Telewizja Republika nie będzie emitować reklam firm, które nie wycofały się z Rosji

Telewizja Republika nie chce nadawać reklam firm, które zdecydowały się pozostać w Rosji – poinformował w poniedziałek prezes stacji Tomasz Sakiewicz.

„Biuro reklamy naszego brokera otrzymało prośbę od TV Republika o jak najszybsze wdrożenie wycofania emisji reklam Leroy Merlin, Auchan, Decathlon, Orfilame, Bonduelle, Nestle” – napisał na Twitterze Sakiewicz. Zaapelował też do innych nadawców, aby postąpili podobnie.

W ubiegłym tygodniu współpracę wspólnie zadecydowały zawiesić należący do TVN Grupa Discovery  kanał HGTV i Leroy Merlin.

Firmy, które postanowiły pozostać w Rosji zalewa fala krytyki. Wiele osób w mediach społecznościowych wzywa do ich bojkotu.

opr. jka, źródło: Twitter

List do Rosjan z apelem o zatrzymanie wojny w dziennikach Polska Press

W poniedziałek dzienniki należące do Polska Press wydrukowały list do Rosjan pt. „Możecie powstrzymać tę wojnę”. Wcześniej ukazał się on na portalach internetowych tego wydawcy.   

Jak tłumaczy zarząd i zespół Polska Press, jednym ze sposobów na zakończenie wojny na Ukrainie „jest  pobudzenie Rosjan do działania i powstrzymania swoich władz”. Autorzy listu zachęcają do udostępniania go w mediach społecznościowych i oznaczania znajomych Rosjan, „aby dowiedzieli się co się naprawdę dzieje na Ukrainie, bez propagandy i fałszowania rzeczywistości”.

W liście czytamy m.in.: „Społeczeństwo w Rosji jest okłamywane przez Władimira Putina, jego popleczników. Chcemy pokazać Wam, co się naprawdę dzieje na Ukrainie: bezmiar cierpienia, śmierć i próba unicestwienia wolnego kraju. Chcemy, żeby dotarła do was wiarygodna informacja, a nie kłamstwo”.

Autorzy listu przypominają, że w przeszłości wielu odważnych Rosjan walczyło o prawdę, a wielu,  jak Anna Politkowska, za nią zginęło.

„Dziś także trzeba pisać i mówić o tym, co się naprawdę dzieje na Ukrainie. Prawda jest taka, że to Rosja zaatakowała Ukrainę. A Ukraińcy stawili i cały czas stawiają heroiczny opór agresorowi. Dzielnie bronią swoich rodzin, domów i Ojczyzny. Po trzech tygodniach wojny tysiące rosyjskich żołnierzy zginęło, a jeszcze więcej zginie” – czytamy dalej.

W liście przypomniano, że rosyjskie wojska atakują na Ukrainie cele cywilne, giną bezbronni ludzie, także dzieci. Wspomniano o sankcjach, które doprowadzą do poważnego kryzysu gospodarczego w Rosji

Na koniec podkreślono, że konsekwencje zbrodniczej napaści na Ukrainę odczują wszyscy obywatele Rosji. „Pytam w imię czego? Czy taką cenę powinni ponosić zwykli ludzie w Rosji? Czy niezrozumiały plan agresji na wolną Ukrainę wart jest życia niewinnych ludzi – matek, dzieci i młodych żołnierzy armii rosyjskiej? Każdy żołnierz zarówno na Ukrainie, jak i po stronie rosyjskiej ma swoje plany i marzenia, ma swoją rodzinę, swój dom. A wszystko to musi stracić z dnia na dzień ze względu na ambicje jednego człowieka – Władimira Putina.”

opr. jka, źródło: Polska Press

„Głos Ziemi Cieszyńskiej” Gazetą Roku w konkursie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych

Ogłoszono wyniki 14. edycji konkursu dziennikarskiego dla mediów lokalnych  SGL Local Press 2021.Gazetą Roku został „Głos Ziemi Cieszyńskiej”.

