„Cenzura prewencyjna”. Wiceprezes SDP i dyrektor CMWP SDP o decyzji sądu ws. Piotra Nisztora

– W przypadku Piotra Nisztora mamy sądowy dokument, który jest sprzeczny z polską konstytucją. Ustawa zasadnicza zakazuje cenzury prewencyjnej – mówiła w audycji “Temat dnia” prowadzonej przez red. Ryszarda Gromadzkiego w Polskim Radiu 24 Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy i wiceprezes SDP. Chodzi o decyzję sądu ws. publikacji materiałów śledztwa dziennikarskiego prowadzonego przez Piotra Nisztora na temat szefa PZPN Zbigniewa Bońka. Zbigniew Boniek chce od “Gazety Polskiej”, “Gazety Polskiej Codziennie” i Piotra Nisztora przeprosin i wpłat na cel społeczny za serię publikacji sugerujących m.in. jego związki ze służbami komunistycznymi i nieprawidłowości w PZPN. Sąd w ramach zabezpieczenia powództwa zakazał pozwanym publikacji przez rok na ten temat.  Zdaniem gościa Polskiego Radia 24 mamy do czynienia z cenzurą prewencyjną. – Jest to sprzeczne z polską konstytucją, która tego zakazuje. W decyzji sądu jest wprost napisane, że należy usunąć z sieci dotychczasowe publikacje. Zakazuje się też redaktorowi Nisztorowi poruszania konkretnych tematów – powiedziała Jolanta Hajdasz.

 

Pozwy skierowane przez Zbigniewa Bońka przeciw Piotrowi Nisztorowi, “Gazecie Polskiej” i “Gazecie Polskiej Codziennie” dotyczą serii artykułów Nisztora i nagrań na jego kanale youtube’owym. Publikacje dotyczyły przede wszystkim związków Bońka i kierowanego przez niego Polskiego Związku Piłki Nożnej z firmą Lagardere Polska (wcześniej SportFive), którą od lat zarządza Andrzej Placzyński. Placzyński w okresie PRL pracował w I Departamencie MSW i pod fikcyjnym nazwiskiem uczestniczył w operacjach wywiadu. Nisztor opisał też sytuację finansową PZPN-u, działalność firmy Mikrotel z Bydgoszczy należącej do brata i bratanka Zbigniewa Bońka oraz umorzone postępowanie skarbówki dotyczące podatku od dochodu Bońka ze sprzedaży ponad dekadę temu akcji Widzewa Łódź.

 

Jolanta Hajdasz podkreśliła, że są to sprawy, które wymagają publicznej dyskusji i odniesienia się. – To nie są wyssane z palca tematy, tylko bardzo poważne publikacje. Osoby publiczne muszą akceptować to, że zarzuty, które pojawią się w przestrzeni publicznej, powinny być publicznie wyjaśniane – tłumaczyła. Dodała, że w Polsce działa też procedura cywilna ochrony dóbr osobistych i osoba publiczna ma ogromne narzędzia, by odnieść się do zarzutów. Piotr Nisztor zapowiedział odwołanie od decyzji sądu. Działania zapowiada też SDP. – Na dniach pojawi się oświadczenie Zarządu Głównego SDP. Obejmiemy dziennikarza pełną, nieodpłatną pomocą prawną. Procedurą odwoławczą obejmiemy monitoringiem, przygotujemy stanowisko do sądu. Mamy do czynienia z ogromnie niebezpiecznym precedensem, który jest też niebezpieczny dla mediów lokalnych – podkreśliła Jolanta Hajdasz.

 

Cała audycja jest TUTAJ.

28. rocznica śmierci zamordowanego dziennikarza Jarosława Ziętary

1 września jak co roku został upamiętniony Jarosław Ziętara, zamordowany przed 28 laty dziennikarz śledczy z Poznania. Przy tablicy znajdującej się na murze kamienicy przy ul. Kolejowej 49 w Poznaniu, gdzie mieszkał red. Ziętara dziennikarze i jego przyjaciele oraz bliscy złożyli kwiaty i zapalili znicze. We wrześniu, po przerwie związanej z pandemią koronawirusa, przed Sądem Okręgowym w Poznaniu będą wznowione procesy w sprawie jego zabójstwa. Objęte są monitoringiem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

Zamordowany dziennikarz nie ma grobu, do dziś nie odnaleziono jego ciała. Napis na tablicy głosi: zginął dlatego, że był dziennikarzem. W imieniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich kwiaty złożyła Aleksandra Tabaczyńska z Wielkopolskiego Oddziału SDP.

 

28 lat temu, we wtorek, 1 września 1992 roku przed godziną 9. 00 Jarosław Ziętara wyszedł ze swojego mieszkania do pracy w Gazecie Poznańskiej. Nigdy nie dotarł do redakcji i nikt go już nigdy nie widział.

