Grudniowe „Forum Dziennikarzy” już do pobrania

Najnowsze „Forum Dziennikarzy” jest już dostępne w wersji elektronicznej. W wersji papierowej – jak zapewnia nas drukarnia – będzie osiągalne 15 grudnia.

 

Tym razem tematykę „Forum Dziennikarzy” zdominowały wydarzenia na Białorusi i niezwykła rola dziennikarzy w informowaniu światowej opinii publicznej o wydarzeniach w kraju graniczącym z Unią Europejską. Tematyce białoruskiej poświęcamy cały blok tematyczny „Solidarni z Białorusią” rozpoczynający się od strony 62. Znajdziecie tam Państwo relacje białoruskich dziennikarzy, więzionych i poddawanych torturom. Opublikowaliśmy też materiały dziennikarzy sugerujące dalszy rozwój wypadków na Białorusi oraz trwające nadal relacje z pozarządowych kontaktów polsko-białoruskich uwieńczone wieloma pożytecznymi społecznie projektami.

 

Nie zabraknie w najnowszym wydaniu „Forum Dziennikarzy” interesujących tekstów odnoszących się do współczesności, tak jak autorstwa Jacka Wegnera, recenzja książki Aleksandra Nalaskowskiego pt.: „Wielkie zatrzymanie”. To ważna pozycja na rynku wydawniczym uświadamiająca współczesne mechanizmy duchowej i umysłowej degeneracji w wyniku ucywilizowania barbarzyństwa.

 

Zbliżające się święta Bożego Narodzenia zainspirowały Marię Giedz do napisania tekstu „Boże Narodzenia w internacie”, w którym działacze antykomunistycznej opozycji wspominają wigilię spędzona w więzieniach i miejscach internowania.

 

Tematyka więzienna gości też w tekście Stefana Truszczyńskiego „Szpalty za kratą” opisującym imponujący rynek wydawniczy jaki istnieje za sprawą więźniów kilku polskich zakładów karnych.

 

W niezwykle interesujący świat filmu i współczesnych wydarzeń historycznych zabiera nas Teresa Kaczorowska w tekście opisującym XII edycję gdyńskiego Festiwalu Filmowego Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci.

 

Również do współczesności odnosi się tekst Aliny Bosak „Własność intelektualna w epoce kopiuj-wklej”. To współczesność, w której bezprawnie zawłaszcza się twórczość ludzi „pióra”. Czy istnieje szansa na powstrzymanie tego procederu? Odpowiedź znajdziecie Państwo w tekście naszej autorki.

 

W najnowszym wydaniu „Forum Dziennikarzy” znajdziecie również inne, ciekawe materiały, które niech będą dla Was świąteczną niespodzianką.

 

Życzę miłej lektury

 

Andrzej Klimczak

Redaktor Naczelny „Forum Dziennikarzy”

 

 

Numer 5 (139)/2020 do pobrania

 

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

5 (139)/2020

Najnowsze, grudniowe Forum Dziennikarzy jest już dostępne w wersji elektronicznej. W wersji papierowej – jak zapewnia nas drukarnia – będzie osiągalne 15 grudnia.

 

Tym razem tematykę „Forum Dziennikarzy” zdominowały wydarzenia na Białorusi i niezwykła rola dziennikarzy w informowaniu światowej opinii publicznej o wydarzeniach w kraju graniczącym z Unią Europejską. Tematyce białoruskiej poświęcamy cały blok tematyczny „Solidarni z Białorusą” rozpoczynający się od strony 62. Znajdziecie tam Państwo relacje białoruskich dziennikarzy, więzionych i poddawanych torturom. Opublikowaliśmy też materiały dziennikarzy sugerujące dalszy rozwój wypadków na Białorusi oraz trwające nadal relacje z pozarządowych kontaktów polsko-białoruskich uwieńczone wieloma pożytecznymi społecznie projektami.

 

Nie zabraknie w najnowszym wydaniu „Forum Dziennikarzy” interesujących tekstów odnoszących się do współczesności, tak jak autorstwa Jacka Wegnera, recenzja książki Aleksandra Nalaskowskiego pt.: „Wielkie zatrzymanie”. To ważna pozycja na rynku wydawniczym uświadamiająca współczesne mechanizmy duchowej i umysłowej degeneracji w wyniku ucywilizowania barbarzyństwa.

 

Zbliżające się święta Bożego Narodzenia zainspirowały Marię Giedz do napisania tekstu „Boże Narodzenia w internacie”, w którym działacze antykomunistycznej opozycji wspominają wigilię spędzona w więzieniach i miejscach internowania.

 

Tematyka więzienna gości też w tekście Stefana Truszczyńskiego „Szpalty za kratą” opisującym imponujący rynek wydawniczy jaki istnieje za sprawą więźniów kilku polskich zakładów karnych.

 

W niezwykle interesujący świat filmu i współczesnych wydarzeń historycznych zabiera nas Teresa  Kaczorowska w tekście opisującym XII edycję gdyńskiego Festiwalu Filmowego Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci.

 

Również do współczesności odnosi się tekst Aliny Bosak „Własność intelektualna w epoce kopiuj-wklej”. To współczesność, w której bezprawnie zawłaszcza się twórczość ludzi „pióra”. Czy istnieje szansa na powstrzymanie tego procederu? Odpowiedź znajdziecie Państwo w tekście naszej autorki.

 

W najnowszym wydaniu „Forum Dziennikarzy” znajdziecie również inne, ciekawe materiały, które niech będą dla Was świąteczną niespodzianką.

 

Życzę miłej lektury

 

Andrzej Klimczak

Redaktor Naczelny „Forum Dziennikarzy”

 

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

 

Ukazał się nowy numer „Forum Dziennikarzy”

Zapraszamy do lektury najnowszego numeru pisma wydawanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

 

„Forum Dziennikarzy” dostępne jest zarówno w wersji elektronicznej jak i papierowej. A w nim teksty traktujące o potrzebie przywrócenia równowagi właścicielskiej w polskich mediach. Z tekstów naszych znanych autorów, zamieszczonych w najnowszym numerze „Forum Dziennikarzy” dowiecie się również Państwo jak dba się za granicą o to, aby media były w rękach krajowych właścicieli.

 

O narodowym czytaniu pisze Elżbieta Wieteska-Czechowicz, publikując fotoreportaż z tego wydarzenia.

 

Alina Bosak przypomina o rzeszowskich źródłach CIA i powstaniu NZS.

 

Irena Markowicz przypomina postać najbliższego przyjaciela Jana Pawła II, Kardynała Mariana Jaworskiego.

