Apel CMWP SDP o zapewnienie bezpieczeństwa i swobody wykonywania zawodu dziennikarzom w kampanii wyborczej

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko utrudnianiu pracy dziennikarzy podczas wykonywania ich zawodowych obowiązków, czego kolejnym przykładem jest oplucie i popychanie red. Adriana Boreckiego podczas wiecu wyborczego Platformy Obywatelskiej z udziałem jej przewodniczącego Donalda Tuska w Legionowie 8 sierpnia br., w pierwszym oficjalnym dniu kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w 2023 r.  

Red. Adrian Borecki z TVP został odepchnięty i przyparty do samochodu m.in. przez ochroniarzy Donalda Tuska. Następnie jeden z mężczyzn podszedł i go opluł, a dziennikarz wraz z operatorem byli popychani i wyzywani, wielokrotnie uderzono ich także flagą w głowy.

Zdumiewające i skrajnie naganne jest przy tym to, iż zachowanie takie nie spotkało się z potępieniem ani organizatorów w/w wiecu politycznego, ani tych, którzy na nim występowali.

Tymczasem tolerowanie takich skandalicznych zachowań nie rozwiązuje żadnych sporów politycznych, tylko prowadzi do anarchii i brutalizacji życia publicznego. Jest to wyjątkowo niepokojące zjawisko dla każdej kampanii wyborczej.

CMWP SDP przypomina, że  jakiekolwiek fizyczne ataki na dziennikarza wykonującego swoje obowiązki są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy dziennikarzy relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski organizatorów tych wydarzeń, którzy zgodnie z obowiązującym prawem zobowiązani są do zapewnienia dziennikarzom godnych i niezagrażających ich życiu i zdrowiu warunków pracy.

CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz wszystkich partii politycznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i  osoby pracujące w mediach, szczególnie w nadchodzących tygodniach kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu.

 

                                                                 dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

 

Warszawa, 9 sierpnia 2023 r.

Ostateczne uniewinnienie red. Przemysława Jarasza z z Głosu Zabrza i Rudy Śl. w jego obronie występowało CMWP SDP

Redaktor Przemysław Jarasz  z Głosu Zabrza i Rudy Śl. został po raz  trzeci  prawomocnie uniewinniony w batalii sądowej wytoczonej mu przez „doradcę” prawnego z art. 212 kk. W jego obronie występowało CMWP SDP. 

3 lipca b.r. Sąd Okręgowy w Gliwicach nie dopatrzył się przestępczego działania dziennikarza Głosu Zabrza i Rudy Śl. Przemysława Jarasza w treści zapytania prasowego, jakie ten  wystosował w 2018 roku do prezesa sądu w Lublinie w sprawie bohatera swoich publikacji interwencyjnych – zabrzańskiego „doradcy” prawnego Fabiana Pawlaka.  Sędzia Arkadiusz Łata podtrzymał i tym samym uprawomocnił grudniowy wyrok pierwszej instancji, uniewinniając  redaktora Przemysława Jarasza od zarzutu rzekomego zniesławienia prawnika. Ten musi teraz pokryć koszty procesu i zwrócić redaktorowi koszty obrony adwokackiej, prowadzonej przez kancelarię radców prawnych Koczyk & Szafrański z Zabrza (w pierwszej instancji) oraz mecenasa Pawła Matyję (w drugiej instancji). To już trzecie prawomocne uniewinnienie red. Jarasza od prywatnego oskarżenia karnego ze strony Fabiana Pawlaka.

Tym razem ów prawnik (nie posiadający uprawnień zawodowych adwokata czy radcy prawnego) zarzucił dziennikarzowi niewłaściwe sformułowanie pytania prasowego, wysłanego pisemnie do prezesa sądu rejonowego w Lublinie. Pawlak bowiem reklamując w internecie swe usługi prawne, chwalił się publicznie doświadczeniem zdobytym w sądzie . W rzeczywistości – jak  ustalił redaktor – Fabian Pawlak był w lubelskim sądzie pracownikiem działu administracyjnego i stażystą, bez związku z orzecznictwem.

Jak przypomniał portal tysol.pl w sumie przeciwko red. Jaraszowi w Sądzie Rejonowym w Zabrzu prowadzone były trzy procesy karne z oskarżenia Fabiana Pawlaka (w dwóch pierwszych drugim współoskarżonym był red. naczelny Głosu Zabrza Jakub Lazar). W 2018 roku ten tygodnik lokalny ujawnił, iż część klientów prawnika czuła się pokrzywdzona jego działaniem i wprowadzona w błąd co do jego uprawnień zawodowych (nie mógł np. reprezentować ich w sprawach karnych czy rozwodowych, choć na swej stronie internetowej zapewniał, iż świadczy niemal pełen wachlarz usług). Niektórzy klienci Pawlaka, szukali więc ratunku w zabrzańskim biurze poselskim Borysa Budki, redakcji Głosu Zabrza, a także złożyli zawiadomienia do prokuratury (postępowania były wszczęte, ale finalnie umorzono je).

Dziennikarza wspierało CMWP SDP. Więcej TUTAJ i TUTAJ.

W tekście wykorzystano materiał z portalu tysol.pl https://www.tysol.pl/a106900-dziennikarz-oskarzony-bo-zadal-pytanie-sad-zdecydowal

Międzynarodowe echo wsparcia CMWP SDP dla redakcji Radia Wnet dla Białorusi

Międzynarodowa Platforma Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy (The Platform for the Protection of Journalism and Safety of Journalists) opublikowała protest CMWP SDP przeciwko uznaniu redakcji Radia Wnet dla Białorusi za ekstremistyczne przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Protest został opublikowany jako „alert”  19 lipca br. 

10 lipca br. CMWP SDP stanowczo potępiło uznanie przez białoruski reżim Radia Unet – Redakcji Radia WNET dla Białorusi za medium ekstremistyczne oraz po raz kolejny potępiło trwające na Białorusi represje przeciwko mediom i współpracującym z nimi osobom. W następstwie tej publikacji Międzynarodowa Platforma Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy działająca na rzecz mediów w państwach członkowskich Rady Europy 19 lipca opublikowała protest i przyznała, iż uznanie materiałów  Radia Wnet dla Białorusi „za ekstremistyczne” przez reżim Aleksandra Łukaszenki jest próbą zastraszenia dziennikarzy i wywierania na nich „efektu mrożącego” (ang. „other acts having chilling effects on media freedom”). Platforma zaapelowała także o wycofanie etykiety „ekstremista” z tego medium.

