszelkiej staranności opracowując materiał prasowy, co w niniejszej sprawie zostało wykazane wszystkimi dowodami. Zostało to też poparte opinią przyjaciela sądu w postaci Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. O rzetelności dziennikarskiej red. Mielczarek świadczą m.in. zeznania świadków na temat procedury przygotowywania materiału. Według pierwotnej wersji ten materiał miał się ukazać tego samego dnia, natomiast pozwana, narażając się na konsekwencje pracownicze postanowiła zrobić tak, jak się powinno pracować, kiedy chcemy mówić o dochowaniu rzetelności, staranności dziennikarskiej. Nie można jej więc zarzucić naruszenia zasad profesjonalizmu, zasad rzetelności dziennikarskiej, że działała w sposób bezprawny i że naruszyła dobra osobiste Powoda. Oczywiście Powód mógł czuć się dotknięty, ale mentalne i moralne odczucia powoda powinny zostać poza zakresem tego postępowania.
  3. W przypadku, gdyby jednak Sąd uznał, że pozwana naruszyła dobra osobiste Powoda, pełnomocnik red. Mielczarek prosił o nie nakazywanie pozwanej umieszczenia tekstu przeprosin na portalu Powoda. Ponieważ zachodzi obawa żądania, być może w celu merkantylnym, zbyt wysokiej opłaty za zamieszczenie tego ogłoszenia. Po drugie z punktu widzenia tego co się ukazuje na tym portalu, to trudno sobie wyobrazić, aby nazwisko profesjonalnego dziennikarza, niezależnie od tego jaką reprezentuje redakcję, mogło się znaleźć na portalu, na którym podpisujący się Henryk Jezierski, np. w styczniu 2019 r. pisze w artykule „Ani kropli polskiej krwi na żydowską macę”: Obserwując dzisiejsze uroczystości pogrzebowe eks-prezydenta Gdańska  w Bazylice Mariackiej miałem zamiar skoncentrować się na ekumenicznym, czyli żydowskim obrządku tego spektaklu i poddać gruntownej weryfikacji swoje dotychczasowe przekonanie na temat rodowodu zamordowanego. Od dziesięcioleci uważałem bowiem Pawła Adamowicza za potomka tej części Litwinów, którzy nienawiść do Polaków z jednoczesnym kundlizmem wobec swołoczy sowieckiej – zarówno stalinowskiej, jak i hitlerowskiej – wyssali z mlekiem matki. Ta cecha dawała im zresztą przepustkę do wyjazdu z Litwy na odzyskane, historyczne ziemie polskie.

 

Na głównej stronie owego portalu Jezierskiego jest też zakładka: „Żydokomuna w realiach polskich 1926-2021”. Znajdują się tam również takie artykuły jak: „Solidarni utrwalacze żydokomuny”, „Casus Trump: Memento dla szabasgojów”, albo „Warto być Polakiem, czyli patriotyzm po żydohazarsku”.

 

– Absolutnie nieuzasadnione i wręcz szkodliwe byłoby, zwłaszcza w majestacie prawa, dokładanie się finansowe do publikowania tego typu treści. Natomiast wszelkie inne formy przeprosin są zasadne – uznał mec. Plaszczyk.

 

Mec. Jezierska-Wojak zamierzała polemizować z pełnomocnikami obu pozwanych, jednak sędzia Kowalski zakończył wszelką dyskusję, proponując złożenie uzupełnień w załączniku do protokołu.

 

Rozprawa, najprawdopodobniej końcowa z ogłoszeniem wyroku, została zaplanowana na 13 maja 2021 r.

 

stanowisko CMWP SDP w tej sprawie :

***

Przypomnijmy:

 

Henryk Jezierski zaprzecza, aby był współpracownikiem SB.