 

Jolanta Danak-Gajda zaprasza na Syberię nieznaną.

 

Wśród wymienionych, jeszcze wiele innych tekstów, które zapewne zainteresują Państwa.

 

Miłej Lektury

 

Andrzej Klimczak

redaktor naczelny „Forum Dziennikarzy”

 

Numer 4 (138)/2020 do pobrania

 

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

 

 

 

4 (138)/2020

Kolejny numer „Forum Dziennikarzy” dostępny jest zarówno w wersji elektronicznej jak i papierowej. A w nim teksty traktujące o potrzebie przywrócenia równowagi właścicielskiej w polskich mediach. Z tekstów naszych znanych autorów, zamieszczonych w najnowszym numerze „Forum Dziennikarzy” dowiecie się również Państwo jak dba się za granicą o to, aby media były w rękach krajowych właścicieli.

 

O narodowym czytaniu pisze Elżbieta Wieteska-Czechowicz, publikując fotoreportaż z tego wydarzenia.

 

Alina Bosak przypomina o rzeszowskich źródłach CIA i powstaniu NZS.

 

Irena Markowicz przypomina postać najbliższego przyjaciela Jana Pawła II, Kardynała Mariana Jaworskiego.

 

Jolanta Danak-Gajda zaprasza na Syberię nieznaną.

 

Wśród wymienionych, jeszcze wiele innych tekstów, które zapewne zainteresują Państwa.

 

Miłej Lektury

 

Andrzej Klimczak

 

redaktor naczelny „Forum Dziennikarzy”

 

 Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

 

 

 

 

3(137)/2020

Trzeci w 2020 roku numer „Forum dziennikarzy” zapowiada się atrakcyjnie. Opisujemy w nim długo oczekiwane, pandemicznie przesuwane w czasie,  rozdanie nagród dla autorów najlepszych materiałów dziennikarskich jakie ukazały się w roku 2019. Zamieszczamy też wypowiedzi niektórych autorów nagrodzonych materiałów. Pozostałe rozmowy z laureatami znajdziecie Państwo na naszym portalu: www.sdp.pl.

 

W naszym dwumiesięczniku znajdziecie Państwo również interesujący tekst Andrzeja Tadeusza Kijowskiego „Wolność słowa a swoboda ocen”.

 

Andrzej Dabik, w bardzo sugestywnym felietonie, pokazuje prawdziwe oblicze młodych, polskich liberałów.

 

Elżbieta Królikowska-Avis ocenia wpływ koronawirusa na system państwa, odwołując się do porównania doświadczeń krajowych z rzeczywistością Wielkiej Brytanii.

 

Joanna Lągawa przypomina sylwetkę światowej sławy argentyńskiego fotografika, Bolesława Senderowicza z pochodzenia Polaka –„Bolek dla rodziny, Sender dla Kolegów”.

 

„Gie –jak Gruza” to tekst Stefana Truszczyńskiego, poświęcony wybitnemu reżyserowi Jerzemu Gruzie.

 

Ze względu na przypadające w tym roku 100-lecie urodzin Jana Pawła II, oraz planowaną beatyfikację Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, część Forum Dziennikarzy poświęciliśmy wspomnieniom nie tylko dziennikarzy, którzy mieli szczęście znaleźć się blisko tych dwóch z największych Polaków.

 

Wspomnienia Elżbiety Królikowskiej Avis, wzbogacają teksty opisujące spotkania z Janem Pawłem II, autorstwa Jacka Wegnera, Tadeusza Poźniaka, Marii Giedz, Jaromira Kwiatkowskiego, Jolanty Danak-Gajdy i Anny Marii Piwowarskiej.

 

Alina Bosak przygotowała obszerny wywiad z Ewą K Czaczkowską, autorką biografii Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

 

Andrzej Klimczak zaprasza do bieszczadzkiej Komańczy, miejsca internowania Prymasa, w którym przełożona domu, siostra Beata Dzido, opowiada o poznawaniu przez odwiedzających historii Prymasa Wyszyńskiego i poszukiwaniu ważnych dla nich wartości duchowych.

 

Piotr Kościński w tekście „Błogosławiony mąż stanu”, zapisał wspomnienia ks. infułata Grzegorza Kowalczyka i ks. Mieczysława Stefaniuka, którzy w roku 1964 zostali wyświęceni przez Kardynała Wyszyńskiego i których życie było ściśle związane z osobą Prymasa Polski.

 

Oprócz wspomnianych tekstów, nasi czytelnicy znajdą inne, równie ciekawe materiały.

 

Życzę przyjemnej lektury.

 

Andrzej Klimczak

Redaktor Naczelny „Forum Dziennikarzy”

 

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

 

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Dziękuje fundatorom, sponsorom, partnerom oraz patronom corocznego konkursu, w którym wyłoniono autorów najlepszych materiałów dziennikarskich za rok 2019.

 

FUNDATORZY ORAZ SPONSORZY KONKURSU

 

BP Europa SE Oddział w Polsce

Dom Pracy Twórczej SDP w Kazimierzu Dolnym

FAKRO Sp. z o.o.

Fundacja Macieja Rybińskiego

Polska Agencja Prasowa

PGK Termy Uniejów Sp. z o. o.

Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców REPROPOL

 

GŁÓWNY PARTNER KONKURSU

 

POLSKI KONCERN NAFTOWY ORLEN S.A.

 

PARTNERZY i PATRONI

 

Fundacja Solidarności Dziennikarskiej

Instytut Pamięci Narodowej

Narodowe Centrum Kultury

Totalizator Sportowy Sp. z o.o.

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS

 

PARTNER GALI

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.

 

KONKURS WSPIERA

Grupa Energa

 

 

 „Forum Dziennikarzy” znowu w wersji papierowej

Oddajemy Czytelnikom najnowszy numer „Forum Dziennikarzy” (3/137). Najpierw w formie elektronicznej. Wersja papierowa ukaże się w najbliższych dniach i będzie do odebrania jak zwykle w tych samych miejscach co dotychczas. Myślę, że ucieszy Was, iż poprzednie „Forum Dziennikarzy (2/136), wydane jedynie w wersji elektronicznej, będzie za kilka dni dostępne również w wersji papierowej. Pandemia pomieszała nam nieco szyki, ale niezłomnie trwamy dla Was.

