Protest CMWP SDP przeciwko zaatakowaniu dziennikarki TVP w siedzibie organizacji Strajk Kobiet

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko atakowi na red. Ksenię Kodymowską, dziennikarkę TVP w siedzibie organizacji „Strajk Kobiet”   i apeluje do osób i organizacji działających publicznie o zapewnienie dziennikarzom godnych i niezagrażających ich życiu i zdrowiu warunków pracy. Przypominamy, iż wszystkie organizacje działające w przestrzeni publicznej zobowiązane są do udzielania dziennikarzom pomocy w zakresie wykonywania przez nich ich obowiązków. Dziennikarze poprzez swoje publikacje realizują bowiem konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa jaką jest wolność słowa. Fizyczny atak na będącego w pracy dziennikarza jest zawsze skandalicznym naruszeniem tej zasady.

 

18 listopada b.r. dziennikarka TVP Ksenia Kodymowska usiłowała wejść do siedziby ruchu społecznego „Strajk Kobiet”, w tym dniu ruch organizował konferencję dla dziennikarzy. Reporterka miała w ręce mikrofon reporterski, towarzyszył jej operator telewizyjny z kamerą i wyjaśniała, w jakim celu przyszła do siedziby organizacji. Tymczasem ekipa TVP nie została wpuszczona na konferencję, nie została jej udzielona żadna informacja na temat działalności organizacji, ani nie został wskazany sposób jej pozyskania w przyszłości, do czego zobowiązana jest każda instytucja prowadząca działalność publiczną, w tym działalność o charakterze finansowym. Szczególnie bulwersujące jest przy tym potraktowanie dziennikarki przez mężczyznę, który na polecenie osoby z organizacji „Strajk Kobiet” w brutalny sposób usuwa dziennikarkę z lokalu, gdzie miała się odbyć konferencja. Jest to zachowanie wyjątkowo naganne, narusza bowiem nietykalność osobistą dziennikarki i jednocześnie uniemożliwia jej wykonywanie obowiązków zawodowych. Podkreślenia wymaga przy tym to, iż dziennikarze TVP mają kłopoty z uzyskaniem informacji o Strajku Kobiet nie po raz pierwszy, w ostatnich dniach byli wyrzuceni z konferencji prasowej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, co jest udokumentowane w materiałach dziennikarskich publikowanych na stronie internetowej TVP.

 

CMWP SDP stanowczo przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Zapewnienie bezpieczeństwa pracy dziennikarzy relacjonujących i komentujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, jest podstawowym obowiązkiem demokratycznego państwa. Tolerowanie sytuacji, w której profesjonalne wykonywanie swoich obowiązków może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia dziennikarzy jest niedopuszczalne. CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 19 listopada 2020 r.

 

Film z zajścia dostępny jest TUTAJ.

CMWP SDP w mediach o brutalności policji wobec dziennikarzy w czasie Marszu Niepodległości

Protest CMWP SDP przeciwko atakom policji na dziennikarzy wywołał szeroki rezonans w mediach , cytowały go m.in  PR 24, Radio Maryja, Telewizja Republika,  oraz portale branżowe wirtualnemedia.pl i press.pl .  Postrzelenie przez policję Tomasza Gutrego z „Tygodnika Solidarność” to bardzo bulwersująca, skandaliczna sprawa, pilnie wymagająca skrupulatnego, bardzo dokładnego wyjaśnienia, jak do tego mogło dojść. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że przecież strzelano do człowieka, który w ogóle nie atakował policji, więc koronny argument, że policjanci po prostu odpowiedzieli atakiem, bo byli sami brutalnie atakowani, w ogóle nie ma tutaj miejsca. Tomasz Gutry stał niedaleko, został trafiony w twarz. Operacja wyjęcia pocisku trwała kilka godzin, miał on  siedem centymetrów. To nie jest jakaś zabawkapodkreślała  Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP   w  audycji “Aktualności Dnia”  Radiu Maryja  13 listopada  b.r. pytana o komentarz do sprawy postrzelenia fotoreportera  “Tygodnika Solidarność”.„Dlaczego człowiek, który nie stwarzał żadnego oporu, miał w ręku tylko aparat fotograficzny, był przedmiotem ataku policji?” – pytała Jolanta Hajdasz ”. – Zaatakowanie dziennikarza to bardzo dobry element prowokacji, bo wówczas można mieć pewność, że sprawa będzie nagłośniona przez media . (…)  Postrzelenie fotoreportera przez policję spowodowało nagłośnienie przez media tematu, że  na Marszu Niepodległości są brutalne zamieszki i trzeba strzelać do ludzi, bo źle się zachowują – mówiła dyrektor CMWP SDP także w PR24 w audycji “Temat dnia” 16 listopada w rozmowie z red. Antonim Trzmielem. Nic nie usprawiedliwia brutalnej przemocy wobec fotoreporterów, oni mieli kamizelki z napisem  PRESS i  krzyczeli, że są z prasy.Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP, zapowiedziała pełne wsparcie dla poszkodowanych dziennikarzy, którzy ucierpieli podczas Marszu Niepodległości. – Te wydarzenia wymagają precyzyjnego wyjaśnienia. Coraz bardziej zagadkowe stają się powody użycia przez policję broni gładkolufowej w stosunku do fotoreportera “Tygodnika Solidarność” Tomasza Gutrego – oceniła Hajdasz.

