Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP i wiceprezes SDP weźmie udział w rozpoczynającym się 3 września XXXIII Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Jest to –  jak przedstawiają to organizatorzy – najważniejsze spotkanie kręgów gospodarczych i politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. W tym roku weźmie w nim udział ponad 6 tysięcy uczestników z ponad 50 krajów . Tegoroczne hasło przewodnie  to „Czas nowych liderów: razem kształtując przyszłość”, ma akcentować potrzebę wspólnego działania w obliczu wyzwań współczesnego świata. CMWP SDP zostało zaproszone po raz trzeci do udziału w tej międzynarodowej imprezie.

Jolanta Hajdasz została zaproszona do udziału w panelu dyskusyjnym pt. Media i dziennikarze w konfrontacji z dezinformacją i zagrożeniami dla bezpieczeństwa społeczeństw.  W panelu będą uczestniczyć także Mika Beuster, prezes  Niemieckiego Związku Dziennikarzy,  Viorica Zaharia, prezes Rady Prasowej Republiki Mołdawii, Nino Zhizhilashvili, dziekan Szkoły Mediów na Uniwersytecie Kaukaskim  w Tibilisi,   oraz Andrei Bastunets, prezes Białoruskiego  Stowarzyszenia Dziennikarzy na Uchodźstwie.

 

Udało się zebrać całą kwotę dla red. Sebastiana Morynia. Dziękujemy !

To nasz wspólny sukces,  bo była to pierwsza w historii Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zbiórka pieniędzy na wsparcie dla skazanego dziennikarza.  Udało się zebrać całą zakładaną kwotę, blisko 70 tysięcy złotych. Wielkie dziękujemy !!!

Prawie dokładnie tyle musi zapłacić skazany prawomocnie z art. 212 kk dziennikarz. Na portalu zrzutka.pl udało się zebrać ponad 40 tys. zł, na trzy dni przed końcem zbiórki było to dokładnie 40 015 zł. Pozostałą część ( 30 tys. zł) przekazał anonimowo jeden darczyńca bezpośrednio Sebastianowi Moryniowi i jego rodzinie. Pieniądze udało się zebrać przed planowanym pierwotnie terminem zakończenia zbiórki. Pozytywnie na nasz apel o pomoc finansową dla skazanego niesłusznie dziennikarza odpowiedziało 406 osób , zbiórkę udostępniono 176 razy. Założona i prowadzona przez Jolantę Hajdasz, dyr. CMWP SDP  zbiórka  trwała od 5 czerwca.

Sebastian Moryń jest dziennikarzem  TV Republika. W lipcu b.r. został  został prawomocnie skazany z art. 212 kk na blisko 70 tysięcy złotych grzywny i nawiązek za jeden artykuł opublikowany na portalu tvrepublika.pl w 2019 r. Miał nim rzekomo zniesławić  grupę  przedstawicieli ruchu Obywatele RP, bo w tekście napisano iż ruch ten broni przywilejów SB-ków.  Sąd nie uwzględnił żadnych okoliczności łagodzących, ani tego, że żadna z 19 osób rzekomo zniesławionych tym artykułem nie była w nim wymieniona z imienia i nazwiska, ani że w toku procesu sądowego nie udało się ustalić nazwiska autora inkryminowanego artykułu. W momencie publikacji red. Sebastian Moryń był zastępcą redaktora naczelnego stacji odpowiedzialnym za stronę internetową TV Republika.

Redaktor Sebastian Moryń jest jedynym żywicielem 6-osobowej rodziny, razem z żoną mają 4 dzieci na utrzymaniu.  W ocenie CMWP SDP wyrok skazujący dziennikarza w rażący sposób naruszył zasadę wolności słowa i prawo dziennikarza oraz jego redakcji do swobody wypowiedzi. Na skutek tego wyroku dramatycznie pogorszyła się sytuacja życiowa red. Sebastiana Morynia , stąd nasze prośby o pomoc i wsparcie finansowe dla niego.

Mateusz Teska ma pieniądze na apelację od niesprawiedliwego wyroku z art. 212 kk ! Ze wsparciem CMWP SDP

Redaktor Mateusz Teska, dziennikarz Magazynu Anity Gargas poinformował na portalu społecznościowym X , że sukcesem zakończyła się zbiórka pieniędzy  na apelację od wyroku skazującego go  w procesie karnym na ograniczenie wolności za zadanie pytania rzecznikowi prasowemu nt. jednej z sędziów. Na portalu zrzutka.pl udało się zebrać nawet więcej niż  zakładana kwota, zebrano  czyli 20 175 zł , a planowano 19 000 zł.  Zbiórkę wsparły 224 osoby. Przeciwko wyrokowi skazującemu dziennikarza protestowało CMWP SDP, wsparliśmy także jego zbiórkę na zrzutce.pl. dziekujemy wszystkim którzy wspomogli dziennikarza.

Red. Mateusz Teska 18 lipca br. został skazany na 2 miesiące ograniczenia wolności, z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie, przeproszenie oskarżycielki i zwrot kosztów procesu. Skazano go tylko dlatego, że skierował pytania za pośrednictwem rzecznika prasowego do władz jednej z instytucji .  Pytania dotyczyły pewnej sędzi w stanie spoczynku. I to właśnie ta sędzia wytoczyła dziennikarzowi proces karny z art. 212 kk.