W pozostałych kategoriach zwyciężyli:

Publicystyka: Katarzyna Lindert-Kuligowska, „Głos Ziemi Cieszyńskiej” za tekst „Współczesne motory wsi”.

Wywiad: Małgorzata Lichecka, „Nowiny Gliwickie” za rozmowę pod tytułem „Niech się wszyscy stają Ślązakami”.

Reportaż prasowy: Andrzej Andrysiak, „Gazeta Radomszczańska” za materiał „Robak”.

Dziennikarstwo specjalistyczne: Grzegorz Racinowski, „Gazeta Gryfińska” za tekst „Imperium Fritza Radefeldta”.

Dziennikarstwo śledcze: Martyna Sokołowska, „Super Nowości” za materiał „Na tropach zbrodni”.

Fotografia i fotoreportaż: Bartłomiej Jurecki, „Tygodnik Podhalański” za „Niebezpieczny redyk”.

Wideo: Beata Denis-Jastrzębska, Telewizja Tygodnika Podhalańskiego za „Góral potrafi”.

Akcja społeczna lub interwencja: „Tygodnik Podhalański” za „Weekend na wynos”.

Portal internetowy: radomszczanska.pl.

Konkurs SGL Local Press Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych ogłaszany jest od 2008 roku. Mogą w nim wziąć udział materiały nadesłane przez media lokalne (o zasięgu mniejszym niż województwo) bez względu na przynależność do SGL.

opr. jka, źródło: SGL

Radia RMF Ukraina można słuchać we Lwowie

RMF Ukraina rozpoczęło nadawanie swojego programu na terenie Ukrainy – we Lwowie oraz w obwodach tarnopolskim i wołyńskim. Stacja produkuje również specjalne serwisy informacyjne dla wszystkich zainteresowanych rozgłośni w tym kraju z poradami dla uchodźców udających się do Polski.

RMF Ukraina można słuchać na falach ukraińskiego partnera rozgłośni – Radia Smak: we Lwowie i w obwodzie tarnopolskim na 89,9 FM oraz w obwodzie wołyńskim na 93,7 FM. Na obu częstotliwościach nadawany jest ten sam program, który emitowany jest już w polskich miastach – Przemyślu i Hrubieszowie.

„Porozumieliśmy się z właścicielem Radiem Smak i rozpoczęliśmy transmisję naszego programu na jego częstotliwościach. Dzięki temu dotrzemy z informacjami dla uchodźców do większej liczby mieszkańców Ukrainy zmierzających do Polski” – tłumaczy Jarosław Pioterczak, dyrektor programowy RMF MAXXX nadzorujący projekt RMF Ukraina, cytowany w komunikacie prasowym.

RMF Ukraina zostało uruchomione przez Grupę RMF 2 marca, początkowo nadawało tylko w Przemyślu (98,6 FM), a po kilku dniach także w Hrubieszowie (93,3 FM).

Na antenie emitowane są przez całą dobę specjalne serwisy informacyjne po ukraińsku i po angielsku, w których podawane są ważne i przydatne informacje dla uchodźców m.in. na temat zasad przekraczania granicy oraz o ułatwieniach dla uchodźców i możliwości znalezienia pomocy w Polsce. Stacja nie nadaje reklam.

Grupa RMF podaje również, że na prośbę ukraińskiego regulatora – Narodowej Rady Telewizji i Radiofonii, RMF Ukraina rozpoczęło produkcję specjalnych serwisów, które będą dostępne za darmo dla wszystkich tamtejszych rozgłośni radiowych. W kilkuminutowych programach w języku ukraińskim podawane są wiadomości na temat sytuacji uchodźców w Polsce – m.in. o uproszczeniach prawnych i ustawowych wprowadzonych przez polskie władze, organizacjach charytatywnych niosących pomoc, możliwościach znalezienia noclegu, podróżowaniu transportem publicznym oraz samochodami, opiece medycznej oferowanej uchodźcom przez państwową służbę zdrowia czy sposobach poszukiwania pracy.

opr. jka, źródło: Grupa RMF

Rosyjska dziennikarka ma nadzieję, że jej protest nie był na próżno

Marina Owsiannikowa dziennikarka państwowej rosyjskiej telewizji Kanał 1, która zaprotestowała na wizji przeciwko wojnie w Ukrainie, powiedziała, że boi się o swoje bezpieczeństwo, wyraziła też nadzieję, że jej czyn nie był na próżno.  

