Jak powinna być przygotowana informacja prasowa, aby zainteresować media? Badanie ankietowe PAP

Polska Agencja Prasowa prowadzi badanie ankietowe, którego celem jest usprawnienie pracy na linii dziennikarz – PR-owiec. Jego celem  jest poznanie czynników wpływających na efektywność opracowania i dystrybucji materiałów prasowych. Badanie prowadzone jest m.in. wśród dziennikarzy i podmiotów, które współpracują z Polską Agencją Prasową. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wspiera PAP w tym projekcie , dlatego zachęcamy dziennikarzy do wzięcia udziału w poniższym, krótkim, anonimowym badaniu i udzielenia odpowiedzi na kilka pytań:

 

Rozpocznij badanie, kliknij w link :
https://exacto.barometrkomunikacji.pl/redir/index/url/qmprxGiVp3bWnZ-ptYE

 

Jak informuje Polska Agencja Prasowa , Państwa udział pozwoli poznać preferencje w zakresie współpracy na linii dziennikarz-specjalista PR. Wnioski z badania posłużą do wypracowania metod i narzędzi, które pomogą zoptymalizować działania o charakterze media relations prowadzone przez PR-owców.

 

Ankieta składa się z 18 pytań oraz metryczki. Jej wypełnienie zajmie maksymalnie 9 minut. Badanie jest w pełni anonimowe a wyniki zostaną przedstawione w formie zestawień statystycznych niepozwalających na identyfikację poszczególnych respondentów. Partnerem badawczym PAP jest Instytut Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego.

 

Publikacja wyników badania planowana jest na koniec września 2020 roku. Pełny raport będzie dostępny także na naszej stronie internetowej.

Protest CMWP SDP w sprawie odwołania red. Kuby Strzyczkowskiego z funkcji dyrektora Programu III PR

CMWP SDP z wielkim zaniepokojeniem obserwuje nagłe odwołanie  red. Kuby Strzyczkowskiego  z funkcji dyrektora Programu III Polskiego Radia i  apeluje do kierownictwa Polskiego Radia o szanowanie zasady wolności słowa i niezależności dziennikarzy przy wykonywaniu funkcji zarządzających i administracyjnych w mediach. 

 

20 sierpnia b.r. Zarząd Polskiego Radia poinformował, iż odwołał red. Kubę Strzyczkowskiego ze stanowiska dyrektora Programu III Polskiego Radia „z powodu naruszeń regulaminu i procedur wewnętrznych Spółki oraz przekraczania kompetencji i pełnomocnictw”. Poinformowano także, iż “wprowadzenie zmian jest niezbędne ze względu na potrzebę poprawy wyników słuchalności, która osiągnęła w ostatnich 3 miesiącach najniższy poziom w historii istnienia Trójki”. Nie kwestionując prawa każdego pracodawcy do prowadzenia własnej polityki kadrowej w zarządzanej firmie, CMWP SDP zwraca uwagę na sprzeczności decyzyjne dotyczące kierowania tą anteną przez Zarząd Polskiego Radia oraz zwraca uwagę na negatywne, społeczne skutki tak chaotycznie podejmowanych decyzji.

 

Red. Kuba Strzyczkowski był dyrektorem Programu III PR od 25 maja br. Objął tę funkcję po kryzysie w stacji wywołanej manipulacjami wokół miejsca piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazika Staszewskiego na Liście Przebojów PR III, gdy autorzy Listy złamali jej  regulamin wprowadzając utwór spoza zestawu do głosowania oraz dokonali manipulacji przy liczeniu oddanych głosów. W rezultacie wywołanego tymi faktami konfliktu z Trójki odeszli doświadczeni dziennikarze, a działania temu towarzyszące wielu słuchaczy i odbiorców mediów odbierało jako atak na wolność i niezależność mediów. Objęcie funkcji dyrektora przez red. Kubę Strzyczkowskiego uspokoiło nastroje społeczne  i  zażegnało  wizerunkowy kryzys  zarówno Programu III, jak i całego Polskiego Radia.  Obecnie odwołanie red. Kuby Strzyczkowskiego z funkcji dyrektora po tak krótkim czasie jej sprawowania (3 miesiące)  oraz brak podanego do publicznej wiadomości przekonującego uzasadnienia tej decyzji wskazuje, iż poprzednie działanie było grą pozorów prowadzoną dla uspokojenia nastrojów i  w rezultacie po raz kolejny podważa zaufanie dziennikarzy i odbiorców nie tylko do Polskiego Radia, ale i do pozostałych  mediów publicznych.  W oczywisty sposób wpływa to negatywnie na ocenę poziomu wolności słowa w naszym kraju.

 

CMWP SDP podkreśla, iż pozbawianie dziennikarzy pracy w konsekwencji głoszenia przez nich swoich poglądów jest zaprzeczeniem zasady wolności słowa i prowadzi do uruchomienia mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy jakość debaty publicznej. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wywołujący autocenzurę wśród innych dziennikarzy, wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

CMWP SDP przypomina także, iż udziela bezpłatnej pomocy prawnej wszystkim dziennikarzom, nie tylko członkom SDP, którzy znajdą się w trudnej sytuacji zawodowej ze względu na swoje przekonania, czy światopogląd.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 21 sierpnia 2020 r.

Protest CMWP SDP przeciwko blokowaniu filmu o Powstaniu Warszawskim przez YouTube

CMWP SDP z oburzeniem przyjmuje blokownie publikacji filmu harcerzy z ZHR upamiętniającego Powstanie Warszawskie pt. „Kilka dni” w sieci społecznościowej YouTube i apeluje o zaniechanie takiego działania w przyszłości. Ze względu na powszechność serwisu internetowego YouTube działanie takie ma charakter cenzury czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa.

 

W lipcu b.r. grupa harcerzy z ZHR samodzielnie zrealizowała clip filmowy p.t. „Kilka dni”, którym chciała upamiętnić 76. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. 31 lipca harcerze próbowali opublikować film na swoim kanale na platformie YouTube, najpowszechniejszym w Polsce kanale dystrybucji dla amatorskich treści audiowizualnych. Publikacja clipu okazała się niemożliwa, harcerze otrzymali jedynie tzw. pierwsze ostrzeżenie i informację, że ich produkcja narusza „reguły bezpieczeństwa”.

 

Międzynarodowy koncern Google, który jest właścicielem serwisu internetowego YouTube nie podał przy tym żadnych realnych przyczyn tej radykalnej decyzji, poinformował jedynie – jak zwykle w takich przypadkach – iż stało się to z powodu rzekomego „naruszenia wytycznych dla Społeczności”. Korespondencja i próby odwoływania się od tej decyzji platformy You Tube nie przynosiły rezultatów. Dopiero gdy sprawa została opisana w innych mediach (m.in. na portalu wpolityce.pl), YouTube przyznał się do błędu i 17 sierpnia udostępnił film bez ograniczeń.

 

CMWP SDP zwraca uwagę, iż jest to przykład cenzury stosowanej przez You Tube. Szczególnie bulwersujący jest przy tym fakt, iż You Tube usunął z przestrzeni publicznej publikacje wyrażające ważne i dla wielu Polaków fundamentalne treści w momencie, gdy ze względu na przypadającą w tych dniach rocznicę wybuchu Powstania opinia publiczna była nimi najbardziej zainteresowana, a to w oczywisty sposób zmniejszyło liczbę potencjalnych odbiorców filmu. YouTube zablokował także możliwość tzw. monetyzacji kanału, czyli uniemożliwił twórcom filmu zarabianie na jego dystrybucji, co jest również ograniczeniem bez względu na to, czy twórcy filmu z tej możliwości chcieliby skorzystać.

