Rodzeństwo KULCZYKÓW przeciwko dziennikarzom. KANIA, HAJDASZ, ADAMCZYK pozwani za słowa o śp. Janie Kulczyku

Przeprosin wyemitowanych w TVP Info  oraz 400 tysięcy zł. zadośćuczynienia  domaga się rodzeństwo Dominika i Sebastian Kulczykowie  za rzekome naruszenie dóbr osobistych ich ojca Jana Kulczyka w programie z cyklu  pt. „Resortowe dzieci” wyemitowanym w czerwcu 2023 r.  Autorka audycji Dorota Kania, Michał Adamczyk, który wówczas pełnił funkcję redaktora naczelnego TVP SA oraz sama TVP  mają zapłacić 200 tysięcy złotych. Wypowiadający się w programie  dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP  i  ekonomista dr  Artur Bartoszewicz  pozwani zostali o kwoty po 100 tysięcy zł.  26 czerwca b.r.  odbyło  się przesłuchanie  Sebastiana Kulczyka,  Artura Bartoszewicza  oraz Jolanty Hajdasz.  Sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe pozwanych dziennikarzy oraz nie zgodził się przesłuchać wskazanych przez dziennikarzy świadków. Zgodził się za to, by przesłuchać wszystkie osoby, o które wnioskowała strona powodowa. Kolejna rozprawa ma się odbyć w październiku. 

W Kulczyku widziano kogoś, kto ściągnął do Poznania fabrykę Volkswagena, a nie kogoś, kto w innych biznesach potrafił nieźle to państwo orżnąć, takiego użyję dosadnego słowa, bo co tu więcej mówić  –  dokładnie za te słowa wypowiedziane w programie  red. Doroty Kani dzieci zmarłego blisko 10 lat temu miliardera domagają się  zadośćuczynienia w kwocie 100 tysięcy złotych od Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP i jednocześnie dziennikarki mieszkającej i pracującej w Poznaniu ponad 35 lat.  Zdaniem Sebastiana Kulczyka tym jednym zdaniem Jolanta Hajdasz – jak napisano w pozwie  – „pomówiła Pana dra Jana Kulczyka o popełnianie oszustw na szkodę państwa polskiego, a insynuacja ta była całkowicie nieuprawniona  i naruszyła przysługujące Panu Sebastianowi Kulczykowi prawo do kultywowania pamięci jego zmarłego Ojca”. Pozew przeciwko niej skierowano do sądu w grudniu 2023.

Sprawa dotyczy jednego z odcinków audycji z cyklu „Resortowe dzieci”, autorstwa red. Doroty Kani, cyklu który do grudnia 2023 r. a więc do czasu bezprawnego przejęcia mediów publicznych , był emitowany w TVP INFO.  Sporny odcinek został opublikowany 19 czerwca 2023 r. , nosił tytuł „Od TW Paweł do Kulczyk Holding”.  Przedstawiono w nim  m.in. w oparciu o akta IPN, historię  nieżyjących już biznesmenów, Henryka Kulczyka, oraz jego syna Jana Kulczyka.  W ocenie pozwanych materiał dziennikarski stworzony został z najwyższymi standardami sztuki dziennikarskiej, a każda wypowiedź w nim umieszczona , oparta została na dokumentach znajdujących się  w Instytucie Pamięci Narodowej, informacjach upublicznionych przez Prokuraturę Krajową oraz na podstawie wyników pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli , która wykazała zaniedbania i naruszenia w firmach kierowanych przez Jana Kulczyka.

Podczas rozprawy 26 czerwca  na pytania Sądu odpowiadał  powód Sebastian Kulczyk, pozwana  Jolanta Hajdasz i  pozwany dr Artur Bartoszewicz, ekspert – ekonomista ds. gospodarczych. Sebastian Kulczyk uzasadniał, dlaczego uważa iż wypowiedzi pozwanych naruszyły pamięć jego ojca, mimo iż nie potrafił wskazać, w jaki sposób konkretne słowa wpłynęły na odbiór zmarłego Jana Kulczyka lub jego rodziny  wśród społeczeństwa i czy opinia o nich pogorszyła się od czasu publikacji nagrania i emisji audycji. Nie wskazał także, by zaistniała jakakolwiek szkoda, która miała związek z publikacją tego programu. Jolanta Hajdasz uzasadniała, że  wypowiedziała się w materiale red. Doroty Kani, gdyż jako  dziennikarka mediów publicznych w Poznaniu w latach 90-tych wielokrotnie w swoich programach publicystycznych zajmowała się m.in  kontrowersjami wokół prywatyzacji różnych firm,  czy  budowy autostrady A2, a wypowiadane przez nią słowa są jej aktualną opinią na temat ówczesnej sytuacji.  Dr Artur Bartoszewicz  zeznał, iż jako ekspert ekonomiczny swoje wypowiedzi w programie oparł na Raporcie NIK z 2018 r. na temat nieprawidłowości przy prywatyzacji firmy Ciech.
Pozwani stanowczo domagają się oddalenia powództwa w całości  zwracając także uwagę  na uderzającą dysproporcję pomiędzy żądanym przez rodzeństwo Kulczyków zadośćuczynieniem, a skalą rzekomego naruszenia dóbr osobistych. W ocenie pozwanych kwoty te są  oderwane od polskich realiów społeczno –  ekonomicznych.

Sprawę prowadzi Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Mariusz Solka. Odrzucił on wnioski obrońcy dziennikarzy , mec. Artura Wdowczyka o przesłuchanie świadków m.in. prof. Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarzy śledczych red. Anity Gargas i red. Cezarego Gmyza, wyraził natomiast zgodę na przesłuchanie dwóch świadków wskazanych przez rodzeństwo Kulczyków.Kolejna rozprawa ma się odbyć w październiku b.r.