Na oficjalnym koncie Magazynu Anity Gargas na portalu X  28 sierpnia b.r. napisano cyt. Brawo Wy! Zrzutka na apelację dla red. Mateusza Teski, skazanego na ograniczenie wolności za zadanie pytań rzecznikowi, zakończona sukcesem! Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy dokonali wpłat i w ten sposób wyrazili sprzeciw wobec prób paraliżowania niezależnych dziennikarzy!”. Pod adresem zbiórki na zrzutka.pl jest także informacja o zebranej kwocie i liczbie osób wpłacających.

Informacja o wsparciu CMWP SDP dla red. Mateusza Teski jest tu:

 

Zbieramy na apelację dla red. Mateusza Teski skazanego z art. 212 kk! W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP

Sprawa red. Pawła Gąsiorskiego umorzona! Dziennikarz miał wsparcie CMWP SDP

Sąd Rejonowy w Częstochowie umorzył sprawę przeciwko red. Pawłowi Gąsiorskiemu, jaka toczyła się przeciwko niemu z powództwa radnego gminy Rędziny, Jana Polewiaka podczas rozprawy pojednawczej jaka odbyła się 23 sierpnia b.r. Paweł Gąsiorski  był pozwany za anonimowe komentarze, jakie zostały opublikowane na prowadzonym przez niego portalu internetowym,  mimo iż  radny nawet nie wnioskował do niego o ich sprostowanie ani usunięcie. 

Podczas rozprawy  skarżący wycofał się ze swoich oskarżeń twierdząc, że kierował je pod adresem autorów komentarzy, a nie redaktora naczelnego portalu, na którym się ukazały, co stało się podstawą umorzenia sprawy przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. Wcześniej do Sądu została wysłana opinia Amicus curiae („Przyjaciela sądu”) przygotowana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. W ocenie CMWP SDP oskarżanie  red. Pawła Gąsiorskiego za cudze komentarze byłoby naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i byłoby zbyt daleko idącą interpretacją prawnej ochrony dóbr osobistych funkcjonariusza publicznego, gdyż cyt.   możliwość zamieszczania komentarzy przez czytelników artykułów publikowanych na portalach internetowych  jest obecnie absolutnie uzasadniona ze względu na funkcję kontrolną, jaką w demokratycznym kraju pełnią środki masowego komunikowania w stosunku do innych podmiotów działających w przestrzeni publicznej i co równie istotne, jest zgodne ze sztuką dziennikarską – czytamy w tej opinii CMWP SDP.  Zdaniem Centrum funkcjonariusze publiczni (np. radni) powinni szczególnie dbać o to, aby dla opinii publicznej być jak  „żona Cezara” – czyli być osobami bez zarzutu. Jeżeli ich postępowanie budzi wątpliwości i nie jest dla społeczności lokalnej transparentne (abstrahując od trafności takich przypuszczeń lub ocen), we własnym interesie powinni oni dążyć do wyjaśnienia sytuacji np. poprzez  prośbę o publikację swojej odpowiedzi na publikację np. komentarzy czy nawet pisemnego wniosku  o sprostowanie publikacji, co nie miało miejsca w w/o sprawie.

Dziennikarz miał także wsparcie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Opinia Amicus curiae CMWP SDP TUTAJ.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w obronie red. Pawła Gąsiorskiego

CMWP SDP  informuje iż obejmuje monitoringiem sprawę red. Pawła Gąsiorskiego , jaka toczy się przeciwko niemu przed Sądem  Rejonowym w Częstochowie  z powództwa radnego gminy Rędziny, Jana Polewiaka. Paweł Gąsiorski jest oskarżony za anonimowe komentarze, jakie zostały opublikowane na prowadzonym przez niego portalu internetowym,  mimo iż  radny nawet nie wnioskował do niego o ich sprostowanie ani usunięcie. 

Paweł Gąsiorski, dziennikarz i redaktor naczelny portalu informacyjnego gminaredziny.pl został oskarżony o oczernianie radnego, ponieważ między 13 , a 30 marca 2024 r. pod artykułami opublikowanymi na tym portalu ukazały się komentarze dotyczące p. Jana Polewiaka, ówczesnego kandydata na radnego  gminy Rędziny, a aktualnie radnego tej gminy. W reakcji na te komentarze Jan Polewiak złożył ustną skargę  na Komisariacie Policji w Kłomnicach, w której przytoczył treść w/w komentarzy i wskazał pseudonimy osób, które je zamieściły.  Wniósł także o ustalenie tożsamości autorów tych komentarzy i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji, uznał bowiem iż oczerniają oni  jego osobę za pośrednictwem Internetu.

W reakcji na tę skargę w Sądzie Rejonowym w Częstochowie toczy się sprawa przeciwko red. Pawłowi Gąsiorskiemu. W ocenie CMWP SDP  ogranicza to prawa redaktora Pawła Gąsiorskiego jako dziennikarza i publicysty, co skutkować może także ograniczeniem jego działalności jako wydawcy lokalnych mediów. Konsekwencją tej sprawy może być także tzw. efekt mrążący czyli oddziaływanie tej sprawy na innych wydawców i dziennikarzy prasy lokalnej, dla których uwikłanie w żmudną i kosztowną procedurę sądową jest wyjątkowo dokuczliwą okolicznością która zniechęci ich do zajmowania się sprawami lokalnymi i swobody ich przedstawiania z obawy przed ryzykiem skazania za  publikację komentarzy cudzego autorstwa.

Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych
i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: „Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów,
bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.
” Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Ponadto, zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) oraz poglądami doktryny prawniczej, granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do polityków i ich działań publicznych niż wobec osób prywatnych. „Politycy świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają się na ostrą kontrolę i reakcję na każde wypowiedziane słowo i wszystko, co robią dziś i co robili w przeszłości, ze strony zarówno dziennikarzy, jak i ogółu. Muszą więc być bardziej tolerancyjni (…) Pełnienie funkcji publicznej albo aspirowanie do stanowiska politycznego z konieczności wystawia jednostkę na widok innych obywateli, w tym w sferach należących do życia prywatnego. Działania prywatne osób publicznych nie mogą więc być za takie uważane, jeśli są potencjalnie istotne ze względu na ich rolę na scenie politycznej lub społecznej oraz związany z tym interes ogółu w uzyskaniu informacji na ich temat” (Marek A. Nowicki, [w:] Wokół Konwencji Europejskiej. Komentarz do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, wyd. VII, publ. 2017 oraz cytowane tam orzecznictwo). Zostało to wyeksponowane także w krajowej judykaturze. Na przykład w postanowieniu z dnia 28 sierpnia 2003  r. (III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845) Sąd Najwyższy wskazał: „zakres wolności słowa w sferze życia publicznego musi być szerszy niż w sferze prywatnej, zaś osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa”.

Oczekiwanie, by w dobie wszechobecnego Internetu i dominujących w życiu publicznym mediach  cyfrowych w komentarzach pod  dziennikarskimi publikacjami  nie poruszano tematów w dosadny, czy nawet  kontrowersyjny sposób  tylko dlatego, że dziennikarz nie może w chwili publikacji przedstawić czytelnikom „twardego” dowodu na jakąś okoliczność, jest mylne i kłóci się z wypracowanymi w Europie standardami wolności słowa. W wyroku z dnia  2 czerwca 2003  r. (III KK 161/03 – publ. LEX nr 78847) Sąd Najwyższy trafnie podkreślił: „Przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się. Podnosi się przy tym, że głównymi aspektami tej swobody jest wolność prasy, stanowiąca warunek publicznej krytyki, jako swobodny element skutecznej demokracji. Stąd też orzecznictwo ETPC przyjmuje, iż swoboda dziennikarska obejmuje też możliwość posłużenia się przesadą, a nawet prowokacją.” Ponadto jak wskazano w doktrynie prawniczej, w nawiązaniu do orzecznictwa strasburskiego: „(…) od dziennikarza nie można w zasadzie wymagać odroczenia publikacji informacji w kwestiach ogólnego interesu bez poważnych, nieodpartych racji, które by za tym przemawiały. Podobnie nie można pogodzić z rolą mediów informowania o faktach albo opiniach i ideach, które są w danym momencie aktualne, ogólnego wymagania, aby dziennikarze dystansowali się systematycznie i formalnie od przytaczanych przez nich treści mogących obrażać i prowokować osoby trzecie lub oznaczać zamach na ich honor” (Marek A. Nowicki, ibidem).

Należy z całą mocą podkreślić, że osoby publiczne, a zwłaszcza funkcjonariusze publiczni (np. radni) powinni szczególnie dbać o to, aby dla opinii publicznej być jak  „żona Cezara” – czyli być osobami bez zarzutu. Jeżeli ich postępowanie budzi wątpliwości i nie jest dla społeczności lokalnej transparentne (abstrahując od trafności takich przypuszczeń lub ocen), we własnym interesie powinni dążyć do wyjaśnienia sytuacji np. poprzez  prośbę o publikację swojej odpowiedzi na publikację np. komentarzy czy nawet pisemnego wniosku  o sprostowanie publikacji, co nie miało miejsca w w/o sprawie. Możliwość zamieszczania komentarzy przez czytelników artykułów publikowanych na portalach internetowych  jest obecnie absolutnie uzasadniona ze względu na funkcję kontrolną, jaką w demokratycznym kraju pełnią środki masowego komunikowania w stosunku do innych podmiotów działających w przestrzeni publicznej i co równie istotne, jest zgodne ze sztuką dziennikarską. W tym wypadku więc oskarżanie  red. Pawła Gąsiorskiego za cudze komentarze  jest w ocenie CMWP SDP  naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i jest zbyt daleko idącą interpretacją prawnej ochrony dóbr osobistych funkcjonariusza publicznego.

Podsumowując powyższe rozważania i oceniając całokształt sprawy przez pryzmat wolności słowa, CMWP stoi na stanowisku, że wniesiony w niniejszej sprawie akt oskarżenia można uznać za tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie prawa  red. Pawła Gąsiorskiego  do niezależnej od polityków działalności dziennikarskiej i publicystycznej.  W tym kontekście jego ewentualne  skazanie stanowiłoby naruszenie praw człowieka i obywatela i spowodowałoby tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając innych do wyrażania opinii na różne tematy dotyczące społeczności lokalnej. W tym kontekście nie da się tej sprawy pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Powyższa opinia została przesłana do Sądu Rejonowego w Częstochowie jako opinia Amicus curiae („Przyjaciela Sądu”) .

Tu nie ma żadnego łamania konkordatu. Wywiad Jolanty Hajdasz dla portalu wPolityce.pl

Takie groźby, jakie dziś słyszymy pod adresem Radia Maryja i o. Tadeusza Rydzyka obnażają rzeczywiste intencje rządzących i ich hipokryzję – mówi w rozmowie z red. Robertem Knapem z portalu wPolityce.pl dr Jolanta Hajdasz. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP komentuje słowa Romana Giertycha z KO, który domaga się odebrania koncesji Radiu Maryja za łamanie konkordatu. Tu nie ma żadnego łamania konkordatu. To nie on przyznawał koncesję. Jeśli będzie trzeba to Polacy obronią te media – mówi dobitnie wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – czytamy na portalu wPolityce.pl.

