Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. CMWP SDP w Radiu Maryja

Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. (…) Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – zaznaczyła w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Tekst został opublikowany 29 listopada  br. 

 

Dr Jolanta Hajdasz wskazała, że „wydarzenia z ostatnich dni z udziałem dziennikarzy po raz kolejny pokazują, na jakie manowce prowadzą nasz kraj obowiązujące w naszym systemie prasowym zasady niczym nieograniczonej i niczym nieregulowanej wolności – zwanej dla zmylenia nas wszystkich – wolnością słowa”. – Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie, a przeciętny człowiek może mieć trudności z odpowiedziami nawet na najprostsze pytania dot. mediów, np. kim jest dziennikarz, jak powinien się zachowywać, czy media powinny finansować działalność polityczną i gdzie jest granica zaangażowania redakcji, np. w akcję protestacyjną? Czy można się dziwić, że policja ma problemy z odróżnieniem dziennikarza od aktywnego uczestnika manifestacji, skoro tenże dziennikarz jest w pierwszym rzędzie protestujących, wznosi razem z nimi okrzyki i szarpie się z policjantem, a dopiero przy zatrzymaniu krzyczy, że jest z prasy? – pytała felietonistka. Dziennikarz na demonstracji nie może być demonstrantem. Nie powinien w niej uczestniczyć, skoro ma ją relacjonować – kontynuowała.– Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

 

Całość TUTAJ.

 

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie udzielania informacji redakcjom przez organizację „Strajk Kobiet”

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszaniu zasady wolności słowa demokratycznego państwa przez organizację „Strajk Kobiet” poprzez odmowę udzielania informacji i nie dopuszczania do uczestnictwa w konferencjach prasowych organizacji dziennikarzom z redakcji Telewizji Polskiej S.A, Telewizji Trwam, Telewizji Republika, Gazety Polskiej, Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika. Szczególnie bulwersująca jest przy tym forma wyrażania tej odmowy – przepychanki z dziennikarzami, ich szarpanie oraz określanie ich słowami uważanymi powszechnie za obelżywe.

 

Należy przy tym zauważyć, iż publikacje w/w redakcji na temat „Strajku Kobiet” ujawniają niejasne powiązania finansowe organizatorek akcji protestacyjnych mających miejsce w Polsce po 22 października b.r. oraz opisują różnego rodzaju kontrowersje związane z ich publiczną działalnością, co w ocenie CMWP SDP ma wpływ na negatywny stosunek „Strajku Kobiet” do dziennikarzy z tych redakcji.

 

CMWP SDP podkreśla, iż w ten sposób organizacja Strajk Kobiet łamie konstytucyjną zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która to obejmuje nie tylko wolność wyrażania swoich poglądów ale także pozyskiwania (i rozpowszechniania) informacji. Ponadto poprzez uniemożliwienie wykonywania zadań dziennikarskich organizacja „Strajk Kobiet” naruszyła art. 43 i 44 Prawa Prasowego, które mówią iż kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 (art. 43) oraz kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności (art. 44).

 

Odmowa udzielania informacji w/w redakcjom przez organizację „Strajk Kobiet” powtarza się regularnie od kilkunastu dni, w ostatnim tygodniu jednak (18-25.11.2020) nastąpiła eskalacja negatywnych działań tej organizacji wobec dziennikarzy. 18 listopada b.r. dziennikarka TVP Ksenia Kodymowska została w brutalny sposób usunięta z lokalu, gdzie miała się odbyć konferencja prasowa Strajku Kobiet, a towarzysząca jej ekipa TVP nie została wpuszczona na tę konferencję, nie została jej także udzielona żadna informacja na temat działalności organizacji, ani nie został wskazany sposób jej pozyskania w przyszłości. 24 listopada b.r. w ten sam sposób zostali potraktowani dziennikarze nie tylko Telewizji Polskiej, ale także Telewizji Trwam, Telewizji Republika, Gazety Polskiej , Gazety Polskiej Codziennie i Naszego Dziennika, którzy nie zostali wpuszczeni na konferencję prasową „Strajku Kobiet”, obrażano ich i stosowano wobec nich przemoc fizyczną, by powstrzymać ich od wejścia na konferencję wraz z dziennikarzami innych mediów.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są zarówno instytucje państwowe oraz inne organizacje działające w przestrzeni publicznej. Opisana praktyka wykluczania niektórych dziennikarzy z dostępu do informacji budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by opisane wyżej działania „Strajku Kobiet” miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz,  dyr. CMWP SDP

Warszawa, 25 listopada 2020 r.

