Miasto Sopot przeciwko dziennikarzom z TVP3 Gdańsk. Relacja z rozprawy objętej monitoringiem CMWP SDP

Nadal nie ma zakończenia sprawa z powództwa  Gminy Miasta Sopot przeciwko red. Joannie Strzemiecznej – Rozen, byłej dyrektor TVP3 Gdańsk oraz red. Jakubowi Świderskiemu, byłemu dziennikarzowi TVP3 Gdańsk. 19 września Sąd Okręgowy w Gdańsku wyznaczył kolejny jej termin  na 13 lutego 2024 r. Sprawa dotoczy programów telewizyjnych opublikowanych w  2017 i 2018 r. 

Na wtorkową rozprawę nie stawił się powód, czyli prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Był reprezentowany przez pełnomocnika mec. Monikę Nowińską-Retkowską. Pozwaną byłą dyrektor TVP 3 Gdańsk Joannę Strzemieczną-Rozen reprezentował mec. Wenanty Plichta. W sądzie stawił się pozwany red. Jakub Świderski. Zabrakło  świadka Jarosława Sulewskiego, który  złożył pisemne, dość lakoniczne zeznanie. Sprawę prowadzi sędzia Piotr Kowalski.

Przedmiotem sporu jest  emisja programów nadawanych przez TVP 3 Gdańsk od października 2017 r. do maja 2018 r. Chodzi o materiały, które ukazały się w programach: „W imieniu Sopocian”, „Forum Panoramy”, „Przegląd prasy polskojęzycznej”, oraz „Pomorze samorządowe”. Te publicystyczne materiały, częściowo autorstwa Jakuba Świderskiego lub jemu przypisywane przez władze Sopotu, ukazywały etapy renowacji i zagospodarowywania obiektów potocznie nazywanych „dworcem kolejowym” wraz z terenami do niego przyległymi, które tylko w niewielkim stopniu są owym dworcem. Gmina Sopot pozwała  re. Joannę Strzemieczną – Rosen i red. Jakuba Świderskiego  za przedstawienie przez TVP3 Gdańsk, jak twierdzi, rzekomo nieprawdziwych informacji dotyczących wypadków na sopockich kąpieliskach oraz Centrum Haffnera  czyli wybudowanego w latach 2006 -2009 kompleksu budynków w skald którego wchodzą m.in hotel, centrum handlowe, budynek mieszkalny i biurowo- parkingowy. Inkryminowane programy poruszały także sprawę popadającego w ruinę byłego szpitala przeciwgruźliczego na Stawowiu (historyczna dzielnica Sopotu), mieszczącego się w zabytkowym zespole parkowo-pałacowym, do niedawna najpiękniejszym w Sopocie. Obecnie jest to prywatna własność.

Gmina Miasta Sopot w osobie Jacka Karnowskiego, który od 1998 r. pełni funkcję prezydenta Sopotu, a obecnie startuje w wyborach parlamentarnych z drugiej pozycji na liście KO w okręgu gdańskim, zarzuca dziennikarzom naruszenie dóbr osobistych Gminy. Zdaniem prezydenta Sopotu materiały wyemitowane przez TVP3 Gdańsk od października 2017 r. do maja 2018 r. są nieprawdziwe, przedstawione w sposób selektywny, bez zastosowania rzetelności dziennikarskiej. Red. Jakub Świderski i dyr. Joanna Strzemieczna – Rosen nie przyznają się do winy. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP. Jej obserwatorem jest red. Maria Giedz. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przedstawiło Sądowi swoje stanowisko w tej sprawie, działając w charakterze amicus curiae.

Stanowisko CMWP SDP w tej sprawie jest TUTAJ.

Podczas rozprawy kontynuowano przesłuchanie pozwanego red. Jakuba Świderskiego. Świderski próbował wyjaśnić, że nie wszystkie programy wyemitowane w TVP3 Gdańsk były jego autorstwa czy też opracowane przy jego współudziale. Ponadto podczas przeprowadzanej przez niego sądy ulicznej nie mógł adjustować wypowiedzi mieszkańców Sopotu, tak aby zadowoliły sopockie władze, gdyż jest to niezgodne z Prawem prasowym, czy zasadami demokracji. W audycjach, które zostały zaprezentowane podczas rozprawy, przewijały się cztery wątki: szpital na Stawowiu (dzielnica Sopotu), który miał powstać w ramach obietnic przedwyborczych Jacka Karnowskiego. Mówiło się też o budowie szpitala przy ul. Polnej. Przez lata w zbytkowym pałacyku Stawowia, otoczonym pięknym parkiem znajdował się szpital, najpierw położniczo-ginekologiczny, a następnie przeciwgruźliczy. Obecnie całość popada w ruinę.

Kolejnym tematem poruszanym w audycjach jest sopocki dworzec kolejowy, który pełni funkcje bardziej handlowe niż dworcowe. Chodziło o ukazanie etapów renowacji i zagospodarowywania obiektów potocznie nazywanych „dworcem kolejowym” wraz z terenami do niego przyległymi, które tylko w niewielkim stopniu są owym dworcem. W tym przypadku zarzuca się Świderskiemu, że nazywa obiekt ten dworcem prywatnym, bowiem miasto przekazało ów teren właścicielowi prywatnemu. Spór toczy się o słowo „przekazało”, notabene publicznie użyte po raz pierwszy przez prezydenta Karnowskiego. Jednak zdaniem włodarzy Sopotu nie było to przekazanie za darmo, tylko za pieniądze, chociaż Karnowski nie podał tego w swojej wypowiedzi. Natomiast Świderski, będąc rzetelnym dziennikarzem powinien dodać, że przekaz nie był darmowy, mimo że miasto straciło, a zyskał prywatny właściciel. Obiekt stał się prywatny, a miasto zyskało dwa ronda i chodnik. Czyli m.in. pieniądze z podziemnego parkingu wpływają do prywatnej kieszeni, zamiast zasilać kasę miejską. Spór dotyczył też powierzchni „przekazanych” terenów – czy było to kilka, kilkanaście hektarów, a może mniej niż hektar? Okazuje się, że w różnych mass mediach, a także wypowiedziach samorządowców, albo mieszkańców Sopotu pojawiały się różne cyfry. Jednak zdaniem mec. Nowińskiej-Retkowskiej Świderski nie miał prawa powielać tych informacji, powinien tylko podać je precyzyjne, nawet jeśli błąd wkradł się podczas montażu, albo przegrywania, co nie jest już zależne od dziennikarza.

