Czytaj prasę, bądźmy razem! – wsparcie SDP i CMWP SDP dla akcji Izby Wydawców Prasy

Izba Wydawców Prasy przygotowała krótki spot, w którym redaktorzy naczelni dzienników i tygodników apelują o czytanie prasy w czasach pandemii, zarówno w druku, jak i internecie. „Czytajcie prasę, bądźmy razem!” – to główne hasło zamieszczonego w sieci klipu. CMWP SDP  wspiera tę akcję Izby.

 

W spocie dostępnym na platformie YouTube występują  m.in. Paweł Fąfara (członek zarządu Polska Press Grupy), Tomasz Sakiewicz („Gazeta Polska”), Krzysztof Jedlak („Dziennik Gazeta Prawna”), Jerzy Baczyński („Polityka”), Paweł Lisicki („Tygodnik do Rzeczy) i Bogusław Chrabota („Rzeczpospolita”, prezes Izby Wydawców Prasy).

 

Jak to we współczesnym świecie więcej nas dzieli niż łączy. Ale jest jedna wspólna sprawa: piszemy na łamy naszych gazet, piszemy po to, aby świat był lepszy i bardziej zrozumiały. Piszemy dla czytelnika. Bez czytelnika nasza praca nie ma żadnego sensu. Pomóżmy sobie. Czytajcie prasę papierową i online – kończy  swoją wypowiedź red. Bogusław Chrabota.

 

8 kwietnia b.r. Izba Wydawców Prasy przesłała  do premiera Mateusza Morawieckiego memorandum w sprawie konieczności zapewnienia funkcjonowania prasy w sytuacji kryzysowej. W piśmie podpisanym w imieniu zarządu IWP przez prezesa Bogusława Chrabotę czytamy m.in.  Prasa stanowi w naszym przekonaniu poważne i poważane medium informacyjne, dzięki któremu również władze państwowe mogą mieć pewność, że ich zalecenia dotyczące postępowania rzeczywiście dotrą do ludności, w tym do osób zaliczanych do tzw. grupy ryzyka, do której należą starsi obywatele naszego kraju. Prasa, zwłaszcza ta w formie drukowanej, posiada tę oczywistą przewagę nad wszystkimi innymi elektronicznymi nośnikami, że jest powszechnie dostępna, oraz można po nią sięgnąć wielokrotnie i w dowolnej chwili. (…) Oczywiste walory prasy oraz jej społeczna doniosłość zostały dostrzeżone w wielu krajach europejskich, w których uznano prasę za krytycznie ważny element funkcjonowania państwa, a co za tym idzie wprowadzono wiele regulacji mających na celu jej ekonomiczną ochronę i odpowiednie wsparcie wydawców. (…) Niezbędne jest więc zagwarantowanie funkcjonowania prasy w warunkach kryzysowych w całym łańcuchu jej powstawania i dotarcia do czytelników: działalności wydawnictw, redakcji i dziennikarzy, produkcji i dostaw papieru, pracy drukarni, funkcjonowania kolportażu oraz doręczenia i sprzedaży prasy.(…)

 

IWP przesłała też do premiera Mateusza Morawieckiego listę konkretnych działań wspierających branżę prasową w Unii Europejskiej. Memorandum przekazano także panu Pawłowi Borysowi, prezesowi Polskiego Funduszu Rozwoju.

 

Oficjalny start projektu #FakeHunter

Polska Agencja PrasowaGovTech Polska uruchamiają aplikację #FakeHunter, czyli nowe narzędzie do walki w sieci z dezinformacją o koronawirusie. Za pomocą tej aplikacji każdy internauta będzie mógł zgłosić wątpliwą treść do sprawdzenia, a następnie otrzymać wiarygodną odpowiedź, zweryfikowaną przez społecznych liderów opinii oraz ekspertów PAP. Wszystkie weryfikowane doniesienia wraz z werdyktami znajdą się w specjalnym serwisie połączonym z aplikacją #Fakehunter.

 

Na początku marca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że pojawieniu się koronawirusa (SARS-CoV-2) towarzyszy ogromnych rozmiarów “infodemia” czyli globalny zalewinformacji. niektóre z nich są prawdziwe, inne nie. Razem tworzą mieszankę wybuchową, która wywołuje wśród ludzi dezorientację i panikę.

 

W czasie pandemii fałszywe doniesienia na temat choroby COVID -19 często powielane przez środki masowego przekazu i media społecznościowe stają się wyjątkowo groźne. Od tego, czy ludzie będą się kierować informacją potwierdzoną w wiarygodnych źródłach, czy  też będą ulegać dezinformacji zależy zdrowie i życie milionów osób i firm nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Dlatego PAP i GovTech wdrażają projekt #FakeHunter – społeczny system weryfikacji treści publikowanych w Internecie, którego celem jest demaskowanie nieprawdziwych wiadomości dotyczących SARS-CoV-2. Integralną częścią programu jest specjalna aplikacja, za pomocą której każdy internauta będzie mógł zgłosić wątpliwą treść do sprawdzenia, a następnie otrzymać wiarygodną odpowiedź, zweryfikowaną przez społecznych liderów opinii oraz ekspertów PAP. Wszystkie weryfikowane doniesienia wraz z werdyktami znajdą się w specjalnym serwisie połączonym z aplikacją #Fakehunter.

