Michał Majewski: Nie będę prosił o prawo łaski, grzywnę zapłacę sam

Nie będę organizował zbiórek, by zapłacić wysoką grzywnę za obronę laptopa Latkowskiego. Zapłacę ją sam. Nie będę też wnosił o prawo łaski do prezydenta po wyroku skazującym mnie za ochronę źródeł informacji – napisał w oświadczeniu były dziennikarz „Wprost” Michał Majewski odnosząc się do wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który potrzymał orzeczenie pierwszej instancji skazujące go na 18 tys. grzywny.

 

Sprawa dotyczyła akcji funkcjonariuszy ABW w  redakcji „Wprost” w 2014 roku, którzy domagali się wydania nośników nagrań podsłuchanych rozmów z udziałem polityków ówczesnego rządu PO-PSL.  Dziennikarze nie chcieli ujawnić źródeł informacji i wydać nośników. W gabinecie ówczesnego redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskiego doszło do szarpaniny.

 

W lutym 2020 r. Sąd Rejonowy w Warszawie skazał m.in. Michała Majewskiego na grzywnę w wysokości 18 tys. zł uznając go winnym przestępstwa z art. 224 par. 2 Kodeksu karnego, zgodnie z którym „podlega karze ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej”.

 

W grudniu wyrok ten podtrzymał sąd drugiej instancji. Po upublicznieniu przez Majewskiego tej informacji, decyzja sądu spotkała się z ostrą krytyką środowiska dziennikarskiego. Protest w tej sprawie wystosowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP (czytaj TUTAJ).

 

W poniedziałek wieczorem na portalu Onet.pl ukazało się oświadczenie Michała Majewskiego, w którym skomentował wyrok sądu. Poniżej jego pełna treść.

 

Nie będę organizował zbiórek, by zapłacić wysoką grzywnę za obronę laptopa Latkowskiego. Zapłacę ją sam. Nie będę też wnosił o prawo łaski do prezydenta po wyroku skazującym mnie za ochronę źródeł informacji. Skąd bierze się moja decyzja i dlaczego ją podejmuję?

 

„Poproś prezydenta o łaskę, sprawa jest przecież ewidentna”, „Daj tylko sygnał, a zbierzemy te blisko 20 tysięcy na grzywnę i opłaty sądowe w trzy kwadranse”, „Nie można zbierać na grzywnę? Zbierzemy na coś innego, przekażemy i będziesz miał z czego zapłacić. Wielu się dorzuci, niezależnie od poglądów!” – takich wiadomości odebrałem w ostatnich dniach wiele.

 

Co tu kryć? Było to wzruszające, bo głosy szły absolutnie w poprzek okopów polsko-polskiej wojny. Odezwali się ci, którzy wklejają na Facebooka osiem gwiazdek, ci którzy są za obecną władzą, wreszcie ci, którzy patrzą na to wszystko z półdystansu.

 

Dużo osób po prostu poczuło, że w tamtej scenie w gabinecie naczelnego Wprostu, przed blisko siedmiu laty, nie szło o jakiś płaski spór, ale o zasadę fundamentalną. Taką oto, że funkcjonariusze tajnych służb przemocą nie powinni wyrywać dziennikarzowi laptopa, w którym ma wiadomości od informatorów zastrzegających anonimowość.

 

A gdy jednak do takich scen dojedzie, dziennikarz, bez stosowania przemocy, ma prawo, a nawet obowiązek, powiedzieć: „Nie”.

 

Rozumieli to dziennikarze z najróżniejszych stron od Onetu, przez WP, TVN, Rzeczpospolitą, RMF, Dziennik po Gazetę Polską, czy Sieci. We wspólnym oświadczeniu pisali w 2014 roku: „Stop, tak władza postępować wobec mediów nie może”.

 

No dobrze, powie ktoś. Widać, że masz poczucie niesprawiedliwego potraktowania. Dlaczego nie zbierzesz tych pieniędzy w trzy kwadranse albo nie poprosisz o łaskę?

 

Tu muszę się do czegoś przyznać. Ów wyrok skazujący mnie na grzywnę zapadł 11 grudnia, ładne kilka tygodni temu. Nie pochwaliłem się tym długo, czułem absmak związany z tym rozstrzygnięciem. Musiałem to sobie ułożyć w głowie. Może to jest myślenie naiwne, ale kiedy idziesz do Pałacu Sprawiedliwości, jakim jest sąd, masz prawo oczekiwać, że spotkasz tam ludzi, którzy widzą kontekst, rozumieją zderzenie fundamentalnych racji, potrafią to wyważyć i brać pod uwagę przy podjęciu decyzji.

