Stanowcze wsparcie CMWP SDP dla twórców serialu dokumentalnego „Reset” w TVP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo wspiera twórców serialu dokumentalnego p.t. „Reset” dziennikarza Michała Rachonia i historyka dr hab. Sławomira Cenckiewicza w obronie ich prawa do publikowania własnej wizji problematyki  relacji między Rosją a państwami Zachodnimi, w tym Polski, jaka została przedstawiona w serialu dokumentalnym p.t. „Reset” emitowanym w TVP . Postulaty usunięcia z zrealizowanego filmu swoich wypowiedzi oraz żądania usunięcia archiwalnych nagrań  z Internetu mają charakter cenzury i są sprzeczne z realizacją zasady wolności słowa w demokratycznym państwie. CMWP SDP przypomina, iż zdobywanie informacji oraz przekazywanie jej odbiorcom należy do podstawowych zadań dziennikarzy, dlatego zarówno przepisy powszechnie obowiązującego prawa, jak i praktyka funkcjonowania środków masowego komunikowania muszą gwarantować legalną przestrzeń dla działania dziennikarzy i mediów. 

W poniedziałek, 12 czerwca, o godz. 21.30 na antenie TVP Info i TVP1, został wyemitowany pierwszy odcinek serialu dokumentalnego „Reset”. Nad serialem od ponad roku pracowali: dziennikarz Michał Rachoń i historyk Sławomir Cenckiewicz. W serialu ujawnili nieznane dokumenty i  fakty na temat tzw. polsko-rosyjskiego resetu lat 2007–2014. Dwóch rozmówców Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza, amerykański finansista Bill Browder oraz brytyjski dziennikarz Edward Lucas, którzy wystąpili w pierwszym odcinku „Resetu” następnego dnia po emisji na swoich profilach w mediach społecznościowych,  wyraziło negatywną ocenę  filmu, a jeden z nich zażądał usunięcia swoich wypowiedzi z serialu. W odpowiedzi Michał Rachoń, współtwórca filmu wraz z prof. Sławomirem Cenckiewiczem, opublikowali oświadczenie protestując przeciwko próbom cenzurowania swojego filmu i podtrzymując zawarte w nim twierdzenia. Twórcy filmu zapewniają, iż są gotowi opublikować całą nagraną rozmowę oraz poprzedzającą ją korespondencję, z której wynika że żądający usunięcia swoich wypowiedzi z filmu,  wiedzieli  co jest przedmiotem zainteresowania autorów filmu i jaka jest jego tematyka.

CMWP SDP zapewnia o swoim wsparciu dla Autorów serialu dokumentalnego „Reset”  i broni ich prawa do przedstawiania autorskiej wersji przedstawianych zdarzeń.  Autorzy filmu z całą pewnością  działali w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz wypełnili obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych. Ta staranność  i rzetelność przejawia się w prawidłowej weryfikacji materiału, który został opublikowany. Dlatego CMWP SDP zapowiada wsparcie dziennikarzy  i udzielenie im nieodpłatnej pomocy prawnej, jeśli tylko zaistnieje taka potrzeba.

CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.

Oświadczenie red. Michała Rachonia i dr hab. Sławomira Cenckiewicza

Szanowny Panie @edwardlucas razem z @Cenckiewicz jako autorzy filmu jesteśmy zszokowani tym, że dziennikarz i autor z tak wielkim doświadczeniem domaga się, aby inny autor i dziennikarz ocenzurowali film dokumentalny tylko dlatego, że wydaje się Panu, że Pański pogląd na działalność polityka, który jest Pańskim przyjacielem różni się od naszego.- Oczywiście nie zgodzimy się na cenzurę filmu. Nie zgodzimy się na pozbawienie naszych widzów prawa do samodzielnej oceny fundamentalnych spraw, o których dyskutowaliśmy. Czyli resetu relacji pomiędzy Rosją a Zachodem. Nie wycofamy się, niezależnie od tego czy presję wywierać będą byli oficjele polskiego rządu, poseł do Parlamentu Europejskiego, wysoki przedstawiciel rządzącej Unią Europejską partii, czy dziennikarz i badacz którego pracę ceniliśmy do tego dnia.  Szanowny Panie, jestem gotów opublikować całą naszą rozmowę oraz poprzedzającą ją korespondencję, z której jasno wynika że widział Pan co jest przedmiotem naszego zainteresowania, o czym jest film i czego będą dotyczyć pytania jakie Panu zadawałem. – Wierzę, że w tej sytuacji opinia publiczna ma prawo ocenić kto zachowuje rzetelność dziennikarską a kto ulega histerii atakując film, którego nie oglądał i kieruje się presją osób żywo zainteresowanych tłumieniem wszelkich prób oceny wprowadzonej przez w nich w życie “filozofii relacji z Rosją” taką jaką ona jest.

Oświadczenie Autorów filmu jest TUTAJ.

W PAP prezentacja raportu „Wojna informacyjna 2022-2023. Przebieg i wnioski”

1 czerwca br. na  konferencji „Dezinformacja jutra. Przyszłość wojny informacyjnej” w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej  został zaprezentowany raport  „Wojna informacyjna 2022-2023: przebieg i wnioski” autorstwa analityków serwisu fact-checkingowego PAP #FakeHunter oraz ekspertów NASK.  W dyskusji panelowej w pierwszej części konferencji wzięli udział : Paweł Jabłoński – wiceminister spraw zagranicznych, Stanisław Żaryn – pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP, Marcin Przydacz – sekretarz stanu – szef biura polityki międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP, Łukasz Kamiński – dyrektor Ossolineum i Wojciech Surmacz – prezes Polskiej Agencji Prasowej . Na zaproszenie organizatorów w  konferencji uczestniczyła dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. 