 

Według bliskich Jarka, a także prokuratury 24-letni dziennikarz został zamordowany. Przed Sądem Okręgowym w Poznaniu toczą się dwa procesy w tej sprawie. Jednym z oskarżonych jest Aleksander Gawronik, któremu prokuratura zarzuca podżeganie do zabójstwa. W drugim procesie oskarża się byłych ochroniarzy Elektromisu, o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie dziennikarza. Mirosław R., ps. “Ryba” i Dariusz L., ps. “Lala”, udając policjantów, mieli zwabić Ziętarę do samochodu przypominającego radiowóz, a potem przekazać reportera osobom, które go zamordowały. Oba procesy toczą się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, będą wznowione we wrześniu po przerwie związanej z pandemią koronawirusa.

 

 

Protest CMWP SDP
 przeciwko decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie zakazującej red. Piotrowi Nisztorowi publikacji na temat Prezesa PZPN

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie, który 27 sierpnia 2020 r. zakazał red. Piotrowi Nisztorowi z Gazety Polskiej publikowania artykułów na temat zarzutów wobec Prezesa PZPN Zbigniewa Bońka oraz nakazał zablokować dostęp do już opublikowanych materiałów na portalu Youtube i Twitter na ten temat. W ocenie CMWP SDP jest to cenzura prewencyjna, ponieważ Sąd uniemożliwia dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, które dotyczą osób i instytucji publicznych, a do nich należy zarówno Polski Związek Piłki Nożnej, jak i Prezes tej instytucji. Narusza to zasadę wolności słowa demokratycznego państwa.

 

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

 

CMWP SDP zwraca przy tym uwagę, iż działanie Sądu w rzeczywistości może okazać się przeciw skuteczne. Nagłośnienie sprawy poprzez kontrowersyjną decyzję przez tak ważną w demokratycznym ustroju politycznym instytucję, jaką jest sąd, powoduje, iż informacja prasowa na ten temat zamienia się w dodatkową reklamę poruszanego przez publicystę tematu, który Sąd chciałby usunąć z przestrzeni publicznej. To mechanizm powszechnie znany i opisywany przez medioznawców. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli dziennikarzowi  i  Redakcji wszelkiego wsparcia i pomocy.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa , 2 września 2020 r.

Jak powinna być przygotowana informacja prasowa, aby zainteresować media? Badanie ankietowe PAP

Polska Agencja Prasowa prowadzi badanie ankietowe, którego celem jest usprawnienie pracy na linii dziennikarz – PR-owiec. Jego celem  jest poznanie czynników wpływających na efektywność opracowania i dystrybucji materiałów prasowych. Badanie prowadzone jest m.in. wśród dziennikarzy i podmiotów, które współpracują z Polską Agencją Prasową. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wspiera PAP w tym projekcie , dlatego zachęcamy dziennikarzy do wzięcia udziału w poniższym, krótkim, anonimowym badaniu i udzielenia odpowiedzi na kilka pytań:

 

Rozpocznij badanie, kliknij w link :
https://exacto.barometrkomunikacji.pl/redir/index/url/qmprxGiVp3bWnZ-ptYE

 

Jak informuje Polska Agencja Prasowa , Państwa udział pozwoli poznać preferencje w zakresie współpracy na linii dziennikarz-specjalista PR. Wnioski z badania posłużą do wypracowania metod i narzędzi, które pomogą zoptymalizować działania o charakterze media relations prowadzone przez PR-owców.

 

Ankieta składa się z 18 pytań oraz metryczki. Jej wypełnienie zajmie maksymalnie 9 minut. Badanie jest w pełni anonimowe a wyniki zostaną przedstawione w formie zestawień statystycznych niepozwalających na identyfikację poszczególnych respondentów. Partnerem badawczym PAP jest Instytut Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego.

 

Publikacja wyników badania planowana jest na koniec września 2020 roku. Pełny raport będzie dostępny także na naszej stronie internetowej.

Protest CMWP SDP w sprawie odwołania red. Kuby Strzyczkowskiego z funkcji dyrektora Programu III PR

CMWP SDP z wielkim zaniepokojeniem obserwuje nagłe odwołanie  red. Kuby Strzyczkowskiego  z funkcji dyrektora Programu III Polskiego Radia i  apeluje do kierownictwa Polskiego Radia o szanowanie zasady wolności słowa i niezależności dziennikarzy przy wykonywaniu funkcji zarządzających i administracyjnych w mediach. 

 

20 sierpnia b.r. Zarząd Polskiego Radia poinformował, iż odwołał red. Kubę Strzyczkowskiego ze stanowiska dyrektora Programu III Polskiego Radia „z powodu naruszeń regulaminu i procedur wewnętrznych Spółki oraz przekraczania kompetencji i pełnomocnictw”. Poinformowano także, iż “wprowadzenie zmian jest niezbędne ze względu na potrzebę poprawy wyników słuchalności, która osiągnęła w ostatnich 3 miesiącach najniższy poziom w historii istnienia Trójki”. Nie kwestionując prawa każdego pracodawcy do prowadzenia własnej polityki kadrowej w zarządzanej firmie, CMWP SDP zwraca uwagę na sprzeczności decyzyjne dotyczące kierowania tą anteną przez Zarząd Polskiego Radia oraz zwraca uwagę na negatywne, społeczne skutki tak chaotycznie podejmowanych decyzji.