 

Nie jest to pierwszy przypadek blokowania patriotycznych treści dot. Powstania Warszawskiego przez YouTube. 6 sierpnia ub. roku platforma zablokowała kanał Radia Maryja po publikacji na nim homilii abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, wygłoszonej z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

 

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest w Polsce konstytucyjnie zakazana i jest niedopuszczalna także w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

 

Usuwanie treści z portali społecznościowych bez wskazania konkretnych przykładów naruszenia regulaminu serwisu i bez realnej możliwości szybkiego odwołania się od tych decyzji narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. CMWP SDP apeluje o podjęcie działań przez platformę You Tube i przez rządzących, które uniemożliwią w przyszłości popełnianie takich błędów skutkujących eliminowaniem z przestrzeni publicznej treści patriotycznych dotyczących naszego kraju.

 

dr Jolanta Hajdasz , dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 17 sierpnia 2020 r.

film jest dostępny tu :

dodatkowe informacje :  https://wpolityce.pl/kultura/513263-dlaczego-youtube-nie-chce-filmu-mlodych-harcerzy?fbclid=IwAR2k3WIxEZmpEi1d1arNpUK9-SY9Vt1cGsr7IvQ9q14cuqVaeBMGzSCYNos

CMWP SDP o cenzurze w Radiu Nowy Świat

CMWP SDP   z uwagą i niepokojem obserwuje przyczyny i okoliczności odwołania red. Piotra Jedlińskiego z funkcji prezesa Radia Nowy Świat i apeluje do kierownictwa tej stacji o poszanowanie zasady wolności słowa demokratycznego państwa w pracy dziennikarskiej. Jednocześnie CMWP SDP przypomina, iż udziela bezpłatnej pomocy prawnej wszystkim dziennikarzom, którzy znajdą się w trudnej sytuacji zawodowej ze względu na swoje przekonania, czy światopogląd.

 

Opisane w mediach tradycyjnych i społecznościowych relacje z przebiegu konfliktu między kierownictwem i nieujawnionymi „patronami” Radia Nowy Świat, a byłym prezesem stacji, red. Piotrem Jedlińskim oraz konsekwencje sporu światopoglądowego w redakcji w postaci pozbawienia dziennikarza – prezesa radia pracy i udziałów finansowych w zakładanej przez niego stacji radiowej wskazują na naruszenie zasady wolności słowa i dziennikarskiej niezależności przez właścicieli rozgłośni. Jest to szczególnie bulwersujące i naganne w sytuacji, gdy w czasie tworzenia Radia Nowy Świat w kwietniu b.r. przedstawiano opinii publicznej, iż powstaje ono w proteście przeciwko rzekomej cenzurze w programie III Polskiego Radia, a niezależność dziennikarzy i wolność słowa będą jego podstawową zasadą. W oparciu o to hasło była prowadzona publiczna zbiórka środków finansowych na uruchomienie stacji. Obecny spór i jego przebieg świadczą o nadużyciu zaufania słuchaczy Radia Nowy Świat przez jego twórców i właścicieli oraz ujawniają mechanizmy manipulowania opinią publiczną przez jego kierownictwo.

 

CMWP SDP przypomina, iż pozbawianie dziennikarzy pracy w konsekwencji głoszenia przez nich swoich poglądów jest zaprzeczeniem zasady wolności słowa i prowadzi do uruchomienia mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy jakość debaty publicznej. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

9 sierpnia b.r. red. Piotr Jedliński opisał w mediach społecznościowych, dlaczego kierowana przez niego stacja określa słowem rodzaju męskiego („aktywista”) aresztowanego działacza LGBT Michała Sz. posługującego się żeńskim pseudonimem Margot. Po krytyce tej postawy m.in. przez prominentne osoby związane ze stacją red. Piotr Jedliński wycofał się ze swojego zdania, jednak w kolejnych dniach okazało się, iż pod wpływem nacisków innych udziałowców stacji musiał podać się do dymisji. Piotr Jedliński jest jednym z założycieli Radia Nowy Świat, przed wymuszoną dymisją miał 30% udziałów w spółce, która jest właścicielem rozgłośni.

 

Radio Nowy Świat emituje swój program w Internecie od 7 lipca b.r. Wg danych portalu patronite.pl prowadzącego zbiórkę publiczną dla stacji, projekt wsparło dotychczas ponad 30 tys. użytkowników, którzy deklarują wpłacanie na jego utrzymanie ponad 730 tys. zł miesięcznie.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 16 sierpnia 2020

Czytaj więcej na:

https://www.facebook.com/piotr.mordred.jedlinski

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/radia-nowy-swiat-prezes-piotr-jedlinski-zrezygnowal-dlaczego-publicysci-to-zly-znak-cenzura-zamiast-debaty

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/byly-prezes-radia-nowy-swiat-rezygnacje-sugerowal-mi-sosnowski-jethon-przeniosla-najgorsze-wzorce-z-trojki

https://www.press.pl/tresc/62814,piotr-jedlinski-rezygnuje-z-funkcji-prezesa-radia-nowy-Swiat

https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114526,26207888,byly-prezes-rns-twierdzi-ze-dymisje-na-nim-wymuszono-jethon.html

https://wpolityce.pl/media/513248-afera-w-radiu-nowy-swiat-przybiera-na-sile-jethon-klamie

https://nowyswiat.online/

Tęczowa rewolucja narzędziem politycznym – dr Jolanta Hajdasz w Telewizji Republika

Ponad 3200  wyświetleń  na platformie YouTube w ciągu 4 dni osiągnął program “Dziennikarski Poker” red. Doroty Kani z udziałem Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP. Program był nadany 12 sierpnia w telewizji Republika. Tematem  rozmowy były manipulacje tabloidu “Fakt” w relacjonowaniu protestów po aresztowaniu za chuligańskie wybryki działacza LGBT Michała Sz. używającego pseudonimu Margot oraz  wykorzystywanie mediów i  dziennikarzy  jako narzędzi tzw.  tęczowej rewolucji.  W rozmowie poruszony był także temat cenzury w Radiu Nowy Świat i okoliczności dymisji jego założyciela i prezesa red. Piotra Jedlińskiego, po tym jak nazwał aresztowanego Michała Sz. “aktywistą” i tłumaczył publicznie, dlaczego nie chce określać go zaimkami żeńskimi, w konsekwencji czego został zmuszony do odejścia z Radia Nowy Świat. Prezes radia #NowyŚwiat najpierw tłumaczył swoje zdanie na FB, używał argumentów. Szybko to usunął, zaczął przepraszać, kajać się, a i tak stracił pracę i udziały w zakładanej przez siebie stacji – powiedziała Jolanta Hajdasz. 