Portal wPolityce.pl: Czytała pani wpisy Romana Giertycha atakujące o. Tadeusza Rydzyka?

 Dr Jolanta Hajdasz: Mam tylko słowa najwyższego oburzenia i potępienia za  naprawdę obrzydliwy atak Romana Giertycha na ojca Tadeusza Rydzyka. Powiem tylko, że  Giertych nikomu łaski nie robił. To nie on przyznawał koncesję Radiu Maryja i Telewizji Trwam i nie on będzie ją odbierał. Radio Maryja otrzymało koncesję zgodnie z prawem, a on niech zacznie je wreszcie poważać i  szanować. Posunął się tak daleko, że trudno racjonalnie dyskutować o tych kalumniach i insynuacjach.

Giertych twierdzi, że w Polsce łamany jest konkordat i jako odpowiedzialnego wskazuje o. Tadeusza Rydzyka. Mówi o odebraniu koncesji Radiu Maryja.

Tu nie ma żadnego łamania konkordatu. Jego zapisy zakazują osobom duchownym pełnienia funkcji państwowych i publicznych. Nie mogą zasiadać w żadnych gremiach partyjnych i politycznych, nie mogą kandydować wyborach. Koniec, kropka. Konkordat i polskie prawo nie odbierają kapłanom biernych praw wyborczych ponieważ są obywatelami naszego kraju. Mogą myśleć tak jak chcą, mogą wyrażać swoje poglądy i głosować według swego uznania. Duchowni mają wg mnie nawet prawo do wyrażania swoich opinii – zwłaszcza w mediach, które sami tworzą. Przecież mamy demokrację i wolność słowa, możemy tworzyć własne media. Nikt nikogo nie zmusza do słuchania i finansowania Radia Maryja czy Telewizji Trwam. Nikt nie musi akceptować prezentowanych tam treści, bo w przestrzeni publicznej mamy prawo do własnego zdania. Ale powtarzam – duchowni katoliccy i katolicy mają do tego prawo.

O. Tadeusz Rydzyk i  powstałe z jego inicjatywy dzieła złamały monopol medialny lat 90-tych III Rzeczpospolitej i wychowały całe zastępy dziennikarzy. Czy Giertych nie widzi tego, że uderza w rzeczy, które już na stałe mają swoje miejsce w historii Polski?

W prawdziwie demokratycznym kraju o. Tadeusz Rydzyk i wszyscy współpracownicy, którzy razem z nim tworzyli Radio Maryja i Telewizję Trwam byłyby osobami, które odbierają nagrody państwowe. Za te media i za wszystkie inicjatywy , które powstały wokół nich. Po 30 latach oddanej służby społeczeństwu w Polsce media te zasługują na szacunek i docenienie za to, co zrobili ich twórcy dla nas wszystkich. Lista tych zasług jest naprawdę bardzo długa. Zacząć należy od tego, co było najistotniejsze, czyli od przełamania monopolu liberalnych mediów w latach 90-tych. W okresie transformacji ustrojowej, kiedy Radio Maryja zaczęło nadawać, wiele młodych osób było zafascynowanych odejściem od ustroju komunistycznego do demokracji, ale mało kto dostrzegał jednak to, że ogromne grupy społeczne nie miały swojej reprezentacji w mediach, były bez szans na przebicie się ze swoim sposobem myślenia i swoimi problemami. To było medialne wykluczenie. O. Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja wyciągnęło do nich rękę nie pytając o nic i niczego nie żądając. O. Tadeusz Rydzyk pokazał jak rozwiązywać trudne problemy społeczne nie lekceważąc ludzi. Wiele mediów o charakterze konserwatywnym, prawicowym, opierających się na wartościach chrześcijańskich i katolickich uczyło się dziennikarskiej etyki zawodowej od Radia Maryja i od ojców redemptorystów.

Sądzi pani, że rządzący chcą przestraszyć twórców Radia Maryja, aby nie ośmieliło się ich krytykować?

Ataki, z którymi dziś mamy do czynienia są bezprecedensowym szkalowaniem i nagonką polityczną na środowisko, z którym rządzący nie mogą sobie poradzić. Gdyby nie Radio Maryja i Telewizja Trwam oraz inne konserwatywne media, to rządziłoby się im o wiele łatwiej. Mogliby robić wszystko z przejmowanymi kolejno segmentami gospodarki i kultury. Donald Tusk i jego ministrowie dobrze wiedzą , że muszą uciszyć i zniszczyć autorytet Radia Maryja, aby zrealizować swoje plany. To co napisał poseł Roman Giertych przyjmuję z najwyższym oburzeniem i mam nadzieję, że tego typu gróźb nikt na poważnie nie będzie brał. W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z całkowitym upadkiem państwa.

Obawiam się, że Roman Giertych nie jest samotną wyspą na tych wodach .

Powiem wprost. Gdyby Radio Maryja głosiło poglądy bliskie Romanowi Giertychowi i rządzącej koalicji, byłoby oceniane bardzo pozytywnie. Mówiłby wtedy, że to medium wiarygodne i rzetelne, bo jest zaangażowane w sprawy obywateli, że jest to medium, które nie lekceważy ważnych i istotnych społecznie problemów.

Ale tak nie jest i nie będzie. Czy oni się tego boją?

