Program „Tak to leciało!” powróci do telewizyjnej Dwójki

We wrześniu na antenie Programu 2 TVP zadebiutuje nowa edycja programu „Tak to leciało!” Telewizja zapowiada nowy duet prowadzących, realizacyjny rozmach, atrakcyjne nagrody, emocje sięgające zenitu przy największych polskich przebojach wszech czasów.

Uczestnicy „Tak to leciało!” mają za zadanie uzupełnić luki w tekstach popularnych polskich przebojów, a wszystko to w myśl zasady „im więcej wyśpiewasz, tym więcej wygrasz”. W nowej edycji zawodnikom akompaniować będzie zespół muzyczny Marcina Urbana. Show poprowadzi duet małżeński i sceniczny, czyli Sławomir i Kajra. TVP zapowiada, że nie zabraknie także odcinków specjalnych z udziałem gwiazd.

Program „Tak to leciało!” na antenie TVP2 emitowany był między 2008 a 2012 rokiem. Powstało aż 9 edycji i ponad 100 odcinków show. Najpopularniejszy obejrzało 4,1 miliona widzów! Format cieszył się także ogromną popularnością na świecie. Był z powodzeniem realizowany w ponad 25 krajach, m.in.: w USA, Francji, Włoszech, Kanadzie, Indiach, Izraelu, Meksyku, Chile czy w Egipcie.

opr. jka, źródło: Telewizja Polska

Pani Mario, szacunek! O laureatce Nagrody im. Romualda Lazarowicza przyznawanej przez Dolnośląski Oddział SDP   

Dzisiaj będzie o dziennikarstwie, czyli o własnym podwórku i o tym, co od wielu już lat jest najbliższe – przynajmniej zawodowo – piszącemu te słowa.

Dwa dni temu swój finał miała pierwsza edycja Dolnośląskiego Konkursu Dziennikarskiego o Nagrodę im. Romualda Lazarowicza. Laureatem konkursu została Maria Woś, nestorka wrocławskich dziennikarzy – Kapituła pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Makarewicza wybrała jednogłośnie prace nadesłane przez Redaktor Marię Woś, która w swoich cotygodniowych felietonach nadawanych na antenie Radia Wrocław, podejmuje lokalną społeczną i kulturalną tematykę, wspaniale posługując się językiem polskim – podkreślał podczas uroczystości Jan Poniatowski, Prezes Zarządu Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które zorganizowało konkurs.

Pani Maria odebrała pamiątkowy dyplom z rąk Heleny Lazarowicz, wdowy po śp. Romualdzie Lazarowiczu. Ze wzruszeniem powiedziała, że to dla niej nagroda szczególna, bo postać patrona jest uosobieniem wartości jaką jest służba Polsce, a do tego był dziennikarzem i wydawcą, co podkreśla jej zawodowy wymiar i charakter.  – Ubolewam tylko, że młodzi dziennikarze nie wydają się być zainteresowani tą tematyką, a to właśnie oni powinni ubiegać się o nagrody – dodała laureatka.

„Pani Mario, szacunek!” – napisał po wręczeniu nagrody Krzysztof Kunert, wrocławski dziennikarz oraz reżyser filmów dokumentalnych. I dodał:  „Pomyśleć, że mogliśmy nie mieć Pani Marii we Wrocławiu. Kiedy udało mi się ją namówić do udziału w *Pionierach*, moim dokumencie o pierwszych mieszkańcach powojennego Wrocławia usłyszałem, że nasze miasto stało się domem pani Redaktor przypadkowo. – Wcale nie chciałam wysiadać w te ruiny, po prostu pociąg dalej nie jechał – opowiadała podczas nagrań.”

Wielce Szanowna Pani Mario! Z całego serca gratulujemy nagrody i dziękujemy za to, że każdego dnia jest Pani dla nas niedoścignionym wzorem prawdziwego, odpowiedzialnego i rzetelnego dziennikarstwa.

Janusz Gajdamowicz

„Gazeta Wrocławska”

 

Duży wzrost słuchalności Radia Wnet w Warszawie

Słuchalność Radia Wnet w Warszawie w okresie listopad 2021 – kwiecień 2022 roku wzrosła aż o 0.8 pkt proc. w porównaniu do tego samego okresu rok wcześniej – wynika z najnowszej fali badania Radio Track Kantar Polska.

