Protest CMWP SDP przeciwko atakom prezydenta Sopotu na red. Jakuba Świderskiego z TVP3 Gdańsk

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko utrudnianiu pracy dziennikarzy podczas wykonywania ich zawodowych obowiązków, czego przykładem jest zachowanie prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego wobec reportera i współpracownika TVP3 Gdańsk S.A. red. Jakuba Świderskiego, jakie miało miejsce w czasie spotkania z mieszkańcami Gdańska i Sopotu 3. grudnia b.r.  Spotkanie dotyczyło planów zagospodarowania przestrzennego terenów wokół Ergo Areny, hali widowiskowo-sportowej położonej na granicy obu miast. Prezydent Sopotu odmówił udzielenia odpowiedzi dziennikarzowi na zadanie pytanie, a w kolejnej wypowiedzi powiązał go ze śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Red. Jakub Świderski nagrywał wystąpienia przemawiających osób telefonem komórkowym. Gdy pozwolono mieszkańcom zadawać pytania, red. Świderski zabrał głos, dopytując się o tereny zielone, na których miałaby powstać zabudowa mieszkaniowa. Prezydent nie udzielił odpowiedzi i usiłował odebrać mu mikrofon, co widać na opublikowanym w mediach społecznościowych i na portalu Radia Gdańsk filmie. Red. Jakub Świderski od 3 lat realizuje na antenie TVP 3 Gdańsk programy w ramach cyklu “W imieniu Sopocian”. Prezydent Jacek Karnowski nie udziela dziennikarzowi wywiadów, zabronił także wypowiadać się w jego programie swoim podwładnym i niektórym radnym. Wielokrotnie w sytuacjach publicznych używał wobec dziennikarza słów uważanych powszechnie za obraźliwe.

 

CMWP SDP przypomina, że w celu uzyskania informacji dziennikarz ma prawo zadawać przedstawicielowi władzy publicznej pytania w sposób, jaki uznaje za skuteczny, szczególnie w sytuacji, w której polityk unika odpowiedzi na pytania ważne z punktu widzenia interesu społecznego. Słowne i fizyczne ataki na dziennikarzy są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa 6 grudnia 2019 r.

 

Film ze zdarzenia: https://www.youtube.com/watch?time_continue=153&v=-dieDVrnPKY&feature=emb_title

 

Dodatkowe informacje  na ten temat : https://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/103204-skandaliczne-zachowanie-prezydenta-sopotu-ublizyl-i-chcial-odebrac-mikrofon-dziennikarzowi-ktory-zadal-mu-pytanie-film?fbclid=IwAR2MqdKmKCA_Xq_DCaofIMT2i7ARLGpu91YrX6hFM_-3-B8EpGcs6DfO3Mk

Ciąg dalszy sprawy red. Agaty Mielczarek z TVP3 Gdańsk

5 grudnia 2019 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, w XV Wydziale Cywilnym, kolejna już rozprawa przeciwko red. Agacie Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk. Red. Mielczarek została pozwana przez Henryka Jezierskiego, dziennikarza wydawnictw motoryzacyjnych. Przedmiotem sporu jest wyemitowany w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny dotyczący wyboru członków do Rady Programowej w tejże stacji oraz w Radiu Gdańsk. Pozywający, który wszedł w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk, po czym został odwołany, zarzuca telewizji bezpodstawne przypisanie mu współpracy ze Służbami Bezpieczeństwa z czasów PRL.

 

Sprawę prowadziła sędzia Małgorzata Misiura. Obie strony, wraz z pełnomocnikami, stawiły się na rozprawę. Pełnomocnikiem Henryka Jezierskiego jest mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak, a Anny Mielczarek mec. Tomasz Plaszczyk. Na rozprawę nie stawił się prawidłowo zawiadomiony świadek – Agnieszka Oszczyk. Z wypowiedzi mec. Plaszczyka wynikało, że świadek przesłał do Sądu usprawiedliwienie drogą mailową. Jednak sędzia nie otrzymał usprawiedliwienia. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy toczący się proces sądowy obserwuje Maria Giedz, do Sądu zostało wysłane stanowisko CMWP SDP w przedmiotowej sprawie.

 

Pełnomocnik Henryka Jezierskiego mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak wniosła też o oddalenie opinii CMWP.

 

Podczas rozprawy zostało zaprezentowane nagranie materiału prasowego, o którego treść toczy się spór, a wyemitowanego w TVP3 Gdańsk 27 stycznia 2017 roku. Po obejrzeniu tego materiału mec. Jezierska-Wojdak zarzucała autorce tendencyjność doboru osób wypowiadających się, a przede wszystkim dopuszczenie do wypowiedzi Henryka Jezierskiego bez przygotowania do odparcia zarzucanych mu czynów. – Powód był zaskoczony, więc mówił nieskładnie, natomiast wypowiedź red. Marka Formeli była wyreżyserowana – twierdziła Jezierska-Wojdak. – Nie uprzedzono powoda, że będzie pytany o współpracę i nie poinformowano, że tematem rozmowy będzie książka Wicentego (chodzi o książkę Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, wydaną przez Gdański Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w 2015 r.). Na tle wypowiedzi pana Formeli wypowiedź Jezierskiego wypadła chaotycznie, nieskładnie. Poza tym Formela otrzymał publikację Wicentego przed wystąpieniem w telewizji, a Jezierski nie.

 

Jezierska-Wojdak przeprowadziła też długi wywód zastanawiając się, czy lepszym dla powoda nie byłaby rezygnacja z wypowiedzi. Kilkakrotnie dodawała, że materiał oprócz przedstawienia nieprawdziwych faktów miał wywołać mylne wrażenie. Podkreślała też, że materiał jest tendencyjny i fałszywy. Słowa „fałszywy”, „tendencyjny” i „wyreżyserowany” powtarzały się niemal w każdym zdaniu mec. Małgorzaty Jezierskiej-Wojdak, która z przerwami mówiła około godziny podczas dwugodzinnego posiedzenia sądu. Dodała też, że po obejrzeniu tego materiału odnosi się wrażenie, że powód rzeczywiście współpracował z SB.

 

Pozwana Agata Mielczarek, a także jej pełnomocnik Tomasz Plaszczyk wyjaśnili, że materiał nie był wyreżyserowany i że Henryk Jezierski uważa się za doświadczonego dziennikarza, którego trudno „zapędzić w kozi róg”, a ponadto nikt nie ma wpływu na to co i jak mówi osoba zaproszona do nagrania. Trudno też uznać, że został zmuszony do takiej, a nie innej wypowiedzi. Sędzia Małgorzata Misiura kilkakrotnie próbowała uporządkować wypowiedzi mecenas Jezierskiej-Wojdak. Ta z kolei dopominała się o przedstawienie dowodów na współpracę, czyli żądała materiałów operacyjnych, a nie tylko rejestrację zachowaną w archiwach IPN.– Nie było formalnych dowodów na współpracę. Orzecznictwo polskiego sądownictwa jest bogate i trzeba wykazać, że ktoś współpracował. Nie ma definicji współpracy. Nie wystarczy kogoś zarejestrować jako współpracownika – wyjaśniała pełnomocnik Henryka Jezierskiego.

 

Mecenas Plaszczyk dołączył do akt sądowych artykuł napisany przez Henryka Jezierskiego i opublikowany na stronie internetowej prowadzonej przez powoda w dniu 15 lutego 2019 r., a zatytułowany „Z rejestru SB na listę PiS”. Miał to być dowód na stosowanie przez Henryka Jezierskiego podwójnych standardów wobec siebie.

 

– Jemu wolno w sposób niecenzuralny opisywać innych – wyjaśniał Plaszczyk. – Ale o nim nic nie wolno napisać.

 

Artykuł dotyczy, jak podaje Jezierski, agenturalnej działalności Waldemara Jaroszewicza, który jest m.in. członkiem Rady Programowej Radia Gdańsk.

 

Strona przeciwna wniosła o oddalenie wniosku. Podczas tego procesu mec. Jezierska-Wojdak sprzeciwiała się każdemu wnioskowi. Ponadto mec. Jezierska-Wojdak przerywała prawie każdą wypowiedź pełnomocnika pozwanej. Została za to przez Sąd upomniana. Sędzia oświadczyła, że przyjmuje wszystko, co jest składane do akt.

