AGNIESZKA LEGUCKA: Rosyjska i chińska dezinformacja w kontekście wojny w Ukrainie

Wykorzystując dezinformację i propagandę  Rosja i Chiny chcą przekonać międzynarodową opinię publiczną, szczególnie odbiorców z Globalnego Południa, że to siły zewnętrzne sprowokowały konflikt na Ukrainie.

Rosję i Chiny łączy dążenie do zmiany istniejącego porządku międzynarodowego. Według tych dwóch autorytarnych reżimów świat „niesprawiedliwie” zdominowany jest przez Zachód, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Dezinformacja i propaganda są jednym z użytecznych instrumentów, które zarówno Rosja jak i Chiny wykorzystują przeciwko swoim rywalom międzynarodowym, a jednocześnie konsolidują obywateli swoich państw wokół rządzących. Intensyfikacja rosyjsko-chińskiej współpracy została dostrzeżona przez ekspertów od momentu pandemii Covid19, kiedy rosyjska strona powielała fałszywe treści chińskiej dezinformacji dotyczącej m.in. pochodzenia wirusa (rzekomo w laboratoriach amerykańskich, a następnie rozpowszechnionego w Chinach, aby je osłabić i zdyskredytować na arenie międzynarodowej). W przypadku zaś pełnoskalowej agresji Rosji w Ukrainie, role się odmieniły i to Chiny często powielają rosyjską dezinformację i propagandę. W lipcu 2021 roku, Chiny i Rosja osiągnęły dwustronne porozumienie dotyczące współpracy w sferze relacji i narracji informacyjnych. W ramach tego porozumienia, podczas wirtualnego szczytu z udziałem przedstawicieli rządów i mediów obu krajów, omówiono szczegółową strategię dotyczącą wymiany treści informacyjnych, rozwoju mediów cyfrowych oraz współprodukcji programów telewizyjnych. Ten krok jest ukierunkowany na wzmocnienie wpływu informacyjnego obu państw na arenie międzynarodowej poprzez koordynowane działania w zakresie propagandy i przekonywania do swoich racji.

Cele Rosji i Chin

Wojna informacyjna prowadzona przez Chiny i Federację Rosyjską przeciwko Zachodowi ma służyć wzmocnieniu ich pozycji międzynarodowej i skuteczniejszemu osiąganiu celów strategicznych. Rosja dąży do uwzględnienia swoich żądań dotyczących bezpieczeństwa w Europie, m.in. w kwestii rozszerzenia NATO na wschód a także uzyskania zwycięstwa na froncie ukraińskim. Poprzez dezinformację i propagandę, deprecjonując Ukrainę, Rosja stara się osłabić poparcie dla niej. Próbuje wpłynąć na debatę w Europie i USA, wywołując antyukraińskie nastroje. Chce także podważyć zasadność zachodnich sankcji, przedstawiając je jako niesprawiedliwy nacisk na Rosję. Chiny, chociaż dążą do osłabienia USA i Zachodu, zmieniały cele w miarę trwania konfliktu. Ich wsparcie dla Rosji staje się bardziej defensywne z uwagi na jedność Zachodu, w tym partnerów z Indo-Pacyfiku. Pragną budować odporność wobec coraz bardziej nieprzyjaznego Zachodu (charm offensive). Przesłanie ChRL o „podziałach i konfrontacji bloków” świadczy o percepcji bloku antychińskiego i antyrosyjskiego. Obecnie Rosja i Chiny dążą do poszerzenia kręgu politycznych sojuszników poprzez kampanie wizerunkowe wobec państw Globalnego Południa. Jednocześnie Chiny usiłują podważyć jedność Zachodu poprzez ” smiling” lub „panda” „diplomacy”, prezentując dystans od Rosji.

Narracje i metody dezinformacji Rosji i Chin

Podstawą rosyjskiej polityki i propagandy w trakcie wojny jest negowanie Ukrainy jako państwa oraz przedstawianie Ukraińców jako pionków w grze mocarstw (najczęściej USA). Po inwazji w 2022 roku rosyjskie władze i prokremlowskie portale częściej używały retoryki takich jak „reżim kijowski”, „marionetki Waszyngtonu”, „faszyści”, „naziści”. Było to czynione po to, aby dyskredytować Ukrainę, dehumanizować Ukraińców i przekonać o amerykańskim wpływie na Ukrainę. Rosja oskarża Zachód o złamanie obietnic nierozszerzenia NATO na wschód. Badania wskazują na wzrost użycia „naziści” i „ludobójstwo” w mediach kremlowskich, by wzniecać nastroje zagrożenia w rosyjskim społeczeństwie.

Natomiast blokada informacyjna i kontrola mediów ze strony Kremla służą manipulacji obrazem konfliktu. Rosja unika odpowiedzialności za wojnę, nazywając ją „specjalną operacją wojskową”. Jednocześnie odrzuca oskarżenia o zbrodnie popełniane przez żołnierzy rosyjskich w Ukrainie, oskarżając zachodnie media o fake news. Jednocześnie Rosja musiała się dostosować do ograniczeń w UE, która od marca 2022 r. zablokowała rosyjskie portale i kanały propagandowe w Europie (m.in RT i Sputnik. Można powiedzieć, że Rosja „zeszła do podziemia” i wykorzystuje fabryki trolli do wzmacniania narracji korzystnych dla Kremla, dostosowując przekaz do różnych grup odbiorców, np. we Węgrzech czy Niemczech – trolle przekonują o bezsensowności sankcji zachodnich przeciwko Rosji. Natomiast w Polsce na Rosja rozpowszechnia dezinformację o ukraińskich uchodźcach i insynuuje roszczenia Polski wobec Ukrainy, próbując poróżnić Ukraińców i Polaków.

W celu omijania blokad w UE, RT zastosowała strategię dostępu do różnych kanałów informacyjnych. Na platformie Telegram utworzono specjalny kanał „Videos in different languages”, gromadzący filmy dotyczące Ukrainy i umożliwiający ich dalsze udostępnianie w innych mediach społecznościowych. Wybierano Twitter jako główny środek dystrybucji, gdzie filmy RT były dostępne w 17 językach. Dodatkowo, treści były publikowane na platformach Gettr, Gab oraz TruthSocial. Ta taktyka umożliwiała rozpowszechnianie materiałów poprzez oficjalne konta rosyjskich ministerstw i ambasad. Szczególnie ciekawym zjawiskiem było zainteresowanie treściami hiszpańskojęzycznymi, zwłaszcza RT en Español, które docierały do latynoamerykańskich odbiorców. W kwietniu 2022 roku, RT en Español zajęła trzecie miejsce wśród najczęściej udostępnianych stron o tematyce inwazji Rosji na Ukrainę na platformie Twitter. Ta adaptacyjna strategia umożliwiała RT skuteczne osiągnięcie swoich celów informacyjnych pomimo ograniczeń w UE.

Analiza chińskiej propagandy i dezinformacji wykazuje istotne różnice w stosunku do rosyjskiego przekazu. Zauważamy celowe omijanie kwestii takich jak zwalczanie ukraińskich nazistów czy denazyfikacja Ukrainy. Chińska narracja dąży do wykreowania wizerunku dystansowania się od Rosji. Oficjalnie prezentowany dyskurs ma ukazać ChRL jako neutralne państwo, zachęcając do bezproblemowej współpracy (bussines as usual). Niemniej sposób, w jaki Chiny traktują wojnę, jednocześnie wskazuje na wspieranie perspektywy Rosji. Gdy chińskie media i przedstawiciele polityczni mówią o Ukrainie, używają określeń takich jak „kwestia ukraińska”, „kryzys ukraiński” czy „spór ukraiński”, z rzadka uznając Ukrainę za podmiot. Chiny nadal widzą Ukrainę w sferze wpływów Rosji. ChRL podziela także rosyjskie argumenty dotyczące „kwestii ukraińskiej”, sugerując, że to Zachód przyczynił się do wybuchu konfliktu. Chińska narracja o Rosji jest odmienna niż o Ukrainie, bo eksponuje częściej suwerenność i uzasadnione obawy o bezpieczeństwo Rosji. Oba państwa podzielają pewne elementy narracji, takie jak „zasada niepodzielności bezpieczeństwa”, która wydaje się być strategicznie wykorzystywana przez Chiny. Innym przykładem jest powielanie rosyjskich oskarżeń o laboratoria biotechnologiczne na Ukrainie. Chiny winią Zachód za kryzysy humanitarne i utrudnienia ekonomiczne, krytykując sankcje nakładane na Rosję. Sugerują, że Stany Zjednoczone zyskują na restrykcjach, czerpiąc zyski z broni i gazu sprzedawanych Europie. Manipulacja objawia się także w narracji o możliwości użycia broni jądrowej przez Rosję. Chiny wyrażają sprzeciw wobec takich gróźb, nie potępiając jednak bezpośrednio Rosji. Ich deklaracje o wspólnym przeciwstawianiu się użyciu broni nuklearnej pomimo wyraźnych wspierających deklaracji dla Rosji, stanowią istotny element strategii chińskiej dezinformacji.