Udział w czasie słuchania Radia Wnet w stolicy wyniósł 1,5 proc., to historyczny wynik tej stacji.  Podobną słuchalność, według najnowszych badań Radio Track, mają w Warszawie Program 2 Polskiego Radia i Muzo.fm, a niewiele większą Radio Kolor (1,6 proc.) i radiowa Trójka (1,7 proc.). Liderem w stolicy jest Radio ZET z wynikiem na poziomie 12,9 proc.

opr. jka, źródło: Komitet Badań Radiowych

Tomasz Sekielski będzie redaktorem naczelnym „Newsweeka”

Od 1 lipca 2022 r. Tomasz Sekielski obejmie stanowisko redaktora naczelnego „Newsweeka”. Jako szef wszystkich tytułów wydawanych pod marką Newsweek będzie odpowiedzialny za tygodnik „Newsweek Polska”, serwis Newsweek.pl oraz wydania tematyczne tygodnika – poinformował w środę wydawca Ringier Axel Springer Polska.

Na stanowisku szefa „Newsweeka” Sekielski zastąpi Tomasza Lisa, który w ubiegły wtorek niespodziewanie rozstał się z Ringier Axel Springer Polska. Nie podano powodów tej decyzji (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Jak podkreślił Mark Dekan, CEO RASP, cytowany w komunikacie prasowym, „z Tomaszem Sekielskim na czele tytuł zyskuje lidera, który reprezentuje rzetelne i jakościowe dziennikarstwo”. Dodał, „że doświadczenie, profesjonalizm, wytrwałość i odwaga Tomasza Sekielskiego w podejmowaniu istotnych, społecznie ważnych tematów są gwarancją dalszego dynamicznego rozwoju marki Newsweek na polskim rynku jako bezkompromisowego i niezależnego medium”.

Tomasz Sekielski ma odpowiadać za politykę redakcyjną tygodnika, serwisu, wydań tematycznych pod marką Newsweek, a także za rozwój nowych formatów audio i wideo marki Newsweek. Pozostanie także jednym z prowadzących program „Onet Rano”, z którym jest związany od 2018 roku.

Tomasz Sekielski jest dziennikarzem, reporterem, twórcą filmów dokumentalnych i autorem książek. W latach 1997–2006 był reporterem „Faktów TVN”. W TVN24 stworzył program „Czarno na białym”. Od października 2012 do stycznia 2015 prowadził poranki w Radiu Tok FM. Od stycznia 2013 do czerwca 2016 współpracował z TVP, gdzie prowadził autorski program „Po prostu”. Był także gospodarzem „Woronicza 17” w TVP Info. W ostatnich latach zasłynął jako twórca filmów dokumentalnych „Tylko nie mów nikomu” oraz „Zabawa w chowanego”, podejmujących problem wykorzystywania seksualnego dzieci w polskim Kościele.

opr. jka, źródło: RASP

Doktor Tytus Chałubiński na Foksal. Relacja ze spotkania Klubu „Akapit”

Pierwsze po dwuletniej covidowej przerwie spotkanie Klubu SDP ,,Akapit” odbyło się we wtorek 24 maja;   organizowała i prowadziła je Przewodnicząca Klubu Anna Malinowska-Wegner, a  bohaterem spotkania był najsłynniejszy  lekarz dziewiętnastowiecznej  Warszawy  doktor Tytus Chałubiński.  

Bohater spotkania był już wybrany dwa lata temu, bo rok 2020 był Rokiem Tytusa Chałubińskiego (w dwustulecie urodzin!).  Ukazało się wówczas  drugie wydanie  książki Barbary Petrozolin-Skowrońskiej  Król Tatr z Mokotowskiej 8. Portret doktora Tytusa Chałubińskiego, wydanej przez Iskry, nagrodzonej w pierwszym wydaniu z roku 2005, a  zwracającej uwagę także graficzną i edytorską elegancją.  Wiedzę o Tytusie Chałubińskim uzupełniała publikacja z końca 2019 roku Przyczynki do biografii Tytusa Chałubińskiego, przygotowana głównie przez Barbarę Izdebską (córkę prawnuczki Tytusa – Jadwigi Mogilnickiej) i  prof. Jana Izdebskiego, oraz Zbigniewa Moździerza, która ukazała się  staraniem Towarzystwa Muzeum Tatrzańskiego.

