O mediach i komunikacji na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

„Etyka mediów w erze dezinformacji”, „Czwarta władza. Jak media kreują rzeczywistość?”, czy „Dziennikarz naszych czasów. Nowe oblicze zawodu” – to tematy tylko niektórych paneli dyskusyjnych na temat mediów, jakie odbyly się w pierwszym dniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Biorą w nich udział zarówno dziennikarze, jak i przedstawiciele organizacji zajmujących się różnymi elementami komunikowania masowego. Na Forum akredytowanych jest kilkuset dziennikarzy z większości największych i najważniejszych redakcji w kraju, m.in. TVP, Polskiego Radia, PAP, Rzeczpospolitej, Onetu, Interii, Polska Press, TV Trwam oraz  kilkuset redakcji newsowych i  branżowych. Głównym partnerem medialnym Forum jest w tym roku Rzeczpospolita i Polskie Radio, a wśród głównych partnerów komercyjnych są dwie firmy medialne –  TVN Warner Bros. Discovery oraz platforma TikTok. Partnerami medialnymi imprezy, prezentującymi swoje logotypy na materiałach reklamowych organizatorów  jest ponad 70 redakcji z Polski i zagranicy.  CMWP SDP zostało zaproszone do udziału w Forum Ekonomicznym po raz drugi. 

Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoją media, jest dezinformacja. Zjawisko to polega na celowym rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji w celu manipulowania opinią publiczną. Wyzwanie pogłębia się, gdyż w dobie Internetu każdy może publikować treści, co prowadzi do szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się fałszywych informacji.  Czy w erze dezinformacji etyka mediów  odgrywa jeszcze jakąś rolę, czy przeciwnie, nasze czasy to kres etyki dziennikarskiej –  to pytania, na które odpowiadali uczestnicy pierwszego panelu dyskusyjnego poświęconego najbardziej aktualnym problemom współczesnych mediów. Odbył się on w pierwszym dniu Forum, 5 września.   Panel ten prowadził red. Michał Karnowski z tygodnika Sieci, a uczestniczyli w nim Michał Ossowski, red. nacz. Tygodnika Solidarność, Olga Dziedzic z Fundacji Impuls Dla Młodych,  red. Jaśmina Nowak z Radia Wnet, Ion Ionita, red. naczelny  Adevarul/Historia z Rumunii i Ron Haviv z USA, współzałożyciel VII Photo Agency.  Rozmówcy zgodzili się, iż dezinformacja ma poważne konsekwencje, takie jak podział społeczeństwa, wzrost napięcia politycznego oraz osłabienie demokracji. W ich ocenie  etyka mediów jest nadal bardzo istotna, także po to, by chronić odbiorców przed dezinformacją i propagandą. Media są na etapie permanentnej rewolucji technologicznej, postęp techniczny jest tak szybki ze nie nadążamy za nim, fake się rozchodzi co najmniej sześć razy szybciej,  a sprostowanie się nie klika – powiedział red. Marcin Ossowski. W takiej sytuacji trzeba postawić na edukację, na uświadamianie ludziom, czym jest dziennikarstwo i w jaki sposób w dzisiejszym świecie sprawdzać źródła informacji, z których się korzysta – stwierdził Ron Haviv. Potrzebujemy standardów,  potrzebujemy kodeksów, ale przede wszystkim trzeba walczyć o profesjonalizm i prawdę w mediach  – podsumował red. Michał Karnowski.

Codziennie, w czasie trwania Forum Ekonomicznego w Karpaczu odbywa się kilkanaście  paneli dyskusyjnych poświęconych m.in.mediom, komunikacji, wykorzystaniu mediów w cyberprzestępczości i cybebezpieczeństwie, oraz narzędziom i metodom wykorzystywania mediów do działań informacyjnych, marketingowych, politycznych, czy  w sprawach dotyczących bezpieczeństwa.  Wśród dziennikarzy z Polski  uczestniczacych w dyskusjach i prowadzących panele są m.in. red. Rafał Ziemkiewicz, red. Maria Przełomiec, red. Krzysztof Ziemiec, red. Bogusław Chrabota, red. Grzegorz Nowacki, czy  red. Nicola Bochyńska. Na zaproszenie organizatorów  udział w panelu dyskusyjnym pt. „Media apolityczne. Na ile to realne?” weźmie także Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP i wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich reprezentować będzie SDP podczas rozpoczynającego się we  wtorek 5 września w Karpaczu XXXII Forum Ekonomicznego. Odbywa się ono pod hasłem : „Nowe wartości Starego Kontynentu – Europa u progu zmian” . Na zaproszenie organizatorów Jolanta Hajdasz weźmie udział w panelu dyskusyjnym pt. „Media apolityczne. Na ile to realne?”

Forum Ekonomiczne jest największą konferencją polityczno-gospodarczą w Europie Środkowej i Wschodniej. Dyskutuje się na niej o bezpieczeństwie, perspektywach rozwoju gospodarczego, współczesnych wyzwaniach i przezwyciężaniu kryzysów,  na niej przedstawiane są także  konkretne rozwiązania i innowacyjne idee. W ciągu trzech dni trwania imprezy  zaplanowano aż 470 paneli dyskusyjnych, w sumie weźmie w nich udział  blisko 5 tys. gości z Polski i ze świata. Dyskusje toczyć się będą w oddzielnych działach  m.in. Cyfryzacja, Człowiek i Kultura, Europa w świecie, Nowa gospodarka, Nowe technologie, Odbudowa Ukrainy, Państwo i reformy, Polityka międzynarodowa oraz  Media i komunikacja.  Organizatorem Forum Ekonomicznego jest Fundacja Instytut Studiów Wschodnich.