Czy rosyjska i chińska dezinformacja działa?

Trudno jest ocenić skuteczność dezinformacji, bo przykłady rosyjskiej i chińskiej manipulacji wskazują, że ważne są nie tylko metody i treść przekazu, lecz także nastawienie odbiorców do ich adresatów. Kampanie propagandowe i dezinformacyjne prowadzone przez Rosję i Chiny są ukierunkowane na trzy główne grupy odbiorców: Zachód, Globalny Południe oraz ich własne społeczeństwa. Można przypuszczać, że dezinformacja i propaganda Chin okazują się bardziej efektywne w przypadku audytorium zachodniego (szczególnie wśród niektórych decydentów i dziennikarzy, ale mniej w społeczeństwach nastawionych do ChRL negatywnie), podczas gdy w krajach Globalnego Południa przeważa wpływ manipulacyjny Rosji.

Od momentu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, rosyjska propaganda i dezinformacja przynoszą umiarkowane rezultaty na Zachodzie. W tej fazie konfliktu nie zdołały istotnie zmienić polityki UE i USA ani nie osłabiły wsparcia dla Ukrainy. Warto zauważyć, że w maju ubiegłego roku aż 93% europejskich respondentów badanych przez Eurobarometr wyraziło zgodę na udzielanie pomocy humanitarnej osobom dotkniętym konfliktem na Ukrainie, a 88% uznało, że UE powinna przyjmować uchodźców z Ukrainy. Wobec tego narzędzia rosyjskiej dezinformacji, jak trolle internetowe, nie odniosły zatem większego sukcesu. Niemniej jednak mogą wpłynąć na nastawienie niektórych społeczeństw, zwłaszcza węgierskiego i niemieckiego, do potencjalnych przyszłych sankcji wobec Rosji. Na przykład 47% Niemców uważa, że sankcje szkodzą UE bardziej niż Rosji, zaś tylko 12% uważa, że to Rosja jest nimi mocniej dotknięta. W Polsce skuteczną strategią antagonizacji Polaków i Ukraińców jest wykorzystanie kwestii historycznych (np. sprawy Wołynia) i ekonomicznych (np. zarzuty o przywileje Ukraińców w Polsce).

Skuteczność chińskich działań manipulacyjnych jest bardziej złożona. Okazjonalnie liderzy europejscy sugerują, że Chiny powstrzymują się od otwartego popierania Rosji, prezentując neutralne stanowisko i mogą pełnić rolę mediatora między Rosją a Ukrainą. W ten sposób wypowiadał się m.in. szef unijnej dyplomacji, Josep Borrell, oraz prezydent Francji, Emmanuel Macron. To jednakowe oświadczenia mogą wynikać z różnych motywacji, od prób oddalenia Chin od Rosji po chęć zabezpieczenia interesów gospodarczych. Niemniej jednak propagowanie narracji Chin dotyczącej wojny na Ukrainie utrwala fałszywe wyobrażenia o intencjach ChRL. Niektórzy zachodni politycy, eksperci i dziennikarze często uznają chińskie apele o zawarcie rozejmu i rozmowy pokojowe za wiarygodne. Są one traktowane jako oznaka zmiany narracji Chin, ukazującej ich odpowiedzialność i gotowość do powstrzymania działań Rosji. Te apele jednak przede wszystkim służą interesom Rosji i omijają dążenia Ukraińców walczących o wolność i suwerenność. Chiny nie nawołują Rosji do zawieszenia broni ani wycofania się z terytorium Ukrainy.

Natomiast skuteczność rosyjskiej propagandy w Globalnym Południu objawia się na przykład w głosowaniach w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Pięć państw Ameryki Łacińskiej (Boliwia, Kuba, Salwador, Nikaragua i Wenezuela) wstrzymało się od głosu lub odmówiło uczestnictwa w głosowaniach Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które potępiały Rosję za inwazję na Ukrainę. Po masakrze w Buczy Meksyk i Brazylia wstrzymały się od głosu w sprawie rezolucji zawieszającej Rosję w prawach członka Rady Praw Człowieka. W maju 2022 roku brazylijski polityk i obecny prezydent, Luiz Inácio „Lula” da Silva, stwierdził, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski jest „tak samo odpowiedzialny za wojnę, jak Putin”. Wśród państw, które zagłosowały za rezolucją, 143 poparły ją, 5 było przeciw (w tym Rosja), a 35 wstrzymało się od głosu. Większość z tych państw stanowiły kraje afrykańskie, a także Chiny i Indie. W tej ostatniej grupie Rosja propaguje antyukraińską dezinformację.

Zamiast podsumowania…

Znajomy dziennikarz powiedział mi kiedyś, że kiedy ogląda się rosyjską telewizję, to ma się wrażenie, jakby Rosja była otoczona ze wszystkich stron Ukrainą. Zgodnie ze znanym w rosyjskim społeczeństwie syndromem „oblężonej twierdzy”, ktoś lub coś od zawsze czyha na Rosję, nie lubi Rosjan (Rusobobia), chce ją otoczyć, zniewolić lub zmienić. Ukraina pozostaje od lat nadrzędnym tematem rosyjskiej propagandy i treści dezinformacyjnych. Ten trend nasilił się w trakcie pełnoskalowej agresji FR na to państwo. W przypadku Chin wojna w Ukrainie skomplikowała jej relacje z UE, którą Chiny chciałby poróżnić z USA. Jednocześnie – wykorzystując dezinformację i propagandę – Rosja i Chiny chcą przekonać międzynarodową opinię publiczną, szczególnie odbiorców z Globalnego Południa, że to siły zewnętrzne sprowokowały konflikt na Ukrainie. Na ten moment – tam Zachód powinien wzmocnić swoje działania informacyjne i dyplomatyczne.

Agnieszka Legucka

Artykuł powstał w ramach projektu StopFake PL. Więcej TUTAJ.

Grudniowe nowości w TVP Historia

W grudniu TVP Historia przygotowała kilka ciekawych premierowych pozycji dokumentalnych. Zobaczymy m.in. opowieść o ludziach, którzy poświęcili całe swoje życie, by dokumentować polską historię z perspektywy zwykłego człowieka.

We wtorek, 5 grudnia o godz. 16.55 w paśmie „Historia Polski” wyemitowany zostanie dokument „Karta. Archipelag pamięci”. Jest to wciągająca opowieść o ludziach, którzy poświęcili całe swoje życie, by dokumentować polską historię z perspektywy zwykłego człowieka. Film opowiada nie tylko o poświęceniu, ale i o bezprecedensowych dokonaniach, które zmieniały świadomość historyczną polskiego społeczeństwa.

W poniedziałek, 11 grudnia o godz. 20 zobaczymy film „Kto zabił sekretarza generalnego ONZ?” opowiadający o tajemniczej katastrofie w dzisiejszej Zambii, w której zginął Dag Hammarskjöld, ówczesny sekretarz generalny ONZ. Do dziś w tej sprawie wypływają nowe dokumenty, archiwa i poszlaki, sugerujące udział w katastrofie najwyższych rangą polityków i urzędników państwowych.