43-letnia Marina Owsiannikowa, która w trakcie nadawanego na żywo programu w rosyjskiej państwowej telewizji pokazała planszę z antywojennymi hasłami (pisaliśmy o tym TUTAJ), w rozmowie z agencją Reutera, powiedziała, że bardzo boi się o swoje bezpieczeństwo, ale nie ma zamiaru uciekać z Rosji. Ma też nadzieję, że nie zostaną jej postawione zarzuty o charakterze kryminalnym.

Dziennikarka tłumaczyła, że „wojna na Ukrainie była jak wyzwalacz. Bardzo żywe obrazy z mojego dzieciństwa (w Czeczenii) powróciły na nowo. Zrozumiałam, mogłam poczuć przez co przechodzą ci nieszczęśni ludzie na Ukrainie”.

Jako dziecko Owsiannikowa mieszkała w Groznym i pamięta nagły wyjazd ze stolicy Czeczenii w 1991 roku, gdy rozpoczęła się tam wojna.

Stwierdziła, że chciała nie tylko zaprotestować przeciwko wojnie, ale i bezpośrednio wysłać przesłanie do Rosjan.

„Nie bądźcie zombi, nie słuchajcie tej propagandy, uczcie się jak analizować informację, jak znajdywać inne źródła informacji – nie tylko oglądać rosyjską telewizję państwową” –  mówiła.

Owsiannikowa została we wtorek skazana przez sąd w Moskwie na grzywnę wysokości 30 tys. rubli (280 dolarów). Uznano ją za winną wykroczenia administracyjnego, zorganizowania „nieskoordynowanej akcji publicznej”.

Roman Hryszczuk, członek Najwyższej Rady Ukrainy, uważa natomiast, że działanie Owsiannikowej mogło być elementem kremlowskiej propagandy (pisaliśmy o tym TUTAJ).

opr. jka, źródło: pap.pl

 

Konkurs dla młodzieży #FakeHunter Challenge/Geopolityka. Cel: propagowanie rzetelnych informacji

Propagowanie dostępu do wiarygodnych i sprawdzonych informacji publikowanych w sieci – to idea konkursu #FakeHunter Challenge/Geopolityka organizowanego przez Polską Agencję Prasową i GovTech Polska, przy współpracy z Ministerstwem Edukacji i Nauki oraz Związkiem Cyfrowa Polska.  Wydarzenie odbędzie się w dniach 24 – 27 marca.

Konkurs adresowany jest do osób powyżej 13. roku życia, którym zależy na propagowaniu idei dostępu do wiarygodnych i rzetelnych informacji, a w szczególności uczniów szkół podstawowych, średnich, studentów i społeczności ukraińskiej. Ideą jest propagowanie dostępu do wiarygodnych i sprawdzonych informacji publikowanych w sieci. Tematem przewodnim V edycji konkursu będzie geopolityka obejmująca sferę polityczną, militarną, gospodarczą, dyplomatyczną oraz energetyczną. W ciągu czterech dni zarejestrowane osoby będą mogły zgłaszać fałszywe informacje publikowane w sieci lub przesyłać raporty fact-checkingowe dotyczące m.in.: wojny w Ukrainie, rosyjskich działań militarnych i politycznych, pomocy udzielanej ukraińskim uchodźcom przez Polskę czy konsekwencji gospodarczych wywołanych działaniami na Wschodzie. Ponadto zakres przedmiotowy konkursu uwzględnia tematykę związaną z fałszowaniem wizerunku polskiego państwa oraz zakłamywania polskiej historii.

