CMWP SDP PROTESTUJE PRZECIW WKROCZENIU ŻANDARMIERII WOJSKOWEJ DO DOMU EWY STANKIEWICZ

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich z najwyższym niepokojem przyjmuje wkroczenie Żandarmerii Wojskowej do prywatnego mieszkania red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen i stanowczo domaga się poszanowania prywatności dziennikarki oraz jej prawa do zachowania tajemnicy dziennikarskiej.

W piątek 7 marca b.r. we wczesnych godzinach porannych Żandarmeria Wojskowa wkroczyła do mieszkania red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen oraz jej męża Glenna Jørgensena.  Funkcjonariusze ŻW przeszukali wszystkie pomieszczenia, łącznie z komórką lokatorską i piwnicą. Przeszukano także szafy, w których dziennikarka przechowuje materiały archiwalne, będące dokumentacją jej pracy zawodowej. Nakaz wydał prokurator Prokuratury Okręgowej, delegowany do Prokuratury Krajowej pułkownik Tomasz Mackiewicz.  Żandarmeria niczego nie znalazła. Dziennikarka została wezwana do prokuratury 11 marca br.

CMWP SDP stanowczo apeluje o poszanowanie prywatności dziennikarki oraz jej prawa do zachowania tajemnicy dziennikarskiej. Jest to szczególnie istotne w kontekście jej pracy zawodowej. Red. Ewa Stankiewicz-Jørgensen to dziennikarka i reżyserka badająca przez lata sprawę katastrofy smoleńskiej. Jest autorką m.in. filmów „Solidarni 2010”, „Lista pasażerów” czy „Stan zagrożenia”. W 2023 roku za film dokumentalny „Stan zagrożenia” została laureatką Nagrody Głównej Wolności Słowa SDP.

CMWP SDP przypomina, iż tajemnica dziennikarska ma na celu zapewnienie anonimowości, ochronę źródeł informacji dziennikarskiej i zapobieganie naruszeniom prawem chronionych interesów osób trzecich. Jest ona szczególnie chroniona, o czym świadczy szczególny tryb zwalniania jej dysponenta z obowiązku jej zachowania w postępowaniu karnym. Dlatego środowiska dziennikarskie we wszystkich krajach świata z najwyższym niepokojem przyjmują się wszelkie próby wkraczania organów ścigania jak policja, agencje bezpieczeństwa, służby specjalne czy wojskowe do miejsc pracy i zamieszkiwania dziennikarzy. To samo dotyczy Polski. Wkraczanie policji, ABW, czy jak w tym wypadku – Żandarmerii Wojskowej na tereny redakcji, czy mieszkań dziennikarzy jest zawsze związane z zagrożeniem nieuzasadnionego naruszenia nie tylko ich prywatności, ale także tajemnicy dziennikarskiej. Spektakularnie widowiskowy charakter takiego wkroczenia np. wczesne godziny poranne, kominiarki na twarzach funkcjonariuszy, brak informacji prasowych na ten temat, potęgują przy tym poczucie zagrożenia, a tym samym zastraszenia dziennikarzy, którzy przez to mogą obawiać się wyjątkowo negatywnych konsekwencji swojej pracy zawodowej. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w dniu dzisiejszym w mieszkaniu red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen.

CMWP SDP zwraca także uwagę, iż w tym wypadku ogromne znaczenie mają także specyficzne okoliczności zdarzenia. Zostało niewiele ponad miesiąc do  15. rocznicy katastrofy smoleńskiej, jest to czas intensywnej pracy społecznej środowisk patriotycznych,  które przypominają tragedię z 10.04.2010 r. W ich działalność red. Ewa Stankiewicz – Jørgensen zaangażowana jest od pierwszych dni po zamachu smoleńskim. Należy do nich także założone m.in. przez nią stowarzyszenie Solidarni 2010. Oboje wraz z mężem bezinteresownie i z wielkim zaangażowaniem włączyli się w poszukiwanie prawdy o przyczynach, przebiegu i konsekwencjach katastrofy smoleńskiej.

Według oceny CMWP SDP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Ewy Stankiewicz-Jørgensen. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem wyżej opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

 

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                  Warszawa, 7 marca 2025 r.

Prezes SDP: ŻANDARMERIA W DOMU DZIENNIKARKI EWY STANKIEWICZ. KTO I KOGO CHCE ZASTRASZYĆ?

Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego – to fragment wpisu prezes SDP Jolanty Hajdasz.

Sytuacja jest dramatyczna. W piątek Żandarmeria Wojskowa weszła do domu dziennikarki Ewy Stankiewicz, autorki filmów o tragedii smoleńskiej.

„Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego” –  podkreśliła we wpisie na X prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz, szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

„Kto i kogo chce tym zastraszyć? Ewa to laureatka Nagrody Głównej SDP za film na ten temat, będziemy domagać się wyjaśnień i Ją wspierać” – podsumowała Hajdasz, która zapowiedziała już protest CMWP w tej sprawie.

 

 

PROTEST CMWP SDP: Skandaliczny wyrok! MATEUSZ TESKA skazany za zadanie pytania mailem

Ten wyrok to więcej niż skandal. W niejawnym procesie red. Mateusz Teska, dziennikarz śledczy Magazynu Anity Gargas został prawomocnie skazany z art. 212 kk za zniesławienie poprzez zadanie pytania mailem.  Teska ma zapłacić prawie 5 tysięcy złotych grzywny i jak przestępcy będzie w rejestrze skazanych. CMWP SDP apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do prezydenta RP Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego.