CMWP SDP po raz kolejny w obronie filmów harcerzy blokowanych przez YouTube

W związku z regularnym nakładaniem przez YouTube na filmy autorstwa harcerki Miry Raghavacharya szeregu obostrzeń takich jak blokada wiekowa (możliwość wyświetlania filmów dopiero od momentu, gdy widz ma ukończone 18 lat) czy celowe obniżenie zasięgów (materiał nie dociera do grona odbiorców, ponieważ platforma nie informuje o pojawieniu się materiału lub nie pozwala na wyszukanie go w wyszukiwarce czy poprzez inne metody), a nawet blokowanie dostępu do całości filmów, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zwróciło się się do firmy Google jako właściciela platformy YouTube o podjęcie natychmiastowych  i zdecydowanych działań mających na celu zaprzestanie blokowania przez YouTube filmów harcerzy ZHR mających na celu promowanie polskiego patriotyzmu oraz rozpowszechnianie wiedzy o polskich bohaterach.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przygląda się naruszeniom wolności polskich twórców, w tym harcerzy,  na platformie YouTube po raz kolejny.  Skrajnym przejawem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka okazało się całkowite zablokowanie w sierpniu  2020 filmu harcerzy ZHR pt. „Kilka dni”, który był oddaniem hołdu przez harcerzy uczestnikom  Powstania Warszawskiego. Jakkolwiek po interwencji Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dostęp do filmu został odblokowany, jednakże odblokowanie  to nastąpiło po 1 sierpnia, a więc po historycznej dacie rozpoczęcia Powstania Warszawskiego. Należy podkreślić, iż niniejszy film zawiera treści patriotyczne, niezwykle ważne dla historii naszego kraju. Powstanie Warszawskie było bowiem największą operacją militarną Armii Krajowej, wystąpieniem zbrojnym przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim.
Po pierwszym oświadczeniu CMWP SDP YouTube przeprosiło za swój błąd i opublikowało film w całości. Niestety na opublikowaniu filmu poprzestano, a następnie ponownie podejmowane są działania, które uniemożliwiają lub znacząco ograniczają możliwość publikowania filmów o tematyce patriotycznej, czy historycznej.

 

Kolejnym obostrzeniem ze strony YouTube okazało się aktualnie cenzurowanie treści filmu autorstwa harcerki Miry Raghavacharya dla osób poniżej 18 roku życia oraz ciągłe obniżanie zasięgów filmu bez podawania konkretnych powodów. YouTube nie określił dlaczego przedmiotowy film autorstwa harcerki Miry Raghavacharya kwalifikuje się według ich polityki dla osób jedynie pełnoletnich, tym samym bezpodstawnie blokując dostęp młodym ludziom do opisywanych przez nią epizodów z  historii Polski.

 

W piśmie skierowanym do  koncernu Google jako właściciela platformy YouTube CMWP SDP przypomina o tym, iż bezpodstawne cenzurowanie treści Twórców jest niezgodne z Konstytucją RP, a także Europejską Konwencją Praw Człowieka. Blokowanie dostępu do harcerskiego filmu przez YouTube narusza  więc zasadę wolności słowa, myśli i przekonań, co jest wielce naganne, niedopuszczalne i niezgodne z obowiązującym prawem.