Platforma Ochrony Dziennikarstwa i Bezpieczeństwa Dziennikarzy z założenia jest mechanizmem wspomagającym dialog między rządami i organizacjami dziennikarzy, mający na celu powstrzymanie naruszeń wolności prasy w państwach członkowskich Rady Europy oraz umożliwienie dziennikarzom wykonywania zawodu bez narażania ich bezpieczeństwa. Platforma ma także na celu poprawę ochrony dziennikarzy, skuteczniejsze radzenie sobie z groźbami i przemocą wobec pracowników mediów oraz wspieranie mechanizmów wczesnego ostrzegania i zdolności reagowania na nieprawidłowości w ramach Rady Europy. Platforma funkcjonuje od 2015 r. , jak informują osoby ją tworzące „ułatwia ona gromadzenie i rozpowszechnianie informacji o poważnych obawach dotyczących wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w państwach członkowskich Rady Europy, gwarantowanych przez art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka”.  Współpracujące organizacje partnerskie – zaproszone międzynarodowe organizacje pozarządowe i stowarzyszenia dziennikarzy , w tym Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – wydają ostrzeżenia o naruszeniach wolności mediów i publikują roczne raporty na temat sytuacji w zakresie wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w Europie. Platforma ma przez to umożliwiać systematyczne informowanie Rady Europy o sytuacji w zakresie wolności mediów w państwach członkowskich oraz podejmować w odpowiednim czasie skoordynowanych działań, gdy jest to konieczne oraz  proponować odpowiednie reakcje polityczne w dziedzinie wolności mediów.

Publikacja alertu Safety of Journalists Platform TUTAJ.

4 lipca białoruski sąd uznał białoruską Redakcję Radia Wnet i portal Radio Unet.fm (Радыё Ўнет) za organizację ekstremistyczną. Poinformowało o tym 7 lipca b.r. Radio Wnet. Za przynależność do takiej organizacji na Białorusi grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności. Status „organizacji ekstremistycznej” oznacza, iż za publikowanie przez ten podmiot materiałów dziennikarskich grozi odpowiedzialność administracyjna i/lub karna. W praktyce konsekwencją dla dziennikarza może być wysoka grzywna lub kara aresztu, a potem skazanie w procesie karnym na pobyt w więzieniu, czy nawet w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Represjonowani mogą być także odbiorcy takiego medium. Wg informacji dziennikarzy Radia Wnet za lajkowanie i podawanie dalej np. w mediach społecznościowych materiałów takiej organizacji uznanej na Białorusi za „ekstremistyczną” użytkownik może być ukarany grzywną w wysokości od 500 do 800 zł ( w przeliczeniu na polskie złotówki) lub 15-dniowym aresztem oraz konfiskatą „narzędzia przestępstwa”, czyli telefonu lub komputera. Za jakąkolwiek formę współpracy z takim medium grozi nawet 7 lat pozbawienia wolności, a za administrowanie „ekstremistycznych” kanałów i tworzenie materiałów grozi do 10 lat więzienia. Oczywistym jest, że perspektywa takiego wyroku powstrzymuje odbiorców  od sięgania do treści z niezależnych źródeł, także takich jak Radio Unet.

Radio Unet rozpoczęło swoją działalność 11 listopada 2020 roku i zostało utworzone przez dziennikarzy zmuszonych do opuszczenia Białorusi w wyniku represji. Białoruskie wydanie Radia Wnet jest częścią Polskiego Radia Wnet i jest nadawane codziennie rano i wieczorem. Jak czytamy na portalu wnet.fm Radio Unet powstało po to, aby Białorusini, którzy opuścili ojczyznę, mogli zabrać głos za granicą i wiedzieć, co dzieje się ze społeczeństwem białoruskim w różnych częściach świata. Audycje Radia Unet tworzą białoruscy redaktorzy we współpracy z polskimi studiami Radia Wnet w Warszawie, Kijowie, Wilnie i Lwowie oraz korespondentami Radia Wnet działającymi w Polsce, Ukrainie, Litwie i Szwajcarii.

Oświadczenie CMWP SDP w sprawie uznania materiałów redakcji Radia Wnet dla Białorusi za ekstremistyczne jest TUTAJ.

CMWP SDP w Radiu Maryja o filmie „Bagno”

Przypadek filmu „Bagno” pokazuje nam czarno na białym hipokryzję mediów, które w przypadku księży gotowe były inwestować wielkie kwoty pieniędzy, wysyłając ekipy telewizyjne zagranicę w poszukiwaniu rzekomo przeniesionego księdza albo realizując filmy z ogromnym rozmachem na te tematy, a gdy chodzi o osobę związaną z mediami, media liberalne milczą lub traktują temat marginalnie – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.  

Wsparcie CMWP SDP dla LDZ Zmotoryzowani Łodzianie

CMWP SDP informuje, iż obejmuje swoim monitoringiem sprawę Jarosława Kostrzewy, łódzkiego społecznika  i  szefa stowarzyszenia LDZ Zmotoryzowani Łodzianie, któremu rzecznik prasowy Prezydent Łodzi Marcin Masłowski grozi procesem sądowym.  Sprawa dotyczy  krytycznych wobec władz miasta publikacji dotyczących fatalnego stanu komunikacji i dróg miejskich w Łodzi, jakie ukazują się w mediach społecznościowych stowarzyszenia. 

W ostatnich dniach Jarosław Kostrzewa w jednym z facebookowych wpisów przedstawił publiczne dokumenty i zacytował informacje TVP3 Łódź ws. remontu ulicy Przepiórczej na łódzkim osiedlu w Łagiewnikach. Jak poinformowała PAP chodziło o koszt przebudowy tej drogi i to, że w okolicach są działki należące do byłego wiceprezydenta, a obecnego sekretarza miasta Łodzi, Wojciecha Rosińskiego. To było także nawiązanie do materiału TVP 3 Łódź na ten temat. Tymczasem rzecznik prasowy  Hanny Zdanowskiej, prezydent Łodzi  zażądał przeprosin za tę publikację i wpłacenia 5 tysięcy złotych na konto jednej z fundacji charytatywnych oraz zagroził, że jeśli autor wpisu nie opublikuje „sprostowania” za naruszenie „dóbr miasta”, to pozwie autora wpisu do sądu.