Dezinformacja rozprzestrzenia się czasem jak pożar w zbożu, w bardzo szybkim tempie, licząc też na brak ewentualnej reakcji – powiedział w  panelu dyskusyjnym  „Jak działać? Rola państwa w czasach wojny informacyjnej” Marcin Przydacz. Dodał, że kancelaria Prezydenta, rząd, MSZ czy placówki konsularne reagują na pojawiające się fałszywe informacje jak najszybciej, bo  dezinformacja żywi się przede wszystkim brakiem wiedzy i bazuje na półprawdach . Z kolei Paweł Jabłoński zaznaczył, że dezinformacja, to nie tylko przeinaczenia, fałsz, ale narzędzie wojny hybrydowej stosowanej obecnie nie tylko przez Rosję, ale przez nią, na największą skalę i z największą intensywnością. Jak tłumaczył, to narzędzie dezinformacyjne jest dostosowane do odbiorcy różnych krajów; ten sam przekaz nie jest stosowany w różnych częściach Europy, np. na Bałkanach, w Afryce czy Azji. Bałkany, Bliski Wschód – w każdym z tych regionów staramy się reagować tak, by ten komunikat antydezinformacyjny był skuteczny – podkreślił. Paweł Jabłoński zaznaczył, że w Afryce poprzez sieć ambasad, poprzez naszych sojuszników, poprzez ludzi, którzy mają związki z Polską, rząd stara się z tymi informacjami docierać do miejscowych mediów,  mediów społecznościowych. Zauważył jednak, że Rosja ma tam znacznie większe możliwości i powiązania. – I ten problem realnie istnieje – dodał. – Musimy być we wszystkich miejscach na świecie, nawet w państwach, które są od nas odległe, ponieważ ta wojna informacyjna toczy się dziś globalnie. Jeśli my tam nie będziemy, będą tam inni. I nie będą to ludzie, którzy nam sprzyjają – stwierdził wiceminister.

Temat dezinformacji jest bieżący i wciąż aktualny. W zasadzie codziennie mamy do czynienia z nowymi środkami aktywnie wprowadzającymi nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie rosyjską dezinformację – powiedział prezes PAP Wojciech Surmacz. Przypomniał także, że „niedawno minęło sto lat od momentu, kiedy rosyjska dezinformacja zaczęła działać instytucjonalnie, jako specjalnie powołany do tego urząd”. „To wydarzyło się w styczniu 1923 roku na polecanie Feliksa Dzierżyńskiego” – powiedział. Od stu lat, bez przerwy, jest niezwykle profesjonalnie i skutecznie prowadzona. My, Polacy, to rozumiemy, ale świat tego kompletnie nie rozumie – podkreślił. Z kolei dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich dr Łukasz Kamiński podkreślił, że dezinformacja nie jest tym samym co fake news. „Najlepsza dezinformacja opiera się na informacjach prawdziwych” – przypomniał. Zaznaczył także, że bardzo łatwo jest manipulować historią. Historia mierzy się z różnicą poglądów, sprzecznością interpretacji i chociażby granica między tym, co jest debatą a świadomą dezinformacją jest nieczytelna, także z punktu widzenia odbiorców – dodał. Zwrócił także uwagę, że historia jest bardzo niebezpiecznym narzędziem, ponieważ o pamięć i przeszłość jest oparta ludzka tożsamość każdej wspólnoty. Uderzanie w pamięć historyczną jest elementem bardzo skutecznym i potencjalnej destabilizacji – powiedział Kamiński.

Zaprezentowany Raport mówi  o sprawach, które przez lata były bagatelizowane, podobnie jak bagatelizowano rosyjskie zagrożenie po upadku ZSRR – czytamy we wstępie do Raportu. O sowieckiej i rosyjskiej dezinformacji sporo pisano przede wszystkim w kontekście historycznym, ale świadomość jej rangi nie docierała do sporej części społeczeństw i do wielu politycznych decydentów na Zachodzie. Rosja, ze swoją agresywną retoryką, arsenałem manipulacji i potencjałem jądrowym, była zagrożeniem tak permanentnym, że się z nim oswojono. Kolejne wojny i zbrodnicze akty, akcje zaczepne, które Władimir Putin podejmował w stosunku do kolejnych państw, odbywały się z daleka od zachodnich ośrodków decyzyjnych. W efekcie stosowano metodę strusia chowającego głowę w piasek i udającego, że zagrożenia nie ma. Ewentualne reakcje były rachityczne, słabe i wręcz zachęcały Rosję do kolejnych „operacji specjalnych”. W kontekście niniejszego raportu warto wymienić jedną z nich, chyba najmniej pamiętaną. Oprócz militarnego zaangażowania czy agresji Rosji na terytoria i państwa, takie jak Czeczenia, Gruzja, Syria, Ukraina, Rosja w 2007 roku przeprowadziła atak cybernetyczny na Estonię, paraliżując całkowicie na kilka dni działanie państwa z transportem i służbą zdrowia włącznie – piszą autorzy Raportu. Nadzór merytoryczny nad nim sprawował red. Wiktor Świetlik, a za jego redakcję odpowiadała  red. Olga Doleśniak – Harczuk.