W imieniu młodych twórców, których prawa są notorycznie naruszane, CMWP SDP zaapelowało  do YouTube o podjęcie działań w kierunku umożliwienia dostępu do filmów o historii Polski, zaprzestania blokowania i ograniczania zasięgów  ich Twórcom, a także o podjęcie odpowiednich kroków w celu uniknięcia ponownych błędów, które dosłownie eliminują treści patriotyczne dotyczące Polski.

 

Protest CMWP SDP przeciwko zatrzymaniu fotoreporterki Agaty Grzybowskiej przez policję

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP protestuje przeciwko zatrzymaniu Agaty Grzybowskiej, fotoreporterki Agencji RATS, przez policję podczas protestu pod siedzibą Ministerstwa Edukacji i Nauki w Warszawie w dniu 23 listopada br.

 

Policja zatrzymała Agatę Grzybowską 23 listopada br. Zatrzymanie trwało kilka godzin, dziennikarce zarzucono naruszenie nietykalności policjanta. Dziennikarka nie przyznaje się do stawianych jej zarzutów. Apelujemy do Prokuratury o niestawianie jej zarzutu naruszenia nietykalności funkcjonariusza publicznego lub jego umorzenie, a do dziennikarzy o rzetelne relacjonowanie przebiegu tego zdarzenia.

 

dr Jolanta Hajdasz

Warszawa, 24 listopada 2020 r.

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę red. Krzysztofa Załuskiego pozwanego z art. 212 kk

W związku z aktem oskarżenia wniesionym  do Sądu Okręgowego w Gdańsku przeciwko red. Krzysztofowi Załuskiemu, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadamia o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy.
Pan Krzysztof Załuski jest dziennikarzem. 7 stycznia 2018 r. na portalu internetowym www.sdp.pl został opublikowany artykuł jego autorstwa p.t. “Układ trójmiejski kontra repolonizacja”. Powyższy materiał prasowy stał się przyczyną wniesienia przeciwko niemu aktu oskarżenia przez p. Henryka Jezierskiego z art. 212 kk .

 

Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie dla wolności słowa, co odpowiada zadaniom realizowanym przez Centrum. W związku z powyższym CMWP rozważy przedstawienie opinii w charakterze amicus curiae, która stanowi formułę wyrażenia przez organizację pozarządową opinii jako tzw. „opinii przyjaciela sądu”, gdy jest to uzasadnione celami tej organizacji oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności. W przypadku wydania opinii zostanie ona niezwłocznie przekazana właściwemu Sądowi.

SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Zeznania b. szefa delegatury UOP w Poznaniu w tzw. procesie ochroniarzy

Pomimo pandemii przed Sądem Okręgowym w Poznaniu nadal trwają rozprawy w tzw. procesie ochroniarzy  dot. zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary (został zamordowany w 1992 r).   W listopadzie wyznaczono dwa terminy posiedzeń, z których jeden jednak został odwołany, a z kolei we wtorek, 17 XI z trzech wezwanych świadków dwóch się nie stawiło. Tego dnia mieli zeznawać Krzysztof W., pseudonim Kanada oraz dziennikarz Piotr N., opisujący, w latach 90., działalność holdingu Elektromis. Do Sądu Okręgowego w Poznaniu przybył jedynie Maciej U., były szef poznańskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa, który swoje stanowisko objął 1 czerwca 1992 roku, a więc trzy miesiące przed uprowadzeniem dziennikarza Gazety Poznańskiej.

 

Proces ochroniarzy toczy się od stycznia 2019 roku i dotyczy uprowadzenia, pozbawienia wolności i pomocnictwa w zabójstwie poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. O czyny te oskarża się dwóch ochroniarzy w firmie Elektromis, należącej do Mariusza Ś.: Mirosława R., pseudonim „Ryba”, i Dariusza L., pseudonim „Lala” . Mężczyźni, według prokuratury, przebrani za policjantów, mieli 1. września 1992 roku, porwać dziennikarza spod jego mieszkania w Poznaniu i przekazać zabójcom. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Proces obserwuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, który reprezentuje red. Aleksandra Tabaczyńska.

