Likwidacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Białoruskich

Białoruskie Ministerstwo Sprawiedliwości złożyło do Sądu Najwyższego wniosek o likwidację Stowarzyszenia Dziennikarzy Białoruskich (BAJ). Posiedzenie, na którym białoruski sąd ma rozstrzygnąć wniosek, zaplanowane jest na 27 sierpnia 2021.

 

„Nie mamy złudzeń co do wyniku procesu” – czytamy na stronie BAJ. „Jesteśmy gotowi na każdy scenariusz dalszego przebiegu spraw administracyjnych. W rzeczywistości wykreślenie BAJ-u z rejestru państwowego (podobnie jak i innych organizacji pozarządowych) nie ma większego znaczenia. BAJ to nie tylko podmiot prawny zarejestrowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości, to niemal półtora tysiąca dziennikarzy, blogerów, prawników, którzy podzielają wartości organizacji.”

 

Andrej Bastuniets, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Białoruskich podkreślił, że ewentualna delegalizacja organizacji nie powstrzyma BAJ-u od kontynuowania działalności: „Naszą misję – poszerzanie przestrzeni wolności słowa poprzez wspieranie dziennikarstwa wysokiej jakości, wymaganego we współczesnym społeczeństwie, i rozpowszechnianie rzetelnej informacji (Strategia BAJ na lata 2018-2021) – będziemy realizować w tej lub innej formule prawnej, niezależnie od tego, co sądzą na ten temat obecne władze białoruskie.”

 

Kalendarium działań władz białoruskich zmierzających do likwidacji BAJ w roku 2021:

 

9 czerwca Ministerstwo Sprawiedliwości rozpoczęło zakrojoną na szeroką skalę kontrolę działalności BAJ. Organizacja dowiedziała się o kontroli dopiero 21 czerwca – wtedy dotarło do BAJ oficjalne pismo, w którym żądano dostarczenia tysięcy dokumentów dotyczących działalności organizacji.

 

Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy przekazało Ministerstwu Sprawiedliwości obszerną listę żądanych dokumentów, z wyjątkiem materiałów skonfiskowanych z biura BAJ podczas przeszukania przeprowadzonego przez służby bezpieczeństwa 16 lutego.

 

14 lipca funkcjonariusze przeprowadzili kolejną rewizję biura BAJ bez obecności przedstawicieli organizacji, po czym biuro zostało opieczętowane i zablokowano do niego dostęp. BAJ nie został poinformowany, jakie mienie zostało zajęte. Tego samego dnia zablokowano rachunek bankowy organizacji.

 

15 lipca, dzień po przeszukaniu i zablokowaniu biura, stowarzyszenie zostało poinformowane, że ​​regionalne oddziały BAJ w Homlu i Mołodecznie nie mają formalnych adresów siedzib, choć tak nie jest. Ministerstwo Sprawiedliwości uznało brak adresów oddziałów regionalnych za naruszenie prawa i statutu BAJ. Ministerstwo Sprawiedliwości zażądało usunięcia rzekomo stwierdzonych naruszeń i poinformowania o tym resortu w terminie do dnia następnego, 16 lipca.

 

16 lipca BAJ poprosił Ministerstwo Sprawiedliwości o wydłużenie terminu na spełnienie wymagań, ze względu na to, że nie ma dostępu do biura – lokal został zamknięty i zapieczętowany przez służby.

 

21 lipca Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało w mediach społecznościowych, że do Sądu Najwyższego Białorusi został już złożony pozew o likwidację Stowarzyszenia Dziennikarzy Białoruskich – powód:  niepodjęcie działań w celu wyeliminowania rzekomych naruszeń i powtarzające się (po pisemnym ostrzeżeniu) naruszenie prawa.

 

30 lipca BAJ otrzymał dokumenty (pismo wysłane 28 lipca) z Sądu Najwyższego wyznaczające termin wstępnej rozprawy w sprawie likwidacji organizacji na 11 sierpnia. Dokumenty podpisała sędzia Sądu Najwyższego Inessa Władimirowna Łazowikowa.

