Konsultacje przedstawicieli Komisji Europejskiej na temat wolności słowa w Polsce z udziałem CMWP SDP

14 marca 2023 r. w ramach corocznego przeglądu stanu praworządności we wszystkich Państwach Członkowskich UE odbyły się konsultacje dotyczące Polski.  Do udziału w nich zostało zaproszone Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.  Spotkanie miało formę telekonferencji i odbyło się w ramach tzw. „wirtualnej wizyty krajowej”. Wzięła w nim udział dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP, wiceprezes SDP. 

13 lipca 2021 r. Komisja Europejska opublikowała swoje trzecie sprawozdanie na temat stanu praworządności w UE. Dotyczyło ono czterech głównych obszarów mających istotny wpływ na poszanowanie zasady praworządności: (1) krajowych systemów wymiaru sprawiedliwości, (2) ram antykorupcyjnych, (3) pluralizmu i wolności mediów oraz (4) kwestii instytucjonalnych związanych z mechanizmami kontroli i równowagi władz ważnych dla sprawnego funkcjonowania demokracji. Nowym elementem trzeciej edycji sprawozdania było wskazanie konkretnych rekomendacji dla krajów członkowskich w powyższych obszarach.

Uczestniczyli w nim m.in. eksperci KE  Nathalie Stockwell z Sekretariat Generalnego Komisji Europejskiej oraz Janina Berg reprezentująca HOME Migracja i Sprawy Wewnętrzne, a także Filip Skawiński i Magdalena Surowiec  z przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie.  Poza reprezentantem SDP w spotkaniu uczestniczyli Krzysztof Bobiński z Towarzystwa Dziennikarskiego, Paweł Czajkowski z Agora Group, a także Marek Traczyk i Maciej Styczeń.

W swoim wystąpieniu dr Jolanta Hajdasz podkreśliła, iż w Polsce istnieją wystarczające zabezpieczenia prawne, by zapewnić niezależność redakcyjną i pluralizm mediów, a  media jako całość odzwierciedlają najważniejsze poglądy i opinie polskiego społeczeństwa. Na pytanie :”Sprawozdanie na temat praworządności z 2022 r. odniosło się do pogorszenia środowiska zawodowego dziennikarzy. Czy ma Pan jakieś aktualne informacje na temat ram lub praktycznych aspektów związanych z dostępem dziennikarzy do dokumentów w Polsce? Jak oceniłby Pan praktyczny wpływ zalecenia z 2020 r. na bezpieczeństwo dziennikarzy?”  Jolanta Hajdasz udzieliła odpowiedzi, iż  w ocenie SDP od roku 2020 nie nastąpiło żadne pogorszenie warunków pracy dziennikarzy. Jeśli ma ono miejsce, to jest to wynikiem obiektywnych czynników zewnętrznych takich jak pandemia COVID i wynikające z niej ograniczenia, działania państw zewnętrznych np.  Rosja i Białoruś, które spowodowały kryzys migracyjny na granicy polsko białoruskiej i oczywiście agresja Rosji na Ukrainie i jej konsekwencje – inflacja i kryzys gospodarczy, na świecie w Europie i oczywiście w Polsce.  Pytana o poziom przejrzystości w alokacji reklamy państwowej  Jolanta Hajdasz potwierdziła iż w ocenie SDP w Polsce można monitorować trendy w alokacji reklamy państwowej i jest wystarczająco dużo danych, by monitorować trendy w alokacji tych reklam. Pytana o poziom transparentności własności mediów w Polsce, Jolanta Hajdasz odpowiedziała, iż : w Polsce problem dotyczy przede wszystkim własności mediów z udziałem kapitału zagranicznego, generalnie jest trudno to śledzić, a najwięksi właściciele mediów mogą  obejść obowiązujące przepisy np. na temat poziomu  koncentracji w mediach czy obowiązku posiadania maksymalnie 50 procent udziałów przez podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. W mojej ocenie problem transparentności własności mediów występuje we wszystkich krajach w Europie, Polska nie jest tu wyjątkiem.  Na kolejne pytanie o to, czy po opublikowaniu raportu na temat praworządności za 2022 r. miałaby jakieś aktualne informacje na temat ewentualnych zmian/dyskusji legislacyjnych dotyczących działalności dziennikarzy i mediów w Polsce? Jolanta Hajdas zwródiła uwagę na problem rosnacej liczby procesów typu SLAPP wytaczanych dziennikarzom ( SLAPP, czyli akcja procesowa mająca na celu uwikłanie dziennikarza w długą i kosztowną procedurę sądową, a nie dotarcie do prawdy).  W Polsce takie procesy trwają nawet kilka lat – powiedziała Jolanta Hajdasz. Moja organizacja nieodpłatnie świadczy pomoc prawną wszystkim dziennikarzom, którzy się do nas zgłoszą , nie tylko naszym członkom. Oceniam, że liczba takich procesów SLAPP wzrosła w 5 ostatnich latach kilka razy. Nowe jest to, że media zagraniczne np. z bardzo ważnego na polskim rynku wydawnictwa niemiecko – szwajcarskiego Ringier Axel Springer Polska  i stacji TVN, której właścicielem jest koncern Discovery pozywają dziennikarzy do sądów za krytykę swoich publikacji. Media te żądają ogromnych sum odszkodowania po 100 tysięcy złotych od jednego dziennikarza, a nawet żądają w ramach zabezpieczenia powództwa cywilnego zakazu używania określonych sformułowań np. telewizja TVN kłamie, czy telewizja TVN manipuluje. Jest to forma  cenzury prewencyjnej , która jest zakazana w polskiej konstytucji. Te procesy jeszcze trwają , aktualnie jesteśmy obserwatorami w 3 takich sprawach z powództwa telewizji TVN, a w ostatnich 3 latach byliśmy obserwatorami 3 procesów wytaczanych dziennikarzom przez RASP. To powoduje efekt mrożący i działa negatywnie na całe środowisko dziennikarskie. Przedmiotem pozwów są dziennikarze mediów publicznych i prywatnych oraz te media.  

Telekonferencja  14 marca organizowana była w ramach krajowych konsultacji poprzedzających przygotowanie sprawozdania Komisji Europejskiej na temat stanu praworządności w UE w roku 2022 i 2023. Celem spotkania  opisanym w zaproszeniu była dyskusja nad problematyką ujętą w tym sprawozdaniu, w przypadku SDP była to tematyka dotycząca pluralizmu i wolności mediów w Polsce.   Spotkanie odbywało  się na poziomie technicznym.

Redaktor Piotr Filipczyk uniewinniony! Wyrok zbieżny z opinią CMWP SDP

Trójmiejski dziennikarz został uniewinniony od  zarzutu  zniesławienia z art. 212 kk  Henryka Jezierskiego słowami : „zdemaskowany jako tajny współpracownik SB” . Sąd Rejonowy w Gdyni ogłosił wyrok 10 marca br. Wyrok ten jest nieprawomocny. 

Sąd Rejonowy w Gdyni (Wydział II Karny)  uniewinnił red. Piotra Filipczyka, dziennikarza z portalu wPolityce.pl od zarzucanego mu czynu. Kosztami procesu obciążył oskarżyciela prywatnego, czyli Henryka Jezierskiego, właściciela wydawnictw motoryzacyjnych.  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  od początku objęło monitoringiem ten proces,  jego obserwatorem była red. Maria Giedz. Piotr Filipczyk opisał 4 lata temu toczący się konflikt pomiędzy Henrykiem Jezierskim, a gdańskim radnym PiS Waldemarem Jaroszewiczem. Dziennikarz nie uczestniczył w owym konflikcie, ale za to, że odważył się opowiedzieć o nim został oskarżony z art. 212 o zniesławienie. Opublikowany na portalu www.wpolityce.pl w dniu 29 stycznia 2019 r. tekst zatytułowany „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB” stał się podstawą do wysunięcia żądania o ukaranie dziennikarza i zdjęcie tekstu z portalu.
10 marca 2023 r. postępowanie zakończyło się wyrokiem uniewinniającym red. Filipczyka. Sprawę prowadziła sędzia Joanna Biernacka. Na rozprawę – ogłoszenie wyroku zgłosił się oskarżony i obserwator CMWP. Oskarżyciel, czyli Henryk Jezierski nie uczestniczył w ogłoszeniu wyroku. Ponieważ proces toczył się w trybie niejawnym na razie nie możemy ujawniać jego szczegółów. Decyzja Sądu jest zbieżna z opinią amicus curiae CMWP SDP, w której apelowaliśmy o całkowite oczyszczenie dziennikarza  z zarzutów i jego uniewinnienie.