 

Tak się nie stało, a nie kryję, że liczyłem na rozważniejszą refleksję sądu.

 

Nie chcę wchodzić w argumentację, czy kryła się za tym polityka, poglądy, zbyt wąskie widzenie świata. Nie mam wystarczających przesłanek, by prowadzić takie dywagacje. Ale cała ta sytuacja, jej absurdalność doprowadziły mnie do przekonania, że takich sytuacji tygodniowo w kraju muszą być dziesiątki. Gdy człowiek w sytuacji oczywistej zostaje potraktowany niesprawiedliwie przez system.

 

Nie, nie prowadzi mnie to do pomysłu założenia Biura Interwencji Obywatelskiej, do jeżdżenia po kraju, szukania przykładów patologii, nie będę czytał tysięcy stron akt sądowych, które mnie przysypią. To nie jest mój żywioł i nie moja natura.

 

Co do dalszych kroków. Doszedłem do wniosku, że nie mam w dzisiejszej sytuacji moralnego prawa wykorzystywania własnej uprzywilejowanej pozycji do zbierania pieniędzy, czy ubiegania się o akt prezydenckiej łaski. Przekazałem wyroki Rzecznikowi Praw Obywatelskich, by zbadał, czy w jego ocenie sprawa nadaje się na kasację. Rozważę też, czy nie złożyć skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ale nie będę zbierał pieniędzy, ani ubiegał się o łaskę. Dlaczego?

 

Byłem znanym dziennikarzem, zdobyłem w tym zawodzie wszystko, co było do zdobycia, jestem partnerem w dobrze prosperującej w firmie doradczej Bridge, obserwuje mnie na Twitterze blisko 100 tysięcy ludzi, mam na wyciągnięcie ręki liderów opinii. Inni, niesprawiedliwie potraktowani, nie mają takich możliwości dotarcia do decydentów. Po prostu w mojej opinii, nie mam moralnych podstaw, by korzystać ze swej pozycji.

 

Odbyłem w zeszłym tygodniu rozmowę z Piotrem Wysockim, który jest szefem Bridge, a w latach 90. był jednym z najlepszych dziennikarzy śledczych i ciągle pozostaje czuły na kwestie wolności słowa oraz sprawę reporterskiej ochrony źródeł informacji. I Wysocki powiedział rzecz, która przeważyła w moim myśleniu o tej historii. Urządzanie zbiórki, która byłaby omijaniem systemu i puszczaniem oka, oznaczałoby rozmienianie się na drobne. Chcesz mówić o ważnych sprawach, zasadach, łamaniu reguł, a jednocześnie zbierasz „pieniądze na laptopa”, które są w rzeczywistości zbiórką na grzywnę? Nie przystoi.

 

Nie chcę niesmaku, gdy z mojego punktu widzenia stało się coś istotnego, jeśli idzie o zasady związane z wolnością słowa i ochroną źródeł informacji.

 

W kwestii ułaskawienia. Myślę, że ta sprawa doskonale nadaje się na zastosowanie aktu łaski. Ale nie będę o to wnosił do prezydenta. I nie ma to kompletnie nic wspólnego z polityką, czy poglądami. Chodzi o to, że za sprawą mojej sytuacji mogłoby to zostać odczytane jako wykorzystywanie pozycji we własnej sprawie. Bo historia była głośna, bo jestem znany, mam relacje z liderami opinii, wpływowymi politykami, urzędnikami, czy dziennikarzami.

 

Nie chciałbym, żeby ktoś zaczął się zastanawiać nad tym w ten sposób: „Ciekawe, czy na takie ułaskawienie mógłby liczyć dziennikarz z powiatowego miasteczka, który zderzył się z lokalnym układem władzy? Zapewne miałby niewielkie szanse, bo nie ma tej rozpoznawalności, a o jego sprawie szerzej nikt by się nie dowiedział”.

 

Nie czułbym się komfortowo, gdyby takie głosy pojawiały się w debacie i gdyby wychodziły na pierwszy plan.

 

Broń Boże, nie chcę robić z siebie ofiary. Po prostu chcę mieć mandat i czystą kartę do mówienia głośno o mrożącym charakterze takich rozstrzygnięć sądowych na postawy dziennikarzy, o niewystarczającej ochronie ze strony wydawnictw, o braku wyobraźni przy wydawaniu takich wyroków. To jest ważne i dotyczy wszystkich, niezależnie od poglądów.

