W sobotę rusza wakacyjny program Jedynki „Lato z radiem”

20 czerwca, w sobotę o godz. 9  na antenie Programu 1 Polskiego Radia kultowa melodia „Polka Dziadek” rozpocznie kolejny sezon audycji „Lato z radiem”.

 

Pierwsze tym roku „Lato z radiem” poprowadzą: z warszawskiego studia Jedynki Roman Czejarek oraz – z Kampinosu – Marta Januszewska, która zabierze słuchaczy na wakacyjną wycieczkę po Muzeum Puszczy Kampinoskiej.

 

Dziennikarze radiowej Jedynki, jak co roku wyruszą w Polskę, by od poniedziałku do soboty, do końca sierpnia, odwiedzać najciekawsze turystycznie, historycznie i kulturowo miejsca w całym kraju. Wskażą je słuchacze w plebiscycie Turystyczna Lista Przebojów PL.

 

W audycji nie zabraknie spotkań z cenionymi i lubianymi postaciami, z osobami w szczególny sposób angażującymi się w życie lokalnych społeczności, które przedstawią fascynujące losy cichych bohaterów zmieniających rzeczywistość wokół siebie.

 

Radiowa Jedynka zaprosi do słuchania klasyki literatury i wypraw szlakami dziedzictwa kulinarnego, pełnego smacznych przepisów kuchni regionalnej. Stałym elementem audycji będą interaktywne konkursy z atrakcyjnymi nagrodami dla całych rodzin.

 

W tym roku z powodu pandemii nie będzie plenerowej trasy koncertowej „Lata z radiem”,  w zamian Jedynka zaprosi na cykl koncertów online. Wśród gwiazd m.in. Piotr Cugowski  i Baranovski.

 

opr. jka, źródło Polskie Radio

 

Sztuka dobrego wywiadu. ZAPOWIEDŹ

Co zrobić, by wywiad był dynamiczny, a rozmówca otworzył się przed dziennikarzem?  – tajniki trudnej sztuki przepytywania zdradzą redaktorzy Stefan Truszczyński i Krzysztof Skowroński, 22 czerwca na portalu sdp.pl. Premiera o godz. 18. Będzie to kolejne wydarzenie w ramach cyklu „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom”.    

 

 

Niektórzy myślą, że wystarczy ciekawy rozmówca, a wywiad ułoży się sam. Tymczasem, wbrew pozorom, jest to jeden z najtrudniejszych gatunków dziennikarskich, a do prawdziwego kunsztu dochodzi się latami praktyki. Jak w każdym rzemiośle niezbędna jest znajomość zasad. Jak zacząć, jak zdobyć zaufanie rozmówcy, lepsze są pytania długie czy krótkie?  – o tym wszystkim porozmawiają Stefan Truszczyński i Krzysztof Skowroński.

 

Pierwszy z nich jest „chodzącą encyklopedią dziennikarstwa”. Doświadczenie zdobył m.in. podczas wielu lat pracy w Telewizji Polskiej. Autor licznych reportaży telewizyjnych i filmów dokumentalnych, m.in. o wrakach z II wojny światowej leżących na dnie Bałtyku, korespondent wojenny. Obecnie angażuje się w obronę ludzi i ich spraw – walczy o sprawiedliwość rolników wywłaszczanych w czasie budowy dróg, rodzin Żołnierzy Wyklętych, tropi samowolę deweloperów, pochyla się nad upadkiem firm na wybrzeżu.  Publikuje m.in. w „Kurierze Wnet”.

 

Krzysztof Skowroński to legenda polskiego dziennikarstwa radiowego. Zaczynał na początku lat 90. w Radiu ZET, był szefem Trójki, prowadził programy w Telewizji Polskiej, Polsacie, Telewizji Puls, założył Radio Wnet, teraz jest jego redaktorem naczelnym, a także prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Zapraszamy do wysłuchania ciekawej, barwnej rozmowy okraszonej wieloma anegdotami i przykładami z dziennikarskiego życia.

 

Cykl imprez „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura w sieci”, którego celem jest wsparcie upowszechniania dorobku kultury w internecie w czasie pandemii koronawirusa.

