Kara dla CMWP SDP za obronę red. Agnieszki Siewiereniuk–Maciorowskiej

6 sierpnia b.r. Sąd Okręgowy w Warszawie  ogłosił wyrok,  z którego wynika iż  Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich  ma przeprosić fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych za naruszenie jej dóbr osobistych poprzez publikację stanowiska Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w obronie red. Agnieszki Siewiereniuk Maciorowskiej. Dziennikarka  na portalu „Dzień dobry Białystok !” (ddb24.pl) w 2018 r. opisywała kontrowersyjne działania założyciela i fundatora tej fundacji Rafała Gawła, skazanego za oszustwa finansowe. Wyrok nie jest prawomocny.

Sędzia Kamila Grajewska stwierdziła, iż  stanowisko Centrum  zawiera „stwierdzenia nieprecyzyjne”  i „brak w nim rzetelności” ponieważ zawiera zdaniem Sądu „niezweryfikowane okoliczności”, czym narusza dobra osobiste powoda czyli OMZRiK.  Jednocześnie Sąd oddalił wszelkie żądania finansowe OMZiRK względem SDP oraz zniósł pomiędzy stronami koszty procesu.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych jest zarejestrowaną w Warszawie  fundacją finansującą swoje wydatki – jak piszą o sobie  – wyłącznie z dobrowolnych darowizn od osób fizycznych i prawnych.  Jak sami informują o swojej działalności na swoim profilu m.in. na Facebooku  OMZRiK  „stawia przed sądem rasistów, homofobów, faszystów i ksenofobów”.  Prezesem Zarządu fundacji jest Konrad Dulkowski. Jedynym fundatorem i osobą sprawującą faktyczną kontrolę nad fundacją jest Rafał Gaweł, który nadal regularnie wypowiada się w mediach społecznościowych w związku z jej działalnością. Wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 4 stycznia 2019r. prawomocnie uznano Rafała Gawła za winnego popełnienia części zarzucanych mu aktem oskarżenia czynów (oszustwa finansowe), za które wymierzono mu karę łączną 2 lat pozbawienia wolności.

Rafał Gaweł wystąpił o azyl polityczny w Norwegii, na terenie której prawdopodobnie nadal zamieszkuje. W Norwegii Rafał Gaweł uzyskał  azyl polityczny  i do tej pory unika wykonania prawomocnego wyroku sądowego w Polsce, ponieważ nie  stawił się w kraju w celu odbycia orzeczonej kary pozbawienia wolności. Red. Agnieszka Siewiereniuk Maciorowska starała się opisać te okoliczności powstania i działania fundacji  OMZRiK, za co została przez fundację pozwana oraz  ukarana  za  naruszenie jej dóbr osobistych. CMWP SDP broniło dziennikarkę w tych procesach. Stanowisko CMWP SDP zostało opublikowane m.in. 5 marca 2021 r.  W przeszłości w  mediach społecznościowych wielokrotnie pojawiały się zmanipulowane informacje publikowane przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Dotyczyły one głównie polityków i działaczy społecznych reprezentujących poglądy konserwatywne. Wyrok z 6 sierpnia 2024 nie jest prawomocny, stronom przysługuje prawo do złożenia od niego apelacji.

We wtorek wyrok w sprawie OMZRiK przeciwko SDP za działalność CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Warszawie ogłosi jutro (we wtorek 6 sierpnia br.) w południe wyrok w sprawie z powództwa Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych  przeciwko SDP, w związku z obroną   red. Agnieszki Siewiereniuk-Maciorowskiej przez Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Dziennikarka na portalu „Dzień dobry Białystok” w 2018 r. opisywała kontrowersyjne działania założyciela i fundatora tej fundacji Rafała Gawła, skazanego m.in. za malwersacje i oszustwa finansowe. OMZRiK uważa opisywanie związków między nimi, a ich fundatorem za „naruszanie dóbr osobistych” , za co wytaczał procesy  red. Agnieszce Siewiereniuk – Maciorowskiej  z powództwa cywilnego. Wielokrotnie w jej obronie występowało CMWP SDP.

Pozew w tej sprawie przeciwko SDP  został skierowany do sądu 2 stycznia 2022 r. przez fundację Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. OMZRiK  domaga się  przeprosin za publikację stanowiska CMWP SDP  w obronie red. Agnieszki Siewiereniuk Maciorowskiej z 17 lutego 2021 r. (jego publikacja miała miejsce 5 marca 2021 r ). oraz wpłaty dla siebie kwoty 4 tysięcy zł i zwrotu kosztów procesu.

OMZRiK uważa, iż fakt, że jego fundator Rafał Gaweł został skazany prawomocnym wyrokiem za oszustwa finansowe na karę 2 lat pozbawienia wolności, nie ma żadnego znaczenia  dla legalności i prawidłowości prowadzenia działalności przez Fundację, a żadne z działań, za które został skazany nie wiążą się z działalnością Fundacji i nie mają na nią wpływu.

