Kolejna nowa sprawa z art. 212 kk objęta monitoringiem CMWP SDP

CMWP objęło monitoringiem sprawę o zniesławienie z art. 212 kk. Pozwana wypowiedziała się na zamkniętych grupach FB oraz w dziale opinie Google na temat niewłaściwie przeprowadzonego na niej jako pacjentce zabiegu medycznego oraz opisała pracę lekarza, który ten zabieg wykonał. Pozwana doznała trwałego uszczerbku na zdrowiu i dysponuje wieloma opiniami właściwych instytucji oraz biegłych lekarzy, którzy potwierdzają jej opinie. Ze względu na konieczność ochrony jej tożsamości i ochrony jej dóbr osobistych na tym etapie sprawy nie możemy podać więcej szczegółów.

 

 

Protest CMWP SDP: Kandydat na prezydenta zastrasza dziennikarzy

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko nieodpowiedzialnej i skandalicznej wypowiedzi prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, kandydata na Prezydenta RP, który podczas konferencji prasowej 17 maja 2020 r. zapowiedział chęć podjęcia działań mających na celu likwidację telewizji publicznej, programu TVP INFO, programu „Wiadomości” i publicystyki politycznej w telewizji publicznej po ewentualnym wygraniu przez niego wyborów prezydenckich. Wypowiedź ta narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, ponieważ zawiera zapowiedź pozaprawnych działań polityka skierowanych przeciwko jednej z najważniejszym medialnych instytucji w naszym państwie.

 

17 maja b.r. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, który został nowym kandydatem Koalicji Obywatelskiej po rezygnacji Małgorzaty Kidawy- Błońskiej, podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w charakterze pretendenta do urzędu Prezydenta RP w negatywny sposób wypowiedział się o dziennikarzach TVP i samej telewizji publicznej. By uniknąć odpowiedzi na szereg trudnych dla siebie pytań zadanych mu przez dziennikarza TVP, w pogardliwy sposób zapowiedział chęć likwidacji telewizji publicznej, programu TVP INFO, programu „Wiadomości” i publicystyki politycznej w tej stacji, a do jej dziennikarzy skierował wyjątkowo szydercze słowa : „Śpieszcie się zadawać pytania, bo niewiele tygodni wam zostało”. Jest to próba zastraszenia przez polityka KO dziennikarzy mediów publicznych, która nigdy nie powinna mieć miejsca bez względu na jego ocenę ich pracy.

 

CMWP SDP stanowczo podkreśla, iż zastraszanie dziennikarzy przez polityków jest jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa. Zastraszanie dziennikarzy przez polityków ma zawsze na celu uruchomienie mechanizmu autocenzury w mediach czyli samoograniczania się także innych dziennikarzy i nie podejmowania przez nich w publikacjach trudnych i kontrowersyjnych problemów społecznych, co w oczywisty sposób niszczy zasadę wolnego słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie polskiego prawa mediów, jak i innych krajów, jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi. Szczególnie bulwersujące w opisywanej sytuacji jest to, iż działanie takie podejmuje obecnie polityk ubiegający się o objęcie najważniejszego urzędu w Polsce – urzędu Prezydenta, którego głównym obowiązkiem jest dbanie o przestrzeganie prawa. Atakując dziennikarzy p. Rafał Trzaskowski naruszył więc zasadę wolności słowa w demokratycznym państwie, do której przestrzegania zobowiązani są zarówno przedstawiciele mediów, jak i politycy.

 

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Warszawa, 18 maja 2020 r.

Gospodarka w kwarantannie – ogólnopolski program TVP3 z udziałem CMWP SDP

W emitowanym 14 maja 2020  programie „Gospodarka w kwarantannie” (emisja 17.15, produkcja TVP Rzeszów) tematem głównym była sytuacja mediów , a w szczególności prasy  drukowanej w okresie pandemii, dyskutowano m.in o tym , jak obecnie wygląda sprzedaż  zarówno ogólnopolskich,  jak i lokalnych gazet.  Reporterzy programu odwiedzili redakcje dzienników i tygodników, a o sytuacji na rynku wypowiadali się   dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Jolanta Hajdasz oraz redaktor naczelny tygodnika „Sieci” Jacek Karnowski. Gospodarzem programu był red. Marcin Pawlak.

 

Cały program jest tutaj.

Odpowiedź CMWP SDP na protest organizacji „Reporterzy bez Granic”

W związku z informacją  organizacji Reporterzy bez Granic  z  6 maja 2020 na temat  rzekomych „intensywnych ataków polskich władz na niezależne media w okresie  obecnej kampanii wyborczej” Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP po raz kolejny zwraca uwagę na nierzetelne  przedstawianie przez tę organizację  sytuacji w Polsce i  publikuje  swoje stanowisko w tej sprawie.

 

6 maja b.r na stronie internetowej  organizacji  „Reporterzy bez granic” (ang. Reporters Without Borders, RWB) została opublikowana informacja o  rzekomej presji wywieranej przez władze w Polsce na niezależne media w  przededniu wyborów prezydenckich (źródło: https://rsf.org/fr/actualites/pologne-les-medias-independants-sous-pression-la-veille-de-lelection-presidentielle). Informacja ta  została także wysłana dziennikarzom  w wielu krajach UE  w formie komunikatu prasowego. Organizacja Reporterzy bez Granic wezwała w niej polskie władze, by nie wykorzystywały kryzysu epidemiologicznego  do „sabotowania (ang. to be aimed at weakening, tłum.: dążenia do osłabienia, sabotowanie) pracy niezależnych mediów zajmujących się kampanią wyborczą”.

 

Jedyne przykłady tego „sabotowania”, jakie przytoczyła organizacja to epizodyczny przypadek dwóch dziennikarzy z Polski, fotoreportera „Gazety Wyborczej” i portalu okopress.pl, którzy  zostali oskarżeni o łamanie zasad bezpieczeństwa  zdrowotnego podczas kilkuosobowego protestu antyrządowego przed domem lidera rządzącej partii oraz „ataki” na   prywatną telewizję TVN, która w ocenie RWB jest oskarżana przez TVP o rozpowszechnianie fałszywych wiadomości (fake news)  i powiązania z byłym reżimem komunistycznym w celu osłabienie krytycznego głosu przed wyborami prezydenckimi (opis: https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,25891976,fotoreporter-wyborczej-stanie-przed-sadem-za-wille-jaroslawa.html?cta=1pbox-2cl-3noac-5closelpmetered1203 ;https://oko.press/policja-sciga-operatorke-oko-press-za-filmowanie-przed-domem-kaczynskiego, https://twitter.com/RSF_en/status/1253728383013453826).

 

Innych przykładów  na uzasadnienie swojej tezy w komunikacie RWB nie podano.

