PODPISZ PETYCJĘ DO PREZYDENTA RP O ZAWETOWANIE USTAWY CENZORSKIEJ!

Zarząd Główny SDP wystąpił do Prezydenta Andrzeja Dudy z apelem o zawetowanie tzw. ustawy cenzorskiej. Pod petycją w tej sprawie może się podpisać każdy, zachęcamy do tego!

Senat RP 26 marca przegłosował nowelizację kodeksu karnego, która pod pozorem walki z rzekomą „mową nienawiści” w rzeczywistości może służyć do tłumienia debaty publicznej.  Kilkudziesięciu filozofów, naukowców i publicystów, stając w obronie filaru demokratycznego społeczeństwa, jakim jest wolność słowa, podpisało się pod apelem do Prezydenta RP wzywającym do zawetowania ustawy.

Wśród sygnatariuszy są: m.in. prof. Zdzisław Krasnodębski, prof. Ryszard Legutko, dr Jacek Saryusz-Wolski, prof. Jan Żaryn, Rafał Ziemkiewicz, Paweł Lisicki, Łukasz Warzecha, Bronisław Wildstein czy bracia Karnowscy oraz dr Jolanta Hajdasz.  Z osobnym Apelem o zawetowanie tej ustawy wystąpił do Prezydenta Andrzeja Dudy także Zarząd Główny SDP.

Prawnicy Instytutu Ordo Iuris przygotowali również analizę ustawy wskazującą na konsekwencje jej wdrożenia. Instytut opublikował też petycję do Prezydenta RP, którą można podpisywać na stronie stopdyktaturze.pl. Zachęcamy gorąco do złożenia podpisu w tej sprawie:

podpisz petycję:

link o nazwie ” stoptyktaturze. pl – Główna” jest poniżej:

stopdyktaturze.pl

Główna

Apel ZG SDP poniżej:

Apel ZG SDP do Prezydenta RP o zawetowanie ustawy cenzorskiej

 

CMWP SDP: Odszkodowanie za wadliwe wypowiedzenia – korzystny wyrok dla dziennikarzy Radia Zachód

Przyznane odszkodowanie za niezgodne z prawem wypowiedzenie umowy o pracę wraz z odsetkami z wymogiem natychmiastowej wykonalności oraz oddalenie powództwa o przywrócenie do pracy. Taki wyrok usłyszeli dwaj dziennikarze: Łukasz Brodzik i Marek Poniedziałek, w Sądzie Pracy w Zielonej Górze, w piątek 28. marca 2025 roku. Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP, obserwatorem procesu jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

27 marca 2025 roku, przed Sądem Pracy w Zielonej Górze, odbyła się druga rozprawa w procesie z powództwa trzech dziennikarzy zwolnionych z pracy w Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia – Radia Zachód. Sędzia SR Lidia Iwanowska na poprzedniej rozprawie w listopadzie 2024 r. połączyła trzy sprawy w jeden proces i tak 27 marca stawili się: red. Daniel Sawicki, red. Marek Poniedziałek oraz red. Łukasz Brodzik wraz z pełnomocnikami, a także likwidator Radia Zachód Michał Iwanowski z pełnomocnikiem. Proces został objęty monitoringiem CMWP SDP, którego obserwatorem jest Aleksandra Tabaczyńska.

Na pytanie sędzi, czy są szanse na ugodę, red. Sawicki, potwierdził, że jest gotów zawrzeć porozumienie z likwidatorem. Została zarządzona krótka przerwa, po której zawarto ugodę. Daniel Sawicki, wycofał powództwo, otrzymał odszkodowanie oraz wzajemne zniesienie kosztów, a sąd umorzył postępowanie wobec dziennikarza przeciwko Radiu Zachód.

Dziennikarze Marek Poniedziałek i Łukasz Brodzik nie zgodzili się na ugodę. 26 stycznia 2024 r. pracodawca – Polskie Radio – Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze „Radio Zachód” S.A. rozwiązało z nimi umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia. Od tej decyzji zostało wniesione odwołanie do sądu pracy, wnosząc o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne względnie o przywrócenie do pracy i żądając zabezpieczenia powództwa poprzez nakazanie pozwanemu dalszego zatrudniania powoda do czasu prawomocnego zakończenia postępowania.

W wypowiedzeniu likwidator zarzucał dziennikarzom nienależyte wykonywanie obowiązków pracowniczych. Powoływał się na wymóg bezstronności, wyważenia i niezależności twierdząc, iż Marek Poniedziałek i Łukasz Brodzik tych standardów mieli nie zachowywać, a nawet je łamać. Jednakże w treści wypowiedzenia zarzut ten został ujęty ogólnikowo i nie poparty żadnymi przykładami. W związku z tym obaj dziennikarze wskazywali, że nie mają wiedzy dlaczego zostali zwolnieni z pracy, gdyż w wypowiedzeniu spółka zawarła swoją opinię na temat ich pracy, zamiast wskazać rzeczywistą i udokumentowaną przyczynę.

Ustne uzasadnienie wyroku

Sędzia Lidia Iwanowska uzasadniając wyrok, powołała się na wnikliwe i dogłębne rozpoznanie sprawy. Sąd uznał i ustalił, że na mocy uchwał, które zapadły pod koniec grudnia 2023 roku, likwidacja została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego, podobnie jak 17 oddziałów regionalnych Polskiego Radia. Likwidator Michał Iwanowski został prawomocnie wpisany postanowieniem Sądu Rejestrowego w dniu 29 listopada 2024 roku. Tym samym według sądu, likwidacja spółki jest stanem obiektywnym, i Sąd Pracy nie może w żaden sposób zaprzeczać takiemu stanowi rzeczy, gdyż likwidacja jest formalnie wpisana, zaistniała i trwa. Wynika to z odpisu z rejestru.

