Jest zgoda UOKiK na zakup Interii przez Polsat

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgodził się na na kupno Grupy Interia przez Telewizję Polsat od Grupy Bauer Media.

 

Cyfrowy Polsat o uzyskaniu zgody poinformował w komunikacie giełdowym. Zapowiedział, że „zamknięcie transakcji, zgodnie z postanowieniami umowy przedwstępnej, oczekiwane jest w lipcu 2020 roku”.

 

Umowę przedwstępną tej transakcji zawarto pod koniec kwietnia. Cenę zakupu Interii ustalono na 422 mln zł.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl

Spotkanie z malarzem Wiesławem Łosiem. ZAPOWIEDŹ

Istotą jego twórczości jest ukazywanie obecności Boga w życiu zwykłego człowieka. Na spotkanie z malarzem Wiesławem Łosiem zaprasza 7 lipca na portalu sdp.pl Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, redaktor naczelny Radia Wnet, w ramach cyklu „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom”.  Premiera o godz. 18.   

 

Przewodnikami duchowymi dla Wiesława Łosia są Adam Chmielowski, krakowski malarz, który porzucił pędzle i sztalugę dla ubogich i stał się Bratem Albert oraz Kiko Argüello, założyciel Drogi Neokatechumenalnej. Sztuki malowania nauczył się sam, nie skończył żadnej szkoły artystycznej. Talent ujawnił się dość późno. Przełomem była choroba żony, którą się teraz opiekuje. W jej portretach starał się wyrazić kolejne stadia cierpienia i relacji z Bogiem.

 

Łoś w twarzach bohaterów swoich obrazów, szuka historii, tajemnicy, głębi duchowej. Portretuje m.in. osoby doświadczone przez los, niepełnosprawnych, chorych, ludzi żyjących na marginesie społeczeństwa.

 

Moje obrazy są inspirowane przez miłość i tajemne poznanie. Zawdzięczam je Duchowi Świętemu. Pragnę tylko rzucić nieco światła, aby każdy mógł z nich czerpać według swego pragnienia i stanu swej duszy – mówił artysta w „Gościu Niedzielnym”.

 

Cykl imprez „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura w sieci”, którego celem jest wsparcie upowszechniania dorobku kultury w internecie w czasie pandemii koronawirusa.

 

 

„Wiadomości” liderem programów informacyjnych

Najchętniej oglądanym serwisem informacyjnym w czerwcu były „Wiadomości” TVP.  Program, w porównaniu do tego samego miesiąca ubiegłego roku, zyskał 30,08 proc. widzów i wyprzedził „Fakty” TVN.

 

„Wiadomości” w TVP1 i TVP Info w czerwcu 2020 roku gromadziły przed ekranami średnio 2,58 mln osób – wynika z danych Nielsen Audience Measurement.

 

Na drugie miejsce spadły „Fakty” TVN i TVN24 BiS, których widownia zwiększyła się tylko o 11,23 proc. do 2,48 mln oglądających. Na trzeciej pozycji, po spadku z drugiej, znalazł się „Teleexpress”. Oglądalność tego programu w Jedynce i TVP Info wzrosła o 8,17 proc. i w czerwcu wyniosła 2,22 mln osób.

 

Kolejne miejsca zajęły „Wydarzenia” Polsatu i Polsatu News z widownią na poziomie 1,61 mln osób (spadek o 3,97 proc.) oraz „Panorama” TVP2 i TVP Info  –  1,32 mln oglądających (wzrost o 18,16 proc.). Maral Gel site http://maral-gel.com/FR

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl

 

„Express Wieczorny” powraca jako dodatek do „Gazety Polskiej Codziennie”

Słynna warszawska popołudniówka – „Express Wieczorny” – wraca na rynek. Będzie dodatkiem do „Gazety Polskiej Codziennie” poświęconym sprawom stolicy i Mazowsza.