Na spotkaniu chodziło  oczywiście  o przybliżenie ciekawej i  sympatycznej postaci  głównego bohatera, a także publikacji o nim (pokazaliśmy także specjalny numer kwartalnika ,,Tatry”,  wydanego z okazji Roku Chałubińskiego,   a jest tam 200 stron cennych  artykułów poświęconych Chałubińskiemu!).   Ale tytuł spotkania PORTRET POLSKIEGO INTELIGENTA  – miał zapoczątkować dyskusję  o roli polskiej inteligencji, właśnie z czasów, gdy polska inteligencja zdobywała swoje ważne miejsce w polskiej historii i zostawiła w niej ważny ślad. Nie zamierzamy rezygnować z  dyskusji o inteligencji w przyszłości!

Portret polskiego inteligenta – na przykładzie osoby tak wybitnej i sympatycznej jak Tytus Chałubiński – przybliżały:  przewodnicząca Klubu Anna Malinowska-Wegner,  Barbara Petrozolin-Skowrońska, a  także inż. Andrzej Skowron,  potomek Tytusa Chałubińskiego –  z linii  Jadwigi   Surzyckiej, córki Tytusa Chałubińskiego,  dla której Ojciec zbudował ,,Jadwiniówkę”,  dziś jeden z  najsłynniejszych  zabytków Zakopanego.

Andrzej Skowron zrobił zebranym miłą niespodziankę. Pokazał oprawione i z pietyzmem, przechowywane przez Rodzinę nuty Poloneza, skomponowanego przez ojca Tytusa – Szymona Chałubińskiego, mieszczanina i prawnika,  a zarazem pasjonata muzyki.  Polonez ten według rodzinnej tradycji, powstał  właśnie z okazji urodzin Tytusa!  I oto mogliśmy go  posłuchać ponieważ – staraniem państwa Skowronów –  został wykonany przez pianistę Marka Brachę i nagrany!

To było  jedno z osiągnięć Fundacji Pokolenia Pokoleniom, działającej już od wielu lat, a o jej zadaniach i osiągnięciach mówiła żona Andrzeja Skowrona Barbara  Czechmeszyńska-Skowron. A że następstwo pokoleń jest normalnością, mogliśmy też poznać córką Państwa Skowronów Kaję Abdank-Grucę, dziś prezesa tej  Fundacji.

Oczywiście opowieściom o Tytusie Chałubińskim (a zabrała też głos  m.in.  Magorzata Morawska, z rodziny jednej z sióstr Tytusa)  towarzyszył pokaz multimedialny  przybliżający  nie tylko Bohatera spotkania, jego rodzinę i współpracowników, ale i dziewiętnastowieczny obraz  Warszawy, gdzie mieszkał i pracował od 1846 roku  oraz  Zakopanego, gdy z rusyfikowanej Warszawy – aby dostać się pod Giewont, trzeba było  mieć zagraniczny paszport, pociągiem ruszyć do Krakowa, a z  Krakowa  – trzeba było jechać  dwa dni góralską furką… I tak właśnie od 1873 roku jeździł Chałubiński  z rodziną, by spędzać  wakacje w miejscu, gdzie ważne było nie tylko uzdrawiające górskie powietrze, ale i wolność! … Jak wiele zrobił doktor Chałubiński dla Górali i Zakopanego nie będziemy tu powtarzać, przypomnieć jednak warto, że każdego roku  – witały go powitalne bramy i muzyka, a  górale wyjeżdżali konno, by go spotkać…

Na miejsce pierwszego – po przymusowej przerwie  – spotkania naszego Klubu  wybraliśmy salę dawnej  kawiarni ,,Cudzysłów”, w której  przez wiele lat odbywały się nasze spotkania –  przy stolikach, kawie, herbacie i ciasteczkach. Wprawdzie sala był starannie  przygotowana (dziękujemy!) , ale  nie  było ,,jak dawniej”,  bo stoliki nowe, eleganckie, a kawa i herbata w termosach,  do picia w jednorazówkach… No cóż,  czasy i obyczaje  się zmieniają… W każdym razie w tej mniejszej sali  łatwiej  być razem i z sobą rozmawiać…  Pierwsze po covidowej przerwie spotkanie uznajemy za udane.   (A+B).

