Trzy lata pomocy dziennikarzom i walki o wolność słowa. Relacja z konferencji Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

„W obronie dziennikarzy i wolności słowa” – taki był tytuł konferencji podsumowującej trzy ostatnie lata działalności Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, która odbyła się 17 września. Poznaliśmy bulwersujące przypadki nękania dziennikarzy procesami sądowymi, dyskutowano też o nowych problemach z jakimi media muszą się mierzyć po zmianie władzy.    

Do Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie CMWP SDP zaprosiło przedstawicieli dziennikarzy, którzy w ostatnich latach korzystali ze wsparcia Centrum. Na ich przykładach można było najlepiej zobaczyć z jakimi problemami borykają się dziennikarze i media, szczególnie te lokalne, często pozbawione jakiegokolwiek wsparcia. W dyskusji wzięli też udział prawnicy, obserwatorzy procesów z ramienia CMWP SDP oraz przedstawiciele Zarządu Głównego SDP.

Otwierając konferencję prezes SDP Krzysztof Skowroński podkreślił, że Centrum Monitoringu Wolności Prasy, jest jedną z najważniejszych komórek Stowarzyszenia i przytoczył kilka danych statystycznych. W latach 2021 – 2024 Centrum wydało 83 publiczne oświadczenia, a co roku obejmowało pomocą w procesach, jako „amicus curie”, około 20 dziennikarzy.

– Staramy się zawsze występować w obronie dziennikarzy i w obronie wolności słowa, szczególnie zajmując się takimi przypadkami, którymi nie zajmują się inne organizacje pozarządowe, bo na przykład uważają je za mało istotne – mówiła dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz.

Dodała, że bardzo często są to sprawy sądowe typu SLAP.

– To specyficzna akcja procesowa, która nakierowana jest nie na ustalenie prawdy, stanu faktycznego, tylko na dokuczeniu, umęczeniu, dziennikarza, który jest pozwany. Uwikłania go w żmudną i kosztowną procedurę sądową – tłumaczyła.

Centrum pomaga wszystkim dziennikarzom, którzy się zgłoszą, nie tylko członkom SDP.

W tym roku CMWP SDP przeprowadziło też pierwszą w swojej historii zbiórkę pieniężną dla redaktora Sebastiana Morynia skazanego z art. 212 na blisko 70 tys. grzywny i nawiązek za artykuł opublikowany na portalu tvrepublika.pl w 2019 r. Miał on rzekomo zniesławić  grupę przedstawicieli ruchu Obywatele RP, bo w tekście napisano iż ruch ten broni przywilejów SB-ków. (pisaliśmy o tym TUTAJ). Podczas konferencji przekazano red. Moryniowi symboliczny czek.

– Szczegółowe rozliczenie tej zbiórki jest zrobione i będzie opublikowane, a cała zebrana kwota przelana na konto – podkreśliła Jolanta Hajdasz.

Bulwersująca rzeczywistość

Pierwszy panel konferencji miał tytuł „Procesowy zawrót głowy. Absurdalne pozwy i oskarżenia przeciwko dziennikarzom i mediom”.

– Będziemy rozmawiali o przypadkach, które wstrząsają, bulwersują i trzeba o nich mówić. Ale trzeba też mówić o tym co dzieje się dziś w obszarze wolności słowa – zauważył wiceprezes SDP Mariusz Pilis.

Nawiązał do bulwersującej sprawy niewpuszczenia w poniedziałek TV Republika na konferencję premiera Donalda Tuska i posiedzenie sztabu kryzysowego, które odbywały się na terenie objętych powodzią.

Podobny skandaliczny przypadek miał też miejsce we wtorek. Uczestnicy konferencji połączyli się z dziennikarzem TV Republika Januszem Życzkowskim, który poinformował, że nie został wpuszczony na posiedzenie sztabu kryzysowego we Wrocławiu. Obecny na konferencji CMWP SDP redaktor naczelny TV Republiki Tomasz Sakiewicz przypomniał, że blokowanie dostępu dziennikarzy jego stacji na rządowe konferencję zapoczątkował minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz po przejęciu mediów publicznych w grudniu ubiegłego roku.

– Wówczas osoba koordynująca to wtargnięcie, czyli ppłk. Bartłomiej Sienkiewicz, zdecydował się jako pierwszy nie wpuszczać Telewizji Republika, oskarżając nas o to, że dokonaliśmy jakiejś kradzieży w TVP – opowiadał Tomasz Sakiewicz. – Rzekomo korzystaliśmy ze sprzętu TVP podczas relacji z protestu dziennikarzy telewizji. Sprawdziliśmy to i okazało się, że było dokładnie odwrotnie. To myśmy udostępniali nasz sprzęt dziennikarzom TVP, bo oni już zostali pozbawieni urządzeń i nie mieli, jak relacjonować wydarzeń. Jedyny sprzęt, z którego korzystaliśmy wówczas to były toalety, nawet chcieliśmy za to zapłacić.

Jak mówił dalej redaktor Sakiewicz, szlakiem Sienkiewicza zaczęła podążać Kancelaria Premiera. Tym razem poszło o pytanie w sprawie żołnierza zranionego na przejściu granicznym, kiedy to Adrian Borecki dociekał czy wstrzymywano informację o jego śmierci ze względu na zbliżające się wybory. Wtedy dziennikarz usłyszał od pracownicy kancelarii, że nigdy już nie zostanie wpuszczony na konferencję.

„Nową jakością” nazwał Sakiewicz, pozbawianie społeczeństwa wiadomości w czasie powodzi. A tymczasem, jak zauważył, informacja jest podstawową bronią w czasie kataklizmu, gdyż społeczeństwo musi wiedzieć o zagrożeniach i sposobach walki z żywiołem. Powinna być więc przekazywana wszystkimi możliwymi kanałami.

– Już w średniowieczu władcy ważne informacje rozgłaszali zarówno poprzez księdza, rabina, jak i popa. Wszelki konflikty szły wtedy na bok. Donald Tusk złamał najstarsze zasady, jakie obowiązują w przekazywaniu informacji o kataklizmach  –  zauważył Tomasz Sakiewicz .

Nawiązując do przypadku TV Republika, redaktor Anita Gargas, przypomniała, że lekceważenie niewygodnych dziennikarzy przez Donalda Tuska sięga czasów po katastrofie smoleńskiej.   – Nie było wtedy reakcji środowiska. Przespaliśmy ten etap – zauważyła red. Gargas.

– Jeżeli nie zewrzemy szeregów, eskalacja działań w stosunku do niewygodnych dziennikarzy będzie postępować – dodała.