Marszałek Senatu przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Nowa sprawa, tym razem z powództwa cywilnego

We wtorek, 22 sierpnia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa w procesie cywilnym wytoczonym red. Tomaszowi Sakiewiczowi przez marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Marszałek Senatu żąda od redaktora  naczelnego „Gazety Polskiej” odszkodowania za naruszenie jego dóbr osobistych. Sąd  zabronił rejestracji rozprawy przez media,  mimo, że sprawa nie jest utajniona.  Jak postanowił sąd, następna rozprawa w tej sprawie odbędzie się dopiero za rok, w październiku 2024 roku. 

Jest to drugi proces, jaki wytoczył marszałek Tomasz Grodzki red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Pierwsza sprawa toczy się z art. 212 kodeksu karnego od ponad 3 lat.  Obie sprawy  dotyczą publikacji redaktora  naczelnego GP na temat byłego ordynatora Szpitala Szczecin–Zdunowo w zakresie odnoszącym się do podejrzeń o przyjmowanie przez Tomasza Grodzkiego korzyści finansowych. Zarzuty te były i są  formułowane publicznie przez  świadków tych zdarzeń oraz przez prokuraturę, która na ich podstawie sformułowała akt oskarżenia przeciwko marszałkowi Senatu.

Wniosek Prokuratury Regionalnej w Szczecinie o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Senatu Tomasza Grodzkiemu został przekazany do Senatu RP w marcu 2021 roku. Wniosek ten dotyczy podejrzenia przyjęcia korzyści majątkowych od pacjentów lub ich bliskich w czasie, gdy Tomasz Grodzki był dyrektorem szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatorem tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej. Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych  – w latach 2006, 2009 i 2012 roku. Jak wynika z ustaleń śledztwa, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej. W toku postępowania przygotowawczego ustalono, że w marcu 2012 r. Tomasz Grodzki przyjął 7 000 zł od żony starszego mężczyzny chorującego na nowotwór za osobiste przeprowadzenie operacji. We wrześniu 2009 r. Tomasz Grodzki zażądał od pacjenta za przyspieszenie operacji kwoty 10 000 zł. Pacjent przed operacją przekazał lekarzowi 3 000 złotych i 500 dolarów. Do zapłaty pozostałej części nie doszło, ponieważ po operacji u pacjenta wystąpiły komplikacje zdrowotne i lekarz nie upomniał się o drugą transzę pieniędzy.

Z materiału dowodowego wynika również, że w marcu 2009 r. Tomasz Grodzki przyjmując innego pacjenta w prywatnym gabinecie miał poinformować go, że może osobiście operować w publicznym szpitalu w zamian za korzyść majątkową. Podczas kolejnej wizyty pacjent przekazał lekarzowi kopertę z 2000 zł w zamian za osobiste przeprowadzenie zabiegu operacyjnego przez Tomasza Grodzkiego. Tomasz Grodzki miał też przyjąć w maju 2006 roku korzyść majątkową w wysokości 1500 zł od syna jednego z pacjentów w zamian za zapewnienie mu dobrej opieki. Z zeznań świadków wynika, że na oddziale szpitalnym wiedza o tym, że doktor Grodzki przyjmuje łapówki była powszechna. Panowało również przekonanie, że uiszczenie łapówki jest konieczne, aby pacjent był dobrze leczony.

W toku postępowania prokuratura przesłuchała 15 świadków spośród pacjentów hospitalizowanych na oddziale kierowanym przez Tomasza Grodzkiego oraz członków ich rodzin, według których lekarz przyjmował od nich korzyści majątkowe także przed 2006 rokiem. Przestępstwa te uległy przedawnieniu, ale zeznania są ważnym dowodem dla oceny wiarygodności świadków, którzy zeznawali na okoliczność zdarzeń objętych zarzutami. Przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej /art. 228 §1 kk/ zagrożone są karą do 8 lat pozbawienia wolności Zgodnie z obowiązującymi przepisami uchylenie immunitetu posłom i senatorom jest niezbędne do ogłoszenia im zarzutów karnych.

Pod koniec 2019 roku media – w tym „Gazeta Polska” – zaczęły publikować informacje o tym, że Tomasz Grodzki – jako lekarz chirurg zawodowo związany ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie – kontaktował się w 2016 r. z prof. Agnieszką Popielą ws. wpłaty „na fundację”. Po wpisie prof. Popieli w mediach społecznościowych na ten temat zaczęli ujawniać się kolejni świadkowie w tej sprawie, co spowodowało, że prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo. Polityk Platformy Obywatelskiej wytoczył proces Tomaszowi Sakiewiczowi po ujawnieniu przez „Gazetę Polską” tej tzw. afery kopertowej. Marszałek mógłby się oczyścić przed sądem, ale większość senacka nie pozwoliła na odebranie Tomaszowi Grodzkiemu immunitetu.

We wtorek 22 sierpnia przed Sądem Okręgowym w Warszawie zeznawali świadkowie. Jak poinformował portal niezalezna.pl mimo, że rozprawa przebiegała w formie online – o czym strony wiedziały przed jej rozpoczęciem – to na początku łączenia sędzia Eliza Kurkowska przekazała: „powód Tomasz Grodzki wraz z ochroną udał się do sądu” i jak się okazało w gmachu sądu oddano do jego dyspozycji na czas rozprawy osobne pomieszczenie. Tak jak w procesie karnym, także tym razem Sąd – po pytaniach do stron – zabronił mediom  rejestracji rozprawy mimo, że sprawa ta nie jest tajna.  W trakcie składania zeznań przez świadka red. Tomasza Duklanowskiego, rozprawa została przerwana, a Sąd zadecydował, iż będzie ona kontynuowana w październiku 2024 r.