 

Najnowsze „Forum dziennikarzy” zapowiada się atrakcyjnie. Opisujemy w nim długo oczekiwane, pandemicznie przesuwane w czasie,  rozdanie nagród dla autorów najlepszych materiałów dziennikarskich jakie ukazały się w roku 2019. Zamieszczamy też wypowiedzi niektórych autorów nagrodzonych materiałów. Pozostałe rozmowy z laureatami znajdziecie Państwo na naszym portalu: www.sdp.pl.

 

W naszym dwumiesięczniku znajdziecie Państwo również interesujący tekst Andrzeja Tadeusza Kijowskiego „Wolność słowa a swoboda ocen”.

 

Andrzej Dabik, w bardzo sugestywnym felietonie, pokazuje prawdziwe oblicze młodych, polskich liberałów.

 

Elżbieta Królikowska-Avis ocenia wpływ koronawirusa na system państwa, odwołując się do porównania doświadczeń krajowych z rzeczywistością Wielkiej Brytanii.

 

Joanna Lągawa przypomina sylwetkę światowej sławy argentyńskiego fotografika, Bolesława Senderowicza z pochodzenia Polaka –„Bolek dla rodziny, Sender dla Kolegów”.

 

„Gie –jak Gruza” to tekst Stefana Truszczyńskiego, poświęcony wybitnemu reżyserowi Jerzemu Gruzie.

 

Ze względu na przypadające w tym roku 100-lecie urodzin Jana Pawła II, oraz planowaną beatyfikację Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego, część Forum Dziennikarzy poświęciliśmy wspomnieniom nie tylko dziennikarzy, którzy mieli szczęście znaleźć się blisko tych dwóch z największych Polaków.

 

Wspomnienia Elżbiety Królikowskiej Avis, wzbogacają teksty opisujące spotkania z Janem Pawłem II, autorstwa Jacka Wegnera, Tadeusza Poźniaka, Marii Giedz, Jaromira Kwiatkowskiego, Jolanty Danak-Gajdy i Anny Marii Piwowarskiej.

 

Alina Bosak przygotowała obszerny wywiad z Ewą K Czaczkowską, autorką biografii Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

 

Andrzej Klimczak zaprasza do bieszczadzkiej Komańczy, miejsca internowania Prymasa, w którym przełożona domu, siostra Beata Dzido, opowiada o poznawaniu przez odwiedzających historii Prymasa Wyszyńskiego i poszukiwaniu ważnych dla nich wartości duchowych.

 

Piotr Kościński w tekście „Błogosławiony mąż stanu”, zapisał wspomnienia ks. infułata Grzegorza Kowalczyka i ks. Mieczysława Stefaniuka, którzy w roku 1964 zostali wyświęceni przez Kardynała Wyszyńskiego i których życie było ściśle związane z osobą Prymasa Polski.

 

Oprócz wspomnianych tekstów, nasi czytelnicy znajdą inne, równie ciekawe materiały.

 

Życzę przyjemnej lektury.

 

Andrzej Klimczak

Redaktor Naczelny „Forum Dziennikarzy”

 

Numer 3 (137)/2020 do pobrania

 

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

 

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Dziękuje fundatorom, sponsorom, partnerom oraz patronom corocznego konkursu, w którym wyłoniono autorów najlepszych materiałów dziennikarskich za rok 2019.

 

FUNDATORZY ORAZ SPONSORZY KONKURSU

 

BP Europa SE Oddział w Polsce

Dom Pracy Twórczej SDP w Kazimierzu Dolnym

FAKRO Sp. z o.o.

Fundacja Macieja Rybińskiego

Polska Agencja Prasowa

PGK Termy Uniejów Sp. z o. o.

Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców REPROPOL

 

GŁÓWNY PARTNER KONKURSU

 

POLSKI KONCERN NAFTOWY ORLEN S.A.

 

PARTNERZY i PATRONI

 

Fundacja Solidarności Dziennikarskiej

Instytut Pamięci Narodowej

Narodowe Centrum Kultury

Totalizator Sportowy Sp. z o.o.

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS

 

PARTNER GALI

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.

 

KONKURS WSPIERA

Grupa Energa

 

 

Pożegnaliśmy redaktora Mirosława Rowickiego

We wtorek, 21 lipca na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie odbył się pogrzeb Mirosława Rowickiego, redaktora naczelnego i założyciela „Kuriera Galicyjskiego” we Lwowie, inicjatora wielu projektów na rzecz dobrych relacji między Polską a Ukrainą.

 

Prezydent RP, Andrzej Duda odznaczył pośmiertnie redaktora Rowickiego jednym z najwyższych odznaczeńKrzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie odebrał syn zmarłego, Marcin Rowicki.

 

Pogrzeb miał charakter państwowy. Uczestniczyli w nim przedstawiciele najwyższych władz RP, instytucji państwowych i pozarządowych oraz liczne grono przyjaciół. Obecny był również Andrij Deszczycia, Ambasador Ukrainy w Polsce.

 

Nie zabrakło przybyłej z ostatnim pożegnaniem delegacji Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Zarządu oddziału SDP w Rzeszowie, do którego należy lwowski klub dziennikarzy, oraz „Forum Dziennikarzy”, pisma w którym ukazał się ostatni wywiad z Mirosławem Rowickim.

 

Zebrani na cmentarzu przyjaciele, przedstawiciele instytucji wspierających „Kuriera Galicyjskiego” oraz pozostałe projekty, deklarowali utrzymanie wszystkich inicjatyw, będących dziełem tego niezwykłego redaktora. Osoby z otoczenia Mirosława Rowickiego uważają, że byłby to najpiękniejszy gest wobec zmarłego kolegi i najlepsza forma podziękowania za jego wielki wkład w kulturę Polski i Ukrainy.

 

 

Poniżej publikujemy list Prezydenta RP, Pana Andrzeja Dudy

 

 

Szanowni Bliscy Zmarłego!

Szanowni Państwo!

 

Z głębokim smutkiem i żalem przyjąłem wiadomość o śmierci śp. Pana Redaktora Mirosława Rowickiego. Żegnamy dziś wspaniałego człowieka, żarliwego patriotę, zasłużonego działacza „Solidarności”, który z oddaniem walczył o wolną Polskę. Żegnamy jednocześnie wybitną postać ukraińskiego życia publicznego, osobę pełną energii, pasji i dobrej woli, która uczyniła ogromnie wiele dla środowiska Polaków mieszkających na Ukrainie oraz dla budowania dialogu, partnerstwa i bliskości między naszymi narodami. Odprowadzając Pana Redaktora w Jego ostatnią drogę jednoczymy się – Polacy i Ukraińcy – w poczuciu wspólnej straty i w poczuciu wspólnej wdzięczności za dary Jego aktywnego życia.

