W Sejmie otwarta została wystawa poświęcona Andrzejowi Poczobutowi

„Andrzej Poczobut. Prześladowany za polskość” – to tytuł wystawy przybliżającej postać dziennikarza, działacza Związku Polaków na Białorusi, więzionego przez reżim Łukaszenki. Wernisaż odbył się w środę, 25 stycznia w Sejmie.  

Ekspozycja składa się z kilkunastu plansz przedstawiających działalność Andrzeja Poczobuta jako dziennikarza, publicysty oraz osoby działającej na rzecz praw Polaków na Białorusi, zawiera także zdjęcia z demonstracji prowadzonych w jego obronie. Przygotowali ją redaktorzy gazety „Głos znad Niemna na uchodźstwie” Iness Todryk-Pisalnik oraz portalu znadniemna.pl Andrzeja Pisalnika we współpracy z Fundacją „Wolność i Demokracja”.

W Sejmie wystawa została zaprezentowana z inicjatywy wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Gosiewskiej. W środę w jej otwarciu wzięli udział polscy politycy, przedstawiciele środowisk białoruskich w naszym kraju, obecna też była liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.

Małgorzata Gosiewska nazwała Poczobuta „współczesnym żołnierzem niezłomnym”.

–  Jest to współczesny bohater, ktoś kogo my wszyscy, a zwłaszcza młode pokolenie powinno naśladować – podkreśliła wicemarszałek Sejmu.

Na bohaterstwo dziennikarza zwróciła uwagę również Swiatłana Cichanouska.

– Andrzej jest człowiekiem honoru, nigdy się nie poddawał. Odmówił układania się z dyktatorem, odmówił prośby o ułaskawienie, nawet znajdując się w więzieniu w sercu pozostaje wolną osobą. Andrzej zawsze pisał prawdę, mimo że wiedział o tym, że ryzykuje, że może zostać aresztowany – podkreśliła liderka białoruskiej opozycji.

Dodała, że jest przykładem męstwa dla wielu Białorusinów oraz symbolem przyjaźni białorusko-polskiej.

Andrzej Poczobut przebywa w areszcie od 25 marca 2021 r. Reżim w Mińsku oskarżył go z dwóch artykułów kodeksu karnego Białorusi o „wzniecanie nienawiści” oraz wzywanie do sankcji i działań na szkodę Białorusi. Grozi mu nawet 12 lat więzienia. 16 stycznia przed sądem w Grodnie ruszył jego proces. Toczy się on za zamkniętymi drzwiami. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, w środę odbyła się kolejna rozprawa.

opr. jka, źródła: sejm.gov.pl, belsat.eu, pap.pl

 

Nowy dyrektor wydawniczy serwisu Gazeta.pl

Tomasz Korniejew, po dwóch latach pracy jako dyrektor Moto.pl,  awansował na stanowisko dyrektora wydawniczego Gazeta.pl. Redaktorem naczelnym motoryzacyjnego serwisu Agory został zaś Filip Trusz.

Tomasz Korniejew jest związany z Gazeta.pl od ponad 4 lat. Do niedawna pełnił rolę dyrektora i redaktora naczelnego serwisu Moto.pl. Od stycznia 2023 roku, jako dyrektor wydawniczy Gazeta.pl czuwa nad biznesowym rozwojem serwisu Moto.pl oraz nowo utworzonego obszaru Biznes, w ramach którego będzie m.in. nadzorował rozwój nowych serwisów internetowych.

W związku z awansem Tomasza Korniejewa redaktorem naczelnym Moto.pl został Filip Trusz, dotychczasowy zastępca szefa redakcji tego serwisu ds. treści.

opr. jka, źródło: Agora

 

 

Alfa TVP i Belsat TV w naziemnej telewizji cyfrowej

Na szóstym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej dostępne są młodzieżowy kanał  TVP Alfa oraz zagraniczny Belsat TV, oba nadawane w nowym standardzie DVB-T2/HEVC, w wysokiej cyfrowej jakości.