Fot. Jerzy Muszyński

 

Stowarzyszenie Gazet Lokalnych apeluje do premiera o dotowanie prasy lokalnej

Wydawcy zrzeszeni w Stowarzyszeniu Gazet Lokalnych zwrócili się do premiera Mateusza Morawieckiego z apelem o wprowadzenie dotacji na rozwój prasy lokalnej w Polsce.

„Prasa lokalna stanowi fundament demokracji na poziomie samorządów gminnych, czy powiatowych. Jest podstawowym źródłem informacji dla swoich czytelników, sprawuje funkcje strażnicze wobec działań władz i organizacji publicznych, promuje wydarzenia społeczne, sportowe, kulturalne, integruje lokalną społeczność wobec wspólnych przedsięwzięć” – czytamy w apelu SGL.

Jego autorzy podkreśli także, że prasa lokalna pełni ważną rolę kulturotwórczą, a dla wielu mieszkańców miast i wsi jej lektura to jedyny kontakt ze słowem drukowanym.

Wydawcy lokalni zwrócili uwagę na problemy z jakimi borykają się w ostatnim czasie.

„Różne przyczyny, nawarstwiające się od lat, jak spadek czytelnictwa, w tym prasy papierowej, czy przeniesienie budżetów reklamowych do internetu, sprawia, że wydawanie prasy, zwłaszcza lokalnej, tej o mniejszych nakładach, jest niemałym wyzwaniem dla małych, często rodzinnych firm. Mimo tego z determinacją wypełniają one swą misję, pełnioną z myślą o swych czytelnikach i o rozwoju lokalnych środowisk” – zauważyli.

Apelując do władz państwa o wprowadzenie dotacji na rozwój prasy lokalnej, wydawcy przypomnieli, że rozwiązania takie stosują różne kraje Unii Europejskiej, m.in. Austria, Dania, Francja, Szwecja i Włochy.

„Rozwój prasy lokalnej leży nie tylko w interesie jej wydawców, dziennikarzy, pracowników mediów, ale w interesie całych lokalnych środowisk. Czas, by polskie państwo wsparło działania i misję prasy lokalnej – napisano w apelu SGL.

opr. jka, źródło: Stowarzyszenie Gazet Lokalnych

Dzieci z Mariupola wyjechały z Kazimierza Dolnego

We wtorek, 31 maja w godzinach porannych 60 dzieci z Domu Dziecka z Mariupola, które od pierwszych dni marca wraz z opiekunami przebywały w prowadzonym przez SDP Domu Pracy Twórczej w Kazimierzu Dolnym,  wyjechały do przygotowanej dla nich placówki w Szwajcarii.

Decyzję o wyjeździe podjął w imieniu władz Ukrainy Artem Walach, p.o. konsula generalnego Ukrainy wraz z przebywającą z dziećmi dyrektor placówki Natalią Laszczewską. O decyzji tej było poinformowane Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Puławach, które w imieniu władz polskich sprawowało nadzór nad dziećmi i ich opiekunami. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zapewniało im wyżywienie i noclegi przez prawie trzy pełne miesiące.

W Domu Pracy Twórczej w Kazimierzu Dolnym nadal przebywa około 60 uchodźców z Ukrainy. Wśród nich są matki z dziećmi oraz grupa kilkunastu osób głuchoniemych. Schronienie w prowadzonej przez SDP placówki znalazło także kilkoro dziennikarzy z Ukrainy. Wszyscy będą przebywać w Domu Dziennikarza co najmniej do 23 czerwca br.

 

Dolnośląski Oddział SDP wybrał władze. Jan Poniatowski został prezesem na drugą kadencję

30 maja dolnośląscy dziennikarze wybrali władze swojego oddziału SDP. Zdecydowane poparcie otrzymał dotychczasowy prezes Jan Poniatowski. Jego konkurentem był Błażej Torański.

Decyzją wyborców dotychczasowy Zarząd powiększono o jednego członka. Od poniedziałku prezesowi Poniatowskiemu pomagać będą: Tomasz Białaszczyk, Stanisław Bogaczewicz, Hanna Fastnacht-Stupnicka i Piotr Gaglik.

