Odłożony wyrok w sprawie red. Wojciecha Biedronia z tygodnika „Sieci”

Zmiana miejsca zamieszkania oskarżyciela prywatnego jest przyczyną odwołania ogłoszenia wyroku w sprawie red. Wojciecha Biedronia w związku z jego artykułem na temat byłego sędziego Wojciecha Łączewskiego przez Sąd Okręgowy w Łodzi. W roli  oskarżyciela prywatnego występuje właśnie Wojciech Łączewski, a wyrok miał być ogłoszony w poniedziałek, 4 stycznia 2021 r.

 

Sprawa dotyczyła publikacji na temat b. Sędziego W. Łączewskiego, w której opisano, jak miał on nawiązać prywatną korespondencję z osobą, którą uznał za dziennikarza Tomasza Lisa i miał namawiać red. naczelnego „Newsweeka” do obrania nowego kierunku w politycznej walce z rządem. Sąd Okręgowy uznał, że redaktor Wojciech Biedroń pomówił sędziego „o właściwości, które mogły go narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu sędziego poprzez nieprawdziwe wskazanie, że wobec pokrzywdzonego toczy się postępowanie dyscyplinarne”. W istocie chodziło o postępowanie wyjaśniające, ale nawet wielu prawników stosuje te określenia zamiennie. Wojciech Łączkowski, jeszcze jako sędzia, wystąpił w listopadzie 2016 r. z prywatnym aktem oskarżenia wobec red. Wojciecha Biedronia.  Latem 2018 roku sąd I instancji  r. uznał dziennikarza za winnego. Podstawą był art. 212 kodeksu karnego mówiący o zniesławieniu. Biedroniowi wymierzono 25 tysiące złotych grzywny. Na początku 2019 roku, po apelacji, Sąd Okręgowy w Łodzi złagodził wyrok i zmniejszył grzywnę do 3 tys. zł., ale uznał winę dziennikarza.

 

We wrześniu 2020 roku Sąd Najwyższy uchylił wyrok wymierzający grzywnę red. Biedroniowi. Sprawa wróciła do II instancji, czyli do Sądu Okręgowego w Łodzi. W poniedziałek 4 stycznia 2021 miał być ogłoszony wyrok. Tak się jednak nie stało. „Podobno oskarżyciel prywatny (Wojciech Łączewski – H.B.) zmienił adres zamieszkania i właśnie dzisiaj, w poniedziałek, wpłynął wniosek, z którego wynika, że nie został powiadomiony o poprzednim terminie rozprawy” – powiedział mecenas Dariusz Pluta, który jest adwokatem Wojciecha Biedronia.  Adwokat dodaje, że, jeśli okazałoby się to faktem i Łączkowski nie istotnie nie został zawiadomiony o terminie rozprawy, byłoby to przesłanką ewentualnej apelacji. „Sąd otworzył rozprawę i wyznaczył termin na 27 stycznia” – podał adwokat. „Nie podoba mi się tego typu zachowanie oskarżyciela, bo sąd tutaj nie miał wyjścia i musiał wyznaczyć nowy termin” – podkreślił red. Biedroń. Zdaniem dziennikarza w tej sprawie chodzi jednak o coś innego. „Ciągle przed sądem staje dziennikarz. Dziennikarz skazany z haniebnego artykułu 212 kodeksu karnego. Ja nigdy nie byłem karany, a dziś sytuacja jest taka, że po raz kolejny, 30 lat po upadku komuny, dziennikarz musi odpowiadać z artykułu 212” – mówił w poniedziałek w Łodzi Wojciech Biedroń. Dziennikarz przypomniał, że do sądu trafił akt oskarżenia, który opisuje działania Wojciecha Łączewskiego także w sprawie Biedronia.

 

Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP. Przeciwko wyrokowi skazującemu red. Wojciecha Biedronia Centrum występowało  m.in. w lutym 2019 r. , tuz po jego skazaniu przez Sąd Okręgowy w Łodzi.

 

Protest CMWP SDP jest TUTAJ.

 

Tekst i zdjęcia : Hubert Bekrycht , wiceprezes Oddziału Łódzkiego SDP

 

 

Protest CMWP SDP przeciwko blokowaniu informacji o walczącym o życie Polaku przez brytyjski sąd

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko próbom ograniczenia przez Sąd  w Wielkiej Brytanii prawa do korzystania z wolności słowa przez polską opinię publiczną poprzez wydany czasowo zakaz informowania o sprawie  Polaka w średnim wieku znanego  pod inicjałami RS, któremu szpital odmawia podawania pokarmów i płynów w efekcie czego może on umrzeć z głodu i z pragnienia.