 

Red. Agata Mielczarek wyjaśniła, że bohaterem wyemitowanego w telewizji materiału nie był Henryk Jezierski, tylko Rady Programowe powołane w TVP3 Gdańsk i w Radio Gdańsk. Z kolei mecenas Plaszczyk wskazał na kontrowersje wokół składu Rad Programowych mediów narodowych przedstawione w programie. Wnioskował też o dołączenie do akt sprawy materiały z toczącego się równolegle procesu z powództwa Henryka Jezierskiego przeciwko dyrektorowi TVP3 Gdańsk Joannie Strzemiecznej-Rozen. A także wnosił o dołączenie akt z procesu karnego toczącego się w Sądzie Rejonowym Gdańsk Północ, również z powództwa (prywatnego aktu oskarżenia) Henryka Jezierskiego przeciwko dziennikarce Hannie Kordalskiej-Rosiek. Podkreślał, że te trzy procesy są ze sobą ściśle powiązane tematycznie.

 

Jednak Sąd oddalił wnioski pełnomocnika, argumentując, że procesy są w toku i że trzeba poczekać na ich rozstrzygnięcie. – Gdyby sprawy były zakończone, nie byłoby problemu, dopuścić dowodów akt, a tak to co? – zastanawiała się sędzia Misiura. Wówczas mec. Plaszczyk złożył wniosek, o możliwość przedstawienia w ciągu 7 dni w jakim zakresie należy przeprowadzić dowód z wyżej wymienionych spraw.

 

Mecenas Jezierska-Wojdak negowała potrzebę przesłuchania świadka Agnieszki Oszczyk., twierdząc, że świadek nic nowego nie wniesie do sprawy. Wniosła też o oddalenie wniosku dotyczącego zapoznania się z zeznaniami świadków toczących się procesów z powództwa Henryka Jezierskiego, twierdząc, że są nieprzydatne. Uważa również, że sprawa karna nie ma żadnego związku z tą sprawą.

 

Sędzia Misiura zastanawiała się nad koniecznością przesłuchania świadka Małgorzaty Oszczyk, chociaż przyznała, że jest zwolenniczką przesłuchiwania świadków, nawet jeśli ich zeznania nic nie wnoszą do sprawy. Pełnomocnik pozwanej Tomasz Plaszczyk wyjaśniał, że chodzi o procedurę przygotowania i wyemitowania materiału prasowego. Między innymi zapisów na pasku, które nie są autorstwa red. Mielczarek. Autorka nie jest odpowiedzialna za całość wyemitowanego materiału. To jest praca zbiorowa, bo tak pracuje się w telewizji. Autorka wyemitowanego materiału nawet nie wie, kto napisał tekst na pasku. – Nie tworzę programu sama. Są wcześniejsze zapowiedzi programu, nad którymi pracuje grono ludzi – wyjaśniała Agata Mielczarek. Sprawa została odroczona do dnia 31 marca 2020 roku. Sąd uznał, że jeśli świadek Oszczyk nie stawi się, zostanie na niego nałożona grzywna w wysokości 300 zł, ponadto jego zeznania będą pominięte jako dowód w sprawie.

 

Opracowanie i zdjęcia Maria Giedz

Wiarygodność, personalizacja oraz innowacje – to przyszłość mediów. Konferencja PAP z udziałem CMWP SDP

Przyszłością mediów są zawsze ludzie, ale wspomagani nowoczesnymi technologiami – powiedział minister cyfryzacji Marek Zagórski podczas II edycji konferencji „Media Przyszłości”, zorganizowanej w Warszawie 4 grudnia przez Polską Agencję Prasową przy współpracy z międzynarodowymi ekspertami.Dynamiczny rozwój innowacyjnych technologii to – jak uznali uczestnicy konferencji – jedna z największych szans, ale i ogromne wyzwanie dla branży medialnej. Podczas warsztatów, debat i prezentacji wskazywano również na istotną rolę mediów w przekazywaniu rzetelnych i coraz bardziej spersonalizowanych informacji. W konferencji CMWP SDP reprezentowała Agnieszka Kaczorowska, specjalista ds. projektów . Poniżej zamieszczamy relację z konferencji. 

 

źródło:http://kurier.pap.pl/biznes/konferencja-pap-wiarygodnosc-personalizacja-oraz-innowacje-przyszlosc-mediow

 

Według ministra Marka Zagórskiego, świat mediów zmienia się bardzo szybko – niemalże z miesiąca na miesiąc, ale jedno powinno pozostać niezmienne: „treść zawsze będzie najważniejsza”. „Oczywiście sztuczna inteligencja będzie nad tą treścią pracować, będzie ją przerabiać, ale zawsze gdzieś na początku jest pierwiastek intelektualny” – podkreślił szef resortu cyfryzacji. Jak powiedział, jednym z najważniejszych wyzwań jest walka z dezinformacją. „Musimy się przed tym bronić i znaleźć takie rozwiązania, aby bronić się skutecznie” – zaznaczył minister Zagórski. „Mamy też dużo pracy przed sobą, jeśli chodzi o kwestię regulacji” – dodał. Jego zdaniem, należy się zastanowić np. w jaki sposób zabezpieczać odbiorców social mediów oraz jak dbać o prawa autorskie jednocześnie nie ograniczając wolności wypowiedzi i w internecie. „Dobre prawo jest warunkiem tego, aby media mogły dobrze funkcjonować” – podkreślił minister cyfryzacji.

 

„Metafora, która pozwala najlepiej opisać sytuację, w jakiej się znajdujemy – to sztorm” – stwierdził prof. Mike Rosenberg, wykładowca na wydziale planowania strategicznego w Szkole Biznesu IESE University of Navarra. W opinii Rosenberga, burza, z którą obecnie mierzy się świat, ma dwie części. Jedna to część cyfrowa, która uderza we wszystkie firmy medialne na całym świecie. Drugi sztorm, który jest równie ważny – to sztorm polityczny. „Następuje polaryzacja i zwiększają się dystanse pomiędzy ludźmi. Trwa walka między różnymi grupami, które dyskutują, co to znaczy być społeczeństwem obywatelskim, jaka jest rola rządu, za co odpowiada obywatel. To są fundamentalne pytania. Tak samo jak filmowy huragan Grace uderzył w kuter, tak samo cyfrowy i polityczny sztorm uderza teraz w media i firmy medialne” – stwierdził ekspert prezentując najważniejsze trendy na rynku mediów informacyjnych. Według Roseberga, burza cyfrowa wpływa na biznes medialny również w pozytywny sposób. „Przykładem jest aparat cyfrowy, dzięki któremu można też nagrywać dobrej jakości filmy. To ilustracja tego, w jaki sposób cyfryzacja zmniejsza koszty produkcji wysokiej jakości materiałów” – powiedział.

 

Podczas konferencji PAP „Media Przyszłości” dyskutowano również o tym, jaki wpływ na media będzie miało upowszechnienie technologii 5G. Jak stwierdził szef firmy Ericsson w Polsce Martin Mellor, do końca tego roku na całym świecie będzie 13 mln użytkowników tej sieci, ale już przez następne pięć lat ich liczba wzrośnie do poziomu 2,6 mld. Według niego, aż 76 proc. ruchu w sieci będą stanowić usługi wideo z wykorzystaniem rzeczywistości rozszerzonej (AR) oraz wirtualnej (VR). Potencjał sieci 5G pozwoli na dużo szybszą, stabilniejszą i bardziej oszczędną komunikację różnych urządzeń i sensorów. Jako najważniejszy trend – według najnowszego raportu Ericsson o najgorętszych zjawiskach, jakie wystąpią do 2030 roku – Mellor wskazuje Internet zdolny do transmitowania zapachu, smaku i dotyku. „Internet stanie się w pełni sensoryczny. AR, VR i rzeczywistość stworzą jeden spójny ekosystem rzeczywistości połączonej, w której zdalne przeprowadzanie operacji, sterowanie maszynami i w pełni autonomiczne auta staną się czymś zupełnie naturalnym” – zaznaczał szef firmy Ericsson w Polsce. „Innowacja to ubezpieczenie na życie dla każdej firmy” – stwierdził Peter Kropsch, prezes niemieckiej agencji informacyjnej DPA podczas wystąpienia na temat wdrażania nowych technologii w mediach. „Jeżeli nie będziemy inwestować w nowe produkty, zbankrutujemy” – dodał. Zwrócił uwagę, że dojrzałe firmy medialne mają problem z nadmierną biurokracją. Według niego, należy z nią walczyć, biorąc przykład ze startupów z obszaru next-mediów, które są zogniskowane wyłącznie na produkt. Jednak – według Kropscha – najważniejsi są ludzie bezpośrednio zaangażowani w projekt oraz współpraca między działami firmy i podział zadań na zasadzie: „rób to, co najlepiej umiesz i łącz się z innymi”. Jak stwierdził, proces innowacji w organizacji medialnej to kolejne bramy, w które trzeba wkraczać, by produkt końcowy zaistniał na rynku i odniósł sukces. „Media przyszłości to media, które będą spersonalizowane, dostosowane do obiorcy i coraz bardziej konkurencyjne, gdyż coraz łatwiej jest uzyskać dostęp do nowoczesnych technologii” – powiedział z kolei adwokat Konrad Dobrowolski z kancelarii PwC Legal. W części warsztatowej konferencji mówił on o dyrektywie UE dotyczącej praw autorskich, wchodzącej w życie w 2021 roku, która budzi nadzieje wydawców prasowych na lepszą ochronę ich interesów. Duża niewiadomą pozostaje jednak zastosowanie tych przepisów unijnych w polskim prawie krajowym.