W poniedziałek, 11 grudnia o 15.25 zaplanowano również początek cyklu „Odwieczna przeszkoda”. To opowieść o skomplikowanych i wciąż mało znanych relacjach Polski i Prus, których konsekwencje są odczuwalne do dziś. W programie wystąpią goście specjalni: profesorowie i znawcy historii.

opr. jka, źródło: Telewizja Polska

 

 

„Fakt” ma nowego zastępcę redaktora naczelnego

Michał Piasecki od 1 grudnia dołączył do redakcji dziennika „Fakt” jako nowy wicenaczelny. Będzie odpowiadał za kwestie online oraz dalszy rozwój serwisu Fakt.pl.

Michał Piasecki rozpoczął swoją zawodową karierę w „Gazecie Krakowskiej” w 2010 r. Z redakcją „Faktu” był związany od 2011 r., kiedy dołączył do jej krakowskiego oddziału jako reporter. Następnie, w 2013 r., przeniósł się do Warszawy, gdzie pracował jako dziennikarz, publicysta i redaktor zarówno w wydaniu papierowym gazety, jak i w serwisie Fakt.pl.

Jesienią 2015 r. związał się z aplikacją newsową upday, stworzoną przez Axel Springer we współpracy z Samsungiem. Pełnił w niej kolejno rolę wydawcy i zastępcy redaktora naczelnego, a od stycznia 2022 r. do września 2023 kierował zespołem upday Polska. W międzyczasie przez rok współtworzył także w serwisie radioZET.pl podcast „Podejrzani Politycy”.

Bez zamian na stanowiskach zastępców redaktora naczelnego „Faktu” pozostają Aldona Toczek oraz Marcin Kowalczyk. Od listopada 2023 roku naczelnym tego dziennika jest Michał Wodziński.

opr. jka, źródło: RASP

Zmiany w kierownictwie informacji i publicystyki telewizji Polsat

Dorota Gawryluk, dotychczasowa szefowa informacji i publicystki telewizji Polsat, od 1 grudnia obejmie nowo utworzone stanowisko dyrektora zarządzającego pionu kanałów tematycznych. Dyrektorem pionu informacji i publicystyki został zaś Piotr Witwicki. 

Gawryluk ma teraz odpowiadać m.in. za kluczowy dla rozwoju Grupy Polsat Plus serwis streamingowy Polsat Box Go.

„Dorota Gawryluk jest jedną z czołowych menedżerek Grupy Polsat Plus i postanowiliśmy wykorzystać jej kompetencje zarządcze w obszarze, który jest kluczowy dla naszej przyszłości. Stąd powierzenie jej odpowiedzialności za szybki i skuteczniejszy rozwój kanałów tematycznych Telewizji Polsat oraz wzmocnienie treści serwisu streamingowego Polsat Box Go. W rynku, jak i w strukturze naszych przychodów rośnie systematycznie udział kanałów tematycznych. Widzimy też zdecydowaną potrzebę wzmocnienia pozycji serwisu Polsat Box Go tłumaczy Mirosław Błaszczyk, prezes zarządu Grupy Polsat Plus.

Stanowisko dyrektora pionu informacji i publicystyki obejmie Piotr Witwicki, który dotychczas odpowiadał za część internetową obszaru informacji i publicystyki Grupy Polsat Plus jako redaktor naczelny Interia.pl i szef Polsatnews.pl. Teraz do jego obowiązków będzie należało bezpośrednie zarządzanie operacyjne kanałami oraz portalami i serwisami internetowymi w obszarze informacji Grupy Polsat Plus. Obszar informacji i publicystyki w Grupie Polsat Plus to główny, flagowy kanał informacyjny Polsat News, Wydarzenia 24, Polsat News 2 oraz portale Interia.pl (w tym Wydarzenia.Interia.pl) i Polsatnews.pl.

opr. jka, źródło: polsatnews.pl

 

ALEKSANDRA KUCZYŃSKA-ZONIK: Dlaczego rosyjska propaganda w państwach bałtyckich jest nadal aktywna?

Formalna blokada rosyjskich kanałów telewizyjnych i radiowych w państwach bałtyckich znacznie ograniczyła rozprzestrzenianie propagandy, choć zupełnie jej nie powstrzymała. Jej ton jest agresywny, a propagandziści są coraz bardziej kreatywni w doborze narracji i metod.

Oficjalnie działalność rosyjskich kanałów propagandowych w państwach bałtyckich została zakazana zarówno na poziomie krajowym, jak i europejskim. Wkrótce po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę instytucje odpowiedzialne za regulacje w sferze informacyjnej na Litwie, Łotwie i w Estonii wydały nakazy zaprzestania nadawania dostawcom usług medialnych, m.in. RTR Planeta, NTV Mir, NTV Mir Baltic, Belarus 24, Rossija 24 i TV Centre International. Regulatorzy powoływali się m.in. na fakt, iż 24 lutego 2022 r. dostawcy ci wyemitowali przemówienie prezydenta Rosji Władimira Putina, w którym usprawiedliwiał on inwazję wojskową na Ukrainę, ignorując podstawowe zasady prawa międzynarodowego. Następnie, wskazane wyżej kanały telewizyjne znalazły się na unijnej liście sankcyjnej, bezpośrednio lub za pośrednictwem ich spółek macierzyste. Zablokowano także dostęp do niektórych stron internetowych, które rozpowszechniały prokremlowską propagandę, ze względu na wsparcie dla agresji militarnej oraz nawoływanie do nienawiści. W rezultacie w państwach bałtyckich ograniczano nadawanie ponad 80 rosyjskim i białoruskim kanałom telewizyjnym, które wcześniej były dostępne w tych państwach. Media te cieszyły się znacznym zainteresowaniem wśród odbiorców, szczególnie na Łotwie. Ich popularność wynikała z atrakcyjności, odpowiedniego doboru tematów i sposobów ich prezentowania, które zapewniały rozrywkę i przyjemny sposób spędzania wolnego czasu.

Jak dotąd rosyjskie władze stosowały szereg taktyk w celu rozprzestrzeniania dezinformacji mającej na celu podważenie legitymacji państw bałtyckich i osłabienie spójności społecznej na Litwie, Łotwie i w Estonii. Pomimo formalnych ograniczeń propaganda w dalszym ciągu jest jednak rozprzestrzeniana (np. według opinii litewskiej komisji ds. mediów z rosyjskich kanałów korzysta obecnie około 5% mieszkańców tego państwa). Ze względu na zmianę sytuacji geopolitycznej w regionie (dezinformacja obecna jest przede wszystkim w internecie, szczególnie w mediach społecznościowych), zostały zaadoptowane nowe narracje, metody i kanały, jednak cele propagandzistów pozostały te same. Rosja przedstawia się jako otoczona przez „wrogie siły”, które dążą do osłabienia jej pozycji w regionie i zagrażają jej bezpieczeństwu. Zgodnie z tym podejściem państwa bałtyckie są ważną częścią zachodniego spisku mającego na celu „okrążenie” i powstrzymanie Rosji. Rosyjska propaganda, podobnie jak wcześniej, wykorzystuje podziały społeczne i zróżnicowane postrzeganie władzy przez większość etniczną (Litwinów, Łotyszy i Estończyków) oraz mniejszości rosyjskojęzycznych. W związku z tym narracje, które trafiają do tych grup społecznych mogą się znacząco różnić.