 

Wtyczka do pobrania i zainstalowania aplikacji #FakeHunter znajduje się na stronie https://fakehunter.pap.pl/

 

Partnerami projektu są Demagog, DO OK, Objectivity, Amazon Web Services.

 

Polska Agencja Prasowa to największa agencja informacyjna w Polsce. Zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Przez całą dobę, 7 dni w tygodniu 250 dziennikarzy i 40 fotoreporterów przygotowuje serwisy informacyjne, z których korzystają media, instytucje, urzędy państwowe i przedsiębiorcy.

 

Program GovTech Polska jest realizowany przez Zespół działający w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pod patronatem Premiera. Zespół odpowiada za międzyresortowe projekty w dziedzinie innowacji, nowych technologii oraz cyfryzacji. Jego celem jest budowa nowoczesnego Państwa wspólnie z innowatorami: przedsiębiorcami, start-upami, środowiskiem naukowym oraz samymi obywatelami. Zespół skupia także społeczność innowatorów chcących wspólnie przyczynić się do budowy nowoczesnego, cyfrowego Państwa.

 

Więcej informacji : strona www projektu https://fakehunter.pap.pl/, fanpage na Facebooku https://www.facebook.com/PAPFakeHunter/ i Twitter  https://twitter.com/PAPFakeHunter  oraz wydarzenie, gdzie będą publikowane wszystkie aktualne informacje https://www.facebook.com/events/236150804167083/

 

CMWP SDP wspiera PAP w tym projekcie.

 

Odwołane rozprawy sądowe monitorowane przez CMWP SDP

W związku z zagrożeniem występowania koronawirusa nie odbywają się rozprawy z udziałem dziennikarzy monitorowane przez CMWP SDP. Przykładowo nie odbyła się rozprawa z powództwa Gminy Miasta Sopotu przeciwko pozwanym: red. Joannie Strzemiecznej-Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk oraz red. Jakubowi Świderskiemu, dziennikarzowi TVP3 Gdańsk planowana na dzień 20 marca 2020 r. , a 31 marca 2020 r. została zawieszona rozprawa z powództwa red. Henryka Jezierskiego, dziennikarza wydawnictw motoryzacyjnych przeciwko pozwanej red. Agacie Mielczarek, dziennikarce TVP3 Gdańsk. Sąd Okręgowy w Gdańsku . Od 13 marca 2020 r. wiele sądów w Polsce ograniczyło urzędowanie tylko do spraw pilnych, wymagających rozpoznania w trybie niecierpiącym zwłoki.

 

Przypominamy, iż Ministerstwo Sprawiedliwości, w związku z trwającą epidemią koronawirusa i ograniczeniem działalności wymiaru sprawiedliwości, przygotowało wiele zmian, które znalazły się w uchwalonej 28 marca 2020 r. przez Sejm specustawie „Tarcza antykryzysowa”. Należą do nich m.in. możliwość przekazywania między sądami najbardziej pilnych zadań, uproszczone delegowanie sędziów tam, gdzie są największe potrzeby kadrowe, wstrzymywanie i zawieszanie biegu terminów procesowych w wielu sprawach. Zmiany dotyczą także procesów, w których stroną są dziennikarze i redakcje.

Opis zmian funkcjonowania sądów tutaj.

Poparcie CMWP SDP dla zmian w organizacji pracy dziennikarzy w Sejmie ze względu na walkę z koronawirusem

CMWP SDP z ogromną uwagę obserwuje zmiany organizacyjne dotyczące warunków pracy dziennikarzy na terenie budynków sejmowych i apeluje do dziennikarzy o wyrozumiałość i akceptację tych tymczasowych i wyjątkowych ograniczeń ze względu na nadzwyczajną sytuację walki z epidemią korona wirusem w jakiej znalazł się nasz kraj. W sytuacji, gdy ograniczenia te mają – jak zapewnia Kancelaria Sejmu – charakter tymczasowy i wyjątkowy oraz wymuszone są koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa zdrowia i życia wszystkich przebywających w Sejmie osób, CMWP SDP nie widzi w tym działaniu naruszenia zasady wolności prasy, słowa, wyrażania poglądów i prawa do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.

 

Tymczasem jak wynika z informacji portalu Press.pl oraz opartym na tych informacjach piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich do Szefowej Kancelarii Sejmu (tutaj) wprowadzone w parlamencie ograniczenia miałyby zdaniem RPO uniemożliwiać pracę dziennikarzy-sprawozdawców. Głównym problemem wskazywanym przez reporterów miałby być także  wprowadzony całkowity zakaz poruszania się po korytarzach, co uniemożliwia im zadawanie pytań oraz rozmowy z parlamentarzystami. Wg danych Centrum Informacyjnego Sejmu 26 i 27 marca dziennikarze byli obecni w Sejmie na podstawie specjalnych imiennych akredytacji, których w sumie wystawiono 63. Wśród nich byli reprezentanci wszystkich redakcji stale obecnych w Sejmie i Senacie. Do dyspozycji reporterów była Sala Kolumnowa oraz galeria. W ocenie CMWP SDP liczba oraz sposób organizacji pracy gwarantują możliwość rzetelnego relacjonowania bieżących wydarzeń w Sejmie przez dziennikarzy, a przez to gwarantują także  realizację zasady wolności prasy, słowa, wyrażania poglądów i prawo do społecznie pożądanej krytyki oraz prawo obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne.