 

Na koniec, dziękuje za głosy wsparcia, za oferty finansowej pomocy. Były szczere, autentyczne, a ich autorzy nie szukali rozgłosu. Jeśli uznacie za stosowne przekażcie te pieniądze na pomoc reporterom. Może gdzieś w małych miasteczkach, z dala od stolicy. Tym, którzy nie mają takich zasięgów i możliwości. Też to zrobię, gdy tylko uporam się z własną grzywną.

 

opr. jka, źródło: Onet.pl, fot. YouTube

 

Olga Mickiewicz-Adamowicz przechodzi do Radia 357

Wybitna reportażystka radiowa Olga Mickiewicz-Adamowicz odchodzi z Polskiego Radia i przechodzi do Radia 357.

 

Dziennikarka, której teksty publicystyczne możemy też czytać na portalu sdp.pl (TUTAJ), pracę w publicznej rozgłośni rozpoczęła w 2010 r., cztery lata później trafiła do Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia. Jest autorką licznych reportaży radiowych, za które otrzymała szereg wyróżnień, m.in. nagrodę  im. Adolfa Bocheńskiego, przyznawaną przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Srebrnego Melchiora, czy nagrodę specjalna KRRiT.

 

Jak poinformowała portal sdp.pl, w Radiu 357 nadal będzie robiła reportaże oraz wydawała audycje. Niewykluczone, że poprowadzi też swój program.

 

red.

 

 

Papież Franciszek: dziennikarstwo wymaga spotkania

Kryzys w przemyśle wydawniczym niesie niebezpieczeństwo informacji tworzonych w redakcjach, przed komputerem, w agencjach, w sieciach społecznościowych, bez wychodzenia na ulice, bez „zdzierania butów”, bez spotykania osób – pisze papież Franciszek w Orędziu na 55. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

 

W dokumencie zatytułowanym  „«Chodź i zobacz» (J 1, 46). Komunikować, spotykając osoby, tam gdzie są, i takie, jakie są” Franciszek zwraca uwagę na jeden z głównych problemów współczesnych mediów jakim jest tworzenie materiałów dziennikarskich „za biurka”, przez telefon czy internet bez osobistego kontaktu z człowiekiem.

 

„Uważne głosy od dawna narzekają na ryzyko spłaszczenia w «gazetach kopiach» czy w wiadomościach telewizyjnych, radiowych i na stronach internetowych, zasadniczo jednakowych, gdzie gatunek wywiadu i reportażu traci miejsce i jakość na rzecz informacji, która się sprzeda, «pałacowej», autoreferencyjnej, która w coraz mniejszym stopniu ukazuje prawdziwy stan rzeczy i konkretne życie ludzi i która nie jest już zdolna uchwycić najpoważniejszych zjawisk społecznych ani pozytywnej energii, uwalniającej się u podstaw społeczeństwa – pisze papież.

 

Dalej przestrzega: „Jeśli nie otworzymy się na spotkanie, pozostaniemy widzami z zewnątrz, pomimo technologicznych innowacji, które mogą stawiać nas wobec rzeczywistości poszerzonej, w której, jak się nam wydaje, jesteśmy zanurzeni”.

 

Franciszek, zwracając się do ludzi mediów, nawiązuje do słów z Ewangelii św. Jana: „Chodź i zobacz”. Zdanie to odnosi się do poznania Jezusa przez uczniów. To dzięki spotkaniu odmieniło się ich życie. Ten biblijny przykład papież przekłada na rzeczywistość pracy dziennikarzy.

 

„«Chodź i zobacz» jest najprostszym sposobem, aby poznać rzeczywistość. To najbardziej uczciwa weryfikacja każdej wiadomości, ponieważ, aby poznać, trzeba spotkać, pozwolić, aby ten, kto stoi przede mną, opowiedział mi, pozwolić, aby jego świadectwo dotarło do mnie – zauważa Franciszek.

 

Papież w Orędziu pisze również o zaletach i zagrożeniach mediów społecznościowych. Z jednej strony udostępniają one informacje z pierwszej ręki, umożliwiają wszystkim komunikowanie wydarzeń, które mogłyby zostać pominięte przez media tradycyjne. Z drugiej strony jednak istnieje niebezpieczeństwo przekazywania fałszywych informacji.

 

„Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za nasz przekaz, za informacje, które podajemy, za kontrolę, której razem możemy dokonywać odnośnie do fałszywych wiadomości, demaskując je. Wszyscy jesteśmy wezwani, by być świadkami prawdy – aby pójść, zobaczyć i się podzielić” – podkreśla papież.

 

opr. jka, źródło: episkopat.pl, fot. Wikipedia

 

Ruszyła piąta edycja Solidarnościowej Akcji Radiowej w Radiu Wnet

Radio Wnet kontynuuje akcję pomocy dla polskich przedsiębiorców dotkniętych skutkami pandemii i po raz piąty udostępnia im bezpłatnie czas reklamowy na swojej antenie.

