Gala wręczenia nagród IPN „Semper Fidelis” z udziałem przedstawicieli SDP

Już po raz szósty Instytut Pamięci Narodowej przyznał nagrody „Semper Fidelis” wręczane za prowadzenie działalności na rzecz upamiętniania dziedzictwa Kresów Wschodnich. Uroczystą Galę na Zamku Królewskim w Warszawie prowadziła red. Anna Popek z TV Republika,  członek Zarządu Głównego SDP. Na zaproszenie Prezesa IPN w Gali uczestniczyła także dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP.  Gala odbyła się 2 grudnia b.r.

W tym roku IPN nagrodził 4 osoby i jedną instytucję , przyznano także jego specjalne wyróżnienie. Spoglądając na wschód, musimy mierzyć się z paradoksem – bo i nie mam tam Polski, a jednocześnie jest tam Jej historia. Znamy przebieg współczesnej wschodniej granicy, ale wiemy też, że inna przebiega w naszej pamięci. W pamięci o polskiej mowie oraz o kulturowym dorobku poprzednich generacji. Pamięci, która sprawia, że nasze serca na zawsze pozostają wierne polskim Kresom! – napisał dr Karol Nawrocki, prezes IPN w uzasadnieniu tegorocznych nagród.  Wręczał je w jego imieniu dr hab. Karol Polejowski, zastępca prezesa IPN. Przypomniał, że po roku 1945 pamięć o Kresach Wschodnich miała ulec wymazaniu, jednak osoby, które opuściły tamte obszary i zasiedliły Polskę, przeniosły tę pamięć i kultywowały ją, aby dać wyraz swojemu umiłowaniu dla miejsc, z których pochodziły oraz dla grobów swoich przodków.

Nagrody otrzymali: 

Na uroczystości obecni byli m.in. doradca Prezydenta RP dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, zastępca prezesa IPN dr hab. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą prof. Piotr Gliński oraz Jan Dziedziczak, przewodniczący i przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski oraz dr Agnieszka Glapiak, ambasador Republiki Estońskiej Miko Haljas, przedstawiciele Wojska Polskiego, urzędów państwowych, instytucji nauki i kultury, duchowieństwa, weteranów i przedstawicieli organizacji kombatanckich i środowisk patriotycznych. Galę zwieńczył koncert złożony z trzech utworów w wykonaniu śpiewaka Damiana Wilmy i pianistki Karoliny Tańskiej.

Nagroda „Semper Fidelis” została ustanowiona w 2019 roku. Honorowe wyróżnienie IPN otrzymają corocznie osoby, instytucje i organizacje społeczne za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu dziedzictwa polskich Kresów Wschodnich na terenie Rzeczypospolitej Polskiej oraz poza jej granicami, których działalność publiczna pozostaje zbieżna z ustawowymi celami IPN. Kapituła w każdym roku ma również możliwość przyznania jednej nagrody post mortem. Laureatów wyłania Kapituła Nagrody, na czele której stoi prezes IPN.

Protest CMWP SDP przeciwko likwidacji TV Biełsat (Polish and English version)

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko likwidacji niezależnej Telewizji Biełsat i apeluje do wszystkich odpowiedzialnych osób i instytucji o podjęcie działań w celu utrzymania funkcjonowania tej stacji. W ciągu 18 lat swojego istnienia telewizja Biełsat TV stała się ważnym narzędziem realizacji zasady wolności słowa, niezależności dziennikarskiej i pluralizmu mediów w państwach Europy Wschodniej, przede wszystkim na Białorusi i w Rosji.  Niszczenie tego dzieła jest skandalicznym naruszeniem tych  fundamentalnych  dla współczesnych państw zasad i lekceważeniem praw człowieka. 

W dniu dzisiejszym została potwierdzona przez  Telewizję Polską informacja o tym, że TVP S.A.”w likwidacji”  włączyła swoje obcojęzyczne kanały do jednej struktury organizacyjnej pod roboczą nazwą Ośrodek Programów dla Zagranicy. Nowa jednostka oparta jest o istniejące kanały – TVP World i Telewizji Biełsat. Przyszłoroczny budżet TV Biełsat w wysokości 18 mln zł, co oznacza de facto likwidację tego kanału  – poinformowała dzisiaj (3.12.2024)  na specjalnej konferencji prasowej w Sejmie b. szefowa stacji red. Agnieszka Romaszewska- Guzy.  Za pracę dla Biełsatu więzieniem zapłaciło 15 osób, 15 dziennikarzy i operatorów, którzy mają wyroki po 3, 5 i 8 lat. Ci ludzie nadal siedzą, a dzieło, które tworzyli, zostało zlikwidowane – powiedziała była dyrektor Telewizji Biełsat Agnieszka Romaszewska komentując decyzję Daniela Gorgosza, likwidatora TVP S.A . Jak dodała, przewidziany na 2025 r. budżet jest szczątkowy i oznacza faktyczną likwidację kanału, bo jest on mniejszy niż był kiedykolwiek w historii stacji.

CMWP SDP stanowczo sprzeciwia się tej decyzji i jednoznacznie uznaje ją za sprzeczną z polską racją stanu. Po 18 latach przestaje istnieć jedyny niezależny telewizyjny białoruski kanał informacyjny Biełsat TV, który powstał by umacniać ideały wolnej i demokratycznej Białorusi. Niszczenie  tego kanału masowego komunikowania  oznacza nie tylko osłabianie społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi, ale osłabia także opozycję demokratyczną w tym kraju. TV Biełsat jest niezwykle ważna stacja nie tylko dla  dla polskiej, ale także dla  europejskiej polityki zagranicznej.

Biełsat TV to jedyny, niezależny, białoruskojęzyczny kanał telewizyjny. Stacja powstała w 2007 roku z inicjatywy redaktor Agnieszki Romaszewskiej – Guzy oraz grupy białoruskich i polskich dziennikarzy, jako integralna część polskiego nadawcy publicznego – Telewizji Polskiej S.A. Od początku współfinansowało ją polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przy wsparciu rządów kilku europejskich krajów oraz szeregu fundacji.

Tuż przed siłowym przejęciem mediów publicznych przez rząd Donalda Tuska w grudniu ub. roku  Biełsat (biał. Белсат, ros. Белсат, ang. Belsat) był platformą multimedialną, na którą składały się białoruska telewizja i rosyjskojęzyczny kanał Vot Tak, a także 13 kanałów na YouTube oraz portale internetowe w 4 językach (białoruski, rosyjski, polski, angielski) i szereg profili w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram czy X (dawny Twitter). Do marca 2024 r. łącznie stacja nadawała  w językach białoruskim, rosyjskim i ukraińskim blisko 21 godzin programu dziennie. Oryginalną ofertę stacji przygotowywało prawie 300 współpracowników – dziennikarzy przebywających w krajach postsowieckich, a także wydawców, managerów i techników w Polsce. Dodatkowe materiały dostarczali korespondenci pracujący w głównych, europejskich stolicach. W ciągu 18 lat swojego istnienia stacja wyprodukowała prawie 200 filmów dokumentalnych, a jej produkcje otrzymały około 80 nagród na międzynarodowych festiwalach.  Dziennikarze Biełsat TV od początku istnienia stacji swoje programy tworzyli w języku białoruskim, co stanowiło istotny wyróżnik stacji w medialnej przestrzeni Białorusi.  Biełsat konsekwentnie pracował na rzecz popularyzacji tego języka nie tylko przez jego ciągłą obecność na antenie, lecz także propagując białoruską literaturę oraz wspierając inicjatywy edukacyjne. Zapraszanym do studia gościom pozostawiano jednak swobodę wyboru między językiem białoruskim, a wciąż dominującym rosyjskim.

Zaangażowanie Biełsatu w walkę z białoruską i rosyjską propagandą w krajach postsowieckich spotkało się z brutalnymi represjami wobec jego dziennikarzy. Aktualnie w więzieniach na Białorusi przebywa 28 dziennikarzy, 15  z nich to współpracownicy telewizji Biełsat.

SMWP SDP stanowczo apeluje do obecnych władz TVP S.A. oraz do do wszystkich odpowiedzialnych osób i instytucji w Polsce i Europie o podjęcie natychmiastowych działań w celu utrzymania funkcjonowania tej stacji i wsparcia osób, które z powody współpracy z nią odsiadują obecnie wyroki więzienia na Białorusi.

dr Jolanta Hajdasz ,

prezes SDP i dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 3 grudnia 2024 r.


The Press Freedom Monitoring Center of the Association of Polish Journalists protests against the liquidation of TV Belsat

The Press Freedom Monitoring Center of the Association of Polish Journalists strongly protests against the liquidation of the independent Belsat Television and appeals to all responsible persons and institutions to take action to maintain the operation of this station. Over the 18 years of its existence, Belsat TV has become an important tool for implementing the principle of freedom of speech, journalistic independence and media pluralism in Eastern European countries, primarily in Belarus and Russia. The destruction of this work is a scandalous violation of these fundamental principles for modern states and a disregard for human rights.

Today, Telewizja Polska confirmed that TVP S.A. „in liquidation” has incorporated its foreign-language channels into one organizational structure under the working name of the Center for Foreign Programs. The new entity is based on existing channels – TVP World and Telewizja Biełsat. Next year’s budget of TV Biełsat in the amount of PLN 18 million, which de facto means the liquidation of this channel – informed today (3.12.2024) at a special press conference in the Sejm, the former head of the station, Agnieszka Romaszewska-Guzy. 15 people, 15 journalists and cameramen, who have sentences of 3, 5 and 8 years, paid for their work for Biełsat with prison. These people are still in prison, and the work they created has been liquidated – said Agnieszka Romaszewska, former director of Telewizja Biełsat, commenting on the decision of Daniel Gorgosz, the liquidator of TVP S.A., former director of Telewizja Biełsat. As she added, the budget planned for 2025 is residual and means the actual liquidation of the channel, because it is smaller than it has ever been in the history of the station.