Alfa TVP można odbierać na kanale 28. To pierwszy polski program telewizyjny skierowany do nastolatków, który wystartował 20 grudnia 2022 roku. Na jego antenie prezentowane są audycje edukacyjne i rozrywkowe, seriale animowane oraz fabularne seriale aktorskie. W przyszłości oferta będzie poszerzana o kolejne tytuły, w tym również o produkcje własne.

Belsat TV, dostępny na MUX-6 na kanale 36, wystartował w 2007 roku jako wspólny projekt Telewizji Polskiej i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Program działa jako kanał zagraniczny, to jedyna niezależna od władz stacja telewizyjna na Białorusi. Zadaniem kanału jest zapewnienie widzom dostępu do informacji, rzetelnej wiedzy o historii ich kraju, pełnego obrazu sytuacji w otoczeniu międzynarodowym Białorusi oraz atrakcyjnej oferty kulturalnej i filmowej w języku białoruskim i rosyjskim. Programy są tworzone w Polsce oraz w krajach postsowieckich

opr. jka, źródło: Telewizja Polska

Motor-Presse Polska nie będzie już wydawać drukowanych magazynów

Znajdująca się w upadłości spółka Motor-Presse Polska poinformowała, że kończy wydawanie drukowanych magazynów „Women’s Health”, „Men’s Health”, „Runner’s World”, „Auto Motor i Sport”, „Motocykl”.

Numery styczniowo-lutowe tych pism były ostatnimi wydaniami drukowanym.

„Bez zmian działają strony internetowe i media społecznościowe poszczególnych tytułów” – zapewniło wydawnictwo Motor-Presse Polska na swojej stronie internetowej.

Równocześnie spółka, która od grudnia ubiegłego roku jest w upadłości, zaprosiła do współpracy potencjalnych nabywców tych magazynów.

„Ich popularność oraz budowana przez lata rozpoznawalność naszych brandów wykazują duży potencjał w ­znalezieniu nowego wydawcy” – napisano w komunikacie.

opr. jka, źródło: Motor-Presse Polska

 

30 lat walki o prawdę w sprawie zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary

Sprawa Jarosława Ziętary pokazuje o wiele więcej niż tylko losy jednego dziennikarza, który zginął za to że był dziennikarzem. Pokazuje jak wyglądała transformacja ustrojowa w Polsce. Będziemy robić co się tylko da, aby ustalić prawdę – stwierdziła dr Jolanta Hajdasz, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, podczas sobotniej konferencji podsumowującej 30 lat starań o wyjaśnienie przyczyn i okoliczności śmierci red. Jarosława Ziętary oraz ustalenie sprawców i wykonawców tej zbrodni.

W konferencji zorganizowanej przez CMWP SDP wzięli udział: Jacek Ziętara, brat zamordowanego dziennikarza, prokurator Piotr Kosmaty, który doprowadził do wznowienia śledztwa w sprawie morderstwa dziennikarza, red. Krzysztof M. Kaźmierczak, przewodniczący Społecznego Komitetu im. Jarosława Ziętary, Krzysztof Skowroński, prezes SDP, Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i dyrektor CMWP SDP, Aleksandra Tabaczyńska, obserwator CMWP SDP procesów dotyczących zabójstwa Jarosława Ziętary oraz Michał Jaszewski, doradca prawny SDP.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym „Gazety Poznańskiej”, ostatni raz widziano go 1 września 1992 r. Rano wyszedł do redakcji, ale nigdy tam nie trafił. W 1999 r. został uznany za zmarłego, ale jego ciała nie odnaleziono. Do dziś nie wyjaśniono okoliczności śmierci dziennikarz i nie pociągnięto do odpowiedzialności winnych tej zbrodni. 19 października 2022 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał wyrok uniewinniający dwóch byłych ochroniarzy nieistniejącego już holdingu Elektromis Mirosława R., ps. „Ryba” i Dariusza L., ps. „Lala”, oskarżonych o porwanie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Ziętary. Wcześniej,  24 lutego 2022 roku uniewinniony został były senator Aleksander Gawronik, któremu zarzucano podżeganie do zabójstwa dziennikarza. Oba wyroki są nieprawomocne. Prokuratura Regionalna w Krakowie w maju 2022 roku zaskarżyła w całości wyrok uniewinniający Aleksandra Gawronika odnośnie podżegania do zamordowania Jarosława Ziętary i zapowiedziała apelację od wyroku uniewinniającego byłych ochroniarzy Elektromisu. Sprawy te obserwuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. Ostatnio Centrum wsparło apelację prokuratury od wyroku dotyczącego Gawronika i wysłało do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu opinię amicus curiae w tej sprawie (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Właśnie proces zakończony uniewinnieniem byłego senatora był dominującym tematem konferencji.