 

Zapamiętamy Zmarłego jako człowieka licznych zaangażowań i licznych zasług, który w ostatnich kilkunastu latach poświęcił się przede wszystkim niezmiernie wartościowej misji społecznej prowadzonej na Ukrainie. Będąc założycielem, wydawcą i redaktorem naczelnym „Kuriera Galicyjskiego” – największej polskiej gazety na Ukrainie dostępnej w wersji elektronicznej, radiowej i telewizyjnej – oraz inicjatorem i wydawcą jedynego w tym kraju pisma dla dzieci w języku polskim „Polak Mały”, Mirosław Rowicki wybitnie przyczynił się do integracji i rozwoju polskiej społeczności.

 

Był On także niestrudzonym orędownikiem polsko-ukraińskiego zbliżenia. Wytrwale upowszechniał w społecznej świadomości potrzebę dialogu, pamięć o wspólnej historii i znaczenie wspólnych wyzwań dotyczących teraźniejszości i przyszłości. Mam nadzieję, że tak znakomite przedsięwzięcia, jak zainicjowana przez śp. Pana Redaktora działalność Klubu Galicyjskiego czy coroczne konferencje w Jaremczu, służące budowaniu polsko-ukraińskiego porozumienia, będą z powodzeniem kontynuowane.

 

W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oddaję hołd wspaniałym dokonaniom Zmarłego. W uznaniu Jego znamienitych zasług postanowiłem nadać pośmiertnie śp. Panu Redaktorowi Mirosławowi Rowickiemu jedno z najwyższych naszych odznaczeń państwowych – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Winstrol or stanozolol info: Life-threatening peliosis hepatis and hepatic abnormalities including hepatic neoplasms and hepatocellular carcinomas have occurred following prolonged therapy with high doses of anabolic steroids. Tumor regression did not occur in all cases following medication withdrawal. Cholestatic hepatitis, jaundice, and abnormal liver function tests occur at relatively low doses. Read more about winstrol and stanozolol here!

 

Wdzięczna Ojczyzna nigdy nie zapomni Jego poświęcenia, pracy i dorobku. Wszystkim Bliskim Zmarłego składam wyrazy głębokiego współczucia. Cześć Jego pamięci!

 

Z wyrazami szacunku

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Andrzej Duda

 

 

 

 

 

 

Fot. Bogdan Krawczyk

Łączę warsztaty dziennikarza i historyka – rozmowa z TERESĄ KACZOROWSKĄ, autorką książki „Było ich 27”

Wydana w 75.rocznicę Obławy Augustowskiej, książka poszerza wiedzę o tej największej „w wyzwolonej Polsce” zbrodni komunistycznej poprzez losy wszystkich zamordowanvch w niej 27 młodych kobiet – mówi Teresa Kaczorowska, dziennikarka, pisarka, autorka książki „Było ich 27”, która ukazała się 10 lipca 2020 r roku, w rozmowie z Andrzejem Klimczakiem.

 

Zajmując się wciąż niewyjaśnioną historią komunistycznych zbrodni, czuje się Pani bardziej dziennikarką śledczą czy też historykiem?

 

Po trosze i tym i tym. Kiedy jeżdżę po kraju, a często i po świecie, szukając śladów interesujących mnie świadków historii, to czuję się jak typowy dziennikarz śledczy. Ale gdy sprawdzam fakty w źródłach historycznych, czy w dokumentach IPN-u, pracuję jako historyk. Natomiast kiedy później o tym piszę, łączę dwa warsztaty i dziennikarza i historyka.

 

Wiele lat swojej działalności dziennikarskiej i pisarskiej poświęciła Pani sprawom Katynia. Od siedmiu lat bada Pani kolejną tajemnicę komunistów i zbrodnię popełnioną przez nich w czasie tzw. obławy augustowskiej. Trzecia już książka, opisująca losy ofiar tej obławy, opowiada o losach 27 kobiet. Dlaczego właśnie te osoby stały się bohaterkami książki?

 

W pierwszej książce „Obława Augustowska” (2015), przybliżyłam tę zbrodnię poprzez losy siedmiorga świadków historii, w tym żyjącego jeszcze wówczas żołnierza AK Mariana Tananisa. Książka ta zwiera podstawowe kompedium wiedzy na temat tragedii. W drugiej, „Dziewczyny Obławy Augustowskiej” uczyniłam to poprzez losy 15 dziewczyn, ofiar Obławy. Na liście zaginionych w Obławie Augustowskiej znalazłam bowiem 27 nazwisk młodych kobiet. Zaciekawiło mnie kim one były i dlaczego zaangażowały się w polski ruch oporu. Ich niezwykłe losy, niedługie, bo żyły po 17-30 lat, tak mnie zaintrygowały, że szukałam ich śladów jeżdżąc po wioskach i miasteczkach dawnej Jaćwieży. Odkrywałam życiorysy moich bohaterek, układając je niczym puzzle ze wspomnień ich rodzin, sąsiadów i znajomych, szperając w archiwaliach i sprawdzając w źródłach historycznych. Poznawanie tych dziewczyn po latach okazało się trudne, bo ginąc młodo nie posiadały jeszcze dzieci, tym samym nie mogło być następnych pokoleń. Ponadto w rodzinach nie przekazywano młodszym prawdy o podziemiu niepodległościowym, chcąc chronić od ubeckich prześladowań i piętnem „rodzin bandyckich”.

Już po jej ukazaniu się otrzymałam wreszcie zgodę na dostęp do akt śledczych Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku. Kiedy wykonałam tam kwerendę, postanowiłam więc książkę uzupełnić o te ważne dokumenty, a przy okazji opisać losy pozostałych 12 kobiet zamordowanych w lipcu 1945 r. I ponownie zaczęłam szukać ich śladów, nie tylko na Suwalszczyźnie, ale i w różnych miejscach Polski, np. we Wrocławiu udało mi się znaleźć córkę, a w Gdańsku syna kobiet zamordowanych w Obławie. W ten sposób powstała teraz trzecia, wydana w 75.rocznicę Obławy, książka „Było ich 27”. Poszerza ona wiedzę o tej największej „w wyzwolonej Polsce” zbrodni komunistycznej poprzez losy wszystkich (z listy IPN) zamordowanvch w niej 27 młodych kobiet – dzięki wspomnieniom kolejnych świadków historii, nieznanym do tej pory fotografiom oraz dokumentom IPN. Można ją traktować jako drugie, uzupełnione, poszerzone przynajmniej o jedną trzecią, wydanie książkiDziewczyny Obławy Augustowskiej”. Obydwie publikacje potwierdzają, że w tragedii tej zginęli nie tylko mężczyźni, ale także kobiety. I to piękne, młode, bohaterskie.