Raport jest dostępny na stronach  serwisu Fake Hunter TUTAJ.

info na podst. PAP, PR24, inf. wł, oprac. jh

Konsultacje OBWE przed wyborami w Polsce z udziałem CMWP SDP

Trwają konsultacje Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie  na temat  nadchodzących wyborów parlamentarnych w Polsce, aktualnie dyskutowana jest przede wszystkim  kwestia, czy  na te wybory OBWE powinna wysłać swoich obserwatorów.  29 maja b.r. przedstawiciele Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE spotkali się z Jolantą Hajdasz, dyr. CMWP SDP w celu poznania opinii SDP i CMWP SDP na ten temat.  OBWE reprezentowali doradcy wyborczy OBWE Hamadziripi Munyikwa oraz Vladimir Misev. Spotkanie odbyło się w trybie online. 

W  rozmowie z przedstawicielami OBWE Jolanta Hajdasz zapewniła, iż Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich będzie monitorować przebieg wyborów do parlamentu w Polsce w 2023 r., tak jak robiło to do tej pory, reagując publicznie na nieprawidłowości w działaniach mediów, czy z udziałem mediów, które zostaną przez CMWP SDP zauważone i które mogą mieć negatywny przebieg na proces wyborczy.  W ocenie CMWP SDP nie jest zagrożony przebieg wyborów w naszym kraju,  ale Centrum nie  widzi przeszkód, by były one nadzorowane przez obserwatorów OBWE, jeśli jest taka wola tej organizacji. Ze swej strony zapewniamy, iż jesteśmy gotowi do współpracy z przedstawicielami OBWE i udzielimy im pomocy i wsparcia, jeśli będzie taka potrzeba – powiedziała Jolanta Hajdasz.

W ocenie CMWP SDP kampania wyborcza w Polsce już trwa i będzie ostra, mocno konfrontacyjna z powodu silnej polaryzacji politycznej. Będzie to miało swoje odzwierciedlenie w mediach. Widać to  już teraz po materiałach publikowanych w mediach, szczególnie w telewizji i oczywiście w mediach społecznościowych. Media prywatne , szczególnie te z kapitałem zagranicznym, ale nie tylko,  popierają przeważnie opozycję. One mają zdecydowanie największe audytorium, największe nakłady prasy drukowanej i zasięgi w internecie . Porównywalne liczby odbiorców mają tylko media publiczne, dlatego dobrze jest, że prezentują one także oficjalne stanowisko rządu i rządzącej partii, którego nie ma w mediach prywatnych. Opozycja w mojej ocenie już teraz  przygotowuje opinię publiczną na swoją ewentualną przegraną – publikując np. materiały prasowe o realnej możliwości sfałszowania wyborów przez rządzącą partię, ale  nie są to materiały wiarygodne, ani rzetelne – powiedziała Jolanta Hajdasz. Dyrektor CMWP SDP była pytana także o procesy typu SLAPP prowadzone przeciwko dziennikarzom, w tym także  o procesy kierowane przeciwko dziennikarzom mediów publicznych.

Decyzja OBWE na temat wyborów w Polsce ma być podjęta  w ciągu najbliższego miesiąca.

OBWE powstała 1 stycznia 1995 w wyniku przekształcenia Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w organizację. Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (d. Biuro Wolnych Wyborów; ODIHR) to  instytucja odpowiedzialna za działania w zakresie wymiaru ludzkiego OBWE (prawa człowieka, praworządność, demokratyzacja, obserwacja wyborów, tolerancja i nie-dyskryminacja). Siedzibą Biura jest Warszawa. Biuro odpowiada za kontakt m.in. z Radą Europy i organizacjami pozarządowymi.

 

Sprawa zniesławienia prezydenta umorzona przez Sąd Najwyższy . JOLANTA HAJDASZ w PR 24: w ten sposób psujemy debatę publiczną

Sąd Najwyższy utrzymał we wtorek, 23 maja br.  kontrowersyjny wyrok, w którym umorzono sprawę pisarza Jakuba Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy na Facebooku. To ostatecznie kończy sprawę wpisu, w którym – w kontekście wyborów prezydenckich w USA – Żulczyk nazwał prezydenta „debilem”. Portal PolskieRadio24.pl zwrócił się do SN z prośbą o uzasadnienie wyroku, ale jak poinformowano redakcję –  nie zostanie ono przygotowane. – To nie jest decyzja, która będzie dotyczyć  tylko tej jednostkowej sprawy – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w komentarzu dla Polskiego Radia.  Inni będą się na tę decyzję  powoływać.  W ten sposób psuje się debatę publiczną – powiedziała Jolanta Hajdasz. 

Oddalając we wtorek kasację prokuratury, w której śledczy chcieli uchylenia wyroku i ponownego rozpoznania sprawy, SN podkreślił, że Sąd Apelacyjny – wbrew twierdzeniom prokuratury – odniósł się do wszystkich zarzutów apelacji i prawidłowo przeprowadził kontrolę wcześniejszego orzeczenia. – Tylko nie tak, jak chciał tego prokurator – podkreślił sędzia Kazimierz Klugiewicz w apelacji. – Skoro można było nazwać  publicznie prezydenta jednym dosadnym słowem, to dlaczego nie mogą tego robić wobec siebie inni ? – pytała retorycznie w rozmowie z Przemysławem Goławskim dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. SN zaznaczył, że sądy uznają generalnie znieważające znaczenie słowa „debil”. – Jednocześnie sądy przyjęły, że w tych konkretnych okolicznościach, w tej konkretnej sprawie społeczna szkodliwość tego zachowania jest znikoma – uzasadnił sędzia Klugiewicz. Jak dodał, ta ocena jest według SN słuszna.