 

Maciej U., to były szef Urzędu Ochrony Państwa w Poznaniu, obecnie na emeryturze. Był jednym z ostatnich solidarnościowych szefów delegatur UOP. W przeszłości pracownik naukowy Akademii Rolniczej i założyciel KPN w Poznaniu. Do urzędu trafił za czasów ministra Antoniego Macierewicza. To ważny świadek bowiem Jarosław Ziętara pomimo bardzo młodego wieku i krótkiego stażu w zawodzie niewątpliwie miał kontakt z służbami specjalnymi. Świadczą o tym choćby zeznania Macieja B. pseudonim Baryła, który opowiedział o znalezionych w mieszkaniu dziennikarza mikrofilmach i specjalnym aparacie fotograficznym.

 

Jednak Maciej U. na pytanie sądu na temat sprawy odpowiedział:

 

Zadzwonił wówczas do mnie redaktor Jerzy Nowakowski z „Gazety Poznańskiej”, że jest u niego ojciec Jarka Ziętary, Edmund, który mówi o jakiś telefonach z UOP do syna. Pojechałem do redakcji na rozmowę. Po powrocie do siedziby poznańskiej delegatury poprosiłem o informację piony: kadrowy i operacyjny czy Jarek był w ich zainteresowaniach. Takich zainteresowań ze strony delegatury nie było. Przyjąłem tą informację do wiadomości i już dalej nie dociekałem.

 

Reasumując Maciej U. nie miał wiedzy czy jakiekolwiek czynności wobec Jarosława Ziętary prowadził UOP oraz nie pamiętał czy o takie informacje zwracała się do urzędu Policja. Świadek wyjaśnił również, że z Jerzym Nowakowskim chodzili do jednej klasy w liceum i utrzymują serdeczne kontakty do dziś. Nie chciał też spekulować czy pojechałby do redakcji gdyby o to poprosił ktoś inny. Nie wydał również polecenia, by przeszukać biurko służbowe Ziętary. W toku dalszych zeznań Maciej U. nie wykluczył, że UOP mógł prowadzić jakieś działania związane z Ziętarą, ale on nie musiał o tym wiedzieć. Dopiero z doniesień medialnych dowiedział się, że dziennikarz otrzymał jednak ofertę z Zarządu Wywiadu. Podtrzymał swoje stanowisko, że on nie wiedział o tym gdyż Zarząd Wywiadu był odrębną strukturą.

 

Sprawdziłem tylko to co dotyczyło Poznania, nie miałem uprawnień dotyczących innych delegatur.

 

Kolejną sprawą o która był pytany Maciej U. to wizyta w Poznaniu, w pierwszych dniach września 1992 roku, generała Gromosława Czempińskiego i związek tej wizyty ze zniknięciem Ziętary.

 

Nie wiedziałem, że pojawił się w Poznaniu w tej sprawie. I nie musiałem o tym wiedzieć. Wówczas obowiązywał regulamin delegatury UOP, że pion operacyjny nadzorował zastępca szefa delegatury. Mogło tak się zdarzyć, że gen. Czempiński mógł się kontaktować z osoba odpowiedzialną za pion operacyjny – odpowiedział Maciej U.

 

Dopowiedział również, że prawdopodobnie już w roku 1993, wprowadził zasadę jawnego kontaktowania się dziennikarzy z urzędem poprzez konferencje prasowe i rzecznika. Było to podyktowane koniecznością uregulowania przepływu informacji. U. zdawał sobie sprawę, że mogą być funkcjonariusze szczególnie z tak zwanego „białego wywiadu”, którzy kontaktowali się z prasą za jego plecami. Ostatnim wątkiem, który poruszono podczas wtorkowej rozprawy to osoba Jerzego U. Jerzy U. to główny świadek oskarżenia, były funkcjonariusz SB, którego zeznania przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, utajniono. Jak donoszą poznańskie media miał on podjąć się obserwacji Ziętary, na podstawie tajnego zlecenia Elektromisu. Ponadto Jerzy U. miał być naocznym świadkiem porwania dziennikarza. Jednak tu warto uzupełnić, że oficjalnie Jerzy U. odszedł z UOP, ale – według informacji z Głosu Wielkopolskiego – pozostał on na etacie niejawnym aż do 1995 roku. Oznacza to, że pracował równocześnie dla Urzędu Ochrony Państwa i Elektromisu. Maciej U. tak opisał te zdarzenia:

