Protest CMWP SDP przeciwko odmowie wydania karty wstępu do Sejmu dla reportera TV Republika

CMWP SDP  protestuje przeciwko odmowie wydania przez Straż Marszałkowską karty wstępu do budynków polskiego Parlamentu reporterowi TV Republika i apeluje o natychmiastowe zaniechanie takich działań.  Narusza to zasadę wolności słowa demokratycznego państwa i niezależności dziennikarzy. Odmowa wydania karty wstępu dla dziennikarza TV Republika jest tym bardziej bulwersująca, że dotyczy TV Republika – jedynej nadającej na żywo program informacyjny telewizji w Polsce, która rzetelnie  przedstawia stanowiska opozycji politycznej. Dodatkowym bulwersującym czynnikiem  jest to, iż ta decyzja ma miejsce w czasie trwania w Sejmie protestu (głodówki) rolników  protestujących przeciwko tzw. „Zielonemu Ładowi” .

W związku z nagrywaniem relacji z protestów rolników w Sejmie 16 maja br.  reporter TV Republika Michał Gwardyński oraz towarzyszący mu operator  nie otrzymali przepustki czyli  karty wstępu do Sejmu. Pisemną decyzję na ten temat  z upoważnienia Komendanta Straży Marszałkowskiej  przekazał dziennikarzowi kom. Andrzej Czarnota. , naczelnik Wydziału III Straży Marszałkowskiej. W przekazanym piśmie wskazał iż ’ mając na względzie zachowanie spokoju i porządku oraz zapewnienie bezpieczeństwa Sejmu i Senatu”  odmawia wydania jednorazowej karty prasowej „ze względu na udział w nielegalnym proteście na terenie Kancelarii Sejmu. Nie wskazał przy tym żadnych konkretnych przyczyn, ani okoliczności , które mogłyby taką arbitralną decyzję uzasadnić.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż decyzja ta narusza zasady polskiego systemu medialnego, opartego na wolności słowa i prawo do dostępu do informacji i idei, przywołane w Artykule 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dlatego CMWP SDP stanowczo apeluje o traktowanie TV Republika i jej reporterów na takich samych zasadach, na jakich od wielu lat bez żadnych przeszkód pracują w polskim parlamencie dziennikarze innych stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych , prasy czy portali internetowych i przyznanie stosownych dokumentów upoważniających do poruszania się w Sejmie także reporterom tej stacji.

dr Jolanta Hajdasz 

dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 17 maja 2024 r.

Komentarz dyrektor CMWP SDP do Rankingu Wolności Prasy 2024 organizacji Reporterzy bez Granic

Chciałabym zwrócić dziś Państwa uwagę na specyficzny mechanizm kreowania teoretycznie niepodważalnych autorytetów różnych instytucji we współczesnym świecie. Takich instytucji, które powszechnie uważa się za „obiektywne” , „nieupolitycznione”, działające „ponad podziałami” i teoretycznie bardzo dalekie od bieżących sporów i różnic zdań. Ich pozycja budowana jest przez lata, ich pozytywny obraz podtrzymywany jest starannie przez dłuższy czas i w odniesieniu do większości poruszanych przez nie problemów. Gdy taka instytucja zajmie stanowisko publicznie – nikt nie chce z nim polemizować, by nie utracić powagi lub się nie ośmieszyć , no bo jak ? Wypowiedzieli się tacy ważni ludzie, ci niezależni i w nic nie uwikłani, a ja mam się z nimi publicznie nie zgadzać i narazić się  na ewentualny zarzut braku kompetencji i chybionej analizy ?

Do takich instytucji w świecie mediów należy organizacja Reporterzy bez Granic znana przede wszystkim z tego, iż co roku 3. maja, w Światowym Dniu Wolności Prasy publikuje Światowy Indeks Wolności Prasy, ranking w którym ocenia poziom wolności i niezależności politycznej mediów w 180 krajach świata. Tak jest i w tym roku, tym razem Polska awansowała o 10 miejsc w górę, z ubiegłorocznej pozycji nr 57 na miejsce 47 . Widać więc wyraźny awans,  po tym jak co roku od 8 lat systematycznie obniżano nam miejsce w tym rankingu.  Za rządów Zjednoczonej Prawicy Polska była krytykowana prawie za wszystko co działo się w sferze mediów i tych prywatnych i tych publicznych. Wystarczyła jednak zmiana rządu i wszystko wraca do normy, do tego stanu żeby „było tak jak było” , znów jesteśmy chwaleni, choć przecież jeśli traktować na poważnie wszystkie kryteria, które były stosowane przez Reporterów bez Granic do tego roku, to Polska powinna spaść w tym rankingu o kolejne miejsce. Po 1989 roku nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak drastyczną ingerencją polityków w sferę mediów publicznych, z jaką mamy dzisiaj do czynienia. Tego jednak w Światowym Rankingu Wolności Prasy nie znajdziemy. Skonstruowany jest tak, jakby w kalendarzu roku 2023 nie było miesiąca grudnia, przynajmniej w Polsce.

Choć w Polsce występuje zróżnicowany krajobraz medialny, świadomość społeczna na temat wolności prasy pozostaje niska. W ciągu ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości (PiS) media publiczne zamieniły się w narzędzia propagandy, a media prywatne zostały poddane różnym formom nacisku. Zwycięstwo opozycji pod koniec 2023 roku daje szansę na poprawę prawa do informacji – to główne uzasadnienie  miejsca  Polski  w tegorocznym rankingu Wolności Prasy Reporterów bez Granic. Co jeszcze napisamo o naszym kraju? Niewiele, więc przepiszę to w całości :