Przypominanie tych faktów  są dla OMZRiK „naruszeniem  dóbr osobistych” , za które grożą pozwami z powództwa cywilnego. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wnosi o oddalenie tego powództwa w całości. Podczas  rozpraw  w charakterze świadków zostali przesłuchani Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP i Michał Jaszewski, doradca prawny SDP , red. Agnieszka Siewiereniuk Maciorowska oraz Rafał Gaweł i Konrad Dulkowski.

 

Więcej na ten temat:

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP o zawieszeniu red. Przemysława Babiarza

Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP i wiceprezes SDP, skomentowała dla portalu wPolityce.pl skandaliczną decyzję Telewizji Polskiej w likwidacji o zawieszeniu red. Przemysława Babiarza.

Władze TVP w likwidacji odsunęły red. Przemysława Babiarza od relacjonowania Igrzysk Olimpijskich i zawiesiły w pracy za jego słowa o piosence „Imagine” Johna Lennona, którą można było usłyszeć podczas ceremonii otwarcia IO w Paryżu. „Świat bez nieba, narodów, religii i to jest wizja tego pokoju, który wszystkich ma ogarnąć. To jest wizja komunizmu, niestety” – stwierdził dziennikarz.

„Decyzja o zawieszeniu tak doświadczonego i cenionego komentatora sportowego, jakim jest Przemysław Babiarz za wypowiedzenie słów, które mają oparcie w faktach, jest skandaliczna i jest naruszeniem absolutnym zasady wolności słowa i niezależności dziennikarskiej” — powiedziała w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Całą rozmowę można przeczytać na portalu wPolityce.pl TUTAJ.

Protest ZG Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przeciwko decyzji władz TVP w likwidacji o zawieszeniu red. Przemysława Babiarza  TUTAJ.

Protest CMWP SDP przeciwko skazaniu dziennikarza z Magazynu Anity Gargas za zadanie pytania

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszeniu zasady wolności słowa demokratycznego państwa poprzez skazanie red. Mateusza Teski w trybie karnym z art. 212 kk za skierowanie pytania do rzecznika prasowego jednej z instytucji.  Jest to próba zastraszania dziennikarzy i próba wprowadzenia zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej poprzez eliminowanie z przestrzeni publicznej niewygodnych dla niektórych środowisk i osób materiałów  dziennikarskich. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanemu dziennikarzowi wsparcia oraz pomocy prawnej.

Sprawa dotyczy reportera Mateusza Teski, dziennikarza śledczego „Magazynu Anity Gargas”.  17 lipca b.r. został on  skazany przez sędzię Magdalenę Nowakowską z Sądu Okręgowego w Płocku za zwrócenie się do rzecznika prasowego instytucji  publicznej z pytaniami dotyczącymi zatrudnionej w tej instytucji byłej sędzi. Uznała ona, że pytania zadane przez dziennikarza mają charakter zniesławienia i oskarżyła Mateusza Teskę z art. 212 Kodeksu karnego.Sędzia Sądu Okręgowego w Płocku uznała że zadanie pytań dotyczących sędzi w stanie spoczynku narusza prawo i skazała dziennikarza na dwa miesiące ograniczenia wolności z obowiązkiem nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin miesięcznie, a także przeprosiny i zwrot kosztów procesu.  Szczególnie bulwersujące jest w tym wypadku także to, że jak zdecydowana większość spraw z art. 212 kk, także ta sprawa toczyła się w trybie niejawnym. W ocenie CMWP SDP utajnianie takich jak opisywana  spraw wbrew woli pozwanych dziennikarzy jest przy tym naruszeniem podstawowych praw wykonywania zawodu dziennikarskiego opisanych i gwarantowanych odpowiednimi przepisami prawa , w tym Prawa prasowego. Utajnienie jest także przyczyną,  dla której nie można opisać dokładnie tej sprawy także w niniejszym Proteście CMWP SDP.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii, a prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, iż Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.  Zasady te dotyczą także, a nawet przede wszystkim dziennikarzy, którzy mają prawo wykonywać swój zawód w wolny i nieskrępowany sposób, bez obawy, iż samo zadanie niewygodnego dla kogoś pytania skutkować będzie procesem karnym i zagrożeniem ograniczeniem wolności. Skazanie dziennikarza w procesie karnym za to, że za pośrednictwem rzecznika prasowego usiłuje wyjaśnić jakąś sprawę i uzyskać odpowiedź na pytania w związku z materiałem dziennikarskim , nad którym pracuje , jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa i w istocie służy jedynie tłumieniu krytyki prasowej. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji powoduje  to także tzw. efekt mrożący czyli służyć będzie zastraszaniu dziennikarzy, by nie podejmowali trudnych i kontrowersyjnych tematów z obawy o niebezpieczeństwo uwikłania w żmudny i kosztowny proces karny. Jest to także nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli skazanemu  dziennikarzowi  red. Mateuszowi Teska wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

 

Relacja z rozprawy profesorów UW przeciw dziennikarzom Strefy Wolnego Słowa. Sprawa objęta monitoringiem CMWP SDP