Sądowi z urzędu znane są okoliczności, że uchwały o postawieniu w stan likwidacji spółki z udziałem skarbu państwa, zostały zaskarżone przez Radę Nadzorczą Polskiego Radia Oddział w Kielcach. Został tam wydany prawomocny wyrok, że uchwały te są prawidłowe i ważne. W związku z tym sąd uznał, że spółka jest w likwidacji i ona trwa. W ocenie sądu niezasadny jest zarzut, że taka spółka nie może być zlikwidowana z uwagi na treść artykułu 64 Ustawy o Radiofonii i Telewizji. Wypowiedział się na ten temat Sąd Okręgowy w Kielcach jednoznacznie wskazując, że taka spółka może być zlikwidowana lub ulec przekształceniu czy zmianie w inne podmioty.

Biorąc pod uwagę to, że Sąd Pracy musiał uznać obiektywną okoliczność likwidacji, oraz że obaj dziennikarze są pracownikami podlegającymi szczególnej ochronie, sąd mógł nie uwzględnić przywrócenia obu dziennikarzy do pracy i w to miejsce zasądził odszkodowanie. Sąd przyznał, że oświadczenie likwidatora o wypowiedzeniu nie zawiera kryterium doboru pracowników do zwolnienia i jest wadliwe. Zebrany w sprawie materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że likwidator 26. 01. 2024 roku, nie wskazał żadnego takiego kryterium co przesądza o wadliwości wypowiedzenia.

Sąd zbadał także drugą przyczynę zwolnienia. Mianowicie naruszenia art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, którą uznał za niekonkretną gdyż nie zawierała ona żadnych przykładów naruszeń przy prowadzeniu przez dziennikarzy audycji. Likwidator nie może dopiero na etapie postępowania przywoływać takich przykładów. Sąd uznał również za niecelowe przywrócenie Łukasza Brodzika i Marka Poniedziałka do pracy. Decyzję tę podjął ze względu na specyfikę zawodu oraz sytuację likwidatora, który realizuje i ma do tego prawo, określoną linię programową, ponadto jest to praca zespołowa w grupie pracowniczej. W to miejsce zasądził pełne odszkodowanie.

Tak więc w przypadku obu zwolnionych Sąd przyznał im wielotysięczne odszkodowania, z czego część z rygorem natychmiastowej zapłaty.
Co ważne, w obu sprawach Sąd oddalił jednak ich żądanie przywrócenia do pracy, uznając je za niecelowe, szczególnie w sytuacji formalnej likwidacji spółki. Wyrok nie jest prawomocny.

CMWP SDP wspiera petycję w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu

Trwa zbiórka podpisów pod petycją w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu.  Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wspiera tę zbiórkę i podpisała tę petycję. „Po tym jak portal Onet wstrzymał publikację wywiadu z prof. Piotrem Glińskim, byłem ministrem kultury  o okolicznościach  powstania i funkcjonowania Muzeum, widać jak trudno przekazać opinii publicznej argumenty  na temat Muzeum. Uważam, że my jako dziennikarze mamy obowiązek, by wspierać tę inicjatywę publicznie i nie ulegać medialnym manipulacjom na jej temat” – powiedziała Jolanta Hajdasz.  

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zmierza do unicestwienia Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu, które prezentuje dziedzictwo intelektualne św. Jana Pawła II. Na stronie „stoppiłowaniuchrześcijan.pl” dostępna jest petycja w obronie Muzeum, podpisując ją można zaprotestować przeciwko wyjątkowo nikczemnej polityce rządu i resortu kultury  w odniesieniu do tej placówki.

19 marca b.r. prof. Piotr Gliński , były minister kultury opublikował na swoim profilu na Facebooku wywiad , jaki w lutym przeprowadzili z nim dziennikarze Onetu, Szymon Piegza i Łukasz Cieśla. Profesor Piotr Gliński poinformował, iż Onet odmówił publikacji tego wywiadu po jego autoryzacji i wyjaśnił, że zrobił to sam,  ponieważ wcześniej nie wyraził zgody na publikację zmanipulowanej wersji tego wywiadu. Proponowano mu to aż dwukrotnie. Warto zapoznać się z tym nieopublikowanym wywiadem prof. Glińskiego, wiele on mówi o okolicznościach powstania i funkcjonowania  Muzeum. Wywiad  w rzeczowy sposób pokazuje także jak fałszywe są zarzuty wobec prowadzących Muzeum Pamięć i Tożsamość i  jak bardzo niesprawiedliwie obecna minister kultury traktuje tę placówkę.  Zachęcam do podpisania petycji w obronie Muzeum – mówi Jolanta Hajdasz .

nieopublikowany w Onecie wywiad z prof. Piotrem Glińskim:

TUTAJ

Jak czytamy w petycji,  w ostatnich miesiącach rządząca koalicja nasiliła ataki na chrześcijan w Polsce. Dokonano zamachu na gwarantowane konstytucyjnie prawo do nauczania religii w szkołach, a także zgłaszane są postulaty zakazy  sakramentu spowiedzi dla dzieci, a w konsekwencji również eucharystii.  Do ataków na chrześcijan został zaangażowany również  resort kultury. Celem tych działań stało się także Muzeum, które ukazuje rolę Kościoła w historii Polski, ze szczególnym uwzględnieniem św. Jana Pawła II, czyli Muzeum „Pamięć i Tożsamość” w Toruniu.

