SPRAWA JAROSŁAWA ZIĘTARY. Świadek: zabili go Rosjanie

Ludzi, którzy doprowadzili do tego zabójstwa, można określić jako mafia, dosłownie  –  powiedział przed sądem Maciej B. pseudonim Baryła.

 

To była już ostatnia rozprawa przed wakacjami w procesie o podżeganie do zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. O czyn ten oskarżony został były senator, twórca pierwszych kantorów wymiany walut w Polsce Aleksander Gawronik, który nie przyznaje się do winy i czuje się niesłusznie oskarżony. W piątek, 7 czerwca przed Sądem Okręgowym w Poznaniu stawili się: biegły sądowy Marcin Siedlecki oraz dwóch świadków: były gangster Maciej B. pseudonim Baryła oraz dziennikarz Sylwester Latkowski.

 

Rozprawa rozpoczęła się od zeznań psychologa, biegłego sądowego Marcina Siedleckiego. Biegły oceniał czy zeznania Macieja B., które obciążają oskarżonego, spełniają „psychologiczne kryteria wiarygodności”. Siedlecki stwierdził przed sądem: „nie potrafię też wskazać, która część tych zeznań jest prawdziwa, a która odbiega od rzeczywistszych przeżyć i doświadczeń” innymi słowy nie jest w stanie ocenić, w jakich momentach świadek mówił prawdę, a w jakich nie. Poniżej słowa biegłego, które wybrzmiały na sali.

 

– Świadkowi może się wydawać, że podając więcej szczegółów, okoliczności zdarzeń, które miały miejsce 20 lat temu, będzie bardziej wiarygodny. Świadek bardzo często, na różnych etapach, zmieniał swoje twierdzenia, bardzo trudno jest wskazać, które fragmenty są prawdziwe, a które odbiegają od rzeczywistości. To wymaga bardzo dużej weryfikacji, w tym innymi dowodami. Zeznania świadka, wyniki badań i to, co widziałem na sali rozpraw, skłoniło mnie do sformułowania wniosku, że są wątpliwości co do prawdziwości zeznań świadka i wymagają one weryfikacji.

 

Ponad to biegły zaznaczył, że nie stwierdził „skłonności świadka do fantazjowania czy konfabulowania, czyli nieświadomego wprowadzenia w błąd związanego m.in. z pamięcią. Nie ma on też skłonności do konfabulacji, rozumianej jako wypełnianie luk pamięci treściami zmyślonymi, które mogą być na podłożu uszkodzeń organicznych.”

 

Na tak sformułowane osądy zareagowała prokurator Elżbieta Potoczek-Bara. Prokurator spytała biegłego, czy ten zapoznał się z całością materiału dowodowego. Na co mężczyzna odpowiedział, że nie, ale w jego opinii wystarczająco, bo pracował nad tym co mu przekazał sąd.

 

Tu warto dodać, że biegły uczestniczył w jednej, a do tego w pewnym sensie dramatycznej dla Macieja B., rozprawie w październiku 2016 roku. Wtedy odbyła się konfrontacja z poznańskim dziennikarzem i redakcyjnym kolegą zamordowanego Jarosława Ziętary, red. Krzysztofem Kaźmierczakiem. Wcześniej, w kwietniu tego samego roku Baryła wycofał obciążające Gawronika zeznania, które złożył w prokuraturze. Jak tłumaczył zawiódł go prokurator, od którego oczekiwał pomocy w uzyskaniu aktu łaski. Podczas październikowej rozprawy w 2016 roku odczytano też protokoły zeznań świadka. Reasumując, biegły swoją opinię oparł na jednej rozprawie oraz odczytanych na niej protokołach. Tu również warto uzupełnić, że Maciej B. był przesłuchiwany 10 razy. W 2019 powrócił do wersji, którą zeznał w prokuraturze, a więc do oskarżenia biznesmena. W tym samym roku przed sądem wypowiedziało się dwóch innych biegłych, którzy stwierdzili, że zeznania Baryły były logicznie spójne, a świadek potrafił oddzielić informacje zasłyszane od własnych, a także, że słowa Macieja B. spełniają psychologiczne kryteria wiarygodności.