  • Media prywatne są stosunkowo zróżnicowane i obejmują media niezależne, takie jak telewizja  TVN ,  Gazeta  Wyborcza i serwis informacyjny  Onet.pl. Poprzedni rząd zamienił media publiczne, zwłaszcza  grupę TVP  , w narzędzia propagandy i przejął kontrolę nad  siecią gazet lokalnych PolskaPress poprzez jej przejęcie przez większościowy państwowy koncern naftowy Orlen
  • Odkąd na początku 2024 roku kontrolę nad rządem przejęła koalicja pod przewodnictwem Donalda Tuska, spadła liczba ataków słownych i pozwów SLAPP przeciwko prywatnym mediom ze strony rządu. Media publiczne są obecnie przedmiotem politycznej batalii pomiędzy nowym rządem, wdrażającym kruchą reformę, a instytucjami kontrolowanymi przez poprzednią partię rządzącą, PiS, które starają się temu zapobiec
  • Choć konstytucja gwarantuje wolność prasy i prawo do informacji, w ostatnich latach poprzedni rząd próbował je ograniczyć poprzez konkretne przepisy pod pretekstem m.in. zwalczania wpływów rosyjskiego szpiegostwa. Tym samym od września 2021 r. do końca 2022 r. dziennikarze nie mogli swobodnie przemieszczać się i pracować wzdłuż granicy z Białorusią, gdzie zginęło kilkudziesięciu imigrantów spośród setek, którzy próbowali przedostać się do Polski. Kontrolowany przez nominatów PiS regulator medialny stara się odeprzeć dziennikarstwo środkami prawnymi, których podstawą jest konieczność ochrony „racji stanu”. Podobnie, chociaż poufność źródeł jest zapisana w prawie, władze w niektórych przypadkach próbowały ją podważyć. „Obrażanie” niektórych instytucji państwowych i zniesławienie nadal zagrożone jest karą pozbawienia wolności
  • Nadawcy publiczni są finansowani przez państwo, natomiast media prywatne, ze względu na stosunkowo dużą wielkość polskiego rynku, opierają się na modelu abonamentowym. Niezależne media przezwyciężyły nieudaną próbę ich osłabienia poprzez wprowadzenie specjalnego podatku od przychodów z reklam. Przed 2024 rokiem reklama państwowa kierowana była głównie do mediów prorządowych, bez jakiejkolwiek transparentności. Finansowane przez państwo „gazety samorządowe” często konkurowały na rynku reklamy z niezależnymi mediami
  • Rosnąca polaryzacja społeczeństwa spowodowała wzrost liczby ataków werbalnych na dziennikarzy. Konserwatyści starają się zniechęcać dziennikarzy do poruszania kwestii LGBTQ+ lub związanych z płcią, a bluźnierstwo nadal podlega karze pozbawienia wolności. Niezależne media cieszą się jednak silnym poparciem znacznej części społeczeństwa, które protestowało m.in. przeciwko ustawie o przejęciu  TVN
  • Po osiągnięciu szczytu w 2020 r. podczas „Strajku Kobiet”, poziom przemocy – zarówno ze strony policji, jak i grup ekstremistycznych sprzeciwiających się temu ruchowi – spadł. Ataki na dziennikarzy pokazały jednak, że organy ścigania nie są w stanie skutecznie ich chronić ani gwarantować ich praw podczas protestów. W 2021 r. celowo uniemożliwili dziennikarzom relacjonowanie kryzysu uchodźczego w pobliżu granicy z Białorusią, poprzez arbitralne i brutalne aresztowania.

I to wszystko. Naprawdę. Ten tegoroczny awans w rankingu Wolności Prasy jest niestety smutnym dowodem na to, że ranking ten jest oparty na hipokryzji i że nagina się jego kryteria w zależności od potrzeb. Dziś jesteśmy chwaleni za to samo, za co wcześniej byliśmy krytykowani, gdy głównym argumentem przeciwko Polsce było rzekomo nadmierne upolitycznienie systemu medialnego. Bezprecedensowe w wolnej Polsce siłowe wtargnięcie do siedzib mediów publicznych, wyłączenie nadajników TVP INFO, TVP WORLD i szesnastu regionalnych oddziałów telewizji publicznej, zawieszenie stron internetowych nadawców publicznych, siłowe wprowadzenie przy wykorzystaniu prywatnych firm ochroniarskich neo-prezesa do publicznej telewizji, radia i Polskiej Agencji Prasowej. Tydzień później stojący na czele resortu kultury pułkownik służb specjalnych Bartłomiej Sienkiewicz postawił polskie media publiczne w stan likwidacji i rozpoczęło się ich niszczenie – z internetu zniknęło setki tysięcy programów i artykułów TVP, czy Polskiego Radia, a setki dziennikarzy z dnia na dzień pozbawiono pracy . Tymczasem tych faktów w ogóle nie dostrzega i nie ocenia światowy autorytet od wolności prasy. Jak widać w  ogóle nie przeszkadza to tej organizacji, bo przecież to ich ludzie przejęli władzę, a więc cel uświęca środki. Nie powinno tak być, to złamanie zasad, które powinny obowiązywać , ale jak widać obowiązują tylko prawicę, reszta może sobie robić co i jak chce, a i tak będzie przez takie autorytety jak Reporterzy bez Granic chwalona.

Nie warto by sobie zawracać głowy takim rankingiem, gdyby nie to, jak potem jest on wykorzystywany do sterowania opinią publiczną . To na ten właśnie ranking powoływał się np. minister Radosław Sikorski w Sejmie, gdy 25 kwietnia przedstawiał założenia polskiej polityki zagranicznej  i bezpardonowo krytykował wszystko co w tej dziedzinie robili jego poprzednicy z Prawa i Sprawiedliwości i powoływał się na rankingi tych rzekomo niezależnych instytucji, jak omawiana przeze mnie  organizacja Reporterzy bez Granic.  W ostatnich latach CMWP SDP wielokrotnie protestowało przeciwko nierzetelnym ocenom zawartym w raportach organizacji Reporterzy bez Granic oraz przeciwko nieobiektywnej i niewiarygodnej metodologii przygotowywania tych raportów. Specjalne stanowisko w tej sprawie zajął Nadzwyczajny Zjazd SDP, jaki odbył się w Kazimierzu Dolnym w 2018 roku, protesty przeciwko krzywdzącym dla Polski ocenom CMWP SDP publikowało m.in. w 2018, 2019, 2020, 2021 i 2022 r.  Zwracaliśmy uwagę, iż organizacja „Reporterzy bez Granic” uwzględnia jedynie te argumenty, które uzasadniają postawioną z góry tezę o niskim poziomie wolności słowa w Polsce, a pomijała te, które mogą tej tezie zaprzeczyć. Co z tego, skoro nikt takich protestów nie chce słuchać, a żadne maintreamowe media nawet się o nich nie zająkną.

W tym kontekście warto przypomnieć, skąd biorą fundusze na swoje utrzymanie autorzy tego raportu, czyli organizacja Reporterzy bez Granic. Została ona założona jest ponad 30 lat temu przez 4 francuskich dziennikarzy, dziś jej budżet to prawie 7 milionów euro. Finansowana jest m.in. przez Parlament Europejski i państwo francuskie. Do tego dochodzi sponsoring ze strony instytucji prywatnych takich jak np. fundacja skrajnie kontrowersyjnego miliardera George’a Sorosa, co samo w sobie stawia pod wielkim znakiem zapytania obiektywizm tego rankingu. Dlatego bądźmy  ostrożni, gdy usłyszymy teraz o tym, jak bardzo poprawił się w Polsce poziom wolności słowa po dojściu do władzy rządu Platformy Obywatelskiej. Po siłowym, bezprawnym przejęciu mediów publicznych jest dokładnie odwrotnie, choćby  nie wiem jak wysoko wpisywać teraz nasz kraj w rankingu wolności prasy.

Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Indeks Wolności Prasy 2024 jest TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. Rafała Ziemkiewicza za rzekome pomówienie Barta Staszewskiego

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu z art. 212 kk red. Rafała Ziemkiewicza za  wypowiedź na platformie X na temat Barta Staszewskiego, aktywisty społecznego opublikowaną w styczniu 2023 r.   Za nazwanie aktywisty „łachmytą” sąd  skazał dziennikarza na 4 miesiące ograniczenia wolności, publikacje wyroku w internecie, 5.000 PLN na cel społeczny i zwrot kosztów procesu. Wyrok jest nieprawomocny. Redaktor Rafał Ziemkiewicz zapowiada złożenie od niego apelacji. CMWP SDP  obejmuje tę sprawę monitoringiem traktując skazanie dziennikarza za naruszenie prawa każdego obywatela do wolności opinii i prawa do jej  wyrażania. 