 

IPN podaje, że w jego zasobach zostały odnalezione trzy zapisy ewidencyjne dotyczące Henryka Jezierskiego:

 

  1. Nr 57968 – Wydz. III zarejestrował w dniu 27 kwietnia 1988 r. Jezierskiego na kandydata tajnego współpracownika (KTW) o pseudonimie „JUREK”. 1 lipca 1988 r. sprawę przerejestrowano na TW „JUREK”
  2. 3 lipca 1989 r. Wydział III Gdańsk przekazał sprawę Jezierskiego do Archiwum Wydziału „C” do numeru I-26134 akta sprawy zarejestrowanej do numeru 57968. Na karcie dopisano „odmowa współpracy rok brakowania – 2005”.
  3. Zapis na karcie MKr – 3 z kartoteki odtworzeniowej MSW w Warszawie dotyczącej Henryka Jezierskiego, z której wynika, że akta archiwalne Wydziału „C” WUSW Gdańsk nr I-26134 zmikrofilmowano i zniszczono. Jako datę zniszczenia mikrofilmu nr 25134/I wskazano 2010 r.

 

Opracowanie: Maria Giedz

Zdjęcie: Maria Giedz

Kolejny dziennikarz z Gdańska pozwany z art. 212 kk przez Henryka Jezierskiego

Kolejny dziennikarz z Gdańska został pozwany z art. 212 kk przez Henryka Jezierskiego w związku z podejrzeniami dot. jego domniemanej współpracy ze służbą bezpieczeństwa PRL. Rozprawa pojednawcza zakończyła się  fiaskiem, pierwsza rozprawa  sądowa zaplanowana została na wrzesień b.r. 

 

Tym razem Henryk Jezierski wniósł akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko red. Krzysztofowi Załuskiemu.  Henryk Jezierski to  właściciel i redaktor naczelny wydawnictw motoryzacyjnych. Przyczyną oskarżenia jest opublikowany 7 stycznia 2018 r. na portalu internetowym www.sdp.pl artykuł autorstwa Załuskiego p.t. “Układ trójmiejski kontra repolonizacja”.

 

CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem, gdyż w ocenie Centrum ta  sprawa narusza realizację zasady  wolności słowa demokratycznego państwa. Mimo to red. Maria Giedz, obserwator  CMWP SDP,   nie mógł przebywać na sali rozpraw. Rozprawa była niejawna.

 

Podczas rozprawy 16 i 20 kwietnia  b.r. nie doszło do pojednania. Z aktu oskarżenia wiadomo, że Henryk Jezierski domaga się od oskarżonego Krzysztofa Załuskiego publikacji wyroku sądu nie później niż 14 dni od jego uprawomocnienia się w formie ogłoszeń na stronach głównych portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz wydawanego przez siebie portalu oraz utrzymania ogłoszeń na tychże stronach przez co najmniej miesiąc, po czym przeniesieniem ich na kolejne 24 miesiące do działu “Publicystyka” lub pokrewnego” tych dwóch portali. Ponadto  Henryk Jezierski domaga się od  Krzysztofa Załuskiego wypłacenia na rzecz oskarżyciela 20 tys. zł, a także zwrotu kosztów procesowych.

 

W spornym artykule autorstwa Załuskiego ukazały się dwa sformułowania dotyczące Henryka Jezierskiego, które według oskarżyciela są nieprawdziwe, gdyż mają związek z podejrzeniem oskarżyciela o współpracę ze służbami bezpieczeństwa. Podejrzenie o agenturalną przeszłość Jezierskiego Załuski oparł na publikacji Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym” (wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r.).

 

Jezierski twierdzi, że w czerwcu 2017 r. otrzymał z IPN całą zawartość swojej teczki, w której nie ma dokumentu potwierdzającego fakt współpracy z SB. Natomiast jest tam dokument potwierdzający odmowę współpracy.

 

Sąd wyznaczył termin rozprawy na 8 września 2021 r. Będzie ona prowadzona już w trybie jawnym.

 

Maria Giedz

CMWP SDP w sprawie programu „Warto rozmawiać”

CMWP SDP apeluje do kierownictwa  TVP S.A. o emisję programu „Warto rozmawiać” z 19 kwietnia br.  autorstwa redaktorów Jana Pospieszalskiego i Pawła Nowackiego i przywrócenie dotychczasowego stałego miejsca tego programu w ramówkach Telewizji  Polskiej.

