Sesja z okazji 25-lecia Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

„Monitoring wolności słowa i wolności mediów. Teoria i praktyka” – to tytuł sesji dyskusyjnej pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z okazji przypadającej w tym roku rocznicy 25-lecia działalności tej instytucji.

 

To szczególne wydarzenie odbędzie się w czwartek, 20 maja w ramach XV Konferencji Naukowej Etyki Mediów „Wolność słowa – wolne media, Freedom of speech – free media”, której organizatorem jest Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, pod patronatem naukowym Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej.

 

Sesji z okazji 25-lecia działalności Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przewodniczyć będzie dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP oraz wykładowca Wyższej Szkoły Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Temat wystąpienia to:  Zagrożenia wolności słowa w mediach społecznościowych w Polsce 2017–2021. Początek o godz. 9.

 

W dyskusji uczestniczyć będą: Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, redaktor naczelny Radia Wnet,  Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP w latach 2009-2017, publicysta,  mec. Artur Wdowczyk, współpracownik CMWP SDP oraz Michał Jaszewski, doradca prawny CMWP SDP.

 

Sesja odbędzie się w trybie zdalnym, będzie można ją śledzić na kanale Telewizji JP2TV (TUTAJ).

 

Więcej informacji o konferencji na stronie: etykamediow.pl.

 

 

Wyrok w sprawie kontrowersji wokół Rady Programowej w TVP3 Gdańsk

Po ponad trzech latach toczącego się sporu w Sądzie Okręgowym w Gdańsku (XV Wydział Cywilny) wokół wyemitowanego w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiału informacyjnego, dotyczącego wyboru członków do Rady Programowej w tejże stacji oraz w Radiu Gdańsk, 13 maja 2021 r. zapadł wyrok. Powód, czyli Henryk Jezierski, właściciel wydawnictw motoryzacyjnych, który miał wejść w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk, zarzucał pozwanym red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Agacie Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk, bezpodstawne przypisanie mu współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa z czasów PRL. Od 2018 r. obie rozprawy toczyły się osobno – były to dwa różne powództwa. Jesienią 2020 r. połączono je. Wyrok jest nieprawomocny.

 

Sąd nakazał pozwanym Joannie Strzemiecznej-Rozen oraz Agacie Mielczarek wyemitowanie, na własny koszt, w głównym, piątkowym wydaniu „Panoramy” w TVP 3 Gdańsk oraz opublikowanie na portalu internetowym TVP 3 www.gdansk.tvp.pl w najbliższym terminie po upływie 14 dni od uprawomocnienia się wyroku, oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Szanownego Pana Redaktora Henryka Jezierskiego za opublikowanie bezpodstawnej informacji o współpracy powoda Henryka Jezierskiego ze służbami specjalnymi PRL. Jest mi niezmiernie przykro, że informacja ta, wyemitowana w gdańskiej „Panoramie” z dnia 27 stycznia 2017 roku naruszyły Jego dobre imię i cześć”. Pozwane mają się podpisać pod owym oświadczeniem.

 

Sąd nakazał także obu pozwanym uiszczenia kwoty po 600 zł na rzecz powoda Henryka Jezierskiego. Są to koszty, które powód poniósł jako wpis, wnosząc pozew.

 

Pozostałe żądania powoda Sąd oddalił.

 

Przypomnijmy: w pozwie Henryk Jezierski domagał się oświadczenia o następującej treści: „Przepraszam Szanownego Pana Redaktora Henryka Jezierskiego za opublikowanie bezpodstawnego pomówienia Go o współpracę ze służbami specjalnymi PRL oraz samozwańczy wybór do Rady Programowej TVP Gdańsk. Jest mi niezmiernie przykro, że obydwa kłamstwa wyemitowane w gdańskiej „Panoramie” z 27 stycznia 2017 roku naruszyły Jego dobre imię, cześć i godność oraz naraziły na niepowetowane straty i upokorzenia”.

 

Henryk Jezierski domagał się również, aby to samo komercyjne oświadczenie ukazywało się także na portalu motoryzacyjnym, którego właścicielem jest on sam, najpierw przez miesiąc w części głównej portalu, a następnie przez 12 miesięcy w dziale Publicystyka. Jezierski chciał też, aby każda z pozwanych uiściła po 20 tys. zł na cel społeczny, a także taką samą kwotę, czyli po kolejne 20 tys. zł na rzecz powoda tytułem zadośćuczynienia.

 

Sąd decyzję nakazu opublikowania oświadczenia uzasadniał faktem braku dokumentów (wszystkie zostały zniszczone w 2010 r.) udowadniających współpracę Henryka Jezierskiego ze służbami bezpieczeństwa. Materiały, które się zachowały pozwalają jedynie na postawienie hipotezy. Sędzia Kowalski wyjaśniał, że hipotezę można postawiać, ale nie można stwierdzić bezsprzecznie, że powód był TW, dlatego należało się powstrzymać od takiego stwierdzenia. W przypadku powoda jedynym dokumentem jest karta rejestracyjna na kandydata TW oraz odmowa współpracy. Sędzia Kowalski stwierdził, że gdyby materiał został tak przedstawiony, jak to zrobił Daniel Wicenty – autorka winna zacytować fragment opracowania Wicentego bez komentarza – nie byłoby problemu. Natomiast przy braku dowodów w sprawie wyjaśnienia prawdy ani sąd, ani dziennikarz nie mogą nic zrobić, chociaż uznał, że osoba ubiegająca się o funkcję w Radzie winna być poddana lustracji. Zdaniem sędziego Kowalskiego w materiale telewizyjnym nastąpiło naruszenie dóbr osobistych powoda, gdyż zniszczenie dokumentów nie pozwala na udowodnienie powodowi, że z kandydata na tajnego współpracownika przekształcił się w tajnego współpracownika.

 

Materiał wyemitowany w telewizji autorstwa red. Agaty Mielczarek został oparty na informacji, która ukazała się w publikacji Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w Stanie Wojennym” wydanej przez IPN w 2015 r. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”.

 

Pełnomocnicy pozwanych nie chcieli komentować wyroku przed uzyskaniem uzasadnienia.

 

– Co do zasady nie dyskutuję i nie komentuję wyroku Sądu – stwierdził Tomasz Plaszczyk, pełnomocnik red. Agaty Mielczarek. – Wystąpimy o uzasadnienie i zastanowimy się nad dalszym postępowaniem.

 

Pełne uzasadnienie wyroku nie jest jeszcze dostępne.  Ogłoszony 13 maja 2021 r. wyrok jest wyrokiem pierwszej instancji. Stronom przysługuje apelacja do Sądu Apelacyjnego.

 

Na odczytanie wyroku zgłosili się jedynie pełnomocnicy obu pozwanych dziennikarek: mec. Wenanty Plichta i mec. Tomasz Plaszczyk. Ani powód, czyli Henryk Jezierski, ani jego pełnomocnik mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak nie stawili się na rozprawie końcowej. Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski i to on odczytał wyrok. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy proces sądowy obserwowała Maria Giedz. CMWP SDP wydało opinię działania jako amicus curiae.

 

Opinia jest TUTAJ.

 

Opracowanie i zdjęcia: Maria Giedz

CMWP SDP w obronie red. Sławomira Matusza z Sosnowca. Apel o powstrzymanie wykonywania kary więzienia

W związku z wyrokiem Sądu Okręgowego w Katowicach zapadłym w sprawie Pana Sławomira Matusza oskarżonego z art. 212 k.k. oraz złożoną przez niego prośbą do Prezydenta RP o ułaskawienie,  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przychyla się do tego wniosku i apeluje  do Sądu o powstrzymanie wykonywania kary więzienia dla niego. W ocenie CMWP SDP byłaby to kara  nieadekwatna do jego winy, wykazująca jedynie to, jak bardzo bezbronny jest zwykły obywatel w zderzeniu z wymiarem sprawiedliwości w naszym kraju. 

