Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko łamaniu prawa przez rząd Donalda Tuska i podległą mu administrację rządową w związku z zakazem wstępu przedstawicielom redakcji TV Republika na konferencje prasową premiera na temat rekonstrukcji rządu. Działanie to jest kolejnym skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa, pluralizmu oraz blokowaniem dostępu do informacji przez aktualny rząd.
23 lipca b.r. po raz kolejny dziennikarze TV Republika i związanych z nią mediów Strefy Wolnego Słowa nie zostali wpuszczeni na konferencję prasową premiera Donalda Tuska, na której przedstawiał on zmiany w składzie Rady Ministrów i omawiał kierunki działania rządu na najbliższe miesiące. Blokowanie dziennikarzom dostępu do informacji o działaniach organów państwowych uniemożliwia im wykonywanie swoich podstawowych obowiązków wynikających z ustawy Prawo prasowe.Art. 2 tej ustawy mówi wprost, że „Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.” Ponadto art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej jednoznacznie podkreśla prawo obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej.
Także art. 4 Ustawy o dostępie do informacji publicznej mówi o obowiązku władz publicznych do udostępniania informacji, a art. 18 wskazuje, że dostęp do informacji nie może być umożliwiany tylko wybranym podmiotom. Ponadto nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w jakikolwiek sposób tłumić krytyki, o czym mówi art. 6 ustawy Prawo prasowe.
Działania premiera Donalda Tuska i podległej mu administracji rządowej przeczą wszystkim tym zapisom, łamią więc obowiązujące w Polsce prawo dotyczące mediów i obowiązków względem nich osób sprawujących władzę.
CMWP SDP przypomina, iż w analogicznych sprawach wypowiadały się już niezależne sądy przyznając racje TV Republika. W czerwcu br. Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił zażalenie TV Republika na odmowę wszczęcia śledztwa w sprawie tłumienia krytyki prasowej przez rządzących i przekazał sprawę prokuratorowi do dalszego prowadzenia. Sprawa dotyczyła niewydania dziennikarzom Republiki akredytacji na udział w posiedzeniu Rady Ministrów oraz konferencji prasowej Prezesa Rady Ministrów. W lipcu ub. roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, iż minister kultury i dziedzictwa narodowego dopuścił się naruszenia prawa blokując Telewizji Republika dostęp do informacji publicznych poprzez odmowę stacji udziału w konferencjach prasowych organizowanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wtedy, gdy funkcję ministra kultury pełnił ppłk Bartłomiej Sienkiewicz. Sprawa odbyła się z powództwa TV Republika, stacja miała wsparcie CMWP SDP. Sąd Okręgowy w Warszawie jednoznacznie uznał, iż „powódce [tj. Telewizji Republika – przyp. red.] przysługiwało prawo dostępu do informacji, które zostało jej odebrane na skutek arbitralnej decyzji pozwanego”.
CMWP SDP po raz kolejny stanowczo domaga się równego traktowania wszystkich dziennikarzy i równego dostępu do informacji publicznej, który umożliwi odbiorcom wszystkich mediów zapoznanie się z działaniami organów władzy państwowej. Apelujemy rownież do Prezydenta, Sejmu i Senatu o natychmiastowe podjęcie działań mających na celu zaprzestanie przez premiera i jego rząd lekceważenia zasady wolności słowa, pluralizmu i dostępu do informacji publicznej.
Jak pozwany dziennikarz ma wygrać w sądzie, skoro w tej grze dostaje bez przerwy ciosy poniżej pasa i to od faceta, który biega z gwizdkiem po tym boisku i decyduje o wszystkim ? – powiedział red. Rafał Ziemkiewicz w trakcie wspólnej debaty Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Uczestniczyli w niej także red. Anita Gargas i mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris. Dyskusję prowadziła dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP i dyrektor CMWP SDP. W jej trakcie przedstawiono Raport Instytutu na temat przestępstwa zniesławienia, w którym przedstawiono także sprawy opisywane przez CMWP SDP. Dziękujemy SDP za inspirację do stworzenia tego Raportu oraz za naszą stałą współpracę – powiedział mec. Jerzy Kwaśniewski.
Niniejsza publikacja porusza bardzo ważną dla środowiska dziennikarskiego sprawę, jaką jest słynny „bat na dziennikarzy”, czyli art. 212 k.k. W dzisiejszym świecie pomysł karania kogoś więzieniem za głoszenie opinii brzmi jak groteska, ale w praktyce coraz częściej widzimy, jak instrumentalnie wykorzystywane są przeciwko wolności słowa pozwy cywilne i jak bardzo w sytuacji kłamstw i manipulacji może się przydać kodeks karny – oceniła Raport dr Jolanta Hajdasz .
Prowadząca debatę prezes SDP i dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz zdj. CMWP A. Tabaczyńska
Ja osobiście jeszcze negatywnego zdania na temat 212 nie zmieniłam, a szczególnie bulwersujące jest z mojego punktu widzenia utajnianie tych rozpraw, bo wszystko, co dotyczy mediów, powinno być jawne i transparentne, ale coraz częściej słyszę także pozytywne opinie o tym kontrowersyjnym przepisie. Niniejszy raport przedstawia to zagadnienie wszechstronnie, dlatego gorąco zachęcam do jego lektury nie tylko dziennikarzy. Opracowanie jest wartościowe i oczywiście ogromnie mnie cieszy, iż wykorzystał Pan w tej pracy przypadki zniesławienia, szczególnie z art. 212 kk, jakimi zajmowało się CMWP SDP. Bardzo za to dziękuję – stwierdziła Jolanta Hajdasz zwracając się do autora Raportu, Jędrzeja Jabłońskiego, analityka Ordo Iuris.
Autor Raportu twierdzi, iż „z powodów tak praktycznych, jak i aksjologicznych” nie przychyla się do całkowitego zniesienia karalności zniesławienia, ponieważ opatrzenie zniesławienia sankcją karną wręcz służy realizacji prawa do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia.