Krzysztof Skowroński zauważył, że ukrócić takie przypadki może tylko solidarność dziennikarska, kiedy inni dziennikarze nie będą lekceważyli przypadków blokowania dostępu do informacji dla niektórych mediów.

W dalszej część konferencji uczestnicy opowiadali swoje, często absurdalne, przypadki batalii sądowych.

Redaktor Sebastian Moryń, oskarżony przez Obywateli RP, został prawomocnie skazany na wysoką grzywnę mimo, że żadna z rzekomo zniesławionych artykułem osób nie była w nim wymieniona z imienia i nazwiska. Co ciekawe, w toku procesu sądowego nie udało się nawet ustalić nazwiska autora artykułu.

Redaktor Anita Gargas przyznała, że ma wytyczonych 26 procesów, a większość z nich dotyczy rzekomej nierzetelności dziennikarskiej jej ekipy.  – Gdy dochodzi do finału, co trwa zazwyczaj kilka lat, najczęściej okazuje się, że nasza rzetelność była prawidłowa – zauważyła.

Jej zdaniem jest kilka powodów, dla której wytyczane są procesy dziennikarzom. Pierwszy to chęć zaszkodzenia wizerunkowi dziennikarza. – Warto powiedzieć, że Jan Kowalski to dziennikarz nierzetelny. Oczywiście „życzliwi” dziennikarze z drugiej strony zaraz to podchwytują, a gdy taki proces  kończy się niewygodnym dla nich wyrokiem, informacji o tym nie ma – zauważyła.

Kolejny powód, to liczenie na przychylność sądów. Zdarzają się nawet takie przypadki, że gdy w jednym mieście nie trafi się przychylny sędzia, skarżący wycofuje pozew i składa go w innym mieście.

– U nas prawo nie jest precedensowe, za to samo w różnych sądach można zostać inaczej potraktowanym – zauważyła red. Gargas.

Dodała, że bulwersujące jest zaangażowanie publicznych środków w walkę z dziennikarzami, kiedy to procesy wytyczają włodarze miast i nikt ich z tego nie rozlicza.

„Łajdactwo art. 212”

Jakie skutki dla dziennikarza mogą mieć procesy sądowe wytyczane w związku z jego pracą dyskutowano w kolejnej sesji pt. „Skazani za szukanie prawdy. Art. 212 kk i jego negatywne konsekwencje dla dziennikarzy”.

Rafał Ziemkiewicz tłumaczył na czym polega „łajdactwo art. 212”. – Jest on czystą złośliwością. Obecne orzecznictwo jest ze stanu wojennego. Chodziło o to, aby skazywać ludzi piszących w prasie podziemnej, więc skonstruowano ten artykuł tak, że jest to kara za podważanie zaufania do osób publicznych, której to osobie to zaufanie jest potrzebne do pełnienia funkcji publicznej. I pod to można podciągnąć każdego. Jeżeli napiszemy o jakimś lekarzu, że jest konowałem, on nas może wsadzić teoretycznie na dwa lata do więzienia, jeżeli napiszemy o pisarzu, że napisał byle jaką książkę, podważamy zaufanie do niego, a pełni funkcję publiczną, też teoretycznie może nas wsadzić do więzienia  – mówił Ziemkiewicz.

Przyznał, że nie zdarzają się przypadki tak drastycznych kar, ale ostatnio sądy często orzekają przymusowe prace społeczne, a taka kara ma na celu ośmieszenie i upokorzenie dziennikarza.  – Kto go będzie traktował później poważnie, jeżeli to jest człowiek, który musiał sprzątać chodniki, psie kupy zbierać, czy czyścić ubikacje – stwierdził publicysta.

Zauważył, że procesy karne z art. 212 w przeciwieństwie do cywilnych, nie dają zazwyczaj żadnego zadośćuczynienia skarżącym, np. w postaci przeprosin, służą tylko „dowaleniu” dziennikarzom.

Na prace społeczne z art. 212 skazany został Mateusz Teska, dziennikarz Magazynu Anity Gargas za… zadanie pytania. – Nie było artykułu, reportażu, nie było postu w mediach społecznościowych. Podstawą był mail, wysłany do instytucji, z którą związana jest pani sędzia – opowiadał dziennikarz.

Sprawa jest teraz w apelacji.

– Jest ona szczególnie bulwersująca, bo tutaj nie powstała żadna publikacja – podkreśliła Jolanta Hajdasz. – Nie możemy ujawnić treści maila, nazwiska sędziego, bo sprawa, jak większość z art. 212, jest utajniona.

Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska, dziennikarka portalu Dzień dobry Białystok!, nie mogła opowiedzieć o szczegółach swoich spraw wytaczanych przez jedną z organizacji publicznych, gdyż wyrok sądu zakazał jej wypowiadania się na ten temat.

– Małe redakcje są w sytuacji fatalnej. Bardzo często w starciu z władzą lokalną, która od lat zna się z sędziami, prokuratorami,  człowiek jest bez szans – zauważyła.

O trudnościach funkcjonowania małych reakcji w związku z wytaczanymi procesami mówił Jakub Lazar, redaktor naczelny „Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej”.

–  Nasza redakcja to jest trzech dziennikarzy, gazeta należy do nas, za nami nie stoi nikt, nie stoi wielki biznes – podkreślił.

Opowiadając o wytaczanych redakcji sprawach sądowych przyznał, że gdyby nie pomoc CMWP SDP i życzliwych prawników, gazeta nie dałaby sobie rady.

–  Nie wiemy co będzie dalej z wolnością prasy na lokalnym podwórku, jeżeli nie zrobimy coś z art. 212 . Nie wiem czy coś zostanie z prasy lokalnej – przyznał redaktor Lazar.

Samuel Pereira podawał przykłady zastraszania dziennikarzy w czasach, gdy był szefem portalu TVP Info. W swoim wystąpieniu zwrócił też wagę, że często sędziowie, którzy wydają wyroki nie mają świadomości specyfiki pracy mediów, dziennikarzy.  -Sądy nie rozumieją wagi problemów, nie rozumieją, że wysyłanie pytań to jest standard dziennikarski, że niewysłanie ich naraża dziennikarza na zarzut nierzetelności – stwierdził Pereira.

„Sowieckie poniżanie” w sądach

Na problem z sądami zwrócono większą uwagę w trzecim panelu konferencji, w którym wypowiadali się prawnicy i obserwatorzy procesów dziennikarzy z ramienia CMWP SDP. Szczególnie wybrzmiało to w wystąpieniu Michała Jaszewskiego, doradcy prawnego SDP.