CMWP SDP deklaruje wsparcie dla  red. Tomasza Sakiewicza także w tej sprawie , gdyż w ocenie Centrum zachodzi w niej naruszenie praw obywatelskich red. Tomasza Sakiewicza, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Więcej TUTAJTUTAJ.

Dyrektor CMWP SDP w Salonie Dziennikarskim w TVP Info

W sobotę 19 sierpnia w programie „Salon Dziennikarski” w TVP Info  gośćmi red. Michała Karnowskiego byli:  Marek Fornela, redaktor naczelny Gazety Gdańskiej, Marcin Wikło, dziennikarz tygodnika Sieci, Józef Orzeł, filozof, menadżer  i szef Klubu Ronina oraz dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.  W prowadzonej na żywo dyskusji poruszono m.in. temat październikowego referendum, startu Michała Kołodziejczaka z list Koalicji Obywatelskiej oraz ewentualnych przyspieszonych wyborów. Komentowano także bieżący przebieg kampanii wyborczej. 

Zdaniem Jolanty Hajdasz, rządząca partia wciąż ma szansę na wygranie wyborów i doprowadzenie do sytuacji, w której przyspieszona elekcja nie będzie potrzebna. Nie zgodzę się z tezą,  że czekają nas przyspieszone wybory. Moim zdaniem jest za wcześnie, byśmy tego typu twierdzenia głosili, bo jest spora szansa, że partia, która jest na czele, wygra te wybory. Do tego ma po swojej stronie system D’Hondta – mówiła. To moment kampanii, w którym jeszcze nie możemy mówić, że nadchodzące wybory niczego nie rozstrzygną – dodała. Marcin Wikło z tygodnika „Sieci” zwrócił uwagę na sytuację tzw. Trzeciej Drogi. To moment, w którym należy rozważać wszystkie możliwości. Równie ważną i możliwą okolicznością jest to, że pewna koalicja nie dostanie ośmiu procent i nie dostanie się do Sejmu – powiedział. Natomiast Marek Formela odniósł się do słów Donalda Tuska o „unieważnieniu” referendum. Donald Tusk ustanowił nowy standard polskiego warcholstwa. Wypiął się na werdykt demokracji, więc jako adwokat demokracji jest całkowicie niewiarygodny – stwierdził red. Formela. bZ kolei Józef Orzeł mówił o sytuacji przedwyborczej Prawa i Sprawiedliwości.  Widać, że Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że część aparatu pisowskiego przysypia i dlatego on wychodzi na pierwsze miejsce i staje się twarzą kampanii – mówił. Będzie walczył premier, będzie walczyła pani Szydło, będzie walczył minister Błaszczak. Ale Kaczyński wyraźnie mówi: nie wygramy jeśli nie będziemy walczyć – dodał Józef Orzeł.

Cała audycja jest TUTAJ.

Opracowanie na podstawie mat. z portalu wpolityce.pl. Więcej TUTAJ.

Apel CMWP SDP o zapewnienie bezpieczeństwa i swobody wykonywania zawodu dziennikarzom w kampanii wyborczej

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko utrudnianiu pracy dziennikarzy podczas wykonywania ich zawodowych obowiązków, czego kolejnym przykładem jest oplucie i popychanie red. Adriana Boreckiego podczas wiecu wyborczego Platformy Obywatelskiej z udziałem jej przewodniczącego Donalda Tuska w Legionowie 8 sierpnia br., w pierwszym oficjalnym dniu kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w 2023 r.  

Red. Adrian Borecki z TVP został odepchnięty i przyparty do samochodu m.in. przez ochroniarzy Donalda Tuska. Następnie jeden z mężczyzn podszedł i go opluł, a dziennikarz wraz z operatorem byli popychani i wyzywani, wielokrotnie uderzono ich także flagą w głowy.

Zdumiewające i skrajnie naganne jest przy tym to, iż zachowanie takie nie spotkało się z potępieniem ani organizatorów w/w wiecu politycznego, ani tych, którzy na nim występowali.

Tymczasem tolerowanie takich skandalicznych zachowań nie rozwiązuje żadnych sporów politycznych, tylko prowadzi do anarchii i brutalizacji życia publicznego. Jest to wyjątkowo niepokojące zjawisko dla każdej kampanii wyborczej.

CMWP SDP przypomina, że  jakiekolwiek fizyczne ataki na dziennikarza wykonującego swoje obowiązki są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy dziennikarzy relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski organizatorów tych wydarzeń, którzy zgodnie z obowiązującym prawem zobowiązani są do zapewnienia dziennikarzom godnych i niezagrażających ich życiu i zdrowiu warunków pracy.

CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz wszystkich partii politycznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i  osoby pracujące w mediach, szczególnie w nadchodzących tygodniach kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu.

 

                                                                 dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

 

Warszawa, 9 sierpnia 2023 r.

Ostateczne uniewinnienie red. Przemysława Jarasza z z Głosu Zabrza i Rudy Śl. w jego obronie występowało CMWP SDP

Redaktor Przemysław Jarasz  z Głosu Zabrza i Rudy Śl. został po raz  trzeci  prawomocnie uniewinniony w batalii sądowej wytoczonej mu przez „doradcę” prawnego z art. 212 kk. W jego obronie występowało CMWP SDP. 