 

Jednocześnie CMWP SDP stanowczo podkreśla, iż w/opisana sytuacja może być akceptowana jedynie na zasadzie wyjątku ze względu na konieczność zachowania maksymalnej izolacji przez wszystkich obywateli w kraju na obecnym etapie walki z epidemią koronawirusa i jako taka powinna trwać jak najkrócej. CMWP SDP apeluje do Kancelarii Sejmu o jak najszybsze przywrócenie możliwości wstępu do parlamentu wszystkim dziennikarzom i osobom pracującym w środkach społecznego komunikowania, gdy tylko będzie to możliwe.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 1 kwietnia 2020 r.

Czy gazety papierowe przetrwają w czasach zarazy? CMWP SDP w telewizji wPolsce.pl

Jak epidemia i związane z nią zagrożenia wpływają na rynek prasy drukowanej? Dlaczego nie da się „papieru” przenieść do internetu i które gazety mają szanse na przetrwanie?  – na te i podobne pytania odpowiadali goście red. Jakuba Maciejewskiego z telewizji internetowej wpolsce.pl  – Michał Ossowski, red. nacz. tygodnika „Solidarność”, Michał Karnowski, tygodnik „Sieci”, Bogusław Chrabota, prezes Izby Wydawców Prasy i Jolanta Hajdasz, dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

 

https://twitter.com/wPolscepl/status/1242453504842760194/photo/2

 

Powinniśmy zrobić wszystko, by prasa drukowana przetrwała ten bardzo trudny dla niej czas epidemii, bo internet nie zastąpi gazety papierowej – mówiła Jolanta Hajdasz. Gazety drukowane to taki swoisty kronikarz czasów, w których wychodzą, w sieci wszystko administrator może zmienić, im większy, tym większe ma narzędzia, by usuwać treści, by coś korygować,a gazeta papierowa  zostanie w wersji takiej, w jakiej się ukazała. Wbrew pozorom to bardzo ważna funkcja prasy – archiwum dla kolejnych pokoleń.

 

Cała audycja dostępna jest tutaj.

 

Praca dziennikarza i fotoreportera w czasie epidemii – powinna wystarczyć legitymacja prasowa

W związku zaostrzeniem zasad bezpieczeństwa w czasie epidemii koronawirusa i wprowadzonymi 24 marca 2020 r. ograniczeniami w przemieszczaniu się oraz w związku z pytaniami dziennikarzy informuję, iż w naszej ocenie praca dziennikarza i fotoreportera jest tą pracą, której nie dotyczą obostrzenia wprowadzone wczoraj tj. 24.03.20  i obowiązujące do 11 kwietnia br.

https://www.gov.pl/web/koronawirus/wprowadzamy-nowe-zasady-bezpieczenstwa-w-zwiazku-z-koronawirusem

 

Z opublikowanych informacji wynika, iż wprowadzone ograniczenia w przemieszczaniu się nie dotyczą – cytat : 

  • dojazdu do pracy. Jeśli jesteś pracownikiem, prowadzisz swoją firmę, czy gospodarstwo rolne, masz prawo dojechać do swojej pracy. Masz również prawo udać się po zakup towarów i usług związanych ze swoją zawodową działalnością.
  • Jeśli działasz na rzecz walki z koronawirusem i pomagasz potrzebującym przebywającym na kwarantannie lub osobom, które nie powinny wychodzić z domu, możesz się przemieszczać w ramach tej działalności.
  • załatwiania spraw niezbędnych do życia codziennego. Będziesz mógł się przemieszczać, aby zrobić niezbędne zakupy, wykupić lekarstwa, udać się do lekarza, opiekować się bliskimi, wyprowadzić psa.

 

Ważne! Przemieszczać się będzie można jedynie w grupie do dwóch osób. Obostrzenie to nie dotyczy rodzin.

 

Potwierdził to  także minister zdrowia p. Łukasz Szumowski w programie “Gość Wiadomości”  emitowanym wczoraj tj. 24.03.20 po głównym wydaniu w TVP . Zapytany wprost o pracę dziennikarzy, którzy przecież muszą się przemieszczać, by ją wykonywać, powiedział iż jest to zrozumiałe i że za tą pracę dziennikarzom dziękuje. Przy wykonywaniu pracy dziennikarskiej zwykła legitymacja prasowa musi wystarczyć – nie mamy innych dokumentów potwierdzających rodzaj tej naszej pracy zawodowej w mediach. W przypadku ewentualnej kontroli należy poinformować funkcjonariuszy o celu podróży – czy jadę do pracy, czy wracam z niej, a także o miejscu wykonywania obowiązków zawodowych. Dotyczy to wszystkich pracowników zatrudnionych na umowę o pracę oraz na umowy cywilnoprawne, wszyscy mogą bez przeszkód przemieszczać się do miejsca pracy. Naturalnie, tylko w takim przypadku, gdy jest to absolutnie niezbędne dla funkcjonowania danej redakcji.