 

Red. Kuba Strzyczkowski był dyrektorem Programu III PR od 25 maja br. Objął tę funkcję po kryzysie w stacji wywołanej manipulacjami wokół miejsca piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazika Staszewskiego na Liście Przebojów PR III, gdy autorzy Listy złamali jej  regulamin wprowadzając utwór spoza zestawu do głosowania oraz dokonali manipulacji przy liczeniu oddanych głosów. W rezultacie wywołanego tymi faktami konfliktu z Trójki odeszli doświadczeni dziennikarze, a działania temu towarzyszące wielu słuchaczy i odbiorców mediów odbierało jako atak na wolność i niezależność mediów. Objęcie funkcji dyrektora przez red. Kubę Strzyczkowskiego uspokoiło nastroje społeczne  i  zażegnało  wizerunkowy kryzys  zarówno Programu III, jak i całego Polskiego Radia.  Obecnie odwołanie red. Kuby Strzyczkowskiego z funkcji dyrektora po tak krótkim czasie jej sprawowania (3 miesiące)  oraz brak podanego do publicznej wiadomości przekonującego uzasadnienia tej decyzji wskazuje, iż poprzednie działanie było grą pozorów prowadzoną dla uspokojenia nastrojów i  w rezultacie po raz kolejny podważa zaufanie dziennikarzy i odbiorców nie tylko do Polskiego Radia, ale i do pozostałych  mediów publicznych.  W oczywisty sposób wpływa to negatywnie na ocenę poziomu wolności słowa w naszym kraju.

 

CMWP SDP podkreśla, iż pozbawianie dziennikarzy pracy w konsekwencji głoszenia przez nich swoich poglądów jest zaprzeczeniem zasady wolności słowa i prowadzi do uruchomienia mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy jakość debaty publicznej. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wywołujący autocenzurę wśród innych dziennikarzy, wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

CMWP SDP przypomina także, iż udziela bezpłatnej pomocy prawnej wszystkim dziennikarzom, nie tylko członkom SDP, którzy znajdą się w trudnej sytuacji zawodowej ze względu na swoje przekonania, czy światopogląd.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 21 sierpnia 2020 r.

Protest CMWP SDP przeciwko blokowaniu filmu o Powstaniu Warszawskim przez YouTube

CMWP SDP z oburzeniem przyjmuje blokownie publikacji filmu harcerzy z ZHR upamiętniającego Powstanie Warszawskie pt. „Kilka dni” w sieci społecznościowej YouTube i apeluje o zaniechanie takiego działania w przyszłości. Ze względu na powszechność serwisu internetowego YouTube działanie takie ma charakter cenzury czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa.

 

W lipcu b.r. grupa harcerzy z ZHR samodzielnie zrealizowała clip filmowy p.t. „Kilka dni”, którym chciała upamiętnić 76. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. 31 lipca harcerze próbowali opublikować film na swoim kanale na platformie YouTube, najpowszechniejszym w Polsce kanale dystrybucji dla amatorskich treści audiowizualnych. Publikacja clipu okazała się niemożliwa, harcerze otrzymali jedynie tzw. pierwsze ostrzeżenie i informację, że ich produkcja narusza „reguły bezpieczeństwa”.

 

Międzynarodowy koncern Google, który jest właścicielem serwisu internetowego YouTube nie podał przy tym żadnych realnych przyczyn tej radykalnej decyzji, poinformował jedynie – jak zwykle w takich przypadkach – iż stało się to z powodu rzekomego „naruszenia wytycznych dla Społeczności”. Korespondencja i próby odwoływania się od tej decyzji platformy You Tube nie przynosiły rezultatów. Dopiero gdy sprawa została opisana w innych mediach (m.in. na portalu wpolityce.pl), YouTube przyznał się do błędu i 17 sierpnia udostępnił film bez ograniczeń.

 

CMWP SDP zwraca uwagę, iż jest to przykład cenzury stosowanej przez You Tube. Szczególnie bulwersujący jest przy tym fakt, iż You Tube usunął z przestrzeni publicznej publikacje wyrażające ważne i dla wielu Polaków fundamentalne treści w momencie, gdy ze względu na przypadającą w tych dniach rocznicę wybuchu Powstania opinia publiczna była nimi najbardziej zainteresowana, a to w oczywisty sposób zmniejszyło liczbę potencjalnych odbiorców filmu. YouTube zablokował także możliwość tzw. monetyzacji kanału, czyli uniemożliwił twórcom filmu zarabianie na jego dystrybucji, co jest również ograniczeniem bez względu na to, czy twórcy filmu z tej możliwości chcieliby skorzystać.

