Radio nie wypada z gry – rozmowa z Krystyną Doktorowicz, dziekanem WRiTv UŚ

Nasz wydział zamienia nazwę  dlatego, że przestała ona być adekwatna do tego, czym aktualnie zajmujemy się. W dalszym ciągu kształcimy dla telewizji, ale przede wszystkim dla bardzo szeroko rozumianego sektora audiowizualnego – mówi prof. Krystyna Doktorowicz, dziekan Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w rozmowie z Małgorzatą Ireną Skórską.

 

Władze Uniwersytetu Śląskiego postanowiły zmienić nazwę Wydziału Radia i Telewizji na Szkołę Filmową im. Krzysztofa Kieślowskiego. Dlaczego?

 

1 października rozpoczyna się dla nas nowy rozdział, bo kultowy Wydział Radia i Telewizji rzeczywiście zmieni nazwę. Nadal będziemy wydziałem Uniwersytetu Śląskiego z tym, że pod nazwą Szkoły Filmowej im. Krzysztofa Kieślowskiego, z takimi samymi strukturami jak każdy inny wydział uniwersytetu. Zamieniamy nazwę dlatego, że przestała ona być adekwatna do tego, czym aktualnie się zajmujemy. Oczywiście, w dalszym ciągu kształcimy dla telewizji, ale przede wszystkim dla bardzo szeroko rozumianego sektora audiowizualnego, a takie jednostki, które kształcą dla filmu, dla telewizji, dla nowych mediów, nazywają się w Europie szkołami filmowymi.

 

Od 40 lat wszystkich kandydatów przyciągał prestiż i renoma Wydziału Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego. Nowa nazwa wydziału nie zbije potencjalnych studentów z tropu?

 

Mamy nadzieję, że nowa nazwa nie będzie myląca, ponieważ nadal będziemy wydziałem akademickim, a nie jakąś odrębną szkołą. Nowa nazwa odpowiada również czemuś, co przez wiele lat funkcjonowało, powszechnie mówiło się o „szkole filmowej w Katowicach”. W związku z tym, było duże pragnienie zarówno ze strony naszych wykładowców, jak i studentów żeby oficjalnie zmienić nazwę na Szkołę Filmową, która jest bardziej adekwatna do tego czego tu uczymy, czyli skupiamy się przede wszystkim na kierunkach związanych z filmem.

 

W nawiązaniu do starej nazwy – Wydział Radia i Telewizji – pozwolę zapytać co stało się z radiem? Wspominała Pani o filmie, nowych mediach, telewizji. Czy dziennikarstwo radiowe zostało zepchnięte na tor boczny?

 

Jeśli chodzi o radio, to znika ono z naszej nazwy dlatego, że nie prowadzimy już kierunków radiowych. Wiele lat temu mieliśmy taki kierunek, który nazywał się reżyseria radiowa. Warto podkreślić, że właściwie cały Teatr Polskiego Radia to są nasi absolwenci, łącznie z dyrektorem Januszem Kukułą. Nie oznacza to jednak, że radio w ogóle wypada z gry.  Nasz wydział aktualnie nie kształci dziennikarzy radiowych, bo to odbywa się na Wydziale Nauk Społecznych. Jednak myślę, że Szkoła Filmowa im. Krzysztofa Kieślowskiego od października wzmocni swoją współpracę ze studiami dziennikarskimi. Mamy już pewne wspólne plany i nowe pomysły. Chcemy stworzyć takie zespoły, gdzie będą obecni realizatorzy wizji, nasi studenci z realizacji obrazu, reżyserzy filmowi, którzy często zajmują się reżyserią słuchowisk radiowych, producenci, których kształcimy i dziennikarze, którzy będą też korzystać z naszych zasobów, zarówno kadrowych jak  sprzętowych. To wszystko się dziś przenika i właściwie nie ma już takich oddzielnych specjalizacji. Równocześnie zdajemy sobie sprawę, że  bardzo ważna jest nowoczesna infrastruktura do nauki zawodów audiowizualnych, dlatego mamy nadzieję, że będzie to owocna współpraca.