Mec. Nowińska-Retkowska zarzucała Świderskiemu, że w owych kilku kilkunastominutowych audycjach nie przedstawiał kompleksowo i dogłębnie problemów, nie wyciągnął wniosków z opracowań dotyczących m.in. przetargów na budowę owego dworca. Nawet podeszła do niego i zaprezentowała owe opracowanie. Zarzucała też, że do jednej z audycji zaproszono gości, jednak wśród nich nie znalazł się nikt z władz Sopotu. Chwilę później na zaprezentowanym podczas rozprawy materiale filmowym widać było puste miejsce przeznaczone właśnie dla włodarza Sopotu, który jak się okazało odmówili uczestnictwa w audycji.

Kolejny zarzut dotyczył Centrum Haffnera, tylko że Jakub Świderski w ogóle nie zajmował się tym tematem. Przedmiotem dociekań były też kwestia przestępczości, a także wypadków w wodzie po wypiciu alkoholu, zwłaszcza wieczorową, czy też nocną porą. Gmina uważa, że mówienie o tym w audycjach telewizyjnych odstrasza potencjalnych kuracjuszy i wczasowiczów, którzy rezygnują z przyjazdu do Sopotu, więc jest to szkodliwe dla miasta.

Cała rozprawa toczyła się dość chaotycznie, gdyż pani mecenas wielokrotnie przerywała wypowiedź red. Świderskiego, nie dopuszczała też do głosu mec. Wenantego Plichty. Często powtarzała słowa: kłamstwo, fałszerstwo. Toczyły się przepychanki słowne, na które Sędzia nie miał już siły reagować. Na kolejną rozprawę, która odbędzie się w połowie lutego przyszłego roku ma ponownie zostać wezwany świadek Jarosław Sulewski i to pod karą grzywny.

Protest CMWP SDP przeciwko groźbom polityków Koalicji Obywatelskiej pod adresem red. Michała Rachonia

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko próbom zastraszania dziennikarzy przez polityków  Koalicji Obywatelskiej  poprzez kierowanie pod ich adresem gróźb czego kolejnym przykładem jest zachowanie polityków opozycji wobec red. Michała Rachonia w czasie konferencji prasowej KO przed siedzibą TVP w Warszawie.  W ocenie CMWP SDP było to zarówno utrudnienie, jak i tłumienie krytyki prasowej , które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych poruszanych w autorskich programach publicystycznych  przez  red. Michała Rachonia oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa jego i jego bliskich  będące konsekwencja tych gróźb, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.   

We wtorek 19 września przed budynkiem TVP Placu Powstańców  w Warszawie  podczas swojej konferencji prasowej Donald Tusk wygłaszał oświadczenie, w trakcie którego dziennikarz TVP Michał Rachoń usiłował zadać  pytania szefowi Platformy Obywatelskiej. Dziennikarz pytał m.in. o charakter jego relacji z Angelą Merkel i Władimirem Putinem, cyt.  9 maja 2010 r. Angela Merkel poinformowała Bronisława Komorowskiego, że nagroda Karola Wielkiego była dla pana nagrodą za politykę resetu. Czy pan był tego świadom? – pytał Michał Rachoń. Zamiast odpowiedzi spotkał się z agresją polityków PO,  dziennikarza TVP popychał poseł Koalicji Obywatelskiej Piotr Borys, a inny kandydat na posła z listy KO  Michał Kołodziejczak mu wygrażał. Donald Tusk ignorował wszystkie pytania i zapowiedział, że po wygranych przez KO wyborach dziennikarza czeka odpowiedzialność karna.  Inne osoby z otoczenia lidera Platformy Obywatelskiej m.in.  Hanna Gill-Piątek i Andrzej Rozenek  zagłuszali zadawane pytania. Najdalej w swoich groźbach posunął się kandydat do Sejmu z listy KO Andrzej Rozenek, który zapytał  red. Michała Rachonia wprost: „ile masz mieszkań kupionych na wynajem, ile masz mieszkań, sześć czy siedem”? – A wiesz, że mamy adresy tych mieszkań? – dodał. Andrzej Rozenek to były bliski współpracownik Jerzego Urbana, rzecznika prasowego rządu komunistycznego w czasie stanu wojennego, związanego z najbardziej okrutnymi akcjami komunistycznych służb specjalnych przeciwko podziemnej „Solidarności”, A. Rozenek był związany z wydawanym przez Urbana tygodnikiem NIE od 1997 roku, w latach 2006–2011 i 2015–2019 pełnił w nim funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Ze względu na jego związki ze środowiskiem byłym służb komunistycznych kierowane przez niego groźby należy traktować wyjątkowo poważnie.   

W ocenie CMWP SDP sytuacja ta jest szczególnie bulwersująca i niepokojąca także ze względu na to, iż red. Michał Rachoń jest współautorem serialu dokumentalnego „Reset” emitowanego w TVP w b.r. Do tej pory ukazało się 11 odcinków serialu. W  trwających około godziny odcinkach serial „Reset”  opisuje politykę międzynarodową, relacje Polski z Rosją oraz krajami NATO m.in. Niemcami oraz ujawnia  kulisy prowadzenia tej polityki w prezentowanych dokumentach, archiwalnych materiałach filmowych oraz w rozmowach ze gośćmi, uczestnikami i analitykami omawianych zdarzeń.  Donald Tusk nie odniosł się do tej pory do stawianych mu w filmie zarzutów , nie odpowiedział też w żaden sposób na ujawniane dokumenty i inne  okoliczności uprawianej przez jego rząd tzw. polityki „resetu z Rosją”.