 

Pismo w tej sprawie zostało wysłane przez CMWP SDP do Kancelarii Prezydenta RP 20 kwietnia b.r. W poniedziałek, 18. maja  w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu odbędzie się posiedzenie Sądu, którego przedmiotem będzie wykonanie zastępczej kary pozbawienia wolności dla red. Sławomira Matusza.

 

Red. Sławomir Matusz jest dziennikarzem i poetą z Sosnowca, jest współzałożycielem  Fundacji im. Jana Kochanowskiego i współorganizatorem Konkursu Poetyckiego im. Danuty „Inki” Siedzikówny, wyróżnionym za swoją znakomitą, tłumaczoną na wiele języków, twórczość poetycką medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (w roku 2012). Poeta opisał w kilku mailach rozesłanych do  osób pełniących ważne funkcje w instytucjach samorządowych występujące – jego zdaniem – nieprawidłowości w działaniach instytucji samorządu sosnowieckiego, na co one zareagowały w stosunku do niego  zarzutem zniesławienia z art. 212 kk. Decyzją Sądu Rejonowego w Sosnowcu poeta został uznany za winnego zniesławienia . Wyrok został podtrzymany w drugiej instancji, co oznacza, że p. Matusz za to, iż wysłał w dobrej wierze kilka krytycznych wobec urzędujących władz samorządowych maili zostanie ukarany, tak jak opisano w wyrokach. Obecnie wyrok ten jest prawomocny, a w związku z tym, iż jest on osobą utrzymującą się z dorywczych prac twórczych, nie stać go na opłacenie grzywny, ani kosztów postępowania sądowego, dlatego wszystko wskazuje na to, iż będzie on musiał odbyć karę bezwzględnego więzienia. 18. maja b.r. w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu odbędzie się posiedzenie Sądu, którego przedmiotem będzie wykonanie zastępczej kary pozbawienia wolności dla niego.

 

Pan Sławomir Matusz to autor książek, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, odznaczony Brązowym Medalem Gloria Artis, dwukrotnie wyróżniony stypendium twórczym przez Ministra Kultury (2017 i 2021), bohater programu TVP Alarm (2020 r.), w którym to programie Pana Sławomira Matusza bronił m.in. Pan Profesor Andrzej Nowak oraz Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich – Pani Profesor Anna Nasiłowska. Pan Profesor Andrzej Nowak pisał o Panu Sławomirze Matuszu na portalu wPolityce.pl już w grudniu 2019 roku: „Sądy (ich najgłośniejsza część) wydają się okazywać dziś coraz bardziej zuchwale swoją „niezależność” – od polskiego prawa. Manifestują także – nie zawsze oczywiście, ale nierzadko, niestety – swoją pogardę dla elementarnej sprawiedliwości. (…) Pozwalam sobie przedstawić dramatyczny przykład takiej sytuacji, o której dowiedziałem się właśnie. Ofiarą jest tu pan Sławomir Matusz, poeta z Sosnowca, współzałożyciel Fundacji im. Jana Kochanowskiego i współorganizator Konkursu Poetyckiego im Danuty „Inki” Siedzikówny, wyróżniony za swoją znakomitą, tłumaczoną na wiele języków, twórczość poetycką medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (w roku 2012, a więc przez Ministra Kultury rządu Donalda Tuska). Poeta popełnił zasadniczy „błąd”: ośmielił się zwrócić uwagę na występujące – jego zdaniem – nieprawidłowości w działaniach instytucji samorządu sosnowieckiego, zdominowanego przez „słuszną” (z punktu widzenia sędziowskiej kasty) Koalicję Obywatelską. https://wpolityce.pl/polityka/476602-apel-w-sprawie-skazanego-poety [dostęp:] 12.04.2021.

 

W obronie Pana Sławomira Matusza CMWP SDP wielokrotnie występowało publicznie CMWP SDP. Przykłady tych stanowisk są dostępne na naszej stronie internetowej po wpisaniu w wyszukiwarkę jego nazwiska.

 

Pan Sławomir Matusz procesuje się z władzami i instytucjami samorządowymi Sosnowca od 2016 roku. Sprawy przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu toczą się w trybie karnym o zniesławienie (art. 212 kk), których p. Matusz rzekomo dopuszczał się w pismach oraz w mailach kierowanych wyłącznie o tych instytucji i ich przedstawicieli (nr akt sprawy: IX K 1153/17). W inkryminowanych pismach i mailach p. Matusz zwracał uwagę na nieprawidłowości w działaniach instytucji, do których pisał. Przykładowo zarzucał wady prawne statutów instytucji kultury w Sosnowcu. Mimo, że Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał 5 wyroków, w których potwierdził błędy w ww. statutach, przyznając tym samym rację p. Matuszowi, wyrok dla p. Matusza został utrzymany. W 2018 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy SDP pisało: W związku z postępowaniem karnym w sprawie Sławomira Matusza z Sosnowca osk. z art. 212 § 1 k.k. w zw. z art. 191 § 1 kk oraz zapadłym wyrokiem nakazowym, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, działając w niniejszej sprawie jako amicus curiae, protestuje przeciwko zarzutom oskarżenia i wnosi o uniewinnienie wyżej wymienionego. Zapadłe orzeczenie (nieprawomocne) spotkało się z oburzeniem opinii publicznej, szczególnie w środowisku dziennikarskim i artystycznym, bo to właśnie ono (a nie działania samego oskarżonego) najmocniej przyczyniło się do upublicznienia okoliczności sprawy, co m.in. miało naruszyć dobra osobiste urzędników i pracowników instytucji kultury.

 

Panu Sławomirowi Matuszowi zarzucono zniesławienie urzędników samorządowych, jak również stosowanie groźby bezprawnej w celu zmuszenia do określonego działania i skazano wyrokiem nakazowym (nieprawomocnym). Tymczasem Pan Matusz zarzucał występowanie nieprawidłowości w instytucjach podlegających organom samorządu terytorialnego. Tego rodzaju działania leżą w interesie społecznym, do Sądu należy zatem zweryfikowanie zasadności argumentacji oskarżonego, jako społecznika zainteresowanego w prawidłowym działaniu jednostek organizacyjnych finansowanych ze środków publicznych. Wg jego twierdzeń, we wrześniu 2017r. prokuratura wszczęła na podstawie jego zawiadomienia dochodzenie w sprawie korupcji w sosnowieckich instytucjach kultury. Jest to istotna okoliczność, która bezwzględnie powinna była zostać zbadana przez Sąd (a nie została), podobnie jak inne kwestie podnoszone przez p. S. Matusza. Sądowi wydającemu wyrok nakazowy umknęły również inne okoliczności stanu faktycznego, jak choćby to, że p. S. Matusz nie przekazał wysłanych przezeń wiadomości e-mailowych szerokiej opinii publicznej, ale skierował je bezpośrednio do osób których dotyczyły, w tym do organów nadzorczych. Ma to szczególne znaczenie w kontekście ustawowego kontratypu – wyłączenia odpowiedzialności karnej za zniesławienie w przypadku podniesienia prawdziwego zarzutu dotyczącego postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub służącego obronie społecznie uzasadnionego interesu (art. 213 § 2 kk). https://cmwp.sdp.pl/protest-cmwp-sdp-w-sprawie-karnej-p-slawomira-matusza/ [dostęp:] 12.04.2021.

 

W niniejszej sprawie Pan Sławomir Matusz nie miał wystarczającej opieki prawnej, nie stać go było na opłacenie usługi adwokata. Z pewnością skutkiem tego stanu rzeczy jest niedotrzymanie przez niego terminów procesowych. Z całą pewnością jednak nie zasługuje ani na tę zasądzoną tak wysoką karę grzywny, ani (w konsekwencji jej niezapłacenia) – na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

 

CMWP SDP dysponuje w tej sprawie jedynie wyrywkową dokumentacją przekazaną nam przez Pana Sławomira Matusza, nie mamy narzędzi prawnych, by móc zweryfikować wszystkie argumenty użyte przez Sąd podczas orzekania wyroków skazujących, niemniej jednak podkreślamy, iż od co najmniej 4 lat obserwujemy działania i postawę Pana Sławomira Matusza jako zaangażowanego dziennikarza, twórcę i społecznika, i dlatego CMWP SDP zwraca się z prośbą o ułaskawienie Pana Sławomira Matusza od ciążących na nim  orzeczeń karnych, w tym szczególnie od ciążącego na nim wyroku karnego z art. 212 kk. 

