Na UAM w Poznaniu odsłonięto tablicę upamiętniającą zamordowanego dziennikarza Jarosława Ziętarę

W gmachu Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu   odsłonięto tablicę upamiętniającą zamordowanego 30 lat temu poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętarę, absolwenta UAM. W uroczystości  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich reprezentowała Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP, dyr. CMWP SDP. W swoim wystąpieniu podkreśliła, iż środowisko dziennikarskie nadal czeka na wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej zbrodni i na to, by jej sprawcy zostali wskazani, osądzeni i ukarani. 

Fot. CMWP SDP

Tablica poświęcona Jarosławowi Ziętarze  została odsłonięta  10 października. Inicjatorem upamiętnienia Jarosława Ziętary w gmachu jego macierzystej uczelni był Komitet Społeczny im. Jarosława Ziętary , któremu od początku szefuje red. Krzysztof Kaźmierczak.  Na tablicy autorstwa rzeźbiarza Romana Kosmali pojawił się wizerunek dziennikarza, oraz napis „Jarosław Ziętara 1968-1992. Zamordowany dziennikarz. Absolwent wydziału”.

W uroczystości odsłonięcia tablicy głos zabrali m.in.  prof. dr hab. Bogumiła Kaniewska, rektor UAM , Mariusz Wiśniewski, wiceprezydent Poznania,  prof. dr hab. Andrzej Stelmach, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa i dr Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP, dyr. CMWP SDP. W swoim wystąpieniu podkreśliła, iż środowisko dziennikarskie nadal czeka na wyjaśnienie wszystkich okoliczności tej zbrodni i na to, by jej sprawcy zostali wskazani, osądzeni i ukarani. Przypomniała także o toczących się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu procesach byłego senatora Aleksandra Gawronika  i byłych ochroniarzy firmy Elektromis. Tuż po uroczystości odbyło się spotkanie poświęcone zamordowanemu reporterowi, w którym wzięli udział jego przyjaciele, m.in. Anna Dolska, Piotr Talaga i ówczesny sekretarz redakcji w Gazecie Poznańskiej, Andrzej Niczyperowicz.  Wyświetlono również film o Jarosławie Ziętarze przygotowany przez studentów dziennikarstwa.

Fot. mat. pras.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem „Gazety Poznańskiej”.  1 września 1992 r. rano wyszedł do pracy w redakcji  i nigdy do niej nie dotarł. Według prokuratury i ustaleń zajmujących się tą sprawą dziennikarzy 24-letni  Jarosław Ziętara został porwany, a porywaczami byli trzej ochroniarze potężnej wówczas firmy Elektromis.  Ciała zamordowanego dziennikarza do tej pory nie udało się odnaleźć. W 1999 r. Jarosław Ziętara został sądownie uznany za zmarłego. O pomoc w zabójstwie oskarżony był także były senator Aleksander Gawronik, ale 24 lutego b.r. poznański Sąd Okręgowy uniewinnił go od oskarżeń . Wyrok jest nieprawomocny, prokurator Piotr Kosmaty złożył od niego apelację. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP. Decyzją prezydenta RP Jarosław Ziętara został pośmiertnie uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla rozwoju niezależnego dziennikarstwa. Odznaczenie odebrał 2 września b.r.  brat dziennikarza Jacek Ziętara.

24 lutego, w dniu rozpoczęcia wojny Rosji w Ukrainie, Sąd Okręgowy w Poznaniu niespodziewanie zakończył ponad sześcioletni proces Aleksandra Gawronika, oskarżonego o podżeganie do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary i nieprawomocnie uniewinnił byłego senatora . 4 kwietnia b.r. Prokuratura Regionalna w Krakowie zaskarżyła w całości wyrok uniewinniający Aleksandra Gawronika odnośnie podżegania do zamordowania Jarosława Ziętary. W złożonej apelacji prokurator Piotr Kosmaty zarzucił sądowi m.in. bezpodstawne uznanie za bezwartościowe zeznań wszystkich kluczowych świadków oraz podważenie opinii biegłych sądowych. Apelację krakowskiej prokuratury poparł w całości oskarżyciel posiłkowy Jacek Zietara, brat zamordowanego dziennikarza. W skierowanym do sądu piśmie wyraził zarazem swoje oburzenie tym, że uniemożliwiono zarówno jemu, jak i prokuratorowi przygotowanie się do mów końcowych. – Wydarzenia z 24 lutego odebrałem osobiście jako brak szacunku do oskarżycieli, a przede wszystkim do pamięci mojego brata – Jarosława Ziętary – napisał Jacek Ziętara.Zażalenie rozpatrzy Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Termin posiedzenia w tej sprawie nie jest jeszcze znany. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela.

W połowie września Sąd Okręgowy w Poznaniu zakończył także proces Mirosława R., ps. Ryba, i Dariusza L., ps. Lala, oskarżonych o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Jarosława Ziętary. Według ustaleń prokuratury, we wrześniu 1992 roku, oskarżeni, podając się za funkcjonariuszy policji, podstępnie doprowadzili do wejścia Ziętary do samochodu, przypominającego radiowóz policyjny. Następnie przekazali go osobom, które dokonały jego zabójstwa, zniszczenia zwłok i ukrycia szczątków. Oskarżeni nie przyznają się do winy. Ponad 60-letni obecnie Mirosław R. i ponad 50-letni Dariusz L., byli w pierwszej połowie lat 90. pracownikami poznańskiego holdingu Elektromis, którego działalnością interesował się Ziętara. W toku postępowania śledczy ustalili, że oskarżeni działali wspólnie z inną, nieżyjącą już osobą.

Mowy końcowe w tej sprawie mają być kontynuowane 19 października. Wtedy też sąd planuje ogłoszenie wyroku.  Także ta sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP. Ich obserwatorami jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

Pluralizm mediów to fundament demokracji. CMWP SDP w TVP Info i w Radiu Poznań

Nauczycielka z Poznania tłumacząca młodzieży, że nie było „polskich obozów śmierci” oskarżana jest o „szczucie na Niemców” przez redakcję Newsweeka i portal Onet.pl.  Przed wyborami we Włoszech na tym samym portalu mogliśmy przeczytać: „Prawicowa, nacjonalistyczna, postfaszystowska partia Meloni prowadzi w sondażach z wynikiem ok. 23 procent”. Newsweek wtórował tej publikacji tytułem „Faszystka idzie po władzę” . Czy to rzetelne opisy naszej rzeczywistości, czy manipulacje medialne bliższe czasom Józefa Stalina – pytał w programie ” Wielkopolskie popołudnie” w Radiu Poznań red. Roman Wawrzyniak. Jednym z gości programu była dr Jolanta Hajdasz.  Tego samego dnia w programie  „Nie da się ukryć” w TVP Info dyrektor CMWP SDP wypowiadała się na temat pluralizmu w mediach i skandali mobbingowych  w telewizji TVN i redakcji Newsweeka.

3 października br. na antenie Radia Poznań Jolanta Hajdasz skrytykowała publikacje o nauczycielce z Poznani i wyborach we Włoszech na onet.pl  wskazując na manipulacje, jakimi faktycznie są. Artykuł o kartkówce zapowiedzianej na lekcję z przedmiotu „Historia i teraźniejszość” w jednym z poznańskich liceów jest tego bardzo dobrym przykładem – powiedziała Jolanta Hajdasz. W samym tytule i lidzie zawarta jest skrajnie negatywna ocena tej kartkówki i nauczycielki, która ośmiela się korzystać z tego podręcznika. „Szczucie”, „postsowieckie myślenie”, „szok” — tak historycy oceniają materiał na kartkówkę HiT w poznańskim liceum czytamy na portalu, który szczegółowo opisuje, iż oficjalnie nauczycielka nie wskazała podręcznika prof. Wojciecha Roszkowskiego jako obowiązującego, tylko na jego podstawie przygotowała dla uczniów prezentację, która na ogólnopolskim portalu onet.pl została tak jednoznacznie, bardzo ostrymi słowami skrytykowana. A przecież ma ona prawo do korzystania z tego podręcznika i przygotowywania na jego podstawie swoich lekcji i sprawdzianów.  Artykuł prawie jednoznacznie odmawia jej do tego prawa . To zwyczajna manipulacja i proba zastraszenia nauczycieli, by z tego podręcznika nie korzystali, by wiedzieli, jak bardzo będzie to nagłaśniane i ośmieszane w mediach o zasięgu ogólnopolskim. To jest po prostu przykład medialnej nagonki na pojedynczego człowieka. Kto wytrzyma taką presję – pytała retorycznie Jolanta Hajdasz.

