Miasto Sopot przeciw TVP3 Gdańsk. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

10 stycznia 2020 r. odbyła się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku kolejna rozprawa przeciwko red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz Jakubowi Świderskiemu, dziennikarzowi TVP3 Gdańsk. Osoby te zostały pozwane przez Gminę Miasta Sopot, a przedmiotem sporu są wyemitowane w TVP3 Gdańsk materiały, które dotyczą wypadków na sopockich kąpieliskach oraz popadającego w ruinę byłego szpitala na Stawowiu (historyczna dzielnica Sopotu), mieszczącego się w zabytkowym zespole parkowo-pałacowym, do niedawna jednym z najpiękniejszych obiektów tego typu w Sopocie.

 

W październiku 2019 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa i prasy. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy toczący się proces sądowy obserwuje red. Maria Giedz.

 

Gmina Miasta Sopot skierowała przeciwko red. Jakubowi Świderskiemu oraz red. Joannie Strzemiecznej – Rozen pozew z tytułu naruszenia przez nich jej dóbr osobistych poprzez wyemitowanie na antenie TVP3 Gdańsk szeregu programów dotyczących Sopotu, które ich zdaniem miały jednoznaczny i pejoratywny wydźwięk. Przedstawiciel prawny Gminy Miasta Sopot twierdzi, że część informacji zawartych w spornych programach telewizyjnych jest nieprawdziwa. W skierowanym pozwie strona powodowa domaga się nakazania pozwanym opublikowania przeprosin oraz zapłaty zadośćuczynienia w kwocie 10.000 złotych na rzecz Fundacji Nasz Przyjazny Dom w Sopocie.

 

Sprawę prowadzi sędzia Piotr Kowalski. Na rozprawę stawiła się pełnomocnik Gminy Miasta Sopot mec. Monika Nowińska-Retkowska. Stronę pozwanych reprezentował mec. Wenanty Plichta. Stawił się też pozwany Jakub Świderski. Na rozprawie nie było pozwanej Joanny Strzemiecznej – Rozen. Sąd wezwał dwóch świadków zaproponowanych przez Gminę Sopot: Jana Kozłowskiego, byłego prezydenta Sopotu i byłego marszałka województwa pomorskiego. Drugim świadkiem była Irena Kościelińska pełniąca funkcję specjalisty ds. administracyjnych w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Sopocie. Mec. Monika Nowińska-Retkowska dołączyła do akt sprawy sprawozdania z działalności sopockiego WOPR (Sopockie Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe) za lata 2016-2019 z uwzględnieniem ilości zgonów, osób poszkodowanych oraz uratowanych. Pełnomocnik pozwanych mec. Wenanty Plichta wniósł o przedstawienie pełnego wyciągu z WOPR-u, gdyż ten dołączony do akt przez Gminę Sopot może okazać się niepełny, zwłaszcza że w sprawozdaniu nie zostały uwzględnione wypadki pod wpływem alkoholu na kąpieliskach w Sopocie, o co zabiegał pozwany.

 

Sąd postanowił kontynuować przesłuchiwania świadków na kolejnej rozprawie, którą wyznaczył na 13 marca 2020 r. (godz. 9.00). Zostaną wezwani jako świadkowie Bartosz Łapiński, Piotr Meler i Małgorzata Tarasewicz. Co do ostatniego świadka zastrzeżenia zgłosił pełnomocnik Gminy, twierdzą, że Małgorzata Tarasewicz nie może być świadkiem, gdyż występowała jako publiczność w pierwszych posiedzeniach toczącego się procesu i że powinno być to zapisane w aktach. Sędzia Piotr Kowalski powiedział, że nie przypomina sobie, aby w aktach, gdzie zapisane są osoby uczestniczące w procesie występowało takie nazwisko, ale jeszcze potwierdzi tę informację.

 

Opracowanie Maria Giedz

 

Zdjęcia Maria Giedz

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu dra Bawera Aondo Akaa z Fundacji PRO – Prawo do Życia

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu przez Sąd w Nowym Sączu dr. Bawera Aondo Akaa z Fundacji PRO – Prawo do Życia na karę 1200 zł grzywny za powieszenie plakatu informującego o zbrodni aborcji w szpitalach. Dr Bawer Aondo Akaa jest jednym z koordynatorów akcji billboardowej, w ramach której Fundacja zleca umieszczanie antyaborcyjnych bannerów w różnych miastach. Dr Bawer Aondo Akaa został skazany za zlecenie powieszenia takiego bilbordu w Zakopanem. Sąd stwierdził, że wywołał tym “zgorszenie”.

 

CMWP SDP stoi na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godzi w prawa i swobody obywatelskie i jest naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentalną zasadą państw o ustroju demokratycznym. Zgodnie z art. 54 Konstytucji RP, „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka „Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”. Zdumienie budzi przy tym fakt, iż sąd zignorował to, iż dr Bawer Aondo Akaa oraz fundacja, której jest wolontariuszem, mają prawo głosić swoje poglądy w przestrzeni publicznej, oraz to iż  w przeszłości  sądy w Polsce wielokrotnie uniewinniały oskarżonych w innych sprawach przeciwko obrońcom życia, których sądzono za pokazywanie banerów ze zdjęciami zabitych przed narodzeniem dzieci.

 

Szczególnie bulwersujące w tej sprawie jest także to, iż dr Bawer Aondo Akaa jest od urodzenia niemal całkowicie sparaliżowany, porusza się wyłącznie na wózku i na co dzień potrzebuje pomocy innych ludzi. Tymczasem w trakcie trwania procesu cztery razy musiał stawiać się w sądzie, był również przesłuchiwany na policji. Obecnie przeciwko niemu toczy się równolegle jeszcze 6 procesów – m.in. we Wrocławiu, w Krakowie, w Nowym Sączu i w Zakopanym. Są one konsekwencją publicznego głoszenia przez dra Bawera Aondo Akaa poglądów na temat ochrony życia dzieci od ich poczęcia oraz jego zaangażowania w działalność organizacji pro-life.

 

Dlatego CMWP SDP stoi na stanowisku, iż orzeczenie wydane przez sąd powinno zostać niezwłocznie uchylone, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w niniejszej sprawie może być uniewinnienie dra Bawera Aondo Akaa z Fundacji PRO – Prawo do Życia od stawianego mu zarzutu.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 13 stycznia 2020 r.