 

W piątek, 3 lipca w Warszawie i kilku największych miastach polski zostanie bezpłatnie rozdanych milion egzemplarzy „Expressu Wieczornego”. W numerze m.in. o tym jak żyje Warszawa pod rządami Rafała Trzaskowskiego oraz słynne rubryki „Spacerkiem po Warszawie” i „Podsłuchane jednym uchem”.

 

W kolejnych tygodniach „EW” będzie się ukazywał co piątek jako dodatek do „GPC”. Znajdzie w nim głównie materiały związane z Warszawą i Mazowszem.

 

„Express Wieczorny” wydawany był w Warszawie w latach 1946 – 1999.

 

jka, źródło: Niezależna.pl

Woda ma smak – rozmowa z KS. ROMANEM SIKONIEM laureatem Nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego

Kiedy byliśmy w obozie dla uchodźców w Ugandzie, ludzie których tam spotkaliśmy mówili: to nie Bóg jest odpowiedzialny za nasz los, ale ludzka zachłanność na władzę i pieniądze. Ci ludzie nie oskarżają Pana Boga, chociaż widzieli najstraszniejsze rzeczy – mówi ks. Roman Sikoń, salezjanin, który z Michałem Królem otrzymał Nagrodę im. Kazimierza Dziewanowskiego za filmy „Artur Afryka” i „Pokój mój Wam daję”. Wyróżnienie to jest przyznawana za publikacje o problemach i wydarzeniach na świecie.

 

Proszę księdza, czy woda ma smak?

 

Ma, szczególnie kiedy człowiekowi bardzo chce się pić, a wody brakuje. W Afryce, żeby ugasić pragnienie, czasem trzeba wykopać dziurę o głębokości dwóch, trzech metrów w wyschniętym korycie rzeki okresowej. Jeżeli trafi się na źródło, wyciąga się wiadrami wodę o kolorze kawy z mlekiem. Najpierw ludzie dają pić swoim zwierzętom, kozom, owcom, wielbłądom, a dopiero później sami gaszą pragnienie. Wtedy niegazowana, zwyczajna woda ma wielki smak.

 

Widział ksiądz takie sceny w Republice Środkowoafrykańskiej podczas kręcenia z Michałem Królem filmu „Artur Afryka”?

 

Taką scenę widziałem kiedy pracowałem, kiedy byłem wolontariuszem na północy Kenii. Podczas robienia zdjęć do filmy widziałem już bardziej optymistyczne sceny, bo ks. Artur Bartol wybudował w Czadzie i w Republice Środkowoafrykańskiej już ponad 30 studni, w których woda jest przejrzysta. Często studnie powstają przy kaplicach. Ma to dodatkowe, symboliczne znaczenie, że woda daje nie tylko życie codzienne, ale przede wszystkim życie wieczne.

 

W filmie można zobaczyć, że ważnym, codziennym obowiązkiem dzieci Republice Środkowoafrykańskiej jest zdobycie wody dla rodziny.

 

W Republice Środkowoafrykańskiej obowiązkiem dzieci jest zdobywanie wody dla rodziny. Rano, wieczorem, jak tylko nie są w szkole albo nie mają lekcji, można m.in. w stolicy kraju Bangi obserwować karawany dzieci z żółtymi bańkami na wodę na wózkach czy też niesionych na głowach albo w rękach. W poszukiwaniu wody pokonują czasem nawet kilka kilometrów. Pokazaliśmy to w filmie, żeby przedstawić miejscowe realia życia. Tam w okolicy jest wodociąg, ale on nie działa na wysokości, na której znajduje się miasto. Wieczorem, kiedy robi się ciemno, po ulicach Bangi chodzą chłopcy, mają w butelkach naftę i po francusku krzyczą głośno „petrole”. Ludzie, którym brakuje nafty do oświetlenia domów, za kilka groszy kupują od nich surowiec. W ten sposób dzieci zarabiają na przybory szkolne. Tak wygląda życie dzieci w tym kraju.

 

Problemy z wodą, z naftą, z elektrycznością to nie jedyne zagrożenia, z jakimi można się spotkać w Republice Środkowoafrykańskiej, czasem dochodzi też do zbrojnych starć w trwającej od 2012 r. wojnie domowej. Mimo niebezpieczeństwa ks. Artur i inni misjonarze odwiedzają swoich parafian niosąc im sakramenty święte i Dobrą Nowinę.