 

W tej sprawie CMWP SDP stoi na stanowisku, że Pan Sławomir Matusz działał w ramach obowiązującego porządku prawnego, korzystając z zasady wolności słowa w demokratycznym państwie prawa. Sądy orzekające obu instancji pominęły fakt, że w/w działając w interesie społecznym weryfikował nieprawidłowości w instytucjach podlegających organom samorządu terytorialnego. M.in. wskutek jego działań w 2017r. prokuratura prowadziła dochodzenie związane z działalnością sosnowieckich instytucji kultury.

 

Nie wzięto również pod uwagę faktu, iż osoby, które w/w poddał krytyce, są osobami publicznymi (przynajmniej dla społeczności lokalnej). Jak wiadomo „osoby uczestniczące  w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa” (z postanowienia SN z dnia 28 sierpnia 2003r. III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845).

 

Wymaga podkreślenia, że zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Natomiast zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. W tym kontekście skazanie p. S. Matusza stanowi naruszenie praw człowieka i obywatela, gdyż de facto odbiera mu prawo do wyrażania opinii i to o osobach publicznych. Warto w tym miejscu przypomnieć , iż w wyroku z dnia  2 czerwca 2003  r. (III KK 161/03 – LEX nr 78847) Sąd Najwyższy stwierdził, że „przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się (…).”

 

Należy również dodać, że oskarżony działał jako tzw. sygnalista czyli osoba zgłaszająca nieprawidłowości. Na gruncie przepisów prawa Unii Europejskiej osoby takie podlegają szczególnej ochronie. W Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 24 października 2017 r. w sprawie uzasadnionych środków ochrony sygnalistów działających w interesie publicznym podczas ujawniania poufnych informacji posiadanych przez przedsiębiorstwa i organy publiczne wskazano, że sygnaliści nie powinni być przedmiotem postępowania karnego, cywilnego, sankcji administracyjnych lub dyscyplinarnych z tytułu dokonanych zgłoszeń (pkt 48 Rezolucji), oraz że w przypadku procesu często są oni stroną słabszą.

 

W ocenie CMWP SDP utrzymanie wyroku skazującego dla Pana Sławomira Matusza narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa, ponieważ poza wyjątkowo dotkliwą kwotą grzywny jaką ma on zapłacić oraz w związku z tym, że nie stać go na to, będzie musiał odbyć karę pozbawienia wolności. Wyrok ten zawiera element dodatkowy, tzn. spowoduje zniechęcanie dziennikarzy, w tym dziennikarzy obywatelskich, do zajmowania się istotnymi, wymagającymi wyjaśnienia sprawami, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Sprawa ta także po raz kolejny przypomina o szkodliwości pozostawiania w polskim systemie prawnym art. 212 k.k. oraz o szkodliwości stosowania represji karnych w sprawach dotyczących wolności słowa i wyrażania opinii.

 

To właśnie w tej sprawie toczy się w Kancelarii Prezydenta RP procedura ułaskawienia (BOŁ.511.89.21).

 

W kolejnej sprawie (IX K 236/19) p. Matusz wypowiadał się krytycznie na temat wieloletniej dyrektor instytucji kultury w Sosnowcu, p. Jolanty Skorus. Wpisy zamieścił na Facebooku. Jak pisze w mailu do CMWP SDP: W czasie jedynej rozprawy, w której brałem udział 4 lutego 2020 r., doradca prezydenta Sosnowca ds. kultury kłamał, że wysyłałem na jego służbowy adres ‘po 40 maili dziennie’, w których miałem pisać w obraźliwy sposób – pisałem rzekomo o życiu erotycznym p. Skorus. Zażądałem okazania tych maili, ale sędzina odrzuciła moje żądanie. Złożyłem więc na piśmie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Była to jedyna rozprawa, w której brałem udział. Następną odwołano telefonicznie z powodu pandemii. Więcej żadnych wezwań nie dostałem. Wyrok w tej sprawie zapadł pod nieobecność p. Matusza. O wyroku p. Matusz dowiedział się niejako przy okazji, bowiem sentencji wyroku w formie pisemnej do tej pory nie otrzymał. Sąd skazał p. Matusza na rok ograniczenia wolności i pracę przymusową oraz 5000 złotych kary.

 

Ani w pierwszym, ani w drugim procesie p. Matusz nie otrzymał żądania sprostowania, czy też żądania przeprosin.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego, jak i międzynarodowego, wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie organy państwowe. Opisane praktyki sądowe budzą sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa . Mając powyższe na uwadze, CMWP SDP apeluje o  ułaskawienie Pana Sławomira Matusza i o apeluje  do Sądu o powstrzymanie wykonywania kary więzienia dla niego

 

dr Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP

Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

 

CMWP SDP o wstrzymaniu zakupu Polska Press przez PKN Orlen przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

W związku z wydaniem w dniu 8 kwietnia 2021 roku przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie  postanowienia, na mocy którego wstrzymano wykonanie decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 5 lutego b.r. do czasu rozpoznania odwołania na w/w decyzję prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz toczącym się postępowaniem sądowym zainicjowanym zaskarżeniem przedmiotowej decyzji, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przesłało do Sądu (5 maja b.r.)  swoją opinię w tej sprawie działając w charakterze amicus curiae (przyjaciela sądu). CMWP SDP  objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, w szczególności w zakresie wolności słowa oraz swobody mediów.

 

Poniżej prezentujemy  zasadniczą część  stanowiska CMWP SDP:

 

W ocenie CMWP SDP postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydającej zgodę na przejęcie przez PKN Orlen spółek należących do Polska Press, jest niezwykle szkodliwe dla ładu medialnego w Polsce. Wydanie takiego postanowienia jest również wyrazem bardzo niepokojącego sygnału wobec inwestorów, którzy chcą tego typu transakcje przeprowadzić w Polsce. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta wydał bowiem prawomocną decyzję, że transakcja może być przeprowadzona. Transakcja dochodzi do skutku i nagle sąd wydaje inną decyzję – wstrzymuje wykonanie owej decyzji, wbrew literalnemu brzmieniu art. 97 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, który nakazuje przedsiębiorcom, którzy chcą dokonać koncentracji, powstrzymanie się od dokonania koncentracji, lecz jedynie do czasu wydania decyzji przez Prezesa UOKiK. Na przedsiębiorcach, którzy mają zamiar dokonania koncentracji, spoczywa obowiązek wstrzymania się z jej dokonaniem do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie. Obowiązek ten ustaje wraz z wydaniem decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji. W tym kontekście postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku może spowodować tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając inwestorów od prowadzenia inwestycji na rynku polskich mediów. Postanowienie o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji nie da się pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