– Dzisiaj mamy takie nowe zjawisko, które wiąże się z marksizmem kulturowym. Polega ono na tym, że młodzi sędziowie obnoszą się ze swoimi poglądami, przynależnością do jakiś dziwnych organizacji. Co więcej, oni to przedstawiają jako bezalternatywną rzeczywistość, to znaczy jak ktoś ma inne poglądy, to pewnie jest faszystą, kimś strasznym – mówił Jaszewski.

Zauważył, że to niebezpieczne zjawisko obserwuje od kilku lata, ale ostatnio zaczyna ona narastać. – To powoduje, że niektórzy sędziowie są po prostu stronniczy – tłumaczył prawnik.

Dodał, że w wielu procesach dziennikarzy zauważył taki element „sowieckiego poniżenia”, pogardy dla człowieka. Uzasadnienia wyroków bywają zaś kuriozalne. – Czytałem takie uzasadnienie, gdzie sąd szeroko odnosił się do orzecznictwa europejskiego, po czym pisał zdanie: „niemniej jednak, w przypadku oskarżonego…” i później była cała litania, a na końcu skazanie  – opowiadał.

Poniżanie dziennikarzy na sali sądowej zauważyła również Anna Maria Szczepaniak, obserwatorka procesów z ramienia CMWP SDP. Zaapelowała o solidarność dziennikarską. – Kiedy słyszymy, że nasza koleżanka, kolega ma wytoczoną sprawę, nie bądźmy obojętni, mówmy o tym, piszmy – prosiła.

Na zakończenie Krzysztof Skowroński podkreślił, że tytuł konferencji „W obronie dziennikarzy i wolności słowa” powinien stać się programem SDP na najbliższe lata. – To jak traktowani są dziennikarze konserwatywni, redakcje konserwatywne, pokazuje kierunek antydemokratyczny rządu Donalda Tuska. I z tą falą antydemokratyczną będziemy musieli nie tylko się zmierzyć, ale też jej się przeciwstawić, a w konsekwencji z nią wygrać – podkreślił prezes SDP.

Zapis wideo konferencji jest TUTAJ

jka

 

 

Bez przełomu. Narada w Prokuraturze Krajowej na temat stanu sprawy zabójstwa Jarosława Ziętary

13 września w siedzibie Prokuratury Krajowej odbyło się spotkanie Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Adama Bodnara z grupą dziennikarzy dotyczące „sprawy Jarosława Ziętary”, jak napisano w zaproszeniu.  W imieniu Adama Bodnara zaproszenie dla SDP wystosowała prok. Anna Adamiak, rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego.

W spotkaniu w imieniu naszego Stowarzyszenia uczestniczyły :  Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i dyrektor CMWP oraz Aleksandra Tabaczyńska, obserwator obu procesów (od lutego 2019 r.)  dotyczących nieżyjącego  od 32 lat dziennikarza z Poznania – procesu oskarżonego byłego senatora Aleksandra Gawronika i tzw. procesu ochroniarzy. W siedzibie Prokuratury Krajowej, oprócz Adama Bodnara stawili się też prokuratorzy prowadzący postępowania: Piotr Kosmaty i Elżbieta Potoczek-Bara , zastępca Prokuratora Generalnego Jacek Bilewicz oraz wybrani przez zapraszających dziennikarze, m.in. przedstawiciele Press Clubu, telewizji TVN, radia RMF, Radia Poznań oraz Krzysztof Kaźmierczak, główny organizator społecznych komitetów zajmujących się wyjaśnianiem zabójstwa dziennikarza od pierwszych lat po jego śmierci oraz red.  Anna Dolska, również członek tych komitetów, a jednocześnie koleżanka ze studiów zamordowanego dziennikarza. W zaproszeniu była informacja o roboczym charakterze tej rozmowy, „bez wykorzystania kamer i nagrywania”. Przez blisko półtorej godziny prokuratorzy przypominali poszczególne etapy śledztw i ustalenia na temat zabójstwa Jarosława Ziętary, które przez te lata dokonali.  Przypomnieli także, że ich efektem było oskarżenie byłego senatora Aleksandra Gawronika o podżeganie do tego zabójstwa oraz oskarżenie dwóch byłych ochroniarzy poznańskiej firmy Elektromis o pomocnictwo w tym zabójstwie. Po trwających po kilka lat procesach ich efektem jest uniewinnienie wszystkich oskarżonych w sądzie w I instancji, co miało miejsce przed Sądem Okręgowym w Poznaniu w 2022 roku. Dodatkowo w  przypadku Aleksandra Gawronika, Sąd Apelacyjny utrzymał już w 2024 r. wyrok uniewinniający dla niego, a tzw. „sprawa ochroniarzy” czeka nadal na wyznaczenie terminu apelacji. Prokurator Piotr Kosmaty podziękował bardzo ogólnie wszystkim dziennikarzom za pomoc w prowadzeniu tej sprawy nie wymieniając nikogo personalnie. Przypomniał także, że wiosną b.r. złożył kasację do Sądu Najwyższego, w której domaga się nowego procesu Aleksandra Gawronika, o czym informowały media m.in. onet.pl i telewizja TVN.  Red. Anna Dolska przypomniała z kolei  apel komitetu o podjęcie umorzonego w 2019 roku śledztwa dotyczącego udziału w porwaniu i zabójstwie w 1992 roku dziennikarza Jarosława Ziętary osób, których nie oskarżono w pozostałych procesach, chodzi m.in. o objęcie śledztwem także tych osób, o których mówili świadkowie w trakcie procesów. Przypomniała także, że przedstawiciele Społecznego Komitetu dot. sprawy Jarosława Ziętary zwracali się wcześniej do PK z wnioskiem o to,  by zwrócił się do służb specjalnych o udostępnienie prokuraturze archiwalnych akt spraw prowadzonych przez Urząd Ochrony Państwa wobec osób i firm, których dotyczyło dziennikarskie śledztwo Jarosława Ziętary i z powodu którego miał zostać zamordowany. Wypowiedzi prokuratorów nie zawierały nowych faktów ani okoliczności dotyczących zabójstwa Jarosława Ziętary. Podobne było wystąpienia Adama Bodnara. Poza ogólnymi deklaracjami nie podano także żadnych nowych faktów, ani okoliczności dotyczących ewentualnych działań prokuratury w tej sprawie.