 

Deklaracja wsparcia CMWP SDP dla dziennikarzy pozwanych za materiały o korupcji w szpitalu kierowanym przez Tomasza Grodzkiego

CMWP SDP oświadcza, iż zapowiedzi złożenia pozwów przeciwko dziennikarzom – red. Tomaszowi Duklanowskiemu z Radia Szczecin i red. Samuelowi Pereira z TVP oraz przeciwko profesor Agnieszce Popieli z Uniwersytetu Szczecińskiego przez marszałka senatu Tomasza Grodzkiego są w najwyższym stopniu niepokojące i naruszają zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. Dodatkowo zapowiedzi te są też swoistą próbą zastraszania, ponieważ Pani Profesor jest świadkiem w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim powiązanym z tą samą sprawą. CMWP SDP zapewnia, że udzieli pozwanym nieodpłatnej pomocy prawnej na każdym etapie tego postępowania.

 

7 stycznia 2020 r. marszałek senatu Tomasz Grodzki zapowiedział akty oskarżenia wobec dziennikarzy i profesor US za zniesławienie. Chodzi o sprawę cyklu materiałów prasowych, w których rozmówcy – pacjenci – informują o wręczeniu pieniędzy profesorowi Grodzkiemu w zamian za opiekę medyczną w szpitalu Szczecin-Zdunowo, gdzie obecny marszałek Senatu był dyrektorem w latach 90-tych. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Na razie nikt nie usłyszał w nim zarzutów.

 

Na konferencji prasowej 7 stycznia 2020 r. pełnomocnik Tomasza Grodzkiego poinformował, że do prokuratury zostały złożone zawiadomienia dotyczące zniesławienia marszałka Senatu przez redaktora naczelnego serwisu Tvp.info Samuela Pereirę oraz dziennikarza Radia Szczecin Tomasza Duklanowskiego, a także profesor Agnieszce Popieli z Uniwersytetu Szczecińskiego .

 

Stanowisko CMWP SDP ( z 7.01.20) w tej sprawie było cytowane w mediach wiele razy, poniżej linki do przykładów tych cytowań:

 

https://vod.tvp.pl/video/wiadomosci,07012020-1930,45836521

https://szczecin.tvp.pl/46086743/funkcjonariusz-ub-w-obronie-grodzkiego-marszalek-senatu-zaprzecza-oskarzeniom-o-korupcje

http://radioszczecin.pl/1,399475,komentarz-do-slow-marszalka-grodzkiego-to-zaprze

http://radio.opole.pl/104,306850,dyrektor-cmwp-niech-grodzki-przedstawia-dowody-a&s=3&si=3&sp=3

https://m.niezalezna.pl/304115-sdp-apeluje-ws-prof-popieli-postepowanie-dyscyplinarne-narusza-zasade-wolnosci-slowa

https://www.tvp.info/46080880/dyrektor-cmwp-niech-grodzki-przedstawia-dowody-a-nie-atakuje-dziennikarzy

https://radioszczecin.pl/1,399442,akty-oskarzenia-marszalka-grodzkiego-cmiwp-dekla

 

CMWP SDP w europejskim badaniu pluralizmu mediów

Dr Jolanta Hajdasz z CMWP SDP została zaproszona do grona ekspertów europejskiego projektu badawczego Monitora Pluralizmu Mediów (MPM2020) w 2020 r.   Jest to  narzędzie, które ma badać  ryzyka i zagrożenia dla pluralizmu mediów, ma wskazywać obszary, gdzie potencjalnie występują  jakieś problemy i w jaki sposób można im zaradzić. 27 grudnia 2019 r. zostały przesłane  odpowiedzi CMWP SDP na 16 kluczowych  zdaniem autorów  platformy zagadnień  na temat szeroko rozumianego pluralizmu mediów. Szczegółowe pytania dotyczące Polski to np. : ochrona wolności wypowiedzi (ocena stopnia ew. ingerowania państwa), na ile  dostawcy usług internetowych i platformy internetowe  filtrują lub usuwają treści online w sposób arbitralny, jaki jest wpływ podmiotów komercyjnych na treści publikowane przez wydawców, niezależność mediów lokalnych (regionalnych), udział i pozycja kobiet w mediach, czy ocena wpływów politycznych. Poza opisami obecnej sytuacji mediów w Polsce, w odpowiedziach na zadawane przez ankieterów pytania CMWP SDP  przywołało m.in. kilka swoich stanowisk krytycznie odnoszących się do preferowanych przez autorów badania źródeł informacji z Polski np. apel CMWP SDP do OBWE o większy obiektywizm w raporcie na temat przebiegu wyborów do Sejmu i Senatu (2019) r., blokowanie przez You Tube  profilu Radia Maryja z homilią abpa Marka Jędraszewskiego (2019), czy blokowanie treści konserwatywnych przez platformy internetowe, protest przeciwko krzywdzącej dla Polski ocenie stanu wolności mediów w 2019 r. zawartej w raporcie organizacji “Reporterzy bez Granic”(2019), czy zwrócenie uwagi na jednostronność oceny Rady Języka Polskiego na temat „pasków” w „Wiadomościach” TVP(2019) .

 

Wg informacji ze strony internetowej Centrum Pluralizmu i Wolności Mediów (CMPF) jest ono centrum badawczo-szkoleniowym, którego celem jest rozwój  badań dotyczących wolności i pluralizmu mediów w Europie, a także zapewnienie wsparcia wiedzy w zakresie polityki międzynarodowej, europejskiej i krajowej w procesach stanowienia prawa.  Zostało założone w 2011 r. z inicjatywy Komisji Europejskiej.  Centrum jest współfinansowane przez Unię Europejską. Monitor Pluralizmu Mediów jest projektem realizowanym od 2013. W Polsce jego koordynatorem jest dr hab. Beata Klimkiewicz z Instytutu Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 

W Polskim Radiu 24 o apelu CMWP SDP w obronie prof. Agnieszki Popieli

Postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Agnieszki Popieli narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa – powiedziała dr Jolanta Hajdasz , dyr.  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  w emitowanej na żywo 2 stycznia 2020 r. audycji Gość Polskiego Radia 24 prowadzonej przez red. Michała Rachonia .  30 grudnia 2019 r. CMWP SDP zaapelowało o umorzenie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Agnieszki Popieli w związku z jej publikacjami dotyczącymi wręczania korzyści majątkowej marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu.

 

Apel CMWP SDP w obronie prof. Agnieszki Popieli (tutaj).