 

Linki do całych audycji i artykułów na ten temat z udziałem CMWP SDP

 

PR24: TUTAJ.

 

Radio Maryja: TUTAJ.

 

Telewizja Republika: TUTAJ.

 

Wirtualne media: TUTAJ.

 

Press.pl: TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko atakom na dziennikarzy podczas Marszu Niepodległości

CMWP SDP z najwyższym niepokojem odnotowuje działania policji w stosunku do dziennikarzy w czasie Marszu Niepodległości 11 listopada 2020 i apeluje do Komendanta Głównego Policji i szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności zajść, w których ucierpieli dziennikarze oraz domaga się surowego ukarania osób winnych tych sytuacji.

 

 Najbardziej bulwersującą i wymagającą pilnego, skrupulatnego wyjaśnienia jest sprawa postrzelenia w twarz fotoreportera Tygodnika Solidarność Tomasza Gutrego. Jak poinformowano w serwisie internetowym tego tygodnika, Tomasz Gutry został postrzelony gumową kulą, gdy 11.11.20 fotografował działania policjantów na rondzie de Gaulle’a w Warszawie. Tomasz Gutry został postrzelony z kilku metrów, kula utkwiła w ranie, a fotoreporter trafił do szpitala, gdzie miał być być operowany.

 

Późnym wieczorem 11 listopada pojawiły się w Internecie nagrania starć policjantów na stacji kolejowej PKP Stadion. Widać i słychać na nich, jak funkcjonariusze używają pałek także w stosunku do dziennikarzy i fotoreporterów, mimo tego iż mają oni w rękach widoczny sprzęt reporterski (np. aparaty fotograficzne) oraz oznakowane kamizelki (lub inne elementy ubioru) z napisem „Press” . Jedną z poszkodowanych w tym miejscu osób jest dziennikarka tygodnika Newsweek Polska red. Renata Kim, o czym poinformowała ona na swoim profilu na Facebooku.

 

CMWP przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy, operatorów, czy fotoreporterów są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski wszystkich stron zaangażowanych w sytuację konfliktową, a zgodnie z obowiązującym prawem one zobowiązane one są do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu. Niedopuszczalne jest przy tym, by dziennikarze byli ofiarami działań policjantów, czyli osób stojących na straży ładu i bezpieczeństwa w państwie.

 

CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i osoby pracujące w mediach.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 11 listopada 2020 r.

CMWP SDP przeciwko zniesławieniu Sióstr Zakonnych ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety przez „Gazetę Wyborczą”

CMWP SDP wspiera sprzeciw Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Poznaniu wobec zniesławiających je tekstów Piotra Żytnickiego opublikowanych w „Gazecie Wyborczej” 4.11.2020 wyrażony w ich liście otwartym z 6.11.20 i apeluje do dziennikarzy o pomoc Siostrom Zakonnym w nagłośnieniu ich stanowiska w sprawach opisanych w w/w artykułach.