 

Skoro Szkoła Filmowa stawia na współpracę z przyszłymi dziennikarzami, to oznacza, że nie rezygnujecie tak do końca z dziennikarstwa.

 

Dzisiaj praca w sektorze audiowizualnym wymaga przede wszystkim współpracy różnych zawodów medialnych, również różnych umiejętności. Chodzi o to, aby nasi studenci integrowali się poprzez pracę w zespołach, w których można stworzyć od A do Z konkretny materiał filmowy, radiowy, czy telewizyjny. Dlatego od października ruszamy z większą integracją i współpracą międzywydziałową.

 

Co Szkoła Filmowa zmieni w kształceniu studentów?

 

Planujemy bardzo duże zmiany programowe jeżeli chodzi o studia z zakresu realizacji obrazu i fotografii. Ze względu na nowe technologie, które naprawdę zmieniają też estetykę. Odchodzimy od taśmy filmowej, która kiedyś była wyznacznikiem najwyższego poziomu artystycznego.  Dzisiaj technologie cyfrowe deklasują taśmy i one też bardzo wiele zmieniają. Realizacja obrazu staje się coraz bardziej kierunkiem artystyczno-technologicznym. Musimy młodych ludzi uczyć jak przystosowywać się do tych zmian technologicznych i jak kreować rzeczywistość i swoja sztukę  poprzez nowoczesne technologie. Będziemy uczyć rzeczy bardzo nowoczesnych, które tworzą nowe kino, nową telewizję i do takiej zmiany też  się przygotowujemy. To, że absolwent potrafi napisać scenariusz i wyreżyserować klasyczne kino artystyczne, to jest uniwersalne, ale musimy też myśleć o tym, że absolwent  pójdzie do sektora PR-owskiego, czy do sektora reklam lub do telewizji, czy też do sekcji YouTube. Ważne jest to, że się zmienia estetyka i ekonomika, a pewne rzeczy pozostają uniwersalne, bo kino artystyczne zawsze będzie się cieszyło dużym zainteresowaniem. Do tego dochodzą efekty specjalne, które w kinematografii i w realizacji obrazu są niezwykle ważne i my tego musimy uczyć.

 

Jakie są plany na przyszłość? Czy Szkoła Filmowa uruchomi również jakieś kierunki studiów podyplomowych?

 

Jeśli chodzi o studia podyplomowe to tu zaskoczę, bo poważnie myślimy o studiach związanych z radiem. Skąd to się wzięło? Byliśmy partnerem Ogólnopolskiego Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje, który ma swoją edycję w Katowicach.  Jest to festiwal dla młodych reżyserów wymyślony jeszcze 20 lat temu przez Kazimierza Kutza. To tu zdobywali nagrody, między innymi Krzysztof Warlikowski, czy Grzegorz Jarzyna. Aktualnie na festiwalu obecne są słuchowiska radiowe. Dlatego poważnie rozważamy uruchomienie radiowych studiów podyplomowych, do czego też namawiali nas koledzy z Teatru Polskiego Radia. Radiowe studia podyplomowe nie tylko dla dziennikarzy, ale przede wszystkim dla reżyserów radiowych. W zakresie studiów podyplomowych planujemy też uruchomienie programu w zakresie pisania scenariuszy, bo to wciąż jest problem w polskiej kinematografii.

 

Jeśli chodzi o wykładowców, czy kadra naukowa również w jakimś stopniu zmieni swój profil?

 

Kadra to w przewadze reżyserowie z różnych pokoleń – od profesora Krzysztofa Zanussiego, który jest wielką ikoną polskiej kinematografii, po kolejne nazwiska z różnych pokoleń takie jak: Michał Rosa, Maciej Pieprzyca, Jan Matuszyński. Jest to mistrzowska szkoła. Wykładowcy mają coś do zaprezentowania z własnej twórczości, są czynnymi artystami. To nie są zwykli nauczyciele zawodu, tylko mistrzowie, których w przyszłości będą naśladować kolejne pokolenia naszych absolwentów.  Kiedyś pracował u nas Krzysztof Kieślowski i wciąż jesteśmy  w tej tradycji. Nasz patron był  reżyserem filmowym, swoją karierę rozpoczął od dokumentalistyki, potem pracował  w wielkiej kinematografii europejskiej, a później już nawet światowej. Każdy student w przyszłości chce być tym Kieślowskim. Wiadomo, że nie każdy nim zostanie, ale jednak po studiach nasi absolwenci doskonale sobie radzą i większość młodych ludzi pracuje w najważniejszych miejscach w filmie i w telewizji. Do tego media bardzo przyciągają i stąd tak duże zainteresowanie naszym wydziałem, który jest oblegany podczas rekrutacji.  Nasze zadanie polega na tym, aby wybrać z tak dużej ilości kandydatów, tych najbardziej utalentowanych.