 

W audycji  Gość Polskiego Radia 24  wystąpił także red. Tomasz Duklanowski z Radia Szczecin , który mówił o kolejnych zarzutach korupcyjnych wobec marszałka senatu  Tomasza Grodzkiego.  – Wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później będzie miał on proces karny. Ujawniliśmy pięć przypadków korupcji z udziałem marszałka Grodzkiego, a w kolejce jest kilkanaście osób. Jeden z mężczyzn zapowiedział, że jest w stanie poddać się badaniom wariograficznym i to, co powiedział nam, jest w stanie powtórzyć również przed sądem – powiedział red. Tomasz Duklanowski.  Gościem audycji był także Janusz Kowalski, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

 

Wypowiedź Jolanty Hajdasz :  http://https://polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2430097

 

Apel CMWP SDP o umorzenie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Agnieszki Popieli

CMWP SDP z najwyższym niepokojem przyjmuje informację o prowadzeniu postępowania dyscyplinarnego wobec profesor Agnieszki Popieli z Uniwersytetu Szczecińskiego w związku z jej wypowiedziami dotyczącymi Marszałka Senatu RP profesora Tomasza Grodzkiego w mediach społecznościowych oraz apeluje do osób odpowiedzialnych o umorzenie tego postępowania. Jest ono naruszaniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i naruszeniem prawa każdego obywatela Polski do swobody wypowiedzi. Postępowanie to jest też swoistą próbą zastraszenia, ponieważ Pani Profesor jest świadkiem w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim powiązanym z tą samą sprawą.

 

Sprawa ta dotyczy wpisu prof. Agnieszki Popieli na portalu społecznościowym Facebook z listopada b.r. Agnieszka Popiela napisała, że Tomasz Grodzki domagał się 21 lat temu pieniędzy za przeprowadzenie operacji jej chorej na nowotwór mamy. Marszałek Senatu zaprzeczał, a wpis na portalu został później skasowany. Po wpisie prof. Popieli ujawniły się kolejne osoby, które twierdzą, że płaciły profesowi za przeprowadzenie operacji. Obecnie w sprawie korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo, gdzie obecny marszałek Senatu był dyrektorem, śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Na razie nikt nie usłyszał w nim zarzutów. Rzecznik dyscyplinarny prof. Piotr Łaski z Wydziału Prawa Uniwersytetu Szczecińskiego kilka dni temu napisał list do prof. Popieli, w którym informuje, że podstawą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego są oskarżenia pod adresem prof. Tomasza Grodzkiego o przyjęcie 500 dolarów za operację.

 

W ocenie CMWP SDP postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Agnieszki Popieli w przedmiotowej sprawie narusza fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa. Publikując wpisy w mediach społęcznościowych każdy ma prawo przedstawiać swój osobisty punkt widzenia. Zastosowane w tym przypadku przez władze uczelni środki są nieadekwatne do popełnionego czynu, jakim jest publikacja wpisów na FB, szczególnie w sytuacji, gdy wpisy te dotyczą doświadczeń życiowych osoby, która dokonuje wpisu i która własnym nazwiskiem poświadcza prawdziwość podanych przez siebie faktów.

 

CMWP SDP zwraca uwagę, iż karanie autora za publikowane przez niego treści, jak ma to miejsce w przypadku prof. Agnieszki Popieli, może prowadzić do uruchomienia i upowszechnienia w komunikowaniu masowym mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych użytkowników portali społecznościowych i nie podejmowania przez nich trudnych i kontrowersyjnych tematów społecznych. W oczywisty sposób niszczy to zasadę wolności słowa i prowadzi do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi.

 

W związku z powyższym należy przypomnieć, że wolność słowa i prasy podlega ochronie zarówno na gruncie krajowego, jak i międzynarodowego porządku prawnego. W szczególności art. 14 Konstytucji RP stanowi, iż Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, każdy ma prawo do swobody wypowiedzi, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Jak wielokrotnie podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka, swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa. Bez wolnej prasy społeczeństwo demokratyczne nie istnieje.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 30 grudnia 2019 r.

 

Foto:wikipedia.org

CMWP SDP w radiomaryja.pl o misji mediów publicznych

Powszechna akceptacja dla rozwiązłości, seksualizacja wszelkich relacji, pochopne rozwody, czy promowanie niezobowiązujących związków między ludźmi – to zjawiska obecne w sferze publicznej od lat, ale telewizja publiczna mogłaby próbować przeciwdziałać ich dominacji w naszym życiu. (…) Poprzez emisję seriali można próbować promować wartościowe, godne naśladowania postawy życiowe, a już na pewno przeciwstawiać się ideologii LGBT – powiedziała w rozmowie z portalem radiomaryja.pl dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Dr Jolanta Hajdasz zaznaczyła przy tym, iż dostrzega wiele wartościowych rzeczy, które przez ostatnie lata udało się zmienić w telewizji publicznej w jej ofercie programowej.

 

W ocenie dr Jolanty Hajdasz misją telewizji publicznej jest m.in. edukowanie, kształtowanie postaw i motywowanie ludzi w kierunku wartościowych, szlachetnych zachowań. Misja to także  promowanie powszechnie szanowanych i uznawanych wartości, które są zdefiniowane m.in. w prawie naturalnym oraz prawach człowieka. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zaznaczyła, iż dostrzega wiele wartościowych rzeczy, które przez ostatnie lata udało się zmienić w telewizji publicznej w jej ofercie programowej. Trzeba dostrzegać tę wartość, jaką jest poszerzenie oferty programowej telewizji w Polsce o sprawy związane z wyjaśnieniem i popularyzowaniem najnowszej historii Polski, szczególnie o te, których wcześniej w ogóle nie poruszano na antenach TVP. To m.in. tematyka dot. bohaterstwa żołnierzy podziemia niepodległościowego, zbrodni reżimu komunistycznego, a także dostrzeżenie roli Kościoła w powojennych losach Polski i Polaków, choć w tym ostatnim wypadku można nadal postulować bardziej pogłębioną i rzetelną refleksję. Docenić jednak należy z całą pewnością obecność kamer TVP na wielu wydarzeniach, gdzie dzieją się ważne dla katolików rzeczy. To są wartości bezsprzeczne, a tego przed 2016, czyli przed uchwaleniem ustawy o mediach narodowych, nie było. W tematach poruszanych w reportażach, filmach dokumentalnych i przede wszystkim w publicystyce eliminowano przedtem tak wiele osób, tak wiele tematów było w ogóle nie poruszanych przez telewizję publiczną, że dzisiaj wszystko, co telewizja na tym polu robi, jest po prostu o niebo lepsze w stosunku do tego, co było – akcentowała medioznawca.

 

Cały artykuł: https://www.radiomaryja.pl/informacje/tylko-u-nas-dr-j-hajdasz-przy-emisji-seriali-w-telewizji-publicznej-powinna-zaczac-dominowac-chec-promowania-wartosciowych-postaw-zyciowych-a-juz-na-pewno-przeciwstawianie-sie-ideologii-lgbt/

Media publiczne w Holandii. Wizyta studyjna dziennikarzy z Polski z udziałem CMWP SDP

System prasowy Holandii,  finansowanie mediów, ramy prawne,  status dziennikarza oraz funkcjonowanie w praktyce rynku mediów  – to najważniejsze tematy  wizyty studyjnej  do Amsterdamu dla dziennikarzy z Polski. Odbyła się ona w dniach 9-11 grudnia, uczestniczyło w niej 10 osób – Aleksandra Rybińska, Jolanta Hajdasz, Dominika Cosić oraz Wojciech Surmacz, Wiktor Świetlik, Mariusz Pilis, Paweł Badzio, Robert Bogdański,  Grzegorz Górny i Dorota Zielińska, która odpowiadała za organizację i program wyjazdu.