Powszechny komunikat, który pojawił się po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę dotyczy uchodźców. Ukraińscy uchodźcy są rzekomo źle traktowani na Litwie, Łotwie i w Estonii. Te informacje mają trafiać przede wszystkim do większości etnicznych w tych państwach. Z kolei narracja skierowana do mniejszości rosyjskojęzycznej ma je przekonać, że uchodźcy są w rzeczywistości traktowani preferencyjnie w stosunku do mieszkańców – otrzymują większe wsparcie niż obywatele, przez co ci drudzy czują się dyskryminowani przez rząd. Celem tego typu działań jest polaryzacja społeczna, która ma doprowadzić do destabilizacji w państwach. Kolejnym istotnym tematem jest pamięć o żołnierzach Armii Radzieckiej. Aktywizacja tego wątku przypada na rocznice upamiętniające zakończenia II wojny światowej. Od wielu lat dziewiąty maja był okazją do uzasadniania odbudowy pozycji militarnej Rosji i wzmocnienia poparcia dla jej imperialistycznych dążeń. O ile sympatia dla tego typu działań pozostawała stabilna, po 22 lutego 2022 r. zarówno ze względu na regulacje prawne (ograniczenie możliwości organizacji publicznych wydarzeń ze względów bezpieczeństwa), proces usuwania sowieckich memoriałów z miejsc publicznych (najbardziej znanym przykładem było wyburzenie pomnika z placu Zwycięstwa w Rydze oraz przeniesienie czołgu T-34 z estońskiej Narwy), a także samą zmianę świadomości i stosunku do Rosji wśród mieszkańców spowodowała, że rosyjska kampania propagandowa wokół dziewiątego maja nie mogła mieć miejsca w takiej skali jak poprzednio. W tym roku Rosja przygotowała kampanię propagandową w mediach społecznościowych w oparciu o symbole poparcia dla jej celów militarno-politycznych na Ukrainie. Ponadto rosyjskie media państwowe informowały, że obchody upamiętniające zakończenie II wojny światowej organizowane w państwach bałtyckich wspierają rosyjską narrację przeciwstawiania się NATO i nazizmowi, a „operacja wojskowa” na Ukrainie jest wspierana przez rządy tych krajów. Swego rodzaju prowokacja miała miejsce także w Iwangorodzie, rosyjskim mieście położonym na granicy z Estonią. Granicę stanowi tam rzeka, po drugiej stronie której znajduje się miasto Narwa. Z okazji dziewiątego maja władze Iwangorodu zorganizowały koncert ustawiając scenę w taki sposób, aby była ona widoczna dla mieszkańców estońskiej Narwy. Na uroczystości występowali rosyjscy artyści, śpiewano militarne pieści i prezentowano film patriotyczny. Po estońskiej stronie zgromadziły się setki mieszkańców, a porządku pilnowała policja. W odpowiedzi, na murze fortecy, Estonia umieściła plakat z napisem „Putin zbrodniarz wojenny” w taki sposób, aby podczas koncertu jego uczestnicy po rosyjskiej stronie mogli go widzieć. Rosja domagała się usunięcia plakatu, lecz Estonia odmówiła.  Rosja pragnie także zdyskredytować polityki wewnętrzne państw bałtyckich, przedstawiające je jako słabe, niedemokratyczne, pogrążone w chaosie. M.in. w październiku 2022 r. w związku z ćwiczeniami wojskowymi dla Estońskich Sił Zbrojnych i rezerwistów  pojawiły się narracje, zgodnie z którymi ćwiczenia są „bezcelowe”, a żołnierze „nieudolni” i „słabi”. Porównanie armii do cyrku miało także na celu ośmieszenie i obniżenie hartu ducha wśród żołnierzy. Na Litwie propagandziści wykorzystali kwestię ograniczenia tranzytu z Rosji do Kaliningradu będącego częścią sankcji Unii Europejskiej nałożonych po ataku na Ukrainę. Tzw. „blokada Kaliningradu” wywołała wśród rosyjskojęzycznych odbiorców bolesne skojarzenia z oblężeniem Leningradu w czasie II wojny światowej, a w rezultacie przypuszczenie, że Litwini stosują metody nazistowskie.

W odniesieniu do strategii propagandowych możemy zauważyć zarówno nowe taktyki i kierunki, jak i te, stosowane od lat. Rosyjskie media i sympatycy prokremlowscy wykorzystują nagłówki lub fragmenty artykułów z mediów zachodnich, przedstawiając je w odmienny, kontrowersyjny i krytyczny wobec państw bałtyckich sposób. Używają zrzutów ekranu, cytatów bez odwoływania się do oryginalnego tekstu, lub wymagają dodatkowej opłaty za przejście do artykułu źródłowego. W ten sposób czytelnicy nie mają dostępu do pełnego kontekstu, który, w rzeczywistości ma niewiele wspólnego z interpretacją przedstawianą przez propagandzistów. Rosja powołuje się również na autorytety, które mają wspierać i promować prokremlowską narrację. Tego typu działania miejsce także w odniesieniu do najmłodszych odbiorców. Rosja wykorzystuje bowiem kulturę popularną jako instrument własnej polityki imperialistycznej, tzw. „wielkiej kultury” promowanej od czasów sowieckich. Dla przykładu, część obsady pełnometrażowego filmu dla dzieci o przygodach Czeburaszka, który wszedł do kin na początku 2023 r., otwarcie poparło rosyjski arak na  Ukrainę. Film wyświetlany był również w Estonii, a dochody z niego zasiliły rosyjską gospodarkę. Rodzi to wątpliwości natury etnicznej zarówno dla odbiorców produkcji, jak i międzynarodowych dystrybutorów.

W dalszym ciągu efektywnym środkiem przekazu są memy – krótkie, pełne humoru formy przekazu w postaci tekstu lub obrazu. Motywy pozostają te same jak w przypadku tradycyjnych kanałów komunikowania: upamiętnianie osiągnięć Związku Radzieckiego (ZSRR jako państwo bezpieczeństwa, stabilności i dobrobytu) oraz zależność państw bałtyckich od NATO, UE i USA. Do efektywności prokremlowskiej propagandy przyczyniają się także tzw. pożyteczni idioci, który, zwykle nieświadomie i bez zastanowienia, publicznie rozpowszechniają narracje zgodne z linią Moskwy. Wypowiedzi dotyczące rzekomo celowych opóźnień w dostawie broni na Ukrainę oskarżające państwa zachodnie lub te, według których Zachód dąży do przedłużania działań wojennych, aby osłabić militarnie Rosję, a następnie doprowadzić ją do rozpadu lub kontrolować pogrożone w chaosie państwo, bez wątpienia korespondują z narracjami propagandowymi Rosji. Sytuacja taka mogłaby jakoby  wzmocnić  suwerenność i bezpieczeństwo Litwy, Łotwy i Estonii.

Wnioski

Formalna blokada rosyjskich kanałów telewizyjnych i radiowych w państwach bałtyckich znacznie ograniczyła rozprzestrzenianie propagandy, choć zupełnie jej nie powstrzymała. Jej ton jest agresywny, a propagandziści są coraz bardziej kreatywni w doborze narracji i metod. Wykorzystują przede wszystkim media społecznościowe, które dla rosyjskojęzycznych odbiorców są ważniejszym kanałem informacyjnym niż w przypadku osób pochodzenia litewskiego, łotewskiego czy estońskiego. Przy zredukowanej roli mediów tradycyjnych, Moskwa sięgnęła po nowe techniki komunikacyjne, a  w wirtualnym świecie stworzyła pajęczynę fałszywych kont i profili, które służą do zwiększania popularności stron rozpowszechniających dezinformację. Publiczne posty w języku rosyjskim opierają się na oficjalnych rosyjskich narracjach mówiących o pokoju i neutralności. Jednocześnie zamknięte grupy w mediach społecznościowych pozwalają na kreowanie i rozpowszechnianie „alternatywnych”, krytycznych wobec dominującego dyskursu i bardziej radykalnych wersji wydarzeń, przy zachowaniu względnej anonimowości. Po 22 lutego 2022 r. jednym z głównych tematów są uchodźcy z Ukrainy. Chociaż społeczeństwa państw bałtyckich już od pierwszych dni wojny rosyjsko-ukraińskiej angażują się w pomoc uciekającym przed wojną, w mediach społecznościowych rozprzestrzeniane są negatywne komentarze na ich temat. Ich autorzy obwiniają Zachód i ukraińskich przywódców o przyczynienie się do ataku Rosji na Ukrainę, a także zarzucają uchodźcom, którzy przybyli na Litwę, Łotwę i do Estonii zdradę Ojczyzny i  wciągnięcie państw UE w działania militarne. Część mieszkańców państw bałtyckich obawia się także, że rządy koncentrując się na wsparciu dla uchodźców ograniczają politykę społeczną i socjalną skierowaną do uboższych grup społecznych w tych państwach. Niewątpliwie, do takiego sposobu myślenia po części przyczyniły się niepowodzenia dotychczasowych polityk  integracyjnych państw bałtyckich. Na szczęście jednak, narracje te nie znajdują szerszej  publiczności. Nie mniej, platformy internetowe nie wypracowały jeszcze odpowiedniej strategii na tego typu działania, zwykle stosując trwałe lub czasowe usunięcia propagandowych postów. Zdarzają się również przeciwne sytuacje, kiedy algorytmy blokują konta tych, którzy wyrażają niezadowolenie z rosyjskiej agresji lub wzywają do wsparcia Ukrainy. W szczególności, problemy tego rodzaju dotyczą odpowiednich algorytmów w językach małych państw – Litwy, Łotwy, Estonii czy Bałkanów.

