Z cyklu „Zapomniane losy Polaków” SERHIJA KULIDY: Wyrok NKWD na śpiewaczkę operową (1)

Aurelia Dobrowolska Fot. archiwum z domeny publicznej

Aurelię Dobrowolską spotkał okrutny los. Poranek 4 listopada 1942 roku był pochmurny i posępny, tak jak cele aresztu śledczego NKWD w Kirowie (europejska część Rosji – obecnie Chłynów). Żelazne drzwi jednej z cel otworzyły się z paskudnym skrzypieniem, a na progu pojawił się zadowolony nadzorca:

– Dobrovolskaya, wyjdź!

– I to szybko! – warknął.

 Na ponurym dziedzińcu więziennym polską artystkę operową wepchnięto Aurelię Dobrowolską do samochodu zwanego „czarnym krukiem”.

Podróż nie trwała długo. Samochód zatrzymał się przy szarym budynku, a Aurelia rozpoznała to smutne i straszne miejsce – Biuro Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych. Bez słowa eskorta w szarych płaszczach i czapkach z niebieskimi opaskami odprowadziła kobietę na drugie piętro i wepchnęła ją do czyjegoś ascetycznego gabinetu, którego pomalowane olejem ściany o nieokreślonym odcieniu – ani brudnej żółci, ani musztardy – zdobiły tylko portrety chytrze uśmiechniętego Stalina i Dzierżyńskiego.

Mężczyzna w mundurze KGB siedzący przy biurku w milczeniu przeglądał akta śledcze. Następnie, podnosząc wzrok na oskarżoną, powiedział obojętnie:

– Aurelia Iosifovna Dzirne-Dobrovolskaya, zgodnie z artykułem 58, paragrafy 10 i 11 Kodeksu Karnego RFSRR, jesteś oskarżona o antyradziecką propagandę w czasie wojny. Czy jest to dla ciebie jasne?

Sopranistka nie odpowiedziała. Przesłuchujący krzyknął przeciąglr

– Rozumiesz suko?!

-Ale dlaczego? – aresztowana kobieta płakała. Nagle padła nieprzytomna na podłogę, na której widać było brązowe plamy od krwi przelanej wcześniej w tym pokoju…

Enkawudzista wstał ze skrzypiącego krzesła, powoli poprawił pas swoim zwykłym ruchem i kopnął omdlewającą kobietę. Uśmiechnął się i wycedził:

– Sama wszystko dobrze wiesz…

Cicha ukraińska noc…

Pod koniec XIX wieku miejscowość Biała Cerkiew niedaleko Kijowa pozostawała w zapomnieniu. Ale wcześniej, jak napisał filozof Nikołaj Bierdiajew, „Biała Cerkiew i Aleksandria były prawdziwym księstwem z dworem, z ogromną liczbą ludzi, z dużymi stajniami koni pełnej krwi, z polowaniami. Biała Cerkiew przyciągała arystokrację tzw. Terytorium Południowo-Zachodniego”. Czasy polskich magnatów Branickich jednak uległy zapomnieniu, pozostawiając lekką zasłonę nostalgicznych wspomnień.

22 listopada (4 grudnia), 1881 roku w prowincjonalnym – obecnie – miasteczku w zubożałej rodzinie ambitnego polskiego szlachcica Józefa Dobrowolskiego, urodziła się dziewczynka, ochrzczona przez miejscowego księdza jako Aurelia Cecylia Anna. Wkrótce ojciec przyszłej śpiewaczki zmarł a jego żona i matka Aurelii musiała imać się różnych zajęć, aby utrzymać rodzinę – szyła, robiła na drutach i szydełku.

Dziewczyna dorastała, jeśli użyć prozy Konstantina Paustowskiego, chłonąc „obraz swojej ojczyzny z jej niekończącym się niebem i ciszą pól, z jej zamyślonymi lasami”. Rozumiejąc ” elastyczny, lekki, nieskończenie bogaty w obrazy i intonacje język ukraiński”. Oczywiście Aurelia słuchała przy tym uduchowionych melodii ludowych…

Kiedy Aurelia miała osiem lat, matka, zaniepokojona przyszłością córki, postanowiła opuścić „cichy zakątek” i przenieść się do imperialnej stolicy.

