Red. Samuel Pereira wygrał z RASP! Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo wydawnictwa. Apelowało o to CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Warszawie 12 stycznia oddalił pozew niemiecko szwajcarskiego wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska przeciwko red. Samuelowi Pereirze  z TVP o ochronę dóbr osobistych i obciążył wydawnictwo kosztami procesu. Koncern żądał od dziennikarza przeprosin i zapłaty 100 tys. złotych za komentarze krytyczne wobec mediów należących do RASP oraz konkretnych publikacji wydawnictwa i niektórych pracowników tej firmy. O oddalenie powództwa w tej sprawie  wielokrotnie apelowało w wypowiedziach publicystycznych CMWP SDP i  od początku wspierało dziennikarza w tym sporze z medialnym potentatem broniąc  jego prawa do swobody wypowiedzi oraz dziennikarskiej niezależności. Wyrok jest nieprawomocny. 

Redaktor Samuel Pereira został pozwany przez Ringiuer Axel Springer sp.z o.o. w październiku 2018 roku za 26 swoich wpisów na portalach społecznościowych, jakie opublikował w okresie od stycznia do lipca 2018 r. na portalu Twiiter  oraz za  jeden wpis z października 2017  na portalu Facebook,  w których rzekomo miał rozpowszechniać nieprawdziwe informacje i sugestie dotyczące niemiecko – szwajcarskiego wydawnictwa Ringier Axel Springer sp. z o.o. RASP  domagało się  usunięcia wpisów red. Pereiry ze wskazanych portali, przeprosin w różnych mediach oraz odszkodowania w postaci wpłaty na cel społeczny w wysokości 100 tysięcy złotych. W lipcu 2022 r. CMWP SDP  podjęło monitoring tej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co było uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności. Obserwatorem CMWP SDP w tym procesie była red. Aleksandra Tabaczyńska.

W tej sprawie wielokrotnie wypowiadała się Jolanta Hajdasz , dyrektor CMWP SDP podkreślając  brak podstaw do wytaczania tego procesu dziennikarzowi przez medialnego potentata.  16 marca  2021 r. sprawa pozwów wytaczanych polskim dziennikarzom przez niemiecko szwajcarskie wydawnictwo była przedmiotem obrad Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Temat ten został podjęty na wniosek Joanny Lichockiej, wiceszefowej komisji, posłanki PiS. Jednym z  prelegentów na tym posiedzeniu była  dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP. W swoim wystąpieniu Jolanta Hajdasz podkreślała jak bardzo pozwy tego rodzaju , jak  pozew wydawnictwa RASP przeciwko red. Samuelowi Pereirze są bulwersujące, ponieważ większość z rozpraw w tych sprawach prowadzona jest z wyłączeniem jawności. Opinia publiczna często nie może poznać materiału wyjściowego, jakie to konkretne sformułowania zadecydowały o tym, że trzeba było iść z dziennikarzem do sądów. To jeden z bulwersujących akcentów tej sprawy. Wielki międzynarodowy koncern dysponujący przeogromnymi możliwościami polemiki na gruncie publicystycznym z głoszonymi przez dziennikarzy poglądami, nie decyduje się na to, wręcz na swoich łamach wycisza ten temat, ale jednocześnie natychmiast kieruje sprawę do sądu z ogromną kwotą odszkodowania. W mojej ocenie to efekt mrożący, działający na całe środowisko dziennikarzy. Ten efekt to akcja procesowa, która jest nakierowana na to, by wyeliminować z przestrzeni publicznej kogoś, kto głosi konkretne poglądy, by to działało jak straszak, by inni dziennikarze nie podejmowali tych tematów, bo będzie im grozić bardzo kosztowny proces. Co ciekawe, koncern ten stosuje podwójne standardy, ponieważ w sytuacji, kiedy wytacza procesy dziennikarzom za wpisy na Twitterze, wszystko jest w porządku, ale w sytuacji, kiedy na portalu tvp.info opisano wpisy dziennikarza należącego do koncernu RASP, który napisał wprost, że gdyby miał milion dolarów, to chciałby zlecić m.in. zamordowanie ministra Antoniego Macierewicza, to koncern odpowiadając na  żądanie usunięcia tego artykułu napisał, że „dziennikarzom nie starczyło inteligencji, by rozpoznać żartobliwy charakter marzeń dziennikarza „Faktu”.  Czyli jeśli ktoś pisze tweety, które nie podobają się koncernowi RASP , jak red. S. Pereira , to wytacza się im pozwy, a kiedy mamy do czynienia z nieporównywalnie bardziej bulwersującym  wpisem dziennikarza RASP, to mówimy o żartobliwym charakterze twittera – mówiła Jolanta  Hajdasz.