The Press Freedom Monitoring Center of the Association of Polish Journalists strongly opposes this decision and unequivocally considers it to be contrary to the Polish raison d’état. After 18 years, the only independent Belarusian television news channel Belsat TV, which was established to strengthen the ideals of a free and democratic Belarus, is no longer in existence. Destroying this channel of mass communication means not only weakening civil society in Belarus, but also weakens the democratic opposition in this country. Belsat TV is an extremely important station not only for Polish, but also for European foreign policy. Belsat TV is the only independent, Belarusian-language television channel. The station was established in 2007 on the initiative of editor Agnieszka Romaszewska-Guza and a group of Belarusian and Polish journalists, as an integral part of the Polish public broadcaster – Telewizja Polska S.A. From the beginning, it was co-financed by the Polish Ministry of Foreign Affairs with the support of the governments of several European countries and a number of foundations.

Just before Donald Tusk’s government took over public media by force in December last year, Belsat (Belarusian: Белсат, Russian: Белсат, Eng. Belsat) was a multimedia platform consisting of Belarusian television and the Russian-language channel Vot Tak, as well as 13 YouTube channels and websites in 4 languages (Belarusian, Russian, Polish, English) and a number of social media profiles, such as Facebook, Instagram and X (formerly Twitter). By March 2024, the station broadcast a total of almost 21 hours of programming per day in Belarusian, Russian and Ukrainian. The original offer of the station was prepared by almost 300 collaborators – journalists residing in post-Soviet countries, as well as editors, managers and technicians in Poland. Additional materials were provided by correspondents working in major European capitals. During its 18 years of existence, the station has produced almost 200 documentaries, and its productions have received about 80 awards at international festivals. From the very beginning of the station’s existence, Belsat TV journalists have created their programs in Belarusian, which was a significant distinguishing feature of the station in the media space of Belarus. Belsat has consistently worked to popularize this language not only through its constant presence on air, but also by promoting Belarusian literature and supporting educational initiatives. However, guests invited to the studio were given the freedom to choose between Belarusian and the still dominant Russian.
Belsat’s involvement in the fight against Belarusian and Russian propaganda in post-Soviet countries was met with brutal repression against its journalists. Currently, 28 journalists are imprisoned in Belarus, 15 of whom are collaborators of Belsat television.

SMWP SDP strongly appeals to the current authorities of TVP S.A. and to all responsible persons and institutions in Poland and Europe to take immediate action to maintain the operation of this station and support people who are currently serving prison sentences in Belarus due to their cooperation with it.

Dr. Jolanta Hajdasz,
President of SDP and Director of CMWP SDP

 

 

Donald Tusk przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi w sporze o okładkę Gazety Polskiej – monitoring CMWP SDP

Porozumienie w tej sprawie byłoby „fajnym rozwiązaniem”  na zewnątrz, widzę że jest szansa na porozumienie stron – powiedział sędzia Rafał Sebastian Wagner  podczas kolejnej rozprawy w procesie cywilnym, jaki Donald Tusk wytoczył Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu tygodnika „Gazeta Polska” oraz jego wydawcy Niezależnemu Wydawnictwu Polskiemu. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej zarzuca redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej” naruszenie dóbr osobistych, domaga się od niego publikacji wielokrotnych przeprosin na łamach mediów tradycyjnych i społecznościowych oraz po 100 tysięcy złotych odszkodowania zarówno od red. Sakiewicza, jak i pozwanego wydawnictwa z powodu okładki tygodnika „Gazeta Polska” z jego wizerunkiem z podpisem „Gott mit uns”.  Rozprawa odbyła się 29 listopada przed Sądem Okręgowym w Warszawie . Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP.

Sprawa dotyczy okładki tygodnika z 20 lipca 2022 r.  na której zdaniem pozwanego opublikowano jego wizerunek „w sposób bezpodstawnie sugerujący wrogą, nawiązującą do neonazistowskiej propagandy”. Ukazany na niej lider PO ma zaciśniętą pięść i jest opatrzony napisem Gott mit uns. Poniżej znajduje się dopisek: Słowa Donalda Tuska: „Wierzysz w Boga, nie głosujesz na PiS” to odpowiednik pruskiego „Gott mit uns”, obecnego na klamrach niemieckich pasów. Padły, gdy polski rząd wspiera Ukrainę w walce pod innym starym hasłem: „W imię Boga za wolność naszą i waszą”.

Nie jestem prawnikiem, nie znam praktyki, nie chcę oceniać, czy 100 tys. zł to za dużo, czy za mało. Nie ukrywam, że wolałbym mieć wewnętrzne przekonanie, że ten pozew będzie miał jakiś skutek, przynajmniej pobudzenia do refleksji .  Okładka, która przedstawia mój wizerunek, który został w ten sposób spreparowany, była w mojej ocenie przekroczeniem granicy akceptowalnej krytyki w debacie publicznej — mówił Donald Tusk. Nie byłem zaskoczony, że Donald Tusk wytacza mi proces, byłem zaskoczony, że wytacza za tę okładkę. Świadczy to o wysokiej nie powadze urzędu, który teraz sprawuje. On nie rozumie, że premier nie może pozywać za satyrę, nie dlatego, że polityk powinien mieć grubą skórę, nie dlatego, że narusza wolność słowa, tylko dlatego, że kompromituje państwo polskie. Robiąc taki proces, wiedząc, że idzie po władzę, ośmiesza państwo polskie – powiedział podczas tzw.wolnego wystąpienia w sądzie redaktor naczelny „Gazety Polskiej’, Tomasz Sakiewicz.

Stało się coś bardzo złego w życiu publicznym po wypowiedzi premiera tej dotyczącej katolików  „jeśli jesteś chrześcijaninem, nie głosujesz na PiS” Okładka tygodnika była odpowiedzią na to głoszone przez Donalda Tuska zdanie. Stało się coś naprawdę złego – odebraliśmy tysiące, smsów, maili, telefonów, ludzi oburzonych, którym było po prostu przykro, że ktoś, kto w swoim programie politycznym ma bardzo wiele ostrzy skierowanych przeciwko ideologii chrześcijańskiej, filozofii, temu, co głos kościół, nagle pozbawia prawa bycia osobą wierzącą, katolickim, tym, którzy akurat się przywiązują do tych wartości – mówił Tomasz Sakiewicz. – Można było na to zareagować stanowczym protestem, wykazywać niestosowność tych stwierdzeń, absurdalność, kłamstwo. Postanowiliśmy zareagować humorem, wyśmiać to. Wyśmiać tak, jak wszystkie pokraczne postaci w historii, które przypisywały sobie prawo do dysponowania Panem Bogiem. Panem Bogiem dysponuje tylko Pan Bóg, bez znaczenia, jakie są poglądy osób uczestniczących w sporze. Postanowiliśmy to wyśmiać, zrobiliśmy z tego zwykłą satyrę. Ta okładka to kompilacja różnych cech, które można spotkać, poprzez obserwację sprzecznych ze sobą ideologii, a już najmniej w nazistowskiej. Tak się tworzy satyrę, doprowadza się coś do absurdu, to ma wywołać uśmiech, rozładować emocje – mówił Tomasz Sakiewicz.

Po wysłuchaniu obu stron sędzia prowadzący sprawę zaproponował, aby Donald Tusk i Tomasz Sakiewicz wraz ze swoimi pełnomocnikami spróbowali wypracować ugodę w tej sprawie i zakończyć spór. Strona powodowa jest otwarta na rozwiązania ugodowe, jeśli padnie słowo przepraszam – powiedział mecenas reprezentujący Donalda Tuska. Tak widzę możliwość ugody, wyciągam dłoń do Premiera, szczególnie że zbliża się okres świąteczny. Mieliśmy na celu satyrę, chcieliśmy wyśmiać jego poglądy na temat tego, na kogo może głosować wierzący człowiek. Satyra nie kłamie, satyra wyolbrzymia tylko niektóre cechy – powiedział Tomasz Sakiewicz.  Obie strony przystały na propozycję sędziego. Jeśli dojdzie do ugody, zostanie ona zawarta przed sądem 19 grudnia br. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, tego samego dnia sąd wysłucha mów końcowych i wyda wyrok.

Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP od marca 2023 r.

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę z powództwa Donalda Tuska przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi

Zwolnieni dziennikarze z Radia Zachód przeciwko pracodawcy. Relacja CMWP SDP z pierwszej rozprawy

Przed Sądem Pracy w Zielonej Górze 28 listopada odbyły się dwa procesy z powództwa dwóch dziennikarzy zwolnionych z pracy w Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia – Radia Zachód. Oba są objęte monitoringiem CMWP SDP.  Obserwatorem procesów jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

Radio Zachód rozwiązało z redaktorami Danielem Sawickim i Łukaszem Brodzikiem umowy o pracę  po siłowym przejęciu mediów publicznych i postawieniu ich w stan likwidacji. Od tej decyzji obaj dziennikarze złożyli odwołanie do Sądu Pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne (względnie o przywrócenie do pracy) oraz żądając także zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Na rozprawach, którym przewodniczyła sędzia Lidia Iwanowska stawili się Daniel Sawicki i Łukasz Brodzik oraz likwidator publicznego Radia Zachód Michał Iwanowski. Pani sędzia poinformowała, że do sądu wpłynęła opinia amicus curiae przesłana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Na sali był też obserwator CMWP. Sąd nie wyraził zgody na utrwalanie dźwięku i obrazu, a następnie zwrócił się do stron z pytaniem czy widzą jakąkolwiek szansę na polubowne rozstrzygnięcie sporu.

Pierwsza sprawa dotyczyła red. Daniela Sawickiego, który w odpowiedzi, oświadczył, że likwidator do dnia rozprawy nie wykonał zabezpieczenia, to znaczy nie przywrócił dziennikarza do pracy. Michał Iwanowski z kolei jest gotów do zapłaty trzykrotnego wynagrodzenia jednak nie widzi na ten moment możliwości przywrócenia dziennikarza do pracy.

