Czy gazety papierowe przetrwają w czasach zarazy? CMWP SDP w telewizji wPolsce.pl

Jak epidemia i związane z nią zagrożenia wpływają na rynek prasy drukowanej? Dlaczego nie da się „papieru” przenieść do internetu i które gazety mają szanse na przetrwanie?  – na te i podobne pytania odpowiadali goście red. Jakuba Maciejewskiego z telewizji internetowej wpolsce.pl  – Michał Ossowski, red. nacz. tygodnika „Solidarność”, Michał Karnowski, tygodnik „Sieci”, Bogusław Chrabota, prezes Izby Wydawców Prasy i Jolanta Hajdasz, dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

https://twitter.com/wPolscepl/status/1242453504842760194/photo/2

 

Powinniśmy zrobić wszystko, by prasa drukowana przetrwała ten bardzo trudny dla niej czas epidemii, bo internet nie zastąpi gazety papierowej – mówiła Jolanta Hajdasz. Gazety drukowane to taki swoisty kronikarz czasów, w których wychodzą, w sieci wszystko administrator może zmienić, im większy, tym większe ma narzędzia, by usuwać treści, by coś korygować,a gazeta papierowa  zostanie w wersji takiej, w jakiej się ukazała. Wbrew pozorom to bardzo ważna funkcja prasy – archiwum dla kolejnych pokoleń.

 

Cała audycja dostępna jest tutaj.

 

Praca dziennikarza i fotoreportera w czasie epidemii – powinna wystarczyć legitymacja prasowa

W związku zaostrzeniem zasad bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa i wprowadzonymi 24 marca 2020 r. ograniczeniami w przemieszczaniu się oraz w związku z pytaniami dziennikarzy informuję, iż w naszej ocenie praca dziennikarza i fotoreportera jest tą pracą, której nie dotyczą obostrzenia wprowadzone wczoraj tj. 24.03.20  i obowiązujące do 11 kwietnia br.

https://www.gov.pl/web/koronawirus/wprowadzamy-nowe-zasady-bezpieczenstwa-w-zwiazku-z-koronawirusem

 

Z opublikowanych informacji wynika, iż wprowadzone ograniczenia w przemieszczaniu się nie dotyczą – cytat : 

  • dojazdu do pracy. Jeśli jesteś pracownikiem, prowadzisz swoją firmę, czy gospodarstwo rolne, masz prawo dojechać do swojej pracy. Masz również prawo udać się po zakup towarów i usług związanych ze swoją zawodową działalnością.
  • Jeśli działasz na rzecz walki z koronawirusem i pomagasz potrzebującym przebywającym na kwarantannie lub osobom, które nie powinny wychodzić z domu, możesz się przemieszczać w ramach tej działalności.
  • załatwiania spraw niezbędnych do życia codziennego. Będziesz mógł się przemieszczać, aby zrobić niezbędne zakupy, wykupić lekarstwa, udać się do lekarza, opiekować się bliskimi, wyprowadzić psa.

 

Ważne! Przemieszczać się będzie można jedynie w grupie do dwóch osób. Obostrzenie to nie dotyczy rodzin.

 

Potwierdził to  także minister zdrowia p. Łukasz Szumowski w programie “Gość Wiadomości”  emitowanym wczoraj tj. 24.03.20 po głównym wydaniu w TVP . Zapytany wprost o pracę dziennikarzy, którzy przecież muszą się przemieszczać, by ją wykonywać, powiedział iż jest to zrozumiałe i że za tą pracę dziennikarzom dziękuje. Przy wykonywaniu pracy dziennikarskiej zwykła legitymacja prasowa musi wystarczyć – nie mamy innych dokumentów potwierdzających rodzaj tej naszej pracy zawodowej w mediach. W przypadku ewentualnej kontroli należy poinformować funkcjonariuszy o celu podróży – czy jadę do pracy, czy wracam z niej, a także o miejscu wykonywania obowiązków zawodowych. Dotyczy to wszystkich pracowników zatrudnionych na umowę o pracę oraz na umowy cywilnoprawne, wszyscy mogą bez przeszkód przemieszczać się do miejsca pracy. Naturalnie, tylko w takim przypadku, gdy jest to absolutnie niezbędne dla funkcjonowania danej redakcji.

 

Oczywiście obowiązuje nas wszystkich zdrowy rozsądek – konieczne zachowanie w pracy maksymalnych zalecanych przez ministerstwo zdrowia środków ostrożności dla bezpieczeństwa swojego i innych.

 

Jolanta Hajdasz

wiceprezes SDP, dyr. CMWP SDP

CMWP SDP włącza się w akcję PAP przeciwko dezinformacji o epidemii koronowirusa. Dołącz do nas!

CMWP SDP  włącza się w akcję społeczną  Polskiej Agencji Prasowej, której celem jest zwalczanie dezinformacji towarzyszącej epidemii koronawirusa .  PAP uruchamia ten projekt  wspólnie z  GovTech Polska, ma on polegać na weryfikacji treści  dotyczących wirusa SARS-CoV-2, publikowanych w Internecie. Nadal bowiem internet i media społecznościowe zalewane są fałszywymi wiadomościami na temat epidemii koronawirusa. Polska Agencja Prasowa postanowiła przeciwstawiać się temu zjawisku uruchamiając projekt #FakeHunter. CMWP SDP wspiera tę akcję.

 

Do poniedziałku 23 marca PAP szuka liderów opinii, osób zaangażowanych społecznie, które zostaną wyposażone w wiedzę o wszystkich potwierdzonych źródłach informacji i dołączą do walki z fake newsami. Jak zapewniają organizatorzy akcji, każdy internauta będzie mógł zgłosić wątpliwą treść do weryfikacji, a następnie otrzymać wiarygodną odpowiedź.  Dlatego CMWP SDP  zgłosiło swój udział w akcji i apeluje do dziennikarzy i wydawców o  publikację  komunikatu na ten temat, który jest tutaj :   Wezwanie do walki z dezinformacją

 

Liczymy na to, że  czytelnicy, bądź dziennikarze lub współpracownicy  zainteresują się walką z fake newsami  i dołączą do tej akcji – czytamy w PAP. Jak informują organizatorzy akcji, jej uczestnicy będą otrzymywać powiadomienia z prośbą o weryfikacje wpływających treści od internautów. Do poniedziałku 23 marca PAP rekrutuje grupę do 200 osób, której członkowie zostaną  przeszkoleni z fact-checkingu i którym zostaną wskazane  najbardziej przydatne źródła informacji. Następnie grupa ta otrzyma możliwość zapraszania kolejnych osób, których wprowadzenie będzie już leżeć na barkach zapraszającego. Mechanizm przyjmowania zgłoszeń będzie z całej społeczności losował osoby, które prosić będzie o weryfikacje zgłoszenia starając się równomiernie rozłożyć pracę pomiędzy wszystkich członków społeczności.

 

Więcej informacji oraz ankieta – zgłoszenie jest tutaj.

 

Jeśli reprezentujesz firmę IT i możesz pomóc tworzyć rozwiązanie, zapisz się tutaj.

 

Na zgłoszenia PAP czeka do poniedziałku 23.03.2020 do 10:00.