Podpisując petycję możemy m.in. zaprotestować przeciwko nękaniu Fundacji Lux Veritas, współzałożyciela Muzeum.Petycja wzywa także do pilnego odblokowania środków finansowych przeznaczonych na dokończenie prac nad wystawą stałą. Autorzy apelują również o umożliwienie przyszłym pokoleniom Polaków czerpanie z bogatego dziedzictwa św. Jana Pawła II, które jest prezentowane w Muzeum „Pamięć i Tożsamość”.

Petycja do podpisania:

Strona główna

 

Trwa też protest obywatelski Polaków w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu. Muzeum chce zliczać osoby, które wspierają tę inicjatywę, dlatego prosi, by kopię karty, skan lub jej zdjęcie przesłać na podany w sieci adres pocztowy, adres email lub telefon. Treść protestu:

Szanowna Pani Minister.

My, niżej podpisani, w związku z podjętymi przez Ministerstwo działaniami zmierzającymi do unicestwienia Muzeum „Pamięć iTożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu:

  •  protestujemy przeciwko niszczycielskim działaniom Ministerstwa skierowanym wobec instytucji kultury upamiętniającej dziedzictwo duchowe i kulturowe św. Jana Pawła II oraz jego wizję historii Polski
  • żądamy zaprzestania nękania bezzasadnymi pozwami Fundacji Lux Veritatis, która jest wraz z Ministerstwem KiDzN współzałożycielem Muzeum „Pamięć iTożsamość”
  • wzywamy do odblokowania w trybie pilnym środków finansowych przyznanych na dokończenie prac dotyczących wystawy stałej w Muzeum
  • oczekujemy pilnie na umożliwienie nam i przyszłym pokoleniom Polaków czerpania z bogatego dziedzictwa największego z Polaków, które to dziedzictwo ujęte jest w eksponatach i przesłaniu prezentowanych w Muzeum

Formularz protestu:

TUTAJ

STOP NACISKOM! Wsparcie CMWP SDP dla Wirtualnej Polski

CMWP SDP  wspiera redakcję Wirtualnej Polski, która stała się obiektem cenzury ekonomicznej rządu Donalda Tuska i apeluje do rządzących o zaprzestanie takich działań.  Wycofywanie się z kontraktów reklamowych po publikacji niekorzystnych dla rządzących informacji jest potwierdzeniem instrumentalnego traktowania mediów przez rządzących oraz jest także dotkliwą represją w stosunku do niezależnych dziennikarzy.

W poniedziałek 17 marca b.r.  Wirtualna Polska opublikowała artykuł red.  Szymona Jadczaka p.t. „Ujawniamy. Wiceprezes państwowej firmy, polityk PO, hejt i rządowa propaganda”, w którym ujawniono, iż Szymon Gawryszczak, wiceprezes państwowego Totalizatora Sportowego i zaufany człowiek wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego, jest udziałowcem i do niedawna kontrolował spółkę powiązaną z „Sokiem z Buraka”. Autor artykułu napisał, iż jest to profil na Facebooku z milionem obserwujących, który na ogromną skalę rozsiewa nienawiść i propagandę wspierającą Platformę Obywatelską. Ujawnił także, że spółka dzieli siedzibę z fundacją założoną przez wiceministra Kropiwnickiego.Facebookowy profil „Sok z Buraka” powstał w 2014 r. Dziś śledzi go milion użytkowników. W opisie profilu”Sok z Buraka”czytamy, że to największa polska społeczność satyryczna o lekkim zabarwieniu politycznym. Każdego dnia pojawia się tu do kilkudziesięciu zdjęć, filmików i linków, które łączy jedno: służą propagandzie wspierającej Platformę Obywatelską, a często hejtują jej przeciwników politycznych – głównie PiS.

Cytaty ilustrujące w/o mechanizm : „To będzie najlepszy Prezydent w historii Polski” (o Rafale Trzaskowskim), „najlepszy premier i najlepszy rząd w historii Polski” (o Donaldzie Tusku) czy „najlepszy minister finansów od wielu, wielu lat” (o Andrzeju Domańskim). „Prezes chyba nie ogarnia swoich ogrów” (o wywiadzie posła PiS Marka Asta), „Ależ Radosław Sikorski zaorał kłamczucha Nawrockiego!” (o kandydacie PiS na prezydenta). Nawrocki w „satyrze” twórców „Soku z Buraka” jest określany m.in. jako „sutener, bokser, kłamca, żelbetonowy kloc, bandziorek, cwaniaczek, tuman, alfons”

wszystkie cytaty pochodzą z art. Wirtualnej Polski – link:

TUTAJ

Wieczorem 17 marca b.r. red. Paweł Kapusta, redaktor naczelny Wirtualnej Polski poinformował, iż po zaledwie kilku godzinach po  w/opisanej publikacji państwowa firma  Totalizator Sportowy wycofała budżety reklamowe z Wirtualnej Polski. Kiedy państwowa spółka wykorzystuje swoją siłę finansową, by ukarać media za publikację rzetelnego materiału śledczego, to nie jest zwykła decyzja biznesowa. To cenzura ekonomicznaTo dokładnie ta sama metoda, którą stosował poprzedni rząd, gdy próbował zmuszać niewygodne media do autocenzury – bojąc się, że stracą dochody. Problem nie jest w tym, że Wirtualna Polska straci kilka umów reklamowych. Problem jest w tym, że tego typu praktyki stały się w Polsce normą – i nie ma znaczenia, kto akurat sprawuje władzę. A my na to się nie godzimy. Nie po to istnieją wolne media, by politycy – obojętnie z której strony sceny – mogli je szantażować finansowo – oświadczył redaktor naczelny Wirtualnej Polski. Ta historia jest nie tylko o hipokryzji władzy. Jest też o tym, jak łatwo ci, którzy obiecywali „nową jakość” w polityce, sięgają po stare, brudne metody, gdy tylko staną się dla nich wygodne – czytamy w oświadczeniu.