Sprawa red. Daniela Sawickiego

Na prośbę sądu red. Daniel Sawicki opowiedział o okolicznościach zwolnienia z pracy: w Radiu Zachód pracowałem od 2018, a od 2020 na etacie, moje ostatnie obowiązki dotyczyły redakcji publicystyki i informacji. To praca w dużej części „na żywo”. W dniu wypowiedzenia byłem na antenie i zauważyłem połączenia z sekretariatu. Tych połączeń było tak wiele, że już to zapowiadało jakieś nietypowe wydarzenia i od kolegów dowiedziałem się, że likwidator wzywa i wręcza wypowiedzenia. Odmówiłem telefonicznie, więc przysłano mi je pocztą. W wypowiedzeniu, które kwestionuję podane są dwa powody zwolnienia. Pierwszy to niewłaściwe wykonywanie obowiązków. Jednak likwidator nie poparł tego twierdzenia żadnym przykładem. Merytoryczność mojej pracy, mojego przekazu na antenie mogą oceniać organy konstytucyjne takie jak KRRiT, czy Rada Mediów Narodowych oraz szefostwo radia. Jako dziennikarz miałem poparcie nie tylko ówcześnie rządzącej partii, ale też Nowoczesnej, PSL-u i Konfederacji. Jestem członkiem związków zawodowych Solidarność’80 i Sierpień’80. Przez sześć lat mojej pracy w Radiu Zachód nie otrzymałem żadnych uwag merytorycznych, żadnych upomnień – zeznał red. Daniel Sawicki.  Drugi powód to rzekoma likwidacja. Ta firma nie jest likwidowana, są zatrudniani nowi dziennikarze, programy, które prowadziłem nadal są na antenie, która aż huczy. Łącznie w radiu pracowało około 100 osób, a zwolniono tylko cztery. W grudniu 2023 roku poprzedni likwidator napisał maila, żeby spokojnie pracować, nie będzie żadnych zwolnień – mówił red. Daniel Sawicki.

Likwidator Michał Iwanowski twierdził, że kwestionował jednostronny przekaz red. Daniela Sawickiego oraz to, że w audycjach, w których dziennikarz brał udział porównywano wydarzenia przejęcia mediów narodowych do zamachu stanu z grudnia’ 80. Ponadto zarzucił dziennikarzowi brak pluralizmu i brak wyważenia, brak obiektywizmu i dociekania do prawdy oraz zapraszanie w charakterze ekspertów kolegów. Jako likwidator zgłosił likwidację do KRS. Ograniczył inwestycję, których wykonał 3% planu, zwolnił 4 osoby i zatrudnił nowe. Działalność radia jest prowadzona gdyż ustawodawca nie zdjął z Polskiego Radia obowiązku realizacji misji publicznej. Poinformował też sąd, że zaproponował pracę na takich samych warunkach płacowych jednak red. Sawicki odmówił. Na pytanie sądu, jakie stanowisko likwidator zaproponował, okazało się, że jest to poza dziennikarska praca w radiu – starszy specjalista do spraw marketingu i sprzedaży. Red. Daniel Sawicki poinformował sąd, że gdyby dostał pracę na podobnym stanowisku dziennikarskim,  które stracił, dziennikarskim to by tę pracę przyjął. Jednak nie chce pracować w marketingu i sprzedaży  podmiotu, który ma być likwidowany.

Sprawa red. Łukasza Brodzika

Na prośbę sądu dziennikarz  Łukasz Brodzik zrelacjonował wydarzenia związane ze zwolnienie go z Radia Zachód. Zależy mi na powrocie do pracy. W Radiu Zachód jestem przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność. Ostatnie stanowisko jakie zajmowałem od stycznia 2023 roku to zastępca redaktora naczelnego. Likwidator, poprzez sekretariat wezwał mnie i w obecności kadrowej wręczył mi wypowiedzenie. Zawierało ono dwa powody zwolnienia mnie z radia: likwidacja spółki i nienależyte wykonywanie pracy. Podczas tego spotkania chciałem doprecyzować wymienione zarzuty, gdyż są bardzo ogólne. Likwidator, oświadczył: spotkamy się w sądzie. Na moje kolejne pytanie o to, kto wydał o mojej pracy taką opinię również odpowiedział mi: spotkamy się w sądzie – zeznawał Lukasz Brodzik.

Likwidacja radia, nie jest rzeczywistą przyczyną zwolnienia mnie z pracy, gdyż jest ona pozorna. Pracownicy nie są zwalniani. Mnie zwolniono pierwszego, w sumie wiem o czterech osobach w takiej sytuacji jak ja, a zatrudnionych jest około 100. Wiem też o kolejnych przyjęciach do pracy, zresztą słychać to na antenie Radia Zachód. Likwidator dalej nie jest wpisany do KRS i działa na mocy uchwały. Drugi zarzut dotyczący „nienależytego” wykonywania obowiązków, jest nieprecyzyjny, ujęty w sposób nieprawidłowy, bez przykładów na poparcie takiej tezy. Prowadziłem minimum dwa tysiące audycji, rozmów, programów. Ani jeden z nich nie został przywołany. Nie było na mnie skarg słuchaczy, podwładnych, współpracowników. Nie dostałem żadnej nagany – mówił zwolniony z pracy dziennikarz.

21 grudnia podczas audycji na żywo, gdzie rozmowa dotyczyła siłowego przejęcia mediów publicznych pracownicy (dwóch może trzech) przerwali nadawanie. To znaczy wyłączono dźwięk, rozłączono rozmowę telefoniczną z rozmówcą, a zamiast tego nadano oświadczenie. Jest to samowolne działanie na szkodę spółki, gdyż radio należy do infrastruktury krytycznej. Od likwidatora nie otrzymałem żadnej propozycji ugody, tylko możliwość pracy na czas określony na stanowisku starszy specjalista do spraw marketingu i sprzedaży. Jest to dla mnie nieakceptowalna propozycja zawodowa gdyż skutkuje ona nie tylko brakiem dostępu do mikrofonu, ale także zakazem pracy dla konkurencji. Nie mógłbym się wypowiadać w innych mediach – powiedział red. Lukasz Brodzik.

Pełnomocnicy obu dziennikarzy zwrócili się do sąd z wnioskiem, by likwidator przedłożył wykaz wszystkich zatrudnionych przez niego osób zarówno na umowy cywilno-prawne jak i na umowę o pracę po dniu wypowiedzenia dziennikarzom pracy to jest 26. stycznia 2024 roku. Sąd wyznaczył na zrealizowanie tego zadania termin 21 dni. Adwokaci dziennikarzy zwrócili się również z wnioskiem o pominięcie dowodu w formie płyty CD, gdyż nie zawiera wskazania dokładnego miejsca, gdzie dziennikarze naruszyli ustawę o Radiofonii i Telewizji, art. 21. i został sformułowany nieprawidłowo.

Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na 27. marca 2025 roku i zapowiedział połączenie obu spraw. W obu sprawach CMWP SDP wysłało odrębne opinie amicus curie do Sądu w obronie dziennikarzy zwolnionych z pracy.

Nowy film dokumentalny Anity Gargas pt. Stan likwidacji ! Premiera w czwartek o 20.00 na YouTube

Niespotykane siły policyjne, fizyczne przepychanki z posłami, kochanka agenta GRU i „Grupa Wejście” – czyli kulisy przejęcia mediów publicznych w najnowszym filmie Anity Gargas i Mateusza Teski „Stan likwidacji”. Już w czwartek 28 listopada na kanale #MagazynAnityGargas na Youtube . Obejrzyj koniecznie !

 To nie jest tylko film, który opisuje siłowe przejęcie mediów publicznych, to jest opowieść o wstępie do likwidacji państwa polskiego, bo media publiczne były pierwsze – mówi autorka scenariusza i jednocześnie reżyserka filmu Anita Gargas, wielokrotnie nagradzana przez SDP dziennikarka śledcza. „Stan likwidacji” to film, który wstrząśnie widzami – zapowiadają jego autorzy. Chcą w nim pokazać, jak daleko może posunąć się władza, gdy prawo przestaje mieć dla niej znaczenie. Dziennikarze „Magazynu Anity Gargas”opisują operację przejmowania mediów publicznych, jaka miała miejsce w grudniu ub. roku .  Codziennie byli na miejscu, dzięki czemu możemy  teraz  obejrzeć sytuacje i wydarzenia, których nie zarejestrowali inni. Siły policyjne, funkcjonariusze ochrony, kochanka szpiega GRU i „Grupa Wejście”; zbierane na gorąco wypowiedzi dziennikarzy, polityków i prawników – to wszystko w filmie, który jest głosem sprzeciwu wobec bezprawia „Koalicji 13 Grudnia”. Gorąco polecamy do oglądania . Premiera w czwartek , 28 listopada na kanale YouTube Anity Gargas .  i oczywiście prosimy o podanie dalej tej informacji !

Link do zwiastuna : https://x.com/Magazyngargas/status/1861470259737194626

Kanał Anity Gargas na YouTube : https://www.youtube.com/@magazynanitygargas

„Stan likwidacji” Anity Gargas i Mateusza Teski już 28 listopada 2024 roku o 20.00! Tylko na Youtube w Magazynie Anity Gargas! 

Prosimy o podanie dalej!

Wsparcie CMWP SDP dla red. Daniela Sawickiego w sprawie przeciwko Radiu Zachód z Zielonej Góry

W związku z pozwem o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne wniesionym przez red. Daniela Sawickiego przeciwko: Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A., Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa . Według oceny CMWP w niniejszym postępowaniu zachodzi zagrożenie naruszenia praw red. Daniela Sawickiego.