 

Sami tego doświadczaliśmy, kiedy byliśmy w Republice Środkowoafrykańskiej w czasie Wielkanocy. W noc poprzedzającą Niedzielę Wielkanocną trwały strzelaniny. Grupy muzułmańskie, które władze chciały rozbroić, zaatakowały pałac prezydencki w Bangi. Byliśmy umówieni na świąteczny obiad z polskimi żołnierzami, którzy stacjonują w tym kraju w ramach kontyngentu Unii Europejskiej, ale zabroniono im opuszczać koszary wojsk Unii Europejskiej. A my z samego rana wsiedliśmy w samochód z ks. Arturem i jeździliśmy po ulicach Banki od kaplicy do kaplicy. Tak wygląda życie misjonarza w tym kraju. Ale nie tylko tam, wszędzie gdzie jest niebezpiecznie.

 

Czy mieszkańcy Republice Środkowoafrykańskiej doświadczając tylu nieszczęść i problemów nie zadają sobie pytania, czy Bóg istnieje?

 

Często w filmach, które realizujemy spotykamy się z ekstremalnymi sytuacjami i potwornymi nieszczęściami, które dotykają ludzi. Zadawałem pytanie, które pan mi zadał cierpiącym, prześladowanym i borykającym się z nieszczęściami, ale oni sobie go nie zadają. Pytanie, czy Bóg istnieje i odpowiada za cierpienie ludzi musiało powstać w europejskiej filozofii, ale to raczej nie była filozofia chrześcijańska. Kiedy byliśmy w obozie dla uchodźców na północy Ugandy, ludzie, których tam spotkaliśmy wyraźnie mówili: to nie Bóg jest odpowiedzialny za nasz los, ale ludzka zachłanność na władzę i pieniądze. Ci ludzie nie oskarżają Pana Boga, chociaż widzieli najstraszniejsze rzeczy, jakie możemy sobie wyobrazić, gwałty, śmierć, masowe mordy, bo i takie świadectwa zebraliśmy w kolejnym filmie, nad którym obecnie pracujemy. Bóg jest źródłem dobra i życia, a nie zniszczenia i śmierci. W nim jesteśmy, poruszamy się i żyjemy.

 

Dlaczego mimo trudnych warunków życia ludzie w Republice Środkowoafrykańskiej lgną do Kościoła katolickiego?

 

Kościół jest dla nich oazą, jest też miejscem schronienia. Na tyle, na ile może niesie im cywilizację. To nie jest narzucona siłą cywilizacja, ale głoszenie prawd Wiary oraz edukacja prowadzona przez miejscowych nauczycieli. Musimy sobie zdać sprawę z tego, o czym nie miałem wiedzy przed tym, jak pierwszy raz 20 lat temu, jeszcze jako wolontariusz salezjański pojechałem na misje do Afryki.

 

Co ksiądz ma na myśli?

 

Rdzeniem Kościoła w Afryce są miejscowi duchowni, Afrykańczycy, a nie biali misjonarze np. z Polski. Oczywiście oni też tam są i pracują, co widać chociażby na naszych filmach. Przykładem jest wielki fundament naszego Kościoła i owoc dynamicznie rozwijającej się wiary w Afryce kard. Robert Sarah. I dzisiaj dla nas, dla Kościoła, w Europie i w Polsce.

 

Ks. Artur Bartol podkreśla w filmie, że to co robi w Afryce opiera się na charyzmacie św. Jana Bosko (1815-1881). Na czym on polega?