Absolutnie tak. Ale chcę podkreślić, że Romanowi Giertychowi coś się pomyliło. Ta ogromna rzesza słuchaczy Radia Maryja, to nie tylko „moherowe berety” według słów Donalda Tuska, którą można zredukować wyłącznie do poziomu kartki wyborczej. Zdecydowanie nie! To są ludzie mający własne poglądy, którzy wiedzą gdzie jest ich miejsce w świecie. To jest dla nich bardzo ważne, że mają swoje media, z których mogą dowiedzieć się o tym co dzieje się na świecie i dokonać interpretacji pewnych wydarzeń. Radio Maryja ma tę wielką zaletę, że jako jedno z niewielu mediów katolickich potrafi odnosić się do bieżących wydarzeń społecznych, politycznych i kulturalnych. Co więcej to radio umożliwia słuchaczom szeroką dyskusję. I to jest jego ogromna wartość. Za to słuchacze cenią to radio i nie życzą sobie, by odbierać mu koncesję pod sztucznie wykreowanym problemem „ingerencji w politykę”. Zawsze pod tym pretekstem atakuje się Kościół, gdy głosi prawdy niewygodne dla polityków.

Roman Giertych był kiedyś wiązany ze środowiskiem Radia Maryja.

Roman Giertych jest idealnym przykładem polityka, który to środowisko traktował interesownie. Chciał robić karierę bazując na autorytecie Radia i jego twórców ale jak widać po jego późniejszych działaniach, nigdy nie utożsamiał się do końca z tym, co głosiło Radio Maryja. Jako szef Ligi Polskich Rodzin szukał tam poparcia i popularności. Dziś atakuje Radio Maryja, bo  dość szybko zdemaskowano jego zamiary i nie udało mu się niczego uzyskać z tego, co wówczas chciał osiągnąć. A on po prostu zdradził swoje środowisko i podeptał ideały, którym rzekomo służył. Gdyby robiłby to wszystko w dobrej wierze, to pozostałby wiernym tym ideałom. On niestety postąpił podle. I postępuje tak nadal.

Jeśli ekipa rządząca wygra wybory prezydenckie i zmieni KRRiT to wówczas odbiorą Radiu Maryja koncesję?

Takie słowa w ustach polityków koalicji rządzącej mnie nie dziwią. Wystarczy kiedy spojrzymy na bezprawie z jakim mamy do czynienia po 13 grudnia 2023 r. zwłaszcza jeśli chodzi o media publiczne. Te groźby niestety są realne i oni mogą to zrobić. Dysponując aparatem państwowym, policją i siłą będą w stanie zrealizować nawet najbardziej kontrowersyjny plan. Ale to im się to nie uda. Nie uda im się odebrać katolikom i konserwatystom w Polsce wolności opisywania otaczającej nas rzeczywistości. Przypomnijmy sobie te setki marszy w całej Polsce w obronie Telewizji Trwam, gdy Platforma Obywatelska odmówiła jej miejsca na multipleksie w tzw. pierwszym procesie koncesyjnym w 2012 roku . Ludzie domagali się od KRRiT – zdominowanej wtedy, co warto pamiętać, przez ludzi z Platformy Obywatelskiej – przyznania miejsca na multipleksie tej telewizji, która przecież istniała i od lat nadawała satelitarnie. A przyznano je nawet stacjom, które nie miały programu i nawet nie podjęły nadawania. Opór społeczny będzie wielki, nie mam wątpliwości.

Nie będziemy stać spokojnie?

Jeśli będzie trzeba to Polacy obronią te media. Takie wpisy i groźby, jakie dziś słyszymy pod adresem Radia Maryja i ojca Tadeusza Rydzyka obnażają jednak rzeczywiste intencje rządzących i ich hipokryzję, bo tak dużo mówią o wolności słowa i demokracji. W ich wydaniu to niestety czyny przeczą słowom, więc konieczny jest nasz opór i nie uleganie kłamstwom i manipulacjom, z jakimi mamy do czynienia przez cały czas funkcjonowania obecnego rządu.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad jest TUTAJ.

Zbieramy na apelację dla red. Mateusza Teski skazanego z art. 212 kk! W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP

Jeszcze tylko 2 dni!  CMWP SDP wspiera zbiórkę pieniędzy  na apelację dla red. Mateusza Teski, dziennikarza Magazynu Anity Gargas, skazanego w procesie karnym na ograniczenie wolności za zadanie pytania rzecznikowi nt. jednej z sędziów. 

Dziennikarz Magazynu Anity Gargas Mateusz Teska został 18 lipca br. skazany na 2 miesiące ograniczenia wolności, z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie, przeproszenie oskarżycielki i zwrot kosztów procesu. Skazano go tylko dlatego, że skierował pytania za pośrednictwem rzecznika prasowego do władz jednej z instytucji! Pytania dotyczyły pewnej sędzi w stanie spoczynku. I to właśnie ta sędzia wytoczyła dziennikarzowi proces karny z art. 212 kk.  Wyrażamy głębokie zaniepokojenie skazaniem naszego kolegi za wykonywanie zawodowych obowiązków. Pozyskiwanie informacji z wielu źródeł to fundamentalny element wolności prasy i prawa do informacji. Dziennikarstwo jest bowiem filarem demokratycznego społeczeństwa, gwarantującym obywatelom dostęp do prawdziwych i rzetelnych informacji  – napisała Anita Gargas w imieniu swoim i całego swojego zespołu na ich oficjalnym profilu na platformie X (dawny Twitter) apelując o wpłaty na pokrycie kosztów złożenia apelacji w tym procesie.

Magazyn Anity Gargas to niezależny program dostępny wyłącznie na YouTube. Dziennikarze apelują  o wsparcie kolegi i solidarność w tej sprawie. Wolność prasy jest zagwarantowana nie tylko przez Konstytucję, ale i międzynarodowe konwencje, takie jak Europejska Konwencja Praw Człowieka. Powinniśmy wspólnie dążyć do jej ochrony – pisze Anita Gargas.