To bardzo ważne i precedensowe postanowienie sądu. Oznacza ono, iż można publicznie obrazić prezydenta państwa i nikomu za to nie spada włos z głowy – skomentowała wyrok dr Jolanta Hajdasz. – Pokazuje to jak bardzo przesuwają nam się granice krytyki. Psujemy sobie debatę publiczną. Jeżeli w ten sposób nie obrażamy głowy państwa, to gdzie jest ta granica i co podlega ochronie? – dodała. Sąd Najwyższy podzielił też pogląd, że na ocenę tej sprawy wpływa kontekst wypowiedzi Jakuba Żulczyka. – Sądy miały prawo tak orzec, chociaż gdyby SN orzekał jako sąd pierwszej instancji, być może rozstrzygnąłby inaczej. Sądy nie naruszyły przy orzekaniu ani prawa materialnego, ani podmiotowego – podkreślił sędzia.

Portal PolskieRadio24.pl zwrócił się z prośbą o uzasadnienie wyroku. „W odpowiedzi na Pana wniosek z dnia 24 maja 2023 r. uprzejmie informuję, że uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 23 maja 2023 r. w sprawie o sygn. akt II KK 60/23 nie zostanie sporządzone” – czytamy. – W momencie, kiedy w ten sposób będziemy interpretować wszystko, to mamy chaos, deprecjonowanie języka i myślę, że to będzie ze szkodą dla debaty publicznej. Warto przynajmniej poznać uzasadnienie dla takiej decyzji, żeby sędziowie zwrócili dziennikarzom, czy osobom wypowiadającym się  publicznie, uwagę na coś, co być może im umyka – powiedziała dr Hajdasz.

W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył sprawę Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy. Chodzi o wpis zamieszczony na Facebooku w listopadzie 2020 r., w którym – w kontekście wyborów prezydenckich w USA – Żulczyk nazwał prezydenta „debilem”.  Prokuratura domagała się dla pisarza pięciu miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych oraz przeprosin na Facebooku. Po wyborach prezydenckich w USA w 2020 r. prezydent Andrzej Duda napisał na Twitterze: „Gratulacje dla Joe Bidena za udaną kampanię prezydencką; w oczekiwaniu na nominację Kolegium Elektorów Polska jest zdeterminowana, by utrzymać wysoki poziom i jakość partnerstwa strategicznego z USA”. Wpis ten skomentował pisarz Jakub Żulczyk:  Nigdy nie słyszałem, aby w amerykańskim procesie wyborczym było coś takiego, jak »nominacja przez Kolegium Elektorskie«. Biden wygrał wybory. Zdobył 290 pewnych głosów elektorskich, ostatecznie, po ponownym przeliczeniu głosów w Georgii, zdobędzie ich zapewne 306, by wygrać, potrzebował 270. Prezydenta-elekta w USA »obwieszczają« agencje prasowe, nie ma żadnego federalnego, centralnego ciała ani urzędu, w którego gestii leży owo obwieszczenie. Wszystko co następuje od dzisiaj – doliczenie reszty głosów, głosowania elektorskie – to czysta formalność. Joe Biden jest 46 prezydentem USA. Andrzej Duda jest debilem – napisał na Facebooku Żulczyk.

Cała rozmowa red. Przemysława Goławskiego z Jolantą Hajdasz TUTAJ.

CMWP SDP w Budapeszcie na warsztatach o samoregulacji mediów

Wzmocnienie samoregulacji mediów w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej jest głównym tematem spotkania przedstawicieli organizacji dziennikarskich, jakie odbywa się w Budapeszcie 25 i 26. maja b.r. Biorą w nim udział przedstawiciele organizacji dziennikarskich z 11 krajów  m.in. Austrii, Belgii, Chorwacji, Czech, Węgier, Kosowa, Czarnogóry, Słowenii  i z Polski. Do udziału w spotkaniu zostało zaproszone CMWP SDP.  Reprezentuje je Michał Jaszewski, doradca prawny SDP.

Celem warsztatów  jest wymiana informacji i doświadczeń na temat samoregulacji mediów.  Uczestnicy dyskutują m.in. o głównych wyzwaniach związanych z zapewnieniem etycznego dziennikarstwa w swoich regionach i wymieniają informacje o doświadczeniach z już działającymi medialnymi organami samoregulacyjnymi w postaci np.rad prasowych . Podczas spotkania dyskutowano także w grupach tematycznych  także o możliwościach powstania nowych organizacji dot. regulacji w mediach w krajach, w których  one dzisiaj nie funkcjonują.  Organizatorem spotkania jest  Narodowe Stowarzyszenie Dziennikarzy Węgierskich (MÚOSZ).

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. Magdaleny Ogórek i red. Rafała Ziemkiewicza

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu przez Sąd Okręgowy w Warszawie redaktor Magdaleny Ogórek i redaktora Rafała Ziemkiewicza za słowa użyte w 2019 r. w telewizyjnej audycji satyrycznej „W tyle wizji” emitowanej w TVP Info. Dziennikarze zostali skazani z art. 212 kk. i zgodnie z wyrokiem sądu mają zapłacić po dziesięć tysięcy złotych grzywny za rzekome zniesławienie psychoterapeutki i aktywistki Elżbiety Podleśnej. Wyrok jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada wsparcie dziennikarzy, jeśli zdecydują się złożyć wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego.