 

WIĘCEJ INFORMACJI O CYKLU I  SZCZEGÓŁOWY PROGRAM WYDARZEŃ

 

 

Dajemy przestrzeń do debaty  – rozmowa z BOGUSŁAWEM CHRABOTĄ, redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej”

Jesteśmy raczej dziennikiem zachowawczym niż walczącym. Bliżej nam do realizowania zasady relato refero, niż do bycia gazetą tożsamościową. Czytelnicy to doceniają – mówi redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota.

 

„Rzeczpospolita” świętuje stulecie urodzin. Czym, według jej redaktora naczelnego, różni się od innych polskich dzienników?

 

W realizowaniu naszej misji staramy się być wierni dziennikarstwu niezaangażowanemu. „Rzeczpospolita” jest gazetą konserwatywno-liberalną otwartą na dyskurs publiczny. Publikujemy na naszych łamach szerokie spektrum poważnych opinii od prawa do lewa. Nie zawsze są to wypowiedzi ludzi, którzy podzielają nasze poglądy, czasem są naszymi przeciwnikami, ale szanują nas. Dajemy większą przestrzeń do debaty publicznej niż jakakolwiek inna gazeta w Polsce. Jesteśmy raczej dziennikiem zachowawczym niż walczącym. Bliżej nam do realizowania zasady relato refero, niż do bycia gazetą tożsamościową. Czytelnicy to doceniają.

 

Dziennik, którym pan kieruje, różni się też wizualnie od innych gazet codziennych. Jest bardziej przejrzysty i czytelny.

 

„Rzeczpospolita” jest najlepiej ułożoną gazetą w sensie formatowym. W sposób klarowny definiujemy jedynkę, czyli stronę tytułową, dwójkę, na której są komentarze redakcyjne, oraz trójkę, gdzie są felietony. Pandemia trochę pokrzyżowała nam plany, ale generalnie staramy się nie mieszać tych trzech elementów. Układ sekcji również jest bardzo klarowny. Myślę, że sporo w tym mojego osobistego wkładu, ponieważ zajmowałem się formatowaniem programów w telewizji Polsat. To wiedza z pogranicza marketingu.

 

Duży nacisk „Rzeczpospolita” kładzie na gospodarkę.

 

Jesteśmy gazetą konsekwentnie zorientowaną na polską gospodarkę. To najważniejszy temat dla nas i zazwyczaj na jedynce jest jakiś twardy news ekonomiczny. Staramy się mówić o gospodarce uczciwie i bez ideologizowania. Dzięki temu nie mamy problemu z pozyskaniem wywiadu albo stanowiska od ludzi z obecnego rządu. Tam, gdzie rządzący zasługują, żeby ich pochwalić, robimy to, a tam gdzie należy się krytyka, nie szczędzimy jej. Jeżeli obecny rząd wspiera rynek jesteśmy za, a kiedy go niszczy, jesteśmy przeciwko. Robimy to w sposób otwarty, a to sprawia, że mieścimy się w najlepszej tradycji światowej prasy gospodarczej.

 

Wspomniał pan, że „Rzeczpospolita” jest gazetą zachowawczą. Trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem, w przeciwieństwie do „Gazety Wyborczej” nie drukujecie na łamach kwestionariuszy do zbierania podpisów poparcia dla polityków.

 

„Gazeta Wyborcza” jest dziennikiem walczącym, wywodzącym się z określonego środowiska. Ale bardzo szanuję ich za to, co robią. Jestem daleki od krytykowania konkurencji. Po drugiej stronie też obserwujemy zaangażowanie politycznie, można to dostrzec choćby w „Gazecie Polskiej”. Ale są to prywatne media, więc ich właściciele mają absolutne prawo do realizowania działań, które uznają za dobre dla tytułu i potrzebne z perspektywy odbiorcy. Czytelnik „Rzeczpospolitej” raczej nie ceni walczących mediów.

 

A za co czytelnik najbardziej ceni pański dziennik?

 

Sądzę, że za wyważenie dyskursu i obiektywizm.

 

Jakie największe wyzwania stoją przed „Rzeczpospolitą”? Sprzedaż papierowych wydań dzienników spada, rozwój internetu wymusza określone działania.

 

Rzeczywistość wymusiła zdywersyfikowanie źródeł przychodów. Papierowy nakład gazety i ukazujące się w nim reklamy nie są naszym jedynym i podstawowym źródłem przychodów. Są nimi inne elementy wspierające. W przypadku „Rzeczpospolitej” duża część budżetu jest pozyskiwana z tzw. brendingu.

