„Resortowe dzieci” kontra dziennikarze. Proces z powództwa Kulczyków przeciwko red. red. Kani, Hajdasz, Adamczykowi i Bartoszewiczowi

20 października w trybie zdalnym odbyła się kolejna rozprawa w procesie z powództwa Dominiki i Sebastiana Kulczyków przeciwko dziennikarzom. Tym razem sędzia Mariusz Solka przesłuchał świadków zgłoszonych przez stronę powodową – Jarosława Srokę , członka Zarządu Kulczyk Holding  i mecenasa Łukasza Rędziniaka, który współpracował z Janem Kulczykiem m.in. przy prywatyzacji firmy Ciech. Sąd wcześniej odrzucił wszystkie  wnioski pozwanych dziennikarzy  o przesłuchanie ich świadków  m.in. prof. Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarzy śledczych red. Anity Gargas i red. Cezarego Gmyza.  Kolejna rozprawa zaplanowana jest na kwiecień  2026 roku. 

Jesteśmy bardzo aktywni jeśli chodzi o ochronę wizerunku rodziny Kulczyków, a program „Resortowe dzieci”  uderza w wiarygodność firmy  – zaznał Jarosław Sroka mówiąc o powodach,  dla których Dominika i Sebastian Kulczykowie zdecydowali się pozwać dziennikarzy .  Pytany o to, które konkretnie informacje zawarte w wypowiedziach pozwanych są nieprawdziwe – nie potrafił ich wskazać, mówił jedynie ogólnie iż „są to informacje oderwane od rzeczywistości”, a „Jan Kulczyk dorabiał się w sposób transparentny”.  Zarzucił autorom spornego materiału dziennikarskiego , iż nie kontaktowali się z nim przed jego publikacją. Odpowiadam za komunikację z mediami  od wielu lat, pracuję w Kulczyk Investments od lat 18, łatwo mnie znaleźć, a nikt nie próbował się z mną skontaktować, by potwierdzić  informacje – powiedział Jarosław Sroka. Z kolei Łukasz Rędziniak przekonywał iż Sebastian i Dominika Kulczykowie „bardzo przeżyli emisję programu na temat ich dziadka i ojca” , bo „jego wydźwięk był negatywny i naganny”. Także on nie wskazał jednak konkretnych twierdzeń z audycji, które byłyby nieprawdziwe.  Ten proces jest po to, by taki program nie wrócił na anteny TVP   – powiedział Łukasz Rędziniak.

Sąd postanowił „dopuścić dowód z oględzin materiału „Resortowe dzieci.  Od TW Paweł do Kulczyk Holding” autorstwa Doroty Kani”, tak więc rozprawa zakończyła się odtworzeniem programu, który jest przyczyną tego procesu. Następna rozprawa odbędzie się  13 kwietnia przyszłego roku .

Dominika i Sebastian Kulczykowie  domagają się przeprosin wyemitowanych w TVP Info  oraz 400 tysięcy zadośćuczynienia  od  redaktorów Jolanty Hajdasz, Doroty Kani i Michała Adamczyka  oraz eksperta gospodarczego Artura Bartoszewicza za rzekome naruszenie dóbr osobistych ich ojca Jana Kulczyka w programie z cyklu  pt. „Resortowe dzieci” wyemitowanym w czerwcu 2023 r.  Autorka audycji Dorota Kania, Michał Adamczyk, który wówczas pełnił funkcję redaktora naczelnego TVP SA oraz sama  TVP  mają zapłacić 200 tysięcy złotych. Wypowiadający się w programie  dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP  i  ekonomista dr  Artur Bartoszewicz  pozwani zostali o kwoty po 100 tysięcy zł.   W Kulczyku widziano kogoś, kto ściągnął do Poznania fabrykę Volkswagena, a nie kogoś, kto w innych biznesach potrafił nieźle to państwo orżnąć, takiego użyję dosadnego słowa, bo co tu więcej mówić  –  dokładnie za te słowa wypowiedziane w programie  red. Doroty Kani dzieci zmarłego blisko 10 lat temu miliardera domagają się  zadośćuczynienia od Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP i jednocześnie dziennikarki mieszkającej i pracującej w Poznaniu ponad 35 lat, gdzie mieszkał i pracował Jan Kulczyk.  Zdaniem Sebastiana i Dominiki  Kulczyków tym jednym zdaniem Jolanta Hajdasz – jak napisano w pozwie  – „pomówiła Pana dra Jana Kulczyka o popełnianie oszustw na szkodę państwa polskiego, a insynuacja ta była całkowicie nieuprawniona  i naruszyła przysługujące Panu Sebastianowi Kulczykowi prawo do kultywowania pamięci jego zmarłego Ojca”. Pozew przeciwko dyrektor CMWP SDP  skierowano do sądu w grudniu 2023.

Pozwani dziennikarze stanowczo domagają się oddalenia powództwa w całości  zwracając także uwagę  na uderzającą dysproporcję pomiędzy żądanym przez rodzeństwo Kulczyków zadośćuczynieniem, a skalą rzekomego naruszenia dóbr osobistych. W ocenie pozwanych kwoty te są  oderwane od polskich realiów społeczno –  ekonomicznych. Ich pełnomocnikiem w tym procesie jest mec. Artur Wdowczyk.

176 tys. wyświetleń na FB i 113 tysięcy na X – ogromne zainteresowanie wystąpieniem prezes SDP JOLANTY HAJDASZ na sejmowej komisji kultury

„Bomba atomowa” , „Szefowa SDP przechodzi do legendy”,  „Rozniosła propagandowe media publiczne”, „Mocne wystąpienie prezes Hajdasz”  – to tylko niektóre tytuły medialnych  publikacji na temat  wystąpienia Jolanty Hajdasz , prezes SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP podczas sejmowej Komisji Kultury,  Środków Przekazu i Dziedzictwa Narodowego, jakie odbyło się w Sejmie 9 października.  Filmowe nagranie tego wystąpienia ma już ponad 176 tysięcy wyświetleń na Facebooku  i ponad 113 tysięcy na portalu X.  Relacjonowała je na żywo i w programie Dzisiaj TV Republika, publikacje na jej temat ukazały się także w telewizji wPolsce 24,  w TV Trwam i w Radiu Maryja. Toruńskie media tego dnia wyemitowały  z Jolantą Hajdasz „Rozmowy niedokończone”, ponad trzygodzinną audycję na żywo z widzami i  słuchaczami. Obrady Komisji będą kontynuowane 16 października. 