 

Uczestnicy konferencji zastanawiali się tez nad metodami zwalczania fake newsów. Zdaniem Alexandru Iona Giboi, sekretarza generalnego europejskiego stowarzyszenia agencji prasowych EANA, nowoczesne technologie będące przyszłością mediów, są jednocześnie tym, co pomaga w rozprzestrzenianiu się niepotwierdzonych informacji. W jego opinii, również social media są „siewcą fake newsów”.

 

Zdaniem wiceministra kultury Pawła Lewandowskiego, wprowadzenie prawa regulującego tę kwestię uderzy w wolność słowa. Dlatego „jedyną możliwością walki z fake newsami, by nie stworzyć zagrożenia dla wolności słowa, jest wzmacnianie roli tradycyjnych mediów i pozostawienie tego im”. „Ostatecznie media to czwarta władza, więc powinniśmy mieć do nich zaufanie” – podkreślił wiceminister. W jego ocenie, pluralizm mediów jest najistotniejszym elementem gwarantującym rzetelność podawania informacji. „Stworzenie warunków dla pluralizmu mediów to też jeden ze sposobu walki z fake newsami” – zaznaczył Lewandowski „W każdym kraju pojawiają się fake newsy. Jeśli będziemy działać wspólnie, to będziemy w stanie im przeciwdziałać” – powiedziała Armela Krasniqi z albańskiej agencji informacyjnej ATA. „W całej Europie działa 40 agencji prasowych. Jeśli potrzebujemy wiedzieć, co dzieje się w danym kraju, zwracajmy się do lokalnej agencji prasowej. Bo to ona jest najbardziej wiarygodnym źródłem informacji” – podsumował Wojciech Surmacz, prezes PAP. Ważnym tematem konferencji była przyszłość mediów lokalnych, które – aby przetrwać – muszą poszukiwać nowych źródeł dochodu, lepiej identyfikować potrzeby mieszkańców regionu oraz wchodzić w partnerstwa z innymi mediami lub podmiotami publicznymi. Jednym z pomysłów mediów amerykańskich – przedstawionych przez Kristen Hare z Poynter Institute – jest skoncentrowanie prac zespołów dziennikarskich na tych tematach, które są w stanie wywołać autentyczne zaangażowanie lokalnej społeczność, nawet kosztem mniej istotnych newsów.

 

Piotr Marek, prezes grupy TipMedia wskazywał, że przykładem rozwoju mediów lokalnych w Polsce jest Braniewo. „Społeczność liczy niespełna 20 tys. mieszkańców, a działa tutaj aż pięć lokalnych portali informacyjnych” – podkreślił. Uczestnicy debaty o mediach lokalnych podkreślali też, że dziennikarze nie są już tylko redaktorami, ale muszą też robić zdjęcia czy wideo, a na rynku liczą się ci, którzy nie dzielą się na radio, portal czy telewizję, więc również lokalne redakcje stają się wieloplatformowe. Ważnym tematem dla wydawców mediów lokalnych wciąż są sposoby finansowania. Michał Kaczorowski z portalu Trojmiasto.pl zauważył, że procentuje „budowane latami” zaufanie czytelników, które przejawia się w liczbie odsłon strony.

 

W konferencji PAP „Media Przyszłości” uczestniczyło kilkuset przedstawicieli mediów ogólnopolskich i lokalnych oraz firm technologicznych, a także specjaliści ds. komunikacji. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęły Ministerstwo Cyfryzacji oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Partnerem strategicznym konferencji były Polskie Koleje Państwowe S.A.

 

Źródło informacji: PAP

 

zdjęcia : Agnieszka Kaczorowska

 

Jednak przegrana. Sąd Apelacyjny skazał red. Pawła Gąsiorskiego

27 listopada b.r. Sąd Apelacyjny w Katowicach  odrzucił  apelację Pawła Gąsiorskiego, redaktora naczelnego portalu zycieporaja.pl.  i podtrzymał wyrok skazujący pierwszej instancji przyznając powódce czyli obecnej wójt gminy Poraj dodatkowo zwrot kosztów sądowych w wysokości 1215 zł.  Razem z kosztami procesu w I instancji (2 tys. zł) i wpłatą na cel społeczny (2 tys. zł) daje to kwotę ponad 5 tys. zł, jaką musi zapłacić skazany dziennikarz.  CMWP SDP objęło ten proces monitoringiem i przekazało do Sądu swoją opinię jako amicus curiae apelując do Sądu o uniewinnienie dziennikarza. Niestety , sąd nie wziął tych argumentów pod uwagę.
Sprawa toczyła się  z powództwa obecnej wójt gminy Poraj przeciwko Pawłowi Gąsiorskiemu, który po tym,  jak otrzymał od jednego z mieszkańców gminy kopię faktury za zakup środków czystości, kosmetyków oraz  dwóch par rajstop , opublikował ją wraz z krótkim komentarzem i tytułem  “Kupiła rajstopy za pieniądze mieszkańców” .
Wpis ukazał się 7 maja 2018 roku na portalu internetowym www.zycieporaja.pl oraz został opublikowany na profilu Gminy Poraj na portalu www.facebook.com oraz w grupie zamkniętej Gmina Poraj na portalu www.facebook.com.  Sąd uznał,  iż dziennikarz swoim artykułem zniesławił Panią Wójt i nakazał dziennikarzowi przeprosiny oraz zapłatę za koszt procesu i wpłatę na cel społeczny.
Wójt twierdzi, że w spornej publikacji zawarte były nieprawdziwe informacje, iż pełniąc funkcję publiczną robi prywatne zakupy za pieniądze pochodzące z budżetu gminy. Publikacja zarzuca ówczesnej zastępcy wójta Gminy Poraj, że na koszt gminy zakupiła proszek do prania, tabletki do zmywarki, krem do rak , patyczki zapachowe oraz dwie paczki rajstop. Red. Paweł Gąsiorski opublikował skan faktury wystawionej na gminę Poraj ze szczegółowym spisem w/w zakupów.
Szczegółowy opis sprawy oraz stanowiska CMWP SDP  jest tutaj.
Redaktor Paweł Gąsiorski wystąpi do Sądu z wnioskiem o uzasadnienie tego wyroku.

Protest CMWP SDP przeciwko cenzurowaniu „Tygodnika Zamojskiego”

CMWP SDP wyraża protest przeciwko postanowieniu Sądu Okręgowego w Zamościu zakazującemu “Tygodnikowi Zamojskiemu” publikowania artykułów na temat Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Zamościu oraz nakazującemu tygodnikowi usunięcie ze strony internetowej www.tygodnikzamojski.pl artykułów dotyczących przedsiębiorstwa. Zgodnie z postanowieniem Sądu zakaz publikacji ma obowiązywać co najmniej 11 miesięcy. W ocenie CMWP SDP jest to złamanie fundamentalnej dla demokratycznego państwa zasady wolności słowa.