 

cały program   jest tu: https://telewizjarepublika.pl/hajdasz-chwala-internetowi-ze-obnaza-manipulacje,99786.html?fbclid=IwAR34vh-YerAcW4jITWBa-iPhSDQPOWGr0dfJQ0lfbpAGkjE0z-spo0tIow8

Nowa cenzura. Kto chce dziennikarzom kneblować usta ? – cmwp sdp w telewizji wpolsce.pl

Czy to już tęczowy terror? Kto chce dziennikarzom kneblować usta  i kto dyskryminuje osoby LGBT w Polsce – na te i inne pytania odpowiadali uczetnicy programu pt.”Gorące pytania”  prowadzonego  przez red. Aleksandrę Jakubowską w telewizji wpolsce.pl  12 sierpnia b.r. Gośćmi programu byli Łukasz Jankowski z Radia Wnet i Jolanta Hajdasz dyr. CMWP SDP

 

cała audycja jest tu: http://wpolsce.pl/magazyn/12077-nowa-cenzura-kto-chce-dziennikarzom-kneblowac-usta

Cenzura w Radiu Nowy Świat – dr Jolanta Hajdasz w Radiu Poznań

W środę 12 sierpnia Jolanta Hajdasz była gościem red. Łukasza Kaźmierczaka z Radia Poznań w porannej audycji pt. “Kluczowy temat” . Tematem rozmowy był kryzys wizerunkowy i tożsamościowy  internetowego Radia Nowy Świat, w którym usunięto założyciela i współwłaściciela stacji po tym jak nazwał  aresztowanego działacza LGBT Michała Sz. ” aktywistą” zamiast pisać o nim jak o kobiecie .  Publikujemy  tę rozmowę,  jej dźwiękowa wersja jest także dostępna na portalu radiopoznan.fm

 

cała audycja jest tu : https://www.radiopoznan.fm/informacje/kluczowy-temat/radio-nowy-swiat-ma-dzisiaj-ogromny-problem

 

Łukasz Kaźmierczak: Mam pewien problem. Jak dziennikarz powinien opisywać historię Michała Sz., który sam siebie opisuje jako Małgorzata Sz. lub „Margot”? Od paru dni toczy się o to spór w dziennikarskim światku.

 

Jolanta Hajdasz: Moim zdaniem jest absolutnie sztucznie wywołany spór. Ma podgrzewać emocje, które mają pojawiać się w mediach i zaciekawiać odbiorców, często wypaczając pewien obraz rzeczywistości, jaki przedstawiają. Dla mnie dylematu nie ma. Jeśli ktoś jest mężczyzną, jeśli ma w dokumentach wpisane męskie imię i płeć męską, jeśli nie występował o zmianę płci, jeśli nie przechodził terapii hormonalnej, czyli nie wykonał trwałych gestów dążących do zmiany płci, tylko oznajmił swoim najbliższym przyjaciołom, że czuje się teraz kobietą to trudno go traktować jak kobietę. Przecież to brzmi jak groteska.

 

Nie dla wszystkich.

 

Tak, ale jeśli pan mnie pyta o zdanie, to nie mam najmniejszych wątpliwości, że należy o tej osobie mówić Michał Sz.

 

W internetowym Radiu Nowy Świat nie podzielają tej narracji. Prezes radia Piotr Jedliński spotkał się z falą oskarżeń o transfobię, po tym, gdy użył określenia „aktywista” odnośnie Michała Sz., przypomnę to jest aktywista formacji Stop Bzdurą, oskarżoną między innymi o napaść na furgonetkę fundacji „Pro – Prawo do Życia”. Piotr Jedliński powiedział, że to jest jego wolność i ma prawo mówić tak jak czuje, ale udziałowcy Radia Nowy Świat odcięli się od swego prezesa i Jedliński nie jest już prezesem. Na końcu też zaczął używać żeńskich końcówek.

 

Ta sprawa ma szerszy wymiar, niż tylko do opowiadania w ramach takiej anegdoty zawodowej. Zobaczmy co wolno powiedzieć w liberalnym, nastawiającym się na swobodę głoszenia poglądów radiu. Nie można tego zostawić na boku. Radio Nowy Świat powstało niedawno, z grupy osób występujących przeciwko rzekomemu cenzurowaniu i zamordyzmowi w Programie Trzecim Polskiego Radia, czyli radiu publicznym, którzy odeszli w proteście. Cała historia jest dla słuchaczy interesujących się światem mediów znana, bo było to nagłaśniane maksymalnie jak tylko można było po słynnej piosence Kazika i historii z listą przebojów. Co mamy dzisiaj? Zamiast możliwości debaty i głoszenia wolnego słowa, po prostu przy pierwszym, najprostszym z możliwych sporów, jaki w każdej redakcji może się zdarzyć, bo zawsze dyskutuje się o tym w jaki sposób relacjonować to co się dzieje, to nie jest nic nowego, jak długo dziennikarstwo istnieje, takie spory będą; a tutaj doprowadzono do odejścia prezesa. Jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na komunikaty sprzed dwóch dni, w których mówiono, że pan Jedliński posiadał prawie 30 procent udziałów, dziś już komunikat mówi o 10 procentach. Zobaczmy jak daleko idzie ingerencja. Jaki błąd popełnił ten człowiek? Powiedział aktywista o mężczyźnie, bo taki on ma status zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce. Jeśli jest on aresztowany, musi trafić do męskiego więzienia.

 

Czy to jest ten moment, kiedy powinno się zareagować jeśli chodzi o wolność dziennikarską? Przypomina mi się historia komercyjnej stacji, która najpierw tytułowała aktywistę, jako „Michał Sz.”, a dwa dni później było już „Małgorzata Sz.”, coś zmieniło się przez dwa dni.

 

Najpierw jest zdrowy rozsądek. Zwykłe podejście normalnego dziennikarza, który po prostu analizuje fakty, chce je przedstawić, po czym się okazuje, że jednak nie może tego robić, bo jesteśmy nastawieni na konkretne ideologizowanie społeczeństwa i informowanie w określony sposób. Tutaj pokazano modelowy przykład w jaki sposób strona, która promuje ideologię LGBT i związane z nią problemy społeczne, wypacza rzeczywistości i próbuje zmienić nastawienie osób, które są odbiorcami tych informacji, które w dobrej wierze mogą utożsamiać się z kimś przedstawianym jako ofiara przez takie media. Powiedzą: co komu przeszkadza noszenie kolorowej flagi? Nie tędy droga. Nikomu nie przeszkadza noszenie flagi, tylko kiedy i gdzie, w jaki sposób jest to robione i jaki przekaz się z tym wiąże. Radio Nowy Świat ma dzisiaj ogromny problem.

 

To jest problem wizerunkowy, czy wiarygodności?

 

Absolutnie to jest problem wiarygodności. Wizerunek jest z punktu widzenia marketingowego bardzo ważny, ale sięgajmy głębiej, myślę, że Polacy potrafią sobie z tym poradzić, żeby nie analizować rzeczywistości tylko i wyłącznie na podstawie wizerunku, który jest im serwowany.

 

Porozmawiajmy o wizerunku, który jest serwowany Polakom. Mam na myśli okładkę tabloidu „Fakt”, który pokazuje na stronie tytułowej pokazuje dziewczynę, która jest przyginana przez policjantów do ziemi, jest podpis „brutalność policji: funkcjonariusz rzucił na ziemię protestującą Julię i zaczął ją dusić”, obok jest zdjęcie premiera Morawieckiego i ministra Ziobry oraz pytanie: „to wasza Polska marzeń?” Czy to też jest zgrzyt wizerunkowy, czy po prostu dzikie prawo prasy bulwarowej?

 

Po raz kolejny mamy problem z gazetą „Fakt”, która ma najwyższą sprzedaż egzemplarzową w Polsce – ponad 180 tysięcy, ale to nie tutaj jest problem, bo ten sposób manipulowania rzeczywistością, ja nie pierwszy raz wypowiadam się na ten temat, nie pierwszy raz wypowiada się środowisko dziennikarskie, przyznając w przeszłości redakcji „Faktu” Hienę roku, rodzaj antynagrody dziennikarskiej, za skandaliczne naruszenia etyki zawodowej. Tutaj mamy podobną sytuację, bo osoba, którą przedstawia się jako ofiarę, powiela zdjęcie w przestrzeni publicznej w ilościach gigantycznych, mamy do czynienia z manipulowaniem rzeczywistością, bo osoba aż tak niewinną ofiarą nie jest, jak pokazują filmy udostępniane w ślad za tą okładką, to mamy do czynienia z kimś kto w bardzo wulgarny sposób zaczepia uczestników i obserwatorów manifestacji, prowokuje policjantów, wchodzi na radiowozy i niszczy je swoimi skokami.