 

Decyzję o zakazie informowania mediów o tej sprawie Sąd podjął 28 grudnia b.r. zakazując przekazywania mediom z Polski informacji na temat dramatycznej sytuacji pana RS oraz o działaniach polskiego rządu w jego sprawie. 30 grudnia zmieniono tę decyzję, ale nadal jest ona obwarowana licznymi ograniczeniami, w związku z tym dziennikarze z Polski  nie mają informacji na ten temat i nie są informowani o jej przebiegu. Pan RS został zabrany do szpitala po zawale serca i niedotlenieniu mózgu na początku listopada 2020 r. Na początku grudnia Sąd podjął decyzję o zakazie jego odżywiania i nawadniania. Polska rodzina RS , m.in. matka i siostra walczą o cofnięcie tego zakazu,  twierdzą, że był on  pobożnym katolikiem z jednoznacznymi poglądami na temat długości ludzkiego życia,  wyrażał np. oburzenie decyzją z 2018 o zakazie stosowania dalszej terapii względem rocznego Alfiego Evansa, którego śmierć wstrząsnęła opinią publiczną w wielu krajach świata. Mieszkająca w Polsce matka RS wydała już większość swoich oszczędności próbując uratować syna. Jej walkę o uratowanie życia syna wspierają jej dzieci i wnuki,  żona RS jest przeciwna podtrzymywaniu jego życia. Organizacja Christian Legal Centre zgodziła się pokryć przyszłe koszty prawne tej sprawy i wspiera rodzinę w tej sądowej batalii o życie ich krewnego. Jest to ta sama organizacja pro-life, która pomagała rodzicom Alfiego Evansa w końcowym etapie ich dramatycznej walki prawnej o uratowanie życia dziecka w 2018 roku.

 

Wg informacji CMWP SDP podawanie płynów choremu zostało decyzją Sądu wycofane w Wigilię Bożego Narodzenia. Wówczas polski minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau wystosował formalnie pismo do ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Dominica Raaba z prośbą o pilną „pomoc i interwencję” w sprawie wznowienia odżywiania i nawadniania. W liście prosi się o współpracę Wielkiej Brytanii w repatriacji RS do Polski przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, gdzie ma się leczyć w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSW.Rząd Polski złożył również  skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, popierając argument rodziny, że „prawo do życia” RS zostało naruszone przez Wielką Brytanię i zwrócił się do ETPCz o nakazanie jego repatriacji do Polski.

Po pięciu dniach odwodnienia, na pilnej rozprawie sądowej poza godzinami pracy, wieczorem 28 grudnia, kolejny sędzia   zawiesił decyzję o wycofaniu odżywiania i płynów do czasu ponownego rozpatrzenia sprawy. Decyzja ta ma być podjęta  przed 7 stycznia  br.

 

CMWP SDP  zwraca uwagę , iż  opisany powyżej sądowy zakaz  przekazywania dziennikarzom informacji na temat tej sprawy oraz utrudnianie im  kontaktu ze wszystkimi stronami tego konfliktu jest naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Jest to przejawem cenzury prewencyjnej, która  w Polsce jest konstytucyjnie zakazana. Działanie to uniemożliwia dotarcie do odbiorców mediów z komunikatem będącym ważnym elementem  debaty publicznej dotyczącej fundamentalnych spraw światopoglądowych.  Działanie takie jest także sprzeczne z  Europejską Konwencją Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu i narusza  więc zasadę wolności słowa, myśli i przekonań, co jest wielce naganne, niedopuszczalne i niezgodne z obowiązującym prawem.

 

CMWP SDP apeluje o przekazanie opinii publicznej wszystkich istotnych informacji na temat tej sprawy.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

Warszawa, 2 stycznia 2021 r.

 

Ze względu na charakter sprawy nie publikujemy danych osobowych osób w nią zaangażowanych.

 

CMWP SDP przeciwko nadużywaniu wolności słowa poprzez profanację wizerunku Matki Bożej

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko nadużywaniu zasady wolności słowa i wolności mediów czego wyjątkowo jaskrawym przykładem jest   opublikowanie w weekendowym wydaniu „Wysokich Obcasów”, dodatku do „Gazety Wyborczej” (19/20.12.20), grafiki przedstawiającej wizerunek Matki Bożej jako zwolenniczki aborcji. Na tym wizerunku ma ona twarz zasłoniętą maseczką z błyskawicą – symbolem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, oraz trzyma czarną parasolkę, która była symbolem demonstracji przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych.