 

W ocenie CMWP SDP w/w artykuły wyczerpują znamiona przestępstwa z art. 212 kk ponieważ „pomawiają (…) grupę osób, o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego rodzaju działalności” , a jeżeli sprawca dopuszcza się w/w czynu za pomocą środków masowego komunikowania, „podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Siostry zakonne zrezygnowały jednak z wytoczenia sprawy pomawiającemu je dziennikarzowi i jego redakcji, gdyż jak oświadczyły „jako zwykłe siostry zakonne” nie będą się zwracać się do polskiego wymiaru sprawiedliwości z pozwem o obronę swojego dobrego imienia na podstawie art. 212 kk, co CMWP SDP przyjmuje z uznaniem i wdzięcznością, gdyż od wielu lat Centrum konsekwentnie stoi na stanowisku, iż penalizacja i kryminalizacja zniesławienia nie służą wolności słowa w Polsce. Ze względu na to, iż artykuł ten narusza  dobra osobiste zarówno Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, jak i – poprzez uogólnienia – każdej z jego przedstawicielek, CMWP SDP publikuje „List otwarty sióstr elżbietanek” i apeluje do autora artykułu oraz jego przełożonych o przeproszenie sióstr zakonnych skrzywdzonych przez ich zniesławienie na łamach Gazety Wyborczej oraz apeluje o rzetelność w przedstawianiu realiów ich pracy.

 

6 listopada b.r. trzy siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety w Poznaniu – wystosowały list otwarty do Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym wyraziły swój sprzeciw wobec tekstu Piotra Żytnickiego opublikowanego w „Gazecie Wyborczej” 4 listopada p.t. „Gejowska rozwiązłość na Netfliksie, czyli jak abp Gądecki zawraca młodych do Kościoła”. Jego autor napisał o polskich biskupach: „żyją w pałacach, w których siostry zakonne pracują jako służące. Jedzenie podstawione pod nos, pranie zrobione, rachunki opłacone”. Opinie krzywdzące siostry zakonne zostały powtórzone w artykule – odpowiedzi na list sióstr zatytułowany „Siostry zakonne atakują “Wyborczą”: Nie jesteśmy służącymi abp. Gądeckiego”. Ale fakty są inne”, który ukazał się na portalu poznan.wyborcza.pl 8 listopada.

 

W związku z tym CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z zasadami Światowej Karty Etyki Dziennikarskiej przyjętej 12 czerwca 2019 podczas 30. Kongresu Międzynarodowej Federacji Dziennikarskiej (IFJ) podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest szacunek dla prawdy i prawo opinii publicznej do jej poznania. Spełniając ten obowiązek dziennikarz powinien zawsze przestrzegać zasady rzetelności w zbieraniu i publikowaniu informacji i nie wolno mu wykorzystywać wolności prasy dla partykularnych korzyści. Jest to podstawą zasady wolności słowa w demokratycznym państwie, do której przestrzegania zobowiązani są przedstawiciele wszystkich mediów.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 9 listopada 2020 r.

 

List otwarty sióstr elżbietanek ( publikacja 7 listopada 2020 r. na portalu Archidiecezji Poznańskiej)

 

List otwarty zakonnic, nie służących, do Rzecznika Praw Obywatelskich i czytelników „Gazety Wyborczej

 

My, siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, siostry Magdalena, Konstantyna i Franciszka, wyrażamy swój sprzeciw wobec dyskryminującego tekstu Piotra Żytnickiego opublikowanego w „Gazecie Wyborczej”. Odnosząc się do abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, napisał on o polskich biskupach: „Żyją w pałacach, w których siostry zakonne pracują jako służące. Jedzenie podstawione pod nos, pranie zrobione, rachunki opłacone” (Piotr Żytnicki, Gejowska rozwiązłość na Netfliksie, czyli jak abp Gądecki zawraca młodych do Kościoła, „Gazeta Wyborcza”, 4.11.2020; Piotr Żytnicki, Abp Gądecki nawraca młodych, „Gazeta Wyborcza”, 6.11.2020).

 

Nie jesteśmy ani służącymi podstawiającymi jedzenie pod nos, ani praczkami, ani posłańcami na pocztę, Panie Żytnicki ! Pańskie słowa odbieramy jako dyskryminację kobiet i przejaw poniżania sióstr zakonnych, które żyją zgodnie z charyzmatem swoich zgromadzeń i zgodnie ze swoim przekonaniem. Pisze Pan o nas lekceważąco, wyśmiewając nas i nasze życie. Jego istotą jest modlitwa, ofiara, oddanie Bogu. Wiele sióstr naszego zgromadzenia wypełnia to powołanie pomagając na co dzień ubogim i cierpiącym. Ta posługa nie jest także obca nam.