 

Oczywiście obowiązuje nas wszystkich zdrowy rozsądek – konieczne zachowanie w pracy maksymalnych zalecanych przez ministerstwo zdrowia środków ostrożności dla bezpieczeństwa swojego i innych.

 

Jolanta Hajdasz

wiceprezes SDP, dyr. CMWP SDP

CMWP SDP włącza się w akcję PAP przeciwko dezinformacji o epidemii koronowirusa. Dołącz do nas!

CMWP SDP  włącza się w akcję społeczną  Polskiej Agencji Prasowej, której celem jest zwalczanie dezinformacji towarzyszącej epidemii koronawirusa .  PAP uruchamia ten projekt  wspólnie z  GovTech Polska, ma on polegać na weryfikacji treści  dotyczących wirusa SARS-CoV-2, publikowanych w Internecie. Nadal bowiem internet i media społecznościowe zalewane są fałszywymi wiadomościami na temat epidemii koronawirusa. Polska Agencja Prasowa postanowiła przeciwstawiać się temu zjawisku uruchamiając projekt #FakeHunter. CMWP SDP wspiera tę akcję.

 

Do poniedziałku 23 marca PAP szuka liderów opinii, osób zaangażowanych społecznie, które zostaną wyposażone w wiedzę o wszystkich potwierdzonych źródłach informacji i dołączą do walki z fake newsami. Jak zapewniają organizatorzy akcji, każdy internauta będzie mógł zgłosić wątpliwą treść do weryfikacji, a następnie otrzymać wiarygodną odpowiedź.  Dlatego CMWP SDP  zgłosiło swój udział w akcji i apeluje do dziennikarzy i wydawców o  publikację  komunikatu na ten temat, który jest tutaj :   Wezwanie do walki z dezinformacją

 

Liczymy na to, że  czytelnicy, bądź dziennikarze lub współpracownicy  zainteresują się walką z fake newsami  i dołączą do tej akcji – czytamy w PAP. Jak informują organizatorzy akcji, jej uczestnicy będą otrzymywać powiadomienia z prośbą o weryfikacje wpływających treści od internautów. Do poniedziałku 23 marca PAP rekrutuje grupę do 200 osób, której członkowie zostaną  przeszkoleni z fact-checkingu i którym zostaną wskazane  najbardziej przydatne źródła informacji. Następnie grupa ta otrzyma możliwość zapraszania kolejnych osób, których wprowadzenie będzie już leżeć na barkach zapraszającego. Mechanizm przyjmowania zgłoszeń będzie z całej społeczności losował osoby, które prosić będzie o weryfikacje zgłoszenia starając się równomiernie rozłożyć pracę pomiędzy wszystkich członków społeczności.

 

Więcej informacji oraz ankieta – zgłoszenie jest tutaj.

 

Jeśli reprezentujesz firmę IT i możesz pomóc tworzyć rozwiązanie, zapisz się tutaj.

 

Na zgłoszenia PAP czeka do poniedziałku 23.03.2020 do 10:00.

CMWP SDP w czasie pandemii koronawirusa jedynie w trybie online

Ze względu na zagrożenie epidemiologiczne koronawirusem i obowiązujące procedury ochronne informujemy, iż Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP do odwołania pracuje wyłącznie w trybie online . We wszystkich sprawach dotyczących dziennikarzy  i ich spraw zawodowych jesteśmy pod adresem mailowym [email protected][email protected] oraz w pilnych sprawach pod numerem telefonu +48 607270507.

 

Jolanta Hajdasz   i   Agnieszka Kaczorowska

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu Jana Śpiewaka za zwrot „dzika reprywatyzacja”

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu działacza społecznego i publicysty Jana Śpiewaka za zniesławienie z art. 212 kk poprzez użycie słów „dzika reprywatyzacja” i apeluje o jego ułaskawienie przez Prezydenta w przypadku złożenia przez niego skargi kasacyjnej.

 

10 marca 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie w postępowaniu odwoławczym utrzymał wyrok skazujący Jana Śpiewaka, przewodniczącego stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa, wiceprzewodniczącego stowarzyszenia Energia Miast, oraz publicysty tygodnika Wprost za przestępstwo z artykułu 212 kodeksu karnego, czyli za zniesławienie. W 2018 r. Jan Śpiewak poinformował w mediach i mediach społecznościowych, że jeden z adwokatów kandydujących wówczas do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego jest beneficjentem „dzikiej reprywatyzacji”. Działacz złożył wówczas wniosek do Komisji Weryfikacyjnej, aby zbadała „przejęcie” przez niego kamienicy na Mokotowie. Prawnik w reakcji na powiązanie jego osoby z „dziką reprywatyzacją” wystosował wobec Jana Śpiewaka prywatny akt oskarżenia. 28 maja 2019 roku Sąd Rejonowy w Warszawie przyznał, że adwokat, który nie został jednak sędzią Sądu Najwyższego, rzeczywiście przejął kamienicę. Sędzia uznał jednak Jana Śpiewaka winnym zniesławienia go poprzez użycie sformułowania „dzika reprywatyzacja” i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 5 tys. zł oraz zobowiązał go do podania wyroku do publicznej wiadomości na portalu internetowym jednej z ogólnopolskich telewizji (wg publicysty jest to koszt ponad 200 tys. zł).