 

Św. Jan Bosko lubił powtarzać: pozwólcie ptakom śpiewać i czyńcie dobro z uśmiechem na twarzy. Podkreślał, że głównym zadaniem jest głoszenie Jezusa Chrystusa i przyprowadzenie każdego człowieka, nie tylko biednego do Chrystusa. Bo człowieka nie dotyka tylko bieda materialna, ale również duchowa. My, czyli salezjanie, pracujemy podobnie, jak św. Jan Bosko. Promował edukację, uczył zawodu, z jego inicjatywy powstały pierwsze szkoły zawodowe na świecie. Zakładamy szkoły zawodowe w Republice Środkowoafrykańskiej i w Afryce. Robimy to, żeby nauczyć ludzi potrzebnych zawodów i doprowadzić ich do prawdziwego źródła godności człowieka, czyli do Jezusa Chrystusa. Możemy dać drugiemu człowiekowi wiele, możemy zaoferować mu dostanie życie, ale jeżeli on nie będzie wiedział, że jest dzieckiem Bożym, wtedy nie pociągniemy go ku górze. Chrystus umarł na Krzyżu i zmartwychwstał za każdego człowieka, za żyjących w Afryce, w Azji i w Europie.

 

Czy taka wiedza daje coś człowiekowi w codziennym życiu?

 

Sens życia. Człowiek może funkcjonować bez świadomości, że jest dzieckiem Bożym, ale nie będzie to pełne życie. Będzie żył w stresie i depresji. Nasi bracia i siostry żyjące w Europie czy w innych krajach cywilizacji zachodniej, odchodząc od Chrystusa mimo wielkiego dobrobytu przeżywają smutek, depresję, poczucie bezsensu życia.

 

Na czym ksiądz opiera swój dziennikarski warsztat filmowy?

 

On się rozwijał bardzo powoli. Zaczynałem od prostych kursów fotograficznych i  filmowych. Potem pracowałem z moimi przyjaciółmi w Telewizji Kraków, m.in. z szefem TVP Kraków ś.p. Janem Rojkiem czy z operatorem Robertem Pęcakiem. Mój warsztat filmowy opiera się nie na jakiejś szkole dziennikarskiej, ale na dziennikarskiej praktyce, szkole życia. Uczyłem się w praktyce pracując z dziennikarzami, obserwowałem ich, wymienialiśmy się myślami, poglądami. Oni mi mówili, jak powinien wyglądać reportaż filmowy, wyjaśniali, jak nakręcić dokument. Myślę, że to była najlepsza szkoła dla mnie. Moje kształcenie odbywało się tak, jak w dawnych czasach, kiedy rzemieślnik szkolił powoli swojego ucznia na czeladnika, a później on stawał się mistrzem i kształcił innych. Tak było i w moim przypadku, też zacząłem szkolić uczniów. Chyba największym owocem mojej pracy jest Michał Król, który już sam robi wspaniałe filmy albo razem je robimy.

 

Co jest najważniejsze dla księdza w pracy filmowej?

 

Najważniejszy jest Jezus Chrystus, to imię, w którym mamy zbawienie oraz głoszenie Ewangelii przez Prawdę. Chrystus mówi: Jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Prawdziwy dziennikarz zawsze pokazuje Prawdę. Nie jest propagandystą. W moich filmach czy robionych z Michałem Królem to nie my opowiadamy historie, prawdę o tym, co ich spotkało w życiu przekazują nasi rozmówcy. Mają możliwość powiedzenia tego, co chcą. Szczególnie to odczułem, kiedy odwiedziliśmy w 2019 r.  obóz uchodźców na północy Ugandy w Palabek. Przez tydzień przeprowadziliśmy wywiady z około 50 młodych ludzi ze szkoły salezjańskiej. Daliśmy im się wygadać o tym, co przeżyli. Między sobą nie mówili o tragedii i horrorze, które ich dotknęły. Ale przed kamerą mogli powiedzieć wszystko i proszę sobie wyobrazić, że nikt z nich nie oskarżał Pana Boga. Pytałem ich o największe życiowe marzenie.

 

Co mówili?

 

Zaskoczyło mnie, że ani jedna osoba nie powiedziała, że chce wyjechać do Europy. Wszyscy pragnęli wrócić do domu, do Sudanu południowego. Tylko jedna osoba, która nie brała udziału w wywiadzie, pytała mnie, jak można się dostać do Europy.