Relacja z Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu 16.03.21 TUTAJ.

Protest Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP przeciwko naruszeniu wolności słowa przez TVN

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko naruszeniu zasady wolności słowa przez TVN S.A. poprzez skierowanie do Sądu pozwu przeciwko Grzegorzowi Wierzchołowskiemu, redaktorowi naczelnemu portalu niezalezna.pl i wydawcy tego portalu spółce „Słowo Niezależne” za cytowanie wypowiedzi red. Tomasza Sakiewicza na temat kłamstw i manipulacji telewizji TVN o katastrofie smoleńskiej.  Szczególnie bulwersujące jest w tym pozwie żądanie zaniechania przez najbliższy rok rozpowszechniania, w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, informacji o manipulacjach telewizji TVN związanych z tematem katastrofy smoleńskiej, co jest przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej i jest skandalicznym naruszeniem zasady wolności słowa. CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

W pierwszych dniach grudnia ub. roku Tomasz Sakiewicz redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” w programie TVP Info wypowiedział się na temat sposobów relacjonowania tematu katastrofy smoleńskiej w telewizji TVN, zarzucając temu nadawcy kłamstwa na ten temat. Słowa te i argumenty red. Tomasza Sakiewicza zostały zacytowane na portalu Niezależna.pl. 10 stycznia b.r.  redaktor naczelny portalu Grzegorz Wierzchołowski otrzymał pozew od spółki TVN S.A.  o naruszenie dóbr osobistych wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń. Chodzi „o nakazanie zaniechania rozpowszechniania w jakikolwiek sposób i w jakiejkolwiek formie, Pozwanemu 1 (czyli spółce „Słowo Niezależne”, wydawcy portalu niezalezna.pl – przyp. CMWP SDP) oraz Pozwanemu 2 (red. Grzegorz Wierzchołowski, red. nacz. Portalu niezalezna.pl – przyp. CMWP SDP), informacji, że: TVN kłamie; TVN podaje informacje, które chronią Putina; TVN ukrywa prawdę o katastrofie smoleńskiej; publikacje TVN są zmanipulowane na okres 1 roku.

W ocenie CMWP SDP pozytywne rozpatrzenie tego pozwu przez Sąd będzie jednoznacznym przejawem zakazanej przez Konstytucję RP cenzury prewencyjnej, ponieważ Sąd uniemożliwi dotarcie do odbiorców z przekazem zawierającym istotne i wymagające publicznego wyjaśnienia treści, jakimi są publikacje na temat wyjaśniania wszelkich okoliczności największej po II wojnie światowej katastrofy, jaka spotkała Polskę 10 kwietnia 2010 roku. Wyjaśnianie roli mediów w relacjonowaniu przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej jest bardzo ważną okolicznością i jest w interesie społecznym, by w wolny i niezależny sposób mogły się ukazywać publikacje na ten temat. Pozew spółki TVN przeciwko red. nacz. Grzegorzowi Wierzchołowskiemu i jego portalowi łamie tę zasadę w sposób niepodlegający dyskusji. Nie da się tego pozwu pogodzić z poszanowaniem wolności słowa i wolności mediów demokratycznego państwa. Szczególnie bulwersująca jest przy tym hipokryzja telewizji TVN z jaką mamy do czynienia w przypadku tego pozwu, ponieważ stacja ta kreuje się na głównego obrońcę „wolnych i niezależnych mediów”, podczas gdy w rzeczywistości działa w sposób będący zaprzeczeniem ideałów wolnych i niezależnych mediów poprzez próby zablokowania także przyszłej (a więc jeszcze nie istniejącej) krytyki swoich działań i publikacji na swój temat.

Jest to także lekceważenie zasad etyki dziennikarskiej, gdyż środki masowego komunikowania, a w szczególności ogólnokrajowe stacje telewizyjne mają szereg możliwości polemizowania z tezami, z którymi się nie zgadzają, w sposób nie naruszający zasad niezależnego funkcjonowania innych mediów. Jest rzeczą zdumiewającą, że zamiast odpowiedzieć na krytykę w sposób publicystyczny, stacja telewizyjna próbuje wykorzystać sąd do niezgodnego z polskim prawem działania blokującego tą krytykę.