 

19 kwietnia br.  o godz. 20.35 miał być wyemitowany na żywo w TVP3 kolejny odcinek programu „Warto rozmawiać”.  Jak poinformował w mediach społecznościowych prowadzący program red. Jan Pospieszalski „Przed wejściem do studia poinformowano nas, że program jest nagrywany i zostanie wyemitowany później Tyle dowiedziałem się od dyrekcji anteny Kiedy? Nie wiem. Nagrany program z udziałem ministra P. Czarnka dot konsekwencji nauczania zdalnego dla dzieci, nauczycieli, rodzin (pisownia oryginalna).  Wg informacji CMWP SDP program „Warto rozmawiać” został nagrany i nie podano terminu jego emisji. Jak informują media, TVP oświadczyła, że prowadzi rozmowy z producentem w sprawie utrzymania cyklu w ramówce.

 

20 kwietnia br. Komisja Etyki Telewizji Polskiej stwierdziła, że wyemitowany 12.04.21 r. odcinek „Warto rozmawiać” o walce rządu z pandemią naruszył zasady etyki dziennikarskiej obowiązujące w TVP. Skargę na program złożyła Joanna Lichocka, posłanka PiS, członek Rady Mediów Narodowych. Redakcja programu “Warto Rozmawiać” oświadczyła w mediach społecznościowych, że nie przyjmuje do wiadomości orzeczenia Komisji Etyki TVP z 19.04.2021, ponieważ w ich ocenie orzeczenie to wydane zostało z pominięciem procedur, które zakładają wysłuchanie wszystkich stron prowadzonego postępowania. Prowadzący i producent programu nigdy nie zostali wezwani przed Komisję, by złożyć wyjaśnienia w sprawie programu z 12.04.2021.

 

Redaktor Jan Pospieszalski i wydawca programu red. Paweł Nowacki, autorzy programu „Warto rozmawiać” to cenieni i powszechnie znani w Polsce dziennikarze, z niekwestionowanym dorobkiem zawodowym, cieszący się od wielu lat wiarygodnością i zaufaniem widzów. W przeszłości wielokrotnie wykazywali się odwagą cywilną w poruszaniu trudnych i kontrowersyjnych tematów, realizując misję telewizji publicznej.  W ocenie CMWP SDP  zawieszenie programu „Warto rozmawiać” byłoby  dla w/w twórców niezasłużoną i wyjątkowo dokuczliwą represją, która  zagrażałaby realizacji zasady wolności słowa w demokratycznym państwie i obniżałaby jakość debaty publicznej w Polsce.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

 

Warszawa, 21.04.2021 r.

Zapowiedź premiery filmu „Stan zagrożenia” red. Ewy Stankiewicz w TVP 1. Apelowało o to CMWP SDP

W niedzielę 18 kwietnia o godz. 21:15 TVP 1  wyemituje film dokumentalny red. Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia” poświęcony katastrofie smoleńskiej. Film zostanie wyemitowany również w TVP Polonia (dzień później, 19 kwietnia o godzinie 22:35. Powtórka o godzinie 4:45). Jak  poinformowała red. Ewa Stankiewicz, film nie będzie dostępny w internecie.

 

Film zdobył nagrody na 21 festiwalach w świecie- mówi red. Ewa Stankiewicz.

 

https://niezalezna.pl/390950-dokument-o-smolensku

 

„Stan Zagrożenia” ujawnia nieznane dotąd kulisy tego, co stało się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Wyróżniano go w kategorii “pełnometrażowy film dokumentalny”, ale na festiwalu Gold Movie Awards przyznano mu też nagrodę w kategorii „najlepszy producent”.