Pismem z 26 stycznia 2024 r. (odebranym dn. 6 lutego 2024 r.) pracodawca – Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. rozwiązał z red. Danielem Sawickim umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Od tej decyzji pracownik wniósł odwołanie do sądu pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne (względnie o przywrócenie do pracy) i żądając zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Odnosząc się do zarzutów zawartych w treści wypowiedzenia, a także w odpowiedzi pozwanej spółki na pozew, CMWP pragnie zwrócić uwagę na następujące aspekty sprawy przesyłając do Sądu poniższą opinię amicus curiae:
1. Spółka „Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. hipotetycznie pozostaje w stanie likwidacji. Jednak mimo jej otwarcia, podejmowane działania zmierzają do restrukturyzacji Spółki, a nie do jej likwidacji. Wprawdzie w odpowiedzi na pozew Spółka wskazała iż dokonała formalnych czynności likwidacyjnych, ale  powód to  zakwestionował (kwestia ta jest sporna między stronami i wymaga ustalenia przez sąd). Niemniej, pozwana przyznała równocześnie, że „kontynuuje jedynie bieżącą działalność i oczekuje na wytyczne właściciela”. Abstrahując od oceny samej decyzji o likwidacji, twierdzenie to jest wewnętrznie sprzeczne. Po otwarciu likwidacji uchwałą walnego zgromadzenia, jedynym logicznym rozwiązaniem powinno być jej przeprowadzenie i zakończenie, a nie „kontynuowanie bieżącej działalności i oczekiwanie na wytyczne właściciela”, bowiem właściciel nie może wydać żadnych innych „wytycznych” poza kontynuowaniem i zakończeniem likwidacji, chyba żeby uchylił swoją własną uchwałę w tej sprawie. Powyższe wskazuje, że celem pozwanej nie była likwidacja faktyczna (rzeczywista), ale restrukturyzacja i m. in. pozbycie się wybranych pracowników, w tym również powoda. W odpowiedzi na pozew Spółka sama przyznała, że rozwiązała umowę z 4 (czterema) pracownikami, którzy mieli dopuścić się „poważnego naruszenia obowiązków pracowniczych”. W tym kontekście twierdzenie Spółki, jakoby otwarcie likwidacji było „samodzielną i wystarczającą przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie”, jest niezgodne ze stanem faktycznym i prawnym.

2.  Niezależnie od powyższego, na gruncie utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego nie ulega wątpliwości, iż likwidacja zakładu pracy może być przyczyną wypowiedzenia jedynie wówczas, gdy jest rzeczywista, a przede wszystkim gdy istnieje związek przyczynowy pomiędzy taką decyzją, a zwolnieniem konkretnego pracownika. Tymczasem w niniejszej sprawie taki związek nie zachodzi, gdyż pracodawca zwolnił jedynie kilku pracowników i to tych, z którymi pozostawał w sporze. Udowadnia to też fakt, że w treści wypowiedzenia nie ograniczono się do wskazania likwidacji jako jedynej przyczyny, ale podano również inne przyczyny uzupełniające jakby z góry zakładając, że likwidacja sama w sobie dostateczną przyczyną nie jest. Zresztą łączne wysunięcie przez Spółkę jako przyczyny: likwidacji oraz nienależytego wykonywania obowiązków pracowniczych samo w sobie stanowi wewnętrzną sprzeczność.

3. Odrębną kwestią jest sprzeczność otwarcia postępowania likwidacyjnego z ustawą. Nadal bowiem obowiązuje art. 64 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, z którego wynika, że szereg wymienionych tam podmiotów (w tym pozwana Spółka) istnieje z uwagi na obowiązek ustawowy, zatem do czasu zmiany lub uchylenia w/w przepisu nie może zostać zlikwidowana.

4. Kolejny aspekt sprawy to szczególna ochrona stosunku pracy powoda. Zgodnie z art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych, pracodawca bez zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej nie może „wypowiedzieć ani rozwiązać stosunku prawnego ze wskazanym uchwałą zarządu jego członkiem lub z inną osobą wykonującą pracę zarobkową będącą członkiem danej zakładowej organizacji związkowej, upoważnioną do reprezentowania tej organizacji wobec pracodawcy albo organu lub osoby dokonującej za pracodawcę czynności w sprawach z zakresu prawa pracy”. Nie ulega wątpliwości, że w chwili wręczenia mu wypowiedzenia umowy o pracę powód podlegał szczególnej ochronie związkowej. W tej sytuacji rozwiązanie z nim umowy bez zgody zarządu zakładowej organizacji zakładowej stanowiło rażące naruszenie przepisów prawa i przesądza o bezprawności wypowiedzenia. Należy podkreślić, że pozwana Spółka nie tylko takiej zgody nie
uzyskała, ale nawet o nią nie wystąpiła. Jak wyżej wskazano, pozwana nie może się w niniejszej sprawie powoływać na likwidację zakładu jako podstawę do uchylenia szczególnej ochrony stosunku pracy powoda.

5. Kolejnym aspektem sprawy jest zarzut nienależytego wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych (niezachowywania standardów). Spółka powołała się na wymóg bezstronności, wyważenia, niezależności itp. a także zarzuciła iż powód miał tych standardów nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty w sposób ogólnikowy, nie poparty żadnymi konkretyzowanymi faktami. Powód w istocie nie wie, dlaczego został zwolniony z pracy, gdyż w wypowiedzeniu Spółka zawarła swoją ocenę (opinię) na temat pracy powoda, zamiast wskazać prawdziwą, rzeczywistą i skonkretyzowaną przyczynę. Zarzuty te pozwana usiłuje skonkretyzować w odpowiedzi na pozew, co samo w sobie jest niedopuszczalne. Nawet jednak i tu nie zachowuje ona konsekwencji. W szczególności Spółka powołała się na art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji którym przewidziano, że publiczna radiofonia realizuje misję publiczną. W tej części ustawa odwołuje się do wymogu oferowania całemu społeczeństwu zróżnicowanych programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem itp. Należy jednak podkreślić, że wymóg ten odnosi się do całościowo rozumianej publicznej radiofonii, natomiast nie da się z niego wywodzić bezpośrednich obowiązków pracowniczych, gdyż te wymagałyby skonkretyzowania w umowie o pracę lub w zakresie obowiązków. To samo dotyczy też powołanego przez
pozwaną Spółkę Rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z dnia 23 kwietnia 2003 roku w sprawie trybu postępowania w związku z przedstawianiem w programach publicznej Radiofonii i Telewizji stanowisk partii politycznych związków zawodowych i związków pracodawców w węzłowych sprawach publicznych. Już z samej nazwy tego aktu prawnego wynika, iż nakłada on obowiązki na Spółkę a nie bezpośrednio na powoda. Również w tym przypadku Spółka nietrafnie powołuje się na wymóg „przedstawiania przez publiczną radiofonię i telewizję stanowiska partii politycznych, związków i związków pracodawców” oraz że powinno to następować w sposób rzetelny i pluralistyczny.

6. Nie negując zasadności tych wymogów podkreślić jednak należy że przepisy te nie mogą mieć zastosowania do powoda, ponieważ adresatem wskazanej normy prawnej są jednostki publicznej radiofonii i telewizji, czyli pracodawcy, a nie pracownicy. Jednakże z punktu widzenia prawa pracy nie są kluczowe zarzuty które pozwana Spółka wysunęła wobec Powoda w odpowiedzi na pozew, ale fakt, że nie zamieściła ich w wypowiedzeniu umowy o pracę, ograniczając się w jego treści do gołosłownych i lakonicznych sformułowań. Prawdopodobnie pozwana zamierzała zostawić sobie w ten sposób „furtkę” do doprecyzowania wypowiedzenia w toku procesu. Tymczasem z utrwalonego rzecznictwa Sądu Najwyższego jednoznacznie wynika, że choć nienależyte wykonywanie obowiązków pracowniczych może stanowić przyczynę wypowiedzenia, to jedynie wówczas gdy zarzut ten zostanie należycie skonkretyzowany. Wypowiedzenie powinno być uzasadnione i konkretne. Pozwana ograniczyła się jednak do ogólnikowych sformułowań, nie podając ani jednego konkretnego zarzutu. W konsekwencji dokonane wobec powoda wypowiedzenie umowy o pracę nie zawiera elementów niezbędnych na gruncie Kodeksu pracy oraz orzecznictwa i jako takie powinno zostać uznane przez sąd za nieuzasadnione.

7. Odnosząc się do szczegółowych zarzutów zawartych w odpowiedzi na pozew, należy wrócić uwagę na twierdzenie Spółki, jakoby publiczne radio nie mogło działać w celu popierania czy propagowania określonych poglądów czy opcji politycznych i jednoczesnego krytykowania przeciwnych. O ile należy się zgodzić, że publiczne radio nie może być radiem partyjnym, o tyle z samego faktu jego „publiczności” nie można wywodzić, jakoby dziennikarze tegoż radia mieli obowiązek unikania dyskusji na tematy polityczne i nie mogli przy tym wyrażać swoich poglądów. Skoro przed zmianą koalicji
rządzącej demokratyczno – liberalne media notorycznie zarzucały, że telewizja i radio działają w sposób jednostronny na rzecz poprzedniej władzy, trudno zrozumieć, dlaczego po zmianie tejże władzy Spółka przyjmuje a priori założenie, iż oferowane przez nią poglądy są „niezależne”. Pozwana zarzuciła na przykład, że powód przedstawiał (rzekomo) w sposób korzystny informacje dotyczące partii rządzącej w latach 2015-2023 oraz skoncentrował się na krytyce i prezentowaniu w niekorzystny sposób informacji na temat partii wówczas opozycyjnych. Pomijając kwestię zasadności
(lub nie) takiego zarzutu, należy zadać pytanie: czy gdyby powód postąpił odwrotnie tzn. krytykował ówczesną władzę i popierał opozycję, to jego przekaz byłby wg pozwanej Spółki „wyważony” i „pluralistyczny” i zachowałby pracę …. ? Wysuwając tego rodzaju zarzut, pozwana istocie sama przeczy deklarowanej przez nią niezależności i stawia się w centrum politycznego sporu, pokazując że nie rozumie, czym w istocie jest pluralizm.