 

CMWP SDP stanowczo oświadcza, że  w Polsce media  i dziennikarze pracują w wolny i nie skrępowany sposób, a system prasowy jest taki sam, jak w każdym demokratycznym kraju.  Oceny, które na podstawie epizodycznych, odosobnionych zdarzeń przedstawia RWB  są zbyt daleko idące i nieuzasadnione. W Polsce mimo obiektywnych trudności związanych z zagrożeniem bezpieczeństwa wywołanym pandemią koronawirusa (przede wszystkim o charakterze ekonomicznym) środki masowego komunikowania funkcjonują  bez przeszkód, a  zmiany w organizacji ich pracy są czasowe i  wynikają z ogólnie przyjętych przepisów bezpieczeństwa. Wskazane dwa przypadki skierowania do sądu sprawy przeciwko fotoreporterom  „Gazety Wyborczej” i portalu okopress.pl są  w ocenie CMWP SDP  skutkiem nadzwyczajnej sytuacji spowodowanej rygorystycznym przestrzeganiem przepisów dotyczących bezpieczeństwa w czasie epidemii, do których przestrzegania zobowiązany jest obecnie każdy obywatel. Na etapie postępowania  sądowego, które toczy się w tej sprawie  możliwe  będzie wyjaśnienie i udowodnienie, iż w/w dziennikarze znajdowali się w miejscu zgromadzenia, bo byli w pracy i dlatego  nie powinni podlegać karze.  CMWP SDP  w wypowiedzi  dla „Gazety Wyborczej” już  23 kwietnia b.r. zaoferowała tym reporterom bezpłatną  pomoc prawną. (https://cmwp.sdp.pl/cmwp-sdp-na-temat-zachowania-policji-wobec-fotoreportera-gw-29-marca-b-r/) .

 

Z kolei „ataki” na telewizję TVN to publikacje materiałów dziennikarskich w telewizji publicznej na temat konkurencyjnej stacji telewizyjnej. Bez względu na ocenę ich merytorycznej zawartości należy dostrzec, iż są one jedynie elementem ogromnej ilości różnego rodzaju publikacji w przestrzeni medialnej w Polce, a obok telewizji TVN i TVP  funkcjonuje dorównująca im wielkością audytorium telewizja prywatna Polsat oraz setki innych i niezależnych podmiotów na rynku telewizyjnym, internetowym, radiowym i prasowym. Wszelkie, nieraz kontrowersyjne publikacje w Polsce, także w mediach publicznych,  są obrazem  intensywnego dyskursu, jaki ma miejsce w przestrzeni publicznej w Polsce i są efektem silnej polaryzacji politycznej całego społeczeństwa. Dyskusja ta toczy się na  gruncie medialnym, bo do tego służą środki masowego komunikowania i jest świadectwem nieskrępowanego korzystania przez dziennikarzy i obywateli z prawa do wolności słowa i wolności dostępu do informacji, które gwarantuje Polska Konstytucja. Ochrona prawa do dobrego imienia  w Polsce jest objęta przepisami prawa cywilnego, a nawet karnego. Każdy podmiot,  który uważa iż  jego dobra osobiste zostały naruszone,  może bez przeszkód skorzystać z egzekwowania tego prawa. Telewizja TVN tego nie zrobiła.

 

Dlatego CMWP SDP  po raz kolejny apeluje  do organizacji RWB o obiektywizm przy opisywaniu poszczególnych wydarzeń dotyczących mediów i dziennikarzy w Polsce.  Bez tego  organizacja ta być może nieświadomie, staje się narzędziem w konfrontacji opcji politycznych w naszej części Europy, opowiadając się jednoznacznie po jednej stronie sporu politycznego, w Polsce – po stronie przeciwników aktualnie rządzącego obozu politycznego, co w przypadku organizacji zajmującej się ocena poziomu wolności prasy w krajach całego świata nie powinno mieć miejsca. 

 

CMWP SDP publikuje stanowisko w tej sprawie ponieważ z nieznanych nam przyczyn organizacje międzynarodowe zajmujące się mediami i wolnością słowa nadały jej duży, międzynarodowy rozgłos, który przypisuje tej sprawie o wiele większe znaczenie, niż ma ona w rzeczywistości .

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 8 maja 2020

 

Dodatkowe informacje tutaj.

CMWP SDP na temat zachowania policji wobec fotoreportera Gazety Wyborczej 29 marca b.r.

23 kwietnia b.r. dziennikarz Gazety Wyborczej red.Paweł Rutkiewicz zwrócił się do CMWP SDP z prośbą o  komentarz  „w sprawie dotyczącej niedawnego zachowania policji wobec fotoreportera “Gazety Wyborczej” i w rozmowie telefonicznej (nie dysponował dokumentami) przedstawił okoliczności skierowania do sądu sprawy przeciwko  fotoreporterowi GW, który robił zdjęcia podczas antyrządowego protestu przed domem prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego 29 marca  b.r.  Publikujemy odpowiedź  CMWP SDP na tę prośbę, ponieważ nie została ona przedstawiona  w artykule na ten temat:

 

Szanowny Panie Redaktorze,

znam sprawę jedynie z naszej krótkiej rozmowy telefonicznej (dziś, tj. 23.04.20)  nie mogę więc odpowiedzieć  jednoznacznie na Pana  pytanie, nie mam pełnego obrazu tej sytuacji. Jeśli fotoreporterzy, których dotyczy skierowanie sprawy do rozpatrzenia przez sąd, faktycznie nie mieli szansy wyjaśnić policji swojej roli w miejscu zgromadzenia powyżej 5 osób, to jest to w mojej ocenie pomyłkowe działanie policji i konieczne będzie wyjaśnienie i udowodnienie tego, że po prostu byli w pracy, na etapie postępowania sądowego.  Ze względu na nadzwyczajne okoliczności pandemii koronawirusa, w jakich obecnie się znajdujemy, może się zdarzyć takie właśnie bardzo rygorystyczne  i  może nawet dla niektórych, nadgorliwe i zbyt szybkie działanie policji.  Bez dostępu do dokumentu , jakim jest informacja dla poszkodowanego o skierowaniu sprawy do sądu i jaka jest jej podstawa prawna, nie jest możliwa interpretacja przez CMWP SDP tego zdarzenia. Na pewno przyda się poszkodowanemu pomoc prawna.   W imieniu CMWP SDP deklaruję chęć udzielenia takiej nieodpłatnej porady prawnej tym fotoreporterom, gdyby okazało się, że jest ona im przydatna. Osoba zainteresowana musi się zwrócić do nas w bezpośredni sposób, najlepiej mailem.

 

Pozdrawiam

Jolanta Hajdasz

dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Publikacja tutaj.

 

Opinia CMWP SDP w sprawie interwencji funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie

Z informacji opublikowanej przez Komendę Miejską Policji w Olsztynie, a także przez poszkodowaną osobę oraz z doniesień medialnych wynika, że w dn. 7 kwietnia br. w Olsztynie policyjny patrol podjął interwencję wobec 22-letniej osoby, która w ocenie policjantów miała swoim zachowaniem naruszyć ograniczenia dotyczące przemieszczania się związane z przeciwdziałaniem rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2.

 

Szczegóły tutaj.

