Protest CMWP SDP przeciwko blokadzie Kuriera Rzeszowskiego na Facebooku

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko blokadzie fanpage’a gazety i portalu Kurier Rzeszowski na Facebooku oraz apeluje o jego odblokowanie i przywrócenie jego pełnego funkcjonowania.  

6 października 2024 r.  nastąpił atak hakerski na konto portalu Kurier Rzeszowski na Facebooku, który skutkował zablokowaniem konta jego redaktora naczelnego Krzysztofa Mosiężnego w tym medium społecznościowym, a następnie doprowadził do zablokowania m.in. fanpage’a gazety i portalu regionalnego Kurier Rzeszowski działającego pod adresem  https://www.facebook.com/KurierRzeszowskiGazeta.

Wg informacji CMWP SDP blokada konta Kuriera Rzeszowskiego jest całkowicie nieuzasadniona i bezpodstawna. Redakcja nie dokonywała żadnych operacji niezgodnych z zasadami i polityką Facebooka, jej autorzy nie tworzyli także żadnych opisanych w blokadzie odrębnych kont na portalu Instagram. Z pobranych plików dotyczących logowań na koncie Kuriera Rzeszowskiego jednoznacznie wynika, że anonimowy internauta (internauci) usiłował przejąć konto Kuriera na Facebooku  z lokalizacji na terenie Singapuru oraz Texasu w USA.Blokada konta Kuriera Rzeszowskiego oraz jego red. naczelnego  na FB uniemożliwia jego działalność, Facebook jest bowiem jednym z głównych narzędzi komunikowania się redakcji z odbiorcami tego medium.

Opisane w Regulaminie użytkowania konta na FB procedury odwoławcze dotyczące blokady konta nie przyniosły żadnych rezultatów, a próby kontaktowania się redakcji Kuriera Rzeszowskiego z przedstawicielami koncernu Meta (właściciela Facebooka) skończyły się niepowodzeniem. Nie ma z ich strony reakcji w postaci odblokowania profilu ani żadnej innej. Póki co bezskuteczne okazało się także zgłoszenie blokady konta Kuriera Rzeszowskiego do Zespołu Szybkiego Reagowania i Wykrywania Dezinformacji Centrum Cyberbezpieczeństwa i Infrastruktury NASK, co miało miejsce 7 października b.r.

Z uwagi na powszechność serwisu społecznościowego Facebook działanie takie ma charakter cenzury, czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa. Dlatego CMWP SDP apeluje o zaniechanie takich działań i pilne przywrócenie swobodnego funkcjonowania na Facebooku profilu gazety i portalu Kurier Rzeszowski.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 24 października 2024 r.

Protest CMWP SDP przeciwko zastąpieniu dziennikarzy Radia Kraków tworami sztucznej inteligencji

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko nieograniczonemu i nieoznakowanemu wykorzystywaniu narzędzi tzw. sztucznej inteligencji w programach radia publicznego, co aktualnie ma miejsce w Radiu Kraków. Szczególnie bulwersujące jest przy tym przedstawianie tzw. avatarów AI czyli nieistniejących w rzeczywistości postaci jako prowadzących programy radiowe prezenterów, podczas gdy osoby takie w ogóle nie istnieją. Odbiorcy tego medium nie są informowani o tym w zauważalny dla siebie sposób, a pracujący wcześniej w tej rozgłośni dziennikarze zostali zwolnieni z pracy. Działanie to jest sprzeczne z misją mediów publicznych, jest nieetyczne i szkodzi realizacji zasady wolności słowa demokratycznego państwa w naszym kraju. 

22 października na antenie OFF Radia Kraków pojawiły się programy prowadzone przez  tzw. sztuczną inteligencję, a jako prowadzących  audycje promowano trzy „osoby” – 20-letnią Emilię „Emi” Nowa,  studentkę  dziennikarstwa i ekspertkę od popkultury, 22-letniego Jakuba „Kubę” Zielińskiego, specjalistę od technologii i muzyki oraz 23-letniego, zaangażowanego społecznie Alexa – poruszającego tematy związane z tożsamością i kulturą queer . W rzeczywistości żadna z tych osób nie istnieje, wszystkie zostały wygenerowane przez AI. Decyzję o tym, iż ramówka anteny OFF Radio Kraków będzie tworzona niemal w całości przez narzędzia sztucznej inteligencji podjął Marcin Pulit, powołany na likwidatora Radia Kraków. On także zwolnił z pracy zespół dziennikarzy tworzących wcześniej OFF Radio Kraków i inne programy tego radia uzasadniając to „analizą słuchalności i zawartości merytorycznej programu”.

CMWP SDP przypomina, iż wykorzystanie narzędzi AI w dziennikarstwie i w środkach masowego komunikowania budzi uzasadnione kontrowersje co najmniej od momentu upowszechnienia bezpłatnych programów komputerowych umożliwiających niczym nieograniczone tworzenie treści werbalnych oraz audio i video o dowolnej formie, do złudzenia przypominających autentyczne osoby oraz ich sposób zachowania, myślenia, czy reakcje. Nieświadomi tych działań odbiorcy mediów mogą stać się obiektem manipulacji i oszustwa na  nieprzewidywalną w swoich skutkach skalę.  Nadal są nieuregulowane kwestie odpowiedzialności, czy praw autorskich przy wykorzystywaniu narzędzi AI  w mediach tradycyjnych i innych. Jest więc czymś absolutnie nieakceptowalnym i oburzającym, by tak kontrowersyjne metody pracy wykorzystywane były przez media publiczne bez wiedzy i akceptacji ich odbiorców oraz organów nadzorujących ich pracę, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji czy rad programowych mediów publicznych.

Działanie to w Radiu Kraków jest także kolejnym dowodem na postępującą degradację mediów publicznych, w tym regionalnych rozgłośni Polskiego Radia, jakie ma miejsce po siłowym przejęciu tych mediów w grudniu 2023 r.

CMWP SDP apeluje do Radia Kraków o całkowite wycofanie się z tego szkodliwego eksperymentu programowego, jakim jest zamiana dziennikarzy na wytwory sztucznej inteligencji. Po raz kolejny apelujemy także do instytucji i organów nadzorujących obecnie  system medialny w Polsce o powstrzymanie tak szkodliwych i niebezpiecznych dla odbiorców działań w mediach.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 24 października 2024 r.

Podpisz apel środowiska kultury i mediów w sprawie sytuacji w OFF Radiu Kraków i zastąpienia pracowników sztuczną inteligencją – jest TUTAJ.

