SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. „Baryła” widział kości i czaszkę dziennikarza. „Jaruś będzie cichutki”

Zeznania Macieja B. pseudonim „Baryła” : Ja nie pogrążyłem żadnego bandziora czy gangstera tylko klawisza i ubeka. Bił ludzi. Był dobry w biciu ludzi gdy był klawiszem. Ciągle piszecie najbogatszy, senator, a to klawisz i ubek. Jego pogrążyłem.

 

Te słowa wybrzmiały na sali sądowej 17 stycznia 2020 roku, w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Wypowiedział je Maciej B. pseudonim Baryła i wydaje się, że nie tyle do sądu, ale ludzi mediów, którzy relacjonują proces o podżeganie do zabójstwa 24. letniego wówczas dziennikarza Jarosława Ziętary. O czyn ten oskarżony jest Aleksander Gawronik, który do winy się nie przyznaje i zdecydowanie zaprzecza postawionym zarzutom, a słowa Macieja B. uważa za kłamstwa łatwe do obalenia.

 

Dziennikarz „Gazety Poznańskiej”, Jarosław Ziętara, nie dotarł do pracy 1 września 1992 roku i wszelki ślad po nim zaginął. Do dziś nie odnaleziono ciała chłopaka. Od blisko czterech lat toczy się proces w poznańskim Sądzie Okręgowym, przeciwko Aleksandrowi Gawronikowi, który to według prokuratury miał podżegać do zabójstwa dziennikarza. 1 września 1992 roku Ziętarę uprowadzono, a czynu tego dokonało trzech ochroniarzy zatrudnionych przez, twórcę holdingu Elektromis Mariusza Ś. Dziennikarz miał zginąć, bo zamierzał opublikować materiały dotyczące biznesmenów. Proces przeciwko Aleksandrowi Gawronikowi, a także drugi przeciwko ochroniarzom o pseudonimach Ryba i Lala obserwuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

Maciej B., już po raz kolejny zeznaje w tej sprawie i podtrzymuje swoje wcześniejsze zeznania. Jest więźniem, odsiaduje karę dożywocia za morderstwo w innej sprawie. Jako młody chłopak znał się z ochroniarzami Elektromisu, szczególnie z nieżyjącym Dariuszem L. pseudonim Lewy i razem z nimi brał udział w różnych „brudnych robotach” takich jak zastraszanie czy pobicia. W piątek 17. stycznia potwierdził, że na terenie firmy Elektromis „Gawronik kazał zaj…ać Jarosława Ziętarę”. Z tej wersji Baryła już się raz wycofał, tłumacząc się rozgoryczeniem na prokuraturę i śledczych. W zamian za współpracę miał otrzymać prezydencki akt łaski. Gdy zorientował się, że nie jest to możliwe, odwołał zeznania, by w lutym 2019, podczas „procesu ochroniarzy” wrócić do początkowej wersji. Jednak w zeznaniach są nieścisłości, o które dopytuje sąd, prokurator i obrońca. Maciej B. tłumaczy się emocjami, kłopotami, które ma oraz stresem spowodowanym obecnością mediów. Jednak różnice w zeznaniach z poszczególnych lat nie wpływają na główną ich tezę. „Gawronik powiedział, że Ziętarę trzeba zaj…ać, bo się wpie…la w ich interesy. Szef Elektromisu Mariusz Ś. był przy tej rozmowie, ale do niczego nie namawiał. Samego porwania ani zabójstwa nie widziałem. Słyszałem jednak, że porywaczami byli ochroniarze Elektromisu. Ale nie wysyłał ich szef firmy Mariusz Ś. lecz to Aleksander Gawronik załatwił z nimi swoje sprawy związane z Ziętarą.” Inny ochroniarz Roman K. pseudonim Kapela, który nie żyje od 1993 roku i zginął w dziwnych okolicznościach – miał według Baryły przywieźć na posesję Marka Z. w Chybach OP-1. Są to płaszcze chroniące przed substancjami chemicznymi. A w Chybach, jak twierdzi Maciej B. – rozpuszczono szczątki dziennikarza w kwasie. Maciej B. opowiedział również, że w bagażniku Lewego, który również już nie żyje, bo zginął w wypadku samochodowym – pokazano mu zapakowane w brezentowy worek kości i czaszkę. Jeden z obecnych, Baryła nie pamięta kto, pogłaskał czaszkę dodając, że „Jaruś już teraz będzie cichutki”. Maciej B. oświadczył również, że boi się o rodzinę, ale chce powiedzieć wszystko, co wie o tej sprawie. Wielokrotnie wyrażał chęć poddania się badaniom wariograficznym.