 

Artykuły, które przywołuje Sąd Okręgowy w Zamościu w swoim postanowieniu powstały w ramach realizacji ochrony ważnego interesu społecznego. Poruszony w inkryminowanych artykułach “Tygodnika Zamojskiego” temat jest bardzo istotny i budzi duże zainteresowanie czytelników, ponieważ dotyczy newralgicznych i kluczowych dla opinii publicznej spraw, jakimi są zawsze procedury związane w wydatkowaniem publicznych środków finansowych. Prasa ma nie tylko prawo, ale i obowiązek informować społeczeństwo o możliwych nieprawidłowościach w tym zakresie, a wszelkie informacje na ten temat nie powinny być ukrywane przed opinią publiczną. Uzasadnionym interesem społecznym przemawiającym za publikacją artykułów jest również ochrona prawa społeczeństwa do informacji. CMWP SDP pragnie zwrócić uwagę, iż m.in. po krytycznych artykułach “Tygodnika Zamojskiego” na temat PGK Rada Nadzorcza tego przedsiębiorstwa stwierdziła nieprawidłowości w procedurze przetargowej i zawiadomiła o tym prokuraturę . Postępowanie w tej sprawie nadal trwa, jest przedłużone do 20 grudnia b.r. Już ten fakt jest bezspornym uzasadnieniem zainteresowania środków masowego komunikowania, w tym „Tygodnika Zamojskiego” przedsiębiorstwem PGK w Zamościu oraz czyni całkowicie niezrozumiałym zakaz jakichkolwiek publikacji na jego temat . W ocenie CMWP SDP jest to praktyka porównywalna z cenzurą prewencyjną, której stosowanie jest w Polsce konstytucyjnie zakazane. CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie organy państwowe. Opisana praktyka sądowa budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by wskazane wyżej orzeczenie miało się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

pełen tekst oświadczenia : 22.11.19 Protest CMWP SDP przeciwko cenzurowaniu Tygodnika Zamojskiego

 

19 listopada b.r. CMWP SDP  objęło monitoringiem sprawę z powództwa Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej (PGK) w Zamościu przeciwko “Tygodnikowi Zamojskiemu” oraz  zgłosiło  do Sądu Okręgowego w Zamościu  (22 listopada b.r.) zastrzeżenie na postanowienie Sądu zakazującego  tygodnikowi publikowania artykułów na temat PGK oraz nakaz usunięcia ze strony internetowej www.tygodnikzamojski.pl artykułów dotyczących przedsiębiorstwa. Zgodnie z postanowieniem Sądu zakaz publikacji ma obowiązywać co najmniej 11 miesięcy.

 

pismo o objęciu monitoringiem CMWP SDP sprawy przeciwko “Tygodnikowi Zamojskiemu”  CMWP.Zawiadomienie.Tygodnik.Zamojski.19.11.19

 

4 listopada b.r. Sąd Okręgowy w Zamościu wydał postanowienie zabezpieczające, zakazując “Tygodnikowi Zamojskiemu” (Wydawnictwo Zamojskie) publikacji na temat miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej (PGK) przez 11 miesięcy. Wydawca ma też usunąć ze strony internetowej artykuły na temat spółki. Dziennikarka tygodnika Jadwiga Hereta w sierpniu 2018 roku opisała w artykule “Centralne Biuro Antykorupcyjne w PGK”, że zamojska spółka PGK wybrała w przetargu na budowę farmy fotowoltaicznej ofertę miejscowej firmy za 8,5 mln zł, odrzucając o 2 mln tańszą propozycję firmy z Gdańska. Rada Nadzorcza  PGK stwierdziła nieprawidłowości w przetargu i zawiadomiła prokuraturę. Postępowanie prokuratorskie w tej sprawie trwa, jest przedłużone do 20 grudnia. We wrześniu do Sądu Okręgowego w Zamościu wpłynął pozew o ochronę dóbr osobistych Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej  przeciwko wydawnictwu, redaktorowi naczelnemu Michałowi Kamińskiemu i autorce tekstów.

 

“Tygodnik Zamojski” nie pisze obecnie o PGK (o czym poinformował na okładce wydania z 20 listopada).  20 listopada red. nacz. Tygodnika Zamojskiego Michał Kamiński złożył zażalenie na postanowienie sądu.

Skazany za “rajstopy”. CMWP SDP w obronie red. Pawła Gąsiorskiego z portalu zycieporaja.pl

Ta sprawa jest wyjątkowo kontrowersyjna – jeden krótki artykuł napisany na podstawie solidnego wydawałoby się dowodu (faktury) i … skazanie dziennikarza. CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem oraz przekazało do Sądu Apelacyjnego w Katowicach swoją opinię, w której jednoznacznie wykazuje, dlaczego skazany dziennikarz powinien być uniewinniony. 

 

Sąd Okręgowy w Częstochowie 23 stycznia b.r. skazał red. Pawła Gąsiorskiego, redaktora naczelnego portalu www.zycieporaja.pl za to, iż „poprzez sporządzenie publikacji prasowej” dopuścił się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych Katarzyny Kaźmierczak, ówczesnej zastępcy Wójta Gminy Poraj, sprawującej obecnie funkcję Wójta Gminy Poraj. Katarzyna Kaźmierczak skierowała przeciwko red. Pawłowi Gąsiorskiemu pozew z tytułu naruszenia  jej dóbr osobistych. Jak określono w pozwie, do naruszenia dóbr osobistych powódki doszło na skutek opublikowania przez red. Pawła Gąsiorskiego wpisu p.t ,,Kupiła rajstopy za pieniądze Mieszkańców!”. Wpis ukazał się 7 maja 2018 roku na portalu internetowym www.zycieporaja.pl oraz został opublikowany na profilu Gminy Poraj na portalu www.facebook.com oraz w grupie zamkniętej Gmina Poraj na portalu www.facebook.com. Katarzyna Kaźmierczak twierdzi, że w spornej publikacji zawarte były nieprawdziwe informacje, iż pełniąc funkcję publiczną robi prywatne zakupy za pieniądze pochodzące z budżetu gminy. Publikacja zarzuca ówczesnej zastępcy wójta Gminy Poraj, że na koszt gminy zakupiła proszek do prania, tabletki do zmywarki, krem do rak , patyczki zapachowe oraz dwie paczki rajstop. Red. Paweł Gąsiorski opublikował skan faktury wystawionej na gminę Poraj ze szczegółowym spisem w/w zakupów.

 

sporny artykuł jest tu :http://zycieporaja.pl/wiadomosci/kupila-rajstopy-za-pieniadze-mieszkancow/

 

Pozwem z dnia 14 maja 2018 r.  Zastępca Wójta Gminy Poraj wniosła o  opublikowanie przez dziennikarza przeprosin za opublikowanie nieprawdziwych informacji na jej temat, ponieważ wg niej dziennikarz miał  podstaw, żeby twierdzić, że robi ona prywatne zakupy na koszt Gminy Poraj. Po przeprowadzeniu postępowania w sprawie Sąd I instancji wydał wyrok, którym nakazał dziennikarzowi złożenia oświadczenia zgodnie z żądaniem powódki oraz zasądził od pozwanego na cel społeczny kwotę 2 tysięcy  zł oraz na rzecz powódki zwrot kosztów procesu (także 2 tys. zł) .

 

W uzasadnieniu wyroku Sąd wskazał, iż co prawda pozwany nie wskazał w artykule pozwanej z imienia i nazwiska, ale Sąd i komentujący artykuł internauci nie mieli wątpliwości, iż artykuł dotyczy powódki. Sąd również nie dał wiary pozwanemu, iż treść artykułu opisuje działania gminy i gminnych urzędników, a nie konkretnej osoby – powódki. Sąd, chociaż ustalił, iż pozwany próbował się kontaktować telefonicznie z powódką i uzyskał z urzędu gminy fakturę VAT potwierdzającą nabycie rajstop, nie uznał tego za przejaw rzetelności i staranności dziennikarskiej. Ponadto pomimo ustalenia przez Sąd, iż Gmina Poraj kupiła dwie pary rajstop, to Sąd nie uznał, tego działania za bezprawne, uzasadniające dopuszczalną krytykę dziennikarską.

 

Tymczasem wg CMWP SDP ocena, czy w niniejszej sprawie doszło do naruszenia dóbr osobistych p. Katarzyny Kaźmierczak nie może zostać dokonana w oderwaniu od faktu, iż była i jest  ona osobą publiczną. W dniu publikacji powódka sprawowała funkcję zastępcy wójta Gminy Poraj a obecnie jest Wójtem Gminy Poraj. W związku z powyższym jej działalność wzbudza duże zainteresowanie społeczeństwa i mediów. Wymaga także podkreślenia, iż dopuszczalność publikowania o powódce wyłącznie artykułów pochlebnych oznacza w istocie cenzurę prasy i stanowi naruszenie jej prawa do przedstawienia krytyki, wolności wyrażania opinii i swobody wypowiedzi.  Co najistotniejsze –  informacje zawarte w publikacji są prawdziwe. Zakup m.in. dwóch par rajstop na rzecz gminy zostało potwierdzone dokumentem (fakturą), który nie był kwestionowany przez powódkę. Prawdą jest, że gmina zakupiła rajstopy na koszt gminy a zatem za pieniądze jej mieszkańców (podatników). Sąd Okręgowy w Częstochowie błędnie przyjął, że pozwany nie udowodnił, aby to powódka osobiście dokonywała zakupów, natomiast sporna publikacja sugeruje, że to właśnie powódka dokonywała owych zakupów. Taki tok rozumowania Sądu I instancji nie jest zasadny. Fakt, że w publikacji znajdują się następujące sformułowania : ,,Panie Pawle niech pan sprawdzi drogerię Notu tam wicewójtowa kupuje rajstopy na koszt gminy „ oraz ,,Próbowałem w tej sprawie skontaktować się z wicewójt, ale bez skutku” nie jest sugerowaniem, że to powódka zakupiła rajstopy na rzecz gminy. Pierwsze sformułowanie jest cytatem informacji jaką dziennikarz otrzymał od swego informatora. Wynika to jednoznacznie z kontekstu i treści publikacji. Drugie sformułowanie – nie jest sugerowaniem, wskazywaniem na osobę powódki, lecz określeniem, że dziennikarz usiłował skontaktować się w sprawie z wicewójtem, ponieważ zgodnie z wewnętrznymi regulacjami Urzędu Gminy Poraj, to zastępca wójta odpowiada za nadzór nad prawidłowym wydawaniem środków finansowych na materiały biurowe, środki czystości, sprzęt, artykuły spożywcze (vide par. 8 ust. 12 zarządzenia nr. 50/2016). Dziennikarz usiłował zatem skontaktować się z osobą kompetentną do udzielenia interesujących go informacji. Sąd Okręgowy wydając wyrok dokonał nieuprawnionej i błędnej nadinterpretacji artykułu.