CMWP SDP przypomina, iż cenzura prewencyjna jest zakazana przez polską Konstytucję i jest niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli pozwanym dziennikarzom i mediom wszelkiego wsparcia i pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP .

Warszawa, 13 stycznia 2023 r.

CMWP SDP o niedopuszczalnych naciskach politycznych PO na współpracę Uniwersytetu Łódzkiego i TVP 3 Łódź

CMWP SDP  oświadcza, iż  radni partii Platforma Obywatelska w Łodzi usiłują wywierać niedopuszczalne naciski polityczne, by zablokować współpracę Uniwersytetu Łódzkiego i TVP 3  Łódź ze względu na to, iż w lokalnej telewizji pracuje dziennikarka, której pracę oceniają negatywnie, co w ocenie CMWP SDP narusza zasadę wolności słowa i związanej z nią wolności mediów.  Działanie takie wskazuje przy tym na niedopuszczalne próby wykorzystania nieformalnych wpływów polityków na funkcjonowanie niezależnej od nich instytucji, jaką jest każda wyższa uczelnia wyższa. Szczególnie bulwersujące jest przy tym to, iż dziennikarka ta jest  autorką materiałów dziennikarskich krytycznych wobec tego ugrupowania, co sprawia iż publiczne wystąpienia przeciwko jej spotkaniom ze studentami UŁ można odbierać jako represję za poruszanie niewygodnych dla tego ugrupowania tematów.

10 stycznia br. łódzcy radni związani z PO Daniel Raczkowski i Tomasz Kacprzak zorganizowali konferencję prasową podczas której protestowali przeciwko udziałowi dziennikarki TVP 3 Łódź Moniki Borkowskiej w planowanym przez uczelnię spotkaniu ze studentami na temat staży dziennikarskich w lokalnej telewizji publicznej. Politycy apelowali,  by „uczelnia , która ma kształcić młode kadry dziennikarskie, zapraszała prawdziwych dziennikarzy, a nie ludzi związanych z opcjami politycznymi”. Nie przedstawiono przy tym żadnych konkretnych przykładów złamania przez dziennikarkę zasad profesjonalizmu, czy etyki zawodowej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Warszawa, 12 stycznia 2023 r.

 

Relacja z rozprawy red. Piotra Filipczyka z portalu wPolityce.pl pozwanego z art. 212 kk

10 stycznia 2023 r. w Sądzie Rejonowym w Gdyni, w II Wydziale Karnym odbyło się czwarte już posiedzenie przeciwko Piotrowi Filipczykowi, dziennikarzowi z portalu wPolityce.pl. Prywatnym oskarżycielem jest Henryk Jezierski, właściciel wydawnictw motoryzacyjnych z Trójmiasta, podejrzewany o współpracę z SB i  który każdego, kto cokolwiek pisze na ten temat, oskarża o zniesławienie.  Henryk Jezierski procesuje się (lub procesował ) z co najmniej siedmioma trójmiejskimi dziennikarzami. W przypadku red. Filipczyka przyczyną oskarżenia jest opublikowany na portalu www.wpolityce.pl w dniu 29 stycznia 2019 r. tekst zatytułowany „Teczkowy skandal w Gdańsku? Sprawę zbada policja. Radni PiS dostali maile, że jeden z nich miał współpracować z SB”. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło niniejszy proces monitoringiem. Postępowanie toczy się w trybie niejawnym, czyli z wyłączeniem jawności, dlatego prezentowanie szczegółu owego procesu nie jest możliwe.

Sprawę prowadzi sędzia Joanna Biernacka. W rozprawie uczestniczyli: Henryk Jezierski, Piotr Filipczyk oraz jego pełnomocnik mec. Robert Małecki, a także Maria Giedz, obserwator z ramienia CMWP. Pojawiło się też dwóch świadków. Ich nazwiska znalazły się ma wokandzie wywieszonej przed salą rozpraw.

W przeciwieństwie do większości procesów, kiedy to Jezierski pozywa lub oskarża wybrzeżowych dziennikarzy, notabene nie tylko, gdyż procesował się również m.in. z Krzysztofem Skowrońskim, prezesem SDP, materiał prasowy autorstwa red.Filipczyka wiąże się z konfliktem Henryka Jezierskiego z gdańskim radnym PiS Waldemarem Jaroszewiczem. Najbardziej kontrowersyjnym fragmentem artykułu była informacja o mailach rozesłanych do gdańskich radnych na temat rzekomej współpracy Jaroszewicza z komunistycznymi służbami. Filipczyk napisał: „Nadawcą wiadomości, która krąży także po redakcjach, był Henryk Jezierski, znany m.in. z antysemickich publikacji dziennikarz sam jakiś czas temu zdemaskowany jako tajny współpracownik SB. Jezierski miał grozić Jaroszewiczowi, że nagłośni sprawę, jeśli ten nie złoży mandatu. – Zgłosiłem już na policję próbę szantażu i oszczerstwo – mówi nam Jaroszewicz. I dodaje, że, aby rozwiać wszelkie wątpliwości, podda się autolustracji.”