 

– Jestem sama tym zaskoczona [liczbą nagród] i bardzo się cieszę. To znaczy, że film jest zrozumiały dla społeczności międzynarodowej, pomimo, że mówi o tym, co się zdarzyło w Polsce, o bardzo zakłamanej kwestii, która polegała bardzo dużej dezinformacji. Okazuje się, że opowiedzenie o tym, jak zginął polski prezydent na terenie Rosji jest, po pierwsze, interesujące za granicą, a po drugie – widać, że jest to opowiedziane w sposób zrozumiały – mówiła Ewa Stankiewicz w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

 

CMWP SDP  dwukrotnie apelowało publicznie o emisję filmu w telewizji publicznej  (21 stycznia b.r. oraz 10 kwietnia b.r.) oraz wystąpiło w tej sprawie pisemnie do Prezesa TVP S.A. (14 kwietnia 21 r.)

 

Foto: wnet.fm

 

Apele CMWP SDP w sprawie emisji filmu red. Ewy Stankiewicz: TUTAJTUTAJ.

 

Kulisy blokady Adoracji EWTN Polska. Program z udziałem CMWP SDP

„Program narusza standardy społeczności YouTube”. Tydzień temu jak wielu użytkowników mediów społecznościowych katolicka telewizja EWTN Polska była skazana na wyjaśnianie sprawy w „rozmowach z botami”. Nie pomagało wysyłanie dokumentów poświadczających prawa do kolejnych utworów. Zablokowano także kanał Adoracji 24 h.

 

Jak wyglądają kulisy blokady kanału Adoracji EWTN Polska? Czy to adoracja narusza standardy YouTube czy odwrotnie: to YouTube narusza standardy polskiego prawa?

 

Co sprawiło, że odblokowano nas w ciągu doby? I czy ta sytuacja może stać się kazusem, ułatwiającym działanie kolejnym polskim organizacjom? – na te pytania odpowiedzą już dziś, 17 kwietnia o godz. 19 goście red. Doroty Niedźwieckiej:

 

– Piotr Pietrus –  prezes i dyrektor zarządzający EWTN Polska;

 

– dr Jolanta Hajdasz – dziennikarka, reżyser, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich;

 

– Jacek Karnowski – dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny tygodnika „Sieci”, były kierownik redakcji „Panoramy” w TVP 2  i redaktor naczelny „Wiadomości” w TVP 1.

 

Organizatorzy zapraszają do zadawania pytań podczas LIVE – w czacie.

 

Program można oglądać na kanale YouTube EWTN Polska: https://www.youtube.com/channel/UCEZ4rFLmTDVCTSJ8gDqOMzQ i FB EWTN Polska

 

Gmina Rędziny kontra dziennikarz. Kolejna sprawa z 212 kk objęta monitoringiem CMWP SDP

13 kwietnia 2021 r. w Sądzie Rejonowym w XVI Wydziale Karnym  w Częstochowie  odbyła się  druga rozprawa przeciwko redaktorowi Pawłowi Gąsiorskiemu z oskarżenia Gminy Rędziny (sygn. akt  XVI K 1266/20). Rozprawę prowadził SSR Marek Garlik. Red. Paweł Gąsiorski został oskarżony z art. 212 kk za opublikowanie dwóch artykułów na swoim portalu gminaredziny.pl na temat wydatków i dochodów dotyczących  odbioru, gospodarowania i transportu śmieci.  Według aktu oskarżenia gmina została zniesławiona m.in. sformułowaniem “gmina nieźle zarabia na Waszych odpadach”. Wg wójta Rędzin są to nieprawdziwe informacje, a twierdzenie, że m.in. “mieszkańcy za dużo płacą za śmieci”  spowodowało utratę zaufania do gminy Rędziny przez mieszkańców. Gmina nie zwróciła się do portalu o sprostowanie treści artykułu ani w części, ani w całości.  

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy. Obserwatorami sprawy byli red. Halina Żwirska  z CMWP SDP oraz Zbigniew Wieczorek z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

Na rozprawę stawili się: oskarżony red. Paweł Gąsiorski oraz wójt gminy Rędziny Paweł Militowski wraz z pełnomocnikami.

 

Rozprawa toczy się w trybie niejawnym. CMWP SDP wystąpi do sądu o przywrócenie jawności tej sprawy ze  względu na precedensowy jej charakter, bo wg oskarżenia dziennikarz  naruszył dobra osobiste całej gminy,  a do tej pory ta kategoria odnosiła się jedynie do konkretnych osób.