W ocenie CMWP SDP takie działanie w imieniu władz samorządowych  jest próbą zastraszenia autora publikacji, by nie podejmował krytycznych wobec władz miasta tematów, co w oczywisty sposób narusza zasadę wolności słowa i jest sprzeczne z funkcją, jaką mają pełnić media , w tym media społecznościowe, w demokratycznym społeczeństwie.  Na tym etapie sprawy grożenie skierowaniem sprawy do sądu jest działaniem zdecydowanie przedwczesnym, a biorąc pod uwagę tematykę publikacji – jest działaniem wręcz niedopuszczalnym . Każdy obywatel ma prawo do własnej, także krytycznej oceny działań władz samorządowych i każdy ma prawo ją publikować, a prawo to dotyczy szczególnie dziennikarzy oraz tych, którzy prowadzą publicznie media społecznościowe zgodnie z regulaminem tych mediów i w interesie społecznym, a tak było w tym wypadku. Jarosław Kostrzewa publikuje m.in. na profilu  LDZ Zmotoryzowani Łodzianie  na Facebooku  krytyczne wobec władz miasta materiały głównie dotyczące fatalnego stanu komunikacji i dróg miejskich. 33 tys. obserwujących, którzy – jak piszą o sobie – tworzą „społeczność działającą dla poprawy infrastruktury w Łodzi, pokazującą łódzkie absurdy na ulicach”.

Na obecnym etapie sprawy CMWP SDP informuje, iż obejmuje ją monitoringiem i zapewnia, iż udzieli dziennikarzowi – społecznikowi wsparcia i nieodpłatnej pomocy prawnej, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba.

dr Jolanta Hajdasz,  dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 21 lipca 2023 r.

Więcej na ten temat TUTAJ.

CMWP SDP obejmuje monitoringiem rozprawę apelacyjną red. Piotra Filipczyka

CMWP SDP obejmuje monitoringiem rozprawę apelacyjną red. Piotra Filipczyka i apeluje o oddalenie zarzutów przeciwko niemu. Wg CMWP SDP są one bezzasadne, a dziennikarz działał w interesie społecznym .

We wtorek, 18 lipca w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbędzie się rozprawa apelacyjna od wyroku Sądu Rejonowego w Gdyni z 10.03.2023 w sprawie przeciwko redaktorowi Piotrowi Filipczykowi w związku z aktem oskarżenia z art. 212 kk  wniesionym przez oskarżyciela prywatnego Henryka Jezierskiego.  Sąd I instancji uniewinnił dziennikarza od stawianych mu zarzutów, ale od tego wyroku odwołał się pozywający go Henryk Jezierski. Przyczyną wniesienia aktu oskarżenia był tekst autorstwa Piotra Filipczyka, opublikowany na portalu wpolityce.pl pod tytułem: „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB”.  Stwierdzenia zawarte w powyższym materiale prasowym oskarżyciel prywatny uznał za zniesławiające.

CMWP SDP podtrzymuje swoją opinię amicus curie przedstawioną Sądowi na etapie I instancji.  W przypadku zniesławienia jedną z przesłanek sine qua non jest wina umyślna oskarżonego, bowiem przestępstwo to należy do kategorii przestępstw umyślnych tzn. jego sprawcą może być tylko ten, kto chce lub przynajmniej godzi się z tym, że druga strona zostanie zniesławiona. Przy czym winą umyślną (w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym) muszą być objęte wszystkie znamiona zniesławienia. Trudno uznać te przesłanki ze spełnione w niniejszej sprawie. Oskarżony dziennikarz napisał bowiem artykuł prasowy w związku z działaniem oskarżyciela, który pozostając w konflikcie z Waldemarem Jaroszewiczem, zagroził mu rozpowszechnieniem zarzutu współpracy z SB. W tym kontekście wagi nabiera fakt, że za te czyny oskarżyciel miał zostać prawomocnie skazany wyrokiem karnym (to kolejna kwestia wymagająca weryfikacji przez Sąd). W krajowym i europejskim orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że na gruncie prawa do krytyki osoby publiczne mają tzw. „grubszą skórę”. Dotyczy to nie tylko polityków, ale również innych osób publicznych, w tym dziennikarzy. W kontekście takiej linii orzeczniczej, oczywistym jest, że analizowanie i wyrażanie ocen osób publicznych i ich działalności leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości formułowania takich ocen opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować. Mając to na względzie i rozważając niniejszą sprawę pod kątem wolności słowa, należy więc nade wszystko podkreślić, że oskarżyciel, jako osoba publiczna i dziennikarz, musiał liczyć się także z negatywnymi ocenami swojej osoby i działalności.

Elementem, wpływającym na specyficzny charakter postępowania, jest kwestia zarzutu współpracy z SB. W tym kontekście należy nadmienić, że dokumentacja pozostała po SB była przedmiotem badań naukowych również w związku z osobą oskarżyciela.
W szczególności, w tej materii wypowiadał się dr. hab. Daniel Wicenty z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Gdańsku, na okoliczność treści zawartych w książce pt. „Weryfikacja Gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”:

https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/13394,Weryfikacja-gdanskich-dziennikarzy-w-stanie-wojennym.html

Abstrahując od samej treści zarzutu (CMWP nie wypowiada się w tej kwestii, pozostawiając to Sądowi i specjalistom w dziedzinie), należy wskazać na doświadczenia wypływające z judykatury sądowej po 1989 r. Prowadzą one do wniosku, że niejednokrotnie osoby którym przypisywano (słusznie bądź niesłusznie) współpracę z SB, występowały do sądu motywowane nie tylko zamiarem obrony swojego interesu prawnego, ale ponadto uzyskania przy tej okazji swego rodzaju „sądowego certyfikatu niewinności” i zarazem uciszenia niewygodnej krytyki. Mechanizm ten był wykorzystywany szczególnie w sytuacji, gdy jednoznaczne rozstrzygnięcie wiązało się z przeprowadzeniem wielostronnej, a więc i długotrwałej kwerendy w archiwach.  Z taką praktyką nie można się zgodzić, bowiem czym innym jest obrona swojego imienia (do której każdy ma prawo), a czym innym – „kneblowanie” dziennikarzy. Oskarżyciel powinien liczyć się z krytyką społeczną, a nie ją tłumić za pomocą instrumentów prawnych. W tym kontekście wniesiony przeciwko red. P. Filipczykowi akt oskarżenia budzi poważne zastrzeżenia z punktu widzenia wolności słowa. Dlatego też CMWP zakwalifikował go jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale w swojej istocie służy tłumieniu publicznej debaty. W związku z tym ewentualne skazanie wyrokiem karnym dziennikarza, poruszającego tak istotną dla opinii publicznej kwestię, stanowiłoby naruszenie praw człowieka i spowodowałoby tzw. efekt mrożący (chilling effect), skutecznie odstraszając zarówno jego, jak i innych dziennikarzy do wyrażania opinii na temat osoby oskarżyciela i jego działań. Byłoby to nie do pogodzenia m. in. art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii; z art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka („Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.”); z art. 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych („Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.”); a także z Konstytucją RP, która zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54) jak również wolność prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14). Powszechnie przyjmuje się, że wolna prasa jako obserwator życia publicznego („public watchdog”) jest jednym z fundamentów państwa prawa, o którym mowa w art. 2 Konstytucji RP.