8. Aby wzmocnić swoją argumentację, Spółka cytuje wypowiedź powoda o tym, jak Donald Tusk „dzierży pałę zomowca”. Po pierwsze jednak, tego typu treści z założenia są ocenami, a nie wypowiedziami o faktach. Po drugie, należy uznać za uzasadnione, aby w demokratycznym państwie prawa dziennikarz miał prawo krytykować czy to przedstawicieli opozycji, czy to urzędującej władzy i to również w ostry sposób. Zwłaszcza, że nie tylko poprzednia koalicja rządząca mogła zasługiwać na krytykę (o czym pozwana Spółka zdaje się zapominać). Warto na przykład przypomnieć, że na publicznym spotkaniu w br. z reprezentatywnymi przedstawicielami środowiska prawniczego, Premier RP Donald Tusk powiedział iż wprowadzać będzie „demokrację walczącą” i w związku z tym może dojść do złamania prawa, co wynika z faktu że musi on podejmować decyzje. Czy zatem nie potwierdza to, że jego krytyka ze strony dziennikarza byłaby jednak uzasadniona ? Uwagę zwraca również zarzut strony pozwanej, jakoby red. Daniel Sawicki miał szerzyć uprzedzenia, negatywne stereotypy czy szowinizm. Zarzut ten został wysunięty w kontekście dyskusji o imigrantach. Tymczasem nie potrzeba specjalistycznej wiedzy, aby zorientować się, jakie są w praktyce skutki masowej imigracji w krajach Europy Zachodniej: strefy „no-go” zarządzane przez islamskie gangi w Szwecji, Norwegii, Niemczech czy we Francji, powtarzające się masowe zamieszki, dewastowanie mienia publicznego, zastraszanie zwykłych obywateli, szybujące wskaźniki przestępczości. Fakt ten jest powszechnie znany; na powszechnie dostępnych stronach na YouTube są setki filmów pokazujących imigrancką przemoc wobec funkcjonariuszy państwowych, podpalanie sklepów i publicznych budynków, a także przemoc wobec kobiet. Jeżeli krytyka tego typu skandalicznych zachowań jest przedstawiana przez pozwaną Spółkę jako „szowinizm”, oznacza to że pozwana sama nie zachowuje obiektywizmu, ale propaguje konkretny zestaw poglądów na tematy polityczne / publiczne – tyle, że przeciwstawny do poglądów prezentowanych przez powoda, czego konsekwencją było jego zwolnienie z pracy. W ten sposób Spółka godzi w wolność słowa. Uważne zapoznanie się z treścią odpowiedzi na pozew wyraźnie na to wskazuje i przeczy twierdzeniom spółki co do pluralizmu i bezstronności.

9. Innym znamiennym przykładem jest zarzucanie przez pozwaną, iż red. Daniel Sawicki miał rzekomo twierdzić (lub nie zaprzeczać), aby że aktualna władza to „reżim”. Nie wypowiadając czy takie zdarzenie faktycznie miało miejsce, warto podkreślić, że demokratyczno-liberalne media notorycznie używały tego właśnie terminu wobec rządu RP przez 8 lat istnienia poprzedniej koalicji, odmieniając go przez wszystkie przypadki. Czy zatem można go było używać tylko wobec poprzedniej koalicji rządzącej, a wobec aktualnej – już nie … ? Jako zarzut wysunięto również wobec powoda, że eksponował on „okoliczność jakoby ówczesny minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz (pełniący funkcję właściciela radia) był „pułkownikiem służb specjalnych”. Tymczasem przebieg kariery zawodowej Bartłomieja Sienkiewicza jest powszechnie znany. Na portalu Wikipedia pod hasłem dotyczącym
jego osoby przeczytać możemy: „polski historyk, publicysta i polityk. W latach 1990–2002 funkcjonariusz Urzędu Ochrony Państwa, oficer tej służby w stopniu podpułkownika.”. W związku z tym należy zadać pytanie, czy jest właściwe, że osoba będąca (między innymi) jednym z czołowych polityków partii rządzącej i podpułkownikiem służb specjalnych została wyznaczona kluczowym decydentem w sprawie polskich mediów publicznych ?
Czy pozwana Spółka ma świadomość, iż jest to dla tych mediów (w tym także dla pozwanej) kompromitujące w kontekście deklarowanej „niezależności”, „pluralizmu” etc. i z tego powodu chciałaby zakazać powodowi eksponowania tego faktu ?

10. W dalszych częściach odpowiedzi na pozew pozwana Spółka idzie jednak jeszcze dalej. Oto zarzuciła ona powodowi, że „niejednokrotnie prezentował jednostronne, ocenne i lekceważące opinie na temat Niemiec i Unii Europejskiej”. Nie wiadomo czy pozwana zdaje sobie sprawę, że w ten sposób sama dyskredytuje eksponowane przez nią wcześniej wymogi co do „pluralizmu” i „niezależności”. Wypowiedź ta prowadzi bowiem do logicznego wniosku, że według Spółki powód powinien się wypowiadać o UE oraz o Niemczech inaczej, tzn. z szacunkiem. W ten sposób Spółka chciałaby narzucić dziennikarzowi określoną linię, która jest zbieżna z linią polityczną i narracją polityków koalicji rządzącej. Czy przypadkowo Spółka oczekuje od powoda takiej samej postawy ? Podobna sytuacja zachodzi, gdy pozwana zarzuca powodowi, że „straszył wprowadzeniem w Polsce waluty euro”. Jest to zarzut oderwany od rzeczywistości jeżeli zważyć, że o wprowadzeniu euro w Polsce politycy liberalnej lewicy (w tym aktualnej koalicji rządzącej) mówili od lat. W swoim piśmie procesowym powód trafnie wskazał, że trudno oczekiwać, aby w państwie prawa wszyscy mieli podobne zdanie na temat
przyjmowania waluty euro. Jeżeli zaś chodzi o krytyczne wypowiedzi powoda co do zmian w mediach publicznych, to warto zauważyć, że nawet „Gazeta Wyborcza” – powoływana przez Spółkę w odpowiedzi na pozew i generalnie sprzyjająca nowej władzy – w dn. 21.01.2024 r. piórem red. Artura Łukasiewicza poinformowała bez ogródek, że „Likwidatorem publicznego Radia Zachód został Michał Iwanowski, związany z PO. Będzie łączył funkcje prezesa i redaktora naczelnego lubuskiej rozgłośni”: https://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/7,35182,30622908,minister-kultury-
wskazal-michal-iwanowski-likwidatorem-radia.html . Realna sytuacja w pozwanej Spółce wygląda więc tak, że polityk Platformy Obywatelskiej – podpułkownik służb specjalnych wprowadził do pozwanej Spółki likwidatora, którego media oceniają jako „związanego z PO”. W tym kontekście powoływanie się przez likwidatora, który przecież jest (na gruncie korporacyjnym) przedstawicielem nowej władzy, na wymogi w zakresie „niezależności” i „pluralizmu”, jest mało wiarygodne. Jest oczywiste, że powód jako dziennikarz miał prawo korzystać z wolności słowa i poruszać ten temat oraz krytycznie oceniać sytuację w mediach publicznych.

11.Kolejnym wymagającym uwagi Sądu aspektem jest okoliczność, że znaczna część materiałów przygotowanych z udziałem powoda zawiera opinie, które w przeciwieństwie do faktów nie poddają się prostemu potwierdzeniu lub falsyfikacji. Pozwany zdaje się tego nie rozróżniać. Tymczasem opinie z natury rzeczy mają charakter subiektywny, więc przypisywanie im sprzeczności z kryterium pluralizmu lub niezależności jest nieporozumieniem i nie ma na gruncie przepisów prawa logicznego uzasadnienia(…)

12. Należy również wskazać, że analizowanie i roztrząsanie kwestii publicznych należy do ustawowych zadań radia, które analogicznie jak prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej (art. 1 ustawy z dn. 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe). W myśl art. 3 ustawy z dn. 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, do rozpowszechniania programów radiowych stosuje się przepisy prawa prasowego, o ile ustawa nie stanowi inaczej. Powód miał więc wszelkie prawa ku temu, aby w audycjach z jego udziałem poddawano krytyce działania rządu, czy tryb wprowadzania zmian w mediach
publicznych (odrębną kwestią jest, czy i na ile faktycznie tak było). Działanie takie leży w interesie społecznym, bowiem jednym z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest wolność słowa. Dlatego też pozwany powinien liczyć się z możliwością takiej krytyki, zamiast ją tłumić. W tym kontekście red. Danielowi Sawickiemu nie można zarzucić niedopełnienia wymogów szczególnej staranności i rzetelności, pluralizmu czy niezależności.

13. Dodać należy, że jego zwolnienie z pracy stanowi poważne zagrożenie dla wolności słowa, gdyż powoduje tzw. efekt mrożący, odstraszając innych dziennikarzy od krytykowania władzy. Dziennikarze pełnią fundamentalną rolę w demokratycznym państwie prawa, a przestrzeganie zasady wolności słowa jest podstawą każdej demokracji.

W związku z powyższym, kierując się potrzebą ochrony praw człowieka i obywatela, CMWP przesłało do Sądu  niniejszą opinię.
Funkcję społecznego obserwatora niniejszego procesu z ramienia CMWP powierzono Pani Aleksandrze Tabaczyńskiej.

dr Jolanta Hajdasz
dyrektor CMWP SDP

sporządził : Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

Warszawa, 26.11.24

CMWP SDP przeciwko niewpuszczeniu dziennikarza wPolsce24.pl na prezentację kandydata PO

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko niewpuszczeniu dziennikarza telewizji wPolsce24.pl na prezentację kandydata Koalicji Obywatelskiej  na prezydenta Polski. Blokowanie dziennikarzom dostępu do informacji w czasie tak ważnego w demokracji wydarzenia, jakim jest  ogłoszenie kandydata na prezydenta państwa  przez rządzącą partię  jest niedopuszczalne i jest całkowicie niezgodne z fundamentalną zasadą  demokratycznego państwa jaką jest zasadą wolności słowa. Opiera się ona na niezależności i pluralizmie  mediów, a jej gwarantem jest Konstytucja oraz Prawo prasowe.  Rządząca partia, jaką jest Platforma Obywatelska systematycznie łamie tę zasadę w stosunku do mediów, które uważa za opozycyjne w stosunku do siebie. W skutkach jest to także cenzura źródeł informacji dla wyeliminowanych z publicznego wydarzenia mediów, co w oczywisty sposób jest także złamaniem Konstytucji, która wprost zakazuje stosowania cenzury prewencyjnej. 