Sąd Okręgowy w Warszawie 24 maja br. uznał red. Magdalenę Ogórek i red. Rafała Ziemkiewicza za winnych rzekomego pomówienia psychoterapeutki i aktywistki społecznej Elżbiety Podleśnej. Była ona jedną z osób, które zaatakowały publicystkę TVP Info red. Magdalenę Ogórek podczas wyjścia z siedziby stacji przy Placu Powstańców Warszawy 2 lutego 2019 r. po zakończonym programie „Minęła 20” w TVP Info. Red. M. Ogórek była jego współautorką i współprowadzącą. Napastnicy ubliżali dziennikarce TVP i usiłowali uniemożliwić jej odjazd sprzed biurowca kładąc się jezdni i blokując przejazd jej samochodu. Dziennikarze omawiając ten incydent kolejnego dnia w emitowanym na żywo satyrycznym programie „W tyle wizji” skrytykowali m.in. zachowanie psychoterapeutki, która brała udział w tym zdarzeniu. Sąd drugiej instancji (SO w Warszawie) utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia z grudnia ub. roku skazujący dziennikarzy. Sąd stwierdził w nim, iż red. Magdalena Ogórek i red. Rafał Ziemkiewicz przekroczyli granice dozwolonej krytyki, a ich zamiarem było ośmieszenie psychoterapeutki Elżbiety Podleśnej i innych osób biorących udział w protestach antyrządowych.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, której podstawą jest swoboda wypowiedzi dziennikarza. Wymiar sprawiedliwości zignorował bowiem istotne aspekty sprawy mające wpływ na jej rozstrzygnięcie. Przede wszystkim Sąd nie wziął pod uwagę charakteru programu, w jakim doszło do rzekomego zniesławienia aktywistki i psychoterapeutki. To audycja satyryczna, emitowana na żywo, w której dziennikarze komentują spontanicznie najnowsze i najbardziej interesujące z ich punktu widzenia zdarzenia, a ich wypowiedzi ze względu na charakter programu są utrzymane w lekkim tonie i wyrażają ich subiektywny punkt widzenia często wykorzystując przy tym elementy ironii. W ocenie CMWP SDP inkryminowane wypowiedzi red. Ogórek i red. Ziemkiewicza spełniały to kryterium gatunkowe satyrycznej audycji telewizyjnej emitowanej na żywo. Warto przy tym zauważyć, iż poddane krytyce publiczne zachowanie aktywistki społecznej i psychoterapeutki w ocenie wielu osób jest kontrowersyjne, a nawet niezgodne z zasadami współżycia społecznego. Oczywistym jest, że ocena działań Elżbiety Podleśnej nie należy do Sądów rozpatrujących tę sprawę, ale karanie dziennikarzy za satyryczną krytykę prasową tejże publicznej działalności budzi zdecydowany sprzeciw. Jest rzeczą zdumiewającą i wyjątkowo bulwersującą, gdy w państwie prawa dziennikarz zostaje karnie skazany za ironiczne opinie, które głosi zgodnie z zasadami profesjonalizmu dziennikarskiego. Z racji wykonywanego zawodu ma on prawo do oceny i krytyki w mediach osób działających publicznie, a taką osobą staje się przecież także psychoterapeutka, która w czynny sposób bierze udział w publicznych protestach.

Skazanie dziennikarzy w procesie karnym skutkuje także niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. Ponadto zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące.

CMWP SDP stoi ponadto na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku dla redaktor Magdaleny Ogórek i redaktora Rafała Ziemkiewicza kara pieniężna to tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcja procesowa nakierowana na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno redaktorów M.Ogórek i R. Ziemkiewicza, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania w mediach istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki politycznych konfliktów, ich przyczyn i przebiegu. Skazanie dziennikarzy powoduje bowiem tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect) dla całego dziennikarskiego środowiska, wielokrotnie negatywnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą publicysty, której istotą jest m.in. odwaga w poruszaniu trudnych, a nawet kontrowersyjnych tematów oraz ocena faktów, osób i ich działalności. Warto przy tym podkreślić, iż jest rzeczą powszechnie znaną, iż metody działań aktywistów społecznych takich jak Elżbieta Podleśna wywołują społeczne emocje, więc tym bardziej działając w interesie społecznym dziennikarze mają prawo wyrażać publicznie różne poglądy i opinie na ich temat, także w satyryczny i ironiczny sposób.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa 25 maja 2023

Donaldowi Tuskowi myli się polityka z dziennikarstwem. CMWP SDP komentuje dla PAP wypowiedzi szefa PO o mediach

Poglądy Donalda Tuska to filozofia funkcjonowania mediów III RP. Liderowi PO myli się polityka z dziennikarstwem i całkiem się gubi w rozróżnianiu tych dwóch dziedzin życia publicznego – powiedziała dla PAP dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP Jolanta Hajdasz.

22 maja 2023  Polska Agencja Prasowa zwróciła się do CMWP SDP z prośbą o komentarz do wywiadu Donalda Tuska dla portalu „Zawsze Pomorze”.  Publikujemy tę depeszę PAP. 