W Sądzie Okręgowym w Warszawie 4 lipca odbyła  kolejna rozprawa z powództwa siedmiu profesorów Uniwersytetu Warszawskiego: Moniki Płatek, Jolanty Urbanik, Eleonory Zielińskiej, Jacka Jagielskiego, Wojciecha Jerzego Kocota, Jakuba Urbanika i Mirosława Wyrzykowskiego przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi, Maciejowi Maroszowi oraz Niezależnemu Wydawnictwu Polskiemu Sp. z o.o. Sprawa dotyczy  artykułu „Jądro postkomunizmu, czyli wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego”, który 27 lutego 2019 r. ukazał się na łamach tygodnika Gazeta Polska. Posiedzenie odbyło się w trybie zdalnym.

Prawnicy wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego uważają się za elitę prawniczą i ubierają się dziś w piórka obrońców demokracji, praworządności i państwa prawa, tymczasem sami bardzo często mają związki z systemem komunistycznym i nierzadko ochoczo go współtworzyli – napisał we wstępie  do artykułu jego autor Maciej Marosz. W dalszej części autor artykułu wymienia konkretne osoby charakteryzując ich działalność w czasach PRL-u i  opisując ich związki z przedstawicielami ówczesnej władzy np. przynależność do PZPR.

Osoby, które opisane zostały w artykule skierowały  do sądu pozew  o naruszenie dóbr osobistych (art. 24 kodeksu cywilnego). Podczas czwartkowej rozprawy doszło do przesłuchania Macieja Marosza oraz dwojga profesorów.

Jako pierwszy zeznania złożył prof. Mirosław Wyrzykowski. Obecny profesor Uniwersytetu Warszawskiego wyraził swoje oburzenie się z powodu wiązania jego nazwiska z systemem komunistycznym: Ja nie miałem żadnego związku z komunizmem: ani z ideologią komunistyczną, ani z praktyką komunistyczną, dlatego że jako członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej miałem do czynienia z sytuacją, w której realizowany był pewien program o charakterze oczywiście politycznym, ale o charakterze społecznym, o charakterze ekonomicznym. Była to mieszanka różnego rodzaju idei i poglądów, spośród których najbliższe mi były te, które związane były ze sprawiedliwością społeczną, równością wobec prawa, pomocą tym, którzy potrzebują – i tak wyobrażałem sobie wówczas i dzisiaj – z perspektywy prawie 45 lat od wystąpienia z PZPR – podtrzymuję swój pogląd (…)”.

Pełnomocnik strony pozwanej mec. Andrzej Lew-Mirskiego przytoczył fakt prowadzenia zajęć dydaktycznych  przez prof.  Wyrzykowskiego w Wyższej Szkole Oficerskiej w Legionowie już przed okresem transformacji ustrojowej. Szkoła ta przez wiele lat uważana była za główny ośrodek szkolenia Urzędu Bezpieczeństwa, a następnie Służb Bezpieczeństwa. Jak podaje Grzegorz Wołk, badacz dziejów opozycji politycznej oraz aparatu represji w PRL, ośrodek ten kształcił „funkcjonariuszy SB z metod pracy operacyjnej, śledzenia, prowadzenia obserwacji, zakładania podsłuchów czy prowadzenia przesłuchania” (link poniżej z cytatem na ten temat).  Wykładowca, pytany przez Lew-Mirskiego o słuszność swojej pracy w szkole o sowieckim rodowodzie, odpowiedział  krótko: ani duma, ani wstyd, potwierdzając tym samym fakt swojej pracy w tej Szkole Oficerskiej.

W trakcie przesłuchania red. Tomasz Sakiewicz dopytywał Mirosława Wyrzykowskiego, dlaczego opisując swoją ścieżkę naukową, pominął pewien fakt dotyczący pracy w urzędzie „stworzonym przez reżim Jaruzelskiego w celu zamazywania rzeczywistości”. Na pytanie naczelnego GP „Panie profesorze, czy prawdą jest, że pracował pan w instytucji, która dzisiaj być może brzmi dumnie i godnie, ale w przeszłości miała być może trochę inne znaczenie, a mianowicie w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Ewy Łętowskiej?”, profesor odpowiedział bez wahania: „Tak i jestem z tego dumny”.

W dalszej kolejności swoje zeznania złożyła prof. Eleonora Zielińska. Współautorka pozwu uznała, iż stwierdzenie o prezentowaniu przez nią idei komunistycznych teraz, gdy jest wykładowcą akademickim, stanowi informację poniżającą, zaś artykuł szkaluje ją w środowisku. Tak to odebrałam i według moich przekonań zdyskredytowano mnie w oczach studentów – powiedziała Eleonora  Zielińska.  Zwróciła także uwagę, iż musiała „tłumaczyć się” z informacji zawartych w artykule, zaś trwający już od lat proces negatywnie odbił się na jej stanie zdrowia.