 

11 sierpnia Sąd Najwyższy odroczył rozprawę o likwidację BAJ, ze względu na odwołanie złożone przez BAJ, które będzie rozpatrywane przez sąd 23 sierpnia. Do rozpatrzenia wniosku Ministerstwa Sprawiedliwości o likwidację BAJ Sąd Najwyższy powróci 27 sierpnia.

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Białoruskich (BAJ) jest jedyną niezależną organizacją dziennikarską na Białorusi. Ma ponad 1300 członków. W latach 2020 – 2021 BAJ koncentrował się na pomocy członkom organizacji, których prawa zawodowe zostały naruszone w związku z represjami: zatrzymaniami, pobiciami, przeszukaniami, wszczęciem spraw administracyjnych i karnych oraz aresztem.

 

Ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Białoruskim solidaryzują się międzynarodowe i krajowe organizacje dziennikarskie, m. in. Europejska Federacja Dziennikarzy, i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

 

oprac. Dorota Zielińska

 

źródło: baj.by

Aresztowania i rewizje – tak uciszają Naszą Niwę

Reżimowe służby na Białorusi zabrały się za niszczenie Naszej Niwy – jednego z najważniejszych białoruskojęzycznych mediów. Wczoraj (8 lipca) zatrzymane zostały cztery osoby:

 

Andrej Dynko – redaktor naczelny tygodnika Nasza Niwa

Jahor Marcinowicz – redaktor naczelny portalu nn.by

Andrej Skurko – szef działu reklamy i marketingu

Olga Rakowicz – główna księgowa

 

 

Dostęp do internetowej wersji Naszej Niwy, czyli do portalu nn.by, został zablokowany. Redakcja zamieszcza informacje na komunikatorze Telegram. Tam poinformowano o przeszukaniu w siedzibie redakcji, w wyniku którego służby zarekwirowały dokumenty finansowe.

 

Funkcjonariusze wkroczyli też do mieszkań kilku dziennikarzy i pracowników redakcji. Do zatrzymania Jahora Marcinowicza doszło około 15:50. Mieszkanie dziennikarza zostało przeszukane, a on sam wyprowadzony został w kajdankach. Przebywa w mińskim areszcie przy ulicy Akrescina. Postawiono mu zarzuty z artykułu 342 kodeksu karnego o organizowanie i przygotowywanie działań rażąco naruszających porządek publiczny lub czynny w nich udział.

 

Przeszukane zostało mieszkanie głównej księgowej Olgi Rakowicz.

 

Po Andreja Skurko przyszli do jego domu, skąd zabrany został na oczach swojej żony i dziecka.

 

Służby przeprowadziły wczorajszą akcję wobec Naszej Niwy według scenariusza przećwiczonego wcześniej na TUT.by. W przypadku największego niezależnego portalu białoruskiego TUT.by, do którego władze zablokowały dostęp, aresztowanych zostało dziewięć osób, dziennikarzy i innych pracowników, w tym głównego księgowego. Wszyscy zatrzymani 18 maja przebywają do dziś w więzieniu.

 

Dorota Zielińska

 

Źródło: BAJ, FB

Fot.: BAJ

Film: Euroradio

Andrei Alikasandrau zamiast wyjść na wolność usłyszał nowy zarzut

Mija sześć miesięcy od uwięzienia białoruskiego dziennikarza i menadżera mediów Andreia Aliaksandrau, bliskiego współpracownika nieżyjącego już założyciela niezależnej białoruskiej agencji informacyjnej BelaPAN Aleksandra Lipaja. 30 czerwca Andrei usłyszał kolejny zarzut – o zdradę stanu. Grozi mu 15 lat więzienia.