 

Dziennikarze mieli okazję zwiedzić Hilversum Media Park  – kilkunastohektarowy obszar wydzielony w mieście Hilversum niedaleko Amsterdamu, gdzie swoją siedzibę mają największe media  publiczne  w Holandii. Stowarzyszenia nadawców (np. Vpro, Max, Vara) którzy nadają w publicznych kanałach telewizyjnych (np. Nederland 1),  a także w publicznych stacjach radiowych, znajdują się na terenie Media Park.  Są tu także siedziby nadawców niepublicznych, takich jak RTL , w Media Parku zlokalizowane są także firmy producenckie np. Endemol, czy  NEP Holandia oraz muzeum mediów  – Holenderski Instytut  Dźwięku i Wizji.

 

Podstawą holenderskiego systemu medialnego jest tzw. filaryzacja . Najprościej można ją scharakteryzować na przykładzie telewizji publicznej stojącej na wielu “filarach”. Czas emisji programów jest zależny i przydzielany według ilości członków jakie dane stowarzyszenie radia i telewizji posiada. Filaryzacja życia publicznego ma być sposobem na pogodzenie bardzo zróżnicowanego społeczeństwa wielu kościołów i różnych przekonań politycznych.  Protestanci, katolicy i ateiści mają  własne media, a one mają otrzymywać tyle czasu antenowego (i funduszy),  ilu zapisanych i na nią płacących opłaty dana stacja telewizyjna liczy. Szczególne zaciekawienie uczestników wyjazdu wzbudzało  finansowanie (czy dofinansowanie) mediów holenderskich z budżetu państwa za pośrednictwem fundacji i funduszy dedykowanych mediom . Wrażenie na wszystkich zrobiła także informacja o tym iż zwalniany z pracy dziennikarz ma możliwość pobierania nawet 70% swojego ostatniego wynagrodzenia przez 24 miesiące od zwolnienia z pracy .
Wyjazd był zorganizowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Ambasadę Holandii w Polsce .

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu JANA ŚPIEWAKA

CMWP SDP z oburzeniem przyjmuje wyrok skazujący publicystę i działacza społecznego Jana Śpiewaka za zniesławienie mecenas Bogumiły Górnikowskiej, córki byłego ministra sprawiedliwości i apeluje o jego ułaskawienie przez Prezydenta w przypadku złożenia przez niego skargi kasacyjnej.

 

Jan Śpiewak ma zapłacić za zniesławienie 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki. 13 grudnia b.r. zdecydował o tym Sąd Okręgowy w Warszawie. Nie uwzględnił argumentów zawartych we wniosku apelacyjnym oraz opinii CMWP SDP, w której domagaliśmy się jego uniewinnienia. W ocenie CMWP SDP skazanie Jana Śpiewaka stanowi poważne naruszenie jego praw obywatelskich w zakresie wolności słowa.

 

Jan Śpiewak to publicysta i dziennikarz obywatelski, a także zasłużony działacz społeczny i obrońca wyrzucanych ze swoich mieszkań obywateli Warszawy. Stając w obronie słabszych i nierzadko bezbronnych wobec administracyjnych instytucji miasta stołecznego Warszawa sprawił, iż tematyka kontrowersyjnej reprywatyzacji w stolicy stała się znaną opinii publicznej w Polsce, co jest oczywistym działaniem w interesie społecznym.

 

Z niezrozumiałych powodów decyzją najpierw Sądu Rejonowego w Warszawie, a teraz Sądu Okręgowego red. Jan Śpiewak ma ponieść za to surowe konsekwencje w postaci skazania w procesie karnym. W ocenie CMWP SDP jest to naruszenie prawa red. Jana Śpiewaka do swobodnego wyrażania opinii w przestrzeni publicznej, co jest fundamentem funkcjonowania demokratycznego państwa. Bulwersujące jest w tej sprawie także to, iż uzasadnienie wyroku jest niejawne, tak jak i niejawny był cały proces.

 

Jan Śpiewak został oskarżony z art. 212 kk o to, że w 2017 r. na portalu Twitter wyraził opinię, iż mec. Górnikowska jako córka ministra przejęła w 2010 r. kamienicę „metodą na kuratora”. W połowie stycznia 2019 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia orzekł, że działacz miejski jest winny zniesławienia mec. Górnikowskiej i nakazał mu zapłatę 5 tys. zł grzywny i 10 tys. nawiązki na jej rzecz. Uzasadnienie wyroku było niejawne. Apelacje wniosły obie strony. Na rozprawie 13 grudnia b.r. Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał wyrok sądu I instancji i zobowiązał Śpiewaka do zapłaty w/w grzywny i nawiązki, czyli łącznie 15 tys. zł. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku. Tym razem wyrok jest już prawomocny.

 

W ocenie CMWP SDP nie można dokonywać oceny prawnokarnej opisywanego zdarzenia (“zniesławienia”) wyłącznie z punktu widzenia wersji przedstawionej przez oskarżenie, równocześnie abstrahując od realnej oceny działań oskarżycielki prywatnej (mec. Górnikowskiej), które stały się przyczyną skierowanej wobec niej krytyki, a także od szerszego kontekstu społecznego sprawy. CMWP nie podejmuje się także oceny udziału i roli oskarżycielki prywatnej w „”przekształceniach własnościowych” związanych z warszawskimi gruntami. Pragnie jednak zwrócić uwagę, że oskarżycielka wykonuje zawód adwokata, powierzono jej też funkcję we władzach samorządu adwokackiego. Jako osoba publiczna powinna liczyć się z krytyką społeczną, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy budzące poważne kontrowersje, w tym przejęcie zarządzania nieruchomością w budzących wątpliwości okolicznościach i dokonywanie podwyżek czynszów, co powodowało opór społeczny. W tym kontekście opinie formułowane przez Jana Śpiewaka należy rozumieć jako działanie nakierowane na wyjaśnienie sprawy oraz zwrócenie na nią uwagi opinii publicznej. A warto podkreślić, że to właśnie nacisk opinii publicznej walnie przyczynił się do ujawnienia wielu poważnych nieprawidłowości oraz do powołania komisji weryfikującej kwestie związane z reprywatyzacją warszawskich gruntów.