 

Nie jest to pierwszy przypadek blokowania patriotycznych treści dot. Powstania Warszawskiego przez YouTube. 6 sierpnia ub. roku platforma zablokowała kanał Radia Maryja po publikacji na nim homilii abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, wygłoszonej z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

 

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest w Polsce konstytucyjnie zakazana i jest niedopuszczalna także w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

 

Usuwanie treści z portali społecznościowych bez wskazania konkretnych przykładów naruszenia regulaminu serwisu i bez realnej możliwości szybkiego odwołania się od tych decyzji narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. CMWP SDP apeluje o podjęcie działań przez platformę You Tube i przez rządzących, które uniemożliwią w przyszłości popełnianie takich błędów skutkujących eliminowaniem z przestrzeni publicznej treści patriotycznych dotyczących naszego kraju.

 

dr Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 17 sierpnia 2020 r.

film jest dostępny tu :

dodatkowe informacje :  https://wpolityce.pl/kultura/513263-dlaczego-youtube-nie-chce-filmu-mlodych-harcerzy?fbclid=IwAR2k3WIxEZmpEi1d1arNpUK9-SY9Vt1cGsr7IvQ9q14cuqVaeBMGzSCYNos

CMWP SDP o cenzurze w Radiu Nowy Świat

CMWP SDP   z uwagą i niepokojem obserwuje przyczyny i okoliczności odwołania red. Piotra Jedlińskiego z funkcji prezesa Radia Nowy Świat i apeluje do kierownictwa tej stacji o poszanowanie zasady wolności słowa demokratycznego państwa w pracy dziennikarskiej. Jednocześnie CMWP SDP przypomina, iż udziela bezpłatnej pomocy prawnej wszystkim dziennikarzom, którzy znajdą się w trudnej sytuacji zawodowej ze względu na swoje przekonania, czy światopogląd.

 

Opisane w mediach tradycyjnych i społecznościowych relacje z przebiegu konfliktu między kierownictwem i nieujawnionymi „patronami” Radia Nowy Świat, a byłym prezesem stacji, red. Piotrem Jedlińskim oraz konsekwencje sporu światopoglądowego w redakcji w postaci pozbawienia dziennikarza – prezesa radia pracy i udziałów finansowych w zakładanej przez niego stacji radiowej wskazują na naruszenie zasady wolności słowa i dziennikarskiej niezależności przez właścicieli rozgłośni. Jest to szczególnie bulwersujące i naganne w sytuacji, gdy w czasie tworzenia Radia Nowy Świat w kwietniu b.r. przedstawiano opinii publicznej, iż powstaje ono w proteście przeciwko rzekomej cenzurze w programie III Polskiego Radia, a niezależność dziennikarzy i wolność słowa będą jego podstawową zasadą. W oparciu o to hasło była prowadzona publiczna zbiórka środków finansowych na uruchomienie stacji. Obecny spór i jego przebieg świadczą o nadużyciu zaufania słuchaczy Radia Nowy Świat przez jego twórców i właścicieli oraz ujawniają mechanizmy manipulowania opinią publiczną przez jego kierownictwo.

 

CMWP SDP przypomina, iż pozbawianie dziennikarzy pracy w konsekwencji głoszenia przez nich swoich poglądów jest zaprzeczeniem zasady wolności słowa i prowadzi do uruchomienia mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy jakość debaty publicznej. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

9 sierpnia b.r. red. Piotr Jedliński opisał w mediach społecznościowych, dlaczego kierowana przez niego stacja określa słowem rodzaju męskiego („aktywista”) aresztowanego działacza LGBT Michała Sz. posługującego się żeńskim pseudonimem Margot. Po krytyce tej postawy m.in. przez prominentne osoby związane ze stacją red. Piotr Jedliński wycofał się ze swojego zdania, jednak w kolejnych dniach okazało się, iż pod wpływem nacisków innych udziałowców stacji musiał podać się do dymisji. Piotr Jedliński jest jednym z założycieli Radia Nowy Świat, przed wymuszoną dymisją miał 30% udziałów w spółce, która jest właścicielem rozgłośni.

 

Radio Nowy Świat emituje swój program w Internecie od 7 lipca b.r. Wg danych portalu patronite.pl prowadzącego zbiórkę publiczną dla stacji, projekt wsparło dotychczas ponad 30 tys. użytkowników, którzy deklarują wpłacanie na jego utrzymanie ponad 730 tys. zł miesięcznie.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 16 sierpnia 2020

Czytaj więcej na:

https://www.facebook.com/piotr.mordred.jedlinski

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/radia-nowy-swiat-prezes-piotr-jedlinski-zrezygnowal-dlaczego-publicysci-to-zly-znak-cenzura-zamiast-debaty

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/byly-prezes-radia-nowy-swiat-rezygnacje-sugerowal-mi-sosnowski-jethon-przeniosla-najgorsze-wzorce-z-trojki

https://www.press.pl/tresc/62814,piotr-jedlinski-rezygnuje-z-funkcji-prezesa-radia-nowy-Swiat

https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114526,26207888,byly-prezes-rns-twierdzi-ze-dymisje-na-nim-wymuszono-jethon.html

https://wpolityce.pl/media/513248-afera-w-radiu-nowy-swiat-przybiera-na-sile-jethon-klamie

https://nowyswiat.online/

Tęczowa rewolucja narzędziem politycznym – dr Jolanta Hajdasz w Telewizji Republika