 

Rozmawiała Małgorzata Irena Skórska

 


 

dr hab. Krystyna Doktorowicz

Absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, stopnień doktora i habilitację otrzymała  na Wydziale Nauk Społecznych. Specjalizuje się systemach medialnych, polityce komunikacyjnej i społeczeństwie informacyjnym. Jest stypendystką European Institute for the Media. Pełni funkcję Dziekana Wydziału Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego oraz kieruje Zakładem Zarządzania Mediami i Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej.

 

 

 

 

Szkoła filmowa zamiast Wydziału Radia i Telewizji

Wydział Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach od 1 października oficjalnie zmieni nazwę na Szkołę Filmową im. Krzysztofa Kieślowskiego.

 

Mający ponad 40-letnią tradycję Wydział Radia i Telewizji, który od dwóch lat mieści się w nowoczesnym budynku, przechodzi prawdziwą metamorfozę.

 

– Nazwa przestała być adekwatna do tego, czym się aktualnie zajmujemy. Oczywiście kształcimy w dalszym ciągu osoby do pracy w telewizji, ale przede wszystkim dla bardzo szeroko rozumianego sektora audiowizualnego, a takie jednostki, które kształcą dla filmu, dla telewizji, dla nowych mediów nazywają się w Europie szkołami filmowymi – tłumaczy prof. Krystyna Doktorowicz, dziekan WRiTV.

 

Szkoła Filmowa pozostanie wydziałem w strukturach Uniwersytetu Śląskiego i nadal będzie współpracować z dziennikarstwem prowadzonym na Wydziale Społecznym UŚ. W przyszłości zamierza uruchomić  podyplomowe studia radiowe. –  Intensywnie pracujemy nad ich programem. Będzie to kierunek adresowany niekoniecznie dla dziennikarzy, bo taka specjalność z powodzeniem jest realizowana na Wydziale Społecznym, tylko bardziej dla reżyserów radiowych  –  dodaje dziekan WRiTV.

 

Wydział Radia i Telewizji cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. W tym roku najbardziej obleganym kierunkiem była reżyseria obrazu – o jedno miejsce na nim ubiegało się 18 kandydatów.

 

Małgorzata Skórska, fot. writv.us.edu.pl

 

Jadwiga Chmielowska odznaczona Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości

Sekretarz Generalna SDP Jadwiga Chmielowska otrzymała Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Odznaczenie to przyznawane jest przez prezydenta RP osobom, które  przyczyniali się do budowania i wzmacniania suwerenności, niepodległości, kulturowej tożsamości i materialnej pomyślności Rzeczypospolitej.

 

Uroczystość wręczenia medali 25 mieszkańcom regionu śląskiego, wśród których znalazła się Jadwiga Chmielowska, odbyła się  w środę, 12 czerwca w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Odznaczenia w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczała podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Anna Surówka-Pasek, w towarzystwie wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka oraz wicewojewody Roberta Magdziarza.

 

–  Państwa historia jest bardzo wzruszająca. Wszyscy Państwo, każdy w swojej dziedzinie, przyczyniliście się do budowania państwa polskiego, umacniania jego tożsamości. Trzeba o tę Polskę dbać i wciąż niezmiennie ją budować swoją wiedzą i swoim doświadczeniem” – mówiła o uhonorowanych podsekretarz stanu Kancelarii Prezydenta RP, Anna Surówka-Pasek.