5 marca 2025 r. Sąd Okręgowy w Płocku w niejawnym procesie apelacyjnym skazał prawomocnie red. Mateusza Teskę za skierowanie do rzecznika prasowego instytucji państwowej pytań, dotyczących sędzi w stanie spoczynku. Wytoczyła ona dziennikarzowi proces karny z art. 212 Kodeksu karnego, zarzucając mu zniesławienie. Dziennikarz nie opublikował materiału prasowego, zbierał jedynie informacje do przyszłej publikacji. Sędzia Sadu Okręgowego podtrzymał wyrok sądu I instancji, iż dziennikarz jest winny przestępstwa zniesławienia, zmienił jedynie wymiar kary, zniesiono bowiem karę 2 miesięcy ograniczenia wolności zamieniając ją na karę grzywny ok. 5 tysięcy zł.  Sąd zrezygnował z nakazu przeproszenia oskarżycielki, podtrzymał jednak konieczność zwrotu kosztów procesu przez dziennikarza.  17 lipca 2024 roku red. Mateusz Teska został skazany z art. 212 kk przez Sąd Rejonowy w Płocku na dwa miesiące ograniczenia wolności z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie.

Ze względu na to, iż procesy w obu instancjach toczyły się w trybie niejawnym, nie możemy podać żadnych szczegółów dotyczących okoliczności tego procesu

W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wyrok ten to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów dziennikarskich. Szczególnie bulwersujące jest w tym wypadku to, iż dziennikarz postępował zgodnie z zasadami dziennikarskiego profesjonalizmu – zbierał materiał do publikacji prasowej zadając pytanie mailem rzecznikowi prasowemu publicznej instytucji. Dochował więc rzetelności i staranności, działał w interesie społecznym chcąc wyjaśnić ważny problem, o którym posiadł wiedzę. Niczego nie opublikował, a mimo to jest osobą skazaną w procesie karnym. Będzie wpisany do rejestru osób skazanych na równi z pospolitymi przestępcami, złodziejami czy nawet mordercami, oznacza to także, że nie będzie mógł znaleźć zatrudnienia w jednostkach publicznych i nie będzie mógł otrzymać kredytu w banku, gdyż nie będzie mógł otrzymać „zaświadczenia o niekaralności” , które jest wymagane w w/w sytuacjach. CMWP SDP stanowczo przeciwko temu protestuje.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii, a prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.  Zasady te dotyczą także, a nawet przede wszystkim dziennikarzy, którzy mają prawo wykonywać swój zawód w wolny i nieskrępowany sposób, bez obawy, iż samo zadanie pytania skutkować będzie procesem karnym i zagrożeniem ograniczenia wolności.

Skazanie dziennikarza w procesie karnym za to, że za pośrednictwem rzecznika prasowego usiłuje wyjaśnić jakąś sprawę i uzyskać odpowiedź na pytania w związku z materiałem dziennikarskim, nad którym pracuje, jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa i w istocie służy jedynie tłumieniu krytyki prasowej. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji powoduje to także tzw. efekt mrożący, czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny. Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP stanowczo apeluje o odtajnienie materiałów z tego procesu oraz zapowiada wystąpienie do Prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o ułaskawienie niesłusznie skazanego dziennikarza.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

 

Warszawa, 6 marca 2025 r.

 

Skandaliczny wyrok ! Dziennikarz skazany prawomocnie za zadanie pytania mailem! Protest CMWP SDP

CMWP SDP przeciwko LIKWIDACJI Biblioteki Polskiego Radia S.A.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich stanowczo protestuje przeciwko likwidacji Biblioteki Polskiego Radia i wspiera dziennikarzy oraz innych pracowników i współpracowników radia w działaniach mających na celu zachowania tego unikatowego, bezcennego księgozbioru.

Protest przeciwko likwidacji Radiowej Biblioteki podpisało już blisko 500 pracowników i współpracowników PR. W ocenie CMWP SDP obecne działania likwidatora Polskiego Radia w tej sprawie prowadzone są w sposób chaotyczny i nie transparentny.  Nie uwzględniają także misji mediów publicznych oraz związanej z nią konieczności zapewnienia dziennikarzom fachowych narzędzi pracy, służących poszerzaniu ich wiedzy i kompetencji. Likwidacja Radiowej Biblioteki jest przy tym jaskrawym przykładem lekceważenia przez obecne kierownictwo Polskiego Radia S.A. w likwidacji jego roli, zadań oraz historii. W konsekwencji nie służy to realizacji misji mediów publicznych i jest złamaniem zasady wolności słowa, której istotnym elementem są media publiczne, w tym Polskie Radio.

Działanie to ma przy tym wyjątkowo cyniczny charakter. W 2025 r. Polskie Radio obchodzi bowiem jubileusz 100 – lecia swego istnienia.  1 lutego 1925 roku została nadana pierwsza próbna audycja radiowa Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego, a 18 sierpnia 1925 oficjalnie powstała spółka „Polskie Radio”, która miała już koncesję na nadawanie programu radiowego na terenie całej Polski.  Z przyczyn oczywistych nie zachowały się przedwojenne zbiory Polskiego Radia, w tym jego księgozbiór, ale od pierwszych tygodni funkcjonowania po II wojnie światowej jego pracownicy rozpoczęli restytucję zasobów bibliotecznych Radia. Dziś zbiory te liczą ponad 70 000 książek, wśród nich jest ponad 800 dzieł z XVIII i XIX wieku – najstarsze pochodzą z 1780 r.