 

Obława Augustowska jest mniej udokumentowana niż zbrodnia katyńska. Badania historyczne dzisiaj napotykają nadal na przeszkody. Komu i dlaczego zależy na tym, aby ta  masakra nie została wyjaśniona?

 

Przede wszystkim nie zależy Rosji, która czuje się spadkobiercą komunistów i nie udostępnia swoich archiwów w Moskwie. W ujawnieniu prawdy o tej największej powojennej zbrodni komunistycznej z lipca 1945 r. nie pomaga też Białoruś, która nie zgadza się na ekshumacje w rejonie Kalet na Grodzieńszczyźnie, gdzie prawdopodobnie pogrzebano ciała ofiar Obławy. Nie bez winy jest też państwo polskie. Władze PRL nigdy oficjalnie nie potwierdziły faktu Obławy Augustowskiej, rzecznik rządu Jerzy Urban wręcz negował fakt zaginięcia w lipcu 1945 r. obywateli polskich. Ale po 1989 r. też nie było lepiej. Polska nie wykorzystała w latach 90. minionego wieku czasu „odwilży” związanej z rządami Borysa Jelcyna. Był to okres najbardziej sprzyjający do korzystania z archiwów rosyjskich, a nawet negocjacji z Rosjanami na temat zwrotu dokumentów. Niestety polskie władze zaniedbały wówczas ten temat.

 

Jak obecnie wygląda dostęp do materiałów zawierających opisy zbrodni komunistycznych w archiwach polskich i rosyjskich?

 

Obecnie dostęp do archiwów moskiewskich  jest ograniczony, mogą z niego korzystać tylko wybrani, resortowi, postsowieccy historycy. Dotyczy to również archiwaliów z 1945 r. o Obławie Augustowskiej. Rosja nie zgadza się również na pomoc prawną w śledztwie, które od 12 października 2001 r. prowadzi Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku.

 

Eksterminację prowadzoną na Suwalszczyźnie przez NKWD wspomagali polscy komuniści z UB i MO. Czy nazwiska tych zbrodniarzy są znane i czy ponieśli oni jakąkolwiek karę?

 

Obławę w lipcu 1945 r. wspierało także wojsko z 1. Praskiego Pułku Piechoty oraz miejscowi konfidenci. Niektóre nazwiska tych ludzi są znane, ale nikt z nich do dziś nie poniósł żadnych konsekwencji za zdradę swego narodu i zbrodniczą działalność. Co prawda Mirosław Milewski (1928-2008), pochodzący z Lipska nad Biebrzą, już w młodości członek NKWD i UB, późniejszy generał i minister MSW, który wydawał nawet swoich najbliższych, miał wytoczony proces, ale zmarł w jego trakcie. A np. Jan Szostak (1917-1986), najpierw żołnierz AK ps. „Kruk”, potem członek NKWD i UB, znany z wyjątkowego okrucieństwa, nazywany do dziś „katem Augustowa”, nie miał nawet rozprawy sądowej. Zmarł w mieście nad Nettą jako znany rzeźbiarz ludowy. Ale jego grób był kilkakrotnie dewastowany, bo ludzie uważali, że takiego zbrodniarza ziemia polska przyjąć nie może.

 

Drugiego sierpnia 1987 roku, powstał Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku. Na ile działania tej organizacji okazały się skuteczne i na ile pomogły Pani w zbieraniu materiałów?

 

Impulsem do powstania w Suwałkach Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku było odkrycie pod koniec czerwca 1987 r., przez Stefana Myszczyńskiego ze wsi Dworczysko (wśród zaginionych było jego trzech braci i ojczym), szczątków ciał przy drodze Rygol-Giby. Istniało podejrzenie, że są to kości ofiar Obławy. Jednak po ekshumacjach przeprowadzonych w latach 1987 i 1989 na leśnym uroczysku Wielki Bór koło Gib, okazało się, że były to zwłoki żołnierzy niemieckich. Członkowie Komitetu odwiedzili sto kilkadziesiąt miejscowości, przeprowadzili tysiące rozmów, sporządzili kilkaset kwestionariuszy osób zaginionych, zebrali dokumentację w postaci różnych pism, zaświadczeń i fotografii. Dzięki Komitetowi powstały audycje radiowe, artykuły prasowe, poświęcony Obławie film dokumentalny Jacka Petryckiego „A może tego nie wolno mówić” (1988). W 1991 r. postawiono w Gibach, na symbolicznej mogile zaginionych, Krzyż otoczony wielkimi głazami – pomnik projektu prof. Andrzeja Strumiłły z nazwiskami ofiar. Corocznie, w trzecią niedzielę lipca, odbywają się tam uroczyste obchody rocznicy Obławy.

Jednak prace Komitetu, trwające do 1995 r., nie okazały się skuteczne w ujawnieniu prawdy o Obławie Augustowskiej, niewiele również przydatne w moich dociekaniach. Zebrane materiały przekazano w 1992 r. Prokuraturze Wojewódzkiej w Suwałkach, która korzystała z nich podczas śledztwa, jakie podjęła 27 lutego 1992 r. Aby wyjaśnić okoliczności oraz losy ofiar tej zbrodni suwalska prokuratura przesłuchała wielu świadków, zabezpieczyła sporo dokumentów, ale wobec braku odpowiedzi władz Rosji i Białorusi o pomoc prawną, zawiesiła śledztwo już 5 listopada 1992 r. (czyli po 8 miesiącach). Materiały te są dziś w białostockim IPN, ale są enigmatyczne i wnoszą niewiele nowego. Trzeba jednak przyznać, że były pierwsze, stąd należy docenić pracę członków Komitetu.

  

Czy może nam Pani zdradzić, co będzie tematem kolejnej książki i kiedy się jej można spodziewać?

 

Na razie o tym nie myślę, muszę nieco odpocząć od tragicznych tematów. Ale na pewno powrócę do Obławy Augustowskiej, gdy zostaną odkryte miejsca, gdzie zakopano ofiary z lipca 1945 r.

 


 

Biblioteka Publiczna w Sejnach, Starostwo Powiatowe oraz Fundacja Historia i Kultura zapraszają na promocję książki dr Teresy Kaczorowskiej „było ich 27”.

Promocja odbędzie się 17 lipca (piątek) o godzinie 17.00 w ogrodach im. Chiune Sugihary przy ZSO w Sejnach.