 

Na sali sądowej zeznaniom Macieja B. przysłuchuje się biegły psycholog. Następna rozprawa w kwietniu.

 

Tekst i zdjęcia : Aleksandra Tabaczyńska

Za: https://cmwp.sdp.pl/

SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Założyciel holdingu Elektromis nic nie wie, a Aleksandra Gawronika zna słabo…

Jarosława Ziętary nie znał. Wiedzę o nim miał tylko z mediów i to dopiero sprzed kilku lat. Nie wiedział, że dziennikarz interesował się działalnością jego firmy Elektromis. Zawsze prowadził legalne i dobre interesy. Aleksandra Gawronika z kolei znał słabo i nie mieli bliskich kontaktów. Jedyne biznesowe spotkanie dotyczyło sprzedaży tygodnika „Poznaniak”, za który były senator ostatecznie nie zapłacił i transakcję anulowano. Na badanie wariografem nie zgodził się, bo nie widział takiej potrzeby – tak w skrócie można podsumować zeznania świadka Mariusza Ś. , którego Sąd Okręgowy w Poznaniu przesłuchał  16 stycznia b.r. podczas pierwszej w tym roku rozprawy w tak zwanym procesie ochroniarzy  dotyczącym zabójstwa red. Jarosława Ziętary z “Gazety Poznańskiej” w 1992 r.

 

Tego dnia przed Sądem Okręgowym w Poznaniu miało zeznawać czterech świadków. Zgłosiło się jedynie dwóch i jako pierwszy zeznawał Mariusz Ś. twórca i właściciel holdingu Elektromis. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP jest obserwatorem tego procesu, w imieniu CMWP SDP w rozprawach uczestniczy red. Aleksandra Tabaczyńska.

 

Według prokuratury, to właśnie na terenie Elektromisu Aleksander Gawronik podżegał do zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary, którego mieli porwać i przekazać zabójcom zatrudnieni w holdingu ochroniarze: Mirosław R. pseudonim Ryba i Dariusz L. pseudonim Lala. Obaj mężczyźni nie przyznają się do winy.

 

Mariusz Ś. stwierdził, że nic nie wie o losie Jarosława Ziętary i nigdy nie angażował się w żadną działalność przeciwko dziennikarzowi. Wyraził nawet pogląd, że skoro nie odnaleziono do dziś zwłok, to nie można wykluczyć, że reporter żyje. Choć sprawa od momentu zniknięcia, czyli od 1 września 1992 roku, jest głośna, Mariusz Ś. miał dowiedzieć się o niej dopiero wtedy, gdy w 2012 r. śledztwo wznowiła krakowska prokuratura. Wtedy to polecił swojemu pracownikowi, by ten przejrzał archiwalne numery nieistniejącego już tygodnika „Poznaniak”, którego Ś. był właścicielem, pod kątem Jarosława Ziętary. Okazało się, że „Poznaniak” kiedyś sporo pisał o Ziętarze. Ja czytałem w tamtych latach swoją gazetę, ale nie zwróciłem wówczas uwagi na artykuły o jego sprawie. Poznaniak był popularny bo było w nim sporo sensacji i dużo krwi – zeznał świadek. Na pytanie dlaczego w Elektromisie Mariusz Ś. zatrudniał byłych milicjantów i funkcjonariuszy UB – odpowiedział, że wiedział że są wyszkoleni i liczył, że jako funkcjonariusze państwowych organów będą uczciwi. Zaprzeczył, by w Elektromisie istniała specjalna komórka do inwigilacji i podsłuchów oraz by przechowywano mundury policyjne czy ich podróbki oraz by stał tam fikcyjny radiowóz.

 

Mariusz Ś. stwierdził, również, że Jarosław Ziętara został wykreowany na poważnego dziennikarza, a w jego ocenie nie miał żadnych osiągnięć zawodowych. Dopytany, na czym opiera taką opinię, powołał się na swojego rzecznika prasowego, Konrada Napierałę. Jednocześnie dodał, że prasa pisała o działalności Elektromisu bardzo krytycznie, a on  byłby w stanie zablokować nieprzychylne publikacje w “Gazecie Poznańskiej”, gdyby o to poprosił, bo miał relacje przyjacielskie z właścicielami dziennika. W tej gazecie pracował red. Jarosław Ziętara.