 

Czyli?

 

Z certyfikowania wydarzeń publicznych, np. konferencji. Jesteśmy głównym partnerem medialnym kongresów. m.in. Forum Ekonomicznego w Krynicy. Postawiliśmy na takie rozwiązania, ponieważ dążymy do bycia hubem informacyjnym, który zarządza informacjami i dystrybuuje je wykorzystując różne kanały. Czas dominacji papierowych gazet już minął, jest to już tylko jeden z aspektów funkcjonowania dziennika. Opieranie się na papierowej wersji gazety jako na podstawowym rozwiązaniu jest fundamentalnym błędem. Chociaż nie sądzę, żeby gazety papierowe całkowicie zniknęły, ponieważ papier jest szalenie ważny i jego rola jeszcze przez długie lata będzie istotna.

 

Ale raczej ta rola będzie symboliczna.

 

Nie wiem. Lata temu sądziłem, że wiem wszystko na temat przyszłości mediów, natomiast dziś mogę stwierdzić, że nie wiem nic. Można zaobserwować pewne tendencje i trendy na rynku, ale wydawnictwa, które przedwcześnie zlikwidowały wydania papierowe, popełniły fundamentalny błąd. Niektórym udało się wrócić na rynek z wersją papierową, jak amerykańskiemu „Newsweekowi”. Ta sztuka nie udała się tym, którzy jako pierwsi odeszli od papieru, zakładając, że będą rozwijać się wyłącznie elektronicznie. Mam na myśli „Boston Globe”. Dokąd będzie można utrzymać wydania papierowe to „Rzeczpospolita” będzie ukazywać się również w tradycyjnej formie. Przykład „Pulsu Biznesu” pokazuje, że jest sens wydawać gazetę papierową nawet przy nakładzie poniżej 10 tysięcy egzemplarzy.

 

Czytelnicy weekendowego wydania „Rzeczpospolitej” –  „Plusa Minusa” wolą czytać go w wersji papierowej czy elektronicznej?

 

Zdecydowanie wolą lekturę w wersji papierowej. „Plus Minus” jest bardzo tradycyjnym medium i ma stabilną sprzedaż.

 

Porównywalnym produktem do niego jest „Tygodnik TVP”, który ukazuje się co piątek, ale tylko w internecie.

 

„Tygodnik TVP” nie ma prestiżu, który „Plus Minus” zdobył przez trzydzieści lat ukazywania się. Nasz dodatek to praca pokoleń, wykonywana m. in. przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego czy Macieja Rybińskiego. Czytelnik o tym pamięta. Życzę Dominikowi Zdortowi (szef „Tygodnika TVP” – przyp. red.) i jego ekipie wszystkiego najlepszego, ale czeka ich jeszcze sporo pracy. Pojawia się pytanie, czy w medium tak niestabilnym jak TVP praktyka budowania takiego tytułu się powiedzie. Szczerze w to wątpię.

 

Dlaczego?

 

Zbudowanie solidnego medium zajmuje lata.

 

Czy w obecnej „Rzeczpospolitej” widać jeszcze wpływ Dariusza Fikusa? Był redaktorem naczelnym dziennika w latach 1989-1996.

 

Oczywiście, ponieważ przeformatował gazetę rządową w niezależny dziennik. Prowadzący gazetę cały czas walczyli z jakąś formą uzależnienia od rządzących, którzy chcieli taktować pismo jako swój biuletyn.

 

Organ rządowy PRL – taka była „Rzeczpospolita” w styczniu 1982 r.

 

Na szczęście Fikusowi udało się manewrować i stworzył pismo z instynktem gospodarczym. Dla nas to wyznacznik, którego konsekwentnie się trzymamy. Oczywiście, czasy są już inne, a Fikusowi bliżej jest do Gutenberga, niż do współczesnego medium.

 

Gdyby pan miał wymienić dziesięć historycznych postaci związanych z „Rzeczpospolitą”, kogo by pan wskazał?

 

Na pewno założyciela gazety Ignacego Jana Paderewskiego. Także Stanisława Strońskiego wieloletniego redaktora naczelnego do momentu sprzedaży pisma Wojciechowi Korfantemu. Ważnym publicystą w czasach międzywojennych był Kornel Makuszyński, podobnie jak felietonista Adolf Nowaczyński.