– Jestem przekonany, że ten materiał dowodowy całkowicie wykazuje winę pana senatora. Mamy dwóch świadków bezpośrednich, mamy, też tzw. świadków ze słyszenia –  mówił prokurator Piotr Kosmaty.

Zwracał uwagę na zupełnie niespodziewane zakończenie procesu i szczególną datę kiedy to miało miejsce – 24 lutego 2022 roku, czyli w dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, kiedy uwaga wszystkich była skierowana na to wydarzenie.

– Po pięciu latach procesu, nie dostałem możliwości wygłoszenia jako oskarżyciel publiczny mowy końcowej, takiej możliwości nie dostał też oskarżyciel posiłkowy Jacek Ziętara – zauważył prokurator.

Dodał, że zamierzał wystąpić jeszcze do sądu z nowymi wnioskami dowodowymi, ale uniemożliwiło to niespodziewane zakończenie procesu.

Brat zamordowanego dziennikarza, Jacek Ziętara przyznał, że nagłe zakończenie sprawy było dla niego kompletnym zaskoczeniem, nazwał to „kpiną z wymiaru sprawiedliwości”.

Redaktor Krzysztof M. Kaźmierczak, przyjaciel Ziętary, który do lat próbuje wyjaśnić sprawę śmierci dziennikarza i robi wszystko, aby zachować o nim pamięć, przyznał, że wyrok uniewinniający Gawronika był zdumiewający.

– Jako dziennikarz byłem obserwatorem wielu procesów, ale nigdy się nie spotkałem, żeby uniemożliwić wygłoszenie stronom mów końcowych, odrzucić ważne wnioski dowodowe. Norma zostały złamane. Wyrok został wydany w błyskawicznym tempie – podkreślił Kaźmierczak.

Przypomniał, że jest to sprawa ogromnej rangi, pojawiają się w niej nazwiska najbogatszych ludzi w tamtych czasach, a w której doszło do karygodnych zaniedbań.

Na złe prowadzenie sprawy od samego początku zwracał uwagę prokurator Piotr Kosmaty. – Została ona ruszona rok po zdarzeniu – podkreślił. Chwalił dużą pomoc dziennikarzy. – Bardzo wiele sugestii, które podsunął na przykład Komitet miała wartość dowodową – mówił Kosmaty.

Jolanta Hajdasz zauważyła, że przełomem było przeniesienie śledztwa z Poznania do Krakowa. Przypomniała, że zaraz po zaginięciu Ziętary sprawa była lekceważona przez poznańskich śledczych, którzy utrzymywali, że dziennikarz wyjechał zagranicę i zerwał kontakty z rodziną.

Prokurator Kosmaty przyznał, że w 2012 roku, czyli dwadzieścia lat po porwaniu dziennikarza, praktycznie śledztwo trzeba było zaczynać od nowa, od odtworzenia podstawowych spraw jak np. ostatnich godzin życia Ziętary.

– Wystarczyło przeczytać materiały, które zgromadził ojciec dziennikarza, zapiski w notesie Jarka, aby zorientować się z jakiej strony groziło mu niebezpieczeństwo. Wystarczyło analitycznie podejść do sprawy, przeprowadzić normalne śledztwo – mówił Piotr Kosmaty.

Prokurator, nawiązując do sprawy uniewinnienia Gawronika, mówił, że sąd zarzucił mu, że nie dostarczył żadnych dowodów winy byłego senatora, a jednocześnie orzekający szczegółowo obalili wszystkie te, które zostały przedstawione. Uczestnicy konferencji podkreślali, że to nielogiczne.

Obserwatorka CMWP SDP na procesach dotyczących sprawy Ziętary, Aleksandra Tabaczyńska, zwróciła uwagę, że sąd usiłował podważać wiarygodność świadków oskarżenia.