 

Andrei Aliksandrau oskarżony o organizowanie i przygotowywanie działań rażąco zakłócających porządek publiczny powinien wyjść na wolność w połowie lipca – w przypadku takiego zarzutu najdłuższy możliwy areszt przedprocesowy to sześć miesięcy. Tymczasem zamiast spodziewanego wyjścia na wolność usłyszał zarzut zdrady stanu. Jak informuje adwokat dziennikarza Anton Haszyński, Andrei jest „zszokowany”. Nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu.

 

Zatrzymany 12 stycznia 2021 pod zarzutem finansowania antyrządowych protestów Andrei Aliaksandrau miał przekazywać protestującym pieniądze na opłacenie grzywien za udział w demonstracjach. Pieniądze na ten cel miał otrzymywać z zagranicy. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Białorusi od 22 sierpnia 2020 do 9 listopada 2020 przekazał pieniądze na opłacenie 250 grzywien.

 

14 stycznia 2021 służby wkroczyły do redakcji BelaPAN w poszukiwaniu dowodów winy Andreia Alikasandrau i skonfiskowały twarde dyski, dokumenty i notatki byłego zastępcy dyrektora agencji informacyjnej (Aliaksandrau pełnił tę funkcję w latach 2014-2018).

 

Adwokat Anton Haszyński po spotkaniu z dziennikarzem powiedział, że Andrei na szczęście jest zdrowy, może uczestniczyć w wyjściach na więzienny spacer i czytać książki. Niestety listy otrzymuje z dużym opóźnieniem bądź wcale.

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich domaga się uwolnienia Andreia Aliaksandrau oraz 23 dziennikarzy i pracowników mediów przebywających obecnie w więzieniach na Białorusi, w tym Andrzeja Poczobuta, działacza Związku Polaków na Białorusi i laureata Głównej Nagrody Wolności Słowa SDP za rok 2020 oraz Dzianisa Ivashyna, dziennikarza Novego Chasu, który ma poważne problemy ze zdrowiem (wg słów jego matki Ludmiły Ivashyny lekarz badający dziennikarza w więzieniu, stwierdził stan przedzawałowy).

 

Dorota Zielińska

 

fot. Olga Khvoin

źródło: Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAJ)

Najpierw „wywiad”, teraz „briefing prasowy”

Białoruskie władze po raz kolejny chcą wpłynąć na opinię publiczną wykorzystując uwięzionego dziennikarza Ramana Pratasiewicza. W poniedziałek, 14 czerwca zorganizowany został w Mińsku „briefing prasowy”, na którym dziennikarz miał się znaleźć „na własna prośbę”, po to by wespół z białoruskimi oficjelami w mundurach, przedstawić okoliczności przymusowego lądowania samolotu Ryanair w Mińsku w niedzielę 23 maja.

 

Na początku czerwca w białoruskiej telewizji państwowej wyemitowano półtoragodzinny „wywiad” z przetrzymywanym w więzieniu dziennikarzem, który już w 2020 uznany został przez reżim za terrorystę, a obecnie oskarżony jest na podstawie trzech artykułów kodeksu karnego: z art. 342 kk o organizowanie i przygotowywanie działań rażąco naruszających porządek publiczny lub czynny w nich udział, z art. 293 o organizowanie masowych zamieszek i z art. 130 o podżeganie do nienawiści lub wrogości rasowej, narodowej, religijnej lub innej społecznej. Zdaniem wielu dziennikarzy, Marat Markow przeprowadzający „wywiad” z Pratasiewiczem, złamał zasady etyki dziennikarskiej. Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Wnet na Ukrainie napisał na FB „To nie żaden wywiad, to podłe przedstawienie z pistoletem przystawionym do głowy ofiary”. Zdaniem Krzysztofa Skowrońskiego, prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, „to nie był wywiad, a ten kto go przeprowadzał nie jest dziennikarzem”.

 

W ramach protestu przed instrumentalnym traktowaniem Ramana Pratsiewicza, który jest więziony i w związku z tym na „briefing prasowy” został doprowadzony, dziennikarze BBC opuścili salę. Jonah Fisher, korespondent BBC na Ukrainie i Białorusi napisał na Twitterze: „Po prostu wyszliśmy. Nie będziemy brać w udziału w czymś, w czym on jest ewidentnie pod przymusem”.