Opinia amicus curiae CMWP SDP TUTAJ.

Możemy jedynie poinformować na podstawie aktu oskarżenia oraz wydanego wyroku, że Jezierski dopatrzył się w materiale autorstwa Filipczyka „nieprawdziwych i szkalujących” go treści. Użył „bezpodstawnego określenia” Henryka Jezierskiego „jako zdemaskowanego tajnego współpracownika SB” oraz „kłamliwego stwierdzenia, że dr Daniel Wicenty z IPN w swojej książce („Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r.) przedstawił go jako tajnego współpracownika SB o pseudonimie Jurek. Przypisał mu również wypowiedź, w
której jakoby Henryk Jezierski przyznał się do współpracy z komunistycznymi służbami. Warto tu dodać, że na stronie 77 opracowania autorstwa Wicentego czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I- 26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”. Wszystkie materiały z tamtego okresu zostały zmikrofilmowane, a następnie w 2010 r. spalono je wraz z mikrofilmami, dlatego też w książce Wicentego brakuje wyraźnego potwierdzenia o współpracy Jezierskiego z SB. I rzeczywiście dzisiaj, mając do dyspozycji jedynie pustą teczkę Jezierskiego niczego nie można mu udowodnić. Jednak sprawa w Trójmieście nadal jest głośna właśnie przez te procesy. Data odmowy współpracy z lipca 1989 r. wiąże się z sytuacją jaka zaistniała w Polsce po „Okrągłym Stole” i zachodzącej w naszym kraju transformacji politycznej. Był to okres, w którym „Tajni Współpracownicy”, czy też „Kandydaci na Tajnych Współpracowników” masowo wyrejestrowywali się i niszczyli swoje dokumenty. Ponadto osoby, którym przypisywano współpracę z SB, zwłaszcza po 2010 r., kiedy wszystkie dokumenty zostały zniszczone, występowały do sądu w celu uzyskania „sądowego certyfikatu niewinności”. Zdarzało się też, że osoby te próbowały udowodnić, iż nie współpracowały z SB wnioskując o taką decyzję do IPN. Henryk Jezierski otrzymał takąmdecyzję o nr 1041/OP/2019, wydaną w dniu 11 maja 2019 r., w której zaznaczono, że „nie był pracownikiem, funkcjonariuszem lub żołnierzem organów bezpieczeństwa państwa”. Brakuje jednak wyraźnego stwierdzenia, które posiadają np. osoby represjonowane, że był lub nie współpracownikiem SB. Zamieszczono tam jedynie informację, że w archiwum IPN „nie zachowały się dokumenty wytworzone przez niego lub przy jego udziale w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji przez organy bezpieczeństwa państwa.”

Opracowanie Maria Giedz

Apel CMWP SDP o umorzenie postępowania przeciwko red. Piotrowi Filipczykowi

W związku z prywatnym aktem oskarżenia z art. 212 § 2 k.k. wniesionym przez oskarżyciela prywatnego Henryka Jezierskiego przeciwko Piotrowi Filipczykowi oraz objęciem niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP apeluje  o uniewinnienie dziennikarza od stawianych zarzutów i umorzenie sprawy.  CMWP SDP przesłało do Sądu Rejonowego w Gdyni  stanowisko w tej sprawie, działając w charakterze amicus curiae (tzw. przyjaciela sądu).

Przyczyną wniesienia aktu oskarżenia był tekst autorstwa red. Piotra Filipczyka, opublikowany na portalu wpolityce.pl 29.01.2019 r. pod tytułem: „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB”. Stwierdzenia zawarte w powyższym materiale prasowym oskarżyciel prywatny uznał za zniesławiające. W w/w artykule redaktor Piotr Filipczyk opisał konflikt między Henrykiem Jezierskim, właścicielem wydawnictw motoryzacyjnych z Trójmiasta, a gdańskim radnym PiS Waldemarem Jaroszewiczem. Dziennikarz nie uczestniczył w owym konflikcie, ale za to, że odważył się go opisać, został oskarżony o zniesławienie przez Henryka Jezierskiego, który domaga się od pozwanego dziennikarza przeprosin, 20 tysięcy złotych tzw. nawiązki dla siebie i zwrotu kosztów procesu.

W ocenie CMWP SDP  wstępną kwestią procesową która wymaga zbadania przez Sąd, jest ewentualny upływ okresu przedawnienia. W myśl art. 101 § 2 k.k. karalność przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia. Z informacji uzyskanych przez CMWP od oskarżonego dziennikarza wynika, że już w styczniu 2019 roku odbył on przed publikacyjne rozmowy telefoniczne z Waldemarem Jaroszewiczem (którego przede wszystkim dotyczył powołany wyżej artykuł) oraz z Henrykiem Jezierskim, który to miał rozsyłać do osób publicznych e-maile, zarzucając Waldemarowi Jaroszewiczowi współpracę z SB. Wyjaśnienie tej kwestii jest kluczowe. Gdyby bowiem okoliczności te potwierdziły się, oznaczałoby to, że już wtedy oskarżyciel uzyskał wiedzę, kto jest autorem spornego artykułu. Konsekwencją materialno prawną byłoby przedawnienie karalności czynu zarzucanego aktem oskarżenia (z uwagi na uzyskanie przez oskarżonego wiedzy o osobie dziennikarza co najmniej w lutym 2020 r.), a konsekwencją procesową – obligatoryjne umorzenie postępowania przez Sąd.