Stanowisko CMWP SDP w niniejszej sprawie jako opinia amicus curiae zostało przesłane do Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Protest CMWP SDP przeciwko represjom reżimu na Białorusi wobec Radiu Unet – Redakcji Radia WNET

                                                                                                                            Warszawa, 10 lipca 2023 r.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko uznaniu przez białoruski reżim Radia Unet – Redakcji Radia WNET dla Białorusi za medium ekstremistyczne i po raz kolejny w imieniu SDP, najstarszej i największej organizacji dziennikarskiej w Polsce, stanowczo potępia trwające na Białorusi represje, w tym  umotywowane politycznie działania administracyjne i procesy pokazowe stosowane także przeciwko mediom i współpracującym z nimi osobom.

4 lipca białoruski sąd uznał białoruską Redakcję Radia Wnet i portal Radio Unet.fm (Радыё Ўнет) za organizację ekstremistyczną. Poinformowało o tym 7 lipca b.r. Radio Wnet. Za przynależność do takiej organizacji na Białorusi grozi nawet 8 lat pozbawienia wolności. Status „organizacji ekstremistycznej” oznacza, iż za publikowanie przez ten podmiot materiałów dziennikarskich grozi odpowiedzialność administracyjna i/lub karna. W praktyce konsekwencją dla dziennikarza może być wysoka grzywna lub kara aresztu, a potem skazanie w procesie karnym na pobyt w więzieniu, czy nawet w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. Represjonowani mogą być także odbiorcy takiego medium. Wg informacji dziennikarzy Radia Wnet za lajkowanie i podawanie dalej np. w mediach społecznościowych materiałów takiej organizacji uznanej na Białorusi za „ekstremistyczną” użytkownik może być ukarany grzywną w wysokości od 500 do 800 zł ( w przeliczeniu na polskie złotówki) lub 15-dniowym aresztem oraz konfiskatą „narzędzia przestępstwa”, czyli telefonu lub komputera. Za jakąkolwiek formę współpracy z takim medium grozi nawet 7 lat pozbawienia wolności, a za administrowanie „ekstremistycznych” kanałów i tworzenie materiałów grozi do 10 lat więzienia. Oczywistym jest, że perspektywa takiego wyroku powstrzymuje odbiorców  od sięgania do treści z niezależnych źródeł, także takich jak Radio Unet.

Radio Unet rozpoczęło swoją działalność 11 listopada 2020 roku i zostało utworzone przez dziennikarzy zmuszonych do opuszczenia Białorusi w wyniku represji. Białoruskie wydanie Radia Wnet jest częścią Polskiego Radia Wnet i jest nadawane codziennie rano i wieczorem. Jak czytamy na portalu wnet.fm Radio Unet powstało po to, aby Białorusini, którzy opuścili ojczyznę, mogli zabrać głos za granicą i wiedzieć, co dzieje się ze społeczeństwem białoruskim w różnych częściach świata. Audycje Radia Unet tworzą białoruscy redaktorzy we współpracy z polskimi studiami Radia Wnet w Warszawie, Kijowie, Wilnie i Lwowie oraz korespondentami Radia Wnet działającymi w Polsce, Ukrainie, Litwie i Szwajcarii.

Nie są to pierwsze wyroki sądów dotyczące mediów „ekstremistycznych”. W listopadzie 2021 r. MSW Białorusi uznało osoby „zrzeszone poprzez zasoby internetowe telewizji Biełsat” za formację ekstremistyczną, a w grudniu 2021 r. za taką organizację uznano Radio Swoboda i Radio Wolna Europa. Dziennikarze nadal są najczęstszym celem ataków białoruskiego reżimu, a obecnie co najmniej 29 niezależnych mediów zostało uznanych za „ekstremistyczne”,  zostały przez to zablokowane przez władze (dane z Rezolucji Parlamentu Europejskiego z  15 marca 2023 r.).  Według Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy debatę publiczną na Białorusi niemal całkowicie stłumiono. Należy przy tym podkreślić, iż od 2020 r. białoruskie sądy wydały setki niesprawiedliwych i arbitralnych wyroków w umotywowanych politycznie procesach, w których przesłuchania często odbywały się za zamkniętymi drzwiami, bez należytego procesu sądowego i bez umożliwienia ich obserwowania przez osoby z zewnątrz, np. dziennikarzy innych mediówJaskrawym przykładem takiej praktyki jest uwięzienie i skazanie Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza mniejszości polskiej na Białorusi, który został wpisany na „listę terrorystów”. Ponadto reżim Łukaszenki wciąż stosuje tortury, a więźniowie polityczni nadal informują o pogarszającym się stanie zdrowia, poniżaniu oraz nieludzkim i okrutnym traktowaniu więźniów politycznych na Białorusi. Dziennikarze pozostają jedną z grup najbardziej represjonowanych przez reżim, czego kolejnym jaskrawym przykładem jest uwięzienie i skazanie młodej współpracownicy Telewizji Biełsat Kaciaryny Andrejewej. 