 

Może to jest zbójeckie prawo tabloidu? One zawsze w jakiś sposób podkręcają okładki i często atakują rządzących.

 

My się na to nie zgadzamy, nie chcemy liberalnego podejścia do mediów, które przez cały okres po transformacji w Polsce, było traktowane jako dogmat, że mediom prywatnym wolno wszystko. Jeżeli mamy analizować treści analizowane przez media, to możemy co najwyżej się odnosić do mediów publicznych, bo opłacane są one przez nasze podatki, ale jak ktoś ma prywatne media to jest wolność słowa, obowiązują konstytucyjne zapisy i nie będziemy się wtrącać. Od kiedy objęłam funkcję dyrektora Centrum Monitoringu Wolności Prasy, w każdym naszym oświadczeniu staram się uciekać od tego typu myślenia, bo wolność słowa nie jest wartością samą w sobie, kończy się tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność, dobro drugiego człowieka, gdzie zaczyna się zaprzeczanie faktom. Nigdy nie możemy wolnością słowa tłumaczyć tego, że prawda równa się fałszowi.

 

Czy „Fakt” coś sugeruje? Kojarzy mi się to z sytuacją w Stanach Zjednoczonych i akcji policji wobec George’a Floyda.

 

Można to tak kojarzyć. Ale nadużyciem jest, żeby stawiać znak równości między brutalnością policji w Polsce a tym co się dzieje dzisiaj na Białorusi. Bo pojawiają się takie kalki schematyczne przedstawiające obie rzeczy jako takie same. To nie jest to samo. Dziennikarstwo to sztuka poszukiwania kontekstu. Nie jesteśmy w stanie opisywać świata jeden do jednego. Jeżeli coś trwa dwie godziny, a my mamy to zmieścić w dwuminutowej relacji, to zawsze dziennikarza obowiązkiem jest streścić, opisać, użyć kilku słów zamiast kilkudziesięciu.

 

W tej sytuacji pojawia się wiele głosów na temat potrzeby ustawy o dekoncentracji polskich mediów i uporządkowaniu rynku medialnego.

 

Bardzo się z tego cieszę, że pojawiają się takie głosy i że wróciło to debaty publicznej; w czyich rękach są media w Polsce, kto i w jaki sposób opisuje nam świat, jak można temu przeciwdziałać. Żeby to było zgodne z zasadą wolności słowa. Jeżeli mówimy o gazecie „Fakt” i o blisko 200 tysiącach egzemplarzy, to jest nic, pamiętajmy, że ta redakcja ma blisko 10 milionów użytkowników w miesiącu swojego portalu i około 100 milionów unikatowych wejść co miesiąc. To ogromny zasięg.

 

Co można zrobić w sensie legislacyjnym, patrząc na wzory innych państw, na przykład z koncernem Axel-Springer, który stoi za „Faktem”?

 

Nie chcę mówić że to samo co w Niemczech, czyli uznać media za sektor strategiczny dla gospodarki i pozwolić tylko na 10 procent udziałów koncernom zagranicznym. Ale są też inne rozwiązania. Jeżeli mówimy, że jest się numerem jeden w prasie drukowanej i zaraz będzie się numerem jeden w internecie, ma się też główną rozgłośnię radiową, jaką mają niemieckie koncerny i jaką jest RMF FM, to mamy troszkę problem. Możemy oczywiście radia internetowe i się zajmować Radiem Nowy Świat, bo przez chwilę jest na topie, i tak mocno jest pompowane, wszyscy wiemy, że takie radio istnieje, kto w nim pracuje, jak dużo zostało zebranych pieniędzy w pierwszej zbiórce, ale to jest tylko radio internetowe, podejrzewam, że za chwilę będzie miało kłopoty, żeby się utrzymać. Nie tu leży problem.

Wpływanie mediów na wybory – dr Jolanta Hajdasz w TVP 3 Poznań

W jaki sposób media próbowały wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich w Polsce – Jolanta Hajdasz gościem programu “Temat dnia ” w TVP 3 Poznań

Media w demokracji zawsze odgrywają bardzo ważną rolę, ale w tej kampanii prezydenckiej była ona wyjątkowa. Kampania była brutalna, a media miały decydujący wpływ na decyzje wyborcze zarówno w pierwszej jak i w drugiej turze – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP w rozmowie z red. Łukaszem Maciejewskim w audycji “Temat dnia” emitowanej w TVP 3 Poznań 20 lipca b.r. Na finiszu kampanii tabloid „Fakt” mocno uderzył w prezydenta Andrzeja Dudę, sugerując na okładce nie tylko wypuszczenie z więzienia pedofila, ale wręcz sprzyjanie tym przestępcom, a taki artykuł mógł wpłynąć na wynik wyborów i decyzję osób niezdecydowanych, a chcących głosować. W mojej ocenie był to zaplanowany atak na ubiegającego się o reelekcję prezydenta w stylu: nieważne, czy on ukradł, czy jemu ukradli, ludzie mają zapamiętać, że jest zamieszany w kradzież.

cała audycja : https://poznan.tvp.pl/49049152/20072020

Media mają narodowość – wywiad dr Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP w tygodniku „Gazeta Polska”

Media dzisiaj to nie jest czwarta władza obok ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Media dziś to pierwsza, a czasem i jedyna władza, bo tak wiele w sferze publicznej od nich zależy. Nie bądźmy naiwni – mówi dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP  w wywiadzie dla red. Grzegorza Wszołka w najnowszym numerze  tygodnika “Gazeta Polska” . Tygodnik opublikował oświadczenie CMWP SDP na temat prowokacji “Faktu” w II turze kampanii prezydenckiej. Publikujemy fragmenty wywiadu i zachęcamy do lektury  “Gazety Polskiej” . 

 

Na finiszu kampanii tabloid „Fakt” mocno uderzył w prezydenta Andrzeja Dudę, sugerując na okładce nie tylko wypuszczenie z więzienia pedofila, lecz wręcz sprzyjanie podobnym mu przestępcom. Czy taki artykuł miał wpłynąć na wynik wyborów i decyzję niezdecydowanych głosujących?

 

Absolutnie tak. Warto przypomnieć, że ten tabloid, wydawany przez niemiecko -szwajcarski koncern Ringier Axel Springer Polska, to gazeta, która w Polsce sprzedaje się w największym nakładzie. Do czytelników codziennie trafia powyżej 200 tysięcy egzemplarzy. A treści z „Faktu” powielają i jego strona internetowa, i powiązane z nim biznesowo portale oraz konta w mediach społecznościowych. Siła rażenia takiego zmasowanego ataku medialnego jest ogromna. Manipulacja była tak czytelna, że trudno zakładać, iż profesjonaliści popełnili tak rażące błędy dziennikarskie w sposób nie – świadomy. W mojej ocenie był to zaplanowany atak na ubiegającego się o reelekcję prezydenta w stylu: nieważne, czy on ukradł, czy jemu ukradli, ludzie mają zapamiętać, że jest zamieszany w kradzież. Manipulacja najniższych lotów.