Ponad 3200  wyświetleń  na platformie YouTube w ciągu 4 dni osiągnął program “Dziennikarski Poker” red. Doroty Kani z udziałem Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP. Program był nadany 12 sierpnia w telewizji Republika. Tematem  rozmowy były manipulacje tabloidu “Fakt” w relacjonowaniu protestów po aresztowaniu za chuligańskie wybryki działacza LGBT Michała Sz. używającego pseudonimu Margot oraz  wykorzystywanie mediów i  dziennikarzy  jako narzędzi tzw.  tęczowej rewolucji.  W rozmowie poruszony był także temat cenzury w Radiu Nowy Świat i okoliczności dymisji jego założyciela i prezesa red. Piotra Jedlińskiego, po tym jak nazwał aresztowanego Michała Sz. “aktywistą” i tłumaczył publicznie, dlaczego nie chce określać go zaimkami żeńskimi, w konsekwencji czego został zmuszony do odejścia z Radia Nowy Świat. Prezes radia #NowyŚwiat najpierw tłumaczył swoje zdanie na FB, używał argumentów. Szybko to usunął, zaczął przepraszać, kajać się, a i tak stracił pracę i udziały w zakładanej przez siebie stacji – powiedziała Jolanta Hajdasz. 

 

cały program   jest tu: https://telewizjarepublika.pl/hajdasz-chwala-internetowi-ze-obnaza-manipulacje,99786.html?fbclid=IwAR34vh-YerAcW4jITWBa-iPhSDQPOWGr0dfJQ0lfbpAGkjE0z-spo0tIow8

Nowa cenzura. Kto chce dziennikarzom kneblować usta ? – cmwp sdp w telewizji wpolsce.pl

Czy to już tęczowy terror? Kto chce dziennikarzom kneblować usta  i kto dyskryminuje osoby LGBT w Polsce – na te i inne pytania odpowiadali uczetnicy programu pt.”Gorące pytania”  prowadzonego  przez red. Aleksandrę Jakubowską w telewizji wpolsce.pl  12 sierpnia b.r. Gośćmi programu byli Łukasz Jankowski z Radia Wnet i Jolanta Hajdasz dyr. CMWP SDP

 

cała audycja jest tu: http://wpolsce.pl/magazyn/12077-nowa-cenzura-kto-chce-dziennikarzom-kneblowac-usta

Cenzura w Radiu Nowy Świat – dr Jolanta Hajdasz w Radiu Poznań

W środę 12 sierpnia Jolanta Hajdasz była gościem red. Łukasza Kaźmierczaka z Radia Poznań w porannej audycji pt. “Kluczowy temat” . Tematem rozmowy był kryzys wizerunkowy i tożsamościowy  internetowego Radia Nowy Świat, w którym usunięto założyciela i współwłaściciela stacji po tym jak nazwał  aresztowanego działacza LGBT Michała Sz. ” aktywistą” zamiast pisać o nim jak o kobiecie .  Publikujemy  tę rozmowę,  jej dźwiękowa wersja jest także dostępna na portalu radiopoznan.fm

 

cała audycja jest tu : https://www.radiopoznan.fm/informacje/kluczowy-temat/radio-nowy-swiat-ma-dzisiaj-ogromny-problem

 

Łukasz Kaźmierczak: Mam pewien problem. Jak dziennikarz powinien opisywać historię Michała Sz., który sam siebie opisuje jako Małgorzata Sz. lub „Margot”? Od paru dni toczy się o to spór w dziennikarskim światku.

 

Jolanta Hajdasz: Moim zdaniem jest absolutnie sztucznie wywołany spór. Ma podgrzewać emocje, które mają pojawiać się w mediach i zaciekawiać odbiorców, często wypaczając pewien obraz rzeczywistości, jaki przedstawiają. Dla mnie dylematu nie ma. Jeśli ktoś jest mężczyzną, jeśli ma w dokumentach wpisane męskie imię i płeć męską, jeśli nie występował o zmianę płci, jeśli nie przechodził terapii hormonalnej, czyli nie wykonał trwałych gestów dążących do zmiany płci, tylko oznajmił swoim najbliższym przyjaciołom, że czuje się teraz kobietą to trudno go traktować jak kobietę. Przecież to brzmi jak groteska.

 

Nie dla wszystkich.

 

Tak, ale jeśli pan mnie pyta o zdanie, to nie mam najmniejszych wątpliwości, że należy o tej osobie mówić Michał Sz.