 

– Jerzy U. odszedł z UOP na pewno przed 1 czerwca 1992 roku, czyli jeszcze przed moim przyjściem do poznańskiej delegatury. Potem się poznaliśmy, bo spotkał się ze mną i chciał wrócić do UOP. Wiem, że wcześniej odszedł z własnej inicjatywy, twierdził, że nie układały mu się relacje z poprzednim szefem delegatury. Po analizie jego służby i jego akt osobowych podjąłem decyzję o negatywnym zaopiniowaniu jego kandydatury. Pracował w pionie operacyjnym, a ten wymagał dopływu „świeżej krwi”. Wówczas kładziono nacisk na pozyskiwanie nowych funkcjonariuszy nie związanych z tzw. resortem, czyli MSW. Politykę taką wprowadził ówczesny szef pan prof. Jerzy Konieczny, już nieżyjący. Moja odmowna decyzja dla Jerzego U. nie było formalną odpowiedzią, bo on ustnie prosił o powrót do UOP. Zresztą o przyjęciu kogokolwiek decydowałaby centrala w Warszawie. Było więcej takich pracowników.

 

Tekst i zdjęcia Aleksandra Tabaczyńska

Protest CMWP SDP przeciwko zaatakowaniu dziennikarki TVP w siedzibie organizacji Strajk Kobiet

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko atakowi na red. Ksenię Kodymowską, dziennikarkę TVP w siedzibie organizacji „Strajk Kobiet”   i apeluje do osób i organizacji działających publicznie o zapewnienie dziennikarzom godnych i niezagrażających ich życiu i zdrowiu warunków pracy. Przypominamy, iż wszystkie organizacje działające w przestrzeni publicznej zobowiązane są do udzielania dziennikarzom pomocy w zakresie wykonywania przez nich ich obowiązków. Dziennikarze poprzez swoje publikacje realizują bowiem konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa jaką jest wolność słowa. Fizyczny atak na będącego w pracy dziennikarza jest zawsze skandalicznym naruszeniem tej zasady.

 

18 listopada b.r. dziennikarka TVP Ksenia Kodymowska usiłowała wejść do siedziby ruchu społecznego „Strajk Kobiet”, w tym dniu ruch organizował konferencję dla dziennikarzy. Reporterka miała w ręce mikrofon reporterski, towarzyszył jej operator telewizyjny z kamerą i wyjaśniała, w jakim celu przyszła do siedziby organizacji. Tymczasem ekipa TVP nie została wpuszczona na konferencję, nie została jej udzielona żadna informacja na temat działalności organizacji, ani nie został wskazany sposób jej pozyskania w przyszłości, do czego zobowiązana jest każda instytucja prowadząca działalność publiczną, w tym działalność o charakterze finansowym. Szczególnie bulwersujące jest przy tym potraktowanie dziennikarki przez mężczyznę, który na polecenie osoby z organizacji „Strajk Kobiet” w brutalny sposób usuwa dziennikarkę z lokalu, gdzie miała się odbyć konferencja. Jest to zachowanie wyjątkowo naganne, narusza bowiem nietykalność osobistą dziennikarki i jednocześnie uniemożliwia jej wykonywanie obowiązków zawodowych. Podkreślenia wymaga przy tym to, iż dziennikarze TVP mają kłopoty z uzyskaniem informacji o Strajku Kobiet nie po raz pierwszy, w ostatnich dniach byli wyrzuceni z konferencji prasowej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, co jest udokumentowane w materiałach dziennikarskich publikowanych na stronie internetowej TVP.