 

CMWP stoi na stanowisku, że wniesione w niniejszej sprawie powództwo można uznać za tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie prawa Pawła Gąsiorskiego do wolnej wypowiedzi dziennikarskiej, poprzez zniechęcenie go do podejmowania ważnego społecznie tematu. W tym kontekście uwzględnienie powództwa stanowi naruszenie praw człowieka i obywatela i powoduje tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając innych do wyrażania opinii na kontrowersyjne tematy dotyczące społeczności lokalnej. W tym kontekście, wyroku Sądu I Instancji nie da się pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP). CMWP  SDP stoi na stanowisku, że wyrok ten narusza międzynarodowe standardy wolności słowa i powinien zostać zmieniony.

 

 

Skazana za felieton. CMWP SDP w obronie dziennikarki

Red. Hanna Szumińska została oskarżona o przestępstwo z art. 212 § 2 k.k., które miało polegać na pomówieniu dwóch osób: lokalnego radnego oraz funkcjonariusza Policji. 

Na portalu internetowym wikiduszniki.pl oraz  w gazecie „Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej”  w styczniu 2018 r.  Hanna Szumińska opublikowała felieton, w którym stawiała pytania, czy radny „załatwił” policjantowi darmowy wyjazd zagraniczny do Estonii, w zamian za odstąpienie od czynności służbowych (nieodebranie prawa jazdy). Jej krótka publikacja na ten temat  ( około 2 tysięcy znaków) stały się przyczyną wniesienia aktu oskarżenia oraz wydania przez Sąd Rejonowy w Poznaniu   wyroku skazującego. Od tego orzeczenia pełnomocnik Hanny Szumińskiej wniósł apelację. Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP objęło tę rozprawę monitoringiem. W ocenie CMWP SDP  skazanie dziennikarki za ten artykuł jest rażącym naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Sąd Rejonowy uznał przy tym, iż dziennikarka dopuściła się dwóch odrębnych czynów i wymierzył jej dwie kary (i przez to dwie tzw. nawiązki finansowe na cele społeczne).  Oznacza to dwukrotne skazanie za jeden czyn, wbrew przepisom prawa karnego materialnego oraz poglądom judykatury w tej materii. Tymczasem dziennikarka działała w interesie społecznym i w ogóle nie powinna być skazana za ten artykuł. Takie stanowisko CMWP SDP przesłało do Sądu. Rozprawa apelacyjna zaplanowana jest na 20 listopada w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. 

 

W dniu dnia 7 stycznia 2018 r. red. Hanna Szumińska opublikowała na str. internetowej www.wikiduszniki.pl oraz na łamach gazety Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej artykuły, które  dotyczyły lokalnego radnego oraz funkcjonariusza Policji. Nie wymieniała ich nazwisk.

 

Artykuł , po którego publikacji została oskarżona i skazana z 212 kk red. Hanna Szumińska jest tu :CMW.H.Szumińska.artykuł.Dokument 218

 

W artykule czytamy m.in. : Radny AD z Podrzewia załatwił aspirantowi policji Przemysławowi J. darmowy wyjazd do Estonii. Aby to było możliwe, policjant otrzymał honorowe członkostwo Ochotniczej Straży Pożarnej. Czy stało się tak dlatego, że aspirant J. nie odebrał radnemu prawa jazdy, choć powinien? O szczegółach pisaliśmy w tekście „Jak policjant został strażakiem”. Natomiast na łamach Forum+ zamieściła artykuł, który został opatrzony tytułem „Tej hipotezie nikt nie zaprzeczył Jak policjant został strażakiem”. Nadto nad ww. tytułem znajdował się tekst „Na tropie prawdy”. W ww. artykule oskarżona zamieściła tekst: Łatwo odpowiedzieć komu, trudniej udowodnić dlaczego. Wyjazd do Estonii załatwiła ta sama osoba, która wciągnęła J. Na członka honorowego – Andrzej D. Zadaliśmy pytania, ale nie jesteśmy w stanie potwierdzić powtarzanej przez mieszkańców gminy opinii, że była to nagroda za to, że Andrzejowi D, nie odebrano prawa jazdy za naruszenie prawa o ruchu drogowym.

 

Sąd Rejonowy uznał, że dziennikarka nie zachowała szczególnej staranności przy zbieraniu materiałów do artykułów prasowych i ich redagowaniu. W szczególności, nie uznał skuteczności zadanych przez nią w trakcie przygotowywania artykułu pytań przyjmując, że pytanie zadane za pomocą Facebooka nie spełniało wymagań – mimo że Prawo prasowe  nie przewiduje żadnych obostrzeń co do formuły zapytania prasowego. Uznał również, że dziennikarka powinna była poinformować osoby, których materiał prasowy miał dotyczyć  o zamiarze jego opublikowania, chociaż żaden przepis prawa takiego obowiązku nie przewiduje. Nie wziął też pod uwagę statusu prawnego osób, do których odnosiła się treść artykułów prasowych (obydwaj są funkcjonariuszami publicznymi  i dla społeczności lokalnej – osobami publicznymi). Sąd nie objął opisem  wszystkich elementów publikacji, opierając się na wersji zaprezentowanej przez oskarżycieli, a nie na wersji faktycznie opublikowanej. Ponadto sąd oddalił kluczowy dla obrony wniosek dowodowy o przesłuchanie świadka na okoliczność tego, kto był informatorem dziennikarki.  Nie bez znaczenia dla przedmiotowej sprawy jest także wybór przez Autorkę artykułu „Jak policjant został strażakiem” specyficznego gatunku dziennikarskiego, jakim jest felieton. Felieton jest to bowiem publicystyczny, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający subiektywny punkt widzenia autora, w którym porusza on i komentuje aktualne tematy społeczne, zwracając uwagę na ujemne zjawiska w życiu codziennym. Warto podkreślić, iż w tej krótkiej publikacji, dziennikarka nie podaje żadnego nazwiska, a co więcej, przyznaje, iż opisuje historię, której nie udało jej się jednoznacznie potwierdzić, zwraca tylko uwagę na fakty i ich zadziwiającą koincydencję stawiając pytania na końcu felietonu. Działanie takie jest absolutnie uzasadnione ze względu na funkcję kontrolną, jaką w demokratycznym kraju pełnią środki masowego komunikowania w stosunku do innych podmiotów działających w przestrzeni publicznej i co równie istotne, jest zgodne ze sztuką dziennikarską. W tym wypadku więc skazanie dziennikarza jest w ocenie CMWP SDP rażącym naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa.

 

Podsumowując powyższe rozważania i oceniając całokształt sprawy przez pryzmat wolności słowa, CMWP stoi na stanowisku, że wniesiony w niniejszej sprawie akt oskarżenia można uznać za tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie prawa red. Hanny Szumińskiej do wolnej wypowiedzi dziennikarskiej, poprzez zniechęcenie jej do podejmowania ważnego społecznie tematu. W tym kontekście jej skazanie stanowi naruszenie praw człowieka i obywatela i powoduje tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając innych do wyrażania opinii na kontrowersyjne tematy dotyczące społeczności lokalnej. W tym kontekście, wyroku Sądu I Instancji nie da się pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP). CMWP stoi na stanowisku, że wyrok ten narusza międzynarodowe standardy wolności słowa i powinien zostać uchylony.

 

Warszawa, 16 listopada 2019 r.