Następnego dnia po audycji na stronie Radia Poznań ukazała się polemika nauczycielki z tekstem , jaki na jej temat opublikował onet.pl . Nauczycielka opisała  m.in.  sposób, w jaki  Onet prosił ją o wypowiedź i jak to potem zostało przedstawione w tekście.   W polemice czytamy : „O wypowiedź na lekcji HiT poprosiłam nauczycielkę – nie odpowiedziała” – pisze Pani redaktor. To prawda, problem w tym, że poprosiła o to dzwoniąc do szkoły popołudniu w przeddzień ukazania się artykułu, gdy po próbnych maturach nie było mnie już w budynku. Ale nie szkodzi, nadrabiając tę niedogodność, odpowiadam niniejszym tekstem. Mam nadzieję, że czuje się Pani redaktor usatysfakcjonowana – pisze atakowana nauczycielka.

Artykuł z Onet.pl TUTAJ.

Polemika z tekstem Onetu jest TUTAJ.

Z kolei  na antenie TVP Info w magazynie „Nie da się ukryć” emitowanym również 3 października w materiale dziennikarskim red. Piotra Pawelca omawiane było pojecie pluralizmu w mediach i jego realizacja w przestrzeni medialnej w Polsce. Pojęcie to  wybrzmiało ostatnio w debacie publicznej za sprawą wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego,  prezesa PiS, który powiedział w Szczecinie, iż  „lewicowo liberalne media nie uznają wolności i zróżnicowanych poglądów, a to że istnieje telewizja publiczna, która mówi co innego niż TVN to jest według nich skandal, bo wszyscy powinni mówić to samo”. Trudno się nie zgodzić z tym twierdzeniem , szczególnie gdy porówna się medialny  przekaz  w Polsce dziś i przed 2015 rokiem  – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Cały program jest TUTAJ.

Samoregulacja mediów w Polsce – międzynarodowa konferencja z udziałem CMWP SDP

23 – 24 września 2022 r. w Gdańsku oraz w Sopocie odbyła się konferencja zorganizowana przez Instytut Międzynarodowego Dziennikarstwa im. Ericha Brosta w Dortmundzie, Uniwersytet Wrocławski oraz Uniwersytet Warszawski, dotycząca samoregulacji mediów w Polsce. Konferencja została zwołana w związku z opublikowaniem Europejskiego Aktu o Wolności Mediów (European Media Freedom Act), który ma być nowym zbiorem przepisów regulującym działalność mediów w UE. W imieniu CMWP SDP uczestniczył w niej Michał Jaszewski, doradca prawny SDP.

Konferencja miała charakter międzynarodowy, odbyła się po raz drugi, pierwsze spotkanie było w styczniu  br. W konferencji uczestniczyli przedstawiciele funkcjonujących w Polsce stowarzyszeń dziennikarskich, uczelni i mediów oraz międzynarodowi eksperci, w tym: prof. dr hab. Bogusława Dobek-Ostrowska (Instytut Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego), dr Michał Kuś (Instytut Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego), Isabella Kurkowski, ekspertka ds. odpowiedzialności mediów (Instytut Międzynarodowego Dziennikarstwa im. Ericha Brosta), dr hab. Adam Szynol (Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego), Paulina Pacuła (Instytut Międzynarodowego Dziennikarstwa im. Ericha Brosta), Manfred Protze (przewodniczący Niemieckiej Rady Prasowej, członek Stowarzyszenia Niezależnych Rad Prasowych w Europie), Pieter Knapen (dyrektor i rzecznik Flamandzkiej Rady Prasowej w Belgii), dr Michał Chlebowski (kierownik ds. standardów programowych TVN), dr Damian Flisak (kierownik działu spraw publicznych Ringier Axel Springer Polska), Paweł Czajkowski (dyrektor ds. prawnych – Agora), Krzysztof Bobiński (wiceprzewodniczący stowarzyszenia Rada Etyki Mediów), Beata Chmiel (inicjatorka Obywatelskiego Paktu dla Mediów Publicznych), Robert Feluś (były redaktor naczelny „Wprost” oraz „Faktu”), Andrzej Krajewski (Towarzystwo Dziennikarskie), Tomasz Miłkowski (przewodniczący Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej – SDRP), Marta Ringart-Orłowska (członkini Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych). Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich  i CMWP SDP reprezentował Michał Jaszewski.

Celem konferencji była kontynuacja prac dotyczących powołania instytucji, która stanowiłaby organ samoregulacji mediów w Polsce.  Zgodnie z wcześniejszą deklaracją, SDP włączyło się w prace niezależnie od oceny działań Unii Europejskiej w tej sprawie.

Podczas konferencji podjęto próbę określenia podstaw prawnych powołania instytucji samoregulacyjnej (w formule „rady prasowej”), jej składu oraz zadań. W szczególności, przedstawiciel Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwrócił uwagę na konieczność możliwie szerokiej reprezentatywności rady prasowej (jeżeli zostałaby ona powołana). Wskazał również, że nie będzie możliwe prowadzenie rzeczowej dyskusji dotyczącej standardów działalności mediów publicznych
w przypadku nieuczestniczenia w pracach przedstawicieli tych mediów. Kwestie te stały się przedmiotem ożywionej debaty.

Prace grupy roboczej mają być kontynuowane.

Program konferencji:Program konferencji Sopot 24.09.22

Poprzednie informacje na ten temat TUTAJ.

 

Fot. Jakub Więcław

Lidia Kochanowicz-Mańk uniewinniona! Decyzja Sądu zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP

26 września Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił  apelację warszawskiej Prokuratury Okręgowej i umorzył sprawę przeciw zarządowi fundacji Lux Veritatis o nieudostępnienie informacji publicznej stowarzyszeniu Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Sąd podkreślił, iż w tej sprawie  stowarzyszeniu Watchdog w ogóle nie przysługiwał status oskarżyciela subsydiarnego, co oznacza, że sprawa ta nie powinna nawet być procedowana. CMWP SDP od początku wspierało w tej sprawie oskarżonych przedstawicieli TV Trwam, a po wyroku protestowało przeciwko skazaniu Lidii Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowej Fundacji Lux Veritatis i apelowało  o  uchylenie wyroku dla niej. 

24 marca b.r. Sąd Rejonowy Warszawa Wola skazał w procesie karnym za rzekome nieujawnienie informacji publicznej stowarzyszeniu Watchdog Polska dyrektor finansową Fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam. Wyrok był bardzo surowy  –  trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, 3 tys. zł grzywny oraz zobowiązanie  do udostępnienia informacji publicznej, o którą wnioskowało  stowarzyszenie Watchdog Polska. W 2016 roku skierowało ono tzw. subsydiarny akt oskarżenia przeciwko Ojcu dr. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR, Ojcu Janowi Królowi CSsR oraz  Lidii Kochanowicz-Mańk, jako członkom zarządu Fundacji Lux Veritatis. W I instancji  sąd uniewinnił o. Tadeusza Rydzyka i o. Jana Króla, za winną uznał jedynie p. Lidię Kochanowicz Mańk. W ocenie CMWP SDP kara ta była nieuzasadniona w stosunku do rzekomego przewinienia. Postępowanie karne w tej sprawie było pozbawione podstaw formalnych i merytorycznych, a wszystkie oskarżone osoby nie popełniły zarzucanego im czynu. W zakresie wymaganym prawem została udzielona odpowiedź stowarzyszeniu Watchdog, co potwierdziły wcześniejsze decyzje organów wymiaru sprawiedliwości  (prokuratury), które odmówiły wszczęcia postępowania w tej sprawie oraz umorzyły postępowanie. W tej sprawie w pierwszej i drugiej instancji wypowiedział się wcześniej także sąd administracyjny, który uznał odpowiedź udzieloną przez Fundację Lux Veritatis za prawidłową. W przesłanym do Sądu stanowisku Amicus curiae  CMWP SDP  podkreśliło m.in., iż  wyrok skazujący w tej sprawie budzi zdziwienie, ponieważ  Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie posiada statusu podmiotu pokrzywdzonego w tej sprawie, w związku z czym złożony przez nią subsydiarny akt oskarżenia w ocenie wielu prawników w ogóle nie powinien podlegać rozpoznaniu z uwagi na brak legitymacji do jego złożenia.