CMWP SDP w czasie pandemii koronawirusa jedynie w trybie online

Ze względu na zagrożenie epidemiologiczne koronawirusem i obowiązujące procedury ochronne informujemy, iż Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP do odwołania pracuje wyłącznie w trybie online . We wszystkich sprawach dotyczących dziennikarzy  i ich spraw zawodowych jesteśmy pod adresem mailowym [email protected][email protected] oraz w pilnych sprawach pod numerem telefonu +48 607270507.

 

Jolanta Hajdasz   i   Agnieszka Kaczorowska

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu Jana Śpiewaka za zwrot „dzika reprywatyzacja”

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu działacza społecznego i publicysty Jana Śpiewaka za zniesławienie z art. 212 kk poprzez użycie słów „dzika reprywatyzacja” i apeluje o jego ułaskawienie przez Prezydenta w przypadku złożenia przez niego skargi kasacyjnej.

 

10 marca 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie w postępowaniu odwoławczym utrzymał wyrok skazujący Jana Śpiewaka, przewodniczącego stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa, wiceprzewodniczącego stowarzyszenia Energia Miast, oraz publicysty tygodnika Wprost za przestępstwo z artykułu 212 kodeksu karnego, czyli za zniesławienie. W 2018 r. Jan Śpiewak poinformował w mediach i mediach społecznościowych, że jeden z adwokatów kandydujących wówczas do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego jest beneficjentem „dzikiej reprywatyzacji”. Działacz złożył wówczas wniosek do Komisji Weryfikacyjnej, aby zbadała „przejęcie” przez niego kamienicy na Mokotowie. Prawnik w reakcji na powiązanie jego osoby z „dziką reprywatyzacją” wystosował wobec Jana Śpiewaka prywatny akt oskarżenia. 28 maja 2019 roku Sąd Rejonowy w Warszawie przyznał, że adwokat, który nie został jednak sędzią Sądu Najwyższego, rzeczywiście przejął kamienicę. Sędzia uznał jednak Jana Śpiewaka winnym zniesławienia go poprzez użycie sformułowania „dzika reprywatyzacja” i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 5 tys. zł oraz zobowiązał go do podania wyroku do publicznej wiadomości na portalu internetowym jednej z ogólnopolskich telewizji (wg publicysty jest to koszt ponad 200 tys. zł).

 

10 marca br. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał ten wyrok w mocy, co sprawia, że jest on prawomocny. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku.

 

W ocenie CMWP SDP skazanie Jana Śpiewaka stanowi poważne naruszenie jego praw obywatelskich w zakresie wolności słowa. Jan Śpiewak to publicysta i dziennikarz obywatelski, a także zasłużony działacz społeczny i obrońca wyrzucanych  ze swoich mieszkań obywateli Warszawy.  Stając w obronie słabszych i nierzadko bezbronnych wobec administracyjnych instytucji miasta stołecznego Warszawa sprawił, iż tematyka kontrowersyjnej reprywatyzacji w stolicy stała  się znaną opinii publicznej w Polsce, co jest oczywistym działaniem w interesie społecznym. Z niezrozumiałych powodów decyzją najpierw Sądu Rejonowego w Warszawie, a teraz Sądu Okręgowego red. Jan Śpiewak ma ponieść za to surowe konsekwencje w postaci skazania w procesie karnym. W ocenie CMWP SDP jest to naruszenie prawa red. Jana Śpiewaka do swobodnego wyrażania opinii w przestrzeni publicznej, co jest fundamentem funkcjonowania demokratycznego państwa. Bulwersujące jest w tej sprawie także to, iż uzasadnienie wyroku jest niejawne, tak jak i niejawny był cały proces.

 

CMWP SDP podkreśla także, iż w postępowaniu karnym nie została uwzględniona specyfika informowania opinii publicznej o ważnych dla społeczeństwa sprawach za pośrednictwem środków masowego komunikowania. Komunikatywność, jasność i jednoznaczność przekazu, potoczny język – to wymóg współczesnych mediów, akceptowany i powszechnie stosowany w komunikowaniu masowym ze względu na ważny interes społeczny jakim jest konieczność szybkiego i zrozumiałego poinformowania szerokich rzesz obywateli o istotnym problemie społecznym. W tym wypadku była to prowadzona niezgodnie z prawem i wbrew poszanowaniu praw mieszkańców reprywatyzacja, powszechnie w mediach nazywana przez to „dziką”.

 

Jest to drugi prawomocny wyrok dla Jana Śpiewaka będący konsekwencją jego zaangażowania w obronę krzywdzonych przez lokalne władze samorządowe mieszkańców miasta . 13 grudnia 2019 r. Jan Śpiewak został prawomocnie skazany także z art. 212 kk za to, iż w 2017 r. na portalu Twitter wyraził opinię, iż jedna z adwokatek, córka byłego ministra sprawiedliwości przejęła w 2010 r. kamienicę „metodą na kuratora”.

 

CMWP SDP wystąpiło w tej sprawie w obronie Jana Śpiewaka przesyłając swoje stanowisko do Sądu.

 

CMWP podkreśla, że oba wyroki skazujące dla Jana Śpiewaka stanowią tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno Jana Śpiewaka, jak i innych społeczników lub dziennikarzy, do podejmowania tematyki nieprawidłowości przy reprywatyzacji gruntów warszawskich. Skazanie Jana Śpiewaka powoduje bowiem tzw. efekt mrożący. Jest to nie do pogodzenia z aktywizmem społecznym obywateli, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać trudne i kontrowersyjne sprawy, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP). W ocenie CMWP SDP wyrok ten nie odpowiada międzynarodowym standardom w dziedzinie wolności słowa. Nie służy on założonym przez ustawodawcę celom postępowania karnego, lecz tłumieniu krytyki, która stanowi niezbędny element demokratycznego państwa . Przyczynia się w ten sposób do niszczenia wolnej debaty, godząc w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 11 marca 2020 r.

Działacz PSL przegrał proces z dziennikarzem „Kuriera Słupeckiego”

Red. Marcin Pryka został uniewinniony ! W związku z postępowaniem toczącym się przed  Sądem  Rejonowym w Słupcy przeciwko red. Marcinowi Pryce z “Kuriera Słupeckiego” z art. 212  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przesłało do sądu swoją opinię w tej sprawie zwracając uwagę, iż skazanie dziennikarza byłoby w tym wypadku absolutnie nieuzasadnione. Dziennikarz działał  w interesie społecznym i dołożył wszelkiej staranności, by jego publikacja była rzetelna i oparta na wiarygodnych źródłach. Cieszymy się, że Sąd podzielił tę opinię. Wyrok jest nieprawomocny i stronom przysługuje apelacja do właściwego sądu w Koninie.