23 listopada b.r. Koalicja Obywatelska nie wpuściła dziennikarzy Telewizji WPolsce24.pl  na  Radę Krajową tej partii, na której ogłoszono , iż prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski został wybrany na kandydata w wyborach prezydenckich.Prośba o akredytację dziennikarzy tej stacji  została odrzucona, a organizatorzy wydarzenia twierdzili, że „liczba dziennikarzy była ograniczona”, czemu jednak przeczy to , że na w/w Radzie było obecnych wiele ekip dziennikarskich i relacjonować ją mogło wielu reporterów. Wg informacji CMWP SDP z niezrozumiałych przyczyn na spotkanie nie wpuszczono tylko ekipy telewizji w Polsce24.pl.

Jest to kolejne tak skandaliczne naruszenie polskiego prawa – m.in. Prawa prasowego, ustawy o  dostępie do informacji  publicznej  oraz  zasad profesjonalizmu w komunikacji medialnej obowiązujących przedstawicieli władzy. CMWP SDP podkreśla, iż w ustroju demokratycznym powszechne wybory prezydenckie są najważniejszym wydarzeniem, a  ich  prawidłowy przebieg zapewniają m.in. środki masowego komunikowania, które w swobodny i niezależny od władz sposób powinny móc relacjonować wszystkie wydarzenia związane z wyborami i  z kampanią wyborczą.  Odmowa dostępu do medialnych wydarzeń, a w konsekwencji i do informacji dla jednej z najważniejszych telewizji informacyjnych w Polsce , jaką jest Telewizja w Polsce24.pl  to skandaliczne zaprzeczenie reguł praworządnego państwa opartego na równych dla wszystkich zasadach oraz złamanie zasady wolności słowa fundamentalnej dla ustroju demokratycznego.

CMWP SDP  ponownie apeluje do przedstawicieli władz o zapewnienie wszystkim mediom równego dostępu do informacji, zwłaszcza w  trwającej już kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi. Podkreślamy, że blokowanie dziennikarzom dostępu do informacji jest niedopuszczalne i niezgodne z prawem. CMWP SDP apeluje także do wszystkich dziennikarzy o to, by upominali się o równe traktowanie wszystkich mediów w tak ważnych w państwach demokratycznych wyborach prezydenckich. 

dr Jolanta Hajdasz , dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 25 listopada 2024 r.

CMWP SDP w obronie red. Łukasza Brodzika, byłego publicysty Radia Zachód w Zielonej Górze

W związku z pozwem o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne wniesionym przez red. Łukasza Brodzika przeciwko: Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A., Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadamia o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa, przedstawiając opinię amicus curiae (przyjaciela sądu). Według oceny CMWP w niniejszym postępowaniu zachodzi zagrożenie naruszenia praw red. Łukasza Brodzika.

Dn. 26 stycznia 2024 r. pracodawca – Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. rozwiązał z Panem Łukaszem Brodzikiem umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Od tej decyzji pracownik wniósł odwołanie do sądu pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne (względnie
o przywrócenie do pracy) i żądając zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Odnosząc się do zarzutów zawartych w treści wypowiedzenia, a także w odpowiedzi pozwanej spółki na pozew, CMWP pragnie zwrócić uwagę na nastepujące, bulwersujące  aspekty sprawy:

  1. Spółka „Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. hipotetycznie pozostaje w stanie likwidacji. Jednak mimo jej otwarcia, podejmowane działania zmierzają do restrukturyzacji Spółki, a nie do jej likwidacji. Wprawdzie w odpowiedzi na pozew Spółka wskazała iż dokonała formalnych czynności likwidacyjnych, co powód zakwestionował (kwestia ta jest sporna między stronami i wymaga ustalenia przez sąd). Niemniej, pozwana przyznała równocześnie, że „kontynuuje jedynie bieżącą działalność i oczekuje na wytyczne właściciela”. Abstrahując od oceny samej decyzji o likwidacji, twierdzenie to jest wewnętrznie sprzeczne. Po otwarciu likwidacji uchwałą walnego zgromadzenia, jedynym logicznym rozwiązaniem powinno być przeprowadzenie i zakończenie likwidacji, a nie „kontynuowanie bieżącej działalności i oczekiwanie na wytyczne właściciela”, bowiem właściciel nie może wydać żadnych innych „wytycznych” poza kontynuowaniem i zakończeniem likwidacji, chyba żeby uchylił uchwałę o likwidacji. Powyższe wskazuje, że celem otwarcia likwidacji nie była likwidacja faktyczna (rzeczywista). W praktyce pozwana pozbyła się wybranych pracowników, w tym również powoda.
  2. W odpowiedzi na pozew Spółka wskazała, że otwarcie likwidacji jest samodzielną i wystarczającą przyczyną uzasadniającą wypowiedzenie. Twierdzenie to jest niezgodne ze stanem faktycznym i prawnym. Po pierwsze, czynności pozwanej spółki nie zmierzają do rzeczywistej likwidacji, ale raczej do restrukturyzacji. Po wtóre, na gruncie utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego nie ulega wątpliwości, że likwidacja zakładu pracy może być przyczyną wypowiedzenia jedynie wówczas, gdy jest rzeczywista, a przede wszystkim, gdy istnieje związek przyczynowy pomiędzy taką decyzją, a zwolnieniem konkretnego pracownika. Tymczasem w niniejszej sprawie  taki związek nie zachodzi , gdyż pracodawca zwolnił jedynie kilku pracowników i to tych, z którymi pozostawał w sporze.
  3. Odrębną kwestią jest sprzeczność otwarcia postępowania likwidacyjnego z ustawą. Nadal bowiem obowiązuje art. 64 ust. 1 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, z którego wynika, że szereg wymienionych tam podmiotów (w tym pozwana Spółka) istnieje z uwagi na obowiązek ustawowy, zatem do czasu zmiany lub uchylenia w/w przepisu nie może zostać zlikwidowana.
  4. Nie ulega żadnej wątpliwości, że powód jest jednym z pracowników, którzy założyli w pozwanej Spółce komisję zakładową NSZZ „Solidarność”. Powód wszedł do komitetu założycielskiego związku zawodowego, zatem w chwili wręczenia mu wypowiedzenia umowy o pracę podlegał z tego tytułu szczególnej ochronie. W tej sytuacji rozwiązanie z nim umowy za wypowiedzeniem bez zgody komisji zakładowej stanowiło rażące naruszenie przepisów prawa i przesądza o bezprawności wypowiedzenia. Należy podkreślić, że pozwana Spółka nie tylko takiej zgody  nie uzyskała, ale nawet o nią nie wystąpiła.  Jak wyżej wskazano, pozwana nie może się w niniejszej sprawie powoływać na likwidację zakładu jako podstawę do uchylenia szczególnej ochrony stosunku pracy powoda.
  5. Kolejnym aspektem sprawy jest zarzut nienależytego wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych (niezachowywania standardów). Spółka powołała się na wymóg bezstronności, wyważenia, niezależności itp. a także zarzuciła iż powód miał tych standardów nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty w sposób ogólnikowy, nie poparty żadnymi konkretyzowanymi faktami. Powód ma słuszność wskazując, że w istocie nie wie, dlaczego został zwolniony z pracy, gdyż w istocie w wypowiedzeniu Spółka zawarła swoją ocenę (opinię) na temat pracy powoda, zamiast wskazać rzeczywistą i skonkretyzowaną przyczynę. Zarzuty te pozwana usiłuje skonkretyzować w odpowiedzi na pozew, co samo w sobie jest niedopuszczalne.
  6. Kolejnym aspektem sprawy jest zarzut nienależytego wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych (niezachowywania standardów). Spółka powołała się na wymóg bezstronności, wyważenia, niezależności itp. a także zarzuciła iż powód miał tych standardów nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty w sposób ogólnikowy, nie poparty żadnymi konkretyzowanymi faktami.
  7. Z punktu widzenia prawa pracy nie są kluczowe zarzuty które pozwana Spółka wysunęła wobec Powoda w odpowiedzi na pozew, ale fakt, że nie zamieściła ich w wypowiedzeniu umowy o pracę, ograniczając się w jego treści do gołosłownych i lakonicznych sformułowań. Prawdopodobnie pozwana zamierzała zostawić sobie w ten sposób „furtkę” do doprecyzowania wypowiedzenia w toku procesu. Tymczasem z utrwalonego rzecznictwa Sądu Najwyższego jednoznacznie wynika, że choć nienależyte wykonywanie obowiązków pracowniczych może stanowić przyczynę wypowiedzenia, to jedynie wówczas gdy zarzut ten zostanie należycie skonkretyzowany. Wypowiedzenie powinno być uzasadnione i konkretne. Pozwana ograniczyła się jednak do ogólnikowych sformułowań, nie podając ani jednego konkretnego zarzutu. W konsekwencji dokonane wobec powoda wypowiedzenie umowy o pracę nie zawiera elementów niezbędnych na gruncie Kodeksu pracy oraz orzecznictwa i jako takie powinno zostać uznane przez sąd za nieuzasadnione.
  8. O ile należy się zgodzić, że publiczne radio nie powinna być radiem partyjnym, o tyle z samego faktu jego „publiczności” nie można wywodzić, jakoby dziennikarze tegoż radia mieli obowiązek unikania dyskusji na tematy polityczne i nie mogli przy tym wyrażać swoich poglądów. Skoro przed zmianą koalicji rządzącej demokratyczno – liberalne media notorycznie zarzucały, że telewizja i radio działają w sposób jednostronny na rzecz poprzedniej władzy, trudno zrozumieć, dlaczego po zmianie tejże władzy Spóła przyjmuje a priori założenie, iż oferowane przez nią  poglądy są „niezależne”. Pozwana zarzuca na przykład, że powód przedstawiał (rzekomo) w sposób korzystny informacje dotyczące partii rządzącej w latach 2015-2023 oraz skoncentrował się na krytyce i prezentowaniu w niekorzystny sposób informacji na temat partii wówczas opozycyjnych. Pomijając kwestię zasadności (lub nie) takiego zarzutu, należy zadać pytanie: czy gdyby powód postąpił odwrotnie tzn. krytykował ówczesną władzę i popierał opozycję, to jego przekaz byłby wg pozwanej Spółki „wyważony” i „pluralistyczny” i zachowałby pracę …. ? Wysuwając tego rodzaju zarzut, pozwana w istocie sama przeczy deklarowanej przez nią niezależności i stawia się w centrum politycznego sporu, pokazując że nie rozumie, czym w istocie jest pluralizm.
  9. Na uwypuklenie zasługuje również zarzut strony pozwanej – całkowicie chybiony – jakoby red. Łukasz Brodzik miał szerzyć uprzedzenia, negatywne stereotypy czy szowinizm. Zarzut ten został wysunięty w kontekście dyskusji o imigrantach. Tymczasem nie potrzeba specjalistycznej wiedzy, aby zorientować się, jakie są w praktyce skutki masowej imigracji w krajach Europy Zachodniej: strefy „no-go” zarządzane przez islamskie gangi w Szwecji, Norwegii, Niemczech czy we Francji, powtarzające się masowe zamieszki, dewastowanie mienia publicznego, zastraszanie zwykłych obywateli, szybujące wskaźniki przestępczości. Fakt ten jest powszechnie znany; na powszechnie dostępnych stronach na YouTube są setki filmów pokazujących imigrancką przemoc wobec funkcjonariuszy państwowych, podpalanie sklepów i publicznych budynków, a także przemoc wobec kobiet. Jeżeli krytyka tego typu skandalicznych zachowań jest przedstawiana przez pozwaną Spółkę jako „szowinizm”, oznacza to że pozwana sama nie zachowuje obiektywizmu, ale propaguje konkretny zestaw poglądów na tematy polityczne / publiczne – tyle, że przeciwstawny do poglądów prezentowanych w audycji red. Łukasza Brodzika, czego konsekwencją było jego zwolnienie z pracy. W ten sposób Spółka godzi w wolność słowa. Uważne zapoznanie się z treścią odpowiedzi na pozew wyraźnie na to wskazuje i przeczy twierdzeniom spółki co do pluralizmu i bezstronności.
  10. Kolejnym wymagającym uwagi Sądu aspektem jest zarzut, że znaczna część materiałów przygotowanych z udziałem Powoda zawiera opinie, które w przeciwieństwie do faktów nie poddają się prostemu potwierdzeniu lub falsyfikacji. Pozwany zdaje się tego nie rozróżniać. Tymczasem opinie z natury rzeczy mają charakter subiektywny, więc przypisywanie im sprzeczności z kryterium pluralizmu lub niezależności jest nieporozumieniem i nie ma na gruncie przepisów prawa logicznego uzasadnienia.
  11. Należy również wskazać, że analizowanie i roztrząsanie kwestii publicznych należy do ustawowych zadań radia, które analogicznie jak prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli
    i krytyki społecznej (art. 1 ustawy z dn. 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe). W myśl art. 3 ustawy z dn. 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji, do rozpowszechniania programów radiowych stosuje się przepisy prawa prasowego, o ile ustawa nie stanowi inaczej. Powód miał więc wszelkie prawa ku temu, aby w jego audycjach poddawano krytyce działania rządu, czy tryb wprowadzania zmian w mediach publicznych (odrębną kwestią jest, czy i na ile faktycznie tak było).  Działanie takie leży w interesie społecznym, bowiem jednym z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest wolność słowa. Dlatego też pozwany powinien liczyć się z możliwością takiej krytyki, zamiast ją tłumić. W tym kontekście red. Łukaszowi Brodzikowi nie można zarzucić niedopełnienia wymogów szczególnej staranności i rzetelności,  pluralizmu czy niezależności. Dodać należy, że jego zwolnienie z pracy stanowi poważne zagrożenie dla wolności słowa, gdyż powoduje tzw. efekt mrożący, odstraszając innych dziennikarzy od krytykowania władzy. Dziennikarze pełnią fundamentalną rolę w demokratycznym państwie prawa, a przestrzeganie zasady wolności słowa jest podstawą każdej demokracji.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 22 listopada 2024 r.