 

Prokurator Elżbieta Potoczek-Bara stwierdziła:  – W mojej praktyce, ponad 20-letniej, po raz pierwszy spotykam się z psychologiem, który nie widzi potrzeby zapoznania się ze wszystkimi zeznaniami świadków. Dopytywała się też czy użyte metody przez biegłego są wystandaryzowane. Okazało się, że nie wszystkie, ale żadna nie jest też zakazana, a krytykowaną przez specjalistów metodę mężczyzna używał tylko pomocniczo do porządkowania materiału badawczego.  Prokurator  spytała również o doświadczenie biegłego w sprawach karnych. Psycholog odpowiedział, że biegłym jest od 2006 roku, opiniował w sprawach karnych dotyczących dzieci i młodzieży, a pełna dokumentacja jego kompetencji jest w posiadaniu poznańskiego sądu.

 

Maciej B. pseudonim Baryła zeznawał tego dnia jako drugi. Na salę wszedł ubrany w ciemny garnitur i białą koszulę, skuty kajdankami – zarówno ręce jak i nogi – w asyście uzbrojonych policjantów. Baryła jest skazany i odsiaduje dożywocie za zabójstwo w innej sprawie.  Na piątkowej rozprawie, w poznańskim Sądzie Okręgowym, potwierdził swoje zeznania, które obciążają oskarżonego. To znaczy, że do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary nakłaniał Aleksander Gawronik.

 

W piątek Baryła najpierw opowiedział o zleceniu na Jarka Ziętarę, które otrzymał od Dariusza Lewandowskiego pseudonim Lewy. Mieli pobić Ziętarę za interesowanie się holdingiem Elektromis. Ale do mieszkania dziennikarza trudno było wejść „bez świadków”. Pod kamienicą przy Kolejowej, na poznańskim Łazarzu, gdzie Ziętara mieszkał, wystawał jak się wyraził Maciej B. „element społeczny”. Poza tym schody prowadzące do mieszkania skrzypiały. W końcu plan się zmienił i Baryła, z ochroniarzem Elektromisu Lewym weszli do mieszkania Ziętary. Obezwładnili go i przeszukali mieszkanie. Baryła znalazł w lodówce woreczek ze zwykłymi filmami z aparatu fotograficznego, a za lodówką aparat do mikrofilmów i mikrofilmy. Jest to o tyle istotne, że potwierdza wersję współpracy dziennikarza z Urzędem Ochrony Państwa bo zakłada się, że sprzęt ten należał właśnie do UOP.

 

Maciej B. potwierdził również, że widział radiowóz na terenie firmy Elektromis oraz legitymacje i mundury policyjne. Baryła opowiedział także o spotkaniu, podczas którego padło, jak twierdzi, polecenie zabicia Ziętary.

 

Latem 1992 roku Gawronik przyjechał do Elektromisu, towarzyszyli mu Rosjanie. Ja z kilkoma osobami stałem na zewnątrz, przy wywietrzniku. Gawronik się bał, że w tym wywietrzniku coś jest, zaglądał do niego.

 

Jak dalej zeznał Maciej B.: Gawronik przez to, że był w służbie więziennej i SB to był bardzo wyczulony na takie rzeczy. Kazał ściągnąć kratkę i pytał czy zawsze stoimy  przy wywietrzniku jak rozmawiamy

 

To podczas tej rozmowy oskarżony miał stwierdzić, że Żydek, jak go nazywał, ma zostać „zaje…y” Według Macieja B. Lewy bał się tych Rosjan, którzy podczas rozmowy stali z boku. Dodatkowo Aleksander Gawronik miał straszyć ochroniarzy „Ciastoniem i Płatkiem”, ale Baryła nie wiedział o co chodziło. Potwierdził za to, że w porwaniu brali udział: Ryba, Lala, Kapela i mój kolega Lewy. O szczegółach porwania opowiadał mi właśnie Lewy, we czwórkę pojechali po Ziętarę, ubrani w policyjne mundury.