Spotkanie dziennikarzy z mediów publicznych w Holandii z dziennikarzami SDP

Margo Smit, rzeczniczka praw obywatelskich do spraw produkcji dziennikarskich w NPO, holenderskim systemie nadawania publicznego, oraz dziewięciu dziennikarzy mediów publicznych w Holandii spotkali się z dziennikarzami z Polski w Domu Dziennikarza SDP w Warszawie. Tematem rozmowy była aktualna sytuacja mediów publicznych w Polsce oraz przyczyny krytycznego stanowiska SDP na temat zmian, jakie zachodzą w systemie medialnym w naszym kraju po 13 grudnia 2023 r. 

W pierwszej części spotkania na pytania dziennikarzy z Holandii odpowiadali Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP oraz Wiktor Świetlik, dyrektor CMWP SDP w latach 2009 – 2017. Dziennikarze pytali m.in. o procesy dziennikarzy z Polski, o przyczyny silnej polaryzacji środowiska oraz sposoby na poprawę sytuacji w środowisku dziennikarskim. Moja recepta na pozytywne zmiany wśród mediów w Polsce jest prosta – powiedziała Jolanta Hajdasz, trzeba przestrzegać obowiązującego prawa, które musi być równe i jednakowe dla wszystkich. Dopóki tego nie ma, dopóki rządzący dowolnie je interpretują, by wprowadzać korzystne dla siebie zmiany np. w mediach publicznych, nie widzę szans na poprawę sytuacji. Jedna strona jest uprzywilejowana, a druga, ta prawicowa, konserwatywna, jest szykanowana. Obserwujemy to niestety na co dzień. Za tamtą stroną stoi policja i wojsko i wynajęte firmy ochroniarskie, więc o żadnym równym traktowaniu „obu stron” nie ma mowy – powiedziała prezes SDP podając przykłady szykanowania dziennikarzy na podstawie historii skazania Sebastiana Morynia, niewpuszczania na konferencje prasowe  premiera Donalda Tuska red. Janusza Życzkowskiego z TV Republika oraz opisując skandaliczne, dyscyplinarne zwolnienie z pracy w TVP twórcy i szefowej TV Biełsat, red. Agnieszki Romaszewskiej – Guzy.

Uczestnicząca w spotkaniu redaktor Margo Smit  jest rzeczniczką praw obywatelskich do produkcji dziennikarskich w NPO, holenderskim systemie nadawania publicznego. Do lata 2015 r. była niezależną, śledczą reżyserką filmów dokumentalnych i dyrektorką Holendersko – Flamandzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Śledczych VVOJ . Jest także członkiem Międzynarodowego  Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), relacjonowała m.in.  dochodzenie #LuxLeaks dotyczące unikania płacenia podatków w Luksemburgu dla holenderskiej telewizji publicznej. Margo Smit jest także wiceprzewodniczącą Global Investigative Journalism Network.

W drugiej części spotkania uczestniczyli m.in. Michał Karnowski, członek Zarządu Głównego SDP, publicysta tygodnika Sieci i portalu wPolityce.pl oraz redaktor Cezary Gmyz z TV Republika.

Państwowa Inspekcja Pracy przeciwko TVN. Pierwsza rozprawa w procesie byłego operatora Kamila Różalskiego. Relacja CMWP SDP

8 października w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy rozpoczął się proces Kamila Różalskiego, operatora kamery  przeciwko telewizji TVN S.A. czyli przeciwko jego byłemu pracodawcy. W imieniu Kamila Różalskiego przeciwko stacji telewizyjnej wystąpiła Państwowa Inspekcja Pracy. Domaga się ona ustalenia istnienia stosunku pracy pomiędzy nim, a TVN S.A. mimo zawartych umów cywilno-prawnych. W 2021 r. w wyniku kontroli PIP doszło do potwierdzenia, że charakter pracy operatora spełniał wymogi typowe dla stosunku pracy, więc inspektorzy wnieśli o zmianę umów, ale wówczas  TVN „przedstawiła odmienne stanowisko”. Po ponad 2 latach oczekiwania przed sądem pracy odbyła się  pierwsza rozprawa. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP.

Sprawa Różalskiego rozpoczęła się 5 lat temu. W 2019 r. zgodnie z procedurą i obowiązującym nas kodeksem etyki Discovery grupą osób złożyliśmy zawiadomienie do amerykańskiego działu Compliance o patologiach i łamaniu prawa przez TVN. Pisaliśmy w nim o współczesnym niewolnictwie, o naruszeniach w obszarze zatrudnienia, o nepotyzmie i innych nieprawidłowościach, deklarując, że będziemy chętni współpracować z amerykańską stroną w celu wyjaśnienia tych nieprawidłowości. Procedura ta gwarantowała nam anonimowość. Niestety, Amerykanie – mimo wielokrotnych naszych próśb – naruszyli to prawo i przekazali nasze dane do Polski – wspomina były pracownik TVN. Wówczas powstała komisja do zbadania tych nieprawidłowości, w skład której wchodziła szefowa działu HR z TVN, pani z działu Compliance w Warszawie w TVN i prawnik z kancelarii, która reprezentowała do tej pory TVN w sporach z pracownikami, nazywając się Niezależną Komisją. W konsekwencji wysłania do Discovery, Inc zawiadomienia o nieprawidłowościach wszyscy sygnaliści z naszej grupy – zgodnie z naszymi obawami – zostali zwolnieni z pracy. Zwalniano nas pojedynczo, w odstępach czasu, aby trudniej było nam udowodnić odwet.

Kamil Różalski potwierdził przed sądem swoje zarzuty wobec byłego pracodawcy szczegółowo opisując okoliczności, w jakich dochodziło do naruszeń jego praw pracowniczych.  W sprawie  zeznań przed wspomnianą komisją w TVN ds. nieprawidłowości – ponieważ  nie zgodzono się ani na powstanie protokołu z naszych zeznań, ani na możliwość ich nagrywania – sami odmówiliśmy ich składania i wysłaliśmy skargę do ZUS oraz do PIP.  Przez następne 2 lata sprawa nie ruszyła z miejsca. Zaczęło się to zmieniać dopiero na wniosek posła na Sejm. Dzięki interwencji poselskiej pana Piotra Saka ruszyła kontrola PIP, potwierdzając nasze zarzuty, przynajmniej w tym aspekcie zatrudnienia, co oznacza, że powinienem mieć – mówiąc kolokwialnie – etat, a nie pracować na umowę o dzieło. Kontrola potwierdziła również olbrzymią skalę naruszeń na dzień kontroli. Dotyczyła ona ponad 1 800 osób, co w kontekście niezapłaconych składek ZUS i łamania prawa w ciągu dziesięcioletniego okresu daje kwotę ponad 450 mln zł niezapłaconych do ZUS – wyliczał Kamil Różalski.