Nie żyje red. MARIA LEŚNIKOWSKA

Zmarła redaktor Maria Leśnikowska-Pietrasik. O jej śmierci zawiadomiła Rodzina w prasowym nekrologu. Miała 76 lat.

Portal Wirtualne Media napisał o zmarłej w niedzielę 22 czerwca:

„Maria Leśnikowska w latach 1981–1995 pracowała w „Kurierze Polskim”, a w latach 1995–1998 w „Super Expressie”, m.in. jako szefowa działu krajowego i wicenaczelna. Następnie przez kilka lat pełniła funkcję szefowej działu krajowego „Życia”. Była też związana m.in. z Telewizją Polską” – podkreślił portal WM.

O śmierci Marii Leśnikowskiej na swoim fejsbukowym profilu zawiadomił również reżyser Arkadiusz Gołębiewski, który opisywał niezwykłą historię jej zamordowanego przez stalinowców ojca.

„Kolejna smutna wiadomość. W 2018 w Pałacu Prezydenta RP, podczas uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych, mówiła: <<Zdjęcie Ojca, które dzisiaj widzę, widzę po raz pierwszy. Urodziłam się 4 miesiące po jego śmierci w 1950 roku. Widzę, jak jestem do niego podobna… To dla mnie wielki dzień, że prof. Krzysztof Szwagrzyk ze swoim Zespołem odnaleźli szczątki mojego Taty. Na ten dzień czekałam całe życie>>, mówiła wówczas Pani Maria” – napisał Arkadiusz Gołębiewski operator, reżyser, producent, scenarzysta filmowy, dyrektor Festiwalu Filmowego Niepokorni, Niezłomni Wyklęci.

„Dla osób, które znają moje filmy: <<Kwatera Ł>>, <<Dzieci Kwatery Ł>>, zapewne pamiętają sceny, kiedy Pani Maria, opowiada, jak jej mama Apolonia, przekupiła grabarza, który wskazał miejsce potencjalnego pochówku. Potem ze swoimi uczniami z LO, przyniosła krzyż i w krzakach, na wysypisku śmieci cmentarza na Wojskowych Powązkach, ustawiła go w potencjalnym miejscu pochówku” – wspominał reżyser na FB.

„Historia Pani Marii, to również temat mojego filmu dokumentalnego, który tworzę od lat. To również inspiracją do mojej opowieści fabularnej pt. Apolonia, do której zdjęcia rozpocznę jeszcze tego lata. Warto też dodać, że Pani Maria, to żona Śp. Zdzisława Pietrasika, krytyka filmowego, pracującego przez lata dla Tygodnika Polityka” – podkreślił twórca.

„Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w najbliższy poniedziałek o godz . 12.30 w kościele przy ul. Kokosowej na Ursynowie, już w najbliższy poniedziałek. Marysiu, dziękuję! Spoczywaj w Pokoju!” – napisał Arkadiusz Gołębiewski.

O powyborczej rzeczywistości pisze MIECZYSŁAW KUŹMICKI: Ile jest sił w narodzie…

Zaraz po wyborach, kiedy już było pewne, że zwyciężył Karol Nawrocki, w przestrzeni medialnej pojawiło się szereg komentarzy. Z obu wyborczych stron, tak jak to się zwykle dzieje, choć jakby z lekką przewagą (liczbową) strony przeciwnej. Zafrapowała mnie szczególniej jedna z wypowiedzi, a to dlatego, że dwukrotnie zacytowany został w niej Stanisław Wyspiański.

 Rzadko przy takich okazjach sięga się do cytatów z literatury.Najpierw pojawił się cytat z „Wesela”, którym skwitowany został taki właśnie wyborczy wynik. Brzmi on: „Miałeś, chamie, złoty róg”.

Zastanawiam się, której części wyborczej areny te słowa dotyczą, kto jest chamem, który gdzieś zagubił ten mityczny złoty róg? Logiczne wydaje się, że to ci, którzy byli za kandydaturą Rafała Trzaskowskiego, bo skoro nie zdołali go wybrać, więc i zagubili. Przynajmniej do następnych wyborów.

Ale jeśli nie o tę grupę społeczeństwa chodzi, i ten cham z cytatu to ja razem ze wszystkimi, którzy głosowali za Polską?  Powiem, że w żaden sposób nie czuję się dotknięty zaliczeniem do chamów, raczej dumny z faktu, że razem z innymi chamami wybraliśmy najlepiej w aktualnych okolicznościach. I wcale nie żałuję tego akurat „złotego rogu”, bo czy koniecznie kogoś, kto nie zalicza się już nawet do złotej młodzieży (wszak wiek nie pozwala!) trzeba od razu przyrównywać sięgając aż tak głęboko w literaturę? No i nie usłyszałem w żadnej z publicznych przedwyborczych wypowiedzi kandydata Trzaskowskiego nic o sprawach kultury. Ale może nie dosłyszałem?

Dalej, w toku tych samych dywagacji, pojawia się fragment z „Wyzwolenia” w brzmieniu: „Musimy coś zrobić, co by od nas zależało, zważywszy, że dzieje się tak dużo, co nie zależy od nikogo.” I tu już nie mam wątpliwości, kto jest adresatem. Musicie coś zrobić, bo my już zrobiliśmy. Wbrew propagandzie, wbrew obrzydliwej nagonce, wbrew kłamstwom, wybraliśmy nowego prezydenta, takiego, jakiego chcemy mieć.