 

W ramach kolejnej już edycji Solidarnościowej Akcji Radiowej Radio Wnet oferuje polskim przedsiębiorcom czas reklamowy o wartości ponad 250 tys. złotych. Wysyłając swoje zgłoszenia do 28 lutego 2021 roku, otrzymają oni za darmo siedmiodniową kampanię reklamową w Radiu Wnet, którego można słuchać w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu oraz w Białymstoku.

 

Pandemia uderzyła w wiele polskich firm, które wciąż odczuwają negatywne skutki wprowadzonych ograniczeń w działalności gospodarczej. SAR ma im pomóc przetrwać ten trudny okres.

 

W pierwszych czterech edycjach akcji wzięło udział ponad dwieście firm oraz organizatorów akcji społecznych i charytatywnych. Solidarnościowa Akcja Radiowa to już nie tylko darmowa reklama na antenie radiowej. Każda z edycji ewaluuje w kierunku zapewnienia jak najszerszej promocji zgłoszonych do akcji uczestników. Na przykład, w ramach pierwszej i drugiej edycji SAR przedsiębiorcy mieli możliwość wzięcia udziału w szkoleniu online ze specjalistami z dziedziny biznesu oraz tworzenia wizerunku marki. Poza tym, od początku drugiej edycji, codziennie na antenie Radia Wnet przeprowadzane były wywiady z uczestnikami akcji w ramach specjalnej audycji. W czwartej edycji akcji rozszerzono jeszcze promocję. Audycji z przedsiębiorcami uczestniczącymi w SAR można było wysłuchać nie tylko na antenie, ale także na portalu wnet.fm, radiowym kanale YouTube oraz na popularnych platformach streamingowych w formie podcastów.

 

Szczegóły akcji oraz zasady uczestnictwa można znaleźć TUTAJ.

 

opr. jka, źródło: Radio Wnet

 

 

Google ma płacić francuskim wydawcom

Google oraz francuskie Stowarzyszenie Prasy Informacyjnej (APIG) zawarły porozumienie w sprawie ustalenia opłat za wykorzystywanie treści wydawców objętych prawami autorskimi. To pierwsza tego typu umowa w Europie.

 

Jak informuje Google w komunikacie, którego treść przytacza portal Wirtualnemedia.pl, internetowy gigant oraz oraz APIG (francuskie Stowarzyszenie Prasy Informacyjnej) „uzgodniły ramowe zasady określania sprawiedliwych opłat za wykorzystywanie treści wydawców objętych prawem autorskim w myśl francuskich przepisów i zgodnie z wymaganiami wskazanymi przez francuski urząd ds. konkurencji”

 

„Porozumienia są zawierane z indywidualnymi wydawcami francuskimi, biorąc pod uwagę zróżnicowane potrzeby i charakter każdego wydawcy, a te podpisane do tej pory także uwzględniają wypracowane ramowe zasady. Porozumienia dotyczą licencji na treści objęte prawami autorskimi, które to licencje są niezbędne do udziału wydawców w nowej usłudze Google News Showcase. Opłaty z tytułu wykorzystywania tych treści trafią bezpośrednio do każdego wydawcy. Wydawcy francuscy zaangażowani w projekt to m.in. Le Monde, Le Figaro, Libération i wiele innych” – informuje Google.

 

Umowy wydawców z Google umożliwią im m.in. uzyskiwanie wynagrodzenie z tytułu praw pokrewnych za wyświetlanie ich treści w wyszukiwarce Google oraz za artykuły publikowane na platformie Google News Showcase..

 

Google i APIG nie ujawniły na jakie wynagrodzenie mogą liczyć wydawcy. Porozumienie, pierwsze tego typu w Europie, zawarto po miesiącach negocjacji między internetowym gigantem a francuskimi wydawcami.

 

opr. jka, źródło: wirtualnemedia.pl

 

 

Specjalny serwis internetowy z okazji roku Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

Unikatowe archiwalne nagrania, wspomnienia, wiersze w interpretacji wybitnych polskich aktorów, a także piosenki do jego tekstów – to wszystko zawiera portal przygotowany przez PolskieRadio24.pl z okazji roku Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.  Serwis baczynski.polskieradio24.pl ruszył 22 stycznia, w 100. rocznicę urodzin artysty.