 

Rozmawiał TOP, fot. Adam Jankowski

 


 

Ks. Roman Sikoń SDB

Rocznik 1976 r., absolwent historii na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Wolontariusz Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego w Krakowie, był na misjach w Kenii i w Tanzanii. W zgromadzeniu salezjańskim od 2006 r., święcenia kapłańskie przyjął w 2013 r. Kręceniem filmów zajmuje się od 2008 r. Członek SDP od 2009 r. Filmy jego autorstwa były emitowane m. in. w TVP1, TVP Kraków, TV Trwam, TV Religia oraz w ogólnoświatowej amerykańskiej telewizji katolickiej EWTN.

Nowe audycje latem w radiowej Dwójce

Program 2 Polskiego Radia na czas wakacji przygotował kilka nowych, autorskich cykli. Rozgłośnia m.in. zaprosiła do grona autorów audycji muzycznych i o tematyce okołomuzycznej trzech „Panów M” – Waldemara Malickiego, Piotra Metza i Roberta Mazurka.

 

Wszyscy trzej będą się pojawiać w Dwójce regularnie –  w soboty Malicki o godz. 10 („Upiór w eterze – Waldemar Malicki Show”), a Mazurek o 12  („Mazurek słucha”), natomiast Metz („Nocna strefa”) we wtorki od 22  do pierwszej w nocy. Będą prezentować nagrania z kręgu swoich fascynacji lub rozmawiać z zaproszonymi gośćmi o ich muzycznych pasjach.

 

Codziennie o godzinie 13  pojawi się jeszcze jedna nowa propozycja dla wielbicieli muzyki, którym swoje ulubione nagrania „Z prywatnej kolekcji” ujawniać będą ich właściciele – znani ludzie kultury.

 

Po czasie pandemii powraca natomiast publicystyczna audycja „Dwójka na miejscu” z formułą dostosowaną do sytuacji panującej w kraju. Pierwsze wizyty dziennikarzy Dwójki w Sejnach (emisja na antenie 4 lipca), Opolu (11 lipca) i Białowieży (18 lipca) wypełnią efekty reporterskiej pracy, nagrania, także wideo, rozmowy, relacje i mini reportaże, które przybliżą słuchaczom i internautom odwiedzane miejscowości i życie ich mieszkańców. Każda audycja zakończy się koncertem artystów związanych z danym miejscem. Ekipa „Dwójki na miejscu” zaprasza w każdą sobotę od godziny 15 do 17.

 

opr. jka, źródło: Polskie Radio

Radio Wnet rozpoczyna nadawanie we Wrocławiu

Od 1 lipca Radia Wnet można słuchać we Wrocławiu na częstotliwości 96,8 FM.

 

Rozgłośnia 25 maja obchodziła swoje 11. urodziny, zaczynała jako radio internetowe. Od listopada 2018 roku Radio Wnet nadaje program w Warszawie, na częstotliwości 87,8  FM, oraz w  Krakowie 95, 2 FM, a od 1 lipca 2020 roku we Wrocławiu na 96,8 FM.

 

Stacja otrzymała też koncesję na nadawanie w Białymstoku, Szczecinie, Lublinie, Łodzi i Bydgoszczy.

 

jka

 

Nie żyje Tomasz Grzelewski rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej

Zmarł Tomasz Grzelewski, wieloletni dziennikarz telewizyjny, a ostatnio rzecznik prasowy Państwowej Komisji Wyborczej.

 

Informacja o śmierci Grzelewskiego, którą w środę rano podała na Twitterze Agata Adamek z TVN24, zaskoczyła wielu dziennikarzy. Jeszcze w niedzielę i poniedziałek prowadził on konferencje prasowe Państwowej Komisji Wyborczej.

 

Pracę w Krajowym Biurze Wyborczym Tomasz Grzelewski rozpoczął na początku tego roku. Wcześniej przez 14 lat związany był z Superstacją, w swojej karierze zawodowej związany był też z Polsatem i TVN.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl, fot. YouTube/PKW

 

 

 

 

Katarzyna Borowiecka wraca do Trójki

Katarzyna Borowiecka i jej program „ABC Kultury” znów pojawią się na antenie Programu 3 Polskiego Radia.