Należy  także zwrócić uwagę na aspekt winy. W przypadku zniesławienia jedną z przesłanek sine qua non jest wina umyślna oskarżonego, bowiem przestępstwo to należy do kategorii przestępstw umyślnych tzn. jego sprawcą może być tylko ten, kto chce lub przynajmniej godzi się z tym, że druga strona zostanie zniesławiona. Przy czym winą umyślną (w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym) muszą być objęte wszystkie znamiona zniesławienia. Trudno uznać te przesłanki ze spełnione w niniejszej sprawie. Oskarżony dziennikarz napisał bowiem artykuł prasowy w związku z działaniem oskarżyciela, który pozostając w konflikcie z Waldemarem Jaroszewiczem, zagroził mu rozpowszechnieniem zarzutu współpracy z SB. W tym kontekście wagi nabiera fakt, że za te czyny oskarżyciel miał zostać prawomocnie skazany wyrokiem karnym (to kolejna kwestia wymagająca weryfikacji przez Sąd). W tej sytuacji należy przyjąć, że oskarżony dziennikarz działał w interesie społecznym. Henryk Jezierski bowiem zarzucał osobie publicznej współpracę z SB, działając przy tym metodami, które są nie do zaakceptowania. Każdy kto przeprowadza tego rodzaju ataki, z istoty rzeczy musi się liczyć zarówno z reakcją osób z którymi wchodzi w spór, jak i z reakcją opinii publicznej, której wyrazicielem jest prasa. Nie ulega zresztą wątpliwości, że oskarżyciel też jest osobą publiczną, co wynika z aktu oskarżenia, w którym wyeksponowano fakty z jego zawodowej kariery. W krajowym i europejskim orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że na gruncie prawa do krytyki osoby publiczne mają tzw. „grubszą skórę”. Dotyczy to nie tylko polityków, ale również innych osób publicznych, w tym dziennikarzy. W postanowieniu z dnia 28 sierpnia 2003 r. (III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845) Sąd Najwyższy wskazał, że „zakres wolności słowa w sferze życia publicznego musi być szerszy niż w sferze prywatnej, zaś osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej, a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa”. W wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 4 listopada 2014 r. (30162/10, Braun v. Polska, LEX nr 1532397) podkreślono, że wolność wypowiedzi, chroniona w art. 10 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, stanowi jeden z podstawowych fundamentów społeczeństwa demokratycznego. Trybunał orzekł także, że „wolność prasy obejmuje również ewentualne odwołanie się w pewnym stopniu do przesady, a nawet prowokacji” (sprawa Bladet Tromso i Stensaas przeciwko Norwegii, skarga nr 21980/93, z dn. 20 maja 1999 r., pkt 59), a nawet posługiwanie się „stwierdzeniami o nieco nieumiarkowanym charakterze” (sprawa Kuliś-Różycki przeciwko Polsce, skarga nr 27209/03, z dn. 6 października 2009 r., pkt 39). Analogicznie ujął sprawę Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 2 czerwca 2003 r. (III KK 161/03 – LEX nr 78847): „Przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się. Podnosi się przy tym, że głównymi aspektami tej swobody jest wolność prasy, stanowiąca warunek publicznej krytyki, jako swobodny element skutecznej demokracji.” W kontekście takiej linii orzeczniczej, oczywistym jest, że analizowanie i wyrażanie ocen osób publicznych i ich działalności leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości formułowania takich ocen opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować. Mając to na względzie i rozważając niniejszą sprawę pod kątem wolności słowa, należy więc nade wszystko podkreślić, że oskarżyciel, jako osoba publiczna i dziennikarz, musiał liczyć się także z negatywnymi ocenami swojej osoby i działalności.

Elementem, wpływającym na specyficzny charakter postępowania, jest kwestia zarzutu współpracy z SB. W tym kontekście należy nadmienić, że dokumentacja pozostała po SB
była przedmiotem badań naukowych również w związku z osobą oskarżyciela. W szczególności, w tej materii wypowiadał się dr. hab. Daniel Wicenty z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Gdańsku, na okoliczność treści zawartych w książce pt. „Weryfikacja Gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”:

https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/ksiazki/13394,Weryfikacja-gdanskich-dziennikarzy-w-stanie-wojennym.html

W niniejszej sprawie niezbędne jest więc przesłuchanie świadków, a także biegłego lub biegłych specjalizujących się w dziedzinie metod działania SB. Wówczas sąd będzie miał przesłanki faktyczne, aby ocenić, czy i w jakim zakresie istniały podstawy do opublikowania treści dotyczących współpracy oskarżyciela z SB, zawartych w inkryminowanym artykule prasowym. Abstrahując od samej treści zarzutu (CMWP nie wypowiada się w tej kwestii, pozostawiając to Sądowi i specjalistom w dziedzinie), należy wskazać na doświadczenia wypływające z judykatury sądowej po 1989 r. Prowadzą one do wniosku, że niejednokrotnie osoby którym przypisywano (słusznie bądź niesłusznie) współpracę z SB, występowały do sądu motywowane nie tylko zamiarem obrony swojego interesu prawnego, ale ponadto uzyskania przy tej okazji swego rodzaju „sądowego certyfikatu niewinności” i zarazem uciszenia niewygodnej krytyki. Z taką praktyką nie można się zgodzić, bowiem czym innym jest obrona swojego imienia (do której każdy ma prawo), a czym innym – „kneblowanie” dziennikarzy. Oskarżyciel powinien liczyć się z krytyką społeczną, a nie ją tłumić za pomocą instrumentów prawnych.

W tym kontekście wniesiony przeciwko red. P. Filipczykowi akt oskarżenia budzi poważne zastrzeżenia z punktu widzenia wolności słowa. Należy zatem stwierdzić, że Pozwany realizował jedynie gwarantowaną mu prawem swobodę wypowiedzi dziennikarskiej, która podlega ochronie na mocy krajowego i międzynarodowego porządku prawnego. Dlatego też CMWP zakwalifikował go jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale tłumieniu publicznej debaty. W związku z tym ewentualne skazanie wyrokiem karnym dziennikarza, poruszającego tak istotną dla opinii publicznej kwestię, stanowiłoby naruszenie praw człowieka i spowodowałoby tzw. efekt mrożący (chilling effect), skutecznie odstraszając zarówno jego, jak i innych dziennikarzy do wyrażania opinii na temat osoby oskarżyciela i jego działań.

Byłoby to nie do pogodzenia m. in. z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii; z art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka („Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.”); z art. 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych („Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.”); a także z Konstytucją RP, która zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54) jak również wolność prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14). Powszechnie przyjmuje się, że wolna prasa jako obserwator życia publicznego („public watchdog”) jest jednym z fundamentów państwa prawa, o którym mowa w art. 2 Konstytucji RP.

W związku z powyższym, kierując się potrzebą ochrony wolności słowa, CMWP przedstawia niniejszą opinię.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 


Michał Ł. Jaszewski,
doradca prawny SDP

Warszawa, 3 marca 2023 r.

 

Wsparcie CMWP SDP dla kurdyjskiego dziennikarza

W związku z naszymi informacjami na temat losów kurdyjskiego dziennikarza Firata Tunça, który przebywa aktualnie w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Krośnie Odrzańskim i któremu grozi deportacja do Turcji, Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyraża swoje stanowcze wsparcie dla uwzględnienia odwołania od decyzji o zobowiązaniu Pana Tunça do powrotu do Turcji ze względu na realnie zagrażające mu tam niebezpieczeństwo uwięzienia i utraty zdrowia i narażenia jego życia ze względu na wcześniejsze i aktualne wykonywanie zawodu dziennikarza. CMWP SDP apeluje o udzielenie dziennikarzowi ochrony w ramach pomocy międzynarodowej.

Wg naszych informacji, ukończywszy liceum, a następnie kursy przygotowawcze do wykonywania zawodu dziennikarza i reportera, Pan Firat Tunç przez lata spełniał się w tych rolach, ukazując złożone problemy społeczności kurdyjskiej. Pracował zarówno w stacjach telewizyjnych, jak i w czasopismach, tworząc materiały promujące wolność i niezależność Kurdów. Naraził się tym samym na prześladowania z uwagi na propagowanie treści zakazanych w państwie tureckim. Musiał działać pod pseudonimem. Ze względu na zagrożenie ze strony władz tureckich, Pan Firat Tunç wyjechał i pracował w Syrii, dokumentując konflikt Jazydów z ISIS w rejonie Rożawa. Współpracował także z licznymi firmami i agencjami prasowymi – m. in. Ronahi TV, Hawar News Agency, Ronahi Newspaper, Firat News Agency. Niestety, wolność słowa oraz wolność prasy, z których korzystał Pan Firat Tunç, stała w sprzeczności z interesami grup biorących udział w konflikcie. Ponownie znalazł się on w niebezpieczeństwie. Grożono mu śmiercią oraz wielokrotnie przeszukiwano. Jako że zagrożenie jego wolności i życia stało się realne, Pan Tunç podjął decyzję o ucieczce.

Warto przy tym zaznaczyć, że dziennikarze, publicyści, pisarze i wydawcy, szczególnie kurdyjscy, podlegają w Turcji cenzurze. Niezgodność tworzonych materiałów z narracją władz oznacza zazwyczaj nieuchronne prześladowania. Dotychczasowa działalność Pana Tunça poczytywana jest tam zatem jako działalność zakazana, niezgodna z interesem państwa. Dlatego też po powrocie do Turcji, zostałby on poddany przeszukaniom, a realne jest także zagrożenie torturami. Trzeba także zauważyć, że Pan Tunç nie emigruje ze względu na przesłanki ekonomiczne, wg naszych informacji jest on w stanie zarabiać na własne utrzymanie. W dotychczasowych miejscach swojego pobytu nie ma jednak gwarancji bezpieczeństwa oraz przestrzegania jego podstawowych praw i wolności.