 

Niezwykle ostre pióro. Do wymienionego przez pana grona dodałbym postać Tadeusza Dołęgi Mostowicza.

 

Właśnie! Zapomniałem o nim, kiedy wymieniałem wcześniejsze nazwiska.

 

A z postaci „Rzeczpospolitej” w czasach PRL na kogo by pan zwrócił uwagę? W pierwszym numerze z lipca 1944 r., który ukazał się w Chełmie wydrukowano manifest PKWN.

 

Czas po II wojnie światowej, kiedy „Rzeczpospolita” była gazetą komunistyczną mnie nie interesuje, więc nie mam nic na ten temat do powiedzenia. Nie czytałem wówczas ani nie interesowałem się „Rzeczpospolitą”. Czy tam wówczas byli ważni ludzie? Pewnie dla swojej epoki i dla ówczesnej władzy byli ważni. Jednak to nie były moje rejony działania. W latach 80. działałem w podziemiu i pisałem do gazet ukazujących się w drugim obiegu, do prasy emigracyjnej i do „Tygodnika Powszechnego”. Mój tekst ukazał się też w „Znaku”. Wszystkie artykuły publikowałem pod nazwiskiem, a nie wszyscy wtedy decydowali się na taki krok. W bardzo młodym wieku miałem na koncie sporą ilość publikacji ukazujących się w podziemiu. W oficjalnych mediach pojawiłem się po 1989 r.

 

Dobrze, poproszę więc o nazwiska postaci, które odcisnęły niezmywalne piętno na „Rzeczpospolitej” po 1989 r.

 

Będzie to wspomniany już Dariusz Fikus, a także Maciej Łukaszewicz i Piotr Aleksandrowicz. Trzej wielcy ludzie w historii tej gazety. Do grona ważnych postaci zaliczyłbym felietonistę Macieja Rybińskiego, redaktora naczelnego Pawła Lisickiego, z którym nie zawsze nam było po drodze, ale to człowiek, który wiele zrobił dla pisma. Nazwisk osób zasłużonych dla naszej gazety  jest wiele. Z osób, które obecnie są w „Rzeczpospolitej”, nie mogę nie wspomnieć o dziennikarzach sportowych Mirosławie Żukowskim i Stefanie Szczepłku, o specjaliście od  dziennikarstwa międzynarodowego Jurku Haszczyńskim, no i oczywiście o filarze sekretariatu redakcji Tomaszu Sobieckim. Na tych nazwiskach poprzestanę, ale w „Rzeczpospolitej” pracują jeszcze dziesiątki kolegów, którzy są bardzo ważnymi postaciami naszej gazety.

 

Rozmawiał TOP

 


 

Bogusław Chrabota

Rocznik 1964. Absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, doktorant w Instytucie Nauk Politycznych UJ. W latach 90. stypendysta Departamentu Stanu Stanów Zjednoczonych, National Forum Foundation oraz amerykańskich uniwersytetów Hartford, UMASS, Boston College i Columbia. W latach 80. publikował m.in. w „Brulionie”, „Tumulcie”, „Promienistych”, „Tygodniku Powszechnym”, „Znaku”. W latach 90. pisał do „Czasu Krakowskiego”, „Press”, „Ozonu”, „Newsweeka”, „Wprost”. Po 1989 r. został dziennikarzem Ośrodka TVP w Krakowie. Pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego Telewizyjnej Agencji Informacyjnej (1992-1993). W 1993 r. został dyrektorem programowym Polsatu. Od stycznia 2013 r. jest redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej”.

Tygodniki opinii w kwietniu: dalszy ciąg spadków sprzedaży

W kwietniu 2020 roku wszyscy wydawcy tygodników opinii odnotowali spadki sprzedaży. Najbardziej w dół poszedł wynik „Gościa Niedzielnego”, którego dystrybucja w kościołach została bardzo ograniczona z powodu pandemii koronawirusa.