 

W uznaniu zasług Krzysztofa Kamila Baczyńskiego dla polskiej sztuki, polskiej niepodległości i polskiej kultury rok 2021 został ustanowiony jego imieniem. Nowy serwis internetowy Polskiego Radia, który wpisuje się w obchody tego wydarzenia, zawiera obszerny zbiór opowieści członków rodziny, przyjaciół i znajomych, żołnierzy i kolegów z konspiracji, a także wypowiedzi biografów oraz znawców literatury.

 

Serwisowi specjalnemu towarzyszy internetowy kanał „Radio Baczyński” dostępny pod adresem moje.polskieradio.pl. Znajdują się tam wiersze i piosenki do tekstów Baczyńskiego w interpretacjach aktorów oraz muzyków. Wśród wykonawców są m.in. Ewa Demarczyk, Halina Wyrodek, Stanisława Celińska, Gaba Kulka, Grzegorz Turnau, Leszek Długosz, Budka Suflera, Chór Polskiego Radia oraz Chór Narodowego Forum Muzyki.

 

opr. jka, źródło: Polskie Radio

 

 

TVP nie wyemitowała filmu Ewy Stankiewicz o katastrofie smoleńskiej

Telewizja Polska w ostatniej chwili przełożyła premierę filmu Ewy Stankiewicz o katastrofie smoleńskiej „Stan zagrożenia”. Nadawca tłumaczył to zastrzeżeniami „natury formalno-prawnej, stwarzające poważne wątpliwości co do ryzyka użycia w filmie materiałów prawnie chronionych”. Autorka dokumentu nie zgadza się z takim zarzutami.

 

Emisja „Stanu zagrożenia” była zaplanowana w  TVP1 w środę o godz. 21, ale tego dnia po południu pojawiły się informacje, że film zdjęto z ramówki. Ostatecznie o tej godzinie w telewizyjnej Jedynce transmitowano mecz piłkarski o Superpuchar Włoch.

 

Centrum informacji Telewizji Polskiej w komunikacie wyjaśniło, że do spółki „wpłynęły zastrzeżenia natury formalno-prawnej, stwarzające poważne wątpliwości co do ryzyka użycia w filmie materiałów prawnie chronionych”.  Po przeprowadzeniu szczegółowych analiz prawnych zdecydowano się przełożyć emisję „Stanu zagrożenia” na 10 kwietnia. TVP zapewniła, że „gorąco wspiera wszelkie działania zmierzające do wyświetlenia prawdy o katastrofie smoleńskiej Aby móc się do tego jak najlepiej przyczynić, również poprzez emisję filmu ,’Stan zagrożenia’, TVP S.A. zobowiązała producenta filmu do wyjaśnienia wątpliwości i uzyskania zgód niezbędnych do wykorzystania materiałów użytych w filmie, w terminie umożliwiającym jego emisję w dniu 10 kwietnia 2021 r.”

 

Jednak autorka filmu, Ewa Stankiewicz, w oświadczeniu, które ukazało się na stronie Stowarzyszenia Solidarni 2010, odpiera zarzuty stawiane przez Telewizję Polską.

 

„Film jest gotowy od 9 miesięcy, przeszedł analizy prawne, jest obwarowany umowami, został wstawiony w ramówkę i promowany zwiastunem TVP od tygodnia. Na krótko przed emisją zaczęto nagle szukać pretekstu do jej wstrzymania. Najpierw miały to być błędy językowe, a następnie prawne. Wyciągnięto korespondencję sprzed 8 miesięcy – z maja ubiegłego roku – próbę interwencji jednego z polityków, który usiłował zablokować – już wtedy- emisję filmu. Żadne nowe zarzuty się nie pojawiły” – czytamy w oświadczeniu.

 

Autorka pisze, że po tym jak dyrekcja TVP już kilkakrotnie przekładała emisję filmu, nie ma nadziei, że zostanie on w ogóle pokazany w telewizji publicznej. Zastrzegła, że nie zgodzi się na żadną cenzurę dokumentu.

 

Stankiewicz odniosła się też do zawartego w oświadczeniu Telewizji Polskiej stwierdzenia, że nadawca wspiera działania zmierzające do wyświetlenia prawdy o katastrofie smoleńskiej.

 

„Moim zdaniem to wygląda inaczej. Niewielu zdeterminowanych twórców związanych z Telewizją, stara się wciąż coś zrobić coś na własną rękę. Co do zasady jednak w Telewizji można jedynie ‘upamiętniać’, rzewnie wspominać i ‘oddawać cześć’. Wszelkie analityczne i poważne prace śledcze mają ‘pod górkę’, de facto nie są obecne na antenie. Nie mówiąc już o inicjatywie ze strony TVP do stworzenia grupy dobrych dziennikarzy śledczych i zlecenia im prac dotyczących największej powojennej tragedii w historii Polski – śmierci polskiego Prezydenta i 95 osób kluczowych dla naszego Państwa na terenie Federacji Rosyjskiej. Dlaczego to wydaje się takie nie do pojęcia? Zresztą Telewizja nie jest tu odosobniona, jeśli chodzi o instytucje i organy Państwa Polskiego – Smoleńsk można tylko wspominać lub realnie amatorsko ośmieszać.