Stanowisko Amicus curiae  CMWP SDP w tej sprawie  – 23.09.22 CMWP amicus curiae do sądu apelacja

Więcej o tej sprawie TUTAJTUTAJ.

Zdj.: zrzut z ekranu TV Trwam

Apel CMWP SDP o uniewinnienie Lidii Kochanowicz-Mańk z Fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam

W związku z wyrokiem Sądu Rejonowego Warszawa Wola  z dnia 24 marca 2022  r.  skazującym Lidię Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansową Fundacji Lux Veritatis w procesie karnym za rzekome nieujawnienie informacji publicznej stowarzyszeniu Sieć Obywatelska Watchdog Polska oraz postępowaniem toczącym się wskutek wniesienia apelacji przez pełnomocnika pozwanej, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP informuje, że objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, w szczególności w zakresie wolności słowa. Ze względu na to, iż proces dotyczy mediów, CMWP przesłało do Sądu  opinię działając w charakterze amicus curiae.  Rozprawa apelacyjna ma się odbyć w poniedziałek 26 września b.r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie, Wydział IX Karny Odwoławczy. 

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu pani Lidii Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowej Fundacji Lux Veritatis w procesie karnym za rzekome nieujawnienie informacji publicznej stowarzyszeniu Sieć Obywatelska Watchdog Polska i apeluje o jego uchylenie.

Sąd Rejonowy Warszawa Wola skazał dyrektor finansową Fundacji Lux Veritatis , nadawcy TV Trwam  na trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, 3 tys. zł grzywny oraz zobowiązał ją do udostępnienia informacji publicznej, o którą wnioskowało w/w stowarzyszenie. W 2016 roku skierowało ono subsydiarny akt oskarżenia przeciwko Ojcu dr. Tadeuszowi Rydzykowi CSsR, Ojcu Janowi Królowi CSsR oraz  Lidii Kochanowicz-Mańk, jako członkom zarządu Fundacji Lux Veritatis. 24 marca 2022 r. sąd uniewinnił o. Tadeusza Rydzyka i o. Jana Króla, za winną uznał jedynie p. Lidię Kochanowicz-Mańk. W ocenie CMWP SDP kara ta jest nieuzasadniona w stosunku do rzekomego przewinienia. Postępowanie karne w tej sprawie było pozbawione podstaw formalnych i merytorycznych, a wszystkie oskarżone osoby nie popełniły zarzucanego im czynu. W zakresie wymaganym prawem została udzielona odpowiedź stowarzyszeniu Watchdog, co potwierdziły wcześniejsze decyzje organów wymiaru sprawiedliwości  (prokuratury), które odmówiły wszczęcia postępowania w tej sprawie oraz umorzyły postępowanie. W tej sprawie w pierwszej i drugiej instancji wypowiedział się wcześniej także sąd administracyjny, który uznał odpowiedź udzieloną przez Fundację Lux Veritatis za prawidłową.

CMWP SDP podkreśla także, iż przyjęta przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska główna podstawa prawna oskarżenia, tj. art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, jest obecnie na wniosek Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego przedmiotem kontroli jej zgodności z Konstytucją RP przez Trybunał Konstytucyjny. Obecnie ustawa nie określa precyzyjnie, co jest informacją publiczną i w jakim zakresie ma ona być udzielana. Postępowanie karne, jakim poddano założycieli Fundacji Lux Veritatis, pokazuje więc jednoznacznie, iż obecne przepisy łatwo mogą być wykorzystane przeciwko konstytucyjnym prawom i wolności człowieka. Wyrok budzi zdziwienie, tym bardziej że Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie posiada statusu podmiotu pokrzywdzonego w tej sprawie, w związku z czym złożony przez nią subsydiarny akt oskarżenia w ocenie wielu prawników w ogóle nie powinien podlegać rozpoznaniu z uwagi na brak legitymacji do jego złożenia.

CMWP SDP zwraca tym uwagę na fakt, że nie powinno dokonywać się oceny prawnokarnej działalności p. Lidii Kochanowicz-Mańk wyłącznie z punktu widzenia wersji przedstawionej przez oskarżenie, równocześnie abstrahując od realnej oceny działań oskarżyciela – stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska, a także od szerszego kontekstu społecznego sprawy. Fundacja Lux Veritatis jest m.in. nadawcą TV Trwam, jedynej w Polsce katolickiej telewizji nadającej program w sposób naziemny. W ocenie CMWP atak medialny na kierownictwo fundacji – na Ojca dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, Ojca Jana Króla CSsR i Panią Lidię Kochanowicz-Mańk oraz wytoczony im proces miał podważyć zaufanie opinii publicznej do nich i do prowadzonych przez nich medialnych przedsięwzięć. Warto dostrzec, iż stowarzyszenie, które w tak kontrowersyjny sposób zaatakowało katolickiego nadawcę, poprzez procedowanie tej sprawy uzyskało nieograniczony dostęp do przekazów w mediach z oczywistych powodów zainteresowanych opiniotwórczym medium, jakim jest TV Trwam i związane z nim równie znaczącego na polskim rynku medialnym Radia Maryja. Nie bez znaczenia jest przy tym także charyzma i popularność oskarżonych osób, znanych powszechnie w Polsce w stopniu o wiele większym niż organizacja, która ich oskarżyła o rzekome nieudzielenie informacji publicznej. Proces i wyrok w tej sprawie zapewnił organizacji Watchdog Polska nieodpłatną kampanię reklamową i promocyjną, co przekłada się na popularność chociażby w czasie zabiegania o pieniądze podatników z tzw. 1 procenta, bo stowarzyszenie Watchdog jest organizacją pożytku publicznego. Miało więc ono w prowadzeniu tego procesu także swój konkretny wymierny finansowo interes. Nie bez znaczenia dla tej sprawy jest także sposób, w jakich stowarzyszenie informuje opinię publiczną o swoich finansach przekazując wyjątkowo szczątkowo informacje o znaczących sumach uzyskiwanych przez nie od podmiotów zagranicznych. Niektóre z nich działają na arenie międzynarodowej w kontrowersyjny sposób, usiłując wpływać na bieg spraw politycznych i gospodarczych w danym kraju, trudno więc w tej sprawie nie dostrzegać i tej zadziwiającej koincydencji – Watchdog Polska wymaga od innej organizacji drobiazgowej informacji finansowej, podczas gdy swoje finanse ujawnia opinii publicznej w wyjątkowo ogólnikowy sposób.

Ze względu na udział w tej sprawie podmiotu medialnego CMWP SDP objęło tę sprawę monitoringiem i stoi na stanowisku, że wyrok ten narusza także międzynarodowe standardy wolności słowa, dlatego powinien zostać uchylony. CMWP SDP apeluje o uniewinnienie Lidii Kochanowicz-Mańk, dyrektor finansowej Fundacji Lux Veritatis, nadawcy TV Trwam.

dr Jolanta Hajdasz

CMWP SDP na temat nowych pomysłów Komisji Europejskiej o wolności mediów

16 września br. Komisja Europejska przyjęła Europejski Akt o Wolności Mediów (Media Freedom Act, MFA). Jest to nowy zbiór przepisów mających chronić pluralizm i niezależność mediów w UE. Dokument był przedmiotem rozmowy red. Aleksandry Jakubowskiej  z  Jolantą Hajdasz, dyr. CMWP SDP w telewizji wPolsce.pl . Audycja odbyła się 21 września br.