Autor raportu Ordo Iuris analityk Instytutu Jędrzej Jabłoński zdj. CMWP A. Tabaczyńska
O swoich wątpliwościach mówili także pozostali uczestnicy debaty, choć nikt z nich nie deklarował się jako jednoznaczny zwolennik pozostawienia art. 212 w kodeksie karnym. Może lepiej żeby 212 istniał , bo chyba lepiej jest wpłacić 700 zł i czekać 2-3 lata na rozstrzygnięcie sprawy, niż bawić się w procedurę cywilną, gdzie zapłacić trzeba o wiele więcej i czekać na decyzję sądu na 5-7 lat, bo tyle to trwa – powiedziała red. Anita Gargas , dziennikarka śledcza i wielokrotna laureatka Nagrody Watergate przyznawanej w Konkursie SDP.
Redaktor Anita Gargas zdj. CMWP SDP zdj. CMWP A. Tabaczyńska
Z drugiej strony groźba bycia osobą karaną, wpisaną do rejestru osób skazanych działa wyjątkowo negatywnie na każdego, a na młodego dziennikarza w szczególności – mówiła Anita Gargas i szczegółowo opisała sprawę skazania red. Mateusza Teski , autora programów z cyklu „Magazyn Anity Gargas”.
Red. Teska ostał prawomocnie skazany z art. 212 kk za zadanie pytania mailem, mimo tego, iż nie zdążył nawet niczego opublikować. Sprawą zajmowała się także Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, które wystosowało Apel do Prezydenta Andrzeja Dudy o ułaskawienie dziennikarza. Uczestnicy debaty ponowili ten Apel jednogłośnie.
Zainicjowanie postępowania karnego w tym przedmiocie jest również łatwiejsze z punktu widzenia przeciętnego obywatela niż wniesienie pozwu cywilnego – twierdzi Jędrzej Jabłoński. Dziennikarze nie powinni ponosić odpowiedzialności z tytułu zniesławienia za podnoszone przez nich zarzuty wobec osób publicznych, nawet jeśli nie będą potrafili ich w pełni udowodnić, jeśli tylko wykażą, że działali zgodnie z wymogami zachowania należytej staranności i rzetelności i że działali w interesie społecznym. Sądy powinny w tym zakresie baczyć, aby ich wyroki nie doprowadziły do „efektu mrożącego” i zniechęcenia dziennikarzy do poruszania ważnych społecznie tematów – mówi autor Raportu.
Debata o zniesławieniu na Foksal od lewej: autor raportu Ordo Iuris, analityk Instytutu Jędrzej Jabłoński; prowadząca debatę prezes SDP, dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz; red. Anita Gargas; prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski; red. Rafał Ziemkiewicz zdj. CMWP SDP A. Tabaczyńska
W trakcie debaty głos zabrała dziennikarka śledcza Anita Gargas. Przeciwko niej zostało wytoczonych już niemal 30 procesów karnych i cywilnych. Podkreśliła ona, że dla sądów nie wystarcza nieraz, że informacje rzekomo zniesławiające zostały przez dziennikarzy pozyskane od prokuratur czy rzeczników instytucji publicznych. Trudno jest pozyskać informacje, które by „zadowoliły” sąd. Okazuje się, że sądy często są stronnicze. Żaden argument, żaden dokument, żadna relacja świadka, nie jest wystarczająca do tego, żeby się obronić, nawet jeżeli jest to cała paleta dowodów uzupełniających się – zaznaczyła Anita Gargas.
Kolejnym panelistą był Rafał Ziemkiewicz – publicysta, przeciwko któremu również wytaczano procesy z art. 212 k.k. Jego zdaniem, „istotą problemu jest to, że z tego artykułu można być skazanym za to, że mówiło się prawdę”.
Redaktor Rafał Ziemkiewicz podczas debaty zdj. CMWP SDP A, Tabaczyńska
Podkreślił, że przepis ten bywa często wykorzystywany przez polityków, zarówno na poziomie lokalnym, jak i ogólnokrajowym, do wyciszania głosów krytycznych. – Nie przypominam sobie żadnej partii, żadnego rządu i żadnego ministra sprawiedliwości, który by nie obiecywał zniesienia artykułu 212. Zawsze się to kończyło tak, że ekipa, która idzie do władzy z tą obietnicą, że zniesie ten artykuł, bardzo szybko po niego sięga dla tłumienia krytyki czy tłumienia przepływu informacji na temat tego, jak rządzi – zaznaczył Ziemkiewicz.
Jerzy Kwaśniewski wskazał natomiast na kierunki zmian w stosowaniu art. 212, tak aby nie wpływał on tak dalece na swobodę wypowiedzi dziennikarzy. Przyznał też, że problemem jest tu nie tylko sama konstrukcja przepisu, ale i jego interpretacja przez sądy.
Prezes Ordo Iuris mec. Jerzy Kwaśniewski zdj. CMWP SDP A. Tabaczyńska
Chodzi o postulat stworzenia bardzo wysokiego standardu wymaganego dla tego, żeby kogoś skazać. Musiałoby dojść do jakiegoś rażącego naruszenia tego standardu i dopiero wtedy ewentualnie ktoś mógłby być skazany z artykułu 212. Sądy mają wypracowane orzecznictwo, na temat tego, co to znaczy „rażące naruszenie”. Mamy jednak poważne wątpliwości dotyczące pracy wymiaru sprawiedliwości– zauważył prezes Ordo Iuris.
Ustawodawca powinien rozważyć wprowadzenie następujących zmian w prawie: zastąpienie przestępstwa zniesławienia przestępstwem oszczerstwa (świadomego mówienia nieprawdy) lub ograniczenie jego zakresu do rażących naruszeń wymogów należytej staranności; jednoznaczne wyłączenie z zakresu przestępstwa zniesławienia wypowiedzi o charakterze ocen lub opinii albo ograniczenie jego zakresu tylko do wypowiedzi odnoszących się do postępowania skarżącego, a nie jego właściwości – powiedział autor Raportu, Jędrzej Jabłoński.