 

W internetowym Radiu Nowy Świat nie podzielają tej narracji. Prezes radia Piotr Jedliński spotkał się z falą oskarżeń o transfobię, po tym, gdy użył określenia „aktywista” odnośnie Michała Sz., przypomnę to jest aktywista formacji Stop Bzdurą, oskarżoną między innymi o napaść na furgonetkę fundacji „Pro – Prawo do Życia”. Piotr Jedliński powiedział, że to jest jego wolność i ma prawo mówić tak jak czuje, ale udziałowcy Radia Nowy Świat odcięli się od swego prezesa i Jedliński nie jest już prezesem. Na końcu też zaczął używać żeńskich końcówek.

 

Ta sprawa ma szerszy wymiar, niż tylko do opowiadania w ramach takiej anegdoty zawodowej. Zobaczmy co wolno powiedzieć w liberalnym, nastawiającym się na swobodę głoszenia poglądów radiu. Nie można tego zostawić na boku. Radio Nowy Świat powstało niedawno, z grupy osób występujących przeciwko rzekomemu cenzurowaniu i zamordyzmowi w Programie Trzecim Polskiego Radia, czyli radiu publicznym, którzy odeszli w proteście. Cała historia jest dla słuchaczy interesujących się światem mediów znana, bo było to nagłaśniane maksymalnie jak tylko można było po słynnej piosence Kazika i historii z listą przebojów. Co mamy dzisiaj? Zamiast możliwości debaty i głoszenia wolnego słowa, po prostu przy pierwszym, najprostszym z możliwych sporów, jaki w każdej redakcji może się zdarzyć, bo zawsze dyskutuje się o tym w jaki sposób relacjonować to co się dzieje, to nie jest nic nowego, jak długo dziennikarstwo istnieje, takie spory będą; a tutaj doprowadzono do odejścia prezesa. Jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na komunikaty sprzed dwóch dni, w których mówiono, że pan Jedliński posiadał prawie 30 procent udziałów, dziś już komunikat mówi o 10 procentach. Zobaczmy jak daleko idzie ingerencja. Jaki błąd popełnił ten człowiek? Powiedział aktywista o mężczyźnie, bo taki on ma status zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce. Jeśli jest on aresztowany, musi trafić do męskiego więzienia.

 

Czy to jest ten moment, kiedy powinno się zareagować jeśli chodzi o wolność dziennikarską? Przypomina mi się historia komercyjnej stacji, która najpierw tytułowała aktywistę, jako „Michał Sz.”, a dwa dni później było już „Małgorzata Sz.”, coś zmieniło się przez dwa dni.

 

Najpierw jest zdrowy rozsądek. Zwykłe podejście normalnego dziennikarza, który po prostu analizuje fakty, chce je przedstawić, po czym się okazuje, że jednak nie może tego robić, bo jesteśmy nastawieni na konkretne ideologizowanie społeczeństwa i informowanie w określony sposób. Tutaj pokazano modelowy przykład w jaki sposób strona, która promuje ideologię LGBT i związane z nią problemy społeczne, wypacza rzeczywistości i próbuje zmienić nastawienie osób, które są odbiorcami tych informacji, które w dobrej wierze mogą utożsamiać się z kimś przedstawianym jako ofiara przez takie media. Powiedzą: co komu przeszkadza noszenie kolorowej flagi? Nie tędy droga. Nikomu nie przeszkadza noszenie flagi, tylko kiedy i gdzie, w jaki sposób jest to robione i jaki przekaz się z tym wiąże. Radio Nowy Świat ma dzisiaj ogromny problem.

 

To jest problem wizerunkowy, czy wiarygodności?

 

Absolutnie to jest problem wiarygodności. Wizerunek jest z punktu widzenia marketingowego bardzo ważny, ale sięgajmy głębiej, myślę, że Polacy potrafią sobie z tym poradzić, żeby nie analizować rzeczywistości tylko i wyłącznie na podstawie wizerunku, który jest im serwowany.

 

Porozmawiajmy o wizerunku, który jest serwowany Polakom. Mam na myśli okładkę tabloidu „Fakt”, który pokazuje na stronie tytułowej pokazuje dziewczynę, która jest przyginana przez policjantów do ziemi, jest podpis „brutalność policji: funkcjonariusz rzucił na ziemię protestującą Julię i zaczął ją dusić”, obok jest zdjęcie premiera Morawieckiego i ministra Ziobry oraz pytanie: „to wasza Polska marzeń?” Czy to też jest zgrzyt wizerunkowy, czy po prostu dzikie prawo prasy bulwarowej?

 

Po raz kolejny mamy problem z gazetą „Fakt”, która ma najwyższą sprzedaż egzemplarzową w Polsce – ponad 180 tysięcy, ale to nie tutaj jest problem, bo ten sposób manipulowania rzeczywistością, ja nie pierwszy raz wypowiadam się na ten temat, nie pierwszy raz wypowiada się środowisko dziennikarskie, przyznając w przeszłości redakcji „Faktu” Hienę roku, rodzaj antynagrody dziennikarskiej, za skandaliczne naruszenia etyki zawodowej. Tutaj mamy podobną sytuację, bo osoba, którą przedstawia się jako ofiarę, powiela zdjęcie w przestrzeni publicznej w ilościach gigantycznych, mamy do czynienia z manipulowaniem rzeczywistością, bo osoba aż tak niewinną ofiarą nie jest, jak pokazują filmy udostępniane w ślad za tą okładką, to mamy do czynienia z kimś kto w bardzo wulgarny sposób zaczepia uczestników i obserwatorów manifestacji, prowokuje policjantów, wchodzi na radiowozy i niszczy je swoimi skokami.