Organizatorzy konkursu przewidzieli dla jego uczestników atrakcyjne nagrody. Dla pierwszych dwudziestu szkół, które zgłoszą się do rywalizacji zorganizowane zostaną bezpłatne warsztaty z weryfikacji informacji. Wśród ekspertów prowadzących warsztaty będą specjaliści z portalu Fake Hunter, którzy na co dzień zajmują się weryfikacją fałszywych i zmanipulowanych informacji publikowanych w sieci oraz eksperci GovTech.

Na najlepsze zespoły czekają zaś nagrody finansowe: I miejsce – 8 tys. złotych, II miejsce – 6 tys. złotych, III miejsce – 3 tys. złotych.

Do wygrania będzie także nagroda specjalna – iPad. Aby go zdobyć  należy przesłać swoje pomysły dotyczące sposobów na walkę z dezinformacją, wzbudzić zainteresowanie tym tematem u większej liczby odbiorców oraz wzbogacić i udoskonalić system FakeHunter.

Więcej informacji i rejestracja uczestników TUTAJ.

opr. jka, źródło: MEiN

 

Facebook nie pozwoli jednak na posty wzywające do agresji wobec rosyjskich najeźdźców  

Właściciel Facebooka i Instagrama koncern Meta, wycofuje się ze swoich wcześniejszych zapowiedzi, że w niektórych krajach nie będzie blokować postów wzywających do przemocy wobec rosyjskich żołnierzy i śmierci prezydenta Rosji Władimira Putina lub prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki w kontekście inwazji na Ukrainę.

Kilka dni temu przedstawiciel firmy Meta przekazał informację, że związku z rosyjską inwazją na Ukrainę w niektórych krajach dopuszczone zostaną formy ekspresji politycznej, które normalnie naruszałyby zasady Facebooka czy Instagrama, takie jak np. „śmierć rosyjskim najeźdźcom” (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Jak podaje Reuters, Meta sprecyzowała, że tymczasowa zmiana w polityce moderowania treści miała zastosowanie tylko na Ukrainie, aby umożliwić użytkownikom w tym kraju wyrażanie sprzeciwu wobec rosyjskiego ataku. Agencja przytacza wpis prezesa Meta ds. globalnych Nicka Clegga, który tłumaczy, że firma zawęża wytyczne, „aby wyraźnie powiedzieć, że nie zezwalamy na wezwania do śmierci głowy państwa na naszych platformach”. Firma nie będzie też dopuszczać wpisów zawierających wezwania do przemocy wobec Rosjan.

„Meta sprzeciwia się rusofobii. Nie tolerujemy na naszej platformie wezwania do ludobójstwa, czystek etnicznych ani wszelkiego rodzaju dyskryminacji, nękania lub przemocy wobec Rosjan” – stwierdził Clegg, cytowany przez Reuters.

opr. jka, źródło: reuters.com

„Podaj rękę Ukrainie” nowy program w telewizyjnej Jedynce

Telewizja Polska od poniedziałku do piątku o godz. 16.50 zaprasza do Jedynki na program „Podaj rękę Ukrainie”.

Audycja, realizowana w językach polskim i ukraińskim, powstała z myślą o uchodźcach, którzy przybywają do naszego kraju oraz o tych którzy im pomagają.

W programie uchodźcy dowiedzą się m.in. jaka pomoc zostanie im zapewniona, czyli np. w jaki sposób mogą zapisać dziecko do szkoły? Jak mogą znaleźć lekarza, czy wystąpić o nadanie numeru PESEL. A ci, którzy chcą dzielić się dobrem, znajdą informacje jak skutecznie pomagać i jaka pomoc jest w tej chwili najbardziej potrzebna.

opr. jka, źródło: TVP

Ukraiński polityk: za antywojennym wystąpieniem rosyjskiej dziennikarki mógł stać Kreml

Sąd w Moskwie skazał na karę grzywny dziennikarkę państwowej telewizji Kanał 1 Marinę Owsiannikową, która przeprowadziła antywojenny happening. Tymczasem Roman Hryszczuk, członek Najwyższej Rady Ukrainy, uważa, że jej działanie może być elementem kremlowskiej propagandy.