Raporty Ordo Iuris zdj. CMWP SDP A. Tabaczyńska
Raport „Przestępstwo zniesławienia, a swoboda wypowiedzi dziennikarskiej” jest tu :Przestepstwo_zniesławienia
Przeprosin wyemitowanych w TVP Info oraz 400 tysięcy zł. zadośćuczynienia domaga się rodzeństwo Dominika i Sebastian Kulczykowie za rzekome naruszenie dóbr osobistych ich ojca Jana Kulczyka w programie z cyklu pt. „Resortowe dzieci” wyemitowanym w czerwcu 2023 r. Autorka audycji Dorota Kania, Michał Adamczyk, który wówczas pełnił funkcję redaktora naczelnego TVP SA oraz sama TVP mają zapłacić 200 tysięcy złotych. Wypowiadający się w programie dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP i ekonomista dr Artur Bartoszewicz pozwani zostali o kwoty po 100 tysięcy zł. 26 czerwca b.r. odbyło się przesłuchanie Sebastiana Kulczyka, Artura Bartoszewicza oraz Jolanty Hajdasz. Sąd odrzucił wszystkie wnioski dowodowe pozwanych dziennikarzy oraz nie zgodził się przesłuchać wskazanych przez dziennikarzy świadków. Zgodził się za to, by przesłuchać wszystkie osoby, o które wnioskowała strona powodowa. Kolejna rozprawa ma się odbyć w październiku.
W Kulczyku widziano kogoś, kto ściągnął do Poznania fabrykę Volkswagena, a nie kogoś, kto w innych biznesach potrafił nieźle to państwo orżnąć, takiego użyję dosadnego słowa, bo co tu więcej mówić – dokładnie za te słowa wypowiedziane w programie red. Doroty Kani dzieci zmarłego blisko 10 lat temu miliardera domagają się zadośćuczynienia w kwocie 100 tysięcy złotych od Jolanty Hajdasz, dyr. CMWP SDP i jednocześnie dziennikarki mieszkającej i pracującej w Poznaniu ponad 35 lat. Zdaniem Sebastiana Kulczyka tym jednym zdaniem Jolanta Hajdasz – jak napisano w pozwie – „pomówiła Pana dra Jana Kulczyka o popełnianie oszustw na szkodę państwa polskiego, a insynuacja ta była całkowicie nieuprawniona i naruszyła przysługujące Panu Sebastianowi Kulczykowi prawo do kultywowania pamięci jego zmarłego Ojca”. Pozew przeciwko niej skierowano do sądu w grudniu 2023.
Sprawa dotyczy jednego z odcinków audycji z cyklu „Resortowe dzieci”, autorstwa red. Doroty Kani, cyklu który do grudnia 2023 r. a więc do czasu bezprawnego przejęcia mediów publicznych , był emitowany w TVP INFO. Sporny odcinek został opublikowany 19 czerwca 2023 r. , nosił tytuł „Od TW Paweł do Kulczyk Holding”. Przedstawiono w nim m.in. w oparciu o akta IPN, historię nieżyjących już biznesmenów, Henryka Kulczyka, oraz jego syna Jana Kulczyka. W ocenie pozwanych materiał dziennikarski stworzony został z najwyższymi standardami sztuki dziennikarskiej, a każda wypowiedź w nim umieszczona , oparta została na dokumentach znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej, informacjach upublicznionych przez Prokuraturę Krajową oraz na podstawie wyników pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli , która wykazała zaniedbania i naruszenia w firmach kierowanych przez Jana Kulczyka.
Podczas rozprawy 26 czerwca na pytania Sądu odpowiadał powód Sebastian Kulczyk, pozwana Jolanta Hajdasz i pozwany dr Artur Bartoszewicz, ekspert – ekonomista ds. gospodarczych. Sebastian Kulczyk uzasadniał, dlaczego uważa iż wypowiedzi pozwanych naruszyły pamięć jego ojca, mimo iż nie potrafił wskazać, w jaki sposób konkretne słowa wpłynęły na odbiór zmarłego Jana Kulczyka lub jego rodziny wśród społeczeństwa i czy opinia o nich pogorszyła się od czasu publikacji nagrania i emisji audycji. Nie wskazał także, by zaistniała jakakolwiek szkoda, która miała związek z publikacją tego programu. Jolanta Hajdasz uzasadniała, że wypowiedziała się w materiale red. Doroty Kani, gdyż jako dziennikarka mediów publicznych w Poznaniu w latach 90-tych wielokrotnie w swoich programach publicystycznych zajmowała się m.in kontrowersjami wokół prywatyzacji różnych firm, czy budowy autostrady A2, a wypowiadane przez nią słowa są jej aktualną opinią na temat ówczesnej sytuacji. Dr Artur Bartoszewicz zeznał, iż jako ekspert ekonomiczny swoje wypowiedzi w programie oparł na Raporcie NIK z 2018 r. na temat nieprawidłowości przy prywatyzacji firmy Ciech.
Pozwani stanowczo domagają się oddalenia powództwa w całości zwracając także uwagę na uderzającą dysproporcję pomiędzy żądanym przez rodzeństwo Kulczyków zadośćuczynieniem, a skalą rzekomego naruszenia dóbr osobistych. W ocenie pozwanych kwoty te są oderwane od polskich realiów społeczno – ekonomicznych.
Sprawę prowadzi Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Mariusz Solka. Odrzucił on wnioski obrońcy dziennikarzy , mec. Artura Wdowczyka o przesłuchanie świadków m.in. prof. Sławomira Cenckiewicza oraz dziennikarzy śledczych red. Anity Gargas i red. Cezarego Gmyza, wyraził natomiast zgodę na przesłuchanie dwóch świadków wskazanych przez rodzeństwo Kulczyków.Kolejna rozprawa ma się odbyć w październiku b.r.
Instytut Ordo Iuris i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich organizują debatę pt. „Przestępstwo zniesławienia a swoboda wypowiedzi dziennikarskiej”. Dyskusja będzie prowadzona wokół przygotowanego przez Ordo Iuris raportu na ten temat. Jego recenzentem jest dr Jolanta Hajdasz, a w opracowaniu przedstawiono także sprawy opisywane przez CMWP SDP. W debacie wezmą udział dr Jolanta Hajdasz, adw. Jerzy Kwaśniewski, Jędrzej Jabłoński, Anita Gargas i Rafał Ziemkiewicz. Odbędzie się ona 1 lipca.
Instytut Ordo Iuris oraz Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zapraszają na debatę pt. „Przestępstwo zniesławienia a swoboda wypowiedzi dziennikarskiej”, która odbędzie się 1 lipca o godz. 17:00 w Domu Dziennikarza w Warszawie (ul. Foksal 3/5).