Spór pomiędzy Jezierskim, a Jaroszewiczem został zamknięty prawomocnym wyrokiem na niekorzyść Jezierskiego. Jednak na tym nie zakończyły się procesy. Zawarty w tekście Filipczyka zwrot „zdemaskowany jako tajny współpracownik SB”, określający Jezierskiego jest dziś przyczyną kłopotów dziennikarza,  mimo że artykuł ukazał się po publikacji książki Daniela Wicentego: „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, wydanej przez IPN w Gdańsku w 2015 r. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”. Wszystkie materiały z tamtego okresu zostały zmikrofilmowane, a następnie w 2010 r. spalono je wraz z mikrofilmami, dlatego też w książce Wicentego brakuje wyraźnego potwierdzenia o współpracy Jezierskiego z SB. I rzeczywiście dzisiaj, mając do dyspozycji jedynie pustą teczkę Jezierskiego niczego nie można mu udowodnić. Jednak sprawa w Trójmieście nadal jest głośna właśnie przez te procesy. Zapewne nikt by się Henrykiem Jezierskim nie zajmował, gdyby on sam, już po IPN-owskiej publikacji nie zechciał kandydować na członka Rady Programowej TVP Gdańsk.

Kolejny termin rozprawy Sąd wyznaczył na 2 marca 2023 r.

 

CMWP SDP na portalu i.pl o zachowaniu senatora Jacka Burego w studiu TVP Info

W niedzielę 8 stycznia b.r. senator Jacek Bury z ugrupowania Polska 2050  opuścił studio TVP Info, wcześniej nazywając prowadzącego program  red. Miłosza Kłeczka „mendą” i  rzucając w jego stronę ogórka. Zachowanie polityka skomentowała w rozmowie z portalem i.pl  Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP i dyr. CMWP SDP.  Happening oceniła jako „skrajnie nieodpowiedzialny” i zasugerowała, że senator próbował w ten sposób odwrócić uwagę od niewygodnych pytań. O komentarz zwróciła się do CMWP SDP red. Małgorzata Puzyr. 

– Oceniam bardzo negatywnie zachowanie pana senatora Burego. Było ono skrajnie nieodpowiedzialne. Nie można wykorzystywać programu na żywo do tego rodzaju happeningów. Gdyby każdy tak postępował, mielibyśmy jeden wielki chaos, uniemożliwiający prowadzenie rzeczowej rozmowy – stwierdziła wiceprezes SDP. – Agresywne zachowanie w stosunku do prowadzącego program jest wyjątkowo nie na miejscu. Pokazuje, że dopuszczalnym jest, jeśli oceniamy kogoś negatywnie, obrażanie go czy nawet użycie siły. Gdy będziemy się zgadzać na takie zachowania, przestanie mieć sens prowadzenie, niezbędnej w demokracji, dyskusji publicznej i ścieranie się różnych poglądów. Trzeba to robić w kulturalny, wyważony sposób i o to będziemy apelować – dodała. Zdaniem Jolanty Hajdasz takie zachowanie mogło być celowym zabiegiem polityka, aby odwrócić uwagę od niewygodnego tematu.

– Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Myślę, że pan senator świadomie odwrócił uwagę od meritum zadawanych mu pytań. Chodzi o sposób, w jaki jego firma, zajmująca się handlem warzywami, także pochodzącymi z Rosji, działała w ostatnich miesiącach. Zastanawiam się, czy w ogóle możliwa jest rzeczowa rozmowa z tym senatorem na ten temat, skoro w taki sposób zareagował na te pytania – podkreśliła Jolanta Hajdasz dodając, że było to działanie skutecznie, ponieważ „teraz rozmawiamy o jego zachowaniu, a nie o tym, w jaki sposób w ostatnich miesiącach zarabiała jego firma”.

Cały artykuł z cytowanym powyżej komentarzem jest TUTAJ.