 

Proces trwał od 14. listopada 2018 r. W prywatnym akcie oskarżenia- Jarosław Hendrysiak- radca prawny i lokalny działacz PSL  domagał się skazania Marcina Pryki – dziennikarza “Kuriera Słupeckiego”, za to, że: od 4. listopada 2016 r. do 5 maja 2017 r. napisał i zamieścił na łamach tygodnika “Kurier Słupecki” i portalu ” Słupca.pl” szereg artykułów, w których zawarł nieprawdziwe (zdaniem oskarżyciela) treści pomawiające mec. Hendrysiaka m.in. o pobranie dodatkowego i nienależnego wynagrodzenia za reprezentowanie przed sądem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Orchowie, o udział, w niewyjaśnionych okolicznościach, w zmianie zakresu obowiązków radcy prawnego (Jarosława Hendrysiaka) zatrudnionego na etacie w Urzędzie Gminy Orchowo oraz o kompetencjach oskarżyciela, jako radcy prawnego (np. w publikacjach o tytułach: “Kompetencje radcy jak fata morgana”; “Hendrysiak: to pomyłka”, “Policja interesuje się Hendrysiakiem”, “Kompetencje Hendrysiaka pod lupą policji” ). Czynami tymi, według aktu oskarżenia, red. Pryka “pomówił publicznie Jarosława Hendrysiaka wykonującego zawód radcy prawnego na podstawie: umowy o pracę w Urzędzie Gminy w Orchowie, umowy o pracę w Starostwie Powiatowym w Słupcy oraz w Kancelarii Radcy Prawnego o takie postępowanie i właściwości, które mogły go poniżyć -i poniżyły go- w opinii publicznej oraz mogły narazić na utratę zaufania- i naraziły go na utratę zaufania- potrzebnego do wykonywania zawodu radcy prawnego”. Ponadto przytaczane zdanie w akcie oskarżenia połączone zostało ze sformułowaniem: ” przez nadanie artykułowi (…) tytułu o negatywnym i nieprawdziwym wydźwięku oraz przez podanie (…) nieprawdziwych treści”.

 

Akt oskarżenia zawierał 8 punktów zarzutów wobec tekstów dziennikarza, a cytowane zwroty, pojawiały się w nim wielokrotnie. Dotyczyły one każdego, inkryminowanego, tekstu prasowego autorstwa Marcina Pryki.

 

Tekst aktu oskarżenia kończy się wnioskiem o uznanie dziennikarza winnym złamania przepisów artykułu 212 kk. par. 2 w związku z par. 1. Przepisy te dotyczące zniesławienia i brzmią: Art. 212 par.1. “Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

 

par. 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w par. 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Tu należy przypomnieć, że przepisy, w tym brzmieniu, są krytykowane przez polskich dziennikarzy niemal powszechnie, a SDP od lat domaga się usunięcia ich z Kodeksu Karnego.

 

Elżbieta Ożóg-Kazimierczak – przewodnicząca składu sędziowskiego – przed publicznym oznajmieniem sentencji wyroku odczytała cały akt oskarżenia. Po przytoczeniu podstawy prawnej wniosków tam zawartych ogłosiła, że po przeprowadzeniu postępowania procesowego Sąd postanawia uniewinnić Marcina Prykę w zakresie zarzutu popełnienia przestępstwa opisanego w art.212 kk.

Następnie sędzia Ożóg – Kazimierczak przystąpiła do ustnego uzasadnienia wyroku. W tej części bardzo szczegółowo i detalicznie analizowała każdy kwestionowany artykuł red. Pryki. Zarówno tytuł, jak i treść konfrontowała ze stanem faktycznym, a następnie te ustalenia wiązała z konkretnymi zarzutami. Przedtem jednak omówiła stan prawny dotyczący czynów uznawanych za pomówienie, którego celem jest poniżenie danej osoby. Zaznaczyła także, że wyrok jest konsekwencją pewnych ogólnych założeń.

·      Przede wszystkim pomówienie nie może dotyczyć projekcji przyszłości i musi się odnosić do faktów, które już miały miejsce. Sędzia podkreślała przy tym, że Sąd nie zajmował się treścią będącą opinią albo oceną, ani też emocjonalnym podejściem oskarżyciela do niektórych zdań w publikacjach. Brał natomiast pod uwagę fakt, że dziennikarz nie jest prawnikiem i nie ma obowiązku posługiwać się sformalizowanym i precyzyjnym językiem jakim jest język prawa. Powinien i może używać potocznych sformułowań. Ponadto w procedurze procesu karnego, a na taką zdecydował się oskarżyciel, każdą niejasność lub wątpliwość należy interpretować na korzyść oskarżonego. Sąd nadmieniał tu także, że oskarżyciel mógł dla ochrony swoich dóbr skorzystać z prawa do sprostowania albo z prawa cywilnego, ale z tej drogi, na tę chwilę, zrezygnował.

 

  • Kolejną zasadą ogólną, przyjętą przez Sąd w tej sprawie jest to, że osoba publiczna musi być przygotowana na zainteresowanie dziennikarzy swoją działalnością, jak również godzić się na nawet bardzo ostrą krytykę swego postępowania. W tym kontekście sędzia Ożóg-Kazimierczak przypomniała kandydowanie Jarosława Hendrykowskiego do lokalnego samorządu z list PSL (oskarżyciela w tym procesie- przyp. Red. ). Ponadto werdykt – według Elżbiety Ożóg- Kazimierczak- uwzględnia orzecznictwo krajowe oraz unijne adekwatne dla tej sprawy. Za kluczowe przede wszystkim uznaje zapisy ustawy Prawo Prasowe. Kilkakrotnie w ustnym uzasadnieniu sędzia powoływała się na 41. tej ustawy, który stanowi, że: “publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń Sejmu, Senatu i organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego oraz ich organów, a także publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych wart. 1 konstytucyjne prawa prasy i pozostaje pod ochroną prawa; przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury”.

 

Po ogólnie zarysowanych przesłankach do wydania wyroku uniewinniającego red. Marcina Prykę sędzia Elżbieta Ożóg-Kazimierczak przeszła do analizy każdego, pojedynczego zarzutu oskarżyciela. Nie sposób tu zrelacjonować wszystkich argumentów których użyła, bo nie starczyło by miejsca na rzetelne przeniesienie jej słów na te łamy. Licznik zapisu uzasadnienia ustnego wyroku wykazuje, że trwało ono blisko 90 minut. Jako przykład dokonanej przez Sąd analizy działań dziennikarza w kontekście aktu oskarżenia warto jednak zatrzymać się na kilku faktach z tego uzasadnienia.

 

Otóż bezsporne jest w nim to, że kwestia zapłaty za reprezentowanie przed sądem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (GOPS) w Orchowie przez Jarosława Hendrykowskiego była tematem obrad Rady Gminy. Trzeba było zwiększyć o 3 tys. zł budżet jednostki organizacyjnej samorządu jaką był GOPS. Wzrost kosztów wynikał z faktury wystawionej przez kancelarię radcy prawnego zatrudnionego w Urzędzie. Radni powołując się na stronę BIP urzędu utrzymywali, że obsługa prawna jednostek organizacyjnych gminy znajduje się w zakresie obowiązków zatrudnionego prawnika. Mylili się, bo…. na kilka godzin przed sesją, zmienione zostały informacje na tej stronie. Z wykazu obowiązków prawnika zniknęły słowa, które dotyczyły jednostek organizacyjnych gminy. Później wyszło na jaw, że mecenas swym podpisem parafował ten wcześniejszy, wadliwy (jak później zauważał) zakres obowiązków. W “Kurierze Słupeckim” w kilku artykułach sprawę nagłośnił oskarżony Marcin Pryka. Mec. Hendrykowski – który był tu “bohaterem” wydarzeń- zaskarżył sformułowania dziennikarza.