Punktem wyjścia do dyskusji będzie najnowszy raport przygotowany przez Ordo Iuris, poświęcony analizie przestępstwa zniesławienia (art. 212 Kodeksu karnego) w Polsce. Dokument ten przedstawia problem z perspektywy prawnej i społecznej, uwzględniając aktualny stan prawny, orzecznictwo sądów krajowych oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zawiera omówienie wybranych przypadków dotyczących wypowiedzi medialnych, urzędników publicznych i obywateli, a także reakcje wymiaru sprawiedliwości na zarzuty zniesławienia. Raport podkreśla potrzebę zwiększenia przejrzystości i proporcjonalności w stosowaniu przepisów karnych dotyczących zniesławienia – szczególnie w kontekście rosnącej presji na penalizację tzw. mowy nienawiści.
W debacie udział wezmą publicyści Anita Gargas i Rafał Ziemkiewicz, którzy doświadczyli ograniczeń wolności słowa wynikających ze stosowania przepisów o zniesławieniu. Głos zabierze także autor raportuJędrzej Jabłoński, a w gronie panelistów znajdą się również prezes Ordo Iurisadw. Jerzy Kwaśniewski oraz dr Jolanta Hajdasz – prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która poprowadzi debatę.
W czwartek 12 czerwca – z inicjatywy strony amerykańskiej – w siedzibie SDP odbyło się spotkanie prezes naszego Stowarzyszenia dr Jolanty Hajdasz prezes SDP z Natalią Susak z Ambasady USA w Polsce.
Natalia Susak ma objąć stanowisko po Emily Martinez Roca kończącej w Polsce swoją misję sekretarza ds. praw człowieka w Ambasadzie USA.
Tematem rozmowy były diagnozowane i publikowane przez Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zagrożenia wolności słowa oraz pluralizmu w mediach w czasie kampanii prezydenckiej oraz działalność Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. W spotkaniu uczestniczyły także dotychczasowa sekretarz ds. praw człowieka Emily Martinez Roca i Katarzyna Dragan z wydziału politycznego Ambasady.
Apelujemy o skorzystanie z prawa łaski wobec red. Mateusza Teski. Byłoby to wyrazem najwyższej troski o wartości konstytucyjne, na straży których stoi Pan Prezydent, zważywszy że utrzymanie wyroku skazującego w niniejszej sprawie stanowi realne zagrożenie dla wolności mediów w Polsce – napisała Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w piśmie do Prezydenta Andrzeja Dudy apelując o ułaskawienie red. Mateusza Teski skandalicznie skazanego prawomocnie z art. 212 kk za zadanie pytania mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP . Pismo do PAD zostało wysłane 2 kwietnia b.r.
Red. Mateusz Teska został skazany za rzekome zniesławienie sędziego Sądu Okręgowego (w stanie spoczynku) w związku z przesłaniem do instytucji publicznej pytań dotyczących jego działalności. Spowodowało to wniesienie przeciwko niemu aktu oskarżenia z art. 212 § 1 k.k. 17 lipca 2024 r. Sąd Rejonowy w Płocku – VII Wydział Karny uznał dziennikarza za winnego i wymierzył mu karę 2 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin w stosunku miesięcznym oraz nałożył obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego. Na skutek wniesienia apelacji przez obrońcę, Sąd Okręgowy w Płocku – V Wydział Karny Odwoławczy wydał w dn. 5 marca 2025 r. wyrok, w którym utrzymał skazanie w mocy z tym, że w miejsce kary ograniczenia wolności orzekł karę grzywny w wymiarze 150 stawek dziennych po 20 złotych. Proces przebiegał w trybie niejawnym , dlatego nie możemy cytować pisma, za które red. M. Teska został skazany, ani przedstawić okoliczności, których dotyczyło.
Według oceny CMWP, w przedmiotowej sprawie miało miejsce rażące naruszenie praw obywatelskich dziennikarza. W związku z powyższym CMWP podjęło monitoring sprawy, w postępowaniu sądowym przedstawiło sądowi karnemu opinię w charakterze amicus curiae (przyjaciela sądu), a obecnie zwraca się o uwzględnienie wniosku dziennikarza o zastosowanie prawa łaski.
Należy podkreślić, że red. Mateusz Teska jako dziennikarz wykonywał swoje konstytucyjnie i ustawowo chronione prawa. Samo tylko wysłanie pytań do instytucji publicznej nie może być uznane za czyn przestępny. Przeciwnie, jest to praktyka stanowiąca realizację art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, w myśl którego każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania informacji. Działanie to było również zgodne ze standardami pracy w mediach, bowiem stanowiło próbę weryfikacji stanu faktycznego, a zatem rutynowy element warsztatu dziennikarskiego. Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (t.j. Dz.U. 2018 poz. 1914), prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Nadto w myśl art. 12 ust. 1 pkt 1 pr. pras., dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. W związku z powyższym skazanie dziennikarza za czynności mające bezpośrednie oparcie w przepisach prawa oraz stanowiące standardowy element jego pracy zawodowej należy uznać za szczególnie rażące naruszenie praw obywatelskich, zwłaszcza jeżeli zważyć, że informacje o których zweryfikowanie się ubiegał, nigdy nie zostały opublikowane.
Rzetelna analiza niniejszej sprawy nie może również pominąć kwestii statusu oskarżyciela. Prywatny akt oskarżenia w niniejszej sprawie wniósł sędzia, a więc funkcjonariusz publiczny. Na gruncie krajowego i europejskiego orzecznictwa sądowego przyjmuje się, że osoby piastujące funkcje publiczne podlegają szerszej krytyce i powinny wykazywać większy stopień tolerancji wobec działań dziennikarzy, ponieważ mają tzw. „grubszą skórę”. Oczywistym jest, że roztrząsanie działalności osób publicznych (a tym bardziej zadawanie pytań na ten temat) leży w interesie społecznym i jest ważnym zadaniem dziennikarzy. Jest także kluczowe dla istnienia wolnego społeczeństwa, gdyż bez możliwości zadawania pytań i formułowania ocen (zwłaszcza trudnych i niewygodnych) opinia publiczna byłaby zdeformowana i nie mogłaby prawidłowo funkcjonować.
CMWP SDP pragnie podkreślić, że wyrazicielem kontroli społecznej, a także krytyki w demokratycznym państwie prawa jest m. in. prasa, która powinna stać na straży interesu społecznego i publicznego jako tzw. „watch dog”. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, ograniczenia w zakresie korzystania
z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W doktrynie prawa konstytucyjnego przyjmuje się, że ograniczenia wolności i praw obywatelskich mogą być wprowadzane jedynie wtedy, gdy są konieczne i proporcjonalne.