 

W ocenie CMWP SDP publikacja ta jest prowokacją, narusza prawo do wolności i poszanowania uczuć religijnych innych osób oraz jest publikacją łamiącą podstawowe zasady etyki dziennikarskiej, jaką jest zasada szacunku i tolerancji oraz poszanowania ludzkiej godności oraz praw i nie mieści się w standardach zachowań obowiązujących media.

 

Respektowanie norm etyki zawodowej jest konieczne podczas wykonywania każdej czynności związanej z dziennikarstwem, zarówno na etapie zbierania materiału, jego redagowania jak i samej publikacji. Wolność środków masowego komunikowania nie ma charakteru absolutnego i musi mieścić się w ramach wytyczonych zarówno przez akty prawne, jak i etykę dziennikarską, co wielokrotnie stwierdzano na gruncie prawa polskiego i międzynarodowego oraz w analizach medioznawczych. . Szczególnie bulwersujący jest w tym wypadku także moment publikacji – ma to miejsce tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, które dla chrześcijańskiego kręgu kulturowego są afirmacją życia od poczęcia, a dla wielu, także niewierzących ludzi, są okazją do poszukiwania zgody i porozumienia.  Opublikowana grafika z pewnością temu nie służy.

 

W związku z tym CMWP SDP przypomina iż zgodnie z zasadami Światowej Karty Etyki Dziennikarskiej przyjętej 12 czerwca 2019 podczas 30. Kongresu Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej (IFJ) wyrażonym w art. 9 w/w Karty publikowane przez dziennikarzy informacje lub opinie nie mogą przyczyniać się do wywoływania nienawiści lub uprzedzeń, a dziennikarz powinien dołożyć wszelkich starań, aby nie ułatwiać szerzenia jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na pochodzenie geograficzne, społeczne lub etniczne, dyskryminacji rasowej, dyskryminacji ze względu na płeć, orientację seksualną, niepełnosprawność, poglądy polityczne lub z innych względów. Jest to podstawą zasady wolności słowa w demokratycznym państwie, do której przestrzegania zobowiązani są przedstawiciele wszystkich mediów.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 21 grudnia 2020 r.

CMWP SDP w obronie dziennikarzy pozywanych przez mec. Romana Giertycha z art. 212 kk

CMWP SDP z najwyższym niepokojem obserwuje wzrastającą liczbę pozwów kierowanych przeciwko dziennikarzom przez Romana Giertycha w odpowiedzi na ich publikacje dotyczące jego zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i oświadcza, iż wspiera dziennikarzy w tym sporze. Według przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości Roman Giertych miał działać na szkodę spółki, z którą był związany, a z której miało dojść do wyprowadzenia ponad 90 mln złotych. Adwokat zasłabł podczas zatrzymania i trafił na krótko do szpitala, co było przedmiotem szeregu publikacji medialnych w listopadzie.

 

Roman Giertych oskarża red. Cezarego Gmyza, red. Samuela Pereirę i red. Piotra Nisztora z art. 212 kodeksu karnego o zniesławienie, zapowiedział także skierowanie takiego pozwu przeciwko red. Michałowi Adamczykowi.

 

W ocenie CMWP SDP wnoszone w niniejszej sprawie akty oskarżenia stanowią tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie niezależności dziennikarskiej oraz ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red. Cezarego Gmyza, red. Samuela Pereiry, red. Piotra Nisztora i red. Michała Adamczyka, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania tematyki zarzutów wobec Romana Giertycha. Powoduje to tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to naruszenie niezależności dziennikarzy, którzy w interesie społecznym mają prawo wyrażać publicznie swoje poglądy nawet w trudnych i kontrowersyjnych sprawach, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawy monitoringiem i zapewnia, iż nieodpłatnie udzieli w/w dziennikarzom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

 

Dr Jolanta Hajdasz
Dyr. CMWP SDP

 

Warszawa 7 grudnia 2020 r.

 

Fot. zrzut ekranu z portalu tvp.info.pl

Media o stanowisku CMWP SDP na temat odmowy udzielania informacji niektórym redakcjom przez Strajk Kobiet

„Dziennik Gazeta Prawna”, TVP Info, Radio Maryja, Telewizja Republika, telewizja wPolsce.pl, portale wpolityce.pl, niezależna.pl, wprost.pl, wirtualnemedia.pl i press.pl – te m.in. media cytowały protest CMWP SDP przeciwko odmowie udzielania informacji redakcjom TVP S.A , TV Republika, TV Trwam , Gazety Polskiej , Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika przez organizację „Strajk Kobiet”, które zostało opublikowane 25 listopada br.