Sąd Apelacyjny oddalił powództwo przeciwko dziennikarzom z Opola oskarżonym z art. 212 kk

15 listopada 2019 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu  podtrzymał wyrok Sądu I Instancji i  oddalił powództwo w całości oraz  zasądził obciążenie kosztami procesu stronę pozywającą dziennikarzy, czyli Instytut Badań Marki sp. z o.o. Instytut wystąpił z powództwem przeciwko dziennikarzom red. Tomaszowi Kwiatkowi i red. Wiktorowi Sobierajskiemu z Opola.  Decyzja Sądu jest zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP, które zostało przesłane do Sądu już I Instancji.

 

W internetowej Niezależnej Gazecie Obywatelskiej (NGO) dziennikarze opisali działalność Instytutu Badań Marki sp. z o.o polegającą na wykonywaniu fikcyjnych szkoleń  z zakresu BHP  oraz odpłatne przyznawanie  tzw.  laurów zaufania. Instytut Badań Marki sp. z o.o. prowadził szkolenia on-line pobierając wysokie opłaty za materiały szkoleniowe (płyta CD), testy egzaminacyjne  i wystawianie zaświadczeń o ukończeniu szkolenia, w praktyce uniemożliwiając swoim klientom rezygnację z raz przyjętego zobowiązania np. do szkoleń BHP.  Red. Tomasz Kwiatek i red. Wiktor Sobierajski w kilku artykułach opisali te praktykę. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  było  obserwatorem tej sprawy w ramach swoich uprawnień przekazując do Sądu swoją opinię jako amicus curiae.

 

W ocenie CMWP SDP sprawa ta budziła poważne wątpliwości z punktu widzenia wolności słowa. Powód czyli Instytut Badań Marki sp. z o.o. jest publicznie działającym przedsiębiorcą i powinien liczyć się z krytyką społeczną, w tym także na łamach prasy. Biorąc pod uwagę kontrowersje związane z jego działalnością wytoczenie procesu dziennikarzom oceniliśmy jako jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tj. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie prawa powodów do wolnej wypowiedzi dziennikarskiej, poprzez ich zniechęcenie do podejmowania ważnych społecznie spraw.

 

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu  rozpatrywał  rzekome naruszenie dóbr osobistych, jakiego mieli się dopuścić red. Tomasz Kwiatek i red. Wiktor Sobierajski poprzez opublikowanie na łamach gazety internetowej  Niezależna Gazeta Obywatelska (NGO) ukazującej się na stronie www.ngopole.pl artykułów, w których opisali niejasne i kontrowersyjne praktyki Instytutu Badań Marki sp. z o.o.  polegające na sprzedaży  fikcyjnych certyfikatów i szkoleń dla przedsiębiorców.

 

Wcześniej Sąd Okręgowy w Opolu, który zajmował się tą sprawą oddalił powództwo w całości i zasądził obciążenie kosztami procesu stronę pozywającą dziennikarzy, czyli Instytut Badań Marki sp. z o.o. 15 listopada 2019 r. Sąd Sąd Apelacyjny we Wrocławiu  podtrzymał ten wyrok.

 

Kolejna rozprawa przeciwko dziennikarzowi oskarżonemu z art. 212 § 2 kk

5 listopada 2019 w Sądzie Rejonowym w Jastrzębiu-Zdroju w II Wydziale Karnym odbyła się rozprawa przeciwko redaktorowi Grzegorzowi Kosińskiemu z oskarżenia prywatnego wniesionym przez posła Grzegorza Matusiaka. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy. Grzegorz Kosiński został oskarżony z art. 212 § 2 kk. o zniesławienie. Sędzia rozpoczęła sprawę i poinformowała, że na rozprawę stawili się: oskarżony G. Kosiński osobiście z pełnomocnikiem z urzędu, oskarżyciel prywatny poseł PIS Grzegorz Matusiak z pełnomocnikiem, obserwator CMWP red. H. Żwirska. Następnie odczytała akt oskarżenia wniesiony przez Posła. Red. G. Kosiński został oskarżony za opublikowanie 27.07.2018 r. na stronie internetowej http://czarna-owieczka.pl tekstu: „Poseł za publiczne pieniądze urządził sobie wycieczkę i prowadził rozmowy na tematy o których nie ma bladego pojęcia. Ciężko uwierzyć, że osoba z tak niskim kapitałem intelektualnym i kulturowym jest w stanie na takim spotkaniu powiedzieć coś interesującego. Kolejny raz chodziło o zapchanie Facebooka fotami, które mogą stworzyć mylne wrażenia, że poseł jest osobą obytą i światową. A w rzeczywistości słoma z butów jest widziana na kilometr.” Oskarżyciel złożył do akt sprawy pismo ambasady w Czarnogórze z 2.08.2019 r. potwierdzające nawiązanie współpracy Polski i Czarnogóry. Oskarżyciel prosił Sąd o potraktowanie tego pisma jako dowodu w sprawie, gdyż zostały nawiązane kontakty i współpraca między miastami w Polsce (Żory) i Czarnogórze. Sędzia poinformowała strony, że 23.10.2018 r. doręczono oskarżycielowi odpowiedź na jego pismo. Odpowiedź ta została udostępniona stronie oskarżonego na wniosek pełnomocnika.

 

Z kolei Sąd rozpoczął przesłuchanie red. G. Kosińskiego. Najpierw Sędzia poprosiła oskarżonego o podanie szczegółowo informacji o danych osobowych: stanu cywilnego, zatrudnieniu, zarobkach, wykształceniu, miejscu zamieszkania i innych. Po otwarciu przewodu sądowego Sędzia odczytała akt oskarżenia pomijając uzasadnienie. Oskarżony G. Kosiński został pouczony, że może odmówić odpowiedzi, może złożyć wnioski lub z nich zrezygnować. Oskarżony redaktor nie przyznał się do winy i oświadczył, że będzie składał wyjaśnienia.

 

Redaktor G. Kosiński wyjaśnił, że jego działalność nie jest działalnością informacyjną. Zajmuje się działalnością artystyczną i krytyką, satyra rządzi się innymi prawami. Korzystając z prawa wolności artystycznej i dziennikarskiej pozwolił sobie na takie a nie inne komentarze. Nie były one wymierzone w pana posła G. Matusiaka, bo gdyby była to inna osoba podobnie oceniłby subiektywnie, zgodnie z zasadami formułowania satyry. W ocenie oskarżonego jego sformułowania nie podlegają dowodowi prawdy i dlatego postanowił ich użyć. Twórczość artystyczna i dziennikarska nie podlegają dowodowi prawdy. Język debaty publicznej funkcjonuje podobnie a nawet jest ostrzejszy. Ponadto charakter czasopisma „Czarna Owieczka” już przez sam tytuł wskazuje , że jest to czasopismo satyryczne i tak należy je traktować. W swoich wyjaśnieniach powołał się na francuskiego socjologa Pierre Bourdieu’a, który stworzył definicję kapitału kulturowego i na nią się powołał. Wyjaśnił, że ta definicja obejmuje 3 elementy:

 

1) znajomość form kultury, kulturę osobistą i obyczaj, 2) wykształcenie nabyte w prestiżowej uczelni oraz posiadanie prestiżowych nagród, 3) posiadanie licznych dóbr kultury.

 

Zdaniem oskarżonego Poseł nie spełnia tych warunków. Stwierdzenie, że „…słoma z butów jest widziana na kilometr.”.  Wyjaśnił, że jest to metafora artystyczna. Logo „Czarna Owieczka” świadczy o opiniotwórczym charakterze czasopisma. Inne artykuły były w podobnym tonie i zawierały elementy artystycznej oceny.

 

Red. G. Kosiński wyjaśnił, że kancelaria Sejmu potwierdziła finansowanie wyjazdu posła Grzegorza Matusiaka z publicznych pieniędzy. Zdaniem redaktora osoba wyjeżdżająca za granicę powinna mieć wiedzę z zakresu malarstwa, rzeźbiarstwa i historii Czarnogóry oraz w dostatecznym stopniu posługiwać się językiem Czarnogóry. Oskarżony mówił, że jego wypowiedź zaczyna się od sformułowania, że to jakiś żart. Świadczy to o tym, że ta sytuacja była zabawna.