Link do oświadczenia Pawła Kapusty:

TUTAJ 

CMWP SDP podkreśla, iż szanuje prawo red. Pawła Kapusty i redakcji Wirtualnej Polski do własnej oceny wszystkich zdarzeń i oczywiście obejmuje ono także te opinie, które nie są zgodne z opiniami prezentowanymi przez Centrum, ale ujawniony przez Redakcję mechanizm dyscyplinowania mediów jest w najwyższym stopniu niepokojący i szkodliwy dla wszystkich środków społecznego przekazu w Polsce.  Cenzura ekonomiczna jest zjawiskiem nagannym i szczególnie dotkliwym w krajach demokratycznych, w których zasady wolnego rynku stały się głównym, a w niektórych segmentach jedynym regulatorem rynku mediów komercyjnych .

CMWP SDP podkreśla także, iż działając w opisany powyżej sposób przedstawiciele obecnego rządu Donalda Tuska naruszają konstytucyjną zasadę wolności słowa demokratycznego państwa, która to obejmuje nie tylko wolność wyrażania swoich poglądów, ale także  stworzenia warunków do niezależnego, równego dla wszystkich podmiotów funkcjonowania na rynku mediów. Zarówno na gruncie prawa krajowego jak i międzynarodowego wolność słowa i prasy stanowią podstawowe swobody i wartości, do których ochrony obowiązane są zarówno instytucje państwowe oraz inne organizacje działające w przestrzeni publicznej. Opisana praktyka „dyscyplinowania” niezależnych mediów budzi zdecydowany sprzeciw, nie sposób bowiem przyjąć, by opisane wyżej działania państwowej firmy Totalizator Sportowy w stosunku do redakcji Wirtualnej  Polski  miały się przyczynić do wzmocnienia demokracji, pluralizmu  czy respektowania zasady wolności słowa.

CMWP SDP PROTESTUJE PRZECIW WKROCZENIU ŻANDARMIERII WOJSKOWEJ DO DOMU EWY STANKIEWICZ

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z najwyższym niepokojem przyjmuje wkroczenie Żandarmerii Wojskowej do prywatnego mieszkania red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen i stanowczo domaga się poszanowania prywatności dziennikarki oraz jej prawa do zachowania tajemnicy dziennikarskiej.

W piątek 7 marca b.r. we wczesnych godzinach porannych Żandarmeria Wojskowa wkroczyła do mieszkania red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen oraz jej męża Glenna Jørgensena.  Funkcjonariusze ŻW przeszukali wszystkie pomieszczenia, łącznie z komórką lokatorską i piwnicą. Przeszukano także szafy, w których dziennikarka przechowuje materiały archiwalne, będące dokumentacją jej pracy zawodowej. Nakaz wydał prokurator Prokuratury Okręgowej, delegowany do Prokuratury Krajowej pułkownik Tomasz Mackiewicz.  Żandarmeria niczego nie znalazła. Dziennikarka została wezwana do prokuratury 11 marca br.

CMWP SDP stanowczo apeluje o poszanowanie prywatności dziennikarki oraz jej prawa do zachowania tajemnicy dziennikarskiej. Jest to szczególnie istotne w kontekście jej pracy zawodowej. Red. Ewa Stankiewicz-Jørgensen to dziennikarka i reżyserka badająca przez lata sprawę katastrofy smoleńskiej. Jest autorką m.in. filmów „Solidarni 2010”, „Lista pasażerów” czy „Stan zagrożenia”. W 2023 roku za film dokumentalny „Stan zagrożenia” została laureatką Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP.

CMWP SDP przypomina, iż tajemnica dziennikarska ma na celu zapewnienie anonimowości, ochronę źródeł informacji dziennikarskiej i zapobieganie naruszeniom prawem chronionych interesów osób trzecich. Jest ona szczególnie chroniona, o czym świadczy szczególny tryb zwalniania jej dysponenta z obowiązku jej zachowania w postępowaniu karnym. Dlatego środowiska dziennikarskie we wszystkich krajach świata z najwyższym niepokojem przyjmują się wszelkie próby wkraczania organów ścigania jak policja, agencje bezpieczeństwa, służby specjalne czy wojskowe do miejsc pracy i zamieszkiwania dziennikarzy. To samo dotyczy Polski. Wkraczanie policji, ABW, czy jak w tym wypadku – Żandarmerii Wojskowej na tereny redakcji, czy mieszkań dziennikarzy jest zawsze związane z zagrożeniem nieuzasadnionego naruszenia nie tylko ich prywatności, ale także tajemnicy dziennikarskiej. Spektakularnie widowiskowy charakter takiego wkroczenia np. wczesne godziny poranne, kominiarki na twarzach funkcjonariuszy, brak informacji prasowych na ten temat, potęgują przy tym poczucie zagrożenia, a tym samym zastraszenia dziennikarzy, którzy przez to mogą obawiać się wyjątkowo negatywnych konsekwencji swojej pracy zawodowej. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w dniu dzisiejszym w mieszkaniu red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen.