Jako ostatni został przesłuchany Maciej Marosz. Pytany o motywacje popełnienia artykułu Autor tłumaczył: Po okresie komunizmu nie było realnych, rzeczywistych rozliczeń tej epoki, która wiązała się z oczywistymi złymi konsekwencjami. Te konsekwencje niesione są dalej w naszą teraźniejszość i przyszłość. Według byłego dziennikarza rozliczenia te objęły jedynie część osób uczestniczących w działalności przestępczej komunizmu: Celem moim była próba pokazania w świetle dziennym przemilczanych informacji, a osoby, które uznały dotąd, że wzięły prysznic po komunizmie i już mogą funkcjonować jako demokratyczni przedstawiciele prawa albo nawet  tacy, którzy mogą wręcz pouczać nas o prawie i demokracji – aby te osoby miały szansę zrehabilitować się i wyjaśnić, co miało miejsce, dlaczego wstąpiły do PZPR, dlaczego były w Wyższej Szkole Oficerskiej, dlaczego funkcjonowały w organach, które podtrzymywały życie tego totalitarnego systemu mordującego ludzi, który odebrał Polsce tlen na 45 lat. Ten artykuł miał być próbą wyciągnięcia ręki do takich osób, które nie zdołały się z tego rozliczyć”.

Po rozprawie zwróciliśmy się do pozwanych z prośbą o odniesienie się do sprawy.

Tomasz Sakiewicz uważa, że autorzy pozwu obawiają się przypominania ich przeszłości oraz wskazywania powiązań poprzedniej działalności z dzisiejszymi poglądami. „Naukowcy z wydziału prawa [Uniwersytetu Warszawskiego – przyp. red.] czują się urażeni tym, że opisaliśmy ich drogi życiowe, które naszym zdaniem mogą sugerować ich postawy społeczne, polityczne czy pewien rodzaj zachowań, które generują w życiu publicznym” – twierdzi naczelny Gazety Polskiej. „Tekst ma charakter czysto poglądowy – nie miał na celu piętnowania kogokolwiek czy wskazywania jakiegoś szczególnego zła, ale miał pokazać, że pewne drogi życiowe jednak mogą doprowadzić do późniejszych wyborów – i tylko tyle”.

Maciej Marosz nie ma wątpliwości, że ten proces to standardowa próba przywołania do porządku dziennikarzy, którzy odważyli się naświetlić przeszłość ludzi mających związki z postkomunizmem:  Za to ma być jak zawsze surowa kara – zastraszenie ujawniających niewygodne fakty i zrujnowanie ich finansowo – mówi Maciej Marosz. Zdaniem pozwanego sprawa ma jeszcze drugie dno i zwraca uwagę, że pozew został wniesiony przez grupę pracowników akademickich: Ci profesorowie demonstracyjnie pokazują, że nie musieli nigdy i nadal nie muszą z nikim dyskutować na forum o swojej przeszłości i wspieraniu postkomunizmu. Otwartość na debatę to istota akademii. Ale nie dla wspomnianych profesorów. Zamiast debaty, której publikacja miała być początkiem, chcą oni wykorzystać swoją przewagę w tym, że są ludźmi z establishmentu prawniczego i mogą swoich adwersarzy uciszyć przy pomocy sprzyjających im sądów. Maciej Marosz uważa, że autorzy pozwu – będąc pewni swego – pominęli w piśmie procesowym wiele logicznych argumentów: dlatego na sali sądowej usiłują wmówić całemu światu, że tekst można opacznie zinterpretować, by odczytać to, czego w tym tekście w istocie nie ma. To dość prymitywny chwyt erystyczny przez zredukowanie czyjejś tezy do absurdu. Obliczony na to, by pozwani nie mogli się bronić, bo jak można się bronić przed wymyślonymi zarzutami traktowanymi z całą powagą? – mówi Maciej Marosz. Wg niego decyzja sądu będzie miała szersze znaczenie dla wolności słowa i równego traktowania wszystkich obywateli: To jeden z takich procesów, w którym wyrok pokaże, czy w ogóle może być jeszcze mowa o wolności słowa w Polsce i czy jest ona dla wszystkich –  powiedział Maciej Marosz

Termin kolejnego posiedzenia wyznaczono na 10 grudnia br. Na ten dzień zaplanowano przesłuchanie m. in. Tomasza Sakiewicza oraz kolejnego profesora ze strony powodowej. Rozprawa odbędzie się już w trybie stacjonarnym

 Anna Maria Szczepaniak

G. Wołk, Esbecki uniwersytet, https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/152869,Grzegorz-Wolk-Esbecki-uniwersytet.html [data dostępu: 9.07.2024].