 

  • Sąd porównał artykuły z protokołami obrad i wykazał, że red. Pryka wiernie oddał to, co się na sali w Orchowie działo, a dowodem na to są te dokumenty. Niedopuszczalną, emocjonalną interpretacją- zdaniem sądu- był także zarzut oskarżyciela dotyczący tytułu kolejnego artykułu “Hendrysiak: to pomyłka”. Z treści publikacji wynika jednoznacznie – według sądu- że jest to skrót myślowy dotyczący kilku wypowiedzi mecenasa na temat przyczyny podpisania przez niego feralnego zakresu obowiązków,  a nie ocena jego osoby. Sędzia Ożóg- Kazimierczak w podobny sposób “rozprawiała” się z następnymi zarzutami. Według niej, nieprawdziwy (zdaniem oskarżyciela) fakt, że gmina Orchowo, co raz więcej płaci “za utrzymanie radcy prawnego” staje się prawdziwy, gdy uzna się, że zdanie to dotyczy kosztów utrzymania obsługi prawnej, czyli etatu i jest wyrażona w potocznym, wieloznacznym słownictwie. Błędne jest więc traktowanie słowa “utrzymanie” jako zapewnienie środków do życia, w tym przypadku konkretnemu radcy prawnemu.
  • W sumie, w bardzo obszernym wywodzie, Elżbieta Ożóg-Kazimierczak ani razu nie przyznała racji argumentacji użytej w akcie oskarżenia. W konkluzji stwierdziła, że Sąd wydając wyrok w tej sprawie musiał odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań. M.in. dotyczyły one tego, czy treść artykułów wymienionych w akcie oskarżenia wprowadzała w błąd opinię publiczną przekazując fałszywe informacje ? Odpowiedź – zdaniem sądu- brzmi: nie, bo przekazywano to, co także wynikało z treści innych, oficjalnych dokumentów.
  • Innym pytaniem było: czy to co zamieszczono w tych artykułach miało charakter wypowiedzi o faktach, czy też było odbiciem jakiejś oceny? Odpowiedź jest tu jednoznaczna. “W żadnej z tych publikacji nie przedstawiono ocen bez oparcia ich na faktach, bez zaznaczenia, że są to wypowiedzi konkretnych rozmówców, wymienionych z imienia i nazwiska” argumentowała sędzia Ożóg- Kazimierczak.
  • Trzecim pytaniem było: czy w artykułach przedstawiono zniekształcony obraz rzeczywistości bez podstaw w okolicznościach faktycznych? Zdaniem Sądu nie miało to miejsca. Jednak, dla wysnucia takiego wniosku niezbędna jest analiza całości tych publikacji, bo ograniczenie się do fragmentów i ich uwypuklenie mogłoby wypaczyć ogólny sens. Także cytaty zawarte w prywatnym akcie oskarżenia podlegały tego typu weryfikacji. Okazało się, że o ile wnioski wynikające z interpretacji samych tych zdań wydają się być prawidłowe, to w świetle całości publikacji są nie do utrzymania. Zdaniem Sądu- kontynuowała sędzia- “artykuły te nie zawierały żadnych treści zniesławiających oskarżyciela prywatnego”.
  • Następnie przytoczyła wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2017 r. w którym m.in. wymienia się, że “wymogi uznania działalności dziennikarskiej za wykonane z należytą starannością zależne są od wiarygodności informatorów, jak również od sprawdzenia tych informacji we wszystkich innych dostępnych dziennikarzowi źródłach oraz od wyniku ich konfrontacji z innymi znanymi faktami. Według Przewodniczącej Składu Sędziowskiego, “oskarżony wykazał, że pisząc artykuły spełnił te warunki i sprostał temu zadaniu”.
  • Podobne wnioski sędzia Ożóg-Kazimierczak wywiodła z Postanowienia Sądu Najwyższego z 25 września 2017 r. (przytaczanego wcześniej przez mec. Andrzeja Miastkowskiego- pełnomocnika oskarżonego) w którym mówi się m.in. że ” przedmiotem ochrony art. 212 § 1 i 2 k.k. jest cześć danej jednostki rozumiana jako jej dobre imię i uznanie należne w odbiorze innych ludzi. Ochrona ta jednak nie ma charakteru bezwzględnego, albowiem doznaje ograniczenia ze strony innych dóbr, których doniosłość w demokratycznym państwie prawa nie powinna być kwestionowana. Rzecz dotyczy w tym wypadku prawa obywateli do informacji i jawności życia publicznego oraz kontroli takiej działalności, która obejmuje kwestie społecznie doniosłe”.
  • Następnie sędzia przytaczała kolejne przykłady orzecznicze i wywodziła z nich argumenty świadczące o dochowaniu rzetelności przez red. Marcina Prykę. Stwierdziła też, że teksty przez niego napisane “nie zawierały żadnych wypowiedzi sprowadzających się do nieuzasadnionego ataku personalnego na oskarżyciela prywatnego. Nie dotyczyły też jego życia prywatnego. Nie można więc uznać, aby inne aspekty jego życia niż działalność publiczna zostały poddane kontroli publicznej. Tytuły artykułów, na które zwrócono uwagę mieszczą się w akceptowalnych granicach jako wypowiedzi blisko związane z informacjami przekazywanymi w tych publikacjach”. Zdaniem Sądu, wygłoszonym następnie, “oskarżony w swych artykułach dążył do zrównoważonego przedstawienia stanu rzeczy”. Tu sędzia Ożóg- Kazimierczak powołała się na orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 4 grudnia 2019 r. mówiące, m.in. że ” przedstawienie faktów i ocen w sposób rzetelny, oparty na ujawnionych danych, analizowanych w zgodzie z zasadami logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego, nie może być uznane za bezprawne, chociażby owe fakty i oceny dawały podstawy do wyciągnięcia przez czytelników dalej idących wniosków” . Według sędzi Ożóg-Kazimierczak “orzeczenie to jak i teza tego sądu jak najbardziej znajduje zastosowanie w okolicznościach naszej sprawy”. Sędzia zwracała również uwagę, że oskarżyciel prywatny zdecydował się na proces karny, choć mógł w inny sposób domagać się od gazety działania (korekta informacji, sprostowanie albo proces cywilny) “poprzez które można byłoby naprawić zarzucaną w tym postępowaniu ingerencje w jego prawo do poszanowania dobrego imienia. Oskarżyciel prywatny miał więc możliwość wcześniejszego zareagowania na treści zawarte w tych artykułach”.

 

Na koniec ustnego uzasadnienia wyroku Elżbieta Ożóg-Kazimierczak przywołała treść jednej z tez wyroku Sądu Najwyższego z 14 marca 2017 r. w której stwierdza się, że “kiedy brak podstaw do wskazania, że jedynym lub podstawowym zamiarem działania jest zniesławienie, zachowanie realizujące prawo do krytyki w ogóle pozbawione jest cechy bezprawności, a tym samym nie może zostać uznane za przestępstwo. Dla wyłączenia odpowiedzialności nie ma wówczas potrzeby wykazania okoliczności wymienionych w art. 213 kk”. W konkluzji stwierdziła, że “w oparciu o te wszystkie okoliczności i argumenty Sąd uniewinnił oskarżonego od postawionego mu prywatnym aktem oskarżenia zarzutu. W sytuacji, kiedy w postępowaniu z oskarżenia prywatnego wydaje się postanowienie uniewinniające, wtedy koszty postępowania ponosi oskarżyciel prywatny” – poinformowała sędzia Elżbieta Ożóg-Kazimierczak.