Kariera

W Moskwie fortuna uśmiechnęła się do Dobrowolskich: był to współczujący dobroczyńca, który przejął szkolenie Aurelii. Sama dziewczyna zaczęła śpiewać w chórze kościelnym. Dyrektor chóru natychmiast zauważył jej wybitne zdolności wokalne i muzyczne, o czym entuzjastycznie poinformował dyrektora gimnazjum. I skierował Dobrowolską Konserwatorium Moskiewskiego.

Po pomyślnym przejściu przesłuchania Aurelia została przyjęta do klasy wokalnej. Warto zauważyć, że byli tam też Tonia Nieżdanowa i Wasia Petrow, których, podobnie jak Dobrowolską, czekała wspaniała przyszłość sceniczna.

Debiut na dużej scenie był nie mniej udany. Na początku września 1902 roku Aurelia Dobrowolska wykonała rolę Tatiany w operze Eugeniusz Oniegin Piotra Czajkowskiego, wystawionej w Teatrze Sołodownikowa. W następnym roku śpiewała w Moskiewskim Teatrze Akwarium, a następnie w Teatrze Ermitażu. Entuzjastycznie odnotowując sukces młodej divy operowej, gazety napisały: „Głos śpiewaczki – sopran koloraturowy – wyróżnia się pięknem dźwięku, elastycznością i wyjątkowym zakresem, wykonaniem – jasnością, muzykalnością i temperamentem”.

W 1904 roku piosenkarka poślubiła słynnego inżyniera chemika fabryki Sormovo, Konstantina Bostanzhoglo, który wkrótce został przeniesiony do wojskowej fabryki Sablinsky w Petersburgu. Aurelia była zachwycona przeprowadzką. W końcu od dawna marzyła o śpiewaniu na scenie słynnego Teatru Maryjskiego! A jej nadzieje były uzasadnione: w kwietniu 1905 roku Dobrowolska wykonała rolę Ludmiły w operze Michaiła Glinki Rusłan i Ludmiła. Następnie z powodzeniem występowała w „Nowej Operze” przedsiębiorcy księcia Aleksieja Cereteli w Teatrze Akwarium i Nowym Teatrze Letnim. Występowała w Paryżu i Mediolanie.

W 1906 roku Dobrovolskaya i jej mąż wrócili do Moskwy. Aurelię zaangażowano do prywatnej opery Siergieja Zimina. Trzy lata później dostała rolę królowej Szemachan w operze „Złoty kogucik” Nikołaja Rimskiego-Korsakowa. W recenzji sztuki muzykolog i kompozytor Julius Engel napisał: „Tylko dwa lub trzy najwyższe dźwięki nie brzmią u artystki. Wszystko inne przyciąga pięknem dźwięku, bogactwem ekspresji, błyskotliwością wykonania. Aktorce czasami udaje się nawet uchwycić nieuchwytność: cechy tajemniczego demonizmu w złożonym obrazie królowej Shemakhan, który niewątpliwie ma stać się kamieniem probierczym dla przyszłych pokoleń śpiewaków” – pisał recenzent.

I wreszcie, w 1910 roku, nastąpiło nowe radosne wydarzenie: została przyjęta do trupy Teatru Bolszoj. To tutaj, u szczytu kreatywności, Aurelia Dobrowolska śpiewała swoje najlepsze role – w sumie – jak pisano siedem tuzinów.

To właśnie w Bolszoj Aurelia Dobrowolska wystąpiła na scenie z Fiodorem Chalapinem, który okazał się bardzo trudnym partnerem. Na próbach, z charakterystyczną dla siebie ironią, Chalapin zwrócił uwagę jej uwagę: „Aurelka, kochanie, wchodzisz później niż to konieczne”. Aurelia nie poczuła się jednak urażona. Krytyk muzyczny i pisarz Nikołaj Kaszkin napisał: „Różnica w stylu okazała się taka, jakby pan Chaliapin śpiewał muzykę jednego kompozytora, a wszyscy inni śpiewali coś innego”.