W zbiorach tych jest także około 4000 książek wydanych w pierwszej połowie XX wieku. Pracownicy Radiowej Biblioteki gromadzili je od 1947 roku, dzięki czemu Polskie Radio posiada w swoich zasobach tytuły, których wydania nie były wznawiane po wojnie. Biblioteka zawiera także obszerny zbiór wydawnictw dokumentujących historię polskiej radiofonii oraz innych środków masowego komunikowania. Wielu nieżyjących już i emerytowanych radiowców przekazało nieodpłatnie swoje zbiory książkowe do Radiowej Biblioteki. Dzięki temu jej zbiory mają obecnie unikatowy, historyczny charakter, choć należy także podkreślić ich wielką i nieoszacowaną wartość antykwaryczną. Doceniali to wszyscy poprzedni prezesi Polskiego Radia, dbając o księgozbiór i jego nierozpraszanie.  Mieści się on w specjalnie wybudowanym w 1997 roku do przechowywania archiwów dźwiękowych oraz Biblioteki budynku Polskiego Radia. Został on wyposażony z specjalną konstrukcję budowlaną nie przenoszącą drgań oraz umożliwiającą kontrolę odpowiedniej wilgotności i temperatury. W świetle tych faktów decyzja obecnych władz Polskiego Radia jest  zupełnie niezrozumiała, niejasna i nieakceptowalna.  I co szczególnie bulwersujące – podejmowana była w sposób nietransparentny.

We wrześniu 2024 roku Zarząd Polskiego Radia w likwidacji podjął uchwałę nr 167/L/2024 w której poinformował jedynie, że „Dział Nutoteki, Fonoteki i Biblioteki zmienia nazwę na Dział Fonoteki”, a w innym punkcie tej uchwały napisano , że „w dziale Fonoteki likwiduje się Sekcję Nutoteki, Sekcję Fonoteki oraz Sekcję Biblioteki”. Jedynie pracownicy Polskiego Radia S.A. w likwidacji zorientowali się, że pod tymi zapisami kryje się ukryta przed opinią publiczną operacja całkowitej likwidacji Biblioteki Polskiego Radia i rozpoczęli zbiórkę podpisów w obronie księgozbioru. Zostały one przekazane Zarządowi Polskiego Radia już 12 września 2024 r.  Pod Apelem o cofnięcie decyzji dotyczącej likwidacji Biblioteki Polskiego Radia do 5 grudnia 2024 r. podpisało się 492 osoby.

W obronie Biblioteki wystąpiły także 4 związki zawodowe na 6 działających w Polskim Radiu. Zadaniem radia nie powinno być prowadzenie biblioteki wypowiadał się on w mediach Paweł Majcher, likwidator Polskiego Radia, nazywając w swoich oficjalnych pismach radiową Bibliotekę „podręczną biblioteką zakładową”.  Zamierza on przekazać księgozbiór Bibliotece Narodowej, udostępniając w zamian dziennikarzom jej cyfrowe zbiory na kilku stanowiskach komputerowych w Polskim Radiu za pośrednictwem systemu Acadamica. Dostęp do tego systemu jest ograniczony, korzystanie z niego jest możliwe dopiero  po uzyskaniu loginu od administratorów systemu, a  wielu jego użytkowników w całej Polsce zgłasza problemy dotyczące jego funkcjonalności.  18 grudnia ub. roku Paweł Majcher, likwidator Polskiego Radia już przekazał w darze Bibliotece Narodowej  dziewięć starodruków z drugiej połowy XVIII wieku. Biblioteka Narodowa poinformowała o tym na swojej stronie internetowej dopiero 30 grudnia 2024 r.

Tekst informacji TUTAj

CMWP SDP wyraża zdecydowany sprzeciw wobec zamiaru zakończenia działalności Biblioteki Polskiego Radia, jednej z najważniejszych instytucji kultury  w naszym kraju i historycznie jednego z najważniejszych mediów w polskim systemie prasowym. Współcześnie biblioteki coraz częściej stają się centrami rozwoju i dostępu do nauki i wiedzy, mogą i powinny także aktywizować społeczność lokalną ( w tym przypadku dziennikarzy i radiowców), a ich przestrzenie  mogą spełniać ważne i różnorodne funkcje.  Biblioteka Radiowa stanowi zaplecze intelektualne pracy merytorycznej dziennikarzy , a przy odrobinie dobrej woli mogłaby rozszerzyć swoją działalność służąc dziennikarzom innych mediów, miedioznawcom oraz studentom dziennikarstwa.

Dlatego CMWP SDP apeluje o zachowanie kompletnego, istniejącego księgozbioru Polskiego Radia oraz ocalenie go przed zniszczeniem oraz  apeluje do Zarządu Polskiego Radia S.A. w likwidacji o cofnięcie decyzji dotyczącej likwidacji Biblioteki Polskiego Radia. CMWP SDP apeluje także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Rady Mediów Narodowych oraz Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego o podjęcie działań mających na celu powstrzymaniu destrukcji historycznych zasobów książkowych Polskiego Radia .