W tym kontekście skazanie dziennikarza za zadanie pytania i to nieopublikowanego uchybia obydwu tym kryteriom, naruszając zarówno zasadę demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji), jak i zasadę wolności prasy (art. 14 i art. 54 Konstytucji). Demokratyczne państwo prawa obowiązane jest chronić dziennikarzy dających wyraz opinii publicznej jako przedstawicieli wolnej prasy, nie zaś ich represjonować. Jak podkreślono wyżej, wolna prasa jest jednym z podstawowych warunków istnienia demokracji.
Uwzględniając powyższy stan faktyczny i prawny, CMWP SDP zakwalifikował zainicjowane przeciwko dziennikarzowi postępowanie jako tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), czyli strategiczny proces przeciwko partycypacji publicznej. Jest to narzędzie, które w istocie nie służy celom nakreślonym przez ustawodawcę, ale tłumi publiczną debatę i powoduje tzw. efekt mrożący (chilling effect), bowiem narażenie na przewlekłe i kosztowne postępowanie sądowe, a następnie skazanie skutecznie odstrasza nie tylko od wyrażania opinii, ale nawet zadawania pytań. Wyrok skazujący pociąga za sobą nie tylko wpis do Krajowego Rejestru Karnego, ale w tym przypadku również realne ryzyko zawodowego wykluczenia red. Mateusza Teski z rynku mediów. Trudności w otrzymaniu akredytacji parlamentarnej lub na inne ważne wydarzenia, brak możliwości pracy przy materiałach wrażliwych, spadek zaufania redakcji – to tylko niektóre z negatywnych skutków wyroku skazującego. Taki stan rzeczy jest nie do pogodzenia ze społeczną funkcją prasy, która jak wyżej podkreślono, jest obserwatorem życia publicznego i jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Podejmowanie działań typu SLAPP zostało również ostatnio potępione w Rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 11 listopada 2021 r. w sprawie wzmocnienia demokracji oraz wolności i pluralizmu mediów w UE, dotyczącej niewłaściwego wykorzystywania postępowań cywilnych i karnych do uciszania dziennikarzy, organizacji pozarządowych i społeczeństwa obywatelskiego (2022/C 205/01).
Chociaż art. 212 Kodeksu karnego przewiduje sankcje karne za zniesławienie, jednak jego stosowanie w kontekście działalności dziennikarskiej budzi poważne wątpliwości. Tego typu uregulowania są poddawane krytyce na forum międzynarodowym, ponieważ są wykorzystywane także do tłumienia krytyki i ograniczania wolności słowa. CMWP SDP stoi zatem na stanowisku, że stosowanie art. 212 k.k. przeciwko dziennikarzom stanowi narzędzie cenzury represyjnej. W związku z tym wielokrotnie opowiadało się za usunięciem tej normy z systemu prawnego.
Pragnę podkreślić – czytamy w piśmie podpisanym przed Jolantę Hajdasz , iż W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP utrzymanie wyroku skazującego dla red. Mateusza Teski w ocenie środowiska dziennikarskiego jest próbą zastraszania dziennikarzy i próbą wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów dziennikarskich. Dziennikarz postępował zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu – zbierał materiał do publikacji prasowej zadając pytanie mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. Dochował więc rzetelności i staranności, działał w interesie społecznym chcąc wyjaśnić ważny problem, o którym posiadł wiedzę. Niczego nie opublikował, a mimo to jest osobą skazaną w procesie karnym. Będzie wpisany do rejestru osób skazanych na równi z pospolitymi przestępcami, złodziejami czy nawet mordercami, oznacza także że np. nie będzie mógł znaleźć zatrudnienia w jednostkach publicznych i nie będzie mógł otrzymać kredytu w banku, gdyż nie będzie mógł otrzymać „zaświadczenia o niekaralności”, które jest wymagane w w/w sytuacjach. Taka sytuacja jest więc zaprzeczeniem przestrzegania zasady wolności słowa w demokratycznym państwie.
Podsumowując, apelujemy o przychylenie się do wniosku i skorzystanie z prawa łaski wobec red. Mateusza Teski. Byłoby to wyrazem najwyższej troski o wartości konstytucyjne, na straży których stoi Pan Prezydent, zważywszy że utrzymanie wyroku skazującego w niniejszej sprawie stanowi realne zagrożenie dla wolności mediów
w Polsce.
Wolność słowa i wolność mediów w Polsce była wiodącym tematem spotkania Emily Martinez Roca, sekretarz ds. praw człowieka Ambasady USAw Polsce i Jolanty Hajdasz, prezesa SDP i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Spotkanie odbyło się 22 kwietnia b.r. w siedzibie SDP przy ul. Foksal w Warszawie z inicjatywy Emily Martinez Roca, wzięła w nim udział także Katarzyna Dragan, specjalista ds. politycznych Ambasady USA w Polsce.
W odpowiedzi na zadane pytania Jolanta Hajdasz przedstawiła najistotniejsze problemy związane z realizacją zasady wolności słowa diagnozowane przez CMWP SDP. Są to przede wszystkim procesy typu SLAPP wytaczane dziennikarzom min. z art. 212 kk, niejasna dla odbiorców i mało transparentna struktura własnościowa części mediów prywatnych, sytuacja mediów publicznych po ich bezprawnym przejęciu przez obecny rząd oraz szykanowanie dziennikarzy prawicowych.
Pytana o wyrok sądu w sprawie de facto odmowy przyznania koncesji naziemnej dla TV Republika i telewizji w Polsce24, dyrektor CMWP SDP potwierdziła, iż w jej ocenie decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 9 kwietnia b.r. jest zamachem na wolność słowa demokratycznego państwa. Niejasne są powody podjęcia tej radykalnej decyzji. Przedstawione ustnie uzasadnienie sądu zawierało wiele nieprawdziwych i niepotwierdzonych informacji, co samo w sobie świadczy o wątpliwych podstawach prawnych i faktycznych do podjęcia tego tak radykalnego i kontrowersyjnego orzeczenia – powiedziała Jolanta Hajdasz.