Jego zdaniem niezapłacone składki ZUS to nie jedyny problem takich jak on pracowników telewizji. jest nim także niepłacenie za wykonywaną pracę. Doświadczałem tego wielokrotnie, gdy będąc operatorem kamery, jechałem na plan zdjęciowy i musiałem nieodpłatnie wieźć ekipę lub nosić ciężki sprzęt do nagrywania czy do oświetlenia, pomimo tego, że stacja osobno zatrudniała operatorów światła. Miałem płacone tylko za to, że byłem operatorem kamery, a do tych pozostałych prac mnie zmuszano – zeznał Kamil Różalski. Były operator wspomina również, że wielokrotnie zdarzały się sytuacje, w których doświadczał mobbingu ze strony swoich przełożonych. Było to regularnie odkąd straciłem etat. Zresztą, sama zmiana umowy z etatu na umowę o dzieło przebiegła również na drodze szantażu ze strony mojego dyrektora. Dowiedziałem się – podobnie jak inne osoby w dziale – że jeżeli nie zgodzę się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, to nigdzie nie znajdę pracy. Większość osób, właściwie wszyscy ulegli wtedy temu szantażowi, podpisali te umowy za porozumieniem stron i od tamtego czasu pracowaliśmy w większości na umowę o dzieło. Część z tych osób założyła jednoosobowe działalności gospodarcze, natomiast z dnia na dzień zmieniły się warunki i czas pracy. Nic poza tym nie uległo zmianie: miałem tych samych przełożonych i te same zadania, a stacja produkowała te same programy. Różnica polegała jednak na tym, że już nie mieliśmy opieki prawnej, nie mieliśmy etatu, nie mieliśmy urlopu czy zwolnienia lekarskiego. Co było powodem takiej decyzji szefostwa? Nie było żadnego merytorycznego argumentu, ponieważ w całym dziale likwidowano etaty. Jedynie, co można nazwać plotką korytarzową, krążyła informacja, że TVN szuka optymalizacji kosztów tuż przed sprzedażą – powiedział były operator i były pracownik TVN. 

Pokrzywdzonych przez TVN jest więcej. Bezprawne praktyki swoich przełożonych potwierdził przed sądem także inny  były operator kamery, który nie ma wątpliwości, że świadczenia, jakie wraz z Kamilem Różalskim wykonywali na rzecz swojego pracodawcy, daleko wykraczają poza warunki pracy w ramach umowy o dzieło: Co miesiąc podpisywaliśmy umowę. Pracowaliśmy i na sprzęcie TVN, i w wytyczonym miejscu, i o ustalonej godzinie. Mieliśmy przełożonych. To wszystko składa się na tak zwany etat – zaznawał świadek w procesie Kamila Różalskiego. On rozstał się z TVN w 2022 r., w jego imieniu  PIP również wytoczyła sprawę o ustalenie stosunku pracy. Jego proces rozpoczął się 15 października. W tym przypadku sąd przychylił się do wniosku z strony przeciwnej o utajnienie sprawy, dlatego w tym procesie rozprawy odbywają  się za zamkniętymi drzwiami. Myślę, że TVN ma coś do ukrycia i to sporo – mówi świadek zbulwersowany tym, iż jego proces  odbywa się za zamkniętymi drzwiami.  Robi to stacja, która tak apeluje o wolność, która tak głośno krzyczy „wolne media” . Co z tą wolnością? To zmanipulowana wolność. Ja przepracowałem w tym miejscu 17 lat i doskonale wiem, co tam się dzieje i jak to wszystko wygląda; jaka tam panuje propaganda. To jest naprawdę ciężki chleb i ciężki temat. Trudno nawet opowiedzieć, co się tam dzieje – wspomina były pracownik TVN.

Telewizja TVN usiłowała także wyłączyć jawność  procesu Kamila Różalskiego. Swojego oburzenia tą próbą utajnienia obecnego procesu nie kryje również Kamil Różalski:  Dlaczego stacja, która głośno mówi o wolności słowa,  naciskała na sąd, żeby sprawa odbywała się za zamkniętymi drzwiami? TVN we wszystkich procesach, które się przeciwko niemu odbywają, wnioskuje o wyłączenie jawności postępowania sądowego. To jest zastanawiające, czemu stacja, która tak hucznie demonstrowała w obronie Konstytucji oraz wolności słowa, nagle z tą wolnością słowa oraz art. 45 Konstytucji RP walczy. A ten artykuł stanowi wprost: każdy  ma prawo do  sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.  Czy TVN boi się publicznej prawdy o sobie; czy boi się, żeby informacje o patologiach i łamaniu prawa, które są w środku, nie wyszły na zewnątrz ? Uczciwa  firma, która nie łamie prawa – stwierdza  Kamil Różalski –  nie miałaby żadnego powodu do tego, by wyłączać jawność postępowania sądowego.

W procesie zeznawał także trzeci były operator TVN, który przepracował w tej stacji 24 lata. Na początku przez prawie 3 lata miałem etat, później zostałem pozbawiony tego etatu w ramach zwolnień grupowych, mimo że pracowałem dokładnie na tym samym stanowisku, wykonując te same obowiązki w tych samych ram czasowych – nic się nie zmieniło. Operator ten wspominając dawną pracę, mówi otwarcie: „Od 15 lat leczę się na nerwicy i ona wynika z tego, co działo się w TVN. Cały czas przyjmuję leki i borykam się z tym do tej pory. Były pracownik oskarża telewizję, że wielokrotnie był stawiamy pod ścianą i doświadczał niewłaściwego traktowania. Wielokrotnie jeździliśmy z programem Uwaga na interwencję. Staliśmy z kolegami, patrzyliśmy w różnych sytuacjach na niedolę tych ludzi i zadawaliśmy sobie pytanie, trochę z takim gorzkim uśmiechem: no dobra, a kto przyjedzie do nas? A może to my powinniśmy stanąć po tamtej stronie i powiedzieć: jesteśmy też poszkodowani, pomóżcie nam.  Zatem z jednej strony TVN szczytnie pomaga – i dobrze, że to się dzieje. Ale z drugiej strony te osoby, które jeździły to wszystko pokazywać, również były w bardzo trudnych sytuacjach. My także byliśmy ofiarami – zeznał operator. Jego zdaniem  TVN skutecznie podejmuje działania, by tuszować skandaliczne praktyki wewnątrz firmy. A skala nieprawidłowości ma być spora: Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła, że jeszcze 2 lata temu nieprawidłowo zawartych umów było ok. 1 800. To oznacza olbrzymie sumy pieniędzy nieodprowadzonych do Skarbu Państwa. To są także kwoty, które nam nie zostały wypłacone: urlopy, zwolnienia lekarskie… Zresztą, jakie zwolnienia? Mając do wyboru zarobić pieniądze dla rodziny lub nie dostać niczego, musiałem chodzić do pracy również wtedy, gdy byłem chory – mówi operator.