                                                                                     dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

 

 

PROTEST RADY PROGRAMOWEJ POLSKIEGO RADIA WS. LIKWIDACJI BIBLIOTEKI PR

 

 

Monitoring CMWP SDP: Trzecia rozprawa w procesie operatora Kamila Różalskiego przeciwko TVN

W Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy przy ul. Marszałkowskiej 82 odbyło się kolejne posiedzenie w sprawie o ustalenie stosunku pracy z powództwa Państwowej Inspekcji Pracy przeciwko TVN S.A. Powodem w procesie jest były operator stacji Kamil Różalski, który zarzuca swojemu byłemu pracodawcy m.in. stosowanie niezgodnej z prawem formy zatrudnienia oraz mobbing.

Już na początku rozprawy sędzia Alicja Paplińska przychyliła się do wniosku pełnomocnika pozwanej spółki o wyłączenie jawności postępowania. Zdaniem Kamila Różalskiego takie działanie sądu jest niezasadne. Zaskoczony byłem tym, co wydarzyło się na początku rozprawy, ponieważ sąd przyjął wniosek pełnomocnika TVN o wyłączenie jawności postępowania sądowego. Ja próbowałem złożyć wniosek o to, by rozprawa odbywała się przy drzwiach otwartych, ale sędzia nie umożliwiła mi tego. Mam w planie wysłać go pocztą i sąd będzie zmuszony go rozpatrzyć. Kompletnie niepojęte jest dla mnie to, dlaczego sądy tak bezkrytycznie wyłączają jawność postępowań w sprawach przeciwko TVN S.A  – komentuje były operator.Kamil Różalski argumentuje, że sprawa ma istotne znaczenie społeczne, ponieważ dotyczy dużej spółki medialnej. Jego zdaniem zgodnie z art. 45 Konstytucji RP każdy obywatel ma prawo do jawnego procesu, a wyłączanie jawności powinno być wyjątkiem, np. w sytuacjach dotyczących ochrony dobra osobistego ofiar przestępstw.

Podczas tej rozprawy sąd przesłuchał świadka – byłą bezpośrednią przełożoną Kamila Różalskiego. Z uwagi na wyłączenie jawności nie ujawniamy szczegółów jej zeznań. Mogę tylko powiedzieć, że sama końcówka przesłuchania była bardzo interesująca, ponieważ świadek potwierdziła swoją rolę w wykluczaniu mnie z pracy  – relacjonuje Kamil Różalski.

Były operator TVN S.A. podkreśla, że po utracie pracy w 2020 roku wciąż zmaga się z konsekwencjami tzw. „czarnego HR-u” oraz „wilczego biletu”, ponieważ od prawie pięciu lat pozostaje bez stałego zatrudnienia. Tym razem w sądzie nie towarzyszył mu pełnomocnik. Jestem zablokowany na rynku pracy przez TVN. Mam na to dowody i na jakimś etapie będą one użyte w sądzie. Niestety przez brak dochodów musiałem tym razem występować bez prawnika – tłumaczy Różalski.

Następne posiedzenie w tej sprawie Sąd Rejonowy wyznaczył na 13 maja br. o godzinie 10.30. Tego dnia mają zostać przesłuchani kolejni świadkowie. Sędzia zdecydowała również o ponownym wezwaniu dyrektora departamentu produkcji TVN S.A. Z uwagi na procedurę sądową i błąd związany z udziałem ławników w poprzednim terminie, sąd zapowiedział konieczność jego ponownego przesłuchania.

– Cieszę się, że Jarosław Potasz wróci na salę rozpraw, bo pojawiły się nowe pytania i będę miał okazję  je zadać. Mogę powiedzieć trochę sarkastycznie, że w ostatnim czasie dyrektor produkcji spędza chyba więcej czasu w sądach niż w siedzibie firmy, a to z powodu licznych procesów, w których jest powoływany na świadka – mówi Kamil Różalski. Do tego czasu powód planuje złożyć formalny wniosek o przywrócenie jawności postępowania. Mam nadzieję, że mój wniosek zostanie rozpatrzony i tym razem korzystna decyzja zapadnie jeszcze przed następnym posiedzeniem. Sprawy przeciwko takim podmiotom jak TVN S.A. powinny być jawne z uwagi na interes społeczny  – uważa były operator.

Proces Kamila Różalskiego przeciwko telewizji TVN S.A. ruszył na jesieni 2024 r. po ponad 2 latach oczekiwania przed sądem pracy. Pozew w imieniu powoda złożyła Państwowa Inspekcja Pracy, zarzucając nadawcy m.in. stosowanie niezgodnej z prawem formy zatrudnienia (tzw. „umowy śmieciowe” w warunkach właściwych umowie o pracę). Różalski domaga się również uznania, iż przez lata padł ofiarą mobbingu i wykluczenia zawodowego.

Sprawa jest objęta monitoringiem CMWP SDP od czerwca 2021 r.

Trzecia rocznica agresji Rosji – szef Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy z wizytą w SDP

102 zabitych dziennikarzy i pracowników mediów, w tym 18 podczas wykonywania zawodowych obowiązków  – to najnowsze dane na temat ofiar wojny na Ukrainie wśród osób pracujących dla mediów  – poinformował Sergiej Tomilenko, przewodniczący Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) podczas spotkania z  Jolantą Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. 

Od 24 lutego 2022 do końca 2024 roku NUJU odnotował  także 14 przypadków zaginięć dziennikarzy i 24 przypadki ich uprowadzeń. Nadal co najmniej 25 ukraińskich dziennikarzy jest przetrzymywanych w niewoli w Federacji Rosyjskiej.