W związku z wyrokiem Sądu Rejonowego w Katowicach z 24 sierpnia 2024 r. związanym z publikacjami prasowymi red. Mateusza Cieślaka oraz postępowaniem II instancyjnym od tego wyroku przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach CMWP SDP informuje, iż obejmuje niniejszą sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa. Według oceny CMWP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Mateusza Cieślaka. Sprawa dotyczy publikacji prasowych dziennikarza z 2020 roku, w których przedstawiał wątpliwości związane z badaniem wymazów, tj. próbek materiału biologicznego pod kątem obecności w nich koronawirusa SARS-CoV-2. Rozprawa apelacyjna zaplanowana jest na 22 kwietnia 2025 r.
Sprawa dotyczy publikacji red. Mateusza Cieślaka z 2020 r. w których opisywał wątpliwości dotyczące badań laboratoryjnych w kierunku wykrywania zakażenia COVID 19 na terenie Gliwic. Dziennikarz w okresie września – października 2020r. kierował pytania przesyłane emailem do licznych organów, instytucji i organizacji państwowych w tym m.in. do Głównego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, Ministra Zdrowia, Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej, Marszałka Śląskiego, Wojewody Śląskiego, Premiera RP, Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, Dyrektora PZH w Warszawie, Dyrektora NFZ Oddziału w Katowicach, Państwowego Inspektora Pracy pytając o o działalność firmy VITO-MED sp. z o.o. w Gliwicach prowadzoną w cyt. kontenerze – blaszaku, czy wiedzą że laboratorium powoda działające w takim miejscu jest głównym laboratorium COVID – 19 na terenie woj. Śląskiego i czy działa ono właściwie. Z informacji przekazanej przez NFZ wynikało, że w tym miejscu zbadano 697 701 wymazów, za co NFZ miał zapłacić ponad 178 mln zł. Dziennikarz Mateusz Cieślak miał informatorów, którzy twierdzili, że w tych warunkach nie sposób jest prawidłowo wykonać badania takiej ogromnej liczby wymazów (w szczytowym momencie było to 5000 badań na dobę). Kontrola przeprowadzona na polecenie Ministerstwa Zdrowia potwierdziła jego wątpliwości co do jakości i i prawidłowości pracy tego laboratorium. W obiekcie tym przeprowadzono również inne kontroleWykonały je Państwowa Inspekcja Sanitarna (Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gliwicach) oraz Państwowa Inspekcja Pracy. Obie te kontrole także wykryły tam nieprawidłowości.
Wyrok został ogłoszony 23 sierpnia 2024 r. Zgodnie z jego sentencją red. Mateusz Cieślak został uznany za winnego zarzucanego mu czynu z art. 212 § 1 i 2 k.k. tj. pomówienia oskarżyciela prywatnego firmę VITO-MED sp. z o.o. z Gliwic i skazany został na karę grzywny. Ma także m. in. zapłacić nawiązkę na cel społeczny (10 000 zł) oraz ponieść koszty procesu.
W ocenie CMWP SDP wydany przez Sąd Rejonowy wyrok skazujący dziennikarza za działania podejmowane w ramach jego obowiązków zawodowych jest niezgodny z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, narusza podstawowe prawa obywatelskie w zakresie wolności słowa oraz stanowi zagrożenie dla wolności mediów. W związku z powyższym utrzymanie tego wyroku w mocy byłoby w tym przypadku rażącym naruszeniem powołanych wcześniej uregulowań prawa między-narodowego i krajowego oraz odnośnych przepisów karnoprocesowych, przywołanych w apelacji obrońcy. W związku z tym CMWP SDP przesłało do Sądu Okręgowego w Katowicach opinię amicus curiae w obronie skazanego z 212 kk dziennikarza .
W związku z publikacjami mającymi na celu zniesławienie red. Aleksandry Fedorskiej CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiempod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa. Według oceny CMWP w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Aleksandry Fedorskiej, publicystki m.in. portalu tysol.pl i jednocześnie radnej Rady Osiedla Stare Miasto w Poznaniu. Red. Aleksandra Fedorska jest członkiem Wielkopolskiego Oddziału SDP
Sprawa dotyczy wydarzenia z 27 marca , jakie miało miejsce podczas sesji Rady Osiedla Stare Miasto w budynku Urzędu Miasta na ulicy Libelta w Poznaniu. Jak relacjonuje portal tysol.pl :
Najważniejszym punktem programu było odwołanie dotychczasowej przewodniczącej Agnieszki Hoffmann (mimo jej nieobecności i pobytu w szpitalu). Glosowanie zostało przeprowadzone, bo, jak przekazała nam Aleksandra Fedorska, przewodniczący Rady Tomasz Dworek, miał stwierdzić, „że trzeba tak zrobić, nawet jak oznacza to kolejne skargi”. W toku sesji wybrano nową przewodniczącą zarządu Panią Annę Sokolnicką – Elzanowską. Następnie wybrano także nowy zarząd Rady. Sesja trwała ponad 3 godziny. Aleksandra Fedorska zabrała głos przed głosowaniem. Jak nam przekazała, jej intencją było obniżenie poziomu negatywnych emocji. Zależało jej na uwadze i przekazaniu swojej intencji w ciekawy sposób, więc sięgnęła po humorystyczny zabieg odwołujący się do figury retorycznej o „zakopania topora wojennego”. Posłużyła się rekwizytem w postaci turystycznego „toporka”. Przedmiot był był opakowany, lekki i mały, ale ze względu na swój kształt mógł służyć za „indiański symbol”. Zgodnie z oczekiwaniami Aleksandry Fedorskiej wywołał śmiech na sali. Wykorzystując poprawę atmosfery Fedorska zaproponowała aby wybrać kandydata doświadczonego i kompetentnego, który jest autorytetem dla wszystkich radnych i poprosiła aby unikać konfliktów i usprawnić prace Rady.
Tymczasem przewodniczący Rady Tomasz Dworek przedstawił w lokalnych mediach całą sytuację jako sytuację „zagrożenia” . W lokalnej telewizji WTK powiedział iż cyt. jedna z radnych wniosła na sesję rady osiedla ostre narzędzie, które kilku radnych przeraziło. Wniosła przedmiot podobny do siekiery, do toporka. W tym tonie utrzymany jest cały materiał telewizji, której reporter mówi o „radnej, która wniosła niebezpieczne narzędzie i która nie zgadzała się z propozycją innych członków zgromadzenia”. Telewizja opublikowała również informację o tym, że sprawa została zgłoszona policji, która zdążyła już podjąć działania. Z niewiadomych przyczyn nadmierną rangę nadały tej sprawie media ogólnopolskie m.in. portal onet.pl i wirtualnapolska.pl . Napisały m.in. iż sprawą zajęły się policja i prokuratura, które prowadzą dochodzenie w tej sprawie.