W styczniu 2023 r. na platformie X red. Rafał Ziemkiewicz komentował działalność działacza społecznego Barta Staszewskiego, który znany jest m.in. z tego, iż próbował przekonać opinię publiczną (m.in. w Parlamencie Europejskim) do tego, iż w Polsce „w niektórych  miejscowościach istnieją specjalne strefy wykluczające osoby LGBT”  poprzez publikację zdjęć zrobionych przez siebie znaków drogowych z takim napisem, a nie istniejących w rzeczywistości.  W tym kontekście red. Rafał Ziemkiewicz komentował inny wpis aktywisty nazywając go „łachmytą”, który, „bierze pieniądze z zagranicy za fabrykowanie oszczerstw i potwarzy na Ojczyznę”. 6 maja b.r. red. Rafał Ziemkiewicz i aktywista Bart Staszewski poinformowali w mediach społecznościowych , iż 6 maja w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście zapadł wyrok skazujący dziennikarza w procesie karnym z art. 212 kk zgodnie z którym red. Rafał Ziemkiewicz jest  winny pomówienia i znieważenia Barta Staszewskiego, za co skazuje go  na 4 miesiące ograniczenia wolności, publikację wyroku w internecie i zwrot kosztów procesu.

CMWP stanowczo podkreśla, iż orzeczona dla redaktora Rafała Ziemkiewicza kara ze względu na niewielką szkodliwość społeczną czynu jest nieuzasadniona i bulwersująca , stanowi przy tym tzw. SLAPP (ang. strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red. Rafała Ziemkiewicza, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki. Skazanie dziennikarza na karę pozbawienia wolności za użycie słowa „łachmyta” jest nie do pogodzenia z zasadą wolności słowa demokratycznego państwa i  powoduje autocenzurę i tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie negatywnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego, orzeczona kara ma bowiem zniechęcać innych dziennikarzy do  poruszania podobnej tematyki, w tym wypadku – do krytykowania działalności w/w aktywisty.  Działanie takie nie służy więc ochronie prawa, ale przyczynia się do niszczenia wolnej debaty, godząc w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. Warto przy tym zauważyć, iż jest rzeczą powszechnie znaną, iż w swojej działalności Bart Staszewski posługuje się emocjami i że jego działalność wywołuje nawet skrajne emocje, więc tym bardziej w interesie społecznym dziennikarze mają prawo wyrażać publicznie różne poglądy i opinie na jego temat.

CMWP SDP podkreśla, iż wpis na platformie X red. Rafała Ziemkiewicza jest typową wypowiedzią charakterystyczną dla tego komunikatora, a więc jest szczególną, ukształtowaną już przez dziesięciolecia formą twórczości i publicznego wyrażania poglądu, opinii i oceny, która nie jest wypowiedzią faktu ( materiałem informacyjnym), a jest po prostu  autorskim komentarzem do bieżących wydarzeń . Z racji wyjątkowo ograniczonej objętości każdej pojedynczej publikacji tzw. wpisu,  wypowiedzi na platformie X cechuje emocjonalność i wyjątkowo potoczny, dosadny język, co jest cechą komunikowania w tym medium powszechnie akceptowaną przez jego użytkowników. Karanie sądowe użytkownika platformy X za wypowiedź nie odbiegającą swoim stylem od tysięcy podobnych wypowiedzi jest więc zupełnie niezrozumiałe i może być rozpatrywane jedynie w kategoriach niechęci wydającego wyrok Sądu do red. Rafała Ziemkiewicza.

W ocenie CMWP SDP kara ta budzi poważne wątpliwości i nie koresponduje z powszechnie przyjętymi standardami w zakresie wolności słowa, wyrażonymi m. in. w Konstytucji RP i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz standardami wypracowanymi w krajowym i międzynarodowym orzecznictwie.  Wyrok jest nieprawomocny, CMWP SDP zapowiada wsparcie dziennikarza, jeśli  złoży od niego apelację.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 7 maja 2024 r.

CMWP SDP w obronie praw księdza Michała Olszewskiego, prezesa Fundacji Profeto

29 kwietnia br. Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP podpisała  „List otwarty w obronie praw księdza Michała Olszewskiego, prezesa Fundacji Profeto”, niesłusznie aresztowanego  księdza, który współpracował z Funduszem Sprawiedliwości budując na jego zlecenie ośrodek dla ofiar przemocy. O jego losie miał zadecydować były wiceminister w rządzie PO-PSL. List został przekazany opinii publicznej przed rozprawą, na której sąd miał rozpatrzeć zażalenie na tymczasowy areszt księdza Olszewskiego, który został osadzony w więzieniu tuż przed Świętami Wielkanocnymi.

List w obronie księdza Michała Olszewskiego  podpisało wielu znanych dziennikarzy i działaczy społecznych   m.in. Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Paweł Nowacki, Piotr Gursztyn, Goran Andrijanić, Marek Formela,  Maciej Pawlicki, Michał Adamczyk, Jan Pospieszalski, Marcin Wikło, Bronisław Wildstein, Małgorzata Żaryn, Jan Żaryn, Andrzej Rafał Potocki, Piotr Semka, prof. Stanisław Mikołajczak, czy Teresa Bochwic. List podpisał także red. Krzysztof Skowroński, prezes SDP.

30 kwietnia 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzył zażalenie na areszt księdza Michała Olszewskiego, prezesa katolickiej Fundacji Profeto. W ocenie sygnatariuszy Listu sprawa ta związana jest z wydatkowaniem środków z Funduszu Sprawiedliwości stając się narzędziem wykorzystywanym medialnie w sporze między obozem rządzącym a opozycją. Sprawa ta nabrała charakteru politycznego i tak jest dzisiaj odbierana przez opinię publiczną. Sędzią, który ma rozpoznawać tę sprawę był Piotr Kluz, znany aktywista sędziowski. Media w 2009 r. donosiły, że wybór Piotra Kluzy na wiceministra w rządzie PO-PSL był wyłączną decyzją Donalda Tuska, który aktualnie ma jednoznacznie negatywny pogląd o Funduszu Sprawiedliwości, czemu dał wyraz w swoich wpisach na “X” z 26 i 27 marca 2024 r.Sędzia ten przed rozpoznaniem zażalenia na areszt księdza Michała Olszewskiego podjął co najmniej kontrowersyjną decyzję, ograniczając wystąpienia obrońców do 15 minut. To praktyka radykalnie ogranicza prawa do obrony ludzi pozbawionych wolności – czytamy w Liście.

Mimo apelu zawartego w Liście 30 kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił zażalenie ws. aresztowania ks.

Wystarczy wysłać maila ze swoim podpisem na adres [email protected], wpisując w tytule wiadomości imię i nazwisko.

Treść listu jest TUTAJ.