Polska Agencja Prasowa: Donald Tusk w opublikowanym 19 maja wywiadzie dla niezależnego portalu regionalnego „Zawsze Pomorze” powiedział: „oczekuję od mediów też krytycznego podejścia do rządzących, a nie do opozycji”. „Demokracja w Polsce jest zagrożona m.in. dlatego, że także niezależne media uważają, że dużo łatwiej skakać po opozycji niż po władzy” – ocenił, przypominając, że „jest dziennikarzem z zawodu”. „Nigdy nie zrezygnuję z tej filozofii, że wolne dziennikarstwo i wolne media są nie od tego, żeby polować na opozycję razem z władzą, tylko żeby razem z opozycją patrzeć władzy na ręce” – wyjaśnił i podkreślił, że „niezależnie od tego, kto rządzi, media są od tego, żeby kontrolować władzę, a nie opozycję”. Co Pani sądzi o tych opiniach?

Jolanta Hajdasz: W mojej ocenie Donaldowi Tuskowi myli się polityka z dziennikarstwem i całkiem się gubi w rozróżnianiu tych dwóch dziedzin życia publicznego. Przypomnę więc, że najważniejszym zadaniem mediów jest przekazywać prawdę o otaczającym nas świecie, a więc działać nie w interesie władzy, czy opozycji, ale społeczeństwa, wszystkich odbiorców mediów, których dobro powinno być zawsze na pierwszym miejscu w pracy dziennikarzy. Twierdzenie Donalda Tuska, że – cytuję – „wolne media są nie od tego, żeby polować na opozycję razem z władzą, tylko żeby razem z opozycją patrzeć władzy na ręce” – to dawno już skompromitowany pogląd, bo media nie są od polowania na kogokolwiek, bez względu na to, czy jest z opozycji, czy reprezentuje władzę. Media powinny przede wszystkim uczciwie i rzetelnie informować o wszystkim, co dzieje się wokół nas, a więc krytykować tych, którzy na to w ich ocenie zasługują i czasem pochwalić tych, którzy w ocenie danych mediów postępują prawidłowo. Nie ma znaczenia, czy są z opozycji, czy też nie. Pogląd Donalda Tuska to filozofia funkcjonowania mediów III RP, gdy w okresie transformacji ustrojowej i jeszcze w latach dwutysięcznych wmawiano nam, że „wolne” media muszą krytykować władzę, co wyjątkowo ochoczo realizowano, gdy władzę sprawowali politycy głoszący inne poglądy niż tzw. media mainstreamowe, np. za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, gdy w przekazach ówczesnych mainstreamowych mediów trudno było znaleźć rzetelną relację z jego konferencji prasowych, wystąpień, czy inicjatyw. Poza tym Donald Tusk chyba zapomniał, iż jego ugrupowanie sprawuje władzę w wielu miastach, województwach oraz samorządach powiatowych i gminnych. Wątpię bowiem, by Donald Tusk postulował „polowanie na władzę” wraz z „wolnymi mediami” także w tych miejscach, gdzie aktualnie rządzi jego partia.

PAP: W tym samym wywiadzie przewodniczący PO zarzucił niezależnym mediom, że „za tak długie rządy PiS” ponoszą „współodpowiedzialność”. „Jeśli pytacie, dlaczego PiS tak długo rządzi, to jest też współodpowiedzialność mediów za to” – mówił. „Media pod kontrolą PiS-u robią to na zamówienie, a ostatki mediów, które są niezależne uważają, że to jest fajny sposób na symetryzowanie. Nie przyjmuję tego zarzutu, że PO licytuje się na socjal z PiS-em, bo staram się w tych bardzo trudnych okolicznościach szukać możliwie racjonalnych rozwiązań” – wyjaśnił, odnosząc się do części opinii w mediach, które odniosły się krytycznie do jego propozycji, by wprowadzić 800 plus szybciej niż chce to uczynić PiS. Czy pani zdaniem wolne media nie powinny symetrycznie traktować wszystkich ruchów i partii politycznych?

J.H.: Wolne i niezależne media powinny równo traktować wszystkich uczestników życia publicznego, w tym życia politycznego. Stawianie komuś zarzutu z tego, że samemu nie potrafi się wygrać wyborów, przez co inna parta rządzi za długo, jak to zrobił w w/w wywiadzie Donald Tusk, jest rozpaczliwym wręcz przyznaniem się do braku dobrych rozwiązań aktualnych problemów Polaków i dlatego trzeba szukać winnych wśród dziennikarzy i mediów. Formułowany pod adresem mediów zarzut, że to one odpowiadają za „tak długie rządy PiS” – to absolutnie błędny pogląd, bo to nie media wygrywają bądź przegrywają wybory. Tego np. uczy nas historia Polski, można mieć przecież wszystkie media po swojej stronie, jak PZPR w 1989 r. czy PO w 2015 r. i przegrać wybory. Wyborcy naprawdę potrafią myśleć samodzielnie i warto traktować ich poważnie, a nie jak bezwolne narzędzia w rękach mediów czy specjalistów od politycznego marketingu.(PAP)

autor: Grzegorz Janikowski

Dziennikarstwo i sztuczna inteligencja. CMWP SDP na XVII konferencji „Etyka mediów” w Krakowie

Czy sztuczna inteligencja jest zagrożeniem dla dziennikarstwa, jaka jest jej definicja , czy  „utwory” AI mogą być objęte prawami autorskimi i jak na nasze  dziennikarstwo wpływa pojawienie się chatu GPT w języku polskim  – to pytanie , na jakie szukali odpowiedzi uczestnicy sesji pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP podczas pierwszego dnia ogólnopolskiej konferencji „Etyka mediów ” na  Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.  Sesji przewodniczyła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.  Sesja zgromadziła ekspertów, którzy omawiali aspekty etyczne, kwestie praw autorskich, jakość informacji oraz wpływ sztucznej inteligencji na dziennikarstwo, ze szczególnym uwzględnieniem polskiego krajobrazu medialnego.