O mowie nienawiści pod patronatem Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Im intensywniej prowadzona jest „walka z mową nienawiści”, tym większa towarzyszy jej cenzura – ci, którzy wyrażają poglądy odbiegające od nowych standardów, ryzykują utratą pracy, grzywną a nawet więzieniem. Powstaje zatem pytanie – gdzie popełniono błąd, skoro „walka z mową nienawiści”, która miała prowadzić do powstrzymania agresji, wulgarności i pogardy, prowadzi dziś do tłumienia debaty publicznej – to pytania, na która stara się odpowiedzieć  mecenas Rafał Dorosiński w książce pt.  „Mowa nienawiści – KOŃ TROJAŃSKI rewolucji kulturowej” . Ukazała się ona nakładem Fundacji Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Wydawnictwo objęte jest patronatem  Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

To niezwykle cenna pozycja, ukazuje nie tylko genezę pojęcia „mowa nienawiści” i jego ideologiczne inspiracje, ale także omawia  jej najbardziej wyraziste przykłady  zaczerpnięte m.in. w Irlandii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych – wyjaśnia dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP uzasadniając objęcie patronatem Centrum tej publikacji.

W mojej ocenie to książka ważna dla każdego współczesnego dziennikarza,  w rzeczowy,  analityczny sposób pokazuje prawne i praktyczne aspekty wprowadzania w życie założeń walki z „mową nienawiści”. Bardzo często prowadzą one do ograniczania swobody wypowiedzi i cenzury, do której dzisiaj tak bezkrytycznie podchodzą niektóre media – twierdzi Jolanta Hajdasz.

Blokowanie debaty publicznej jest esencją doktryny „mowy nienawiści, cenzura jest w tym wypadku tylko środkiem do celu, jakim jest wprowadzenie nowego kodeksu moralnego , na nowo określającego , co jest „dobre”, a co „złe” (czy niemoralne) – pisze Rafał Dorosiński.  Pod pozorem ochrony przed agresją słowną ze względu na „cechy chronione” wprowadza się przy pomocy kodeksu karnego nowe credo: cywilizacja zachodnia jest z gruntu zła i opresyjna, mniejszości są dyskryminowane, płeć to kwestia uczuć, patriarchat gnębi kobiety, tradycyjne przekonania dotyczące ludzkiej natury to „stereotypy” , a ich obrona to właśnie „mowa nienawiści”.  Relatywizm i doktrynerstwo przeplatają się przy tym jak wdech i wydech. Jak to możliwe ? – pyta autor i próbuje na to pytanie odpowiedzieć w swojej książce.

Mowa z pewnością może ranić, obrażać, a nawet wyrażać nienawiść. Czy jednak Kodeks karny, grzywny, więzienie i inne państwowe sankcje to właściwa na nie odpowiedź?  Doświadczenie uczy nas, że niekoniecznie- czytamy w książce – choćby z tego powodu, że im intensywniej prowadzona jest “walka z mową nienawiści”, tym większa towarzyszy jej cenzura – ci, którzy wyrażają poglądy odbiegające od nowych standardów, ryzykują utratą pracy, grzywną a nawet więzieniem. Powstaje zatem pytanie – gdzie popełniono błąd, skoro „walkę z mową nienawiści”, która miała prowadzić do powstrzymania agresji, wulgarności i pogardy, prowadzi dziś do tłumienia debaty publicznej. Ta książka pokazuje wyraźnie, że nie mamy do czynienia z żadnym wypaczeniem – pisze wydawca . Jak pod szyldem walki z „mową nienawiści” ograniczać  debatę publiczną?, kto jest współczesnym cenzorem  i które grupy są pod specjalną ochroną, dlaczego nie wolno ich krytykować i co grozi tym, którzy nie chcą się uciszyć ? – to pytania , na które można znaleźć odpowiedź w książce Rafała Dorosińskiego.

Rafał Dorosiński  jest adwokatem, członkiem Zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, absolwentem studiów prawniczych na WPiA Uniwersytetu Warszawskiego i Centrum Prawa Amerykańskiego Uniwersytetu we Florydzie (F.G.Levin College of Law), jest także autorem licznych ekspertyz i opinii prawnych z zakresu m.in. ochrony praw człowieka, prawa i polityki rodzinnej oraz prawa oświatowego.

Więcej na ten temat: https://kontrojanski.pl/

 

Wygrana! Sąd Okręgowy w Warszawie potępił dyskryminowanie TV Republika przez ministra kultury

Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, iż minister kultury i dziedzictwa narodowego dopuścił się naruszenia prawa blokując Telewizji Republika dostęp do informacji publicznych. Sprawa dotyczy odmawiania stacji udziału w konferencjach prasowych organizowanych przez resort kultury na początku tego roku. W okresie łamania prawa funkcję ministra kultury pełnił ppłk Bartłomiej Sienkiewicz. Sprawa odbyła się z powództwa TV Republika, stacja miała wsparcie CMWP SDP. 

Sąd Okręgowy w Warszawie jednoznacznie uznał, iż „powódce [tj. Telewizji Republika – przyp. red.] przysługiwało prawo dostępu do informacji, które zostało jej odebrane na skutek arbitralnej decyzji pozwanego”. W okresie powyższego łamania prawa funkcję ministra kultury pełnił ppłk Bartłomiej Sienkiewicz.