 

Podczas interwencji Policji nastąpiło krótkotrwałe zatrzymanie w/w osoby, która uznaje się za poszkodowaną wskutek działań Policji i w związku z powyższym zarejestrowany przez nią przebieg działań funkcjonariuszy opublikowała w Internecie. Ze stanowiska opublikowanego na stronie internetowej KMP w Olsztynie wynika, że działanie to miało naruszać przepisy o ochronie danych osobowych.

 

W związku z powyższym stanowiskiem KMP w Olsztynie, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przedstawia następującą opinię:

 

W myśl art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (dalej: „EKPCz”), każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania
i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe.Powyższa norma prawna jest powszechnie uznawana za jeden z prawnych fundamentów wolności słowa w Europie. Przy czym wolność ta została zagwarantowana także w szeregu innych aktów prawa międzynarodowego. Z uregulowaniami EKPCz koresponduje art. 54 ust. 1 Konstytucji RP który stanowi, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
Przy czym normę tą należy rozpatrywać z uwzględnieniem zasad wyrażonych w art. 2 Konstytucji (zasada demokratycznego państwa prawnego) oraz art. 7 („Organy władzy publicznej działają
na podstawie i w granicach prawa
” – tzw. zasada legalizmu). W świetle powyższych uregulowań, obudowanych bogatym orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, powszechnie przyjmuje się iż to, co nie jest dla obywatela zakazane, jest dozwolone, a wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść wolności (in dubio pro libertate). Odwrotna zasada obowiązuje organy administracji publicznej, które obowiązane są działać w oparciu o konkretną podstawę prawną tj. organom tym
są dozwolone jedynie te działania, które mają wyraźne oparcie w kompetencjach określonych przepisami prawa pozytywnego. Taka konstrukcja ma fundamentalne znaczenie dla zabezpieczenia swobód obywatelskich i praworządności.

 

Na gruncie niniejszej sprawy należy przede wszystkim wskazać, że w krajowym ani międzynarodowym porządku prawnym nie ma norm prawnych wprost dozwalających lub zakazujących rejestrowania i publikowania nagrań z policyjnych interwencji. W związku z powyższym należy kierować się normami EKPCz oraz Konstytucji RP, zgodnie z którymi w braku prawnego zakazu, działania te należy uznać za dozwolone.

 

W związku z niniejszą sprawą KMP Policji w Olsztynie w swoim oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej, powołała się na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE (dalej: „TSUE”),
w świetle którego opublikowanie nagrania z interwencji miało naruszać przepisy o ochronie danych osobowych. Z wyroku TSUE z dn. 14 lutego 2019 r. (sygn. C-345/17) istotnie wynika, że zarówno głos, jak i wizerunek stanowią dane osobowe (o ile pozwalają na ustalenie tożsamości) i w związku z tym nagrywanie działań funkcjonariuszy a następnie upublicznianie takiego nagrania, stanowi przetwarzanie danych osobowych. Wyrok ten zapadł na gruncie Dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych (dalej: „Dyrektywa”), ale należy go odpowiednio odnosić również do stanu prawnego, jaki zaistniał po wejściu w życie przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych – RODO).

 

Należy jednakże zwrócić uwagę na istotne uwagi poczynione przez Trybunał w uzasadnieniu przedmiotowego wyroku. Według TSUE istnieje szereg istotnych kryteriów, które należy wziąć pod uwagę przy dokonywaniu wyważenia pomiędzy prawem do poszanowania życia prywatnego i prawem do wolności wypowiedzi, w szczególności: wkład w debatę publiczną, popularność osoby, której dotyczy naruszenie, przedmiot publikacji, wcześniejsze zachowanie danej osoby, treść, formę oraz konsekwencje publikacji, sposób i okoliczności, w jakich informacje zostały uzyskane, jak również ich prawdziwość. W tej kwestii TSUE powołał się na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej: „ETPCz”) z dnia 27 czerwca 2017 r. w sprawie Satakunnan Markkinapörssi Oy i Satamedia Oy przeciwko Finlandii. Wskazał, że od przepisów Dyrektywy możliwe są wyjątki i odstępstwa. Tak więc przetwarzanie danych osobowych dla potrzeb dziennikarskich, zwłaszcza w dziedzinie techniki audiowizualnej, powinno kwalifikować się do zwolnienia z wymagań niektórych przepisów Dyrektywy, o ile jest to konieczne aby pogodzić prawa podstawowe osób fizycznych z wolnością wypowiedzi i informacji, co gwarantuje w szczególności art. 10 EKPCz. Przy czym TSUE zaznaczył, że za „działalność dziennikarską” mogą zostać uznane działania, których celem jest publiczne rozpowszechnienie informacji, opinii lub myśli za pomocą jakiegokolwiek środka przekazu a fakt zamieszczenia nagrania wideo na portalu Youtube nie może sam w sobie pozbawiać tego przetwarzania danych osobowych miana przetwarzania „wyłącznie w celach dziennikarskich”. Trybunał wskazał również, że aby uwzględnić doniosłość wolności wypowiedzi w społeczeństwie demokratycznym, należy szeroko interpretować związane z nią pojęcia, w tym pojęcie dziennikarstwa. Z drugiej strony nie można uznać, że wszelka informacja opublikowana w Internecie i dotycząca danych osobowych jest objęta zakresem pojęcia „działalności dziennikarskiej”
i że korzysta z tego tytułu z wyjątków i odstępstw przewidzianych w Dyrektywie.

 

Najistotniejsza w w/w wyroku wydaje się konstatacja, że wyjątki i odstępstwa od przepisów Dyrektywy powinny być stosowane w takim zakresie, w jakim jest to konieczne do pogodzenia prawa do ochrony życia prywatnego z prawem do wolności wypowiedzi i informacji.

 

Wnioski wypływające z powyższego orzeczenia TSUE (a także z cytowanego w nim wyroku ETPCz z dnia 27 czerwca 2017 r. w sprawie Satakunnan Markkinapörssi Oy i Satamedia Oy przeciwko Finlandii) są zatem diametralnie odmienne od tych, które w swoim stanowisku przedstawiła olsztyńska Policja. Bowiem analiza stanu faktycznego wyraźnie wskazuje, że celem działań osoby która zarejestrowała działania Policji i umieściła je na portalu Youtube było zapoznanie opinii publicznej z przebiegiem policyjnej interwencji, celem zwrócenia uwagi na działania funkcjonariusza dokonującego zatrzymania. Abstrahujemy w tym miejscu od oceny przebiegu zatrzymania z punktu widzenia przepisów prawa, koncentrując się na samym motywie publikacji, jakim było zaalarmowanie społeczeństwa. Można również założyć, że sama poszkodowana uznała swoje postępowanie za formę obrony przed działaniami organu państwowego, które uznała za bezprawne. Powyższe wyraźnie kwalifikuje się jako tzw. wyjątek dziennikarski na gruncie przepisów Dyrektywy. Obecnie analogiczna sytuacja zachodzi na gruncie przepisów RODO, bowiem w motywie (153) tegoż Rozporządzenia wskazano dobitnie: „Prawo państw członkowskich powinno godzić przepisy regulujące wolność wypowiedzi i informacji, w tym wypowiedzi dziennikarskiej (…) z prawem do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia. Przetwarzanie danych osobowych jedynie do celów dziennikarskich ( …) powinno podlegać wyjątkom lub odstępstwom od niektórych przepisów niniejszego rozporządzenia, jeżeli jest to niezbędne, by pogodzić prawo do ochrony danych osobowych z prawem do wolności wypowiedzi i informacji, przewidzianymi w art. 11 Karty praw podstawowych. Powinno mieć to zastosowanie w szczególności do przetwarzania danych osobowych w dziedzinie audiowizualnej (…). Państwa członkowskie powinny więc przyjąć akty prawne określające odstępstwa i wyjątki niezbędne do zapewnienia równowagi między tymi prawami podstawowymi. (…) Aby uwzględnić, jak ważna dla każdego demokratycznego społeczeństwa jest wolność wypowiedzi, pojęcia dotyczące tej wolności, takie jak dziennikarstwo, należy interpretować szeroko”.
Nadto art. 85 ust. 1 RODO stanowi: „Państwa członkowskie przyjmują przepisy pozwalające pogodzić prawo do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia z wolnością wypowiedzi i informacji, w tym do przetwarzania dla potrzeb dziennikarskich (…)”.