 

Dziennikarka pożegnała się z rozgłośnią w maju po zamieszaniu związanym z unieważnieniem notowania Listy Przebojów Trójki wygranej przez piosenkę Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”.

 

Katarzynę Borowiecka wraca z audycją  „ABC Popkultury” już w lipcu. Program będzie nadawany w każdą niedzielę w godz. 13 – 14.

 

Dziennikarka z Trójką związana jest od 2007 r., zajmuje się tematyką kulturalną.

 

Nowy dyrektor Programu 3 Polskiego Radia Jakub Strzyczkowski w wywiadzie dla portalu sdp.pl zapowiedział, że najbliższym czasie będzie „zaskakiwał dobrymi wiadomościami o niespodziankach antenowych w Trójce”.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl, fot. YouTube/Polskie Radio

Był jak prezes korporacji – rozmowa z RAFAŁEM GEREMKIEM, laureatem Nagrody im. Janusza Kurtyki

Historia gen. Maczka jest opowieścią o charakterze uniwersalnym, ponieważ mówi o dążeniu do wolności wbrew wszelkim okolicznościom – mówi reżyser i scenarzysta filmu „Niepokonany. Opowieść o generale Stanisławie Maczku” Rafał Geremek, laureat Nagrody im. Janusza Kurtyki przyznawanej za publikacje o tematyce historycznej.

 

Co sprawiło, że zainteresowałeś się historią twórcy i dowódcy 1. Dywizji Pancernej? Czy może to, że należy do nielicznych dowódców, który nie przegrał żadnej bitwy?

 

Generał Stanisław Maczek myślał w sposób nowatorski już w czasach studenckich. Na uniwersytecie wywołał swego rodzaju skandal, bo pisząc pracę o barokowym myślicielu Sebastianie Petrycym wywrócił do góry nogami tezy uznanych profesorów. W wojnie polsko-ukraińskiej zabłysnął chytrą taktyką, z  jednej strony pozorując atak na nieprzyjaciela, a z drugiej okrążając go.
Podczas II wojny światowej, w walkach we Francji, Belgii i Holandii zwycięstwa 1. Dywizji Pancernej były możliwe dzięki jego niezwykłym strategicznym umiejętnościom. Maczek oskrzydlał miasta wypychając z nich wroga i w ten sposób uratował wiele wspaniałych zabytków w belgijskiej Flandrii oraz Holandii. Dlatego właśnie kult polskiego generała jest ciągle żywy na szlaku działań 1. Dywizji Pancernej. To był człowiek, który wykraczał myśleniem w dowodzeniu poza swoją epokę. Kiedy inni dowódcy rzucali żołnierzy wprost pod ogień wroga, gen. Maczek używał bardziej „inteligentnych“ metod. Jeden z badaczy powiedział mi, że Maczek jako dowódca był takim CEO, działał jak prezes zarządu w korporacji, który delegował władzę do niższych rangą menedżerów. A ci – oficerowie niższego szczebla – często lepiej wiedzą, jak wykonać zadanie bez zbędnych strat. Świetnie dobierał ludzi i ufał im.

 

Co chcesz przekazać widzom swoją filmową opowieścią o gen. Maczku?

 

Zawsze trzeba walczyć zawsze do końca i nigdy nie tracić wiary w zwycięstwo. Stanisław Maczek na początku wojny wziął udział w dwóch przegranych kampaniach, potem na poligonach w Anglii i Szkocji dokonał rzeczy niesamowitej szkoląc prostych chłopaków, którzy w większości nie wiedzieli, jak wygląda samochód, a co dopiero czołg. I stworzył formację, która siała postrach w szeregach armii wroga i była świetnie oceniana przez alianckich dowódców.

 

Czy Twój film może zainteresować widzów na zachodzie Europy i w interesujący sposób opowiedzieć im o naszym wkładzie w zwycięstwo nad Niemcami?