Szefowa SDP brała udział w posiedzeniu Komisji, na której obecni byli likwidatorzy TVP i Polskiego Radia. Głównym tematem spotkania miała być ocena przebiegu kampanii prezydenckiej w mediach publicznych. Jej przewodniczący, poseł Piotr Adamowicz z Platformy Obywatelskiej zaplanował je na dwie godziny, tymczasem przez blisko godzinę i 20 minut mogli zabrać głos jedynie przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz likwidatorzy TVP i Polskiego Radia.  Przedstawiali swoja działalność jako pasmo sukcesów i pokazali zmanipulowane dane na temat wyników osiąganych przez media „w likwidacji” –  Telewizję Polską i Polskie Radio.
Jestem zażenowana niewiedzą i poziomem informacji prezentowanych przez likwidatorów. Poziom manipulacji, jaki państwo zastosowaliście, przekracza możliwość skomentowania tego krótko – powiedziała Jolanta  Hajdasz, komentując wypowiedz przedstawicieli TVP w likwidacji.
Macie nas wszystkich, drodzy państwo, za idiotów. Za kogoś, komu można w dowolny sposób pokazać kolorowe wykresy i udowadniać coś, czego nie ma. Chwalicie się oglądalnością takich serialów jak „M jak miłość”, który od lat dwutysięcznych bije rekordy oglądalności, niezależnie od tego, kto rządzi telewizją publiczną. (…) To, co państwo zaprezentowaliście pokazuje tylko jedno: powrót do patologii sprzed roku 2015, czy raczej 2016. Zabetonowania rynku medialnego w Polsce – dodała.
Jolanta Hajdasz poruszyła też temat kontrowersji wokół debaty w Końskich, która odbyła się w trakcie kampanii przed wyborami prezydenckimi. Najważniejsza rzecz, która jest kluczem do zrozumienia tego, co działo się w kampanii prezydenckiej w roku 2025 i jaką rolę odegrały w niej  media publiczne w likwidacji (…) to jest debata w Końskich  z 11 kwietnia.   Proszę, by telewizja publiczna ujawniła faktury, które zapłacił sztab Rafała Trzaskowskiego za te produkcje, jaką była debata organizowana podobno przez jego sztab – mówiła Hajdasz. Przez wiele dni byliśmy okłamywani, manipulowani tym, że debatę tę organizują najpierw trzy telewizje (…) po czym okazało się, że jednak TVP, po czym okazało się, że organizatorem jest TVP na zlecenie sztabu Rafała Trzaskowskiego. (…) Chciałabym poznać te stawki. Jeżeli są one tak niskie, jak wieść gminna niesie, to chętnie jako inne podmioty też skorzystamy z państwa usług, też wykorzystując takie możliwości – dodała.
Screenshot
Prezes SDP apelowała do likwidatorów TVP, by w końcu odpowiedzieli na ważne pytania, które nurtują opinię publiczną. Kto zapłacił prowadzącej z TVP za prowadzenie tej debaty? Na czyim była wynagrodzeniu? (…) Jeżeli był to sztab pana Trzaskowskiego (…) a nawet „Gazeta Wyborcza” pisała na swojej stronie sprostowanie, że pisali wcześnie iż producentem tej debaty  jest TVP w likwidacji, a potem że  był sztab Rafała Trzaskowskiego (…) to w związku z tym, panią dziennikarkę TVP wynagrodził sztab pana Trzaskowskiego ? Jeśli tak , to jest to złamanie zasad etyki zawodowej ewidentne, bo była na usługach tego sztabu  (…) Jeśli zapłaciła jej za pracę TVP w likwidacji – to jeszcze gorzej, bo oznacza to zaangażowanie po stronie sztabu pana Trzaskowskiego  całej TVP w likwidacji. Było to zaangażowanie  czy też nie? Moim zdaniem było, skoro płaciła telewizja w likwidacji za usługę wykonywaną przez ich dziennikarza na rzecz sztabu tylko jednego kandydata, a kandydatów w wyborach było jeszcze 12 . Ujawnijcie te faktury – powiedziała Jolanta Hajdasz.

Linki do wybranych publikacji na temat tego wystąpienia :

https://www.radiomaryja.pl/multimedia/rozmowy-niedokonczone-wolnosc-slowa-co-nam-zagraza-i-jak-sie-bronic-cz-ii/

https://tv-trwam.pl/film/vod.194733-rozmowy-niedokonczone-1514

https://wpolityce.pl/media/742728-prezes-hajdasz-do-likwidatorow-tvp-ujawnijcie-faktury

https://www.facebook.com/watch/?v=1440247740475285https://sejm.gov.pl/sejm10.nsf/prace_komisji_info.xsp?documentId=A002540A5CA1FD40C1258D1F003C987F

https://www.onet.pl/kultura/onetkultura/co-kryje-nowa-awantura-medialna-prosze-nie-dac-sie-nabrac-komentarz/sm87hkr,681c1dfa

https://www.onet.pl/styl-zycia/plejada/adrian-borecki-z-tv-republika-wypomnial-tvp-zakup-garniturow-podal-kwoty/9kc1xpt,0898b825

https://www.facebook.com/OgladamWiadomosci/posts/dzisiaj-w-sejmie-odby%C5%82o-si%C4%99-posiedzenie-sejmowej-komisji-kultury-na-temat-sytuac/1365345384956746/

https://www.wirtualnemedia.pl/sejm-tvp-tomasz-sygut-daniel-gorgosz-awantura-republika-adrian-borecki-pytania,7209099823668192a

https://plejada.pl/newsy/adrian-borecki-z-tv-republika-wypomnial-tvp-zakup-garniturow-podal-kwoty/9kc1xpt

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/tvp-pod-ostrza%C5%82em-pyta%C5%84-prawicowc%C3%B3w-powr%C3%B3t-do-patologii-sprzed-2016-r/ar-AA1OcqKj

https://wpolsce24.tv/polska/afera-ws-debaty-w-konskich-kto-ja-finansowal,50595

Nierzetelny i stronniczy przekaz TVP w likwidacji – RAPORT KRRiT z monitoringu kampanii prezydenckiej 2025

Podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu  9 października dr Agnieszka Glapiak, przewodnicząca KRRiT przedstawiła raport z monitoringu serwisów informacyjnych i audycji publicystycznych czołowych nadawców, dotyczący relacjonowania kampanii prezydenckiej w 2025 roku. Na czas tej prezentacji z nieznanych przyczyn został wyłączony dźwięk transmisji obrad komisji na kanale Sejmu na YouTube, dlatego szerokie rzese osób zainteresowanych tą tematyką na terenie calej Polski nie miały możliwości zapoznania się z Raportem KRRiT.Publikujemy tę prezentację, by można się było z nią zapoznać.  W posiedzeniu Komisji wzięła udział dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP. 

 

– Monitoring wykazał, że kampania prezydencka w 2025 roku była relacjonowana w sposób nierzetelny i stronniczy. Telewizja Polska w likwidacji ma poważne deficyty w wypełnianiu misji publicznej. W trakcie kampanii audycja informacyjna „19.30” miała charakter jednostronny i była tubą propagandową jednego kandydata, pozostali stanowili tło kampanii – powiedziała szefowa KRRiT. Podczas posiedzenia przewodnicząca Krajowej Rady odniosła się do kwestii tzw. „restrukturyzacji” mediów publicznych, podkreślając, że ma ona charakter pozorny. W rzeczywistości nie jest to proces naprawczy, lecz mechanizm umożliwiający przejęcie mediów publicznych i podporządkowanie ich nowym strukturom organizacyjnym. Jak zaznaczyła, działania te niosą poważne ryzyko dla pluralizmu i niezależności systemu medialnego w Polsce.