 

Powyższe znajduje również mocne uzasadnienie w cytowanych na wstępie niniejszej opinii przepisach prawa międzynarodowego, zwłaszcza art. 10 EKPCz, na którą wielokrotnie powoływał się ETPCz w swoim bogatym orzecznictwie. W tym kontekście CMWP wskazuje, że przepisy o ochronie danych osobowych (w tym RODO) nie mogą służyć jako uzasadnienie do naruszania praw i swobód, w tym wolności słowa. Wykorzystywanie tych przepisów jako ogranicznika mającego na celu uniemożliwienie nagrywania i upubliczniania działań organów państwowych (w tym interwencji Policji) nie ma merytorycznego uzasadnienia, gdyż krępuje swobodę wypowiedzi poważnie utrudniając kontrolę legalności działania tych organów w sposób nieproporcjonalny do zamierzonego celu. Kwestia, czy osoba publikująca nagranie jest zawodowym dziennikarzem, czy zwykłym obywatelem zaniepokojonym działaniami państwa, jest w tym przypadku drugorzędna. Niepokojąca jest natomiast sytuacja, w której Policja publikuje stanowisko zniechęcające obywateli do krytyki jej działań, z uwagi na zawartą w treści tego stanowiska sugestię, iż ujawnienie nagrania z interwencji narusza (rzekomo) przepisy prawa.

 

Należy zwrócić uwagę, że nieco zbliżona sytuacja ma miejsce, gdy osoba uznająca siebie za ofiarę mobbingu decyduje się na niejawne rejestrowanie zachowania sprawcy. W orzecznictwie dopuszcza się taką możliwość legalnej obrony wskazując, że dobra osobiste sprawcy (prawo do prywatności) nie mogą w takich sytuacjach przeważać nad dobrami osobistymi poszkodowanego, dla którego nagranie przebiegu zdarzenia jest często jedyną możliwą formą skutecznej obrony. Wymaga to zatem wyważenia istotnych dóbr podlegających ochronie prawnej. Analogicznie od osoby wobec której organy państwowe zastosowały rozwiązania siłowe (abstrahując od kwestii ich zasadności w tym przypadku), trudno oczekiwać rezygnacji z jakiejkolwiek obrony jej praw, gdyż prowadziłoby to
w zasadzie do zakazu rejestrowania pracy Policji mimo braku podstaw do jego formułowania na gruncie obowiązującego w Polsce ustawodawstwa.

 

Podsumowując, opublikowanie nagrania z policyjnej interwencji nie może być uznane za naruszenie przepisów prawa.

 

CMWP nie przesądza merytorycznie kwestii przebiegu samej interwencji, gdyż leży to poza zakresem niniejszej opinii. Niemniej należy podkreślić, że Policja jako organ państwowy powinna szczególnie dbać o to, aby działania jej funkcjonariuszy były transparentne i aby obywatele mieli do niej zaufanie. Opublikowany w niniejszej sprawie materiał obrazujący przebieg zdarzenia, którego autentyczności nikt nie kwestionuje, u każdego bezstronnego obserwatora powinien budzić zaniepokojenie. W tej sytuacji Policja powinna skupić się na wyjaśnieniu meritum sprawy tj. ustaleniu, gdzie zostały popełnione błędy i w jaki sposób ich uniknąć w przyszłości, zamiast zniechęcać obywateli do publikowania materiałów przedstawiających jej działania w krytycznym świetle.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP


Michał Ł. Jaszewski

doradca ds. prawnych

Warszawa, 29 kwietnia 2020 r.

O raporcie „Reporterów bez granic” w TVP3 Łódź

Nieuzasadniony, systematyczny  spadek pozycji Polski w raporcie organizacji “Reporterzy bez Granic”, jego przyczyny i konsekwencje były tematem rozmowy red. Błażeja Torańskiego z red. Jolantą Hajdasz, dyr. CMWP SDP w audycji “Twarzą w twarz” w TVP 3 Łódź.   To kolejna redakcja, która zajęła się tym tematem po publikacji krytycznego stanowiska CMWP  SDP na temat oceny  poziomu wolności prasy w Polsce w 2020 r. Audycja była emitowana 27 kwietnia 2020 .

 

Cała audycja tutaj.

Dr Jolanta Hajdasz w Polskim Radiu 24 o raportach „Reporterów bez granic”

– Widzimy ideologiczne podejście do wolności słowa i prasy organizacji „Reporterzy bez granic” – mówiła w Polskim Radiu 24 szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy. 

 

Gość PR24 odniosła się do rankingu organizacji „Reporterzy bez granic” według którego Polska spadła na drabinie wolności prasy i jest na jednym z najgorszych miejsc w historii. Według Centrum Monitoringu Wolności Pracy, jest to raport krzywdzący Polskę i niesprawiedliwy.

 

– Raport powstał bo jest rutynowym działaniem organizacji „Reporterzy bez granic”, jest ona powołana po to by monitorować wolność mediów w 180 krajach świata. Same raporty tworzy od 2002 roku, ale metodologia badań opiera się na podstawie 100 anonimowych ankiet – mówiła Jolanta Hajdasz.

 

„Wątpliwa metodologia badań”

 

Odpowiadając na pytanie dlaczego przez okres ostatnich pięciu lat, Polska w rankingu tej organizacji spadła o kilkadziesiąt miejsc powiedziała, że nie ma dowodów na to by organizacja była w jakikolwiek sposób stronnicza natomiast wątpliwości budzi metodologia badań.

 

– Gdziekolwiek się nie spojrzy, tam gdzie rządzi prawica, tam są zastrzeżenia organizacji „Reporterzy bez granic”. Widać to gdy rozmawiamy z Chorwatami, Czechami czy Węgrami. Mamy więc podejrzenie, że chodzi raczej o ideologiczne podejście do wolności prasy i mediów – mówiła szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Zauważyła, że Polskie Radio i Telewizja Polska zajmują zaledwie 1/5 całego rynków mediów w Polsce.