Ale że ten utwór Wyspiańskiego, nazywanego chętnie wieszczem, raczej rzadko pojawia się w przestrzeni publicznej, więc pozwolę sobie na pewną dygresję, zwłaszcza że przywołanie dramatu w tym kontekście wydaje mi się wyjątkowo trafne, w dodatku niesłychanie aktualne.

Chciałbym rekomendować znakomity spektakl Jana Klaty w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, grany zresztą od października 2023 roku, więc pewnie niektórym już znany.

Szczególnie silnie oddziałała na mnie scena, w której grupa kilkunastu stojących rzędem aktorów, z których co drugi trzyma w ręku płonącą racę, taką znaną najczęściej ze stadionów, skanduje fragmenty monologu Konrada z II aktu dramatu, między innymi:

„Jest tyle sił w narodzie,

Jest tyle mnogo ludzi;

Niechże w nie duch Twój wstąpi

I śpiące niech pobudzi.”

 

i dalej:

 

„O Boże, wielki Boże,

Ty nie znasz nas Polaków;

Ty nie wiesz, czym być może

Straż Polska u Twych znaków!”

 

Cały tekst, zwany też „Modlitwą Konrada”, dostępny w sieci, warto sobie przy okazji przypomnieć.

Mnie uderzyło, wstrząsnęło nie tyle to, co napisał Wyspiański, ale jak jego słowa zinterpretował reżyser Klata. Nie wiem, jakie były jego intencje, kiedy fragment, który tak mną poruszył, inscenizował. I szczerze powiedziawszy mniejsza o to. Dla mnie liczy się, co ja w nim zobaczyłem. No więc nie mam wątpliwości, że ten szereg Konradów stojących ramię w ramię z kibicami (zwanymi niekiedy kibolami) to wizja prorocza.

Mogę identyfikować się z nimi, kibolami, choć na meczach piłki nożnej nie bywam. Teraz oni i my, nierzadko pogardzani, lekceważeni, czasami opluwani albo zaliczani do gorszej klasy (patrz: miałeś CHAMIE), daliśmy głos razem. Za Polską. Powtórzę: zrobiliśmy coś, co od nas zależy.

 

 

ZBRODNIA BEZ KARY – likwidacja mediów publicznych. FORUM DZIENNIKARZY – także w wersji angielskiej

Zbrodnia bez Kary. „Likwidacja” mediów publicznych w Polsce w 2023 – 2024, to tytuł pierwszego w tym roku wydania „Forum Dziennikarzy” nr 1(154)-2025. Czasopismo w całości poświęcone jest  skutkom dramatycznego przejęcia mediów publicznych w  2023 roku oraz  wybranym interwencjom Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w  ostatnich miesiącach  dotyczących naruszania zasady wolności słowa.  W związku z odmową dofinansowania wydawnictwa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego Forum ukazuje się jedynie w wersji cyfrowej, jest za to w dwóch wersjach językowych, polskiej i angielskiej .  

Treść wydawnictwa rozpoczyna komentarz dr Jolanty Hajdasz, dyrektor CMWP SDP na temat tegorocznego miejsca Polski w Rankingu Wolności Prasy 2025 organizacji Reporterzy bez Granic. Organizacja ta wyjątkowo tendencyjnie traktuje Polskę i wbrew faktom nie dostrzega żadnych negatywnych skutków  postawienia mediów publicznych w stan likwidacji.

Przytaczamy także protesty, oświadczenia, apele oraz  doniesienie do prokuratury w obronie dziennikarza TV Republika.   „Forum Dziennikarzy”  zawiera także  najważniejsze wypowiedzi z konferencji, pt. „Zbrodnia bez Kary. „Likwidacja” mediów publicznych w Polsce w 2023 – 2024 . W nieskrępowany sposób wypowiadali się na niej  wyrzuceni z pracy w mediach publicznych dziennikarze i byli prezesi, m.in. Jacek Kurski, Michał Adamczyk i Wojciech Surmacz, Agnieszka Romaszewska – Guzy, Anita Gargas, Anna Popek, Michał Rachoń, Adrian Borecki oraz dziennikarze mediów lokalnych Łukasz Brodzik i Marek Poniedziałek.

Gosciem specjalnym konferencji był także Maciej Świrski, przewodniczący Krajowej Rady  Radiofonii i Telewizji.  Ich wypowiedzi składają się na trzy części:   „Siłowe przejęcie mediówpublicznych, przebieg i skutki”, „O nas, bez nas. Dziennikarze o „likwidacji” mediów publicznych”; oraz „Biełsat. Misja do likwidacji” Wszystkie trzy części zawierają poruszające świadectwa menadżerów oraz dziennikarzy „likwidowanych” mediów, którzy byli ofiarami siłowego przejęcie mediów publicznych.

Aktualny numer Forum Dziennikarzy pod redakcją Jolanty Hajdasz przygotowali: Aleksandra Tabaczyńska, Izabela Łukasik i Artur Buk.

Zapraszamy do lektury!

Wersja polska Forum Dziennikarzy  – Forum154 – PL

Englush version Forum Dziennikarzy – Forum154 – EN

 

Sąd uznał za bezprawne zwolnienie dwóch dziennikarzy Radia Zachód w likwidacji. To już ich trzecia wygrana w sądzie

Sąd Rejonowy w Zielonej Górze uznał, że likwidator  Polskiego Radia – Regionalnej Rozgłośni w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. w likwidacji bezprawnie zwolnił dwóch dziennikarzy. Redaktorzy wyrzuceni z pracy mają dostać wielotysięczne odszkodowania. To już ich trzecia wygrana z likwidatorem. Właśnie poznaliśmy uzasadnienie orzeczenia wyroku z końca marca br.