W 1914 roku Dobrowolska, na zaproszenie Siergieja Diagilewa, wystąpiła w „Rosyjskich porach roku” w Londynie i Paryżu. Ponadto w stolicy Francji zagrała w filmie dla kinematografu. Napisano dla niej utwór muzyczny „Deszcz kapał całą noc” i walca „Dziecko miłości”. W Europie trwała wojna, ale wydawało się, że nowe triumfy czekają Aurelię. W 1917 roku wybuchła rewolucja i życie sopranistki zmieniło się dramatycznie …

Śmierć za szpiegostwo

W tych złych latach Aurelia Dobrowolska kontynuowała występy w przedstawieniach Teatru Bolszoj. Widząc trudną sytuację młodych artystów, współczująca primadona starała się im pomóc w każdy możliwy sposób. Czasami nawet kromką chleba…

W tym samym czasie Dobrowolska musiała wykonywać tzw. prace publiczne. Wraz z nowo mianowaną dyrektor teatru, Eleną Malinovskaya, pracowała w Radzie Deputowanych Robotniczych.

Tancerz baletowy Asaf Messerer napisał: „Na stanowisku dyrektora Teatru Bolszoj była Elena Konstantinovna Malinovskaya, która była wcześniej komisarzem teatrów państwowych. Bez uśmiechu, surowa, powściągliwa. Na jej biurku leżało kilka telefonów. Ciągle dzwonili do niej różni ludzie, w tym Łunaczarski i jakiś inny towarzysz z Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego. Malinovskaya mówiła do wszystkich równym, spokojnym głosem” – wspominał Messerer.

Malinowska przyznała się kiedyś Dobrowolskiej, że brała udział w tłumieniu kontrrewolucyjnej rebelii. Wówczas Aurelia ostro oświadczyła: „Twoje ręce są pokryte krwią, nie będę z tobą pracować”. I wyszła z teatru. Jednak wkrótce Malinowska przekonała aktorkę do powrotu do teatru. Nie na długo.

W Rosji Sowieckiej szalał głód, a aby uratować dzieci przed śmiercią, Aurelia z dziećmi i mężem przeniosła się do Nowoczerkaska a potem do Charkowa. W pierwszej stolicy Ukrainy Aurelia dostaje pracę w Charkowskiej Operze, a wkrótce rozwodzi się z Konstantinem Bostanzhoglo i wyjeżdża do Baku. Stamtąd do Odessy, gdzie występuje na scenie słynnej opery.

Częste przeprowadzki, rozwód, zaburzenia wpłynęły na zdrowie piosenkarki – jej głos zaczął słabnąć. Aurelia była leczona także przez słynnego okulistę Wasilija Dzirne, który oświadczył się Dobrowolskiej a w 1925 roku para wyjechała do Moskwy.

Przez jedenaście lat para żyła w harmonii i szczęściu. Z powodów zdrowotnych Aurelia opuściła scenę i zaczęła uczyć muzyki: najpierw w Szkole Muzycznej im. Rachmaninowa, a następnie w Wojskowej Wyższej Szkole Muzycznej im. Frunzego. Od czasu do czasu koncertowała. Akompaniatorem był jej mąż, bo jak się okazało Dzirne był znakomitym pianistą…, ale w 1936 roku został aresztowany i oskarżony o szpiegostwo na rzecz obcego mocarstwa.

Najwyraźniej sprawa została „uszyta” pośpiesznie, ponieważ lekarz nie został zastrzelony, ale wysłany do aresztu w Kirowie. Sam zwięźle powiedział: „Jakoś dziwnie przeprowadzili przesłuchanie, w rzeczywistości o nic nie pytali” – zwrócił uwagę.

23 maja 1941 roku Dzirne został ponownie aresztowany, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Prawie rok później zmarł w więzieniu, nie przeżywszy brutalnych przesłuchań. Czarne chmury zbierały się też nad Dobrowolską.

Szef 1. Oddziału KRO NKWD obwodu kirowskiego, porucznik bezpieczeństwa państwowego Zotow, osobiście aresztował ją za „prowadzenie antyradzieckiej agitacji” i zaproponował zastosowanie kary 10 lat więzienia wobec aresztowanej kobiety. Specjalne posiedzenie NKWD ZSRR 4 listopada 1942 roku wydało wyrok – rozstrzelać. Egzekucję natychmiast wykonano.