3 lipca b.r. Sąd Okręgowy w Gliwicach nie dopatrzył się przestępczego działania dziennikarza Głosu Zabrza i Rudy Śl. Przemysława Jarasza w treści zapytania prasowego, jakie ten  wystosował w 2018 roku do prezesa sądu w Lublinie w sprawie bohatera swoich publikacji interwencyjnych – zabrzańskiego „doradcy” prawnego Fabiana Pawlaka.  Sędzia Arkadiusz Łata podtrzymał i tym samym uprawomocnił grudniowy wyrok pierwszej instancji, uniewinniając  redaktora Przemysława Jarasza od zarzutu rzekomego zniesławienia prawnika. Ten musi teraz pokryć koszty procesu i zwrócić redaktorowi koszty obrony adwokackiej, prowadzonej przez kancelarię radców prawnych Koczyk & Szafrański z Zabrza (w pierwszej instancji) oraz mecenasa Pawła Matyję (w drugiej instancji). To już trzecie prawomocne uniewinnienie red. Jarasza od prywatnego oskarżenia karnego ze strony Fabiana Pawlaka.

Tym razem ów prawnik (nie posiadający uprawnień zawodowych adwokata czy radcy prawnego) zarzucił dziennikarzowi niewłaściwe sformułowanie pytania prasowego, wysłanego pisemnie do prezesa sądu rejonowego w Lublinie. Pawlak bowiem reklamując w internecie swe usługi prawne, chwalił się publicznie doświadczeniem zdobytym w sądzie . W rzeczywistości – jak  ustalił redaktor – Fabian Pawlak był w lubelskim sądzie pracownikiem działu administracyjnego i stażystą, bez związku z orzecznictwem.

Jak przypomniał portal tysol.pl w sumie przeciwko red. Jaraszowi w Sądzie Rejonowym w Zabrzu prowadzone były trzy procesy karne z oskarżenia Fabiana Pawlaka (w dwóch pierwszych drugim współoskarżonym był red. naczelny Głosu Zabrza Jakub Lazar). W 2018 roku ten tygodnik lokalny ujawnił, iż część klientów prawnika czuła się pokrzywdzona jego działaniem i wprowadzona w błąd co do jego uprawnień zawodowych (nie mógł np. reprezentować ich w sprawach karnych czy rozwodowych, choć na swej stronie internetowej zapewniał, iż świadczy niemal pełen wachlarz usług). Niektórzy klienci Pawlaka, szukali więc ratunku w zabrzańskim biurze poselskim Borysa Budki, redakcji Głosu Zabrza, a także złożyli zawiadomienia do prokuratury (postępowania były wszczęte, ale finalnie umorzono je).

Dziennikarza wspierało CMWP SDP. Więcej TUTAJ i TUTAJ.

W tekście wykorzystano materiał z portalu tysol.pl https://www.tysol.pl/a106900-dziennikarz-oskarzony-bo-zadal-pytanie-sad-zdecydowal

Międzynarodowe echo wsparcia CMWP SDP dla redakcji Radia Wnet dla Białorusi

Międzynarodowa Platforma Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy (The Platform for the Protection of Journalism and Safety of Journalists) opublikowała protest CMWP SDP przeciwko uznaniu redakcji Radia Wnet dla Białorusi za ekstremistyczne przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Protest został opublikowany jako „alert”  19 lipca br. 

10 lipca br. CMWP SDP stanowczo potępiło uznanie przez białoruski reżim Radia Unet – Redakcji Radia WNET dla Białorusi za medium ekstremistyczne oraz po raz kolejny potępiło trwające na Białorusi represje przeciwko mediom i współpracującym z nimi osobom. W następstwie tej publikacji Międzynarodowa Platforma Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy działająca na rzecz mediów w państwach członkowskich Rady Europy 19 lipca opublikowała protest i przyznała, iż uznanie materiałów  Radia Wnet dla Białorusi „za ekstremistyczne” przez reżim Aleksandra Łukaszenki jest próbą zastraszenia dziennikarzy i wywierania na nich „efektu mrożącego” (ang. „other acts having chilling effects on media freedom”). Platforma zaapelowała także o wycofanie etykiety „ekstremista” z tego medium.

Platforma Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy z założenia jest mechanizmem wspomagającym dialog między rządami i organizacjami dziennikarzy, mający na celu powstrzymanie naruszeń wolności prasy w państwach członkowskich Rady Europy oraz umożliwienie dziennikarzom wykonywania zawodu bez narażania ich bezpieczeństwa. Platforma ma także na celu poprawę ochrony dziennikarzy, skuteczniejsze radzenie sobie z groźbami i przemocą wobec pracowników mediów oraz wspieranie mechanizmów wczesnego ostrzegania i zdolności reagowania na nieprawidłowości w ramach Rady Europy. Platforma funkcjonuje od 2015 r. , jak informują osoby ją tworzące „ułatwia ona gromadzenie i rozpowszechnianie informacji o poważnych obawach dotyczących wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w państwach członkowskich Rady Europy, gwarantowanych przez art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka”.  Współpracujące organizacje partnerskie – zaproszone międzynarodowe organizacje pozarządowe i stowarzyszenia dziennikarzy , w tym Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – wydają ostrzeżenia o naruszeniach wolności mediów i publikują roczne raporty na temat sytuacji w zakresie wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w Europie. Platforma ma przez to umożliwiać systematyczne informowanie Rady Europy o sytuacji w zakresie wolności mediów w państwach członkowskich oraz podejmować w odpowiednim czasie skoordynowanych działań, gdy jest to konieczne oraz  proponować odpowiednie reakcje polityczne w dziedzinie wolności mediów.

Publikacja alertu Safety of Journalists Platform TUTAJ.