Należy także zwrócić uwagę, że Sąd, wydając postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku, nie odniósł się do merytorycznych zagadnień w zakresie tego, czy decyzja została wydana zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów i w oparciu o przewidziane prawem kryteria. Sąd stwierdził, że wstrzymanie wykonania decyzji jest niezbędne z uwagi na to, że wykonanie zaskarżonej decyzji może wywołać niemożliwe do odwrócenia negatywne skutki dla konkurencji, które mogą powstać w czasie trwania postępowania sądowego. Sąd nie precyzje jednak co miał na myśli czyniąc takie stwierdzenie, nie podaje jakie negatywne skutki rynkowe mogą wyniknąć z koncentracji dokonanej przed ostatecznym rozstrzygnięciem sprawy. Sąd uzasadniając postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku ogranicza się do ogólnych stwierdzeń, nie wskazując na żadne konkretne okoliczności które mogłyby uzasadniać wstrzymanie wykonania decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sąd wydając postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pomija z kolei milczeniem, skutki, jakie mogą wyniknąć z wydania owego postanowienia, nie tylko z punktu widzenia stron postępowania sądowego, lecz także z punktu widzenia transakcji na krajowym i zagranicznym rynku medialnym. W ocenie CMWP SDP Sąd nie podjął się oceny merytorycznych przesłanek wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji, w tym braku potencjalnych skutków dla konkurencji. Podobnie nie zweryfikowano, czy wydanie postanowienia w trybie art. 479 (30) par. 1 kpc, jest uzasadnione podnoszonymi przez Rzecznika Praw Obywatelskich argumentami. Zresztą z uzasadnienia postanowienia z dnia 8 kwietnia 2021 roku nie wynika, jakie argumenty Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił na poparcie swego wniosku z dnia 8 marca 2021 roku w przedmiocie wstrzymania wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Kolejną okolicznością wymagającą podkreślenia jest to, dlaczego sąd, wiedząc, że jest postępowanie w Trybunale Konstytucyjnym w sprawie dalszego sprawowania urzędu przez Rzecznika Praw Obywatelskich, wydał na wniosek rzecznika orzeczenie i nie zawiesił postępowania, nie wstrzymał się z tą decyzją? Sąd na podstawie bliżej nieokreślonych przesłanek stwierdził, że Adam Bodnar jako Rzecznik Praw Obywatelskich posiadał legitymację do skierowania owego wniosku. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala pełnić obowiązki Rzecznikowi Praw Obywatelskich po upływie kadencji do czasu objęcia stanowiska przez następcę jest niezgodny z konstytucją. Trybunał wydał swoje orzeczenie 15 kwietnia 2021 roku, ale jednocześnie zdecydował, że wejdzie ono w życie po trzech miesiącach od opublikowania w Dzienniku Ustaw. Nadmienić należy, że zgodnie z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich wynosi 5 lat. Kadencja Adama Bodnara jako Rzecznika Praw Obywatelskich zakończyła się zatem 9 września 2020 roku.

 

CMWP SDP   przypomina, iż Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym praktycznie monopolistyczną wydawnictwa Verlagsgruppe Passau. W stanowisku przyjętym już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. dziennikarze stwierdzili, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych. W ocenie SDP zakup firmy Polska Press przez PKN Orlen jest szansą na poprawę tej sytuacji. Stanowisko to Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich podtrzymało w uchwale Zarządu Głównego SDP z 9. grudnia 2020 r.

 

W ocenie CMWP SDP niezrozumiała i nieuzasadniona jest ingerencja sądu w działania niezależnych podmiotów gospodarczych jakimi są uczestnicy przedmiotowej transakcji. Niemiecki właściciel, posiadający prawo do większości polskich gazet regionalnych i związanych z nimi portali internetowych wyraża chęć sprzedać ich w sytuacji, gdy żadna inna firma poza PKN Orlenem nie jest zainteresowana taką transakcją.  Sąd rozpoznając odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich winien mieć na uwadze powyższe oraz działać w interesie krajowego rynku medialnego, którego kondycja jest obecnie już i tak bardzo słaba. Z pewnością nowy właściciel, jakim jest PKN Orlen, to dla tych tytułów prasowych szansa na poprawę sytuacji. Postanowienie z dnia 8 kwietnia 2021 roku i strategia rozumowania Sądu zaprezentowana w uzasadnieniu tego postanowienia uzasadnia przypuszczenia, że przedmiotowe postępowanie sądowe oraz jego kierunek z pewnością nie stwarzają dogodnych warunków dla rozwoju polskiej prasy, a wręcz przeciwnie.

 

Zasadnicza decyzja, która ostatecznie przesądziła o monopolizacji rynku prasy regionalnej miała miejsce w listopadzie 2013 roku. To wówczas Grupa Polskapresse, poprzednik obecnej spółki Polska Press, sfinalizowała zakup Mediów Regionalnych od brytyjskiego funduszu Mecom. Stało się to możliwe dzięki trudnej do akceptacji zgodzie ówczesnego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wówczas nie pomogły protesty środowiska dziennikarskiego ani wskazywanie na zagrożenia związane z tą umową. Uznano że to zwyczajna transakcja biznesowa, a żaden podmiot nie może ingerować w działania wolnego rynku. Niemieckie wydawnictwo dokończyło więc wówczas ,,prasowy rozbiór Polski”, jak nazwali to działania medioznawcy (Załubski Jan, Media bez tajemnic, Poznań 2002).  Teraz, gdy polski podmiot chce odkupić niechciane przez nikogo innego gazety i portale, realizację tej transakcji utrudnia polski sąd, wydając postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

 

Z uwagi na powyższe, Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło niniejszą sprawę monitoringiem, ponieważ w naszej ocenie decyzja sądu konsumenckiego narusza polski ład medialny, który oparty jest na zasadzie wolnej prasy, co oznacza że rynek prasy drukowanej w Polsce, tak jak i w innych państwach europejskich, rozwija się w absolutnie swobodny sposób, bez ingerencji instytucji państwowych. Przez lata tą zasadą wolnego i nieskrepowanego rynku mediów drukowanych tłumaczono brak jakiejkolwiek reakcji publicznych podmiotów na przejmowanie polskiego rynku prasy drukowanej przez podmioty zagraniczne.

 

CMWP SDP stoi na stanowisku, że odwołanie Rzecznika Praw Obywatelskich od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pozbawione jest jakichkolwiek argumentów skutkujących możliwością jego uwzględnienia. Nadto interesy polskiego rynku medialnego oraz lokalnych i regionalnych gazet wskazują na konieczność możliwie najszybszego ukończenia postępowania sądowego. 

 

Pod stanowiskiem podpisali się:

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

mec. Daniela Tarasiewicz 

mec. Artur Wdowczyk 

 

Obserwator CMWP SDP nie wpuszczony na rozprawę Watchdog Polska przeciw Fundacji Lux Veritatis

29 kwietnia b.r. odbyła się pierwsza rozprawa  w procesie z z subsydiarnego aktu oskarżenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska przeciw Zarządowi toruńskiej Fundacji Lux Veritatis czyli  o.Tadeuszowi Rydzykowi,  o. Janowi Królowi i Lidii Kochanowicz – Mańk. Fundacja jest nadawcą TV Trwam.  Na rozprawę nie została wpuszczona obserwator CMWP SDP, red. Ewa Urbańska. 

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP   wysłało  do Sądu Rejonowego w Warszawie zawiadomienie  o objęciu tej sprawy swoim monitoringiem 14 kwietnia b.r.  pocztą tradycyjną oraz elektroniczną.  Dzień później CMWP SDP otrzymało mailem  potwierdzenie odbioru tego zawiadomienia. Mimo to red. Ewa Urbańska nie mogła wejść 29 kwietnia b.r. na teren Sądu, ani nie mogła uczestniczyć w rozprawie. CMWP SDP zwróci się do Sądu o wyjaśnienie tej sytuacji oraz domagać się będzie zgody na udział przedstawiciela CMWP SDP w  rozprawach.

 

Organizacja Watchdog Polska domaga się informacji o 9-letnim okresie działalności  Fundacji Lux Veritatis tj. od 2008 roku do 2016  r.  w szczególności tego, jakie środki publiczne otrzymała fundacja dla realizacji swoich celów statutowych, oraz szczegółowej  informacji o wydatkowaniu tych środków  z podaniem danych dotyczących zarówno osób fizycznych, jak i umów z przedsiębiorstwami  i umów cywilno-prawnych. Fundacja Lux Veritatis twierdzi, iż  po otrzymaniu  wniosku o w/w informacje z dnia 3 listopada 2016 wykonała swój obowiązek i przekazała informacje organizacji Watchdog Polska, co potwierdził wojewódzki sąd administracyjny oraz prokuratura, która później trzykrotnie umarzała w tym zakresie postępowanie.  Mimo to Watchdog Polska złożyła oskarżenie  przeciwko członkom zarządu fundacji Lux Veritatis , że nie dopełnili swoich obowiązków  i nie udzielili informacji tej organizacji. Sprawa toczy się w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Warszawa -Wola.