Po zakończeniu podsumowań dotyczących działań prokuratury umożliwiono zadawanie pytań. O głos poprosiła również Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP. Żeby wyjaśnić zabójstwo Jarosława Ziętary trzeba mieć czyste intencje, a ja wątpię w czyste intencje pana, panie ministrze obserwując to co robi pan po 13 grudnia ubiegłego roku.  Dlatego mam tylko jedno pytanie –  jako minister sprawiedliwości dlaczego pozwala pan na to, by siedział w więzieniu ks. Michał Olszewski? Jak reaguje pan, jako minister sprawiedliwości, na to jak traktowany jest ten człowiek w więzieniu? Jak chce pan wyjaśnić zbrodnie sprzed 32 laty, gdy na naszych oczach popełniana jest kolejna?  – zapytała Jolanta Hajdasz

Dziennikarze z Press Clubu, TVN  oraz osobiście Krzysztof Kaźmierczak  natychmiast zaczęli uciszać dyrektor CMWP. Okazało się, że dla większości obecnych na spotkaniu z Bodnarem dziennikarzy, te sprawy „nie mają ze sobą nic wspólnego” i nie są dla nich, tym samym dla społeczeństwa, interesujące, a Jolanta Hajdasz, nie ma „wprowadzać polityki na spotkanie”.  Jolanta Hajdasz poprosiła jednak, by Adam Bodnar odpowiedział na jej pytanie, ponieważ „pierwszy raz widzi tego ministra osobiście i musi o to zapytać, bo dziennikarzy takich jak ona nie wpuszcza się dziś na konferencje takich ministrów jak on”.  Adam Bodnar nie udzielił rzeczowej odpowiedzi, powiedział tylko, że cieszy się, iż ta sprawa (Jarka Ziętary) jego zdaniem integruje całe środowisko dziennikarskie, bo nie ma takiej drugiej, „gdzie przy jednym stole siedzą tak różne organizacje dziennikarskie”. O tym co dzieje się z Księdzem decyduje sąd, a jego zdaniem Służba Więzienna zaprzecza, by miały miejsce jakieś nieprawidłowości. Po tej wypowiedzi pożegnał się i wyszedł.

***

Dyrektor CMWP, swoim pytaniem, zepsuła przyjacielską i pełną wzajemnego zrozumienia atmosferę panującą na spotkaniu. Dodam tylko, że oskarżeni o najcięższe zbrodnie w procesie Ziętary, odpowiadali z wolnej stopy, natomiast ks. Michał Olszewski i dwie urzędniczki, którym zarzuca się przestępstwo urzędnicze, a nie pomocnictwo i podżeganie do zabójstwa, siedzą w areszcie już czwarty miesiąc. Pytanie, które tak oburzyło obecnych na spotkaniu dziennikarzy, że natychmiast słownie rzucili się na pomoc ministrowi sprawiedliwości, musi padać wszędzie, gdzie można je zadawać. W państwie prawa bowiem, wszystkie takie sprawy winny być niezwłocznie wyjaśniane, a niesłusznie przetrzymywane w areszcie osoby, zwolnione. CMWP SDP deklaruje, że sprawą zabójstwa red. Jarosława Ziętary będzie się niezmiennie zajmować i nic w tej materii się nie zmieni.

 

Manipulacje portalu gazeta.pl na temat zbiórki CMWP SDP dla red. Sebastiana Morynia

11 września br. na portalu gazeta.pl ukazał się artykuł pt. „Sąd go skazał, a TV Republika zwolniła. Trwa zbiórka: „Jest jedynym żywicielem”, w którym napisano, iż  cyt. Telewizja Republika zwolniła wicenaczelnego Sebastiana Morynia, który w 2019 roku opublikował na stronie stacji artykuły zniesławiające ruch Obywateli RP”. 

Jest to nieprawda. Redaktor Sebastian Moryń pracuje w TV Republika,  a materiały jego autorstwa ukazują się na portalu tej stacji praktycznie  codziennie. Specjalne oświadczenie w tej sprawie ukazało się na portalu tvrepublika.pl , w przesłanym do CMWP SDP stanowisku potwierdził to także red. Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny TV Republika , a także osobiście red. Sebastian Moryń.  Prowadzona przez CMWP SDP zbiórka pieniędzy na wsparcie dla red. Sebastiana Morynia i jego rodziny została już zakończona, bo udało się zebrać zakładaną kwotę – 69 999 zł.  Zgodnie z opublikowaną 31 sierpnia informacją CMWP SDP potwierdzamy także, iż  na portalu zrzutka.pl udało się zebrać ponad 40 tys. zł. W dniu publikacji komunikatu, na trzy dni przed końcem zbiórki było to dokładnie 40 015 zł, w dniu zakończenia zbiórki (5 września 2024) była to kwota 40 425 zł.  Jak poinformowaliśmy, pozostałą część ( 30 tys. zł) przekazał anonimowo jeden darczyńca bezpośrednio Sebastianowi Moryniowi i jego rodzinie. Potwierdzam, iż tym anonimowym darczyńcą jest Fundacja Niezależne Media. Wszystkie zebrane środki i ich szczegółowe rozliczenie zostaną przekazane red. Sebastianowi Moryniowi 17 września podczas konferencji CMWP SDP pt. „W obronie dziennikarzy i wolności słowa „, co wspólnie zostało przez nas  zaplanowane kilka  tygodni temu.

Przed opublikowaniem artykułu ” Sąd go skazał, a TV Republika zwolniła” nikt z redakcji portalu gazeta.pl nie kontaktował się z CMWP SDP, ani z red. Sebastianem  Moryniem, ani z kierownictwem TV Republika.

Link do oświadczenia TV Republika TUTAJ.

Informacje CMWP SDP o zbiórce dla red. Sebastiana Morynia TUTAJ.

W obronie dziennikarzy i wolności słowa. Konferencja podsumowująca działania CMWP SDP w latach 2021 -2024

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zaprasza na konferencję pt. W obronie dziennikarzy i wolności słowa. Odbędzie się ona we wtorek 17 września . Będzie ona podsumowaniem działalności CMWP SDP w ostatnich trzech latach.  Chcemy przedstawić przypadki procesów dziennikarzy spowodowanych ich pracą zawodową, zarówno karnych z art. 212 , jak i cywilnych, na przykładzie spraw prowadzonych przez CMWP SDP w latach 2022–2024 r. Gościem specjalnym konferencji będzie red. Agnieszka Romaszewska – Guzy, założycielka i dyrektor TV Biełsat, bezpodstawnie zwolniona dyscyplinarnie z TVP w 2024 r. Chcemy także wspólnie zastanowić się, jak skutecznie udzielać dziennikarzom pomocy w obecnej sytuacji politycznej.