 

„Przejawem dyskryminacji ze względu na płeć jest utrwalanie stereotypów dotyczących społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci” – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich. Oczekiwałybyśmy od Rzecznika Praw Obywatelskich zajęcia się z urzędu dyskryminującym tekstem „Gazety Wyborczej”, a od redakcji – wyrażenia stanowiska wobec poglądów autora artykułu. Niestety, wydaje się, że nasze oczekiwania, oczekiwania osób życia konsekrowanego, nie będą przez nich zauważone, ponieważ – jak ujawnia to Autor artykułu – przez zwolenników pewnych opcji politycznych życie to nie jest stawiane na równi z innymi.

 

Jako zwykłe siostry zakonne nie będziemy zwracać się do polskiego wymiaru sprawiedliwości, choć przecież zakłada on odpowiedzialność za przestępstwo opisane w art. 212 kodeksu karnego („kto pomawia inną osobę, grupę osób (…) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”). Kierując ten list otwarty zwracamy się jednak do opinii publicznej: zróbmy wszystko, aby przejawy dyskryminacji wobec kobiet, także zakonnic, były piętnowane, a jej propagatorzy – by zmienili swoje dyskryminujące nastawienie, czyli, mówiąc po chrześcijańsku, przeszli drogę nawrócenia.

 

Siostra Magdalena (lat 68), Siostra Konstantyna (lat 81), Siostra Franciszka (lat 60), Elżbietanki

 

Link do listu: TUTAJ.

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę red. Samuela Pereiry pozwanego przez RASP

W związku z powództwem wniesionym przeciwko red. Samuelowi Pereirze, szefowi portalu TVP Info przez wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska , Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP informuje, że objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy.  W zakresie realizowanych zadań CMWP SDP m. in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela we wspomnianym zakresie, jak również w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne oraz przedstawia opinie w charakterze amicus curiae.

 

Ringier Axel Springer Polska skierował pozew przeciwko red. Samuelowi Pereirze za jego krytyczne komentarze w mediach społecznościowych dotyczące  wydawnictwa i jego publikacji. Pozew cywilny dotyczy kilkudziesięciu wpisów z Twittera i Facebooka.   Dziennikarz rzekomo naruszył dobra osobiste wydawnictwa ponieważ  pisał w nich m.in., że “+Fakt+ jest niemieckim tabloidem”, “linia programowa RASP jest tworzona pod dyktando Niemiec”, prezes wydawnictwa “Mark Dekan jest niemieckim nadzorcą”, a RASP działa w interesie Niemiec.

 

RASP domaga się od red. Samuela Pereiry przeprosin i 100 tys. zł przekazanych na cele społeczne.

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przeciwko atakowi na reporterki „Gazety Wyborczej”

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko utrudnianiu pracy dziennikarzy podczas wykonywania ich zawodowych obowiązków, czego skandalicznym przykładem jest atak na dwie reporterki „Gazety Wyborczej” podczas relacjonowania przez nie manifestacji Strajk Kobiet we Wrocławiu 28 października.

 

 Zdarzenie miało miejsce ok. godz. 20.30. Grupa ubranych na czarno, zamaskowanych mężczyzn zaatakowała dziennikarki u zbiegu ulic Krupniczej i Kazimierza Wielkiego. Sytuację uwiecznił na filmie reporter Radia GRA. Na opublikowanym filmie widać, jak mężczyzna podbiega do jednej z nich i mocno ją odpycha, a kobieta upada na jezdnię. Na innym filmie widać grupę kilkunastu agresywnych mężczyzn, którzy – według komentarza nagrywającego film – użyli gazu łzawiącego wobec uczestników protestów.

 

CMWP SDP  przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy, operatorów, czy fotoreporterów są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski wszystkich stron zaangażowanych w sytuację konfliktową, a zgodnie z obowiązującym prawem zobowiązane one są do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu.

 

CMWP SDP apeluje o wyjaśnienie okoliczności tego zdarzenia oraz o identyfikację i ukaranie sprawców.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 29 października 2020 r

Apel CMWP SDP do Sądu Okręgowego w Warszawie w obronie red. Witolda Gadowskiego – aktualizacja

Zapowiadane na 21 października  b.r. ogłoszenie decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie zostało odwołane z powodu choroby sędziego.  Nie podano na razie nowego terminu tej decyzji. 

 

21 października b.r.  miała być ogłoszona decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie w związku z powództwem wniesionym przeciwko  red. Witoldowi Gadowskiemu przez Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie.  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  objęło tę  sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy i  przesłało do Sądu (15.października b.r.) swoją opinię w charakterze amicus curiae.  W swoim stanowisku apelujemy  o  oddalenie powództwa przeciwko dziennikarzowi. 