 

Z czego wynika Pani zdaniem atak na głowę państwa? Czy – jak sugerują niektórzy komentatorzy i politycy prawicy – chodzi o aspirację koncernu Ringier Axel Springer, by wybrać „swojego” kandydata na prezydenta, czy może o poglądy polityczne dziennikarzy, części redakcji?

 

O zamiarach RASP świadczą inne publikacje, na przykład niemieckich gazet, które ukazały się w Niemczech tuż przed drugą turą wyborów. Redaktor naczelny należącego do tej samej grupy kapitałowej co „Fakt” – niemieckiego tygodnika „Die Welt” – na – pisał artykuł, który zatytułował „Musimy porozmawiać, Panie Duda” (Wir műssen reden, Herr Duda!) – w nim oskarżał Polaków o negatywne nastawienie do niemieckich dziennikarzy. Ale już to samo „Die Welt” wychwalało Rafała Trzaskowskiego w kampanii za to, że nie jest zwolennikiem żądania odszkodowań od Niemiec za zbrodnie wojenne w Polsce. W podobnym tonie pisał też „Der Spiegel”. Trudno zatem nie dostrzegać koincydencji tych wszystkich faktów.

 

Jakie kroki podjęło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w sprawie okładki „Faktu”?

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP opublikowało protest przeciwko manipulacjom tabloidu „Fakt” na temat ułaskawienia przez prezydenta mężczyzny, który odsiedział wyrok za pedofilię. Stanowczo skrytykowaliśmy sposób opisania przez brukowiec tej historii, bo był on elementem nieuczciwej gry politycznej na finiszu kampanii prezydenckiej w Polsce. W artykule manipulowano informacjami na temat ubiegającego się o reelekcję Andrzeja Dudy. „Trzymał córkę, bił po twarzy i wkładał jej rękę w krocze” – takiej treści tytuł uderzał z okładki „Faktu”. Niżej, mniejszą czcionką, napisano: „Panie prezydencie, jak Pan mógł ułaskawić kogoś takiego?”, ale całość zilustrowano dużym zdjęciem głowy państwa, która patrzy w dół, a nie prosto w oczy czytelnika. To oczywista dla każdego medioznawcy manipulacja przekazem – prezydent miał być łączony z molestowaniem dziecka bez względu na rzeczywiste okoliczności jego związku z opisywanym zdarzeniem. (…)

 

Cały wywiad w „Gazecie Polskiej” nr 29 z 15.07.2020, dostęp : https://prenumerata.swsmedia.pl/

Czy będzie repolonizacja mediów? Audycja w telewizji wPolsce.pl z udziałem CMWP SDP

Czy będzie repolonizacja mediów?  Czym rożni się ona od dekoncentracji i jak w w praktyce wygląda ochrona  interesów mediów własnego państwa na przykładzie Niemiec  –  o tym  był program “Gorące pytania” w telewizji wpolsce.pl  emitowany na żywo 15 lipca b.r. Gośćmi red. Aleksandry Jakubowskiej byli  dr Jolanta Hajdasz, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP i Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie.

 

Cały program jest tu:  http://wpolsce.pl/magazyn/11862-czy-bedzie-repolonizacja-mediow

Eksperci OBWE o wyborach w Polsce. Będzie stanowisko CMWP SDP

Kampania wyborcza nastawiona była na konfrontację i było w niej wiele wzajemnego szkalowania się kandydatów na urząd Prezydenta RP – powiedział Thomas Boserup, przewodniczący Specjalnej Misji Oceniającej Wybory Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) podczas konferencji prasowej 13 lipca b.r. Towarzyszyła mu Martina Barker-Ciganikova, wiceprzewodnicząca tej Specjalnej Misji Oceniającej Wybory. Nadzorowany przez nich zespół śledzi kampanię prezydencką w Polsce od 16 czerwca br. Podczas transmitowanej na żywo konferencji potwierdzili oni, iż pełny raport na temat przebiegu wyborów prezydenckich w Polsce w 2020 r. będzie gotowy za około 8 tygodni. Stanowisko Specjalnej Misji Oceniającej Wybory Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) jest obecnie przedmiotem analizy CMWP SDP ze względu na to, iż media, w tym przede wszystkim media publiczne są szczególnym  obiektem zainteresowania ekspertów OBWE.  Nasza odpowiedź zostanie przekazana do ODHIR. 

 

Publikujemy poniżej pełny komunikat MISJI SPECJALNEJ OCENY WYBORÓW ODIHR  Rzeczpospolita Polska – Wybory prezydenckie, druga tura, 12 lipca 2020 r

 

Wersja elektroniczna jest tu: cmwp.sdp.pl/…/Stanowisko-misji-ODIHR-na-temat-wyborów-w-Polsce-po-polsku.pdf

 

MISJA SPECJALNA OCENY WYBORÓW ODIHR  Rzeczpospolita Polska – Wybory prezydenckie, druga tura, 12 lipca 2020 r.

 

STANOWISKO W SPRAWIE WSTĘPNYCH WNIOSKÓW I USTALEŃ

 

Druga tura wyborów prezydenckich w Polsce została przeprowadzona prawidłowo pomimo luk regulujących wiele istotnych kwestii. Kandydaci byli w stanie swobodnie prowadzić swoje kampanie wyborcze w konkurencyjnej drugiej turze wyborów, jednakże ogólna wrogość, groźby wobec mediów, retoryka nietolerancji oraz przypadki nadużyć zasobów państwowych umniejszyły całości procesu. Spolaryzowane środowisko medialne, a zwłaszcza stronnicze relacje ze strony nadawcy publicznego, pozostały istotną obawą. Odmowa przez obu kandydatów spotkania się we wspólnej debacie pozbawiła wyborców możliwości porównania ich postulatów. Niedostosowane ramy czasowe rozpatrywania skarg i odwołań zakłóciły możliwość dochodzenia roszczeń prawnych pomiędzy dwiema turami.

 

30 czerwca Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) ogłosiła wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich w Polsce, która odbyła się 28 czerwca. Frekwencja w pierwszej turze wyniosła 64,5 procent. Prezydent Andrzej Duda ubiegający się o reelekcję (wspierany przez Prawo i Sprawiedliwość, PiS) otrzymał 43,5 procent głosów, natomiast Rafał Trzaskowski, Prezydent m st. Warszawy, (wspierany przez Platformę Obywatelską, PO) otrzymał 30,4 procent, a zatem obaj kandydaci zakwalifikowali się do drugiej tury. Trzaskowski otrzymał poparcie w drugiej turze wyborów od niezależnego kandydata Szymona Hołowni, który uplasował się na trzeciej pozycji z 13,8 procent głosów. Wszyscy kandydaci wyrazili ogólne zaufanie co do przeprowadzenia wyborów w pierwszej turze. Pomimo trudności wynikających z pandemii COVID-19 kandydaci i władze zachęcały wyborców do wzięcia aktywnego udziału w głosowaniu w drugiej turze.

 

Klarowność, skądinąd stosownego, ustawodawstwa wyborczego została podważona ustawą z 2 czerwca o specjalnych przepisach dotyczących wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania drogą korespondencyjną. Ponadto kodeks wyborczy nie odnosi się do niektórych aspektów przeprowadzenia drugiej tury. Większość przepisów ma ogólne zastosowanie w przypadku obu tur, nie ma jednak wystarczająco klarownych przepisów dotyczących drugiej tury, takich jak ramy czasowe oficjalnego okresu kampanii prowadzonej w drugiej turze czy limitów wydatków na kampanię. Ustawodawstwo nie jest również jasne w przypadku skarg i odwołań po ogłoszeniu wyników pierwszej rundy, co podważa skuteczność dochodzenia roszczeń. PKW nie wydała żadnych szczegółowych przepisów odnoszących się do drugiej tury ponieważ, mimo wskazanych powyżej braków, PKW uważa ramy prawne za wystarczające i interpretuje prawo regulujące obie tury jako jedne wybory.