 

Źródło:

https://polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2499067?fbclid=IwAR3qJgfgm0JTCkRnk5AumTWjOPEtxTu3KUp0e0X6-MC87jQPrTS5RwhQ4fw

W Radiu Wnet o ideologizacji raportów organizacji „Reporterzy bez Granic” i proteście CMWP SDP

Rekordowo niska pozycja naszego kraju w rankingu „Reporterów bez Granic”,  zideologizowanie i niejasna metodologia przygotowywanych przez tę organizację raportów  oraz  bieżące problemy dziennikarzy w Polsce związane z pandemią koronawirusa były przedmiotem rozmowy red. Krzysztofa Skowrońskiego i red. Jolanty Hajdasz w „Poranku Radia Wnet” emitowanym 23 kwietnia b.r. Według dr  Jolanty Hajdasz powodem tej najniższej w historii tworzenia raportów pozycji Polski w rankingu jest zideologizowanie się tej organizacji. Jeszcze w 2015 r. byliśmy na 18. miejscu rankingu, gdy rok później było to miejsce 47.  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich protestuje od tego czasu przeciw publikowanym co roku raportom podnosząc, że nie ma przesłanek do tak radykalnego spadku. Redaktor naczelna „Wielkopolskiego Kuriera WNET” i dyr. CMWP SDP  przypomniała także , iż ten raport to jeden z najważniejszych wskaźników dla ONZ służący do  oceny poziomu wolności danego kraju. Na jego podstawie „ocenia się dany kraj, nakazuje się danemu krajowi coś poprawić, bądź zmienić”. Przyznaje, że raport ten w przeszłości  wydawał się być dobrym mechanizmem do wspierania m.in. wolności obiegu informacji w krajach Trzeciego Świata, ale teraz widać już bardzo wyraźnie, że na jak wątpliwej jakościowo metodologii jest przygotowywany .

 

Cała audycja tutaj.

 

Konferencja w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z udziałem CMWP SDP

„Cyfrowy świat – rzeczywistość czy fikcja?” – pod takim tytułem Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zorganizowała konferencję poświęconą nowym mediom. Konferencja odbyła się 21 kwietnia b.r. Z powodu epidemii koronawirusa konferencja odbyła się online, z wykorzystaniem środków społecznego komunikowania. Sympozjum poświęcone nowym mediom odbyło się w toruńskiej uczelni już po raz piąty.  CMWP SDP uczestniczyło w niej po raz pierwszy. 

 

Słowo wprowadzenia wygłosił Rektor Założyciel WSKSiM o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, który powitał wszystkich gości i uczestników tego wydarzenia. – Celem środków społecznego komunikowania powinna być prawda i miłość. Niestety często dochodzi do nadużyć i te środki wykorzystywane są do manipulacji ludźmi – zaznaczył o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR.  Przytoczył również słowa rzymskiego poety Owidiusza: Quidquid agis, prudenter agas et respice finem – to znaczy: „Cokolwiek czynisz, czyń rozważnie i patrz końca”. Po nim głos  zabrał również Rektor WSKSiM o. dr Zdzisław Klafka CSsR, który zwrócił uwagę na dwuznaczność hasła “zostań w domu” , bo z jednej strony wyraża troskę o nasze bezpieczeństwo w dobie pandemii, a z drugiej – zmusza nas do porzucenia świata realnego na rzecz wirtualnego, pełnego pułapek dla ludzi naiwnych i niedoświadczonych.  – Za pomocą liczb można określić okoliczności życia ludzkiego. Wprowadzać limity i ograniczenia, to tzw. cyfryzacja. Liczby są wymierne oraz niewymierne. Te drugie dotyczą życia duchowego, transcendencji. (…) Jest strona fizyczna i niematerialna, ponadzmysłowa życia człowieka. Te dwa elementy życia człowieka mają się komponować. Nie przeciwstawiać, lecz współbrzmieć  – podkreślił o dr. Zdzisław Klafka CSsR.

 

Jako pierwszy prelegent  wystąpił prof. Christian Esguerra z Katolickiego Uniwersytetu Św. Tomasza w Manili na Filipinach. Przedstawił on  sytuację na Filipinach w czasie epidemii koronawirusa, podkreślając, jak ogromny wpływ na życie ludzi w ich kraju ma dziś epidemia. “Filipińczycy są  aktywni w mediach społecznościowych aż do szaleństwa – stwierdził prof. Esguerr  – przeciętnie spędzają w sieci blisko 10 godzin na dobę. W  około 100 milionowym kraju, jakim są Filipiny, ponad 79 milionów obywateli ma swoje konta w mediach społecznościowych” – mówił prof. Esguerr    Przedstawił krytycznie  postać prezydenta Filipin Rodrigo Duterte, który wypowiada się w mediach w czasie pandemii bardzo brutalnie, zapowiedział np. że każdy kto złamie zasady kwarantanny, zostanie zastrzelony przez policję (co było tylko straszeniem obywateli) , a nawet przeklął koronawirusa. – W internecie, w świecie cyfrowym brakuje zdystansowania się w opiniach. Ludzie śmielej wyrażają swoje poglądy, gdyż nie widać tam ich twarzy – zauważył prelegent. Podkreślił także, że w internecie często brakuje wypowiedzi spójnych i logicznych. Zdecydowanie więcej występuje głosów nieracjonalnych. Jako jedną z przyczyn wskazał tzw. trolii internetowych siejących chaos informacyjny. Mówił również o prostytucji w reklamie i o tym, że dziennikarze często nie szukają i nie przekazują prawdy, tylko kierują swymi działaniami tak, aby zaspokoić żądania swoich pracodawców. Występuje podwójna moralność – wobec społeczeństwa i urzędników. „Są restrykcje wobec społeczeństwa, lecz urzędnicy są traktowani łagodniej” – zakończył swoją prelekcję prof. Christian Esguerra.

 

Następną prelekcję wygłosiła dr hab. Hanna Karp z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jej wystąpienie dotyczyło cyfrowych technologii i globalnej polityki strachu. Omówiła tę politykę na przykładzie m.in. zamachu terrorystycznego z dnia 11 września 2001 roku, wskazując, że wg. niektórych osób groźniejsza od terroryzmu jest rywalizacja o dominację na ziemi. Wskazała na fakt, że „globalny świat, korzystając z internetu i innych mediów, kreuje nową rzeczywistość”. Przykładem są Chiny, w których jest państwowa sieć internetowa, na którą nakładany jest filtr informacyjny odcinający od zachodniej sieci. Nazywa się „Great Firewall of China”. W wyniku działania tej sieci przez 9 tygodni udało się Chińczykom  ukrywać faktyczny rozwój epidemii COVID-19. Jak zaznaczyła, politykę strachu tworzą wydarzenia w skali globalnej relacjonowane w czasie rzeczywistym, „godzina po godzinie, dzień po dniu” przez massmedia. Dr hab. Hanna Karp stwierdziła, że WHO w dużej mierze podaje nieobiektywne i nierzetelne informacje. W jej ocenie prowadzi ona politykę dezinformacyjną.