Dlatego CMWP SDP po raz kolejny podkreśla kluczową rolę, jaką niezależne media odgrywają w głoszeniu i wspieraniu demokratycznych aspiracji narodu białoruskiego oraz  zwraca się z gorącym apelem  do międzynarodowych organizacji dziennikarskich, aby zwiększyły wsparcie na rzecz budowania zdolności białoruskiego społeczeństwa  do tworzenia wolnych i niezależnych mediów zarówno na Białorusi, jak i poza jej granicami.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

 

 

Materiały źródłowe:

https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2023-0075_PL.html

https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/TA-9-2022-0418_PL.html

https://wnet.fm/2023/07/07/radio-unet-zostalo-uznane-przez-bialoruski-rezim-za-ekstremistyczne/

Zmarła redaktor Hanna Szumińska z Wielkopolskiego Oddziału SDP. W obronie dziennikarki występowało CMWP SDP

Była odważną i waleczną dziennikarką, zaangażowaną w wiele inicjatyw społecznych, członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Zmarła po ciężkiej chorobie.  O śmierci Hanny Szumińskiej poinformował na swoim profilu na FB jej mąż Andrzej Radke, wielkopolski opozycjonista z czasów PRL-u. W obronie dziennikarki występowało w latach 2018 -2021  CMWP SDP.

Red. Hanna Szumińska prowadziła niezależne  media obywatelskie – nieistniejący już portal internetowy działający głównie w gminie Duszniki  w Wielkopolsce – wikiduszniki.pl. oraz  portal informacyjny o zasięgu powiatowym „Forum Plus” – informacje z powiatu szamotulskiego.  Urodziła się w listopadzie 1962 roku w Złotowie. Po upadku komunizmu w latach 90-tych była dziennikarką kilku ogólnopolskich gazet i tygodników. m.in. „Wprost” i „Gazety Wyborczej”. Przez lata współpracowała z dużymi agencjami reklamowymi. Wraz z mężem – znanym w Poznaniu opozycjonistą z czasów PRL Andrzejem Radke – współtworzyła oraz prowadziła w stolicy Wielkopolski wydawnictwo i drukarnię. Od 2012 roku zaangażowała się w ogólnopolski ruch sprzeciwiający się patologiom związanym z budową farm wiatrowych. Współpracowała z poseł Anną Zalewską, co w 2016 roku doprowadziło do opracowania i uchwalenia przez Sejm RP tzw. „ustawy odległościowej”, która zaowocowała uregulowaniem przepisów ograniczających budowę wiatraków w pobliżu nieruchomości zamieszkałych. Artykuły na ten temat publikowała m.in. w Wielkopolskim Kurierze Wnet. Zapamiętamy ją jako niezwykle barwną i kolorową postać lokalnego świata mediów – napisał o niej red. Maciej Lesicki z portalu internetowy szmo.info.pl .

https://szamo.info.pl/nie-zyje-redaktor-hanna-szuminska/

O śmierci Hanny Szumińskiej poinformował na swoim profilu FB jej mąż Andrzej Radke. Hania zmarła po ciężkiej chorobie, przeżyła 60 lat. Pogrzeb odbędzie się w Złotowie.

W 2018 r. Red. Hanna Szumińska została oskarżona o przestępstwo z art. 212 § 2 k.k., które miało polegać na pomówieniu dwóch osób: lokalnego radnego oraz funkcjonariusza policji.  Na portalu internetowym wikiduszniki.pl oraz  w gazecie „Forum+ Miesięcznika Ziemi Szamotulskiej”  w styczniu 2018 r.  Hanna Szumińska opublikowała felietony, w których stawiała pytania, czy radny „załatwił” policjantowi darmowy wyjazd zagraniczny do Estonii, w zamian za odstąpienie od czynności służbowych (nieodebranie prawa jazdy).  Publikacje te  stały się przyczyną wniesienia aktu oskarżenia przez radnego i przez policjanta oraz wydania przez Sąd Rejonowy w Poznaniu  wyroku skazującego dziennikarkę.  Od tego orzeczenia pełnomocnik Hanny Szumińskiej wniósł apelację. Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP objęło tę sprawę monitoringiem, obserwatorem procesu była red. Aleksandra Tabaczyńska. Skazanie Hanny Szumińskiej za te artykuły było rażącym naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa. Sąd Rejonowy uznał przy tym, iż dziennikarka dopuściła się dwóch odrębnych czynów i wymierzył jej dwie kary (i przez to dwie tzw. nawiązki finansowe na cele społeczne).  Oznaczało to dwukrotne skazanie za jeden czyn, wbrew przepisom prawa karnego materialnego oraz poglądom judykatury w tej materii. Tymczasem dziennikarka działała w interesie społecznym i w ogóle nie powinna być skazana za ten artykuł. Takie stanowisko CMWP SDP przesłało do Sądu Okręgowego w Poznaniu  (jako opinię amicus curiae), a sąd w rozprawie apelacyjnej uniewinnił dziennikarkę. Od tego wyroku kasację wnieśli obaj oskarżyciele prywatni (radny i policjant) zarzucając zaskarżonemu wyrokowi „rażące naruszenie prawa procesowego i materialnego”.  Odpowiedź na kasację złożyła red. Hanna Szumińska, która wniosła o jej oddalenie w całości. Wspierało ją CMWP SDP.

Sąd Najwyższy na posiedzeniu 14 lipca b.r. stwierdził , iż kasacja wniesiona przez pełnomocnika oskarżycieli prywatnych okazała się „bezzasadna w stopniu oczywistym uzasadniającym jej oddalenie”. Sąd Najwyższy uznał, iż „oskarżona podjęła adekwatne środki do zweryfikowania informacji mających być przedmiotem materiału prasowego”, a brak odpowiedzi i niemożność zweryfikowania swoich hipotez dziennikarka wskazała wprost w swoich tekstach. W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, iż oskarżona dziennikarka „posługiwała się hipotezami, stawiała pytania, wskazywała na próbę pozyskiwania szczegółowych informacji i brak odpowiedzi zwrotnych” oraz „posługiwała się wyłącznie inicjałami oskarżycieli prywatnych”.  W obu swoich tekstach red. Hanna Szumińska podała jedynie „okoliczności bezsporne”, m.in. sam fakt wyjazdu do Estonii funkcjonariusza policji oraz przyjęcia go na członka OSP Podrzewie oraz fakt prowadzenia w tej sprawie  postępowania wyjaśniającego przez Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, w konsekwencji czego decyzją SN „kasację należało oddalić jako oczywiście bezzasadną”.

Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Moje działania są zgodne z prawem. Przewodniczący KRRiT na posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu o karze dla Radia TOK FM

Żadnych naruszeń władzy nie popełniłem,  Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie nadużywa swoich uprawnień, a wszystkie moje działania są zgodne z prawem. Nie ma  okoliczności , które uzasadniałyby specjalny tryb dzisiejszego spotkania  – powiedział przewodniczący KRRiT Maciej Świrski  na początku posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu,  przed którą został wezwany  by przedstawić informację  na temat „nadużywania ustawowych uprawnień przez Przewodniczącego KRRiT w kontekście wolności mediów.”  Na posiedzenie Komisji  w charakterze obserwatora została także zaproszona dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.

Wniosek o przedstawienie informacji przez przewodniczącego Macieja Świrskiego złożyła grupa posłów opozycji.  Temat posiedzenia  i formę zaproszenia na nie  przewodniczący Maciej Świrski nazwał  niedopuszczalną manipulacją, bezpodstawną insynuacją i dezinformacją, która wprowadza opinię publiczną w błąd. Miałem obowiązek wszczęcia postępowania po tym , jak wpłynęły skargi na nadawcę  po emisji audycji 7 czerwca 2022 r. – powiedział podczas posiedzenia Komisji Maciej Świrski.  Przypomnijmy, iż prowadzący audycję w Radiu Tok FM Piotr Maślak, wypowiadał  się m.in. na temat  podręcznika do przedmiotu „Historia i Teraźniejszość” napisanego przez prof. Wojciecha Roszkowskiego i na antenie powiedział , iż  „czyta się to jak podręcznik – przepraszam za to porównanie – dla Hitlerjugend „. Skargę w tej sprawie złożył m.in. wydawca podręcznika.

W toku postępowania ustalono, że w audycji poniżono i naruszono godność ofiar  II wojny światowej, w tym Żydów. Pojawiły się w niej treści dyskryminujące i nawołujące do nienawiści z uwagi na poglądy polityczne. Użyto obraźliwych, stygmatyzujących określeń wobec prof. Wojciecha Roszkowskiego, przez co naruszono jego godność zagwarantowaną konstytucyjnie Audycja została przygotowana nierzetelnie. Ograniczała się do cytowania wyrywkowych fragmentów książki, udostępnionych na stronie internetowej wydawnictwa przed publikacją podręcznika, a nie na wszechstronnej analizie całego utworu – podano w komunikacie KRRiT  z 28 kwietnia 2023 r. Poinformowano w nim, iż przewodniczący KRRiT podjął decyzję o nałożeniu kary 80 tys. zł. na nadawcę programu TOK FM, co bardzo zbulwersowało posłów.   Decyzja jest wynikiem postępowania, w którym stwierdzono naruszenie przez Spółkę Inforadio sp. z o.o. art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji poprzez rozpowszechnienie w programie TOK FM – Pierwsze Radio Informacyjne, audycji (…) propagującej działania sprzeczne z prawem, poglądy i postawy sprzeczne z moralnością i dobrem społecznym oraz zawierającej treści nawołujące do nienawiści i treści dyskryminujące.

Podczas posiedzenia przewodniczący bronił swoich decyzji . Trudno się zgodzić z oceną, że kar za mojej kadencji jest więcej. W tej chwili prowadzę 11 postępowań, co nie oznacza, że każde z nich zakończy się nałożeniem kary. Bez wszczęcia postępowania nie byłoby jednak możliwe wystąpienie z wnioskami o ekspertyzy, ale wszczęcie postępowania nie jest równoważne z nałożeniem na nadawcę kary – powiedział Maciej Świrski.  Dyskusja  posłów dotyczyła także  procesu rekoncesyjngo  dla  Radia TOK FM. – Spodziewam się, że do 3 listopada br., kiedy koncesja TOK FM wygasa, zostanie ona przedłużona, bo nie widzę na razie przesłanek do odbierania koncesji TOK FM-owi – powiedział dziennikarzom jeszcze przed posiedzeniem komisji  przewodniczący KRRiT.

W posiedzeniu uczestniczyli także  przedstawiciele radia TOK FM, m.in. Kamila Ceran redaktor naczelna rozgłośni.
Zgodnie z art. 53 ust. 1 urt, jeżeli nadawca narusza obowiązek wynikający z przepisu art. 18 ust. 1 urt, Przewodniczący KRRiT  wydaje decyzję nakładającą na nadawcę karę pieniężną w wysokości do 50% rocznej opłaty za prawo do dysponowania częstotliwością przeznaczoną do nadawania programu uwzględniając zakres i stopień szkodliwości naruszenia, dotychczasową działalność nadawcy oraz jego możliwości finansowe.

Stanowcze wsparcie CMWP SDP dla twórców serialu dokumentalnego „Reset” w TVP

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo wspiera twórców serialu dokumentalnego p.t. „Reset” dziennikarza Michała Rachonia i historyka dr hab. Sławomira Cenckiewicza w obronie ich prawa do publikowania własnej wizji problematyki  relacji między Rosją a państwami Zachodnimi, w tym Polski, jaka została przedstawiona w serialu dokumentalnym p.t. „Reset” emitowanym w TVP . Postulaty usunięcia z zrealizowanego filmu swoich wypowiedzi oraz żądania usunięcia archiwalnych nagrań  z Internetu mają charakter cenzury i są sprzeczne z realizacją zasady wolności słowa w demokratycznym państwie. CMWP SDP przypomina, iż zdobywanie informacji oraz przekazywanie jej odbiorcom należy do podstawowych zadań dziennikarzy, dlatego zarówno przepisy powszechnie obowiązującego prawa, jak i praktyka funkcjonowania środków masowego komunikowania muszą gwarantować legalną przestrzeń dla działania dziennikarzy i mediów. 

W poniedziałek, 12 czerwca, o godz. 21.30 na antenie TVP Info i TVP1, został wyemitowany pierwszy odcinek serialu dokumentalnego „Reset”. Nad serialem od ponad roku pracowali: dziennikarz Michał Rachoń i historyk Sławomir Cenckiewicz. W serialu ujawnili nieznane dokumenty i  fakty na temat tzw. polsko-rosyjskiego resetu lat 2007–2014. Dwóch rozmówców Michała Rachonia i Sławomira Cenckiewicza, amerykański finansista Bill Browder oraz brytyjski dziennikarz Edward Lucas, którzy wystąpili w pierwszym odcinku „Resetu” następnego dnia po emisji na swoich profilach w mediach społecznościowych,  wyraziło negatywną ocenę  filmu, a jeden z nich zażądał usunięcia swoich wypowiedzi z serialu. W odpowiedzi Michał Rachoń, współtwórca filmu wraz z prof. Sławomirem Cenckiewiczem, opublikowali oświadczenie protestując przeciwko próbom cenzurowania swojego filmu i podtrzymując zawarte w nim twierdzenia. Twórcy filmu zapewniają, iż są gotowi opublikować całą nagraną rozmowę oraz poprzedzającą ją korespondencję, z której wynika że żądający usunięcia swoich wypowiedzi z filmu,  wiedzieli  co jest przedmiotem zainteresowania autorów filmu i jaka jest jego tematyka.