CMWP SDP jako instytucja, której jednym z głównych celów jest dbałość o etykę zawodową dziennikarzy i ochronę ich praw, wyraża swoje poparcie dla Pana Firata Tunça przebywającego obecnie w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Krośnie Odrzańskim. CMWP SDP stoi na stanowisku, iż zasadnym byłoby uwzględnienie odwołania Pana Tunça od decyzji o zobowiązaniu go do powrotu do Turcji oraz udzielenie mu ochrony w ramach pomocy międzynarodowej. Powrót Pana Firaca Tunça do Turcji w naszej ocenie stanowi realnie zagrażające mu niebezpieczeństwo spowodowanie jedynie korzystaniem z przysługujących mu praw do swobody wypowiedzi i dziennikarskiej niezależności, które powinny być fundamentem każdego współczesnego państwa.

dr Jolanta Hajdasz , dyrektor CMWP SDP, wiceprezes SDP

dr Maria Giedz, członek Zarządu Głównego SDP, specjalistka ds. Kurdów

Warszawa, 3 marca 2023 r.

Powyższa opinia została przesłana do kierownictwa Urzędu do Spraw Cudzoziemców oraz placówki , w której na terenie Polski przebywa w/w dziennikarz.

 

Ostatnia rozprawa red. Piotra Filipczyka z portalu wPolityce.pl pozwanego z art. 212 kk. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

2 marca 2023 r. w Sądzie Rejonowym w Gdyni, w II Wydziale Karnym odbyło się piąte już posiedzenie przeciwko Piotrowi Filipczykowi, dziennikarzowi z portalu wPolityce.pl. Wszystko wskazuje na to, że jest to ostatnie rozprawa przed wydaniem wyroku w sprawie oskarżonego dziennikarza.  Piotr Filipczyk opisał  konflikt między Henrykiem Jezierskim, właścicielem wydawnictw motoryzacyjnych z Trójmiasta, a gdańskim radnym PiS Waldemarem Jaroszewiczem. Dziennikarz nie uczestniczył w owym konflikcie, ale za to, że odważył się go opisać, został oskarżony o zniesławienie przez Henryka Jezierskiego.  Domaga się on od pozwanego dziennikarza przeprosin, 20 tysięcy złotych tzw. nawiązki dla siebie i zwrotu kosztów procesu. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP, jej obserwatorem jest red. Maria Giedz.  CMWP SDP  apeluje o uniewinnienie dziennikarza od stawianych zarzutów. 

Postępowanie to toczy się w trybie niejawnym, czyli z wyłączeniem jawności, dlatego prezentowanie szczegółów owego procesu nie jest możliwe. Nalezy jednak podkreślić, iż prywatnym oskarżycielem dziennikarza jest Henryk Jezierski, który procesuje się lub procesował co najmniej z siedmioma trójmiejskimi dziennikarzami. Opublikowany na portalu www.wpolityce.pl w dniu 29 stycznia 2019 r. tekst zatytułowany „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB” stał się podstawą do wysunięcia żądania o ukaranie dziennikarza i zdjęcie tekstu z portalu. Sprawę prowadzi sędzia Joanna Biernacka. W ostatniej rozprawie uczestniczyli: oskarżyciel Henryk Jezierski, oskarżony Piotr Filipczyk oraz jego obrońca mec. Robert Małecki, a także Maria Giedz, obserwator z ramienia CMWP.

Henryk Jezierski pozywa lub oskarża nie tylko  dziennikarzy z Wybrzeża, gdyż procesował się również m.in. z Krzysztofem Skowrońskim, prezesem SDP. We wszystkich tych procesach przewija się wątek podejrzenia o rzekomą współpracę Jezierskiego ze służbami bezpieczeństwa czasów PRL-u. Filipczyk opisując konflikt Jezierskiego z radnym Jaroszewiczem podał informację o mailach rozesłanych do gdańskich radnych na temat rzekomej współpracy Jaroszewicza z komunistycznymi służbami. Napisał: Nadawcą wiadomości, która krąży także po redakcjach, był Henryk Jezierski, znany m.in. z antysemickich publikacji dziennikarz sam jakiś czas temu zdemaskowany jako tajny współpracownik SB. Jezierski miał grozić Jaroszewiczowi, że nagłośni sprawę, jeśli ten nie złoży mandatu. – Zgłosiłem już na policję próbę szantażu i oszczerstwo – mówi nam Jaroszewicz. I dodaje, że, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, podda się autolustracji. Spór pomiędzy Jezierskim, a Jaroszewiczem został zamknięty prawomocnym wyrokiem na niekorzyść Jezierskiego. Jednak na tym nie zakończyły się procesy.

Zawarty w tekście Filipczyka zwrot „zdemaskowany jako tajny współpracownik SB”, dotyczący Jezierskiego, stał się podstawą do wszczęcia procesu. Artykuł ukazał się po publikacji książki Daniela Wicentego: „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”. Wszystkie materiały z tamtego okresu zostały zmikrofilmowane, a następnie w 2010 r. spalono je wraz z mikrofilmami, dlatego też w książce Wicentego brakuje wyraźnego potwierdzenia o współpracy Jezierskiego z SB. I rzeczywiście dzisiaj, mając do dyspozycji jedynie pustą teczkę Jezierskiego niczego nie można mu udowodnić. Jednak sprawa w Trójmieście nadal jest głośna właśnie przez te procesy. Data odmowy współpracy z lipca 1989 r. wiąże się z sytuacją jaka zaistniała w Polsce po „Okrągłym Stole” i zachodzącej w naszym kraju transformacji politycznej. Był to okres, w którym „Tajni Współpracownicy”, czy też „Kandydaci na Tajnych Współpracowników” masowo wyrejestrowywali się i niszczyli swoje dokumenty. Jednym z takich miejsc, gdzie niszczono dokumenty z gdańskiego KW PZPR była Stara Papiernia w Łapinie. Ponoć do gdańskiego IPN-u trafiło zaledwie 10 proc. owych dokumentów. 90 proc. została zlikwidowana.

Zapewne nikt by się opisywaniem Henryka Jezierskiego nie zajmował, gdyby on sam, już po IPN-owskiej publikacji nie zechciał kandydować na członka Rady Programowej TVP Gdańsk jako samozwańczy kandydat Katolickiego Stowarzyszenia dziennikarzy, które stanowczo zaprzeczyło, by kiedykolwiek udzieliło mu swojej rekomendacji.

Kolejny termin rozprawy, na którym ma zostać ogłoszony wyrok, Sąd wyznaczył na 10 marca 2023 r. Centrum Monitoringu Wolności Prasy popiera wniosek obrony red. Piotra Filipczyka o uniewinnienie dziennikarza od wszystkich zarzutów.

oprac. Maria Giedz

Bolesna historia profesora Aleksandra Nalaskowskiego w TVP 3 Regiony. Reportaż z udziałem CMWP SDP

Profesor Aleksander Nalaskowski, którego macierzysty Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika  w Toruniu ukarał za opinie opublikowane  w prasowym felietonie, jest bohaterem reportażu filmowego  „Niewizerunkowy” autorstwa red. Mirosława Rogalskiego z TVP.  Reportaż został wyemitowany 19 lutego b.r. w TVP 3 Regiony.   W obronie prawa profesora A. Nalaskowskiego do swobody wypowiedzi występowało publicznie CMWP SDP. Władze UMK nie zgodziły się na udział w realizacji materiału.