Na pierwszej oficjalnej konferencji zorganizowanej 15 lutego br. przez władze MKiDN – na którą również nie wpuszczono przedstawicieli TV Republika – Bartłomiej Sienkiewicz tak tłumaczył swoje działania: „Telewizja Republika, w czasie kiedy posłowie PiS-u i dawne władze telewizji publicznej siłowo zajmowały gmachy należące do telewizji publicznej, Telewizja Republika korzystała ze sprzętu, z pomieszczeń, ze studiów, a także ze znaków towarowych – nielegalnie – telewizji publicznej. W tej sprawie są wystosowane przedsądowe roszczenia. I co tu dużo mówić? Póki nie będę miał pewności, że ta instytucja to jest instytucja dziennikarska, a nie instytucja złodziei, nie widzę żadnego powodu, żeby zapraszać tych przedstawicieli na moje konferencje. Sprawa się wyjaśni sądownie, będziemy mieć jasność i wtedy zapraszam. Ale póki się nie wyjaśni, to ja nie wiem czy mam do czynienia z przeciwnikiem procesowym, czy z dziennikarzem, czy z instytucją tego typu”.

Uzasadniając nieudzielanie medium akredytacji, minister kultury zarzucił stacji także mowę nienawiści, która – w jego ocenie – jest stały elementem jej przekazu.

Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich i poprosił ministra kultury o złożenie wyjaśnień. W odpowiedzi otrzymał informację, iż blokowanie TV Republika możliwości udziału w konferencjach prasowych jest formą sprzeciwu „wobec nieustającego łamania prawa przez tę stację telewizyjną”. Sędzia nie przychyliła się do tej argumentacji, twierdząc, iż „nie ulega wątpliwości, że strona powodowa nie przedstawiła żadnych dowodów, które w jakikolwiek sposób miałyby honorować bezprawne działania strony pozwanej”. Jednocześnie przypomniała, że „wolność słowa i wolność mediów są fundamentalnymi wartościami, na jakich opiera się demokratyczne społeczeństwo”. O zasadach tych traktuje również Europejska Konwencja Praw Człowieka. W opracowaniu dotyczącym dziennikarstwa znajduje się ustęp na temat wolności informowania – tzn. media mają prawo do gromadzenia i rozpowszechnienia informacji; oraz wolności krytyki – dziennikarze mają prawo do krytykowania działań osób pełniących funkcje publiczne.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich od lat konsekwentnie stoi na straży przestrzegania tych praw. Dlatego też w styczniu oraz w lutym br. dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP, wystosowała oficjalne protesty „przeciwko naruszaniu zasady pluralizmu i wolności słowa demokratycznego państwa przez ministra i urzędników ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego”.

 

Pełna treść protestów tutaj:

Protest CMWP SDP przeciwko niewpuszczeniu TV Republika na konferencję prasową ministra kultury i dziedzictwa narodowego 15.02.24

oraz poniżej:

Protest CMWP SDP przeciwko niewpuszczeniu ekipy TV Republika na konferencję ministra Bartłomieja Sienkiewicza

 

Sprawa zbulwersowała również Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, która w przededniu ogłoszenia wyroku opublikowała swoje stanowisko, wyrażając sprzeciw wobec łamania prawa przez władze administracji publicznej: „KRRiT domaga się równego traktowania wszystkich dziennikarzy i równego dostępu do informacji publicznej, który umożliwi odbiorcom wszystkich mediów zapoznanie się z działaniami organów władzy państwowej”.

Pełna wersja tekstu jest dostępna tutaj: https://www.gov.pl/web/krrit/stanowisko-krajowej-rady-radiofonii-i-telewizji-z-2-lipca-2024-r-w-sprawie-rownego-dostepu-do-informacji-publicznej

W przypadku dziennikarstwa i mediów szczególnie istotne jest zagwarantowanie ochrony wolności słowa i ochrony przed cenzurą – stanowi to bowiem istotny element kontroli społecznej. Dlatego też przychylna stacji telewizyjnej decyzja sądu ma bardzo ważne znaczenie dla zabezpieczenia tej wolności mediom. Niedopuszczenie do udziału w konferencji prasowej uniemożliwia dziennikarzom zadawanie pytań w sprawach istotnych z punktu widzenia opinii publicznej, dlatego – w ocenie sądu – zostało uznane za naruszenie wolności, wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Tomasz Sakiewicz, komentując wyrok, stwierdził: „Sąd przyznał, że wyrzucanie dziennikarzy, niezapraszanie na konferencje prasowe jest sprzeczne z interesem publicznym, sprzeczne z polskim prawem, ale też – co podkreślił sąd – sprzeczne z konwencjami międzynarodowymi. Jest to radykalne ograniczenie dostępu do informacji. Ta decyzja sądu, choć dotyczy ministerstwa kultury, ma dużo szerszy zakres, bo przecież tego typu działania są wobec Telewizji Republika podejmowane np. przez kancelarię premiera Tuska. Dlatego mam nadzieję – chociaż w Polsce nie ma prawa precedensowego – że będzie stanowiło to ostrzeżenie, iż nie wolno w taki sposób postępować, nie wolno nie dopuszczać dziennikarzy, bo nie dopuszczając dziennikarzy, nie dopuszcza się części opinii publicznej, którą oni reprezentują”. Zdaniem redaktora naczelnego Telewizji Republika w ślad za łamaniem prawa przez urzędy powinna iść odpowiedzialność urzędników. „I właśnie o taką odpowiedzialność będziemy się upominać” – dodał Sakiewicz.