Dr Agnieszka Glapiak przedstawiła następnie szczegółowe wyniki monitoringu prowadzonego przez KRRiT w okresie od 18 marca do 2 czerwca 2025 roku. Analizie poddano 287 serwisów informacyjnych oraz 32 audycje publicystyczne. Raport wykazał, że relacjonowanie kampanii prezydenckiej w większości mediów było nierzetelne, stronnicze i często sprzeczne ze standardami etyki dziennikarskiej.

Przekaz nierzetelny i stronniczy

Według danych KRRiT, w głównych serwisach informacyjnych największych nadawców dominował pozytywny przekaz dotyczący jednego kandydata – Rafała Trzaskowskiego. Potwierdzają to dane procentowe: 92,5% – w programie „Fakty” TVN, 63,6% – w programie „19.30” Telewizji Polskiej w likwidacji i 53,2% – w „Wydarzeniach” Polsatu. Z kolei Telewizja Republika w 84% materiałów promowała Karola Nawrockiego. Pozostali kandydaci byli marginalizowani i nie otrzymywali porównywalnego czasu antenowego. Jak wynika z raportu, w programach informacyjnych TVP i TVN nie odnotowano żadnego pozytywnego materiału dotyczącego Karola Nawrockiego. Wizerunek tego kandydata był konsekwentnie przedstawiany w sposób negatywny, przy użyciu silnie emocjonalnych i oceniających sformułowań. Jednocześnie Rafał Trzaskowski był pokazywany jako kandydat kompetentny, otwarty i wiarygodny – z wyraźną przewagą pozytywnej narracji.

Brak realizacji misji publicznej

Monitoring ujawnił także, że Telewizja Polska w likwidacji nie realizowała funkcji mediów publicznych. Aż 84% analizowanych treści nie spełniało kryteriów obiektywizmu dziennikarskiego, a w 92% przypadków odnotowano subiektywne opinie i komentarze dziennikarzy. Jak podkreśliła przewodnicząca KRRiT, media publiczne nie zapewniały równego dostępu do informacji, nie prezentowały pełnego spektrum kandydatów ani poglądów politycznych. W raporcie zwrócono również uwagę na niewyjaśnione wątki dotyczące m.in. źródeł zagranicznego finansowania kampanii oczerniającej niektórych kandydatów oraz na niejasną rolę Telewizji Polskiej w organizacji debaty prezydenckiej w Końskich. Zaniechanie wyjaśnienia tych kwestii osłabiło przejrzystość i wiarygodność procesu wyborczego.

Polaryzująca retoryka

W materiałach informacyjnych zauważono także retorykę wyraźnie polaryzującą. Rafał Trzaskowski był określany mianem „lidera”, „człowieka dialogu” i „kompetentnego polityka”, podczas gdy Karol Nawrocki przedstawiany był jako „kłamca”, „kontrowersyjny” czy „powiązany z półświatkiem”.

Jak podkreśliła dr Agnieszka Glapiak, taki sposób narracji utrwala podziały społeczne i zniekształca obraz rzeczywistości politycznej.

– Wyniki monitoringu jasno pokazują, że media, zarówno publiczne, jak i komercyjne, w większości nie sprostały swoim obowiązkom wobec odbiorców. Zamiast rzetelnie informować, wzmacniały polaryzację i promowały wybranych kandydatów. KRRiT będzie konsekwentnie przypominać o konieczności przestrzegania zasad pluralizmu, obiektywizmu i odpowiedzialności społecznej w mediach – podsumowała przewodnicząca KRRiT.

Raport „Telewybory – media a kampania wyborcza na urząd Prezydenta RP 2025” dostępny jest pod linkiem :

2025 Telewybory_-_media_a_kampania_wyborcza_na_urząd_Prezydenta_RP_2025

O wolności słowa w Klubie Dyskusyjnym RADIA DEBATA w Poznaniu

Po co nam debaty na tematy społeczne? Po co nam wolność słowa? Jaka jest kondycja mediów w Polsce? Czy wolność słowa jest w naszym kraju zagrożona?
Odpowiedzi na te i inne pytania powinny pojawić się już w czasie pierwszego spotkania Klubu Dyskusyjnego Radia Debata.
Inauguracja cyklu debat, których organizatorką jest redaktor Aleksandra Fedorska, planowana jest na 28 października (wtorek), o godz. 18:00 w Kawiarnii Pod Tekstem, Poznań, Rynek Łazarski 1.
Aleksandra Fedorska jest członkinią Wielkopolskiego Oddziału SDP.

Prezes SDP JOLANTA HAJDASZ nagrodzona MAŁYM FENIKSEM STOWARZYSZENIA WYDAWCÓW KATOLICKICH

Prezes  Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz została laureatką nagrody Małego Feniksa 2025 m.in. za działalność w Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.  Lista laureatów tego wyróżnienia została ogłoszona na Zamku Królewskim w Warszawie podczas konferencji prasowej  otwierającej trwające  tegoroczne jubileuszowe XXX Targi Wydawców Katolickich. Wśród wyróżnionych nagrodą SWK w bieżącym roku  jest także red. Bogdan Rymanowski i ks. Henryk Zieliński, redaktor  naczelny katolickiego tygodnika  Idziemy.  Uroczystość wręczenia nagród odbędzie się 11 października 2025 r. o godz.19.30 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. 

Przyznawana przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich Nagroda Mały FENIKS stanowi wyraz uznania dla osób i instytucji, które mogą poszczycić się największymi dokonaniami na polu promocji książek i wartości chrześcijańskich, katolickich, religijnych w mediach i na innych płaszczyznach. W uzasadnieniu nagrody dla Jolanty Hajdasz podpisanej w imieniu Kapituły przez ks. Romana Szpakowskiego SDB, prezesa SWK napisano iż Jolanta Hajdasz jest  doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauki o polityce i menadżerem oraz dziennikarką radiową i telewizyjną, a także autorką książek o tematyce historycznej oraz medioznawczej. Przypomniano również,  iż w swoim dorobku ma  uznane przez media i publiczność filmy dokumentalne m.in. o abp. Antonim Baraniaku, które w symboliczny sposób stoją na straży pamięci o jego posłudze i poświęceniu na rzecz wspólnoty duchowej Kościoła w trudnych czasach PRL i że  od wielu lat jest aktywnie zaangażowana w działalność dziennikarskich organizacji branżowych, m.in. poprzez nadzorowanie pracy Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 

Targi Wydawców Katolickich  to jedno z najstarszych, organizowanych nieprzerwanie w Polsce wydarzeń targowych, dedykowanych książce. Każda kolejna edycja gromadzi coraz większą liczbę odwiedzających, w ubiegłym roku było ich ponad 40 tys. osób. Targi odbywają się w Arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim w Warszawie. Podczas tegorocznego  wydarzenia blisko 100 wystawców zaprezentuje ofertę najciekawszych publikacji religijnych wydanych w ostatnich latach. W programie towarzyszącym znajdzie się kilkadziesiąt godzin różnych wydarzeń, skoncentrowanych wokół wielu gatunków książek, m.in. o tematyce religijnej, edukacyjnej czy historycznej. Na program złoży się blisko 300 aktywności – debat, dyskusji, szkoleń, warsztatów dla dzieci i młodzieży oraz spotkań przy stoiskach z udziałem niemal 200 autorów.

lista nagrodzonych:

Nagroda SWK Mały FENIKS 2025 – wyniki

Kolejna rozprawa w tajnym procesie z powództwa Tomasza Grodzkiego przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi – monitoring CMWP SDP

17 września 2025 r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie z oskarżenia prywatnego byłego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej”. Tym razem na wokandzie przewidziano przesłuchanie świadka. Sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiami, jest objęta monitoringiem CMWP SDP. 