Wyrok nie jest prawomocny. Chcemy walczyć dalej i zebrać pieniądze na apelację! Nie możemy się zgodzić z tym, by pozyskiwanie informacji przy pomocy rzecznika prasowego było karalne – czytamy  w opisie zbiórki na portalu zrzutka.pl .

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo i jednoznacznie zaprotestowało  przeciwko skazaniu dziennikarza zaraz po ogłoszeniu wyroku I instancji. Skazanie red. Mateusza Teski w trybie karnym z art. 212 kk jest w ocenie  CMWP SDP naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa, bulwersującym tym bardziej, iż przyczyna skazania stało się skierowanie pytania do rzecznika prasowego jednej z instytucji.  Jest to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów  dziennikarskich – napisała Jolanta Hajdasz w proteście CMWP SDP przeciwko temu skazujacemu wyrokowi.  Mateusz Teska to stały współpracownik Magazynu Anity Gargas, wielokrotnie nagradzany w konkursach dziennikarskich SDP oraz Wielkopolskiego i Lubuskiego Oddziału SDP.

Link do zrzutki TUTAJ.

Protest CMWP przeciwko skazaniu red. Mateusza Teski TUTAJ.

Ostatnie dni zbiórki pieniędzy dla dziennikarza skazanego z art. 212 kk! Wielkie podziękowanie za wszystkie wpłaty !

Jeszcze przez dwa tygodnie można przekazać środki finansowe dla red. Sebastiana Morynia z Telewizji Republika, który został prawomocnie skazany z  art. 212 kk i który musi zapłacić blisko 70 tysięcy złotych grzywny i  tzw. nawiązek. Do tej pory  udało nam się już zebrać blisko 38 tysięcy złotych. Wielkie dziękujemy  dla wszystkich darczyńców już  teraz! Nadal  prosimy o wsparcie, liczy się każde złotówka!  Na skutek pozwu ruchu „Obywatele RP”  i  przegranego procesu karnego z art. 212 kk drastycznie pogorszyła się sytuacja życiowa dziennikarza i jego najbliższych – żony i ich czwórki dzieci.  Redaktor Sebastian Moryń jest jedynym żywicielem swojej rodziny. 

5 czerwca po raz pierwszy w historii  Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  zorganizowało zbiórkę pieniędzy dla skazanego (w naszej ocenie niesłusznie) dziennikarza, w procesie karnym, z art. 212 kk. Na skutek przegranego procesu karnego drastycznie pogorszyła się sytuacja życiowa jego i jego bliskich – czytamy w opisie zbiórki na portalu zrzutka.pl. Solidarność dziennikarska w tej tak dramatycznej sytuacji to nasz obowiązek i nasze jedyna szansa na pomoc dla niesłusznie skazanego kolegi – potwierdza  Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.

Na apel CMWP SDP o wpłaty odpowiedziało już 391 osób, które wpłaciły do tej pory 38 179 zł . Zbiórkę planujemy zakończyć po trzech miesiącach od jej założenia, czyli w pierwszych dniach września. Nie możemy opisać szczegółowo okoliczności skazania red. Sebastiana Morynia, proces toczył się z wyłączeniem jawności.

Link do wpłaty jest TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu dziennikarza z art. 212 kk jest TUTAJ.

CMWP SDP w „Rozmowach niedokończonych” w Radiu Maryja i w TV Trwam

Cena wolności słowa staje się coraz wyższa. Musimy wkładać coraz więcej wysiłku w to, by dotrzeć do prawdy. Kiedyś była ona łatwiejsza do odkrycia i szukano tylko kanałów do jej przekazu. Dziś tych kanałów mamy w nadmiarze, tylko pytanie, który z nich poda nam prawdę o życiu – mówiła dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam i Radia Maryja w środę 7 sierpnia 2024 r.  Trwająca ponad godzinę w telewizji i ponad dwie godziny w radiu audycja  na żywo odbywa się z telefonicznym udziałem słuchaczy.  Prowadził ją o. Grzegorz Woś CSsR.

Dr Jolanta Hajdasz odniosła się do sprostowania, które opublikowało Radio Zet. 6 maja na portalu internetowym „wiadomości Radio ZET.pl” opublikowany został artykuł pod tytułem „To jedna z największych tajemnic ojca Rydzyka. Wszystko to zawdzięcza seniorkom”. Materiał ten zawierał nieprawdziwe informacje i bezpodstawnie obmówił założyciela Radia Maryja, o. dr. Tadeusza Rydzyka. Są to próby oczerniania Dyrektora Radia Maryja, dlatego też – jak wskazała gość TV Trwam – niezbędne są działania prawne. Nie można już dzisiaj odpuszczać. Machina medialna jest rozpędzona. Nie da się przeciwstawić i obronić faktami wypowiedzianymi tylko w „swoich mediach”, na „swojej antenie”, bo większa część ludzi w ogóle nie sięga do tych mediów, ponieważ mają nieprawidłowo wyrobiony wizerunek przez inne media. Swoich odbiorców nie trzeba przekonywać, że nie ma się majątku, czy w innych sprawach, w przypadku o. Tadeusza Rydzyka. Jednak inni wierzą w to – można by powiedzieć – jak katolik w Biblię. Później nie da się tych ludzi przekonać do tego, że to jest nieprawda. Bardzo dobrze się stało, że żądania przeprosin i sprostowania nieprawdziwych informacji poszły do tych mediów– podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

Z jednej strony presja społeczna, ale także działania prawne, są w tym przypadku niezbędne. Jednak – jak dodała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – wiele razy o. Tadeusz Rydzyk nie usłyszał przeprosin, choć sądy przyznawały mu rację. Jest to bolesny temat – jak dodała – że przez tyle lat można bezkarnie krzywdzić człowieka. Dr Jolanta Hajdasz wskazała również, że upłynęło dość sporo czasu od pojawiania się szkalującego artykułu do momentu opublikowania sprostowania. To nie jest tak, że od maja do sierpnia minęło parę godzin. Dzisiaj w mediach trzeba być tu i teraz. Ten artykuł na pewno się rozszedł w zawrotnych ilościach w stosunku do tego, że sprostowanie jest dopiero teraz. Przez cały czas w przestrzeni medialnej niepotrzebnie żyło kłamstwo. To jest bolączka naszych współczesnych czasów – zwróciła uwagę.