Do decyzji sądu odniósł się także pełnomocnik w sprawie mec. Andrzej Lew-Mirski: „Wydaje mi się, że to jest wielka nauka dla tych, którzy postępują w podobny sposób – a trzeba zauważyć, że takie przykłady się mnożą. Dzieje się tak dlatego, że Telewizja Republika jest po prostu niewygodna”.

Sąd zobowiązał powoda, czyli Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powódki, czyli Telewizji Republika, poprzez złożenie pisemnego oświadczenia następującej treści: „Ja, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przepraszam Telewizję Republika S.A. za to, że wielokrotnie odmawiałem Telewizji Republika S.A. udziału w konferencjach prasowych zwołanych przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Działania te naruszyły dobra osobiste Telewizji Republika S.A. w postaci dostępu do informacji. Niniejsze oświadczenie składam w wyniku procesu sądowego wytoczonego przez Telewizję Republika S.A. Jednocześnie wyrażam zgodę na publikację niniejszego oświadczenia przez Telewizję Republika S.A. w dowolnym czasie, miejscu i formie. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego”.

Obecnie funkcję ministra kultury pełni Hanna Wróblewska. W czerwcu ppłk Sienkiewicz uzyskał mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego.Wyrok jest nieprawomocny. MKiDN ma siedem dni na złożenie wniosku o uzasadnienie. Po jego otrzymaniu ma dwa tygodnie na złożenie apelacji w sądzie II instancji.

tekst i zdjęcia : A.M. Szczepaniak

Stanowczy protest CMWP SDP przeciwko działaniom rządu wobec dziennikarzy TV Republika

CMWP SPD stanowczo po raz kolejny protestuje przeciwko odmowom dostępu do informacji ze strony przedstawicieli rządu Donalda Tuska i administracji państwowej wobec dziennikarzy TV Republika , jakie mają miejsce w ostatnich miesiącach . Szczególnie bulwersujące jest przy tym odmowa dziennikarzom TV Republika prawa wstępu na konferencje prasowe Premiera i urzędujących ministrów, co ma miejsce regularnie od momentu powstania rządu w dniu 13 grudnia 2023 r.

W bieżącym tygodniu odbyły się trzy konferencje prasowe premiera Donalda Tuska  i na żadną z nich decyzją urzędników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie został wpuszczony dziennikarz  TV Republika , mimo iż dopełniał wszelkich formalności, jakie są potrzebne do jej uzyskania zgodnie z informacjami publikowanymi przez Centrum Informacyjne Rządu.  2 lipca 2024 doszło po raz kolejny do wyjątkowo drastycznego złamania zasady funkcjonowania mediów w demokratycznym państwie, ponieważ mimo spełnienia wszystkich formalnych warunków do uzyskania dziennikarskiej akredytacji przez Telewizję Republika, redaktor Adrian Borecki nie został wpuszczony na konferencję prasową Donalda Tuska i kanclerza Olafa Scholza. Jest to działanie o charakterze tłumienia krytyki prasowej, ponieważ na tę konferencję akredytacje uzyskało kilkudziesięciu pracowników stacji telewizyjnej TVN i neoTVP („TVP S.A. w likwidacji”) , a zabrakło jej dla dwuosobowej ekipy TV Republika. CMWP SDP podkreśla przy tym iż jest rzeczą powszechnie znaną, że telewizja TVN i tzw. neo TVP są zapleczem medialnym obecnego rzadu, a TV Republika stała się głosem opozycji politycznej w Polsce po wyeliminowaniu jej  praktycznie ze wszystkich mediów  mainstreamowych, w związku z tym odmowa akredytacji dla TV Republika jest więc przy tym  narzędziem eliminowania głosu opozycji z przestrzeni publicznej.

CMWP SDP podkreśla, iż blokowanie dziennikarzom dostępu do informacji o działaniach organów państwowych narusza brutalnie zasadę wolności słowa  gwarantowaną w Konstytucji RP i potwierdzoną w sposób wykonawczy w Ustawie  Prawo prasowe, Ustawie o radiofonii i telewizji i Ustawie o dostępie do informacji publicznej.

Mówi o tym art. 61 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który gwarantuje prawo obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej.

Ponadto Ustawa Prawo prasowe zobowiązuje administrację publiczną do zapewnienia na równych zasadach wszystkim redakcjom w kraju warunków niezbędnych do wykonywania ich podstawowych obowiązków. Art. 2 ustawy  mówi, iż „Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.”  Nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w jakikolwiek sposób tłumić krytyki, mówi o tym art. 6 ustawy Prawo prasowe.