Prócz uznania stosunku pracy, Kamil Różalski domaga się również zadośćuczynienia i odszkodowania za mobbing ze strony swoich przełożonych. Pan Powód wnosi o to, aby sąd zasądził na jego rzecz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w związku z faktem, iż uważa, że był ofiarą mobbingu. Są to wysokie kwoty, które są związane ze szkodą, jaką poniósł Powód, a krzywda jest kwestią strat moralnych i rozstroju zdrowia, którego doznał w związku z tym, że był ofiarą niepożądanych zachowań w miejscu pracy – wyjaśniła pełnomocnik Kamila Różalskiego radca prawny Anna Weber.

Przedstawiciel prawny TVN Katarzyna Sarek-Sadurska odmówiła skomentowania sprawy: „Niestety nie mogę, ani słowa”.

Sprawa Kamila  Różalskiego nie jest pierwszą sprawą z zakresu prawa pracy, jaką stacji TVN wytoczył były pracownik. Obecnie przeciwko telewizji toczą się co najmniej 4 procesy, a 2 lata temu sąd rozstrzygnął na korzyść powoda sprawę red. Roberta Jałochy, który realizował dla TVN materiały dziennikarskie w latach 2010 – 2020. On podobnie jak Kamil Różalski wystąpił o uznanie swoich praw do sądu. Sąd zajął się jego sprawą na wniosek PIP i uznał jego racje.  Telewizja  TVN  złożyła apelację od tego wyroku, ale ostatecznie sąd II instancji utrzymał wyrok w mocy. Szczegóły tego postępowania nie są jednak jawne, gdyż stacja telewizyjna wystąpiła o utajnienie procesu.

Na początku roku 2023 z podobnym rozstrzygnięciem spotkała się Jolanta Hofer, była producent TVN, która pracowała przy realizacji programu talk-show „Rozmowy w toku”.  W latach 2011 – 2018 była ona zatrudniona na umowę o dzieło, podczas gdy zakres jej obowiązków spełniał wymogi stosunku pracy. Producent wygrała proces w I instancji. Także i przy tej sprawie TVN próbował zmienić wyrok, składając odwołanie, jednak sąd II instancji nie zmienił go, a wyrok uprawomocnił się. Sprawa Jolanty Hofer trwała blisko 5 lat.

 Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy na 3 grudnia o godz. 11. Tego dnia ma dojść do przesłuchania świadków ze strony pozwanej. Swoje zeznania mają złożyć Jarosław Potasz, który zasiada w zarządzie TVN, oraz Elżbieta Woźnica, która odpowiadała za organizację pracy produkcyjnej.

Anna Maria Szczepaniak

Ponad 80 stanowisk, ponad 70 procesów dziennikarzy objętych monitoringiem! Sprawozdanie CMWP SDP 2021 – 2024

W najbliższy weekend delegaci Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wybiorą nowego Prezesa i Zarząd Główny, na Zjeździe z pewnością ocenie podlegać będzie także działalność CMWP w tej kadencji, tj. od października 2021 do końca września 2024 . W związku z tym przygotowaliśmy Sprawozdanie CMWP SDP 2021-2024 . Jest to syntetyczne omówienie działalności Centrum w ostatnich trzech latach . W tej kadencji CMWP SDP wydało 83 oświadczenia i stanowiska publiczne (nie licząc oświadczeń i protestów ZG w sprawie siłowego przejęcia mediów publicznych) ,  obejmowaliśmy  pomocą prawną (i inną)  co roku ponad 20 dziennikarzy. Nigdy nie jest tak dobrze żeby nie mogło być lepiej, ale myślę, że CMWP SDP nie ma się czego wstydzić.

To nie była łatwa kadencja, ale przecież nasza praca dziennikarzy nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach do prostych nie należy. Ilość procesów wytaczanych tzw. prawicowym dziennikarzom w bieżącym 2024 roku  przeszła jednak nasze najśmielsze oczekiwania i już widać , że pod względem liczby spraw i wysokości żądanych od dziennikarzy grzywien, nawiązek i kar będzie to rok rekordowy. Zapewniam jednak, że nasz skromny zespół  nikogo nie zostawia bez wsparcia, każdy dziennikarz, który się do nas zwraca z prośbą o pomoc, ją otrzymuje. Czasem tylko trzeba poczekać , bo tych spraw i próśb jest tak wiele, że tworzy się kolejka oczekujących.

Zapewniam, że w CMWP nikogo nie pytamy o poglądy, ani nawet o legitymację SDP, co jest stałym zdziwieniem dla kolegów z dziennikarskich stowarzyszeń z zagranicy. Oni z reguły świadczą pomoc jedynie członkom swoich organizacji.   Nie o wszystkich sprawach informujemy publicznie, część z nich dotyczy bowiem typowych spraw pracowniczych i nie ma związku z działaniem na szkodę wolności słowa, więc nie ma powodu, by je nagłaśniać. Na co dzień jednak staramy się działać transparentnie, szczegóły prowadzonych przez nas spraw publikowane są przede wszystkim na naszej stronie cmwp.sdp.pl.

Wszystkie konferencje organizowane lub współorganizowane przez CMWP SDP są transmitowane w internecie,  archiwalny ich zapis jest powszechnie dostępny. Ze względu na te transmisje oraz wzorem konferencji naukowych zrezygnowaliśmy z udziału publiczności w branżowych konferencjach CMWP . Zawsze można jednak zwrócić się do nas z prośbą o zaproszenie, jeśli chce się uczestniczyć w konferencji, zainteresowanym członkom SDP na pewno nikt nie odmówi udziału w organizowanym przez nas wydarzeniu.

Jedna z najbardziej przykrych dla nas spraw w minionej kadencji to przegrany proces z Ośrodkiem Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Sąd I instancji zarzucił CMWP „nierzetelność” tylko z powodu błędu w określeniu funkcji , jaką pełniła osoba krytykowana przez bronioną przez nas dziennikarkę , w naszym stanowisku napisaliśmy o „prezesie Fundacji”, podczas gdy de facto był to fundator . Po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia wyroku podejmiemy decyzję , czy składać apelację, bo użyte przez nas argumenty są aktualne.

I jeszcze jedno – wersję drukowaną Sprawozdania otrzymają delegaci na Zjazd Stowarzyszenia, gdyby ktoś był zainteresowany otrzymaniem tego wydawnictwa, a nie jest w tym roku delegatem  – proszę o kontakt, na pewno prześlemy egzemplarz w wersji tradycyjnej, na papierze.