 

Mariusza Ś. zapytano także o Jerzego U., prawdopodobnie (rozprawę z udziałem U. utajniono) naocznego świadka porwania red. Jarosława Ziętary, który miał przyjąć zlecenie na inwigilację młodego dziennikarza. Mariusz Ś. stwierdził, że to był znajomy Krystiana Cz. Cz. to z kolei były milicjant, który przeprowadzał w Elektromisie kontrole. Został zatrudniony przez Mariusza Ś. najpierw na stanowisku handlowca, ale szybko awansował, został dyrektorem, prezesem i zaufanym współpracownikiem Mariusza Ś. Na przełomie 2014/15 roku Krystian Cz. dowiedział się, że ma zostać przeprowadzona na terenie Elektromisu prowokacja polegająca na tym, że zostaną podrzucone jakieś kości czy szczątki. I jak relacjonuje Ś. teren został zabezpieczony, uszczelniono ogrodzenie i zatrudniono dodatkowych ludzi w tym firmę ochroniarską Jerzego U., którą to zaproponował Krystian Cz. Jednak ludzie Elektromisu nie powiadomili żadnych organów o spodziewanej prowokacji. Na pytanie, dlaczego, Ś. odpowiedział, że do prokuratury nie ma zaufania, a do mediów nie chodzi. Jednak trzy lata później zmienił zdanie i została zawiadomiona prokuratura, a na temat Jerzego U. wydano oświadczenie, z którego wynika że U. domagał się trzech milionów złotych za zmianę zeznań.

 

Mariusza Ś. pytano także o Macieja B., również świadka oskarżenia. Ś. oświadczył nie zna mężczyzny, a pseudonim Baryła jest mu znany z mediów. Taka osoba nie występowała w moim otoczeniu – powiedział.  Zaprzeczył również, by doszło do spotkania z Aleksandrem Gawronikiem i ludźmi Elektromisu na terenie parkingu Elektromisu wiosną 1992 roku.

 

Po zeznaniach Mariusza Ś. mecenas Wiesław Michalski złożył wniosek o powołanie na świadka dziennikarza “Głosu Wielkopolskiego” Łukasza Cieśli, który relacjonuje od początku przebieg procesu. Powołanie dziennikarza na świadka uniemożliwiłoby dalszą pracę reportera. Jest to już trzecia próba ograniczenia udziału przedstawicieli mediów w rozprawach. Wniosek, by dziennikarz znalazł się  wśród  świadków procesu, został złożony po raz drugi, a ponadto mecenas zwrócił się do sądu jeszcze w maju o wyłączenie jawności rozpraw z uwagi właśnie na publikowane relacje. Wszystkie wnioski zostały decyzją sądu oddalone.

 

Dwóch wezwanych na 16 stycznia świadków nie stawiło się w sądzie. To Mirosław M. oraz Zdzisław W., na którego sąd nałożył 1000 zł kary. Ostatnim świadkiem był Grzegorz M. pseudonim Pączek, zatrudniony w Elektromisie od 1993 roku. Były milicjant i policjant, rozpoczął pracę w ochronie Mariusza Ś., a oskarżeni byli jego przełożonymi. Najpierw Mirosław R., a następnie po kilku latach Dariusz L. Świadek do dziś zawodowo jest związany z firmą wywodzącą się z Elektromisu. O sprawie porwania Jarosława Ziętary słyszał tylko z mediów i nic o niej nie wie.

 

Tekst i zdjęcia : red. Aleksandra Tabaczyńska

za: https://cmwp.sdp.pl/

Apelacja w sprawie red. Daniela Możwiłło odrzucona! Skuteczna pomoc CMWP SDP dla dziennikarza oskarżonego z art.212 kk

Sprawa  dotyczyła rzekomego zniesławienia zastępcy wójta gminy Zębowice pana Zdzisława Szuby przez red. Daniela Możwiłło, który  w sierpniu 2017 r. roku zamieścił na prowadzonej przez siebie stronie „Zębowice Informacje” zdaniem zastępcy wójta nieprawdziwe informacji w tekście pt. „Skandal! ”. Dotyczył on okoliczności przetargu na wykonanie wiaty w Zębowicach na cele PSZOK (Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych) za 400 tys. zł. Te informacje miały narazić Zdzisława Szubę na utratę zaufania potrzebnego przy wykonywaniu swoich obowiązków na stanowisku zastępcy wójta. Redaktor Daniel Możwiłło nie przyznawał się do zniesławienia, a zwłaszcza w stosunku do pana Zdzisława Szuby, który funkcję zastępcy wójta pełnił wówczas dopiero od 11 dni, ale na swoim portalu  dziennikarz 25 sierpnia 2017 r zamieścił przeprosiny. Dziennikarz podkreślił w czasie toku tej sprawy sądowej, iż swoją publikacją chciał zwrócić uwagę na postępowanie, które budziło wątpliwości co do transparentności działania przy przetargach w Zębowicach.