 

Istnieje na kanale You Tube angielskojęzyczna wersja filmu, dokument ma także wersję w języku niderlandzkim i francuskim. Planowaliśmy pokazy w Edynburgu, Londynie, Paryżu, mieliśmy prezentować film na czterech pokazach we Flandrii, a także w Bredzie, gdzie właśnie powstał Memoriał im. gen. Stanisława Maczka. Ale owe plany pokrzyżował wybuch pandemii. Mamy sporo pozytywnych komentarzy od użytkowników z Holandii, Wielkiej Brytanii i USA. Historia gen. Maczka jest opowieścią o charakterze uniwersalnym, ponieważ mówi o dążeniu do wolności wbrew wszelkim okolicznościom.

 

Od czego zaczynasz pracę nad filmem? Od rozmów ze świadkami, których już pozostało niewielu, od przeglądania kronik filmowych, czy też od szukania i poznawania relacji z tamtych czasów?

 

Moim wspaniałym znaleziskiem były fałszywe paszporty generała, który przebijając się do Francji w 1940 r, a później do Wielkiej Brytanii używał nazwisk:
Tłumaczek, Kamiński i Karpiński. O tym nie wiedzieli nawet wnikliwi badacze historii 1. Dywizji Pancernej. Znaleźliśmy owe paszporty w starym kartonie ze zdjęciami, jakie prof. Andrzej Maczek, syn generała odziedziczył po swoim ojcu. Ale rzeczywiście najważniejsze było szybkie dotarcie do żyjących jeszcze żołnierzy 1. Dywizji Pancernej. Było ich zaledwie kilku. Niestety, w tym roku pożegnaliśmy obu żołnierzy wypowiadających się w filmie – majora Mariana Słowińskiego i kapitana Edmunda Semraua. Ten ostatni jesienią był obecny na premierowym pokazie w Muzeum Powstania Warszawskiego. Najtrudniejsze jest zawsze znalezienie pewnego pomysłu – wytrychu według którego budujemy narrację filmu. Różne okresy życia generała podsumowałem zasadami, jakimi kierował się Stanisław Maczek. To bardzo uporządkowało opowieść. Wielu rzeczy w filmie nie zostało powiedzianych, bo w godzinnym filmie nie ma miejsca na szczegółową opowieść o wszystkich epizodach życia generała. Uważam, że warto w dokumencie pokazać, jak wyglądają współczesne miejsca związane z bohaterem filmu, dlatego z kamerą odwiedziliśmy wioski i miasteczka, które zdobywał Maczek i jego żołnierze.

 

Które z tych miejsc zrobiło na Tobie największe wrażenie?

 

Chyba Felsztyn, dziś wieś Skielowska w obwodzie lwowskim. Maczek jako podporucznik zajął tę miejscowość, nad którą znajduje się wspaniały kościół obronny pod wezwaniem św. Marcina z XVI wieku. Na szczycie pod attyką kościoła znajduje się płaskorzeźba polskiego orła, którą ktoś chciał zetrzeć, ale mu się nie udało. Ta świątynia wraz z wieżą i rzeźbami rodziny fundatorów robi niesamowite wrażenie. W miasteczku Szczerzec do dzisiaj można podziwiać kameralny polski kościółek, w którym obejrzeć można księgę parafialną z wpisem o chrzcie Stanisława Maczka. Tamtejszy ksiądz prowadzi tam szkółkę niedzielną, do której uczęszcza 80 polskich dzieci, także Ukraińcy przyprowadzają swoje pociechy, aby nauczyły się polskiego.

Miasto mocno podupadło, ale czuć w nim tego ducha wielokulturowej Galicji do której tęsknił generał. Na Zachodzie cała wojenna droga 1. Dywizji Pancernej jest naznaczona polskimi akcentami. Najczęściej przewija sie motyw „polskiej“ Matki Boskiej. Kilka dni temu lewaccy barbarzyńcy sprofanowali zabytkową kapliczkę Czarnej Madonny w Bredzie, co oburzyło Polonię i Holendrów.