CMWP SDP zapowiada iż złoży w sprawie ataków słownych i fizycznych na red. Michała Rachonia zawiadomienie do Prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa tłumienia krytyki prasowej przez polityków Koalicji Obywatelskiej . Jednocześnie CMWP SDP po raz kolejny apeluje o zapewnienie dziennikarzom bezpieczeństwa w czasie wykonywania przez nich obowiązków zawodowych , szczególnie podczas trwającej aktualnie kampanii wyborczej do Parlamentu.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

Warszawa, 19 września 2023

Apel CMWP SDP o oddalenie zarzutów dla red. Jakuba Świderskiego w procesie z powództwa Prezydenta Sopotu

CMWP SDP z pełnym przekonaniem apeluje o uniewinnienie red. Jakuba Świderskiego od zarzutów stawianych mu przez Prezydenta Sopotu jako reprezentanta Miasta Gminy Sopot.   Opinia Amicus Curiae w obronie pozwanego  dziennikarza została przesłana do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Kolejna rozprawa w tej sprawie zaplanowana jest na 19 września br. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP.  Jej obserwatorem jest red. Maria Giedz. 

W związku z pozwem o ochronę dóbr osobistych wniesionym m. in. przeciwko pozwanemu Jakubowi Świderskiemu oraz objęciem niniejszej sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przedstawiło Sądowi swoje stanowisko w tej sprawie, działając w charakterze amicus curiae. Red. Jakub Świderski jest dziennikarzem, był współpracownikiem  Telewizji Polskiej (TVP S.A.) – Oddział w Gdańsku. Od października 2017 r. do maja 2018 r. na antenie TVP3 Gdańsk wyemitowano audycje dotyczące spraw związanych z zarządzaniem Miastem (Gminą) Sopot. Spowodowało to wniesienie przeciwko dziennikarzom TVP: Jakubowi Świderskiemu oraz  ówczesnej dyrektor  TVP 3 Gdańsk Joannie Strzemiecznej -Rozen powództwa będącego przedmiotem niniejszego postępowania.

CMWP SDP w swoim stanowisku zwraca uwagę, iż analiza treści pozwu wskazuje, że Prezydent Miasta Sopot, nie mając podstaw do osobistego wytoczenia powództwa przeciwko dziennikarzowi, posłużył się w tym przypadku Miastem (Gminą) jako „powodem zastępczym”. Mimo iż nie został on w żaden sposób obrażony, niejako utożsamia on swoje działania i odczucia z powodem (tj. Miastem / Gminą Sopot), a to z kolei – z dobrami osobistymi mieszkańców miasta. Na gruncie prawnoprocesowym jest to jednak działanie pozbawione podstaw, bowiem nie można utożsamiać krytyki funkcjonowania jednostki samorządowej, czy też określonych jej służb ani z naruszeniem dóbr osobistych tej jednostki, ani też jej władz, ani tym bardziej obywateli. Są to bowiem odrębne podmioty prawa, z których każdy może korzystać z przysługujących mu prawnie środków. Przeciwna, czysto subiektywna opinia powoda w tym zakresie (niemająca podstaw w ugruntowanym przecież orzecznictwie) nie może stanowić podstawy do dochodzenia roszczeń. Działanie powoda jest w tym wypadku szczególnie niebezpieczne, bowiem posługując się taką konstrukcją myślową można sformułować powództwo przeciwko każdemu dziennikarzowi, który odważy się poddać krytyce działalność jakiejkolwiek wspólnoty samorządowej. Zwłaszcza, że powód dopuścił się nadinterpretacji inkryminowanych materiałów (audycji), co też strona pozwana wykazała w odpowiedzi na pozew wskazując miejsca, w odniesieniu do których powód „dopowiedział” treści z nich niewynikające, interpretując je przy tym niejako na swoją „niekorzyść” (tzn. tak, aby łatwiej mu było uzasadnić powództwo). Tymczasem materiały stworzone z udziałem pozwanego zawierały krytykę określonych aspektów działalności miasta (gminy), których jednak w żaden sposób nie da się utożsamić z naruszeniem dóbr osobistych władz miasta (gminy) ani całej wspólnoty samorządowej. Dodać należy, że pozwany w żaden sposób nie poniżał ani nie obrażał mieszkańców gminy, nie przypisywał im żadnych negatywnych cech, przeciwnie – działał dla ich dobra jako rzecznik interesu społecznego.

Kolejnym wymagającym uwagi Sądu aspektem, na który zwraca uwagę CMWP SDP, jest to, że znaczna część materiałów przygotowanych z udziałem powoda zawiera opinie, które w przeciwieństwie do faktów nie poddają się prostemu potwierdzeniu lub falsyfikacji. Powód zdaje się tego nie rozróżniać, na co wskazuje m. in. użyte przez niego stwierdzenie, jakoby pozwany miał wyrazić „fałszywą opinię”. Tymczasem opinia z natury rzeczy ma charakter subiektywny, więc przypisywanie jej prawdziwości lub fałszywości jest nieporozumieniem i nie ma na gruncie przepisów prawa logicznego uzasadnienia.

CMWP SDP jednoznacznie stoi na stanowisku, iż w swoich publikacjach dziennikarskich pozwany J. Świderski realizował gwarantowaną mu swobodę wypowiedzi dziennikarskiej, która podlega ochronie na mocy krajowego i międzynarodowego porządku prawnego. W tym miejscu zwrócić należy uwagę na specyficzne okoliczności sprawy. Przede wszystkim powód nie może być traktowany w niniejszym procesie tak samo, jak osoba fizyczna, która poczuła się urażona cudzą wypowiedzią. Powód jest bowiem osobą prawną i chociaż osobom prawnym przysługuje również prawo do ochrony dóbr osobistych (co też powód starał się uwypuklić w pozwie), to jednak nie ulega wątpliwości, że stopień nasilenia tej ochrony jest zupełnie inny. Wynika to m. in. z faktu, iż osoba prawna jako podmiot istniejący wyłącznie jurydycznie, nie posiada przymiotów typowych dla osoby fizycznej. Wizerunek osoby prawnej nie może być więc wprost utożsamiany co do znaczenia z reputacją osoby fizycznej. W orzecznictwie sądowym panuje w tym zakresie zgodność. Kolejną kwestią jest, iż powód ma status osoby prawa publicznego (jednostki samorządu terytorialnego), a nie osoby prywatnej. W krajowym i europejskim orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że na gruncie prawa do krytyki osoby publiczne mają tzw. „grubszą skórę”. Oczywistym jest, że analizowanie i wyrażanie ocen osób publicznych i ich działalności leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy prasowych i telewizyjnych. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości formułowania takich ocen opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować, czego dowodem były cenzorskie praktyki występujące w ustrojach totalitarnych: nazistowskim i komunistycznym.