 

10 marca br. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał ten wyrok w mocy, co sprawia, że jest on prawomocny. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku.

 

W ocenie CMWP SDP skazanie Jana Śpiewaka stanowi poważne naruszenie jego praw obywatelskich w zakresie wolności słowa. Jan Śpiewak to publicysta i dziennikarz obywatelski, a także zasłużony działacz społeczny i obrońca wyrzucanych  ze swoich mieszkań obywateli Warszawy.  Stając w obronie słabszych i nierzadko bezbronnych wobec administracyjnych instytucji miasta stołecznego Warszawa sprawił, iż tematyka kontrowersyjnej reprywatyzacji w stolicy stała  się znaną opinii publicznej w Polsce, co jest oczywistym działaniem w interesie społecznym. Z niezrozumiałych powodów decyzją najpierw Sądu Rejonowego w Warszawie, a teraz Sądu Okręgowego red. Jan Śpiewak ma ponieść za to surowe konsekwencje w postaci skazania w procesie karnym. W ocenie CMWP SDP jest to naruszenie prawa red. Jana Śpiewaka do swobodnego wyrażania opinii w przestrzeni publicznej, co jest fundamentem funkcjonowania demokratycznego państwa. Bulwersujące jest w tej sprawie także to, iż uzasadnienie wyroku jest niejawne, tak jak i niejawny był cały proces.

 

CMWP SDP podkreśla także, iż w postępowaniu karnym nie została uwzględniona specyfika informowania opinii publicznej o ważnych dla społeczeństwa sprawach za pośrednictwem środków masowego komunikowania. Komunikatywność, jasność i jednoznaczność przekazu, potoczny język – to wymóg współczesnych mediów, akceptowany i powszechnie stosowany w komunikowaniu masowym ze względu na ważny interes społeczny jakim jest konieczność szybkiego i zrozumiałego poinformowania szerokich rzesz obywateli o istotnym problemie społecznym. W tym wypadku była to prowadzona niezgodnie z prawem i wbrew poszanowaniu praw mieszkańców reprywatyzacja, powszechnie w mediach nazywana przez to „dziką”.

 

Jest to drugi prawomocny wyrok dla Jana Śpiewaka będący konsekwencją jego zaangażowania w obronę krzywdzonych przez lokalne władze samorządowe mieszkańców miasta . 13 grudnia 2019 r. Jan Śpiewak został prawomocnie skazany także z art. 212 kk za to, iż w 2017 r. na portalu Twitter wyraził opinię, iż jedna z adwokatek, córka byłego ministra sprawiedliwości przejęła w 2010 r. kamienicę „metodą na kuratora”.

 

CMWP SDP wystąpiło w tej sprawie w obronie Jana Śpiewaka przesyłając swoje stanowisko do Sądu.

 

CMWP podkreśla, że oba wyroki skazujące dla Jana Śpiewaka stanowią tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno Jana Śpiewaka, jak i innych społeczników lub dziennikarzy, do podejmowania tematyki nieprawidłowości przy reprywatyzacji gruntów warszawskich. Skazanie Jana Śpiewaka powoduje bowiem tzw. efekt mrożący. Jest to nie do pogodzenia z aktywizmem społecznym obywateli, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać trudne i kontrowersyjne sprawy, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP). W ocenie CMWP SDP wyrok ten nie odpowiada międzynarodowym standardom w dziedzinie wolności słowa. Nie służy on założonym przez ustawodawcę celom postępowania karnego, lecz tłumieniu krytyki, która stanowi niezbędny element demokratycznego państwa . Przyczynia się w ten sposób do niszczenia wolnej debaty, godząc w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 11 marca 2020 r.

Działacz PSL przegrał proces z dziennikarzem „Kuriera Słupeckiego”

Red. Marcin Pryka został uniewinniony ! W związku z postępowaniem toczącym się przed  Sądem  Rejonowym w Słupcy przeciwko red. Marcinowi Pryce z “Kuriera Słupeckiego” z art. 212  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przesłało do sądu swoją opinię w tej sprawie zwracając uwagę, iż skazanie dziennikarza byłoby w tym wypadku absolutnie nieuzasadnione. Dziennikarz działał  w interesie społecznym i dołożył wszelkiej staranności, by jego publikacja była rzetelna i oparta na wiarygodnych źródłach. Cieszymy się, że Sąd podzielił tę opinię. Wyrok jest nieprawomocny i stronom przysługuje apelacja do właściwego sądu w Koninie.