 

Jakie ma dla Ciebie znaczenie Nagrody SDP im. Janusza Kurtyki?

 

Przede wszystkim to nie tylko nagroda dla mnie, ale dla całego zespołu, który tworzył film. Oprócz moich współpracowników aktywnie pracowało przy powstaniu dokumentu kilku pracowników Muzeum Historii Polski, które było producentem filmu. Korzystałem także z pomocy wielkiej rodziny przyjaciół i pasjonatów historii 1. Dywizji Pancernej, którzy rozsiani są po całej Europie. Kluczowa była decyzja o powstaniu filmu, którą zawdzięczam MHP.

 

Nad czym teraz pracujesz?

 

Skończyłem właśnie film dokumentalny „Żołnierze Generała Maczka”, który jest niejako rewersem „Niepokonanego”. To opowieść o 1. Dywizji Pancernej przez pryzmat zwykłych żołnierzy. Chodziło mi o pancerniaków, których świat często zawężał się do oglądania wojny przez wizjer w czołgu. Ale oni przeżyli i widzieli to, co często umyka oficjalnej historiografii, dzięki ich odwadze wiemy więcej o heroizmie tamtego pokolenia. Oprócz majora Mariana Słowińskiego i kapitana Edmunda Semraua, których zdążyliśmy nagrać, pokazujemy losy porucznika Alojzego Jedamskiego, żołnierza z Pomorza przymusowo wcielonego do Wehrmachtu. Porucznik Jedamski szczegółowo opowiada w filmie, jak zdezerterował wraz z kolegą i przedarł się na stronę aliancką, do śpiących żołnierzy brytyjskich, których musieli dobudzać, aby im się poddać. Porucznik Alojzy Jedamski ma 95 lat i jest ciągle aktywnym zawodowo rolnikiem; sam orze swoje pole, bo uważa, że nikt nie zrobi tego tak dobrze jak on. W filmie pokazujemy także losy nieżyjącego od dawna porucznika Mariana Plichty, żołnierza odznaczonego orderem Virtuti Militari, o którego pamięć dbają jego córka i zięć. To oni odkryli i przekazali ważne dokumenty dotyczące jego drogi wojennej. Okazało się, że porucznik Plichta po ucieczce z Francji podbitej przez Niemców na dwa lata trafił do obozu francuskiego w Maroku. Ucieczka generała Maczka z Francji przez Afrykę do Wielkiej Brytanii wyglądała brawurowo, ale wielu naszych żołnierzy zginęło usiłując przedostać się do wolnego świata. Musimy o nich wszystkich pamiętać, bo owa pamięć to ważna część naszej polskiej tożsamości.

 

Rozmawiał TOP, fot. Adam Jankowski

 


 

Rafał Geremek

 

Dziennikarz, publicysta, pisarz, autor filmów dokumentalnych.  Publikował m.in. we „Wprost” i „Newsweeku”. Jest m.in.  autorem książki „Ziemia zwana obiecaną. Opowieści o żydowskiej Łodzi”.

 

 

Ogłoszenie wyników wyborów oglądało ponad 9,5 mln widzów

Ogłoszenie sondażowych wyników wyborów prezydenckich w niedzielny wieczór śledziło ponad 9,5 mln osób. Najwięcej w TVP Info.

 

Moment podania wyników badania exit poll zrealizowanego przez Ipsos w niedzielę o godz. 21 transmitowało na żywo 11 kanałów. Łączna widownia tego wydarzenia wyniosła 9,55 mln osób – wynika z danych Nielsen Audience Measurement, podanych przez portal Wirtualnemedia.pl

 

Najwięcej widzów – 2,15 mln –  zgromadziło TVP Info. Na drugim miejscu,  z 1,92 mln oglądających,  była TVP1,  a  na trzecim TVN24.Ten ostatni kanał zgromadził 1,86 mln widzów. Pierwszą piątkę zamykają: TVN (1,37 mln) i Polsat (962 tys.).

 

jka, źródło: Wirtaulnemedia.pl, fot. TVP Info