CMWP SDP zapewnia o swoim wsparciu dla Autorów serialu dokumentalnego „Reset”  i broni ich prawa do przedstawiania autorskiej wersji przedstawianych zdarzeń.  Autorzy filmu z całą pewnością  działali w obronie społecznie uzasadnionego interesu oraz wypełnili obowiązek zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych. Ta staranność  i rzetelność przejawia się w prawidłowej weryfikacji materiału, który został opublikowany. Dlatego CMWP SDP zapowiada wsparcie dziennikarzy  i udzielenie im nieodpłatnej pomocy prawnej, jeśli tylko zaistnieje taka potrzeba.

CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.

Oświadczenie red. Michała Rachonia i dr hab. Sławomira Cenckiewicza

Szanowny Panie @edwardlucas razem z @Cenckiewicz jako autorzy filmu jesteśmy zszokowani tym, że dziennikarz i autor z tak wielkim doświadczeniem domaga się, aby inny autor i dziennikarz ocenzurowali film dokumentalny tylko dlatego, że wydaje się Panu, że Pański pogląd na działalność polityka, który jest Pańskim przyjacielem różni się od naszego.- Oczywiście nie zgodzimy się na cenzurę filmu. Nie zgodzimy się na pozbawienie naszych widzów prawa do samodzielnej oceny fundamentalnych spraw, o których dyskutowaliśmy. Czyli resetu relacji pomiędzy Rosją a Zachodem. Nie wycofamy się, niezależnie od tego czy presję wywierać będą byli oficjele polskiego rządu, poseł do Parlamentu Europejskiego, wysoki przedstawiciel rządzącej Unią Europejską partii, czy dziennikarz i badacz którego pracę ceniliśmy do tego dnia.  Szanowny Panie, jestem gotów opublikować całą naszą rozmowę oraz poprzedzającą ją korespondencję, z której jasno wynika że widział Pan co jest przedmiotem naszego zainteresowania, o czym jest film i czego będą dotyczyć pytania jakie Panu zadawałem. – Wierzę, że w tej sytuacji opinia publiczna ma prawo ocenić kto zachowuje rzetelność dziennikarską a kto ulega histerii atakując film, którego nie oglądał i kieruje się presją osób żywo zainteresowanych tłumieniem wszelkich prób oceny wprowadzonej przez w nich w życie “filozofii relacji z Rosją” taką jaką ona jest.

Oświadczenie Autorów filmu jest TUTAJ.

W PAP prezentacja raportu „Wojna informacyjna 2022-2023. Przebieg i wnioski”

1 czerwca br. na  konferencji „Dezinformacja jutra. Przyszłość wojny informacyjnej” w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej  został zaprezentowany raport  „Wojna informacyjna 2022-2023: przebieg i wnioski” autorstwa analityków serwisu fact-checkingowego PAP #FakeHunter oraz ekspertów NASK.  W dyskusji panelowej w pierwszej części konferencji wzięli udział : Paweł Jabłoński – wiceminister spraw zagranicznych, Stanisław Żaryn – pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP, Marcin Przydacz – sekretarz stanu – szef biura polityki międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP, Łukasz Kamiński – dyrektor Ossolineum i Wojciech Surmacz – prezes Polskiej Agencji Prasowej . Na zaproszenie organizatorów w  konferencji uczestniczyła dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. 

Dezinformacja rozprzestrzenia się czasem jak pożar w zbożu, w bardzo szybkim tempie, licząc też na brak ewentualnej reakcji – powiedział w  panelu dyskusyjnym  „Jak działać? Rola państwa w czasach wojny informacyjnej” Marcin Przydacz. Dodał, że kancelaria Prezydenta, rząd, MSZ czy placówki konsularne reagują na pojawiające się fałszywe informacje jak najszybciej, bo  dezinformacja żywi się przede wszystkim brakiem wiedzy i bazuje na półprawdach . Z kolei Paweł Jabłoński zaznaczył, że dezinformacja, to nie tylko przeinaczenia, fałsz, ale narzędzie wojny hybrydowej stosowanej obecnie nie tylko przez Rosję, ale przez nią, na największą skalę i z największą intensywnością. Jak tłumaczył, to narzędzie dezinformacyjne jest dostosowane do odbiorcy różnych krajów; ten sam przekaz nie jest stosowany w różnych częściach Europy, np. na Bałkanach, w Afryce czy Azji. Bałkany, Bliski Wschód – w każdym z tych regionów staramy się reagować tak, by ten komunikat antydezinformacyjny był skuteczny – podkreślił. Paweł Jabłoński zaznaczył, że w Afryce poprzez sieć ambasad, poprzez naszych sojuszników, poprzez ludzi, którzy mają związki z Polską, rząd stara się z tymi informacjami docierać do miejscowych mediów,  mediów społecznościowych. Zauważył jednak, że Rosja ma tam znacznie większe możliwości i powiązania. – I ten problem realnie istnieje – dodał. – Musimy być we wszystkich miejscach na świecie, nawet w państwach, które są od nas odległe, ponieważ ta wojna informacyjna toczy się dziś globalnie. Jeśli my tam nie będziemy, będą tam inni. I nie będą to ludzie, którzy nam sprzyjają – stwierdził wiceminister.