Serdecznie dziękuję Wszystkim za wsparcie, pomoc i współpracę w ostatnich trzech latach. I z góry dziękuję za życzliwość przy recenzowaniu naszej pracy, wszyscy wykonujemy ją z pełnym przekonaniem, że CMWP SDP jest potrzebne całemu dziennikarskiemu środowisku!  

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 10 października 2024 r.

Sprawozdanie CMWP 2021-24

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę red. Mateusza Cieślaka skazanego za publikacje na temat badania wymazów COVID 19 w Gliwicach

W związku z wyrokiem Sądu Okręgowego w Gliwicach z 5 kwietnia 2022 r.  związanym z publikacjami prasowymi red. Mateusza Cieślaka oraz postępowaniem II instancyjnym od tego wyroku przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach CMWP SDP obejmuje niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa. Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Mateusza Cieślaka. Sprawa dotyczy publikacji prasowych dziennikarza z 2020 roku, w których na portalu katowicedzis.pl przedstawiał wątpliwości związane z badaniem wymazów, tj. próbek materiału biologicznego pod kątem obecności w nich koronawirusa SARS-CoV-2. Rozprawa apelacyjna zaplanowana jest na 11 października 2024 r. 

Sprawa dotyczy publikacji red. Mateusza Cieślaka z 2020 r.  w których opisywał wątpliwości dotyczące badań laboratoryjnych w kierunku wykrywania zakażenia COVID 19 na terenie Gliwic.  Dziennikarz  w okresie września – października 2020r. kierował pytania przesyłane emailem do licznych organów, instytucji i organizacji państwowych w tym m.in. do Głównego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, Ministra Zdrowia, Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej, Marszałka Śląskiego, Wojewody Śląskiego, Premiera RP, Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, Dyrektora PZH w Warszawie, Dyrektora NFZ Oddziału w Katowicach, Państwowego Inspektora Pracy pytając o  o działalność firmy VITO-MED sp. z o.o. w Gliwicach  prowadzoną w kontenerze – blaszaku, czy wiedzą że laboratorium powoda działające w takim miejscu jest głównym laboratorium COVID – 19 na terenie woj. Śląskiego i  czy działa ono właściwie.  Z informacji przekazanej przez NFZ wynikało, że w tym miejscu zbadano 697 701 wymazów, za co NFZ miał zapłacić ponad 178 mln zł. Dziennikarz Mateusz Cieślak miał informatorów, którzy twierdzili, że w tych warunkach nie sposób jest prawidłowo wykonać badania takiej ogromnej liczby wymazów (w szczytowym momencie było to 5000 badań na dobę). Kontrola przeprowadzona na polecenie Ministerstwa Zdrowia potwierdziła jego wątpliwości  co do jakości i i prawidłowości pracy tego laboratorium. W obiekcie tym przeprowadzono również inne kontrole. Wykonały je Państwowa Inspekcja Sanitarna (Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gliwicach) oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Obie te kontrole także wykryły tam nieprawidłowości.

Sąd I instancji odrzucił jednak dowód w postaci dokumentacji kontroli Ministerstwa Zdrowia. Sąd ten uznał, że dokumentacja kontroli Ministerstwa Zdrowia to dowód “nieistotny i nieprzydatny” (cytat z uzasadnienia). Sąd I instancji stwierdził również, że był to dowód spóźniony, albowiem został przedstawiony już po sporządzeniu odpowiedzi na pozew. Sąd wiedział jednakże, że końcowy raport (wystąpienie pokontrolne) został podpisany już po złożeniu odpowiedzi na pozew, gdyż wcześniej tego dokumentu nie było i sąd go otrzymał niezwłocznie po jego zatwierdzeniu i podpisaniu w Ministerstwie Zdrowia. Z informacji  CMWP SDP  wynika jednak, że sąd I instancji nie dał wiary żadnemu twierdzeniu dziennikarza Mateusza Cieślaka (poza informacją o jego stanie majątkowym). Swoje ustalenia sąd I instancji oparł na zeznaniach strony przeciwnej.  Sąd I instancji postępowanie sądowe ograniczył do dwóch posiedzeń (31 marca 2022 r. oraz 1 kwietnia 2022 r.), a wyrok ogłosił 5 kwietnia 2022 r., czyli cztery dni po zamknięciu postępowania sądowego. W ocenie CMWP SDP m.in. to wszystko stoi w rażącej sprzeczności z decyzją sądu II instancji, który obecnie proceduje w trzyosobowym składzie argumentując to wysokim stopniem złożoności badanej sprawy.

Wyrok w tej sprawie został ogłoszony 5 kwietnia 2022. Zgodnie z nim pozwany red.  Mateusz Cieślak jest zobowiązany do „zaniechania naruszeń dóbr osobistych ” spółki VITO-MED sp. z o.o. w Gliwicach poprzez usunięcie z portalu https://katowicedzis.pl, z profilu portalu https://katowicedzis.pl w serwisie społecznościowym Facebook i z grupy „Grupa Katowice Dziś” prowadzonej w serwisie społecznościowym Facebook artykułów/postów  na temat opisywanej sprawy . Dziennikarz ma także zapłacić nawiązkę na cel społeczny (10 tysięcy zł) oraz ponieść koszty procesu.  Wyrok nie jest prawomocny. Od tego wyroku została złożona apelacja w Sądzie II instancji.

W związku z powyższym CMWP podjął monitoring sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

Korzystny wyrok dla prawicowych portali niezależna.pl i wPolityce.pl. Sprawa monitorowana przez CMWP SDP

Sąd Okręgowy w  Warszawie oddalił w całości pozew o ochronę dóbr osobistych Katarzyny Cichos przeciwko spółkom Słowo Niezależne Sp. z o.o., wydawcy serwisu Niezależna.pl, oraz Fratria Sp. z o.o., wydawcy serwisu wPolityce.pl. Sprawa dotyczyła artykułów, które osiem lat temu ukazały się na w/w portalach. Wyrok jest nieprawomocny. Sprawę monitoruje CMWP SDP. Obserwatorem sprawy jest red. Anna Maria Szczepaniak. 