 

Koncern medialny Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie uznał, że dziennikarz naruszył jego dobra osobiste w felietonie, który ukazał się we wrześniu 2017 r.  m.in. na portalu w Polityce.pl i na portalu Radia Maryja. Koncern RASP domaga się przeprosin i 50 tysięcy zł grzywny. W felietonie dziennikarz podkreślił, że ważne jest, by na świecie więcej mówiło się o domaganiu się przez Polskę reparacji wojennych. Odniósł się również do niemieckich mediów : To Niemcy robili mydło z ludzkiego tłuszczu. To Niemcy robili abażury z ludzkiej skóry. To Niemcy robili maskotki z ludzkich kości. To Niemcy rozsiewali po polach popioły zwęglonych ludzi jako nawóz. To wszystko robili «kulturalni» Niemcy. Dziś, kiedy słyszę, że m.in. w ZDF, «Fakcie», Axel Springer zasiadali wermachtowcy, SS-mani – to rozumiem skąd ta agresja na Polskę” – pisał red. Witold Gadowski.

 

Odnosząc się do meritum sprawy  CMWP SDP  podkreśla, iż publicystyczna aktywność red. Witolda Gadowskiego dotyczy nadzwyczaj trudnej i kontrowersyjnej tematyki, jaką jest np. międzynarodowa działalność przestępcza, współczesne wojny, czy terroryzm, a co za tym idzie, dziennikarz jest wyjątkowo wyczulony na problematykę łamania praw człowieka i związanej z tym krzywdy zwykłych ludzi uwikłanych w skomplikowane konflikty międzynarodowe. W swoich publikacjach w jasny i zrozumiały dla setek tysięcy osób sposób przybliża on szczegóły dotyczące takich konfliktów. Podobnie jest z w/w felietonem, w którym w charakterystycznym dla siebie stylu zwraca on uwagę odbiorców na krzywdy wyrządzone narodowi polskiemu przez Niemców podczas II wojny światowej, krzywdy, za które Niemcy nigdy nie zapłaciły odszkodowania. Istotny jest także kontekst czasowy publikacji tego felietonu – miało to w miejsce w czasie niezwykle intensywnej dyskusji publicznej i medialnej na temat tzw. reparacji wojennych, jakie Niemcy powinny zapłacić Polsce i tego w jaki np. sposób obliczyć należną ich sumę oraz jak te kwoty wyegzekwować. To, że red. Witold Gadowski poruszył ten temat jest więc rzeczą oczywistą i zrozumiałą, także ze względu na społeczne funkcje mediów wielokrotnie opisywane w literaturze medioznawczej – czytamy w opinii CMWP SDP. Oczekiwanie, by prasa nie poruszała tematów kontrowersyjnych tylko dlatego, że dziennikarz mógłby poprzez swoją krytykę naruszyć czyjeś dobra osobiste, jest mylne i kłóci się z wypracowanymi w Europie standardami wolności słowa.

 

Należy z całą mocą podkreślić, że osoby publiczne, a są nimi także koncerny medialne takie jak Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o, powinny szczególnie dbać o to, aby dla opinii publicznej być jak „żona Cezara” – czyli bez zarzutu. Jeżeli ich działalność, historia, postępowanie, czy aktualna linia programowa budzą wątpliwości i nie są dla opinii publicznej transparentne (abstrahując od trafności takich przypuszczeń lub ocen), we własnym interesie powinni dążyć do wyjaśnienia sytuacji.

 

Sankcjonowanie dziennikarza za to, iż ośmielił się wyrazić swoją opinię na temat działalności koncernu medialnego, jakim jest RASP jest w tym kontekście zdumiewające, tym bardziej że przeciwko pojedynczemu, niezależnemu, prowadzącemu własny kanał na jednym z portali internetowych publicyście staje międzynarodowy gigant medialny,  który ma ogromne możliwości polemizowania z red. Gadowskim na łamach jednego ze swoich mediów –np. gazety „Fakt” (nr 1 na rynku papierowych dzienników w Polsce) i jej portalu internetowym fakt.pl, czy portalu Onet.pl (nr 1 na rynku portali internetowych w Polsce. Nie bez znaczenia dla przedmiotowej sprawy jest także wybór przez Autora spornej publikacji specyficznego gatunku dziennikarskiego, jakim jest felieton. Felieton jest to bowiem publicystyczny utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, z samego założenia wyrażający subiektywny punkt widzenia autora, w którym porusza on i komentuje aktualne tematy społeczne, zwracając uwagę na ujemne zjawiska w życiu codziennym. Warto podkreślić, iż w tej publikacji, dziennikarz nie podaje nazwisk, zwraca tylko uwagę na określone zjawiska. Działanie takie jest absolutnie uzasadnione ze względu na funkcję kontrolną, jaką w demokratycznym kraju pełnią środki masowego komunikowania w stosunku do innych podmiotów działających w przestrzeni publicznej i co równie istotne, jest zgodne ze sztuką dziennikarską. 