 

Wyrok nie jest prawomocny.

 

Proces był obserwowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz z Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. CMWP występując jako “przyjaciel sądu” wydało opinię, która została włączona do akt.

 

Relację sporządził i ustne uzasadnienie wyroku streścił: Piotr Górski

 

Odpowiedź CMWP SDP na krytyczne wobec mediów w Polsce stanowisko Reporterów bez Granic

W reakcji na stanowisko organizacji Reporterzy bez Granic oraz w związku z alertem na platformie Rady Europy zgłoszonym przez brytyjską organizację Article 19 w sprawie prokuratorskiego postępowania dotyczącego publikacji Katarzyny Włodkowskiej, reporterki „Dużego Formatu” (dodatku do „Gazety Wyborczej”) CMWP SDP zwraca uwagę, iż sygnalizowane przez w/w organizacje zagrożenie wolności słowa w Polsce nie występuje, a polski system prasowy oparty na wolności słowa i swobodzie dostępu do informacji oraz wolności wypowiedzi funkcjonuje prawidłowo. CMWP SDP publikuje stanowisko w tej sprawie ponieważ z nieznanych nam przyczyn organizacje międzynarodowe zajmujące się mediami i wolnością słowa nadały jej duży, międzynarodowy rozgłos, który przypisuje tej sprawie o wiele większe znaczenie, niż ma ona w rzeczywistości .

 

Red. Katarzyna Włodkowska w styczniu br. w „Dużym Formacie” opublikowała reportaż w którym napisała, że zabójca prezydenta Pawła Adamowicza, Stefan W. określał się jako przeciwnik partii Platforma Obywatelska, a także, że kalkulował, w jaki sposób miałby wcześniej wyjść z więzienia. Zacytowała też sądowe opinie psychiatryczno-psychologiczne z akt sprawy, a na podstawie anonimowych wywiadów i źródeł bliskich policji i oskarżonemu mordercy red. Włodkowska poinformowała, że prokuratura nie przeprowadziła dokładnego dochodzenia w sprawie jego motywów. W związku z tym w lutym b.r. Gdańska Prokuratura Okręgowa wszczęła postępowanie, ponieważ w jej ocenie artykuł zawierał elementy z dochodzenia, które nadal są objęte tajemnicą śledztwa. Reporterka uważa, iż prokuratura chce w ten sposób ją zastraszyć lub spowodować, by zdradziła prokuraturze nazwiska swoich informatorów.

 

21 lutego br. na platformie Rady Europy został opublikowany alert w sprawie śledztwa wszczętego przez gdańską prokuraturę po tekście Katarzyny Włodkowskiej. Takie alerty publikowane są, gdy zagrożone jest bezpieczeństwo mediów lub dziennikarzy w jednym z państw członkowskich Rady Europy. Na alert te powołuje się później także w swoim piśmie do prokuratury Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

27 lutego b.r. Organizacja Reporterzy Bez Granic oświadczyła, iż bierze w obronę reporterkę „Dużego Formatu” ze względu na wszczęte w sprawie jej publikacji śledztwo. Decyzja o wszczęciu dochodzenia wobec niej to eskalacja zastraszania przez polski system sądowy niezależnych mediów i dziennikarzy – oceniła organizacja.

 

W związku z powyższym CMWP SDP stanowczo zaprzecza, iż postępowanie prokuratury to „eskalacja zastraszania przez polski system sądowy niezależnych mediów i dziennikarzy” i by zagrożone było bezpieczeństwo mediów lub dziennikarzy. Samo postępowanie prowadzone przez prokuraturę nie oznacza naruszenia zasady wolności słowa, ponieważ w Polsce podmiotem posiadającym kompetencje do zwolnienia świadka z tajemnicy zawodowej (m. in. dziennikarskiej, lekarskiej, notarialnej, adwokackiej, radcy prawnego, doradcy podatkowego) jest wyłącznie sąd i może to zrobić tylko wówczas, gdy jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność nie może być ustalona na podstawie innego dowodu.

 

Tryb zwolnienia świadka z tajemnicy dziennikarskiej, medycznej i innych analogicznych tajemnic zawodowych jest uregulowany w art. 180 § 2 k.p.k., który stanowi: „§ 2. Osoby obowiązane do zachowania tajemnicy notarialnej, adwokackiej, radcy prawnego, doradcy podatkowego, lekarskiej, dziennikarskiej lub statystycznej oraz tajemnicy Prokuratorii Generalnej, mogą być przesłuchiwane co do faktów objętych tą tajemnicą tylko wtedy, gdy jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność nie może być ustalona na podstawie innego dowodu. W postępowaniu przygotowawczym w przedmiocie przesłuchania lub zezwolenia na przesłuchanie decyduje sąd, na posiedzeniu bez udziału stron, w terminie nie dłuższym niż 7 dni od daty doręczenia wniosku prokuratora. Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie.”

 

Na gruncie powyższej normy prawnej podmiotem posiadającym kompetencje do zwolnienia świadka z tajemnicy zawodowej jest sąd. W odniesieniu do tajemnicy dziennikarskiej jest to dopuszczalne jedynie w ograniczonym zakresie, bowiem w myśl art. 180 § 3 k.p.k.: „§3. Zwolnienie dziennikarza od obowiązku zachowania tajemnicy nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.

 

Działanie organizacji RWB i Alert 19 jest więc co najmniej przedwczesne, tym bardziej, że postępowanie prokuratorskie, jakie wszczęto po publikacji „Dużego Formatu” ma charakter rutynowy. Z wydawaniem oceny na jego temat należy poczekać do jego zakończenia .

 

CMWP SDP przypomina także, iż wielokrotnie podnosiło w swoich stanowiskach problem braku obiektywizmu i rzetelności przy ocenianiu poziomu wolności prasy w Polsce przez niektóre organizacje międzynarodowe. Przykładowo w stanowisku z  2 marca 2017 r., z 22 czerwca 2018 r., czy w stanowisku z 23 kwietnia 2019 r. CMWP SDP protestowało przeciwko włączaniu Polski przez organizację RWB do grupy państw, w których występują „wyraźne problemy z poszanowaniem wolności prasy”. Według tej organizacji poziom wolności mediów w naszym kraju jest obecnie najniższy od dekady, Polska została sklasyfikowana na 59 miejscu (na 180 ocenianych państw), a od czterech lat systematycznie jest w tym rankingu umieszczana coraz niżej. CMWP SDP wielokrotnie zwracało uwagę , iż materiał badawczy jaki poddawany jest analizie w czasie tworzenia tego rankingu jest wycinkowy i subiektywnie wyselekcjonowany i sprawia wrażenie, iż jedynym kryterium jego doboru jest udowodnienie niekorzystnej dla Polski tezy.

 

W ocenie CMWP SDP niska pozycja w rankingu RWB jest krzywdząca, ponieważ nie odzwierciedla sytuacji rzeczywistej. System prasowy w Polsce zabezpiecza wolność mediów w sposób wystarczający i analogiczny jak w krajach o ugruntowanej demokracji.