 

Protest CMWP SDP przeciwko wykorzystywaniu nierzetelnych raportów organizacji „Reporterzy bez Granic” przez ministra spraw zagranicznych

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko wykorzystywaniu nierzetelnych raportów na temat wolności mediów w Polsce organizacji „Reporterzy bez Granic” przez ministra spraw zagranicznych i przeciwko uzasadnianiu nimi radykalnie krytycznej oceny polityki zagranicznej prowadzonej przez jego przeciwników politycznych. W odniesieniu do Polski z lat 2016 – 2023 Raporty te są oparte o subiektywnie dobierane kryteria oceny poziomu wolności prasy i niezależności dziennikarzy, przez co w tendencyjny sposób przedstawiają sytuację i rynek mediów w naszym kraju.  Wielokrotnie protestowało przeciwko zawartym w nich treściom Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

25 kwietnia 2024 w Sejmie posłowie wysłuchali informacji Radosława Sikorskiego, ministra spraw zagranicznych na temat założeń polskiej polityki zagranicznej na 2024 r. Zdaniem ministra, pogorszenie wizerunku Polski na arenie międzynarodowej w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości ilustrują rankingi niezależnych instytucji, w tym organizacji Reporterzy bez Granic, która co roku publikuje tzw. Światowy Indeks Wolności Prasy.  Minister stwierdził, że według organizacji Reporterzy bez Granic, Polska w 2014 roku w kategorii wolności prasy zajmowała 19. miejsce na 180 krajów. W 2023 r. spadliśmy na 57. pozycję tuż przed Burkina Faso, Papuą Nową Gwineą i Gujaną – zauważył szef MSZ.

SDP i CMWP w ostatnich latach wielokrotnie protestowało przeciwko nierzetelnym ocenom zawartym w raportach organizacji Reporterzy bez Granic oraz przeciwko nieobiektywnej i niewiarygodnej metodologii przygotowywania tych raportów. Specjalne stanowisko w tej sprawie zajął Nadzwyczajny Zjazd SDP, jaki odbył się w Kazimierzu Dolnym w 2018 roku, protesty przeciwko krzywdzącym dla Polski ocenom CMWP SDP publikowało m.in. w 2018, 2019, 2020, 2021 i 2022 r.  Zwracaliśmy uwagę, iż po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości w 2015 r. w nieuzasadniony merytorycznie sposób w przygotowywanym przez organizację „Reporterzy bez Granic” Światowym Indeksie Wolności Prasy (World Press Freedom Index) regularnie obniżano naszemu krajowi miejsce. Polska krytykowana była w zasadzie za wszystko, co zmieniało się w systemie prasowym. Publikowane w latach 2016 -2023 raporty zupełnie pomijały ogromną różnorodność mediów w Polsce, ich swobodne funkcjonowanie we wszystkich sektorach i nieskrępowane prowadzenie biznesów medialnych przez firmy i koncerny, w tym także zagraniczne.

SDP i CMWP SDP podkreślało w swoich stanowiskach, iż organizacja „Reporterzy bez Granic” uwzględniała jedynie te argumenty, które uzasadniały postawioną z góry tezę o niskim poziomie wolności słowa w Polsce, a pomijała te, które mogą tej tezie zaprzeczyć. Dobór tych argumentów świadczył także o polityzacji stosowanych przez organizację kryteriów oceny poziomu wolności prasy. W ten sposób Raporty stały się narzędziem w konfrontacji opcji politycznych w naszej części Europy, opowiadając się jednoznacznie po jednej stronie sporu politycznego, w Polsce – po stronie przeciwników obozu politycznego Prawa i Sprawiedliwości.

Krytyczne oceny na temat Raportów organizacji „Reporterzy bez Granic” na temat swoich krajów wyrażali także dziennikarze z zagranicy (np. Węgry, Rumunia, Chorwacja) podczas konferencji organizowanych przez SDP, m.in. w 2019, 2022 i 2023 roku. Zawarte są one także w przygotowanym przez SDP opracowaniach m.in.  „Raport o wolności mediów krajów Inicjatywy Trójmorza”(2019) i w Forum Dziennikarzy pt. „Media o nas, my w mediach.  Wizerunek kontra rzeczywistość państw i społeczeństw Europy Środkowej w zachodnioeuropejskich mediach” (2023).

CMWP SDP podkreśla, iż Raporty organizacji „Reporterzy bez Granic” stały się źródłem mylnych ocen realnej sytuacji na rynku mediów w Polsce dla wszystkich jego odbiorców, zarówno w Europie, jak i na świecie. Dlatego CMWP SDP apelowało i apeluje do dziennikarzy o ostrożność i rzetelność przy cytowaniu wniosków zawartych w tych Raportach  oraz przestrzega przed ich uogólnianiem ze względu niewielki i subiektywnie wyselekcjonowany materiał badawczy, jaki poddano analizie oraz brak obiektywizmu i rzetelności przy jego ocenie.

Wsparcie CMWP SDP dla protestu Związku Zawodowego Pracowników Radia Poznań przeciwko działaniom „likwidatora” rozgłośni

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wspiera działania Związku Zawodowego Pracowników Radia Poznań w obronie dziennikarzy zwalnianych z pracy  przez „likwidatora” Radia Poznań Piotra Michalaka.  Zwolnieni z pracy  zostali : red. Piotr Tomczyk, Bartosz Garczyński, Arkadiusz Kozłowski, Krystyna Różańska-Gorgolewska, Michał Sobkowiak, Sławomir Zasadzki, Roman Wawrzyniak, a także Przemysław Stochaj oraz pracująca na umowie o współpracę red. Aleksandra Fedorska.

Podawane przez „likwidatora” powody wypowiedzeń umów o pracę są niekonkretne, uznaniowe i nieprawdziwe. W ocenie CMWP SDP służą przede wszystkim temu, by nie wypłacać pracownikom należnych odszkodowań za zwolnienia, jakie obowiązują w przypadku likwidacji spółki.  Zwolnienia te dotyczą, poza jedną osobą, członków  Związku Zawodowego Pracowników Radia Poznań. Przykładowo w  uzasadnienie wypowiedzenia umowy o pracę jednego z dziennikarzy wpisano jako powód to iż rzekomo „wspiera prawą stronę” , co jest  dyskryminacją ze względu na poglądy. W innych wypowiedzeniach umów o pracę jako ich powód podawana jest „likwidacja spółki”, choć wszystkie okoliczności funkcjonowania Radia Poznań pokazują, że jest to działanie pozorne, którego celem jest jedynie bezprawne przejęcie funkcji zarządczych w tej spółce. CMWP SDP zwraca uwagę, iż na miejsce zwalnianych pracowników zatrudniani są kolejni, wprowadzane są nowe pozycje do ramówki programu,  wynajmowane są billboardy i prowadzona jest  promocja oraz autopromocja na antenie rzekomo „likwidowanej” rozgłośni.

Dlatego CMWP SDP apeluje o zaprzestanie działań dyskryminujących zwalnianych z pracy dziennikarzy Radia Poznań oraz o przywrócenie ich do pracy w Radiu lub podjęcia negocjacji ze Związkiem Zawodowym Pracowników Radia Poznań, by zwolnienia z pracy odbywały się z poszanowaniem Prawa pracy i prawa dziennikarzy do ich niezależności .

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP 

Warszawa, 25 kwietnia 2024 r.