 

Dwaj wymienieni przez Macieja B. porywacze Ryba i Lala są oskarżeni przez krakowską prokuraturę i w ich sprawie toczy się osobny proces również przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, z którego relacje zamieszczano na stronach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP od lutego br. W tych publikacjach znajduje się również obszerne sprawozdanie dotyczące zeznań Macieja B. Kapela i Lewy z kolei nie żyją od lat 90. Prokuratura w Krakowie prawdopodobnie ustaliła, że porywaczy było trzech, a Dariusz Lewandowski nie brał udziału w porwaniu. W rozmowie „przy wywietrzniku”, według zeznań Baryły brali udział: ja, Lewy, Bekon, Marek Z. i Piotr Cz. Z panem Gawronikiem przyjechało wtedy dwóch Rosjan.   

 

Maciej B. stwierdził też na początku rozprawy, że „ ludzi, którzy doprowadzili do tego zabójstwa, można określić jako mafia, dosłownie”. Według Baryły Jarosława Ziętarę porwano, po trzech dniach zamordowano, a na końcu dopuszczono się zniszczenia szczątków, które rozpuszczono w kwasie, a resztę spalono.

 

Podobno dwa czy trzy dni był tam bity. I został zabity. Z tego, co ja wiem, to był zabity przez tych Rosjan. Był duszony i pchnięty jakimś narzędziem w postaci szpikulca jakiegoś, śrubokrętu. (…) Marek Z. oczywiście o tym wiedział. U niego niszczone były szczątki Jarka. Specjalnie z tego powodu wypożyczył dom w Chybach i wysłał swoją żonę z dziećmi na wakacje. Szczątki zostały zniszczone w kwasie, ale nie całe, zostały kości. Byłem w Chybach, ale przed domem. Nie wiem, jak to technicznie wyglądało. Ja tam pojechałem z ciekawości. Lewy powiedział mi – spie…aj, bo cię zaj….ią.

Warte odnotowania jest także zdanie Macieja B. skierowane, można tak założyć do brata Jarosława, Jacka Zietary. Baryła oświadczył, że w poprzednich zeznaniach mówił o tym, że dziennikarz szantażował oskarżonego. W piątek doprecyzował to zeznanie, podkreślając, że tak mu powiedziano, ale sam tej wiedzy nie posiadał.

 

Sylwester Latkowski, współautor artykułu poświęconemu tragicznym losom Jarosława Ziętary, był ostatnim świadkiem przesłuchanym w piątek, 7 czerwca. Michał Majewski, drugi autor składał zeznania na poprzedniej rozprawie. W tekście opublikowanym w 2014 roku na łamach tygodnika „Wprost” zawarta była informacja że Ziętara miał w swoim notesie wpisane nazwisko Gawronika, nazwy firm, oraz że dziennikarz przekraczał granice państw nie na swoim paszporcie i miał kontakty w polskim wywiadzie wojskowym. Aleksander Gawronik spytał Latkowskiego dlaczego zarzucili wątek wywiadu wojskowego na rzecz wywiadu cywilnego jakim był UOP. Jak się wyraził „źle skręciliście”.

 

Ja nie widziałem notesu Ziętary – odpowiedział Sylwester Latkowski. I dodał: – Mogę oświadczyć tylko, że rzeczą normalną wówczas było przyzwolenie na kontakty dziennikarzy ze służbami. (..) Wszyscy, którzy dotykali sprawy Ziętary, choćby pobieżnie, zdawali sobie sprawę, że w tle są służby. Środowisko dziennikarskie występowało, by w tej sprawie odtajnić materiały służb. Tak, jak zrobiono w sprawie śmierci gen. Papały, gdy grupie śledczej pozwolono zapoznać się z materiałami służb. Dopóki to samo nie będzie zrobione w sprawie Ziętary, będziemy opierać się jedynie na czyichś relacjach, że ktoś komuś coś powiedział.

Kolejna rozprawa odbędzie się we wrześniu.