 

Sędzia pytała, gdzie jest działalność artystyczna, gdzie jest artyzm? Pan Kosiński odpowiedział, że w jego ocenie jest to artyzm, wszystko co ma charakter satyry-krytyki jest działalnością artystyczną. Następnie Pani Sędzia przedstawiła szereg artykułów, ustaw, orzeczeń sądów, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i innych w podobnych sprawach. Omówiła historię gazety „Czarna Owieczka” i stronę internetową na której ukazują się art. red. G. Kosińskiego. Podała również kilka przykładów gdy posłowie wyjeżdżali za granicę za pieniądze mieszkańców. Przytoczyła również Gazetę Wyborczą, która opisała wizyty i wyjazdy często zagraniczne posła G. Matusiaka. Sędzia stwierdziła, że nie można pozbawić społeczeństwa prawa do informacji o zachowaniu się posłów. Przytoczyła też wypowiedzi L. Wałęsy i krytykę posła Kaczyńskiego oraz wypowiedzi posłów Staniszkis i Niesiołowskiego. Podsumowując Sędzia stwierdziła, że subiektywna ocena poziomu kulturalnego jest powszechnie używana w polityce. Jeśli poseł jest krytykowany, to od Sądu wymaga ukarania dziennikarzy. „Słoma z butów…” było używane bardzo często w stosunku do polityków. Intencją posła G. Matusiaka jest zamknięcie ust dziennikarzowi. Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. W sumie wypowiedź Sądu trwała ok 1 godziny. Na koniec stwierdziła, że była to odpowiedź na akt oskarżenia.

 

Na koniec pełnomocnik oskarżyciela prywatnego  prosił o możliwość zadania kilku pytań oskarżonemu. Sędzia wyraziła na to zgodę. Pełnomocnik posła G. Matusiaka zadał 5 pytań na które oskarżony red. G. Kosiński odmówił udzielenia  odpowiedzi.

 

Pytania: 1) Czy posługując się Pana definicją odnośnie potencjału kulturalnego sprawdził Pan jakie wykształcenie ma Poseł?,  2) Czy celem tej publikacji na łamach ‘Czarnej Owieczki’ jako magazynu opiniotwórczego było wytworzenie opinii u odbiorcy na temat działalności politycznej posła Matusiaka?, 3) Czy w Pana ocenie jako dziennikarza oczekiwanie dla wypełnienia definicji kapitału kulturowego i intelektualnego posiadanie wykształcenia i ukończenie prestiżowej uczelni i posiadanie określonych dóbr kultury nie ma walorów dyskryminujących osobę?, 4) Czy mógłby Pan wskazując na „słomę z butów widoczną na kilometr” wskazać synonim tego określenia, skoro jest to metafora. Jaką treść w Pana przekonaniu miał wytworzyć odbiorca cytowanego tekstu na temat posła na Sejm Grzegorza Matusiaka, jako synonim użytego przez Pana określenia?, 5) Czy sprawdzał Pan i jaki był wynik co do wiedzy oskarżyciela na temat kultury Czarnogóry oraz czy sprawdzał czy spotkanie co do którego informacje zamieścił na Facebooku dot. współpracy zawartego porozumienia między Czarnogórą i Polską?

 

Na tym rozprawa zakończyła się.

 

Termin następnej rozprawy 19 II 2020 r. godz. 9:30.

 

Tekst: Halina Żwirska

 

Na zdjęciu budynek Sądu Rejonowego w Jastrzębiu-Zdroju. Źródło: https://www.jastrzebie.sr.gov.pl/

 

Apel CMWP SDP do Polskiego Radia o przywrócenie współpracy z red. Łukaszem Warzechą

Łukasz Warzecha nie będzie już prowadził audycji w Polskim Radiu 24. Podziękowano mu za współpracę. W czwartek, 14 listopada, Zarząd Główny SDP omówi tę sprawę. Tymczasem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyraziło swoje stanowisko:

 

CMWP SDP wyraża ogromne zaniepokojenie z powodu zerwania współpracy przez Polskie Radio24 z red. Łukaszem Warzechą, doświadczonym i wyrazistym publicystą, stałym komentatorem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (na portalu sdp.pl) i apeluje do kierownictwa Polskiego Radia S.A. o przywrócenie współpracy z dziennikarzem.  W dniu 12 listopada b.r. w rozmowie telefonicznej red. nacz. PR24 Joanna Turek poinformowała red. Łukasza Warzechę o zdjęciu z anteny jego autorskiego programu „Wróżenie z Faktów” bez wyjaśnienia przyczyn tak radykalnego ruchu, jakim jest zawsze usunięcie z anteny programów konkretnego autora. Jest to kolejny już program Łukasza Warzechy zdjęty z anteny Polskiego Radia 24. W listopadzie 2018 roku z ramówki zniknęła wtorkowa audycja „Szukając dziury w całym”. Audycje były emitowane przez ostatnie  cztery lata.

 

W rezultacie uniemożliwia mu to w praktyce wykonywanie zawodu dziennikarza w Polskim Radiu, co jest wyjątkowo dokuczliwą represją dla każdego publicysty, a co ważniejsze, eliminuje z debaty publicznej cenionego i doświadczonego dziennikarza. Sytuacja ta psuje debatę publiczną w Polsce i jest działaniem na szkodę mediów publicznych w Polsce.

 

CMWP SDP oczekuje wycofania się przez kierownictwo Polskiego Radia z tej pochopnej decyzji.

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

Warszawa 13 listopada 2019 r.

Gmina Sopot kontra TVP3 Gdańsk

8 listopada 2019 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, w XV Wydziale Cywilnym, kolejna już rozprawa przeciwko red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz przeciwko red. Jakubowi Świderskiemu, dziennikarzowi TVP3 Gdańsk. Osoby te zostały pozwane przez Gminę Miasta Sopot. Przedmiotem sporu były wyemitowane w TVP3 Gdańsk materiały informacyjne, autorstwa Jakuba Świderskiego, ukazujące etapy renowacji i zagospodarowywania dworca kolejowego w Sopocie wraz z terenami do niego przyległymi. W październiku 2019 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela. CMWP SDP reprezentuje na tej rozprawie red. Maria Giedz.

 

Sporny materiał dotyczy  wybudowania w miejscu dworca kolejowego w Sopocie kilkupoziomowego centrum handlowego z wydzielonym pomieszczeniem na cztery kasy biletowe i kilkoma ławkami do siedzenia oraz automatami z napojami. Sprawę prowadzi sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę stawiła się pełnomocnik Gminy Miasta Sopot mec. Monika Nowińska-Retkowska. Stronę pozwanego reprezentował mec. Wenanty Plichta. Stawił się też pozwany Jakub Świderski. Na rozprawie nie było pozwanej Joanny Strzemiecznej – Rozen. Sąd wezwał dwóch świadków zaproponowanych przez Gminę Sopot: Jana Kozłowskiego, który się nie stawił oraz Anitę Sałek. Podczas rozprawy doszło do przesłuchania jednego świadka – Anity Sałek, radcy prawnego pracującego na rzecz Urzędu Miasta Sopotu. Przesłuchanie trwało prawie pięć godzin.

 

Zeznania świadka Anity Sałek

 

Przez pierwsze ponad dwie godziny świadek, odpowiadając na pytania Sędziego Piotra Kowalskiego, przedstawiała bardzo szczegółowo proces przygotowawczy związany z rewitalizacją terenów dworcowych w Sopocie. Następnie odpowiadał na pytania pełnomocnika Gminy, pełnomocnika TVP3 Gdańsk oraz pozwanego dziennikarza Jakuba Świderskiego. Świadek rozpoczął swoje wyjaśnienia od rozmów, które Gmina prowadziła z PKP już w latach 90. XX w. Bowiem PKP, jak zeznawała Anita Sałek, było właścicielem części gruntu przydworcowego. Część z nich przynależało do Skarbu Państwa, a PKP je tylko dzierżawiła. Pozostałe tereny były własnością Gminy.

 

Sałek twierdziła, że PKP nie było zainteresowane renowacją tych terenów. Dlatego w 2008 r. Gmina podpisała z PKP umowę na rewitalizację dworca. Zdaniem świadka rewitalizacji należało dokonać na terenie objętym dwoma planami zagospodarowania przestrzennego z 2005 i 2007 r. Przeprowadzono więc przetargi, konkursy. Summa summarum w 2008 r. PKP wyraziło zgodę, aby wspólnie z Gminą realizować przedsięwzięcie. W tym momencie świadek przedstawiła szczegółowo etapy wybierania doradców zarówno prawnych, jak i ekonomicznych, a także najróżniejszych pełnomocników, których potrzeba funkcjonowania nie została wyjaśniona.

 

Zdaniem świadka sytuacja była niezwykle skomplikowana, gdyż teren oraz budynek dawnego dworca należał do różnych właścicieli, czyli PKP w tym Skarbu Państwa i Gminy Miasta Sopot. Ponadto w gruncie, pod planowaną budową znajdowało się szereg systemów przyłączy. Stworzono 5 lub 6 modeli. Poszukiwano prywatnego inwestora. Powołano kilka komisji. Pojawiło się dwóch inwestorów, ale zdaniem świadka jeden z nich nie miał formalnego wadium, więc wybrano Bałtycką Grupę Inwestycyjną o mieszanej własności z przewagą własności krajowej.