– Główny świadek oskarżenia gangster o pseudonimie „Baryła”, odsiadujący dożywocie, z charyzmą opowiadał o tym co się zdarzyło i starał się ze wszystkich sił, aby sąd mu uwierzył. Wygrywał konfrontacje z Gawronikiem. Potrafił się bronić, udowadniać, że Gawronik nie miał racji i to wybrzmiewało na sali sądowej nie raz – opowiadała.

Dodała, że dla wielu dziennikarzy obserwujących proces, zeznania gangstera wyglądały na prawdziwe. Przypomniała, że dwóch biegłych psychologów uznało za wiarygodne to co powiedział w sądzie Maciej B. ps. „Baryła”. Sąd dopuścił jednak opinię trzeciego biegłego, który na podstawie skąpego materiału, ocenił zeznania gangstera jako niewiarygodne.

Prokurator Kosmaty przyznał, że decyzja sądu w tej kwestii była niezrozumiała. Tłumaczył, że trzeciego biegłego oceniającego wiarygodność świadka powołuje się w przypadku, gdy dwie wcześniejsze opinie są sprzeczne, tutaj jednak nic takiego nie miało miejsca.

– Zeznania „Baryły” są spójne, zostały też potwierdzone przez innego świadka – podkreślił Piotr Kosmaty.

Jolanta Hajdasz wyjaśniała, dlaczego CMWP SDP zdecydowało się wesprzeć apelację prokuratury. Zwróciła uwagę, że w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego Gawronika, sąd zawarł stwierdzenia upokarzające Ziętarę. Stwierdził, że był on początkującym dziennikarzem, w okresie od stycznia do września 1992 r. napisał 65 artykułów, w tym tylko cztery dotyczą tematyki gospodarczej i że nie ma wiarygodnych dowodów, że sprawy którymi się zajmował mogły doprowadzić do jego zabójstwa.

– My chcemy wyjaśnić, żeby nie było wątpliwości, że zginął właśnie dlatego, że był dziennikarzem, że uprawiał taki zawód – podkreśliła Jolanta Hajdasz.

Doradca prawny SDP Michał Jaszewski zwrócił uwagę, że sąd podszedł do sprawy jakby to było zwykłe zabójstwo. Nie wziął pod uwagę w jakich okolicznościach historycznych transformacji ustrojowej Polski rozgrywały się wydarzenia i jaką osobą w tamtych czasach był oskarżony.

– Przegrywa sprawiedliwość, przegrywa państwo polskie, gdyby w ten sposób prowadzono procesy to nikogo by nie skazano – podsumował Jaszewski.

Jolanta Hajdasz podkreśliła, że CMWP SDP, tak jak wspiera apelację od wyroku uniewinniającego Gawronika, tak też będzie wspierać odwołanie się od wyroku w drugim procesie dotyczącym sprawy Ziętary, uniewinniającym byłych ochroniarzy Elektromisu.

– Czekamy na pisemne uzasadnienie – powiedziała szefowa CMWP SDP. –  Dlaczego trzeba to robić? Czasem ważne są nie tylko odpowiedzi, ale stawianie pytań i sama próba znalezienia odpowiedzi.

Jolanta Hajdasz podkreśliła, że gdyby nie upór prokuratury i wszystkich, którzy próbowali wyjaśniać i nagłaśniać sprawę Jarosława Ziętary, o tym co się działo w latach 90. w Poznaniu wiedzielibyśmy wielokrotnie mniej niż wiemy dzisiaj.

– Nawet jeżeli ten wyrok jest taki jaki jest, to zostają akta tej sprawy i historycy też się nad nimi pochylą i wiele się z nich dowiedzą i nie będziemy oszukiwać w jaki sposób odbywał się transformacja ustrojowa w Polsce. Ten proces wbrew pozorom pokazuje o wiele więcej niż tylko losy jednego dziennikarza, który zginął za to że był dziennikarzem. Będziemy robić co się tylko da, aby wyjaśnić jaka jest prawda – powiedziała dyrektor Hajdasz.