 

Podczas briefingu Raman powiedział, że czuje się świetnie, nie ma żadnych powodów do skarg i że „nikt nie dotknął go nawet palcem”. Zdementował pojawiającą się w mediach społecznościowych informację, jakoby Łukaszenka osobiście przyjechał do więzienia i go pobił. Zachęcał, aby nie rozpowszechniać plotek, bo mogą zaszkodzić jego rodzicom w Polsce, a także przebywającej w białoruskim więzieniu Sofii Sapiesze. Dodał, że nikt nie zmuszał go do współpracy i do publicznych wystąpień, sam zrozumiał „jakie szkody wyrządził państwu i krajowi i chce naprawić sytuację”. Zapytał też dziennikarzy, czy mu wierzą. „Raman, szczerze Ci współczuję. Wielu kolegów na Białorusi szczerze Ci współczuje. Mogę sobie wyobrazić, co mogli z Tobą zrobić. I nie wierzę w żadne Twoje słowo. Po prostu trzymaj się, po prostu przeżyj ”- odpowiedziała Pratasiewiczowi dziennikarka BelaPAN Tatsiana Karaviankou.

 

Dorota Zielińska

 

Zdjęcie: BAJ

Nexta apeluje do dziennikarzy: „Nie nazywajcie Łukaszenki prezydentem”

Sciapan Puciła, współzałożyciel kanału informacyjnego Nexta, podczas dzisiejszej konferencji prasowej z udziałem rodziców Ramana Pratasiewicza, zwrócił się do dziennikarzy z całego świata z  apelem o wsparcie: „Potrzebujemy wsparcia mediów z innych krajów, mówcie więcej o Białorusi, bo sami nie damy rady przeciwstawić się rosyjskiej i białoruskiej machinie propagandowej.”

 

Puciła zwrócił uwagę, że w sierpniu zeszłego roku z wielu stron płynęły deklaracje wsparcia, jednak potem nie były realizowane. „Nie zapominajcie o Białorusi. Tam codziennie ludzie żyją w strachu” – prosił.

 

Apelował o nie nazywanie Łukaszenki prezydentem „Proszę nie nazywajcie Łukaszenki prezydentem, on nie został wybrany. To dyktator i uzurpator, który utrzymuje władzę siłą, właściwie należałoby wobec niego używać słowa terrorysta. Nie wierzcie w cokolwiek co mówi i co będzie mówił”. Puciła podkreślił, że pokrętne wyjaśnienia, wielokrotne zmienianie zdania i próby zrzucania odpowiedzialności na innych, jak w przypadku uprowadzenia Ramana Pratasiewicza, to typowe dla Łukaszenki zachowania.

 

Mieszkający w Warszawie redaktor kanału Nexta oświadczył, że w najbliższym czasie nie będzie udzielał żadnych wywiadów, gdyż chce się skupić na pracy, na pokazywaniu prawdy o Białorusi, w tym na przygotowaniu do publikacji filmu o korupcji i czarnych interesach Łukaszenki.

 

„Chcemy, żeby film o brudnych biznesach Łukaszenki, nad którym teraz pracujemy, dotarł do jak największej liczby osób oraz do rządów. Wiele zagranicznych firm w dalszym ciągu współpracuje z reżimem Łukaszenki, a to pozwala na finansowanie opresyjnych działań i torturowanie niewinnych ludzi na Białorusi.”

 

 

Dorota Zielińska

Oświadczenie SDP w sprawie zatrzymania Ramana Pratasiewicza

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich domaga się zdecydowanej reakcji organizacji dziennikarskich, rządów, instytucji międzynarodowych oraz Unii Europejskiej na akt terroryzmu państwowego, w wyniku którego został zatrzymany dziennikarz, współtwórca popularnego kanału informacyjnego Nexta, Raman Pratasiewicz.