 

Po pierwszej turze, administracja wyborcza na wszystkich szczeblach kontynuowała prace w sposób profesjonalny, wciąż posiadając zaufanie interesariuszy. Szczegółowe wyniki pierwszej tury wyborów na poziomie obwodowych komisji wyborczych były opublikowane na stronie internetowej PKW 30 czerwca. Intuicyjna baza danych została wzbogacona publikacjami zeskanowanych protokołów wyników ze wszystkich lokali wyborczych, co przyczyniło się do ogólnego poziomu transparentności wyborów.

 

Administracja wyborcza dotrzymała wszystkich terminów prawnych związanych z przygotowaniem drugiej tury. Nie wprowadzono żadnych istotnych zmian na liście lokali wyborczych ani w składach obwodowych komisji wyborczych między turami; niewielkie zmiany odpowiadały potrzebom operacyjnym. Skład okręgowych komisji wyborczych pozostał praktycznie niezmieniony. Dodatkowe szkolenia zostały zorganizowane głównie dla nowych członków obwodowych komisji wyborczych. Wszystkie zadania organizacyjne i logistyczne, w tym tworzenie i szkolenie obwodowych komisji wyborczych były realizowane w sposób zdecentralizowany przez 49 okręgowych komisji wyborczych w ścisłej współpracy z 49 delegaturami Państwowego Biura Wyborczego (PBW). Zastosowano podobne środki sanitarne i ochronne jak w przypadku pierwszej tury.

 

W drugiej turze listy wyborców zostały zaktualizowane w celu odzwierciedlenia zmian w krajowej ewidencji ludności, w tym w odniesieniu do niedawno zmarłych wyborców, osób, które ukończyły 18 lat, oraz obywateli, którzy zmienili miejsce zamieszkania pomiędzy turami wyborczymi. Wyborcy czasowo przebywający poza miejscem stałego zamieszkania mogli zostać umieszczeni na ich wniosek w spisie wyborców w innym miejscu. Wszystkie zmiany wprowadzone w spisie wyborców przed pierwszą turą, w tym wnioski o głosowanie drogą korespondencyjną, zostały automatycznie zastosowane w przypadku drugiej tury. Spowodowało to zamieszanie wśród niektórych wyborców, którzy aplikowali o czasowe włączenie do spisu wyborców poza miejscem ich stałego zamieszkania przed pierwszą turą i byli zobowiązani do głosowania w tym samym miejscu w drugiej turze 1 .

 

W wyniku ustawy z 2 czerwca terminy składania wniosków o głosowanie drogą korespondencyjną w drugiej turze były bardzo krótkie. W przypadku wyborców głosujących za granicą termin upłynął 29 czerwca, dzień po pierwszej turze. Termin dla wyborców głosujących w kraju upłynął 30 czerwca. Pomimo krótkich ram czasowych, około 140 000 osób głosujących poza granicami kraju zarejestrowało się między turami, dzięki czemu łączna liczba wyborców głosujących poza krajem osiągnęła rekordowy poziom 519 431, z których 479 584 aplikowało o głosowanie drogą korespondencyjną. Ostateczny spis wyborców zawierał łącznie 30 309 485 głosujących, z których 223 010 zarejestrowanych w kraju wnioskowało o głosowanie drogą korespondencyjną. Podczas pierwszej tury, zgłoszono kilka problemów z dostarczeniem oraz następnie z odesłaniem pakietów wyborczych poza granicami kraju. Wyniki pierwszej tury pokazują, iż procent zwrotów głosów oddanych drogą korespondencyjną wynosił 96 procent w kraju i 87 procent za granicą. Zgodnie z uchwałą podjętą przez PKW przed pierwszą turą, dwie gminy (Baranów i Markłowice) przeprowadziły głosowanie wyłącznie drogą korespondencyjną ze względu na rozprzestrzenianie się pandemii.

 

Ramy prawne nie regulują ram czasowych oficjalnego okresu kampanii drugiej tury. Wobec braku wyraźnych prawnie regulowanych okresów kampanii, obaj kandydaci wznowili swoje kampanie 28 czerwca, natychmiast po ogłoszeniu wyników sondaży, podczas gdy okres ciszy wyborczej pierwszej tury wciąż trwał.

 

Kampania stała się bardziej intensywna, kiedy obaj kandydaci zaczęli odbywać dużą liczbę bezpośrednich spotkań z wyborcami, ze szczególnym uwzględnieniem miast średniej wielkości. Wiece przyciągały tłumy, a ograniczenia związane z wirusem COVID-19 nie były przestrzegane; policja oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna (SANEPID), główna komórka państwowa zajmująca się kwestiami związanymi z wirusem COVID-19, nie wydawały się regularnie egzekwować restrykcji 2 .

 

Kandydaci mogli swobodnie prowadzić swoje kampanie. Jednak kampania podczas drugiej tury miała charakter jeszcze bardziej konfrontacyjny niż przed pierwszą turą. Kilka kontrdemonstracji spowodowało zakłócenie oficjalnych wieców wyborczych z przypadkami werbalnych (a czasem fizycznych) starć między zwolennikami obu kandydatów. Niektórzy wybrani przedstawiciele naszczeblu lokalnym i krajowym reprezentujący oba obozy polityczne poinformowali Specjalną Misję Oceny Wyborów ODIHR o otrzymaniu gróźb śmierci. Pojawiły się również doniesienia o niszczeniu materiałów kampanijnych. Działania kampanijne na terenach kościołów, w tym umieszczanie banerów obecnego prezydenta, były również nierzadkim zjawiskiem. Kampania naznaczona była negatywną retoryką, ostrymi wzajemnymi oskarżeniami i oczernianiem przeciwników, co przyczyniło się do postrzegania wyborów w sposób zerojedynkowy. Misja ODIHR odnotowała przypadki retoryki nietolerancji o charakterze ksenofobicznym, homofobicznym i antysemickim, szczególnie w kampanii obecnego Prezydenta oraz u publicznego nadawcy. Przedstawienie obecnego Prezydenta oraz jego osiągnięć silnie kontrastowało ze sposobem, w jaki przedstawił je Rafał Trzaskowski, który podkreślał niespełnione przez Prezydenta obietnice. Aspekty związane z ochroną środowiska zyskały na znaczeniu w drugiej turze, obok podatków, świadczeń społecznych i kwestii emerytalnych, co było istotne w turze pierwszej. Kwestie LGBT nadal stanowiły ważny temat kampanii dla Prezydenta ubiegającego się o reelekcję, który zaproponował poprawkę do konstytucji uniemożliwiającą adopcję dzieci przez pary osób tej samej płci.

 

Jak wcześniej zauważyło ODIHR, nie istnieją ramy prawne dotyczące aktywności kampanijnej prowadzonej przez urzędników administracji publicznej. Premier Morawiecki w ramach pełnienia swojej oficjalnej funkcji odwiedził ponad 80 miast w kraju, składając obietnice rozdzielenia funduszy publicznych, rozdając uroczyste symboliczne kartonowe czeki 3 . Wszystkie te wydarzenia zostały udokumentowane na oficjalnym profilu na Facebooku premiera. Spowodowało to zatarcie granic pomiędzy państwem a partią i stworzyło nieuzasadnioną przewagę dla Prezydenta ubiegającego się o reelekcję, co jest sprzeczne z pkt 5.4 Dokumentu Kopenhaskiego OBWE z 1990 r. Biorąc pod uwagę ograniczoną obecność Misji ODIHR w terenie, nie było możliwe zweryfikowanie, czy podobne przypadki miały miejsce na niższych szczeblach administracji publicznej.