Ataki wymierzone w środowisko Radia Maryja nasiliły się, gdy władzę w Polsce przejęła tzw. koalicja 13 grudnia. Ekipa rządząca zaczęła też wtedy bezprawnie i siłą przejmować media publiczne. Dr Jolanta Hajdasz, odnosząc się do sytuacji zawieszania red. Przemysława Babiarza, który komentował Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, podkreśliła, że to pokazuje machinę niszczenia dziennikarzom kręgosłupów.  Gość TV Trwam wskazała też, że dzisiaj brakuje edukacji medialnej, a dzieci  już od najmłodszych lat są wpatrzeni w ekran telewizora.

Cena wolności słowa staje się paradoksalnie coraz wyższa. Musimy włożyć coraz więcej wysiłku w to, aby dotrzeć do prawdy. Kiedyś była łatwiejsza do odkrycia i szukano tylko kanałów do przekazu. Dziś tych kanałów mamy w nadmiarze, tylko pytanie, który z nich poda nam prawdę o życiu – powiedziała dr Jolanta Hajdasz. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wskazała również na problem influencerów, którzy często w przekazie informacji mają wpływ na społeczeństwo.

– Chodzi o to, czy ten, kto ogląda, ma świadomość, że podgląda rodzinę, która dzieli się swoimi radościami, smutkami i pokazuje produkty ułatwiające zajmowanie się małymi dziećmi, że  to nie jest ich spontaniczna praca, którą robią dla nas społecznie – a tak się przedstawiają – tylko że jest to po prostu zwykła umowa, rodzaj reklamy, taki story telling, w którym między wierszami przemyca się produkty, postawy, zachowania, lansuje się język (…). Jest to ogromna możliwość wpływania na ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy, że miesiącami obserwują kogoś, kto np. opiekuję się tylko zwierzętami domowymi, bo chce im pomagać i mówi, jak to robić, po czym okazuje się, że to jest jeden wielki biznes – zauważyła gość programu.

cała audycja jest tu : https://www.radiomaryja.pl/informacje/dr-j-hajdasz-cena-wolnosci-slowa-staje-sie-paradoksalnie-coraz-wyzsza-musimy-wlozyc-coraz-wiecej-wysilku-w-to-aby-dotrzec-do-prawdy/

tekst: radiomaryja.pl, zdjęcia – screeny z audycji

Kara dla CMWP SDP za obronę red. Agnieszki Siewiereniuk–Maciorowskiej

6 sierpnia b.r. Sąd Okręgowy w Warszawie  ogłosił wyrok,  z którego wynika iż  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich  ma przeprosić fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych za naruszenie jej dóbr osobistych poprzez publikację stanowiska Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w obronie red. Agnieszki Siewiereniuk Maciorowskiej. Dziennikarka  na portalu „Dzień dobry Białystok !” (ddb24.pl) w 2018 r. opisywała kontrowersyjne działania założyciela i fundatora tej fundacji Rafała Gawła, skazanego za oszustwa finansowe. Wyrok nie jest prawomocny.

Sędzia Kamila Grajewska stwierdziła, iż  stanowisko Centrum  zawiera „stwierdzenia nieprecyzyjne”  i „brak w nim rzetelności” ponieważ zawiera zdaniem Sądu „niezweryfikowane okoliczności”, czym narusza dobra osobiste powoda czyli OMZRiK.  Jednocześnie Sąd oddalił wszelkie żądania finansowe OMZiRK względem SDP oraz zniósł pomiędzy stronami koszty procesu.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych jest zarejestrowaną w Warszawie  fundacją finansującą swoje wydatki – jak piszą o sobie  – wyłącznie z dobrowolnych darowizn od osób fizycznych i prawnych.  Jak sami informują o swojej działalności na swoim profilu m.in. na Facebooku  OMZRiK  „stawia przed sądem rasistów, homofobów, faszystów i ksenofobów”.  Prezesem Zarządu fundacji jest Konrad Dulkowski. Jedynym fundatorem i osobą sprawującą faktyczną kontrolę nad fundacją jest Rafał Gaweł, który nadal regularnie wypowiada się w mediach społecznościowych w związku z jej działalnością. Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 4 stycznia 2019r. prawomocnie uznano Rafała Gawła za winnego popełnienia części zarzucanych mu aktem oskarżenia czynów (oszustwa finansowe), za które wymierzono mu karę łączną 2 lat pozbawienia wolności.