Udział w konferencji potwierdzili dziennikarze najczęściej atakowani w procesach sądowych i mediach. W konferencji będą uczestniczyć :  red. Anita Gargas, red. Tomasz Sakiewicz, red. Wojciech Biedroń,  red. Leszek Sosnowski, red. Rafał Ziemkiewicz, red. Janusz Życzkowski , red. Samuel Pereira, red. Sebastian Moryń, red. Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska, red. Dorota Kania, red. Jerzy Jachowicz,  red. Paweł Gąsiorski, red. Mateusz Teska,   red. Jakub Świderski ,red. Jakub Lazar, red. Przemysław Jarasz, red. Hubert Bekrycht. Wszyscy mieli i mają różnego rodzaju nieuzasadnione problemy prawne, będące skutkiem ich pracy zawodowej. W konferencji uczestniczyć będą także prawnicy współpracujący z CMWP SDP  –   mec. Artur Wdowczyk, mec. Sławomir Sawicki , mec. Marcin Iwanowski oraz  Michał Jaszewski – doradca prawny SDP  . W konferencji wezmą także udział przedstawicielki obserwatorów „amicus curiae” procesów dziennikarskich –  red. Aleksandra Tabaczyńska i red. Anna Maria Szczepaniak oraz red. Krzysztof Skowroński , prezes SDP i red. Mariusz Pilis, wiceprezes SDP.

Konferencja będzie transmitowana na portalu sdp.pl od godziny 9.30. Link do transmisji TUTAJ Wstęp za zaproszeniami.

Program konferencji jest TUTAJ.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Nasza relacja

Może nie doszłoby do wojny na Ukrainie gdyby Gruzja w 2008 roku otrzymała choć część takiej pomocy, jaką w 2022 otrzymała Ukraina. Ale wtedy nie było nawet jak informować o tym, co tak naprawdę się u nas dzieje – powiedziała Nino Zhizhilashvili, dziekan Szkoły Mediów na Uniwersytecie Kaukaskim  w Tibilisi  podczas dyskusji panelowej  z udziałem dr Jolanty Hajdasz , dyrektor CMWP SDP na XXXIII Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Dyskusja odbyła się pierwszego dnia Forum. Uczestniczyli w niej także Mika Beuster, prezes Niemieckiego Związku Dziennikarzy,  Viorica Zaharia, prezes Rady Prasowej Republiki Mołdawii  oraz Andrei Bastunets, prezes Białoruskiego  Stowarzyszenia Dziennikarzy na Uchodźstwie. Dyskusję moderował dr Wolfgang Ressmann, przewodniczący międzynarodowej organizacji Youth4Media (Y4M), kóra prowadzi projekty w ramach programu Erasmus+ . Głównym tematem dyskusji była rola  mediów i dziennikarzy w konfrontacji z dezinformacją i zagrożeniami dla bezpieczeństwa społeczeństw. 

Dyskusję panelową rozpoczęła Jolanta Hajdasz, która została zapytana o obecną sytuację polityczną i medialną w Polsce oo to, jak  polskie media, dziennikarze i „zaangażowana” SDP radzą sobie z tą sytuacją w swojej obronie przed ukierunkowanymi i napędzanymi interesami fałszywymi  informacjami? Obecna sytuacja jest wyjątkowa, ponieważ politycy, którzy doszli do władzy w październiku ub. roku pod wodzą obecnego premiera Donalda Tuska działają wbrew prawu i ustalonym do tej pory regułom. Wstrzymali już chyba wszystkie ważne dla Polski inwestycje gospodarcze, siłą i z pogwałceniem prawa oraz Konstytucji przejęli media publiczne, podważają kompetencje Prezydenta, niszczą opozycję polityczną, strasząc posłów więzieniami, starają się także odebrać im dużą część dotacji finansowej dla partii politycznych co ma duże znaczenie przed wyborami prezydenckimi w 2025 r. , organizują regularnie medialne tzw. nagonki na instytucje i osoby związane z obecną opozycją – stwierdziła Jolanta Hajdasz. Jest to działanie skuteczne dzięki temu, że mają silne zaplecze polityczne w polskich i zagranicznych mediach maintreamowych, przez to dość skutecznie sterują nastrojami politycznymi.

Jej zdaniem obecnie rządzący nie biorą pod uwagę narastającego oporu społecznego, bo  Polacy są dumnym i mądrym narodem, a obecnie coraz bardziej powszechne jest przekonanie że obecnie rządząca ekipa nie reprezentuje interesów naszego kraju tylko zagranicy, szczególnie najbogatszych krajów UE i Rosji.

Nie przesądzam że tak jest naprawdę, ale mówię tylko że narasta takie przekonanie – powiedziała dyrektor CMWP SDP . Obecnie rządzący zlekceważyli te ponad 7 milionów Polaków którzy zagłosowali na partie prawicowe i konserwatywne. Widzimy to np. po rozwoju mediów prawicowych i konserwatywnych , które po przegranych wyborach miały upaść, bo z dnia na dzień straciły wszystkie źródła finansowania z reklam czy projektów państwowych. Ale one się rozwijają niezwykle dynamicznie, bo swoimi wpłatami zasilają ich konta zwykli ludzie, TV Republika ma dziś nie notowane w historii ogromne przyrosty widowni, nadawanie naziemne zaczęła druga a telewizja  naziemna wPolsce24 , działa i funkcjonuje zarówno Radio Maryja jak i TV Trwam, choć rządzący robią wszystko by te media zniszczyć lub choć osłabić. Nie udaje im się to  – powiedziała Jolanta Hajdasz.

Z kolei redaktor Nino Zhizhilashvili, dziekan Szkoły Mediów na Uniwersytecie Kaukaskim  w Tibilisi  i jednocześni dziennikarka telewizyjna wyraziła obawy o zmiany, jakie możliwe są w Gruzji po zaplanowanych na październik wyborach parlamentarnych. Obawiamy się zaostrzenia sytuacji mediów, gdyby wybory wygrała rządząca już od trzech kadencji partia Gruzińskie Marzenie, która jest coraz bardziej prorosyjska. Partie opozycyjne , które reprezentują prozachodni punkt widzenia mają nadal szanse na przejęcie władzy w koalicji, gdyby tym mniejszym udało się przekroczyć prób wyborczy, ale one cały czas balansują na granicy tego progu – powiedziała Nino Zhizhilashvili.

Viorica Zaharia, prezes Rady Prasowej Republiki Mołdawii podkreśliła, iż podobna sytuacja jest w Mołdawii. Także w tym kraju w październiku odbędą się wybory, nie parlamentarne, ale prezydenckie . Towarzyszyć im będzie referendum w sprawie integracji europejskiej Mołdawii. Rozmowy o wspólnym kandydacie opozycji zakończyły się niepowodzeniem – w wyścigu o fotel prezydenta weźmie udział kilku kandydatów prezentujących postawy prorosyjskie – powiedziała Viorica Zaharia.