 

15 styczna 2020 w Sądzie Okręgowym w Opolu (VII Wydział Karny Odwoławczy za pośrednictwem Sądu Rejonowego w Oleśnie II Wydział Karny) odbyła się rozprawa odwoławcza przeciwko Danielowi Możwiłło oskarżonego z art. 212 § 1 i 2 KK. Apelację wniósł w imieniu oskarżyciela prywatnego – zastępcy wójta gminy Zębowice Zdzisława Szuby –pełnomocnik radca prawny Klaudiusz Małek. Nie zgodził się z decyzją sądu I instancji, który umorzył postępowanie wobec  dziennikarza

 

15 stycznia b.r. na rozprawie apelacyjnej stawili się osobiście: oskarżony Daniel Możwiłło, pełnomocnik oskarżyciela prywatnego Klaudiusz Małek i Halina Żwirska obserwatorka z ramienia CMWP SDP. Nieobecność Zdzisława Szuby była usprawiedliwiona. Sąd odczytał wyrok Sądu Rejonowego w Oleśnie z dnia 13 marca 2019. Następnie przedstawił apelację złożoną przez pełnomocnika oskarżyciela prywatnego Zdzisława Szubę z 15.04.2019. Pełnomocnik podtrzymał odwołanie od wyroku Sądu Rejonowego w Oleśnie,    prosił o uchylenie tego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenie przez Sąd Rejonowy w Oleśnie.

 

Zaskarżonemu wyrokowi zarzucił naruszenie prawa materialnego, popełnienie błędu mającego wpływ na treść wyroku a przyjęciu znikomego stopnia szkodliwości społecznej. Zdaniem pełnomocnika oskarżyciela w art. 115 § 2 kk nie nadano właściwego znaczenia okoliczności i sposobu popełnienia czynu, rodzaju i charakteru naruszonego dobra, motywacji oskarżonego itp., które powinny wskazywać na znaczny stopień szkodliwości społecznej. To w konsekwencji doprowadziło do bezpodstawnego umorzenia postępowania karnego. Zdaniem oskarżyciela zniesławienie nie jest adresowane, jak przyjął Sąd, do niewielkiej grupy ludzi lecz do dużej grupy. Jako dowód podał obecność na sali rozpraw red. Halinę Żwirską – obserwatora CMWP SDP.

 

Oskarżony Daniel Możwiłło nie zgodził się z wnioskiem pełnomocnika Z. Szuby.  Podkreślił, że nie zgadza się z twierdzeniem, że artykuł pisał po to, aby zwiększyć poczytalność gazety, ani nie zgadza się z zarzutami politycznymi. Wyjaśnił, że kandydował w wyborach samorządowych, ale z własnego komitetu. Chciał, aby w miejscu jego zamieszkania był ktoś, kto będzie obserwował władzę samorządową. Red. Daniel Możwiłło wniósł o odrzucenie wniosku strony przeciwnej. W tej sprawie dziennikarza wspierało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP,  apelując o umorzenie przeciwko niemu postępowania.  Sąd Okręgowy na rozprawie apelacyjnej podjął decyzję zbieżną ze stanowiskiem CMWP SDP i nie uwzględnił apelacji. Oznacza to, że wyrok Sądu Rejonowego w Oleśnie, który umorzył postępowanie w stosunku do red. Daniela Możwiłło, jest prawomocny i że jest on uwolniony od zarzutu zniesławienia zastępcy wójta.  

 

Sąd w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że apelacja nie zasługiwała na jej przyjęcie, a wyrok Sądu I instancji był prawidłowy. Sąd Rejonowy w Oleśnie w dostatecznym stopniu ocenił wszystkie okoliczności i motywacje oskarżonego. Jego zachowanie wskazuje na to, że działał on w interesie społecznym.  W ciągu 7 dni od ogłoszenia tego wyroku strony mają prawo złożyć zażalenie do Sądu Okręgowego. Kasację od wyroku można złożyć w ciągu 30 dni wtedy, gdy jest uzasadniona mocnymi argumentami.