 

———-

Poznański dziennikarz Jarosław Ziętara urodził się w Bydgoszczy w 1968 r. Był absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Pracował w radiu akademickim, współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Kurierem Codziennym”, tygodnikiem „Wprost” i z „Gazetą Poznańską”. Ostatni raz był widziany 1 września 1992 roku. Wyszedł rano i nigdy nie dotarł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. W 1999 roku został sądownie uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono. Dwa poznańskie śledztwa z lat 90. ubiegłego wieku zakończyły się umorzeniami. Przełom nastąpił kilka lat temu, gdy akta trafiły do krakowskiej prokuratury. Ta skierowała dwa akty oskarżenia. Jeden dotyczy Aleksandra Gawronika, byłego senatora, twórcę pierwszych kantorów i niegdyś najbogatszego Polaka, któremu zarzuca się podżeganie do zabójstwa dziennikarza. W drugim procesie oskarża się Mirosława R., ps. „Ryba”, i Dariusza L., ps. „Lala” o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Ziętary. „Ryba” i „Lala” to dwaj ochroniarze z firmy Elektromis, należącej do biznesmena Mariusza Ś., którzy przebrani za policjantów, mieli porwać dziennikarza spod jego mieszkania przy ul. Kolejowej w Poznaniu i przekazać zabójcom. W Krakowie trwa jeszcze trzecie śledztwo, które ma ustalić kto zabił Jarosława Ziętarę.

Tekst i zdjęcia: Aleksandra Tabaczyńska

 

 

Radio, robimy radio, Radio Wnet – urodzinowe kalendarium

Nie tak dawno, 25 maja, dziesiąte urodziny świętowało Radio Wnet. Z tej okazji warto poznać historię tego prywatnego, niezależnego radia, które nie zamierzało być radiem komercyjnym, lecz miało ambicję  być ,,radiem prawdziwie publicznym”, starało się też nie tylko mówić do słuchaczy, lecz także ich słuchać (stąd Spółdzielcze Media Wnet, Akademia Wnet, Jarmark Wnet, ,,Kurier WNET”, Koło Przyjaciół Radia Wnet..) …

 

Poniższe kalendarium opracowała Barbara Petrozolin-Skowrońska, warto się z nim zapoznać, bo to ciekawy fragment historii mediów III RP.  Ale zacznijmy od wyjaśnienia, że ,,żółta łódź podwodna” –  wspominana w kalendarium  –  to ulubiony symbol Radia Wnet…

 

2009, 25 maja

 

Pierwsza   audycja   nadana    z tarasu   Hotelu Europejskiego  na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie; tam rejestrują ją kamery telewizyjne. Żółta łódź podwodna WNET zaczyna żeglować w  Internecie!   Jej drogi  można obserwować od razu  na portalu Radia Wnet.

 

2010, styczeń

Mamy już całodobowy program,  w którym ważna rola przypada Porankom  Radia Wnet.  Otwieramy studio w Hotelu Europejskim;  udostępniamy je   muzykom, miłośnikom muzyki,  a także tym, którzy planują  audycje publicystyczne, historyczne itp. Tak tworzymy  Wolną Antenę Radia Wnet. 

 

2010, 10 stycznia

Nawiązanie kontaktu z Radiem WARSZAWA sprawia,  że  Żółta łódź podwodna WNET wynurza się o 7:07 z Internetu na fali 106,2 FM, przy melodii znanego przeboju Beatlesów Yellow submarinePoranek  Radia Wnet   zaczyna swoją historię.

 

2010, 10 kwietnia 

W historii Polski  i zarazem Poranka Radia Wnet ważna  data. Słuchacze wkrótce usłyszą wstrząsającą rozmowę  z  Janem Tomaszewski, po jego powrocie  ze  Smoleńska. Słuchamy też ponownie wywiadów z ostatnimi Gośćmi Poranka przed katastrofą: Władysławem Stasiakiem i Maciejem Płażyńskim, których już nigdy nie spotkamy…

 

2010 i  później

 

Radio Wnet stoi po stronie tych, którzy uważali, że trzeba dokładnie zbadać przyczyny katastrofy i  upamiętnić  ofiary (lansowano tu Pomnik Świateł – przed Pałacem Prezydenckim).  Od katastrofy pod Smoleńskiem , w Parankach Radia Wnet można  usłyszeć  więcej ważnych informacji niż w innych mediach; tu występują  znani dziennikarze, dla których niedostępne stały się media publiczne, a także politycy i eksperci związani z opozycją.