Andrei Bastunets, prezes Białoruskiego  Stowarzyszenia Dziennikarzy na Uchodźstwie mówił o dramatycznej sytuacji dziennikarzy i osób nie zgadzających się z obecną władzą, reżimem Aleksandra Łukaszenki. Oficjalnie w więzieniu przebywa obecnie 28 dziennikarzy, ale wg mnie jest ich o wiele więcej – powiedział Andrei Bastunets. Przypomniał , że za kratami na Białorusi jest już blisko półtora tysiąca więźniów politycznych.

Mika Beuster, prezes  Niemieckiego Związku Dziennikarzy przyznał, że słucha z ogromnym zainteresowaniem informacji o sytuacji mediów w krajach postkomunistycznych. My naprawdę niewiele wiemy o tym, co u Was się dzieje, jaka jest rzeczywista sytuacja. Bardzo rzadko jest o tym mowa w mediach , dziennikarze nie poruszają tych tematów – powiedział Mika Beuster. Na Zachodzie zagrożeniem dla nas są dzisiaj procesy dziennikarzy typu SLAPP i powszechna dezinformacja. Wierzę, że podpisany ostatnio Europejski Akt o Wolności Mediów (EMFA) poprawi sytuacje i będzie krokiem w dobrą stronę – stwierdził Mika Beuster.

My wspieramy dziennikarstwo oparte na dążeniu do prawdy i na odwadze poruszania nawet trudnych i kontrowersyjnych tematów . Takie prace nagradzamy w konkursach, wspieramy prawnie dziennikarzy, którzy mają problemy ze względu na swoją pracę zawodową, np. mają procesy a one są wyjątkowo uciążliwe w Polsce bo są to nie tylko procesy cywilne  ale także karne. Naszą bronią przeciwko dezinformacji jest wiedza o faktach  i jej upowszechnianie w społeczeństwie. Boje się czy jest to wystarczające , bo można odnieść wrażenie że świat pędzi szybkim samochodem , a my idziemy pieszo, ale póki co to najlepszy i pewny sposób. Sprawdzanie i ujawnianie fake newsów. Monitoring mediów jest lepszy niż drobiazgowe regulacje, bo powala zachować wolność słowa – powiedziała Jolanta Hajdasz .

XXXIII Forum Ekonomiczne w Karpaczu trwa od wtorku 3 września 2024 roku do czwartku 5 września 2024. Przez te trzy dni w Karpaczu odbędzie się ponad 500 różnych wydarzeń, dyskusji, prezentacji i konferencji . Bierze w nich udział blisko 6000 uczestników.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP na Forum Ekonomicznym w Karpaczu

Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP i wiceprezes SDP weźmie udział w rozpoczynającym się 3 września XXXIII Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Jest to –  jak przedstawiają to organizatorzy – najważniejsze spotkanie kręgów gospodarczych i politycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. W tym roku weźmie w nim udział ponad 6 tysięcy uczestników z ponad 50 krajów . Tegoroczne hasło przewodnie  to „Czas nowych liderów: razem kształtując przyszłość”, ma akcentować potrzebę wspólnego działania w obliczu wyzwań współczesnego świata. CMWP SDP zostało zaproszone po raz trzeci do udziału w tej międzynarodowej imprezie.

Jolanta Hajdasz została zaproszona do udziału w panelu dyskusyjnym pt. Media i dziennikarze w konfrontacji z dezinformacją i zagrożeniami dla bezpieczeństwa społeczeństw.  W panelu będą uczestniczyć także Mika Beuster, prezes  Niemieckiego Związku Dziennikarzy,  Viorica Zaharia, prezes Rady Prasowej Republiki Mołdawii, Nino Zhizhilashvili, dziekan Szkoły Mediów na Uniwersytecie Kaukaskim  w Tibilisi,   oraz Andrei Bastunets, prezes Białoruskiego  Stowarzyszenia Dziennikarzy na Uchodźstwie.

 

Udało się zebrać całą kwotę dla red. Sebastiana Morynia. Dziękujemy !

To nasz wspólny sukces,  bo była to pierwsza w historii Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP zbiórka pieniędzy na wsparcie dla skazanego dziennikarza.  Udało się zebrać całą zakładaną kwotę, blisko 70 tysięcy złotych. Wielkie dziękujemy !!!

Prawie dokładnie tyle musi zapłacić skazany prawomocnie z art. 212 kk dziennikarz. Na portalu zrzutka.pl udało się zebrać ponad 40 tys. zł, na trzy dni przed końcem zbiórki było to dokładnie 40 015 zł. Pozostałą część ( 30 tys. zł) przekazał anonimowo jeden darczyńca bezpośrednio Sebastianowi Moryniowi i jego rodzinie. Pieniądze udało się zebrać przed planowanym pierwotnie terminem zakończenia zbiórki. Pozytywnie na nasz apel o pomoc finansową dla skazanego niesłusznie dziennikarza odpowiedziało 406 osób , zbiórkę udostępniono 176 razy. Założona i prowadzona przez Jolantę Hajdasz, dyr. CMWP SDP  zbiórka  trwała od 5 czerwca.

Sebastian Moryń jest dziennikarzem  TV Republika. W lipcu b.r. został  został prawomocnie skazany z art. 212 kk na blisko 70 tysięcy złotych grzywny i nawiązek za jeden artykuł opublikowany na portalu tvrepublika.pl w 2019 r. Miał nim rzekomo zniesławić  grupę  przedstawicieli ruchu Obywatele RP, bo w tekście napisano iż ruch ten broni przywilejów SB-ków.  Sąd nie uwzględnił żadnych okoliczności łagodzących, ani tego, że żadna z 19 osób rzekomo zniesławionych tym artykułem nie była w nim wymieniona z imienia i nazwiska, ani że w toku procesu sądowego nie udało się ustalić nazwiska autora inkryminowanego artykułu. W momencie publikacji red. Sebastian Moryń był zastępcą redaktora naczelnego stacji odpowiedzialnym za stronę internetową TV Republika.

Redaktor Sebastian Moryń jest jedynym żywicielem 6-osobowej rodziny, razem z żoną mają 4 dzieci na utrzymaniu.  W ocenie CMWP SDP wyrok skazujący dziennikarza w rażący sposób naruszył zasadę wolności słowa i prawo dziennikarza oraz jego redakcji do swobody wypowiedzi. Na skutek tego wyroku dramatycznie pogorszyła się sytuacja życiowa red. Sebastiana Morynia , stąd nasze prośby o pomoc i wsparcie finansowe dla niego.