Na rozprawie obecny był Tomasz Sakiewicz wraz ze swoimi pełnomocnikami, mec. Hubertem Kubikiem oraz mec. Markiem Sawickim.

Bez publiczności, bez powoda… bez sensu?

Tomasz Grodzki nie stawił się osobiście, reprezentowała go natomiast prawniczka, która podtrzymała tajność sprawy. W związku z tym osoby, które przybyły do sądu, aby okazać red. Tomaszowi Sakiewiczowi wsparcie, nie mogły dostać się na salę sądową. Naczelny „Gazety Polskiej” tak skomentował tę sytuację: Zaapelowałem ponownie do pełnomocnika Tomasza Grodzkiego, żeby umożliwił ludziom, którzy chcą tego posłuchać – wejście na salę. Moim zdaniem Polacy powinni tego wysłuchać. Tu powinny być obecne także media i powinny relacjonować, co tu się dzieje. Jestem przekonany, że gdyby Polacy tylko wysłuchali dzisiejszej rozprawy, nikt, kto jest związany z Tomaszem Grodzkim, już nigdy więcej nie zagłosowałby na jego partię. Tomasz Sakiewicz ubolewał, że dzięki uporowi Tomasza Grodzkiego, który chował się najpierw za immunitetem, a teraz za sprawą utajnienia rozprawy karnej, opinia publiczna nie może usłyszeć czegoś, co naprawdę wołał pomstę do nieba! 

Duchy UB na sali rozpraw…

Oskarżony nie krył swojego poruszenia tym, co padło na sali rozpraw: Tu duchy Urzędu Bezpieczeństwa – myślę, że nie zdradzam treści i nie pójdę za to do więzienia – krążyły i wołały: Żyjemy! Jesteśmy! Ten duch naprawdę wybijał z tej sali! – mówił po posiedzeniu Tomasz Sakiewicz.

Adam Borowski, szef warszawskiego klubu „Gazety Polskiej”, obecny przed salą rozpraw na dowód solidarności z naczelnym „GP”, również nie krył swojego oburzenia: Ponad 240 osób informuje, że pan Grodzki brał łapówki, że pan Grodzki zawiadywał fundacją, która zbierała pieniądze na operację chorych pacjentów, korzystając ze szpitala państwowego. Mimo tak poważnych podejrzeń marszałek Senatu nie zgodził się zrezygnować z immunitetu i stanąć przed sądem. Co więcej, jawność procesu jest wyłączona, a w tej sprawie prześladuje się osoby, które miały odwagę ten proceder nagłośnić. To jest po prostu coś niebywałego!

Borowski: 240 świadków mówi, że Grodzki brał łapówki; sądy upartyjnione

Oceniając wymiar sprawiedliwości, Borowski dodał: To ta walcząca czy raczej warcząca demokracja powoduje, że sądy są upartyjnione. Mamy tu do czynienia z procesem politycznym, to przecież jest jasne. Pan senator Grodzki był trzecią osobą w państwie w poprzedniej kadencji, teraz jest senatorem i również chowa się za immunitetem. Nie chce otwarcie zeznawać przed sądem; nie chce, żeby mu zadawano pytania związane z łapówkami; nie chce, żeby mogły zeznawać osoby, które te łapówki dawały – mimo że te osoby otwarcie się do tego przyznały. To jest parodia wymiaru sprawiedliwości! –  uważa szef klubu „GP” w Warszawie.

Borowski, który w czasach PRL sam doświadczał represji ze strony ówczesnej władzy, dziś czuje solidarność z oskarżonym: Przyszedłem tutaj, żeby towarzyszyć Tomkowi [Sakiewiczowi – przy. red.] w tym smutnym spektaklu. Mam nadzieję, że to się wkrótce skończy i Tomek zostanie uznany za niewinnego; że wolne słowo nie zostanie zaatakowane; że prawo do wolności słowa nie zostanie w Polsce zduszone. Dorota Pękalska, reprezentantka stowarzyszenia „Wolni Polacy”, która podobnie jak Adam Borowski stawiła się przed sądem, wyraziła rozczarowanie faktem, że sprawa toczy się za zamkniętymi drzwiamiNie rozumiem, dlaczego nie możemy obserwować przebiegu rozprawy. Na tej rozprawie miało się odbywać przesłuchanie pozwanych. Niestety nie wiem, co się tam wydarzyło. Nikt nie wie i na razie jest to tajemnicą. To ma znamiona sądu kapturowego! Uważam, że takie sprawy nie powinny się dziać, a jednak się dzieją.

Wolność słowa przede wszystkim!

Kamil Nieradka, były szef redakcji informacji Radia Szczecin, a zarazem świadek przesłuchiwany podczas wrześniowej rozprawy, wskazał na polityczne tło całego procesuUważam, że sprawa sądowa, o której mowa, nie ma nic wspólnego z istotą treści materiałów dziennikarskich, które powstały po wyborze Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu. Klasyczne wymuszanie rynku przez prawników i odwrócenie kota ogonem przez polityka –  uważa Nieradka i apeluje: Wolność słowa przede wszystkim!

Proces dotyczy zarzutów stawianych Tomaszowi Sakiewiczowi przez byłego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który oskarża naczelnego „Gazety Polskiej” o pomówienie oraz zniewagę w związku z publikacjami na temat tzw. „afery kopertowej”. Sprawa związana jest z zarzutami korupcyjnymi wobec Grodzkiego, który miał przyjmować od pacjentów koperty z pieniędzmi w zamian za przyspieszenie operacji oraz dobrą opiekę medyczną. Grodzki od kilku lat chowa się za immunitetem unikając odpowiedzialności i zabiega o tajność procesu, czym ogranicza społeczeństwu dostęp do poznania prawdy.

Sąd odroczył sprawę, wyznaczając kolejne terminy posiedzenia we wrześniu oraz październiku. Sprawa jest objęta monitoringiem Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

VII Kongres Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej z udziałem CMWP SDP

Kilkuset uczestników z wiodących uczelni wyższych w Polsce, kilkadziesiąt  sesji tematycznych,  prezentacje najnowszych wyników badań na temat kondycji i wolności mediów oraz wybór władz na kolejną kadencję  to najkrótsza charakterystyka VII Kongresu Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej, jaki rozpoczął się w Katowicach.

PTKS to największa organizacja zrzeszająca naukowców zajmujących się mediami i komunikacją masową w Polsce. Kongres odbywa się w tym roku w dniach 22-24 września   Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich reprezentuje na nim dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP.  