Należy również wskazać, że analizowanie i roztrząsanie kwestii publicznych należy do ustawowych zadań prasy, bowiem prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej (art. 1 ustawy z dn. 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe, t. jedn. Dz.U. 2018 r. poz. 1914). Powyższe odnosi się również do telewizji, bowiem w myśl art. 3 ustawy z dn. 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t. jedn. Dz.U. 2022 poz. 1722), do rozpowszechniania programów radiowych i telewizyjnych stosuje się przepisy prawa prasowego, o ile ustawa nie stanowi inaczej. Pozwany miał więc wszelkie prawa ku temu, aby poddać krytyce aspekty związane z funkcjonowaniem Gminy (Miasta) Sopot. Skoro pojawiły się wątpliwości dotyczące działań powoda (będącego osobą publiczną, tyle, że osobą prawną), do zadań dziennikarzy – jako reprezentantów opinii publicznej – jak najbardziej należy przedstawianie swojego stanowiska i to nawet wówczas, gdyby forma przyjęła charakter karykatury czy satyry (który byłby przecież dla powoda bardziej dolegliwy, niż umiarkowana w sumie krytyka, z jaką się zetknął w tym przypadku).  Działanie takie leży w interesie społecznym, bowiem jednym z warunków prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest wolność słowa. Dlatego też powód powinien liczyć się z krytyką społeczną, a nie ją tłumić.

W tym kontekście red. J. Świderskiemu nie można zarzucić niedopełnienia wymogów szczególnej staranności i rzetelności, ani uchybienia etyce dziennikarskiej szczególnie, że opierał się on także na dokumentach urzędowych. W świetle zaistniałego stanu faktycznego i prawnego, CMWP stoi na stanowisku, że wniesione przeciwko dziennikarzowi powództwo budzi poważne zastrzeżenia z punktu widzenia wolności słowa. Dlatego też CMWP kwalifikuje go jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), mając skutecznie odstraszyć nie tylko pozwanego, ale i innych dziennikarzy od wyrażania opinii na temat spraw związanych z zarządzaniem Gminą (Miastem) Sopot. Jest to nie do pogodzenia ze społeczną funkcją telewizji, która – tak samo, jak prasa – jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP). Ma to szczególnie istotne znaczenie, jeżeli zważyć, że interwencja dziennikarska dotyczyła w tym przypadku jednostki samorządu terytorialnego.  W związku z powyższym, kierując się potrzebą ochrony praw człowieka i obywatela, CMWP przedstawia niniejszą opinię i z pełnym przekonaniem stoi stanowisku, że powództwo wniesione w niniejszej sprawie powinno zostać oddalone.

Proces toczy się od 2018 r. Przedmiotem sporu jest  emisja programów nadawanych przez TVP 3 Gdańsk od października 2017 r. do maja 2018 r. Chodzi o materiały, które ukazały się w programach: „W imieniu Sopocian”, „Forum Panoramy”, „Przegląd prasy polskojęzycznej”, oraz „Pomorze samorządowe”. Te publicystyczne materiały, częściowo autorstwa Jakuba Świderskiego lub jemu przypisywane przez władze Sopotu, ukazywały etapy renowacji i zagospodarowywania obiektów potocznie nazywanych „dworcem kolejowym” wraz z terenami do niego przyległymi, które tylko w niewielkim stopniu są owym dworcem. Gmina Sopot pozwała  re. Joannę Strzemieczną – Rosen i red. Jakuba Świderskiego  za przedstawienie przez TVP3 Gdańsk, jak twierdzi, nieprawdziwych informacji dotyczących wypadków na sopockich kąpieliskach oraz popadającego w ruinę byłego szpitala przeciwgruźliczego na Stawowiu (historyczna dzielnica Sopotu), mieszczącego się w zabytkowym zespole parkowo-pałacowym, do niedawna najpiękniejszym w Sopocie (obecnie prywatna własność), a także Centrum Haffnera.

Więcej na ten temat TUTAJ, TUTAJ, TUTAJTUTAJ.

 

Dyrektor CMWP SDP świadkiem w sprawie z powództwa Marszałek województwa lubuskiego przeciwko dziennikarzom „Gazety Lubuskiej”

15 września przed Sądem Rejonowym w Zielonej Górze  Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP, złożyła zeznania w procesie, jaki dziennikarzom „Gazety Lubuskiej” wytoczyła marszałek województwa lubuskiego. Sprawa dotyczy tzw. afery w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim. Marszałek Elżbieta Polak (PO) oskarżyła dziennikarzy, którzy ujawnili tę aferę z zniesławienie z art. 212 kk. Rozprawa prowadzona jest w trybie niejawnym, więc nie możemy relacjonować jej przebiegu. 

Jolanta Hajdasz została wezwana do sądu w charakterze świadka. Podczas rozprawy 15 września sędzia Grzegorz Bujewicz przesłuchał jeszcze jednego świadka p.Grzegorza Widenkę, dyrektora zarządzającego makroregionów w Polska Press Grupa.

Elżbieta Polak, Marszałek województwa lubuskiego, członek partii Platforma Obywatelska  w sierpniu ub. roku złożyła pozew o naruszenie swoich dóbr osobistych przeciwko dziennikarzom, redakcji „Gazety Lubuskiej” i wydawnictwu Polska Press. Domaga się w nim  przeprosin i odszkodowania finansowego oraz usunięcia ze stron internetowych wszystkich artykułów na  temat tzw. afery w WORD-dzie w Gorzowie Wielkopolskim, łącznie z opiniami i dziennikarskimi komentarzami.  Fakty ujawniane przez Gazetę Lubuską w  lipcu 2022 r. przez red. Janusza Życzkowskiego, red. Roberta Bagińskiego i  red. Marcina Kędrynę  dotyczą skandalicznych praktyk mobbingowych w gorzowskim WORD-dzie, także o podłożu seksualnym, a z opisów osób pokrzywdzonych wynikało iż  organ władzy samorządowej nadzorujący tę instytucję , czyli Marszałek województwa mimo obywatelskich sygnałów i zgłaszanych nieprawidłowości nie interweniowała w skuteczny sposób, ani przez długi czas nie udzieliła ofiarom tych nagannych praktyk wsparcia.