 

Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: „Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe. ” Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

 

W ocenie CMWP SDP wszystkie te akty prawne w/w wyrok lekceważy. CMWP SDP stoi przy tym na stanowisku, że wyrok skazujący w niniejszej sprawie stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno Jana Śpiewaka, jak i innych społeczników lub dziennikarzy, do podejmowania tematyki nieprawidłowości przy reprywatyzacji gruntów warszawskich. Skazanie Jana Śpiewaka powoduje zatem tzw. efekt mrożący. Jest to nie do pogodzenia z aktywizmem społecznym obywateli, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać trudne i kontrowersyjne sprawy, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

 

W ocenie CMWP SDP wyrok ten nie odpowiada międzynarodowym standardom w dziedzinie wolności słowa. Nie służy on założonym przez ustawodawcę celom postępowania karnego, lecz tłumieniu krytyki, która stanowi niezbędny element demokratycznego państwa . Przyczynia się w ten sposób do niszczenia wolnej debaty, godząc w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz dyr. CMWP SDP

Warszawa, 13 grudnia 2019 r.

https://cmwp.sdp.pl/protest-cmwp-sdp-przeciwko-skazaniu-jana-spiewaka/

W rocznicę wybuchu stanu wojennego w Zamościu zniesiono cenzurę !

Sąd Okręgowy w Zamościu (odwoławczy) na posiedzeniu niejawnym 13 grudnia b.r. zmienił postanowienie Sądu I instancji i oddalił wniosek Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Zamościu o udzielenie zabezpieczenia w procesie o naruszenie dóbr osobistych przedsiębiorstwa przez publikacje na jego temat w tygodniku. Oznacza to, iż Sąd cofnął tygodnikowi zakaz publikacji na temat PGK Zamość, jaki został wydany na posiedzeniu 4 listopada. b.r. To cenzurowanie „Tygodnika Zamojskiego” w ocenie CMWP SDP było skandaliczne, dlatego objęliśmy tę sprawę monitoringiem CMWP SDP i najszybciej jak było to możliwe przesłaliśmy do Sądu nasze stanowisko . Cieszymy się, że udało się cofnąć zakaz publikacji i że Sąd podejmując dziś decyzję uwględnił argumentację CMWP SDP.

 

22 listopada 2019 r. CMWP SDP wyraziło protest przeciwko postanowieniu Sądu Okręgowego w Zamościu zakazującemu “Tygodnikowi Zamojskiemu” publikowania artykułów na temat Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Zamościu oraz nakazującemu tygodnikowi usunięcie ze strony internetowej www.tygodnikzamojski.pl artykułów dotyczących przedsiębiorstwa. Zgodnie z postanowieniem Sądu zakaz publikacji miał obowiązywać co najmniej 11 miesięcy. W ocenie CMWP SDP było to złamanie fundamentalnej dla demokratycznego państwa zasady wolności słowa.

 

Dziennikarka tygodnika red. Jadwiga Hereta w sierpniu 2018 roku opisała w artykule “Centralne Biuro Antykorupcyjne w PGK”, że zamojska spółka PGK wybrała w przetargu na budowę farmy fotowoltaicznej ofertę miejscowej firmy za 8,5 mln zł, odrzucając o 2 mln tańszą propozycję firmy z Gdańska. Rada Nadzorcza  PGK stwierdziła nieprawidłowości w przetargu i zawiadomiła prokuraturę. Postępowanie prokuratorskie w tej sprawie trwa, jest przedłużone do 20 grudnia.

 

We wrześniu do Sądu Okręgowego w Zamościu wpłynął pozew o ochronę dóbr osobistych Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej  przeciwko wydawnictwu, redaktorowi naczelnemu Michałowi Kamińskiemu i autorce tekstów. 4 listopada b.r. Sąd Okręgowy w Zamościu wydał postanowienie zabezpieczające, zakazując “Tygodnikowi Zamojskiemu” (Wydawnictwo Zamojskie) publikacji na temat miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej (PGK) przez 11 miesięcy. Wydawca ma też usunąć ze strony internetowej artykuły na temat spółki.

 

19 listopada b.r. CMWP SDP  objęło monitoringiem sprawę z powództwa Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej (PGK) w Zamościu przeciwko “Tygodnikowi Zamojskiemu” oraz  zgłosiło  do Sądu Okręgowego w Zamościu  (22 listopada b.r.) zastrzeżenie na postanowienie Sądu zakazującego  tygodnikowi publikowania artykułów na temat PGK oraz nakaz usunięcia ze strony internetowej www.tygodnikzamojski.pl artykułów dotyczących przedsiębiorstwa. W swoim stanowisku CMWP SDP podkreśla, iż sporne artykuły powstały w ramach realizacji ochrony ważnego interesu społecznego. Poruszony w inkryminowanych artykułach “Tygodnika Zamojskiego” temat jest bardzo istotny i budzi duże zainteresowanie czytelników, ponieważ dotyczy newralgicznych i kluczowych dla opinii publicznej spraw, jakimi są zawsze procedury związane w wydatkowaniem publicznych środków finansowych. Prasa ma nie tylko prawo, ale i obowiązek informować społeczeństwo o możliwych nieprawidłowościach w tym zakresie, a wszelkie informacje na ten temat nie powinny być ukrywane przed opinią publiczną. Uzasadnionym interesem społecznym przemawiającym za publikacją artykułów jest również ochrona prawa społeczeństwa do informacji. CMWP SDP w sowim stanowisku zwróciło uwagę, iż m.in. po krytycznych artykułach “Tygodnika Zamojskiego” na temat PGK, Rada Nadzorcza tego przedsiębiorstwa stwierdziła nieprawidłowości w procedurze przetargowej i zawiadomiła o tym prokuraturę . Postępowanie w tej sprawie nadal trwa, jest przedłużone do 20 grudnia b.r. Już ten fakt jest bezspornym uzasadnieniem zainteresowania środków masowego komunikowania, w tym „Tygodnika Zamojskiego” przedsiębiorstwem PGK w Zamościu oraz czyni całkowicie niezrozumiałym zakaz jakichkolwiek publikacji na jego temat . W ocenie CMWP SDP jest to praktyka porównywalna z cenzurą prewencyjną, której stosowanie jest w Polsce konstytucyjnie zakazane. CMWP SDP pragnie podkreślić, że zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są wszystkie organy państwowe. Opisana praktyka sądowa budzi więc zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by wskazane wyżej orzeczenie miało się przyczynić do wzmocnienia demokracji czy respektowania zasady wolności słowa.