Wprowadzenie przepisów KE  tłumaczy m.in koniecznością wprowadzenia zabezpieczeń przed ingerencją polityczną w decyzje redakcyjne i przed inwigilacją. Jak informuje KE,  kładzie się w nich nacisk na niezależność i stabilne finansowanie usług medialnych realizujących misję publiczną, a także na przejrzystość własności mediów i przydzielanie reklam państwowych.  Ponadto  w akcie wskazuje się także środki mające na celu ochronę niezależności redaktorów i ujawnianie konfliktów interesów. W ramach aktu podjęto kwestię koncentracji mediów i ogłoszono utworzenie nowej niezależnej Europejskiej Rady ds. Usług Medialnych, która będzie zajmować się pilnowaniem porządku na medialnym rynku, m.in. wydając opinie na temat krajowych środków i decyzji mających wpływ na rynki medialne i koncentracje na nich. W jej skład mają wejść przedstawiciele krajowych organów ds. mediów.Komisja przyjęła również uzupełniające zalecenie, aby zachęcić do stosowania wewnętrznych zabezpieczeń w zakresie niezależności redakcyjnej.

Rozporządzenie Komisji Europejskiej dotyczące wolności mediów może być nowym narzędziem do  kontrolowania i wpływania na europejskie media zgodnie z ideologią preferowaną dziś zarówno przez KE, jak i inne instytucje Unii Europejskiej – powiedziała w audycji Jolanta Hajdasz.  Wg niej do tej pory Unia starannie unikała formułowania jednoznacznych zaleceń dla mediów  ukrywając je pod specyficznymi pretekstami, jakimi była np. „walka z mową nienawiści”, „przeciwdziałanie wykluczeniom kobiet” , „walka z rasizmem, nacjonalizmem, populizmem” itd w mediach, co w praktyce oznaczało krytykę i inne formy dyscyplinowania  tych mediów, które prezentowały inny punkt widzenia i wskazywały hipokryzję i wewnętrzne sprzeczności towarzyszące tym szczytnym hasłom. Przez ostatnie lata wpajano nam pogląd, iż jedyną metodą przeciwstawiania się negatywnym zjawiskom w świecie mediów jest „monitoring zamiast regulacji”, czyli opracowywanie raportów i wskaźników pokazujących które media i w jakich krajach są oceniane pozytywnie, a które są naganne bo np. „naruszają zasadę wolności słowa”  – podkreślała Jolanta Hajdasz. Organizacje zajmujące się przygotowywaniem tych ocen nie zwracają przy tym uwagi na te argumenty, które przeczą  ich tezom, czy podważają stosowaną przez nie wątpliwą metodologię . Jak widać to się nie sprawdziło, bo są kraje, takie jak Polska, w których mimo różnego rodzaju przeszkód rozwinęły się media reprezentujące poglądy inne niż te preferowane przez np. KE. To nowe rozporządzenie w mojej ocenie ma zastopować rozwój takich mediów, ze szczególnym uwzględnieniem mediów publicznych, jeśli ośmielają się one krytykować decyzje UE i reprezentować interes własnego państwa i narodu.

Systemy medialne w naszej części Europy czyli krajach postkomunistycznych rozwijały się odmiennie niż w krajach Zachodu, wpłynęła na to także  patologia transformacji mediów po upadku komunizmu, czego nie dostrzega KE. Dlatego podchodzę z wielką ostrożnością do głoszonych przez nią szczytnych haseł , jakie zawarte są w rozporządzeniu na temat wolności mediów, bo w praktyce może się okazać ,iż w imię „wolności słowa będzie ono cenzurować i eliminować z przestrzeni publicznej poglądy odmienne od preferowanych przez Unię Europejską. To bardzo niepokojące zjawisko – powiedziała Jolanta Hajdasz .

Cała audycja TUTAJ.

Więcej informacji o Europejskim Akcie Wolności Mediów TUTAJ.

 

 

24 lutego 2022 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu; ogłoszenie wyroku uniewinniającego byłego senatora Aleksandra Gawronika od zarzutu podżegania do zabójstwa Jarosława Ziętary. Fot. Aleksandra Tabaczyńska

CMWP SDP obejmuje monitoringiem apelację od wyroku w sprawie zabójstwie dziennikarza Jarosława Ziętary

W związku z postępowaniem drugoinstancyjnym zainicjowanym apelacją Prokuratora Regionalnego w Krakowie od wyroku Sądu Okręgowego w Poznaniu – III Wydział Karny z dnia 24 lutego 2022 r.  w sprawie przeciwko byłemu senatorowi Aleksandrowi Gawronikowi, oskarżonemu o podżeganie do zabójstwa  dziennikarza Jarosława Ziętary, Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich objęło niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela.

24 lutego, w dniu rozpoczęcia wojny Rosji w Ukrainie, Sąd Okręgowy w Poznaniu niespodziewanie zakończył ponad sześcioletni proces Aleksandra Gawronika, oskarżonego o podżeganie do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary i nieprawomocnie uniewinnił byłego senatora . 

4 kwietnia br. Prokuratura Regionalna w Krakowie zaskarżyła w całości wyrok uniewinniający Aleksandra Gawronika odnośnie podżegania do zamordowania Jarosława Ziętary. W złożonej apelacji prokurator Piotr Kosmaty zarzucił sądowi m.in. bezpodstawne uznanie za bezwartościowe zeznań wszystkich kluczowych świadków oraz podważenie opinii biegłych sądowych.

24 lutego b.r. niespodziewanie dla prokuratury oraz oskarżyciela posiłkowego Jacka Ziętary, brata zamordowanego dziennikarza, Sąd odrzucił wnioski o przesłuchanie ważnych świadków, a także o odroczenie procesu w celu przygotowania mów końcowych.  Sędzia  Joanna Rucińska ogłosiła wyrok po wysłuchaniu improwizowanych na gorąco mów końcowych, po zaledwie 20 minutowej przerwie na naradę. – Prawidłowa analiza zgromadzonych dowodów we wzajemnym ich powiązaniu, przy uwzględnieniu zasad prawidłowego rozumowania oraz zasad logiki i doświadczenia życiowego jednoznacznie wskazuje, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu –  powiedział składający zażalenie prok. Piotr Kosmaty dowodząc, że sąd wybiórczo i jednostronnie potraktował zgromadzone w sprawie dowody. W apelacji prokurator zarazem zarzucił sądowi istotne naruszenie zasad postępowania karnego. Chodzi o pięć ważnych kwestii. Pierwszą z nich jest niewskazanie w wyroku przepisów stanowiących podstawę uniewinnienia oskarżonego. Drugi zarzut dotyczy nieprzeprowadzenia dowodów na poparcie oskarżenia przed dowodami służącymi do obrony (najpierw przesłuchano świadków zeznających na korzyść Aleksandra G.). Dwa kolejne zarzuty obejmują odrzucenie wniosku o przeprowadzenie istotnych dla sprawy dowodów dotyczących oskarżonego – konfrontacji pomiędzy świadkami (chodzi o założyciela Elektromisu, Mariusza Ś. i byłego redaktora naczelnego tygodnika „Wprost”, Marka Króla) oraz odmowę przesłuchania byłego wysokiego oficera Służby Bezpieczeństwa Henryka J. Ostatni zarzut prokuratury dotyczy poważnego naruszenia procedury sądowej, którym miało być przyjęcie przez sąd od oskarżonego dowodu (płyty z nagraniem) już po zamknięciu przewodu sądowego i bez umożliwienia zapoznania się z nim przez prokuratora i oskarżyciela posiłkowego.

W liczącej 30 stron apelacji prokurator Kosmaty bardzo szczegółowo uzasadnił wszystkie zastrzeżenia wobec wyroku. Najwięcej uwagi poświęcił lekceważącemu potraktowaniu przez sąd zeznań najważniejszego świadka Macieja B. ps. Baryła, który zeznał, że był obecny przy tym jak Aleksander G. w 1992 roku miał domagać się od pracowników Elektromisu „skutecznego zlikwidowania” Jarosława Ziętary. Autor apelacji wykazał, że to, co mówił o zbrodni były gangster było logiczne i precyzyjne. – Za kompletnie niezrozumiałe należy uznać twierdzenie Sądu I instancji, że zeznania świadka Macieja B., który widział i słyszał jak Aleksander G. podżega do pozbawienia życia Jarosława Ziętary, są całkowicie nieprzydatne dla rozstrzygnięcia o winie oskarżonego – napisał prokurator. Stwierdził także,  że nieuzasadnione jest też zakwestionowanie przez sąd zeznań pozostałych najważniejszych świadków, którzy potwierdzili związek ze sprawą oskarżonego, w tym przechwalanie się przez niego „uciszeniem” dziennikarza. Chodzi m.in. o więźniów, z którymi przebywał Aleksander G. odsiadując wyroki za inne przestępstwa oraz świadków związanych z Elektromisem. – Nieodparcie można odnieść wrażenie, że zdaniem sądu (…), każda osoba, która mogłaby chociaż w minimalnym stopniu wzmocnić wiarygodność świadka oskarżenia musi być mało wiarygodne – stwierdził Piotr Kosmaty.