W czerwcu 2016 r. pojawiła się w mediach informacja, iż Katarzyna Cichos – ówczesna radna z Siemianowic Śląskich – została zakwalifikowana na stanowisko wicekonsula w Konsulacie Generalnym RP w Manchesterze. Nominacja ta odbiła się szerokim echem w mediach ze względu na powiązania młodej radnej  z separatystycznym Ruchem Autonomii Śląska. Krytykę wyraziły wtedy niektóre środowiska polonijne oraz patriotyczne. Kilka dni później nominacja została cofnięta. Niedoszła wicekonsul wystosowała wówczas list otwarty do części prawicowych serwisów, w którym czytamy: „Przykro mi, że muszę pisać list przeciwko tym, z którymi sama w pewnym sensie się utożsamiam. Wierzę, że była to pomyłka, spowodowana wprowadzeniem w błąd. Nie mogę jednak nie dążyć do oczyszczenia swojego nazwiska”. Kontrowersje wokół Cichos skomentowały również portale Niezależna.pl oraz wPolityce.pl, co nie spodobało się głównej zainteresowanej, która postanowiła wystąpić przeciwko ich. wydawcom.

https://niezalezna.pl/polska/81453-katarzyna-cichos-zwiazana-z-ras-nie-bedzie-wicekonsulem/81453

https://wpolityce.pl/polityka/295463-po-prostu-rece-opadaja-wazna-nominacja-w-dyplomacji- dla-dzialaczki-popieranej-przez-antypolskich-separatystow-z-ras

Powódka wnosiła m.in. o to, by na obu serwisach ukazały się sprostowania mówiące o tym, iż artykuł „zawierał nieprawdziwe informacje odnośnie Katarzyny Cichos i narażał ją na poniżenie w opinii publicznej oraz naraził na utratę dobrego imienia i zaufania potrzebnego do pełnienia funkcji wicekonsula w Konsulacie Generalnym RP w Manchesterze”. Ostatecznie jednak sąd nie przychylił się do wniosku Katarzyny Cichos, całkowicie oddalając jej powództwo i zasądzając zwrot kosztów adwokackich stron pozwanych.

Tomasz Sakiewicz, prezes zarządu Słowo Niezależne, nie ma wątpliwości, że Cichos bezpodstawnie wytoczyła ten proces: „Sprawa była oczywista. Nie dość, że napisaliśmy prawdę, to jeszcze informacje nie były w żaden sposób szkodliwe dla dóbr osobistych. Sam fakt, że komuś się tekst nie podoba i dotyczy tej osoby nie może być powodem ukarania dziennikarza. Chyba, że sprawa dotyczy Donalda Tuska – wówczas bez zezwolenia pisać nie
wolno” – ironizuje red. T. Sakiewicz. Mec. Sławomir Sawicki, pełnomocnik strony pozwanej, dodaje: „Pani Katarzyna Cichos pozwała Słowo Niezależne, wydawcę portalu niezalezna.pl, dlatego że pisano w nim o jej związkach z Ruchem Autonomii Śląska. Ponad wszelką wątpliwość wykazano, że w
wyborach lokalnych Powódka była popierana przez to stowarzyszenie. Należy przy tym dodać, że RAŚ nie jest jakąś organizacją wywrotową, postrzeganą przez wszystkich negatywnie. Zatem związki z tym ruchem same w sobie oraz upublicznianie tego faktu nie stanowi naruszenia dóbr osobistych”.

W podobny sposób patrzy na sprawę Michał Karnowski, członek Zarządu Fratria Sp. z o.o. : „W artykule przytoczyliśmy tylko sprawdzone fakty dotyczące osoby publicznej nominowanej właśnie na ważne stanowisko. Pozew był zadziwiającą próbą ucieczki Powódki od własnej politycznej biografii i przerzucenia winy za własne wybory polityczne na media o tym przypominające”. Publicysta jest przekonany, że gdyby sąd przyznał rację Powódce, oczywistym skutkiem byłby efekt mrożący i niszczący, strach przed opisywaniem przeszłości osób publicznych. Pełnomocnik pozwanej spółki, mec. Dariusz Pluta, również oczekiwał korzystnego rozstrzygnięcia sądu: „Wyrok jest dla nas satysfakcjonujący. Poniekąd spodziewałem się takiego orzeczenia, dlatego że samym żądaniem i koncepcją powódki było sprawdzić, czy zakazanym dla prasy jest sięganie do życiorysu polityka, przypominanie faktów, powiązań lub układów politycznych”. Zdaniem znawcy prawa prasowego w tym właśnie przejawia się jedno z praw mediów: „Dla mnie zawsze było oczywiste i w moim odczuciu to jest podstawowa funkcja pracy, żeby zabierać głos w takich sprawach, żeby nie milczeć. Prasa ma prawo powiedzieć, że w jej ocenie dana osoba – choćby z uwagi na różne powiązania – nie powinna pełnić danej funkcji. Cieszę się, że sąd stanął po stronie wolności prasy, pozwalając jej pełnić funkcję społeczną, a nam, jako społeczeństwu, dając nadzieję, że prasa dalej będzie mogła stać na straży dla naszego dobra”.

Wyrok jest nieprawomocny,  powódka ma jeszcze czas na złożenie apelacji, póki co wystąpiła o pisemnie uzasadnienie tego wyroku.

 Anna Maria Szczepaniak

Rusza proces operatora Kamila Różalskiego o mobbing i ustalenie stosunku pracy przeciwko TVN . Sprawa objęta monitoringiem CMWP

W najbliższy wtorek, 8 października ma rozpocząć się proces z powództwa Państwowej Inspekcji Pracy w imieniu Kamila Różalskiego przeciwko TVN S.A. Sprawa jest o ustalenie stosunku pracy oraz o mobbing, toczy się w Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. PIP złożyła ten pozew ponad dwa lata temu,  w kwietniu 2022 r.  Od czerwca 2021 roku CMWP SDP monitoruje tę sprawę. Także teraz stosowne pismo z zawiadomienim o monitoringu CMWP zostało wysłane do Sądu. 

W październiku 2019 r. grupa byłych pracowników stacji TVN złożyła w ZUS zgłoszenie sygnalizujące poważne nieprawidłowości w relacjach z pracodawcą . Jak wyjaśnia p. Kamil Różalski : od początku 2013 roku, gdy zwracałem przełożonym uwagę na niezgodną z prawem formę zatrudnienia oraz na zmuszanie mnie do pracy po kilkanaście godzin dziennie oraz inne patologie, konsekwentnie stawałem się ofiarą mobbingu oraz wykluczenia zawodowego w konsekwencji czego ograniczano mi pracę. (…) Z roku na rok w wyniku działań pracodawcy otrzymywałem coraz mniej pracy mimo posiadania przeze mnie bardzo wysokich kwalifikacji. I tak z operatora pracującego przy najważniejszych programach typu „Mam Talent”,”You Can Dance-Po Prostu Tańcz” czy serialu „Na Wspólnej” zostałem zdegradowany do studia DD TVN  2-3 razy w tygodniu . (…) Stan ten trwał ponad 7 lat: od dnia 1 stycznia 2013 roku do kwietnia, a właściwie września 2020 roku, gdy bez podania przyczyn straż TVN otrzymała polecenie, by nie wpuszczać mnie do siedziby firmy. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że zarówno ja, jak i inne osoby, które rozwiązały swoje umowy o pracę za porozumieniem stron, zostały do tego zmuszone szantażem (…).  Szantaż polegał na tym, że … (imię i nazwisko do wiadomości CMWP SDP) informował osobiście podczas rozmowy, że osoba, która nie rozwiąże swojej umowy za porozumieniem stron, nigdzie nie znajdzie pracy.