Krzysztof Skowroński podsumowując konferencję, zwrócił uwagę, że bardzo ważne było przypomnienie na jakim etapie śledztw i procesów jest sprawa zabójstwa dziennikarza.

– Ważna jest jeszcze jedna konkluzja, że na ławie oskarżonych tutaj jest nie tylko były senator z Wielkopolski, ale też co najmniej trzy instytucje państwa polskiego, od wymiaru sprawiedliwości, prokuratury, która na początku nie prowadziła śledztwa tak jak powinna, jak i służby które nie zadziałały tak jak powinny zadziałać. To wszystko nie jest przypadkowe – podkreślił prezes SDP.

jka

Zapis wideo konferencji TUTAJ.

W radiowej Jedynce ruszył konkurs „Moje winylowe skarby”

„Moje winylowe skarby” – to nowy konkurs Programu 1 Polskiego Radia. Słuchacze mogą  przesyłać zdjęcia i opisy swoich kolekcji płyt winylowych, sprzętu grającego i wszelkich innych eksponatów związanych z tematyką konkursu.

Płyty winylowe od kilku lat znów cieszą się popularnością i wciąż znajdują swoich zwolenników. Muzyka z czarnych krążków, w przeciwieństwie do innych nośników dźwiękowych ma dużo głębsze brzmienie i pozwala wydobyć z nagrania każdy dźwięk. Program 1 Polskiego Radia przybliża ten klimat, w audycji „Magia czarnego krążka – winylowy wieczór”, w każdą sobotę od. godz. 21.

Teraz rozgłośnia wystartowała z konkursem „Moje winylowe skarby” , który ma na celu wybór i nagrodzenie spośród nadesłanych zgłoszeń – najlepszej kolekcji muzycznej. Uczestnicy przesyłają zdjęcia i opisy swoich kolekcji, sprzętu grającego i wszelkich innych rzeczy związanych z tematyką konkursu. Zgłoszenia powinny zawierać opis i maksymalnie 5 zdjęć.

W składzie Kapituły konkursu są dziennikarze muzyczni radiowej Jedynki: Marcin Kusy, Maria Szabłowska i Maciej Szajkowski. Jurorzy będą brali pod uwagę: oryginalność, wartość poznawczą, unikalność oraz rolę przedstawionych kolekcji i eksponatów.

Zgłoszenia, za pomocą formularza, zamieszczonego na specjalnej podstronie winyloweskarby.polskieradio.pl,  można przesyłać do 8 lutego do godz. 12. Zwycięzców poznamy 9 lutego na antenie Programu 1 Polskiego Radia w trakcie audycji „Muzyczna Jedynka” (godz. 13 – 15).

opr. jka, źródło: Polskie Radio

 

„Vakho. Czerwone wrota” –  premiera nowej książki Marka Boszko-Rudnickiego

„Vakho. Czerwone wrota” to najnowsza książka Marka Boszko-Rudnickiego, prezesa Oddziału SDP w Szczecinie. Premiera już 8 lutego.

Do lektury tej pozycji wydawnictwo zachęca słowami: „Straceńcza misja za linią frontu może zdecydować o losach wojny polsko – bolszewickiej”, a jeden z recenzentów stwierdził krótko: „Dynamiczna i bogata w wątki akcji, od początku trzyma w napięciu i intryguje, co sprawia, że trudno od niej oderwać się. Marek Boszko-Rudnicki ma wyjątkowy talent do tworzenia suspensu, ciągłego napięcia i oczekiwania.”

Powieść osadzona jest w realiach walk na Kresach nie tylko z bolszewikami, z elementami tajemnicy, thrillera i przygody. Zmagania sprzed niemal stu lat nadal są mało znane, choć bardzo przypominają te obecne na Ukrainie z całą ich zgrozą, zbrodniami i okropieństwami. Rosjanie, jak widać, ci carscy, bolszewiccy i obecni nie zmienili się. Tamta wojna, podobnie jak ta, była równie barbarzyńska, nieprzewidywalna w emocjach jej uczestników i skomplikowana w motywacji.