Prokurator podważył także zasadność odrzucenia przez sąd opinii biegłych psychologów, w tym znanego profilera Bogdana Lacha, którzy uznali zeznania Macieja B. za wiarygodne. Zakwestionował również uznanie przez sędziów za „całkowicie bezwartościowe” badań wariograficznych. W złożonym zażaleniu prokurator Kosmaty odniósł się również do tego jak wydając wyrok uniewinniający potraktowano Jarosława Ziętarę. Uważa za bezpodstawne  uznanie przez sąd, że dziennikarz nie zajmował się tropieniem nielegalnych interesów Elektromisu i oskarżonego i że zajmowanie się taką tematyką nie stanowiłoby dla niego zagrożenia. Prokurator podkreślił, że zachowane zapiski Jarosława Ziętary i zeznania świadków dowodzą, że dziennikarz prowadził śledztwo dziennikarskie, a celem zabójstwa było uniemożliwienie opublikowania jego wyników.

Apelację krakowskiej prokuratury poparł w całości oskarżyciel posiłkowy Jacek Zietara, brat zamordowanego dziennikarza. W skierowanym do sądu piśmie wyraził zarazem swoje oburzenie tym, że uniemożliwiono zarówno jemu, jak i prokuratorowi przygotowanie się do mów końcowych. – Wydarzenia z 24 lutego odebrałem osobiście jako brak szacunku do oskarżycieli, a przede wszystkim do pamięci mojego brata – Jarosława Ziętary – napisał Jacek Ziętara.

Zażalenie rozpatrzy Sąd Apelacyjny w Poznaniu. Termin posiedzenia w tej sprawie nie jest jeszcze znany.

CMWP SDP na temat raportu o reparacjach od Niemiec w Radiu Poznań

Nie zabraniajmy nikomu  wypowiadać się, ale szukajmy mediów, które o sprawie reparacji informują, reprezentując interes nas wszystkich – mówiła w audycji „Kluczowy Temat ” w Radiu Poznań dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy pytana o to, jak ocenia to, jak o sprawie reparacji dla Polski od Niemiec informują niektóre media. Szukajmy tych mediów, które reprezentują interes nas wszystkich, czy jesteśmy z prawa, lewa, góry, czy z przodu, wszystko jedno. W naszym interesie i naszym obowiązkiem moralnym jest wsparcie tego raportu o odszkodowaniach i domaganie się od Niemiec tych odszkodowań na forum międzynarodowym – mówi dr Hajdasz. W rozmowie, padły również konkretne przykłady z ogólnopolskich mediów, które kwestionują zasadność walki o reparacje wojenne od Niemiec. Osobiście z wielką przykrością słucham tego typu opinii, bo to pokazuje zupełne niezrozumienie interesu polskiego państwa i narodu – oceniła dr Hajdasz. Rozmowę prowadził red. Roman Wawrzyniak . Odbyła się ona 15 września br.

Poniżej cała rozmowa

Roman Wawrzyniak: Proszę przyjąć serdeczne gratulacje z okazji odznaczenia przez Prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Dr Jolanta Hajdasz: Bardzo dziękuję.

Cieszę się, że udało się Pani dotrzeć, mimo korków w Poznaniu, ale ten armagedon, który mamy na ulicach poznaniacy sami oceniają, więc wiedzą doskonale i rozumiem te kłopoty. Będziemy rozmawiać o kulisach manipulacji i propagandzie w mediach na temat trzytomowego raportu o reparacjach wojennych od Niemiec, ale też o tym, jak znaczna część mediów ulega antypolskiej narracji. Te media ulegają, czy same, dzięki swoim właścicielom, narzucają nam tę narrację?

Myślę, że jeszcze jest za wcześnie na jednoznaczne rozstrzygnięcie, jaka jest przyczyna tego stanu rzeczy, że w części mediów mamy taki pluralizm poglądów na ten temat, że czasem zahacza to o groteskę. Gdyby nie dotyczyło to tak poważnych spraw, jakimi są odszkodowania za straty poniesione przez Polskę w czasie drugiej wojny światowej, to można by patrzeć na to w kategoriach nawet jakiejś groteski, czy zabawy, bo wierzyć się nie chce, że można kwestionować zasadność składania tego raportu i walki o te odszkodowania dla Polski za to, co przeżyliśmy w czasie wojny.

A propos tego, czy chce się wierzyć, czy się nie chce wierzyć, to dla porządku dodam, że wczoraj polski rząd otrzymał mocny mandat od Sejmu, bo prawie wszyscy posłowie zgodzili się na żądanie od Niemców reparacji. Warto jednak powiedzieć, że wszyscy posłowie Polski 2050 wstrzymali się od głosów, tym samym nie poparli tego projektu i nie zagłosowali „za”, w tym poseł z Wielkopolski Paulina Hennig-Kloska. Nieobecni byli poseł Jacek Tomczak z PSLu i z Lewicy Karolina Pawliczak. Tych z Państwa, których interesuje, dlaczego tak się stało, to zachęcam do zadawania pytań tym właśnie posłom, dlaczego albo uniknęli tego głosowania, albo wstrzymywali się od głosów. 418 posłów mimo wszystko głosowało za projektem uchwały w sprawie reparacji wojennych. Przeciwnych było 4 parlamentarzystów – wszyscy z Koalicji Obywatelskiej. Zapytam wprost, czy media są czwartą władzą?

Media są z pewnością czwartą władzą, a wielu medioznawców mówi wprost, że są dzisiaj pierwszą władzą, a niektórzy dodają sarkastycznie, że jedyną. Tak naprawdę tak wielki wpływ w ustroju demokratycznym na to, co dzieje się wokół nas, mają media i ten rodzaj opinii, które przekazują i lansują, jeśli robią to w dłuższym czasie, to widać wyraźnie, że dane poglądy mają szansę wręcz utrwalić się wśród społeczeństwa mimowolnie. Akceptujemy np. pewne poluźnienia obyczajów, choć nigdy byśmy osobiście nie życzyli sobie, żeby nasza córka zachowała się w jakiś sposób, a generalnie jednak wszystko globalnie nam odpowiada. Z czegoś się to bierze. Akceptujemy różnego rodzaju poglądy i postawy polityczne dokładnie nie zdając sobie z tego sprawy. Podlega temu każdy także ja i Pan. Nawet jeśli wiemy, że media urabiają nasze myślenie, to każdy z nas jest przekonany, że jest od tego wolny, że ma dystans, wie to i da sobie radę.

A tak nie jest.

Tak nie jest. Ja czytam, bo chcę poznać poglądy różnych ludzi, ale one mnie nie kształtują – tak nie jest. Dlatego właśnie mówimy, że media są pierwszą władzą, albo trzymajmy się już tego, że czwartą obok ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. To jest po prostu fakt. Problemem jest tylko jedna rzecz. Pozostałe władze są tak usytuowane, że społeczeństwo ma szansę przynajmniej teoretycznie je kontrolować. W tym systemie, o którym mówimy, ta czwarta władza jest poza praktycznie zupełną kontrolą, co jest niezbędne, żebyśmy realizowali zasadę wolności słowa, bo to jest dylemat nierozstrzygalny, ale tak naprawdę wszystko, co się dzieje w jej strukturach bywa zupełnie poza społeczną kontrolą.

Jak odbywa się dyskusja w mediach i są różne spojrzenia na dany temat, to bardzo dobrze. Wydaje się, że jednak są tematy, jak choćby wspomniane reparacje, które są dość oczywiste ze względu chociażby na to, że chyba nie ma polskiej rodziny, w której nie byłoby ofiar drugiej wojny światowej. Chociaż media na całym świecie ten raport oceniały pozytywnie, to czytam w Dzienniku Gazecie Prawnej, która nazywa raport „paździerzowym”, czyli takim bezużytecznym…

Tak, wyjątkowo pejoratywnie.

Odwracając zupełnie uwagę od meritum, a kierując wywód na wojnę polityczną w tej sprawie.