 

Reporterzy bez Granic  ( fr. Reporters Sans Frontières, RSF, ang. Reporters Without Borders, RWB) to międzynarodowa organizacja pozarządowa propagująca i monitorująca wolność prasy na całym świecie, założona we Francji w 1985 r. Ranking “wolności prasy” jest przygotowywany przez nią od 2002 roku. Aktualnie opiera się on na analizie ankiet wysyłanych do wybranych przez RWB przedstawicieli mediów w 180 krajach wymienionych w rankingu. Nie ma wśród nich przedstawicieli najliczniejszej i najstarszej organizacji dziennikarzy w Polsce – Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, ani przedstawiciela Centrum Monitoringu Wolności Prasy, organu SDP, którego zadaniem jest m.in. publiczne zajmowanie stanowiska i udzielanie pomocy dziennikarzom  w przypadkach zagrożenia wolności słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 9 marca 2020 r.

CMWP SDP w obronie red. Marcina Pryki z „Kuriera Słupeckiego” oskarżonego z art. 212 kk

W związku z postępowaniem toczącym się przed  Sądem  Rejonowym w Słupcy przeciwko red. Marcinowi Pryce z „Kuriera Słupeckiego” z art. 212  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przesłało do sądu swoją opinię w tej sprawie zwracając uwagę, iż skazanie dziennikarza byłoby w tym wypadku absolutnie nieuzasadnione. Dziennikarz działał  w interesie społecznym i dołożył wszelkiej staranności, by jego publikacja była rzetelna i oparta na wiarygodnych źródłach.  CMWP SDP  podkreśla przy tym, iż ewentualne skazanie red. M. Pryki spowodowałoby tzw. efekt mrożący, co byłoby nie do pogodzenia z prawami wolnej prasy, która w interesie publicznym ma prawo żądać wyjaśnień oraz wyświetlać trudne i kontrowersyjne tematy. 

 

Przyczyną wszczęcia  postępowania było opublikowanie przez red. Marcina Prykę  w okresie od listopada 2016 r. do maja 2017 r. na łamach tygodnika „Kurier Słupecki” oraz na portalu internetowym www.slupca.pl artykułów dotyczących radcy prawnego Urzędu Gminy w Orchowie i polityka PSL p. Jarosława Hendrysiaka, co spowodowało wniesienie przez w/w aktu oskarżenia przeciwko dziennikarzowi.

 

Ten proces toczy się już ponad 3 lata . W artykule opublikowanym w 2016 r. pt. „Kompetencje radcy jak fatamorgana”, dotyczącym sprawy zamiany zakresu obowiązków radcy prawnego dziennikarz pisał o wątpliwościach związanych z wynagrodzeniem radcy świadczącego usługi prawnicze dla jednostek samorządu terytorialnego. Artykuł ten w przeważającej części był relacją z posiedzenia sesji Rady Gminy Orchowo, a w całym cyklu artykułów dotyczących tej sprawy dziennikarz opierał się na dokumentach opublikowanych w „Biuletynie Informacji Publicznej Gminy Orchowo”, w tym m. in. na zakresie czynności radcy prawnego, Regulaminie Organizacyjnym Urzędu Gminy w Orchowie, protokołach z posiedzeń sesji i komisji Rady Gminy w Orchowie. Radca prawny w 2018 roku złożył akt oskarżenia wobec Marcina Pryki z żądaniem 1 roku pozbawienia wolności, 3 lat zakazu wykonywania zawodu dziennikarza, 30 tys. zł nawiązki na hospicjum i opublikowania przeprosin w trzech lokalnych tygodnikach oraz portalu.  CMWP SDP jest obserwatorem tego procesu . Centrum reprezentuje na rozprawach red. Piotr Górski.

 

Należy przy tym zauważyć, iż publiczne analizowanie i roztrząsanie  na łamach prasy kwestii związanych z zakresem i sposobem finansowania obsługi prawnej  w gminie i jej jednostkach organizacyjnych niewątpliwie należy do ustawowych zadań prasy. Jest rzeczą zrozumiałą, że działania organów gminy jak i radcy prawnego prowadzącego jej obsługę powinny być w pełni transparentne, jako że mają one służyć należytemu funkcjonowaniu samorządu terytorialnego. Z założenia budzą one więc zainteresowanie lokalnej opinii publicznej, której wyrazicielami są m. in. dziennikarze. Zrelacjonowany w materiale prasowym przebieg sesji Rady Gminy Orchowo dotyczył właśnie przedmiotowej kwestii, przy czym kwestie obsługi prawnej wzbudziły wątpliwości jednego z radnych. Tym bardziej miały one prawo wzbudzić wątpliwości u dziennikarza. Wyjaśnianie tego rodzaju zagadnień opinii publicznej niewątpliwie leży w interesie społecznym, bowiem jednym  z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest dostęp do informacji. Co więcej, poruszanie tej tematyki w środkach masowego komunikowania jest wręcz obowiązkiem dziennikarzy, w ten sposób wypełniają oni jedną z fundamentalnych w demokracji funkcji prasy – funkcji kontrolnej w odniesieniu do przedstawicieli władz, zarówno lokalnych jak i ogólnokrajowych, zarówno ustawodawczej, wykonawczej, jak i sądowniczej.

 

Kolejnym aspektem sprawy jest ocena materiału prasowego pod kątem kryteriów określonych przepisami ustawy – Prawo prasowe. Dziennikarz szczegółowo opisał przebieg sesji rady gminy, podkreślając swoje wątpliwości i formułując pytania. W tym kontekście zwraca uwagę fakt, że zdarzenia które miały miejsce podczas sesji mogły wzbudzić poważne wątpliwości w zasadzie u każdego przeciętnego odbiorcy, zwłaszcza uwzględniając fakt, że od spornego zakresu obowiązków oskarżyciela jako radcy prawnego zależała kwestia finansowania jego pracy ze środków publicznych. Oczekiwanie od opinii publicznej (czyli dziennikarza, który ją reprezentuje) braku zainteresowania tym tematem stanowiłoby przejaw niezrozumienia społecznej funkcji prasy. Ocena dochowania przez M. Prykę wymogów ustawy – Prawo prasowe, nie może od tego aspektu abstrahować.

 

Analizując niniejszą sprawę, nie można również pominąć fundamentalnego zagadnienia: wolności prasy. Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Z kolei zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Z w/w normami prawnymi koresponduje również Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka („Każdy człowiek ma prawo wolności opinii
i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice
”) oraz artykuł 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich
i Politycznych („Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji
i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru
”). Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wolność słowa dotyczy nie tylko informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące  (…) W świetle w/w norm prawnych oraz orzecznictwa, już samo wniesienie przeciwko M. Pryce aktu oskarżenia budzi poważne wątpliwości.

 

Niezależnie od powyższego CMWP pragnie zwrócić uwagę, że wypowiedzi dziennikarskie stanowiące przyczynę zainicjowania postępowania miały w znacznej mierze charakter opinii. Powszechnie wiadomo, że wypowiedzi ocenne nie poddają się tożsamym rygorom weryfikacji, jak fakty. Jak podkreślił SN w wyroku z dnia 15 września 2016 r. (II KK 95/16 – LEX nr 2112309): „co do zasady, prawo do krytyki uprawnia przede wszystkim do wyrażania ocen, a więc twierdzeń uchylających od sprawdzenia przy pomocy kryterium prawdy i fałszu”.