Przypomnijmy, sprawa toczy się ponad rok i dotyczyła czterech dziennikarzy z województwa lubuskiego: Łukasza Brodzika, Marka Poniedziałka, Adama Ruszczyńskiego i Daniela Sawickiego zatrudnionych na umowę o pracę, którzy pozwali Radio Zachód w likwidacji i wnieśli do Sądu Rejonowego o uznanie za bezskuteczne wypowiedzenia umowy o pracę dokonanego przez pozwaną spółkę dnia 26.01.2024 r., względnie przywrócenia zwolnionych dziennikarzy na poprzednie warunki pracy. Na etapie postępowania sądowego Adam Ruszczyński i Daniel Sawicki zawarli ugodę z likwidatorem. Pozostali dwaj pracownicy kontynuowali walkę o przywrócenie do pracy przed sądem.

Łukasz Brodzik to zastępca redaktora naczelnego Radia Zachód i kierownik Redakcji Publicystyki (przepracował w rozgłośni 7 lat). Natomiast Marek Poniedziałek to kierownik Redakcji Nowych Mediów, który także przepracował 7 lat w Radio Zachód. Obaj są także chronionymi członkami związku NSZZ „Solidarność”, działającego w rozgłośni.

Likwidacja a zwolnienia pracowników

Pretekstem do zwolnienia obu pracowników miała być po pierwsze likwidacja Radia Zachód.  Dodatkowo jako drugi powód zwolnienia tych konkretnych osób, podany w wypowiedzeniu, uznano nienależyte wykonywanie powierzonych obowiązków pracowniczych. Według likwidatora, zwolnieni nie zachowywali standardów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością, a nawet celowo je łamali w prowadzonych przez siebie audycjach. Oba powyższe zarzuty zostały wyszególnione we wszystkich czterech wypowiedzeniach umowy o pracę w sposób identyczny, ale bez podania, kiedy, w jakich audycjach i w jaki sposób pracownicy łamali wskazane standardy.

Sąd przyznaje rację zwolnionym dziennikarzom

Sędzia Lidia Iwanowska uznała, że likwidator bezprawnie zwolnił Łukasza Brodzika i Marka Poniedziałka: „– oświadczenie pracodawcy o wypowiedzeniu było bezprawne ze względu na wskazanie w nim wadliwej przyczyny wypowiedzenia (art. 30 § 4 k.p.), co czyni powództwa usprawiedliwionymi co do zasady;”

Ponadto sędzia zaznaczyła, że fakt likwidacji zaistniał, ale nie stanowił  uzasadnienia dla rozwiązania umów o pracę:

 „Ustalenia faktyczne poczynione w sprawie prowadzą do wniosku, że nie wykazano należytego związku pomiędzy likwidacją pozwanej spółki a wytypowaniem powodów do zwolnienia i złożeniem im oświadczeń o rozwiązaniu umowy o pracę. Dowody w postaci przesłuchania powodów, przesłuchania likwidatora Michała Iwanowskiego za stronę pozwaną oraz zestawienia zakończonych i rozpoczętych stosunków zatrudnienia świadczą o tym, że równolegle z przeprowadzaniem zwolnień, pozwana nawiązywała też nowe stosunki zatrudnienia. Zawierano nowe umowy o pracę i umowy zlecenia, zwiększano wymiar czasu pracy. Dalej prowadzone są audycje, dalej wykonywana jest praca, którą wykonywali powodowie.”

 Co ciekawie, w podobnej sprawie decyzją poznańskiego sądu redaktor Bartosz Garczyński, zwolniony przez likwidatora ma zostać przywrócony do pracy w Radiu Poznań w likwidacji.

Ze wsparciem CMWP SDP: Wygrana dziennikarza w procesie z rozgłośnią Polskiego Radia w likwidacji

Sędzia potwierdziła,  że „nie można zwalniać dziennikarza za jego poglądy”.

Likwidator zwalniał seryjnie?

W dalszej części uzasadnienia sędzia Iwanowska wprost wskazuje nie tylko na wadliwość przyczyny zwolnienia, ale także na seryjne zarzuty wobec pracowników:

 

„Widać zresztą, że przyczyny wypowiedzenia były formułowane seryjnie, bez analizy sytuacji konkretnego pracownika, bo brzmią identycznie. W oświadczeniach o wypowiedzeniu powołano się na prowadzenie audycji radiowych, a przecież powód Marek Poniedziałek zajmował się redagowaniem wpisów internetowych. Pozwana powoływała się w swoim stanowisku także na treści zamieszczane w internecie, co świadczy wręcz o innej przyczynie wypowiedzenia zawartej w piśmie, a innej dowodzonej przed sądem.

Powyższe argumenty doprowadziły sąd do wniosku o niekonkretności przyczyny drugiej, co również świadczy o jej wadliwości.”

Zwolnieni bezprawnie, ale nie mogą wrócić do pracy

Na koniec sąd wyjaśnił, dlaczego, pomimo uznania bezprawności wypowiedzenia, nie zdecydował się na przywrócenie powodów do pracy, lecz jedynie na zasądzenie odszkodowania.

Po pierwsze uznał, że likwidacja nie jest pozorna, choć jest „nieefektywna”:

„Zdaniem sądu, przywrócenie powodów do pracy jest niemożliwe wskutek

likwidacji pozwanej spółki. Owszem – powyżej zaznaczono, że działalność jest dalej prowadzona, nie nastąpiła znacząca redukcja zatrudnienia, proces likwidacji przebiega powoli. Brak efektywności likwidacji nie zmienia jednak faktu, że podmiot zmierza do zakończenia swojego bytu prawnego.”