Rafał Gaweł wystąpił o azyl polityczny w Norwegii, na terenie której prawdopodobnie nadal zamieszkuje. W Norwegii Rafał Gaweł uzyskał  azyl polityczny  i do tej pory unika wykonania prawomocnego wyroku sądowego w Polsce, ponieważ nie  stawił się w kraju w celu odbycia orzeczonej kary pozbawienia wolności. Red. Agnieszka Siewiereniuk Maciorowska starała się opisać te okoliczności powstania i działania fundacji  OMZRiK, za co została przez fundację pozwana oraz  ukarana  za  naruszenie jej dóbr osobistych. CMWP SDP broniło dziennikarkę w tych procesach. Stanowisko CMWP SDP zostało opublikowane m.in. 5 marca 2021 r.  W przeszłości w  mediach społecznościowych wielokrotnie pojawiały się zmanipulowane informacje publikowane przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Dotyczyły one głównie polityków i działaczy społecznych reprezentujących poglądy konserwatywne. Wyrok z 6 sierpnia 2024 nie jest prawomocny, stronom przysługuje prawo do złożenia od niego apelacji.

We wtorek wyrok w sprawie OMZRiK przeciwko SDP za działalność CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosi jutro (we wtorek 6 sierpnia br.) w południe wyrok w sprawie z powództwa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych  przeciwko SDP, w związku z obroną   red. Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Dziennikarka na portalu „Dzień dobry Białystok” w 2018 r. opisywała kontrowersyjne działania założyciela i fundatora tej fundacji Rafała Gawła, skazanego m.in. za malwersacje i oszustwa finansowe. OMZRiK uważa opisywanie związków między nimi, a ich fundatorem za „naruszanie dóbr osobistych” , za co wytaczał procesy  red. Agnieszce Siewiereniuk – Maciorowskiej  z powództwa cywilnego. Wielokrotnie w jej obronie występowało CMWP SDP.

Pozew w tej sprawie przeciwko SDP  został skierowany do sądu 2 stycznia 2022 r. przez fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. OMZRiK  domaga się  przeprosin za publikację stanowiska CMWP SDP  w obronie red. Agnieszki Siewiereniuk Maciorowskiej z 17 lutego 2021 r. (jego publikacja miała miejsce 5 marca 2021 r ). oraz wpłaty dla siebie kwoty 4 tysięcy zł i zwrotu kosztów procesu.

OMZRiK uważa, iż fakt, że jego fundator Rafał Gaweł został skazany prawomocnym wyrokiem za oszustwa finansowe na karę 2 lat pozbawienia wolności, nie ma żadnego znaczenia  dla legalności i prawidłowości prowadzenia działalności przez Fundację, a żadne z działań, za które został skazany nie wiążą się z działalnością Fundacji i nie mają na nią wpływu.

Przypominanie tych faktów  są dla OMZRiK „naruszeniem  dóbr osobistych” , za które grożą pozwami z powództwa cywilnego. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wnosi o oddalenie tego powództwa w całości. Podczas  rozpraw  w charakterze świadków zostali przesłuchani Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP i Michał Jaszewski, doradca prawny SDP , red. Agnieszka Siewiereniuk Maciorowska oraz Rafał Gaweł i Konrad Dulkowski.

 

Więcej na ten temat:

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu dziennikarza z Magazynu Anity Gargas za zadanie pytania

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszeniu zasady wolności słowa demokratycznego państwa poprzez skazanie red. Mateusza Teski w trybie karnym z art. 212 kk za skierowanie pytania do rzecznika prasowego jednej z instytucji.  Jest to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów  dziennikarskich. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanemu dziennikarzowi wsparcia oraz pomocy prawnej.

Sprawa dotyczy reportera Mateusza Teski, dziennikarza śledczego „Magazynu Anity Gargas”.  17 lipca b.r. został on  skazany przez sędzię Magdalenę Nowakowską z Sądu Okręgowego w Płocku za zwrócenie się do rzecznika prasowego instytucji  publicznej z pytaniami dotyczącymi zatrudnionej w tej instytucji byłej sędzi. Uznała ona, że pytania zadane przez dziennikarza mają charakter zniesławienia i oskarżyła Mateusza Teskę z art. 212 Kodeksu karnego.Sędzia Sądu Okręgowego w Płocku uznała że zadanie pytań dotyczących sędzi w stanie spoczynku narusza prawo i skazała dziennikarza na dwa miesiące ograniczenia wolności z obowiązkiem nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie, a także przeprosiny i zwrot kosztów procesu.  Szczególnie bulwersujące jest w tym wypadku także to, że jak zdecydowana większość spraw z art. 212 kk, także ta sprawa toczyła się w trybie niejawnym. W ocenie CMWP SDP utajnianie takich jak opisywana  spraw wbrew woli pozwanych dziennikarzy jest przy tym naruszeniem podstawowych praw wykonywania zawodu dziennikarskiego opisanych i gwarantowanych odpowiednimi przepisami prawa , w tym Prawa prasowego. Utajnienie jest także przyczyną,  dla której nie można opisać dokładnie tej sprawy także w niniejszym Proteście CMWP SDP.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii, a prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.  Zasady te dotyczą także, a nawet przede wszystkim dziennikarzy, którzy mają prawo wykonywać swój zawód w wolny i nieskrępowany sposób, bez obawy, iż samo zadanie niewygodnego dla kogoś pytania skutkować będzie procesem karnym i zagrożeniem ograniczeniem wolności. Skazanie dziennikarza w procesie karnym za to, że za pośrednictwem rzecznika prasowego usiłuje wyjaśnić jakąś sprawę i uzyskać odpowiedź na pytania w związku z materiałem dziennikarskim , nad którym pracuje , jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa i w istocie służy jedynie tłumieniu krytyki prasowej. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji powoduje  to także tzw. efekt mrożący czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny. Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli skazanemu  dziennikarzowi  red. Mateuszowi Teska wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.