Kolejna rozprawa w tej sprawie odbędzie się w grudniu br.

Więcej na ten temat TUTAJ.

 

Wolność mediów w Polsce przed wyborami. Przedstawiciele Media Freedom Rapid Response na spotkaniu z CMWP SDP

W Polsce przestrzegana jest zasada wolności słowa, a nadchodzące wybory parlamentarne odbędą się zgodnie z prawem i wg wszelkich demokratycznych reguł, jedynie ze względu na silną polaryzację stron politycznych oraz będące także ich konsekwencją  podziały w mediach spodziewany się ostrej i bardzo  brutalnej kampanii wyborczej – powiedziała Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP podczas spotkania z delegacją organizacji partnerskich Media Freedom Rapid Response (MFRR) , jaka przebywa w Warszawie  w dniach 11–13 września 2023.  Spotkanie odbyło się w Domu Dziennikarza , wzięła w nim udział także red. Aleksandra Tabaczyńska, skarbnik ZG SDP i obserwator CMWP SDP w procesach dziennikarzy. 

Media Freedom Rapid Response to organizacja, która monitoruje naruszenia wolności prasy i mediów w państwach członkowskich UE i krajach kandydujących oraz z założenia reaguje na nie udzielając praktycznego i prawnego wsparcia.  W skład jej delegacji weszli przedstawiciele zagranicznych organizacji zajmujących się wolnością słowa. Organizacje te zamierzają przygotować raport zawierający  wnioski i rekomendacje dla zwycięzcy wyborów w październiku 2023 r. na temat sposobów poprawy sytuacji w zakresie wolności mediów. Przedstawiciele MFRR zainteresowani byli rozmową na temat kluczowych wyzwań, przed jakimi stają aktualnie dziennikarze w Polsce, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów. Pytania i rozmowa dotyczyła polaryzacji, upolityczniania przekazu, zmian na rynku medialnym po przejęciu  wydawnictwa Polska Press czy pozywania dziennikarzy za ich śledztwa.  Goście podkreślali iż ich misja ma charakter „badawczy i rozpoznawczy”.

W swoich wypowiedziach Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę na te wydarzenia dotyczące mediów, które rzadko podejmują inne organizacje pozarządowe np. skandaliczne potraktowanie dziennikarza TVP podczas wiecu wyborczego PO 8 sierpnia b.r w Legionowie, w pierwszym dniu kampanii wyborczej, gdzie reporter został opluty i był popychany, a to nie spotkało się z potępieniem ani organizatorów w/w wiecu politycznego, ani tych, którzy na nim występowali. Jolanta Hajdasz przedstawiła także informację dotyczącą procesów typu SLAPP, z jakimi mają do czynienia dziennikarze mediów prawicowych, przeciwko którym występują politycy opozycji , a nawet zagraniczne media np. TVN, czy wydawnictwo RASP.  I co szczególnie naganne, procesy te są zwykle utajnione, a pozywający  żądają  w tych procesach  za krytykę prasową  ogromnych sum  odszkodowania (np. 100 tysięcy zł).

Szczególne zainteresowanie przedstawicieli MFRR budziła sytuacja w wydawnictwie Polska Press oraz sytuacja w TVP.  Jolanta Hajdasz w odpowiedzi  wskazała raporty przygotowywane przez CMWP SDP na temat sytuacji w wydawnictwie Polska Press z czasów,  gdy  było ono własnością niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau z 2021 r. oraz opracowanego przez  SDP  „Raportu na temat wolności słowa w krajach Trójmorza” z 2019 r. Dyrektor CMWP SDP zaprezentowała wielokrotnie publikowane stanowisko CMWP SDP  w  sprawie zmiany właściciela Polska Press. Dla nas jest to poszerzenie pluralizmu w mediach i  poszerzenie oferty dla odbiorców mediów, od początku SDP popierało tę zmianę właściciela   – powiedziała Jolanta Hajdasz.  W wypowiedzi na temat TVP Jolanta Hajdasz wskazała na korzystne dla odbiorców elementy programowe, jakie zaszły w mediach elektronicznych po zmianach 2016 – np. poszerzenie oferty programowej o tematy tabu, których wcześniej nie poruszała telewizja nt.  najnowszej historii Polski, materiałów śledczych, afer  i kulisów wydarzeń politycznych z ostatnich 30 lat. Media publiczne są dziś gwarantem rzeczywistego pluralizmu w treściach przekazu, jaki mamy w polskich mediach – powiedziała Jolanta Hajdasz.

Na spotkaniu z przedstawicielami CMWP SDP  było  8 osób z organizacji tworzących  MFRR  – Mogens Blicher Bjerregård  z  Europejskiej Federacji Dziennikarzy, Sanni Laine i Oliver Money- Kyrle z International Press Institute, Lutz Kinkel z European Center for Press Media Freedom, Edyta Iwaniuk z Free Press Unlimited, Jordan Higgins z European Centre for Press and Media Freedom oraz Joanna Szymańska i Katarzyna Mierzejewska z organizacji Artickle 19.

Apolityczne media. Na ile to realne? Panel dyskusyjny na Forum Ekonomicznym w Karpaczu z udziałem CMWP SDP

Media nie funkcjonują w próżni. Praca każdej redakcji z konieczności jest usytuowana w kontekście bieżącego życia politycznego, realiów społecznych, relacji międzyludzkich. Czy możliwe są media całkowicie apolityczne? Jak w tym kontekście rozumieć pojęcie „apolityczności”? Czy apolityczność może być stopniowalna? Jak odnaleźć równowagę pomiędzy sympatiami politycznymi i sumiennym spełnianiem dziennikarskiego obowiązku zapewnienia społeczeństwu dostępu do wiarygodnej informacji? – to pytania , na które próbowali odpowiedzieć uczestnicy panelu dyskusyjnego „Apolityczne media. Na ile to realne?”,  jaki odbył się  7 września podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. W panelu wzięła udział Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.