Podczas programu na żywo w rosyjskiej telewizji państwowej Kanał 1 Marina Owsiannikowa pokazała plakat z napisem:  „Zatrzymajcie wojnę, precz z wojną, nie wierzcie propagandzie, tu was okłamują. Rosjanie przeciw wojnie”. Wcześniej Owsiannikowa opublikowała w internecie nagranie, w którym przyznała się, że wstydzi się iż pracowała w państwowej telewizji i „umożliwiała okłamywanie ludzi i przerabianie Rosjan na zombie” (pisaliśmy o tym TUTAJ.)

We wtorek poinformowano, że sąd rejonowy w Moskwie orzekł wobec dziennikarki grzywnę w wysokości 30 tys. rubli (280 dolarów), uznając ją winną wykroczenia administracyjnego, tj. pokazania na wizji plakatu wzywającego do protestowania przeciwko wojnie na Ukrainie i zorganizowania „nieskoordynowanej akcji publicznej”.

Sąd miał wymierzyć Owsiannikowej karę nie tyle za jej poniedziałkową manifestacją w telewizji, ile za nagranie zamieszczone w mediach społecznościowych, w którym wzywała do protestu przeciwko wojnie. Przekaz rosyjskiej dziennikarki przeanalizował Roman Hryszczuk, członek Najwyższej Rady Ukrainy i znalazł w nim elementy, które jego zdaniem wskazują, iż cała akcja mogła być zainscenizowana przez machinę rosyjskiej propagandy. Swoimi wnioskami ukraiński polityk podzielił się na Twitterze.

Zauważył, że Owsiannikowa podkreśla iż tylko Putin jest odpowiedzialny za wojnę.

„To fałszywe stwierdzenie: większość rosyjskiego społeczeństwa popiera Putina, okupację i wojnę na Ukrainie” – pisze Hryszczuk.

Poza tym dziennikarska mówi o „braterskich narodach” Rosji i Ukrainy. Zdaniem ukraińskiego polityka jest to „rdzeń rosyjskiej propagandy, który służy jako wyjaśnienie okupacji Ukrainy: >Jesteśmy braćmi i powinniśmy żyć w jednym kraju<”.

Podejrzenie Hryszczuka wzbudza również, że na plakacie pokazanym w telewizji główny element był w języku angielskim („No war”).  Jego zdaniem obie strony wojny nie posługują się na co dzień tym językiem można więc założyć, że był to przekaz skierowany do zachodniej publiczności.

„Dlaczego? Widzę jeden powód. Sankcje naszych sojuszników są potężne, a gospodarka Rosji umiera. Łagodzenie sankcji jest kluczowe dla kontynuowania przez Rosję wojny i dla istnienia reżimu Putina” – tłumaczy ukraiński polityk. Dodaje, że jest bardzo prawdopodobne, że rosyjska propaganda wymyśliła ten happening, aby wpłynąć na opinię publiczną w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i USA i spowolnić sankcję.

„Proszę, nie ufaj niczemu, co widzisz w rosyjskiej telewizji. Nadal nakładaj sankcje, embarga, przestań robić interesy w Rosji’ – apeluje na koniec Roman Hryszczuk.

opr.jka, źródła: Twitter/Roman Hryszczuk, pap.pl

Ukraińska dziennikarka i operator Fox News zabici na Ukrainie

Pierre Zakrzewski, operator telewizji Fox News oraz ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa zginęli w poniedziałek na Ukrainie w wyniku rosyjskiego ostrzału.

Jak poinformowała we wtorek amerykańska stacja, Pierre Zakrzewski zmarł po tym jak samochód, którym poruszała się ekipa, został ostrzelany przez rosyjskie wojsko w Horence pod Kijowem. W wyniku tego ataku ranny został dziennikarz Fox News Benjamin Hall, który trafił do szpitala.

Doradca szefa MSW Ukrainy Anton Heraszczenko przekazał później, że w wyniku tego ataku zginęła również ukraińska dziennikarka Ołeksandra Kuwszynowa. Cała trójka jechała jednym samochodem.

opr. jka, źródła: Fox News, pap.pl