 

CMWP stoi również na stanowisku, że wniesione w niniejszej sprawie powództwo można uznać za tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie prawa dziennikarza do wolnej wypowiedzi dziennikarskiej, poprzez zniechęcenie go do podejmowania ważnego społecznie tematu. W tym kontekście uwzględnienie powództwa stanowiłoby naruszenie praw człowieka i obywatela i powodując tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszałoby innych do wyrażania opinii na kontrowersyjne tematy zwłaszcza biorąc pod uwagę żądania finansowa powoda. Byłoby to nie do pogodzenia ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

W świetle w/w norm prawnych oraz orzecznictwa, uwzględnienie powództwa wniesionego przeciwko red. Witoldowi Gadowskiemu skutkowałoby poważnym naruszeniem jego praw obywatelskich w zakresie wolności słowa oraz istotnym ograniczeniem publicznej debaty.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr.  CMWP SDP

Michał Ł. Jaszewski, doradca ds. prawnych SDP

Będziemy uważnie przyglądać się wyjaśnianiu sprawy pobicia operatora – mówi dr Jolanta Hajdasz dla portalu wPolityce.pl

Jako Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, którego jestem wiceprezesem i jako Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które całą swoją działalnością jest nakierowane na to, by monitorować przestrzeganie zasady wolności słowa, będziemy bardzo bacznie przyglądać się temu, co będzie się teraz działo w Gdańsku, jak postąpi Prokuratura Rejonowa, w jaki sposób będzie wyjaśniać tę sprawę” — powiedziała w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, komentując sprawę pobicia operatora TVP Gdańsk. Człowiek został naprawdę brutalnie pobity. Nie prowokował niczym i musi być sygnał, że to jest nieprawidłowe, że tak nie wolno, że nie ma na to zgody – powiedziała  Jolanta Hajdasz portalowi wPolityce.pl.

 

W każdym demokratycznym państwie byłoby to absolutnie skandaliczne naruszenie zasady wolności słowa, ponieważ ta zasada oznacza, że dziennikarze wykonują swoje zadania, wykonują swój zawód w sposób bezpieczny. Idą do pracy rano i z niej wracają, wiedząc, że nic się nie wydarzy, bo przecież nie jesteśmy na froncie, a przynajmniej myślę, że tak możemy uważać, że w Polsce przecież wszystkie problemy rozwiązywane są normalnie i pokojowo. Sytuacja zatem, w której dziennikarz  poszedł do pracy i został w pracy pobity tak brutalnie jest absolutnie nienormalna – stwierdziła Jolanta Hajdasz

 

Cała wypowiedź jest tu: https://wpolityce.pl/media/522416-dr-hajdaszbedziemy-przygladac-sie-sprawie-pobicia-operatora

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przeciwko pobiciu operatora TVP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko utrudnianiu pracy dziennikarzy i osób realizujących z nimi materiały dziennikarskie np. operatorów telewizyjnych podczas wykonywania ich zawodowych obowiązków, czego skandalicznym przykładem jest pobicie operatora Telewizji Polskiej w trakcie realizacji materiału dziennikarskiego z aresztowania biznesmena Ryszarda K. w Gdyni 15 października 2020 r.

 

Do brutalnego ataku na operatora Telewizji Polskiej doszło ok. godz. 19.30. Syn zatrzymanego przez CBA biznesmena Ryszarda K. podszedł do ekipy, a następnie – jak wynika z relacji reporterki TVP INFO – zaczął popychać operatora, kilkukrotnie uderzył go też w twarz i przewrócił na ziemię. Zakrwawionemu operatorowi została udzielona pomoc medyczna. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa biznesman Ryszard K. oraz adwokat Roman Giertych zostali zatrzymani przez CBA w związku ze sprawą wyprowadzenia ok. 92 mln zł z giełdowej spółki developerskiej. Wraz z nimi zatrzymano także dziesięć innych osób, wśród nich są także członkowie zarządu tej spółki.