Kongresy Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej odbywają się co trzy lata i są najważniejszym naukowym wydarzeniem polskiego środowiska medioznawczego. Służą przede wszystkim integracji polskich badaczy mediów, wywodzących się z różnych dyscyplin badawczych, ale i budowaniu najmłodszej  dyscypliny badawczej  w naukach społecznych – nauki o komunikacji społecznej i mediach. Mają także na celu także zjednoczenie środowiska badaczy i praktyków komunikowania. „Człowiek w centrum współczesnej transformacji medialnej” – to motyw przewodni tegorocznego Kongresu.  Chcemy dyskutować o transformacji medialnej – mówi prof. dr hab. Iwona Hofman, prezes PTKS. Doświadczamy dziś bowiem, po wielu rewolucjach technologicznych, przełomu związanego ze sztuczną inteligencją, który na wielu poziomach społecznych, komunikacyjnych, etycznych zmienia naszą rzeczywistość. I to ta zmiana rodzi wiele pytań o funkcjonowanie człowieka we współczesnym świecie.   Obrady potrwają dwa dni, odbywają się na terenie Muzeum Śląskiego (inauguracja) oraz Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Wygrana red. BARTOSZA GARCZYŃSKIEGO z Radiem Poznań w likwidacji przy wsparciu CMWP SDP

Dziennikarz zwolniony z pracy  po przejęciu mediów publicznych wygrał  z  Radiem Poznań w likwidacji! Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił apelację Radia i nakazał likwidatorowi przywrócenie go do pracy. Wyrok jest prawomocny. Dziennikarz miał wsparcie CMWP SDP, obserwatorami procesu byli red. Tadeusz Owczarzak Gran i red. Hubert Jach. 

Red. Bartosz Garczyński  został zwolniony  z pracy w poznańskiej rozgłośni Polskiego Radia w konsekwencji postawienia przez rząd mediów publicznych w stan rzekomej „likwidacji” mediów publicznych.  8 kwietnia b.r. Sąd Rejonowy Poznań Grunwald – Jeżyce ogłosił w tej sprawie korzystne dla dziennikarza postanowienie. Decyzją poznańskiego sądu  Bartosz Garczyński miał zostać przywrócony do pracy w Radiu Poznań, ale były pracodawca – Polskie Radio – Radio Poznań S.A. w likwidacji odwołało się od tej decyzji. Radio Poznań S.A. w likwidacji, zarządzane przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.Radio Poznań S.A. w likwidacji, zarządzane przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.  Radio Poznań  zarządzane obecnie przez likwidatora Piotra Michalaka, związanego ze Stowarzyszeniem Ordynacka, które powstało z inicjatywy byłych działaczy Socjalistycznego Związku Studentów Polskich (SZSP), złożyło apelację.

5 września 2025  roku przed poznańskim Sądem Okręgowym odbyła się rozprawa apelacyjna. W procesie o przywrócenie do pracy dziennikarza poznańskiej rozgłośni publicznego radia sąd drugiej instancji oddalił apelację, podtrzymując decyzję o przywróceniu Bartosza Garczyńskiego do pracy. Wyrok jest prawomocny.

Podczas ogłoszenia uzasadnienia wyroku sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Beata Chwedkowska podtrzymała ustalenia sądu pierwszej instancji, uznając je za prawidłowe i oparte na rzetelnej ocenie materiału dowodowego. Zdaniem sądu, zarzuty apelacji nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonych dowodach. Sąd zwrócił uwagę, że strona pozwana nie przedstawiła wystarczającego materiału dowodowego, który mógłby potwierdzić stawiane zarzuty wobec powoda. Główne dowody ograniczały się do subiektywnych ocen dyrektora programowego i dyrektora radia, którzy twierdzili, że audycja prowadzona przez powoda miała charakter jednostronny i faworyzowała jedną stronę sceny politycznej. Nie przedstawiono jednak treści audycji ani ich zapisów, które mogłyby stanowić obiektywne potwierdzenie tych twierdzeń.
Strona pozwana (Radio Poznań S.A. w likwidacji – przyp. red.) nie pokusiła się nawet o to, by przedstawić treść tych audycji, żeby przedstawić chociażby transkrypcję czy nagrania. Jeśli zarzuca się powodowi (Bartoszowi Garczyńskiemu – przyp. red.), że prowadził audycję faworyzując jedną stronę sceny politycznej, że miał nieprzewidywalne wypowiedzi, że po prostu był jednostronny i nie zapewniał w swoich audycjach obiektywizmu, to ciężar dowodu wykazanych okoliczności spoczywał na stronie pozwanej i zdaniem sądu nie został on tutaj należycie wypełniony – powiedziała sędzia Beata Chwedkowska.

Sąd podkreślił, że powód wykazał, iż w audycjach gościli przedstawiciele różnych środowisk i opcji politycznych. Fakt, że część zaproszeń inicjowała współprowadząca, nie miał większego znaczenia – najważniejsze było to, że powód, jako osoba odpowiedzialna za program, nie ograniczał udziału zaproszonych gości. Sąd wskazał również na szerszy kontekst sprawy, określając ją jako przykład patologii w mediach publicznych, która praktykowana jest od wielu lat. Zaznaczył, że nie może być tak, iż wraz ze zmianą władzy automatycznie dochodzi do wymiany dziennikarzy i prowadzących programy. Wraz z zmianą władzy dochodzi do zmiany osób zatrudnionych w mediach publicznych. Tak nie może być. Takiego automatyzmu nie może być.- wskazał sąd.
I to, że tak się działo kiedyś, nie może legitymizować tego, żeby robić to nadal. Bo wtedy z tego błędnego koła nigdy nie wyjdziemy – dodała sędzia SO Beata Chwedkowska. Zdaniem sądu, jeśli pracodawca miał zastrzeżenia do pracy powoda, powinien formalnie je przedstawić, wskazać oczekiwane zmiany oraz dać czas na ich wdrożenie. Tymczasem żadnych oficjalnych zastrzeżeń wobec powoda nie zgłoszono, a jego nagłe odwołanie nie zostało należycie uzasadnione.
W konsekwencji sąd uznał, że wypowiedzenie było niezasadne. Apelacja strony pozwanej została oddalona, a ustalenia sądu pierwszej instancji – w całości podtrzymane.

Decyzja Sądu jest zbieżna ze stanowiskiem CMWP SDP, które od początku tej sprawy wspierało dziennikarza. Do Sądu Okręgowego w Poznaniu (VIII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych) została przesłana opinia amicus curiae , w której CMWP SDP podkreśliło, iż wypowiedzenie umowy o pracę red. Bartosza Garczyńskiego  nie zawiera elementów niezbędnych na gruncie Kodeksu pracy oraz orzecznictwa i jako takie powinno zostać uznane przez Sąd za nieuzasadnione i bezprawne, co uzasadniało oddalenie apelacji pracodawcy w całości. 

W swojej opinii CMWP SDP podkreślało, iż  zarzuty pracodawcy dotyczące sposobu wykonywania przez powoda obowiązków pracowniczych są fikcyjne, co zresztą zauważył także Sąd I instancji.  W tym zakresie Sąd  zwrócił uwagę na oczywiste pryncypia, tzn. że przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę powinna być konkretna, prawdziwa i zasadna.

Trafnie podkreślił również, że ciężar wykazania prawdziwości tej przyczyny spoczywał w całości na pracodawcy, który nie udźwignął tak rozłożonego ciężaru dowodu. W związku z powyższym CMWP podzielał pogląd Sądu I instancji, iż ocena audycji powoda została dokonana na podstawie danych wybiórczych, zebranych w sposób dowolny, zaś realną przyczyną wypowiedzenia umowy była wcześniejsza przynależność powoda do Stowarzyszenia KUKIZ 15, a nie problemy merytoryczne z prowadzonymi audycjami.