Regulacje i procedury administracyjne na Litwie, Łotwie i w Estonii stwarzają znaczne przeszkody w skutecznym oddziaływaniu propagandy na mieszkańców. Litwa planuje utworzenie centrum, którego zadaniem będzie monitorowanie i ujawnianie prokremlowskiej propagandy. Dobrym sygnałem jest także wzrost świadomości o wszechobecności  dezinformacji (media literacy) i umiejętności rozpoznawania fałszywych treści. Zmienia się także sam stosunek do Rosji wśród odbiorców rosyjskojęzycznych w państwach bałtyckich. Badania na Łotwie wykazały, że ponad połowa respondentów (63%) jest przekonana, że polityka zagraniczna kraju powinna być ukierunkowana na Zachód, a nie na Wschód. Wśród rosyjskojęzycznych odsetek ten był nieco mniejszy (41%), jednak różnica w tej kwestii na przestrzeni ostatnich lat jest widoczna. Podczas gdy w 2010 r. faworyzujących politykę zagraniczną ukierunkowaną na Wschód było 46%, obecnie jest ich już tylko 18%.

Co ciekawe, rosyjskiej propagandzie w państwach bałtyckich coraz częściej zaczyna towarzyszyć  dezinformacja ze strony Chin. W ostatnim czasie sprzeciw opinii publicznej wzbudziła wypowiedź chińskiego ambasadora we Francji Lu Shaye, który zakwestionował  suwerenność byłych republik radzieckich i przynależność Krymu do Ukrainy. Ambasador wyraził wątpliwości wobec statusu państw bałtyckich jako suwerennych państw. Nie jest to pierwszy przypadek fałszowania historii i podważania integralności terytorialnej państw bałtyckich przez autorytarne reżimy. Wcześniej w rosyjskiej Dumie zainicjowano proces rozważenia anulowania uznania niepodległości Litwy. Szerzenie dezinformacji staje się więc kolejnym instrumentem agresywnej polityki Chin wobec państw bałtyckich. Służby bezpieczeństwa Litwy, Łotwy i Estonii sukcesywnie informują o działalności szpiegowskiej próbach rekrutacji przez rosyjskie, białoruskie i chińskie agencje wywiadowcze. Odnotowuje się także intensywność działań chińskich służb wywiadowczych w zakresie operacji informacyjnych i cyberwywiadu. Oznacza to, że aktywność propagandowa Chin staje się coraz większym wyzwaniem dla rządów Litwy, Łotwy  Estonii.

Aleksandra Kuczyńska-Zonik

Artykuł powstał w ramach projektu StopFake PL. Więcej TUTAJ.

 

 

Dziennik „Sport” nie zniknie jednak z rynku

Dziennik „Sport”, który miał przestać ukazywać się z końcem listopada, znalazł nowego właściciela.

Na początku listopada spółka Gremi Media (wydaje m.in. „Rzeczpospolitą”) zapowiedziała zamknięcie katowickiego dziennika „Sport”, który był obecny na rynku od 1945 roku. We wtorek poinformowała jednak, że podjęła decyzję o sprzedaży tytułu. Transakcję sfinalizowano 24 listopada. Nowym właścicielem, od 1 grudnia będzie Edicom sp. z o.o.

– 10 dni na decyzję o zakupie i przejęcie redakcji to krótki czas. Udało się. Za co dziękuję również spółce Gremi Media. Zachowamy ciągłość wydań – to dla nas najważniejsze. Od 1 grudnia zapraszamy do aplikacji dziennika „Sport”, która jest już dostępna w App Store i Google Play – mówi Ryszard Halemba, prezes zarządu Edicom, cytowany w komunikacie prasowym.

opr. jka, źródło Gremi Media

 

AGNIESZKA LEGUCKA: Rosyjska „zasłona” dezinformacyjna wobec Ukrainy

Rosyjskie kampanie dezinformacyjne były podporządkowane potrzebie dyskredytacji Ukrainy i Ukraińców wobec trzech grup odbiorców: Zachodu, Globalnego Południa oraz rosyjskiego społeczeństwa.

Nie można powiedzieć, że nie przygotowywaliśmy się do wojny z Rosją. Kilka dni przed wybuchem pełnoskalowej rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie byłam w Donbasie, między innymi w „przyfrontowych” miastach – Siewierodonieck, Krematorsk i Słowiańsk. Od kilku miesięcy przy granicy z Ukrainą gromadziły się dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy. Jednak większość spotkanych osób, z którymi rozmawiałam było przekonanych, że jest to rosyjska wojna informacyjna, dzięki której uda się Rosji wywrzeć presję na rząd ukraiński lub na Zachód, aby Rosja mogła zrealizować swoje cele polityczne (np. zatrzymać rozszerzenie NATO na wschód). Mieszkańcy przekonywali mnie, że wojna kinetyczna trwa od 2014 r. w Donbasie, a z wojną psychologiczną i informacyjną Ukraińcy mierzą się od lat. Byli więc przyzwyczajeni do wojny informacyjnej, bo Ukraina była i jest nadal obiektem największych wysiłków dezinformacyjnych i propagandowych Kremla.

Na Zachodzie świadomość rosyjskiego zagrożenia przychodziła z opóźnieniem, ale w końcu zarówno w UE, jak i USA zidentyfikowano Rosję jako aktora prowadzącego wojnę informacyjną przeciwko Zachodowi. Przygotowywano się do „wojny hybrydowej” z Rosją (choć precyzyjniej jest mówić o „działaniach hybrydowych”). Jednak Mark Galleotii w książce pt Russian Political War: Moving Beyond Hybrid, Routledge, London and New York, wydanej w 2019 przekonywał, że zachodni analitycy i naukowcy nie rozumieją rosyjskiej wojny hybrydowej, bo kojarzą ją z atakiem (dez)informacyjnym, psychologicznym, zasadniczo – wielowymiarową, głównie ale przede wszystkim – pozamilitarną. Tymczasem, Rosjanie – zdaniem Galeottiego – stosują zasłonę dymną w postaci gibridnoj wojny, o której chętnie teoretyzują, ale w praktyce wydają pieniądze na dywizje, przezbrojenie i rakiety, a na uczelniach wojskowych szkolą się do stosowania środków wojskowych, a nie hybrydowych. Władimir Putin i jego otoczenie – twierdził Galeotti – wykorzystuje pojęcie hybrydowości na określenie znanej metody działania rosyjskich służb specjalnych tzw. maskirowki, czyli zaciemnienia obrazu rzeczywistości dla zmylenia przeciwnika. Galeotti powołuje się na opinię łotewskiego analityka Jānisa Bērziņša, który zauważył, że „słowo <hybrydowe> jest chwytliwe, ponieważ jest znakomitą mieszanką niczego”.

Przebudzenie na Zachodzie

Unia Europejska zaczęła podejmować wysiłki w celu zwalczania dezinformacji jeszcze w marcu 2015 roku, po aneksji Krymu przez Rosję rok wcześniej. Rada Europejska zaapelowała do Wysokiego Przedstawiciela ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa o stworzenie planu działania dotyczącego strategicznej komunikacji w celu przeciwdziałania kampaniom dezinformacyjnym prowadzonym przez Rosję. W efekcie tego apelu, powołano grupę zadaniową w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) nazwaną East StratCom. Grupa ta miała za zadanie monitorować, analizować i reagować na rosyjską propagandę i dezinformację. W ciągu następnych lat, w 2017 roku, utworzono dwie kolejne grupy zadaniowe StratCom: jedną dla południowego sąsiedztwa UE oraz drugą dla Bałkanów Zachodnich.