 

Jeśli miarą suwerenności Polski kiedyś – była zdolność powiedzenia prawdy o tym, kto zabił naszą elitę w Katyniu – jak uważał Prezydent Lech Kaczyński – to miarą naszej suwerenności dziś, jest zdolność powiedzenia o tym, jak i dlaczego zginął on sam i 95 polskich obywateli.

 

Przegrała wolność słowa – zwyciężyły naciski polityczne. Nie zobaczycie Państwo filmu Stan Zagrożenia. Tak jak od 5 lat nie widzicie Raportu Podkomisji – podstawowego narzędzia do naprawy bezpieczeństwa Państwa, ani zarzutów Prokuratury. Tutaj sojusze są zdumiewające” – kończy swoje oświadczenie Ewa Stankiewicz.

Wsparcie CMWP SDP dla Ewy Stankiewicz w związku z odwołaniem premiery jej filmu „Stan Zagrożenia” przez TVP czytaj TUTAJ.

 

opr. jka, źródła: solidarni2010.pl, wirtualnemedia.pl, fot. YouTube

 

 

 

Polsko-Niemiecka Nagroda Dziennikarska im. Tadeusza Mazowieckiego – zgłoszenia do końca stycznia

Trwa odliczanie do końca konkursu o Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską im. Tadeusza Mazowieckiego 2021. 31 stycznia upływa termin zgłoszeń.

 

Tematy prac mogą dotyczyć wszystkich aspektów relacji polsko-niemieckich.  Jury szczególnie chętnie wyróżnia prace odnoszące się do bieżących spraw kraju sąsiada. Także artykuły i audycje dotyczące trudnej polsko-niemieckiej historii mają szansę na nagrodę. Jury Polsko-Niemieckiej  Nagrody Dziennikarskiej wyróżnia najlepsze prace, które otwarcie i rzetelnie informują o kraju sąsiada. Prace zgłaszane do konkursu powinny przyczyniać się do poszerzania wiedzy Polaków i Niemców o sobie nawzajem, pomagać zrozumieć politykę, zjawiska gospodarcze oraz społeczne, osiągnięcia nauki i kultury obu państw, przybliżać życie codzienne sąsiedniego kraju oraz wspierać integrację obu narodów w Unii Europejskiej. Tematy prac mogą dotyczyć wszystkich aspektów relacji polsko-niemieckich. Jury szczególnie chętnie wyróżnia prace odnoszące się do bieżących spraw kraju sąsiada. Także artykuły i audycje dotyczące polsko-niemieckiej historii mają szansę na nagrodę.

 

Więcej o pracach w poszczególnych kategoriach:

 

PRASA: artykuły prasowe z dzienników i czasopism oraz artykuły opublikowane w Internecie o maksymalnej długości do 25.000 znaków.

 

RADIO i TELEWIZJA: Czas trwania programu radiowego i telewizyjnego nie może przekroczyć 60 minut.

 

MULTIMEDIA: Zapoznanie się jurora ze wszystkimi częściami składowymi pracy nie może przekraczać 60 minut. W tej kategorii wyróżniane są prace pokazujące, w jaki sposób można realizować nowoczesne formaty, takie jak multimedialny storytelling z tekstem, video, grafiką i/lub audio; (interaktywne) reportaże; pogłębione analizy; projekty dziennikarskie z użyciem danych; projekty medialne, które w innowacyjny sposób angażują szeroką publiczność (np. poprzez wykorzystanie mediów społecznościowych).Warsztat dziennikarski, dobrze opowiedziana historia i innowacyjne opracowanie pod względem technologicznym mają w przypadku prac zgłoszonych w tej kategorii równe znaczenie.

 

„DZIENNIKARSTWO NA POGRANICZU” (finansowana przez Województwo Zachodniopomorskie): Praca powinna w sposób przykładny dokumentować integrację, przemiany i nowe wyzwania codzienności na pograniczu i pochodzić z redakcji z sześciu regionów partnerskich – jednego z polskich województw zachodniopomorskiego, lubuskiego, dolnośląskiego lub niemieckich krajów związkowych Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie lub Wolne Państwo Saksonia.