 

Jako kolejny głos zabrał prof. Felipe F. Salvosa z Uniwersytetu Św. Tomasza w Manili. Mówił o problemach dziennikarzy, którzy w sposób tradycyjny przekazują informację przy pomocy papierowych gazet. Jest im trudno w czasach pandemii, nie ma ludzi, którzy by kupowali gazety, bo ludzie nie wychodzą z domów – powiedział Profesor. Wskazał również, że dziennikarze nie mogą przestać pełnić swoich funkcji. Muszą cały czas przekazywać prawdę o rzeczywistości, jednak staje się to coraz trudniejsze. “Pandemia spowodowała trudności w przemieszczaniu się dla dziennikarzy. Briefingi rządzących i większość wywiadów przeprowadzanych jest za pomocą internetu. Skutkuje to przesiewaniem pytań i usuwaniem tych niewygodnych – podsumował prelegent.

 

Dr Witold Pobudzin z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu przedstawił prezentację na temat zjawiska hejtu w sieci, na podstawie ogólnopolskich badań ankietowych przeprowadzonych wśród uczniów szkół podstawowych w miastach i na wsiach. Wynika z nich przede wszystkim, że hejt jest rzeczywistością, która coraz bardziej dotyka młodych ludzi.Przedstawiony został również wykres dotyczący spędzania czasu młodych ludzi w internecie. Prelegent określił rozrywkowe korzystanie z mediów jak „formę ucieczki” od rzeczywistego świata. Ponadto zaznaczył, że rozluźnieniu uległa tradycyjna kontrola rodzicielska, która stała na straży bezpieczeństwa dzieci w sieci. Następnie mgr Mateusz Kaleta z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu mówił o wpływach nowych technologii na przemiany sposobu komunikacji, o komunikacji wirtualnej jako substytucie komunikacji realnej. We wstępie przedstawił historię ewolucji zdalnej komunikacji. Na przykładzie strony internetowej www.thispersondoesnotexist.com pokazał, że nowe technologie mogą być wykorzystywane jako narzędzia sprzyjające powstawaniu fake newsów. Kolejnym przykładem była witryna www.moralmachine.mit.edu/ gdzie podczas testu podejmuje się m.in. decyzje, kogo ocalić od śmierci, a kogo na nią skazać. Prelegent wspomniał o robocie Sophia, który oficjalnie został obywatelem Arabii Saudyjskiej. Przedstawiając statystyki dotyczące m.in. korzystania z internetu, mediów społecznościowych mgr Mateusz Kaleta podsumował, że jest ważne, aby nie zamknąć się w czterech ścianach, tylko korzystając z wirtualnej komunikacji, wirtualnego świata aktywnie uczestniczyć w życiu realnym poprzez komunikację bezpośrednią z drugim człowiekiem.

 

Drugą część konferencji rozpoczął dr Tomasz Kornecki z Krakowa, który wypowiadał się na temat obrazu rzeczywistości i fake newsów. – Fake newsy są połączone z manipulacją, półprawdą. Występuje przemilczanie jednych faktów a uwypuklanie innych – to oblicze manipulacji. (…) Fake newsy to fałszywe wiadomości tworzone z intencją, w konkretnym celu. Połączone są z manipulacją, które wykorzystywane są przez media. Informacja sama z siebie musi przekazywać prawdę – zaznaczył dr Tomasz Kornecki. Doktor podał również receptę na obronę przed próbami dezinformacji: „Jak je rozpoznawać i walczyć? Przede wszystkim wiedza na temat tego, co się dzieje, ale i tego, co się działo oraz weryfikacja informacji. Trzy kroki: Widzieć, oceniać, działać” – zakończył wykład dr Tomasz Kornecki. Następną prezentację, dotyczącą terminu deepfake,  przedstawiła studentka Honorata Szudlarek z WSKSiM. Deepfake to cyfrowa obróbka twarzy tworząca fałszywy obraz osoby. Zastosowanie tej technologii może przyczynić się do skompromitowania osób publicznych, dezinformacji, tworzenia fałszywych filmów i informacji. – Deepfake jest niebezpieczny dla współczesnych mediów i społeczeństwa w zakresie szerzenia dezinformacji. Amerykańscy eksperci zaznaczają, że nie sama technologia jest problemem, ale sposób, w jaki zostaje ona wykorzystana – powiedziała Honorata Szkudlarek. O granicach nasycenia otoczeniem artefaktów mówił Szymon Jan Malinowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Prelegent mówił o nowinkach technologicznych na świecie, o ich zaletach i wadach. Na przykładzie państw przedstawił wybrane problemy prawno-etyczne, które dotyczyły m.in. elektronicznego obywatelstwa, nowoczesnych urządzeń służących do przemieszczania się (autonomiczny trójkołowiec na baterie PEV), czy Traffic Sign Recognition – systemie rozpoznawania znaków drogowych oraz tempomacie aktywnym. Największe kontrowersje wywołał pomysł podskórnych chipów i smartfonów, które teoretycznie mają polepszać i usprawniać różne aspekty życia, jednakże mogą posłużyć jako narzędzie większej kontroli obywateli. Autor prezentacji następująco podsumował swoje wystąpienie: „Człowiek nie jest maszyną, a i maszyna nigdy nie stanie się człowiekiem”. Student WSKSiM Miłosz Rajczakowski, podczas wystąpienia zatytułowanego: „iGen – Problemy pokolenia urodzonego w sieci”, mówił o podatności dzieci na media społecznościowe. Podczas swojej prezentacji przedstawił szereg naukowych badań i wykresów dotyczących dzieci i ich związku ze światem wirtualnym. Za główne zagrożenia wskazał zbyt długie i niekontrolowane przez opiekunów korzystanie dzieci ze smartfona i komputera oraz brak wiedzy na temat treści, do jakich młodzi ludzie mają dostęp dzięki internetowi. Zaproponował, aby nie dawać dzieciom telefonów jako zabawek, tylko po to, by miały zajęcie, lecz zachęcał rodziców do spędzania więcej czasu z dziećmi, co sprzyja budowaniu więzi rodzinnych. Mgr Kinga Witek z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie oraz Dyrektor Przedszkola Publicznego w Tarnowie Polemika mówiła na temat wirtualnej rzeczywistości dziecka w stosunku do wymagań edukacyjnych społeczeństwa informacyjnego. Powiedziała, że zbyt częsty, a czasem nieograniczony dostęp do internetu i świata wirtualnego powoduje u dzieci zanik podstawowych aktywności, takich jak np. ruch czy chęć wspólnej zabawy. Zaburzenia somatyczne dziecka w cyfrowym świecie to przede wszystkim zanik mowy. Powoduje to częste i ciągłe zapatrzenie się w ekran komputera. (…) Zabawki nie są w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb emocjonalnych dzieci – powiedziała Kinga Witek. Dodała, że rodzice często nie postrzegają urządzeń elektronicznych jako zagrożeń dla swoich dzieci.  Reklama i niewiedza rodziców powoduje postrzeganie technologicznych zabawek dla dzieci wyłączenie w pozytywnym świetle – zaznaczyła Prelegent. Paulina Tołcz, studnetka WSKSiM, wygłosiła prelekcję na temat: „Wpływ seksualizacji treści w reklamach na człowieka”. W swoim  wystąpieniu zaznaczyła, że między innymi pod wpływem reklam godzących w godność osoby ludzkiej, młodzi ludzie „startują w wyścigu do utraty cnoty”.  Seksualizacja ma wpływ na kształtujący się mózg dziecka, co prowadzi do uzależnień oraz umniejszenia własnej godności. (…) Czerpanie treści z takich reklam prowadzi do uprzedmiotowienia człowieka – stwierdziła Paulina Tołcz. Mgr Paula Sikora-Malinowska z WSKSiM poruszyła temat edukacji medialnej w służbie czasu wolnego w rodzinie. Przedstawiała szereg zasad i zaleceń dla rodziców, aby uchronić dziecko przed złym korzystaniem z urządzeń elektronicznych i internetu. Wskazała, że rekreacja powinna obejmować relaks, samodoskonalenie i konstruktywne wykorzystywanie czasu.Maria Podolecka z WSKSiM omówiła temat zatytułowany: „Mem w czasach zarazy: niewybredna rozrywka czy konwencjonalny opis rzeczywistości?” Przedstawiła historię powstania memu oraz funkcje, jakie pełni. „Memy powstają, żeby ubrać szarą rzeczywistość w nawias absurdu” – powiedziała. Dodała, że pomagają one zachować pewien dystans pomiędzy niekiedy trudną rzeczywistością, a jej niekorzystnym wpływem na równowagę życia człowieka. Ostatnią prelekcję wygłosił ks. mgr lic. Grzegorz Grąbczewski z UMK w Toruniu, który mówił na temat e-duszpasterstwa w dobie pandemii na przykładzie diecezji gliwickiej. Po przedstawieniu struktury jednostki administracyjnej Kościoła gliwickiego omówił następujące kwestie: „Koronaserwis Parafialny” i strony parafialne, transmisje internetowe z Mszy Świętych i nabożeństw, diecezjalne duszpasterstwo młodzieży oraz grupy parafialne. W słowie podsumowania jednoznacznie przestrzegał, żeby w przyszłości „nie zostać tylko online”, gdyż e-duszpasterstwo jest formą pomocniczą właściwego duszpasterstwa z racji panującej w Polsce epidemii.