W związku z tym red. Aleksandra Fedorska 5 kwietnia b.r. opublikowała oświadczenie, w którym stanowczo żąda przeprosin i sprostowania w/w informacji.
W oświadczeniu tym potwierdza, iż relacje medialne i wypowiedzi p. Tomasza Dworka są nierzetelne, ponieważ gadżet, wykorzystany z mojej strony jako humorystyczna figura retoryczna, tzw. “zakopywania toporka”, był przez cały czas mojej obecności na sesji w czarnym opakowaniu. Trudno, aby zapakowany przedmiot wysokości kartki papieru A4, wzbudzał niepokój. Na nagraniach z tej sesji wybrzmiewa w tym momencie salwa śmiechu, gdy mój opakowany “toporek” trafia z powrotem do kartonika . (…) cytowany przez redakcje Onetu Przemysław Markowski, zastępca dyrektora Wydziału Wspierania Jednostek Pomocniczych Urzędu Miasta Poznania, nie był obecny na tej sesji i nie widział gadżetu, o którym jest mowa. Bulwersujące jest także to, że poznańska policja według portalu Onetu miała potwierdzić, że przesłuchała świadków zdarzenia, podczas gdy nie przesłuchano nawet bezpośrednio zaangażowanej w sprawę red. Aleksandrę Fedorską.
W ocenie CMWP SDP w/opisane okoliczności wskazują na to, iż działania te mogą mieć na celu zniesławienie i pozbawienie wiarygodności redaktor Aleksandry Fedorskiej. Jest ona bowiem popularną i cenioną dziennikarką polskich i niemieckich mediów. W Niemczech publikowała swoje teksty na łamach Deutsche Welle, Handelsblatt, czy Wirtschafts Woche, w Polsce m.in. w Dzienniku Gazecie Prawnej, czy na portalu Biznes Alert. Obecnie publikuje na łamach Tysol.pl i jest także redaktorem naczelnym Radio Debata., często wypowiada się jako ekspert ds. niemieckich w różnych mediach , m.in. w TV Republika.
Dlatego CMWP SDP obejmuje tę sprawę monitoringiempod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa i oświadcza iż wspiera w tej sprawie red. Aleksandrę Fedorską .
link do publikacji red. Aleksandry Fedorskiej: TUTAJ
15 kwietnia b.r. Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa pobicia dziennikarza w okolicznościach wskazujących na zamiar sprawców tłumienia krytyki prasowej. Chodzi o poturbowanie red. Janusza Życzkowskiego, reportera TV Republika i członka Zarządu Głównego SDP podczas wiecu wyborczego Rafała Trzaskowskiego w Wieluniu.
W ocenie CMWP SDP powyższy czyn miał na celu uniemożliwienie pokrzywdzonemu zadania pytań kandydatowi na Prezydenta RP oraz zastraszenie, aby zniechęcić go do działania jako dziennikarza. Takie potraktowanie dziennikarza stanowi w tym przypadku również utrudnianie i tłumienie krytyki prasowej, tj. czyn przestępny z art. 44 ust. 1 ustawy – Prawo prasowe. Niezależnie od powyższego, miało miejsce zniszczenie mienia dziennikarza (art. 288 § 1 k.k.).
10 kwietnia 2025 roku, podczas wiecu wyborczego zorganizowanego przez sztab kandydata na prezydenta RP p. Rafała Trzaskowskiego w Wieluniu, red. Janusz Życzkowski – dziennikarz TV Republika oraz członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, został poturbowany. Popchnięto go, uderzono oraz zniszczono jego sprzęt – okulary i kamerę reporterską. Pokrzywdzony został przewieziony do szpitala, gdzie lekarz sądowy stwierdził powstanie obrażeń ciała na okres powyżej 7 dni oraz konieczność zastosowania kołnierza ortopedycznego z uwagi na uraz kręgosłupa. Pokrzywdzony nadal odczuwa silne dolegliwości bólowe i jest zmuszony przyjmować leki.
Mając powyższe na uwadze, wystąpił zbieg przestępstw. Art. 157 § 1 k.k. penalizuje użycie przemocy skutkującej uszczerbkiem na zdrowiu trwającym powyżej 7 dni. W niniejszej sprawie dokumentacja medyczna (orzeczenie lekarza sądowego) nie budzi wątpliwości co do długotrwałości obrażeń. Jednocześnie, opisane wyżej okoliczności zdarzenia wskazują, iż pobicie dziennikarza stanowiło w tym przypadku również utrudnianie
i tłumienie krytyki prasowej, tj. czyn przestępny z art. 44 ust. 1 ustawy – Prawo prasowe. Niezależnie od powyższego, miało miejsce zniszczenie mienia dziennikarza (art. 288 § 1 k.k.). Czyny te zostały popełnione w zamiarze bezpośrednim.
Art. 54 ust. 1 Konstytucji RP zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Każda ingerencja, która ogranicza możliwość wykonywania przez dziennikarzy ich funkcji informacyjnej, jest naruszeniem konstytucyjnych praw obywatelskich. Działania sprawców godzą bezpośrednio w osobę dziennikarza, ale także w konstytucyjne fundamenty wolnego społeczeństwa, osłabiając mechanizm kontroli jaki realizują media. Agresja wobec dziennikarzy prowadzi do tzw. efektu mrożącego. Ataki fizyczne, obok szkód materialnych i zdrowotnych, wywołują bowiem u dziennikarzy strach przed podejmowaniem krytycznych interwencji, co w konsekwencji powoduje autocenzurę oraz obniżenie jakości debaty publicznej. W rezultacie taki stan rzeczy niszczy kontrolę społeczną, co jest jednym z podstawowych założeń funkcjonowania demokratycznego państwa prawa.