 

Jeśli kraje demokratyczne nie znajdą adekwatnej odpowiedzi i nie doprowadzą do uwolnienia Ramana, żaden dziennikarz opisujący zbrodnicze reżimy nie będzie mógł czuć się bezpieczny wykonując swoje obowiązki. Brak lub niewystarczające reakcje środowiska międzynarodowego na kolejne zbrodnie i łamanie prawa przez reżim panujący na Białorusi, prowadzą do jeszcze większego poczucia bezkarności Łukaszenki i jego współpracowników. Ceną tego jest zdrowie i życie Białorusinów, a jak pokazała sytuacja z faktycznym porwaniem samolotu, także obywateli innych państw.

 

Krzysztof Skowroński – prezes SDP

 

 

 

ЗАЯВА Польскай асацыяцыі журналістаў аб арышце Рамана Пратасевіча

 

Асацыяцыя польскіх журналістаў патрабуе рашучай рэакцыі журналісціх арганізацый, урадаў, міжнародных установаў і Еўрапейскага звязу на акт дзяржаўнага тэрарызму, у выніку якога быў затрыманы журналіст, сузаснавальнік папулярнага інфармацыйнага каналу Nexta Раман Пратасевіч.

 

Калі дэмакратычныя краіны не знойдуць адэкватнага адказу і не дамогуцца вызвалення Рамана, ні адзін журналіст, які піша пра злачынныя рэжымы, не зможа адчуваць сябе ў бяспецы пры выкананні сваіх абавязкаў. Адсутнасць або недастатковая рэакцыя міжнароднай супольнасці на далейшыя злачынствы і парушэнне закону рэжымам у Беларусі прыводзіць да яшчэ большага пачуцця беспакаранасці Лукашэнкі і яго паплечнікаў. Цана за гэта – здароўе і жыцці беларусаў, і, як паказала сітуацыя з фактычным захопам самалёта, таксама грамадзянаў іншых краінаў.

 

 

Zdjęcie: Nexta/Telegram

Białoruski dziennikarz Dzianis Iwaszyn spędził święta wielkanocne w karcerze

Aresztowany w połowie marca białoruski dziennikarz śledczy Dzianis Iwaszyn, w ostatnich dniach kwietnia został przeniesiony do karceru grodzieńskiego więzienia – poinformowały o tym niezależne białoruskie media Nasza Niwa i Nowy Czas, a także Radio Swoboda. Pobyt w więziennym karcerze oznacza nie tylko skrajnie trudne warunki bytowe, ale również zakaz otrzymywania paczek żywnościowych.

 

Rodzina nie mogła przekazać dziennikarzowi paczki przygotowanej dla niego na Wielkanoc (2 maja to niedziela wielkanocna dla prawosławnych i grekokatolików). Adwokat Dzianisa Iwaszyna, który spotkał się z nim 3 maja 2021 poinformował, że dziennikarz ma przebywać w karnej celi siedem dni, to jest do czwartku 6 maja. Powiedział też, że w karcerze było bardzo zimno.

 

Żona Dzianisa Iwaszyna zwróciła uwagę na szczególną uciążliwość kary karceru właśnie w święta wielkanocne. Przypomniała też, że mija właśnie 50 dni od uwięzienia jej męża.

 

Białoruskie służby wtargnęły do mieszkania dziennikarza 12 marca. Dzianis Iwaszyn został aresztowany, a wszystkie narzędzia jego pracy dziennikarskiej, takie jak komputer i smartfon, skonfiskowane. Dziennikarz został oskarżony z art. 365 kodeksu karnego  o „ingerencję w działalność funkcjonariuszy służb”. Jest to przestępstwo zagrożone karą do 3 lat więzienia.

 

W białoruskich więzieniach przebywa obecnie 11 dziennikarzy. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Europejska Federacja Dziennikarzy oraz inne organizacje dziennikarskie, stale żądają ich natychmiastowego uwolnienia.