 

Mowy końcowe w procesie byłej dyrektor TVP 3 Gdańsk i byłego dziennikarza TVP z powództwa byłego Prezydenta Sopotu

Chodzi o proces z zarzutem o naruszenie dóbr osobistych Gminy Miasta Sopot przez red. Joannę  Strzemieczną- Rozen byłą już dyrektor TVP3 Gdańsk i Jakuba Świderskiego byłego dziennikarza TVP3 Gdańsk, a obecnie radnego Sopotu, jaki  toczy się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku od 2018 r. Kolejna – teoretycznie ostatnia –  rozprawa odbyła się 16 kwietnia 2024 r. Wyrok ma być ogłoszony 16 maja 20204 r. 

Ta rozprawa miała być ostatnią, gdyż 19 grudnia 2023 r. doszło do podpisania ugody pozasądowej pomiędzy Gminą, a dziennikarzami. Chodziło o polubowne zakończenie sporu. W wyniku owej ugody zostało złożone oświadczenie, które dziennikarze mieli opublikować na stronie TVP3 Gdańsk do 21 stycznia 2024 r. Z przyczyn od nich niezależnych 20 grudnia 2023 r. strona telewizji została zablokowana. Odblokowano ją dopiero dokładnie dzień po obowiązującym na ową publikację terminie. Dziennikarze, chcąc wypełnić zobowiązanie w terminie opublikowali oświadczenie na stronie CMWP SDP, licząc, że zostanie ono uznane przez Powoda. Przypomnijmy, że Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP monitoruje ten proces od 2019 r. Obserwatorem jest red. Maria Giedz.  CMWP przedstawiło Sądowi swoje stanowisko w tej sprawie, działając w charakterze amicus curiae.

Informacja  o tym jest TUTAJ.

Prowadzący sprawę Sędzia Sądu Okręgowego Piotr Kowalski zgodził się, aby Powód, czyli Gmina Sopot przedstawiła swoje stanowisko na temat przedłużenia terminu wykonania owej ugody. Jeśli odpowiedź władz Sopotu byłaby pozytywna, pozwani mogliby ponownie złożyć wniosek dotyczący publikacji płatnego oświadczenia, o ile nowy dyrektor gdańskiej telewizji zgodzi się na jego publikację. Wówczas ciągnący się od sześciu lat proces zakończyłby się, a następstwem byłoby wycofanie pozwu. Niestety proces nie zakończył się, był więc kontynuowany, gdyż strona powodowa nie wyraziła zgody ani na publikację oświadczenia na stronie TVP3 Gdańsk po terminie obowiązującym w ugodzie, ani nie zaakceptowała publikacji, która już się ukazała na stronie CMWP SDP.

Sędzia Kowalski na rozprawę w dniu 16 kwietnia wyznaczył 15 minut. Stawili się na nią: pełnomocnik Gminy Sopot mec. Monika Nowińska-Retkowska; nie pojawił się na niej Powód, czyli Jacek Karnowski, gdyż przestał pełnić funkcję prezydenta Sopotu; nie pojawiła się też red. Joanna Strzemieczna-Rozen. Reprezentował ją mec. Wenanty Plichta. Natomiast stawił się pozwany red. Jakub Świderski. Doszło więc do wygłoszenia mów końcowych. Wszystkie miały zostać wygłoszone w piętnaście minut. Wypowiedź rozpoczęła mec. Nowińska-Retkowska. Mówiła dłużej niż 15 minut i to głównie na temat misji prasy, wolności słowa, a także o roli jaką pełnią media w społeczeństwie, cytując fragmenty dokumentów prawnych oraz definicji. Na koniec wspomniała o rzekomym braku rzetelności wykazanej przez pozwanych dziennikarzy. Zacytowała też wyjęte z kontekstu zwroty użyte w audycjach, jak: „dworzec prywatny”, „prezydent przekazał grunt prywatnym osobom”, „mieszkańcy stracili najlepsze tereny”, „miasto wycofało się ze spółki, do której wniosło wkład”, „ludzie toną w morzu”. Podkreślała, że używając takich określeń dziennikarz winien podać źródła. Cytowała również fragmenty wypowiedzi red. Świderskiego z przesłuchania dokonanego podczas procesu sądowego, jak: „nie jestem w stanie powiedzieć, a jedynie domniemywać”, „podejrzewam”. Dodała, że wg niej wszystkie informacje były kłamliwe. Red. Strzemiecznej-Rozem zarzuciła kłamstwo w Radzie Etyki Mediów. Przytaczała obowiązujące przepisy i że dzięki tym kłamstwom „doszło do naruszenia dobra publicznego, a odbiorcy (audycji telewizyjnych) zostali pozbawieni faktów”. Ponadto zarzucała red. Strzemiecznej-Rozen braku przesłuchania wszystkich audycji i zareagowania na fragmenty niezgodne z prawdą. W imieniu Gminy wniosła o uwzględnienie powództwa i domagała się opublikowania podanego w pozwie oświadczenia (przeprosin) o określonej w pozwie treści (umieszczonej na pierwszej stronie „Rzeczpospolitej”, a także na stronie internetowej ONET i to w wielkości 17×15 cm.), a jako zadośćuczynienie Gminie wpłacenia 10 tys. zł.

Mec. Plichta wniósł o oddalenie powództwa, twierdząc, na podstawie art. 3 Kodeksu Prawa Cywilnego, że roszczenie jest nieuzasadnione. Dodał, że proces cywilny nie jest cenzurą materiału prasowego. Natomiast ten proces jest próbą narzucenia narracji audycji przez powoda. „Nie może być tak, że o Sopocie dziennikarzowi wolno pisać tylko dobrze, jeśli nie, to zasługuje na proces cywilny”. Dodał, że „według powoda dziennikarz publikując informacje o Sopocie ma dokonywać analizy informacji z Centralnego Biura Korupcyjnego, a przecież o Sopocie mówi się różnie. Sopot ma również swoje ciemne strony.” W tym momencie sędzia Kowalski przerwał mowę końcową, tłumacząc, że „jest zbyt długa i że pod salą rozpraw czekają ludzie na kolejną wokandę.” Dodając: „czas nas goni”. Stwierdził też, że mowę końcową można złożyć na piśmie i dołączyć do akt procesowych, gdyż Sąd nie wyda wyroku podczas tej rozprawy, tylko za miesiąc.

Mec. Plichta stwierdził, że „obrona nie może być ograniczana”, ale oczywiście przedstawi szczegółowo odpowiedź na mowę końcową powoda. Dodał, że podane w audycjach fakty są prawdziwe i istnieją na to dowody. Np. dworzec kolejowy o działalności ponadlokalnej nie jest w sferze działalności gminy, a państwa. Zatem nie dotyczy to kwestii Gminy Miasta Sopotu. W systemie prawa cywilnego (t. III, prawo rzeczowe) jest wyraźny podział na własność publiczną i prywatną. Jeśli dworzec stanowi własność spółki należącej do grupy PKP to można go zaliczyć do dworca prywatnego. Także kwestia dotacji dotyczy innego podmiotu. I niezrozumiałym jest oburzenie się przez stronę powodową na zwrot „dworzec prywatny” i złożenie pozwu do Sądu o naruszenie dóbr osobistych gminy, kiedy to jest własność prywatna. Wyjaśnił też znaczenia określenia „przekazanie” – zgodnie z definicją, ale i przepisami prawnymi może być ono zarówno płatne, jak i bezpłatne. Podał jeszcze kilka przykładów kontrowersyjnych dla Gminy Sopot stwierdzeń, które padły podczas emitowanych audycji w TVP3 Gdańsk w roku 2017. Przypomniał, że dwie audycje były emitowane na żywo i redaktor naczelna nie miała wpływu na wybór gości, czy też na wypowiedzi owych gości. Wspomniał również o interesującym wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z marca 2022 r., na mocy którego uznano, że samorząd czy gmina ma bardzo ograniczone prawo z roszczeniem o ochronę jej dóbr osobistych. Można też dodać, że na mocy owego wyroku gmina została zobligowana do wypłacenia wysokiego odszkodowania skarżącemu.