CMWP SDP zwraca także uwagę, iż w tym wypadku ogromne znaczenie mają także specyficzne okoliczności zdarzenia. Zostało niewiele ponad miesiąc do  15. rocznicy katastrofy smoleńskiej, jest to czas intensywnej pracy społecznej środowisk patriotycznych,  które przypominają tragedię z 10.04.2010 r. W ich działalność red. Ewa Stankiewicz – Jørgensen zaangażowana jest od pierwszych dni po zamachu smoleńskim. Należy do nich także założone m.in. przez nią stowarzyszenie Solidarni 2010. Oboje wraz z mężem bezinteresownie i z wielkim zaangażowaniem włączyli się w poszukiwanie prawdy o przyczynach, przebiegu i konsekwencjach katastrofy smoleńskiej.

Według oceny CMWP SDP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem wyżej opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                  Warszawa, 7 marca 2025 r.

Prezes SDP: ŻANDARMERIA W DOMU DZIENNIKARKI EWY STANKIEWICZ. KTO I KOGO CHCE ZASTRASZYĆ?

Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego – to fragment wpisu prezes SDP Jolanty Hajdasz.

Sytuacja jest dramatyczna. W piątek Żandarmeria Wojskowa weszła do domu dziennikarki Ewy Stankiewicz, autorki filmów o tragedii smoleńskiej.

„Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego” –  podkreśliła we wpisie na X prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz, szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

„Kto i kogo chce tym zastraszyć? Ewa to laureatka Nagrody Głównej SDP za film na ten temat, będziemy domagać się wyjaśnień i Ją wspierać” – podsumowała Hajdasz, która zapowiedziała już protest CMWP w tej sprawie.

 

 

PROTEST CMWP SDP: Skandaliczny wyrok! MATEUSZ TESKA skazany za zadanie pytania mailem

Ten wyrok to więcej niż skandal. W niejawnym procesie red. Mateusz Teska, dziennikarz śledczy Magazynu Anity Gargas został prawomocnie skazany z art. 212 kk za zniesławienie poprzez zadanie pytania mailem.  Teska ma zapłacić prawie 5 tysięcy złotych grzywny i jak przestępcy będzie w rejestrze skazanych. CMWP SDP apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do prezydenta RP Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego.

5 marca 2025 r. Sąd Okręgowy w Płocku w niejawnym procesie apelacyjnym skazał prawomocnie red. Mateusza Teskę za skierowanie do rzecznika prasowego instytucji państwowej pytań, dotyczących sędzi w stanie spoczynku. Wytoczyła ona dziennikarzowi proces karny z art. 212 Kodeksu karnego, zarzucając mu zniesławienie. Dziennikarz nie opublikował materiału prasowego, zbierał jedynie informacje do przyszłej publikacji. Sędzia Sadu Okręgowego podtrzymał wyrok sądu I instancji, iż dziennikarz jest winny przestępstwa zniesławienia, zmienił jedynie wymiar kary, zniesiono bowiem karę 2 miesięcy ograniczenia wolności zamieniając ją na karę grzywny ok. 5 tysięcy zł.  Sąd zrezygnował z nakazu przeproszenia oskarżycielki, podtrzymał jednak konieczność zwrotu kosztów procesu przez dziennikarza.  17 lipca 2024 roku red. Mateusz Teska został skazany z art. 212 kk przez Sąd Rejonowy w Płocku na dwa miesiące ograniczenia wolności z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie.

Ze względu na to, iż procesy w obu instancjach toczyły się w trybie niejawnym, nie możemy podać żadnych szczegółów dotyczących okoliczności tego procesu

W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyrok ten to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów dziennikarskich. Szczególnie bulwersujące jest w tym wypadku to, iż dziennikarz postępował zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu – zbierał materiał do publikacji prasowej zadając pytanie mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. Dochował więc rzetelności i staranności, działał w interesie społecznym chcąc wyjaśnić ważny problem, o którym posiadł wiedzę. Niczego nie opublikował, a mimo to jest osobą skazaną w procesie karnym. Będzie wpisany do rejestru osób skazanych na równi z pospolitymi przestępcami, złodziejami czy nawet mordercami, oznacza to także, że nie będzie mógł znaleźć zatrudnienia w jednostkach publicznych i nie będzie mógł otrzymać kredytu w banku, gdyż nie będzie mógł otrzymać „zaświadczenia o niekaralności” , które jest wymagane w w/w sytuacjach. CMWP SDP stanowczo przeciwko temu protestuje.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii, a prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.  Zasady te dotyczą także, a nawet przede wszystkim dziennikarzy, którzy mają prawo wykonywać swój zawód w wolny i nieskrępowany sposób, bez obawy, iż samo zadanie pytania skutkować będzie procesem karnym i zagrożeniem ograniczenia wolności.

Skazanie dziennikarza w procesie karnym za to, że za pośrednictwem rzecznika prasowego usiłuje wyjaśnić jakąś sprawę i uzyskać odpowiedź na pytania w związku z materiałem dziennikarskim, nad którym pracuje, jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa i w istocie służy jedynie tłumieniu krytyki prasowej. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji powoduje to także tzw. efekt mrożący, czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny. Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP stanowczo apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do Prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego dziennikarza.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 6 marca 2025 r.

 

Skandaliczny wyrok ! Dziennikarz skazany prawomocnie za zadanie pytania mailem! Protest CMWP SDP

CMWP SDP przeciwko LIKWIDACJI Biblioteki Polskiego Radia S.A.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich stanowczo protestuje przeciwko likwidacji Biblioteki Polskiego Radia i wspiera dziennikarzy oraz innych pracowników i współpracowników radia w działaniach mających na celu zachowania tego unikatowego, bezcennego księgozbioru.