 

Media zwracały uwagę na stanowisko CMWP SDP oraz to , iż szczególnie bulwersująca jest w tym wypadku forma wyrażania tej odmowy przez Strajk Kobiet – przepychanki z dziennikarzami, ich szarpanie oraz określanie ich słowami uważanymi powszechnie za obelżywe to nieakceptowalne formy . Należy przy tym zauważyć, iż publikacje w/w redakcji na temat „Strajku Kobiet” ujawniały niejasne powiązania finansowe organizatorek akcji protestacyjnych mających miejsce w Polsce po 22 października b.r. oraz opisują różnego rodzaju kontrowersje związane z ich publiczną działalnością, co w ocenie CMWP SDP ma wpływ na negatywny stosunek „Strajku Kobiet” do dziennikarzy z tych redakcji .

Strajk Kobiet i ataki na media. Jolanta Hajdasz gościem w audycji “Polityczna kawa” w Telewizji Republika

Kuriozalną jest sytuacja, kiedy odmawia się wejścia na konferencję prasową poszczególnym mediom. To sytuacje, które nigdy nie powinny mieć miejsca  – tak dyrektor CMWP SDP Jolanta Hajdasz oceniła dziś zachowanie aktywistek tzw. Strajku Kobiet, które selekcjonują dziennikarzy przed wejściem na konferencję prasową. – Organizatorzy strajku zachowują się jak prowokatorzy – wskazała Hajdasz w rozmowie z redaktorem Tomaszem Sakiewiczem.

 

29 listopada gościem “Politycznej Kawy” w Telewizji Republika była Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Rozmawiano o ostatnich atakach na dziennikarzy w trakcie protestów i konferencji Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, których ofiarą padła także reporterka portalu Niezalezna.pl. – Jest to sytuacja zadziwiająca, kiedy kierownictwo organizacji, która wzywa do protestów, mieni się obrońcą praw człowieka, w ten sposób traktowanie dziennikarzy toleruje i wręcz do tego zachęca. Kuriozalną jest sytuacja, kiedy odmawia się wejścia na konferencję prasową poszczególnym mediom. To sytuacje, które nigdy nie powinny mieć miejsca – mówiła Jolanta Hajdasz .  – Organizatorzy strajku zachowują się jak prowokatorzy, którzy dokładnie chcą taką reakcję wywołać, żeby była o tym dyskusja, żebyśmy musieli o tym rozmawiać w audycjach,  a nie o tym, jak są te manifestacje finansowane, ile na nie przekazała “Gazeta Wyborcza”,  bo przecież 700 tysięcy złotych przekazanych na Strajk Kobiet przez “Wyborczą” to fakt, o którym sami na swoich łamach informowali. Pytanie: gdzie jest granica zaangażowania mediów w sytuację polityczną? Tych pytań ma nie być, bo w świetle tych bulwersujących ataków rozmawiamy o tym, jak traktowani są dziennikarze – wskazała Jolanta Hajdasz.   Rozmówczyni redaktora Tomasza Sakiewicza wskazała na nierówność, jaka ma ostatnio miejsce w traktowaniu dziennikarzy. Podała dwa przykłady.

 

– Jeżeli mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy na kilka godzin zatrzymano dziennikarkę “Gazety Wyborczej” przez policję, powinna ta policja zwolnić ją wtedy, gdy ją zatrzymała i zorientowała się, że ma do czynienia z dziennikarzem. Ale chodzi o reakcję środowiska – petycja w internecie trwająca kilka dni, zawiadomienia od najwyższych instytucji w Polsce zajmujących się tą sprawą, stowarzyszenia międzynarodowe dziennikarskie też nie omieszkały zapytać się o tę sytuację. Natomiast, kiedy w momencie mamy fakty bulwersujące, czyli odmowę udzielenia informacji dziennikarzom konkretnych stacji, tych które zadają trudne pytania, przecież widać to gołym okiem, kiedy mamy do czynienia z poturbowaniem dziennikarzy, obrażaniem, upokarzaniem, atakami fizycznymi, te instytucje milczą. Nie ma żadnej solidarności zawodowej – powiedziała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

 

Cały program TUTAJ.

Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. CMWP SDP w Radiu Maryja

Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. (…) Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – zaznaczyła w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Tekst został opublikowany 29 listopada  br. 

 

Dr Jolanta Hajdasz wskazała, że „wydarzenia z ostatnich dni z udziałem dziennikarzy po raz kolejny pokazują, na jakie manowce prowadzą nasz kraj obowiązujące w naszym systemie prasowym zasady niczym nieograniczonej i niczym nieregulowanej wolności – zwanej dla zmylenia nas wszystkich – wolnością słowa”. – Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie, a przeciętny człowiek może mieć trudności z odpowiedziami nawet na najprostsze pytania dot. mediów, np. kim jest dziennikarz, jak powinien się zachowywać, czy media powinny finansować działalność polityczną i gdzie jest granica zaangażowania redakcji, np. w akcję protestacyjną? Czy można się dziwić, że policja ma problemy z odróżnieniem dziennikarza od aktywnego uczestnika manifestacji, skoro tenże dziennikarz jest w pierwszym rzędzie protestujących, wznosi razem z nimi okrzyki i szarpie się z policjantem, a dopiero przy zatrzymaniu krzyczy, że jest z prasy? – pytała felietonistka. Dziennikarz na demonstracji nie może być demonstrantem. Nie powinien w niej uczestniczyć, skoro ma ją relacjonować – kontynuowała.– Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

 

Całość TUTAJ.

 

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie udzielania informacji redakcjom przez organizację „Strajk Kobiet”

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszaniu zasady wolności słowa demokratycznego państwa przez organizację „Strajk Kobiet” poprzez odmowę udzielania informacji i nie dopuszczania do uczestnictwa w konferencjach prasowych organizacji dziennikarzom z redakcji Telewizji Polskiej S.A, Telewizji Trwam, Telewizji Republika, Gazety Polskiej, Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika. Szczególnie bulwersująca jest przy tym forma wyrażania tej odmowy – przepychanki z dziennikarzami, ich szarpanie oraz określanie ich słowami uważanymi powszechnie za obelżywe.

 

Należy przy tym zauważyć, iż publikacje w/w redakcji na temat „Strajku Kobiet” ujawniają niejasne powiązania finansowe organizatorek akcji protestacyjnych mających miejsce w Polsce po 22 października b.r. oraz opisują różnego rodzaju kontrowersje związane z ich publiczną działalnością, co w ocenie CMWP SDP ma wpływ na negatywny stosunek „Strajku Kobiet” do dziennikarzy z tych redakcji.

 

CMWP SDP podkreśla, iż w ten sposób organizacja Strajk Kobiet łamie konstytucyjną zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która to obejmuje nie tylko wolność wyrażania swoich poglądów ale także pozyskiwania (i rozpowszechniania) informacji. Ponadto poprzez uniemożliwienie wykonywania zadań dziennikarskich organizacja „Strajk Kobiet” naruszyła art. 43 i 44 Prawa Prasowego, które mówią iż kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 43) oraz kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności (art. 44).

 

Odmowa udzielania informacji w/w redakcjom przez organizację „Strajk Kobiet” powtarza się regularnie od kilkunastu dni, w ostatnim tygodniu jednak (18-25.11.2020) nastąpiła eskalacja negatywnych działań tej organizacji wobec dziennikarzy. 18 listopada b.r. dziennikarka TVP Ksenia Kodymowska została w brutalny sposób usunięta z lokalu, gdzie miała się odbyć konferencja prasowa Strajku Kobiet, a towarzysząca jej ekipa TVP nie została wpuszczona na tę konferencję, nie została jej także udzielona żadna informacja na temat działalności organizacji, ani nie został wskazany sposób jej pozyskania w przyszłości. 24 listopada b.r. w ten sam sposób zostali potraktowani dziennikarze nie tylko Telewizji Polskiej, ale także Telewizji Trwam, Telewizji Republika, Gazety Polskiej , Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika, którzy nie zostali wpuszczeni na konferencję prasową „Strajku Kobiet”, obrażano ich i stosowano wobec nich przemoc fizyczną, by powstrzymać ich od wejścia na konferencję wraz z dziennikarzami innych mediów.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są zarówno instytucje państwowe oraz inne organizacje działające w przestrzeni publicznej. Opisana praktyka wykluczania niektórych dziennikarzy z dostępu do informacji budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by opisane wyżej działania „Strajku Kobiet” miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz,  dyr. CMWP SDP

Warszawa, 25 listopada 2020 r.