Wsparcie CMWP SDP dla autorów filmu „Nasz człowiek w Warszawie”

CMWP SDP oświadcza, iż złożenie pozwu przeciwko dziennikarzom – red. Marcinowi Tulickiemu, red. Jarosławowi Olechowskiemu i TVP S.A. przez byłego premiera Donalda Tuska po emisji filmu „Nasz człowiek w Warszawie” jest w najwyższym stopniu niepokojące i narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa. CMWP SDP zapewnia, że udzieli Pozwanym nieodpłatnej pomocy prawnej na każdym etapie tego postępowania sądowego.

12 grudnia 2022 r. były premier Donald Tusk, przewodniczący partii Platforma Obywatelska, skierował pozew przeciwko red. Marciowi Tulickiemu, autorowi filmu „Nasz człowiek w Warszawie”, red. Jarosławowi Olechowskiemu, dyrektorowi Telewizyjnej Agencji Informacyjnej oraz telewizji TVP S.A. z powodu emisji w/w filmu dokumentalnego, jaka miała miejsce  9 kwietnia 2022 r. na antenie TVP 1 i TVP Info. Zdaniem Donalda  Tuska film narusza jego dobra osobiste poprzez przedstawienie tezy o „prorosyjskości polityki prowadzonej przez niego w latach gdy pełnił funkcję premiera i późniejszych” oraz  „pomimo dokonywanych przez Rosję zbrodni, pozostawaniu z nią w ścisłych, poddańczych wręcz stosunkach” . Zdaniem byłego premiera film ma charakter manipulacji i dezinformacji poprzez użycie takich środków jak „montaż, rekontekstualizacja, fragmentacja czy perswazyjny przekaz z offu”, co doprowadziło do „przedstawienia alternatywnej rzeczywistości”.

W swoim pozwie Donald Tusk żąda przeprosin i zakazu dalszego rozpowszechniania filmu, „zabezpieczenia” na czas procesu w postaci wyświetlania przed emisją dokumentu tekstu, w którym TVP zmuszona byłaby do przekazywania narracji strony powodowej o „wyrwanych z kontekstu” cytatach i o tym, że „nagrania wypowiedzi Pana Donalda Tuska dotyczą innej sytuacji” oraz odszkodowania finansowego od wszystkich pozwanych. Opis żądań w pozwie zajmuje kilkanaście stron, szacunkowy koszt przeprosin, jakie miałyby ukazać się w związku z w/w filmem to ponad 600 – 700 tysięcy złotych (to koszt m.in. wielokrotnej emisja spotu z przeprosinami przed głównym wydaniem „Wiadomości” TVP).

W ocenie CMWP SDP wystosowanie pozwu przeciwko autorom i emisji filmu dokumentalnego w telewizji publicznej jest próbą ograniczenia wolności słowa i niezależności dziennikarskiej. Zdumienie budzi przy tym brak skierowania do Redakcji, która wyemitowała film, prośby o sprostowanie rzekomo nieprawdziwych informacji zawartych w filmie zgodnie z obowiązującym w Polsce Prawem prasowym, brak jakiejkolwiek próby pozasądowego rozwiązania spornych kwestii i złożenie pozwu przeciwko jego autorom po ponad 7 miesiącach po jego emisji w telewizji. Zdecydowany sprzeciw budzi także żądanie zabezpieczenia roszczenia poprzez usunięcie filmu z dostępnych kanałów internetowych TVP, co jest cenzurą, zakazaną konstytucyjnie w Polsce. W świetle orzecznictwa zarówno krajowego, jak i międzynarodowego, w tym Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, cenzurowanie publicystyki politycznej, próba ograniczenia swobody wypowiedzi dziennikarzy w sprawach politycznych czy ograniczenia krytyki działalności polityków jest działaniem sprzecznym m.in.  z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Zarzut „przedstawiania alternatywnej rzeczywistości” jest przy tym wyjątkowo niejasny, z pozwu nie wynika ani czym miałaby być owa „alternatywna rzeczywistość” i dlaczego nie wolno jej przedstawić w przestrzeni publicznej. Absurdalnie wysokie żądania finansowe związane z wielokrotnym żądaniem publikacji przeprosin w telewizji w miejscach w ramówce o najwyższych cenach emisji spotów reklamowych sprawiają, iż ten pozew działa zastraszająco na całe środowisko dziennikarskie, przez co w jednoznaczny sposób narusza zasadę wolności słowa, swobody wypowiedzi i dziennikarskiej niezależności.