Przyjęcie szacunku dla godności osoby jako podstawowej zasady etycznej oraz poszanowanie godności każdego człowieka jako podstawowej zasady życia społecznego stanowią podstawowy i czytelny wyznacznik jakości dziennikarstwa oraz jakości życia społecznego. Respektowanie i realizowanie tych zasad jest nie tylko postulatem odpowiedzialnej pragmatyki życia społecznego, ale celem rzetelnej wiedzy służącej dobru człowieka i społeczności. We współczesnej przestrzeni medialnej obserwujemy z niepokojem wiele negatywnych zjawisk naruszenia godności człowieka poprzez kłamstwa, naruszanie dóbr osobistych, bezpodstawne oskarżanie, poprzez słowa i język niegodne człowieka, manipulację i nieuczciwość ocen i komentarzy – to przesłanie konferencji, których pomysłodawcą i głównym organizatorem jest ks. prof. dr hab. Michał Drożdż z UP JPII, a który w tym roku już po raz XVII przewodniczył tej konferencji.  Konferencja jest objęta patronatem honorowym Rektora Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie,  ks. dr hab. Roberta Tyrały, a patronat naukowy nad nią sprawuje Polskie Towarzystwo Komunikacji Społecznej.

W sesji pod patronatem CMWP SDP z referatami  wystąpili m.in. : prof. dr hab. Jerzy Gołuchowski, dr hab. Anna Musialik-Chmiel z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, dr hab. Anna Prusak  z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, dr hab. Paweł Kuca z Uniwersytetu Rzeszowskiego,  ks. dr Dariusz Raś  i dr Olimpia Górska z Uniwersytetu Papieskiego  Jana Pawła II w Krakowie oraz  dr Jacek Żurawski  z Telewizji Polskiej S.A. i Społecznej  Akademii Nauk w Warszawie.

Relacja na stronie głównej konferencji TUTAJ

oraz w mediach społecznościowych m.in na FB TUTAJ.

CMWP SDP na XVII konferencji „Etyka mediów” w Krakowie

„Dziennikarstwo wobec wyzwań AI” to tytuł sesji  pod patronatem CMWP SDP, jaka odbędzie się  w czasie tegorocznej XVII Konferencji Naukowej Etyki Mediów organizowanej przez Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej  Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.  Sesja odbędzie się w pierwszym dniu konferencji  czyli 17 maja br. Sesję poprowadzi dr Jolanta Hajdasz i dyr. CMWP SDP, wiceprezes SDP. 

Sztuczna inteligencja: upodmiotowienie maszyn – uprzedmiotowienie człowieka  to tytuł tegorocznej, już XVII edycji ogólnopolskiej konferencji naukowej „Etyka mediów” .  Co roku biorą w nim udział naukowcy zajmujący się szeroko rozumianą tematyką dotyczącą mediów praktyki i teorii komunikowania masowego.  Konferencja odbędzie się w Krakowie w dniach 17-18 maja 2023 roku. Jak piszą organizatorzy,  w tym roku w jej trakcie medioznawcy będą analizować z różnych perspektyw medioznawczych, między innymi, następujące problemy:  człowiek i maszyna – korelacja, sprzężenie zwrotne; badania funkcjonowania sztucznej inteligencji w przestrzeni komunikowania społecznego, czy platformy i firmy technologiczne w rozwoju i użytkowaniu mediów społecznościowych, kreatywność w sieci – narzędzia i aplikacje, oraz  e-dziennikarstwo – człowiek i booty, naturalne i sztuczne generowanie i dyfuzja treści, a także dziennikarstwo danych i archiwizacja współczesnych treści medialnych. Problematyka ta zawiera także aspekt etyczny, ponieważ funkcjonowanie maszyn i aplikacji informatycznych symuluje inteligencję naturalną człowieka, a działania człowieka stają się coraz częściej zdeterminowane przez sztuczną inteligencję algorytmów. W tym kontekście ujawnia się etyczny dylemat upodmiotowienia maszyn i uprzedmiotowienia człowieka.

Sztuczna inteligencja jest popularnym i częstym tematem zarówno dyskursu publicznego i przekazów medialnych, jak również dyskursu naukowego i badań medioznawczych. Pojęcie to sformułowane już prawie 70 lat temu przez Johna McCarthy’go, uległo z czasem semantycznej modyfikacji i bywa używane współcześnie nie tylko w poważnym i precyzyjnym naukowo ujęciu technicznego symulowania wybranych funkcji ludzkiego umysłu i zmysłów według reguł numerycznej algorytmizacji, ale także w kontekstach popularnych dyskusji i przekazów, w których obejmuje ono całość ukrytego i niekontrolowanego przez człowieka funkcjonowania maszyn i aplikacji. Dynamiczny rozwój technologiczny sprzyja procesom mediatyzacji komunikowania społecznego. Również komunikowanie medialne korzysta z tej dynamiki postępu technologicznego, wykorzystując funkcjonalność maszyn i aplikacji w procesach tworzenia i dyfuzji treści medialnych. Procesy te są możliwe dzięki coraz doskonalszym technicznie algorytmom i ich wykorzystaniu w aplikacjach informacyjnych, komunikacyjnych, mechanizmach gromadzenia i przetwarzania danych oraz ich udostępniania w otwartych i zamkniętych zasobach wiedzy i informacji. Rozwojowi technologii towarzyszy teoretyczna refleksja nad ich wpływem na człowieka i społeczność. Refleksja ta ma charakter interdyscyplinarny i dotyczy w dużej mierze wymiaru etycznego. Celem naszej Konferencji jest odkrywanie i badanie działań człowieka w medialnym świecie funkcjonowania algorytmów i sztucznej inteligencji oraz badanie obecności i funkcjonalności „inteligentnych” aplikacji informacyjno-komunikacyjnych w przestrzeni komunikowania społecznego. Jednym z ważnych problemów związanych ze sztuczną inteligencją jest korelacja i sprzężenie zwrotne działań człowieka z funkcjonowaniem maszyn.