Temat dezinformacji jest bieżący i wciąż aktualny. W zasadzie codziennie mamy do czynienia z nowymi środkami aktywnie wprowadzającymi nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie rosyjską dezinformację – powiedział prezes PAP Wojciech Surmacz. Przypomniał także, że „niedawno minęło sto lat od momentu, kiedy rosyjska dezinformacja zaczęła działać instytucjonalnie, jako specjalnie powołany do tego urząd”. „To wydarzyło się w styczniu 1923 roku na polecanie Feliksa Dzierżyńskiego” – powiedział. Od stu lat, bez przerwy, jest niezwykle profesjonalnie i skutecznie prowadzona. My, Polacy, to rozumiemy, ale świat tego kompletnie nie rozumie – podkreślił. Z kolei dyrektor Zakładu Narodowego im. Ossolińskich dr Łukasz Kamiński podkreślił, że dezinformacja nie jest tym samym co fake news. „Najlepsza dezinformacja opiera się na informacjach prawdziwych” – przypomniał. Zaznaczył także, że bardzo łatwo jest manipulować historią. Historia mierzy się z różnicą poglądów, sprzecznością interpretacji i chociażby granica między tym, co jest debatą a świadomą dezinformacją jest nieczytelna, także z punktu widzenia odbiorców – dodał. Zwrócił także uwagę, że historia jest bardzo niebezpiecznym narzędziem, ponieważ o pamięć i przeszłość jest oparta ludzka tożsamość każdej wspólnoty. Uderzanie w pamięć historyczną jest elementem bardzo skutecznym i potencjalnej destabilizacji – powiedział Kamiński.

Zaprezentowany Raport mówi  o sprawach, które przez lata były bagatelizowane, podobnie jak bagatelizowano rosyjskie zagrożenie po upadku ZSRR – czytamy we wstępie do Raportu. O sowieckiej i rosyjskiej dezinformacji sporo pisano przede wszystkim w kontekście historycznym, ale świadomość jej rangi nie docierała do sporej części społeczeństw i do wielu politycznych decydentów na Zachodzie. Rosja, ze swoją agresywną retoryką, arsenałem manipulacji i potencjałem jądrowym, była zagrożeniem tak permanentnym, że się z nim oswojono. Kolejne wojny i zbrodnicze akty, akcje zaczepne, które Władimir Putin podejmował w stosunku do kolejnych państw, odbywały się z daleka od zachodnich ośrodków decyzyjnych. W efekcie stosowano metodę strusia chowającego głowę w piasek i udającego, że zagrożenia nie ma. Ewentualne reakcje były rachityczne, słabe i wręcz zachęcały Rosję do kolejnych „operacji specjalnych”. W kontekście niniejszego raportu warto wymienić jedną z nich, chyba najmniej pamiętaną. Oprócz militarnego zaangażowania czy agresji Rosji na terytoria i państwa, takie jak Czeczenia, Gruzja, Syria, Ukraina, Rosja w 2007 roku przeprowadziła atak cybernetyczny na Estonię, paraliżując całkowicie na kilka dni działanie państwa z transportem i służbą zdrowia włącznie – piszą autorzy Raportu. Nadzór merytoryczny nad nim sprawował red. Wiktor Świetlik, a za jego redakcję odpowiadała  red. Olga Doleśniak – Harczuk.

Raport jest dostępny na stronach  serwisu Fake Hunter TUTAJ.

info na podst. PAP, PR24, inf. wł, oprac. jh

Konsultacje OBWE przed wyborami w Polsce z udziałem CMWP SDP

Trwają konsultacje Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie  na temat  nadchodzących wyborów parlamentarnych w Polsce, aktualnie dyskutowana jest przede wszystkim  kwestia, czy  na te wybory OBWE powinna wysłać swoich obserwatorów.  29 maja b.r. przedstawiciele Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE spotkali się z Jolantą Hajdasz, dyr. CMWP SDP w celu poznania opinii SDP i CMWP SDP na ten temat.  OBWE reprezentowali doradcy wyborczy OBWE Hamadziripi Munyikwa oraz Vladimir Misev. Spotkanie odbyło się w trybie online. 

W  rozmowie z przedstawicielami OBWE Jolanta Hajdasz zapewniła, iż Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich będzie monitorować przebieg wyborów do parlamentu w Polsce w 2023 r., tak jak robiło to do tej pory, reagując publicznie na nieprawidłowości w działaniach mediów, czy z udziałem mediów, które zostaną przez CMWP SDP zauważone i które mogą mieć negatywny przebieg na proces wyborczy.  W ocenie CMWP SDP nie jest zagrożony przebieg wyborów w naszym kraju,  ale Centrum nie  widzi przeszkód, by były one nadzorowane przez obserwatorów OBWE, jeśli jest taka wola tej organizacji. Ze swej strony zapewniamy, iż jesteśmy gotowi do współpracy z przedstawicielami OBWE i udzielimy im pomocy i wsparcia, jeśli będzie taka potrzeba – powiedziała Jolanta Hajdasz.

W ocenie CMWP SDP kampania wyborcza w Polsce już trwa i będzie ostra, mocno konfrontacyjna z powodu silnej polaryzacji politycznej. Będzie to miało swoje odzwierciedlenie w mediach. Widać to  już teraz po materiałach publikowanych w mediach, szczególnie w telewizji i oczywiście w mediach społecznościowych. Media prywatne , szczególnie te z kapitałem zagranicznym, ale nie tylko,  popierają przeważnie opozycję. One mają zdecydowanie największe audytorium, największe nakłady prasy drukowanej i zasięgi w internecie . Porównywalne liczby odbiorców mają tylko media publiczne, dlatego dobrze jest, że prezentują one także oficjalne stanowisko rządu i rządzącej partii, którego nie ma w mediach prywatnych. Opozycja w mojej ocenie już teraz  przygotowuje opinię publiczną na swoją ewentualną przegraną – publikując np. materiały prasowe o realnej możliwości sfałszowania wyborów przez rządzącą partię, ale  nie są to materiały wiarygodne, ani rzetelne – powiedziała Jolanta Hajdasz. Dyrektor CMWP SDP była pytana także o procesy typu SLAPP prowadzone przeciwko dziennikarzom, w tym także  o procesy kierowane przeciwko dziennikarzom mediów publicznych.

Decyzja OBWE na temat wyborów w Polsce ma być podjęta  w ciągu najbliższego miesiąca.

OBWE powstała 1 stycznia 1995 w wyniku przekształcenia Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w organizację. Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (d. Biuro Wolnych Wyborów; ODIHR) to  instytucja odpowiedzialna za działania w zakresie wymiaru ludzkiego OBWE (prawa człowieka, praworządność, demokratyzacja, obserwacja wyborów, tolerancja i nie-dyskryminacja). Siedzibą Biura jest Warszawa. Biuro odpowiada za kontakt m.in. z Radą Europy i organizacjami pozarządowymi.