4 lipca białoruski sąd uznał białoruską Redakcję Radia Wnet i portal Radio Unet.fm (Радыё Ўнет) za organizację ekstremistyczną. Poinformowało o tym 7 lipca b.r. Radio Wnet. Za przynależność do takiej organizacji na Białorusi grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności. Status „organizacji ekstremistycznej” oznacza, iż za publikowanie przez ten podmiot materiałów dziennikarskich grozi odpowiedzialność administracyjna i/lub karna. W praktyce konsekwencją dla dziennikarza może być wysoka grzywna lub kara aresztu, a potem skazanie w procesie karnym na pobyt w więzieniu, czy nawet w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Represjonowani mogą być także odbiorcy takiego medium. Wg informacji dziennikarzy Radia Wnet za lajkowanie i podawanie dalej np. w mediach społecznościowych materiałów takiej organizacji uznanej na Białorusi za „ekstremistyczną” użytkownik może być ukarany grzywną w wysokości od 500 do 800 zł ( w przeliczeniu na polskie złotówki) lub 15-dniowym aresztem oraz konfiskatą „narzędzia przestępstwa”, czyli telefonu lub komputera. Za jakąkolwiek formę współpracy z takim medium grozi nawet 7 lat pozbawienia wolności, a za administrowanie „ekstremistycznych” kanałów i tworzenie materiałów grozi do 10 lat więzienia. Oczywistym jest, że perspektywa takiego wyroku powstrzymuje odbiorców  od sięgania do treści z niezależnych źródeł, także takich jak Radio Unet.

Radio Unet rozpoczęło swoją działalność 11 listopada 2020 roku i zostało utworzone przez dziennikarzy zmuszonych do opuszczenia Białorusi w wyniku represji. Białoruskie wydanie Radia Wnet jest częścią Polskiego Radia Wnet i jest nadawane codziennie rano i wieczorem. Jak czytamy na portalu wnet.fm Radio Unet powstało po to, aby Białorusini, którzy opuścili ojczyznę, mogli zabrać głos za granicą i wiedzieć, co dzieje się ze społeczeństwem białoruskim w różnych częściach świata. Audycje Radia Unet tworzą białoruscy redaktorzy we współpracy z polskimi studiami Radia Wnet w Warszawie, Kijowie, Wilnie i Lwowie oraz korespondentami Radia Wnet działającymi w Polsce, Ukrainie, Litwie i Szwajcarii.

Oświadczenie CMWP SDP w sprawie uznania materiałów redakcji Radia Wnet dla Białorusi za ekstremistyczne jest TUTAJ.

CMWP SDP w Radiu Maryja o filmie „Bagno”

Przypadek filmu „Bagno” pokazuje nam czarno na białym hipokryzję mediów, które w przypadku księży gotowe były inwestować wielkie kwoty pieniędzy, wysyłając ekipy telewizyjne zagranicę w poszukiwaniu rzekomo przeniesionego księdza albo realizując filmy z ogromnym rozmachem na te tematy, a gdy chodzi o osobę związaną z mediami, media liberalne milczą lub traktują temat marginalnie – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.  

Wsparcie CMWP SDP dla LDZ Zmotoryzowani Łodzianie

CMWP SDP informuje, iż obejmuje swoim monitoringiem sprawę Jarosława Kostrzewy, łódzkiego społecznika  i  szefa stowarzyszenia LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, któremu rzecznik prasowy Prezydent Łodzi Marcin Masłowski grozi procesem sądowym.  Sprawa dotyczy  krytycznych wobec władz miasta publikacji dotyczących fatalnego stanu komunikacji i dróg miejskich w Łodzi, jakie ukazują się w mediach społecznościowych stowarzyszenia. 

W ostatnich dniach Jarosław Kostrzewa w jednym z facebookowych wpisów przedstawił publiczne dokumenty i zacytował informacje TVP3 Łódź ws. remontu ulicy Przepiórczej na łódzkim osiedlu w Łagiewnikach. Jak poinformowała PAP chodziło o koszt przebudowy tej drogi i to, że w okolicach są działki należące do byłego wiceprezydenta, a obecnego sekretarza miasta Łodzi, Wojciecha Rosińskiego. To było także nawiązanie do materiału TVP 3 Łódź na ten temat. Tymczasem rzecznik prasowy  Hanny Zdanowskiej, prezydent Łodzi  zażądał przeprosin za tę publikację i wpłacenia 5 tysięcy złotych na konto jednej z fundacji charytatywnych oraz zagroził, że jeśli autor wpisu nie opublikuje „sprostowania” za naruszenie „dóbr miasta”, to pozwie autora wpisu do sądu.

W ocenie CMWP SDP takie działanie w imieniu władz samorządowych  jest próbą zastraszenia autora publikacji, by nie podejmował krytycznych wobec władz miasta tematów, co w oczywisty sposób narusza zasadę wolności słowa i jest sprzeczne z funkcją, jaką mają pełnić media , w tym media społecznościowe, w demokratycznym społeczeństwie.  Na tym etapie sprawy grożenie skierowaniem sprawy do sądu jest działaniem zdecydowanie przedwczesnym, a biorąc pod uwagę tematykę publikacji – jest działaniem wręcz niedopuszczalnym . Każdy obywatel ma prawo do własnej, także krytycznej oceny działań władz samorządowych i każdy ma prawo ją publikować, a prawo to dotyczy szczególnie dziennikarzy oraz tych, którzy prowadzą publicznie media społecznościowe zgodnie z regulaminem tych mediów i w interesie społecznym, a tak było w tym wypadku. Jarosław Kostrzewa publikuje m.in. na profilu  LDZ Zmotoryzowani Łodzianie  na Facebooku  krytyczne wobec władz miasta materiały głównie dotyczące fatalnego stanu komunikacji i dróg miejskich. 33 tys. obserwujących, którzy – jak piszą o sobie – tworzą „społeczność działającą dla poprawy infrastruktury w Łodzi, pokazującą łódzkie absurdy na ulicach”.

Na obecnym etapie sprawy CMWP SDP informuje, iż obejmuje ją monitoringiem i zapewnia, iż udzieli dziennikarzowi – społecznikowi wsparcia i nieodpłatnej pomocy prawnej, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba.

dr Jolanta Hajdasz,  dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 21 lipca 2023 r.