 

Stąd wniosek, że skoro media publiczne będą zlikwidowane, to mówiąc kolokwialnie, pracownik nie będzie miał do czego wracać:

„Dlatego art. 45 § 3 k.p. przewiduje, że jeżeli uwzględnienie żądania pracownika przywrócenia do pracy jest niemożliwe z przyczyn określonych w art. 411, to w takim przypadku sąd pracy orzeka o odszkodowaniu.”

 

Dziennikarze nie po linii programowej likwidatora

Sędzia próbowała także uzasadnić swoją decyzję tym, że wizja wykonywania zawodu przez dziennikarzy byłaby niezgodna z linią programową rozgłośni w likwidacji: „Po drugie, przywrócenie powodów do pracy byłoby niecelowe z uwagi na wyraźny konflikt pomiędzy obecną linią programową pozwanej spółki a wizją wykonywania zawodu praktykowaną w przeszłości i przedstawianą obecnie przez powodów.”

 Sędzia przypomniała także stanowisko likwidatora, że zwolnieni dziennikarze pracujący zgodnie z własnym sumieniem powodują u niego znaczne niezadowolenie ze sposobu wykonywania pracy w zakresie tego, co stanowi istotę obowiązków na ich stanowisku czyli doboru i sposobu prezentowania treści informacyjno-publicystycznych:

„Powodowie zaś ewidentnie nie zgadzają się z zarzutami pozwanej, zupełnie inaczej oceniają swoją pracę i niewątpliwie w ramach dalszego zatrudnienia wykonywaliby ją w taki sposób, jak dotychczas, czyli skrajnie niezgodnie z wymogami pracodawcy.”

 Sąd przywołał także argument, że część „załogi” Radia Zachód mogłaby być niezadowolona z przywrócenia zwolnionych dziennikarzy do pracy.

Zarzutów w wypowiedzeniu nie podano to i świadków nie trzeba

Sąd dodał także, że przesłuchiwanie świadków zgłoszonych zarówno przez zwolnionych dziennikarzy, jak i ze strony likwidatora jest niepotrzebne, skoro oczywistym jest, że wypowiedzenia były wadliwe:

 Wobec wyczerpującego wyjaśnienia sprawy, sąd pominął dowody z zeznań świadków zgłaszanych przez stronę powodową (Piotr Bednarek, Bożena Pierzgalska, Bożena Ronowicz, Adam Ruszczyński) na okoliczność, że zarzuty wypowiedzenia są nieprawdziwe i niekonkretne. Przyczyny wypowiedzenia zostały już ocenione jako wadliwe, wobec czego nie ma potrzeby dalszego badania tych kwestii.”

 Kto wygrał sprawę?

W ostatnim akapicie uzasadnienia sędzia Lidia Iwanowska nie pozostawiła złudzeń, kto wygrał sprawę: „W punkcie III wyroku w stosunku do każdego z powodów o kosztach procesu orzeczono zgodnie z art. 98 § 1, 11 i 3 k.p.c. oraz § 9 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U. z 2023 r., poz. 1935 ze zm.), uznając powodów za strony wygrywające.”

 

To nie pierwsza wygrana zwolnionych dziennikarzy

Przypomnijmy: obaj zwolnieni dziennikarze jeszcze w 2024 r., jako chronieni pracownicy i działacze związkowi uzyskali zabezpieczenie swojego roszczenia poprzez nakazanie przez sądy dalszego zatrudnienia ich do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Marek Poniedziałek uzyskał takie postanowienie w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze, natomiast w sprawie Łukasza Brodzika zarówno Sąd Rejonowy, jak i Sąd Okręgowy postanowiły o udzieleniu zabezpieczenia. Obecna sprawa o przywrócenie do pracy to już trzecia wygrana zwolnionych pracowników z likwidatorem.

 Marek Poniedziałek podjął zatrudnienie w Radio Zachód w likwidacji, natomiast Łukasz Brodzik w związku z zaproponowaniem mu przez likwidatora innych warunków pracy niż dotychczasowe, przekazał sprawę do sądu egzekucyjnego, by w ten sposób uzyskać takie same lub zbliżone warunki pracy oraz płacy.

Niewygodni dziennikarze na bruk

Poza wspomnianymi wcześniej czterema pracownikami, likwidator zwolnił jeszcze lub nie przedłużył umów cywilnoprawnych z: Krzysztofem Chmielnikiem i Januszem Życzkowskim, a kolejny dziennikarz – Janusz Młyński, w geście solidarności ze zwolnionymi kolegami, pożegnał się ze słuchaczami na antenie rozgłośni, w ten sposób kończąc 30-letnią współpracę z Radiem Zachód.

Co dalej?

Łukasz Brodzik zapowiada, że to nie koniec walki:

„Kiedy przychodziłem do pracy w radio jako publicysta, mówiłem do kolegów: odkładajmy pieniądze na prawników, bo politycy nam nie przepuszczą krytyki pod ich adresem. I faktycznie było tak, że prominentni działacze Platformy Obywatelskiej, ale także innych ugrupowań dziś rządzących nam złorzeczyli, np. chcąc „wysyłać nas w Bieszczady”. I wydawałoby się, że dopięli swego wyrzucając nas z pracy (jak podaje jedna z gazet, likwidator Radia Zachód, który nas zwolnił jest członkiem PO). Ale jak się okazuje, nie mogą działać bezprawnie, bo sądy już trzy razy przyznały nam rację. Dlatego nie składamy broni i na pewno będziemy walczyć dalej o respektowanie prawa i powstrzymanie uciszania niewygodnych dziennikarzy”.