Protest przeciwko likwidacji Radiowej Biblioteki podpisało już blisko 500 pracowników i współpracowników PR. W ocenie CMWP SDP obecne działania likwidatora Polskiego Radia w tej sprawie prowadzone są w sposób chaotyczny i nie transparentny.  Nie uwzględniają także misji mediów publicznych oraz związanej z nią konieczności zapewnienia dziennikarzom fachowych narzędzi pracy, służących poszerzaniu ich wiedzy i kompetencji. Likwidacja Radiowej Biblioteki jest przy tym jaskrawym przykładem lekceważenia przez obecne kierownictwo Polskiego Radia S.A. w likwidacji jego roli, zadań oraz historii. W konsekwencji nie służy to realizacji misji mediów publicznych i jest złamaniem zasady wolności słowa, której istotnym elementem są media publiczne, w tym Polskie Radio.

Działanie to ma przy tym wyjątkowo cyniczny charakter. W 2025 r. Polskie Radio obchodzi bowiem jubileusz 100 – lecia swego istnienia.  1 lutego 1925 roku została nadana pierwsza próbna audycja radiowa Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego, a 18 sierpnia 1925 oficjalnie powstała spółka „Polskie Radio”, która miała już koncesję na nadawanie programu radiowego na terenie całej Polski.  Z przyczyn oczywistych nie zachowały się przedwojenne zbiory Polskiego Radia, w tym jego księgozbiór, ale od pierwszych tygodni funkcjonowania po II wojnie światowej jego pracownicy rozpoczęli restytucję zasobów bibliotecznych Radia. Dziś zbiory te liczą ponad 70 000 książek, wśród nich jest ponad 800 dzieł z XVIII i XIX wieku – najstarsze pochodzą z 1780 r.

W zbiorach tych jest także około 4000 książek wydanych w pierwszej połowie XX wieku. Pracownicy Radiowej Biblioteki gromadzili je od 1947 roku, dzięki czemu Polskie Radio posiada w swoich zasobach tytuły, których wydania nie były wznawiane po wojnie. Biblioteka zawiera także obszerny zbiór wydawnictw dokumentujących historię polskiej radiofonii oraz innych środków masowego komunikowania. Wielu nieżyjących już i emerytowanych radiowców przekazało nieodpłatnie swoje zbiory książkowe do Radiowej Biblioteki. Dzięki temu jej zbiory mają obecnie unikatowy, historyczny charakter, choć należy także podkreślić ich wielką i nieoszacowaną wartość antykwaryczną. Doceniali to wszyscy poprzedni prezesi Polskiego Radia, dbając o księgozbiór i jego nierozpraszanie.  Mieści się on w specjalnie wybudowanym w 1997 roku do przechowywania archiwów dźwiękowych oraz Biblioteki budynku Polskiego Radia. Został on wyposażony z specjalną konstrukcję budowlaną nie przenoszącą drgań oraz umożliwiającą kontrolę odpowiedniej wilgotności i temperatury. W świetle tych faktów decyzja obecnych władz Polskiego Radia jest  zupełnie niezrozumiała, niejasna i nieakceptowalna.  I co szczególnie bulwersujące – podejmowana była w sposób nietransparentny.

We wrześniu 2024 roku Zarząd Polskiego Radia w likwidacji podjął uchwałę nr 167/L/2024 w której poinformował jedynie, że „Dział Nutoteki, Fonoteki i Biblioteki zmienia nazwę na Dział Fonoteki”, a w innym punkcie tej uchwały napisano , że „w dziale Fonoteki likwiduje się Sekcję Nutoteki, Sekcję Fonoteki oraz Sekcję Biblioteki”. Jedynie pracownicy Polskiego Radia S.A. w likwidacji zorientowali się, że pod tymi zapisami kryje się ukryta przed opinią publiczną operacja całkowitej likwidacji Biblioteki Polskiego Radia i rozpoczęli zbiórkę podpisów w obronie księgozbioru. Zostały one przekazane Zarządowi Polskiego Radia już 12 września 2024 r.  Pod Apelem o cofnięcie decyzji dotyczącej likwidacji Biblioteki Polskiego Radia do 5 grudnia 2024 r. podpisało się 492 osoby.

W obronie Biblioteki wystąpiły także 4 związki zawodowe na 6 działających w Polskim Radiu. Zadaniem radia nie powinno być prowadzenie biblioteki wypowiadał się on w mediach Paweł Majcher, likwidator Polskiego Radia, nazywając w swoich oficjalnych pismach radiową Bibliotekę „podręczną biblioteką zakładową”.  Zamierza on przekazać księgozbiór Bibliotece Narodowej, udostępniając w zamian dziennikarzom jej cyfrowe zbiory na kilku stanowiskach komputerowych w Polskim Radiu za pośrednictwem systemu Acadamica. Dostęp do tego systemu jest ograniczony, korzystanie z niego jest możliwe dopiero  po uzyskaniu loginu od administratorów systemu, a  wielu jego użytkowników w całej Polsce zgłasza problemy dotyczące jego funkcjonalności.  18 grudnia ub. roku Paweł Majcher, likwidator Polskiego Radia już przekazał w darze Bibliotece Narodowej  dziewięć starodruków z drugiej połowy XVIII wieku. Biblioteka Narodowa poinformowała o tym na swojej stronie internetowej dopiero 30 grudnia 2024 r.