Więcej na ten temat TUTAJ.

CMWP SDP obejmuje monitoringiem rozprawę apelacyjną red. Piotra Filipczyka

CMWP SDP obejmuje monitoringiem rozprawę apelacyjną red. Piotra Filipczyka i apeluje o oddalenie zarzutów przeciwko niemu. Wg CMWP SDP są one bezzasadne, a dziennikarz działał w interesie społecznym .

We wtorek, 18 lipca w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbędzie się rozprawa apelacyjna od wyroku Sądu Rejonowego w Gdyni z 10.03.2023 w sprawie przeciwko redaktorowi Piotrowi Filipczykowi w związku z aktem oskarżenia z art. 212 kk  wniesionym przez oskarżyciela prywatnego Henryka Jezierskiego.  Sąd I instancji uniewinnił dziennikarza od stawianych mu zarzutów, ale od tego wyroku odwołał się pozywający go Henryk Jezierski. Przyczyną wniesienia aktu oskarżenia był tekst autorstwa Piotra Filipczyka, opublikowany na portalu wpolityce.pl pod tytułem: „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB”.  Stwierdzenia zawarte w powyższym materiale prasowym oskarżyciel prywatny uznał za zniesławiające.

CMWP SDP podtrzymuje swoją opinię amicus curie przedstawioną Sądowi na etapie I instancji.  W przypadku zniesławienia jedną z przesłanek sine qua non jest wina umyślna oskarżonego, bowiem przestępstwo to należy do kategorii przestępstw umyślnych tzn. jego sprawcą może być tylko ten, kto chce lub przynajmniej godzi się z tym, że druga strona zostanie zniesławiona. Przy czym winą umyślną (w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym) muszą być objęte wszystkie znamiona zniesławienia. Trudno uznać te przesłanki ze spełnione w niniejszej sprawie. Oskarżony dziennikarz napisał bowiem artykuł prasowy w związku z działaniem oskarżyciela, który pozostając w konflikcie z Waldemarem Jaroszewiczem, zagroził mu rozpowszechnieniem zarzutu współpracy z SB. W tym kontekście wagi nabiera fakt, że za te czyny oskarżyciel miał zostać prawomocnie skazany wyrokiem karnym (to kolejna kwestia wymagająca weryfikacji przez Sąd). W krajowym i europejskim orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że na gruncie prawa do krytyki osoby publiczne mają tzw. „grubszą skórę”. Dotyczy to nie tylko polityków, ale również innych osób publicznych, w tym dziennikarzy. W kontekście takiej linii orzeczniczej, oczywistym jest, że analizowanie i wyrażanie ocen osób publicznych i ich działalności leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości formułowania takich ocen opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować. Mając to na względzie i rozważając niniejszą sprawę pod kątem wolności słowa, należy więc nade wszystko podkreślić, że oskarżyciel, jako osoba publiczna i dziennikarz, musiał liczyć się także z negatywnymi ocenami swojej osoby i działalności.

Elementem, wpływającym na specyficzny charakter postępowania, jest kwestia zarzutu współpracy z SB. W tym kontekście należy nadmienić, że dokumentacja pozostała po SB była przedmiotem badań naukowych również w związku z osobą oskarżyciela.
W szczególności, w tej materii wypowiadał się dr. hab. Daniel Wicenty z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Gdańsku, na okoliczność treści zawartych w książce pt. „Weryfikacja Gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”:

https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/13394,Weryfikacja-gdanskich-dziennikarzy-w-stanie-wojennym.html

Abstrahując od samej treści zarzutu (CMWP nie wypowiada się w tej kwestii, pozostawiając to Sądowi i specjalistom w dziedzinie), należy wskazać na doświadczenia wypływające z judykatury sądowej po 1989 r. Prowadzą one do wniosku, że niejednokrotnie osoby którym przypisywano (słusznie bądź niesłusznie) współpracę z SB, występowały do sądu motywowane nie tylko zamiarem obrony swojego interesu prawnego, ale ponadto uzyskania przy tej okazji swego rodzaju „sądowego certyfikatu niewinności” i zarazem uciszenia niewygodnej krytyki. Mechanizm ten był wykorzystywany szczególnie w sytuacji, gdy jednoznaczne rozstrzygnięcie wiązało się z przeprowadzeniem wielostronnej, a więc i długotrwałej kwerendy w archiwach.  Z taką praktyką nie można się zgodzić, bowiem czym innym jest obrona swojego imienia (do której każdy ma prawo), a czym innym – „kneblowanie” dziennikarzy. Oskarżyciel powinien liczyć się z krytyką społeczną, a nie ją tłumić za pomocą instrumentów prawnych. W tym kontekście wniesiony przeciwko red. P. Filipczykowi akt oskarżenia budzi poważne zastrzeżenia z punktu widzenia wolności słowa. Dlatego też CMWP zakwalifikował go jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale w swojej istocie służy tłumieniu publicznej debaty. W związku z tym ewentualne skazanie wyrokiem karnym dziennikarza, poruszającego tak istotną dla opinii publicznej kwestię, stanowiłoby naruszenie praw człowieka i spowodowałoby tzw. efekt mrożący (chilling effect), skutecznie odstraszając zarówno jego, jak i innych dziennikarzy do wyrażania opinii na temat osoby oskarżyciela i jego działań. Byłoby to nie do pogodzenia m. in. art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii; z art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka („Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.”); z art. 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych („Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.”); a także z Konstytucją RP, która zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54) jak również wolność prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14). Powszechnie przyjmuje się, że wolna prasa jako obserwator życia publicznego („public watchdog”) jest jednym z fundamentów państwa prawa, o którym mowa w art. 2 Konstytucji RP.