 

Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości ustanowiony został w 2018 r., jest nagrodą przyznawaną na pamiątkę stulecia odrodzenia Państwa Polskiego

 

– Ten medal to bardzo duże wyróżnienie,  ci którzy go otrzymali mają naprawdę bardzo duże zasługi. na rzecz mieszkańców danej społeczności i całego województwa –  poinformowała rzecznik prasowy wojewody śląskiego  Alina Kucharzewska.

 

Małgorzata Irena Skórska

 

 

Dziennikarz musi iść pod prąd – rozmowa z JADWIGĄ CHMIELOWSKĄ Sekretarz Generalną SDP

Obywatel tylko wtedy można podejmować rozsądne decyzje dla dobra własnego, swojej rodziny, narodu, kiedy ma dostęp do prawdziwych informacji. Wrodzy wolności, nie chcą abyśmy mieli informacje i sami myśleli – mówi Sekretarz Generalna SDP Jadwiga Chmielowska w rozmowie z Małgorzatą Skórską.

 

Została Pani wyróżniona Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Czym dla Pani jest ta nagroda?

 

Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości jest wzorowany na przedwojennym odznaczeniu, to pamiątkowy medal przyznawany przez Prezydenta RP. Wyróżniono nim osoby wybitnie zasłużone w różnych kategoriach. Medal przyznawany jest osobom, które przyczyniły się  do budowania i wzmacniania suwerenności, niepodległości, kulturowej  tożsamości  i materialnej  pomyślności Rzeczypospolitej. Dla mnie jest to szalenie przyjemne wyróżnienie i oczywiście czuję się zaszczycona.

 

Należy Pani do osób mocno zakorzenionych zarówno w kulturze jak i społeczności Śląska. Jakie tematy, z dziennikarskiego punktu widzenia, podejmowała Pani dla tego regionu?

 

Działałam nie tylko w opozycji przedsierpniowej, czyli jeszcze przed rokiem 80., ale również w czasach legalnej „Solidarności”, później również w podziemiu, a potem na Wschodzie gdzie pomagałam poszczególnym narodom, w latach 1988 – 1992, „wybić się na niepodległość”.  To było w czasach, kiedy kontynuowaliśmy działania prometejskie w ramach Autonomicznego Wydziału Wschodniego „Solidarności Walczącej”, który współpracował ze wszystkimi organizacjami niepodległościowymi narodów byłego imperium sowieckiego, od Kazachstanu do Gruzji, od Armenii do Estonii, czyli obejmował wszystkie kraje postsowieckie. Oczywiście wcześniej współpracowaliśmy bardzo intensywnie z Czechami. Wiele działań prowadzonych było przy współpracy z Ireną Lasotą szefową IDEE w Waszyngtonie, która pomagała również Rumunom i tym wszystkim krajom z zewnętrznego imperium, ja i Piotr Hlebowicz działaliśmy głównie w republikach sowieckich.

 

Jakie aktualnie podejmuje Pani działania na rzecz Śląska?

 

Aktualnie sporo publikacji mojego autorstwa na temat Śląska pojawia się na łamach ogólnopolskiego Kuriera WNET.  W całej Polsce wraz z Kurierem ukazuje się „Śląski Kurier WNET”, którego od pięciu lat jestem redaktorem naczelnym. Jest to cały cykl artykułów o trzech Powstaniach Śląskich. Tematy te kiedyś publikowałam w „Gazecie Śląskiej”, a teraz poszerzona wersja ukazuje się na stronach ogólnopolskich dlatego, że nie tylko rdzenni Ślązacy powinni o tym wiedzieć. Dość mocno zwalczam również RAŚ (Ruch Autonomii Śląska), na temat którego piszę bardzo zdecydowanie i dość regularnie. Podejmuję także tematy polityki międzynarodowej.

 

Niewątpliwie jest Pani dużym autorytetem w środowisku dziennikarskim. Jakie wskazówki mogłaby Pani przekazać przede wszystkim młodym adeptom sztuki dziennikarskiej? Co zrobić żeby dziennikarz został dostrzeżony i doceniony przez społeczeństwo?