 

CMWP  SDP przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy, operatorów, czy fotoreporterów są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski wszystkich stron zaangażowanych w sytuację konfliktową, a zgodnie z obowiązującym prawem zobowiązane one są do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu .

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 16 października 2020 r

Koncern RASP pozywa polskich dziennikarzy – o procesach i ich przyczynach w programie „O co chodzi?” w TVP Info

Procesy wytaczane polskim dziennikarzom przez koncern Ringier Axel Springer  i ich przyczyny  były głównym tematem  programu “O co chodzi ?” red. Bronisława Wildsteina w TVP Info emitowanego 8 października 2020 r. Gośćmi programu był. red. Samuel Pereira, szef portalu tvp.info.pl oraz Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP.

 

Red. Samuel Pereira przypomniał, iż RASP domaga się od szefa portalu tvp.info przeprosin i przekazania 100 tysięcy złotych na cele społeczne. Pozew cywilny dotyczy 27 wpisów z Twittera i Facebooka, w których Samuel Pereira krytykował media RASP bądź działania dziennikarzy tego wydawcy.

Zdaniem autorów pozwu z krytycznych wobec mediów RASP wpisów dziennikarza wynika zarzut, iż „Fakt jest niemieckim tabloidem”, „linia programowa RASP jest tworzona pod dyktando Niemiec”, prezes wydawnictwa „Mark Dekan jest niemieckim nadzorcą”, a RASP działa w interesie Niemiec. Swoimi wpisami – zdaniem RASP – red. Pereira poważnie naruszył dobra osobiste wydawcy.

 

5 października  w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa, na której zeznawali świadkowie dziennikarz portalu wPolityce.pl i były dziennikarz „Faktu” Wojciech Biedroń oraz poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Jak wyjaśnił Samuel Pereira, robili to na okoliczność tego m.in., jak wygląda polityka redakcyjna mediów RASP i jak się zmieniała w ostatnich latach oraz tego, jak teksty, wywiady, czy artykuły publicystyczne, które ukazywały się w Niemczech, wpływały na linię redakcyjną mediów RASP w Polsce. Z kolei Jolanta Hajdasz opisała okoliczności procesu red. Witolda Gadowskiego z koncernem RASP.

 

Uczestnicy programu wyrazili zdumienie żądaniami koncernu, w przypadku red. Gadowskiego jest to 50 tys. zł ( za wpis w jednym felietonie), a w przypadku red. Pereiry – 100 tys., oba żądania egzekwowane są  w procesach cywilnych, w których  dziennikarze mają być ukarani za swoje opinie, za komentarze, nie w kategorii „prawda-fałsz” i udowadniania tego faktu, tylko wyrażania swojej opinii. Wygląda na to, przynajmniej ja to tak odbieram, że dla RASP prawo prasowe do krytyki (…), artykuł Konstytucji RP mówiący o wolności słowa nie istnieje, jeśli rzecz dotyczy mediów i dziennikarzy RASP – podkreślił Samuel Pereira.

 

CMWP SDP w programie „Twój wybór” w TVP3 Warszawa

– Na rynku mediów lokalnych dekoncentracja jest absolutnie pożądana. Monopol jednego wydawcy Polska Press przecież jest faktem. (…) To jest patologia, której nie spotkamy nigdzie w Europie – mówiła w programie „Twój Wybór” w TVP3 Warszawa Jolanta Hajdasz, dyrektor  Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. – Moim zdaniem uprawnienia właścicielskie w mediach mają znaczenie pierwszorzędne dla ich linii programowych – przekonywał Marek Formela z „Gazety Gdańskiej”. Program był emitowany 6 października. 

 

Jeśli mówimy o problemie nadmiernej koncentracji mediów, to właśnie rynek mediów regionalnych jest idealnym przykładem. Prasa drukowana w rękach dosłownie jednego wydawnictwa. Wszędzie, we wszystkich największych miastach, we wszystkich regionach w Polsce – mówiła Hajdasz.
– To jest patologia, której nie spotkamy nigdzie w Europie i której żaden medioznawca nie jest w stanie uzasadnić, dowieść, że jest jakaś prawidłowość, że wolny rynek mógł w ten sposób zadziałać. To jest patologia okresu transformacji po 1989 r., tego, w jaki sposób podchodzono do prywatyzacji mediów, kiedy obowiązywała bardzo liberalna doktryna dotycząca tego, czym mają być media – kontynuowała. Formela został zapytany, czy sytuacja taka ma wpływ na to, jak Polacy odbierają rzeczywistość we własnym kraju. – Moim zdaniem uprawnienia właścicielskie w mediach mają znaczenie pierwszorzędne dla ich linii programowych. To jest chyba całkowicie oczywiste – mówił.