Jak dodaje zwolniony dziennikarz, samotna walka o prawa pracownicze byłaby narażona na brak powodzenia:

„Bardzo duże wsparcie otrzymaliśmy od Zarządu Regionu Zielonogórskiego NSZZ „Solidarność”, który zapewnił nam pomoc prawną i wsparł licznymi protestami w obronie wolnych mediów. Pod Radiem Zachód, dzięki zaangażowaniu m.in. przewodniczącego Bogusława Motowidełko protestowały setki osób. Natomiast dzięki prezesowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolancie Hajdasz, naszą sprawę objęło nadzorem Centrum Monitoringu Wolności Prasy. To wtedy do sądu trafiła opinia prawna amicus curiae, która była wsparciem przy ocenie braku zasadności zwolnień dziennikarzy.”

Marek Poniedziałek dodaje:

„Sąd Rejonowy praktycznie zmiażdżył działania likwidatora w naszej sprawie i jednoznacznie ocenił na przykładzie Radia Zachód polityczną czystkę jakiej dokonano w mediach publicznych. Widzimy doskonale, co dzieje się każdego dnia w mediach publicznych i z jaką +linią programową+ nasza praca dziennikarska mogłaby być niezgodna. Otwartą kwestią pozostaje, jak ma się to do zapowiadanego w Radiu Zachód pluralizmu, który miał nastać po przejęciu władzy przez nową koalicję. Pozostaje nam złożenie apelacji i dalsza walka o przywrócenie nas do pracy w mediach, na które także my się składamy.”

Wyrok jest nieprawomocny. Zarówno Radio Zachód w likwidacji, jak i zwolnieni dziennikarze mogą się odwołać do Sądu Okręgowego.

 

na podstawie komunikatu prasowego łub/ mp

 

 

KONKLAWE 7 maja, kto po FRANCISZKU? POGRZEB PAPIEŻA (z portalu Biznes Alert)

W Watykanie i Rzymie w sobotę 26 kwietnia odbyły sie uroczystości pogrzebowe papieża Franciszka (1936 – 2025). Teraz trwaja ostatnie przygotowania do konklawe, które wybierze 267. następne Świętego Piotra,

Dzięki uprzejmości redakcji portalu Bizes Alert (Media Alert) publikujemy artykuł z tego serwisu.

Świat pożegnał papieża Franciszka

Nie żyje red. TOMASZ KOWALIK

W imieniu Zarządu Klubu Publicystów Ochrony Środowiska „EKOS”, z przygnębieniem i smutkiem informuję, że w nocy z niedzieli na poniedziałek (21 kwietnia 2025) zmarł w szpitalu nasz serdeczny, wszystkim dobrze znany, Kolega i Przyjaciel, członek „EKOS-u” od początku istnienia Klubu, znakomity dziennikarz, publicysta, także pisarz, gawędziarz, przewodnik turystycznyredaktor Tomasz Kowalik.

Od lat był uznawany od lat za legendę polskiego dziennikarstwa. Poświęcał się zwłaszcza turystyce i ochronie przyrody.

W listopadzie ub. r. red. Tomasz Kowalik obchodził 85 urodziny.

Red. Tomasz Kowalik był członkiem-współzałożycielem Klubu Dziennikarzy Turystycznych SDP i Klubu Publicystyki Turystycznej SD RP 1980-1984. Od 1982 r., czyli od początku działania, aż do dnia śmierci, był członkiem Klubu Publicystów Ochrony Środowiska EKOS, afiliowanego przy Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Informuję, że pożegnanie red. Tomasza Kowalika odbędzie się w poniedziałek 28 kwietnia 2025 r. na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Ceremonia będzie miała świecki charakter i rozpocznie się o godz. 10.00 od Bramy Cmentarza Bródnowskiego od strony ul. Odrowąża.

 

red. Krzysztof Walczak

Członek Zarządu Klubu Publicystów Ochrony Środowiska „EKOS

 

 

Życiorys redaktora Tomasza Kowalika:

TUTAJ

 

 

 

.

 

 

 

W wieku 88 lat ODSZEDŁ FRANCISZEK, PAPIEŻ NOWEGO ŚWIATA

W drugi dzień Świąt Wielkanocnych rano zmarł papież Franciszek. Około godziny 10.00 poinformowały o tym źródła watykańskie, a informację przekazał kamerling kardynał Kevin Farell.

„Najdrożsi bracia i siostry, z głębokim bólem muszę ogłosić śmierć naszego Ojca Świętego. O godzinie 7.35 tego ranka biskup Rzymu Franciszek wrócił do domu Ojca” – powiedział Farell.

„Jego całe życie było poświęcone służbie Panu Bogu i jego Kościołowi. Nauczył nas żyć wartościami Ewangelii z wiernością, odwagą i powszechną miłością, w sposób szczególny na rzecz najbiedniejszych i zepchniętych na margines” – podkreślił w komunikacie Farell.

Kardynał mówił, że Kościół katolicki jest wdzięczny za pontyfikat Franciszka. „Z ogromną wdzięcznością za jego wzór prawdziwego ucznia Pana Jezusa, powierzamy duszę papieża Franciszka nieskończonej miłosiernej miłości Jedynego Boga” – dodał kamerling.

Papież Franciszek miał 88 lata. Zmarł w trakcie rehabilitacji po zapaleniu płuc. Żałoba w Watykanie potrwa dziewieć dni, a potem ruszą przygotowania do konklawe.

oprac. hub/ La Repubblica/ Biznes Alert

 

 

MARIA GIEDZ: Świat w pigułce, czyli misyjne serce Polski

Muzeum Misyjno-Etnograficzne Księży Werbistów w Pieniężnie winno być obowiązkowym miejscem edukacji dziennikarzy turystycznych, korespondentów wojennych, wolontariuszy, a i misjonarzy. Dlaczego? Bo nie jest to jedynie zbiór bez mała dziewięciu tysięcy obiektów etnograficznych i ponad 600 przyrodniczych ładnie poustawianych na półkach lub czekających w magazynach na kolejne wystawy, ale zbierana przez lata kolekcja przedmiotów ukazujących pracę misjonarzy i ich codzienne życie wśród społeczeństw z 82 krajów świata.

