Tęsknota za „Ameryką Rosyjską” – WOŁODYMYR SYDORENKO analizuje kolejny przykład imperialnej propagandy

Imperium Rosyjskie sprzedało Alaskę Stanom Zjednoczonym 30 marca 1867 roku za 7,2 miliona dolarów w złocie. Fot. Wikipedia

Wystąpienie przewodniczącego Dumy Państwowej Wiaczesława Wołodyna, w którym sugerował, że Rosji należy zwrócić Alaskę, dało impuls hałaśliwej propagandzie.

Przewodniczący Dumy Państwowej Rosji Wiaczesław Wołodin podczas sesji plenarnej parlamentu powiedział pewnego dnia, że ​​oprócz Krymu i Donbasu Rosja ma też inne rejony, które należy jej zwrócić, np. Alaskę. „Jest taki region, Alaska. I niech Ameryka, próbując pozbyć się naszych zasobów, pomyśli, że mamy coś do oddania” – powiedział Wiaczesław Wołodin. Rosyjska propaganda natychmiast podchwyciła tę imperialistyczną ideę, zaczęła ją szerzyć jako realne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych Ameryki, które według polityków pokroju Wołodyna powinny od razu się bardzo przestraszyć.

Jak wiecie, Imperium Rosyjskie podpisało umowę sprzedaży Alaski Stanom Zjednoczonym 30 marca 1867 roku za 7,2 miliona dolarów w złocie. Za te pieniądze USA otrzymały cały półwysep, archipelag Aleksandra i Kodiaka, wyspy Pasma Aleuckiego, a także kilka wysp na Morzu Beringa. W tym czasie Rosja nie wiedziała o dużych złożach ropy naftowej i innych minerałów na Alasce.

Alaska została odkryta przez Europejczyków w 1732 roku podczas pierwszej wyprawy na Kamczatkę Rosjan Michaiła Gwozdewa i Iwana Fiodorowa. Jej rozwój przebiegał w bardzo wolnym tempie, a na początku XIX wieku utrzymanie i ochrona Alaski, która przynosiła zyski z handlu futrami, stała się zbyt kosztowna. Pierwsze pytanie o sprzedaż Alaski Stanom Zjednoczonym postawił przed rządem rosyjskim Generalny Gubernator Syberii Wschodniej, hrabia Mykoła Murawjow-Amurski w 1853 roku, wskazując, że jego zdaniem jest to nieuniknione, a jednocześnie z czasem umocni pozycję Rosji na azjatyckim wybrzeżu Pacyfiku.

W tym samym czasie USA, chcąc zapobiec okupacji Alaski przez Imperium Brytyjskie, wysłały do ​​Rosji ofertę sprzedaży wszystkich posiadanych przez nią udziałów Kompanii Rosyjsko-Amerykańskiej (RAK), państwowemu monopolowi zaangażowanemu w rozwój Alaski , za 7 milionów 600 tysięcy dolarów w 1854 roku.

Kolejna oferta USA na zakup Alaski została złożona z inicjatywy wielkiego księcia Konstantina Mikołajowycza (młodszego brata cesarza Aleksandra II) wiosną 1857 roku. Kwestia ta była aktywnie badana po obu stronach, ale z powodu wojny secesyjnej (1861-65) prawdziwe negocjacje rozpoczęły się dopiero w 1866 roku.

Traktat podpisano 30 marca 1867 r. w Waszyngtonie – za 7,2 mln dolarów cały półwysep Alaska, pas wybrzeża 10 mil na południe od Alaski wzdłuż zachodniego wybrzeża Kolumbii Brytyjskiej, Wyspy Aleuckie, Archipelag Aleksandra, wyspy na Morzu Beringa zostały włączone do terytorium Stanów Zjednoczonych. Całkowita wielkość sprzedanej powierzchni gruntu wynosiła około 1 519 000 m2, czyli cena wyniosła 4,73 USD za kilometr kwadratowy. W momencie sprzedaży na Alasce mieszkało około 2,5 tys. Rosjan i Kreolów oraz 68 tys. Eskimosów i Hindusów. Wraz z gruntem na własność Stanów Zjednoczonych przeszły wszystkie nieruchomości, archiwa kolonialne, oficjalne i historyczne dokumenty związane z oddanymi terytoriami.

W 1959 roku Alaska stała się 49. stanem Stanów Zjednoczonych. W 2012 roku mieszkało tu 731,5 tys. osób, a pod względem dochodu per capita była na czwartym miejscu w kraju.