Spotkanie z autorką uświetni swoimi pieśniami bard obławy augustowskiej, Grzegorz Kucharzewski.

 

  


 

Teresa Kaczorowska

Dziennikarka, prezes Klubu Publicystyki Kulturalnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, prozaik i poetka, dr nauk humanistycznych, badacz polskiego dziedzictwa kultury, animatorka kultury. Autorka wielu artykułów prasowych i naukowych w Polsce i zagranicą, aktualnie jest redaktorką naczelną rocznika „Ciechanowskie Zeszyty Literackie” Współpracuje z „Rzeczpospolitą” (magazynem „Plus Minus”) i „Forum Dziennikarzy”. Napisała kilkanaście książek, w tym poświęconych m.in. zbrodni katyńskiej, Obławie Augustowskiej,  emigracji polskiej oraz znanym Polkom XX wieku.  Uhonorowana licznymi nagrodami i odznaczeniami, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta” oraz  Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”.

 

 

 

 

 

Nie żyje Mirosław Rowicki

Odszedł twórca i redaktor naczelny „Kuriera Galicyjskiego” we Lwowie, wieloletni członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, założyciel koła SDP we Lwowie, inicjator wielu inicjatyw medialnych, naukowych i międzynarodowych.

 

Nie mogę uwierzyć, że nie spotkam się już z Mirkiem, z którym jeszcze w ubiegłym tygodniu, telefonicznie planowaliśmy najbliższą przyszłość wydawniczą i spotkania polsko-ukraińskie, które były tak ważne dla wzajemnych relacji. Mówił mi wtedy słabym już głosem, że źle się czuje, ale nie podejrzewałem, że tym razem przegra prowadzoną dzielnie od lat walkę. Przeczył temu zapał i wypowiadane pomysły na przyszłość.

 

Nie mogę uwierzyć, że nie zobaczymy już Jego zawsze uśmiechniętej twarzy, otwartych w powitaniu ramion i nie usłyszymy pełnych sympatii słów, którymi obdarowywał wszystkich.

 

Nie wiem dlaczego, ale nagle przypomniałem sobie okładkę słoweńskiej gazety, którą kupiłem jadąc na pogrzeb Jana Pawła II – Czarna pierwsza strona z prostym, białym napisem: AMEN. To „Amen” znaczyło koniec ziemskiego życia, ale jak się później okazało, ciąg dalszy rozpoczętego dzieła.  Chciałbym wierzyć, że tak samo będzie z kontynuacją wielkich i małych pomysłów Mirka. Większość z nas, skupionych wokół Jego osoby, od wielu lat uczestniczyła w nich, wspomagała i ubogacała.

 

Dzisiaj zwracam się z prośbą do Was wszystkich, abyście nie ustawali w kontynuacji tego co rozpoczął Mirek. Niech to będzie nasze podziękowanie za lata wspaniałej współpracy, za możliwość zachwytów „Zieloną Ukrainą”, za polskiego ducha, który otaczał redakcję „Kuriera”, za wiele tak szczerych przyjaźni polsko – ukraińskich jakie rodziły się za przyczyną Mirka.

 

Zwracam się też z prośbą o dalsze wsparcie do wszystkich, którzy instytucjonalnie wspierali projekty Mirka, szczególnie sprawę „Kuriera Galicyjskiego”, wieloletnią już konferencję w Jaremczu, uświetnioną odbudową dawnego obserwatorium na Popie Iwanie i  budową ośrodka wymiany studentów w Mikuliczynie.

 

Niech nasze środowisko, skupione wokół Mirka Rowickiego i „Kuriera Galicyjskiego” nadal podtrzymuje to dobro jakim ON wszystkich obdarował.

 

Niech dobry Bóg pozwoli aby Jego duch był zawsze pośród nas.

 

Andrzej Klimczak

Redaktor Naczelny

„Forum Dziennikarzy”

 

2(136)/2020

Forum Dziennikarzy nr 2 (136) dostępne jest online. Nasze czasopismo, tym razem pojawiło się tylko w wersji elektronicznej, podobnie jak część mediów wydawanych dotychczas tradycyjnie, w czasach pandemii zmuszonych zrezygnować z wydania papierowego ze względu m.in na kłopoty z dystrybucją oraz ze względów bezpieczeństwa.

 

Zawartość pisma i jego grafika nadal będą jednak cieszyć oko naszych odbiorców. Co prawda temat przewodni, którym miało być często kontrowersyjne funkcjonowanie mediów samorządowych, został zepchnięty na drugi plan przez niespodziewaną epidemię, która terroryzuje cały świat.

 

Pandemia stała się bardzo groźna nie tylko w wymiarze zagrożenia chorobowego, ale również spowodowała załamanie rynku pracy dla wielu branż – również dla dziennikarstwa, o czym w tekście „Dziennikarze i epidemia” pisze Piotr Kościński.

 

O tym jak wspaniale potrafią sobie radzić ludzie kultury w tych trudnych czasach pisze Alina Bosak w tekście „Kultura w czasach zarazy.

 

Fotoreportaż „Życie w czasach zarazy” pokazuje codzienność w kraju ogarniętym epidemią.

 

Jak trwoga, to do Boga – mówi stare porzekadło i w myśl niego proponujemy tekst „Patronka na czas zarazy”, opowiadający o niezwykłej siostrze zakonnej, która w czasach epidemii tyfusu poświęciła swoje życie ratując ojca kilkuletniego chłopczyka.

 

„Pomiędzy koniecznością a propagandą”, to tekst Jaromira Kwiatkowskiego ukazujący prawdziwe oblicza mediów samorządowych, częste wykorzystywanie publicznych pieniędzy na promowanie samorządowców czy też problem blokowania wolności słowa.

 

O „Nieznośnej wolności słowa” pisze Andrzej Tadeusz Kijowski, przedstawiając ewolucję tego podstawowego prawa od czasów rewolucji francuskiej.

 

„Remedium na zło świata” odkrywa Jacek Wegner wspominając w tekście osobę i działalność Romualda Lazarowicza, dziennikarza, wydawcę i antykomunistycznego patriotę, który wiedział, że śmiech jest najlepszym remedium na zło i głupotę.

 

W „Ubłoceniu kultury” Stach Ostróżko opisuje jak polska kultura parlamentarna została wrzucona do ścieku.

 

– Czy można hucpą, bezczelnością i tupetem niszczyć pamięć o ludziach świętych dla naszej historii? – to pytanie zadaje Stefan Truszczyński w tekście „Chwała i chała”.