Realne działania dotyczące wyjaśnienia tych zarzutów ZUS rozpoczął wiosną 2021 r.  Wg informacji osób, które wystąpiły z wnioskiem o kontrolę  ZUS – u  w spółce TVN S.A.,  w podobnej, jak opisana przez nich sytuacji, było blisko 1800 współpracowników tej telewizji.

W maju 2021 r. w związku z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania z urzędu w sprawie podlegania  Kamila Różalskiego, byłego operatora Telewizji TVN,  ubezpieczeniom społecznym u płatnika składek TVN S.A., Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw osób ubezpieczonych zatrudnionych u wskazanego wyżej płatnika składek. Mając na uwadze, że działania płatnika składek, jak również opóźnienie czynności ZUS w niniejszej sprawie mogły stwarzać zagrożenie dla konstytucyjnych praw p. Kamila Różalskiego oraz innych osób w zakresie zabezpieczenia społecznego (art. 67 Konstytucji RP), podjęcie monitoringu niniejszej sprawy było i jest  uzasadnione, a także konieczne, gdyż mogło mieć wpływ na realizację zasady wolności słowa, biorąc pod uwagę zatrudnienie powoda w spółce medialnej.

Kontrola PIP w TVN zakończyła się w listopadzie 2021 roku.  Inspekcja potwierdziła wówczas, że byłemu operatorowi Kamilowi Różalskiemu należała się umowa o pracę, gdyż jego zatrudnienie spełniało wszelkie ku temu warunki. Inspektorzy wystąpili więc do TVN z wnioskiem o zmianę umów, jednak  telewizja  „przedstawiła odmienne stanowisko”.  W późniejszym czasie ujawniono także, iż kontrola PIP wykazała, że TVN od maja do sierpnia 2022 r. zawarł umowy o pracę z grupą 396 osób współpracujących dotychczas na podstawie tzw.umów śmieciowych czyli umów cywilnoprawnych. Wg TVN w tym czasie nastąpiło także  „realne zmniejszenie liczby osób świadczących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych”: w lutym 2021 r. były to 1863 osoby, a 1 października – 1096 osoby .

CMWP SDP przedstawiło publicznie sprawę operatora Kamila Różalskiego podczas konferencji  „W obronie dziennikarzy”, jaka obyła się w Domu Dziennikarza w Warszawie we wrześniu 2021 r.

Rozprawa Kamila Różalskiego odbędzie się 8.10.24 o godz. 9.00 w sądzie przy ul. Marszałkowskiej 82 w Warszawie (sala 514) .

Więcej na ten temat TUTAJTUTAJ.

Międzynarodowe organizacje dziennikarskie alarmują w sprawie TV Republika . Był protest CMWP SDP w tej sprawie

Platforma Bezpiecznego Dziennikarstwa ( Safety of Journalists Platform)  publikująca  informacje na temat zagrożeń dotyczących wolności mediów i bezpieczeństwa dziennikarzy w państwach członkowskich Rady Europy opublikowała 26 września alert dotyczący Polski . Powodem alertu jest niewpuszczenie reportera TV Republika  na otwarte dla mediów posiedzenia sztabu kryzysowego z udziałem premiera Donalda Tuska.  Alert zgłosiły trzy międzynarodowe organizacje pozarządowe –   Article 19, IPI (International Press Institute) oraz największe  międzynarodowe organizacje dziennikarskie – EFJ/IFJ czyli Europejska i Międzynarodowa Federacja Dziennikarzy. W sprawie protestowało wcześniej Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP oraz Rada Konsultacyjna CMWP.

Międzynarodowy  protest dotyczy odmowy wstępu dziennikarza TV Republika Janusza Życzkowskiego na posiedzenia sztabu kryzysowego we Wrocławiu, który zajmuje się powodzią w Polsce.  Jak poinformowane na platformie alertowej „18 września 2024 dziennikarz Janusz Życzkowski został pozbawiony dostępu do szeregu spotkań zarządzania kryzysowego we Wrocławiu dotyczących zagrożenia powodziowego w regionie. Platforma alarmuje , iż  „pomimo okazania legitymacji prasowej, faktu, że spotkania były otwarte dla innych mediów i obejmowały wysokich rangą urzędników, takich jak premier Donald Tusk, Życzkowskiemu odmówiono wstępu do sztabu kryzysowego. Wydarzenia obejmowały konferencję prasową premiera i spotkania sztabu kryzysowego. W informacji o tym przekazano także , iż  Rzecznik Praw Obywatelskich wysłał pismo do organizatora spotkań zarządzania kryzysowego, biura wojewody dolnośląskiego, domagając się wyjaśnień i wyrażając zaniepokojenie tym, co „można uznać za naruszenie konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Rzecznik powiedział, że otrzymał liczne skargi dotyczące blokowania dziennikarzom TV Republika dostępu do konferencji prasowych i innych wydarzeń i że zwrócił się już do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wyjaśnienia w styczniu 2024 r. Autorzy tego międzynarodowego protestu zaznaczyli , iż źródłem zagrożenia wolności słowa w tym wypadku jest „państwo” , a główny problem to ” nękanie i zastraszanie dziennikarzy”.  Polska powinna oficjalnie odpowiedzieć na ten alert do 26. grudnia 2024 r.

W tej sprawie protestowało także CMWP SDP  oraz Rada Konsultacyjna CMWP SDP. 18 września 2024 r. został opublikowany oficjalny protest CMWP SDP przeciwko niewpuszczaniu reportera TV Republika na posiedzenia sztabu kryzysowego z udziałem Donalda Tuska podpisany przez Jolantę Hajdasz, dyrektora Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP . Pod protestem podpisali się także wszyscy członkowie Rady Konsultacyjnej CMWP SDP  – Michał Karnowski, Janusz Kawecki, Paweł Lisicki, Tomasz Sakiewicz, Krzysztof Skowroński, Leszek Sosnowski i Wojciech Surmacz.

Link do alertu jest TUTAJ.

Protest CMWP SDP TUTAJ.