 

CMWP SDP stanowczo przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Zapewnienie bezpieczeństwa pracy dziennikarzy relacjonujących i komentujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, jest podstawowym obowiązkiem demokratycznego państwa. Tolerowanie sytuacji, w której profesjonalne wykonywanie swoich obowiązków może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia dziennikarzy jest niedopuszczalne. CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 19 listopada 2020 r.

 

Film z zajścia dostępny jest TUTAJ.

CMWP SDP w mediach o brutalności policji wobec dziennikarzy w czasie Marszu Niepodległości

Protest CMWP SDP przeciwko atakom policji na dziennikarzy wywołał szeroki rezonans w mediach , cytowały go m.in  PR 24, Radio Maryja, Telewizja Republika,  oraz portale branżowe wirtualnemedia.pl i press.pl .  Postrzelenie przez policję Tomasza Gutrego z „Tygodnika Solidarność” to bardzo bulwersująca, skandaliczna sprawa, pilnie wymagająca skrupulatnego, bardzo dokładnego wyjaśnienia, jak do tego mogło dojść. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że przecież strzelano do człowieka, który w ogóle nie atakował policji, więc koronny argument, że policjanci po prostu odpowiedzieli atakiem, bo byli sami brutalnie atakowani, w ogóle nie ma tutaj miejsca. Tomasz Gutry stał niedaleko, został trafiony w twarz. Operacja wyjęcia pocisku trwała kilka godzin, miał on  siedem centymetrów. To nie jest jakaś zabawkapodkreślała  Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP   w  audycji “Aktualności Dnia”  Radiu Maryja  13 listopada  b.r. pytana o komentarz do sprawy postrzelenia fotoreportera  “Tygodnika Solidarność”.„Dlaczego człowiek, który nie stwarzał żadnego oporu, miał w ręku tylko aparat fotograficzny, był przedmiotem ataku policji?” – pytała Jolanta Hajdasz ”. – Zaatakowanie dziennikarza to bardzo dobry element prowokacji, bo wówczas można mieć pewność, że sprawa będzie nagłośniona przez media . (…)  Postrzelenie fotoreportera przez policję spowodowało nagłośnienie przez media tematu, że  na Marszu Niepodległości są brutalne zamieszki i trzeba strzelać do ludzi, bo źle się zachowują – mówiła dyrektor CMWP SDP także w PR24 w audycji “Temat dnia” 16 listopada w rozmowie z red. Antonim Trzmielem. Nic nie usprawiedliwia brutalnej przemocy wobec fotoreporterów, oni mieli kamizelki z napisem  PRESS i  krzyczeli, że są z prasy.Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP, zapowiedziała pełne wsparcie dla poszkodowanych dziennikarzy, którzy ucierpieli podczas Marszu Niepodległości. – Te wydarzenia wymagają precyzyjnego wyjaśnienia. Coraz bardziej zagadkowe stają się powody użycia przez policję broni gładkolufowej w stosunku do fotoreportera “Tygodnika Solidarność” Tomasza Gutrego – oceniła Hajdasz.

 

Linki do całych audycji i artykułów na ten temat z udziałem CMWP SDP

 

PR24: TUTAJ.

 

Radio Maryja: TUTAJ.

 

Telewizja Republika: TUTAJ.

 

Wirtualne media: TUTAJ.

 

Press.pl: TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko atakom na dziennikarzy podczas Marszu Niepodległości

CMWP SDP z najwyższym niepokojem odnotowuje działania policji w stosunku do dziennikarzy w czasie Marszu Niepodległości 11 listopada 2020 i apeluje do Komendanta Głównego Policji i szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności zajść, w których ucierpieli dziennikarze oraz domaga się surowego ukarania osób winnych tych sytuacji.

 

 Najbardziej bulwersującą i wymagającą pilnego, skrupulatnego wyjaśnienia jest sprawa postrzelenia w twarz fotoreportera Tygodnika Solidarność Tomasza Gutrego. Jak poinformowano w serwisie internetowym tego tygodnika, Tomasz Gutry został postrzelony gumową kulą, gdy 11.11.20 fotografował działania policjantów na rondzie de Gaulle’a w Warszawie. Tomasz Gutry został postrzelony z kilku metrów, kula utkwiła w ranie, a fotoreporter trafił do szpitala, gdzie miał być być operowany.