 

W ocenie CMWP SDP w tej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich o. Tadeusza Rydzyka, o. Jana Króla i dyr. Lidii Kochanowicz – Mańk.  W związku z powyższym CMWP podjęło  monitoring sprawy  w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i innymi przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

CMWP.o.LuxVeritatis.ca.Watchdog.Zawiadomienie.14.04.21 (1)

 

CMWP.obs.E.Urbańska.LuxVeritatis.29.04.2021

 

CMWP SDP na konferencji prasowej kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich

29 kwietnia br. Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP   uczestniczyła w konferencji prasowej posła Bartłomieja Wróblewskiego, kandydata do objęcia funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich ,  gdyż poseł zadeklarował, iż  wolność słowa i związane z nią działania będą przedmiotem jego szczególnej troski, gdyby udało mu się uzyskać akceptację Senatu, po tym jak  15 kwietnia b.r. został wybrany na funkcję  Rzecznika Praw Obywatelskich przez Sejm RP. 

 

Żadne środki prawne nie mogą kneblować wolności słowa i debaty publicznej – mówił wybrany przez Sejm na RPO poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Zadeklarował  ograniczenie art. 212 Kk dot. zniesławienia.  Jak relacjonuje  Polska Agencja Prasowa , poseł Bartłomiej Wróblewski podkreślał, że jako rzecznik będzie bronił klasycznych wolności liberalnych, bo dzięki nim możemy żyć w wolnym i zasobnym społeczeństwie, a  jego szczególna uwaga będzie poświęcona konstytucyjnym wolnościom, w tym własności, wolności działalności gospodarczej,  wolności wykonywania zawodu, wolności słowa, zgromadzeń i zrzeszania się, nietykalności osobistej, prawu do prywatności, ochroni czci i dobrego imienia, a także nietykalności mieszkania – zadeklarował.

 

Moje przekonanie dotyczące konieczności obrony wolności słowa jest bardzo szczere. Widzę zagrożenia płynące dla wolności słowa z różnych stron” – przekonywał wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich  poseł.

 

Jolanta Hajdasz powiedziała, iż przyjmuje z nadzieją i zadowoleniem deklarację posła B. Wróblewskiego, gdyż CMWP SDP diagnozuje obecnie wiele problemów związanych  z zagrożeniem realizacji zasady wolności słowa , które  nie zawsze są przedmiotem troski innych podmiotów i organizacji pozarządowych i cieszy się , iż wśród organizacji pozarządowych, z którymi p. Bartłomiej Wróblewski chciałaby ściśle współpracować  jest CMWP SDP. Ciągle mamy do czynienia w naszym systemie prasowym z penalizacją zniesławienia  i ogromnym wzrostem liczby spraw kierowanych do sądu przeciwko dziennikarzom z paragrafu 212 kk, liczba spraw kierowanych do sądów przeciwko dziennikarzom z tego paragrafu w ostatnich pięciu latach wzrosła blisko trzykrotnie. Jest nad czym pracować i przy czym współpracować – dodała.

 

Bartłomiej Wróblewski pytany, czy będzie apelował o wykreślenie art. 212 z Kodeksu karnego, odpowiedział: Na pewno ta sprawa zostanie przeze mnie podjęta-  i dodał – na pewno będę chciał mocnego ograniczenia, jeśli nie wykreślenia art. 212. 

 

W czasie konferencji prasowej poparcia Bartłomiejowi Wróblewskiemu udzielił  także przedsiębiorca  Roman Kluska, którego oświadczenie zostało wyemitowane w trakcie konferencji z nagrania na tablecie  oraz  prezydent Wielkopolskiego Związku Pracodawców Lewiatan Jacek Silski.

 

 

Mowy końcowe w sprawie przeciwko red. Joannie Strzemiecznej-Rozen oraz Agacie Mielczarek z TVP3 Gdańsk

16 kwietnia 2021 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku  kolejna już i wszystko wskazuje na to, że przedostatnia rozprawa przeciwko red. Joannie Strzemiecznej-Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Agacie Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk. Dziennikarki zostały pozwane przez Henryka Jezierskiego, właściciela wydawnictw motoryzacyjnych, a przedmiotem sporu jest wyemitowany 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny dotyczący wyboru członków do Rady Programowej w tejże stacji oraz w Radiu Gdańsk. Powód, czyli Henryk Jezierski, który miał wejść w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk, zarzuca pozwanym bezpodstawne przypisanie mu współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa z czasów PRL. Od 2018 r. obie rozprawy toczyły się osobno – były to dwa różne powództwa, jesienią 2020 r. połączono je w jedną sprawę. 

 

Henryk Jezierski złożył pozwy wobec trzech innych trójmiejskich dziennikarzy (Hannie Kordalskiej-Rosiek, Januszowi Wikowskiemu i Krzysztofowi Załuskiemu), a także dziennikarzy spoza Pomorza, również w kwestii przypisania mu współpracy z SB. Wszystkie materiały dziennikarskie zostały opublikowane w oparciu o opracowanie Daniela Wicentego, Weryfikacja Gdańskich Dziennikarzy w Stanie Wojennym, wydanym przez IPN w 2015 r.

 

Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę nie były wezwane pozwane. Natomiast sam zainteresowany Henryk Jezierski przyszedł spóźniony i wyszedł znacznie przed jej zakończeniem – powodem były toczące się niemal w tym samym czasie inne procesy sądowe z jego udziałem. Henryka Jezierskiego reprezentowała jego córka, mecenas Małgorzata Jezierska-Wojdak. Joannę Strzemieczną-Rozen reprezentował jej pełnomocnik mecenas Wenanty Plichta, natomiast Agatę Mielczarek mecenas Tomasz Plaszczyk. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy proces sądowy obserwowała Maria Giedz. CMWP SDP wydało opinię działania jako amicus curiae.

 

Sąd uznał, że obie pozwane nie będą ponownie przesłuchiwane, gdyż ich uzupełniające zeznania niczego nowego nie wniosą.

 

– Sąd zmierza do zamknięcia rozprawy – stwierdził sędzia Piotr Kowalski. – Sąd postanowił dopuścić do sprawy dowód z akt paszportowych Henryka Jezierskiego oraz w całości z akt z IPN dołączonych do sprawy i nadesłanych do Sądu. W IPN zachowała się jedynie teczka z dokumentami paszportowymi  Henryka Jezierskiego oraz karta rejestracyjna. Pozostałe dokumenty w 2010 r. zostały zniszczone i nie ma obecnie możliwości dowiedzieć się, czego dotyczyły.

 

W mowie końcowej mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak przedstawiła stanowisko Powoda, które jest niezmienione od momentu złożenia pozwu. Podkreśliła, że w świetle przedstawionych z IPN materiałów, a także na podstawie zeznań świadków nic nie wskazuje, aby Powód był współpracownikiem SB.

 

– Zwłaszcza zeznania świadka Daniela Wicentego, na którego pozwane się powołują. Ten świadek wyraźnie rozróżniał fakt współpracy od faktu zarejestrowania i wyrejestrowania ze współpracy ze służbami bezpieczeństwa. W rozmowie z panią Mielczarek nigdy nie wskazywał, że powód współpracował ze służbami bezpieczeństwa – podkreślała Jezierska-Wojdak.