Należy w tym miejscu zwrócić również uwagę na oczywisty aspekt sprawy, który nie był przedmiotem analizy w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, tzn. na naruszenie przez pozwanego pracodawcę zakazu dyskryminacji pracownika ze względu na jego poglądy polityczne. Zgodnie z obowiązującymi przepisami jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu przekonania polityczne, jest niedopuszczalna (art. 113 k.p., art. 183a § 1 k.p.), nadto za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu uważa się m. in. różnicowanie przez pracodawcę sytuacji pracownika z jednej lub kilku przyczyn określonych w art. 183a § 1, którego skutkiem jest w szczególności rozwiązanie stosunku pracy (art.  183b § 1 pkt 1 k.p.). Konkluzja Sądu Rejonowego dotycząca rzeczywistych (ukrytych) przyczyn wypowiedzenia jest zupełnie wystarczająca, aby stwierdzić, iż pracodawca dopuścił się dyskryminacji powoda w tym zakresie. W ocenie CMWP SDP była to  kolejna okoliczność potwierdzająca bezprawność jego działania.

Opinia amicus curie CMWP SDP w sprawie red. Bartosza Garczyńskiego : Opinia Amicus Curiae sygn akt VIII Pa 96_25

Bartosz Garczyński przez wiele lat był związany z nieistniejącym obecnie wydawnictwem Ditro Communication, wydającym przewodnik turystyczny The Visitor. W 2020 roku rozpoczął pracę w Radiu Poznań, gdzie był reporterem. Był także autorem audycji geopolitycznej Magazyn Zachodni oraz muzycznej audycji heavymetalowej Muzyczna Petarda. Obecnie jest redaktorem naczelnym portalu Odpowiedzialny Poznań, zajmującego się tematyką miejsko- edukacyjną.

 

tekst i zdjęcia: Hubert Jach

Protest CMWP SDP przeciwko tłumieniu krytyki prasowej przez Najwyższą Izbę Kontroli

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP po raz kolejny stanowczo protestuje przeciwko wykluczaniu dziennikarzy z konferencji prasowych, czego jaskrawym przykładem jest w ostatnim czasie nieuzasadnione selekcjonowanie dziennikarzy mogących uczestniczyć w konferencji prasowej prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Fakt, że nie przekazano informacji wszystkim redakcjom oraz to, że nie wpuszczono na konferencję prasową dziennikarza od wielu lat zajmującego się kontrowersjami wokół działalności NIK potwierdza to, iż obecne kierownictwo Izby świadomie unika niewygodnych pytań i przez to chce kontrolować przekaz medialny na swój temat. CMWP SDP podkreśla, że działania te naruszają zasadę wolności słowa, zubażają debatę publiczną i ograniczają pluralizm, a w konsekwencji także prawo społeczeństwa do rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie. W ocenie CMWP SDP jest to także przejaw utrudniania i tłumienia krytyki prasowej, które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych i innych poruszanych na konferencjach prasowych NIK, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.   

 25 sierpnia w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli odbyła się konferencja prasowa na temat wyników kontroli dotyczącej nadzoru Komisji Nadzoru Finansowego i jej Urzędu (UKNF) nad czterema wybranymi przez NIK podmiotami. Wśród nich była także spółka Polnord S.A., przed laty jeden z największych deweloperów w Polsce, posiadający  m.in. ogromny bank ziemi . Obecnie tej spółki nie ma już na Giełdzie Papierów Wartościowych, a drobni inwestorzy stracili wielkie sumy pieniędzy na spadku kursu akcji.  Sprawa była opisywana przez media i znana jest opinii publicznej jako tzw. afera Polnordu.

Na w/w konferencji prasowej NIK poinformował, iż  działania KNF i jej Urzędu także w stosunku do spółki Polnord często miały charakter pozorny, były sprzeczne z przepisami prawa, charakteryzowały się opieszałością oraz brakiem poszanowania dla podstawowych praw inwestorów. W wielu przypadkach Komisja miała narzędzia, z których nie skorzystała, co stanowiło rażące zaniedbanie – potwierdził prezes NIK.  O tej tak ważnej  konferencji  zostali jednak poinformowani tylko wybrani przez NIK dziennikarze np. z TVP S.A. w likwidacji  i TVN 24, informacji o niej nie otrzymała m.in. TV Republika i dziennik Rzeczpospolita, którego dziennikarze wielokrotnie, rzetelnie, choć krytycznie pisali o działalności prezesa NIK Mariana Banasia. Wyjątkowo bulwersujące jest to, że na konferencję prasową nie został także wpuszczony red. Leszek Kraskowski, który na swoim kanale @ReporterzyOnline  na portalu społecznościowym YouTube oraz na kanale #ReporterzyOnline#aferaPolnordu i #pralniaRomana  na portalu społecznościowym X dokładnie przedstawiał szczegóły bulwersujących faktów dotyczących spółki Polnord i okoliczności związanej z nią afery.

Współczesne społeczeństwo demokratyczne nie może funkcjonować bez silnych, niezależnych mediów, których zadaniem jest kontrola władzy, informowanie obywateli i pobudzanie debaty publicznej. Każde ograniczenie dostępu dziennikarzy do informacji publicznych, konferencji prasowych czy reprezentantów organów państwowych lub samorządowych stanowi poważne naruszenie zasady transparentności i jawności życia publicznego, co budzi uzasadnione stałe obawy o stan aktualny i przyszłość wolności słowa w Polsce. Dziennikarz, który nie zostaje wpuszczony na konferencję prasową, nie tylko traci możliwość wykonywania swojej pracy, ale również traci możliwość do weryfikacji zebranych przez siebie informacji oraz zostaje pozbawiony szansy na konfrontację tej wiedzy z osobą (osobami), których dotyczą te informacje, przez to  – choć pośrednio – zostaje pozbawione prawa dostępu do informacji całe społeczeństwo. Wykluczanie dziennikarza z konferencji prasowej nie jest jedynie problem jednostki, lecz jest sprawą o fundamentalnym znaczeniu dla całego społeczeństwa.

Organizowane przez władze, instytucje publiczne lub firmy prywatne konferencje prasowe mają służyć transparentności i dialogowi społecznemu. Stanowią okazję do zadawania trudnych pytań, weryfikowania faktów i rzetelnego relacjonowania wydarzeń. Wykluczenie dziennikarza z takiego wydarzenia powinno być traktowane jako sygnał alarmowy, że dany podmiot zamyka się na krytykę i kierowane do siebie pytania.

CMWP SDP podkreśla, iż osoba wykonująca zawód dziennikarza w Polsce korzysta z ochrony wynikającej z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustaw szczegółowych, w tym ustawy Prawo prasowe. Zgodnie z artykułem 14 Konstytucji, Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Oznacza to, że ograniczanie dostępu przedstawicieli mediów do wydarzeń o charakterze publicznym, takich jak konferencje prasowe, jest bezpośrednim naruszeniem norm konstytucyjnych. Ponadto, zgodnie z Prawem prasowym, dziennikarz ma prawo do uzyskiwania informacji, także od organów władzy publicznej, które są zobowiązane do udzielenia odpowiedzi na pytania.