 

Proces trwał od 14. listopada 2018 r. W prywatnym akcie oskarżenia- Jarosław Hendrysiak- radca prawny i lokalny działacz PSL  domagał się skazania Marcina Pryki – dziennikarza “Kuriera Słupeckiego”, za to, że: od 4. listopada 2016 r. do 5 maja 2017 r. napisał i zamieścił na łamach tygodnika “Kurier Słupecki” i portalu ” Słupca.pl” szereg artykułów, w których zawarł nieprawdziwe (zdaniem oskarżyciela) treści pomawiające mec. Hendrysiaka m.in. o pobranie dodatkowego i nienależnego wynagrodzenia za reprezentowanie przed sądem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Orchowie, o udział, w niewyjaśnionych okolicznościach, w zmianie zakresu obowiązków radcy prawnego (Jarosława Hendrysiaka) zatrudnionego na etacie w Urzędzie Gminy Orchowo oraz o kompetencjach oskarżyciela, jako radcy prawnego (np. w publikacjach o tytułach: “Kompetencje radcy jak fata morgana”; “Hendrysiak: to pomyłka”, “Policja interesuje się Hendrysiakiem”, “Kompetencje Hendrysiaka pod lupą policji” ). Czynami tymi, według aktu oskarżenia, red. Pryka “pomówił publicznie Jarosława Hendrysiaka wykonującego zawód radcy prawnego na podstawie: umowy o pracę w Urzędzie Gminy w Orchowie, umowy o pracę w Starostwie Powiatowym w Słupcy oraz w Kancelarii Radcy Prawnego o takie postępowanie i właściwości, które mogły go poniżyć -i poniżyły go- w opinii publicznej oraz mogły narazić na utratę zaufania- i naraziły go na utratę zaufania- potrzebnego do wykonywania zawodu radcy prawnego”. Ponadto przytaczane zdanie w akcie oskarżenia połączone zostało ze sformułowaniem: ” przez nadanie artykułowi (…) tytułu o negatywnym i nieprawdziwym wydźwięku oraz przez podanie (…) nieprawdziwych treści”.

 

Akt oskarżenia zawierał 8 punktów zarzutów wobec tekstów dziennikarza, a cytowane zwroty, pojawiały się w nim wielokrotnie. Dotyczyły one każdego, inkryminowanego, tekstu prasowego autorstwa Marcina Pryki.

 

Tekst aktu oskarżenia kończy się wnioskiem o uznanie dziennikarza winnym złamania przepisów artykułu 212 kk. par. 2 w związku z par. 1. Przepisy te dotyczące zniesławienia i brzmią: Art. 212 par.1. “Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

 

par. 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w par. 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Tu należy przypomnieć, że przepisy, w tym brzmieniu, są krytykowane przez polskich dziennikarzy niemal powszechnie, a SDP od lat domaga się usunięcia ich z Kodeksu Karnego.

 

Elżbieta Ożóg-Kazimierczak – przewodnicząca składu sędziowskiego – przed publicznym oznajmieniem sentencji wyroku odczytała cały akt oskarżenia. Po przytoczeniu podstawy prawnej wniosków tam zawartych ogłosiła, że po przeprowadzeniu postępowania procesowego Sąd postanawia uniewinnić Marcina Prykę w zakresie zarzutu popełnienia przestępstwa opisanego w art.212 kk.

Następnie sędzia Ożóg – Kazimierczak przystąpiła do ustnego uzasadnienia wyroku. W tej części bardzo szczegółowo i detalicznie analizowała każdy kwestionowany artykuł red. Pryki. Zarówno tytuł, jak i treść konfrontowała ze stanem faktycznym, a następnie te ustalenia wiązała z konkretnymi zarzutami. Przedtem jednak omówiła stan prawny dotyczący czynów uznawanych za pomówienie, którego celem jest poniżenie danej osoby. Zaznaczyła także, że wyrok jest konsekwencją pewnych ogólnych założeń.

·      Przede wszystkim pomówienie nie może dotyczyć projekcji przyszłości i musi się odnosić do faktów, które już miały miejsce. Sędzia podkreślała przy tym, że Sąd nie zajmował się treścią będącą opinią albo oceną, ani też emocjonalnym podejściem oskarżyciela do niektórych zdań w publikacjach. Brał natomiast pod uwagę fakt, że dziennikarz nie jest prawnikiem i nie ma obowiązku posługiwać się sformalizowanym i precyzyjnym językiem jakim jest język prawa. Powinien i może używać potocznych sformułowań. Ponadto w procedurze procesu karnego, a na taką zdecydował się oskarżyciel, każdą niejasność lub wątpliwość należy interpretować na korzyść oskarżonego. Sąd nadmieniał tu także, że oskarżyciel mógł dla ochrony swoich dóbr skorzystać z prawa do sprostowania albo z prawa cywilnego, ale z tej drogi, na tę chwilę, zrezygnował.

 

  • Kolejną zasadą ogólną, przyjętą przez Sąd w tej sprawie jest to, że osoba publiczna musi być przygotowana na zainteresowanie dziennikarzy swoją działalnością, jak również godzić się na nawet bardzo ostrą krytykę swego postępowania. W tym kontekście sędzia Ożóg-Kazimierczak przypomniała kandydowanie Jarosława Hendrykowskiego do lokalnego samorządu z list PSL (oskarżyciela w tym procesie- przyp. Red. ). Ponadto werdykt – według Elżbiety Ożóg- Kazimierczak- uwzględnia orzecznictwo krajowe oraz unijne adekwatne dla tej sprawy. Za kluczowe przede wszystkim uznaje zapisy ustawy Prawo Prasowe. Kilkakrotnie w ustnym uzasadnieniu sędzia powoływała się na 41. tej ustawy, który stanowi, że: “publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń Sejmu, Senatu i organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego oraz ich organów, a także publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych wart. 1 konstytucyjne prawa prasy i pozostaje pod ochroną prawa; przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury”.