Szczegółowy program konferencji jest TUTAJ.

Oświadczenie CMWP SDP w sprawie finansowania polskich mediów przez podmioty zagraniczne

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z najwyższym niepokojem przyjmuje informacje o finansowaniu wybranych mediów w Polsce przez podmioty zagraniczne pod pretekstem wspierania „niezależności dziennikarskiej w Europie Wschodniej”. Szczególnie kontrowersyjnym przykładem działań tego typu są informacje o emisji obligacji na rzecz „wolności prasy w Europie Wschodniej” przez bank  społeczno–ekologiczny GLS z Niemiec.

3 maja br. portal dw.com, należący do niemieckiego nadawcy publicznego Deutsche Welle poinformował, iż największy, niemiecki bank społeczno–ekologiczny GLS z siedzibą w Bochun zdecydował się na wyemitowanie obligacji, których celem jest finansowanie mediów w Europie Środkowo – Wschodniej. Tym razem wartość tych obligacji wynosi 5 milionów euro, a Niemcy interesują się szczególnie dwoma krajami – Polską i Słowacją, publikacja zawiera bowiem informację, iż na emisji tych obligacji „skorzystają media w Polsce i na Słowacji”.

Wg niemieckiego, publicznego portalu „w niektórych krajach Europy Środkowej i Wschodniej media znajdują się pod presją prawicowo-konserwatywnych rządów”, a na przykład „na Węgrzech i w Polsce firmy powiązane z rządem przejęły udziały w wydawnictwach medialnych, aby wpływać na kształtowanie opinii zgodnie z partiami rządzącymi”. Obligacje na rzecz wolności prasy w Europie Wschodniej – jak pisze portal – mają więc zapewnić „pomoc dla zagrożonych mediów w tych krajach”. Poinformowano także, iż za emisją obligacji stoi holenderska firma Pluralis B.V., która pochodzi z niekomercyjnego Funduszu Inwestycyjnego Rozwoju Mediów (MDIF). Pomysł jest prosty – czytamy na portalu Deutsche Welle, inwestorzy mogą – dzięki zainwestowaniu swoich pieniędzy – przejąć „społeczną odpowiedzialność”, zapewniając „bezpieczeństwo finansowe niezależnym mediom w Europie Środkowej i Wschodniej” i umożliwiając tym samym dalsze „niezależne informowanie”( cudzysłowy – red. CMWP SDP). Jak poinformowano Pluralis określa docelową wielkość inwestycji w spółki medialne w Europie Środkowej i Wschodniej na 100 mln euro. Dziś mamy już razem 50 mln euro, również z pomocą obligacji GLS, które zostały wyemitowane pod koniec marca – informuje Max von Abendroth, senior advisor w firmie Pluralis. Europejski Fundusz Inwestycyjny Pluralis potwierdził, iż  zainwestował do tej pory 32 mln euro na Słowacji i w Polsce. Na Słowacji w Dom Medialny Petit Press, a w Polsce w Dom Medialny Gremi (właściciela dziennika Rzeczpospolita – przyp. CMWP SDP).  I szczególnie w Polsce będziemy jeszcze bardziej aktywni – dodał  Max von Abendroth.

W ocenie CMWP SDP finansowanie mediów przez nietransparentny podmiot zagraniczny jest zawsze wyjątkowo niepokojące, ponieważ ten, kto finansuje media kieruje się zawsze swoimi interesami, a jego cele nie są jasne i czytelne dla odbiorców tych mediów. W tym wypadku chodzi o wpływanie na opinie publikowane w mediach dystrybuowanych na terenie Polski pod pretekstem wspierania „niezależnych” mediów.

W przypadku emisji obligacji przez niemiecki bank za pośrednictwem firmy holenderskiej należy dostrzec, iż kraje te tworzą wygodny dla siebie kanał dystrybucji do Polaków treści zgodnych z własnym interesem narodowym.  Jest to szczególnie niepokojące i niebezpieczne w roku wyborów do parlamentu, w których ogromną rolę odgrywają media, a które odbędą się w br. w naszym kraju.  Ponadto miliony euro kierowane z zagranicy tylko do niektórych polskich mediów nie będą służyć wolności prasy, bo poza treściami które te media będą głosić zgodnie z poglądami swoich właścicieli, będą także psuć nasz rynek medialny. Wydawnictwa nie mające dostępu do takich łatwych i wielkich pieniędzy będą bowiem przez to słabsze finansowo i przez to będą sobie gorzej radzić np. w konkurencji na rynku reklamy, czy w Internecie. Podobnie było np. w latach 90-tych i wczesnych dwutysięcznych, gdy pozbawione jakiegokolwiek wsparcia polskie podmioty medialne nie były w stanie konkurować z wydawcami zagranicznymi, które bez żadnych ograniczeń i z wielokrotnie większymi funduszami działały w naszym kraju i przejmowały kolejne tytuły prasowe.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Warszawa, 9 maja 2023

informacja z 3.05.23 TUTAJ.