Tekst informacji TUTAj

CMWP SDP wyraża zdecydowany sprzeciw wobec zamiaru zakończenia działalności Biblioteki Polskiego Radia, jednej z najważniejszych instytucji kultury  w naszym kraju i historycznie jednego z najważniejszych mediów w polskim systemie prasowym. Współcześnie biblioteki coraz częściej stają się centrami rozwoju i dostępu do nauki i wiedzy, mogą i powinny także aktywizować społeczność lokalną ( w tym przypadku dziennikarzy i radiowców), a ich przestrzenie  mogą spełniać ważne i różnorodne funkcje.  Biblioteka Radiowa stanowi zaplecze intelektualne pracy merytorycznej dziennikarzy , a przy odrobinie dobrej woli mogłaby rozszerzyć swoją działalność służąc dziennikarzom innych mediów, miedioznawcom oraz studentom dziennikarstwa.

Dlatego CMWP SDP apeluje o zachowanie kompletnego, istniejącego księgozbioru Polskiego Radia oraz ocalenie go przed zniszczeniem oraz  apeluje do Zarządu Polskiego Radia S.A. w likwidacji o cofnięcie decyzji dotyczącej likwidacji Biblioteki Polskiego Radia. CMWP SDP apeluje także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Mediów Narodowych oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego o podjęcie działań mających na celu powstrzymaniu destrukcji historycznych zasobów książkowych Polskiego Radia .

                                                                                     dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

 

 

PROTEST RADY PROGRAMOWEJ POLSKIEGO RADIA WS. LIKWIDACJI BIBLIOTEKI PR

 

 

Monitoring CMWP SDP: Trzecia rozprawa w procesie operatora Kamila Różalskiego przeciwko TVN

W Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy przy ul. Marszałkowskiej 82 odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie o ustalenie stosunku pracy z powództwa Państwowej Inspekcji Pracy przeciwko TVN S.A. Powodem w procesie jest były operator stacji Kamil Różalski, który zarzuca swojemu byłemu pracodawcy m.in. stosowanie niezgodnej z prawem formy zatrudnienia oraz mobbing.

Już na początku rozprawy sędzia Alicja Paplińska przychyliła się do wniosku pełnomocnika pozwanej spółki o wyłączenie jawności postępowania. Zdaniem Kamila Różalskiego takie działanie sądu jest niezasadne. Zaskoczony byłem tym, co wydarzyło się na początku rozprawy, ponieważ sąd przyjął wniosek pełnomocnika TVN o wyłączenie jawności postępowania sądowego. Ja próbowałem złożyć wniosek o to, by rozprawa odbywała się przy drzwiach otwartych, ale sędzia nie umożliwiła mi tego. Mam w planie wysłać go pocztą i sąd będzie zmuszony go rozpatrzyć. Kompletnie niepojęte jest dla mnie to, dlaczego sądy tak bezkrytycznie wyłączają jawność postępowań w sprawach przeciwko TVN S.A  – komentuje były operator.Kamil Różalski argumentuje, że sprawa ma istotne znaczenie społeczne, ponieważ dotyczy dużej spółki medialnej. Jego zdaniem zgodnie z art. 45 Konstytucji RP każdy obywatel ma prawo do jawnego procesu, a wyłączanie jawności powinno być wyjątkiem, np. w sytuacjach dotyczących ochrony dobra osobistego ofiar przestępstw.

Podczas tej rozprawy sąd przesłuchał świadka – byłą bezpośrednią przełożoną Kamila Różalskiego. Z uwagi na wyłączenie jawności nie ujawniamy szczegółów jej zeznań. Mogę tylko powiedzieć, że sama końcówka przesłuchania była bardzo interesująca, ponieważ świadek potwierdziła swoją rolę w wykluczaniu mnie z pracy  – relacjonuje Kamil Różalski.

Były operator TVN S.A. podkreśla, że po utracie pracy w 2020 roku wciąż zmaga się z konsekwencjami tzw. „czarnego HR-u” oraz „wilczego biletu”, ponieważ od prawie pięciu lat pozostaje bez stałego zatrudnienia. Tym razem w sądzie nie towarzyszył mu pełnomocnik. Jestem zablokowany na rynku pracy przez TVN. Mam na to dowody i na jakimś etapie będą one użyte w sądzie. Niestety przez brak dochodów musiałem tym razem występować bez prawnika – tłumaczy Różalski.

Następne posiedzenie w tej sprawie Sąd Rejonowy wyznaczył na 13 maja br. o godzinie 10.30. Tego dnia mają zostać przesłuchani kolejni świadkowie. Sędzia zdecydowała również o ponownym wezwaniu dyrektora departamentu produkcji TVN S.A. Z uwagi na procedurę sądową i błąd związany z udziałem ławników w poprzednim terminie, sąd zapowiedział konieczność jego ponownego przesłuchania.

– Cieszę się, że Jarosław Potasz wróci na salę rozpraw, bo pojawiły się nowe pytania i będę miał okazję  je zadać. Mogę powiedzieć trochę sarkastycznie, że w ostatnim czasie dyrektor produkcji spędza chyba więcej czasu w sądach niż w siedzibie firmy, a to z powodu licznych procesów, w których jest powoływany na świadka – mówi Kamil Różalski. Do tego czasu powód planuje złożyć formalny wniosek o przywrócenie jawności postępowania. Mam nadzieję, że mój wniosek zostanie rozpatrzony i tym razem korzystna decyzja zapadnie jeszcze przed następnym posiedzeniem. Sprawy przeciwko takim podmiotom jak TVN S.A. powinny być jawne z uwagi na interes społeczny  – uważa były operator.