 

Poranek Radia Wnet  stał się  ważną polityczną audycją opiniotwórczą. Był  nadawany na falach Radia Warszawa  (a wkrótce i na falach Radia Nadzieja w Łomży)  przez 7 lat i 8 miesięcy.   A sprawom kultury był  poświęcony Poranek piątkowy Moniki  Makowskiej  i Grzegorza Wasowskiego, nadawany przez dwa lata i zatytułowany Frajdek.

 

2011, wakacje

 

Samochód WNET, radiowy sprzęt, dziennikarze, realizatorzy… Radio Wnet   w drodze.  Podróż do źródeł..  I z trasy podróży realizowane Poranki Wnet:  rozmowy o Polsce po transformacji, o upadku wielu zakładów pracy, a nawet gałęzi przemysłu, o pustoszejącej prowincji, braku pracy i perspektyw…A także o tym co daje otuchę, o kulturze, radości, pięknie Polski.  W Gminie Sokoły zabrzmiała piosenka Życie jest piękne, życie jest śliczneczęsto powtarzana w Radio Wnet, kultowa piosenka Wnet!

 

Inicjatywa  podróży do źródeł – różnymi trasami przez Polskę, a także dalej bo Radio Wnet nie tylko przemierzyło Polskę  wzdłuż i wszerz,  lecz nadawało z Kijowa, Lwowa. Wilna, z placu Świętego Piotra, z ulic Rzymu, z dachu Pałacu Biskupów w Pradze, z Sarajewa, z Budapesztu, Bukaresztu, Bratysławy,  Zagrzebia… stanie się ważną cechą wyróżniającą Radio  Wnet, które przez 9  lat przejechało tysiące  kilometrów i nadało  tysiące wywiadów…

 

2011, październik

 

Nową inicjatywą stały się Spółdzielcze Media Wnet, mające w swoim programie wspieranie  rozwoju niezależnych, polskich  mediów Wnet. Wciąż można liczyć na aktywność i wsparcie ok. 600 członków, z różnych stron Polski,  spotykających się systematycznie przynajmniej raz w roku na zebraniach sprawozdawczo-wyborczych.

 

2012, wrzesień

 

Podczas wakacyjnej podróży na Ponidzie powstała  inicjatywa  pod hasłem  ,,Uratuj rolnika, uratuj samego siebie” .  Chodziło o zorganizowanie sprzedaży zdrowej żywności prosto od rolnika konsumentom z miasta.  Wówczas przypłynęła z Ponidzia do Warszawy tratwa ze zdrową żywnością. I tak narodził się JARMARK WNET.

 

2012, wrzesień

 

Rozstanie z Hotelem Europejskim, gdzie przeżyliśmy, dobry, twórczy czas. Tam zaprzyjaźniliśmy się z licznymi twórcami korzystającymi z Wolnej Anteny Radia Wnet jak Tomasz Wybranowski, Milo Kurtis, Zbyszek Jędrzejczyk i wielu innych… A w Hotelu Europejskim, z widokiem naszego studia na Pałac Prezydencki, byliśmy trzy i pół roku; aż  do generalnego remontu hotelu.

 

2012, październik

 

Radio Wnet przeniosło się na  Koszykową 8. Samodzielne wejście, dwa poziomy. Na dole salka ze sceną pozwalająca na spotkania autorskie, prelekcje. Dodatkowo miejsce na małą księgarnię.  Na pierwszym  piętrze –  studio, redakcja, biuro…Wszystko ponad stan, ale tu powstały nowe inicjatywy, przede wszystkim AKADEMIA WNET, działająca od października 2012!  Tu powstała piosenka zaprzyjaźnionego z nami Ryszarda Makowskiego Radio robimy radio…

 

Na Koszykowej 8 byliśmy dwa lata, ale nie w całym lokalu, bo musieliśmy ograniczać tu  nasza powierzchnię.  Natomiast  dodatkową przestrzenią życiową stał się Jarmark WNET, nasze miejsce spotkań i rozmów ze słuchaczami.

 

2012- 2014

 

Jarmark WNET w Koneserze przy ul. Ząbkowskiej,  w niezwykłej scenerii starej fabryki wódek…Wszystko tam było: zdrowa żywność, wyroby artystyczne,  książki, spotkania autorskie, koncerty!  Żywiołowe, wesołe ,,urodziny Radia Wnet” – z tańcami i tortem, i tam właśnie wykonana została pieśń – z której powstał dżingiel   Radio o poranku.