W 2018 roku Komisja Europejska, wraz z grupą ekspertów, opracowała dokument pt. „Zwalczanie dezinformacji w internecie: podejście europejskie”, w którym określiła zasady i cele walki z tym zagrożeniem. Głównym celem tego wysiłku było zwiększenie świadomości publicznej na temat dezinformacji. W 2018 roku Komisja opublikowała unijny plan działania przeciwko dezinformacji, który skupiał się na czterech priorytetowych obszarach działań: Zwiększanie zdolności instytucji UE do wykrywania, analizowania i ujawniania dezinformacji. Wzmocnienie skoordynowanej i wspólnej reakcji na dezinformację. Monitorowanie sektora prywatnego w celu zwalczania dezinformacji. Podnoszenie świadomości i zwiększanie odporności społecznej. Cały ten wysiłek miał na celu polepszenie demokracji oraz zabezpieczenie europejskich procesów wyborczych poprzez przeciwdziałanie wpływom dezinformacji i manipulacji.

Niemniej jednak, mimo dostrzeżonego zagrożenia ze strony dezinformacji rosyjskiej, UE napotykała na ograniczone zasoby, aby skutecznie przeciwdziałać temu problemowi. Początkowo grupa East StratCom składała się zaledwie z trzech osób i nie miała wydzielonego budżetu. Pomimo wykorzystywania przez Rosję aparatów dezinformacyjno-propagandowych w celu destabilizacji, ingerencji w procesy polityczne i atakowania demokratycznego systemu wartości w wielu państwach UE, brakowało jednomyślności i woli politycznej, by skutecznie temu przeciwdziałać. Niektórzy europejscy przywódcy obawiali się oskarżeń o cenzurę i łamanie wolności słowa przy próbach ograniczania działalności kanałów rosyjskiej propagandy. Brak wystarczającego przygotowania i odpowiedzi ze strony UE prowadził do tego, że w okresie od listopada 2016 r. do kwietnia 2019 r. rosyjskie ingerencje w procesy polityczne dotyczyły 16 z 20 wszystkich takich przypadków na świecie (miały miejsce m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Hiszpanii). Przyjęły one postać przede wszystkim kampanii dezinformacyjnych i cyberataków, m.in. włamań na strony internetowe i zmieniania ich treści, atakowania infrastruktury wyborczej czy wykradania i publikowania informacji (hack and leak) w celu manipulowania opinią publiczną. Dlatego Komisja Europejska podkreślała, że działania dezinformacyjne Federacji Rosyjskiej wyróżniały się systematycznością i długofalowością oraz imponującym zestawem narzędzi. W porównaniu z innymi państwami stosującymi dezinformację, takimi jak Chiny, Iran czy Korea Północna, Rosja wykazywała się wyjątkową determinacją w szerzeniu swoich wpływów.

Dezinformacja w trakcie wojny Rosji z Ukrainą

Od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji w Ukrainie władzom rosyjskim nadal zależało, aby wpływać na debatę publiczną w państwach europejskich, m.in. szantażując Europejczyków użyciem broni jądrowej, wysokimi cenami energii, destabilizacją wynikającą z przedłużającego się konfliktu zbrojnego na Ukrainie (perspektywą masowej migracji, handlu bronią, wzrostu przestępczości). Celem tych działań była chęć skłonienia państw UE do osłabienia wsparcia dla Ukrainy, zasianie strachu wśród europejskich społeczeństw i elit politycznych, aby te następnie przekonały ukraińskie władze do ustępstw terytorialnych wobec Rosji. Towarzyszyły temu kampanie dezinformacyjne wymierzone w Zachód, oczerniające Ukrainę i budujące obraz Rosji jako państwa, który broni się przez „imperialnym ekspansjonizmem” USA, „zagrożeniem ze strony” NATO. Rosyjska propagadna i dezinformacja była skierowana na podważenie zasadności wprowadzania zachodnich sankcji, które rosyjskie władze chciałby ograniczyć i znieść. Dla przykładu w Niemczech trolle wykorzystywali nastroje społeczne związane z rosnącą inflacją i wzniecali dyskusje na temat sankcji, sugerując, że są one bardziej dotkliwe dla Zachodu niż dla Rosji. Prokremlowskie media przekonywały, że sankcje sprzyjają rozwojowi rosyjskiej gospodarki. Ostatnim celem rosyjskiej dezinformacji podczas konfliktu z Ukrainą jest podważanie obecnego porządku międzynarodowego i pokazywanie Rosji jako ofiary „zmowy” Zachodu, motywowanego Rusofobią.

Rosyjskie kampanie dezinformacyjne były podporządkowane potrzebie dyskredytacji Ukrainy i Ukraińców wobec trzech grup odbiorców: Zachodu, Globalnego Południa oraz rosyjskiego społeczeństwa. W retoryce rosyjskich władz i kremlowskich mediów z większą intensywnością prokremlowskie media i politycy zaczęły używać takich pojęć, jak „reżim kijowski”, „marionetki Waszyngtonu”, „faszyści” „banderowcy”, a przede wszystkim „naziści” i „neonaziści”, a nawet „sataniści”. Według badań EU East StratCom Task Force w rosyjskich prokremlowskich mediach między lutym a kwietniem 2022 r. nastąpił wzrost użycia słowa „naziści” o 290% i o ponad 500% – słowa „ludobójstwo”. Miało to z jednej strony zdehumanizować Ukraińców w oczach Rosjan, z drugiej – przekonać międzynarodową opinię publiczną, że Ukraina nie jest samodzielnym podmiotem, a jedynie instrumentem amerykańskich interesów w Europie wykorzystywanym przeciwko Rosji w międzynarodowej rywalizacji (do budowania na jej terytorium „anty-Rosji”). Ponadto propaganda rosyjska i władze FR insynuowały, że Amerykanie instalują na Ukrainie laboratoria biotechnologiczne i odpowiadają za rozsiewanie wirusów, co może zagrozić bezpieczeństwu międzynarodowemu. Treści takie Rosja przedstawiała na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ m.in. w marcu oraz październiku 2022 r.

Na podstawie kilkuletniej obserwacji rosyjskiej dezinformacji unijny zespół zadaniowy EU East StratCom Task Force opisał model wzorców oddziaływania informacyjno-psychologicznego, którego celem jest wpływanie na dyskusję na ważne tematy polityczno-społeczne w państwach demokratycznych i nazwał go mianem – „ZASŁONA” (od pierwszych liter). Została ona zastosowana przeciwko Ukrainie.

Zasłona jest wykorzystywana kontekście wojny w Ukrainie w sposób bezprecedensowy i jest to:

Zaprzeczenie, czyli poddanie w wątpliwość wszelkich dowodów na istnienie dezinformacji, które było wykorzystywane np. przy okazji podważania dowodów na zbrodnie popełnianie przez rosyjskich żołnierzy m.in. w Buczy i Irpieniu.

Aczemunizm technika odpowiadania na oskarżenie lub trudne pytanie poprzez postawienie kontroskarżenia lub podniesienie innej kwestii np. dotyczące porywania ukraińskich dzieci przez Rosję na terytoriach okupowanych odrzucając argumenty pytaniami „a czemu nie zajmujecie się żółtymi kamizelkami we Francji lub protestami powyborczymi w USA”.

Satyra, czyli użycie sarkazmu, aby umniejszyć przeciwnika np. rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maria Zacharowa, wykorzystuje tę technikę jako podstawowy element swoich cotygodniowych przemówień. W dniach poprzedzających pełnoskalową inwazję wyśmiewała zachodnie informacje wywiadowcze wskazujące na konkretne daty jej rozpoczęcia, zaprzeczając jakimkolwiek przygotowaniom Rosji do wojny.

Łgarstwo polegający na ataku na oponentów za poglądy, których nigdy nie wyrazili np. nieuzasadnione i nieudowodnione przypisywanie osobom krytykującym  politykę Kremla sympatii faszystowskich/nazistowskich, oskarżanie o rusofobię lub bycie „agentem obcych służb specjalnych”.

Oskarżenie, czyli stosowanie zarzutów tak samo prowokacyjnych, jak bezpodstawnych np. formułowanie oskarżeń wobec państw zachodnich o przygotowanie prowokacji z użyciem broni biologicznej na Ukrainie lub tego, że na Ukrainie są biolaboratoria, w których USA prowadzą badania nad wirusami do zaatakowania Rosji.