 

Późnym wieczorem 11 listopada pojawiły się w Internecie nagrania starć policjantów na stacji kolejowej PKP Stadion. Widać i słychać na nich, jak funkcjonariusze używają pałek także w stosunku do dziennikarzy i fotoreporterów, mimo tego iż mają oni w rękach widoczny sprzęt reporterski (np. aparaty fotograficzne) oraz oznakowane kamizelki (lub inne elementy ubioru) z napisem „Press” . Jedną z poszkodowanych w tym miejscu osób jest dziennikarka tygodnika Newsweek Polska red. Renata Kim, o czym poinformowała ona na swoim profilu na Facebooku.

 

CMWP przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy, operatorów, czy fotoreporterów są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski wszystkich stron zaangażowanych w sytuację konfliktową, a zgodnie z obowiązującym prawem one zobowiązane one są do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu. Niedopuszczalne jest przy tym, by dziennikarze byli ofiarami działań policjantów, czyli osób stojących na straży ładu i bezpieczeństwa w państwie.

 

CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i osoby pracujące w mediach.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 11 listopada 2020 r.

CMWP SDP przeciwko zniesławieniu Sióstr Zakonnych ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety przez „Gazetę Wyborczą”

CMWP SDP wspiera sprzeciw Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Poznaniu wobec zniesławiających je tekstów Piotra Żytnickiego opublikowanych w „Gazecie Wyborczej” 4.11.2020 wyrażony w ich liście otwartym z 6.11.20 i apeluje do dziennikarzy o pomoc Siostrom Zakonnym w nagłośnieniu ich stanowiska w sprawach opisanych w w/w artykułach.

 

W ocenie CMWP SDP w/w artykuły wyczerpują znamiona przestępstwa z art. 212 kk ponieważ „pomawiają (…) grupę osób, o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego rodzaju działalności” , a jeżeli sprawca dopuszcza się w/w czynu za pomocą środków masowego komunikowania, „podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Siostry zakonne zrezygnowały jednak z wytoczenia sprawy pomawiającemu je dziennikarzowi i jego redakcji, gdyż jak oświadczyły „jako zwykłe siostry zakonne” nie będą się zwracać się do polskiego wymiaru sprawiedliwości z pozwem o obronę swojego dobrego imienia na podstawie art. 212 kk, co CMWP SDP przyjmuje z uznaniem i wdzięcznością, gdyż od wielu lat Centrum konsekwentnie stoi na stanowisku, iż penalizacja i kryminalizacja zniesławienia nie służą wolności słowa w Polsce. Ze względu na to, iż artykuł ten narusza  dobra osobiste zarówno Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, jak i – poprzez uogólnienia – każdej z jego przedstawicielek, CMWP SDP publikuje „List otwarty sióstr elżbietanek” i apeluje do autora artykułu oraz jego przełożonych o przeproszenie sióstr zakonnych skrzywdzonych przez ich zniesławienie na łamach Gazety Wyborczej oraz apeluje o rzetelność w przedstawianiu realiów ich pracy.

 

6 listopada b.r. trzy siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Poznaniu – wystosowały list otwarty do Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym wyraziły swój sprzeciw wobec tekstu Piotra Żytnickiego opublikowanego w „Gazecie Wyborczej” 4 listopada p.t. „Gejowska rozwiązłość na Netfliksie, czyli jak abp Gądecki zawraca młodych do Kościoła”. Jego autor napisał o polskich biskupach: „żyją w pałacach, w których siostry zakonne pracują jako służące. Jedzenie podstawione pod nos, pranie zrobione, rachunki opłacone”. Opinie krzywdzące siostry zakonne zostały powtórzone w artykule – odpowiedzi na list sióstr zatytułowany „Siostry zakonne atakują “Wyborczą”: Nie jesteśmy służącymi abp. Gądeckiego”. Ale fakty są inne”, który ukazał się na portalu poznan.wyborcza.pl 8 listopada.

 

W związku z tym CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z zasadami Światowej Karty Etyki Dziennikarskiej przyjętej 12 czerwca 2019 podczas 30. Kongresu Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej (IFJ) podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest szacunek dla prawdy i prawo opinii publicznej do jej poznania. Spełniając ten obowiązek dziennikarz powinien zawsze przestrzegać zasady rzetelności w zbieraniu i publikowaniu informacji i nie wolno mu wykorzystywać wolności prasy dla partykularnych korzyści. Jest to podstawą zasady wolności słowa w demokratycznym państwie, do której przestrzegania zobowiązani są przedstawiciele wszystkich mediów.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 9 listopada 2020 r.

 

List otwarty sióstr elżbietanek ( publikacja 7 listopada 2020 r. na portalu Archidiecezji Poznańskiej)

 

List otwarty zakonnic, nie służących, do Rzecznika Praw Obywatelskich i czytelników „Gazety Wyborczej

 

My, siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, siostry Magdalena, Konstantyna i Franciszka, wyrażamy swój sprzeciw wobec dyskryminującego tekstu Piotra Żytnickiego opublikowanego w „Gazecie Wyborczej”. Odnosząc się do abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, napisał on o polskich biskupach: „Żyją w pałacach, w których siostry zakonne pracują jako służące. Jedzenie podstawione pod nos, pranie zrobione, rachunki opłacone” (Piotr Żytnicki, Gejowska rozwiązłość na Netfliksie, czyli jak abp Gądecki zawraca młodych do Kościoła, „Gazeta Wyborcza”, 4.11.2020; Piotr Żytnicki, Abp Gądecki nawraca młodych, „Gazeta Wyborcza”, 6.11.2020).

 

Nie jesteśmy ani służącymi podstawiającymi jedzenie pod nos, ani praczkami, ani posłańcami na pocztę, Panie Żytnicki ! Pańskie słowa odbieramy jako dyskryminację kobiet i przejaw poniżania sióstr zakonnych, które żyją zgodnie z charyzmatem swoich zgromadzeń i zgodnie ze swoim przekonaniem. Pisze Pan o nas lekceważąco, wyśmiewając nas i nasze życie. Jego istotą jest modlitwa, ofiara, oddanie Bogu. Wiele sióstr naszego zgromadzenia wypełnia to powołanie pomagając na co dzień ubogim i cierpiącym. Ta posługa nie jest także obca nam.

 

„Przejawem dyskryminacji ze względu na płeć jest utrwalanie stereotypów dotyczących społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci” – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich. Oczekiwałybyśmy od Rzecznika Praw Obywatelskich zajęcia się z urzędu dyskryminującym tekstem „Gazety Wyborczej”, a od redakcji – wyrażenia stanowiska wobec poglądów autora artykułu. Niestety, wydaje się, że nasze oczekiwania, oczekiwania osób życia konsekrowanego, nie będą przez nich zauważone, ponieważ – jak ujawnia to Autor artykułu – przez zwolenników pewnych opcji politycznych życie to nie jest stawiane na równi z innymi.

 

Jako zwykłe siostry zakonne nie będziemy zwracać się do polskiego wymiaru sprawiedliwości, choć przecież zakłada on odpowiedzialność za przestępstwo opisane w art. 212 kodeksu karnego („kto pomawia inną osobę, grupę osób (…) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”). Kierując ten list otwarty zwracamy się jednak do opinii publicznej: zróbmy wszystko, aby przejawy dyskryminacji wobec kobiet, także zakonnic, były piętnowane, a jej propagatorzy – by zmienili swoje dyskryminujące nastawienie, czyli, mówiąc po chrześcijańsku, przeszli drogę nawrócenia.

 

Siostra Magdalena (lat 68), Siostra Konstantyna (lat 81), Siostra Franciszka (lat 60), Elżbietanki

 

Link do listu: TUTAJ.