 

O mrocznej historii warszawskiej kamienicy, w której NKWD mordowało polskich patriotów, pisze Teresa Kaczorowska w materiale „Przy Strzeleckiej 8”

 

Film „Dachau. Cywilizacja śmierci” stał się pretekstem do napisania przez Jacka Karolonka tekstu „Dachau, miejsce bez Boga”, opisującego zarówno historię powstawania filmu, jak i losy więźniów tego pierwszego, niemieckiego obozu koncentracyjnego.

 

Brak możliwości podróżowania rekompensuje nam w swoim tekście Marek Jakubowicz, opisując polskie ślady na Maderze, wyspie odwiedzanej kiedyś przez króla Władysława III Warneńczyka, marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Jana Pawła II. Fotografie bajecznych miejsc uzupełniają doskonale podróżniczy tekst.

 

Co by się wydarzyło, gdyby nie było Papieża Polaka oraz Solidarności? Tego się dowiemy z rozmowy z Marcinem Wolskim, autorem książki „Powtórka z rozgrywki”.

 

„Trzymaj się zasad” to bardzo ważny dla środowiska dziennikarskiego tekst Wojciecha Pokory, który pokazuje negatywne działania niektórych redakcji i dziennikarzy oraz przypomina o zawodowym „Dekalogu”, który każdy człowiek mediów powinien przestrzegać.

 

W „Forum Dziennikarzy” znajdziecie Państwo jeszcze inne ciekawe teksty, których treści nie będę zdradzał.

 

Życzę przyjemnej lektury, dużo zdrowia. Do zobaczenia w lepszych czasach.

 

Andrzej Klimczak

 

Redaktor Naczelny

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

 

 

 

Zawsze czuwał nad dziennikarzami – ANDRZEJ KLIMCZAK wspomina pogrzeb Jana Pawła II

Wielu z nas pamięta tamte kwietniowe dni sprzed piętnastu lat. Pełne kościoły, grupy ludzi gromadzące się pod przydrożnymi kapliczkami – wszyscy modlili się w intencji Jana Pawła II, który umierał w Watykanie otoczony najbliższymi współpracownikami. Ta nadchodząca śmierć jednoczyła w modlitwie miliony ludzi na całym świecie. W oknach domów wieczorem paliły się  świece. Niezwykły klimat tamtych dni powstał dzięki człowiekowi, który stworzył pokolenie JP II. Przez całe swoje życie uczył nas jak żyć, ale też przez kilka ostatnich dni marca i początek kwietnia 2005 roku, cierpiąc uczył w milczeniu jak pogodzić się ze śmiercią, jak zaufać do końca.

 

Miałem szczęście być w tej grupie dziennikarzy, którzy towarzyszyli Ojcu Świętemu w większości jego pielgrzymek w kraju i w kilku zagranicznych. Kiedy umarł Ojciec Święty, wydawało się, że nie uda się mojej grupie, zazwyczaj obsługującej medialnie pielgrzymki papieskie, uczestniczyć w tym ostatnim spotkaniu z Janem Pawłem II. Przyczyna była prozaiczna – brak pieniędzy (wypłata miała wpłynąć na bankowe konto dopiero 15 kwietnia) i zepsuty samochód w naprawie u mechanika.

 

Byliśmy zrezygnowani. Na dwa dni przed piątkowym pogrzebem Ojca Świętego, o siódmej rano, zadzwonił telefon. Redakcyjny kolega stwierdził, że jeśli załatwię jakiś samochód to on znajdzie pieniądze na paliwo. W chwilę później w watykańskim biurze prasowym telefonicznie rezerwowałem dla nas akredytacje dziennikarskie. W południe byliśmy już w drodze busem pożyczonym w miejscowym radiu. Użyczono go nam w zamian za relacje, które mieliśmy przekazać z Watykanu. Dostaliśmy też wyliczone co do grosza pieniądza na paliwo.

 

Oprócz standardowego wyposażenia dziennikarskiego zabraliśmy sporo suchego prowiantu oraz wody mineralnej – to był nasz wyszynk na całą podróż. Nie stać nas było na restauracje czy chociażby zakupy we włoskich sklepach.

 

Dość późno wjechaliśmy do Loretto aleją ciągnącą się wzdłuż morskiego wybrzeża. Termometry wskazywały temperaturę wody w morzu – 21 stopni!  Nie namyślając się długo skorzystaliśmy z orzeźwiającej kąpieli. W chwilę potem na plaży pojawili się Włosi okutani w ciepłe, pikowane kurtki… wszak dla nich, południowców, trwała jeszcze zima.

 

Dostaliśmy reprymendę, że chyba chcemy dostać zapalenia płuc, że przecież zimno! Włosi pukali się znacząco w czoło wyraźnie diagnozując stan naszego umysłu. Nie pomogły tłumaczenia, że w naszym Bałtyku woda ma maksymalnie 21 stopni w upalne lato. W chwilę później, włoska troska o nieznajomych przerodziła się w dyskusję, gdzie i po co jedziemy. Gdy tylko dowiedzieli się o celu naszej wyprawy, w chwilę później korzystaliśmy z darmowej gościny i włoskiej kolacji na koszt gospodarzy. Jak zwykle Ojciec Święty czuwał nad nami. Rano u pracujących tutaj polskich zakonników spowiedź przed kaplicą Czarnej Madonny z Loretto i przejazd przez wysokie, pozbawione roślinności, skaliste szczyty i długie tunele do Rzymu.

 

Jeszcze przed wyjazdem w Polsce otrzymywaliśmy informacje, że Rzym na czas pogrzebu Jana Pawła II będzie miastem zamkniętym dla samochodów. Na szczęście dla nas informacja ta okazała się nie do końca prawdziwa. Co prawda w korkach, ale mogliśmy wjechać w pobliże Watykanu. Chcieliśmy znaleźć jakieś miejsce do zaparkowania radiowego busa, który miał być naszym wozem transmisyjnym, hotelem i jadłodajnią przez najbliższe dwa dni.

 

W Rzymie, stojąc na czerwonym świetle, na jakimś skrzyżowaniu zauważyliśmy w kabriolecie obok nas dwie, niespełna trzydziestoletnie dziewczyny. Chwilę się nam przyglądały, a potem padło pytanie po polsku: Jedziecie na pogrzeb Papieża? Macie gdzie nocować? Nie… to jedźcie za nami. Zaskoczeni pojechaliśmy za lśniącym kabrioletem, aby po kilkunastu minutach przeżyć kolejne zaskoczenie. Wjechaliśmy przez strzeżoną bramę na osiedle pracowników watykańskich. Okazało się, że nasze przewodniczki są żonami rodaków pracujących w Watykanie. Dostaliśmy ogromne pokoje gościnne, kawę i domowej roboty tiramisu.