 

Źródło: CMWP SDP

Red. Hanna Szumińska z wikiduszniki.pl uniewinniona! Decyzja Sądu zbieżna z opinią CMWP SDP

Uniewinnieniem zakończyła się sprawa red. Hanny Szumińskiej z portalu wikiduszniki.pl. Sąd Apelacyjny w Poznaniu 12 grudnia br. ogłosił wyrok, w którym uniewinnił dziennikarkę oskarżoną o przestępstwo zniesławienia z art. 212. Sędzia Ewa Taberska w ustnym uzasadnieniu swojego werdyktu stwierdziła, że oskarżona dziennikarka nie może zostać skazana, ponieważ nie przekroczyła zawodowych norm etycznych oraz używała w swoich publikacjach sformułowań hipotetycznych. Sąd podkreślił, iż wyjazd radnego i funkcjonariusza policji za publiczne pieniądze jest faktem, który miał prawo zostać przedstawiony opinii publicznej, a dziennikarz zawsze może stawiać pytania. Funkcjonariusze publiczni muszą się też liczyć z tym, że media interesują się ich działalnością. Dziennikarz, oprócz informowania opinii publicznej ma prawo także zainteresować swoich odbiorców. Red. Hanna Szumińska próbowała dotrzeć do informacji, wykonywała swoją pracę dziennikarską i nie miała zamiaru nikogo zniesławić.

 

Przypomnijmy, iż red. Hanna Szumińska została oskarżona o przestępstwo z art. 212 § 2 k.k., które miało polegać na pomówieniu dwóch osób: lokalnego radnego oraz funkcjonariusza Policji. Na portalu internetowym wikiduszniki.pl oraz w gazecie „Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej” w styczniu 2018 r. Hanna Szumińska opublikowała felieton, w którym stawiała pytania, czy radny „załatwił” policjantowi darmowy wyjazd zagraniczny do Estonii, w zamian za odstąpienie od czynności służbowych (nieodebranie prawa jazdy). Jej krótka publikacja na ten temat ( około 2 tysięcy znaków) stały się przyczyną wniesienia aktu oskarżenia oraz wydania przez Sąd Rejonowy w Poznaniu wyroku skazującego. Od tego orzeczenia pełnomocnik Hanny Szumińskiej wniósł apelację. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło tę rozprawę monitoringiem, obserwatorem procesu była red. Aleksandra Tabaczyńska. W ocenie CMWP SDP skazanie dziennikarki za ten artykuł był rażącym naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Sąd Rejonowy uznał przy tym, iż dziennikarka dopuściła się dwóch odrębnych czynów i wymierzył jej dwie kary (i przez to dwie tzw. nawiązki finansowe na cele społeczne). Oznacza to dwukrotne skazanie za jeden czyn, wbrew przepisom prawa karnego materialnego oraz poglądom judykatury w tej materii. Tymczasem dziennikarka działała w interesie społecznym i w ogóle nie powinna być skazana za ten artykuł. Takie stanowisko CMWP SDP przesłało do Sądu.

 

Więcej na ten temat tutaj

Kolejna rozprawa i nowe kontrowersje wokół byłego członka Rady Programowej TVP3 Gdańsk

Współpraca ze Służbami Bezpieczeństwa, rekomendacja samego siebie na członka Rady Programowej TVP3 Gdańsk oraz oszczercze, wulgarne i antyżydowskie publikacje były podstawą do podjęcia realizacji materiału telewizyjnego, który stał się tematem sporu pomiędzy red. Henrykiem Jezierskim, dziennikarzem motoryzacyjnym, a red. Joanną Strzemieczną – Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk. Proces z oskarżenia Jezierskiego toczy się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, w XV Wydziale Cywilnym. Kolejna już rozprawa przeciwko Strzemiecznej – Rozen odbyła się w dniu 3 grudnia 2019 roku. 

 

Przedmiotem sporu jest wyemitowany w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny, autorstwa Agaty Mielczarek, dotyczący wyborów członków do Rady Programowej w tejże stacji oraz w Radiu Gdańsk. Znalazły się w nim, na podstawie danych z IPN, odniesienia m.in. do osoby redaktora Jezierskiego, w kontekście jego domniemanej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Jezierski temu zaprzecza. Sprawę prowadził sędzia Piotr Kowalski. Powód Henryk Jezierski spóźnił się na rozprawę. Reprezentowała go jego córka, mecenas Małgorzata Jezierska-Wojdak. Na rozprawę stawiła się pozwana Joanna Strzemieczna – Rozen wraz z pełnomocnikiem mecenasem Wenantym Plichtą.

 

Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy toczący się proces sądowy obserwuje Maria Giedz. Do Sądu zostało wysłane stanowisko CMWP SDP w przedmiotowej sprawie.

 

Rozprawa, podczas której zeznawała tylko pozwana Joanna Strzemieczna-Rozen toczyła się prawie pięć godzin i zakończyła się jej odroczeniem do dnia 17 stycznia 2020 roku.

 

Mecenas Jezierska-Wojdak dołączyła do akt sprawy decyzję nr 1041/OP/2019 wydaną przez IPN 11 maja 2019 r., w której widnieje stwierdzenie, że „Henryk Jezierski nie był pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa i w archiwach IPN nie zachowały się dokumenty wytworzone przez niego lub przy jego udziale”… Jednocześnie dokument zawiera informację, że w IPN zostały odnalezione zapisy ewidencyjne, z których wynika iż Henryk Jezierski został zarejestrowany jako kandydat na tajnego współpracownika, a następnie przerejestrowany na tajnego współpracownika. Znajduje się też zapis z 2005 r. o odmowie współpracy oraz że w 2010 r. akta Wydziału „C” WUSW zmikrofilmowano i zniszczono.

 

Pełnomocnik strony przeciwnej złożył wniosek o anulowanie dokumentu z 11 maja 2019 r., bowiem w czerwcu 2019 r. nastąpiła zmiana systemu prawnego i w świetle nowych unormowań takiej decyzji IPN nie wydałby powodowi. Jest więc ona bezprzedmiotowa i należy ją usunąć z obrotu prawnego – tłumaczył. Jednocześnie złożył do akt sądowych artykuł napisany przez Henryka Jezierskiego i opublikowany na stronie internetowej prowadzonej przez powoda w dniu 15 lutego 2019 r., a zatytułowany „Z rejestru SB na listę PiS”.

 

Sprzeciwiła się temu mec. Jezierska-Wojdak, twierdząc, że nie jest to istotne, gdyż w artykule tym powód, czyli Jezierski zarzuca działalność agenturalną innym osobom nie związanym z toczącą się sprawą przeciwko pozwanej Strzemiecznej-Rozen. Sąd przyjął ten materiał dowodowy i uznał, że sam oceni, czy ma on jakąś wartość dla toczącego się procesu.

 

Pełnomocnik powoda chciała, aby dopuszczono do sprawy „prywatne nagranie” Agaty Mielczarek. Zostało ono, jak twierdziła Jezierska-Wojdak, wykonane w ukryciu podczas rozmowy Mielczarek z Henrykiem Jezierskim. Plichta wniósł o oddalenie tego wniosku i zaczął wyjaśniać, że powód był obecny przy nagraniu. Sędzia Piotr Kowalski dopuścił ten dowód.