NUJU stara się dokumentować losy zabitych i uwięzionych dziennikarzy  od początku wojny. Niektóre z nich są wyjątkowo dramatyczne, jak los ciężko rannej Olgi Zvonaryovej, reporterki Ukrinformu, państwowej agencji prasowej Ukrainy. Olga została ciężko ranna w kwietniu 2024 roku,  odniosła liczne rany od odłamków bomby, miała skomplikowane obrażenia uda i brzucha oraz złamany nadgarstek. Inni mieli mniej szczęścia, jak np. 28-letnia Victoria Roshchyna, dziennikarka , która relacjonowała m.in.  oblężenie Mariupola. Victoria Roshchyna zaginęła w sierpniu 2023 r., a w październiku 2024 r. potwierdzono, że zmarła w rosyjskim areszcie. NUJU nadal poszukuje informacji o wielu swoich członkach, jak np. o dziennikarce Irynie Lewchenko, która zaginęła kilka miesięcy temu w Melitopolu i nie ma o niej od tego czasu żadnych informacji, nikt nie wie co się z nią stało.

W dniu trzeciej rocznicy  inwazji Rosji na Ukrainę Narodowy Związek Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) rozpoczął kampanię mającą na celu utrzymanie sieci Centrów Solidarności Dziennikarzy w 2025 r.  Już zapowiedziano, że finansowanie UNESCO, które było kluczowe dla działalności tych  Centrów, zakończy się 15 marca 2025 r. – poinformował Siergiej Tomilenko podczas spotkania z Jolantą Hajdasz, prezesem SDP i dyrektorem CMWP SDP w Domu Dziennikarza w Warszawie. Doszło do niego dokładnie w trzecią rocznicę agresji Rosji na Ukrainę, 24 lutego 2025 r.

Centra, utworzone w 2022 r. dzięki wsparciu Funduszu Bezpieczeństwa Międzynarodowej i Europejskiej Federacji Dziennikarzy ( IFJ/EFJ), stały się niezbędnym wsparciem dla ukraińskich i zagranicznych dziennikarzy relacjonujących przebieg konfliktu. Zlokalizowano je w 6 miastach na terenie Ukrainy, także w pobliżu linii frontu.  Zapewniają one  bezpieczne miejsca pracy, sprzęt ochronny, zestawy IFAK (osobisty zestaw ratunkowy) i pomoc doraźną, szczególnie w regionach frontowych, takich jak Charków, Zaporoże i Dniepr. NUJU zamierza nadal prowadzić Centra Solidarności Dziennikarskiej, stąd apele związku o pomoc i wpłaty na konto NUJU w euro.

  • IBAN: UA943052990000026005040107842
  • Bank: JSC CB „PRIVATBANK”
  • SWIFT: PBANUA2X
  • Cel wpłaty: Darowizny na rzecz Centrów Solidarności Dziennikarzy

Pełny adres banku: ul. Hrushevskoho 1D, Kijów, 01001/ Kraj banku: Ukraina/ Bank korespondencyjny: JP MORGAN AG, FRANKFURT NAD MENEM, NIEMCY/ Rachunek w banku korespondencyjnym: 6231605145/ Kod SWIFT banku korespondencyjnego: CHASDEFX.  Każda wpłata, niezależnie od kwoty, pomoże utrzymać te niezbędne usługi dla dziennikarzy pracujących na Ukrainie.

link do informacji źródłowej: https://nuju.org.ua/journalists-solidarity-centers-in-ukraine-continuing-our-mission-together-in-2025/

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich współpracowało z Narodowym Związkiem Dziennikarzy Ukrainy (NUJU) od pierwszych dni agresji Rosji na Ukrainę.  W prowadzonym przez SDP Domu Pracy Twórczej w Kazimierzu Dolnym przez 4 pierwsze miesiące wojny znalazło schronienie  140  uchodźców z Ukrainy, w tym 60 dzieci z Domu Dziecka w Mariupolu, kilkunastoosobowa grupa osób głuchoniemych i matki z dziećmi. Przez 17 miesięcy Stowarzyszenie zapewniło także w DPT bezpieczny pobyt  i wyżywienie  dla grupy dziennikarzy z Ukrainy, w tym także dla osób skazanych przez Federację Rosyjską.

SDP w Sejmie w obronie TV Biełsat

„Biełsatu już nie ma” powiedziała Agnieszka Romaszewska-Guzy, była dyrektor twórca tej stacji na komisji sejmowej poświęconej sytuacji likwidowanej przez TVP anteny.  Dziennikarka wygłosiła akt oskarżenia wobec rządzących zarzucając im działania , które doprowadziły do faktycznej likwidacji stacji – drastyczne zmniejszenie budżetu, zwalnianie dziennikarzy i pracowników realziacji oraz likwidację internetowych zasobów archiwalnych stacji.

W obronie Biełsatu wypowiadała się Jolanta Hajdasz, prezes SDP oraz posłowie Prawa i Sprawiedliwości  – m.in. Joanna Lichocka, Marek Suski, Piotr Gliński, Jan Dziedziczak, Dariusz Matecki i Paweł Jabłoński, a także posłanka partii Razem z Lewicy,  Paulina Matysiak.   Przedstawiciele rządzącej koalicji  zaprzeczali podstawowym faktom w sprawie Biełsatu i próbowali przekonywać zebranych, iż mimo drastycznie zmniejszonego budżetu i zwolnionych pracowników i współpracowników stacji, Biełsat nadal działa. To fikcja i hipokryzja – podkreślała Agnieszka Romaszewska Guzy i Jolanta Hajdasz.