 

2013, czerwiec

Premiera ,,Kuriera WNET –gazety niecodziennej, ukazującej się raz w miesiącu w staromodnym, dużym formacie.  W tworzenie ,,Kuriera WNET” zaangażowana była jego pierwsza redaktor naczelna Katarzyna Adamiak-Sroczyńska, ale zredagowała tylko dwa numery…Należała, tak jak państwo WASOWSCY, do współtwórców Radia WNET, z przeszłością w  radiowej Trójce.

 

,,Kurier WNET” –  Gazeta  Niecodziennaukazuje się regularnie już szósty rok; wydawany jest co  miesiąc.  Redaktor  naczelny: Krzysztof Skowroński.  Dodatki: ,,Kurier Śląski WNET”, Redaktor  naczelna: Jadwiga Chmielowska;  ,,Kurier Wielkopolski WNET”, redaktor  naczelna  Jolanta Hajdasz.  Libero: Lech Rustecki. Sekretarz redakcji:   Magdalena  Słoniowska. Opracowanie graficzne: Wojciech Sobolewski.

 

2014, październik

 

Opuściliśmy Koszykową 8, jesteśmy w historycznym budynku PAST-y przy ul. Zielnej 39, który należy  do Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego. Tu dysponujemy pokojami na piątym piętrze;  mamy  studio radiowe, redakcję  ,,Kuriera  WNET” ; tu działa  Akademii WNET. Początkowo na patio w budynku PAST-y  był też mały Jarmark WNET – ważny dla nas jako miejsce spotkań z przyjaciółmi Radia WNET, z naszymi słuchaczami i coraz częściej – czytelnikami i autorami ,,Kuriera WNET”.

 

2015, grudzień

 

Ruszył przed Świętami Jarmark WNET na terenie  nieczynnej szkoły przy ul. Emilii Plater 29/31 (na tyłach hotelu  Mariott). Jarmarki są w soboty od 8 do 15. ZAPRASZAMY! Spotykamy tu dawnych znajomych z Ponidzia  państwo Klepków ze swoimi doskonałymi produktami;  tu zawsze można dostać także – obok zdrowej żywności –  ,,Kurier WNET”, ciekawe książki, spotkać ich Autorów, tu właśnie obchodzimy nasze doroczne, majowe  Urodziny Radia Wnet.

 

2017, kwiecień

 

Ruszył, nowy nasz  Portal pod adresem  www: Wnet. fm

 

2017, 28 września.

 

Ostatni Poranek Radia Wnet  na falach Radia Warszawa i Radia Nadzieja. Żółta łódź podwodna zanurza się w Internecie i tam nieprzerwanie nadawane są Poranki  Radia Wnet  oraz autorskie audycje Wolnej Anteny dla całego świata… Ale Warszawa ma wielu stałych słuchaczy Radia Wnet, którzy wolą słuchać ,,zwykłego radia”…. –  czekają , kiedy Żółta łódź znów  się  wynurzy…

 

2017, 16 października

 

Miła niespodzianka! Jest zgoda KRRiT na ,,okazjonalny przekaz” programu Radia Wnet  przez całą dobę (!) w Warszawie  na  fali  87,8 FM  (nie nadającego od miesięcy Radia Bajka).  Różne były okazje – jedną z nich był ROK KOŚCIUSZKI, więc gdy Radio Wnet  zaczęło znów nadawać w eterze  i powrócił  oczekiwany Poranek , słuchacze z Warszawy po raz pierwszy mogli  ,,odkryć” różne, ciekawe  audycje Wolnej Anteny, a także usłyszeć  rozmowę z Barbarą Wachowicz o Kościuszce.

 

2018, 14 stycznia

 

Znów żółta łódź podwodna chowa się do głębin Internetu…i tam będzie żeglować do jesieni. Ale w tym czasie przygotowywane są odpowiednie wnioski do KRRiT, a przede wszystkim  –  program konkursowy.

 

2018, 18 października

 

Konkurs został wygrany! Jest koncesja na nadawanie przez 10 lat 24-godzinnego programu radiowego w  WARSZAWIE  87,8  FM oraz w  KRAKOWIE  95, 2 FM.