Stanowisko CMWP SDP w niniejszej sprawie jako opinia amicus curiae zostało przesłane do Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Protest CMWP SDP przeciwko represjom reżimu na Białorusi wobec Radiu Unet – Redakcji Radia WNET

                                                                                                                            Warszawa, 10 lipca 2023 r.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko uznaniu przez białoruski reżim Radia Unet – Redakcji Radia WNET dla Białorusi za medium ekstremistyczne i po raz kolejny w imieniu SDP, najstarszej i największej organizacji dziennikarskiej w Polsce, stanowczo potępia trwające na Białorusi represje, w tym  umotywowane politycznie działania administracyjne i procesy pokazowe stosowane także przeciwko mediom i współpracującym z nimi osobom.

4 lipca białoruski sąd uznał białoruską Redakcję Radia Wnet i portal Radio Unet.fm (Радыё Ўнет) za organizację ekstremistyczną. Poinformowało o tym 7 lipca b.r. Radio Wnet. Za przynależność do takiej organizacji na Białorusi grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności. Status „organizacji ekstremistycznej” oznacza, iż za publikowanie przez ten podmiot materiałów dziennikarskich grozi odpowiedzialność administracyjna i/lub karna. W praktyce konsekwencją dla dziennikarza może być wysoka grzywna lub kara aresztu, a potem skazanie w procesie karnym na pobyt w więzieniu, czy nawet w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Represjonowani mogą być także odbiorcy takiego medium. Wg informacji dziennikarzy Radia Wnet za lajkowanie i podawanie dalej np. w mediach społecznościowych materiałów takiej organizacji uznanej na Białorusi za „ekstremistyczną” użytkownik może być ukarany grzywną w wysokości od 500 do 800 zł ( w przeliczeniu na polskie złotówki) lub 15-dniowym aresztem oraz konfiskatą „narzędzia przestępstwa”, czyli telefonu lub komputera. Za jakąkolwiek formę współpracy z takim medium grozi nawet 7 lat pozbawienia wolności, a za administrowanie „ekstremistycznych” kanałów i tworzenie materiałów grozi do 10 lat więzienia. Oczywistym jest, że perspektywa takiego wyroku powstrzymuje odbiorców  od sięgania do treści z niezależnych źródeł, także takich jak Radio Unet.

Radio Unet rozpoczęło swoją działalność 11 listopada 2020 roku i zostało utworzone przez dziennikarzy zmuszonych do opuszczenia Białorusi w wyniku represji. Białoruskie wydanie Radia Wnet jest częścią Polskiego Radia Wnet i jest nadawane codziennie rano i wieczorem. Jak czytamy na portalu wnet.fm Radio Unet powstało po to, aby Białorusini, którzy opuścili ojczyznę, mogli zabrać głos za granicą i wiedzieć, co dzieje się ze społeczeństwem białoruskim w różnych częściach świata. Audycje Radia Unet tworzą białoruscy redaktorzy we współpracy z polskimi studiami Radia Wnet w Warszawie, Kijowie, Wilnie i Lwowie oraz korespondentami Radia Wnet działającymi w Polsce, Ukrainie, Litwie i Szwajcarii.

Nie są to pierwsze wyroki sądów dotyczące mediów „ekstremistycznych”. W listopadzie 2021 r. MSW Białorusi uznało osoby „zrzeszone poprzez zasoby internetowe telewizji Biełsat” za formację ekstremistyczną, a w grudniu 2021 r. za taką organizację uznano Radio Swoboda i Radio Wolna Europa. Dziennikarze nadal są najczęstszym celem ataków białoruskiego reżimu, a obecnie co najmniej 29 niezależnych mediów zostało uznanych za „ekstremistyczne”,  zostały przez to zablokowane przez władze (dane z Rezolucji Parlamentu Europejskiego z  15 marca 2023 r.).  Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy debatę publiczną na Białorusi niemal całkowicie stłumiono. Należy przy tym podkreślić, iż od 2020 r. białoruskie sądy wydały setki niesprawiedliwych i arbitralnych wyroków w umotywowanych politycznie procesach, w których przesłuchania często odbywały się za zamkniętymi drzwiami, bez należytego procesu sądowego i bez umożliwienia ich obserwowania przez osoby z zewnątrz, np. dziennikarzy innych mediówJaskrawym przykładem takiej praktyki jest uwięzienie i skazanie Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi, który został wpisany na „listę terrorystów”. Ponadto reżim Łukaszenki wciąż stosuje tortury, a więźniowie polityczni nadal informują o pogarszającym się stanie zdrowia, poniżaniu oraz nieludzkim i okrutnym traktowaniu więźniów politycznych na Białorusi. Dziennikarze pozostają jedną z grup najbardziej represjonowanych przez reżim, czego kolejnym jaskrawym przykładem jest uwięzienie i skazanie młodej współpracownicy Telewizji Biełsat Kaciaryny Andrejewej. 

Dlatego CMWP SDP po raz kolejny podkreśla kluczową rolę, jaką niezależne media odgrywają w głoszeniu i wspieraniu demokratycznych aspiracji narodu białoruskiego oraz  zwraca się z gorącym apelem  do międzynarodowych organizacji dziennikarskich, aby zwiększyły wsparcie na rzecz budowania zdolności białoruskiego społeczeństwa  do tworzenia wolnych i niezależnych mediów zarówno na Białorusi, jak i poza jej granicami.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

 

 

Materiały źródłowe:

https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2023-0075_PL.html

https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2022-0418_PL.html

https://wnet.fm/2023/07/07/radio-unet-zostalo-uznane-przez-bialoruski-rezim-za-ekstremistyczne/

Zmarła redaktor Hanna Szumińska z Wielkopolskiego Oddziału SDP. W obronie dziennikarki występowało CMWP SDP

Była odważną i waleczną dziennikarką, zaangażowaną w wiele inicjatyw społecznych, członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zmarła po ciężkiej chorobie.  O śmierci Hanny Szumińskiej poinformował na swoim profilu na FB jej mąż Andrzej Radke, wielkopolski opozycjonista z czasów PRL-u. W obronie dziennikarki występowało w latach 2018 -2021  CMWP SDP.