 

Duża liczba osób zajmujących stanowiska publiczne, zarówno na szczeblu lokalnym, jak i krajowym, w tym burmistrzowie i prezydenci miast, a także marszałkowie Sejmu i Senatu, aktywnie promowali swoich kandydatów, uczestnicząc w wiecach lub będąc aktywnymi w mediach społecznościowych. Rządząca partia PiS złożyła oficjalną skargę do PKW oraz prokuratora w sprawie domniemanej kampanii na rzecz Rafała Trzaskowskiego prowadzonej na oficjalnej stronie internetowej i profilach społecznościowych Urzędu Miasta Łodzi, za pomocą banera informującego o zbliżającym się wydarzeniu kampanijnym.

 

W porównaniu do spotkań na forum publicznym, ton kampanii na oficjalnych kontach na Facebooku obu kandydatów był bardziej umiarkowany. Kandydaci używali oficjalnych kont na Facebooku głównie do mobilizowania wyborców, w tym poprzez ogłaszanie informacji o wiecach, a także zamieszczanie sprawozdań, materiałów wideo oraz linków do swoich przemówień. Niemniej jednak negatywna kampania w mediach społecznościowych, przede wszystkim przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu, zintensyfikowała się przed drugą turą. Dezinformacja krążyła także na różnych platformach społecznościowych.

Ramy finansowania kampanii mają wiele niedociągnięć prawnych i instytucjonalnych. Pomimo wcześniejszej rekomendacji Misji ODIHR, kwestia prowadzenia kampanii przez strony trzecie pozostaje nieuregulowana. Przepis dotyczący sankcji za prowadzenie kampanii przez osobę nieposiadającą pisemnej zgody komitetu został uchylony w 2018 r., co samo w sobie jest pozytywne, jednak pozostawia niepewność prawną co do prowadzenia kampanii przez osoby trzecie. Brak jasno zdefiniowanych procedur dotyczących skarg związanych z kampanią podważa skuteczność prawnych środków odwoławczych. Do PKW wpłynęło ponad 20 skarg związanych z finansowaniem kampanii, z których większość dotyczyła kampanii stron trzecich przed i po pierwszej turze. Skargi te zostały przekazane policji lub prokuraturze ze względu na brak uprawnień komisji do rozpatrzenia takich skarg przed wyborami. PKW poinformowała Misję ODIHR, iż skargi zostaną rozpatrzone dopiero po złożeniu końcowych sprawozdań finansowych przez komitety trzy miesiące po wyborach. Żadna instytucja nie jest prawnie upoważniona do prowadzenia skutecznego nadzoru nad finansowaniem kampanii podczas wyborów.

 

Kodeks wyborczy określa limit wydatków na kampanię, nie precyzuje jednak, czy dotyczy jednej, czy obu tur wyborczych. Zgodnie z interpretacją prawa przez PKW limit wydatków w wysokości 0,64 zł na zarejestrowanego wyborcę dotyczył obu tur łącznie: 28 mln zł dla prezydenta Dudy i około 9,5 mln zł dla Rafała Trzaskowskiego 6 . Co istotne, wymóg PKW, aby 9 komitetów, które zakończyły swoje kampanie niepowodzeniem w pierwszej turze, przedłożyły swoje ostateczne sprawozdania finansowe z kampanii do 28 września, w porównaniu z terminem 12 października dla uczestników drugiej tury, wydaje się niespójny z interpretacją, że prawo traktuje obie tury jako odrębne wybory. Aktywny udział stron trzecich w kampaniach, w połączeniu z brakiem sprecyzowanych przepisów dotyczących sprawozdawczości pomiędzyokresowej, niewystarczającymi informacjami publikowanymi przez uczestników, brakiem nadzoru i brakiem środków do prawnego zadośćuczynienia w spawie skarg dotyczących niewłaściwego wykorzystania zasobów państwowych do czasu wyborów, podważają transparentność finansowania kampanii. Pozytywnym jest fakt, iż mimo braku oficjalnych wymagań prawnych, obaj wiodący kandydaci opublikowali oświadczenia o dochodach i majątku przed pierwszą rundą.

 

Odzwierciedleniem wyraźnie spolaryzowanego krajobrazu medialnego jest fakt, że kandydaci wystrzegali się wspólnej debaty, decydując się na pojawienie się osobno w prawie jednocześnie nadawanych programach na dwóch różnych kanałach telewizyjnych. Prezydent wystąpił w publicznej stacji telewizyjnej Telewizji Polskiej (TVP), podczas gdy Rafał Trzaskowski obecny był w prywatnej TVN24 oraz z retransmisją w Polsacie. Brak autentycznej debaty pozbawił wyborców możliwości oceny kandydatów na zasadzie konkurencyjności, ponieważ kandydaci unikali mediów, które uważali za wrogo do nich nastawione. TVP, które jest zobowiązane prawem do przeprowadzenia debaty, zaproponowało kandydatom telewizyjną dyskusję w formacie town hall, w której Rafał Trzaskowski odmówił udziału, twierdząc, że publiczny nadawca jest stronniczy. Powtórzył także zamiar likwidacji kanału informacyjnego TVP Info po ewentualnym wyborze. Sprawujący urząd prezydent odrzucił zaproszenie do udziału w debacie organizowanej przez TVN i portal informacyjny Onet.pl, uzasadniając swoją decyzję tym, że są one własnością koncernów zagranicznych. Urzędujący prezydent po publikacji krytycznych dla niego artykułów oskarżył także kilka mediów z kapitałem zagranicznym o ingerencję w kampanię i promowanie „niemieckich interesów”. Tabloid Fakt, który został wymieniony z nazwy przez Prezydenta, poinformował policję o wzroście liczby nienawistnej korespondencji i gróźb wobec dziennikarzy w sieciach społecznościowych .

 

TVP i publiczne Polskie Radio wywiązały się z prawnych zobowiązań co do zaoferowania obu kandydatom bezpłatnego czasu antenowego na równych zasadach. Mimo posiadania mandatu prawnego do zapewnienia otwartych i pluralistycznych radia i telewizji, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) nie monitorowała przed drugą turą sprawozdań medialnych poświęconych kampanii. Ustalenia kilku grup społeczeństwa obywatelskiego, które monitorowały media podczas kampanii, są zgodne z oceną Misji ODIHR z pierwszej rundy, zgodnie z którą telewizja publiczna nie wywiązała się z prawnego obowiązku bycia bezstronną, a relacje TVP zdecydowanie sprzyjały urzędującemu Prezydentowi. Według danych przekazanych Misji ODIHR przez KRRiT, publiczne telewizja i radio poświęciły znacznie więcej czasu antenowego partii rządzącej jeszcze przed rozpoczęciem kampanii prezydenckiej 8 . Od początku kampanii do KRRiT wpłynęły 94 skargi, z czego 90 jest nadal rozpatrywanych 9 . W czasie między dwiema turami policja wniosła trzy sprawy z kodeksu karnego o znieważenie prezydenta; dwa w odniesieniu do zniszczenia plakatów kampanii urzędującego prezydenta i jeden dotyczący werbalnej zniewagi przez protestującą podczas wiecu wyborczego. Potwierdziło to obawy związane z naruszaniem wolności wypowiedzi.