 

Po ogólnie zarysowanych przesłankach do wydania wyroku uniewinniającego red. Marcina Prykę sędzia Elżbieta Ożóg-Kazimierczak przeszła do analizy każdego, pojedynczego zarzutu oskarżyciela. Nie sposób tu zrelacjonować wszystkich argumentów których użyła, bo nie starczyło by miejsca na rzetelne przeniesienie jej słów na te łamy. Licznik zapisu uzasadnienia ustnego wyroku wykazuje, że trwało ono blisko 90 minut. Jako przykład dokonanej przez Sąd analizy działań dziennikarza w kontekście aktu oskarżenia warto jednak zatrzymać się na kilku faktach z tego uzasadnienia.

 

Otóż bezsporne jest w nim to, że kwestia zapłaty za reprezentowanie przed sądem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (GOPS) w Orchowie przez Jarosława Hendrykowskiego była tematem obrad Rady Gminy. Trzeba było zwiększyć o 3 tys. zł budżet jednostki organizacyjnej samorządu jaką był GOPS. Wzrost kosztów wynikał z faktury wystawionej przez kancelarię radcy prawnego zatrudnionego w Urzędzie. Radni powołując się na stronę BIP urzędu utrzymywali, że obsługa prawna jednostek organizacyjnych gminy znajduje się w zakresie obowiązków zatrudnionego prawnika. Mylili się, bo…. na kilka godzin przed sesją, zmienione zostały informacje na tej stronie. Z wykazu obowiązków prawnika zniknęły słowa, które dotyczyły jednostek organizacyjnych gminy. Później wyszło na jaw, że mecenas swym podpisem parafował ten wcześniejszy, wadliwy (jak później zauważał) zakres obowiązków. W “Kurierze Słupeckim” w kilku artykułach sprawę nagłośnił oskarżony Marcin Pryka. Mec. Hendrykowski – który był tu “bohaterem” wydarzeń- zaskarżył sformułowania dziennikarza.

 