 

Fot. Tadeusz Poźniak

 

W godzinę później wyruszyliśmy na piechotę w stronę biura prasowego, aby odebrać nasze akredytacje na jutrzejszą mszę pogrzebową Jana Pawła II. Im bliżej byliśmy murów watykańskich, tym bardziej gęstniał międzynarodowy tłum. Mieszały się kolory flag, odcienie skóry i słychać było wszystkie języki świata. Wydawało się, że dominują jednak Polacy. Droga do biura prasowego była nie do pokonania ze względu na tłum pielgrzymów. Próbowaliśmy podejść z kilku stron. Bezskutecznie. Ściana ludzkich tłumów była nie do przebycia. Zmartwieni wracaliśmy już późnym wieczorem do gościnnej kwatery w przekonaniu, że jutro nie przedostaniemy się na plac koncelebry i przyjdzie nam towarzyszyć w ostatniej drodze Ojca Świętego pod jakimś telebimem ustawionym gdzieś nad Tybrem.

 

W pochmurny poranek wyruszyliśmy pod zamek Anioła, gdzie poprzedniego dnia widzieliśmy parking dla wozów transmisyjnych różnych telewizji. Tutaj rozdzieliliśmy się licząc, że któryś z nas znajdzie może jakiś wyłom w strzeżonym przez kilka kordonów ochrony plac koncelebry.

 

Nie wiem jak znalazłem się pomiędzy dwoma punktami kontroli. Zobaczyłem idących gęsio czterech watykańskich pracowników technicznych, którzy machnąwszy jakimiś legitymacjami przed oczami karabinierów, przeszli nie zatrzymywani. Na ramionach nieśli torby z narzędziami nieco podobne do mojej. Nie czekałem długo. Wyjąłem legitymację prasową i dołączyłem do Włochów idących w pożądanym przeze mnie kierunku, na Plac Świętego Piotra. Przez kolejne punkty kontroli przechodziliśmy wspólnie nie zatrzymując się, machając jedynie przed oczami ochrony naszymi legitymacjami. Zdumiony odkryłem wreszcie, że dotarłem do sektora purpuratów, tuż przed katafalkiem na którym spoczywała trumna Jana Pawła II. Bez wsparcia Ojca Świętego pewnie nie dotarłbym tutaj – pomyślałem. Jak się później dowiedziałem z trudem przedostawali się do tego sektora nawet niektórzy dostojnicy świeccy i duchowni mający odpowiednie przepustki.

 

Fot. Tadeusz Poźniak

 

Wreszcie można się było skupić na Mszy Świętej, w swojej formie bardzo skromnej i monumentalnej zarazem. Pamiętam do dziś prawie każdy jej moment, a szczególnie chwilę, gdy niebo nad Placem Św. Piotra pociemniało i zerwał się porywisty wiatr, który zamknął okładkę Pisma Świętego leżącego na wieku trumny. Pociemniałe niebo i nagły, porywisty wiatr przywołał porównanie do ostatniej sceny z Golgoty. I to klaśnięcie okładki pisma na wieku trumny, które było jak symboliczne „Amen” kończące modlitwę.

 

Zaraz po mszy wsiedliśmy do radiowego busa przezornie ustawionego jeszcze o świcie w strategicznym miejscu mającym ułatwić wyjazd. Lunął rzęsisty deszcz, który zatrzymał większość kierowców na parkingach. Pewnie tylko dlatego udało się nam wyjechać bez przeszkód z Rzymu na autostradę wiodącą w kierunku Słowenii.

 

Długo jechaliśmy w milczeniu. Wreszcie ktoś zaczął opowiadać, że udało się mu pokonać bez akredytacji punkty kontrolne i dostał się na plac koncelebry. Reszta również miała szczęście. Papież czuwa nad dziennikarzami, stwierdził mój redakcyjny kolega Marek Jakubowicz, a reszta z nas przyznała mu rację.

 

Fot. Tadeusz Poźniak

 

Ostatnie kanapki, zabrane z Polski, zjedliśmy na śniadanie przed mszą. Mijając granicę słoweńsko-węgierską burczało nam już mocno w brzuchach. Do Polski pozostało nam ponad 10 godzin jazdy, a głód doskwierał coraz mocniej. Świt witaliśmy gdzieś na Węgrzech odpoczywając na przydrożnym parkingu. Przeszukaliśmy wszystkie bagaże w nadziei, że gdzieś zapodziała się jakaś kanapka lub batonik – bez skutku.

 

Na półeczce w samochodzie leżała reszta pieniędzy po ostatnim tankowaniu. Było tego 1 euro 20 centów w drobnych monetach.

 

Ruszając w drogę obiecałem wszystkim, że zatrzymamy się gdzieś po drodze koło jakiegoś sklepu i spróbuję kupić chociaż suche bułki. W chwilę później zobaczyliśmy wiejski sklepik połączony z kawiarenką. Drzwi do niego rozbrajała z olbrzymich kłódek jakaś kobieta, która okazała się być właścicielką tego przybytku. Wszyscy w samochodzie zaczęli się śmiać, wyobrażając sobie jak się dogadam z nią po węgiersku. Wysiadałem z samochodu z postanowieniem, że najpierw zapytam ją czy mówi po niemiecku. Nagle kobieta odwróciła się do mnie i pierwsza zagadnęła –Moin. Sprechen sie deutsch? – Stojąc Jak wryty kiwnąłem tylko głową, że tak…

 

– Polacy? – dopytywała właścicielka kawiarnio-sklepu – Wracacie z pogrzebu Ojca Świętego? – Kolejny raz potwierdziłem skinieniem głowy.

 

– Zapraszam was na śniadanie na mój koszt – nielicho głodnym i zmęczonym ta propozycja wydała się kolejnym cudem jakiego doznaliśmy podczas tej wyprawy na ostatnie spotkanie z Papieżem. Serdecznie podziękowaliśmy naszej wybawczyni i na pożegnanie obiecaliśmy o niej pamiętać.

 

Najedzeni i w stanie niewytłumaczalnej euforii dojechaliśmy na oparach paliwa do domu. I jak tu nie wierzyć, że Święty Jan Paweł II czuwa nad dziennikarzami…?

 

Andrzej Klimczak

 

Fot. Tadeusz Poźniak