 

Liderem sprzedaży w kwietniu została „Polityka”, której średnia sprzedaż wyniosła 90 084 egz. i była o 9,92 proc. mniejsza niż w tym samym miesiącu rok wcześniej – wynika z danych Polskich Badań Czytelnictwa „Audyt ZKDP”. Na drugim miejscu znalazł się „Newsweek Polska”. Tygodnik ten zanotował spadek o 5,54 proc. do 73 331 egz. Sprzedaż „Gościa Niedzielnego”, który uzupełnia pierwszą trójkę, wyniosła 66 018 egz., po spadku aż o 44,60 proc.

 

Kolejne miejsca wyglądają następująco: „Sieci”  – 38 361 egz., (spadek o 9,12 proc.), „Do Rzeczy” –  29 372 egz. (spadek o 12,93 proc.), „Tygodnik Powszechny” – 26 741 egz. (spadek o 10,97 proc.), „Gazeta Polska” – 20 483 egz. (spadek o 4,01 proc.), „Przegląd” – 13 851 egz. (spadek o 14,84 proc.).

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl

Najczęściej cytowane media w maju

Portal Onet.pl, radio RMF FM i  dziennik „Rzeczpospolita” – tak wygląda pierwsza trójka najchętniej cytowanych mediów w maju według raportu Instytutu Monitorowania Mediów.

 

Na informacje podawane przez Onet.pl powoływano się  w ubiegłym miesiącu 5523 razy. Stacja radiowa RMF FM osiągnęła wynik 4716 cytowań, natomiast dziennik „Rzeczpospolita” był cytowany 3415 razy.

 

Wśród stacji telewizyjnych pierwsze miejsce zajął TVN24 z wynikiem 3400 cytowań, a drugie Polsat News – 2144 cytowania. Podium uzupełniło TVP Info. Na informacje z tego kanału powoływano się 1185 razy.

 

W kategorii rozgłośni radiowych, poza RMF FM, czołowe miejsca zajęły Radio Zet – 1848 cytowań oraz Program 1 Polskiego Radia – 792 cytowania.

 

Poza Onetem, najbardziej opiniotwórcze portale w maju według IMM, to Wirtualna Polska – 2250 cytowań oraz Interia.pl – 1454 cytowania.

 

Wśród tytułów prasowych, „Rzeczpospolita” wyprzedziła „Gazetę Wyborczą”, na którą powoływano się 2388 razy, oraz „Super Express” – 1734 cytowań.

 

jka, źródło: Instytut Monitorowania Mediów

 

Koncert legendarnej Kapeli Praskiej

Koncert Kapeli Praskiej, zarejestrowany na jednym z podwórek warszawskiej Pragi, to kolejne wydarzenie z cyklu „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom” zorganizowanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w ramach programu „Kultura w sieci”.

 

 

Maciej Łopiński ponownie p.o. szefa Telewizji Polskiej

Rada nadzorcza TVP we wtorek podjęła uchwałę o oddelegowaniu Maciej Łopińskiego na okres trzech miesięcy na stanowisko pełniącego obowiązki prezesa TVP.

 

10 czerwca minęły trzy miesiące od poprzedniej decyzji rady przekazującej Łopińskiemu funkcję tymczasowego szefa Telewizji Polskiej. Przez kilka dni zarząd spółki był więc dwuosobowy – składał się z Jacka Kurskiego i Mateusza Matyszkowicza.

 

Jak informuje portal Wirtualnemedia.pl, we wtorek zarząd – już z Maciejem Łopińskim w składzie – dokonał podziału kompetencji, który jest taki sam jaki obowiązywał wcześniej. Pod nadzorem Łopiński mają się znaleźć jednostki korporacyjne, a Jacka Kurskiego – jednostki programowe (m.in. biuro programowe, Telewizyjna Agencja Informacyjna i TVP Sport). Mateuszowi Matyszkowiczowi będą zaś podlegać m.in. Agencja Kreacji Filmu i Serialu oraz Centrum Kultury i Historii.

 

jka, źródło: Wirtualnemedia.pl, fot. Wikipedia

 

 

Koncert legendarnej Kapeli Praskiej. ZAPOWIEDŹ

W maciejówkach i kraciastych kamizelkach wyglądają  jakby się przenieśli w czasy współczesne z podwórek przedwojennej Warszawy. Specjalnie dla nas zagrali na jednym z praskich podwórek w ramach cyklu „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom”. Premiera koncertu już 18 czerwca, o godz. 18, na portalu sdp.pl.