Na koniec jeszcze raz wniósł o oddalenie pozwu. Natomiast w kwestii ewentualnego zamieszczenia przeprosin, wniósł o zachowanie proporcjonalności. W żaden sposób te przeprosiny nie powinny się ukazać na łamach i to na pierwszej stronie ogólnopolskiego dziennika jakim jest „Rzeczpospolita”, bowiem nie tam doszło do naruszenia dóbr osobistych, ani też na pierwszej stronie portalu ONET. „Jest zasada, że przeprosiny powinny ukazać się tam, gdzie doszło do ich naruszenia. Nie mówiąc już o kosztach jakie by mieli ponieść z tego tytułu pozwani.”

Ostatnią osobą wygłaszającą mowę końcową był red. Jakub Świderski, który stwierdził, że proces ten, to SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Rozpoczął się przed wyborami samorządowymi w 2018 r., gdyż chodziło o zademonstrowanie racji prezydenta Sopotu, który ponownie startował na ten urząd. Po żadnej z audycji Gmina Sopot nie skierowała do Świderskiego pisma z prośbą wyjaśnienie zawartych w audycjach kwestii, czy też prośby o sprostownie czy przeprosiny. Ponadto w audycji „Pomorze Samorządowe” oskarżano Świderskiego za to, że goście wypowiadali się negatywnie na temat Sopotu, a przecież Świderski nie miał żadnego wpływu na to, o czym uczestnicy procesu przekonali się podczas odtworzonej na sali sądowej audycji. „Oskarżono mnie o to, że goście wypowiadają się i że jest jakiś prowadzący, a ja nie miałem z tym nic wspólnego”. „Oskarżono mnie również za to, co zrobił aktor na scenie, no ale trzeba było mnie oskarżyć, bo takie było założenie”. „Jeśli ja jestem wydawcą i jest realizator, to nie mam wpływu na to co mówią ludzie. To była rozmowa Łukasza Sitka i Małgorzaty Tarasiewicz z ludźmi, na żywo. Czy miałem odsunąć ich od mikrofonu, a może przerwać audycję, zerwać łącze? A potem przeprosić, że ktoś coś powiedział?” Jakub Świderski wspomniał też o kwestii żądania przeprosin i zamieszczenia ich w internecie. „Przecież w internecie nie ma możliwości zamieszczenia ogłoszenia wielkości 17 na 15 centymetrów. Wykonanie takiego żądania nie jest realne, gdyż nie ma w internecie ofert liczonych w centymetrach.”

Wyrok w tej sprawie, jak zapowiedział sędzia Piotr Kowalski, zostanie ogłoszony 16 maja 2024 r.

 

 

Protest CMWP SDP przeciwko skandalicznemu skazaniu red. Sebastiana Morynia z TV Republika z art. 212 kk

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko prawomocnemu skazaniu red. Sebastiana Morynia, byłego zastępcy redaktora naczelnego TV Republika za publikację artykułu „Obrońcy SB-ków Obywatele RP blokują wjazd do Ministerstwa Sprawiedliwości” w 2019 r.  Zgodnie z wyrokiem Sądu II instancji redaktor Sebastian Moryń ma zapłacić ponad 60 tysięcy złotych z tytułu orzeczonych grzywien, nawiązek i kosztów procesu, mimo iż żadna ze skarżących go osób nie została imiennie wymieniona w artykule, a jego treść była relacją z publicznego wydarzenia, jakim była pikieta zorganizowana przed Ministerstwem Sprawiedliwości.  W ocenie CMWP SDP wyrok ten w rażący sposób narusza zasadę wolności słowa i prawo dziennikarza oraz jego redakcji do swobody wypowiedzi.  

9 grudnia 2019 Stowarzyszenie Ruch „Obywatele RP” zorganizował pikietę pod Ministerstwem Sprawiedliwości. Demonstranci mieli transparenty z hasłami dotyczącymi ich negatywnej oceny reformy wymiaru sprawiedliwości podejmowanej przez ówcześnie rządzący obóz polityczny Zjednoczonej Prawicy (żądali m.in. przywrócenia wskazanych przez nich sędziów do orzekania).  9 grudnia 2019 roku w serwisie internetowym „Telewizji Republika” ukazał się artykuł p.t. „Obrońcy SB- ków Obywatele RP blokują wjazd do Ministerstwa Sprawiedliwości” , który – zgodnie z wyrokiem sądów miał pomówić za pomocą środków masowego komunikowania  i poniżyć w oczach opinii publicznej 19 oskarżycieli prywatnych – członków Ruchu „Obywatele RP” przypisując im uczestnictwo w „antypolskiej organizacji, zrzeszającej byłych UB-eków i SB-eków” oraz przez to , że to, że „chcą powrotu do władzy komunistów” .

Początkowo Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli w Warszawie, IV Wydział Karny 25 lipca 2022 r. umorzył postępowanie jeszcze przed otwarciem przewodu sądowego wobec stwierdzenia oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia akurat Sebastiana Morynia o przestępstwo zniesławienia z art. 212 § 2 kk , bo jedynym argumentem przemawiającym za jego oskarżeniem jest fakt pełnienia przez niego funkcji zastępcy red. nacz. Telewizji Republika odpowiedzialnego za serwis on-line w dniu publikacji, a nie był to argument wystarczający do ponoszenia przez niego odpowiedzialności karnej. Jednak 19 oskarżycieli prywatnych  z Ruchu „Obywatele RP” skutecznie zaskarżyło to pierwsze postanowienie Sądu.

14 listopada 2023 r. Sąd uznał Oskarżonego Sebastiana Morynia za winnego czynu z art. 212 § 2 k.k. i na tej podstawie skazał go i wymierzył mu karę 200 (dwustu) stawek dziennych grzywny ustalając wysokość jednej stawki na 100 (sto) złotych oraz nawiązkę w wysokości po 2.000,00 złotych dla każdego z 19 oskarżycieli prywatnych. Dodatkowo sąd orzekł zwrot kosztów postępowania na rzecz 16 oskarżycieli prywatnych po 300,00 zł (łącznie: 4.800,00 zł) oraz zwrot kosztów postępowania na rzecz Skarbu Państwa w wysokości 900,00 zł, z uwagi na fakt, że 3 oskarżycieli zostało zwolnionych od opłaty od aktu oskarżenia (900,00 zł). W sumie było to aż 63 tysiące 700 zł.  Redaktor Sebastian Moryń złożył apelację od tego wyroku.