De facto – autor wplótł w fabułę opowieści swoich dwóch dziadków, legionistów Piłsudskiego, nie wszystko więc w książce to wynik jego pisarskiej fantazji. Gwoli wyjaśnienia, „Vakho. Czerwone wrota”, to druga pozycja cyklu. Pierwsza powieść nosi tytuł „Vakho. Wilcze szczenię” i ukazała się równolegle z wydaniem amerykańskim pt. „Vakho. The Wolf’s Cub”. Głównym bohaterem jest Janek, wychowany w dworze na dalekich Kresach przez dwóch dziadków w duchu przyszłego zrywu i walki o wolność. Jeden, to Polak, drugi to kaukaski szlachcic Vathang. Obaj za młodu walczyli z Rosjanami o wolność Imamatu Kaukaskiego przy boku Imama Szamila.

Spod pióra Marka Boszko-Rudnickiego wyszła wcześniej seria thrillerów, których bohaterem jest dziennikarz zaplątany w działania służb specjalnych – „Szpony diabła”, „Remedium 111” i „Krwawy bursztyn” oraz dwie pozycje dotyczące paleoastronautyki – „Kołowrót dziejów” i „Bękarty bogów”.

Marek Boszko-Rudnicki był gościem Krzysztofa Skowrońskiego w jednym z odcinków naszego cyklu „SDP Cafe”. Opowiadał wówczas m.in. o książce „Vakho. Wilcze szczenię”. Rozmowę można obejrzeć TUTAJ.   

 

Nagrodzono dziennikarzy popularyzujących prawa i bezpieczeństwo pracy

Główny Inspektor Pracy Katarzyna Łażewska-Hrycko wręczyła nagrody dziennikarzom, którzy w swoich publikacjach popularyzują prawa pracy i bezpieczeństwa pracy.

Laureatami konkursu Głównego Inspektora Pracy za 2022 r. zostali: Małgorzata Oberlan – „Nowości” Dziennik Toruński, Izabela Malewska – Polskie Radio Olsztyn, Milena Kochanowska – „Głos Wielkopolski”, Jacek Bańka – Polskie Radio Kraków, Katarzyna Domagała-Szymonek – PulsHR.pl oraz Sylwia Zadrożna – Polskie Radio Program 3.

Nagrodzeni dziennikarze otrzymali okolicznościowe statuetki Salus Publica.

Uczestnikami konkursu GIP mogą być dziennikarze mediów ogólnopolskich, regionalnych i lokalnych, autorzy materiałów prasowych, internetowych, audycji radiowych oraz programów telewizyjnych, przedstawiających problematykę ochrony pracy i działania ustawowe Państwowej Inspekcji Pracy, a przy tym wyróżniających się profesjonalizmem, walorami popularyzatorskimi i publicystycznymi.

opr. jka, źródło: Państwowa Inspekcja Pracy

Lutowe spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

Drugie w 2023 roku spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP będzie filmowe. Gośćmi będą bowiem Michał OrzechowskiMaciej Maciejowski, członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, filmowcy, autorzy filmu „Casus Beli. Po co komu ta wojna?”.

Spotkanie odbędzie się w środę, 1 lutego 2023 r., o godz. 17.00, w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie.

Serdecznie zapraszam na to interesujące spotkanie!

 dr Teresa Kaczorowska,

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP


Film „Casus Beli. Po co komu ta wojna?” w reżyserii Macieja Maciejowskiego (który jest także producentem kreatywnym) i Michała Orzechowskiego opowiada o mechanizmach rosyjskiej agresji na przykładzie ataku na Gruzję w 2008 oraz na Ukrainę od 2014 roku. Dokument zawiera unikalne i dotychczas niepublikowane zdjęcia z walk i okresu rosyjskiej okupacji Gruzji 2008 r. Kamery udokumentowały także zniszczenia z pierwszego dnia rosyjskiego ostrzału Odessy w kwietniu 2022 r. W ramach filmu zrealizowano ostatni wywiad z byłym prezydentem Gruzji Michaeilem Saakaszwilim przed jego powrotem do kraju i aresztowaniem. Saakaszwili pozostaje przez obecne władze Gruzji więziony w szpitalu pod ścisłym nadzorem policji.