 

Następnie należy podkreślić, że oskarżyciel został powołany do pełnienia funkcji publicznej: radcy prawnego gminy. Tym samym powinien liczyć się także z negatywnymi ocenami swojej osoby i działalności. Od osoby pełniącej taką funkcję w organie administracji opinia społeczna może oczekiwać nieskazitelnego charakteru oraz odpowiedniej postawy etycznej (wynika to również z przepisów ustawy o radcach prawnych). Ocena postępowania oskarżyciela wykraczałaby poza ramy niniejszej opinii. Niemniej, skoro pojawiły się wątpliwości dotyczące jego osoby, do zadań dziennikarzy należy wyświetlanie tego rodzaju spraw i przedstawianie opinii publicznej swojego stanowiska. W akcie oskarżenia wyeksponowano fakt wykonywania przez oskarżyciela zawodu radcy prawnego i wynikających stąd wymogów, a także kwestię związanej z tym opinii i zaufania klientów. Jednak nie można pominąć faktu, że od takich osób opinia publiczna ma prawo wymagać znacznie więcej, niż od przeciętnego obywatela. Zwłaszcza, że oskarżyciel jest znanym działaczem PSL związanym z gminą Orchowo, a więc politykiem, osobą publiczną.

 

Oskarżyciel prywatny wysunął wobec dziennikarza szereg zarzutów, w tym zarzut braku obiektywizmu, sam jednak nie unika bezpośredniej konfrontacji używając przy tym stwierdzeń subiektywnych i równie dobrze mogących stanowić zniesławienie dziennikarza (np. twierdzenia, że oskarżony „wykorzystuje swoje środowisko zawodowe i jednocześnie miejsce pracy do załatwiania prywatnego interesu” , dokonuje „odwetu politycznego”, itp.). Pytanie, dlaczego oskarżyciel przyznając sobie prawo do formułowania tak ostrych opinii, równocześnie odmawia takiego samego prawa dziennikarzowi … ? Tymczasem zgodnie z międzynarodowymi standardami wolności prasy, powszechnie przyjętymi w Europie i USA, to osoby publiczne (politycy, prawnicy, osoby na wyeksponowanych stanowiskach) wyjaśniają wobec prasy i dziennikarzy (opinii publicznej) motywy swojego postępowania – a nie odwrotnie. I muszą liczyć się z bardzo surową krytyką.

 

Na podstawie całokształtu okoliczności sprawy CMWP wskazuje również, że wniesiony  w niniejszej sprawie akt oskarżenia może stanowić tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową powodującą faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno oskarżonego, jak i innych społeczników lub dziennikarzy do podejmowania krytyki oskarżyciela prywatnego  (w tym kontekście należy zwrócić uwagę na liczne pozwy cywilne opiewające na wygórowane kwoty, które oskarżyciel wytoczył przeciwko dziennikarzowi). Tego rodzaju działania nie służą założonym przez ustawodawcę celom postępowania karnego, lecz stłumieniu krytyki, która stanowi niezbędny element społeczeństwa obywatelskiego. Ostateczna ocena w/w aspektu sprawy należy do Sądu. Niemniej, należy wskazać że ewentualne skazanie red. M. Pryki spowodowałoby tzw. efekt mrożący, co byłoby nie do pogodzenia z prawami wolnej prasy, która w interesie publicznym ma prawo żądać wyjaśnień oraz wyświetlać trudne i kontrowersyjne tematy. Przyczyniłoby się również do niszczenia wolnej debaty, godząc w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

 

Warszawa,  5 marca 2020 r.

 

Dyrektor CMWP SDP w Polskim Radiu 24 o podpisaniu przez Prezydenta ustawy abonamentowej

Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP  w audycji „Temat dnia/Gość Polskiego Radia 24” pozytywnie oceniła decyzję Prezydenta RP w sprawie ustawy dot. rekompensaty dla mediów publicznych . – Cieszę się, że prezydent zdecydował o podpisaniu tej ustawy. Bardzo dobrze się stało. Media publiczne równoważą pluralizm w debacie, co jest niezwykle potrzebne. Większość mediów prywatnych ma kierunek liberalno-lewicowy. Ponadto przywracają pamięć o ważnych postaciach i wydarzeniach historycznych, a także kultywują szacunek dla wartości chrześcijańskich – podkreśliła Jolanta Hajdasz.

 

Od kilku tygodni wokół sprawy podpisania przez prezydenta ustawy toczyła się intensywna dyskusja. Przedstawiciele opozycji wskazywali Prezydentowi Andrzejowi Dudzie, by użył weta. Natomiast politycy związani ze Zjednoczoną Prawicą zwracali uwagę na potrzebę przekazania rekompensaty mediom publicznym za utracone wpływy z ulg abonamentowych dla wybranych grup społecznych. – Szum wokół ustawy dotyczącej rekompensaty abonamentowej dla mediów publicznych był sztucznie wykreowany przez tych, którym przeszkadzają silne media publiczne – podkreśliła Jolanta Hajdasz. Ponadto dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP odniosła się również do spodziewanej dymisji Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa Telewizji Polskiej. Przy wszystkich mankamentach, jakie możemy wskazać oceniając TVP trzeba powiedzieć, że pan Kurski okazał się bardzo sprawnym menadżerem, wyrazistym i charyzmatycznym człowiekiem, w mediach  to ogromna zaleta.  Z drugiej strony przeprowadzona w  samym ogniu kampanii wyborczej zmiana na stanowisku prezesa TVP  budzi zdziwienie, nie jest zrozumiała i nie jest uzasadniona.  Opinii publicznej powinny zostać przedstawione racjonalne argumenty dotyczące dymisji prezesa Kurskiego. Mówienie, że “za dużo Zenka w telewizji”, to trochę za mało – powiedziała dr Jolanta Hajdasz .

 

Cała audycja tutaj.

 

 

Bloger z Krakowa Józef Wieczorek uniewinniony, o co zabiegało CMWP SDP

4 marca br. przed Sądem Okręgowym w Krakowie (Wydział IV Karny Odwoławczy) odbyła się rozprawa kasacyjna od wyroku Sądu Apelacyjnego, w której oskarżonym był red. Józef Wieczorek, niezależny publicysta i bloger. Został on skazany za to, że upubliczniał na You Tube nagranie dźwięku i obrazu z rozprawy sądowej z wyłączeniem jawności. Sprawa red. Józefa Wieczorka toczyła się w sądach różnych instancji  już blisko 5 lat. Była objęta monitoringiem CMWP SDP.  W postępowaniu sądowym Centrum reprezentowała Agnieszka Kaczorowska.