 

– W przypadku gigantycznej koncentracji kapitału inicjatywy takie jak nasza mają ograniczone pole oddziaływania, ponieważ dostęp do skumulowanych budżetów reklamowych jest zamykany przez te 2-3 wielkie przedsiębiorstwa, a na rynku regionalnym właściwie przez jedno. Przecież kupując dziś gazetę Polska Press czy to w Krakowie, czy w Gdańsku, czy w Katowicach, kupujemy właściwie tę samą gazetę, ponieważ są tam zhomogenizowane, zunifikowane znaczące segmenty gazety – dodał.

CMWP SDP w programie „Nie da się ukryć” w TVP Info

Protest CMWP SDP przeciwko usunięciu artykułu o manipulacji działacza LGBT z portalu Wyborcza.pl był jednym z tematów w programie “Nie da się ukryć” w TVP Info 30 września b.r. (emisja o godz. 21.00)  Wypowiedziała się w nim Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP, która przypomniała, iż CMWP SDP protestuje przeciwko manipulacji i wprowadzaniu w błąd opinii publicznej przez Wyborcza.pl na temat nieistniejących w Polsce „stref wolnych od LGBT”.

 

Wg CMWP SDP szczególnie bulwersujące jest to, iż portal Wyborcza.pl usuwa z przestrzeni publicznej opinie wyrażające ważne, i dla wielu Polaków fundamentalne treści, w momencie ostrego sporu ideologicznego, jaki obecnie toczy się w Polsce w związku z promocją ideologii LGBT prowadzoną nieskrępowanie w różnych środkach masowego komunikowania. Uniemożliwianie przeciwnikom ideologii LGBT publicznego wyrażania jej krytyki w oczywisty sposób narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. Jolanta Hajdasz podkreśliła, iż  Centrum szanuje prawo każdej redakcji do usuwania ze swoich łamów materiałów dziennikarskich sprzecznych z jej linią programową, ale  ze względu  na upowszechnienie fałszywych informacji na temat akcji działacza LGBT na forum międzynarodowym, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP protestuje przeciwko manipulacji i wprowadzaniu w błąd opinii publicznej przez Wyborcza.pl na temat nieistniejących w Polsce „stref wolnych od LGBT”.

 

Przypomnijmy, iż jak poinformował portal wirtualnemedia.pl, oraz portal PR24.pl red. Piotr Głuchowski piszący dla portalu Wyborcza.pl 25 września br. zamieścił na tym portalu tekst pt. „Idźmy dalej: Piotrków wolny od Żydów, wolny od niepełnosprawnych”. Skrytykował w artykule akcję Barta Staszewskiego, polegającą na wieszaniu w różnych miejscowościach tablic z komunikatem „Strefa wolna od LGBT”, fotografowaniu ich i zamieszczaniu tych zdjęć w mediach społecznościowych. W ocenie autora felietonu kontrowersyjny happening działacza LGBT utrwalał szkodliwy wizerunek Polski jako niemalże nazistowskiego ciemnogrodu, co współgra z obwinianiem Polaków o udział w Holokauście oraz wywołanie II wojny światowej. Dziennikarz stwierdził, że akcja Staszewskiego zakrawa na absurd, a w Polsce nie ma stref wolnych od LGBT, tzn. obszarów, na których nie mogliby mieszkać albo przebywać geje i inne osoby nieheteronormatywne – napisał w felietonie red. Głuchowski. Dodał także, że są obszary objęte uchwałami organów samorządu terytorialnego, głównie Samorządową Kartą Praw Rodzin, jej przyjęcie nie ma skutków prawnych, a wymiar Karty jest jedynie symboliczny. W wyniku akcji Staszewskiego negatywne komentarze pod adresem Polski popłynęły od wielu ważnych polityków m.in. przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen czy kandydata w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych Joe Bidena.

 

Cały program jest TUTAJ.

 

Foto: zrzuty ekranu z programu “Nie da się ukryć” z 30.09.20