sporządził : Michał Jaszewski, doradca prawny SDP

Powyższa opinia została przesłana do Sądu 25 listopada 2024.

 

Sąd oddali pozew ABW przeciwko „Gazecie Polskiej”. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

W poniedziałek 18 listopada Sąd Okręgowy w Warszawie  oddalił w całości pozew szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego płk Rafała Syrysko przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej Codziennie” i TV Republika w związku z artykułem na temat traktowania ks. Michała Olszewskiego w areszcie tymczasowym. Sprawa dotyczy artykułu „Lej do butelki – ksiądz dręczony przez funkcjonariuszy, premier straszy duchownego sądem” opublikowanego na łamach dziennika 2 lipca br. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP. 

W artykule pt. „Lej do butelki – ksiądz dręczony przez funkcjonariuszy, premier straszy duchownego sądem”  autor prezentuje upublicznioną przez jednego z obrońców relację księdza Michała Olszewskiego, w której duchowny opisał sposób jego zatrzymania, konwojowanie, a następnie osadzenie w policyjnej izbie zatrzymań.   Szef ABW za pośrednictwem swojego pełnomocnika zwrócił się do Redakcji GPC o zamieszczenie sprostowania dotyczącego rzekomo nieprawdziwych stwierdzeń, które pojawiły się w artykule, a także  w jego  tytule.  Redakcja nie opublikowała sprostowania stojąc na stanowisku iż artykuł oparty był na wiarygodnych przesłankach i ze względu na wagę poruszanej  sprawy powinien być opublikowany.

Na rozprawie stawili się pełnomocnicy obu stron oraz interwenient uboczny, którym był mecenas Michał Skwarzyński, obrońca księdza Michała Olszewskiego. W pozwie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego domagała się sprostowania artykułu, w którym, opisano  traktowanie kapłana po zatrzymaniu przez ABW. Szykany obejmowały m.in. uniemożliwienie skorzystania z toalety, odmówienie dostarczenia picia i jedzenia przez kilkadziesiąt godzin, a także prowadzenie w konwoju policyjnym w kajdankach, które ksiądz miał na rękach przez cały dzień.

Odbyła się  jedna, w/w rozprawa, na której sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe obu stron. Były to min.: wnioski o udostępnienie nagrań oraz przesłuchanie policjantów i funkcjonariuszy ABW, którzy zatrzymywali ks. Olszewskiego.  Mecenas Sławomir Sawicki, reprezentujący Tomasza Sakiewicza, podkreślił, że strona powodowa nie złożyła pozwu przeciwko ks. Olszewskiemu, czy redaktorowi GPC, gdyż wiedziała, że będzie wtedy postępowanie dowodowe i wyjdą sprawy obciążające ABW. Stąd zamiar wykorzystania regulacji sprostowania, aby Agencja tym sposobem chce zapewnić sobie ochronę wizerunkową. Mecenas Skwarzyński, z kolei już po procesie, stwierdził, że zwyciężyła wolność słowa. Sąd zastosował przepisy prawa prasowego w sposób prokonstytucyjny. Innymi słowy, ABW zbyt
obszernymi sprostowaniami próbowało ingerować w debatę publiczną. Sąd stwierdził, że „nie jest sądem, który ustala prawdę, jak było z ks. Michałem Olszewskim, ale pozew o sprostowanie okazał się niedopuszczalny. To, że sąd nie uwzględnił żadnych wniosków dowodowych, twierdząc, że nie mają one znaczenia, nabiera sensu w kontekście tego rozstrzygnięcia”.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w oświadczeniu opublikowanym  6 listopada b.r. objęło sprawę swoim monitoringiem wspierając pozwanego redaktora naczelnego i  jego redakcję . CMWP SDP podkreśliło, iż publikacja ta była działaniem w interesie społecznym, dotyczyła bowiem bulwersującego zatrzymania i wielomiesięcznego przetrzymywania w areszcie księdza oraz dwóch urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. W obronie aresztowanych odbywały się marsze protestacyjne, publiczne modlitwy i interwencje poselskie, a sprawa ta do dziś wywołuje spory i kontrowersje. W sytuacji, gdy dziennikarz GPC zdobył materiał dziennikarski, w którym zdaniem wielu niesłusznie zatrzymany kapłan opisuje bulwersujące  okoliczności swojego  aresztowania i pierwszych tygodni w więzieniu , redakcja miała wręcz obowiązek go opublikować,  jako ważny i istotny element powszechnie dyskutowanej w mediach sprawy dot. księdza Michała Olszewskiego i fundacji Profeto – czytamy w oświadczeniu CMWP SDP. W imieniu Centrum obserwatorem procesu  jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

Stanowisko CMWP SDP w tej sprawie:

Europejska Konferencja Anty -SLAPP 2024. Nasza relacja

Chcę zaapelować o większy pluralizm i włączenie do europejskich raportów także spraw dotyczących mediów prawicowych i  konserwatywnych.  Procesy typu SLAPP dotyczą wszystkich dziennikarzy, nie tylko liberalnych i lewicowych. Apeluję, by zacząć je także dostrzegać – powiedziała Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor CMWP SDP podczas II Europejskiej Konferencji Anty – SLAPP, jaka odbyła się 14 listopada b.r.  w Strasburgu. Konferencję zorganizowało Europejskie Centrum Wolności Prasy i Mediów (ECPMF) oraz Koalicja Przeciwko SLAPP-om w Europie (CASE) pod patronatem Parlamentu Europejskiego. Wzięło w niej udział ponad 200 uczestników z kilkudziesięciu krajów Europy  i Stanów Zjednoczonych.