Na podstawie art. 304 § 1 k.p.k. Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich składa zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa pobicia dziennikarza i spowodowania obrażeń jego ciała na okres powyżej 7 dni, w okolicznościach wskazujących na zamiar sprawców tłumienia krytyki prasowej. Mając powyższe na uwadze, CMWP SDP wnosi o podjęcie i prowadzenie postępowania karnego w sprawie, w tym zabezpieczenie niezbędnego materiału dowodowego oraz ustalenie sprawców czynów przestępnych.
Demokracja i wolność mediów są w Polsce Donalda Tuska poważnie zagrożone – ostrzega w rozmowie z portalem tvrepublika.pl Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ukryta cenzura, ograniczanie dostępu do informacji, wykluczanie niewygodnych redakcji z konferencji prasowych – to rzeczywistość, którą kreuje obecna władza. Jednym z dramatycznych przykładów tych działań jest brutalny atak na dziennikarza Telewizji Republika Janusza Życzkowskiego, którego ochroniarze Rafała Trzaskowskiego poturbowali, a także zniszczyli mu sprzęt.
– Jeżeli byśmy patrzyli tylko na to, jak traktowani są niektórzy dziennikarze czy właśnie media, które mają inny punkt widzenia, to niestety – to jest zaprzeczenie państwa demokratycznego –mówi Jolanta Hajdasz. Janusz Życzkowski jest członkiem Zarządu Głównego SDP. Prezes SDP zapowiedziała złożenie doniesienia do prokuratury po tym jak został on potraktowany na wiecu wyborczym Rafała Trzaskowskiego.
W rozmowie z portalem tvrepublika.pl prezes SDP podkreśla, że władza w państwie demokratycznym powinna chronić pluralizm przestrzeni medialnej, a nie go zwalczać. Kiedy władze podejmują działania, które ograniczają dostęp do informacji, albo wręcz uniemożliwiają ich uzyskanie, to jest to rodzaj cenzury. Kluczową zasadą systemu demokratycznego jest to, że są różne media, a ich główną rolą powinna być kontrola władz publicznych. – Jedną z ważniejszych zasad składających się na wolność słowa jest pluralizm przestrzeni medialnej. Oznacza on, że mamy bardzo różne poglądy, bardzo różne opinie, które mają prawo w tej przestrzeni publicznej być obecne – przypomina Hajdasz.
Zapytana o źródło antydemokratycznych działań wobec mediów, Jolanta Hajdasz wskazuje na wyraźne rozwarstwienie między deklaracjami a praktyką obecnej władzy. Zwraca uwagę na fakt, że władza obecnej „koalicji 13 grudnia” zamierza zaprowadzić w Polsce system, który daleki jest od standardu demokratycznego. Podkreśla przy tym, że premier Donald Tusk chętnie powołuje się na różne wartości i składa pięknie brzmiące deklaracje, ale nijak się to ma do tego, co robi w praktyce.
System, który chce stworzyć Donald Tusk w Polsce – demokracji walczącej – przekształca się powoli dosłownie w jakiś ukryty totalitaryzm. Ukryty, bo oficjalnie mówi się co innego, a robi co innego. Ten rząd po prostu w ten sposób działa – mówi Jolanta Hajdasz. Prezes SDP podkreśla, że wszystko zaczyna się „niewinnie”, ale cel jest ten sam: stłumienie lub wręcz wyeliminowanie krytyki władzy. Kontrola przekazu może się też odbywać, jak to ma miejsce w odniesieniu do Telewizji Republika, przez eliminowanie niewygodnych dziennikarzy z przestrzeni publicznej.
CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko skandalicznej decyzjiWojewódzkiego Sądu Administracyjnego , który 9 kwietnia 2025 r. uchylił decyzję KRRiT o odmowie koncesji dla kanału Polska24. Decyzja ta może oznaczać w praktyce unieważnienie przyznania koncesji na nadawanie naziemne programu telewizyjnego dla TV Republika i Telewizji wPolsce24.
Stacje te w czerwcu 2024 roku w konkursie prowadzonym przez konstytucyjnego regulatora rynku mediów czyli Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na miejsce na multipleksie MUX-8 otrzymały koncesję na nadawanie tego programu. Teraz, po 8 miesiącach rynkowego funkcjonowania obu stacji WSA podważa legalność koncesji zarówno TV Republika, jak i w Polsce24. CMWP SDP informuje, iż obejmuje monitoringiem tę sprawę i niezwłocznie poinformuje o jej przebiegu wszystkie europejskie instytucje, które zajmują się monitorowaniem pluralizmu i niezależności mediów w Unii Europejskiej.
W ocenie CMWP SDP decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego jest zamachem na wolność słowa demokratycznego państwa. Jego fundamentem jest m.in. przestrzeganie przez władze zasady wolności prasy, poszanowania dziennikarskiej niezależności oraz rygorystyczne przestrzeganie zasady pluralizmu mediów. Wolność słowa oznacza, iż zagwarantowana i chroniona jest nie tylko wolność wyrażania swoich poglądów, ale także pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Pluralizm mediów to z kolei możliwość dostarczania odbiorcom przez media różnych opinii i idei, a w celu ochrony funkcjonowania pluralizmu strukturalnego i pluralizmu zawartości państwa demokratyczne tworzą odpowiednie przepisy prawne i mają specjalne procedury postępowania. Na ich straży stoi wymiar sprawiedliwości . Dzisiejsza decyzja WSA łamie te fundamentalne dla polskiego systemu medialnego zasady w całej rozciągłości. Niejasne są powody podjęcia tej radykalnej decyzji, przedstawione ustnie uzasadnienie Sądu zawierało wiele nieprawdziwych i niepotwierdzonych informacji, co samo w sobie świadczy o wątpliwych podstawach prawnych i faktycznych do podjęcia tego tak radykalnego i kontrowersyjnego orzeczenia.
Ukarany ma być także regulator rynku mediów. Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zgodnie z decyzją Sądu ma zapłacić ponad 10 tys. zł kosztów postępowania. W dniu ogłoszenia w/o wyroku Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski oświadczył, że KRRiT złoży skargę kasacyjną na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Maciej Świrski podkreślił również, że do czasu prawomocnego zakończenia postępowania koncesje Telewizji Republika oraz Telewizji wPolsce24 nadal obowiązują.
CMWP SDP informuje, iż obejmuje monitoringiem tę sprawę i że niezwłocznie poinformuje o jej przebiegu europejskie instytucje, które zajmują się monitorowaniem pluralizmu i niezależności mediów w Unii Europejskiej.