  • Sąd porównał artykuły z protokołami obrad i wykazał, że red. Pryka wiernie oddał to, co się na sali w Orchowie działo, a dowodem na to są te dokumenty. Niedopuszczalną, emocjonalną interpretacją- zdaniem sądu- był także zarzut oskarżyciela dotyczący tytułu kolejnego artykułu “Hendrysiak: to pomyłka”. Z treści publikacji wynika jednoznacznie – według sądu- że jest to skrót myślowy dotyczący kilku wypowiedzi mecenasa na temat przyczyny podpisania przez niego feralnego zakresu obowiązków,  a nie ocena jego osoby. Sędzia Ożóg- Kazimierczak w podobny sposób “rozprawiała” się z następnymi zarzutami. Według niej, nieprawdziwy (zdaniem oskarżyciela) fakt, że gmina Orchowo, co raz więcej płaci “za utrzymanie radcy prawnego” staje się prawdziwy, gdy uzna się, że zdanie to dotyczy kosztów utrzymania obsługi prawnej, czyli etatu i jest wyrażona w potocznym, wieloznacznym słownictwie. Błędne jest więc traktowanie słowa “utrzymanie” jako zapewnienie środków do życia, w tym przypadku konkretnemu radcy prawnemu.
  • W sumie, w bardzo obszernym wywodzie, Elżbieta Ożóg-Kazimierczak ani razu nie przyznała racji argumentacji użytej w akcie oskarżenia. W konkluzji stwierdziła, że Sąd wydając wyrok w tej sprawie musiał odpowiedzieć na kilka zasadniczych pytań. M.in. dotyczyły one tego, czy treść artykułów wymienionych w akcie oskarżenia wprowadzała w błąd opinię publiczną przekazując fałszywe informacje ? Odpowiedź – zdaniem sądu- brzmi: nie, bo przekazywano to, co także wynikało z treści innych, oficjalnych dokumentów.
  • Innym pytaniem było: czy to co zamieszczono w tych artykułach miało charakter wypowiedzi o faktach, czy też było odbiciem jakiejś oceny? Odpowiedź jest tu jednoznaczna. “W żadnej z tych publikacji nie przedstawiono ocen bez oparcia ich na faktach, bez zaznaczenia, że są to wypowiedzi konkretnych rozmówców, wymienionych z imienia i nazwiska” argumentowała sędzia Ożóg- Kazimierczak.
  • Trzecim pytaniem było: czy w artykułach przedstawiono zniekształcony obraz rzeczywistości bez podstaw w okolicznościach faktycznych? Zdaniem Sądu nie miało to miejsca. Jednak, dla wysnucia takiego wniosku niezbędna jest analiza całości tych publikacji, bo ograniczenie się do fragmentów i ich uwypuklenie mogłoby wypaczyć ogólny sens. Także cytaty zawarte w prywatnym akcie oskarżenia podlegały tego typu weryfikacji. Okazało się, że o ile wnioski wynikające z interpretacji samych tych zdań wydają się być prawidłowe, to w świetle całości publikacji są nie do utrzymania. Zdaniem Sądu- kontynuowała sędzia- “artykuły te nie zawierały żadnych treści zniesławiających oskarżyciela prywatnego”.
  • Następnie przytoczyła wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2017 r. w którym m.in. wymienia się, że “wymogi uznania działalności dziennikarskiej za wykonane z należytą starannością zależne są od wiarygodności informatorów, jak również od sprawdzenia tych informacji we wszystkich innych dostępnych dziennikarzowi źródłach oraz od wyniku ich konfrontacji z innymi znanymi faktami. Według Przewodniczącej Składu Sędziowskiego, “oskarżony wykazał, że pisząc artykuły spełnił te warunki i sprostał temu zadaniu”.
  • Podobne wnioski sędzia Ożóg-Kazimierczak wywiodła z Postanowienia Sądu Najwyższego z 25 września 2017 r. (przytaczanego wcześniej przez mec. Andrzeja Miastkowskiego- pełnomocnika oskarżonego) w którym mówi się m.in. że ” przedmiotem ochrony art. 212 § 1 i 2 k.k. jest cześć danej jednostki rozumiana jako jej dobre imię i uznanie należne w odbiorze innych ludzi. Ochrona ta jednak nie ma charakteru bezwzględnego, albowiem doznaje ograniczenia ze strony innych dóbr, których doniosłość w demokratycznym państwie prawa nie powinna być kwestionowana. Rzecz dotyczy w tym wypadku prawa obywateli do informacji i jawności życia publicznego oraz kontroli takiej działalności, która obejmuje kwestie społecznie doniosłe”.
  • Następnie sędzia przytaczała kolejne przykłady orzecznicze i wywodziła z nich argumenty świadczące o dochowaniu rzetelności przez red. Marcina Prykę. Stwierdziła też, że teksty przez niego napisane “nie zawierały żadnych wypowiedzi sprowadzających się do nieuzasadnionego ataku personalnego na oskarżyciela prywatnego. Nie dotyczyły też jego życia prywatnego. Nie można więc uznać, aby inne aspekty jego życia niż działalność publiczna zostały poddane kontroli publicznej. Tytuły artykułów, na które zwrócono uwagę mieszczą się w akceptowalnych granicach jako wypowiedzi blisko związane z informacjami przekazywanymi w tych publikacjach”. Zdaniem Sądu, wygłoszonym następnie, “oskarżony w swych artykułach dążył do zrównoważonego przedstawienia stanu rzeczy”. Tu sędzia Ożóg- Kazimierczak powołała się na orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 4 grudnia 2019 r. mówiące, m.in. że ” przedstawienie faktów i ocen w sposób rzetelny, oparty na ujawnionych danych, analizowanych w zgodzie z zasadami logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego, nie może być uznane za bezprawne, chociażby owe fakty i oceny dawały podstawy do wyciągnięcia przez czytelników dalej idących wniosków” . Według sędzi Ożóg-Kazimierczak “orzeczenie to jak i teza tego sądu jak najbardziej znajduje zastosowanie w okolicznościach naszej sprawy”. Sędzia zwracała również uwagę, że oskarżyciel prywatny zdecydował się na proces karny, choć mógł w inny sposób domagać się od gazety działania (korekta informacji, sprostowanie albo proces cywilny) “poprzez które można byłoby naprawić zarzucaną w tym postępowaniu ingerencje w jego prawo do poszanowania dobrego imienia. Oskarżyciel prywatny miał więc możliwość wcześniejszego zareagowania na treści zawarte w tych artykułach”.

 

Na koniec ustnego uzasadnienia wyroku Elżbieta Ożóg-Kazimierczak przywołała treść jednej z tez wyroku Sądu Najwyższego z 14 marca 2017 r. w której stwierdza się, że “kiedy brak podstaw do wskazania, że jedynym lub podstawowym zamiarem działania jest zniesławienie, zachowanie realizujące prawo do krytyki w ogóle pozbawione jest cechy bezprawności, a tym samym nie może zostać uznane za przestępstwo. Dla wyłączenia odpowiedzialności nie ma wówczas potrzeby wykazania okoliczności wymienionych w art. 213 kk”. W konkluzji stwierdziła, że “w oparciu o te wszystkie okoliczności i argumenty Sąd uniewinnił oskarżonego od postawionego mu prywatnym aktem oskarżenia zarzutu. W sytuacji, kiedy w postępowaniu z oskarżenia prywatnego wydaje się postanowienie uniewinniające, wtedy koszty postępowania ponosi oskarżyciel prywatny” – poinformowała sędzia Elżbieta Ożóg-Kazimierczak.

 

Wyrok nie jest prawomocny.

 

Proces był obserwowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz z Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. CMWP występując jako “przyjaciel sądu” wydało opinię, która została włączona do akt.

 

Relację sporządził i ustne uzasadnienie wyroku streścił: Piotr Górski