 

Jeśli sytuacja epidemiologiczna pozwoli, Polsko-Niemieckie Dni Mediów odbędą się w dniach 27-28 maja 2021 roku w Szczecinie, a zwyciężczynie i zwycięzcy zostaną nagrodzeni podczas uroczystej Gali 27 maja 2021.

 

Prace można składać przez internetowy system rejestracji: https://zgloszenia2021.dnimediow.org/wyslij-plik.html.

 

Kryteria oceny prac we wszystkich kategoriach, dokumenty zgłoszeniowe oraz inne sposoby zgłoszeń prac dostępne są na stronie Nagrody.

 

Źródło: FWPN

 

Sejmowa komisja zajmie się sprawami dziennikarzy pozwanymi przez RASP

Posłowie z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu mają się zająć sprawami dziennikarzy pozwanymi przez koncern Ringier Axel Springer Polska. Wnioskowała o to wiceszefowa komisji Joanna Lichocka (na zdjęciu), która stwierdziła, że „skala działania tego wydawnictwa daje powód do przypuszczenia, że ma to na celu zastraszenie dziennikarzy, ograniczenie wolności słowa”.

 

Z przyjętego planu prac komisji kultury na okres od 1 stycznia do 31 lipca 2021 r. wynika, że sprawą procesów dziennikarzy z pozwu firmy Ringier Axel Springer Polska posłowie zajmą się w lutym.

 

– Spotkałam się z wieloma sygnałami od dziennikarzy, że te procesy wyglądają na próbę ograniczenia wolności słowa w Polsce, i traktują to oni jako przejaw nękania ich – tłumaczyła w rozmowie z PAP posłanka Joanna Lichocka, na wniosek której wprowadzono ten punkt do kalendarza prac komisji.

 

– Skala działania tego wydawnictwa daje powód do przypuszczenia, że ma to na celu zastraszenie dziennikarzy, ograniczenie wolności słowa, wywieranie presji na dziennikarzy, żeby nie publikowali tekstów, które temu wydawnictwu się nie podobają. To jest niebezpieczne i bardzo się cieszę, że komisja przyjęła plan z takim punktem i że się tym punktem zajmiemy – dodała.

 

Wśród pozwanych przez RASP są publicysta i wiceprezes SDP Witold Gadowski, szef portalu tvp.info Samuel Pereira, korespondent TVP w Berlinie Cezary Gmyz, a także dziennikarz wPolityce.pl Wojciech Biedroń.

 

Joanna Lichocka, w rozmowie z PAP, poinformowała, że na posiedzenie komisji kultury zaproszeni zostaną dziennikarze, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP i jego dyrektor Jolanta Hajdasz, a także przedstawiciele Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

– Myślę, że również zaprosimy przedstawicieli tego wydawnictwa, żeby mogli powiedzieć, jak bardzo głęboko uzasadnione jest ściganie przez niemieckie wydawnictwo polskich dziennikarzy – powiedziała wiceszefowa Komisji Kultury i Środków Przekazu.

 

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP monitoruje procesy wytaczane dziennikarzom przez RASP i wspiera pozwanych (o sprawie Witolda Gadowskiego czytaj TUTAJ, a Samuela Pereiry TUTAJ ).

 

opr. jka, źródła: tvp.info, PAP

Izba Wydawców Prasy zaniepokojona przejęciem Polska Press przez Orlen

Przejęcie przez PKN Orlen tytułów prasy regionalnej i lokalnej, drukarni i licznych portali internetowych (czyli także danych użytkowników) budzi poważne zaniepokojenie wydawców prasy – napisała w swoim stanowisku Izba Wydawców Prasy.

 

Izba przypomniała, że od lat zabiega  o nowelizację prawa prasowego m.in. w zakresie definicji wydawcy, zmierzającą do zakazania wydawania prasy przez organy władzy publicznej i powiązane z nimi podmioty, także przez administrację rządową i samorządową, zarówno na szczeblu krajowym, wojewódzkim czy lokalnym.

 

„Jednym z głównych zadań prasy jest bowiem prowadzona w interesie publicznym kontrola działań władzy i jej przedstawicieli” – podkreśla w swoim stanowisku IWP.

 

Izba zwraca też uwagę na fakt, że po sfinalizowaniu transakcji w jednym ręku znajdą się elementy całego łańcucha produkcji – począwszy od drukarni, w których drukowana jest znaczna część wszystkich tytułów prasowych różnych wydawców, poprzez wydawanie prawie wszystkich dzienników regionalnych, posiadanie około jednej czwartej udziałów w rynku dystrybucji prasy, na domu mediowym kończąc.