 

Może to jest zbójeckie prawo tabloidu? One zawsze w jakiś sposób podkręcają okładki i często atakują rządzących.

 

My się na to nie zgadzamy, nie chcemy liberalnego podejścia do mediów, które przez cały okres po transformacji w Polsce, było traktowane jako dogmat, że mediom prywatnym wolno wszystko. Jeżeli mamy analizować treści analizowane przez media, to możemy co najwyżej się odnosić do mediów publicznych, bo opłacane są one przez nasze podatki, ale jak ktoś ma prywatne media to jest wolność słowa, obowiązują konstytucyjne zapisy i nie będziemy się wtrącać. Od kiedy objęłam funkcję dyrektora Centrum Monitoringu Wolności Prasy, w każdym naszym oświadczeniu staram się uciekać od tego typu myślenia, bo wolność słowa nie jest wartością samą w sobie, kończy się tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność, dobro drugiego człowieka, gdzie zaczyna się zaprzeczanie faktom. Nigdy nie możemy wolnością słowa tłumaczyć tego, że prawda równa się fałszowi.

 

Czy „Fakt” coś sugeruje? Kojarzy mi się to z sytuacją w Stanach Zjednoczonych i akcji policji wobec George’a Floyda.

 

Można to tak kojarzyć. Ale nadużyciem jest, żeby stawiać znak równości między brutalnością policji w Polsce a tym co się dzieje dzisiaj na Białorusi. Bo pojawiają się takie kalki schematyczne przedstawiające obie rzeczy jako takie same. To nie jest to samo. Dziennikarstwo to sztuka poszukiwania kontekstu. Nie jesteśmy w stanie opisywać świata jeden do jednego. Jeżeli coś trwa dwie godziny, a my mamy to zmieścić w dwuminutowej relacji, to zawsze dziennikarza obowiązkiem jest streścić, opisać, użyć kilku słów zamiast kilkudziesięciu.

 

W tej sytuacji pojawia się wiele głosów na temat potrzeby ustawy o dekoncentracji polskich mediów i uporządkowaniu rynku medialnego.

 

Bardzo się z tego cieszę, że pojawiają się takie głosy i że wróciło to debaty publicznej; w czyich rękach są media w Polsce, kto i w jaki sposób opisuje nam świat, jak można temu przeciwdziałać. Żeby to było zgodne z zasadą wolności słowa. Jeżeli mówimy o gazecie „Fakt” i o blisko 200 tysiącach egzemplarzy, to jest nic, pamiętajmy, że ta redakcja ma blisko 10 milionów użytkowników w miesiącu swojego portalu i około 100 milionów unikatowych wejść co miesiąc. To ogromny zasięg.

 

Co można zrobić w sensie legislacyjnym, patrząc na wzory innych państw, na przykład z koncernem Axel-Springer, który stoi za „Faktem”?

 

Nie chcę mówić że to samo co w Niemczech, czyli uznać media za sektor strategiczny dla gospodarki i pozwolić tylko na 10 procent udziałów koncernom zagranicznym. Ale są też inne rozwiązania. Jeżeli mówimy, że jest się numerem jeden w prasie drukowanej i zaraz będzie się numerem jeden w internecie, ma się też główną rozgłośnię radiową, jaką mają niemieckie koncerny i jaką jest RMF FM, to mamy troszkę problem. Możemy oczywiście radia internetowe i się zajmować Radiem Nowy Świat, bo przez chwilę jest na topie, i tak mocno jest pompowane, wszyscy wiemy, że takie radio istnieje, kto w nim pracuje, jak dużo zostało zebranych pieniędzy w pierwszej zbiórce, ale to jest tylko radio internetowe, podejrzewam, że za chwilę będzie miało kłopoty, żeby się utrzymać. Nie tu leży problem.

Wpływanie mediów na wybory – dr Jolanta Hajdasz w TVP 3 Poznań

W jaki sposób media próbowały wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich w Polsce – Jolanta Hajdasz gościem programu “Temat dnia ” w TVP 3 Poznań

Media w demokracji zawsze odgrywają bardzo ważną rolę, ale w tej kampanii prezydenckiej była ona wyjątkowa. Kampania była brutalna, a media miały decydujący wpływ na decyzje wyborcze zarówno w pierwszej jak i w drugiej turze – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP w rozmowie z red. Łukaszem Maciejewskim w audycji “Temat dnia” emitowanej w TVP 3 Poznań 20 lipca b.r. Na finiszu kampanii tabloid „Fakt” mocno uderzył w prezydenta Andrzeja Dudę, sugerując na okładce nie tylko wypuszczenie z więzienia pedofila, ale wręcz sprzyjanie tym przestępcom, a taki artykuł mógł wpłynąć na wynik wyborów i decyzję osób niezdecydowanych, a chcących głosować. W mojej ocenie był to zaplanowany atak na ubiegającego się o reelekcję prezydenta w stylu: nieważne, czy on ukradł, czy jemu ukradli, ludzie mają zapamiętać, że jest zamieszany w kradzież.