Polsko-niemieckie forum dyskusyjne w Görlitz z udziałem CMWP SDP

15 stycznia b.r w Görlitz (niemiecka strona miasta Zgorzelec)  odbyła się dyskusja panelowa na temat wolności słowa w Polsce i w Niemczech zatytułowana “Czy  w Niemczech i w Polsce nadal można swobodnie wyrazić swoje zdanie ? Wolność słowa dla wszystkich poddanych kontroli”.  Odbyła się ona w ramach IV Forum Dyskusyjnego: Budowanie mostów na Nysie.  W dyskusji  udział wzięli Michael Schlitt, Andrzej Iwicki  oraz dr Joachim  Klose z Fundacji im. Konrada Adenauera,  a także red. Cezary Gmyz , korespondent TVP w Berlinie oraz Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. Patronem medialnym wydarzenia była Sächsische Zeitung,   a jego uczestnikami  byli przedstawiciele klubów Rotary m.in. z Görlitz,  Bautzen, Cottbus, oraz mieszkańcy Görlitz i Zgorzelca.  Zaproszenia do udziału w dyskusji nie przyjęli przedstawiciele organizacji “Reporterzy bez Granic”.

Miasto Sopot przeciw TVP3 Gdańsk. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

10 stycznia 2020 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku kolejna rozprawa przeciwko red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Jakubowi Świderskiemu, dziennikarzowi TVP3 Gdańsk. Osoby te zostały pozwane przez Gminę Miasta Sopot, a przedmiotem sporu są wyemitowane w TVP3 Gdańsk materiały, które dotyczą wypadków na sopockich kąpieliskach oraz popadającego w ruinę byłego szpitala na Stawowiu (historyczna dzielnica Sopotu), mieszczącego się w zabytkowym zespole parkowo-pałacowym, do niedawna jednym z najpiękniejszych obiektów tego typu w Sopocie.

 

W październiku 2019 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa i prasy. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy toczący się proces sądowy obserwuje red. Maria Giedz.

 

Gmina Miasta Sopot skierowała przeciwko red. Jakubowi Świderskiemu oraz red. Joannie Strzemiecznej – Rozen pozew z tytułu naruszenia przez nich jej dóbr osobistych poprzez wyemitowanie na antenie TVP3 Gdańsk szeregu programów dotyczących Sopotu, które ich zdaniem miały jednoznaczny i pejoratywny wydźwięk. Przedstawiciel prawny Gminy Miasta Sopot twierdzi, że część informacji zawartych w spornych programach telewizyjnych jest nieprawdziwa. W skierowanym pozwie strona powodowa domaga się nakazania pozwanym opublikowania przeprosin oraz zapłaty zadośćuczynienia w kwocie 10.000 złotych na rzecz Fundacji Nasz Przyjazny Dom w Sopocie.

 

Sprawę prowadzi sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę stawiła się pełnomocnik Gminy Miasta Sopot mec. Monika Nowińska-Retkowska. Stronę pozwanych reprezentował mec. Wenanty Plichta. Stawił się też pozwany Jakub Świderski. Na rozprawie nie było pozwanej Joanny Strzemiecznej – Rozen. Sąd wezwał dwóch świadków zaproponowanych przez Gminę Sopot: Jana Kozłowskiego, byłego prezydenta Sopotu i byłego marszałka województwa pomorskiego. Drugim świadkiem była Irena Kościelińska pełniąca funkcję specjalisty ds. administracyjnych w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Sopocie. Mec. Monika Nowińska-Retkowska dołączyła do akt sprawy sprawozdania z działalności sopockiego WOPR (Sopockie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) za lata 2016-2019 z uwzględnieniem ilości zgonów, osób poszkodowanych oraz uratowanych. Pełnomocnik pozwanych mec. Wenanty Plichta wniósł o przedstawienie pełnego wyciągu z WOPR-u, gdyż ten dołączony do akt przez Gminę Sopot może okazać się niepełny, zwłaszcza że w sprawozdaniu nie zostały uwzględnione wypadki pod wpływem alkoholu na kąpieliskach w Sopocie, o co zabiegał pozwany.

 

Sąd postanowił kontynuować przesłuchiwania świadków na kolejnej rozprawie, którą wyznaczył na 13 marca 2020 r. (godz. 9.00). Zostaną wezwani jako świadkowie Bartosz Łapiński, Piotr Meler i Małgorzata Tarasewicz. Co do ostatniego świadka zastrzeżenia zgłosił pełnomocnik Gminy, twierdzą, że Małgorzata Tarasewicz nie może być świadkiem, gdyż występowała jako publiczność w pierwszych posiedzeniach toczącego się procesu i że powinno być to zapisane w aktach. Sędzia Piotr Kowalski powiedział, że nie przypomina sobie, aby w aktach, gdzie zapisane są osoby uczestniczące w procesie występowało takie nazwisko, ale jeszcze potwierdzi tę informację.