 

Dorota Zielińska

 

Zdjęcie: Nowy Czas

 

Areszt dla Dzianisa Iwaszyna kolejnym aktem represji wobec dziennikarzy na Białorusi

Dzianis Iwaszyn, dziennikarz „Nowego Czasu”, białoruskiego tygodnika o tematyce społeczno-polityczno-historycznej założonego przez Towarzystwo Języka Białoruskiego im. Franciszka Skaryny, został aresztowany w Grodnie wieczorem 12 marca 2021. Przedstawiono mu zarzuty o ingerencję w działalność funkcjonariuszy służb (art. 365 kodeksu kryminalnego), za co grozi do 3 lat więzienia. Dziennikarz spędzi w areszcie najbliższe dwa miesiące.

 

Dzianis Iwaszyn jest jednym z czołowych dziennikarzy śledczych. Jego autorskie materiały wywołują duży oddźwięk w społeczeństwie. Specjalizuje się w tematyce ekspansji rosyjskiej oraz bezpieczeństwa w Europie Środkowej. Ostatnio zajmował się kwestią udziału obecnych funkcjonariuszy białoruskich służb w rozpędzaniu ukraińskiego Majdanu. W tym dziennikarskim śledztwie korzystał z informacji pochodzących z ogólnie dostępnych źródeł. Mimo to stał się obiektem ataków i prowokacji ze strony służb specjalnych.

 

Przeszukanie mieszkania Dzianisa Iwaszyna trwało ponad trzy godziny i prowadzone było przez pięciu funkcjonariuszy KGB, którzy skonfiskowali wszystkie nośniki danych (telefony, laptopy, komputery), karty SIM, karty bankowe, książki, notesy, banknoty, pieniądze i różne drobiazgi, takie jak flagi, odznaki, wizytówki i inne. Przeszukano tez mieszkanie rodziców dziennikarza, a nawet jego 95-letniej babci.

 

Dzianis Iwaszyn jest jednym z 11 dziennikarzy więzionych obecnie na Białorusi:

Kaciaryna Andrejewa

Daria Czulcowa

Kaciaryna Barysewicz

Julia Słucka

Ałła Szarko

Siarhiej Alszeuski

Piotr Słucki

Ksenia Lutskina

Andrei Aliaksandrau

Dzianis Iwaszyn

Siarhiej Hardziewicz (areszt domowy)

 

O uwolnienie białoruskich dziennikarzy stale upominają się organizacje dziennikarskie z całego świata, m.in. Europejska Federacja Dziennikarzy (EFJ), Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ). Domaga się tego również Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

 

Zdjęcie: Nowy Czas

Dziennikarka TUT.by Kaciaryna Barysewicz skazana na pół roku kolonii karnej

Represje wobec dziennikarzy na Białorusi nie słabną. We wtorek 2 marca 2021 na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywnę w wysokości 100 stawek bazowych (2900 rubli biłoruskich, tj. około 4000 zł) skazana została dziennikarka TUT.by Kaciaryna Barysewicz. Drugim oskarżonym w procesie był lekarz Artem Sorokin – skazany został na dwa lata więzienia z rocznym odroczeniem i grzywnę w wysokości 50 stawek bazowych.  Wyrok w sądzie okręgowym w Mińsku wydała sędzia Swietłana Bondarenko, oskarżycielem była  Ludmiła Iwanienko.

 

Kaciaryna Barysewicz i Artem Sorokin zostali zatrzymani i oskarżeni o ujawnienie tajemnicy lekarskiej w związku ze sprawą Ramana Bandarenki – młodego mężczyzny zamordowanego w Mińsku 11 listopada 2020, najprawdopodobniej przez funkcjonariuszy białoruskich służb. Próbując uciszyć protesty, jakie miały miejsce po jego śmierci, władze w tym sam Aleksandr Łukaszenka, przekonywały  że Raman Bandarenka był pijany i zginął w wyniku sąsiedzkiej kłótni. 13 listopada 2020 roku dziennikarka opublikowała informację, że we krwi zamordowanego nie było alkoholu. Powołała się na dokumentację medyczną, którą udostępnił jej lekarz pogotowia ratunkowego. Dwa dni później trafiła do aresztu.