 

Dokumenty mówią jedynie o tym, że został zarejestrowany jako kandydat na tajnego współpracownika i wyrejestrowany. Dodała też, że: – pozwana Agata Mielczarek musiała mieć świadomość, iż Jezierski nie był tajnym współpracownikiem. Z zeznań pozwanej wynika, że czyniono na niej naciski i to nie było przypadkowe. Naciskała dyrektor gdańskiej telewizji red. Joanna Strzemieczna-Rozen. Skutkiem opublikowania w telewizji spornego materiały było wykreślenie Powoda z Rady Programowej TVP3 Gdańsk.

 

Małgorzata Jezierska-Wojdak przedstawiła też, ze względu na długość trwania rozprawy (było 6 rozpraw) żądanie zamieszczenia przeprosin zarówno w piątkowym wydaniu „Panoramy”, jak i na portalu TVP3 Gdańsk, a także w formie komercyjnej reklamy na portalu (strona główna), który jest własnością Powoda Henryka Jezierskiego, ukazującej się przez miesiąc i nie później niż 14 od daty uprawomocnienia się Sądu. Ponadto przez kolejne 12 miesięcy oświadczenie to ma ukazywać się na tym samym portalu, ale w dziale publicystyka. Pozwane mają też pokryć koszty procesowe oraz uiścić sporą kwotę na cele społeczne, a także na rzecz Powoda, jako zadośćuczynienie za upokorzenie i poniesione straty. Henryk Jezierski dodatkowo osobiście wyraził swoje stanowisko, twierdząc, że proces był  linczem na dziennikarzu, który miał przestać być dziennikarzem i to się w jakiejś części pani Strzemiecznej udało. Druga sprawa jeśli chodzi o szczególną dbałość pani Strzemiecznej żeby w radach nadzorczy i radach programowych nie było współpracowników SB lub tych, których się o to podejrzewa – powiedział Henryk Jezierski –   to chciałem zauważyć, że w Radzie Programowej Radia Gdańsk znajduje się osoba, (znajdowała się, bo się skończyła kadencja), która nie tylko była zarejestrowana wzorcowo przez SB ze wszystkimi danymi, ze wszystkimi deklaracjami, ale są też dokumenty potwierdzające jej kontakty z oficerami SB w postaci rachunków z kawiarni. I ta osoba nie była przedmiotem jakichkolwiek rozważań pani Strzemiecznej tak dbającej o to, żeby rady programowe były wolne od współpracowników SB – powiedział Powód.

 

Mecenas Wenanty Plichta, pełnomocnik Joanny Strzemiecznej-Rozen w mowie końcowej podkreślił, że ani materiał telewizyjny, ani tocząca się rozprawa z powództwa Jezierskiego nie były żadnym linczem dokonanym na Jezierskim, bowiem Powód nadal jest czynnym, publikującym dziennikarzem. Publikuje na swoim portalu moto.media.pl. różnego rodzaju artykuły. Dodał też, że – nie ma fizycznej możliwości zakazać komuś być dziennikarzem. Mecenas Plichta wniósł oddalenie powództwa w całości i obciążenie Powoda kosztami postępowania.  Zdaniem mecenasa Plichty nie jest uzasadnione stanowisko Powoda, że prezes IPN stwierdził, iż Jezierski nie był TW. W decyzji wydanej 11 maja 2019 r. stwierdzono jedynie, że Henryk Jezierski nie był pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa i państwa. Natomiast prezes IPN w żaden sposób nie mógł się do tego odnieść, czy był tajnym współpracownikiem, czy nie. Stwierdził jedynie, że brak jest dokumentów wytworzonych przez Powoda lub przy jego udziale w ramach czynności wykonywanych przez niego w charakterze tajnego informatora. Ze sprawy wiemy, że takie dokumenty były, tylko – wynika to również z dokumentów przekazanych przez IPN – zostały zniszczone w 2010 r. Obecnie Powód dosyć swobodnie operuje faktami, ponieważ wie, że nie ma dokumentów.

 

Plichta dodał też: – Znamienne jest nagranie wywiadu z Powodem, gdzie… w 4 min. 10 sek. stwierdził – odpowiadając na pytanie Agaty Mielczarek: jakim sposobem pana nazwisko tam się pojawia, czyli na liście tajnych współpracowników? – „nie wiem, może, no po prostu pisałem. No wie pani, przy wyjazdach zagranicznych przecież wiadomo, że oficerowie SB z dziennikarzami rozmawiali, po prostu oczekiwali tego, czego oczekiwała od nas BND (porównanie do niemieckiej agencji wywiadowczej).

 

Jest sprawą bezsporną, iż Powód w latach 80-tych bardzo często wyjeżdżał za granicę i to w różnych okresach; zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego, jak też pod koniec lat 80. –kontynuował mecenas Plichta. – Można powiedzieć, że był prekursorem do niedawna częstych wyjazdów Polaków za granicę. Przychodziło mu to z wielką łatwością. Potwierdził, że miał kontakty z funkcjonariuszami SB. Nawet pojawia się tam tajemniczy agent Tomek. Agent Tomek to nie jest wymysł ostatnich czasów, ale już w latach 80. był Tomek, z którym spotykał się Powód. Do tych kontaktów, jak zeznał Powód, dochodziło bez oporu. Chętnie spotykał się z funkcjonariuszami SB. A nawet pytany podczas rozprawy powiedział, że chciał się czegoś dowiedzieć o środowisku.

 

W dalszej części mowy końcowej Plichta wspomniał o materiale prasowym autorstwa Jezierskiego na temat Waldemara Jaroszewicza, gdańskiego radnego, członka Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy oraz członka Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana, który ukazał się na portalu Powoda („Z rejestru SB na listę PiS”). Henryk Jezierski w artykule tym zarzuca radnemu agenturalną przeszłość i stałą współpracę z SB. Pokłosiem tego artykułu jest wyrok karny, na razie nieprawomocny, jaki zapadł niedawno w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe, a skazujący Henryka Jezierskiego m.in. na karę pozbawienia wolności na okres 4 miesięcy, która to kara została warunkowo zawieszona.

 

– Powód przyjął w swoim postępowaniu podwójne standardy zachowania, uznając, że może oskarżać inne osoby o współpracę z SB nie mając na to żadnych wiarygodnych dokumentów – mówił Wenanty Plichta.

 

Pełnomocnik red. Strzemiecznej-Rozen odniósł się też do zarzutu wobec pozwanych o nierzetelność dziennikarską podczas przygotowywania materiału wyemitowanego w TVP3 Gdańsk. Podkreślał, że: – red. Mielczarek przeprowadziła szereg rozmów i w tym również z Powodem, umożliwiając mu ustosunkowanie się do publikacji zawartej w książce wydanej przez IPN. Powód w rozmowie z red. Mielczarek nie wykluczył, aby coś napisał do SB. I zachowuje się bardzo swobodnie, bo jest przekonany, że żadne dokumenty na temat jego kontaktów z SB się nie zachowały. Dodał, że w czasach PRL-u SB uchodziło za instytucję bardzo rzetelną, nie można więc kwestionować prawdziwości zapisów, które się zachowały.

 

Mecenas Plichta podkreślał, że przedmiot wyemitowanego programu służył ważnym interesom społecznym.  Powód zapomniał, że został członkiem organu ustawowego. A przecież społeczeństwo jest zainteresowane, kto działa w takich radach programowych. Stąd wzięło się zainteresowanie Powodem i jego przeszłością, co nie jest wynikiem jakiejś walki, tylko służyło wyjaśnieniu, kim jest osoba mająca wpływ na programy emitowane w telewizji. Podkreślił też, że pozwana nie miała wpływu na wybór członków Rady, gdyż jedynym organem do tego powołanym jest Rada Mediów Narodowych. Ustawa nie przewiduje odwołania członka RP w trakcie kadencji. Dlatego Rada Mediów Narodowych uchyliła się od skutku swojego oświadczenia o powołaniu Henryka Jezierskiego w skład Rady Programowej. Inaczej, Henryk Jezierski nigdy nie był członkiem RP, bo to uchylające oświadczenie ma moc prawną. Stąd wszystkie stwierdzenia Powoda, że określone siły chciały się pozbyć z Rady jedynego niezależnego dziennikarza nie mają najmniejszych podstaw w rzeczywistości.