Reportaż opowiada historię profesora Aleksandra Nalaskowskiego, pedagoga i nauczyciela akademickiego, który  został ukarany zawieszeniem przez władze Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w prawach nauczyciela akademickiego za krytykę tzw. parad równości wyrażoną w  tygodniku „Sieci”. We wrześniu 2019 roku ówczesne władze toruńskiej uczelni uległy presji dwóch stowarzyszeń walczących o prawa LGBT i wszczęły wobec profesora Aleksandra Nalaskowskiego postępowanie dyscyplinarne za napisanie felietonu pod tytułem „Wędrowni gwałciciele” . Rektor UMK prof. Andrzej Tretyn wycofał się później z tej decyzji, ale po tych wydarzeniach profesor Aleksander Nalaskowski poszedł na emeryturę, choć mógł dalej kształcić kolejne pokolenia pedagogów: magistrów i doktorantów. Sprawa toruńskiego profesora dała asumpt do uchwalenia nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym wprowadzającej „Pakiet Wolności Akademickiej” gwarantujący m.in. prawo do wolności nauczania i wolności słowa z zachowaniem zasad pluralizmu światopoglądowego. Mirosław Rogalski,  dziennikarz i reportażysta z wieloletnim stażem, w swoim reportażu wraca do wydarzeń z 2019 roku i ukazuje w jaki sposób ta historia zmieniła jego życie. Autor przedstawia także prywatne pasje  profesora – stolarstwo i konie. Profesor przez 25 lat był pasjonatem koni i doskonałym jeźdźcem oraz instruktorem jazdy konnej. Ta wielka przygoda została po 27 latach nagle przerwana przez bardzo groźny wypadek i trwałą kontuzję lewej ręki. Profesor był także twórcą pierwszego w Polsce niepublicznego liceum „Laboratorium” w Toruniu, które ukończyło 600 uczniów. Absolwenci szkoły doskonale sobie radzą teraz w świecie nauki i biznesu.

W dokumencie pt.: „Niewizerunkowy” wypowiadają się min.: Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych, Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „Sieci” , redaktor Dorota Kania, redaktor naczelna „Polska Press” , profesor Wojciech Polak, profesor Piotr Petrykowski, prof. Radosław Sojak (jako absolwent liceum Laboratorium), minister Edukacji i Nauki – profesor Ryszard Czarnek, artysta malarz Adam Siałkowski oraz dr Jolanta Hajdasz dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.
Władze UMK nie zgodziły się na udział w realizacji materiału, w imieniu uczelni nie wypowiedziały się ani jej rektor, ani rzecznik prasowy.  Ekipa filmowa nie uzyskała także zgody na filmowanie na terenie uczelni scen z udziałem profesora Aleksandra Nalaskowskiego.

Opinie profesora Aleksandra Nalaskowskiego, wybitnego humanisty i pedagoga dotyczące polskiej rzeczywistości można znaleźć w w jego książce: „Wielkie zatrzymanie. Co się stało z ludźmi” wydanej w 2020 roku. Reportaż został wyprodukowany i wyemitowany przez Telewizję Polską w 550 rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika – patrona toruńskiej uczelni.

Link do publikacji TUTAJ.

Link bezpośredni do reportażu w mediach społecznościowych jest tu:

Media na temat posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu o pozwach TVN przeciwko dziennikarzom

TVP Info: Komisja Kultury i Środków Przekazu o pozwach TVN-u i zamachu na wolność słowa; Wirtualne media: „Możliwość cenzury prewencyjnej. Sakiewicz starł się z posłem KO” , Press: Sejmowa komisji kultury daleka od kultury; Niezależna.pl: Mieszkowski kontra Sakiewicz, ostre starcie w Sejmie; Tysol.pl :„Czy ten cham może nas przestać obrażać?” Onet: „Awantura w Sejmie. „Cham”, „beksy” i sprawdzanie, „kto jest mężczyzną”  – to tylko niektóre tytuły relacji z burzliwych obrad sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, jaka odbyła się  7 lutego b.r. w gmachu Sejmu RP. Spotkanie relacjonowały liczne media, przede wszystkim te ogólnokrajowe. Na kanale TVP INfo na You Tube relacja z posiedzenia komisji już następnego dnia miała ponad 25 tysięcy wyświetleń. 

Tematem posiedzenia były zagrożenia wolności słowa związane z pozwami, jakie składa telewizja TVN przeciwko mediom i dziennikarzom krytykującym jej programy. Do pozwów o naruszenie dóbr osobistych TVN z żądaniem odszkodowania finansowego,  wpłat na cele charytatywne  i publikacji przeprosin w mediach  TVN dołączył ostatnio także żądanie zabezpieczenia  powództwa w postaci zakazu używania przez dziennikarzy i w pozwanych mediach zwrotów typu „TVN manipuluje”, czy „TVN kłamie”, czy „TVN publikuje fake newsy” , co jest przejawem cenzury prewencyjnej.  Zwraca na to uwagę w swoich oświadczeniach CMWP SDP. W posiedzeniu Komisji na zaproszenie organizatorów wzięła udział dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP oraz Michał Jaszewski, doradca prawny SDP.

Relacje z obrad komisji ukazały się w większości mediów relacjonujących newsowe wydarzenia tego dnia, zarówno w branżowych, jak i informacyjnych, a nawet taboidowych. Informacje ukazały sie m.in w w PAP, TVP, telewizji Republika, w Polskim Radiu, i w Radiu Maryja, w portalach i.pl, niezależna.pl, wpolityce.pl, tysol.pl, oraz onet.pl. , na temat.pl, wyborcza.pl, wprost.pl, a także press.pl i wirtualnemedia.pl .

Publikujemy poniżej linki do wybranych relacji z posiedzenia tej Komisji, jakie dostępne są w sieci oraz zamieszczamy link do pełnej relacji video z tego posiedzenia.

Relacja video z posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu jest tu:

Linki do wybranych relacji medialnych z posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu z 7.02.23:

https://www.tvp.info/66096581/czy-tvn-probuje-cenzurowac-media-relacje-dziennikarzy-w-sejmie-podczas-posiedzenia-komisji-kultury-i-srodkow-przekazu

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1532565%2Cmaciej-swirski-krrit-nie-ma-mozliwosci-monitorowania-cenzuralnej-presji-na

https://wyborcza.pl/7,75398,29440822,pis-chce-udowodnic-ze-tvn-neka-procesami-odwaznych-dziennikarzy.html

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/szef-krrit-pozew-tvn-cenzura-prewencyjn-tomasz-sakiewicz-starl-sie-z-poslem-ko

https://www.press.pl/tresc/75081,posiedzenie-sejmowej-komisji-kultury-dalekie-od-kultury

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/burzliwe-obrady-komisji-kultury-i-%C5%9Brodk%C3%B3w-przekazu-tematem-pozwy-tvn-przeciwko-tvp/ar-AA17dItc

https://i.pl/burzliwe-obrady-komisji-kultury-i-srodkow-przekazu-tematem-pozwy-tvn-przeciwko-tvp/ar/c1-17271491

https://wpolityce.pl/media/633419-burzliwe-obrady-komisji-kultury-i-srodkow-przekazu

https://www.tysol.pl/a99101-wideo-czy-ten-cham-moze-nas-przestac-obrazac-awantura-posla-mieszkowskiego-i-tomasza-sakiewicza-na-komisji-sejmowej

https://tvrepublika.pl/W-Sejmie-o-wolnosci-slowa-Sakiewicz-klamstwo-to-klamstwo-po-prostu,144711.html

https://niezalezna.pl/474273-mieszkowski-kontra-sakiewicz-ostre-starcie-w-sejmie-czy-ten-cham-moze-nas-przestac-obrazac

https://www.youtube.com/watch?v=8rpHrJ72NBY

https://www.youtube.com/watch?v=9BUOh_hZm6E

https://www.wprost.pl/polityka/11086912/skandaliczne-sceny-w-sejmie-czy-ten-cham-moze-nas-przestac-obrazac.html

https://wiadomosci.wp.pl/dantejskie-sceny-podczas-sejmowej-komisji-sakiewicz-do-posla-po-zapraszam-przed-sejm-6864072085535328a