Dziennikarze pełnią społeczną misję, która wykracza poza indywidualne interesy czy redakcyjne priorytety. Są głosem obywateli i często jedyną szansą na to, by sprawy pominięte przez oficjalną narrację ujrzały światło dzienne.

Dlatego CMWP SDP podkreśla, że działania te naruszają zasadę wolności słowa, zubażają debatę publiczną i ograniczają pluralizm, a w konsekwencji także prawo społeczeństwa do rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie. W ocenie CMWP SDP jest to także przejaw utrudniania i tłumienia krytyki prasowej, które zgodnie z art. 44 Prawa prasowego zagrożone jest  karą  grzywny lub  ograniczenia wolności. Biorąc pod uwagę ważkość tematów politycznych i innych poruszanych na konferencjach prasowych NIK, CMWP SDP zapowiada złożenie w najbliższym czasie zawiadomienie do Prokuratury z wnioskiem o wszczęcie  śledztwa w tej sprawie.

 

dr Jolanta Hajdasz

prezes SDP, dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                      Warszawa, 1 września 2025

Opis wydarzenia:

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu red. SAMUELA PEREIRY z art. 212 kk

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skazaniu red. Samuela Pereiry za publikację artykułu na temat aktywności Aleksandry Brejzy, lokalnego polityka z Inowrocławia, prywatnie żony prezydenta miasta Ryszarda Brejzy i matki Krzysztofa Brejzy, posła Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego.  Dziennikarz ma zapłacić blisko 40 tysięcy złotych kary oraz sfinansować kosztowne przeprosiny w mediach, mimo tego, iż działał w interesie społecznym, zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu i etyki zawodowej. Wyrok jest prawomocny. CMWP SDP zapowiada iż wystąpi z apelem do Prezydenta RP Karola Nawrockiego o ułaskawienie dziennikarza. Stosowne dokumenty w tej sprawie zostaną wysłane do Kancelarii Prezydenta w najbliższych dniach.

9 września 2019 r. na łamach portalu tvp.info ukazał się artykuł pt. „Weźcie klikajcie, rozruszaj trochę towarzystwo”. Jak żona Brejzy hejt ustawiała.  Artykuł ujawnił kulisy działań politycznych prowadzonych przez Aleksandrę Brejzę, lokalnego polityka, a jednocześnie żonę prezydenta Inowrocławia i matkę Krzysztofa Brejzy, posła Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego. Wg dziennikarza Aleksandra Brejza instruowała lokalnych działaczy, jak manipulować opinią publiczną w internecie m.in. poprzez organizowanie skoordynowanych kampanii oczerniających przeciwników politycznych oraz poprzez publikowanie treści mogących nosić znamiona pomówienia lub zniesławienia. Dziennikarz opisał m.in. nieformalne zaplecze polityczne, funkcjonujące w strukturach samorządowych i uczestniczące w działaniach mogących naruszać dobra osobiste osób trzecich związanych z przeciwnym do popieranego przez A. Brejzę obozu politycznego.  Koniecznie należy podkreślić także to, iż oskarżycielka nie odpowiedziała na podejmowane przez dziennikarza próby kontaktu z nią przed publikacją spornego materiału.

Aleksandra Brejza wniosła przeciwko red. Samuelowi Pereira prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk. W sądzie karnym obrońca red. Samuela Pereiry przedstawił dowody celem potwierdzenia prawdziwości opublikowanych przez siebie informacji w postaci m.in. screenów korespondencji cyfrowej autorstwa Aleksandry Brejzy oraz relacje świadków w/opisanego procederu.  Sądy obu instancji nie podzieliły jednak argumentacji obrony. Wyrokiem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie – X Wydział Karny z dnia 6 grudnia 2024 r. Samuel Pereira został skazany za zniesławienie Aleksandry Brejza.

Od powyższego orzeczenia obrona wywiodła apelację, która została jednak oddalona wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie – X Wydział Karny Odwoławczy z 27 czerwca 2025 r.

Według oceny CMWP, w przedmiotowej sprawie miało miejsce rażące naruszenie praw obywatelskich Samuela Pereiry. Wyrok ten narusza zasadę wolności słowa oraz prawo do informowania opinii publicznej o sprawach publicznych, w tym o kulisach politycznej aktywności przedstawicieli władzy lokalnej.  Pomimo zaakceptowania i uznania przez Sąd zeznań dwóch świadków, którzy stwierdzili, że Aleksandra  Brejza namawiała ich i zlecała im pisanie negatywnych komentarzy na temat oponentów politycznych jej syna i męża, Sąd stwierdził, że nie można uznać, iż ona „ustawiała hejt”. Tymczasem demokratyczne państwo prawa obowiązane jest chronić dziennikarzy dających wyraz opinii publicznej jako przedstawicieli wolnej prasy, nie zaś ich represjonować. CMWP SDP kwalifikuje niniejszą sprawę jako SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tj. strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to forma akcji procesowej, która tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), skutecznie odstraszając dziennikarzy wyrażania opinii na niewygodne tematy. Taki stan rzeczy jest nie do pogodzenia ze społeczną funkcją prasy, która jak wyżej podkreślono, jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. W konsekwencji powoduje to także tzw. efekt mrożący czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny oraz wyjątkowo dotkliwa dla każdego dziennikarza karę finansową, zupełnie nieadekwatną do popełnionego czynu .  Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i publikować materiały dziennikarskie, broniąc w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Red. Samuel Pereira został skazany za napisanie i opublikowanie jednego artykułu i w konsekwencji tego ma do zapłacenia blisko 40 tysięcy złotych grzywny i kosztów sądowych, co prawie dla każdego dziennikarza w Polsce jest sumą ogromną. Przez to, że wyrok ten zapadł w procesie karnym, (z art. 212 kk) redaktor Samuel Pereira będzie osobą wpisaną do Krajowego Rejestru Skazanych, obok pospolitych przestępców, gangsterów, złodziei, czy nawet morderców. Stał się osobą „karaną”, której banki odmawiają udzielania kredytów, a której nie wolno pełnić funkcji publicznych, bo nie spełnia się podstawowego w postępowaniach rekrutacyjnych warunku, jakim jest „niekaralność”.

W ocenie CMWP SDP wyrok ten  narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest.  Jej fundamentem jest swoboda wypowiedzi dziennikarskiej i prawo każdego dziennikarza do krytycznej oceny osób i zjawisk publicznych. Wyrok skazujący redaktora Samuela Pereiry za ujawnienie kontrowersyjnych faktów z życia lokalnych elit  łamią te zasady w sposób wyjątkowo bulwersujący.