Moderatorem dyskusji był red. Andrzej Bobiński, dyrektor Zarządzający portalu Polityka Insight, reklamującego się jako „pierwsza w Polsce platforma wiedzy dla liderów biznesu, polityki i dyplomacji”. Uczestnikami dyskusji byli także Marek Frąckowiak, prezes i dyrektor generalny  Izby Wydawców Prasy , Andrzej Andrysiak, Prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, Bogda Orzechowska, redaktor naczelna TV Suwałki, prof. Nikoloz Kawelaszwili z  Państwowego Uniwersytetu im. Ilii Czawczawadze w Tibilisi w Gruzji oraz Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i dyrektor CMWP SDP.

W  dzisiejszym świecie nie ma apolitycznych mediów, polityka jest obecna we wszystkich dziedzinach życia publicznego, więc chcąc nie chcąc wkroczyła i zadomowiła się w świecie mediów na stałe. Selekcja informacji w każdej redakcji odbywa się przecież na podstawie konkretnych kryteriów,  poglądów, opinii czy światopoglądu, więc by zachować uczciwość i rzetelność względem odbiorców  lepiej jest, by redakcje działały transparentnie, a nie ukrywały przed odbiorcami najważniejsze treści o sobie, np. kryteria doboru informacji, czy swoje  finansowanie – powiedziała Jolanta Hajdasz. Z kolei Marek Frąckowiak przekonywał, iż „polityczne media” to media zajmujące się  informacyjnie i publicystycznie polityką, a media lokalne, czy rozrywkowe są od niej wolne i nie powinna ona mieć na nie wpływu.  W podobny sposób na pytanie o „apolityczne media” odpowiedziała Bogda Orzechowska podkreślając rolę obiektywizmu w dziennikarskiej pracy oraz Andrzej Andrysiak, wg którego redakcje „polityczne” to te, które powinny zajmować się patrzeniem władzy na ręce i jej kontrolowaniem oraz krytyką, a „apolityczne” to te, które polityką się  nie zajmują.  Na pytanie moderatora, czy jest możliwy powrót do zasad dziennikarstwa , jaki znamy z przeszłości np z BBC , większość dyskutantów odpowiedziała negatywnie, podkreślając wpływ mediów cyfrowych na zmiany w funkcjonowaniu mediów.  W mojej ocenie zmierzamy do sytuacji, w której jedynie ok. 10 % społeczeństwa i to jego najbogatszej części będzie stać na korzystanie z jakościowego dziennikarstwa, opartego na solidnym opisie i sprawdzaniu źródeł informacji przez dziennikarzy, pozostała część społeczeństwa nawet 90%  będzie skazana na darmową informację niskiej jakości, nie sprawdzoną i zawierającą także fake newsy i manipulacje. Ludzi nie  będzie stać na kupowanie dostępu do dobrej informacji – powiedział Andrzej Andrysiak.  Nie zgadzam się z tak pesymistyczną wizją mediów  – powiedziała Jolanta Hajdasz –  naszą odpowiedzią na tak rozumiane dziennikarstwo jakościowe będzie dziennikarstwo tożsamościowe, bo wielu z nas wykonuje ten zawód z pasji i często mimo braku profitów z tego płynących. Polscy dziennikarze wielokrotnie udowodnili, że jak się nie da inaczej, to potrafią pracować za darmo i przygotowywać wartościowe filmy, książki, audycje radiowe, czy wydawać gazety, tak było w czasach podziemnej „Solidarności i w okresie transformacji ustrojowej, gdy na pewne tematy nie udawało się zapewnić żadnego budżetowania , tak było i po 4.kwietnia 2010 roku,  gdy spora część dziennikarzy nie mogła znaleźć płatnej pracy w swoim zawodzie – powiedziała dyrektor CMWP SDP. Jak się nie da inaczej, to znowu będziemy pracować za darmo dostarczając ludziom potrzebnych informacji. Ne zostawimy  tych, którzy nam ufają i którzy z naszych publikacji czerpią wiedzę o otaczającym nas  świecie – podsumowała Jolanta Hajdasz .

O mediach i komunikacji na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

„Etyka mediów w erze dezinformacji”, „Czwarta władza. Jak media kreują rzeczywistość?”, czy „Dziennikarz naszych czasów. Nowe oblicze zawodu” – to tematy tylko niektórych paneli dyskusyjnych na temat mediów, jakie odbyly się w pierwszym dniu Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Biorą w nich udział zarówno dziennikarze, jak i przedstawiciele organizacji zajmujących się różnymi elementami komunikowania masowego. Na Forum akredytowanych jest kilkuset dziennikarzy z większości największych i najważniejszych redakcji w kraju, m.in. TVP, Polskiego Radia, PAP, Rzeczpospolitej, Onetu, Interii, Polska Press, TV Trwam oraz  kilkuset redakcji newsowych i  branżowych. Głównym partnerem medialnym Forum jest w tym roku Rzeczpospolita i Polskie Radio, a wśród głównych partnerów komercyjnych są dwie firmy medialne –  TVN Warner Bros. Discovery oraz platforma TikTok. Partnerami medialnymi imprezy, prezentującymi swoje logotypy na materiałach reklamowych organizatorów  jest ponad 70 redakcji z Polski i zagranicy.  CMWP SDP zostało zaproszone do udziału w Forum Ekonomicznym po raz drugi. 

Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoją media, jest dezinformacja. Zjawisko to polega na celowym rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji w celu manipulowania opinią publiczną. Wyzwanie pogłębia się, gdyż w dobie Internetu każdy może publikować treści, co prowadzi do szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się fałszywych informacji.  Czy w erze dezinformacji etyka mediów  odgrywa jeszcze jakąś rolę, czy przeciwnie, nasze czasy to kres etyki dziennikarskiej –  to pytania, na które odpowiadali uczestnicy pierwszego panelu dyskusyjnego poświęconego najbardziej aktualnym problemom współczesnych mediów. Odbył się on w pierwszym dniu Forum, 5 września.   Panel ten prowadził red. Michał Karnowski z tygodnika Sieci, a uczestniczyli w nim Michał Ossowski, red. nacz. Tygodnika Solidarność, Olga Dziedzic z Fundacji Impuls Dla Młodych,  red. Jaśmina Nowak z Radia Wnet, Ion Ionita, red. naczelny  Adevarul/Historia z Rumunii i Ron Haviv z USA, współzałożyciel VII Photo Agency.  Rozmówcy zgodzili się, iż dezinformacja ma poważne konsekwencje, takie jak podział społeczeństwa, wzrost napięcia politycznego oraz osłabienie demokracji. W ich ocenie  etyka mediów jest nadal bardzo istotna, także po to, by chronić odbiorców przed dezinformacją i propagandą. Media są na etapie permanentnej rewolucji technologicznej, postęp techniczny jest tak szybki ze nie nadążamy za nim, fake się rozchodzi co najmniej sześć razy szybciej,  a sprostowanie się nie klika – powiedział red. Marcin Ossowski. W takiej sytuacji trzeba postawić na edukację, na uświadamianie ludziom, czym jest dziennikarstwo i w jaki sposób w dzisiejszym świecie sprawdzać źródła informacji, z których się korzysta – stwierdził Ron Haviv. Potrzebujemy standardów,  potrzebujemy kodeksów, ale przede wszystkim trzeba walczyć o profesjonalizm i prawdę w mediach  – podsumował red. Michał Karnowski.

Codziennie, w czasie trwania Forum Ekonomicznego w Karpaczu odbywa się kilkanaście  paneli dyskusyjnych poświęconych m.in.mediom, komunikacji, wykorzystaniu mediów w cyberprzestępczości i cybebezpieczeństwie, oraz narzędziom i metodom wykorzystywania mediów do działań informacyjnych, marketingowych, politycznych, czy  w sprawach dotyczących bezpieczeństwa.  Wśród dziennikarzy z Polski  uczestniczacych w dyskusjach i prowadzących panele są m.in. red. Rafał Ziemkiewicz, red. Maria Przełomiec, red. Krzysztof Ziemiec, red. Bogusław Chrabota, red. Grzegorz Nowacki, czy  red. Nicola Bochyńska. Na zaproszenie organizatorów  udział w panelu dyskusyjnym pt. „Media apolityczne. Na ile to realne?” weźmie także Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP i wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich reprezentować będzie SDP podczas rozpoczynającego się we  wtorek 5 września w Karpaczu XXXII Forum Ekonomicznego. Odbywa się ono pod hasłem : „Nowe wartości Starego Kontynentu – Europa u progu zmian” . Na zaproszenie organizatorów Jolanta Hajdasz weźmie udział w panelu dyskusyjnym pt. „Media apolityczne. Na ile to realne?”

Forum Ekonomiczne jest największą konferencją polityczno-gospodarczą w Europie Środkowej i Wschodniej. Dyskutuje się na niej o bezpieczeństwie, perspektywach rozwoju gospodarczego, współczesnych wyzwaniach i przezwyciężaniu kryzysów,  na niej przedstawiane są także  konkretne rozwiązania i innowacyjne idee. W ciągu trzech dni trwania imprezy  zaplanowano aż 470 paneli dyskusyjnych, w sumie weźmie w nich udział  blisko 5 tys. gości z Polski i ze świata. Dyskusje toczyć się będą w oddzielnych działach  m.in. Cyfryzacja, Człowiek i Kultura, Europa w świecie, Nowa gospodarka, Nowe technologie, Odbudowa Ukrainy, Państwo i reformy, Polityka międzynarodowa oraz  Media i komunikacja.  Organizatorem Forum Ekonomicznego jest Fundacja Instytut Studiów Wschodnich.

Marszałek Senatu przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Nowa sprawa, tym razem z powództwa cywilnego

We wtorek, 22 sierpnia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa w procesie cywilnym wytoczonym red. Tomaszowi Sakiewiczowi przez marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Marszałek Senatu żąda od redaktora  naczelnego „Gazety Polskiej” odszkodowania za naruszenie jego dóbr osobistych. Sąd  zabronił rejestracji rozprawy przez media,  mimo, że sprawa nie jest utajniona.  Jak postanowił sąd, następna rozprawa w tej sprawie odbędzie się dopiero za rok, w październiku 2024 roku. 

Jest to drugi proces, jaki wytoczył marszałek Tomasz Grodzki red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Pierwsza sprawa toczy się z art. 212 kodeksu karnego od ponad 3 lat.  Obie sprawy  dotyczą publikacji redaktora  naczelnego GP na temat byłego ordynatora Szpitala Szczecin–Zdunowo w zakresie odnoszącym się do podejrzeń o przyjmowanie przez Tomasza Grodzkiego korzyści finansowych. Zarzuty te były i są  formułowane publicznie przez  świadków tych zdarzeń oraz przez prokuraturę, która na ich podstawie sformułowała akt oskarżenia przeciwko marszałkowi Senatu.

Wniosek Prokuratury Regionalnej w Szczecinie o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Senatu Tomasza Grodzkiemu został przekazany do Senatu RP w marcu 2021 roku. Wniosek ten dotyczy podejrzenia przyjęcia korzyści majątkowych od pacjentów lub ich bliskich w czasie, gdy Tomasz Grodzki był dyrektorem szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatorem tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej. Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych  – w latach 2006, 2009 i 2012 roku. Jak wynika z ustaleń śledztwa, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej. W toku postępowania przygotowawczego ustalono, że w marcu 2012 r. Tomasz Grodzki przyjął 7 000 zł od żony starszego mężczyzny chorującego na nowotwór za osobiste przeprowadzenie operacji. We wrześniu 2009 r. Tomasz Grodzki zażądał od pacjenta za przyspieszenie operacji kwoty 10 000 zł. Pacjent przed operacją przekazał lekarzowi 3 000 złotych i 500 dolarów. Do zapłaty pozostałej części nie doszło, ponieważ po operacji u pacjenta wystąpiły komplikacje zdrowotne i lekarz nie upomniał się o drugą transzę pieniędzy.