Mateusz Teska ma pieniądze na apelację od niesprawiedliwego wyroku z art. 212 kk ! Ze wsparciem CMWP SDP

Redaktor Mateusz Teska, dziennikarz Magazynu Anity Gargas poinformował na portalu społecznościowym X , że sukcesem zakończyła się zbiórka pieniędzy  na apelację od wyroku skazującego go  w procesie karnym na ograniczenie wolności za zadanie pytania rzecznikowi prasowemu nt. jednej z sędziów. Na portalu zrzutka.pl udało się zebrać nawet więcej niż  zakładana kwota, zebrano  czyli 20 175 zł , a planowano 19 000 zł.  Zbiórkę wsparły 224 osoby. Przeciwko wyrokowi skazującemu dziennikarza protestowało CMWP SDP, wsparliśmy także jego zbiórkę na zrzutce.pl. dziekujemy wszystkim którzy wspomogli dziennikarza.

Red. Mateusz Teska 18 lipca br. został skazany na 2 miesiące ograniczenia wolności, z obowiązkiem nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie, przeproszenie oskarżycielki i zwrot kosztów procesu. Skazano go tylko dlatego, że skierował pytania za pośrednictwem rzecznika prasowego do władz jednej z instytucji .  Pytania dotyczyły pewnej sędzi w stanie spoczynku. I to właśnie ta sędzia wytoczyła dziennikarzowi proces karny z art. 212 kk.

Na oficjalnym koncie Magazynu Anity Gargas na portalu X  28 sierpnia b.r. napisano cyt. Brawo Wy! Zrzutka na apelację dla red. Mateusza Teski, skazanego na ograniczenie wolności za zadanie pytań rzecznikowi, zakończona sukcesem! Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy dokonali wpłat i w ten sposób wyrazili sprzeciw wobec prób paraliżowania niezależnych dziennikarzy!”. Pod adresem zbiórki na zrzutka.pl jest także informacja o zebranej kwocie i liczbie osób wpłacających.

Informacja o wsparciu CMWP SDP dla red. Mateusza Teski jest tu:

 

Zbieramy na apelację dla red. Mateusza Teski skazanego z art. 212 kk! W obronie dziennikarza występowało CMWP SDP

Sprawa red. Pawła Gąsiorskiego umorzona! Dziennikarz miał wsparcie CMWP SDP

Sąd Rejonowy w Częstochowie umorzył sprawę przeciwko red. Pawłowi Gąsiorskiemu, jaka toczyła się przeciwko niemu z powództwa radnego gminy Rędziny, Jana Polewiaka podczas rozprawy pojednawczej jaka odbyła się 23 sierpnia b.r. Paweł Gąsiorski  był pozwany za anonimowe komentarze, jakie zostały opublikowane na prowadzonym przez niego portalu internetowym,  mimo iż  radny nawet nie wnioskował do niego o ich sprostowanie ani usunięcie. 

Podczas rozprawy  skarżący wycofał się ze swoich oskarżeń twierdząc, że kierował je pod adresem autorów komentarzy, a nie redaktora naczelnego portalu, na którym się ukazały, co stało się podstawą umorzenia sprawy przez Sąd Rejonowy w Częstochowie. Wcześniej do Sądu została wysłana opinia Amicus curiae („Przyjaciela sądu”) przygotowana przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP. W ocenie CMWP SDP oskarżanie  red. Pawła Gąsiorskiego za cudze komentarze byłoby naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i byłoby zbyt daleko idącą interpretacją prawnej ochrony dóbr osobistych funkcjonariusza publicznego, gdyż cyt.   możliwość zamieszczania komentarzy przez czytelników artykułów publikowanych na portalach internetowych  jest obecnie absolutnie uzasadniona ze względu na funkcję kontrolną, jaką w demokratycznym kraju pełnią środki masowego komunikowania w stosunku do innych podmiotów działających w przestrzeni publicznej i co równie istotne, jest zgodne ze sztuką dziennikarską – czytamy w tej opinii CMWP SDP.  Zdaniem Centrum funkcjonariusze publiczni (np. radni) powinni szczególnie dbać o to, aby dla opinii publicznej być jak  „żona Cezara” – czyli być osobami bez zarzutu. Jeżeli ich postępowanie budzi wątpliwości i nie jest dla społeczności lokalnej transparentne (abstrahując od trafności takich przypuszczeń lub ocen), we własnym interesie powinni oni dążyć do wyjaśnienia sytuacji np. poprzez  prośbę o publikację swojej odpowiedzi na publikację np. komentarzy czy nawet pisemnego wniosku  o sprostowanie publikacji, co nie miało miejsca w w/o sprawie.

Dziennikarz miał także wsparcie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Opinia Amicus curiae CMWP SDP TUTAJ.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w obronie red. Pawła Gąsiorskiego

CMWP SDP  informuje iż obejmuje monitoringiem sprawę red. Pawła Gąsiorskiego , jaka toczy się przeciwko niemu przed Sądem  Rejonowym w Częstochowie  z powództwa radnego gminy Rędziny, Jana Polewiaka. Paweł Gąsiorski jest oskarżony za anonimowe komentarze, jakie zostały opublikowane na prowadzonym przez niego portalu internetowym,  mimo iż  radny nawet nie wnioskował do niego o ich sprostowanie ani usunięcie. 

Paweł Gąsiorski, dziennikarz i redaktor naczelny portalu informacyjnego gminaredziny.pl został oskarżony o oczernianie radnego, ponieważ między 13 , a 30 marca 2024 r. pod artykułami opublikowanymi na tym portalu ukazały się komentarze dotyczące p. Jana Polewiaka, ówczesnego kandydata na radnego  gminy Rędziny, a aktualnie radnego tej gminy. W reakcji na te komentarze Jan Polewiak złożył ustną skargę  na Komisariacie Policji w Kłomnicach, w której przytoczył treść w/w komentarzy i wskazał pseudonimy osób, które je zamieściły.  Wniósł także o ustalenie tożsamości autorów tych komentarzy i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji, uznał bowiem iż oczerniają oni  jego osobę za pośrednictwem Internetu.