 

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że ta nasza walka o niepodległość poszczególnych krajów, zwłaszcza Polski , to walka prowadzona przez media, które musiały być niezależne. Nie tylko Radio „Wolna Europa” dostarczało informacji, ale też gazetki i książki drukowane na offsetach, w technice sitodrukowej, na powielaczach. To była walka ze zbrodniczą ideologią. Każdy obywatel musi mieć prawo dostępu do informacji, ponieważ tylko wtedy można podejmować rozsądne decyzje dla dobra własnego,  rodziny, dla swojego narodu wtedy i tylko wtedy, jeśli posiada się prawdziwe informacje. Bo kiedy podejmując decyzje opieramy się na fałszywych przesłankach, to czasem nawet o tym nie wiedząc, działamy na swoją niekorzyść.  Uważam, że w tej chwili ta walka trwa również. Dziennikarze nie powinni kształtować rzeczywistości tylko ją pokazywać, czyli zadanie dziennikarza polega na dociekaniu prawdy, która czasem jest ukryta i trudno dostępna, ponieważ pozory mylą, a dezinformacja jest w fazie rozkwitu. Zresztą nawet na terenie Unii Europejskiej są powoływane specjalne komórki do walki z dezinformacją, „fake newsami”. W tej chwili mówi się nawet o wojnie hybrydowej, gdzie jedną z gałęzi, czy metod jest właśnie dezinformacja, czyli próba rozprężenia społeczeństw, wskazywania fałszywych przywódców i dróg do samozagłady. Aktualnie dziennikarze są na pierwszej linii frontu. Dziennikarze wybierając ten zawód powinni sobie zdawać sprawę z tego, że muszą być odważni, bo bardzo często będą musieli iść pod prąd, szukać prawd, które są ukryte, i do których ludzie mają utrudniony dostęp. Wrodzy wolności, nie chcą abyśmy mieli informacje i sami myśleli. Niestety tak to wygląda. Dziennikarzom teraz zamyka się usta przy pomocy  art. 212 k.k.

 

Poprzez mocne zakorzenienie w tym rejonie jest Pani świadomą obywatelką Polski i dziennikarzem Śląska. Rozumiem, że Pani początki związane z dziennikarstwem również były ściśle związane z tym regionem?

 

Krótko pracowałam w „Dzienniku Zachodnim”, potem też w „Super Expressie”. Później przez kilka lat pracowałam w oddziale TVP Katowice, gdzie realizowałam programy historyczne i interwencyjne. Współpracowałam z wojskową redakcją telewizji w Warszawie i robiłam programy z całej Polski. Równocześnie przez cały czas publikuję w prasie zagranicznej. Zaczęło się od lat 90. przy współpracy z Ireną Lasotą, to były publikacje dla Uncaptive Minds z Nowego Jorku, ale też w innych krajach, w tym głównie na Litwie i Ukrainie, ponieważ nie ukrywam, że  te kraje i problematyka związana z polityką polską, ale i światową interesuje mnie najbardziej. Jak już wcześniej wspominałam, od pięciu lat piastuję stanowisko redaktora naczelnego „Śląskiego Kuriera Wnet”.

 

W imieniu redakcji portalu sdp.pl proszę przyjąć gratulację z okazji przyznania Medalu Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

 

Dziękuję bardzo.

 

Rozmawiała Małgorzata Irena Skórska

 


Jadwiga Chmielowska

Absolwentka Politechniki Śląskiej, Akademii Obrony Narodowej oraz podyplomowych studiów na Akademii Polonijnej w Częstochowie. W PRL-u była aktywną działaczką podziemia niepodległościowego, publikowała w podziemnej prasie, kolportowała niezależne wydawnictwa. Jako dziennikarka pracowała m.in. w „Dzienniku Zachodnim”, „Super Expressie”, Telewizji Polskiej. Współorganizowała Ośrodek Informacyjny Wschód w Warszawie, współpracowała z Instytutem na rzecz Demokracji w Europie Środkowo-Wschodniej. W SDP od 1994 r. była skarbnikiem Zarządu Głównego, obecnie jest Sekretarzem Generalnym. Redaktor naczelna „Śląskiego Kuriera Wnet”.