CMWP SDP stanowczo apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do Prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego dziennikarza.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

prezes SDP

Warszawa, 25 sierpnia 2025

Artykuł, za który został skazany red. Samuel Pereira:

https://web.archive.org/web/20190916090651/https://www.tvp.info/44313070/wezcie-klikajcie-rozruszaj-troche-towarzystwo-jak-zona-brejzy-hejt-ustawiala

CMWP SDP w obronie fotoreportera ROBERTA KWIATKA

CMWP SDP informuje, iż  obejmuje monitoringiem  sprawę Robert Kwiatka, fotoreportera, który wykonał zdjęcia osoby przebranej za Batmana w czasie wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku, a teraz ma być ukarany za publikację zdjęć z zatrzymania tej osoby przez Policję. W ocenie Centrum fotoreporter działał w interesie społecznym, zgodnie z zasadami profesjonalizmu i  dziennikarskiej etyki zawodowej i nie powinien ponosić żadnych negatywnych konsekwencji swojego działania. CMWP SDP apeluje o oddalenie wszystkich zarzutów wysuwanych wobec fotoreportera. Robert Kwiatek jest członkiem SDP, aktualnie pełni funkcję wiceprezesa Gdańskiego Oddziału SDP.

Robert Kwiatek to fotoreporter, który wykonał zdjęcia słynnemu „Batmanowi”, czyli osobie prezentującej w oknie jednej z trójmiejskich kamienic umieszczony na prześcieradle napis „Byle nie Trzaskowski” w czasie wiecu Rafała Trzaskowskiego w Gdańsku. Po tym zdarzeniu Policja rozpoczęła poszukiwania „Batmana”, do jego zatrzymania doszło 30 maja 2025 r. Zdjęcia z tego bulwersującego dla wielu zdarzenia wykonał Robert Kwiatek, opublikował je w swoich mediach społecznościowych oraz udostępnił mediom ogólnopolskim m.in. internetowym serwisom TV Republika i w Polsce24 oraz portalowi w polityce.pl i nieależna.pl

2 lipca b.r. dziewięciu policjantów, którzy brali udział w zatrzymaniu „Batmana” skierowało do fotoreportera pismo z żądaniem przeprosin i wypłaty zadośćuczynienia za rzekome naruszenie dóbr osobistych. Łączne żądania finansowe sięgają blisko 90 tysięcy złotych. Policjanci domagają się także usunięcia zdjęć z Internetu oraz publicznych przeprosin  za pośrednictwem portali społecznościowych, serwisów internetowych i telewizji o zasięgu ogólnopolskim.

CMWP SDP podkreśla, że nie każde rozpowszechnienie wizerunku danej osoby stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych. Prawo polskie stanowi, że zezwolenia nie wymaga m.in. rozpowszechnienie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, przy czym pojęcie „powszechnie znana” oznacza nie tylko osobę rozpoznawalną w skali kraju czy świata, ale także osobę rozpoznawalną lokalnie lub w danym środowisku, np. policjanta w mundurze wykonującego czynności służbowe.  Jest to szczególnie istotne w kontekście działania w interesie społecznym, gdy dziennikarz, czy fotoreporter dokumentują budzące emocje i kontrowersje społeczne zdarzenia, które opinia publiczna ma prawo poznać, nawet gdy uczestnik tego zdarzenia sobie tego nie życzy. Jest to realizacja w praktyce prawa każdego obywatela do swobody w pozyskiwaniu informacji , z czym mamy do czynienia w tym wypadku.

Ponadto wysuwane prze policjantów postulaty usunięcia opublikowanych  zdjęć z Internetu mają charakter cenzury i są sprzeczne z realizacją zasady wolności słowa w demokratycznym państwie.CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Na marginesie – żądania policjantów, by red. Robert Kwiatek opublikował  „na własny koszt”  przeprosiny w programie  informacyjnym „Dzisiaj”  w TV Republika są niewykonalne i sprzeczne z polskim Prawem prasowym . Programy informacyjne nie mogą bowiem zawierać żadnych płatnych treści, ani ogłoszeń, a za złamanie  tego zakazu grożą surowe konsekwencje .

Podkreślić należy, iż ze względu na to, że sporna sprawa dotyczy jednego z najważniejszych wydarzeń w demokratycznym państwie, jakim są powszechne wybory, w tym wypadku prezydenckie, to jest szczególnie wskazane by środki masowego komunikowania relacjonowały i prezentowały wszelkie szczegóły dotyczące przebiegu tej kampanii, co miało miejsce w przypadku publikacji zdjęć autorstwa Roberta Kwiatka. Dotyczyły one odbioru społecznego jednego z dwóch głównych pretendentów do najważniejszej funkcji w państwie, co było tematem szeroko omawianym i komentowanym przez opinię publiczną. Dokumentując i publikując zdjęcia dotyczące zatrzymania „Batmana” Robert Kwiatek wykonywał więc jedynie zadania, jakie stawiane są w demokratycznych krajach przed prasą i dziennikarzami.

W ocenie CMWP SDP ta sytuacja narusza zasadę wolności słowa i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim ta wolność jest. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada kontynuowanie monitoringu w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Robert Kwiatek jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, obecnie pełni funkcję wiceprezesa Gdańskiego Oddziału SDP.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                                                                 Warszawa, 20 sierpnia 2025

CMWP SDP obejmuje monitoringiem dochodzenie przeciwko red. DOROCIE KANI

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wspiera red. Dorotę Kanię w obronie prawa dziennikarza do zdobywania informacji oraz przekazywania ich odbiorcom.  Wszczęcie kolejnego śledztwa przeciwko dziennikarce jest niepokojące i narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje te sprawy swoim monitoringiem i zapewnia, że udzieli red. Dorocie Kani nieodpłatnej pomocy prawnej.

22 lipca b.r. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie wyłączyła do odrębnego postępowania materiały przeciwko red. Dorocie Kani związane z publikacją akt paszportowych prokurator Ewy Wrzosek. 4 lipca b.r. dziennikarce postawiono zarzuty za opublikowanie w mediach społecznościowych kwestionariusza paszportowego prokurator Ewy Wrzosek zawierającego jej dane osobowe sprzed ponad 30 lat. Wpis red. Doroty Kani został opublikowany na platformie X po nagłej śmierci Barbary Skrzypek, bliskiej współpracownicy Jarosława Kaczyńskiego, lidera partii Prawo i Sprawiedliwość, aktualnie największej partii opozycyjnej w Polsce. Barbara Skrzypek zmarła 15 marca b.r. , trzy dni wcześniej była przesłuchiwana przez prokurator Ewę Skrzypek w warszawskiej prokuraturze okręgowej w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym dot. tzw. dwóch wież na należącej do spółki Srebrna działce w Warszawie. Politycy PiS, w tym lider partii, uważają, że jest związek między przesłuchaniem Barbary Skrzypek, a jej śmiercią.

CMWP SDP stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony wolności słowa zgodnie z art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a szczególnie swobody dziennikarza w docieraniu do źródeł informacji oraz umacniania wolności prasy. W zakresie realizowanych zadań CMWP m.in. monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela w w/w zakresie, powiadamia właściwe organy i opinię publiczną w przypadku naruszeń obowiązujących przepisów prawa, podejmuje interwencje prawne, a w uzasadnionych przypadkach przedstawia sądom powszechnym opinie w charakterze amicus curiae.

Według oceny CMWP w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie dla wolności słowa, co odpowiada zadaniom realizowanym przez Centrum. W związku z powyższym CMWP prowadzi monitoring niniejszego postępowania.

 

                                                                    dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 26 lipca 2025