 

Mec. Plichta dodał, że Henryk Jezierski w swojej wcześniejszej wypowiedzi zeznał, iż wielokrotnie kontaktował się z SB. Dlatego Plichta wniósł o nakazanie IPN przedłożenia Sądowi kontaktów Jezierskiego ze Służbami Bezpieczeństwa. Chodziło o przedstawienie listy funkcjonariuszy zatrudnionych w wydziale III w latach 1987-1990. Na podstawie zeznań funkcjonariuszy można będzie ustalić, czy doszło do współpracy powoda z SB i w jakim zakresie.

 

Jezierska-Wojdak złożyła sprzeciw, gdyż jej zdaniem jest to spóźniony wniosek. Pełnomocnik powoda drążyła temat dalej, podkreślając, że autorka materiału telewizyjnego wymusiła na Henryku Jezierskim taką wypowiedź, z której wynika, że się przyznaje do współpracy z SB.

 

Sędzia Kowalski przerwał tę dyskusję, a raczej przepychankę słowną i zarządził kontynuowanie przesłuchania strony.

 

Do głosu została dopuszczona Joanna Strzemieczna-Rozen. Wyjaśniała na czym polega jej praca w telewizji gdańskiej. Mówiła, że najważniejszym programem jest Panorama, kto jest kierownikiem Panoramy, ilu jest wydawców i jak rozkłada się ich praca w ciągu siedmiu dni tygodnia. Na pytanie, gdzie i kiedy powstała idea przygotowania tego materiału odpowiadała, że są kolegia podczas których analizuje się już wyemitowane materiały oraz robi plany na najbliższy okres. W kolegium uczestniczą wydawcy, a także reporterzy, którzy pracują nad tymi materiałami.

 

– Znaliśmy decyzję Rady Mediów Narodowych. Niektóre osoby wprowadzone do Rad Programowych budziły kontrowersje – mówiła Strzemieczna-Rozen. – Jak tylko informacja z nazwiskami ukazała się w internecie (listy Rady Programowej były publikowane w wielu miejscach) rozdzwoniły się telefony od osób oburzonych faktem, że powód został powołany w skład Rady Programowej.

 

Przyczyną tego był fakt, że wielu dziennikarzy, zwłaszcza ze starszego pokolenia, śledzi publikacje IPN-u, a książka Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym” wydana w 2015 r. wzbudziła w środowisku duże zainteresowanie. Jezierski jest w niej wymieniony jako m.in. TW (tajny współpracownik).

 

– Wielu kolegów było oburzonych faktem wprowadzenia Jezierskiego do Rady Programowej TVP3 Gdańsk i tym, że to on jako były TW ma doradzać i oceniać obecną pracę dziennikarzy – wyjaśniała pozwana.

 

Strzemieczna-Rozen odmówiła podania nazwisk osób, które bezpośrednio do niej dzwoniły, bo obawia się nękania ich przez powoda. Jedna z tych osób już ma proces karny z oskarżenia Jezierskiego.

 

Kwestia wprowadzenia Henryka Jezierskiego do Rady Programowej gdańskiej telewizji nie była jedyną przyczyną, dla której kolegium telewizyjne zdecydowało się na przygotowanie materiału wyemitowanego 27 stycznia 2017 r.

 

– Młodzi dziennikarze przyszli do mnie i pokazali ileś antysemickich publikacji powoda. Nawet pisała o tym „Gazeta Wyborcza” – dodała Strzemieczna-Rozen. – W tekście, publikowanym w internecie, „Cel uświęca trupy” powód obraził osoby nieżyjące, m.in. Lecha Kaczyńskiego, marszałka Piłsudzkiego. Użył zwrotu „agitacyjne gudłajstwo”, „małostkowy kurdupel realizujący żydowskie geszefty”, „szabas goni obrzezane mózgi” i wiele innych. Są to obraźliwe określenia dla narodu żydowskiego. To był ten drugi powód, dla którego się zajęliśmy.

 

Mec. Plichta wskazał, że najbardziej bulwersujące w tym artykule autorstwa Jezierskiego są zdania: „Z Warszawy wyleciał mściwy, małostkowy kurdupel bezwzględnie realizujący żydowskie geszefty”, czy: …”stawiania na piedestały nijakiego Józefa Piłsudzkiego, litewskiego przybłędy z pochodzenia, który przez wnikliwych badaczy historii (nie mylić z „historykami”) znany jest m.in. jako agent austriacko-niemiecki o pseudonimie „Ziuk”, tchórz (dezercja przed Bitwą Warszawską), zakompleksiony żołdak (…) i usłuszne narzędzie żydomasonerii…”

 

– Trzecim powodem jest to, że zwrócili się do nas ludzie z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, którzy negowali powołanie powoda do Rady Programowej – wyjaśniała pozwana. – Osoba, która ma wejść w skład Rady musi być rekomendowana, w tym przypadku przez Zarząd Główny KSD. Tylko, że powód zarekomendował się sam. W tym czasie oddział gdański KSD był już rozwiązany.

 

– Na poniedziałkowym kolegium zadecydowaliśmy, że zajmiemy się tą sprawą, materiał został wyemitowany w piątek – kontynuowała Strzemieczna-Rozen. – Zdecydowaliśmy też, że program zrealizuje młoda reporterka urodzona w 1992 r., bardzo dobra, rzetelna dziennikarka (Agata Mielczarek), która z racji młodego wieku nie będzie podejrzewana o stronniczość.

 

– Redaktor Agata Mielczarek uzyskała w IPN wszystkie materiały, którymi dysponuje Instytut – mówiła pani dyrektor. – Miała dostęp do materiałów źródłowych. Autor książki wypowiada się w programie. Pokazał, że najpierw był to zapis KTW, a następnie K przekreślono i zostało TW. Wicenty mówił, że materiały zostały zniszczone, że to czym dysponował było kopiami. Mielczarek nie widziała żadnego dokumentu napisanego odręcznie przez powoda, ale widziała wszystko, co pokazał jej historyk. Były tam też informacje o wyjazdach za granicę w 1983 r., kiedy nikt nie dostawał paszportu.

 

Pozwana była pytana przez mec. Jezierską-Wojdak m.in. o to, czy Wicenty w rozmowie z Mielczarek, czyli autorką materiału komentował współpracę Jezierskiego z SB. Strzemieczna-Rozen wielokrotnie powtarzała, że nie uczestniczyła w powstawaniu materiału. Tłumaczyła, że dyrektor tak dużej instytucji, jaką jest telewizja nie może uczestniczyć we wszystkich realizacjach. Autorka kontaktowała się ze swoją szefową.