 20 lutego posłowie  Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Kultury i Środków Przekazu dyskutowali w Sejmie o sytuacji w TV Biełsat . Sytuację stacji przedstawił świeżo powołany wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Maciej Wróbel. Próbował on przekonywać zebranych, iż likwidacja samodzielności TV Biełsat  oraz jej włączenie w strukturę  Ośrodka Mediów  dla Zagranicy  w TVP w likwidacji nie wpływa negatywnie na funkcjonowanie tej anteny.  Pomimo drastycznego zmniejszenia budżetu stacji oraz zwolnienia około 60 osób , pomimo utracenia archiwów Biełsatu , stacja ma się dobrze , a 3 marca rusza z nową ramówką i nowymi programami , m.in. z telewizją śniadaniową „Poranek z Biełsatem”. Doniesienie do prokuratury, jakie złożyła „TVP w likwidacji”  jest „postępowaniem w sprawie,” a nie „przeciwko komuś”, chodzi jedynie o złamanie ustawy o zamówieniach publicznych  – mówił  Maciej Wróbel. Przekonywał także , że kanał nadal utrzymuje swoje zasięgi w internecie , mając 456 tys. subskrybentów na YouTube.

Jak państwo chcecie ocenić oglądalność przy jednoczesnej likwidacji działu analityki? To był dział odpowiedzialny za badanie zasięgów stacji. Podobnie zwolniona została ostatnio osoba odpowiadająca za sprawy prawne i kontakt ze wszystkimi rodzinami uwięzionych. To prawniczka, która cudem wyjechała z Białorusi – ripostowała w Sejmie była dyrektorka i założycielka stacji Agnieszka Romaszewska-Guzy. I dalej: Biełsat to była organizacja i środki – dwa elementy umożliwiające działalność. Jeśli chcą państwo powiedzieć, że można robić więcej za mniej bez organizacji, to mówicie po prostu nieprawdę. Prawniczka, o której mówię,  cudem wyjechała z Białorusi, udało się nam ją wywieźć stamtąd, po czym zwalnia się ją z pracy teraz, to powiem, że nie wiążę dalej z Biełsatem dużych nadziei – zarzuciła rządzącym.

Głos w debacie zabrała też szefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz.

– Jako posłów, proszę państwa o zajęcie się wszystkimi osobami, które w jakikolwiek sposób związane były z Biełsatem, a które w wyniku działań obecnego kierownictwa TVP w likwidacji tę możliwość straciły – apelowała. Zwracała się dalej do rządzących: czy ktokolwiek monitoruje, co się dzieje z osobami zwolnionymi z pracy? Ile takich osób jest? Czy są objęte opieką byłego pracodawcy? Praca w tym miejscu to nie była zwykła praca zarobkowa. Oni ryzykowali swoim życiem i funkcjonowaniem swoich rodzin. Wielu z nich płaci ogromną cenę za to, że współpracowali z nami, by walczyć o wolność na Białorusi. Dziś nie możemy zostawić ich samych sobie – mówiła Jolanta Hajdasz .  Upominała się także o zaprzestanie hipokryzji, z jaką posłowie Koalicji Obywatelskiej przedstawiają sytuację  red. Agnieszki Romaszewskiej,  którą likwidator z TVP zwolnił dyscyplinarnie z pracy.  Protestuję przeciwko zakłamywaniu tej sytuacji, z jednej strony państwo mówicie , jak cenną była działalność Biełsatu  i jak cenny jest wkład Agnieszki Romaszewskiej w jego tworzenie , a  z drugiej – zwolniliście ją dyscyplinarnie z pracy i napisaliście doniesienie do prokuratury w sprawie rzekomych nadużyć finansowych, jakich nie było. Wstyd i hańba – mówiła Jolanta Hajdasz.

wystąpienie red. Agnieszki Romaszewskiej Guzy podczas sejmowych komisji 20. lutego 2025 r. :

Głos w dyskusji zabrał także m.in. prof. Piotr Gliński, poseł PiS, były minister kultury i dziedzictwa narodowego. Czy prawdą jest, że dyrektor Romaszewska była szantażowana i że przedstawiono jej najpierw propozycję  odbioru 13- krotnego wynagrodzenia w zamian za dobrowolne odejście z pracy w Biełsacie i podpisanie zakazu wypowiadania się na temat stacji, a gdy się nie zgodziła , to została dyscyplinarnie zwolniona z pracy z TVP ?  –  pytał prof. Gliński. Dla niego  sprawa Biełsatu to jeden z symboli bezprawia i zniszczenia mediów publicznych. Nie ukryjecie prawdy o tym bezprawiu  – mówił Piotr Gliński do posłów rządzącej koalicji .  To co dzisiaj nadawane jest pod szyldem i marką  Biełsatu to proputinowska propaganda, neutralizujecie przekaz tej stacji na rzecz głupawych audycji propagandowych, to uderza w polską rację stanu – mówiła posłanka Joanna Lichocka.