Na dodatek prezentacja owej kolekcji, a raczej owych kolekcji jest tak przemyślana, że wprowadza zwiedzającego w przeszłość, teraźniejszość, ale i wychodzi w przyszłość świata, który chętnie krytykujemy, a którego nie znamy i którego nie zrozumiemy, o ile nie wejdziemy w jego głąb, nie poznamy jego duszy.

Należy zobaczyć

Po siedmiu latach remontów i najróżniejszych prac konserwatorskich Muzeum Misyjno-Etnograficzne Księży Werbistów w Pieniężnie ponownie udostępniono zwiedzającym. Nie jest to jedna wielka sala, a kilkanaście „boksów” czy raczej salek ze szklanymi gablotami, szafami pełnymi szuflad, tablicami wypełnionymi napisami, mapami, przepięknymi fotografiami, planszami połączonymi z elementami multimedialnymi.

Stroje ludowe
Kolekcja butów z całego świata

Te wszystkie elementy wprowadzają zwiedzającego w świat misji, który jest przebogaty.

Narzędzia łowieckie i broń

A cytując o. Sylwestra Grabowskiego, prowincjała Zgromadzenia polskiej prowincji, to „w Pieniężnie jest misyjne serce Polski”. Co to znaczy? Zacznijmy od początku.

Muzeum jak Warmia i świat

Zwiedzanie owej ekspozycji rozpoczyna się od historii Zgromadzenia, które jest stosunkowo młode, gdyż powstało dopiero w 1875 r. Potem są dzieje Pieniężna, ważnego miasta na Warmii – jednego z 12 miast, skąd po odpowiednich kilkuletnich działaniach formacyjnych młodzi misjonarze wyruszają w świat.

 

A jest to świat trudny, często niebezpieczny nie tylko z powodu klimatu, różnic wysokości, innej kultury, braku środków do życia, ale i dlatego, że trwają tam niekończące się konflikty zbrojne, takie miejscowe, nas Europejczyków niedotyczące – czyżby? A skąd biorą się rzesze migrantów, którzy nie chcą mieszkać u siebie?

Motocykl misjonarza pracującego na afrykańskiej ziemi

Wśród tej części ekspozycji można znaleźć odpowiedź na pytanie po co, w imię czego młody człowiek wyrusza w świat, do obcego kraju poświęcając się dla innych? Teoretycznie, zgodnie z podstawowym założeniem Zgromadzenia, jedzie, aby pracować tam, gdzie Ewangelii w ogóle nie głoszono albo gdzie głoszono ją w niedostatecznym stopniu lub gdzie miejscowy Kościół nie jest jeszcze zdolny do samodzielnego życia.

Biurko (sekretarzyk) misjonarza

Postronny obserwator, a zwłaszcza człowiek niewierzący mógłby powiedzieć, że misjonarz narzuca swoją religię innym ludom, a wręcz nawet swoim pobytem wśród nich zmusza ich do przejścia na chrześcijaństwo (chodzi głównie o Kościół katolicki). No cóż, większość społeczności na świecie już od dawna słyszało o Chrystusie, a przekazywanie innym Dobrej Nowiny bynajmniej nie ma nic wspólnego ze zmuszaniem do konwersji. Są kraje, w których znaczny procent społeczeństwa wyznaje inną niż chrześcijaństwo religię, a jednak ich dzieci uczą się w chrześcijańskich, najchętniej katolickich szkołach, co występuje np. w Hongkongu, w Indiach, czy wielu pozaeuropejskich krajach, o czym dowiedziałam się z autopsji.

Misjonarz w dalekim kraju

Wróćmy jednak do muzeum i do przedstawiania życia misjonarza w owym obcym kraju. I tu dowiadujemy się o szerokim spektrum działalności edukacyjnej, ale i medycznej. Otóż misjonarze prowadzą całą gamę szkół poczynając od przedszkola, poprzez szkołę podstawową do szkoły zawodowej. Często są to również szkoły średnie, a nawet uniwersytety. Zazwyczaj w większości państw szkolnictwo jest płatne, a jeśli występuje darmowe, to zaledwie kilka klas na poziomie podstawowym. Po takiej edukacji młody człowiek posiada jedynie umiejętność pisania, czytania, dodawania i bardzo niewielką wiedzę ogólną, która nie ułatwia mu wejścia w świat dorosłych.

Szkoły prowadzone przez misjonarzy teoretycznie są płatne, ale to właśnie misjonarze szukają najróżniejszych donatorów, dzięki którym biedna młodzież ma szansę na zdobycie zawodu, podniesienia swoich kwalifikacji, a tym samym już jako ludziom wykształconym pozwala na pozostanie we własnym kraju i przyczynianie się do jego rozwoju. To właśnie misjonarze edukując uczą miejscowych zakładać spółdzielnie, kooperatywy, warsztaty pracy, przygotowują do przyjmowania turystów. Ponadto otwierając szkoły często zatrudniają w nich swoich absolwentów.