Obowiązki Komisji Rewizyjnej powierzono członkom: Wiesławowi Drozdowskiemu, Marii Dunikowskiej, księdzu Andrzejowi Paś.

W Komisji Członkowskiej po raz kolejny zasiadać będzie Maria Woś. Wnioski nowych kandydatów do stowarzyszenia także będą oceniać : Lidia Nestoruk i  Krzysztof Kunert.

Wybory pierwotnie miały odbyć się 17 marca br.  Komisja Rewizyjna wnioskowała o dodatkowy czas na przeprowadzenie szczegółowej kontroli. Ostatecznie po 74 dniach badań Rafał Bubnicki jako przedstawiciel komisji wnioskował o nieudzielenie absolutorium ustępującym władzom. Delegaci byli innego zdania. To była bardzo wolna elekcja. Prezes, Zarząd i Komisje Oddziału Dolnośląskiego otrzymały mandat zaufania na kolejną kadencję.

Tomasz Białaszczyk

Francuski dziennikarz zginął w wyniku ostrzału w obwodzie ługańskim

Frederic Lecler-Imhoff, francuski dziennikarz stacji BFM TV zginął w poniedziałek w wyniku rosyjskiego ostrzału pojazdu, który miał ewakuować cywilów ze strefy działań wojennych w pobliżu Siewierodoniecka. Szefowa MSZ Francji Catherine Colonna, zapowiedziała, że jej kraj będzie domagał się śledztwa w tej sprawie.

„Armia rosyjska ostrzelała pojazd, który miał ewakuować ludność cywilną ze strefy działań wojennych pod Siewierodonieckiem. Zginął francuski dziennikarz podczas misji. Zdecydowanie potępiamy to morderstwo. Lista rosyjskich zbrodni przeciwko pracownikom mediów na Ukrainie stale rośnie” – poinformował w poniedziałek na Twitterze rzecznik ukraińskiego MSZ Ołeh Nikołenko.

O śmierci dziennikarza pisał też na Telegramie szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj. Opancerzony ewakuacyjny transport miał zabrać 10 osób z obwodu, ale trafił pod rosyjski ostrzał.

„Odłamki pocisków przebiły pancerz samochodu, śmiertelnie ranny w szyję został akredytowany francuski dziennikarz, który robił materiał o ewakuacji, policjanta uratował hełm” – poinformował Hajdaj.

Kondolencję dla rodziny 32-letniego dziennikarza złożył prezydent Francji Emmanuel Macron. „Podzielam ból rodziny Frederica Leclerc-Imhoffa, której składam moje kondolencje. Tych, którzy zapewniają trudną misję informowania na teatrach działań, pragnę jeszcze raz zapewnić o bezwarunkowym poparciu Francji” – napisał Macron na Twitterze.

W poniedziałek szefowa francuskiej dyplomacji Catherine Colonna zażądała śledztwa w sprawie śmierci dziennikarza. „Francja potwierdza swoje stałe i zdecydowane zobowiązanie na całym świecie do wolności prasy i ochrony dziennikarzy oraz wszystkich” – podkreśliła.

opr. jka, źródła: pap.pl, Twitter

Polskie Radio dla Ukrainy nadaje w Przemyślu, w paśmie na którym wcześniej było słychać RMF Ukraina

Polskie Radio rozpoczęło w Przemyślu nadawanie audycji swojej specjalnej anteny – Polskiego Radia dla Ukrainy. Stacja dostępna jest na częstotliwości 98,6 FM, wcześniej można było tam słuchać RMF Ukraina, rozgłośni tej nie przedłużono jednak pozwolenia czasowego na emisję w tym paśmie.  

Jak informuje publiczny nadawca, w 24-godzinnym programie Polskiego Radia dla Ukrainy znajdą się informacje na temat bieżącej sytuacji w tym kraju, tego, co dzieje się na okupowanych przez rosyjskiego najeźdźcę terenach, jak również praktyczne i niezbędne wskazówki dla Ukraińców, którzy przybyli do Polski.