 

„Takie skomasowanie wszystkich ogniw łańcucha powstawania i percepcji treści prasowych rodzi olbrzymi potencjał niekorzystnego wpływu na cały rynek prasowy” – zauważono.

 

Uchwałę Zarządu Głównego SDP w sprawie zakupu wydawnictwa Polska Press przez PKN Orlen można przeczytać TUTAJ.

 

Stanowisko Oddziału Gdańskiego SDP TUTAJ.

 

opr. jka, źródło: Izba Wydawców Prasy

 

 

Dziennikarz i wydawca skazani prawomocnie w sprawie akcji ABW we „Wprost”

Wyrok sądu pierwszej instancji skazujący Michała Majewskiego, byłego dziennikarza „Wprost” i wydawcę tego tygodnika Michała M. Lisieckiego na karę grzywny za przeszkadzanie funkcjonariuszom ABW podczas akcji w gabinecie redaktora naczelnego „Wprost”, został podtrzymany przez  Sąd Okręgowy w Warszawie.

 

Wydarzenie, których dotyczyła sprawa, miały miejsce w czerwcu 2014 r., gdy funkcjonariusze ABW weszli do redakcji „Wprost” w ramach śledztwa dotyczącego ujawnienia przez ten tygodnik podsłuchanych rozmów z udziałem polityków ówczesnego rządu PO-PSL.  Zamierzali zająć nośniki z oryginałami nagrań. W gabinecie ówczesnego redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskiego doszło do szarpaniny podczas próby odebrania mu laptopu. Michał M. Lisiecki i Michał Majewski osłaniali Latkowskiego.

Akcję ABW w redakcji „Wprost” nadzorował prokurator Józef Gacek, który później wytoczył proces Majewskiemu i Lisieckiemu. W lutym 2020 r. Sąd Rejonowy w Warszawie uznał ich za winnych przestępstwa z art. 224 par. 2 Kodeksu karnego, zgodnie z którym „podlega karze ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej” i skazał Majewskiego na 18 tys. zł, a Lisieckiego na 20 tys. zł grzywny.

 

We wtorek Michał Majewski poinformował  na Twitterze, że Sąd Okręgowy w Warszawie podtrzymał ten wyrok „Niestety, wyrok w całości podtrzymany w apelacji. 18 tysięcy PLN kary za sprzeciw wobec akcji służb we Wprost w 2014 roku” – napisał.

 

Od początku tej sprawy, czyli od czerwca 2014 roku, w obronie dziennikarzy występowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP (zobacz TUTAJ oraz TUTAJ). Także w lutym ubiegłego roku CMWP SDP protestowało przeciwko wyrokowi Sądu  w Warszawie na podstawie którego były dziennikarz „Wprost” red. Michał Majewski i wydawca pisma Michał M. Lisiecki zostali uznani za winnych i skazani na odpowiednio 18 tys. zł i 20 tys. zł grzywny za „zachowanie w czerwcu 2014 roku w gabinecie Sylwestra Latkowskiego, któremu funkcjonariusze ABW starali się siłą odebrać laptop” (pełny tekst protestu TUTAJ).

 

opr. jka, źródło: Wirtualnemedia.pl, fot. YouTube

 

 

Najczęściej cytowane media w grudniu

Onet.pl, RMF FM i „Rzeczpospolita” – to trzy najczęściej cytowane media w grudniu 2020 r. według rankingu Instytutu Monitorowania Mediów.

 

Na informacje z portalu Onet.pl powoływano się 4941 razy, RMF FM cytowano 4506 razy, a „Rzeczpospolitą” – 3402 razy.

 

W kategorii tytułów prasowych, poza „Rzeczpospolitą” na podium znalazły się jeszcze „Super Express” – 1887 cytowań oraz „Gazeta Wyborcza” – 1644 cytowania.

 

Za najbardziej opiniotwórcze stacje telewizyjne uznano TVN24 – 3112 cytowań, Polsat News – 2590 cytowań i TVP Info – 1610 cytowań.

 

W wśród rozgłośni radiowych za RMF FM mamy Radio Zet – 2250 cytowań i Polskie Radio 24 – 817 cytowania.

 

Pierwszą trójkę najchętniej cytowanych portali internetowych uzupełniły Wirtualna Polska – 3254 cytowań oraz Interia.pl 1255 cytowań. Eugenijaus Mockaičio Profesionalios SEO paslaugos nuo 2009 metų – jokių brangių biurų, džipų, blondinių, pažymėjimų ar kitokio lochatrono SeoPaslaugos.com

 

Opr. jka, źródło: Instytut Monitorowania Mediów