 

Kaciaryna Barysewicz ma 37 lat, od 15 lat pracuje w zawodzie, jest laureatką wielu nagród. Specjalizuje się w tematyce sądowniczej, pisze o głośnych sprawach karnych.

 

Europejska Federacja Dziennikarzy ostro skrytykowała wyrok sądu, zwracając uwagę że godzi zarówno w zasadę wolności słowa, jak i prawo dostępu do informacji. Amnesty International uznało dziennikarkę za więźnia sumienia, z kolei organizacje praw człowieka na Białorusi przyznały jej status więźnia politycznego.

 

Kara pozbawienia wolności dla Kaciaryny Barysewicz to kolejny skandaliczny wyrok na dziennikarza na Białorusi. W połowie lutego na dwa lata skazane zostały dziennikarki Biełsatu: Kaciaryna AndriejewaDaria Czulcowa – zostały zatrzymane 15 listopada 2020 w związku z relacjonowaniem protestów po śmierci Ramana Bandarenki.

 

Ricardo Gutiérrez, Sekretarz Generalny Europejskiej Federacji Dziennikarzy, wezwał do nałożenia sankcji na sędzię i prokuratora: – „wszyscy, którzy łamią prawo powinni być pociągnięci do odpowiedzialności. Wzywamy Unie Europejską, Radę Europy i OBWE do podjęcia działań przeciwko dyktatorowi i jego poplecznikom. Przyzwolenie na barbarzyńskie represje w Europie to skandal.”

 

Zdjęcie: Kaciaryna Barysewicz i Artem Sorokin w sądzie 19 lutego 2021/ TUT.by

SDP protestuje przeciwko skandalicznemu wyrokowi na dziennikarki Biełsatu

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wyraża najwyższe oburzenie wyrokiem skazującym dziennikarki Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową na dwa lata więzienia i żąda ich natychmiastowego uwolnienia. Kara dwóch lat więzienia za wykonywanie pracy dziennikarskiej to motywowana politycznie próba zastraszenia dziennikarzy, jawna kpina ze sprawiedliwości i działanie obliczone na wywołanie efektu mrożącego.

 

Dziennikarki telewizji Biełsat, polskiego kanału dla zagranicy, są bezpodstawnie więzione od 15 listopada 2020 roku. Zatrzymane zostały  podczas relacjonowania pacyfikacji protestu mieszkańców osiedla, broniących miejsca pamięci zamordowanego w tym miejscu kilka dni wcześniej Romana Bandarenki. Zostały oskarżone „o organizację i przygotowanie działań, które naruszają w znacznym stopniu porządek społeczny”. Dzisiejszy haniebny wyrok jest dowodem na to, że białoruskie władze całkowicie ignorują prawo dziennikarzy do przekazywania informacji, a także prawo obywateli do bycia informowanym.

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich podejmie wszystkie możliwe działania zmierzające do uwolnienia niesłusznie skazanych dziennikarek Kaciaryny Andrejewej i Darii Czulcowej oraz 9 innych białoruskich dziennikarzy przebywających obecnie w więzieniach na Białorusi, to jest: Andreia Alieksandrou, Kaciaryny Barysewicz, Zmicera Buianou (Sołtan), Libou Liuniowej, Julii Słuckiej, Ałły Szarko, Sierhieja Alszeuskiego, Piotra Słuckiego, Kseni Lutskina.

 

Krzysztof Skowroński – prezes

Jolanta Hajdasz – wiceprezes i dyrektor CMWP SDP

Witold Gadowski – wiceprezes

Jadwiga Chmielowska – sekretarz generalny

Aleksandra Rybińska – skarbnik