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/awantura-w-sejmie-cham-beksy-i-sprawdzanie-kto-jest-mezczyzna/nryrkt9

https://natemat.pl/467489,sakiewicz-do-posla-ko-zapraszam-przed-sejm

https://polityka.se.pl/wiadomosci/draka-w-czasie-sejmowej-komisji-dziennikarz-nazwal-posla-ko-chamem-aa-1v4X-detP-UZT5.html

https://filarybiznesu.pl/sakiewicz-wolnosc-dla-nas-nie-ma-ceny-zobacz-i-udostepnij/a19003

https://gazetaplus.pl/gwiazdor-tvp-wpadl-w-szal-na-komisji-sejmowej-wyzwal-na-walke-posla-opozycji/52828/

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,29442714,awantura-w-sejmie-nie-beczcie-jak-beksy-cholera-jasna-czy.html

https://wiesci24.pl/2023/02/07/knur-kaczynskiego-chcial-pobic-posla-opozycji-sakiewicz-jak-pan-chce-sprawdzic-kto-jest-mezczyzna-zapraszam-przed-sejm/

 

 

Protest CMWP SDP przeciwko pozwaniu red. Tomasza Sakiewicza i „Gazety Polskiej Codziennie” przez TVN

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko kolejnemu naruszeniu zasady wolności słowa przez telewizję TVN S.A. poprzez skierowanie do Sądu pozwu przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej Codziennie” (GPC) i „Gazety Polskiej” (GP) oraz wydawcy tych gazet, spółce Forum S.A. o naruszenie dóbr osobistych TVN poprzez opublikowanie na łamach GPC artykułów o manipulacjach telewizji TVN na temat katastrofy smoleńskiej.  CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej. 

4 grudnia red. Tomasz Sakiewicz udzielił wywiadu TVP INFO, w którym wypowiedział się na temat kontrowersji wokół sposobu relacjonowania okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej przez TVN. Powiedział m.in. (cyt. na podstawie pozwu) : Nie ma tam informacji, że wykluczono wybuch. To jest kolejne kłamstwo. Tak jak wymyślona awantura z pilotami i dowództwem lotniska, którą podał TVN. TVN jest telewizją Putina. Podaje informacje, które chronią Putina w sprawie katastrofy smoleńskiej i dokładnie to robi. On pomaga ukryć prawdę o Smoleńsku od samego początku, nie mając żadnych dowodów, albo mając takie dowody jak ten, z którego nic kompletnie nie wynika, a jeżeli już to to, że trzeba sprawę zbadać. 5 grudnia ub. roku na łamach Gazety Polskiej Codziennie został opublikowany artykuł pt. „Nowa smoleńska manipulacja TVN. Tuż po tym jak Macierewicz chciał antyrosyjskiej uchwały”, a 6 grudnia artykuł pt. „TVN 24 realizuje interes Kremla”.  20 grudnia ub. roku telewizja TVN S.A. skierowała pozew przeciwko redaktorowi Tomaszowi Sakiewiczowi i spółce Forum S.A. o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń.  Chodzi o nakazanie rozpowszechniania „w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie” przez okres 1 roku informacji, że „TVN publikuje fake newsy lub fałszywe informacje”, „TVN publikuje materiały, które są wynikiem manipulacji, albo zawierają przekłamania”, „TVN ukrywa prawdę na temat katastrofy smoleńskiej”, „TVN to stacja, która realizuje interes Kremla”, „TVN broni polityki Władimira Putina i Federacji Rosyjskiej”.

Jest to szczególnie bulwersujące żądanie, które narusza zasadę wolności słowa poprzez żądanie  zakazu używania przez 12 miesięcy określonych sformułowań, krytycznych wobec stacji TVN, do czego pozwany dziennikarz ma prawo, jak każdy obywatel RP i każdy dziennikarz.  W ocenie CMWP SDP pozytywne rozpatrzenie tego pozwu przez Sąd byłoby jednoznacznym przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd uniemożliwiłby  dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, jakimi są publikacje na temat wyjaśniania wszelkich okoliczności największej po II wojnie światowej katastrofy, jaka spotkała Polskę 10 kwietnia 2010 roku. Wyjaśnianie roli mediów w relacjonowaniu przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważną okolicznością i jest w interesie społecznym, by w wolny i niezależny sposób mogły się ukazywać publikacje na ten temat. Pozew spółki TVN przeciwko red. nacz. Tomaszowi Sakiewiczowi łamie tę zasadę w sposób niepodlegający dyskusji. Nie da się tego pozwu pogodzić z poszanowaniem wolności słowa i wolności mediów demokratycznego państwa. Szczególnie bulwersująca jest przy tym hipokryzja telewizji TVN z jaką mamy do czynienia w przypadku tego pozwu, ponieważ stacja ta kreuje się na głównego obrońcę „wolnych i niezależnych mediów”, podczas gdy w rzeczywistości działa w sposób będący zaprzeczeniem ideałów wolnych i niezależnych mediów poprzez próby zablokowania także przyszłej (a więc jeszcze nie istniejącej) krytyki swoich działań i publikacji na swój temat.

Jest to także lekceważenie zasad etyki dziennikarskiej, gdyż środki masowego komunikowania, a w szczególności ogólnokrajowe stacje telewizyjne mają szereg możliwości polemizowania z tezami, z którymi się nie zgadzają, w sposób nie naruszający zasad niezależnego funkcjonowania innych mediów. Jest rzeczą zdumiewającą, że zamiast odpowiedzieć na krytykę w sposób publicystyczny, stacja telewizyjna próbuje wykorzystać sąd do niezgodnego z polskim prawem działania blokującego tą krytykę.

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Jest to już trzecia sprawa tego typu z powództwa telewizji TVN przeciwko dziennikarzom i mediom. CMWP SDP informuje, iż obejmuje także tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 6 lutego 2023 r.

 

CMWP SDP obejmuje monitoringiem kolejną sprawę z powództwa TVN przeciwko dziennikarzom

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko kolejnemu naruszeniu zasady wolności słowa przez TVN S.A. poprzez skierowanie do Sądu pozwu tym razem przeciwko Samuelowi Pereira, redaktorowi naczelnemu TVP INFO  i  nadawcy TVP S.A. za cytowanie wypowiedzi red. Tomasza Sakiewicza na temat kłamstw i manipulacji telewizji TVN o katastrofie smoleńskiej.  Szczególnie bulwersujące jest w tym pozwie żądanie zaniechania przez najbliższy rok rozpowszechniania, w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, informacji o manipulacjach telewizji TVN związanych z tematem katastrofy smoleńskiej, co jest przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej i jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

W pierwszych dniach grudnia ub. roku Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” w programie TVP INFO wypowiedział się na temat sposobów relacjonowania tematu katastrofy smoleńskiej w telewizji TVN, zarzucając temu nadawcy kłamstwa na ten temat.  20 grudnia ub. roku  telewizja TVN S.A. skierowała pozew przeciwko  redaktorowi Samuelowi Pereira i telewizji TVP S.A. o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń. Chodzi „o nakazanie zaniechania rozpowszechniania w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, Pozwanemu 1 (czyli TVP S.A.  – przyp. CMWP SDP) oraz Pozwanemu 2 (red. Samuelowi Pereira, red. nacz. TVP INFO – przyp. CMWP SDP), informacji, że: TVN kłamie; TVN podaje informacje, które chronią Putina; TVN ukrywa prawdę o katastrofie smoleńskiej; publikacje TVN są zmanipulowane na okres 1 roku.