CMWP SDP po raz kolejny w obronie filmów harcerzy blokowanych przez YouTube

W związku z regularnym nakładaniem przez YouTube na filmy autorstwa harcerki Miry Raghavacharya szeregu obostrzeń takich jak blokada wiekowa (możliwość wyświetlania filmów dopiero od momentu, gdy widz ma ukończone 18 lat) czy celowe obniżenie zasięgów (materiał nie dociera do grona odbiorców, ponieważ platforma nie informuje o pojawieniu się materiału lub nie pozwala na wyszukanie go w wyszukiwarce czy poprzez inne metody), a nawet blokowanie dostępu do całości filmów, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zwróciło się się do firmy Google jako właściciela platformy YouTube o podjęcie natychmiastowych  i zdecydowanych działań mających na celu zaprzestanie blokowania przez YouTube filmów harcerzy ZHR mających na celu promowanie polskiego patriotyzmu oraz rozpowszechnianie wiedzy o polskich bohaterach.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przygląda się naruszeniom wolności polskich twórców, w tym harcerzy,  na platformie YouTube po raz kolejny.  Skrajnym przejawem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka okazało się całkowite zablokowanie w sierpniu  2020 filmu harcerzy ZHR pt. „Kilka dni”, który był oddaniem hołdu przez harcerzy uczestnikom  Powstania Warszawskiego. Jakkolwiek po interwencji Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dostęp do filmu został odblokowany, jednakże odblokowanie  to nastąpiło po 1 sierpnia, a więc po historycznej dacie rozpoczęcia Powstania Warszawskiego. Należy podkreślić, iż niniejszy film zawiera treści patriotyczne, niezwykle ważne dla historii naszego kraju. Powstanie Warszawskie było bowiem największą operacją militarną Armii Krajowej, wystąpieniem zbrojnym przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim.
Po pierwszym oświadczeniu CMWP SDP YouTube przeprosiło za swój błąd i opublikowało film w całości. Niestety na opublikowaniu filmu poprzestano, a następnie ponownie podejmowane są działania, które uniemożliwiają lub znacząco ograniczają możliwość publikowania filmów o tematyce patriotycznej, czy historycznej.

 

Kolejnym obostrzeniem ze strony YouTube okazało się aktualnie cenzurowanie treści filmu autorstwa harcerki Miry Raghavacharya dla osób poniżej 18 roku życia oraz ciągłe obniżanie zasięgów filmu bez podawania konkretnych powodów. YouTube nie określił dlaczego przedmiotowy film autorstwa harcerki Miry Raghavacharya kwalifikuje się według ich polityki dla osób jedynie pełnoletnich, tym samym bezpodstawnie blokując dostęp młodym ludziom do opisywanych przez nią epizodów z  historii Polski.

 

W piśmie skierowanym do  koncernu Google jako właściciela platformy YouTube CMWP SDP przypomina o tym, iż bezpodstawne cenzurowanie treści Twórców jest niezgodne z Konstytucją RP, a także Europejską Konwencją Praw Człowieka. Blokowanie dostępu do harcerskiego filmu przez YouTube narusza  więc zasadę wolności słowa, myśli i przekonań, co jest wielce naganne, niedopuszczalne i niezgodne z obowiązującym prawem.

W imieniu młodych twórców, których prawa są notorycznie naruszane, CMWP SDP zaapelowało  do YouTube o podjęcie działań w kierunku umożliwienia dostępu do filmów o historii Polski, zaprzestania blokowania i ograniczania zasięgów  ich Twórcom, a także o podjęcie odpowiednich kroków w celu uniknięcia ponownych błędów, które dosłownie eliminują treści patriotyczne dotyczące Polski.

 

Protest CMWP SDP przeciwko zatrzymaniu fotoreporterki Agaty Grzybowskiej przez policję

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP protestuje przeciwko zatrzymaniu Agaty Grzybowskiej, fotoreporterki Agencji RATS, przez policję podczas protestu pod siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki w Warszawie w dniu 23 listopada br.

 

Policja zatrzymała Agatę Grzybowską 23 listopada br. Zatrzymanie trwało kilka godzin, dziennikarce zarzucono naruszenie nietykalności policjanta. Dziennikarka nie przyznaje się do stawianych jej zarzutów. Apelujemy do Prokuratury o niestawianie jej zarzutu naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego lub jego umorzenie, a do dziennikarzy o rzetelne relacjonowanie przebiegu tego zdarzenia.

 

dr Jolanta Hajdasz

Warszawa, 24 listopada 2020 r.