 

2018, 11 listopada

 

Stulecie Odzyskania przez Polskę Niepodległości to dzień gdy Radio Wnet rozpoczyna nadawanie swojego całodziennego programu ,,w dwóch stolicach” – Warszawie i Krakowie.

 

2018, koniec listopada

 

Powstaje pierwsze zagraniczne studio Radia Wnet Studio Bejrut, okno na Bliski Wschód. Radio Wnet zaczyna realizować swój program:  chce słuchaczom  przybliżać  świat, tworzyć ,,radio globalne”.

 

2019, zima, wiosna

 

Powstają i działają już nadając programy  kolejne zagraniczne studia: Studio Dublin, Studio Kijów, Studio Lwów, Studio Wilno…

 

2019, 25 maja

 

Jubileuszowe Urodziny Radia Wnet miały starannie przygotowany program – a należała do niego promocja audycji autorskich, spotkanie z ich twórcami, spotkanie z muzyką, której można słuchać w Radiu Wnet. Była też  okazja do  spotkania z  cenionymi  korespondentami zagranicznymi, a zarazem autorami  ,,Kuriera WNET”  takimi jak Piotr Witt, Jan Bogatko, Paweł Bobołowicz i inni.   Ale piękna pogoda, muzyka, rozmowy, możliwość zakupów książek u autorów, a produktów u wystawców Jarmarku WNET – stwarzały dodatkowo nastrój piknikowy i relaksowy…

 

Barbara Petrozolin-Skowrońska

 

Fot. Radio Wnet

 

Dzienniki w kwietniu: „Puls Biznesu” i „Parkiet” na plusie

Wśród ogólnopolskich dzienników w kwietniu 2019 r tylko dwa tytuły poprawiły swoją sprzedaż w porównaniu do tego samego miesiąca ubiegłego roku. Największe spadki dotknęły zaś „Gazetę Polską Codziennie” i „Gazetę Wyborczą”.

 

Najlepiej sprzedającą się gazetą w Polsce pozostaje „Fakt”, którego średnia sprzedaż w kwietniu 2019 r., wyniosła 218 529 egz., o 10,59 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej – wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Na drugim miejsce znalazł się „Super Express” z wynikiem 110 761 egz. (spadek o 6,23 proc.), a na trzecim „Gazeta Wyborcza”, której sprzedaż zmniejszyła się o 11 proc. do 85 974 egz. Kolejne pozycje zajęły: „Rzeczpospolita” – 41 727 egz. (spadek o 7,69 proc.), „Dziennik Gazeta Prawna” – 35 037 egz. (spadek o 8,54 proc.), „Przegląd Sportowy” – 21 694 egz. (spadek o 6,17 proc.), „Gazeta Polska Codziennie” – 13 214 (spadek o 16,05 proc.). Zestawienie zamykają dwa tytuły, które poprawiły swój wynik: „Puls Biznesu” o 5,77 proc. do 9 398 egz. i „Parkiet Gazeta Giełdy” o 0,96 proc. do 3896 egz.

 

jka, źródła: ZKDP, Wirtualnemedia.pl

 

Rośnie widownia telewizyjnych programów informacyjnych

W maju najchętniej oglądanym serwisem informacyjnym były „Fakty” TVN. Wzrosła jednak widownia wszystkich programów.

Najwięcej oglądających przybyło liderowi, czyli „Faktom” TVN. W maju program ten oglądało średnio 2,57 mln widzów, w porównaniu do tego samego miesiąca rok wcześniej serwis zyskał 20,97 proc. widzów – wynika z danych Nielsen Audience Measurement, które podaje portal Wirtualnemedia.pl.  Oglądalność „Faktów” w TVN i TVN24 BiS wyniosła zaś 2,78 mln widzów (wzrost o 22,52 proc.).

 

Na drugim miejscu znalazły się „Wiadomości” TVP1, których oglądalność na głównej antenie zwiększyła się o 17,03 proc. do 1,86 mln widzów.  Uwzględniając dane z TVP Info program ten w maju oglądało średnio 2,32 mln widzów (wzrost o 18,52 proc.).