Głównymi bohaterami „Casus belli. Po co komu ta wojna?” są zwykli ludzie dotknięci tragedią wojny. W filmie występują uczestnicy przedstawianych wydarzeń, poza b. prezydentem Gruzji, także Mamuka Mamulaszwili, twórca Legionu Gruzińskiego, gen. Roman Polko, Małgorzata Gosiewska, red. Tomasz Sakiewicz oraz wiele innych postaci i komentatorów z Polski, Gruzji, Ukrainy. Dokument pokazuje również postawę Lecha Kaczyńskiego wobec rosyjskiego ataku na Gruzję.

Realizacja filmu rozpoczęła się w 2020 roku. Podczas zdjęć na terenie Gruzji ekipa filmowa zachorowała na Covid 19. W 2021 i 2022 r. udało się zrealizować zdjęcia w Polsce i na Ukrainie. W międzyczasie nastąpiła kolejna fala rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie przewidywana przez twórców filmu.

Przedpremierowa emisja tego dokumentalnego filmu odbyła się 22 czerwca 2022 r. w gmachu Sejmu, pod honorowym patronatem wicemarszałek Małgorzaty Gosiewskiej. Wśród gości wydarzenia byli m.in. ambasador Polski w Gruzji Mariusz Maszkiewicz oraz ambasador Gruzji w Polsce Zurab Beridze.

„Casus belli. Po co komu ta wojna?” wyświetlany był już w Instytucie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na pokazie dla młodzieży w warszawskiej dzielnicy Ochota, dla Klubów Gazety Polskiej, a także w TVP Dokument (TVP jest jego koproducentem wraz z niezależną wytwórnią Sało Prodakszyn) oraz na festiwalach: na International Art Film Festival w  Batumi w Gruzji  i na Festiwalu NNW w Gdyni (w konkursie w kategorii „Dokument międzynarodowy”).

 

Radio ZET ma nową oprawę dźwiękową

Radio ZET odświeżyło swoją oprawę dźwiękową. Teraz jej brzmienie ma być bardziej dostosowane do prezentowanej na antenie muzyki.

Przy produkcji stacja współpracowała z holenderską firmą Pure Jingles. Głosu do nowych jingli Radia ZET użyczyli Sonia Hornatkiewicz i Jędrzej Skiba znani z udziału w programie „The Voice of Poland”. Oprócz nowych jingli stacja wprowadziła również nową oprawę porannej audycji „Dzień dobry bardzo”.

Jak skomentował Mariusz Smolarek, redaktor naczelny Radia ZET, cytowany w komunikacie prasowym, „oprawa dźwiękowa powinna nadążać za zmianami zachodzącymi w muzyce. Mam przekonanie, że nowe brzmienie Radia ZET tworzy spójną, nowoczesną całość”.

opr. jka, źródło: Eurozet

 

Sąd nie zgodził się, aby Niezależna.pl nie mogła przez rok pisać „TVN kłamie”

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek TVN o zabezpieczenie roszczeń, czyli zakaz pisania przez rok na portalu Niezależna.pl, że „TVN kłamie”, czy „manipuluje”. Żądania TVN Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP uznało za przejaw zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej .

Na początku grudnia ub. roku Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” w programie TVP Info wypowiedział się na temat sposobów relacjonowania tematu katastrofy smoleńskiej w telewizji TVN, zarzucając temu nadawcy kłamstwa na ten temat. Słowa te i argumenty red. Tomasza Sakiewicza zostały zacytowane na portalu Niezależna.pl. 10 stycznia br.  redaktor naczelny portalu Grzegorz Wierzchołowski otrzymał pozew od spółki TVN S.A.  o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń w postaci rocznego zakazu rozpowszechniania informacji: „TVN kłamie”; „TVN podaje informacje, które chronią Putina”; „TVN ukrywa prawdę o katastrofie smoleńskiej”; „publikacje TVN są zmanipulowane”. Protest przeciwko temu wystosowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, uznając żądania TVN za przejaw zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej i naruszenie zasady wolności słowa (czytaj TUTAJ).

Jak poinformował we wtorek portal Niezależna.pl Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek TVN o udzielenie zabezpieczenia roszczeń. To jednak nie kończy sprawy, gdyż pozew TVN nadal jest w sądzie.

opr. jka, źródło: Niezależna.pl