 

Od 1988 roku grają i śpiewają stare przeboje kultywując miejski folklor. Otrzymali liczne nagrody, koncertowali  w wielu miastach w  kraju i za granicą –  od Moskwy po Sztokholm.  Ale ich ukochanym miastem jest Warszawa i najbliższa ich sercu dzielnica – Praga.  Śpiewają dawne przeboje, np. Tango Milonga, piosenki patriotyczne, powstańcze i legionowe. Ulubione ich szlagiery to jednak piosenki, które niegdyś rozbrzmiewały w miejskich zaułkach i na praskich podwórkach.

 

A jak grają? Posłuchajcie już od 18 czerwca na portalu sdp.pl. Gwarantujemy,  poczujecie klimat przedwojennej stolicy, a nogi będą się rwały do tańca.

 

hb

 

Cykl imprez „Dziennikarze artystom – artyści dziennikarzom” dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura w sieci”, którego celem jest wsparcie upowszechniania dorobku kultury w internecie w czasie pandemii koronawirusa.

 

WIĘCEJ INFORMACJI O CYKLU I  SZCZEGÓŁOWY PROGRAM WYDARZEŃ

 

 

Wojciech Wybranowski odchodzi z tygodnika „Do Rzeczy”

Po siedmiu latach pracy dziennikarz Wojciech Wybranowski rezygnuje z pracy w tygodniku „Do Rzeczy”.

 

O swojej decyzji poinformował w poniedziałek na Twitterze.

 

„Pożegnałem się dzisiaj – na własną prośbę- z tygodnikiem „Do Rzeczy”, który miałem zaszczyt współzakładać i przez 7 lat współtworzyć. To była wspaniała, niezapomnianą przygoda ze świetnymi ludźmi i blisko setką okładkowych tematów” – napisał dziennikarz.

 

Podkreślił, że jego decyzja „ nie ma nic wspólnego z sytuacją tygodnika, która jest dobra ani z polityką”.

 

Wojciech Wybranowski w „Do Rzeczy” pracował od chwili debiutu tygodnika w 2013 roku. Wcześniej związany był m.in. z „Rzeczpospolitą”, „Uważam Rze”, „Życiem Warszawy”. Pisał też w „Naszym Dzienniku”, „Gazecie Polskiej”, „Najwyższym Czasie”.

 

jka, źródło: Twitter/Wojciech Wybranowski, fot. YouTube/Do Rzeczy

 

Beata Pawlikowska po latach wraca do Trójki

Podróżniczka i autorka książek Beata Pawlikowska po 22 latach wraca do Programu 3 Polskiego Radia. Poprowadzi autorską audycję „Blondynka w Trójce”.

 

Program będzie nadawany w niedzielę w godz. 11 – 13.

 

„Wracam do Trójki po 22 latach. To niesamowite jak bardzo w tym czasie zmieniło się radio i jak zmieniło się moje życie!! Jestem szczęśliwa.  Dziękuję nowemu dyrektorowi Trójki, Kubie Strzyczkowskiemu, za zaufanie. Zapraszam na wspólną podróż radiową już w najbliższą niedzielę od 11 rano, do usłyszenia! – napisała podróżniczka na swoim profilu na Facebooku.

 

Beata Pawlikowska w radiowej Trójce prowadziła audycje w latach 90. Ostatnio można było ją usłyszeć w Radiu Kolor, gdzie miała swój program „Blondynka w podróży.”

 

Nowy dyrektor Programu 3 Polskiego Radia Jakub Strzyczkowski w wywiadzie dla portalu sdp.pl zapowiedział, że najbliższym czasie będzie „zaskakiwał dobrymi wiadomościami o niespodziankach antenowych w Trójce”.

 

jka, źródło: Facebook/Beata Pawlikowska

Zostań fundatorem Nagrody Solidarności Dziennikarskiej

25 czerwcu 2020 roku już po raz 27. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wręczy swoje doroczne nagrody najlepszym dziennikarzom za ich pracę w roku 2019.

 

Jury konkursowe nie ma łatwego zadania, bo na konkurs wpływa co roku kilkaset tekstów prasowych, po kilkadziesiąt audycji radiowych i telewizyjnych, wreszcie – publikacji internetowych.