Biełsat TV to był jedyny, niezależny, białoruskojęzyczny kanał telewizyjny. Stacja powstała w 2007 roku z inicjatywy redaktor Agnieszki Romaszewskiej – Guzy oraz grupy białoruskich i polskich dziennikarzy, jako integralna część polskiego nadawcy publicznego – Telewizji Polskiej S.A. Od początku współfinansowało ją polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przy wsparciu rządów kilku europejskich krajów oraz szeregu fundacji.

Tuż przed siłowym przejęciem mediów publicznych przez rząd Donalda Tuska w grudniu ub. roku  Biełsat (biał. Белсат, ros. Белсат, ang. Belsat) był platformą multimedialną, na którą składały się białoruska telewizja i rosyjskojęzyczny kanał Vot Tak, a także 13 kanałów na YouTube oraz portale internetowe w 4 językach (białoruski, rosyjski, polski, angielski) i szereg profili w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Instagram czy X (dawny Twitter). Do marca 2024 r. łącznie stacja nadawała  w językach białoruskim, rosyjskim i ukraińskim blisko 21 godzin programu dziennie. Oryginalną ofertę stacji przygotowywało prawie 300 współpracowników – dziennikarzy przebywających w krajach postsowieckich, a także wydawców, managerów i techników w Polsce. Dodatkowe materiały dostarczali korespondenci pracujący w głównych, europejskich stolicach. W ciągu 18 lat swojego istnienia stacja wyprodukowała prawie 200 filmów dokumentalnych, a jej produkcje otrzymały około 80 nagród na międzynarodowych festiwalach.  Dziennikarze Biełsat TV od początku istnienia stacji swoje programy tworzyli w języku białoruskim, co stanowiło istotny wyróżnik stacji w medialnej przestrzeni Białorusi.  Biełsat konsekwentnie pracował na rzecz popularyzacji tego języka nie tylko przez jego ciągłą obecność na antenie, lecz także propagując białoruską literaturę oraz wspierając inicjatywy edukacyjne. Zapraszanym do studia gościom pozostawiano jednak swobodę wyboru między językiem białoruskim, a wciąż dominującym rosyjskim.

Zaangażowanie Biełsatu w walkę z białoruską i rosyjską propagandą w krajach postsowieckich spotkało się z brutalnymi represjami wobec jego dziennikarzy. Aktualnie w więzieniach na Białorusi przebywa 28 dziennikarzy, 15  z nich to współpracownicy telewizji Biełsat. Przeciwko marginalizacji  i stopniowej likwidacji Biełsatu wielokrotnie protestowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP  oraz Zarząd Główny Stowarzyszenia, także Europejska Federacja Dziennikarzy (EFJ).

Protest CMWP SDP przeciwko likwidacji TV Biełsat

Dziennikarz skazany z 212 kk za zadanie pytania mailem – CMWP SDP W OBRONIE MATEUSZA TESKI – wyrok już 5 marca

Przeciwko temu wyrokowi wielokrotnie protestowało CMWP SDP. Sprawa toczy się z wyłączeniem jawności, dotyczy red. Mateusza Teski, dziennikarza śledczego związanego z Magazynem Anity Gargas.  Rozprawa apelacyjna odbyła się 26 lutego br. CMWP SDP publikuje opinię w obronie dziennikarza, domagamy się jego uniewinnienia i umorzenia sprawy jako bezzasadnej.  Wyrok w tej sprawie ma być ogłoszony  5 marca  w Sądzie Okręgowym w Płocku. 

17 lipca 2024 roku dziennikarz śledczy Mateusz Teska związany z Magazynem Anity Gargas został skazany z art. 212 kk przez Sąd Rejonowy w Płocku na dwa miesiące ograniczenia wolności z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie. Dodatkowo sąd nakazał mu przeproszenie oskarżycielki oraz zwrot kosztów procesu. Powodem skazania było skierowanie do rzecznika prasowego instytucji państwowej pytań, dotyczących sędzi w stanie spoczynku. Wytoczyła ona dziennikarzowi proces karny z art. 212 Kodeksu karnego, zarzucając mu zniesławienie. Dziennikarz nie opublikował materiału prasowego, zbierał jedynie informacje do przyszłej publikacji.

W swojej opinii CMWP zwraca uwagę na specyficzne okoliczności oskarżenia i skazania dziennikarza w niniejszej sprawie. Dziennikarz nie może przecież  dopuścić się  zniesławienia poprzez zadanie pytania, bowiem samo w sobie nie przesądza ono o istocie rzeczy, lecz służy uzyskaniu informacji i przekazaniu jej opinii publicznej, co należy do podstawowych praw i obowiązków dziennikarza. W niniejszej sprawie nie było zatem podstaw do skazania, nawet biorąc pod uwagę niekorzystną dla dziennikarzy regulację art. 212 k.k. W ocenie CMWP działania Mateusza Teski, polegające na zbieraniu informacji dotyczących osoby publicznej, wpisują się w ramy dziennikarskiego obowiązku informowania społeczeństwa.

Według oceny CMWP akt oskarżenia wniesiony w niniejszej sprawie stanowi SLAPP, ponieważ ma na celu zniechęcenie zarówno Mateusza Teski, jak i innych dziennikarzy do podejmowania tematyki, a nawet zadawania pytań dotyczących osób związanych z wymiarem sprawiedliwości. Skazanie dziennikarza powoduje zatem tzw. efekt mrożący. Skazanie dziennikarza było w tym przypadku poważnym naruszeniem powołanych wcześniej uregulowań prawa międzynarodowego i krajowego, a także art. 212 k.k. Wyrok skazujący dziennikarza za zadawanie pytań w ramach jego obowiązków zawodowych jest niezgodny z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, narusza podstawowe prawa obywatelskie w zakresie wolności słowa oraz stanowi zagrożenie dla wolności mediów w Polsce.