 

W 2012 r. podpisano umowę na projekt zagospodarowania nowej zabudowy, która wpisywała się w rewitalizację starej – wyjaśniała Anita Sałek. Już na tym etapie było wiadomym, że powstanie centrum komercyjne. PKP było zainteresowane gotówką, natomiast chciało jedynie zachować lokal o łącznej powierzchni 500 m kw. Miały to być dwa pomieszczenia na parterze i na antresoli. Obecnie antresola jest pusta, a w lokalu na parterze znajdują się cztery kasy biletowe. PKP przeniosła użytkowanie wieczyste na BGI. W 2014 albo 2015 r. Gmina sprzedała swoje grunty (0,5 ha) i prawo do użytkowania wieczystego BGI. Jednak Gmina zachowała we własnym posiadaniu ciąg pieszy na dwóch poziomach oraz Bagażownię. W dalszym ciągu zeznań okazało się, że gmina jest właścicielem teoretycznie drogi, która stała się parkingiem BGI.

 

Przeprowadzony przez świadka wywód na temat finansów całej inwestycji był jeszcze bardziej skomplikowany niż proces uzyskiwania prawa własności przez BGI. Sałek wyjaśniała, że Gmina nic na tym nie straciła, a inwestor ma prawo zarabiać. Ponadto podkreślała, że Gmina sprzedała swój grunt inwestorowi, gdyż jej zadaniem nie jest prowadzenie działalności gospodarczej. Dzięki tej sprzedaży Gmina nie wykładała własnych środków na zagospodarowanie terenu. Natomiast otrzymała zagospodarowany teren.

 

Jedynym terenem, zdaniem świadka, który nadal jest własnością gminy, jest droga pod centrum handlowym. Jakub Świderski, dziennikarz TVP3 Gdańsk, wykazał podczas rozprawy, że droga ta w rzeczywistości jest płatnym parkingiem, a więc nie jest drogą publiczną, jak to było przed rewitalizacją dworca PKP.

 

Umowa zawarta pomiędzy Gminą a BGI w 2015 r. – kontynuował świadek – dotyczyła również utrzymania i zarządzania terenem na 8 lat. Co będzie po tych 8 latach jeszcze nie wiadomo. Cała sprawa, zdaniem Anity Sałek, była szeroko konsultowana z mieszkańcami Sopotu. – Odbywały się spotkania z prezydentem, wszystkie koncepcje były dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej. Odbywały się dni otwarte, ustawiano plansze, zapraszano mieszkańców na spacery po terenie inwestycji – mówiła Anita Sałek. Dodała też, że całe postępowanie było kontrolowane przez NIK.

 

Kolejnym poruszonym problemem było umieszczenie w centrum handlowym, którego właścicielem jest BGI, miejskiej biblioteki, a raczej mediateki. Czynsz za użytkowanie pomieszczeń bibliotecznych, wraz ze spłatą inwestycji Gmina płaci BGI (41 zł za 1 m kw. plus 30 zł za metr spłaty inwestycyjnej – razem jest to 71 zł za 1 m kw.). Umowa została spisana na 10 lat. Świadek twierdził, że była to najkorzystniejsza oferta – jest to najniższa cena, jaką można było wynegocjować na sopockim rynku nieruchomościami. Ponoć w tym czasie nie było w Sopocie tańszych lokali, jednak świadek nie zna szczegółów, gdyż przebywał wówczas na urlopie macierzyńskim.

 

W trakcie przesłuchania wyszła też sprawa, że BGI, jako prywatny inwestor otrzymał preferencyjny kredyt w ramach Funduszu Jessica (Inicjatywa Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Umożliwia państwom członkowskim finansowanie trwałych inwestycji na obszarach miejskich. Oprocentowanie tego kredytu preferencyjne dla miast na prawach powiatu woj. pomorskiego i wynosi 2 proc.).

 

Na pytanie pełnomocnika TVP3 Gdańsk o to, kto dopuścił się do zaniedbania terenu dworcowego, świadek odpowiedział, że – zrobili to mieszkańcy i turyści. Ponieważ każdy, kto chciał przychodził na ten teren, rzucał papierki… Gmina przecież celowo tego terenu nie dewastowała. W pewnym momencie rozprawy pełnomocnik Gminy nie pozwalał zadawać pytań świadkowi przez pełnomocnika dziennikarza. Zwłaszcza, że ten poruszył kwestię opinii Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, która negowała sposób prowadzenia inwestycji przez Gminę, inaczej mówiąc odsprzedania gminnych gruntów inwestorowi. Miał też zastrzeżenia do porozumiewania się w trakcie procesu pełnomocnika dziennikarza ze swoim klientem.

 

Na wiele pytań postawionych zarówno przez mec. Wenantego Plichtę, jak i red. Jakuba Świderskiego świadek nie potrafił udzielić odpowiedzi. Zwłaszcza, jeśli chodziło o kwestie finansowe związane z użytkowaniem terenu, a także przyszłych remontów.

 

Zarzuty wobec dziennikarzy TVP3 Gdańsk

 

Podstawowym zarzutem wobec dziennikarzy TVP3 Gdańsk jest to, że w audycji pojawiły się następujące stwierdzenia:

 

  • Gmina „przekazała inwestorowi” miejskie grunty. Dziennikarz nie miał prawa podać takiej informacji – jest to zdaniem Gminy nierzetelność zawodowa.

 

Tymczasem dziennikarz informację tę oparł na komunikacie prasowym Prezydenta Miasta Sopotu o „przekazaniu gruntów”. Świadek skomentowała to, że dziennikarz nie może opierać swojej audycji na „jednym słowie prezydenta, bo jest to informacja nieprecyzyjna”.

 

  • Miejsce po dawnym dworcu kolejowym oficjalnie zostało nazwane Sopot Centrum, chociaż mówi się o nim „nowy dworzec”. Ten nowy dworzec w rzeczywistości nie jest dworcem – co podkreślał w pytaniach Jakub Świderski, lecz jest galerią handlową. Jednak świadek Anita Sałek udowadniała, że jest to dworzec, gdyż w centrum handlowym znajdują się kasy biletowe na pociągi. To kolejny spór pomiędzy Gminą a pracownikami Telewizji Gdańskiej.

 

Reasumując zeznania świadka można stwierdzić, iż urzędnicy mają prawo do korzystania ze zwrotu „nowy dworzec”, ale dziennikarz nie miał prawa nazwać centrum handlowego „dworcem”, chociaż w nazwie inwestycji znalazło się określenie „zagospodarowanie dworca i terenów go otaczających”.

 

  • Podobnie jest z użyciem przez dziennikarza zwrotu „prywatny dworzec”, którego wcześniej użył prezydent Sopotu. Zdaniem świadka nowy dworzec nie jest obiektem prywatnym, gdyż jest on własnością spółki prawa handlowego. Centrum handlowe jest własnością BGI, ale znajduje się w nim pomieszczenie z kasami biletowymi to własność PKP.

 

Sąd postanowił kontynuowanie przesłuchiwania świadków. Kolejną rozprawę wyznaczył na 10 stycznia (godz. 9).

 

Opracowanie Maria Giedz

 

Zdjęcia:  Maria Giedz

 

Odroczenie sprawy red. Józefa Wieczorka na czas nieokreślony

6 listopada br. w Sądzie Okręgowym w Krakowie (Wydział IV Karny Odwoławczy) odbyła się rozprawa apelacyjna od wyroku Sądu Rejonowego, w której oskarżonym jest red. Józef Wieczorek, niezależny publicysta i bloger. Jest on skazany za to, że upubliczniał nagranie dźwięku i obrazu z rozprawy sądowej z wyłączeniem jawności. Red. Józef Wieczorek nie został prawidłowo poinformowany o wyłączeniu jawności tej rozprawy. Sprawa red. Józefa Wieczorka toczy się w sądach różnych instancji  już blisko 5 lat.

 

6 listopada po rozpoczęciu rozprawy przewodnicząca składu sędziowskiego wyraziła zgodę na dokumentowanie rozprawy przez publiczność. Zanotowała obecność m.in. obserwatora ze strony CMWP SDP, którym jest p. Agnieszka Kaczorowska.

 

Sędzia ogłosiła odroczenie rozprawy na czas nieokreślony, motywując to małą ilością czasu na zapoznanie się z dokumentacją oraz z uwagi na nowe procedury w sądzie.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP niezmiennie stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w tej sprawie może być wyrok uniewinniający p. Józefa Wieczorka od postawionego mu zarzutu. Stanowisko nasze zostało przesłane do Sądu pismem z dnia 28 października 2019 r.

 

Stanowisko CMWP SDP tutaj

 

Tekst i zdjęcia : Agnieszka Kaczorowska