 

Termin następnej rozprawy: 15 czerwca, sala 13, godzina 9:00.

 

Tekst : red. Halina Żwirska

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę  przejęcia spółki Polska Press przez PKN Orlen

CMWP SDP informuje, iż  obejmuje monitoringiem sprawę  przejęcia spółki Polska Press przez PKN Orlen. 

 

8 kwietnia Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów  wydał postanowienie w związku ze złożonym wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa UOKiK wydającej zgodę na przejęcie przez PKN Orlen spółek należących do Polska Press, do czasu zbadania przez sąd odwołania Rzecznika Prawa Obywatelskich. Sąd uznał, że do czasu rozstrzygnięcia złożonego odwołania strony transakcji muszą wstrzymać się z wykonaniem zaskarżonej przez RPO decyzji.

 

W ocenie CMWP SDP  decyzja SOKiK  jest szkodliwa dla ładu medialnego w Polsce, gdyż spowoduje iż wejście w życie decyzji  UOKiK zostaje odłożone na czas nieoznaczony, a nawet stoi pod znakiem zapytania.

 

CMWP SDP   przypomina, iż Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym praktycznie monopolistyczną wydawnictwa Verlagsgruppe Passau. W stanowisku przyjętym już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. dziennikarze stwierdzili, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych. W ocenie  SDP zakup firmy Polska Press przez PKN Orlen jest szansą na poprawę tej sytuacji.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP istnieje od 1996 r. i stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  W związku z powyższym w zakresie realizowanych zadań CMWP m. in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w tym zakresie, jak również w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne oraz przedstawia opinie w charakterze amicus curiae.

 

CMWP podjęło  monitoring sprawy zgodnie z przepisami prawa oraz wskazanymi wyżej kryteriami, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 13 kwietnia 2021 r.

 

O sprawie wstrzymania przez sąd przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press pisaliśmy na naszym portalu TUTAJ i  TUTAJ.

 

CMWP SDP obejmuje monitoringiem proces przeciwko fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę z subsydiarnego aktu oskarżenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska przeciw Zarządowi toruńskiej Fundacji Lux Veritatis czyli  o.Tadeuszowi Rydzykowi,  o. Janowi Królowi i Lidii Kochanowicz-Mańk pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa i prasy. Fundacja jest nadawcą TV Trwam.

 

Organizacja Watchdog Polska domaga się informacji o 9-letnim okresie działalności  Fundacji Lux Veritatis tj. od 2008 roku do 2016  r.  w
szczególności tego, jakie środki publiczne otrzymała fundacja dla realizacji swoich celów statutowych, oraz szczegółowej  informacji o wydatkowaniu tych środków  z podaniem danych dotyczących zarówno osób fizycznych, jak i umów z przedsiębiorstwami  i umów cywilno-prawnych. Fundacja Lux Veritatis twierdzi, iż  po otrzymaniu  wniosku o w/w informacje z dnia 3 listopada 2016 wykonała swój obowiązek i przekazała informacje organizacji Watchdog Polska, co potwierdził wojewódzki sąd administracyjny oraz prokuratura, która później trzykrotnie umarzała w tym zakresie postępowanie.  Mimo to Watchdog Polska złożyła oskarżenie  przeciwko członkom zarządu fundacji Lux Veritatis , że nie dopełnili swoich obowiązków  i nie udzielili informacji tej organizacji. Sprawa toczy się w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Warszawa -Wola.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP istnieje od 1996 r. i stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  W związku z powyższym w zakresie realizowanych zadań CMWP m. in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w tym zakresie, jak również w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne oraz przedstawia opinie w charakterze amicus curiae.

 

Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia  praw obywatelskich  o. Tadeusza Rydzyka, o. Jana Króla i Lidii Kochanowicz-Mańk.   W związku z powyższym CMWP podjęło  monitoring sprawy zgodnie z przepisami prawa oraz wskazanymi wyżej kryteriami, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP