CMWP SDP o odmowie udzielenia informacji dziennikarzom z Radia Szczecin

Zamiast konkretnych odpowiedzi na pytania jest atak na media – w ten sposób można podsumować sytuację, jak spotkała dziennikarzy z Radia Szczecin, którzy  zwrócili się do  Marszałka województwa zachodniopomorskiego z pytaniem o o wydawanie milionów złotych na obsługę prawną województwa.

 

Sprawa ma swój początek w wyjaśnianiu przez dziennikarzy m.in. dziennikarzy Radia Szczecin tzw. afery kopertowej dot. prof. Tomasza Grodzkiego i finansowaniem Fundacji działającej przy kierowanym w przeszłości przez niego szpitalu w Szczecinie Zdunowie. Po tym jak szczecińskiej radnej  Małgorzacie Jacynie-Wit nie udało się uzyskać informacji w ramach złożonej interpelacji na temat  finansów  Fundacji, radna zwróciła się o odpowiedź do zarządu województwa. Zarząd marszałka Olgierda Geblewicza także nie odpowiedział na te pytania , a dziennikarze ustalili przy tym, że od roku obsługą prawną Urzędu Marszałkowskiego zajmuje się związana z PO kancelaria z Warszawy, mimo iż przetarg na kompleksową obsługę prawną Urzędu Marszałkowskiego wygrała – także związana z Platforma Obywatelską – szczecińska Kancelaria “Mazurkiewicz Cieszyński Mazuro”. Zlecenie  za lata 2019-2023 opiewa na 5 milionów złotych. Mimo to  zarząd województwa płaci dodatkowo innej kancelarii (z Warszawy) 6,5 tys. zł miesięcznie.

 

Gdy dziennikarze z Radia Szczecin zwrócili się do Urzędu Marszałkowskiego z pytaniem, czy zlecanie dodatkowych usług prawnych nie jest marnowaniem publicznych pieniędzy, nie otrzymali merytorycznej odpowiedzi. Zamiast niej 13 lutego biuro prasowe marszałka napisało : “W ocenie marszałka województwa Zachodniopomorskiego Olgierda Geblewicza, kompletnym marnotrawieniem pieniędzy publicznych jest wynajmowanie przez Radio Szczecin takich „celebrytów PiS” jak Magdalena Ogórek, Piotr Semka czy Piotr Cywiński, tylko i wyłącznie do głoszenia informacji zgodnych z linią partii rządzącej (…) Wynajęcie renomowanej Kancelarii „Chmaj i Wspólnicy sp. k” specjalizującej się w zakresie prawa konstytucyjnego zostało wymuszone przez agresywną politykę rządu Prawa i Sprawiedliwości wobec samorządów, w tym Samorządu Województwa, charakteryzującą się recentralizacją Państwa oraz niezgodnym z Konstytucją RP przejmowaniem kompetencji” – czytamy w piśmie do Radia Szczecin.

 

Każdy, kto przeczyta tę odpowiedź nie będzie miał wątpliwości, że jest ona lekceważąca, że dziennikarze Radia Szczecin nie zostali potraktowani poważnie przez biuro prasowe marszałka – oceniła  Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. – Z pewnością odpowiedź biura prasowego marszałka województwa zachodniopomorskiego narusza ustawę o dostępie do informacji publicznej, a ze względu na wagę poruszanego zagadnienia i rolę, jaką pełnią media we współczesnym społeczeństwie. W tym kontekście warto przypomnieć, iż wolność słowa stanowi jedną z podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego. Została ona wprost  wyrażona w art. 54 w ust. 1 Konstytucji RP, który zawiera  nie tylko powszechną gwarancję wolności wyrażania swoich poglądów ale także  pozyskiwania i rozpowszechniania informacji – powiedziała Jolanta Hajdasz komentując na antenie  Radia Szczecin nie udzielenie  dziennikarzom tego radia  merytorycznych informacji przez biuro prasowe województwa zachodniopomorskiego.

Odpowiedź biura prasowego Zarządu województwa zachodniopomorskiego: 13.02.2019 r. Odp. dla T.Duklanowski (1)

 

Więcej informacji :

https://radioszczecin.pl/1,401093,radna-pyta-o-fundacje-warszawski-prawnik-do-gebl

http://radioszczecin.pl/1,401160,bezczelnosc

https://m.gpcodziennie.pl/126778-chamstwo-marszalka-geblewicza.html

 

CMWP SDP w lutowym Kurierze Wnet

Postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Szczecińskim przeciwko profesor, która ośmieliła się na Facebooku opublikować wpis o tym, jak przed laty musiała zapłacić „na fundację” w szpitalu prowadzonym przez marszałka Grodzkiego, gdy była leczona jej mama, skazanie w Nowym Sączu niepełnosprawnego obrońcy życia na karę grzywny za powieszenie plakatu informującego o zbrodni aborcji w szpitalach, skazanie poety i dziennikarza obywatelskiego z Sosnowca za rozesłanie maili do instytucji samorządowych – to sprawy , w których CMWP SDP zabierało publicznie głos w styczniu b.r. broniąc tych, którzy odważyli się w ważnych dla nas wszystkich sprawach zabierać głos publicznie. Co charakterystyczne – nie byli to zawodowi dziennikarze, ale naukowiec, poeta, czy działacz pro-life. Ale z dziennikarstwem mają wiele wspólnego, wykorzystali bowiem środki masowego komunikowania (bilbord, wpis w mediach społecznościowych, a nawet maile), by informować opinie publiczną o sprawach najbardziej istotnych, o których wg nich opinia publiczna musiała się dowiedzieć. I za to spotkała ich kara na tyle sroga, że nie można być wobec niej obojętnym, że trzeba było protestować i nagłaśniać skandal, że sądy, czy podobne im instytucje np. na uczelni wyższej nie przestrzegają zasady wolności słowa.

 

I jeszcze styczniowe sensacyjne zeznania gangstera „Baryły” w procesie o zabójstwo red. Jarosława Ziętary w 1992 roku – ja nie pogrążyłem żadnego bandziora czy gangstera tylko klawisza i ubeka. Bił ludzi. Był dobry w biciu ludzi, gdy był klawiszem. Ciągle piszecie najbogatszy, senator, a to klawisz i ubek – zeznaje gangster na temat byłego senatora Aleksandra Gawronika i mówi przy tym, iż widział w bagażniku kości i czaszkę zamordowanego. Wiemy o tym dzięki systematycznej, wytrwałej i solidnej pracy dziennikarki Aleksandry Tabaczyńskiej, która w imieniu CMWP jest obserwatorem procesów w sprawie tego niewyjaśnionego do dziś zabójstwa. W prasie codziennej, w mediach tradycyjnych nie ma zbyt wielu relacji z tego procesu. Źródłem informacji dla wielu w tej sprawie może być jedynie  cmwp.sdp.pl i jest portal sdp.

 

Cała strona informacji o działaniach CMWP SDP  w  styczniu 2020 r. została opublikowana w bieżącym, 68 numerze  Kuriera Wnet. . Zachęcamy do lektury !

CMWP SDP w programie “Koniec systemu” red. Doroty Kanii w TV Republika

11 lutego b.r. Jolanta Hajdasz wzięła udział w  programie “Koniec Systemu” emitowanym na antenie Telewizji Republika, w którym red.  Dorota Kania ujawniła  informacje nt. rektora Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, prof. Andrzeja Tretyna. We wrześniu ub. roku rektor  zawiesił  prof. Aleksandra Nalaskowskiego, pracownika UMK  za opublikowanie felietonu.  Oficjalną przyczyną tej decyzji nie była jego działalność naukowa, ale krytyczne zdanie profesora Nalaskowskiego  na temat marszów równości oraz ideologii LGBT opublikowane  w tym felietonie na łamach tygodnika “Sieci”.

 

Red. Dorota Kania ujawniła w swoim programie, iż  profesor Andrzej Tretyn pochodzi z  tzw. resortowej rodziny. Jego ojciec Edward Tretyn był funkcjonariuszem Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego – pracował jako strażnik w Służbie Więziennej. Był także członkiem komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej, która podlegała Moskwie. Z  funkcjonariuszami władzy komunistycznej związani byli także inni członkowie jego rodziny.  Informacje na ten temat znajdują się w dokumentach Instytutu Pamięci Narodowej.

 

W swojej wypowiedzi  dyr. Jolanta Hajdasz przypomniała okoliczności wystosowania przez CMWP SDP protestu  przeciwko postępowaniu wyjaśniającemu,   jakie rektor Andrzej Tretyn wszczął wobec prof. Nalaskowskiego, co w ocenie Centrum było naruszeniem zasady wolności słowa i swobody wypowiedzi. List otwarty w  obronie prof. Nalaskowskiego podpisało wówczas blisko 35 tysięcy osób. 3 stycznia b.r. decyzją rzecznika dyscyplinarnego UMK ds. nauczycieli akademickich postępowanie wyjaśniające ws. prof. Aleksandra Nalaskowskiego umorzono .

cała audycja z TV Republika : https://telewizjarepublika.pl/andrzej-tretyn-modelowy-rektor-iii-rp,91285.html

Jolanta Hajdasz w Polskim Radiu 24 o wyroku skazującym dla b. dziennikarza i wydawcy “Wprost”

– Sąd Rejonowy w Warszawie skazał dziennikarzy, którzy nie byli głównymi bohaterami całej tej sprawy, na tak wysokie grzywny, za czyny, których tak naprawdę – w mojej ocenie – w ogóle nie było – mówiła 8 lutego b.r. w Polskim Radiu 24 Jolanta Hajdasz, wiceprezes  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Rozmowę z nią przeprowadził red. Piotr Wąż.  Jolanta Hajdasz odniosła się w ten sposób do wyroków skazujących dla Michała Majewskiego i Michała M. Lisieckiego po awanturze w siedzibie “Wprostu”. Wyrok za złamanie art. 224 par. 2 Kodeksu karnego wydała sędzia Monika Tkaczyk-Turek. Paragraf ten mówi, że “karze podlega ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną” by uniemożliwić czynności służbowe funkcjonariuszy. W związku z decyzją sądu Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wydało oświadczenie, w którym stanowczo zaprotestowało przeciwko skazywaniu dziennikarzy za obronę tajemnicy dziennikarskiej.

 

Sprawę komentowała w Polskim Radiu 24 Jolanta Hajdasz, która stwierdziła, że wyrok jest kuriozalny i skandaliczny. – Sąd Rejonowy w Warszawie skazał dziennikarzy, którzy nie byli głównymi bohaterami całej tej sprawy, na tak wysokie grzywny, za czyny, których tak naprawdę – w mojej ocenie – w ogóle nie było – stwierdziła wiceprezes SDP . Podkreśliła, że paragraf, z którego skazani zostali dziennikarze, absolutnie nie przystaje do sytuacji w redakcji “Wprostu”. Ponadto podkreśliła, że sąd w ogóle nie wziął pod uwagę kontekstu omawianej sprawy, czyli świeżo ujawnionej wówczas afery taśmowej. Zaznaczyła, że obok spraw tak oczywistych, jak utrzymywanie tajemnicy dziennikarskiej i ochrony źródeł, ma znaczenie także fakt, że osoby opisywane przez tygodnik sprawowały wówczas władzę, co oznacza, że nie można było mieć pewności, czy służby państwa nie będą chciały sprawy zamieść pod dywan.

 

Gościowi PR24 zwrócono uwagę, że sędzia Monika Tkaczyk-Turek znajduje się na słynnej “liście Siedleckiej” zwanej też “listą wolności”, na której znajdują się sędziowie “niewygodni dla władzy”. Jak podkreśliła, na stanowisko Centrum Monitoringu Wolności Prasy informacja ta nie miała żadnego wpływu, bo SDP broni w tej kwestii elementarnej wolności słowa.

 

– Te fakty są dodatkowym argumentem, żeby widzieć w tym wyroku coś skandalicznego i coś, co nie jest obiektywnym osądzeniem sytuacji, jaka miała miejsce pięć lat temu, tylko jest jakimś rodzajem osobistego zaangażowania. Uderzyć chce się w kogokolwiek, kto miał z tamtą sprawą w jakikolwiek sposób coś wspólnego – mówiła Jolanta Hajdasz.

 

Cała audycja  jest tu : https://polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2451832

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu dziennikarza i wydawcy z „Wprostu” za ochronę źródeł informacji

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyraża stanowczy protest przeciwko wyrokowi Sądu Rejonowemu w Warszawie na podstawie którego były dziennikarz „Wprost” red. Michał Majewski i wydawca pisma Michał M. Lisiecki zostali uznani za winnych i skazani na odpowiednio 18 tys. zł i 20 tys. zł grzywny za zachowanie w czerwcu 2014 roku w gabinecie Sylwestra Latkowskiego, któremu funkcjonariusze ABW starali się odebrać laptop.

 

Chodzi o sytuację, w której po ujawnieniu przez tygodnik „Wprost” nagrań z podsłuchów m.in. prominentnych polityków PO i osób związanych z ówczesną partią sprawującą władzę prokuratorzy oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wkroczyli do redakcji tygodnika „Wprost” w ramach śledztwa prowadzonego przez stołeczną prokuraturę w sprawie nielegalnych podsłuchów i zażądali wydania nośników nagrań tuż po tym, jak tygodnik ujawnił pierwsze nagrania rozmów polityków i biznesmenów podsłuchanych w dwóch warszawskich restauracjach, co wywołało tzw. aferę taśmową. Ówczesny redaktor naczelny tygodnika, Sylwester Latkowski powołując się na tajemnicę dziennikarską odmówił wydania materiałów. Prokuratura zarządziła przeszukanie redakcji, a funkcjonariusze ABW próbowali siłą odebrać red. Latkowskiemu laptop, co nie im się nie udało. W obronie ówczesnego szefa „Wprost” stanęli dziennikarze wielu różnych mediów, w tym także Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP – link jest tu :

http://archiwum.freepress.org.pl/show_news.php?id=490

 

3 lutego b.r. Sąd Rejonowy w Warszawie uznał red. Michała Majewskiego i wydawcę pisma Michała M. Lisieckiego za winnych i skazał ich na grzywny z artykułu 224 § 2, który mówi o tym, że podlega karze ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej.

 

W ocenie CMWP SDP wyrok ten narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa. Przypisywane dziennikarzom zarzuty nie miały miejsca, a sąd zlekceważył swoim wyrokiem zarówno wszystkie okoliczności tego zdarzenia, jak i ich kontekst czyli ważny interes społeczny, jakim było zarówno ujawnienie treści nagrań z podsłuchów, jak i ochrona tajemnicy dziennikarskiej związanej z ich publikacją .

 

Skazywanie dziennikarzy bez uwzględniania wszystkich okoliczności wykonywanej przez nich pracy i bez uwzględniania kontrolnej funkcji mediów w demokratycznym państwie prowadzi przy tym do uruchomienia i upowszechnienia w pracy dziennikarskiej mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się także innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach trudnych i kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie instytucje państwowe. Opisana praktyka sądowa budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by wskazane wyżej orzeczenie miało się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

CMWP SDP zapewnia o swojej gotowości udzielenia skazanym dziennikarzom  nieodpłatnej pomocy prawnej w przypadku składania przez nich apelacji od w/w wyroku .

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 6 luty 2020 r.

Wolność słowa w praktyce. Podsumowanie 2019 roku w CMWP SDP w Kurierze Wnet

Można się mylić, ale nie wolno kłamać. To najprostsza i najważniejsza zasada etyki dziennikarskiej, którą przestrzegać powinni wszyscy ludzie mediów. Ale w zamian za to demokracja powinna pozwalać im publikować materiały i publicznie prezentować swoje oceny bez ingerencji i bez kary za krytykę. A jak jest w praktyce  w Polsce ?  Dobrze widać to z pewnej odległości. Kurier Wnet  w numerze 67 (1/2020) publikuje obszerne posumowanie minionych 12 miesięcy  w CMWP SDP czyli jedynej instytucji zajmującej się tylko i wyłącznie monitorowaniem przestrzeni medialnej pod kątem przestrzegania zasady wolności słowa demokratycznego państwa czyli z perspektywy działalności istniejącego od 1996 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

W tym zestawieniu widać jak na dłoni tematy tabu współczesnej debaty publicznej . Jest nim przede wszystkim krytykowanie ideologii LGBT i obrona życia, warto przekonać się,  jak wiele osób usiłujących w 2019 r. w przestrzeni publicznej powiedzieć coś krytycznego na ten temat ponosiło z tego powodu konsekwencje zawodowe. To np. prof. Nalaskowski, to abp Jędraszewski, to red. Tomasz Sakiewicz i „Gazeta Polska” , na którą spadły gromy za małą naklejkę z przekreśloną tęczą z napisem „strefa wolna od LGBT”…. Ale z drugiej  strony widać też wyraźnie, iż mimo wielu protestów, rozpraw dziennikarzy i spraw prowadzonych przeciwko redakcjom, w naszym kraju media cieszą cię prawdziwą wolnością słowa. Można opublikować wszystko i każdy może w przestrzeni publicznej prezentować swoje racje, a próby naruszenia swobody wypowiedzi są publicznie pokazywane i omawiane w mediach. Zachęcamy gorąco do lektury Kuriera Wnet !

 

Audycja na ten temat:  https://wnet.fm/2020/01/29/dr-hajdasz-ludzie-na-zachodzie-boja-sie-przedstawiac-swoje-poglady-w-polsce-tego-nie-ma-nie-ma-u-nas-tematow-tabu/

 

CMWP SDP o wolności słowa z okazji Światowego Dnia Środków Masowego Przekazu

Mamy naprawdę wolność słowa, możemy się nią cieszyć, ale o nią trzeba cały czas walczyć, trzeba cały czas zabiegać, żeby ktoś nam jej po prostu nie odebrał – powiedziała w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  pytana o stan wolności  polskich mediów z okazji przypadającego tego dnia  (24 stycznia ) Światowego Dnia Środków Masowego Przekazu. Wydarzenie to zostało ustanowione przez Papieża VI w 1967 roku. W Kościele Katolickim w tym dniu wspomina się św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, opiekuna i orędownika osób odpowiedzialnych za środki społecznego komunikowania.

 

„W epoce, w której fałszerstwo ukazuje się jako coraz bardziej wyrafinowane i osiąga zastraszający poziom (deepfake), potrzebujemy mądrości, aby zebrać i stworzyć opowiadania piękne, prawdziwe, i dobre. Potrzebujemy odwagi, aby odrzucić te fałszywe i złowrogie” – napisał Ojciec Święty w orędziu na 54 . Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Nosi ono tytuł „Obyś mógł opowiadać i utrwalić w pamięci” (por. Wj 10, 20). Życie staje się historią”. Tradycyjnie papież ogłasza je 24 stycznia – we wspomnienie patrona dziennikarzy – św. Franciszka Salezego. W Polsce dzień ten jest obchodzony w trzecią niedzielę września, która w roku bieżącym przypadnie 20 września.

 

Na wstępie Ojciec Święty wyjaśnia, że wybierając temat tegorocznego Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu kierował się przekonaniem, że „aby się nie zagubić, powinniśmy oddychać prawdą dobrych historii, takich, które budują, a nie niszczą; historii, które pomagają odnaleźć korzenie i siłę, aby iść razem naprzód”. Papież  Franciszek zauważa, w historii wije się również zło, jesteśmy zachęcani do posiadania i konsumpcji, często w sieci komunikacyjnej powstają historie destrukcyjne i prowokacyjne, „które niszczą i rwą delikatne nici współistnienia. Zestawiają one razem niesprawdzone informacje, powtarzając wypowiedzi banalne i fałszywie przekonujące, uderzając hasłami nienawiści. Nie tworzy się wtedy ludzkiej historii, ale odziera się człowieka z jego godności” – pisze Ojciec Święty. Zwraca zarazem uwagę, że w zestawieniu z nimi dobre historie trwają, ponieważ “dają życiu pokarm”.

 

Przesłanie Papieża jest bardzo ważne i bardzo przejmujące – zwróciła uwagę dr Jolanta Hajdasz komentując dla Radia Maryja  tekst tegorocznego papieskiego orędzia . Odwołanie się do historii jest szczególnie istotne w kontekście tego, czym zajmują się na co dzień środki masowego komunikowania. Pogoń za bieżącymi wydarzeniami sprawia, że bardzo często dziennikarzom ucieka gdzieś szerszy kontekst danej sprawy i przestają oni zwracać uwagę na społeczne skutki oddziaływania mediów i informacji, które tworzą, więc takie zatrzymanie się i zastanowienie, ta refleksja o tym, co było kiedyś, a co przekazujemy dziś jest bardzo ważne w naszych czasach – podkreśliła dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Rozmówca Radia Maryja zaznaczyła, że dziennikarze powinni znać i interesować się historią oraz przekazywać ją prawdziwie.– Trzeba znać historię, żeby rozumieć to, co się stało w przeszłości, zrozumieć to, co dzieje się dzisiaj i ewentualnie pomóc sobie przewidzieć to, co może stać się w przyszłości na podstawie tego, co było kiedyś. Znajomość historii jest kluczem do tylu spraw, więc jest szczególnie jest dla dziennikarzy i na pewno ułatwia pokonanie różnego rodzaju problemów z przeszłości, które  miały miejsce między pojedynczymi ludźmi, czy między narodami – powiedziała Jolanta Hajdasz

 

Audycja: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-dr-j-hajdasz-mamy-wolnosc-slowa-o-ktora-trzeba-caly-czas-walczyc-zeby-ktos-nam-jej-po-prostu-nie-odebral/

Pełen tekst Orędzia Papieża Franciszka na 54. Dzień Środków Społecznego Przekazu jest tu: https://ekai.pl/dokumenty/oredzie-papieza-franciszka-na-54-swiatowy-dzien-srodkow-spolecznego-przekazu/

Protest CMWP SDP przeciwko próbom wykluczenia katolików z debaty publicznej

CMWP SDP z oburzeniem przyjmuje rezygnację Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK i Galerii Sztuki Bunkier w Krakowie ze stałego patronatu medialnego lokalnej rozgłośni Polskiego Radia – Radia Kraków z powodu obecności na jego antenie audycji z udziałem ks. abp. Marka Jędraszewskiego. Jest to zaskakująca i zdumiewająca próba kwestionowania autonomii programowej tego radia, ponieważ jej źródłem są osobiste zastrzeżenia dyrektor w/w instytucji kultury dotyczące pojawiającego się w Radiu Kraków katolickiego duchownego. Sytuacja ta prowadzi do naruszenia zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa .

 

20 stycznia b.r. Mariusz Bartkowicz prezes zarządu – redaktor naczelny Radia Kraków S.A. poinformował, iż Maria Anna Potocka, dyrektor MOCAK-u i Bunkra Sztuki, zdecydowała o rezygnacji ze stałego patronatu medialnego Radia Kraków nad kierowanymi przez siebie miejskimi instytucjami kultury w Krakowie. Jedynym znanym opinii publicznej uzasadnieniem tej decyzji jest tłumaczenie, iż dyrektor w/w instytucji kultury uczyniła tak w proteście przeciwko obecności na antenie Radia Kraków audycji z udziałem metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.

 

CMWP SDP pragnie podkreślić iż szanuje prawo każdej instytucji, w tym oczywiście także publicznych instytucji kultury, do samodzielnego wyboru patronów medialnych prowadzonej przez siebie działalności, w/ opisana sytuacja wykracza jednak poza ramy standardowego „patronatu medialnego” ze względu na społeczne oddziaływanie instytucji kultury na życie publiczne i kształtowanie przez nie postaw społecznych. CMWP SDP zwraca uwagę dziennikarzom i odbiorcom mediów, że jest to sytuacja precedensowa – utrzymywana z funduszy publicznych instytucja jaką jest Muzeum Sztuki Współczesnej poprzez swoje działanie stara się usunąć z przestrzeni publicznej osoby wyrażające ważne i dla wielu Polaków fundamentalne treści w momencie ostrego sporu ideologicznego, jaki obecnie toczy się w Polsce w związku np. z promocją ideologii LGBT prowadzoną nieskrępowanie w różnych środkach masowego komunikowania. CMWP SDP podkreśla, iż to swoiste „ukaranie” publicznego radia w Krakowie za audycje z abpem Markiem Jędraszewskim jest niebezpiecznym przykładem działań o charakterze cenzorskim i narusza polską Konstytucję oraz polskie Prawo Prasowe.

 

CMWP SDP apeluje do kierownictwa Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK i Galerii Sztuki Bunkier w Krakowie o cofnięcie w/ opisanej decyzji oraz zaniechanie takiego działania w przyszłości. CMWP SDP zapewnia, że w pełni wspiera Radio Kraków S. A. , które publicznie deklaruje gotowość utrzymania na antenie rozmów z abpem Markiem Jędraszewskim mimo utraty przez to możliwości współpracy z niektórymi instytucjami kultury finansowanymi przez miasto Kraków. Szukasz przechowalni bagażu czy schowku na bagaż? Jeśli jesteś w Kraków, pamiętaj, że iLuggage jest tuta!

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 22 stycznia 2020

Apel CMWP SDP   o przywrócenie red. Dariusza Rosiaka do pracy w Polskim Radiu

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z najwyższym niepokojem przyjmuje informacje o odsunięciu od pracy w Polskim Radiu S.A. red. Dariusza Rosiaka i apeluje do kierownictwa Polskiego Radia S.A. o przywrócenie go do pracy dziennikarza w publicznym radiu.

 

Red. Dariusz Rosiak jest związany z Programem III Polskiego Radia od 2006 roku, zajmował się przede wszystkim tematyką międzynarodową. Jest uznanym w środowisku dziennikarskim autorem audycji „Raport o stanie świata” emitowanej w Programie III PR. Spółka nie przedłużyła z nim umowy o pracę obowiązującej do końca stycznia 2020 roku. Kierownictwo Polskiego Radia nie podało powodów rezygnacji anteny ze współpracy z dziennikarzem, co jest wyjątkowo dokuczliwą represją dla red. Dariusza Rosiaka, który jak każdy dziennikarz wykonuje zawód wymagający transparentności i zaufania wśród odbiorców. Nie kwestionując prawa każdego pracodawcy do prowadzenia własnej polityki kadrowej w zarządzanej firmie, CMWP SDP apeluje do kierownictwa Polskiego Radia S.A. o przywrócenie go do pracy dziennikarza w publicznym radiu ze względu na jego wiedzę, doświadczenie i osiągnięcia zawodowe.

 

Red. Dariusz Rosiak posiada niemal 30-letnie doświadczenie pracy w mediach. Z wykształcenia jest anglistą. Był wieloletnim pracownikiem francuskiego  radia RFI i polskiej sekcji BBC. W latach 90. był korespondentem w Londynie, pisał dla „Życia”, „Życia Warszawy”, „Tygodnika Powszechnego”. Był także zastępcą redaktora naczelnego „Newsweek Polska”, pierwszym redaktorem naczelnym tygodnika „Ozon”, publikował w „Polityce”, pracował w BBC oraz „Rzeczpospolitej”. Jest także laureatem Nagrody PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego, w 2016 r. był nominowany do Nagrody Literackiej „Nike” za książkę „Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan” oraz otrzymał Nagrodę im. Beaty Pawlak.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

Kolejna rozprawa w procesie przeciwko red. Agacie Mielczerek i red. Joannie Strzemiecznej-Rozen

Proces pomiędzy powodem Henrykiem Jezierskim, dziennikarzem wydawnictw motoryzacyjnych, który chciał być członkiem Rady Programowej TVP3 Gdańsk, a pozwaną red. Joanną Strzemieczną–Rozen, dyrektorem tejże stacji toczy się od ponad roku. 17 stycznia 2020 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, w XV Wydziale Cywilnym kolejna rozprawa. Przedmiotem sporu jest wyemitowany w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny, autorstwa Agaty Mielczarek, dotyczący wyborów członków do Rady Programowej w gdańskiej telewizji oraz w Radiu Gdańsk. Znalazły się w nim, na podstawie danych z IPN, odniesienia m.in. do osoby redaktora Jezierskiego w kontekście jego domniemanej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.

 

Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę stawił się Henryk Jezierski wraz z pełnomocnikiem (prywatnie jego córką) mecenas Małgorzatą Jezierską-Wojdak. Stronę pozwanej Joanny Strzemiecznej – Rozen reprezentował jej pełnomocnik mecenas Wenanty Plichta. Joanna Strzemieczna-Rozen nie uczestniczyła w rozprawie. W posiedzeniu jako publiczność, uczestniczyło dwóch kolegów Henryka Jezierskiego.

 

Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy toczący się proces sądowy obserwuje Maria Giedz. Do Sądu zostało wysłane stanowisko CMWP SDP w przedmiotowej sprawie.

 

Podczas tego posiedzenia toczyła się burzliwa dyskusja na temat, jak twierdzi Jezierski, prywatnego nagrania jego rozmowy, którą przeprowadzała redaktor Agata Mielczarek, autorka materiału informacyjnego wyemitowanego w telewizji. Henryk Jezierski uważa, że podczas nagrywania go kamerą Agata Mielczarek jednocześnie włączyła dyktafon w telefonie komórkowym. Zarzuca jej, że dokonała nagrania do celów prywatnych. Ponadto uważa, że na nagraniu komórkowym może być inna jego wypowiedź niż ta zarejestrowana kamerą. Dlatego też domagał się udostępnienia tego nagrania. Mielczarek dołączyła owo nagranie do akt. Kopię nagrania otrzymała Jezierska-Wojdak, ale jak się okazuje jest ono nieczytelne. Zażądała więc od pełnomocnika dyrektor telewizji czytelnego nagrania.

 

– Nie mam tego nagrania, nigdy się z nim nie spotkałem, nie znam jego treści. Nie ma go też dyrektor rozgłośni – mówił mec. Wenanty Plichta.

 

Dyskusja na ten temat trwała niemal godzinę. Powód domagał się od sędziego Kowalskiego odtworzenia tego nagrania podczas procesu. Sąd zgodził się odroczyć posiedzenie do 18 lutego 2020 roku do godziny 9.00, podczas którego zostanie podjęta próba odtworzenia owego nagrania.

 

Mec. Wenanty Plichta stwierdził, że do akt wpłynęła płyta z nagraniem dokumentów (akt paszportowych) z IPN. Jednak nie miał możliwości jej odtworzenia. Wniósł więc o udostępnienie mu kopi tej płyty. Tego samego domagała się mec. Jezierska Wojdak.

 

Opracowanie i zdjęcia Maria Giedz