W ocenie CMWP SDP pozytywne rozpatrzenie tego pozwu przez Sąd będzie jednoznacznym przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd uniemożliwi dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, jakimi są publikacje na temat wyjaśniania wszelkich okoliczności największej po II wojnie światowej katastrofy, jaka spotkała Polskę 10 kwietnia 2010 roku. Wyjaśnianie roli mediów w relacjonowaniu przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważną okolicznością i jest w interesie społecznym, by w wolny i niezależny sposób mogły się ukazywać publikacje na ten temat. Pozew spółki TVN przeciwko red. nacz. Samuelowi Pereira i TVP  łamie tę zasadę w sposób niepodlegający dyskusji. Nie da się tego pozwu pogodzić z poszanowaniem wolności słowa i wolności mediów demokratycznego państwa. Szczególnie bulwersująca jest przy tym hipokryzja telewizji TVN z jaką mamy do czynienia w przypadku tego pozwu, ponieważ stacja ta kreuje się na głównego obrońcę „wolnych i niezależnych mediów”, podczas gdy w rzeczywistości działa w sposób będący zaprzeczeniem ideałów wolnych i niezależnych mediów poprzez próby zablokowania także przyszłej (a więc jeszcze nie istniejącej) krytyki swoich działań i publikacji na swój temat.

Jest to także lekceważenie zasad etyki dziennikarskiej, gdyż środki masowego komunikowania, a w szczególności ogólnokrajowe stacje telewizyjne mają szereg możliwości polemizowania z tezami, z którymi się nie zgadzają, w sposób nie naruszający zasad niezależnego funkcjonowania innych mediów. Jest rzeczą zdumiewającą, że zamiast odpowiedzieć na krytykę w sposób publicystyczny, stacja telewizyjna próbuje wykorzystać sąd do niezgodnego z polskim prawem działania blokującego tą krytykę.

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP .

Warszawa,  4 luty 2023 r.

 

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie wszczęcia śledztwa dot. tłumienia krytyki prasowej przez Marszałek Województwa Lubuskiego

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie tłumienia krytyki prasowej przez Marszałek Województwa Lubuskiego na temat afery mobbingowej w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim przez Sąd Okręgowy w Zielonej Górze i apeluje o wsparcie dla dziennikarzy Gazety Lubuskiej, którzy w interesie społecznym odkryli i opisali tę aferę.

W lipcu ub. roku Gazeta Lubuska w kilku artykułach opisała nieakceptowalne praktyki o charakterze mobbingu i molestowania seksualnego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp. Dziennikarze przedstawili także bierność polityków z Platformy Obywatelskiej, którzy pełniąc najważniejsze funkcje we władzach samorządowych w w/w instytucji i mając wiedzę o możliwym przestępstwie, nie podjęli zdecydowanych działań. Początkowo, w odpowiedzi na te publikacje, Elżbieta Polak, Marszałek Województwa w specjalnym piśmie zażądała jedynie, by redakcja „Gazety Lubuskiej” zakończyła współpracę z dziennikarzem, który opisał aferę mobbingu i molestowania w gorzowskim WORD. Pismo przesłane do redakcji było przygotowane przez prawników Urzędu Marszałkowskiego i podpisane przez rzecznika prasowego Zarządu Województwa, Pawła Kozłowskiego. W odpowiedzi na te działania Janusz Życzkowski, red. nacz. Gazety Lubuskiej zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Zielonej Górze o podejrzeniu popełnienia przez Marszałek Województwa Lubuskiego przestępstwa, które polega na utrudnianiu i tłumieniu krytyki prasowej. 1 września 2022 roku Prokuratura Rejonowa w Szamotułach odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie, na co złożył zażalenie red. Janusz Życzkowski wnioskując jednocześnie o to, by tego zażalenia nie rozpatrywał Sąd w Zielonej Górze z uwagi na potencjalny konflikt interesów. 7 grudnia 2022 r.  Sąd w Zielonej Górze odmówił przeniesienia sprawy do innego Sądu i jeszcze tego samego dnia utrzymał w mocy postanowienie Prokuratury z Szamotuł o odmowie wszczęcia śledztwa.

W ocenie CMWP SDP ta decyzja narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która opiera się na niezależności każdej redakcji. Odmowa śledztwa w tej sprawie sankcjonuje bowiem nieformalne metody dyscyplinowania lokalnych mediów przez władze samorządowe, co jest wyjątkowo nagannym zjawiskiem.

Podejmując tę decyzję Sąd Okręgowy w Zielonej Górze zupełnie pominął niezwykle istotny dla wolności słowa fakt, że w tym wypadku podejrzenie tłumienia i utrudniania krytyki prasowej dotyczy spór osób z najwyższych szczebli władzy samorządowej, pełniących jedne z najważniejszych funkcji w Województwie Lubuskim. Osoby takie mają o wiele większy wpływ na wszelkie dziedziny życia publicznego w swoim regionie niż wynika to z prostych kompetencji opisanych w ich zakresach obowiązków. Tym bardziej wiec zobowiązane są do posiadania nieposzlakowanej opinii i wyjaśniania wszystkich okoliczności ujawnianych nieprawidłowości, co powinno wykazać niezależne śledztwo. Tym razem Sąd to niestety uniemożliwia.

Ogromnie ważny jest w tym wypadku także to, że Elżbieta Polak, Marszałek Województwa Lubuskiego, członek partii Platforma Obywatelska dąży do wyciszenia tej sprawy i  – mówiąc kolokwialnie –  do zamknięcia ust dziennikarzom, ponieważ już w sierpniu ub. roku złożyła pozew o naruszenie swoich dóbr osobistych przeciwko dziennikarzom, redakcji Gazety Lubuskiej i wydawnictwu Polska Press. Domaga się w nim nie tylko przeprosin i odszkodowania finansowego, ale także usunięcia ze stron internetowych wszystkich artykułów na ten temat, łącznie z opiniami i dziennikarskimi komentarzami, co samo w sobie jest jednoznacznym naruszeniem zasady wolności słowa. Fakty ujawniane przez Gazetę Lubuską dotyczące skandalicznych praktyk mobbingowych w gorzowskim WORD-dzie, także tych o podłożu seksualnym, są wyjątkowo bulwersujące i opinia publiczna ma prawo wiedzieć, który organ władzy samorządowej nadzoruje tę instytucję i dlaczego mimo obywatelskich sygnałów i zgłaszanych nieprawidłowości Marszałek Województwa nie interweniowała w skuteczny sposób, ani przez długi czas nie udzieliła ofiarom nagannych praktyk wsparcia.

Niezrozumiałym jest przy tym także to, dlaczego Sąd odmawiając wszczęcia śledztwa w sprawie tłumienia krytyki w tej sprawie powołuje się na najprostszą definicję, czym jest „utrudnianie lub tłumienie” krytyki prasowej, przywołując definicję tego terminu z Wielkiego Słownika Języka Polskiego i nie analizując tej sytuacji od strony innych przypadków prawnych znanych z orzecznictwa krajowego i międzynarodowego. Jest to wyjątkowo lekceważące dla dziennikarzy ze względu na funkcje, jakie w demokratycznym państwie pełni wolna i niezależna prasa. Jest to także szczególnie bulwersujące ze względu na interes społeczny, w jakim działała Gazeta Lubuska w tej sprawie. To Gazeta odkryła nieprawidłowości i je ujawniła, a nie powołane do pełnienia nadzoru nad WORD-em organy władzy samorządowej.