 

Opracowanie Maria Giedz

 

Zdjęcia Maria Giedz

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu dra Bawera Aondo Akaa z Fundacji PRO – Prawo do Życia

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu przez Sąd w Nowym Sączu dr. Bawera Aondo Akaa z Fundacji PRO – Prawo do Życia na karę 1200 zł grzywny za powieszenie plakatu informującego o zbrodni aborcji w szpitalach. Dr Bawer Aondo Akaa jest jednym z koordynatorów akcji billboardowej, w ramach której Fundacja zleca umieszczanie antyaborcyjnych bannerów w różnych miastach. Dr Bawer Aondo Akaa został skazany za zlecenie powieszenia takiego bilbordu w Zakopanem. Sąd stwierdził, że wywołał tym “zgorszenie”.

 

CMWP SDP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie i jest naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentalną zasadą państw o ustroju demokratycznym. Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP, „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka „Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Zdumienie budzi przy tym fakt, iż sąd zignorował to, iż dr Bawer Aondo Akaa oraz fundacja, której jest wolontariuszem, mają prawo głosić swoje poglądy w przestrzeni publicznej, oraz to iż  w przeszłości  sądy w Polsce wielokrotnie uniewinniały oskarżonych w innych sprawach przeciwko obrońcom życia, których sądzono za pokazywanie banerów ze zdjęciami zabitych przed narodzeniem dzieci.

 

Szczególnie bulwersujące w tej sprawie jest także to, iż dr Bawer Aondo Akaa jest od urodzenia niemal całkowicie sparaliżowany, porusza się wyłącznie na wózku i na co dzień potrzebuje pomocy innych ludzi. Tymczasem w trakcie trwania procesu cztery razy musiał stawiać się w sądzie, był również przesłuchiwany na policji. Obecnie przeciwko niemu toczy się równolegle jeszcze 6 procesów – m.in. we Wrocławiu, w Krakowie, w Nowym Sączu i w Zakopanym. Są one konsekwencją publicznego głoszenia przez dra Bawera Aondo Akaa poglądów na temat ochrony życia dzieci od ich poczęcia oraz jego zaangażowania w działalność organizacji pro-life.

 

Dlatego CMWP SDP stoi na stanowisku, iż orzeczenie wydane przez sąd powinno zostać niezwłocznie uchylone, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być uniewinnienie dra Bawera Aondo Akaa z Fundacji PRO – Prawo do Życia od stawianego mu zarzutu.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 13 stycznia 2020 r.

 

Deklaracja wsparcia CMWP SDP dla dziennikarzy pozwanych za materiały o korupcji w szpitalu kierowanym przez Tomasza Grodzkiego

CMWP SDP oświadcza, iż zapowiedzi złożenia pozwów przeciwko dziennikarzom – red. Tomaszowi Duklanowskiemu z Radia Szczecin i red. Samuelowi Pereira z TVP oraz przeciwko profesor Agnieszce Popieli z Uniwersytetu Szczecińskiego przez marszałka senatu Tomasza Grodzkiego są w najwyższym stopniu niepokojące i naruszają zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. Dodatkowo zapowiedzi te są też swoistą próbą zastraszania, ponieważ Pani Profesor jest świadkiem w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim powiązanym z tą samą sprawą. CMWP SDP zapewnia, że udzieli pozwanym nieodpłatnej pomocy prawnej na każdym etapie tego postępowania.

 

7 stycznia 2020 r. marszałek senatu Tomasz Grodzki zapowiedział akty oskarżenia wobec dziennikarzy i profesor US za zniesławienie. Chodzi o sprawę cyklu materiałów prasowych, w których rozmówcy – pacjenci – informują o wręczeniu pieniędzy profesorowi Grodzkiemu w zamian za opiekę medyczną w szpitalu Szczecin-Zdunowo, gdzie obecny marszałek Senatu był dyrektorem w latach 90-tych. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Na razie nikt nie usłyszał w nim zarzutów.