Proces Kamila Różalskiego przeciwko telewizji TVN S.A. ruszył na jesieni 2024 r. po ponad 2 latach oczekiwania przed sądem pracy. Pozew w imieniu powoda złożyła Państwowa Inspekcja Pracy, zarzucając nadawcy m.in. stosowanie niezgodnej z prawem formy zatrudnienia (tzw. „umowy śmieciowe” w warunkach właściwych umowie o pracę). Różalski domaga się również uznania, iż przez lata padł ofiarą mobbingu i wykluczenia zawodowego.

Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP od czerwca 2021 r.

Trzecia rocznica agresji Rosji – szef Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy z wizytą w SDP

102 zabitych dziennikarzy i pracowników mediów, w tym 18 podczas wykonywania zawodowych obowiązków  – to najnowsze dane na temat ofiar wojny na Ukrainie wśród osób pracujących dla mediów  – poinformował Sergiej Tomilenko, przewodniczący Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) podczas spotkania z  Jolantą Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 

Od 24 lutego 2022 do końca 2024 roku NUJU odnotował  także 14 przypadków zaginięć dziennikarzy i 24 przypadki ich uprowadzeń. Nadal co najmniej 25 ukraińskich dziennikarzy jest przetrzymywanych w niewoli w Federacji Rosyjskiej.

NUJU stara się dokumentować losy zabitych i uwięzionych dziennikarzy  od początku wojny. Niektóre z nich są wyjątkowo dramatyczne, jak los ciężko rannej Olgi Zvonaryovej, reporterki Ukrinformu, państwowej agencji prasowej Ukrainy. Olga została ciężko ranna w kwietniu 2024 roku,  odniosła liczne rany od odłamków bomby, miała skomplikowane obrażenia uda i brzucha oraz złamany nadgarstek. Inni mieli mniej szczęścia, jak np. 28-letnia Victoria Roshchyna, dziennikarka , która relacjonowała m.in.  oblężenie Mariupola. Victoria Roshchyna zaginęła w sierpniu 2023 r., a w październiku 2024 r. potwierdzono, że zmarła w rosyjskim areszcie. NUJU nadal poszukuje informacji o wielu swoich członkach, jak np. o dziennikarce Irynie Lewchenko, która zaginęła kilka miesięcy temu w Melitopolu i nie ma o niej od tego czasu żadnych informacji, nikt nie wie co się z nią stało.

W dniu trzeciej rocznicy  inwazji Rosji na Ukrainę Narodowy Związek Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) rozpoczął kampanię mającą na celu utrzymanie sieci Centrów Solidarności Dziennikarzy w 2025 r.  Już zapowiedziano, że finansowanie UNESCO, które było kluczowe dla działalności tych  Centrów, zakończy się 15 marca 2025 r. – poinformował Siergiej Tomilenko podczas spotkania z Jolantą Hajdasz, prezesem SDP i dyrektorem CMWP SDP w Domu Dziennikarza w Warszawie. Doszło do niego dokładnie w trzecią rocznicę agresji Rosji na Ukrainę, 24 lutego 2025 r.

Centra, utworzone w 2022 r. dzięki wsparciu Funduszu Bezpieczeństwa Międzynarodowej i Europejskiej Federacji Dziennikarzy ( IFJ/EFJ), stały się niezbędnym wsparciem dla ukraińskich i zagranicznych dziennikarzy relacjonujących przebieg konfliktu. Zlokalizowano je w 6 miastach na terenie Ukrainy, także w pobliżu linii frontu.  Zapewniają one  bezpieczne miejsca pracy, sprzęt ochronny, zestawy IFAK (osobisty zestaw ratunkowy) i pomoc doraźną, szczególnie w regionach frontowych, takich jak Charków, Zaporoże i Dniepr. NUJU zamierza nadal prowadzić Centra Solidarności Dziennikarskiej, stąd apele związku o pomoc i wpłaty na konto NUJU w euro.

  • IBAN: UA943052990000026005040107842
  • Bank: JSC CB „PRIVATBANK”
  • SWIFT: PBANUA2X
  • Cel wpłaty: Darowizny na rzecz Centrów Solidarności Dziennikarzy

Pełny adres banku: ul. Hrushevskoho 1D, Kijów, 01001/ Kraj banku: Ukraina/ Bank korespondencyjny: JP MORGAN AG, FRANKFURT NAD MENEM, NIEMCY/ Rachunek w banku korespondencyjnym: 6231605145/ Kod SWIFT banku korespondencyjnego: CHASDEFX.  Każda wpłata, niezależnie od kwoty, pomoże utrzymać te niezbędne usługi dla dziennikarzy pracujących na Ukrainie.

link do informacji źródłowej: https://nuju.org.ua/journalists-solidarity-centers-in-ukraine-continuing-our-mission-together-in-2025/

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich współpracowało z Narodowym Związkiem Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) od pierwszych dni agresji Rosji na Ukrainę.  W prowadzonym przez SDP Domu Pracy Twórczej w Kazimierzu Dolnym przez 4 pierwsze miesiące wojny znalazło schronienie  140  uchodźców z Ukrainy, w tym 60 dzieci z Domu Dziecka w Mariupolu, kilkunastoosobowa grupa osób głuchoniemych i matki z dziećmi. Przez 17 miesięcy Stowarzyszenie zapewniło także w DPT bezpieczny pobyt  i wyżywienie  dla grupy dziennikarzy z Ukrainy, w tym także dla osób skazanych przez Federację Rosyjską.