cała audycja : https://poznan.tvp.pl/49049152/20072020

Media mają narodowość – wywiad dr Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP w tygodniku „Gazeta Polska”

Media dzisiaj to nie jest czwarta władza obok ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Media dziś to pierwsza, a czasem i jedyna władza, bo tak wiele w sferze publicznej od nich zależy. Nie bądźmy naiwni – mówi dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP  w wywiadzie dla red. Grzegorza Wszołka w najnowszym numerze  tygodnika “Gazeta Polska” . Tygodnik opublikował oświadczenie CMWP SDP na temat prowokacji “Faktu” w II turze kampanii prezydenckiej. Publikujemy fragmenty wywiadu i zachęcamy do lektury  “Gazety Polskiej” . 

 

Na finiszu kampanii tabloid „Fakt” mocno uderzył w prezydenta Andrzeja Dudę, sugerując na okładce nie tylko wypuszczenie z więzienia pedofila, lecz wręcz sprzyjanie podobnym mu przestępcom. Czy taki artykuł miał wpłynąć na wynik wyborów i decyzję niezdecydowanych głosujących?

 

Absolutnie tak. Warto przypomnieć, że ten tabloid, wydawany przez niemiecko -szwajcarski koncern Ringier Axel Springer Polska, to gazeta, która w Polsce sprzedaje się w największym nakładzie. Do czytelników codziennie trafia powyżej 200 tysięcy egzemplarzy. A treści z „Faktu” powielają i jego strona internetowa, i powiązane z nim biznesowo portale oraz konta w mediach społecznościowych. Siła rażenia takiego zmasowanego ataku medialnego jest ogromna. Manipulacja była tak czytelna, że trudno zakładać, iż profesjonaliści popełnili tak rażące błędy dziennikarskie w sposób nie – świadomy. W mojej ocenie był to zaplanowany atak na ubiegającego się o reelekcję prezydenta w stylu: nieważne, czy on ukradł, czy jemu ukradli, ludzie mają zapamiętać, że jest zamieszany w kradzież. Manipulacja najniższych lotów.

 

Z czego wynika Pani zdaniem atak na głowę państwa? Czy – jak sugerują niektórzy komentatorzy i politycy prawicy – chodzi o aspirację koncernu Ringier Axel Springer, by wybrać „swojego” kandydata na prezydenta, czy może o poglądy polityczne dziennikarzy, części redakcji?

 

O zamiarach RASP świadczą inne publikacje, na przykład niemieckich gazet, które ukazały się w Niemczech tuż przed drugą turą wyborów. Redaktor naczelny należącego do tej samej grupy kapitałowej co „Fakt” – niemieckiego tygodnika „Die Welt” – na – pisał artykuł, który zatytułował „Musimy porozmawiać, Panie Duda” (Wir műssen reden, Herr Duda!) – w nim oskarżał Polaków o negatywne nastawienie do niemieckich dziennikarzy. Ale już to samo „Die Welt” wychwalało Rafała Trzaskowskiego w kampanii za to, że nie jest zwolennikiem żądania odszkodowań od Niemiec za zbrodnie wojenne w Polsce. W podobnym tonie pisał też „Der Spiegel”. Trudno zatem nie dostrzegać koincydencji tych wszystkich faktów.

 

Jakie kroki podjęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w sprawie okładki „Faktu”?

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP opublikowało protest przeciwko manipulacjom tabloidu „Fakt” na temat ułaskawienia przez prezydenta mężczyzny, który odsiedział wyrok za pedofilię. Stanowczo skrytykowaliśmy sposób opisania przez brukowiec tej historii, bo był on elementem nieuczciwej gry politycznej na finiszu kampanii prezydenckiej w Polsce. W artykule manipulowano informacjami na temat ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudy. „Trzymał córkę, bił po twarzy i wkładał jej rękę w krocze” – takiej treści tytuł uderzał z okładki „Faktu”. Niżej, mniejszą czcionką, napisano: „Panie prezydencie, jak Pan mógł ułaskawić kogoś takiego?”, ale całość zilustrowano dużym zdjęciem głowy państwa, która patrzy w dół, a nie prosto w oczy czytelnika. To oczywista dla każdego medioznawcy manipulacja przekazem – prezydent miał być łączony z molestowaniem dziecka bez względu na rzeczywiste okoliczności jego związku z opisywanym zdarzeniem. (…)

 

Cały wywiad w „Gazecie Polskiej” nr 29 z 15.07.2020, dostęp : https://prenumerata.swsmedia.pl/