Absolutnie tak. To jest wręcz opinia, która jest kłamliwa. Trudno nazwać ten trzytomowy dokument „paździerzowym”. Pierwsze próby przygotowania takiego dokumentu miały miejsce w Warszawie za czasów prezydentury w mieście stołecznym Lecha Kaczyńskiego. Wówczas prezydentem Poznania był Ryszard Grobelny, który również próbował taki raport przygotować, żeby pokazać straty wymierne materialnie, które poniósł Poznań i Wielkopolska w czasie wojny. To się nie udało. To był początek lat 2000… Natomiast teraz dopiero w drugiej kadencji Sejm ten raport przedstawił. Pracowali ci posłowie już w ubiegłej…

Nie tylko. Tam też profesorowie nad tym pracowali.

No przede wszystkim profesorowie. Podkreślajmy to, że to jest ponad 30-osobowa grupa naukowców i 10 recenzentów. To jest bardzo poważny, ponad podziałami, dokument. Ogromnie ważne, że powstał. Wszędzie będzie się można nim posługiwać.

Dostrzegły go nawet media zagraniczne.

Tak jest. Chciałabym zwrócić uwagę na to, że bardzo istotny jest głos niemieckich mediów i tego, w jaki sposób to interpretują, bo one są forpocztą tego, co mówią politycy i co będą robić politycy, także unijni.

A przynajmniej ich część.

Tak, przynajmniej część. To jest niepokojące, że prasa niemiecka podaje, że raport jest moralnie wątpliwy, czyli nikt nie kwestionuje, że Polska poniosła ogromne straty w czasie wojny, ale po tych ponad 70 latach od zakończenia wojny… Współcześni Niemcy coś mają płacić za to, co zrobili ludzie lata temu? Ich rodacy, a być może nawet przodkowie, nieraz w prostej linii. „Mimo wszystko jak można przeliczać śmierć na pieniądze?” – To jest najbardziej bałamutna argumentacja, jakiej możemy się spodziewać.

Jest więcej takich opinii. Kilka z nich przygotowałem, żebyśmy też zdawali sobie sprawę, w jaki sposób bardzo przebiegły jesteśmy poddawani tej manipulacji. Na przykład dziennik na „Rz”, żeby nie było cytowań, na pierwszej stronie 5.09 informował z żalem, że „spór o raport pozbawia nas szansy na to, by Berlin udzielał wsparcia humanitarnego dla żyjących jeszcze polskich ofiar drugiej wojny światowej lub odbudowie Pałacu Saskiego”. To byłyby kwoty, jak na waciki, w kontekście całych kwot.

To prawda.

Na przykład redaktor naczelny tego samego dziennika, drugiego września, czyli dzień po prezentacji raportu pisze na pierwszej stronie tak: „Nie należy wykorzystywać sprawy reparacji do polaryzowania Polaków”. Czyli niby w porządku, ale z sugestią, że obóz władzy chce dzielić Polaków i do tego wykorzystywać ofiary drugiej wojny światowej. Zastanawiam się, czy można bardziej perfidnie podawać opis tej rzeczywistości.

Pewnie można, ale to są bardzo ostre sformułowania.

Jeszcze dosłownie dwa przykłady. Newsweek w tytule: „Reparacje od Niemiec. Kaczyński podał kwotę, której zażąda”. Tak, jakby nie była to kwestia narodowa, całego kraju, rodzin poszkodowanych, tylko jednego znienawidzonego przez tę gazetę polityka.

Ta narracja jest wyjątkowo szkodliwa. To takie nieładne może słowo, bo kto chce, niech się wypowiada i nie zabraniajmy tego. Osobiście z wielką przykrością słucham tego typu opinii, bo to pokazuje zupełne niezrozumienie interesu polskiego państwa i narodu. Jest to ostatni moment, żebyśmy spróbowali odzyskać cokolwiek z tego, co zostało w barbarzyński sposób Polsce zabrane, ukradzione i zniszczone w czasie drugiej wojny światowej. Wielokrotnie były skutki nie tylko zwykłych działań wojennych, ale z premedytacją niszczone miasta, infrastruktura gospodarcza i mordowani ludzie. Nie walki wojska i żołnierzy, którzy na wojnie giną, ale mordowanie ludności cywilnej, wywożenie dzieci, obozy koncentracyjne… nie chcę nawet iść w tę stronę…

Dlatego mówimy o tych opisach.

Tak, ale to wszystko ma wymierne dzisiaj raportowe zestawienia, także wyliczone w tej kwocie, którą powtarzamy w nagłówkach newsów ponad 6 bilionów złotych. To ogromne sumy. Oczywiście, że nie da się przeliczyć ludzkiego życia na pieniądze, ale trzeba spróbować poprawić życie tych, którzy zostali, bo się to należy. Skoro ponad 70 państwom Niemcy wypłacili odszkodowania, to temu państwu, które było tak blisko, a które tak bardzo ucierpiało przez ich działania nie zapłacić ani dolara? Przepraszam bardzo, ale na co czekać?

Dlatego pozwoliłem sobie przytoczyć nazwiska posłów, którzy nie głosowali za tą uchwałą, nie biorąc udziału w głosowaniu, albo się wstrzymali lub zagłosowali przeciw, jak posłowie z Koalicji Obywatelskiej, bo naprawdę należy stawiać im pytania. Również Państwo, jako wyborcy, pytajcie, dlaczego nie zagłosowali „Za”.

Powiedziałabym jedno – po prosty wstyd! Nie bójmy się tego słowa, bo w pewnym momencie oceniamy działania…

I nazywamy rzeczy po imieniu…

Bardzo wprost. Myślę, że dla niektórych będzie to haniebne, żeby nie umieć się upomnieć o to, co Polsce się należy za to, co przeszło w czasie wojny.

Ponieważ rozmawiamy o mediach, o manipulacjach i o tym, jak próbują zawładnąć naszym sposobem myślenia, również w tej najważniejszej w ostatnich tygodniach sprawie publicznej, społecznej i politycznej, Gazeta Wyborcza wczoraj, tytuł tekstu: „Uchwała pełna błędów”. W tym samym tekście odwracanie kota ogonem i pytanie, dlaczego rząd nie oczekuje reparacji od Rosji? Dzisiaj „Der Onet” na pierwszej stronie ani jednego tekstu o wczorajszym głosowaniu w Sejmie. Natomiast na pierwszej stronie, jak się otwiera portal, „PiS w defensywie” – to już jak najbardziej znalazło się miejsce na informację o sondażu.

Wchodzimy na dość szczegółowe analizy medioznawcze. Media, nadające na żywo, jak radio, niekoniecznie je lubią, bo to jest bardzo drobiazgowe. Trafia Pan w punkt, bo dzisiaj pominięcie tej uchwały Sejmu, która została przyjęta tak zdecydowaną przewagą, to jest nawet błąd w sztuce. Choć każda redakcja będzie się tłumaczyć, że ma prawo do interpretacji rzeczywistości po swojemu i dla niej ten…

Nie mówię nawet o publicystyce, ale o suchej informacji…

O newsach, o informacji, to jest ich dowolny wybór.

Mówimy o tym, żeby Państwa przestrzec i żebyście z otwartymi oczyma czytali te media.

Jest to wielka szansa dla naszego kraju, żeby na forum międzynarodowym wybrzmiało bardzo intensywnie, mocno i jednoznacznie, co tak naprawdę stało się w Polsce w czasie drugiej wojny światowej, że nieporównywalna jest okupacja niemiecka u nas, na terenie Generalnej Guberni i terenach włączonych do Rzeszy, jakim była Wielkopolska. Nieporównywalne są straty i sposób, w jaki ludzie żyli, z tym, co działo się na zachodzie Europy. To jest nasz obowiązek względem tych pokoleń, które były przed nami, które doświadczyły osobiście okrucieństwa tamtej wojny.

Przyglądajcie się Państwo mediom, które czytacie i zobaczcie, czy one też pilnują tej sprawy i jak na ten temat mówią, albo w ogóle nie mówią, jak ostatni tygodnik „Polityka”. Proszę sobie wyobrazić, że na temat, o którym dyskutujemy wszyscy w Polsce we wszystkich mediach nawet z różnych stron, „Polityka” ostatnio nie poświęciła żadnego artykułu.