Red. Hanna Szumińska prowadziła niezależne  media obywatelskie – nieistniejący już portal internetowy działający głównie w gminie Duszniki  w Wielkopolsce – wikiduszniki.pl. oraz  portal informacyjny o zasięgu powiatowym „Forum Plus” – informacje z powiatu szamotulskiego.  Urodziła się w listopadzie 1962 roku w Złotowie. Po upadku komunizmu w latach 90-tych była dziennikarką kilku ogólnopolskich gazet i tygodników. m.in. „Wprost” i „Gazety Wyborczej”. Przez lata współpracowała z dużymi agencjami reklamowymi. Wraz z mężem – znanym w Poznaniu opozycjonistą z czasów PRL Andrzejem Radke – współtworzyła oraz prowadziła w stolicy Wielkopolski wydawnictwo i drukarnię. Od 2012 roku zaangażowała się w ogólnopolski ruch sprzeciwiający się patologiom związanym z budową farm wiatrowych. Współpracowała z poseł Anną Zalewską, co w 2016 roku doprowadziło do opracowania i uchwalenia przez Sejm RP tzw. „ustawy odległościowej”, która zaowocowała uregulowaniem przepisów ograniczających budowę wiatraków w pobliżu nieruchomości zamieszkałych. Artykuły na ten temat publikowała m.in. w Wielkopolskim Kurierze Wnet. Zapamiętamy ją jako niezwykle barwną i kolorową postać lokalnego świata mediów – napisał o niej red. Maciej Lesicki z portalu internetowy szmo.info.pl .

https://szamo.info.pl/nie-zyje-redaktor-hanna-szuminska/

O śmierci Hanny Szumińskiej poinformował na swoim profilu FB jej mąż Andrzej Radke. Hania zmarła po ciężkiej chorobie, przeżyła 60 lat. Pogrzeb odbędzie się w Złotowie.

W 2018 r. Red. Hanna Szumińska została oskarżona o przestępstwo z art. 212 § 2 k.k., które miało polegać na pomówieniu dwóch osób: lokalnego radnego oraz funkcjonariusza policji.  Na portalu internetowym wikiduszniki.pl oraz  w gazecie „Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej”  w styczniu 2018 r.  Hanna Szumińska opublikowała felietony, w których stawiała pytania, czy radny „załatwił” policjantowi darmowy wyjazd zagraniczny do Estonii, w zamian za odstąpienie od czynności służbowych (nieodebranie prawa jazdy).  Publikacje te  stały się przyczyną wniesienia aktu oskarżenia przez radnego i przez policjanta oraz wydania przez Sąd Rejonowy w Poznaniu  wyroku skazującego dziennikarkę.  Od tego orzeczenia pełnomocnik Hanny Szumińskiej wniósł apelację. Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP objęło tę sprawę monitoringiem, obserwatorem procesu była red. Aleksandra Tabaczyńska. Skazanie Hanny Szumińskiej za te artykuły było rażącym naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Sąd Rejonowy uznał przy tym, iż dziennikarka dopuściła się dwóch odrębnych czynów i wymierzył jej dwie kary (i przez to dwie tzw. nawiązki finansowe na cele społeczne).  Oznaczało to dwukrotne skazanie za jeden czyn, wbrew przepisom prawa karnego materialnego oraz poglądom judykatury w tej materii. Tymczasem dziennikarka działała w interesie społecznym i w ogóle nie powinna być skazana za ten artykuł. Takie stanowisko CMWP SDP przesłało do Sądu Okręgowego w Poznaniu  (jako opinię amicus curiae), a sąd w rozprawie apelacyjnej uniewinnił dziennikarkę. Od tego wyroku kasację wnieśli obaj oskarżyciele prywatni (radny i policjant) zarzucając zaskarżonemu wyrokowi „rażące naruszenie prawa procesowego i materialnego”.  Odpowiedź na kasację złożyła red. Hanna Szumińska, która wniosła o jej oddalenie w całości. Wspierało ją CMWP SDP.

Sąd Najwyższy na posiedzeniu 14 lipca b.r. stwierdził , iż kasacja wniesiona przez pełnomocnika oskarżycieli prywatnych okazała się „bezzasadna w stopniu oczywistym uzasadniającym jej oddalenie”. Sąd Najwyższy uznał, iż „oskarżona podjęła adekwatne środki do zweryfikowania informacji mających być przedmiotem materiału prasowego”, a brak odpowiedzi i niemożność zweryfikowania swoich hipotez dziennikarka wskazała wprost w swoich tekstach. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, iż oskarżona dziennikarka „posługiwała się hipotezami, stawiała pytania, wskazywała na próbę pozyskiwania szczegółowych informacji i brak odpowiedzi zwrotnych” oraz „posługiwała się wyłącznie inicjałami oskarżycieli prywatnych”.  W obu swoich tekstach red. Hanna Szumińska podała jedynie „okoliczności bezsporne”, m.in. sam fakt wyjazdu do Estonii funkcjonariusza policji oraz przyjęcia go na członka OSP Podrzewie oraz fakt prowadzenia w tej sprawie  postępowania wyjaśniającego przez Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, w konsekwencji czego decyzją SN „kasację należało oddalić jako oczywiście bezzasadną”.

Pisaliśmy o tym TUTAJ.