Art. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej mówi o obowiązku władz publicznych do udostępniania informacji, a art. 18 wskazuje, że dostęp do informacji nie może być umożliwiany tylko wybranym podmiotom.

CMWP SDP po raz kolejny stanowczo domaga się równego traktowania wszystkich redakcji  i równego dostępu do informacji publicznej dla wszystkich dziennikarzy, w sposób, który umożliwi odbiorcom wszystkich mediów dostęp do informacji o wszelkich  działaniach organów władzy państwowej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 3 lipca 2024 r.

CMWP SDP objęło monitoringiem sprawę red. Bożeny Gontarz-Górznej z powodu zagrożenia naruszenia praw dziennikarki

CMWP SDP informuje, iż objęło swoim monitoringiem sprawę red. Bożeny Gontarz -Górznej, dziennikarki portalu „Życie Sokołowa”z powodu zagrożenia naruszenia jej praw związanych z wykonywaniem zawodu dziennikarza.  Z posiadanych przez nas  informacji wynika, że niektórzy przedstawiciele władz Miasta i Urzędu Miasta w Sokołowie Podlaskim dopuszczają się werbalnych ataków na dziennikarkę w związku z treścią opublikowanych przez nią krytycznych materiałów prasowych.
Mimo wielu agresywnych komentarzy, jakie publikowane są w różnych miejscach w Internecie i mediach pod adresem dziennikarki, jej informacje dotyczące m.in. kontrowersji wokół zatrudnienia pracowników w UM Sokołów Podlaski po ostatnich wyborach samorządowych nie zostały do tej pory w żaden sposób zakwestionowane, a ich autorka nie otrzymała żadnego wniosku o ich sprostowanie.
Red. Bożena Gontarz – Górzna jest  dziennikarzem od ponad 20 lat, pracowała i współpracowała z  różnymi mediami, a od od ponad 10 lat wydawcą portalu Życie Sokołowa (zyciesokolowa.pl) . 4 czerwca b.r. na łamach Życia Sokołowa dziennikarka opisała skandaliczne w jej ocenie praktyki, mające miejsce w związku z zatrudnianiem urzędników w UM, bez transparentnego trybu naborów oraz sprawdzania niezbędnych kwalifikacji m.in. osób, które były członkami sztabu wyborczego obecnej burmistrz Sokołowa (członek PO).  Po publikacji  część radnych w swoich mediach społecznościowych  w napastliwym tonie zarzuca dziennikarce tendencyjność, prowokację i agresję,  przypisano jej także przyczynienie się do wtargnięcia do Urzędu Miasta agresywnego mężczyzny, który domagał się informacji na temat zasad zatrudniania nowych osób w urzędzie. W tej sprawie policja prowadzi postępowanie i objęło ono także dziennikarkę, choć nie ma ona nic wspólnego ze zdarzeniem, co opisują także inne media w Sokołowie, np. Tygodnik Siedlecki .

W związku z powyższym CMWP podjęło monitoring, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

Pismo CMWP SDP do burmistrz Sokołowa Podlaskiego : 26.06.24 Pismo CMWP do Burmistrz Sokołowa Podl.
artykuł red. Bożeny Gontarz – Górznej : https://zyciesokolowa.pl/artykul/z-posredniaka-do-urzedu/1248769

artykuł z Tygodnika Siedleckiego:

Jaka polityka, taki zamach

Wystawa Wyszehradzka w Sejmie z udziałem CMWP SDP

W gmachu głównym Sejmu w środę 26 czerwca  odbyło się otwarcie Wystawy  Wyszehradzkiej dokumentującej historię i współczesność Grupy Wyszehradzkiej, jednego z trzech najszybciej rozwijających się w ostatnich dekadach regionu świata. Jej organizatorem jest Instytut Współpracy Polsko – Węgierskiej im. Wacława Felczaka, współpracujący od dawna ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich i z CMWP SDP. 

W uroczystym otwarciu  wzięli udział ambasadorowie Czech,  Słowacji i Węgier oraz członkowie Polsko – Węgierskiej Grupy Parlamentarnej. Wystawa została zorganizowana z okazji rozpoczynającej się 1 lipca  polskiej prezydencji w Grupie V4 . Jej inicjatorem był dyrektor Maciej Szymanowski, który w ubiegłym tygodniu został nagle i bez podania przyczyny odwołany z tej funkcji przez premiera Donalda Tuska. W ubiegłym roku CMWP SDP oraz  Instytut Współpracy Polsko Węgierskiej im. W. Felczaka zorganizowały wspólną konferencję na temat wolności słowa w krajach Europy Środkowej.

Grupa Wyszehradzka (V4) jest nieformalną regionalną formą współpracy czterech państw Środkowej Europy – Polski, Czech, Słowacji i Węgier, które łączy nie tylko sąsiedztwo i podobne uwarunkowania geopolityczne, ale przede wszystkim wspólna historia, tradycja, kultura oraz wartości.