Szukajmy tych mediów, które reprezentują interes na wszystkich, czy jesteśmy z prawa, lewa, góry, czy z przodu, wszystko jedno. W naszym interesie i naszym obowiązkiem moralnym jest wsparcie tego raportu o odszkodowaniach i domaganie się od Niemiec tych odszkodowań na forum międzynarodowym.

Link do nagrania TUTAJ.

Tomasz Grodzki przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Relacja z rozprawy

8 września w Sądzie Rejonowym dla Warszawy–Woli odbyła się  rozprawa w procesie z powództwa marszałka senatu Tomasza Grodzkiego przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi. Marszałek Senatu oskarża naczelnego „Gazety Polskiej” o zniesławienie. Proces toczy  się za zamkniętymi drzwiami, jest z z oskarżenia prywatnego z art. 212 kodeksu karnego. 

Sprawa dotyczy wpisów w mediach społecznościowych naczelnego GP na temat byłego ordynatora Szpitala Szczecin–Zdunowo w zakresie odnoszącym się do podejrzeń o przyjmowanie przez Tomasza Grodzkiego korzyści finansowych. Zarzuty te były i są  formułowane publicznie przez  świadków tych zdarzeń oraz przez prokuraturę, która na ich podstawie sformułowała akt oskarżenia przeciwko marszałkowi Senatu. Tomasz Grodzki nie zgodził się, by sprawa była prowadzona w trybie jawnym, o co wnioskował red. Tomasz Sakiewicz.

Na sali rozpraw marszałek zjawił się osobiście wraz ze swoim pełnomocnikiem mec. Jackiem Dubois. Podczas tego posiedzenia doszło do przesłuchania marszałka Tomasza Grodzkiego. Niestety nie wolno mi ujawnić tego, co powiedział marszałek, a myślę, że opinia publiczna ma prawo dowiedzieć się tego. To wszystko jest bardzo ważne. Tu chodzi o kwestię wiarygodności trzeciej osoby w państwie oraz o sprawę, która bulwersowała Polaków przez wiele lat, czyli korupcję w służbie zdrowia. Żyjemy w świecie, w którym za ujawnianie korupcji są skazywani albo ciągani po sądach dziennikarze, a politycy mogą narzucić im milczenie. Jeśli zdradzę, co działo się za zamkniętymi drzwiami, to dostanę 3 lata więzienia (…). A to są naprawdę ważne rzeczy i mogłyby radykalnie zmienić stanowisko wyborców w tej sprawie. Niestety tak właśnie będzie wyglądała w przyszłości Polska, jeśli ci ludzie będą rządzić: zamknąć nam wszystkim usta i zamkną tych biednych ludzi, od którzy wyduszali pieniądze, gdy tamci chcieli ratować życie swoje albo swoich bliskich – powiedział Tomasz Sakiewicz po rozprawie . Dodał także, iż Tomasz  Grodzki mógłby w prosty sposób oczyścić się z zarzutów przed sądem: wystarczyłoby, żeby pan marszałek sam poprosił o uchylenie immunitetu – jednak od ponad 530 dni chowa się za nim.  Wielokrotnie w publicznych wypowiedziach oświadczał, że wierzy niezawisłemu sądowi. Zatem dlaczego boi się tego sądu? Z jakiego powodu uważa, że wyrok niezawisłego sądu będzie dla niego niekorzystny albo niebezpieczny – powiedział Tomasz Sakiewicz.

Natomiast marszałek – na pytania mediów obecnych pod salą rozpraw o to, dlaczego kryje się za immunitetem senatorskim – odpowiedział: „Ta teza jest zupełnie nieuprawniona”.Pytany zaś o powody wyłączenia jawności w procesie, stwierdził: „To jest decyzja wysokiego sądu”.

Najbliższe przesłuchania w tej sprawie odbędą się 26 października oraz 15 listopada br. Podczas nich zostaną przesłuchani świadkowie – osoby, które twierdzą, że osobiście wręczały marszałkowi korzyści majątkowe  oraz dziennikarze, którzy o tym informowali.

29 grudnia 2021 r. Prokurator Generalny skierował do Senatu RP kolejny wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka senatu RP Tomasza Grodzkiego. Poprzedni wniosek został niezasadnie pozostawiony bez biegu przez wicemarszałka Bogdana Borusewicza.Prokuratura Regionalna w Szczecinie domaga się uchylenia immunitetu Tomaszowi Grodzkiemu, ponieważ w toku śledztwa ustalono, że pełniąc funkcję dyrektora szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatora tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej przyjął on korzyści majątkowe od pacjentów lub ich bliskich. Jak wynika z ustaleń postępowania, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej. Tomasz Grodzki usłyszeć ma cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych  – w latach 2006, 2009 i 2012 roku.

Pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu senat zwrócił prokuraturze w połowie kwietnia 2021 r. , wskazując na rzekome uchybienia formalne. Prokurator nie uznając tych wskazań za uzasadnione, kierując się jednak przekonaniem, że rozpoznanie wniosku bez zbędnej zwłoki leży w żywotnym interesie publicznym, dokonał modyfikacji wniosku.Mimo uwzględnienia przez prokuraturę uwag senatu, Wicemarszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz w październiku bezzasadnie pozostawił wniosek bez biegu, nie uzasadniając w piśmie skierowanym do prokuratury podstaw takiej decyzji.

Informacje na ten temat: TUTAJTUTAJ.

Informacja stała się bronią. CMWP SDP o walce z fake newsami na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

Walka z fake newsami to zawsze będzie wyścig zbrojeń, na każde narzędzie do ich zwalczania pojawiać się będzie odpowiedź przestępcza. Media zawsze były bronią w konfliktach  międzynarodowych, ale obecnie ze względu na powszechną dostępność technologii produkcji i dystrybucji treści  są bronią porównywalną z bronią konwencjonalną – powiedziała Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP w dyskusji na temat dewastujących skutków, jakie wywołują fake newsy w przestrzeni publicznej. Dyskusja ta odbyła się w pierwszym dniu XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu. 

W jaki sposób  w Polsce walczy się z fake newsami, które metody się sprawdzają, a które są zawodne – to pytania, na które odpowiadali Małgorzata Kilian-Grzegorczyk, prezes Stowarzyszenia DEMAGOG prowadzącego portal demagog.org.pl, Samira Bajamowa, działaczka na rzecz praw człowieka w Gruzji,  Olgierd Annusewicz, wykładowca akademicki z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego,  Michał Buczyński, wiceprezes Zarządu i sekretarz Wikimedia MCDC oraz Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP i wiceprezes SDP. Moderatorem dyskusji był dr Tomasz Wszeborowski z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

Dyskutanci w większości zgodzili się, iż walka z fake newsami jest bardzo trudna, bo tempo zdarzeń jest tak wielkie, że trudno mu dotrzymać kroku, a w praktyce nie wiadomo, kto jest nadawcą przekazu, ponieważ cechą charakterystyczną fake newsów jest to, że praktycznie zwykłymi,  „cywilnymi” metodami nie można dotrzeć do właścicieli i autorów takich serwisów.  Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa, by obnażać mechanizmy, które kreują fake newsy. Po wybuchu wojny na Ukrainie Polska stała się jednym z najczęściej atakowanych krajów przez hakerów, liczba tzw. incydentów naruszających nasze cyberbezpieczeństwo w niektórych kategoriach wzrosła nawet 4 -krotnie, przyznają to  nieoficjalnie  specjaliści od cyberbezpieczeństwa  – powiedziała Jolanta Hajdasz. Gdy niedawno byłam w siedzibie jednego z największych polskich operatorów telekomunikacyjnych  – dodała – pokazano mi,  iż w ciągu minuty w Europie zarejestrowano około 40 tys ataków hakerskich i potwierdzono, iż  nawet połowa z nich miała miejsce w Polsce. Te liczby pokazują skalę problemu, bo sporą część tych ataków stanowią  fake newsy. To jedno z podstawowych cyberzagrożeń w naszym kraju- dodała dyrektor CMWP SDP.