W reakcji na tę skargę w Sądzie Rejonowym w Częstochowie toczy się sprawa przeciwko red. Pawłowi Gąsiorskiemu. W ocenie CMWP SDP  ogranicza to prawa redaktora Pawła Gąsiorskiego jako dziennikarza i publicysty, co skutkować może także ograniczeniem jego działalności jako wydawcy lokalnych mediów. Konsekwencją tej sprawy może być także tzw. efekt mrążący czyli oddziaływanie tej sprawy na innych wydawców i dziennikarzy prasy lokalnej, dla których uwikłanie w żmudną i kosztowną procedurę sądową jest wyjątkowo dokuczliwą okolicznością która zniechęci ich do zajmowania się sprawami lokalnymi i swobody ich przedstawiania z obawy przed ryzykiem skazania za  publikację komentarzy cudzego autorstwa.

Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych
i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że „Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: „Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów,
bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.
” Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Ponadto, zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) oraz poglądami doktryny prawniczej, granice dopuszczalnej krytyki są szersze w stosunku do polityków i ich działań publicznych niż wobec osób prywatnych. „Politycy świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają się na ostrą kontrolę i reakcję na każde wypowiedziane słowo i wszystko, co robią dziś i co robili w przeszłości, ze strony zarówno dziennikarzy, jak i ogółu. Muszą więc być bardziej tolerancyjni (…) Pełnienie funkcji publicznej albo aspirowanie do stanowiska politycznego z konieczności wystawia jednostkę na widok innych obywateli, w tym w sferach należących do życia prywatnego. Działania prywatne osób publicznych nie mogą więc być za takie uważane, jeśli są potencjalnie istotne ze względu na ich rolę na scenie politycznej lub społecznej oraz związany z tym interes ogółu w uzyskaniu informacji na ich temat” (Marek A. Nowicki, [w:] Wokół Konwencji Europejskiej. Komentarz do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, wyd. VII, publ. 2017 oraz cytowane tam orzecznictwo). Zostało to wyeksponowane także w krajowej judykaturze. Na przykład w postanowieniu z dnia 28 sierpnia 2003  r. (III KK 246/03 – OSNwSK 2003/1/1845) Sąd Najwyższy wskazał: „zakres wolności słowa w sferze życia publicznego musi być szerszy niż w sferze prywatnej, zaś osoby uczestniczące w życiu publicznym muszą liczyć się z krytyką, gdyż świadomie i w sposób nieunikniony wystawiają swe słowa i działania na reakcje społeczeństwa. Krytyka jako wkład w formę debaty publicznej a zarazem kontrola osób sprawujących stanowiska publiczne jest niezbędna w demokratycznym państwie prawa”.

Oczekiwanie, by w dobie wszechobecnego Internetu i dominujących w życiu publicznym mediach  cyfrowych w komentarzach pod  dziennikarskimi publikacjami  nie poruszano tematów w dosadny, czy nawet  kontrowersyjny sposób  tylko dlatego, że dziennikarz nie może w chwili publikacji przedstawić czytelnikom „twardego” dowodu na jakąś okoliczność, jest mylne i kłóci się z wypracowanymi w Europie standardami wolności słowa. W wyroku z dnia  2 czerwca 2003  r. (III KK 161/03 – publ. LEX nr 78847) Sąd Najwyższy trafnie podkreślił: „Przepis art. 10 EKPC, gwarantujący prawo do swobodnej wypowiedzi, jest w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka traktowany jako dający swobodę wszelkim rodzajom wypowiedzi wyrażających opinie i idee lub informacje, niezależnie od ich treści oraz podmiotu wypowiadającego się. Podnosi się przy tym, że głównymi aspektami tej swobody jest wolność prasy, stanowiąca warunek publicznej krytyki, jako swobodny element skutecznej demokracji. Stąd też orzecznictwo ETPC przyjmuje, iż swoboda dziennikarska obejmuje też możliwość posłużenia się przesadą, a nawet prowokacją.” Ponadto jak wskazano w doktrynie prawniczej, w nawiązaniu do orzecznictwa strasburskiego: „(…) od dziennikarza nie można w zasadzie wymagać odroczenia publikacji informacji w kwestiach ogólnego interesu bez poważnych, nieodpartych racji, które by za tym przemawiały. Podobnie nie można pogodzić z rolą mediów informowania o faktach albo opiniach i ideach, które są w danym momencie aktualne, ogólnego wymagania, aby dziennikarze dystansowali się systematycznie i formalnie od przytaczanych przez nich treści mogących obrażać i prowokować osoby trzecie lub oznaczać zamach na ich honor” (Marek A. Nowicki, ibidem).

Należy z całą mocą podkreślić, że osoby publiczne, a zwłaszcza funkcjonariusze publiczni (np. radni) powinni szczególnie dbać o to, aby dla opinii publicznej być jak  „żona Cezara” – czyli być osobami bez zarzutu. Jeżeli ich postępowanie budzi wątpliwości i nie jest dla społeczności lokalnej transparentne (abstrahując od trafności takich przypuszczeń lub ocen), we własnym interesie powinni dążyć do wyjaśnienia sytuacji np. poprzez  prośbę o publikację swojej odpowiedzi na publikację np. komentarzy czy nawet pisemnego wniosku  o sprostowanie publikacji, co nie miało miejsca w w/o sprawie. Możliwość zamieszczania komentarzy przez czytelników artykułów publikowanych na portalach internetowych  jest obecnie absolutnie uzasadniona ze względu na funkcję kontrolną, jaką w demokratycznym kraju pełnią środki masowego komunikowania w stosunku do innych podmiotów działających w przestrzeni publicznej i co równie istotne, jest zgodne ze sztuką dziennikarską. W tym wypadku więc oskarżanie  red. Pawła Gąsiorskiego za cudze komentarze  jest w ocenie CMWP SDP  naruszeniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i jest zbyt daleko idącą interpretacją prawnej ochrony dóbr osobistych funkcjonariusza publicznego.

Podsumowując powyższe rozważania i oceniając całokształt sprawy przez pryzmat wolności słowa, CMWP stoi na stanowisku, że wniesiony w niniejszej sprawie akt oskarżenia można uznać za tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie prawa  red. Pawła Gąsiorskiego  do niezależnej od polityków działalności dziennikarskiej i publicystycznej.  W tym kontekście jego ewentualne  skazanie stanowiłoby naruszenie praw człowieka i obywatela i spowodowałoby tzw. efekt mrożący, skutecznie odstraszając innych do wyrażania opinii na różne tematy dotyczące społeczności lokalnej. W tym kontekście nie da się tej sprawy pogodzić ze społeczną funkcją wolnych mediów, które są obserwatorem życia publicznego i mają stać na straży państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Powyższa opinia została przesłana do Sądu Rejonowego w Częstochowie jako opinia Amicus curiae („Przyjaciela Sądu”) .