 

– Ja jedynie prosiłam na kolegium, aby uwzględnić dwie strony. Materiał obejrzałam dopiero na antenie – wyjaśniała Strzemieczna-Rozen. – Nie wiem jaki był odzew po emisji tego materiału. Wiem tylko tyle, że środowisko dziennikarskie interesuje się takimi sprawami, bo to są sprawy niezałatwione. Pokazaliśmy, że jest taki problem. W tej sprawie w ciągu 5 minut wypowiadało się 6 osób, w tym powód dwa razy, trzymając książkę i wiedząc o co chodzi. W tym materiale pokazaliśmy kontrowersje wokół Rad Programowych. Jedną z tych trzech kontrowersji była współpraca Jezierskiego z SB.

 

Strzemieczna-Rozen mówiła też o tym, że powód, kiedy był członkiem Rady Programowej wielokrotnie ją obrażał używając wulgarnych słów, na co ma świadków. Rzucał oszczerstwa na jej temat. Uczestniczył w posiedzeniach Rady do momentu odwołania go przez Radę Mediów Narodowych.

 

– Wulgaryzmy i oszczerstwa stosowane wobec mnie przez Jezierskiego doprowadziły mnie do desperacji, i w marcu 2018 r. wzięłam wszystkie otrzymane od niego maile i poszłam na policję oraz do prokuratury. Do dzisiaj nie zareagowano na to – przyznaje Strzemieczna-Rozen. – Wiem, że powód miał pseudonim „Jurek”, a jego zadaniem było zdobywanie informacji w środowisku dziennikarskim, ale ten jego „dorobek” został zniszczony, co jest powszechnie znane.

 

Dyrektor telewizji była też pytana o kryterium doboru osób wypowiadających się w materiale. Wyjaśniała więc, powtarzając po raz kolejny, że dwa razy wypowiadał się powód, była wypowiedź autora książki, szefowej Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, dziennikarza współpracującego z Jezierskim w latach 80. XX w. oraz przewodniczącego Rady Mediów Narodowych. Podkreślała, że nikt nie został pominięty. Wyjaśniała też, że dziennikarze pracujący w TVP byli objęci obowiązkiem oświadczeń lustracyjnych, a członkowie Rad Programowych też powinni takie oświadczenia składać.

 

Pytano ją również o to, czy red. Mielczarek miała inny kontakt z powodem niż ten podczas nagrania. Strzemieczna-Rozen twierdziła, że Mielczarek nie znała powoda. Wcześniej skontaktowała się z nim telefonicznie i pojechała na nagranie. Sama pozwana nie rozmawiała z powodem poza kontaktami z nim w Radzie Programowej TVP3 Gdańsk i to tylko do momentu odwołania go z Rady Programowej decyzją Rady Mediów Narodowych z czerwca 2018 r.

 

Po tym fakcie pojawiły sią w internecie, na portalu powoda, oszczercze publikacje dotyczące Daniela Wicentego oraz Strzemiecznej-Rozen. Pozwana nie pamiętała, czy po wyemitowaniu materiału powód żądał sprostowania. Nie znała też treści odpowiedzi powoda skierowanej do RMN, wiedziała jedynie, że zwrócił się ze skargą do RMN.

 

Po obszernym i bardzo szczegółowym zeznaniu Strzemiecznej-Rozen pytania do pozwanej kierowała pełnomocnik Henryka Jezierskiego. Pytała o to samo, o czym już pozwana mówiła. Dociekała i to kilkakrotnie, kto był pomysłodawcą zrealizowania programu? Skąd znała skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk? Jakie było kryterium doboru osób wypowiadających się w materiale? Dlaczego nie chce podać nazwisk osób, które oburzone na nowy skład Rady Programowej dzwoniły do telewizji? W pytaniach pojawiały się sugestie, prośby o zdanie pozwanej na dany temat. Przy okazji tych dziesiątek pytań pojawiło się stwierdzenie, na podstawie wypowiedzi red. Marka Formeli, dziennikarza, który pracował z Jezierskim w tej samej redakcji w latach 80-tych., że Jezierski w tamtych czasach był politycznym dziennikarzem, że dzwoniono do niego z SB, że obsługiwał egzekutywy PZPR i podpisywał się pseudonimem.

 

Strzemieczna-Rozen kilka razy stwierdziła, że powiedziała już wszystko co wie na dany temat. Dodała jednak, że 13 grudnia 2016 roku gdańska telewizja wyemitowała program dotyczący publikacji Wicentego, w którym mówiono o pozytywnej i negatywnej weryfikacji dziennikarzy (Jezierski był pozytywnie zweryfikowany). Po tej audycji Henryk Jezierski nie zareagował.

 

Po ponad godzinnym zadawaniu pytań, które były często jednym pytaniem w różny sposób sformułowanym Wysoki Sąd pouczył mec. Jezierską-Wojdak, że nie może prosić o komentarze pozwanej.

 

Mec. Plichta w imieniu pozwanej wyjaśnił, że dyrektor gdańskiej telewizji nie uczestniczyła w wyborze Rady Programowej dokonanej przez Radę Mediów Publicznych. Jezierska-Wojdak nadal jednak drążyła sprawę już nie Rady a red. Mielczarek: czy odmówiła realizowania tego programu? Czy była do tego zmuszana? Czy i jak kontaktowała się z powodem? Czy znała książkę autorstwa Wicentego? Czy pani wie, że autorka programu przystępując do jego realizacji mogła mieć wiedzę historyczną?”. Pełnomocnik Jezierska-Wojdak sugerowała też wydarzenia, przy których pozwana nie była obecna.

 

Po raz kolejny doszło do przepychanki słownej pomiędzy pełnomocnikami obu stron. Sędzia Piotr Kowalski, będąc zmęczonym tymi „dociekliwymi” pytaniami stwierdził, że nie chce opinii, tylko fakty, że te wszystkie pytania można było zadać w 15 minut, że to przekrzykiwanie się jak na jarmarku uwłacza powadze Sądu.

 

Henryk Jezierski, jak i jego pełnomocnik nie dali za wygraną, pytali o złoty zegarek kupiony przez telewizję, o wykształcenie Daniela Wicentego, pracownika IPN, co było powodem doboru do programu wypowiedzi Marka Formeli?…

 

Wysoki Sąd zadecydował o zakończeniu przesłuchania. Postanowił zwrócić się do IPN o nadesłanie akt paszportowych Henryka Jezierskiego do roku 1989; dołączyć do akt odpis nagrania zarejestrowanego przez świadka Mielczarek w trakcie rozmowy z Jezierskim przed emisją programu i wykonać kopię dla pełnomocników stron, a także zwrócić się do IPN o wykaz funkcjonariuszy SB w latach 1986-1989 III Wydziału UWSW w Gdańsku. Dopuścił też jeszcze jedną rozprawę, która odbędzie się 17 stycznia 2020 roku o godzinie 14.30.

 

Opracowanie i fot. Maria Giedz