Niuanse polegające na zalewaniu oponenta szczegółami i technikaliami np. w związku z zajęciem Zaporoskiej Elektrowni Atomowej w marcu 2022 r., kiedy Rosjanie przekonywali, że to Ukraińcy strzelali do elektrowni atomowej i podawali dużo argumentów za tym, aby uzasadnić swoje oskarżenia.

Atak. Charakteryzuje się tym, że używa się ostrego języka, aby zniechęcić oponenta (np. określanie przez kremlowskie media Ukraińców mianem „faszystów”, „banderowców”, „satanistów” a prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego – mianem „narkomana”).

Rosja się wobec blokady informacyjnej w UE

Jednocześnie Rosja musiała się dostosować się do nowych ograniczeń w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej. W marcu 2022 r. po zablokowaniu medium RT (dawnego Russia Today) na terytorium Unii Europejskiej propagandyści utworzyli na Telegramie specjalny kanał „Videos in different languages”, na którym umieszczano filmy dotyczące Ukrainy, co umożliwoało innym rozpowszechnianie fałszywych treści w innych mediach społecznościowych. Najczęściej udostępniano materiały na Twitterze (gdzie RT umieszczała swoje filmy w 17 językach), a także na Gettr, Gab oraz TruthSocial. Dzięki temu udawało się oczerniać stronę ukraińską za pośrednictwem kont rosyjskich ministerstw i ambasad. Największe zainteresowanie na Twitterze zyskała hiszpańskojęzyczna RT, która trafiała m.in. do społeczności latynoamerykańskiej. W kwietniu 2022 r. RT en Español była na Twitterze trzecią najczęściej udostępnianą stroną z hiszpańskojęzycznymi informacjami na temat inwazji Rosji na Ukrainę.

Z pierwszego raportu ESDZ poświęconego dezinformacji, manipulacjom i operacjom wpływu w UE z lutego 2023 r. wynikało, że Rosja przede wszystkim stara się stosować technikę aczemuizmu, niuansowaniu, atakowaniu (42% przypadków „rozpraszania uwagi” odbiorców europejskich), które były ukierunkowane m.in. na przypisywanie odpowiedzialności za wybuch wojny na Ukrainie państwom Zachodu. W 35% przypadków intencją rosyjskiej propagandy było „zniekształcanie obrazu” poprzez narzucanie własnej, niezgodnej z rzeczywistością, interpretacji przebiegu działań wojennych i przyczyn konfliktu. Manipulacje informacyjne często opierają się na fałszowaniu obrazu i materiałów video (np. deep fake z udziałem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego).

Wnioski

Zachód nie zrozumiał na czas, że Rosja nie tylko prowadzi wojnę informacyjną, ale jest gotowa do wojny konwencjonalnej. Należy zgodzić się z Markiem Galeottim, że przygotowywaliśmy się do innej wojny z Rosją. To oczywiście nie oznacza, że w momencie pełnoskalowej agresji na Ukrainę władze rosyjskie zrezygnowały z działań hybrydowych, w tym dezinformacji. Rosja dostosowała się do zmienionej sytuacji związanej z blokadą niektórych jej mediów w UE, działa za pomocą pośredników i w pewnym sensie „zeszła do podziemia”. Konfrontacja z takim aktorem, jakim jest Rosja wymaga więc nie tylko przygotowania militarnego, ale także budowania odporności społecznej w odniesieniu do stosowanych metod przez autorytarny reżim Putinowski w sferze propagandowej i dezinformacyjnej.

Agnieszka Legucka

Artykuł powstał w ramach projektu StopFake PL. Więcej TUTAJ.

Ogłoszono laureatów Konkursu Podcast Roku 2023

Andrzej Andrysiak za podcast „Mała Władza” Radio TOK FM  otrzymał Grand Prix tegorocznej edycji Konkursu Podcast Roku im. Janusza Majki.

Oprócz Grand Prix, w tym roku jury konkursu przyznało nagrody w sześciu kategoriach.

W kategorii „Debiut” laureatem został  Jakub Wiech za podcast „Elektryfikacja – podcast Jakuba Wiecha”.

W kategorii „Polityka, Gospodarka, Społeczeństwo” nagrodzono Pawła Drozda za podcast „Brzmienie świata z lotu Drozda”.

W kategorii „Nauka, Edukacja, Technologia” nagrodę otrzymali Aleksandra i Piotr Stanisławscy za podcast ,,Crazy nauka”,

W kategorii „Lifestyle, Kultura, Hobby” nagrodzono ,,Score and the City – podcast o muzyce filmowej”,

W kategorii „Kryminał” laureatkami zostały Marta Hopfer-Gilles i Katarzyna Nocuñ-Mszyca za podcast ,,Krwawa Skandynawia“,

W kategorii „Marka Sponsorująca Podcast” nagrodę otrzymało Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie za podcast ,,Seria Beyond Curie”.

Nagroda Publiczności, o której decydowało głosowanie internautów, przypadła Andrzejowi Stankiewiczowi, Dominice Długosz, Kamilowi Dziubce i Renacie Grochal za podcast „Stan Wyjątkowy” Onet Audio.

Konkursu Podcast Roku ma na celu wybór najlepszych jakościowo i najbardziej wartościowych poznawczo podcastów przedstawiających w interesujący sposób tematy związane między innymi ze sprawami społecznymi, międzynarodowymi, podróżniczymi, motoryzacyjno-sportowymi, zdrowotnymi i religijnymi. Wyróżnienie upamiętnia Janusza Majkę, redaktora związanego przez niemal 40 lat z Polskim Radiem w Rzeszowie, który w lutym 2021 roku zmarł na COVID-19.

opr. jka, źródło: Podcast Roku/FB

Od Wileńszczyzny do Warmii i Mazur. O życiu Ryszarda Bitowta opowiadał Zdzisław Piaskowski

Zakończyło się ostatnie tegoroczne spotkanie autorskie zorganizowane przez Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie. Tym razem gościem był Zdzisław Piaskowski, autor fabularyzowanej biografii pt. „BezKresy Ryszarda Bitowta”.

Wydarzenie odbyło się 23 listopada 2023 roku o godzinie 18.00 w Galerii Usługa Jazz Bar. Bohater książki Ryszard Bitowt mimo ogromnych chęci ze względu na stan zdrowia nie mógł być obecny na spotkaniu. Przygotował jednak pismo na tę okoliczność:

„Dziękuję Wam za przybycie i jestem wdzięczny przyjaciołom za zorganizowanie i prowadzenie dzisiejszego spotkania. Życzę wszystkim zdrowia i wszystkiego najlepszego. Przez całe życie biegniemy, walczymy, uciekamy i szukamy lepszego życia. Bracia mojej matki szukali go aż w Argentynie. Gdzie jest ten spokój, to wytchnienie i jak je osiągnać? A kiedy nasze życie dobiegnie końca? Czy jest to kres naszych bezkresów? Czy bezkres ciągnie się dalej i ma o wiele większy wymiar niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić? Czy jest nim Ojczyzna? A może nasza Ojczyzna jest niewidzialna i nie ma granic? Czy można ją znaleźć”

Spotkanie rozpoczęło się kilkunastominutową prezentacją książki. Osobą wprowadzającą w klimat publikacji była kierownik Biblioteki Pedagogicznej w Mrągowie Anna Wysuwa-Szefler, a fragmenty z książki czytał Krzysztof Matusiak.

Później rozpoczęła się druga część spotkania, czyli rozmowa z autorem książki Zdzisławem Piaskowskim.

– Na rozmowach z Ryszardem Bitowtem spędziłem wiele dni i wieczorów. To był dobry czas. Każde spotkanie zaczynaliśmy od omówienia bieżących spraw, by przejść niepostrzeżenie do historii jego życia. Wtedy on mówił, a ja słuchałem i notowałem – opowiadał o początkach powstawania książki Zdzisław Piaskowski. – W trakcie tych spotkań poznawaliśmy się nawzajem, polubiliśmy swoje towarzystwo i z czasem zaprzyjaźniliśmy się. Po upływie dwóch, może trzech miesięcy mówiliśmy już sobie po imieniu pomimo znacznej różnicy wieku między nami.