W czasie konferencji charakterystyczną historię swojego procesu typu SLAPP przedstawił Parcival Weijnen, niezależny dziennikarz śledczy z Holandii, współzałożyciel Investigative Collective Spit, spółdzielni non-profit utworzonej przez ośmiu niezależnych dziennikarzy śledczych. Dla holenderskich i międzynarodowych mediów Parcival Weijnen pisał artykuły na temat rybołówstwa, przestępstw finansowych, finansów publicznych i korupcji na rynku nieruchomości. Publikacja, za którą wytoczono mu proces dotyczyła transakcji, w ramach której amerykański miliarder George Soros kupił 600 holenderskich domów socjalnych, a dwa lata później sprzedał te domy z ogromnym zyskiem. Po publikacji notariusz, który zamknął transakcję z Sorosem, wszczął pozew przeciwko Parcivalowi i drugiemu autorowi tekstu oraz  tygodnikowi, który opublikował artykuł (De Groene Amsterdammer). Potem Parcival odkrył, iż G. Soros kupił w ten sam sposób kolejne 500 domów w Holandii, tym razem od właścicieli prywatnych. W pozwie pełnomocnik G. Sorosa domagał się od niego m.in. 100 000 euro za utrzymywanie dostępu do artykułów na ten temat online,  kolejnych 5 tysięcy  euro, jeśli nie będą one usunięte z wyszukiwarki Google i 25 tysięcy euro, jeśli informacje o nich nie będą usunięte z mediów społecznościowych, a notariusz , który przeprowadzał te transakcje domagał się odszkodowania 50 tysięcy euro. Wyrok sądu oddalił od dziennikarzy wszystkie zarzuty,  potwierdzając zawarte w nich informacje i fakty, ale to nie zakończyło sprawy. Była ona przedmiotem analiz  w parlamencie i ministerstwie sprawiedliwości po tym jak Parcival Weijnen zadawał publicznie pytanie, dlaczego organy regulacyjne nie interweniowały w umowy mieszkaniowe zawierane przez  George’a Sorosa?  Były notariusz, a obecnie już przedsiębiorca z branży nieruchomości żąda teraz, aby autorzy tych artykułów zapłacili mu 120 000 euro odszkodowania. Jeśli tego nie zrobią, zapowiada im wytoczenie   nowych procesów sądowych, w których będzie domagał się od nich nawet miliona euro. Najgorszy w tym wszystkim jest dla mnie stres, co robić, jeśli faktycznie miałbym zapłacić tak wielkie sumy , jak ma to wytrzymać moja rodzina – mówił w czasie konferencji Parcival Weijnen.

W kwietniu 2024 roku weszła w życie unijna Dyrektywa anty-SLAPP, która jest odpowiedzią na zjawisko pozywania dziennikarzy, aktywistów czy naukowców za krytykę osób wpływowych czy nagłaśnianie nadużyć władzy. Kraje członkowskie, w tym Polska, mają obecnie dwa lata na jej implementację do swoich systemów prawnych. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich chce aktywnie włączyć się w prace nad tworzeniem prawa anty -SLAPP w naszym kraju. W ostatnich latach  za pośrednictwem CMWP SDP  Stowarzyszenie wielokrotnie protestowało przeciwko wykorzystywaniu wymiaru sprawiedliwości w tłumieniu wolności słowa m.in. poprzez prowadzenie procesów typu SLAPP przeciwko dziennikarzom.  W latach 2018-2024 swoim monitoringiem CMWP SDP objęło około 80 spraw tego typu. W większości z nich w imieniu CMWP SDP wysłaliśmy opinię Amicus Curiae do sądu wspierając dziennikarzy i media w tych procesach.

W swoim przemówieniu inauguracyjnym Bjørn Berge, zastępca sekretarza generalnego Rady Europy  powiedział: nasze nowe zalecenia, nasze działania i ta konferencja stanowią łącznie przejaw naszej determinacji, aby zrobić wszystko, aby dziennikarze, naukowcy i autorzy mogą wykonywać swój zawód bez przeszkód i przeszkód dla wolności mediów i wolności słowa. 

W czasie konferencji został także przedstawiony Raport na temat procesów typu SLAPP w 41 krajach . W poprzednim było to 29 krajów. Wynika z niego, że w 2023 r. Autorzy Raportu z Koalicji przeciwko SLAPP-om w Europie (CASE) zarejestrowali i opisali 166 procesów tego typu. Statystyka ta prowadzona jest od 2010 roku. Pod względem liczby opisanych spraw z lat 2010 -2024 Polska jest na niechlubnym pierwszym miejscu w tym Raporcie (135 opisanych spraw). Kolejne miejsca zajmuje Malta, Francja i Słowacja.

W konferencji wzięła udział także Dominika Ziętara, doradca ministra sprawiedliwości ds. polityczno-prawnych. Zapewniła ona , iż Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi „intensywne działania, aby wdrożyć unijną dyrektywę anty-SLAPP oraz zalecenia Rady Europy, które mają na celu ochronę wolności słowa i niezależności mediów”.  Podczas Europejskiej Konferencji Przeciwko SLAPP, reprezentująca Polskę Dominika Ziętara przedstawiła kluczowe zmiany prawne, które mają ograniczyć nadużycia SLAPP – strategicznych pozwów służących zastraszaniu i tłumieniu krytyki.  Najważniejsze założenia tych zmian to :

  1. Nowe prawo będzie obejmować wszelkie sprawy cywilne, w tym postępowania dotyczące stosowania środków tymczasowych, zabezpieczeń oraz roszczeń wzajemnych.
  2. Przepisy obejmą zarówno postępowania krajowe, jak i transgraniczne.
  3. Wprowadzone zostanie nowe pojęcie SLAPP-u, określane jako sprawa cywilna, której głównym celem jest ograniczenie, zakłócenie lub penalizacja debaty publicznej, a nie dochodzenie rzeczywistego prawa.
  4. W przypadku uznania sprawy za SLAPP, sąd będzie miał możliwość nałożenia na powoda kary finansowej.
  5. Projekt przewiduje przyspieszone procedury rozpatrywania spraw SLAPP, aby zapewnić ich sprawne i szybkie rozwiązanie.
  6. Organizacje pozarządowe będą mogły brać udział w postępowaniach dotyczących SLAPP, co wzmocni wsparcie dla osób dotkniętych tego rodzaju pozwami.
  7. Wprowadzona zostanie opcja zobowiązania powoda do wniesienia kaucji na pokrycie kosztów prawnych, aby ograniczyć nieuzasadnione roszczenia.
  8. Planowane jest również wprowadzenie odrębnego trybu rozliczania kosztów sądowych, który zapewni, że koszty sądowe będą adekwatne do rynkowych realiów.

Dominika Ziętara nie wypowiedziała się jednoznacznie kiedy i w jaki sposób Minister Sprawiedliwości podejmie działania, by usunąć z polskiego Kodeksu karnego artykuł 212, na podstawie którego wytacza się wiele procesów typu SLAPP. Z Polski jednym z panelistów była także Joanna Szymańska z  międzynarodowej organizacji Article 19.

Celem konferencji w Strasburgu  była promocja i przedstawienie nowo przyjętych instrumentów prawnych szerszej publiczności, zwrócenie uwagi na ramy prawne i polityczne, a także inne inicjatywy rządowe, które pomogą we wdrażaniu i transpozycji takich standardów na szczeblu krajowym. Ponadto konferencja przedstawi zeznania osób objętych i ofiar SLAPP oraz przedstawi pracę CASE i innych organizacji społeczeństwa obywatelskiego w całej Europie w zakresie zwalczania SLAPP.

Wystąpienie Jolanty Hajdasz, prezesa SDP i dyrektor CMWP SDP przekazane organizatorom konferencji , przedstawione na niej w czasie dyskusji , Strasburg 14.11.24 :

„Bardzo się cieszę że mogę uczestniczyć w tej konferencji, w pierwszej, dwa lata temu 2022 uczestniczyłam zdalnie. Reprezentuję Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, największą i najstarszą organizację dziennikarską w Polsce. SDP  od wielu lat wspiera dziennikarzy w Polsce w procesach typu SLAPP. SDP powołało i finansuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy, instytucję, która w praktyce broni wolności słowa zgodnie z art. 19 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W ostatnich latach wielokrotnie protestowaliśmy przeciwko wykorzystywaniu wymiaru sprawiedliwości w tłumieniu wolności słowa m.in. poprzez prowadzenie procesów typu SLAPP przeciwko dziennikarzom.  W latach 2018-2024 swoim monitoringiem objęliśmy około 80 spraw tego typu. W  wielu z nich w imieniu CMWP SDP wysłaliśmy opinię Amicus Curiae do sądu wspierając dziennikarzy i media w tych procesach.  Ale o sprawach ,  którymi się zajmujemy nie piszą media mainstreamowe , nie chcą się nimi zajmować także największe organizacje pozarządowe w Polsce. Tymczasem w Polsce można ukarać dziennikarza karą prawie 20 tysięcy Euro  za zniesławienie  jednym artykułem kilkunastu osób, których on nigdy imiennie nie opisywał w swojej publikacji, stało się to teraz w 2024 roku .  Można  skazać dziennikarza za wysłanie pytań mailem do rzecznika prasowego publicznej instytucji, sądu. Ten proces jeszcze trwa . Można skazać prawomocnie powszechnie szanowanego i znanego dziennikarza śledczego, który dziś ma 85 lat za jedno zdanie wypowiedziane w jednym felietonie, bo skrytykował ważnego prokuratora.  Dlaczego te sprawy nie są przedmiotem analiz organizacji anty SLAPP ? Dlatego, że ci dziennikarze reprezentują media prawicowe, konserwatywne , które często krytykują poprawność polityczną i lewicowe poglądy. W takich krajach jak Polska jest to bardzo widoczne. Państwa działalność  anty SLAPP jest ważna dla wszystkich dziennikarzy w Europie. Dlatego chcę zaapelować o większy pluralizm i włączenie do agendy i europejskich raportów także spraw dotyczących prawej , konserwatywnej strony sceny politycznej. Procesy typu SLAPP dotyczą wielu dziennikarzy, nie tylko liberalnych i lewicowych. Apeluję, by zacząć je także dostrzegać.”