 

Na trzecią pozycję, z czwartej, awansowały „Wydarzenia” Polsatu. Oglądalność tego serwisu na głównej antenie wzrosła o 16,10 proc. i wyniosła 1,74 mln osób. Na dwóch antenach (Polsat i Polsat News) „Wydarzenia” w maju oglądało 1,88 mln widzów, o 13,84 proc. więcej, niż przed rokiem kiedy to dziennik pokazywano na trzech antenach (był dostępny jeszcze w Polsat News 2).

 

„Teleexpress” TVP1, który spadł z trzeciej na czwartą lokatę, miał w maju na głównej antenie średnią widownię wynoszącą 1,71 mln osób (wzrost o 14,04 proc.). Uwzględniając jednak dane z TVP Info  – 2,20 mln oglądających (wzrost o 15,41 proc.) – program ten wyprzedza „Wydarzenia” Polsatu.

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl

 

„Duży Format” bez felietonów Wojciecha Tochmana

W dodatku reporterów „Gazety Wyborczej” – „Duży Format” nie będzie już felietonów Wojciecha Tochmana.

 

O zakończeniu współpracy reportażysta poinformował na Facebooku. „Dziś mój ostatni felieton w „Dużym Formacie” – dodatku reporterów Gazety Wyborczej, o czym się dowiedziałem kilka chwil temu z maila szefa DF. Powód: DF się kurczy i brakuje miejsca. Dziękuję Koleżankom i Kolegom za lata współpracy. Czytelniczkom i Czytelnikom – za wiele słów sympatii i życzliwej krytyki” – napisał w poniedziałek Wojciech Tochman.

 

Mniejszą objętość „DF” ma mieć od najbliższego numeru, na razie nie wiadomo do ilu stron się skurczy. Dodatek skupi się na reportażach, mniej będzie miał felietonów.

 

Wojciech Tochman pracował na stałe w „Gazecie Wyborczej” w latach 1990 – 2004, potem był jej współpracownikiem. Jest autorem kilku reportaży książkowych, m.in. „Jakbyś kamień jadła”, „Dziś narysujemy śmierć”, ostatnio napisał „Pianie kogutów, płacz psów”. Tochman wykłada również w Polskiej Szkole Reportażu.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl, fot. Wydawnictwo Literacki/YouTube

PolskieRadio.pl ze specjalną witryną na rocznicę pielgrzymki Jana Pawła II

Specjalny serwis z okazji 40.  rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny przygotował portal PolskieRadio.pl. Witryna www.pielgrzymka79.polskieradio.pl to bogate źródło wiedzy, a zarazem sentymentalna podróż do niezwykłych czerwcowych dni, które zmieniły oblicze Polski.

 

Serwis za pomocą interaktywnej trasy prezentuje dzień po dniu wszystkie miejsca wizyty Jana Pawła II w Polsce w 1979 r. Każdy dzień ilustrowany jest unikatowymi nagraniami przemówień papieża z Archiwum Polskiego Radia. To niezwykła okazja, by jeszcze raz usłyszeć przesłanie papieża-Polaka. Przed kamerą portalu stanęli eksperci, którzy przybliżają kontekst historyczny wizyty oraz wyjaśniają społeczno-polityczny i teologiczny sens papieskich homilii.

 

– Przypominamy miejsca i wydarzenia, które stały się ikonami pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Odwiedzamy m.in. słynne okno przy Franciszkańskiej 3 w Krakowie, Muzeum Auschwitz-Birkenau, które papież-Polak odwiedził jako pierwszy następca św. Piotra, sprawdzamy, jak potoczyły się losy słynnego papamobile – wymienia Krzysztof Kossowski, wiceszef portalu PolskieRadio.pl. Wizyta Karola Wojtyły w ojczyźnie była wyzwaniem dla władz komunistycznych. Serwis www.pielgrzymka79.polskieradio.pl przybliża wątek oficjalnych i zakulisowych działań władz związanych z pobytem papieża-Polaka w ojczyźnie.

 

Na stronie nie zabraknie też wspomnień radiowców, którzy 40 lat temu relacjonowali pierwszą wizytę papieża.

 

opr. jka, źródło: Polskie Radio, fot. Polskie Radio