 

Na konferencji prasowej 7 stycznia 2020 r. pełnomocnik Tomasza Grodzkiego poinformował, że do prokuratury zostały złożone zawiadomienia dotyczące zniesławienia marszałka Senatu przez redaktora naczelnego serwisu Tvp.info Samuela Pereirę oraz dziennikarza Radia Szczecin Tomasza Duklanowskiego, a także profesor Agnieszce Popieli z Uniwersytetu Szczecińskiego .

 

Stanowisko CMWP SDP ( z 7.01.20) w tej sprawie było cytowane w mediach wiele razy, poniżej linki do przykładów tych cytowań:

 

https://vod.tvp.pl/video/wiadomosci,07012020-1930,45836521

https://szczecin.tvp.pl/46086743/funkcjonariusz-ub-w-obronie-grodzkiego-marszalek-senatu-zaprzecza-oskarzeniom-o-korupcje

http://radioszczecin.pl/1,399475,komentarz-do-slow-marszalka-grodzkiego-to-zaprze

http://radio.opole.pl/104,306850,dyrektor-cmwp-niech-grodzki-przedstawia-dowody-a&s=3&si=3&sp=3

https://m.niezalezna.pl/304115-sdp-apeluje-ws-prof-popieli-postepowanie-dyscyplinarne-narusza-zasade-wolnosci-slowa

https://www.tvp.info/46080880/dyrektor-cmwp-niech-grodzki-przedstawia-dowody-a-nie-atakuje-dziennikarzy

https://radioszczecin.pl/1,399442,akty-oskarzenia-marszalka-grodzkiego-cmiwp-dekla

 

CMWP SDP w europejskim badaniu pluralizmu mediów

Dr Jolanta Hajdasz z CMWP SDP została zaproszona do grona ekspertów europejskiego projektu badawczego Monitora Pluralizmu Mediów (MPM2020) w 2020 r.   Jest to  narzędzie, które ma badać  ryzyka i zagrożenia dla pluralizmu mediów, ma wskazywać obszary, gdzie potencjalnie występują  jakieś problemy i w jaki sposób można im zaradzić. 27 grudnia 2019 r. zostały przesłane  odpowiedzi CMWP SDP na 16 kluczowych  zdaniem autorów  platformy zagadnień  na temat szeroko rozumianego pluralizmu mediów. Szczegółowe pytania dotyczące Polski to np. : ochrona wolności wypowiedzi (ocena stopnia ew. ingerowania państwa), na ile  dostawcy usług internetowych i platformy internetowe  filtrują lub usuwają treści online w sposób arbitralny, jaki jest wpływ podmiotów komercyjnych na treści publikowane przez wydawców, niezależność mediów lokalnych (regionalnych), udział i pozycja kobiet w mediach, czy ocena wpływów politycznych. Poza opisami obecnej sytuacji mediów w Polsce, w odpowiedziach na zadawane przez ankieterów pytania CMWP SDP  przywołało m.in. kilka swoich stanowisk krytycznie odnoszących się do preferowanych przez autorów badania źródeł informacji z Polski np. apel CMWP SDP do OBWE o większy obiektywizm w raporcie na temat przebiegu wyborów do Sejmu i Senatu (2019) r., blokowanie przez You Tube  profilu Radia Maryja z homilią abpa Marka Jędraszewskiego (2019), czy blokowanie treści konserwatywnych przez platformy internetowe, protest przeciwko krzywdzącej dla Polski ocenie stanu wolności mediów w 2019 r. zawartej w raporcie organizacji “Reporterzy bez Granic”(2019), czy zwrócenie uwagi na jednostronność oceny Rady Języka Polskiego na temat „pasków” w „Wiadomościach” TVP(2019) .

 

Wg informacji ze strony internetowej Centrum Pluralizmu i Wolności Mediów (CMPF) jest ono centrum badawczo-szkoleniowym, którego celem jest rozwój  badań dotyczących wolności i pluralizmu mediów w Europie, a także zapewnienie wsparcia wiedzy w zakresie polityki międzynarodowej, europejskiej i krajowej w procesach stanowienia prawa.  Zostało założone w 2011 r. z inicjatywy Komisji Europejskiej.  Centrum jest współfinansowane przez Unię Europejską. Monitor Pluralizmu Mediów jest projektem realizowanym od 2013. W Polsce jego koordynatorem jest dr hab. Beata Klimkiewicz z Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

W Polskim Radiu 24 o apelu CMWP SDP w obronie prof. Agnieszki Popieli

Postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Agnieszki Popieli narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa – powiedziała dr Jolanta Hajdasz , dyr.  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  w emitowanej na żywo 2 stycznia 2020 r. audycji Gość Polskiego Radia 24 prowadzonej przez red. Michała Rachonia .  30 grudnia 2019 r. CMWP SDP zaapelowało o umorzenie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Agnieszki Popieli w związku z jej publikacjami dotyczącymi wręczania korzyści majątkowej marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu.