Misjonarz jak lekarz i pielęgniarz

Kolejną działalnością misjonarzy jest pomoc medyczna. To dzięki nim powstają szpitale, ośrodki zdrowia, hospicja… Wielu misjonarzy przed wyjazdem do obcego kraju kończy studia medyczne. Są więc, oprócz osobami duchownymi, lekarzami, farmaceutami, pielęgniarzami…

W misyjnym ośrodku zdrowia

I o tym wszystkim „opowiada” muzealna ekspozycja. Ale to nie koniec. Misjonarz to człowiek, który potrafi słuchać i obserwować i to znacznie lepiej niż dziennikarz, bo on tam mieszka nie tydzień, miesiąc czy rok, ale kilkadziesiąt lat i wtapia się w miejscową społeczność. Żyje jak tamtejsi, jest jednym z nich, więc dla nas dziennikarzy stanowi „kopalnię wiedzy”. To oni podpatrują, jak w trudnych dla Europejczyków warunkach bytowania pozyskuje się pożywienie, czyli co się zbiera, łowi, uprawia… Jakie miejscowi ludzie mają zachowania, wyznają wartości, jakie są ich obrzędy również te inicjacyjne. Jest to przyjęcie dziecka lub młodzieńca do społeczności dorosłych, obrzędy zaślubin, obrzędy związane ze śmiercią, z pochówkiem zmarłego…

Religia codzienna

Aż sześć sal poświęcono na wierzenia, czyli jest tam zaprezentowany kult przodków – wizerunki duchów, rzeźby związane z kultem przodków. Właśnie w tych salach można dowiedzieć się o większości religii świata. Oprócz tablic informacyjnych są tam księgi, akcesoria towarzyszące modlitwie. Są też informacje dotyczące magii, zwłaszcza tej ochronnej.

Maski związane m.in. z kultem przodków

I w tym miejscu pojawia się cała gama masek, ale i fetyszy, amuletów chroniących przed nieszczęściami. Oczywiście nie brakuje eksponatów etnograficznych związanych ze sztuką chrześcijańską.

 

Stuły kapłanów pracujących w różnych rejonach świata

Są też ubiory, również te liturgiczne, biżuteria, zabawki dla dzieci, ale i wiele książek. Każda sala, to inny temat, inne zagadnienia. Jest sala poświęcona instrumentom muzycznym, a także sala z tablicą z magnesami, które dzieci mogą układać dopasowując teren do występujących na nim zwierząt.

Podsumowując, można stwierdzić, że muzeum w Pieniężnie jest swoistym zaproszeniem do wędrówki po życiu misjonarzy pracujących niemal na całym świecie.

 

Tekst i zdjęcia: Maria Giedz

 

DO 30 KWIETNIA BR. MOŻNA PRZESYŁAĆ PRACE NA KONKURS DZIENNIKARSKI WIELKOPOLSKIEGO I LUBUSKIEGO ODDZIAŁU SDP

Wielkopolski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  we współpracy z Lubuskim Oddziałem SDP ogłasza konkurs o Nagrody Dziennikarskie 2025 w następujących kategoriach:

  • Nagroda Główna WO SDP
  • Nagroda Virtuti Civili
  • Nagroda im. Wojciecha Dolaty
  • Nagroda dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciecha Cieślewicza

Termin nadsyłania zgłoszeń to 30 kwietnnia 2025 roku – regulamin ze zmienioną datą poniżej. Chodzi o materiały dziennikarskie opublikowane/nadane przed 31 grudnia 2024 roku z wyjątkiem prac zgłoszonych do Konkursu w poprzednich jego edycjach. Oznacza to, że do konkursu można zgłaszać nie tylko te prace , ktore powstały w statnich 12 miesiącach. Po raz trzeci zostanie przyznana Nagroda dla Młodych Dziennikarzy imienia Wojciecha Cieślewicza, 29-letniego  dziennikarza „Głosu Wielkopolskiego”, który 13 lutego 1982 roku, w czasie stanu wojennego,  został śmiertelnie pobity przez  funkcjionariuszy Milicji Obywatelskiej. Fundatorem i patronem tej nagrody jest NSZZ „Solidarność” Region Wielkopolska. Fundatorem Nagrody Głównej i pozostałych jest Zarząd WO SDP.  W konkursie w w/w kategoriach mogą brać udział dziennikarze prasowi, radiowi, telewizyjni, internetowi, którzy są związani zawodowo z Wielkopolską i/lub Województwem Lubuskim lub publikują materiały dziennikarskie na tematy związane z Wielkopolską lub Województwem Lubuskim.

Także w tym roku Zarząd Wielkopolskiego Oddziału SDP przyzna specjalne wyróżnienie – Laur WO SDP dla dziennikarza, którego praca na przestrzeni lat wyróżnia się ze względu na szczególne przestrzeganie etosu dziennikarza oraz zawodowy warsztat i dorobek.

  • Nagroda Główna WO i LO SDP, jak co roku, zostanie przyznana za najciekawszy, najbardziej wartościowy materiał dziennikarski, poruszający najbardziej aktualne i najistotniejsze problemy społeczne i polityczne
  • Nagroda Virtuti Civili zostanie przyznana za szczególną odwagę dziennikarza w podejmowaniu i realizacji trudnych oraz społecznie ważnych tematów
  • Nagroda im. Wojciecha Dolaty zostanie przyznana osobie, której dziennikarstwo wyróżnia się szczególną rzetelnością i fachowością
  • Nagroda dla Młodych Dziennikarzy im. Wojciecha Cieślewicza zostanie przyznana autorom poniżej 35 roku życia.

W konkursie dziennikarze mogą zgłaszać się sami, mogą być zgłaszani przez redakcje lub przez dziennikarzy – członków WO i LO SDP oraz instytucje i organizacje za zgodą i wiedzą zgłaszanego dziennikarza. Kartę zgłoszenia oraz plik z materiałem konkursowym należy przesłać wyłącznie elektronicznie na adres: [email protected] .

Regulamin konkursu TUTAJ

Karta zgłoszenia TUTAJ

Specyfikacja techniczna TUTAJ