 

Na koniec mec. Plichta poruszył kwestię żądań Jezierskiego w przypadku nieprzychylenia się przez Sąd do stanowiska strony pozwanej i uznania, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Powoda w wyniku emisji materiału z dnia 27 stycznia 2017 r. Powód żąda od Pozwanej zamieszczenia przeprosin na portalu prowadzonym przez Powoda. Umieszczenie tekstu przeprosin na portalu Powoda, który jest jednocześnie wydawcą, redaktorem naczelnym i jedynym dziennikarzem, może doprowadzić do nadmiernych kosztów. Powód nie ma cennika i może zastosować każdą sumę. Znany jest przypadek w Trójmieście, kiedy Powód zastosował absurdalnie wysoką cenę dla osoby, która przegrała proces karny o zniesławienie. Oskarżona płaci wysokie koszty za opublikowanie wyroku sądu na portalu Powoda –  zauważył mec. Wenanty Plichta. Wg pozwanych dziennikarek ogłoszenia sądowe przepraszające nie powinny się ukazywać na tym portalu. Portal ten słynie z tego, że publikuje się tam bardzo kontrowersyjne treści, które nie są przyjęte w cywilizowanym świecie mediów (w artykule „Cel uświęca trupy” Jezierski pisze o jednej z partii: „najbardziej zażydzona z partii”). Jezierski zamieszcza tam teksty o wyraźnym wydźwięku antysemickim, bardzo negatywnie wypowiada się o osobach zmarłych (np. o Lechu Kaczyńskim, prof. Bronisławie Geremku). Publikowanie na tym portalu wyroku sądu urąga cywilizowanym standardom – powiedział mec. Plichta.

 

Sędzia Kowalski zadecydował o zapisaniu do protokołu prośby o niezamieszczaniu przeprosin na prywatnym portalu Powoda. (moto.media.pl), gdyż istnieje uzasadnione podejrzenie o zastosowaniu „szczególnie ciężkiej” taryfy wobec Pozwanej, a ponadto umieszczane są tam teksty o silnym zabarwieniu antysemickim oraz uwłaczające osobom zmarłym.

 

Mecenas Tomasz Plaszczyk, pełnomocnik Agaty Mielczarek, podobnie jak jego poprzednik, wniósł o oddalenie powództwa i zniesienie kosztów procesowych. Oprócz spraw poruszonych przez mec. Plichtę, zwrócił uwagę na trzy sprawy.

 

  1. Powód zarówno przed połączeniem rozpraw jak i teraz bardzo usilnie starał się uczynić z tej sprawy proces lustracyjny. Plaszczyk stanowczo stwierdził, że to nie jest proces lustracyjny. Jego zdaniem Powód z racji zniszczenia dokumentów dowodowych w bardzo swobodny sposób ma możliwość manipulowania faktami.
  2. Pełnomocnik red. Mielczarek uważa, że dziennikarz telewizji publicznej dołożył wszelkiej staranności opracowując materiał prasowy, co w niniejszej sprawie zostało wykazane wszystkimi dowodami. Zostało to też poparte opinią przyjaciela sądu w postaci Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. O rzetelności dziennikarskiej red. Mielczarek świadczą m.in. zeznania świadków na temat procedury przygotowywania materiału. Według pierwotnej wersji ten materiał miał się ukazać tego samego dnia, natomiast pozwana, narażając się na konsekwencje pracownicze postanowiła zrobić tak, jak się powinno pracować, kiedy chcemy mówić o dochowaniu rzetelności, staranności dziennikarskiej. Nie można jej więc zarzucić naruszenia zasad profesjonalizmu, zasad rzetelności dziennikarskiej, że działała w sposób bezprawny i że naruszyła dobra osobiste Powoda. Oczywiście Powód mógł czuć się dotknięty, ale mentalne i moralne odczucia powoda powinny zostać poza zakresem tego postępowania.
  3. W przypadku, gdyby jednak Sąd uznał, że pozwana naruszyła dobra osobiste Powoda, pełnomocnik red. Mielczarek prosił o nie nakazywanie pozwanej umieszczenia tekstu przeprosin na portalu Powoda. Ponieważ zachodzi obawa żądania, być może w celu merkantylnym, zbyt wysokiej opłaty za zamieszczenie tego ogłoszenia. Po drugie z punktu widzenia tego co się ukazuje na tym portalu, to trudno sobie wyobrazić, aby nazwisko profesjonalnego dziennikarza, niezależnie od tego jaką reprezentuje redakcję, mogło się znaleźć na portalu, na którym podpisujący się Henryk Jezierski, np. w styczniu 2019 r. pisze w artykule „Ani kropli polskiej krwi na żydowską macę”: Obserwując dzisiejsze uroczystości pogrzebowe eks-prezydenta Gdańska  w Bazylice Mariackiej miałem zamiar skoncentrować się na ekumenicznym, czyli żydowskim obrządku tego spektaklu i poddać gruntownej weryfikacji swoje dotychczasowe przekonanie na temat rodowodu zamordowanego. Od dziesięcioleci uważałem bowiem Pawła Adamowicza za potomka tej części Litwinów, którzy nienawiść do Polaków z jednoczesnym kundlizmem wobec swołoczy sowieckiej – zarówno stalinowskiej, jak i hitlerowskiej – wyssali z mlekiem matki. Ta cecha dawała im zresztą przepustkę do wyjazdu z Litwy na odzyskane, historyczne ziemie polskie.

 

Na głównej stronie owego portalu Jezierskiego jest też zakładka: „Żydokomuna w realiach polskich 1926-2021”. Znajdują się tam również takie artykuły jak: „Solidarni utrwalacze żydokomuny”, „Casus Trump: Memento dla szabasgojów”, albo „Warto być Polakiem, czyli patriotyzm po żydohazarsku”.

 

– Absolutnie nieuzasadnione i wręcz szkodliwe byłoby, zwłaszcza w majestacie prawa, dokładanie się finansowe do publikowania tego typu treści. Natomiast wszelkie inne formy przeprosin są zasadne – uznał mec. Plaszczyk.

 

Mec. Jezierska-Wojak zamierzała polemizować z pełnomocnikami obu pozwanych, jednak sędzia Kowalski zakończył wszelką dyskusję, proponując złożenie uzupełnień w załączniku do protokołu.

 

Rozprawa, najprawdopodobniej końcowa z ogłoszeniem wyroku, została zaplanowana na 13 maja 2021 r.

 

stanowisko CMWP SDP w tej sprawie :

***

Przypomnijmy:

 

Henryk Jezierski zaprzecza, aby był współpracownikiem SB.

 

IPN podaje, że w jego zasobach zostały odnalezione trzy zapisy ewidencyjne dotyczące Henryka Jezierskiego:

 

  1. Nr 57968 – Wydz. III zarejestrował w dniu 27 kwietnia 1988 r. Jezierskiego na kandydata tajnego współpracownika (KTW) o pseudonimie „JUREK”. 1 lipca 1988 r. sprawę przerejestrowano na TW „JUREK”
  2. 3 lipca 1989 r. Wydział III Gdańsk przekazał sprawę Jezierskiego do Archiwum Wydziału „C” do numeru I-26134 akta sprawy zarejestrowanej do numeru 57968. Na karcie dopisano „odmowa współpracy rok brakowania – 2005”.
  3. Zapis na karcie MKr – 3 z kartoteki odtworzeniowej MSW w Warszawie dotyczącej Henryka Jezierskiego, z której wynika, że akta archiwalne Wydziału „C” WUSW Gdańsk nr I-26134 zmikrofilmowano i zniszczono. Jako datę zniszczenia mikrofilmu nr 25134/I wskazano 2010 r.