Z materiału dowodowego wynika również, że w marcu 2009 r. Tomasz Grodzki przyjmując innego pacjenta w prywatnym gabinecie miał poinformować go, że może osobiście operować w publicznym szpitalu w zamian za korzyść majątkową. Podczas kolejnej wizyty pacjent przekazał lekarzowi kopertę z 2000 zł w zamian za osobiste przeprowadzenie zabiegu operacyjnego przez Tomasza Grodzkiego. Tomasz Grodzki miał też przyjąć w maju 2006 roku korzyść majątkową w wysokości 1500 zł od syna jednego z pacjentów w zamian za zapewnienie mu dobrej opieki. Z zeznań świadków wynika, że na oddziale szpitalnym wiedza o tym, że doktor Grodzki przyjmuje łapówki była powszechna. Panowało również przekonanie, że uiszczenie łapówki jest konieczne, aby pacjent był dobrze leczony.

W toku postępowania prokuratura przesłuchała 15 świadków spośród pacjentów hospitalizowanych na oddziale kierowanym przez Tomasza Grodzkiego oraz członków ich rodzin, według których lekarz przyjmował od nich korzyści majątkowe także przed 2006 rokiem. Przestępstwa te uległy przedawnieniu, ale zeznania są ważnym dowodem dla oceny wiarygodności świadków, którzy zeznawali na okoliczność zdarzeń objętych zarzutami. Przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej /art. 228 §1 kk/ zagrożone są karą do 8 lat pozbawienia wolności Zgodnie z obowiązującymi przepisami uchylenie immunitetu posłom i senatorom jest niezbędne do ogłoszenia im zarzutów karnych.

Pod koniec 2019 roku media – w tym „Gazeta Polska” – zaczęły publikować informacje o tym, że Tomasz Grodzki – jako lekarz chirurg zawodowo związany ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie – kontaktował się w 2016 r. z prof. Agnieszką Popielą ws. wpłaty „na fundację”. Po wpisie prof. Popieli w mediach społecznościowych na ten temat zaczęli ujawniać się kolejni świadkowie w tej sprawie, co spowodowało, że prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo. Polityk Platformy Obywatelskiej wytoczył proces Tomaszowi Sakiewiczowi po ujawnieniu przez „Gazetę Polską” tej tzw. afery kopertowej. Marszałek mógłby się oczyścić przed sądem, ale większość senacka nie pozwoliła na odebranie Tomaszowi Grodzkiemu immunitetu.

We wtorek 22 sierpnia przed Sądem Okręgowym w Warszawie zeznawali świadkowie. Jak poinformował portal niezalezna.pl mimo, że rozprawa przebiegała w formie online – o czym strony wiedziały przed jej rozpoczęciem – to na początku łączenia sędzia Eliza Kurkowska przekazała: „powód Tomasz Grodzki wraz z ochroną udał się do sądu” i jak się okazało w gmachu sądu oddano do jego dyspozycji na czas rozprawy osobne pomieszczenie. Tak jak w procesie karnym, także tym razem Sąd – po pytaniach do stron – zabronił mediom  rejestracji rozprawy mimo, że sprawa ta nie jest tajna.  W trakcie składania zeznań przez świadka red. Tomasza Duklanowskiego, rozprawa została przerwana, a Sąd zadecydował, iż będzie ona kontynuowana w październiku 2024 r.

CMWP SDP deklaruje wsparcie dla  red. Tomasza Sakiewicza także w tej sprawie , gdyż w ocenie Centrum zachodzi w niej naruszenie praw obywatelskich red. Tomasza Sakiewicza, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Więcej TUTAJTUTAJ.

Dyrektor CMWP SDP w Salonie Dziennikarskim w TVP Info

W sobotę 19 sierpnia w programie „Salon Dziennikarski” w TVP Info  gośćmi red. Michała Karnowskiego byli:  Marek Fornela, redaktor naczelny Gazety Gdańskiej, Marcin Wikło, dziennikarz tygodnika Sieci, Józef Orzeł, filozof, menadżer  i szef Klubu Ronina oraz dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.  W prowadzonej na żywo dyskusji poruszono m.in. temat październikowego referendum, startu Michała Kołodziejczaka z list Koalicji Obywatelskiej oraz ewentualnych przyspieszonych wyborów. Komentowano także bieżący przebieg kampanii wyborczej. 

Zdaniem Jolanty Hajdasz, rządząca partia wciąż ma szansę na wygranie wyborów i doprowadzenie do sytuacji, w której przyspieszona elekcja nie będzie potrzebna. Nie zgodzę się z tezą,  że czekają nas przyspieszone wybory. Moim zdaniem jest za wcześnie, byśmy tego typu twierdzenia głosili, bo jest spora szansa, że partia, która jest na czele, wygra te wybory. Do tego ma po swojej stronie system D’Hondta – mówiła. To moment kampanii, w którym jeszcze nie możemy mówić, że nadchodzące wybory niczego nie rozstrzygną – dodała. Marcin Wikło z tygodnika „Sieci” zwrócił uwagę na sytuację tzw. Trzeciej Drogi. To moment, w którym należy rozważać wszystkie możliwości. Równie ważną i możliwą okolicznością jest to, że pewna koalicja nie dostanie ośmiu procent i nie dostanie się do Sejmu – powiedział. Natomiast Marek Formela odniósł się do słów Donalda Tuska o „unieważnieniu” referendum. Donald Tusk ustanowił nowy standard polskiego warcholstwa. Wypiął się na werdykt demokracji, więc jako adwokat demokracji jest całkowicie niewiarygodny – stwierdził red. Formela. bZ kolei Józef Orzeł mówił o sytuacji przedwyborczej Prawa i Sprawiedliwości.  Widać, że Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że część aparatu pisowskiego przysypia i dlatego on wychodzi na pierwsze miejsce i staje się twarzą kampanii – mówił. Będzie walczył premier, będzie walczyła pani Szydło, będzie walczył minister Błaszczak. Ale Kaczyński wyraźnie mówi: nie wygramy jeśli nie będziemy walczyć – dodał Józef Orzeł.

Cała audycja jest TUTAJ.

Opracowanie na podstawie mat. z portalu wpolityce.pl. Więcej TUTAJ.