Polskie Radio dla Ukrainy udostępnia antenę dziennikarzom i współpracownikom Ukraińskiego Radia Publicznego UKR1, transmituje jego audycje oraz emituje specjalne programy sekcji Ukraińskiej Polskiego Radia dla Zagranicy. Od początku maja ten program Polskiego Radia jest dostępny w Warszawie na częstotliwości 100,6 FM.

opr. jka, źródła: Polskie Radio, sm

Pożegnaliśmy Marynę Miklaszewską, dziennikarkę, pisarkę, opozycjonistkę  

Rodzina, przyjaciele, dziennikarze, przedstawiciele rządu pożegnali w czwartek, 26 maja Marynę Miklaszewską „znakomitą dziennikarkę, pisarkę, zaangażowaną społeczniczkę i działaczkę opozycji niepodległościowej” – jak powiedział o zmarłej wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.   

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęła Msza św. w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na warszawskich Bielanach.

„Z bólem, ale i wielką wdzięcznością wspominamy Marynę – osobę wszechstronnie utalentowaną, czarującą i życzliwą ludziom, której cechą wyróżniającą było oddanie, z jakim służyła Polsce i polskiej kulturze” – mówił wicepremier Gliński.

Minister kultury wspomniał dziennikarską karierę Miklaszewskiej, która była związana z Polskim Radiem, najpierw z redakcją literacką Programu 3., potem z Programem 1.

„Jeszcze niedawno mogliśmy usłyszeć Ją w Polskim Radiu 24, gdzie wraz z Magdaleną Mertą w audycji >Polki< opowiadała o najważniejszych kobietach w historii naszej ojczyzny” – przypomniał wicepremier.

Dodał, że „ważnym elementem radiowej biografii jest jednak początek lat 80., kiedy była redaktorką Radia >Solidarność< Regionu Mazowsze”. Zauważył, że Miklaszewska aktywnie działała również w drugim obiegu wydawniczym, powielając niezależne czasopisma.

„Powiedziała kiedyś o sobie, że jest >bohaterką drugiego planu<, ale nie powinniśmy myśleć o Niej jako o osobie w tle – raczej jako o kimś, kto z wielką energią i wytrwałością buduje scenę dla działań aktorów planu pierwszego – powiedział Piotr Gliński.

Wicepremier wspomniał również o twórczości literackiej Maryny Miklaszewskiej, wydanej w drugim obiegu książce „Mikołajek w szkole PRL” i późniejszych pozycjach „Wojtek z Armii Andersa” czy „Hipster”.

„Jej najgłośniejszym dziełem pozostaje jednak libretto (a także współautorstwo tekstów piosenek), musicalu >Metro<, którego była współautorką właśnie wraz z siostrą Agatą, a który okazał się niezwykle udanym spektaklem, docenionym na świecie – z nominacją do Nagrody Tony – oraz w Polsce, gdzie nadal jest wystawiany, a kolejne pokolenia fanów na pamięć znają teksty Maryny i Agaty Miklaszewskich” – zauważył szef resortu kultury.

Nawiązał również do działalności społecznej zmarłej, w Prymasowskim Komitecie Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom, czy ostatnio w Kongresie Polska Wielki Projekt.

„Polska nigdy nie zapomni tej wspaniałej patriotki, artystki i działaczki, która zawsze śmiało podejmowała ważne dla Niej tematy zarówno w swojej twórczości, jak i w działalności społecznej” – mówił Piotr Gliński.

„Swoją postawą trwale wpisała się w historię polskiej kultury, a Jej odejście pozostaje bolesną i niepowetowaną stratą. Bez Maryny Miklaszewskiej będzie nam trudniej, bo będziemy musieli jakoś uzupełnić – przynajmniej trzy – ważne wymiary Jej obecności. Jej odwagę, Jej miłość do Polski, która była chyba główną, a jednocześnie na wskroś naturalną motywacją Jej działań i zaangażowania. Wreszcie – Jej wielką osobistą kulturę – niestety już unikalną w obecnych czasach, a jednocześnie tak cenną i potrzebną” – stwierdził wicepremier.

Maryna Miklaszewska zmarła 11 maja w wieku 75 lat (pisaliśmy o tym TUTAJ), była członkinią Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Została pochowana na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

opr. jka, źródła: pap.pl, Twitter/MKiDN