Podkreślić należy, iż ze względu na to, że sporna sprawa dotyczy osób z najwyższych szczebli władzy samorządowej w Województwie Lubuskim dziennikarz w swoim wniosku zwracał się z prośbą o zmianę miejsca rozpatrywania zażalenia na odmowę wszczęcia śledztwa przez Prokuraturę w Szamotułach. W tym wypadku nakazywała to także logika działania zastosowana przez wymiar sprawiedliwości. Przypomnijmy fakty – redakcja Gazety Lubuskiej złożyła zawiadomienie o przestępstwie usiłowania tłumienia krytyki prasowej przez Marszałek Województwa do Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze, a ta sprawą przekazała sprawę do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, by rozpatrywała tę sprawę inna niż miejscowa prokuratura. Później Poznań skierował tę sprawę do Prokuratury Rejonowej w Szamotułach, a ta rozpatrzyła odmownie pozew dziennikarzy GL. Zażalenie na tę odmowę rozpatrywał jednak Sąd w Zielonej Górze, który od razu na dwóch rozprawach tego samego dnia rozpatrzył odmownie oba wnioski. Trudno zrozumieć motywację, dlaczego w tak istotnej sprawie dotyczącej tak ważnych z punku widzenia interesów społecznych instytucji, jakimi są władze województwa, nie pozwolono wypowiedzieć się innemu organowi niż sąd miejscowy, którego przedstawiciele mogą mieć wiele nieformalnych kontaktów z przedstawicielami lokalnych władz.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 3 luty 2023 r.

Rosyjski ślad w aferze korupcyjnej „Katargate”? Dyskusja w „Salonie Dziennikarskim” w TVP INFO z udziałem CMWP SDP

Osłabianie Polski, którą Rosja uważa za zagrożenie nr 1, via Bruksela, jest najłatwiejsze. Bo przecież Rosjanie wiedzą, że przynajmniej połowa sceny politycznej opozycyjnej, będzie w ciemno tych sugestii bronić – mówił w „Salonie Dziennikarskim”, wspólnej audycji publicystycznej portalu wPolityce.pl, tygodnika „Idziemy” i Radia Warszawa, transmitowanej w TVP INFO publicysta „Do Rzeczy” Piotr Semka. 21 stycznia b.r. gośćmi redaktora Michała Karnowskiego byli również: mecenas Marek Markiewicz – prawnik, wykładowca akademicki, dr Jolanta Hajdasz – medioznawca z Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz redaktor naczelny „Gazety Gdańskiej” Marek Formela. Pierwszym tematem rozmowy była afera korupcyjna w Parlamencie Europejskim. Prowadzący zapytał mec. Markiewicza, czy PE dysponuje mechanizmami, które pozwolą na wewnętrzne oczyszczenie. Są mechanizmy. Czy pomogą? Nie pomogą. Przypominam sobie wystąpienie prof. Legutki z 23 listopada. Już wówczas mówił o upadku Parlamentu, który nie reprezentuje żadnego demosu, reprezentuje jedną opcję polityczną, nie chcąc nikogo słuchać. A najgorsze, że stracił podstawową cechę demokracji, jaką jest odpowiedzialność wobec wyborców. Jak na niego napadli! Włodzimierz Cimoszewicz mówił: „Jak można tak występować na jubileuszowej sesji?”. Ale teraz jakoś nie usłyszałem wystąpienia pana premiera Cimoszewicza, jaki stan zgnilizny. Bo korupcja to jest zgnilizna, upadek. Może mieć postać łapownictwa, defraudacji, powoływania się na wpływy. Ale to jest zgnilizna – powiedział prawnik.

 

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy red. Karnowski zapytał, czy media zareagowały właściwie. Coraz bardziej utrwaloną mamy w przestrzeni publicznej nazwę „Katargate” i moim zdaniem trzeba już zacząć szukać nowej, żeby istotę tej sprawy zacząć dokładnie oddawać. Kluczowym pytaniem w tym wszystkim jest nie „ile” i „kto”, ale „za co”? Nie wiemy do końca tak naprawdę, za co te miliony łapówek płynęły w stronę niektórych parlamentarzystów czy urzędników europejskich. Póki co nie ma logiki w tym wszystkim, między sumami, które zostały przekazane, a potencjalną korzyścią, jaką mieli uzyskać  obdarowani — oceniła dr Jolanta Hajdasz. Pytanie tylko, kiedy i jak to odkryjemy. Media zachodnie nam w tym nie pomogą. Widzimy, że rodzaj opisu rzeczywistości, całej tej sytuacji, z którą mamy do czynienia, polega na tym, że rano ktoś tam przyszedł, coś tam zeznał, kogoś zaaresztował, jeden współpracuje z organami ścigania, inny nie. Opinia publiczna wie, że były wielkie łapówki, że to jest naganne. Ale za co i kto tak naprawdę płacił? A to są pytania, na które media powinny oczekiwać odpowiedzi — dodała Jolanta Hajdasz.

Cała audycja jest TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. Jerzego Jachowicza za felieton

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu przez Sąd Okręgowy Warszawa Praga redaktora Jerzego Jachowicza, publicysty tygodnika „Sieci” i portalu wPolityce.pl za słowa użyte w felietonie. Dziennikarz ma zapłacić trzy tysiące złotych tzw. nawiązki na cel charytatywny oraz ponieść koszty wydatków poniesionych przez oskarżyciela.  Wyrok jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem w/opisanej sprawy.

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie 20 stycznia br. uznał red. Jerzego Jachowicza winnym rzekomego pomówienia prokuratora Dariusza Korneluka przez to, że w publicystycznym felietonie opublikowanym na kanale YouTube dla portalu wPolityce.pl w 1 czerwca 2017 r. dziennikarz, przedstawiając polityczny kontekst powstania organizacji prokuratorów „Lex Super Omnia” m.in. krytycznie ocenił niektóre działania  w/w prokuratora w czasie, gdy pełnił on funkcję Prokuratora Apelacyjnego w Warszawie. Redaktor Jerzy Jachowicz w swoim felietonie użył sformułowania, iż prokurator Dariusz Korneluk „preparował” wnioski o uchylenie immunitetu posłom Antoniemu Macierewiczowi i Mariuszowi Kamińskiemu, czym miał go narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu prokuratora.  Za to dziennikarz został skazany z art. 212 kk.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, której podstawą jest zawsze swoboda wypowiedzi dziennikarza. Ponad to wyrok ten ma charakter cenzury, gdyż jego konsekwencją jest już usunięcie z przestrzeni internetowej inkryminowanego felietonu, przez co uniemożliwia się dotarcie z ważnymi treściami do odbiorców mediów, co jest w szeroko pojętym interesie społecznym. Przez to odbiorcy mediów nie mogą zapoznać się z argumentacją ani faktami przytaczanymi przez red. Jerzego Jachowicza, co w oczywisty sposób narusza ich prawa obywatelskie.

CMWP SDP przypomina, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. Ponadto zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące (sprawa Prager i Oberschlick przeciwko Austrii, skarga nr 11662/85).

CMWP stoi przy tym na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku kara dla redaktora Jerzego Jachowicza stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red Jachowicza, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki upolitycznienia zawodów prawniczych oraz jego  społecznych skutków. Skazanie red. Jerzego Jachowicza powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie negatywnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą publicysty, której istotą jest m.in. odwaga w poruszaniu trudnych, a nawet kontrowersyjnych tematów oraz ocena faktów, osób i ich działalności. Warto przy tym podkreślić, iż jest rzeczą powszechnie znaną, iż działalność Stowarzyszenia Lex Super Omnia wywołuje społeczne emocje, więc tym bardziej w interesie społecznym dziennikarze mają prawo wyrażać publicznie różne poglądy i opinie na jego temat.

CMWP SDP podkreśla przy tym stanowczo, iż wypowiedź redaktora Jerzego Jachowicza spełnia wszystkie kryteria jednego z publicystycznych gatunków dziennikarskiej wypowiedzi, jaką jest felieton Z definicji ma on charakter subiektywny, wyraża zawsze punkt widzenia autora, który porusza i komentuje aktualne tematy społeczne zwracając także uwagę na negatywne (w jego ocenie) zjawiska w życiu codziennym. Jest rzeczą zdumiewającą i wyjątkowo bulwersującą, gdy w państwie prawa dziennikarz zostaje karnie skazany za opinie, które głosi zgodnie z zasadami profesjonalizmu i etyki zawodowej.  Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor  CMWP SDP

Warszawa 31 stycznia 2023