 

***

 

Z powodu epidemii konferencja WSKSiM po raz pierwszy organizowana była za pomocą internetu.  Już przez samo wykorzystanie wspomnianych środków w przygotowaniu i przeprowadzeniu tej konferencji mamy oczywisty dowód na to, że świat cyfrowy można wykorzystać do ubogacenia drugiego człowieka – powiedział rektor WSKSiM o. Zdzisław Klafka CSsR.

 

Sympozjum poświęcone nowym mediom odbyło się w toruńskiej uczelni już po raz piąty.  CMWP SDP uczestniczyło w niej po raz pierwszy.

 

Relację opracowano  wykorzystując  mat.  Huberta Basińskiego (Zespół Prasowy WSKSiM)

 

Relacja online tutaj.

Protest CMWP SDP przeciwko nierzetelnej ocenie stanu wolności mediów w Polsce w raporcie organizacji „Reporterzy bez Granic” (RSF)

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko nierzetelnej ocenie stanu wolności mediów w Polsce w 2020 r. zawartej w raporcie organizacji „Reporterzy bez Granic” (RSF). Po raz piaty z rzędu zostało obniżone miejsce Polski w tym rankingu, a według niego poziom wolności mediów w naszym kraju jest obecnie najniższy w historii. Jest to ocena nierzetelna i krzywdząca dla Polski, ponieważ nie oddaje rzeczywistego poziomu wolności słowa, wolności mediów i wolności dziennikarzy, jaki jest w naszym kraju.

 

W tym roku w światowym indeksie wolności prasy 2020 Polska zajęła 62 miejsce (na 180 ocenianych państw). Raport został opublikowany 21 kwietnia 2020 r. W tym zestawieniu po raz kolejny obniżono Polsce tzw. wskaźnik wolności prasy, tym razem o 3 pozycje w odniesieniu do roku 2019. W realizacji zasady wolności słowa demokratycznego państwa wyprzedziły nasz kraj m.in. : Armenia, Gruzja, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Niger, Mauritius, Madagaskar, Tonga, Senegal, Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa. W Europie Środkowo – Wschodniej gorzej wypadły tylko Węgry oraz Ukraina. Od roku 2015 r. w rankingu organizacji Reporterzy bez Granic Polska jest systematycznie umieszczana coraz niżej. W 2016 roku spadła z 18. na 47. miejsce, rok później na 54., w 2018 na 58., a w 2019 r. umieszczono nasz kraj na 59. miejscu. Wg autorów „Raportu” Polska znajduje się „w grupie państw, w których występują wyraźne problemy z poszanowaniem wolności prasy”. W tej samej grupie jest m.in. Mongolia, Etiopia i Kirgistan.

 

CMWP SDP podkreśla, iż jest to ocena nierzetelna i krzywdząca dla Polski, ponieważ nie oddaje rzeczywistego poziomu wolności słowa, wolności mediów i wolności dziennikarzy, jaki jest w naszym kraju. System prasowy w Polsce zabezpiecza wolność mediów w sposób wystarczający i analogiczny, jak w krajach o ugruntowanej demokracji. Spadek Polski w ogólnoświatowym rankingu wolności mediów aż o 44 miejsca w stosunku do „Raportu” z roku 2015 r. w ocenie CMWP SDP jest absolutnie niezrozumiały i nieuzasadniony.

 

Autorzy „Raportu” po raz kolejny w swoim opracowaniu uwzględniają jedynie te argumenty, które uzasadniają postawioną z góry tezę o niskim poziomie wolności słowa w Polsce, a pomijają te, które mogą tej tezie zaprzeczyć. Dobór tych argumentów świadczy także o polityzacji stosowanych przez organizację kryteriów oceny poziomu wolności prasy. W ten sposób Raport staje się narzędziem w konfrontacji opcji politycznych w naszej części Europy, opowiadając się jednoznacznie po jednej stronie sporu politycznego, w Polsce – po stronie przeciwników aktualnie rządzącego obozu politycznego. Nie jest to ani rzetelna, ani wiarygodna ocena stanu wolności mediów w naszym kraju.