 

Obrońca na rozprawie podkreślał, że proces Adama Słomki, z którego relację video oskarżony zamieścił na platformie You Tube, odbywał się w szczególnej atmosferze. Adam Słomka był oskarżany m.in. o działalność w porozumieniu z gangsterami. Sąd uchylił jawność tamtego postępowania, jednak tam nie było nic do ukrycia. Dowodem na to m.in. jest fakt, że Adam Słomka został uniewinniony, bo zarzuty były sfingowane. Istotne jest również to, że Sąd często mówi cicho, aby zdyscyplinować publiczność. Oskarżony mógł nie usłyszeć zarządzenia Sądu. Ale przede wszystkim – adwokat podkreślał – Józef Wieczorek jest dziennikarzem obywatelskim i działa pro bono – angażuje się w tego typu sprawy dla wyższych celów. I zadaniem takiego dziennikarza jest różne sprawy ujawniać i nagłaśniać. Jednocześnie Sąd w całym postępowaniu nie udowodnił oskarżonemu, czy aby na pewno naruszył on przepisy dotyczące tajności rozprawy. Wg obrońcy Józef Wieczorek nie zasłużył na karę. Sugerował aby na oskarżonego spojrzeć jako na człowieka, nauczyciela akademickiego, naukowca z tytułem doktora, z dorobkiem i ogromnym doświadczeniem życiowym. – Zadajmy sobie pytanie – jaką krzywdę i komu zrobił? – kontynuował obrońca. – Czy naruszył porządek publiczny, czy wyrządził szkodę opinii publicznej, czy naruszył czyjeś dobro? – pytał retorycznie. Sąd Najwyższy, który uchylił wyrok, ocenił, że wcześniejsza instancja zbyt pochopnie rozpatrzyła sprawę Józefa Wieczorka. Na dodatek sprawa ciągnie się już blisko 5 lat, a materiał filmowy z rozprawy Adama Słomki jest wciąż zamieszczony na Youtubie. Jeśli miałby ten materiał wyrządzać jakąś szkodę to chyba Prokuratura powinna była zwrócić się do właściciela tej platformy z wnioskiem o usunięcie szkodliwego materiału. A tego do dziś nie uczyniła. Przy byle błahych powodach You Tube ingeruje w treści tam zamieszczane, blokuje filmy i całe kanały pod wątłymi pretekstami. Jednocześnie mówi się szeroko o nadmiarze spraw w sądach i wynikającej z tego przewlekłości postępowań. Proces w sprawie o tak niskiej szkodliwości społecznej trwa już blisko 5 lat. Adam Słomka, którego proces z kolei trwał 3 lata, został uniewinniony od wszelkich zarzutów. – Czy te sprawy powinny toczyć się i rozstrzygać przed Sądem? – zakończył obrońca, wnosząc jednocześnie o uniewinnienie oskarżonego.

 

Oskarżony Józef Wieczorek w spokojnym, zrównoważonym wystąpieniu, podtrzymał linię obrony, jednocześnie powołując się na pożyteczną działalność Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które w wielu podobnych wypadkach wspiera dziennikarzy w trudnych i przewlekłych procesach przed polskimi sądami.

 

Oskarżyciel publiczny – Prokuratura – podtrzymała oskarżenie i wniosła o podtrzymanie wyroku w mocy.

 

Sędzia Katarzyna Wierzbicka wydała wyrok jeszcze na tej samej rozprawie. Zdecydowała o umorzeniu postępowania i obciążeniu koszami postępowania Skarb Państwa. W uzasadnieniu podkreśliła przede wszystkim niską szkodliwość społeczną czynu dziennikarza obywatelskiego, działającego pro publico bono i wskazała potrzebę rozumienia dla chęci rozpowszechniania przebiegu procesów. Wskazała, że procesy powinny być przede wszystkim transparentne, i że Józef Wieczorek nie wyrządził żadnej szkody wymiarowi sprawiedliwości, ani stronom postępowania, ani sądowi. Sędzia Katarzyna Wierzbicka otrzymała oklaski po odczytaniu wyroku wraz z uzasadnieniem.

 

Wyrok sądu jest zbieżny ze stanowiskiem CMWP SDP, które nieustannie stało na stanowisku, że zapadły w niniejszej sprawie wyrok skazujący rażąco godził w prawa i swobody obywatelskie, a jedynym rozsądnym i zgodnym z prawem werdyktem w tej sprawie  był wyrok uniewinniający red. Józefa Wieczorka od stawianego mu zarzutu. Stanowisko nasze zostało przesłane do Sądu Okręgowego w Krakowie przed rozprawą kasacyjną . 

 

Sprawa dotyczyła ujawnienia przebiegu rozprawy w procesie Adama Słomki, oskarżonego o podżeganie gangsterów do pobicia sędziego. Mężczyzna ostatecznie został uniewinniony od tego zarzutu. Podczas jednaj z rozpraw – w marcu 2015 r. – do sądu  przyszła publiczność, z biało-czerwonymi opaskami z napisem KPN, która domagała się udziału w rozprawie. Publiczność została jednak wyproszona przez sąd, co spotkało się z głośnym protestem. Przebieg rozprawy, mimo decyzji o niejawności rozprawy, nagrywał obecny na sali Adam Słomka. W tym samym dniu na kanale Józefa Wieczorka, określającego siebie jako “dziennikarz obywatelski, solidarny z obozem patriotycznym i działający dla dobra publicznego”, na portalu internetowym You Tube zamieszczono filmowe nagranie z przebiegu rozprawy. W związku z tym  prokuratura oskarżyła Józefa Wieczorka o publiczne rozpowszechnianie wiadomości z rozprawy sądowej prowadzonej z wyłączeniem jawności, za co groziła kara grzywny, ograniczenia wolności lub do 2 lat pozbawienia wolności. Początkowo sąd ukarał go grzywną 3 tys. zł w wyroku zaocznym. Po sprzeciwie oskarżonego sprawa trafiła przed sąd na normalną rozprawę.

 

Sąd pierwszej instancji w kwietniu 2017 r. uznał winę oskarżonego i wymierzył mu karę 1,5 tys. zł grzywny.W uzasadnieniu podkreślił, że nawet jeżeli oskarżony działał w subiektywnie odczuwanym interesie publicznym, to nie zmienia to faktu, że dopuścił się naruszenia prawa. Dodatkowym aspektem obciążającym, zdaniem sądu, było to, że tuż po rozprawie Adam Słomka na korytarzu zapowiadał publikację nagrania z niejawnej rozprawy, lekceważąco wypowiadając się o grożącej za to karze. Nagranie faktycznie tego samego dnia znalazło się w internecie. Zdaniem sądu oskarżony wpisał się w ten sposób w ostentacyjny model sprzeciwu wobec nakazów prawa. Apelację od tego wyroku złożyła obrona. Swoją opinię przesłało do Sądu także Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich domagając się uniewinnienia Józefa Wieczorka. Sąd Okręgowy w Krakowie 27 kwietnia 2018 r.  uniewinnił Józefa Wieczorka od zarzucanego czynu czyli od zarzutu upublicznienia w internecie nagrania z przebiegu niejawnej rozprawy, ale wyrok ten zaskarżała prokuratura.  Oskarżony przyznał się przed sądem do opublikowania trwającego prawie 2 godziny nagrania, jednak nie do winy. Wyjaśnił, że wyszedł z rozprawy zaraz na początku i nie miał świadomości, że sąd wyłączył jawność. Myślał, że sąd wyprosił publiczność z powodu hałasu. Po rozprawie otrzymał od jednej z osób obecnych na sali rozpraw kartę pamięci z nagraniem i był przekonany, że jest ono legalne. W toku procesu podkreślał słaby słuch, na zakończenie dołączył potwierdzające to wyniki badań.

 

Tekst i fotografie Agnieszka Kaczorowska