Hasłem przewodnim tegorocznej edycji Forum Ekonomicznego – odbywającego się w dniach 6 – 8 września – jest „Europa w obliczu nowych wyzwań”.  Tegoroczny program merytoryczny jest bogaty, zawiera ponad 300 różnorodnych wydarzeń, od paneli dyskusyjnych, prezentacji raportów i konferencji, po koncerty i spotkania autorskie pisarzy i publicystów. Wśród gości Forum Ekonomicznego w Karpaczu są m.in.  premier Mateusz Morawiecki, wicepremier – minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, wicepremier – minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk, minister zdrowia Adam Niedzielski, minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg, czy minister finansów Magdalena Rzeczkowska.W Forum weźmie udział również prezes PiS Jarosław Kaczyński, który będzie uczestniczył w panelu dyskusyjnym „Realizm i wartości w polityce” w środę 6 września.  Swój udział w wydarzeniach zapowiedzieli również samorządowcy oraz parlamentarzyści z opozycyjnych klubów. Do Karpacza mają też przyjechać m.in. b. prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović, minister polityki rolnej i żywności Ukraina Mykola Solskyi  oraz deputowana Rady Najwyższej Ukrainy Kira Rudyk.  Kilkanaście paneli dyskusyjnych poświęconych jest także problemom dotyczącym mediów, nie tylko z perspektywy polskich redakcji, ale także dziennikarzy i mediów krajów Europy Środkowo – Wschodniej.  Patronami medialnymi wydarzenia jest ponad 80 redakcji mediów tradycyjnych i internetowych.

„Gdzie jest pan Cogito?” Audycja w Programie 1 Polskiego Radia z udziałem CMWP SDP

W ostatnich tygodniach wiele wydarzeń w kraju i za granicą było wykreowanych przez media. Często to one preparują pewne rzeczy, jednocześnie tworząc rzeczywistość. Na ile czwarta władza przejęła rolę pierwszej? –  dyskusja na ten m.in. temat odbyła się w audycji „Gdzie jest Pan Cogito? ” w programie 1 Polskiego Radia , emitowanej 27 sierpnia .Gośćmi red. Małgorzaty Raczyńskiej – Weinsberg byli : red. Elżbieta Królikowska-Avis, dziennikarka i publicystka, specjalistka w zakresie polityki i mediów anglosaskich, ks. prof. Andrzej Kobyliński, filozof i etyk zajmujący się m.in. etyką mediów na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego i  dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP.

Bardzo ważną rzeczą w demokracji jest wolność słowa i wszystko co się dzieje w sferze publicznej odbywa się na płaszczyźnie medialnej, informacje docierają do nas różnego rodzaju kanałami, dlatego w demokracji media odgrywają bardzo ważną, wręcz fundamentalną rolę – tłumaczyła Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitorowania Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – przepływ informacji jest dzisiaj bardzo szybki, przeciętny użytkownik jest bombardowany wiadomościami z różnych stron. One kreują oceny ludzi zanim dojdzie do większej refleksji, więc twierdząco odpowiadam, tak media stały się czwartą władzą – przyznała Jolanta Hajdasz.  Gość Jedynki podkreśliła także, że może to być groźne zjawisko, ponieważ media w systemie demokratycznym nie są kontrolowane. – Jedynym kontrolerem tego co się ukazuje w przestrzeni publicznej w mediach ma być wolny rynek, tzw. „niewidzialna ręka rynku”, czyli po prostu media, których ludzie chcą słuchać i oglądać będą miały widownię, rację bytu, ponieważ poradzą sobie finansowo, inne niekoniecznie – wyjaśnia.

Zdaniem Elżbiety Królikowska-Avis, dziennikarki,  specjalistki w zakresie polityki i mediów anglosaskich media w Polsce oraz poza granicami naszego kraju są jedynie pasem transmisyjnym wykorzystywanym przez innych. – To jest druga władza, pas transmisyjny ideologii i pewnych światopoglądów, które wykuwały i wykuwają się nadal w kampusach uniwersyteckich, a później są przechwytywane przez partie polityczne i następnie przekazywane społeczeństwu  – ocenia. Modele mediów, które funkcjonują m.in. w Stanach Zjednoczonych bądź Wielkiej Brytanii w stosunku do mediów europejskich, są ideologiczne zrównoważone. – Kilka lat temu Rupert Murdoch, magnat prasowy, próbował kupić 39 proc. udziałów niedużej stacji brytyjskiej. Nie udało mu się to, ponieważ sprawa została nagłośniona, włączył się w to nawet parlament – opowiada gość audycji. – Okazało się, że nie ma mowy, żeby Murdoch kupił część własności stacji, ponieważ stanie się monopolistą. Czy mediatyzacja polityki sprawiła, że Donald Trump już nie jest prezydentem USA? – Widzimy, że w Stanach media konserwatywne działają na tyle, że teraz w prawyborach okazało się, że 80 proc. senatorów, którzy opowiadali się za pociągnięciem byłego prezydenta do odpowiedzialności w sprawie Kapitolu,  nie zostali wybrani na kolejną kadencję. Tam media działają na zasadzie zrównoważenia – wyjaśnia Elżbieta Królikowska-Avis.

Powstanie mediów jest konsekwencją geniuszu ludzkiego umysłu. W sensie religijnym mówimy o tym, że ludzie uczestniczą w dziele stwarzania świata wraz z Bogiem. Otrzymaliśmy świat od Pana Boga, żeby nim zarządzać i z pewnością takim bardzo skutecznym i wyrafinowanym sposobem panowania człowieka nad światem, są media – mówił z kolei  na antenie radiowej Jedynki prof. ks. prof. Andrzej Kobyliński, filozof i etyk zajmujący się m.in. etyką mediów na UKSW w Warszawie. Jak podkreślił rozmówca Małgorzaty Raczyńskiej-Weinsberg, problemem jest to, w jakich celach media są wykorzystywane. – Możemy ten problem porównać do noża, gdyż nożem możemy kroić chleb i dać go biednym ludziom, ale równie dobrze możemy nim dokonać morderstwa, czy innych strasznych rzeczy – mówi. – Tam gdzie jest możliwa pokojowa zmiana władzy, gdzie jest system partyjny, jest możliwa lepsza lub gorsza kontrola nad mediami – znaczna gość Jedynki.

Cała audycja TUTAJ.

Warsztaty dziennikarskie z CMWP SDP podczas Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie

Jak  skutecznie pomagać dziennikarzom lokalnym, jakie są współczesne zagrożenia wolności słowa i czym na  co dzień zajmuje się Centrum Monitoringu Wolności Prasy  – to pytania, na które odpowiadała Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP w trakcie warsztatów dziennikarskich zorganizowanych przez Warmińsko  – Mazurski Oddział SDP. Odbyły się one w Mrągowie 20 sierpnia br.  podczas tegorocznego Festiwalu Kultury Kresowej . 

Mrągowo już po raz 27. gościło artystów i miłośników Kresów z Polski, Ukrainy i Białorusi. Festiwal Kultury Kresowej niekonwencjonalne zjawisko kulturowe i jak podkreślają jego organizatorzy  – jedyna tego rodzaju propozycja w kraju. W tym roku festiwal zmienił nieco swoją formułę, a jego głównym wydarzeniem był Koncert Galowy dla Pokoju w amfiteatrze w Mrągowie, w którym wystąpiły  zespoły z Ukrainy, Białorusi, Litwy i Polski. Wśród tych zespołów były:  Srebrna Kwinta (Ukraina), Aksamitki (Ukraina) reprezentujące Federację Organizacji Polskich na Ukrainie, Liber Cante (Białoruś), Rodzinny Zespół Żychów (Białoruś), Zespół Pieśni i Tańca Wilenka (Litwa) i dziecięco młodzieżowy zespół Sukces Mrągowo (Polska). Gwiazdą wieczoru był zespół  DAGADANA (Polska/Ukraina).  Koncert brawurowo  poprowadziły: Anna Adamowicz i Irena Telesz-Burczyk.

W warsztatach dziennikarskich prelegentem była także Hanna Szymborska, która przedstawiła  historię  27. edycji Festiwalu Kultury Kresowej w Mrągowie oraz  red. Mateusz Kossakowski, wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Oddziału SDP. W spotkaniu uczestniczyła także red. Aleksandra Tabaczyńska, skarbnik SDP.

Zobacz także TUTAJ.

Kontynuując przeglądanie strony zgadzasz się na instalację plików cookies na swoim urządzeniu więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close