Otrzymaliśmy także informacje, że planowana jest kontynuacja. Autor wraz z bohaterem pracują nad drugą częścią książki, która dotyczyć będzie dalszych losów miłośnika historii Warmii i Mazur oraz kolekcjonera niezwykłych przedmiotów. Poznamy więc dalsze wydarzenia związane z Ryszardem Bitowtem, czyli okres pobytu w Wyszemborku oraz Mrągowie.

Cykl spotkań „Od Warmii do Mazur – w poszukiwaniu tożsamości regionu” jest współfinansowany ze środków Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

 

Rozdano „Melchiory 2023”. Wśród laureatów Dagmara Drzazga

Dziennikarka i dokumentalistka z Oddziału SDP w Katowicach  Dagmara Drzazga otrzymała statuetkę Złotego Melchiora w kategorii Inspiracja Roku. Twórców reportaży i dokumentów nagrodzono 23 listopada podczas Gali Polskich Reportażystów „Melchiory 2023”.

Organizatorem Ogólnopolskiego Konkursu Reportażystów „Melchiory 2023″ jest Studio Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia. Konkurs odwołuje się do tradycji rodzimego reportażu oraz dorobku Melchiora Wańkowicza – jednego z najwybitniejszych polskich reportażystów. Celem przedsięwzięcia jest odkrywanie i promowanie najlepszych twórców gatunku, jak również uhonorowanie reportażystów innych mediów, których twórczość może być inspiracją dla dziennikarzy radiowych.

W tegorocznej edycji złota statuetka  i nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych w kategorii REPORTAŻ ROKU przypadła Jolancie Rudnik z Polskiego Radia Koszalin za materiał „Nie do wiary”. Nagrodę przyznano za doskonały warsztat, wiarygodność tematu, użycie środków radiowych i dociekliwość. Dwa równorzędne wyróżnienia w tej kategorii otrzymali także: Michał Kwiatkowski z Polskiego Radia Wrocław za reportaż „Teatr Gas” – wyróżniony za ciekawe osobiste historie, które w nowatorski sposób opowiadają o radzeniu sobie z traumą wojny. Drugie wyróżnienie przyznano  Alicji Samolewicz – Jeglickiej z Polskiego Radia Gdańsk, za reportaż „44 minuty”. To wzruszająca opowieść o bezdzietności, pragnieniu posiadania dziecka i miłości do dziecka nienarodzonego.

W kategorii DOKUMENT ROKU Jury przyznało złotą statuetkę oraz nagrodę pieniężną w wysokości 10 tysięcy złotych Maciejowi Jastrzębskiemu z Informacyjnej Agencji Radiowej, za reportaż „Za prawdę o Katyniu odebrano mu wszystko”. Przedstawia on historię Ferdynanda Goetla, pisarza który postawił prawdę ponad własne bezpieczeństwo i karierę. Wyróżnienie specjalne w tej kategorii otrzymały Monika Chrobak ze Studia Reportażu i Dokumentu PR S.A., za reportaż „Sprawiedliwi” oraz Karolina Ryniak z Polskiego Radia Lublin, za reportaż „Jutro będzie lepiej”.

W kategorii INSPIRACJA ROKU  statuetkę Złotego Melchiora od Polskiego Radia oraz nagrodę pieniężną ufundowaną przez prezesa zarządu Telewizji Polskiej w wysokości 10 tysięcy złotych przyznano Dagmarze Drzazdze z TVP3 Katowice, za znalezienie własnej, trudnej formy opowiadania historii bohatera żyjącego w symbiozie z otoczeniem, w którym przyszło mu żyć. Jury postanowiło przyznać także honorowe wyróżnienie – Beacie Hyży-Czołpińskiej z TVP Białystok, za znalezienie autorskiego języka dla stworzenia portretu człowieka takiego, jakim jest.

W kategorii REALIZATOR ROKU nagrodę w wysokości 5 tysięcy złotych oraz statuetkę Melchiora wręczono Pawłowi Antosiewiczowi z Polskiego Radia Białystok.

GRAND PRIX KRAJOWEJ RADY RADIOFONII I TELEWIZJI przyznano Maciejowi Jastrzębskiemu z Informacyjnej Agencji Radiowej, za reportaż „Za prawdę o Katyniu odebrano mu wszystko”. Jury doceniło mistrzowskie przedstawienie zapomnianej postaci Ferdynanda Goetla, a także bogatą dokumentację popartą właściwym wykorzystaniem środków radiowych. Nagroda pieniężna w tej kategorii to 15 tysięcy złotych.  Jury przyznało także dwie równorzędne nagrody specjalne w wysokości 5 tysięcy złotych każda i otrzymali je: Adam Głaczyński za reportaż, „Tryptyk – Ulmowie. Rodzina”, za ukazanie człowieczeństwa i ludzkiego aspektu tragicznej historii rodziny Ulmów oraz Ewelina Kosałka – Passia, za ciekawy i nieoczywisty sposób prezentacji śląskiego bohatera.

Laureatką  XXVI KONKURSU STYPEDNIALNEGO IM. JACKA STWORY została Aleksandra Sadokierska z Polskiego Radia Białystok, za reportaż „Wynurzony z ciszy”. Reportaż – jak podkreślono – wyróżnia się świetną kompozycją, dobrą dramaturgią, niebanalnymi pytaniami. Kapituła konkursu przyznała również wyróżnienie Małgorzacie Lachendro z Polskiego Radia Katowice, za reportaż „Barbórecka”.

Podczas czwartkowej Gali Polskich Reportażystów „Melchiory 2023” prezes zarządu Polskiego Radia, Agnieszka Kamińska przyznała także NAGRODĘ SPECJALNĄ POLSKIEGO RADIA S.A. Wyróżnienie to otrzymał  Paweł Kurek z Informacyjnej Agencji Radiowej.

opr. jka, źródło: Polskie Radio

„Historia Kościoła” – nowy dwumiesięcznik „Gościa Niedzielnego”

Z końcem listopada w sprzedaży pojawi się nowy magazyn popularnonaukowy „Historia Kościoła” wydawany pod marką „Gościa Niedzielnego”.  

„Wielu dzisiejszych napięć w Kościele można by uniknąć, gdybyśmy znali lepiej jego historię. To jeden z licznych powodów, dla których stworzyliśmy dla Państwa nowy magazyn – >Historia Kościoła<” – czytamy w zapowiedzi nowego magazynu na stronie internetowej „Gościa Niedzielnego”.

Podkreślono, że nie będzie to dodatek historyczny do „GN”, tylko odrębne czasopismo wydawane pod marką „Gościa”. Do współpracy redakcja zaprosiła wybitnych historyków, biblistów oraz publicystów i dziennikarzy łączących wiedzę historyczną z dobrym piórem. Wśród nich są takie autorytety w dziedzinie historii Kościoła jak kard. Grzegorz Ryś czy o. Tomasz Gałuszka OP, bibliści – jak ks. Mariusz Rosik, ale też znani czytelnikom „Gościa” publicyści, którzy zarazem są wykształconymi historykami i historykami Kościoła, m.in. Andrzej Grajewski, Franciszek Kucharczak, Leszek Śliwa czy Przemysław Kucharczak.

W pierwszym numerze „Historii Kościoła” znajdziemy m.in. następujące tematy: Skąd wiemy, że Jezus Chrystus istniał naprawdę jako człowiek z krwi i kości? Dlaczego realne człowieczeństwo Jezusa było podważane przez część chrześcijan w I wieku? Dlaczego mamy cztery Ewangelie i z jakiego powodu różnią się one między sobą? Czy apokryfy to tylko pobożne bajki, czy też wiarygodne źródła historyczne? Czy inkwizycja dawała gwarancję sprawiedliwego procesu? Kto zabił księdza Franciszka Blachnickiego i dlaczego śledztwo trwa tak długo? Co sprawiło, że Wandea nie jest kojarzona powszechnie ze zbrodniami rewolucji francuskiej?

„Wierzymy, że >Historia Kościoła< okaże się nie tylko prawdziwą gratką dla pasjonatów historii, ale również źródłem wielu inspirujących odkryć dla osób poszukujących prawdy – zarówno wierzących, jak i niewierzących” – czytamy w zapowiedzi nowego dwumiesięcznika.

opr. jka, źródło: gość.pl