 

Opracowanie: Maria Giedz

Zdjęcie: Maria Giedz

Kolejny dziennikarz z Gdańska pozwany z art. 212 kk przez Henryka Jezierskiego

Kolejny dziennikarz z Gdańska został pozwany z art. 212 kk przez Henryka Jezierskiego w związku z podejrzeniami dot. jego domniemanej współpracy ze służbą bezpieczeństwa PRL. Rozprawa pojednawcza zakończyła się  fiaskiem, pierwsza rozprawa  sądowa zaplanowana została na wrzesień b.r. 

 

Tym razem Henryk Jezierski wniósł akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko red. Krzysztofowi Załuskiemu.  Henryk Jezierski to  właściciel i redaktor naczelny wydawnictw motoryzacyjnych. Przyczyną oskarżenia jest opublikowany 7 stycznia 2018 r. na portalu internetowym www.sdp.pl artykuł autorstwa Załuskiego p.t. “Układ trójmiejski kontra repolonizacja”.

 

CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem, gdyż w ocenie Centrum ta  sprawa narusza realizację zasady  wolności słowa demokratycznego państwa. Mimo to red. Maria Giedz, obserwator  CMWP SDP,   nie mógł przebywać na sali rozpraw. Rozprawa była niejawna.

 

Podczas rozprawy 16 i 20 kwietnia  b.r. nie doszło do pojednania. Z aktu oskarżenia wiadomo, że Henryk Jezierski domaga się od oskarżonego Krzysztofa Załuskiego publikacji wyroku sądu nie później niż 14 dni od jego uprawomocnienia się w formie ogłoszeń na stronach głównych portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz wydawanego przez siebie portalu oraz utrzymania ogłoszeń na tychże stronach przez co najmniej miesiąc, po czym przeniesieniem ich na kolejne 24 miesiące do działu “Publicystyka” lub pokrewnego” tych dwóch portali. Ponadto  Henryk Jezierski domaga się od  Krzysztofa Załuskiego wypłacenia na rzecz oskarżyciela 20 tys. zł, a także zwrotu kosztów procesowych.

 

W spornym artykule autorstwa Załuskiego ukazały się dwa sformułowania dotyczące Henryka Jezierskiego, które według oskarżyciela są nieprawdziwe, gdyż mają związek z podejrzeniem oskarżyciela o współpracę ze służbami bezpieczeństwa. Podejrzenie o agenturalną przeszłość Jezierskiego Załuski oparł na publikacji Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym” (wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r.).

 

Jezierski twierdzi, że w czerwcu 2017 r. otrzymał z IPN całą zawartość swojej teczki, w której nie ma dokumentu potwierdzającego fakt współpracy z SB. Natomiast jest tam dokument potwierdzający odmowę współpracy.

 

Sąd wyznaczył termin rozprawy na 8 września 2021 r. Będzie ona prowadzona już w trybie jawnym.

 

Maria Giedz

CMWP SDP w sprawie programu „Warto rozmawiać”

CMWP SDP apeluje do kierownictwa  TVP S.A. o emisję programu „Warto rozmawiać” z 19 kwietnia br.  autorstwa redaktorów Jana Pospieszalskiego i Pawła Nowackiego i przywrócenie dotychczasowego stałego miejsca tego programu w ramówkach Telewizji  Polskiej.

 

19 kwietnia br.  o godz. 20.35 miał być wyemitowany na żywo w TVP3 kolejny odcinek programu „Warto rozmawiać”.  Jak poinformował w mediach społecznościowych prowadzący program red. Jan Pospieszalski „Przed wejściem do studia poinformowano nas, że program jest nagrywany i zostanie wyemitowany później Tyle dowiedziałem się od dyrekcji anteny Kiedy? Nie wiem. Nagrany program z udziałem ministra P. Czarnka dot konsekwencji nauczania zdalnego dla dzieci, nauczycieli, rodzin (pisownia oryginalna).  Wg informacji CMWP SDP program „Warto rozmawiać” został nagrany i nie podano terminu jego emisji. Jak informują media, TVP oświadczyła, że prowadzi rozmowy z producentem w sprawie utrzymania cyklu w ramówce.

 

20 kwietnia br. Komisja Etyki Telewizji Polskiej stwierdziła, że wyemitowany 12.04.21 r. odcinek „Warto rozmawiać” o walce rządu z pandemią naruszył zasady etyki dziennikarskiej obowiązujące w TVP. Skargę na program złożyła Joanna Lichocka, posłanka PiS, członek Rady Mediów Narodowych. Redakcja programu “Warto Rozmawiać” oświadczyła w mediach społecznościowych, że nie przyjmuje do wiadomości orzeczenia Komisji Etyki TVP z 19.04.2021, ponieważ w ich ocenie orzeczenie to wydane zostało z pominięciem procedur, które zakładają wysłuchanie wszystkich stron prowadzonego postępowania. Prowadzący i producent programu nigdy nie zostali wezwani przed Komisję, by złożyć wyjaśnienia w sprawie programu z 12.04.2021.

 

Redaktor Jan Pospieszalski i wydawca programu red. Paweł Nowacki, autorzy programu „Warto rozmawiać” to cenieni i powszechnie znani w Polsce dziennikarze, z niekwestionowanym dorobkiem zawodowym, cieszący się od wielu lat wiarygodnością i zaufaniem widzów. W przeszłości wielokrotnie wykazywali się odwagą cywilną w poruszaniu trudnych i kontrowersyjnych tematów, realizując misję telewizji publicznej.  W ocenie CMWP SDP  zawieszenie programu „Warto rozmawiać” byłoby  dla w/w twórców niezasłużoną i wyjątkowo dokuczliwą represją, która  zagrażałaby realizacji zasady wolności słowa w demokratycznym państwie i obniżałaby jakość debaty publicznej w Polsce.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

 

Warszawa, 21.04.2021 r.

Zapowiedź premiery filmu „Stan zagrożenia” red. Ewy Stankiewicz w TVP 1. Apelowało o to CMWP SDP

W niedzielę 18 kwietnia o godz. 21:15 TVP 1  wyemituje film dokumentalny red. Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia” poświęcony katastrofie smoleńskiej. Film zostanie wyemitowany również w TVP Polonia (dzień później, 19 kwietnia o godzinie 22:35. Powtórka o godzinie 4:45). Jak  poinformowała red. Ewa Stankiewicz, film nie będzie dostępny w internecie.

 

Film zdobył nagrody na 21 festiwalach w świecie- mówi red. Ewa Stankiewicz.

 

https://niezalezna.pl/390950-dokument-o-smolensku

 

„Stan Zagrożenia” ujawnia nieznane dotąd kulisy tego, co stało się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Wyróżniano go w kategorii “pełnometrażowy film dokumentalny”, ale na festiwalu Gold Movie Awards przyznano mu też nagrodę w kategorii „najlepszy producent”.

 

– Jestem sama tym zaskoczona [liczbą nagród] i bardzo się cieszę. To znaczy, że film jest zrozumiały dla społeczności międzynarodowej, pomimo, że mówi o tym, co się zdarzyło w Polsce, o bardzo zakłamanej kwestii, która polegała bardzo dużej dezinformacji. Okazuje się, że opowiedzenie o tym, jak zginął polski prezydent na terenie Rosji jest, po pierwsze, interesujące za granicą, a po drugie – widać, że jest to opowiedziane w sposób zrozumiały – mówiła Ewa Stankiewicz w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

 

CMWP SDP  dwukrotnie apelowało publicznie o emisję filmu w telewizji publicznej  (21 stycznia b.r. oraz 10 kwietnia b.r.) oraz wystąpiło w tej sprawie pisemnie do Prezesa TVP S.A. (14 kwietnia 21 r.)

 

Foto: wnet.fm

 

Apele CMWP SDP w sprawie emisji filmu red. Ewy Stankiewicz: TUTAJTUTAJ.