 

Pragniemy, aby wśród nagród w wielu kategoriach była też jedna wyjątkowa: Nagroda Solidarności Dziennikarskiej. Jury przyzna ją dziennikarzowi, który swoją pracą, gestem lub postawą okazał solidarność z kimś, kto takiego wsparcia potrzebował.

 

Chcemy taką osobę wyróżnić nie po to, by się jej odwdzięczyć – bo czasem żadne podziękowania nie wystarczą – ale by dać światu inspirację. Przypomnieć, że dziennikarstwo to także służba, troska i nie tylko emocje, ale też konkretne czyny. Że to zawód społecznej odpowiedzialności.

 

Każda z nagród SDP ma wymiar finansowy, dlatego także laureat Nagrody Solidarności Dziennikarskiej otrzyma kwotę 5000 zł. Naszym marzeniem jest, aby dar ten pochodził wprost od tych, którzy szanują pracę dziennikarzy i zechcą to wyrazić przyczyniając się do ufundowania tej nagrody. O ileż cenniejsza jest nagroda, za którą stoi wspólnota, a nie jedna osoba czy instytucja! Dlatego założyliśmy tę zrzutkę i prosimy Was o hojność: zostańcie współfundatorami tej szczególnej nagrody. Reklama: anglų kalba internetu bei Kaune, Vilniuje ir Klaipėdoje.

 

Każdy darczyńca, który wyrazi na to zgodę, zostanie wpisany jako fundator Nagrody do księgi podsumowującej tegoroczny konkurs.

 

LINK DO ZBIÓRKI

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Rzeczpospolita” obchodzi setne urodziny

15 czerwca 1920 roku ukazał się pierwszy numer „Rzeczpospolitej”. Z tej okazji redakcja dziennika przygotowała m.in. specjalne wydanie jubileuszowe przypominające najważniejsze wydarzenia z historii gazety.

 

Ufundowane przez Ignacego Jana Paderewskiego pismo było pierwszym polskim nowoczesnym dziennikiem. Jego dziennikarze zabierali głos w ważnych i dramatycznych momentach historii Polski, m. in. podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r., walk na terenach plebiscytowych, przełomowych chwilach polskiej demokracji.

 

Dziś wydawana przez Gremi Media SA, przygotowywana pod kierownictwem redaktora naczelnego Bogusława Chraboty, „Rzeczpospolita” uznawana jest za czołowy opiniotwórczy dziennik w Polsce.

 

Obchody stulecia  wydawca zaplanował na cały rok. Symboliczną datą jest 15 czerwca. Tego dnia, czyli dokładnie 100 lat po ukazaniu się pierwszego numeru, zostało opublikowane specjalne wydanie „Rzeczpospolitej”. Znajdują się w nim relacje z najważniejszych momentów w historii dziennika oraz teksty autorstwa wybitnych intelektualistów, m.in. Stefana Żeromskiego, Czesława Miłosza, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. – Lektura publicystyki sprzed 100 lub 25 lat prowadzi do wniosków, że zmieniają się czasy, a Polacy próbują odpowiedzieć na bardzo podobne pytania: jak rządzić krajem, ile władzy oddać w czyje ręce, jak poradzić sobie z podziałami w społeczeństwie, jakie zagrożenia na nas czyhają i jak się do nich przygotować. Każda z tych dyskusji znalazła swoje odbicie na łamach „Rzeczpospolitej”. Niektóre z najbardziej aktualnych głosów przypomnimy w wydaniu jubileuszowym – tłumaczy Bogusław Chrabota.

 

 

Z okazji jubileuszu przygotowano stronę 100lat.rp.pl, na której w części multimedialnej, można obejrzeć materiały wideo przygotowane na stulecie oraz nagranie z udziałem redaktora naczelnego, Bogusława Chraboty. Inne jubileuszowe projekty to m.in. ranking „Najważniejsze firmy dla Polski”, cykle redakcyjne „Kobiety stulecia” oraz „Innowacje stulecia”. W ramach partnerstwa „Rzeczpospolitej” i Poczty Polskiej wyemitowano specjalny znaczek pocztowy honorujący stulecie. Projekt został wyłoniony w konkursie i będzie dostępny w limitowanej edycji od 15 czerwca. W Operze Krakowskiej planowane jest także wystawienie „Manru”, jedynej opery Ignacego Jana Paderewskiego.

 

opr. jka, źródło: Gremi Media