 

Sąd Najwyższy jest odpowiedzialny za rozpatrywanie skarg dotyczących ważności wyborów. Sąd Najwyższy otrzymał sześć skarg dotyczących wyników pierwszej tury; decyzje we wszystkich przypadkach są w toku. Sąd Najwyższy poinformował Misję ODIHR, iż skargi można składać dopiero po ogłoszeniu ostatecznych wyników wyborów. Skargi dotyczące wyników pierwszej tury są zatem uważane za „przedwczesne” i uznawane za niedopuszczalne ze względów formalnych. W związku z tym nie ma skutecznych środków prawnego zadośćuczynienia za czyny związane z wyborami, które mogłyby mieć wpływ na przebieg głosowania i ustalenie wyników głosowania w pierwszej turze wyborów prezydenckich, w przeciwieństwie do zapisu określonego przez pkt 5.10 Dokumentu Kopenhaskiego OBWE z 1990 r.

 

Jak dotąd nie wniesiono do Sądu Najwyższego żadnych odwołań od uchwał PKW regulujących przebieg tych wyborów. PKW nie otrzymała żadnych oficjalnych skarg dotyczących działań okręgowych i obwodowych komisji wyborczych w pierwszej turze. PKW poinformowała Misję ODIHR o dużej liczbie nieformalnych zapytań otrzymanych od wyborców dotyczących kwestii, do których rozstrzygania PKW nie jest upoważniona, takich jak domniemane naruszenie przepisów dotyczących kampanii. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich otrzymało szereg skarg dotyczących głosowania drogą korespondencyjną za granicą, w szczególności w odniesieniu do krótkich terminów, braku odpowiednich informacji i późnego doręczenia pakietów wyborczych. Niektórzy rozmówcy Misji ODIHR zauważyli, że wyniki drugiej tury mogą zostać zakwestionowane na drodze sądowej, dodatkowo wyrażając obawy, iż rządząca partia PiS po przejęciu władzy w 2015 r. wprowadziła istotne zmiany w przepisach regulujących sądownictwo, które ich zdaniem podważają ich niezależność. Skargi kwestionujące wyniki wyborów należy składać w Sądzie Najwyższym w ciągu 3 dni, a na podstawie ustawy z 2 czerwca sąd musi rozstrzygnąć o ważności wyników wyborów w ciągu 21 dni zamiast odpowiednich terminów 14 i 30 dni, jak przewidziano w kodeksie wyborczym.

 

Misja ODIHR nie podjęła systematycznych i kompleksowych obserwacji postępowania w dniu wyborów. W ograniczonej liczbie odwiedzonych lokali proces głosowania i liczenia przebiegał sprawnie i był zorganizowany w sposób poprawny, a środki sanitarne i ochronne wymagane ze względu na pandemię COVID-19 były ściśle egzekwowane. Niekiedy wyborcy nie korzystali z dostępnych ścianek zapewniających prywatność i odznaczali swoje karty do głosowania w sposób widoczny; karty do głosowania często nie były składane. PKW zgłosiła szereg drobnych incydentów, z których większość dotyczyła niszczenia materiałów kampanijnych oraz naruszania ciszy wyborczej. Wysoka frekwencja (szacowana na 67,7 procent) spowodowała długie kolejki. Oczekujący w kolejce w momencie zamykania lokali wyborczych mieli wciąż możliwość zagłosowania.

 

Angielska wersja tego raportu jest jedynym oficjalnym dokumentem. Tłumaczenie w języku polskim ma charakter nieoficjalny .

Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP w tygodniku „Sieci” o roli mediów w kampanii prezydenckiej

Media w demokracji zawsze odgrywają bardzo ważną rolę, ale w tej kampanii prezydenckiej była ona wyjątkowa. Miały decydujący wpływ na decyzje wyborcze zarówno w pierwszej jak i w drugiej turze – mówi dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP  w rozmowie z red. Aleksandrą Jakubowską dla tygodnika “Sieci” . Wywiad ukazał się w wydaniu papierowym 13 lipca b.r. Poniżej publikujemy jego fragmenty: 

 

(…) Aleksandra Jakubowska : Czy wolność słowa jest wartością tak nadrzędną, że nie ma żadnych granic, a jeżeli ma, czy w tej kampanii jakieś zostały przekroczone?

 

Jolanta Hajdasz : Wolność słowa nie jest wartością samą w sobie. Granicą jest odpowiedzialność, dobro drugiego człowieka. Nigdy nie można tłumaczyć wolnością słowa brutalnego naruszania dóbr osobistych drugiej osoby, szczególnie jeżeli nie jest ona osobą publiczną. Granica w tej kampanii została przekroczona na pewno przez tabloid „Fakt”. Z aktu łaski prezydenta z marca bieżącego roku wobec osoby skazanej za przestępstwo pedofilii, która odsiedziała swój wyrok, „Fakt” zrobił podstawowy oręż w walce przeciwko ubiegającemu się reelekcję Andrzejowi Dudzie, choć on tylko uchylił zakaz zbliżania się, na prośbę skrzywdzonej rodziny.

 

Opozycja wykorzystała to jako główny oręż w walce z prezydentem tuż przed drugą turą.

 

Właśnie, zrobiono to w końcówce kampanii, kiedy było wiadomo, że będzie bardzo trudno wszystkim wyborcom zweryfikować, co jest prawdą w tej historii, a co fałszem. Okładka, na której wielki tytuł krzyczał „Trzymał córkę, bił po twarzy i wkładał jej rękę w krocze” ze ogromnym zdjęciem prezydenta Andrzeja Dudy to wręcz symbol manipulacji , chociaż na dole małymi literami dopisano, że chodzi o osobę ułaskawioną przez głowę państwa. A wyglądało to tak, jakby tytuł dotyczył prezydenta. „Fakt” nie zrobił tego przez przypadek, bo kolejne publikacje zamieszczane przez kilka dni, łącznie z kuriozalnym listem otwartym redaktor naczelnej do prezydenta, pokazały tylko, że było to prowokacja szykowana na finisz tej kampanii.

 

Spełniła swoją rolę?

 

Autorzy takich prowokacji wyznają zasadę, że tuż przed wyborami trzeba maksymalnie rozhuśtać emocje. Nie ma potem znaczenia, czy ty ukradłeś, czy tobie ukradziono, jesteś zamieszany w kradzież i tak cię ludzie mają postrzegać. To jest bardzo niebezpieczne, sprawia, że tak naprawdę to media wybierają polityków, wybierają prezydenta, a przeciętny wyborca nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, że podejmuje decyzje wyborczą pod wpływem tego, co ogląda, słucha, czyta.

 

W dzisiejszych czasach obraz do nas bardziej przemawia niż słowa. Żyjemy w takich bańkach medialnych, jedni tylko oglądają TVN, inni – TVP i to są trochę wykrzywione obrazy rzeczywistości. Trudno ogarnąć całość i wyrobić samodzielną opinię.

 

Nawet osoby, którym wydaje się, że są odporne na jakąkolwiek perswazję medialną, bo wola posłuchać trochę jednych, trochę drugich i są przekonane, że same wyciągają wnioski, często nie są świadome tego, że dzisiaj informacja przekazywana jest bardzo podobnie jak reklama, czyli działa na podświadomość.

 

Nie jest pani zbyt krytyczna wobec widzów i czytelników?

 

Lepiej wierzyć w siłę mediów, łatwiej się potem przed nią obronić (…)

 

Cały wywiad do przeczytania w tygodniku “Sieci”  – https://siec.wpolityce.pl/