Opinia CMWP SDP w tej sprawie:

TUTAJ

„Mowa nienawiści – diabelska strategia” – konferencja z udziałem CMWP SDP

Jakie niebezpieczeństwa czyhają w przygotowywanej nowelizacji kodeksu karnego, penalizującej tak zwaną mowę nienawiści? Jakie szanse obrony ma i będzie miał dziennikarz oskarżony w ten sposób? Jakie są szanse na zablokowanie tej regulacji  oraz  jakie inne niebezpieczeństwa zagrażają obecnie wolności słowa – to pytania, na które odpowiadała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP i prezes SDP w czasie  konferencji w Bydgoszczy pt. „Mowa nienawiści – diabelska strategia”.

Odbyła się ona 8 lutego, a jej organizatorami były Wyższa Szkoła Gospodarki w Bydgoszczy, stowarzyszenie Akcja Katolicka i Civitas Christiana z Bydgoszczy, a także Biuro Turystyczno – Pielgrzymkowe Frater z Bydgoszczy. Patronat honorowy nad konferencją objął ks. dr Krzysztof Włodarczyk, biskup diecezji bydgoskiej. Patronem medialnym wydarzenia był Tygodnik Bydgoski.

W czasie konferencji  jubileusz 40 -lecia święceń kapłańskich świętował ks. prof dr hab. Tadeusz Guz z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.  Wygłosił on wykład pt. „Etos miłości chrześcijańskiej, a <<mowa nienawiści>>.” Ks. Profesor podkreślił w nim brak jednoznacznej, naukowej definicji tego pojęcia oraz to, że  samo określenie „mowa nienawiści” budzi poważne wątpliwości prawne co do jego precyzji, a jego niejasność była wielokrotnie krytykowana np. przez Sąd Najwyższy. Jolanta Hajdasz podała szereg przykładów współczesnych kar za wypowiedzi, które można kwalifikować jako mowę nienawiści. Zadziwiająca jest niestety reguła, iż kary są wysokie, gdy dotyczą wypowiedzi dziennikarzy konserwatywnych, prawicowych, czy katolickich, a znikają, gdy podobne w wymowie zdania wypowiadają osoby o poglądach liberalnych i lewicowych, zgodnych z tzw. poprawnością polityczną. Mechanizm ten jest coraz częściej zauważalny także w naszym kraju, choć niestety tłumi to wolność słowa – powiedziała Jolanta Hajdasz . Podczas konferencji  sala była wypełniona po brzegi, wzięło w niej udział ponad 150 osób.

Wywiad red. Michała Jędryki z Tygodnika Bydgoskiego z  Jolantą Hajdasz:

https://tygodnikbydgoski.pl/rozmowy/zagraza-nam-nowa-forma-cenzury-rozmowa-tygodni-k-a-wideo-10-2-25

CMWP SDP w obronie dziennikarza oskarżonego z art. 212 kk za opisanie faktów

W związku z prywatnym aktem oskarżenia z art. 212 § 2 k.k. wniesionym przez pełnomocnika p. Anny Sosnowskiej przeciwko red. Przemysławowi Jaraszowi, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zawiadomiło Sąd  Rejonowy w Zabrzu o objęciu  sprawy monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela w zakresie wolności słowa. Pierwsza rozprawa odbędzie się 7 lutego b.r. przed Sądem Rejonowym w Zabrzu. 

Według oceny CMWP w niniejszym postępowaniu zachodzi zagrożenie naruszenia praw red. Przemysława Jarasza. W związku z powyższym CMWP podjęło monitoring sprawy w ramach przepisów prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Po zapoznaniu się z publikacjami będącymi przedmiotem sporu oraz biorąc pod uwagę funkcje, jakie pełni niezależna prasa w demokratycznym państwie pełniąc rolę „czwartej władzy” czyli opisując wszelkie aspekty działalności osób pełniących funkcje publiczne,  CMWP SDP apeluje o umorzenie postępowania w tej sprawie  oraz o uwolnienie red. Przemysława Jarasza od zarzutów związanych z profesjonalnym wykonywaniem przez niego zawodu dziennikarza.

W październiku 2024 r. red. Przemysław Jarasz na łamach gazety „Głos Zabrza i Rudy Śląskiej”  opisał iż mąż jednej z radnych klubu Koalicji Obywatelskiej i bliskiej współpracowniczki prezydent Zabrza jest zamieszany w działanie grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym przewozem wyrobów tytoniowych z Ukrainy i Białorusi oraz dystrybuowaniem ich na terenie Polski. Prokuratora postawiła mu zarzuty , za które grozi do 8 lat więzienia. Materiał dziennikarski jest rzetelny i oparty na faktach będących rezultatem dziennikarskiego śledztwa prowadzonego przez Redakcję. W artykule zreszta nie pada nawet nazwisko radnej, ani jej męża, ale nie przeszkodziło jej to pozwać dziennikarza z artykułu 212 kk i oskarżyć go o zniesławienie. Pierwsza rozprawa odbędzie się 7 lutego b.r.

dr Jolanta Hajdasz

dyrektor CMWP SDP

                                                                                                                                                Warszawa, 5 lutego 2025 r.