 

Apel CMWP SDP w obronie prof. Agnieszki Popieli (tutaj).

 

W audycji  Gość Polskiego Radia 24  wystąpił także red. Tomasz Duklanowski z Radia Szczecin , który mówił o kolejnych zarzutach korupcyjnych wobec marszałka senatu  Tomasza Grodzkiego.  – Wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później będzie miał on proces karny. Ujawniliśmy pięć przypadków korupcji z udziałem marszałka Grodzkiego, a w kolejce jest kilkanaście osób. Jeden z mężczyzn zapowiedział, że jest w stanie poddać się badaniom wariograficznym i to, co powiedział nam, jest w stanie powtórzyć również przed sądem – powiedział red. Tomasz Duklanowski.  Gościem audycji był także Janusz Kowalski, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

 

Wypowiedź Jolanty Hajdasz :  http://https://polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2430097

 

Apel CMWP SDP o umorzenie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Agnieszki Popieli

CMWP SDP z najwyższym niepokojem przyjmuje informację o prowadzeniu postępowania dyscyplinarnego wobec profesor Agnieszki Popieli z Uniwersytetu Szczecińskiego w związku z jej wypowiedziami dotyczącymi Marszałka Senatu RP profesora Tomasza Grodzkiego w mediach społecznościowych oraz apeluje do osób odpowiedzialnych o umorzenie tego postępowania. Jest ono naruszaniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i naruszeniem prawa każdego obywatela Polski do swobody wypowiedzi. Postępowanie to jest też swoistą próbą zastraszenia, ponieważ Pani Profesor jest świadkiem w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim powiązanym z tą samą sprawą.

 

Sprawa ta dotyczy wpisu prof. Agnieszki Popieli na portalu społecznościowym Facebook z listopada b.r. Agnieszka Popiela napisała, że Tomasz Grodzki domagał się 21 lat temu pieniędzy za przeprowadzenie operacji jej chorej na nowotwór mamy. Marszałek Senatu zaprzeczał, a wpis na portalu został później skasowany. Po wpisie prof. Popieli ujawniły się kolejne osoby, które twierdzą, że płaciły profesowi za przeprowadzenie operacji. Obecnie w sprawie korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo, gdzie obecny marszałek Senatu był dyrektorem, śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Na razie nikt nie usłyszał w nim zarzutów. Rzecznik dyscyplinarny prof. Piotr Łaski z Wydziału Prawa Uniwersytetu Szczecińskiego kilka dni temu napisał list do prof. Popieli, w którym informuje, że podstawą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego są oskarżenia pod adresem prof. Tomasza Grodzkiego o przyjęcie 500 dolarów za operację.

 

W ocenie CMWP SDP postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Agnieszki Popieli w przedmiotowej sprawie narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa. Publikując wpisy w mediach społęcznościowych każdy ma prawo przedstawiać swój osobisty punkt widzenia. Zastosowane w tym przypadku przez władze uczelni środki są nieadekwatne do popełnionego czynu, jakim jest publikacja wpisów na FB, szczególnie w sytuacji, gdy wpisy te dotyczą doświadczeń życiowych osoby, która dokonuje wpisu i która własnym nazwiskiem poświadcza prawdziwość podanych przez siebie faktów.

 

CMWP SDP zwraca uwagę, iż karanie autora za publikowane przez niego treści, jak ma to miejsce w przypadku prof. Agnieszki Popieli, może prowadzić do uruchomienia i upowszechnienia w komunikowaniu masowym mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych użytkowników portali społecznościowych i nie podejmowania przez nich trudnych i kontrowersyjnych tematów społecznych. W oczywisty sposób niszczy to zasadę wolności słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

W związku z powyższym należy przypomnieć, że wolność słowa i prasy podlega ochronie zarówno na gruncie krajowego, jak i międzynarodowego porządku prawnego. W szczególności art. 14 Konstytucji RP stanowi, iż Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, każdy ma prawo do swobody wypowiedzi, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Jak wielokrotnie podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka, swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa. Bez wolnej prasy społeczeństwo demokratyczne nie istnieje.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 30 grudnia 2019 r.

 

Foto:wikipedia.org