10 kwietnia 2024 r. Sąd Okręgowy w Warszawie IX Wydział Karny Odwoławczy w osobie sędzi SO Anety Obszyńskiej – Małocha utrzymał w mocy zaskarżony wyrok dodatkowo zasądzając od oskarżonego dziennikarza kwotę kolejnych 2 tysięcy zł na rzecz Skarbu Państwa. W konsekwencji tego wyroku red. Sebastian Moryń za publikację jednego artykułu ma więc zapłacić 65 tysięcy 700 złotych kary i stać się osobą karaną na równi z pospolitymi przestępcami.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten w skandaliczny i rażący sposób narusza zasadę wolności słowa . Sformułowania użyte w przedmiotowym artykule, mieszczą się w dozwolonym prawie do krytyki, a sposób i okoliczności publikacji przemawiają jednoznacznie za znikomą społeczną szkodliwością czynu albowiem w oparciu o treść publikacji prasowej w ogóle nie da ustalić się danych osobowych oskarżycieli prywatnych – a zatem brak jest jakiegokolwiek powiązania oskarżycieli prywatnych z zamieszczonymi w materiale prasowym twierdzeniami.

Sporny artykuł nie odnosi się w żaden bezpośredni sposób do osób, które oskarżyły red. Sebastiana Morynia. Pokrzywdzeni nie są wymienieni z imienia i nazwiska, nie da się ich w ogóle zidentyfikować na gruncie tej publikacji. Sprawa jest wyjątkowo bulwersująca, ponieważ sami „Obywatele RP” – jako niesformalizowana grupa – nie mogą posiadać statusu „pokrzywdzonego” przestępstwem zniesławienia zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami.   Z treści artykułu w ogóle nie można było wywnioskować, o którym z oskarżycieli prywatnych jest mowa, a zatem jeżeli oskarżony redaktor na gruncie niniejszej sprawy nie zna żadnej z osób będących oskarżycielami prywatnymi, to nawet przy hipotetycznym, nieprawdziwym założeniu, że Oskarżony dopuścił do opublikowania spornego materiału prasowego (co nie jest oczywiście prawdą) – to nie mógł mieć na myśli żadnego z oskarżycieli, a zatem nie mógł ich zniesławić.

W sytuacji, gdy za jeden krótki artykuł dziennikarz jest skazany prawomocnym wyrokiem w procesie karnym i będzie wpisany do rejestru osób karanych jak pospolity przestępca i gdy ma zapłacić ponad 65 tysięcy złotych kary wyjątkowo cyniczne jest   także twierdzenie zawarte w uzasadnieniu wyroku iż Sąd wziął pod uwagę okoliczności łagodzące – to że artykuł został szybko usunięty ze strony internetowej Telewizji Republika oraz to, że oskarżony dziennikarz ma na swoim utrzymaniu żonę i 4 dzieci.  W ocenie CMWP SDP wysokość zasądzonej kwoty świadczy o tym, iż sąd zlekceważył te okoliczności łagodzące.

CMWP SDP zwraca także uwagę, iż wyrok Sądu I instancji oraz II instancji został oparty jedynie na zdaniu Oskarżycieli prywatnych, którzy nie dysponują żadnym materiałem dowodowym potwierdzającym, że oskarżony redaktor Sebastian Moryń jest autorem przedmiotowego artykułu. Na marginesie wbrew twierdzeniom zawartym w zaskarżonym wyroku podstawą odpowiedzialności osoby pełniącej funkcję „zastępcy redaktora naczelnego Telewizji Republika odpowiedzialnego za serwis on-line” nigdy nie może być art. 25 ust. 4  Prawa prasowego, który przewiduje wyłącznie odpowiedzialność redaktora naczelnego danej Redakcji, a nie jego zastępcy. W materiałach sądowych nie ma także śladu informacji o tym, by oskarżyciele prywatni zwrócili się do Redakcji z żądaniem sprostowania artykułu na temat ich pikiety przed Sejmem, co jest lekceważeniem zasad obowiązujących w kontaktach z mediami. Dziennikarze i redakcje mają prawo się mylić, mają jednak obowiązek sprostowania popełnianych przez siebie pomyłek. Nikt się nie zwrócił do Redakcji z taką prośbą.

CMWP SDP pragnie także podkreślić uderzającą i rażącą niewspółmierność orzeczonej kary wobec Oskarżonego całkowicie pomijającą znikomy stopień społecznej szkodliwości czynu, jakim była sporna publikacja. Nie jest możliwe jednoznaczne ustalenie, zwłaszcza przez opinię publiczną, w tym czytelników artykułu, jakie konkretnie osoby są związane z  Ruchem „Obywatele RP”, a w konsekwencji, do kogo indywidualnie odnosił się inkryminowany artykuł i w konsekwencji kogo zniesławia.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten ma także charakter cenzury, gdyż jego konsekwencją jest już teraz usunięcie z przestrzeni internetowej wspomnianego artykułu, przez co uniemożliwia się dotarcie z ważnymi treściami do odbiorców mediów, co jest przecież w szeroko pojętym interesie społecznym. Przez to odbiorcy mediów, czyli wszyscy zainteresowani ta sprawą obywatele nie mogą zapoznać się z argumentacją ani faktami przytaczanymi przez TV Republika, co w oczywisty sposób narusza ich prawa obywatelskie. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma przecież prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej, a prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Także w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii, a prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru. Ponadto zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące.

CMWP stoi przy tym na stanowisku, iż orzeczona w tym wypadku kara dla redaktora Sebastiana Morynia stanowi tzw. SLAPP (z ang. strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie zarówno red. Morynia, jak i innych dziennikarzy, do podejmowania istotnej oraz wywołującej społeczne emocje tematyki reformy wymiaru sprawiedliwości  oraz jej społecznych skutków. Skazanie red. Sebastiana Morynia powoduje tzw. efekt mrożący (tzw. chilling effect), wielokrotnie negatywnie opisywany na gruncie prawa polskiego, jak i międzynarodowego. Jest to nie do pogodzenia z opartą na dążeniu do prawdy i prezentacji różnych punktów widzenia pracą dziennikarzy, której istotą jest m.in. odwaga w poruszaniu trudnych, a nawet kontrowersyjnych tematów oraz ocena faktów, osób i ich działalności. Przykładowo Ruch „Obywatele RP” np. nazywa Marsz Niepodległości, jaki 11 listopada odbywa się w stolicy Polski „marszem nienawiści” i „zawstydzającą demonstracją naznaczonego nienawiścią skrajnego nacjonalizmu. Wielokrotnie organizował także kontrdemonstracje przeciwko obchodom tzw. miesięcznic smoleńskich. Trudno zaprzeczyć, iż działalność Ruchu „Obywatele RP” wywołuje społeczne emocje, więc tym bardziej w interesie społecznym dziennikarze mają prawo wyrażać publicznie różne poglądy i opinie na jego temat.