Jednocześnie rosyjski parlamentarzysta Anatolij Wasserman powiedział dziennikarzom, że „nie ma powodów prawnych, które pozwoliłyby Rosji domagać się zwrotu Alaski, ponieważ sprzedaliśmy ją w sposób całkowicie legalny i z całkowicie uzasadnionych powodów…” Faktem jest, że jeszcze przed pojawieniem się Trasy Transsyberyjskiej, droga z europejskiej części Rosji do Wybrzeże Pacyfiku  zajmowała kilka miesięcy, a komunikacja z Alaską była możliwa tylko drogą morską. W tym czasie na morzu dominowała flota angielska. A kiedy Rosja pogorszyła stosunki, utrzymywanie kontaktów z Alaską stało się prawie niemożliwe. „Kiedy wybuchła wojna krymska, ubezpieczaliśmy Alaskę w amerykańskich firmach ubezpieczeniowych. Brytyjczycy nie zaatakowali Alaski, bo to uczyniłoby Stany Zjednoczone ich wrogiem. Kiedy nasze stosunki z Wielką Brytanią znów się napięły, doszliśmy do wniosku, że łatwiej sprzedać Alaskę. Nikt jej nie potrzebował i nikt jej nie szukał. Wydobywane tam surowce praktycznie się wyczerpały – wyjaśnił Wasserman.

Według posła, aby Alaska mogła wrócić do Rosji, konieczna będzie dezintegracja Stanów Zjednoczonych. Ale sytuacja na świecie jest taka, że ​​Rosja rozpadnie się znacznie wcześniej niż Stany Zjednoczone. Dlatego Duma Państwowa nie powinna nawet myśleć o powrocie Alaski…

Inni analitycy zauważyli, że sam powód, który wymyślił Wiaczesław Wołodin, jest sztuczny. Powiedział, że „Stany Zjednoczone powinny myśleć o Alasce, gdy pozbywają się międzynarodowych zasobów Rosji”. Ale nie powiedział i nie mógł powiedzieć, jakie „międzynarodowe zasoby Rosji” są do dyspozycji Ameryki.

Nie ma jednak na świecie takiej sytuacji, z której rosyjscy propagandyści nie próbowaliby się wykorzystać. Tak więc wicemarszałek Dumy Państwowej Rosji Piotr Tołstoj zaproponował przeprowadzenie referendum na Alasce. Nie uzyskał jednak poparcia, bo Alaska to nie Krym i jest mało prawdopodobne, by którykolwiek z mieszkańców Alaski chciał ponownie znaleźć się „pod cesarską ręką”.

Co więcej, rosyjscy propagandyści nazwali prawdziwą umowę o sprzedaży Alaski „konwencją z 1867 r. o ochronie praw mieszkańców Ameryki Rosyjskiej”, która rzekomo nałożyła na Stany Zjednoczone obowiązek ochrony tych praw, a teraz oni, podobno nie zostały spełnione i dlatego Rosja powinna domagać się zwrotu „Ameryki Rosyjskiej”, czyli Alaski.

Zaczęli rozpowszechniać kłamstwo, że Stany Zjednoczone rzekomo prześladują członków Rady Koordynacyjnej Organizacji Rodaków Rosyjskich w Ameryce. A Stany Zjednoczone są również oskarżane o rzekome naruszenie prawa do wolności języka ojczystego, ponieważ dziś tylko 0,005% Alaskan mówi po rosyjsku, a wszystkie języki na Alasce są tłumaczone na łacinę. Kolejny zarzuty to, że USA rzekomo narusza prawo do zachowania historii i kultury, ponieważ na Alasce nie studiuje się historii Rosji oraz prawo do wolności wyznania, skoro w 1927 roku udało się ogłosić „autokefalię” Amerykańskiej Cerkwi Prawosławnej, podczas gdy wcześniej była tam Cerkiew Rosyjska. A także rzekomo Stany Zjednoczone naruszają prawo do wolności przedsiębiorczości i ochrony socjalnej, ponieważ „Waszyngton sztucznie hamuje rozwój Alaski”.

W ten sposób propagandziści dochodzą do sprytnego pseudowniosku, że nieistniejąca „Konwencja o cesji z Alaski” nie została spełniona. Potomkowie mieszkańców „Ameryki Rosyjskiej” są dyskryminowani. Terytorium odstąpione Stanom Zjednoczonym nie jest zagospodarowane. Oznacza to, że traktat między Stanami a Imperium Rosyjskim jest nieważny. „Ameryka Rosyjska” podlega zwrotowi.

Oczywiste jest, że agresywne wystąpienie Wiaczesława Wołodyna w Dumie Państwowej nie miało konsekwencji prawnych. Ale dało impuls hałaśliwej propagandzie. Tak więc w rosyjskim mieście Krasnojarsk pojawiła się „patriotyczna” reklama „Alaska jest nasza”. Została zamówiona i zamontowana przez… fabrykę przyczep, która z jakiegoś powodu nazywa się „fabryką Alaski”. Obywatele uznali to zjawisko za „subtelny ruch patriotyczny”, zapominając, że wszelkie roszczenia terytorialne zwykle kończą się wojną.