Walka z wolnością słowa pod pozorem walki z „mową nienawiści” – debata CMWP SDP i Ordo Iuris

Kary więzienia za  tzw. mowę nienawiści mogą doprowadzić do daleko idącego ograniczenia wolności wypowiedzi, zwłaszcza osób o poglądach konserwatywnych  podkreślali uczestniczy debaty zorganizowanej przez Instytut Ordo Iuris i Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Odbyła się ona w Domu Dziennikarza przy ulicy Foksal w Warszawie 20 września b.r. Uczestnikami transmitowanej w sieci dyskusji  byli dr Jolanta Hajdasz – dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris,  Maria Kądzielska-Koper – publicystka m.in. „Do Rzeczy” , Michał Jaszewski – doradca prawny SDP oraz adw. Rafał Dorosiński, z Zarządu Ordo Iuris,  autor  książki „«Mowa nienawiści» – koń trojański rewolucji kulturowej”.

Na początku Rafał Dorosiński wyjaśnił, dlaczego nazwał koncepcję tzw. mowy nienawiści „koniem trojańskim” rewolucji kulturowej.  Wskazał, że to pojęcie jest promowane, aby wprowadzać ludzi w błąd, przebiegle i podstępnie ich oszukać, by nie zorientowali się, co tak naprawdę  ono oznacza. Podkreślił także, że za tym pojęciem „kryje się szeroka aktywność kulturowa, przewrót aksjologiczny”. Michał Jaszewski określił  książkę mec. Rafała Dorosińskiego słowami „ciężkie działa”. Wskazuje ona bowiem na szereg zagrożeń, jakie wiążą się z penalizacją tzw. mowy nienawiści oraz w jaki sposób ta koncepcja jest wykorzystywana w wojnie kulturowej. Podkreślił również, że największymi orędownikami walki z „mową nienawiści” po II wojnie światowej byli Sowieci. Mec. Rafał Dorosiński zaznaczył także, że osoby, które sprzeciwiają się zwalczaniu „mowy nienawiści” nie są zwolennikami nienawiści czy pogardy wobec innych ludzi. W rzeczywistości bowiem takie działania mają na celu uniemożliwienie formułowania ocen krytycznych wobec określonych grup społecznych, czyli cenzurę. Dzisiejsze przeciwdziałanie tzw. mowie nienawiści jest skutkiem promowania lewicowych koncepcji takich jak „krytyczna teoria rasy” czy „tolerancja represywna”. Redaktor Maria Kądzielska-Koper zgodziła się z tym, że termin „mowa nienawiści” jest elementem walki kulturowej. Podała też przykłady tego typu działań z Wielkiej Brytanii, w której kiedyś mieszkała. Opowiedziała o procesach, jakie zostały wytoczone m.in. 17-latce, która na Instagramie udostępniła piosenkę ze słowem „nigger” czy pastorowi, który krytycznie wypowiadał się o postulatach ruchu LGBT.

Dr Jolanta Hajdasz odniosła się natomiast do regulacji prawnych, których wprowadzenie zapowiedział polski rząd już w marcu b.r. planując nowelizację kodeksu karnego.  Zmiany te dotyczące tzw. „mowy nienawiści”  miały już wejść w życie od czerwca 2024 r., jednak prace nad nimi nadal trwają. Zapowiadane regulacje mają zmieniać art. 199, 256 i 257 Kodeksu karnego. Penalizują one stosowanie gróźb i przemocy, nawoływanie do nienawiści i publiczne znieważanie ze względu na m.in. rasę, narodowość i wyznanie. Do tych kategorii mają zostać dodane  niepełnosprawność, wiek, płeć, orientacja seksualna oraz tożsamość płciowa. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy podkreśliła, że o procedowaniu tych niebezpiecznych w swoich skutkach zapisów opinię publiczną poinformował jako pierwszy Instytut Ordo Iuris.

Mecenas Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris  zauważył natomiast, że w przypadku wdrożenia tych regulacji „wszystkim nam grozi więzienie”. Projekt, który został przygotowany w Ministerstwie Sprawiedliwości jest projektem, który wprowadza się w Polsce dokładnie tą samą ścieżką, którą wprowadzano tego typu przepisy o „mowie nienawiści” w krajach takich jak Irlandia, Szkocja, Anglia, Hiszpania. Wprowadza również w Polsce dodatkowe przesłanki karalności za publiczne znieważanie osób na podstawie takich cech jak „tożsamość płciowa”. Tutaj się karze nawet za myślenie” – zaznaczył prezes Ordo Iuris i podał przykład kobiety zatrzymanej w Wielkiej Brytanii za modlenie się w myślach przed kliniką aborcyjną. Jerzy Kwaśniewski opowiedział także o planach, jakie są podejmowane w Unii Europejskiej, a dotyczą one prewencyjnego blokowania treści, jakie mogą być uznane za „mowę nienawiści”.

Europejski Panel Obywatelski proponuje wprowadzenie mechanizmów sztucznej inteligencji, które będą wykrywały – w momencie gdy ktoś coś wpisuje na klawiaturze komputera, żeby to zamieścić np. w mediach społecznościowych – że jest to już „mową nienawiści”, zanim zdąży on tę treść opublikować. Sztuczna inteligencja miałaby też natychmiast złożyć donos na kogoś, kto się dopuścił tego aktu – podkreślił prawnik.

Michał Jaszewski mówił również o procesach dziennikarzy, którym Stowarzyszenie udziela pomocy prawnej. Zaznaczył, że w ciągu roku toczy się kilkadziesiąt takich procesów. Szeroko były one omawiane podczas ostatniej konferencji CMWP SDP , która odbyła się 17 września 2024 r. Adw. Kwaśniewski podkreślił również, że przygotowanie w Ministerstwie Sprawiedliwości omawianego projektu ustawy stanowi realizację postulatu radykalnych środowisk lewicowych. Zaznaczył, że wdrożenie tych przepisów może otworzyć drogę do wprowadzenia innych ideologicznych regulacji, umożliwiających np. zawieranie tzw. związków partnerskich przez osoby tej samej płci.

Uczestnicy debaty wskazali na potrzebę sprzeciwu wobec planów Adama Bodnara. Michał Jaszewski zwrócił uwagę na znaczenie kształtowania odpowiednich postaw, szczególnie wśród młodych ludzi.– Konieczna jest tak naprawdę kontrrewolucja, praca organiczna od podstaw. Młode pokolenie nie umie logicznie myśleć, żyją w świecie emocji. Należy promować zdrowe myślenie, a więc powrót do tradycji w każdej dziedzinie, również w sferze religii – wskazał prawnik. Adw. Rafał Dorosiński zaznaczył natomiast, że sami autorzy projektu ustawy muszą widzieć „opór przed taką próbą zakneblowania opinii publicznej”.

Zapis całej dyskusji jest TUTAJ.