Dlatego CMWP SDP stoi na stanowisku, iż skazanie red. Sebastiana Morynia z art. 212 kk skutkuje niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. CMWP SDP obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, że udzieli skazanemu dziennikarzowi wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

Warszawa, 15 kwietnia 2024 r.

Przegrana red. Pawła Gąsiorskiego w trybie wyborczym

Mimo iż w chwili publikacji artykułu wójt nie był jeszcze kandydatem w wyborach samorządowych, to jednak dziennikarz musiał odpowiadać przed sądem w trybie wyborczym. Na skutek przegranej apelacji w piątek 5 kwietnia red. Pawel Gasiorski opublikował sprostowanie artykułu dotyczącego niezrealizowanych obietnic z poprzednich wyborów przez wójta gminy  Lelów. Dziennikarz miał wsparcie CMWP SDP.

1 marca br. red. Paweł Gąsiorski na prowadzonym przez siebie portalu internetowym www.gminalelow.pl opublikował artykuł pt. „Chyba czas na zmianę byłego księdza na kogoś z pomysłem na gminę Lelów”, w którym usiłował wykazać, iż osoba pełniąca tę funkcję w mijającej kadencji nie wywiązała się z kilku swoich obietnic wyborczych. m.in. budowy nowego ośrodka zdrowia, który aktualnie mieści się w budynku Urzędu Gminy. Dziennikarz wytknął mu „brak ośrodka zdrowia” w gminie, co wg wójta wymagało sprostowania, bo „ośrodek zdrowia istnieje” . Tymczasem  budowę nowego budynku  ośrodka zdrowia pozywający dziennikarza wójt gminy  obiecywał wybudować już przez dwie kadencje, stąd zastosowany przez  dziennikarza skrót myślowy  dotyczący „braku ośrodka zdrowia” w gminie, bo choć ośrodek zdrowia funkcjonuje, to nie ma w gminie nowego, obiecywanego przez obecnego wójta gminy nowego budynku ośrodka zdrowia. Sporny tekst został opublikowany 1 marca 2024 r. , a  dopiero 28 marca wójt gminy, którego dotyczył artykuł, wniósł o nakazanie sprostowania nieprawdziwej wg niego informacji. Z niezrozumiałych powodów nie zwrócił się do Redakcji o sprostowanie przez blisko miesiąc zgodnie z obowiązującym Prawem prasowym. W dniu publikacji w/w osoba –  dotychczasowy wójt gminy, a obecnie kandydat w wyborach samorządowych –  nie był jeszcze zarejestrowany jako kandydat na stanowisko wójta gminy, co czyni niezrozumiałym zastosowanie do opisanej okoliczności publikacji trybu wyborczego.

Red. Paweł Gąsiorski złożył zażalenie od podjętej w trybie wyborczym decyzji Sądu nakazującej mu sprostowanie informacji.  W piątek 5 kwietnia b.r. sąd apelacyjny podtrzymał jednak wyrok sądu niższej instancji. Postanowienie było od razu  prawomocne, nie przysługuje od niego skarga kasacyjna. Tego samego dnia na stronach Gminalelow.pl pojawiło się sprostowanie podpisane przez red. Pawła Gąsiorskiego.

Stanowisko CMWP SDP jest TUTAJ.

 

CMWP SDP w obronie dziennikarza pozwanego z 212 kk za zadanie pytania

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszeniu zasady wolności słowa przez prokurator Annę Adamiak poprzez skierowanie przez nią do Sądu pozwu karnego przeciwko dziennikarzowi za zadawanie pytania na konferencji prasowej premiera RP Donalda Tuska. Jest to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanemu dziennikarzowi wsparcia i pomocy prawnej.

Sprawa dotyczy red. Michała Jelonka, dziennikarza Telewizji Republika, który został pozwany przez prokurator Annę Adamiak za to, iż 30 stycznia b.r. na konferencji prasowej Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska zadał mu pytanie Czy autorytet Ministra sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Adama Bodnara polega na przywróceniu do pracy w Prokuraturze prokurator Adamiak, która przyczyniła się do uwięzienia białoruskiego opozycjonisty Alesia Bialackiego? Wg Pani prokurator pytanie to zawierało nieprawdziwą i zniesławiającą ją tezę, dlatego 26 marca b.r. skierowała przeciwko dziennikarzowi pozew z art. 212 kk o zniesławienie.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii, a prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.  Zasady te dotyczą także, a nawet przede wszystkim dziennikarzy, którzy mają prawo wykonywać swój zawód w wolny i nieskrępowany sposób, bez obawy, iż samo zadanie niewygodnego dla kogoś pytania skutkować będzie procesem karnym i zagrożeniem ograniczeniem wolności do 1 roku. Kierowanie pozwu do Sądu przeciwko dziennikarzowi, który zadaje pytanie na konferencji prasowej w tym wypadku służy w istocie tłumieniu krytyki prasowej. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji spowoduje także tzw. efekt mrożący czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny. Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP przypomina, iż w marcu 2023 r. białoruski sąd w politycznym, pokazowym postępowaniu skazał na 10 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze Alesia Bialackiego, białoruskiego obrońcę praw człowieka, laureata Pokojowej Nagrody Nobla i twórcę Centrum Praw Człowieka Wiasna. Jednak nazwisko tego białoruskiego opozycjonisty stało się głośne w Polsce już blisko 11 lat wcześniej. W czerwcu 2011 r. strona polska udzieliła pomocy prawnej Białorusi, w wyniku czego Aleś Bialacki został aresztowany. Polska prokuratura przekazała wtedy Białorusi dane o przepływach finansowych na koncie A. Bialackiego, gdzie zbierane były pieniądze na działalność opozycyjną. W marcu 2023 Ministerstwo Sprawiedliwości wydało oświadczenie, w którym przypomniało, że „w związku z przekazaniem materiałów dotyczących opozycjonisty białoruskiemu reżimowi, w ówczesnej Prokuraturze Generalnej stanowisko stracił prokurator Krzysztof Karsznicki, dyrektor departamentu zajmującego się współpracą międzynarodową oraz jego zastępca”. Wobec prokurator Anny Adamiak bezpośrednio zajmującej się sprawą w Prokuraturze Generalnej wszczęto postępowanie dyscyplinarne, które w pierwszej instancji zakończyło się umorzeniem wobec znikomej szkodliwości społecznej czynu, zaś w drugiej uniewinnieniem. Prokurator Generalny ocenia to rozstrzygnięcie jako niesłuszne — ocenił ówczesny szef MS i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Podobnie wypowiadał się już w 2011 r. prokurator Andrzej Seremet, ponieważ prokurator Anna Adamiak jako referent sprawy rozpatrywała wniosek strony białoruskiej i – mimo negatywnej opinii prokuratury w Warszawie – skierowała go do realizacji. Zignorowała także zalecenie ówczesnego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, w myśl którego wnioski z Białorusi należy traktować ze szczególną ostrożnością, gdyż mogą być one pułapką zastawianą na tamtejszych opozycjonistów. W świetle chociażby przytoczonych faktów pytanie dziennikarza było zasadne i z całą pewnością za jego zadanie nie powinny go spotkać negatywne konsekwencje.

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanemu dziennikarzom Michałowi Jelonkowi i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 4 kwietnia 2024 r.