 

Przykładowo w uzasadnieniu tegorocznego spadku w rankingu wskazano m.in., iż podejmowane przez obecny rząd próby kontroli systemu wymiaru sprawiedliwości zaczynają mieć wpływ na wolność wypowiedzi w niezależnych mediachnie podano jednak żadnych przykładów mogących uzasadnić tę radykalną tezę. W Raporcie napisano także, iż w Polsce rosną sankcje wobec prasy w sprawach o zniesławienie. Niektóre sądy stosują obecnie art. 212 Kodeksu karnego, który zezwala na zastosowanie wobec dziennikarzy kary za zniesławienie do jednego roku więzienia, podczas gdy kodeks cywilny posiada wszelkie niezbędne środki do ochrony obywateli przed sprawami potencjalnego, publicznego zniesławienia. Nawet jeśli w przeważającej części sprawiedliwe jest ukaranie grzywną dziennikarza, stosowanie art. 212 Kodeksu karnego zachęca do autocenzury w niezależnych mediach – stwierdza organizacja. Zupełnie pominięto przy tym fakt, iż wskazany przepis w Kodeksie karnym jest pozostałością sytemu komunistycznego, a w obowiązującym brzmieniu i numeracji jest w kodeksie karnym od 1997 r. Warto podkreślić przy tym, iż obecne władze w Polsce, nowelizując Kodeks karny, zmniejszyły karę grożącą skazanemu z w/w artykułu (z dwóch lat do jednego roku).

 

Wg autorów rankingu w Polsce „Gazeta Wyborcza” pozostaje głównym celem ataków rządowych i sądowych”, a „rządowe przemówienia i wiadomości pełne nienawiści stały się powszechne w mediach publicznych, teraz przekształconych w rzecznika propagandy rządowej”, a „ich nowi przywódcy (tzn. mediów publicznych- przyp. red.) nie tolerują ani sprzeciwu, ani neutralności i zwalniają pracowników, którzy się opierają”. Tymczasem nie podano żadnych przykładów uzasadniających te tezy, nie przedstawiono danych liczbowych ani opisu faktów. Raport zupełnie pomija ogromną różnorodność mediów w Polsce, ich swobodne funkcjonowanie we wszystkich sektorach i nieskrępowane prowadzenie biznesu przez firmy i koncerny medialne, w tym zagraniczne.

 

CMWP SDP pragnie więc podkreślić, iż w ten sposób „Raport” organizacji Reporterzy bez Granic staje się źródłem mylnych ocen realnej sytuacji na rynku mediów w Polsce dla wszystkich jego odbiorców, zarówno w Europie, jak i na świecie. Dlatego CMWP SDP apeluje do dziennikarzy o ostrożność i rzetelność przy cytowaniu wniosków zawartych w tym Raporcie oraz przestrzega przed ich uogólnianiem w mediach ze względu niewielki i subiektywnie wyselekcjonowany materiał badawczy, jaki poddano analizie oraz brak obiektywizmu i rzetelności przy jego ocenie.

 

Reporterzy bez Granic  (fr. Reporters Sans Frontières, RSF, ang. Reporters Without Borders, RWB) to międzynarodowa organizacja pozarządowa, propagująca i monitorująca wolność prasy na całym świecie, założona we Francji w 1985 r. Ranking wolności prasy jest przygotowywany przez nią od 2002 roku. Aktualnie opiera się na analizie ankiet wysyłanych do wybranych przez RWB przedstawicieli mediów w 180 krajach wymienionych w rankingu. Nie ma wśród nich przedstawicieli najliczniejszej i najstarszej organizacji dziennikarzy w Polsce – Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich ani przedstawiciela Centrum Monitoringu Wolności Prasy, organu SDP, którego zadaniem jest m.in. publiczne zajmowanie stanowiska i udzielanie pomocy dziennikarzom w przypadkach zagrożenia wolności słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

 

Warszawa, 22 kwietnia 2020 r.

 

Link do raportu tutaj.

 

Potrzebne jest wsparcie rządu dla dziennikarzy – Jolanta Hajdasz w Radiu Wnet

Wolność słowa, fake newsy, ideologizacja rankingu Reporterów bez Granic i pilna potrzeba wsparcia dziennikarzy w dobie kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa były tematem rozmowy red. Adriana Kowarzyka z  Radia Wnet z Jolantą Hajdasz dyr. CMWP SDP. Rozmowa odbyła się 20 kwietnia , z okazji przypadającego tego dnia Międzynarodowego Dnia Wolnej Prasy .

 

W wypowiedzi dla Radia Wnet  dyr. Jolanta Hajdasz odniosła się do obchodzonego 20 kwietnia Międzynarodowego Dnia Wolnej Prasy. Zauważa, że 3 maja obchodzony jest Światowy Dzień Wolności Prasy, którego powstanie wiąże się z promocją przez UNESCO „pluralistycznej i niezależnej prasy afrykańskiej”. Komentuje ranking Reporterów bez Granic, w którym Polska jest na 59. pozycji pod względem wolności słowa. Jest to najniższe miejsce od lat, na jakim znalazł się nasz kraj.  Po 2015 r. wielu dziennikarzy przecierało oczy, jak Reporterzy punktowali Polskę pod względem tłumienia wolności słowa – mówiła Jolanta Hajdasz  krytykując organizację, która wcześniej była postrzegana jako „dostarczyciel wolnych informacji” , a dziś przez wielu jest krytykowana  za ideologizację i niejasne kryteria ocen poziomu wolności w poszczególnych krajach ocenianych w przygotowywanym przez RbG rankingu wolności prasy. Redaktor naczelna „Wielkopolskiego Kuriera WNET” wskazała, że kraje, „gdzie doszło do morderstw dziennikarzy”  są w tym rankingu notowane wyżej od nas na liście. Np. na 35. miejscu jest Słowacja, gdzie w 2018 r. zamordowany został dziennikarz śledczy Ján Kuciak- przyp. red.]  Jolanta Hajdasz zwróciła także uwagę na  zalew dezinformacji, jaki obserwujemy obecnie. Podkreśliła także  wagę weryfikowania informacji. Rozmówczyni Adriana Kowarzyka wskazuje na potrzebę wsparcia przez rząd „dziennikarzy, freelancerów” , bo inaczej mnóstwo mediów, szczególnie tych najmniejszych, lokalnych,  upadnie.

 

Cała rozmowa jest tutaj.

 

Światowy Dzień Wolności Prasy został ustanowiony 20 grudnia 1993 r.  roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucją nr  48/432 na dzień 3 maja. Decyzja Zgromadzenia Ogólnego została podjęta na wniosek Konferencji Generalnej Unesco, która w dokumencie pod nazwą “Popieranie wolności prasy na świecie” z  1991 roku, uznała wolną, pluralistyczną i niezależną prasę za podstawowy element funkcjonowania każdego demokratycznego społeczeństwa. Data obchodów upamiętnia Deklarację z Windhoek w sprawie popierania niezależnej i pluralistycznej prasy afrykańskiej, ogłoszoną 3 maja 1991 r. roku przez Seminarium na temat Popierania Niezależnej i Pluralistycznej Prasy Afrykańskiej, zorganizowane przez UNESCO i Narody Zjednoczone w Windhuk w Namibii.  Z kolei z  inicjatywy  organizacji Reporterzy bez Granic  w 1991 roku dzień 20 kwietnia ogłoszono Międzynarodowym Dniem Wolnej Prasy, nawiązującym bezpośrednio do w/w dokumentu z Windhoek.