CMWP SDP stoi w związku z tym na stanowisku, że wniesiony w niniejszej sprawie akt oskarżenia stanowi tzw. SLAPP (strategic lawsuit against public participation), tzn. akcję procesową nakierowaną na faktyczne ograniczenie praw obywatelskich w zakresie wolności słowa, poprzez zniechęcenie dziennikarzy do podejmowania trudnej i złożonej problematyki polityki międzynarodowej RP, w tym relacji z Rosją, w latach, gdy odpowiadał za nią były premier  Donald Tusk, lider PO. Kierowanie pozwu do sądu przeciwko dziennikarzom w tym wypadku służy w istocie tłumieniu krytyki, która stanowi niezbędny element społeczeństwa demokratycznego. Skutkuje to niszczeniem wolnej debaty i godzi w jeden z fundamentów porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest wolność słowa. W konsekwencji, ewentualne skazanie Pozwanych za realizację i emisję filmu dokumentalnego z gatunku publicystyki politycznej spowoduje tzw. efekt mrożący i będzie nie do pogodzenia z aktywnością i profesjonalizmem dziennikarzy, którzy w interesie publicznym mają prawo żądać wyjaśnień, wyświetlać kontrowersyjne sprawy, krytykować polityków i bronić w ten sposób państwa prawa (art. 2 Konstytucji RP).

Według oceny CMWP SDP, w niniejszej sprawie zachodzi zagrożenie naruszenia praw obywatelskich red. Marcina Tulickiego, red. Jarosława Olechowskiego i TVP S.A. W związku z powyższym CMWP SDP zapowiada objęcie monitoringiem w/opisanej sprawy zgodnie z przepisami prawa, co jest uzasadnione celami realizowanymi przez Centrum oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 4 stycznia 2023 r.

„Dlaczego Tusk pozywa TVP?” CMWP SDP w telewizji wPolsce.pl

Kontrowersyjna fundacja „Otwarty dialog” przeciwko red. Tomaszowi Sakiewiczowi. Relacja obserwatora CMWP SDP z rozprawy

16 grudnia  w warszawskim Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Fundacji Otwarty Dialog oraz Bartosza Kramka i jego żony  Ludmiły Kozłowskiej przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi. Tym razem zebrani wysłuchali zeznań  Marszałek Sejmu Małgorzaty Gosiewskiej. Proces jest objęty monitoringiem CMWP SDP  jego obserwatorem jest Anna Maria Szczepaniak. 

Marszałek Sejmu, odnosząc się do kontaktów z Fundacją, wyjaśniła: „Podejmowali się różnych działań i oczywiście to ich uwiarygadniało w środowisku. Kiedy informacje o różnych powiązaniach, a przede wszystkim niejasności co do źródeł finansowania fundacji pojawiły się w przestrzeni medialnej, to współpracę z nimi ja i wielu innych polityków, działaczy i dziennikarzy stopniowo ograniczało”.

Przedmiotem sprawy są wypowiedzi medialne redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” zawierające „inkryminowane treści odnoszące się do Powodów”. Zdaniem skarżących owe „wypowiedzi naruszyły dobre osobiste Ludmiły Kozłowskiej oraz Bartosza Kramka w postaci ich dobrego imienia oraz Fundacji Otwarty Dialog w postaci jej renomy”. Chodzi m.in. o wywiad na antenie Telewizji Republika z kwietnia 2019 r., w którym red. Tomasz Sakiewicz stwierdził: „Otwarty Dialog” miał bardzo silnych zwolenników w Polsce, oni się pod tymi szatami demokratycznymi ukrywali. Myśmy ostrzegali, że tam są rosyjskie pieniądze. Jest coś bardzo niedobrego w tym, że fundacja, która angażuje się w przewrót polityczny w Polsce, bierze pieniądze od polityków z innych państw”. Z kolei antenie Polskiego Radia apelował: „Fundacja, która jest finansowana przez rosyjskie służby – a jest na to coraz więcej dowodów – nie powinna działać w Polsce, to jest łamanie prawa (…). W naszych publikacjach ujawnialiśmy przede wszystkim to, że pani Ludmiła Kozłowska i Bartosz Kramek biorą pieniądze od cieszącej się największym zaufaniem rosyjskiego rządu części przemysłu wojskowego. Zwracaliśmy również uwagę, że biorą pieniądze od rządu niemieckiego. To jest przedziwny układ, swoisty pakt Ribbentrop-Mołotow na poziomie fundacji. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy służby różnych państw finansują organizację angażującą się w finansowanie przewrotów w Europie Środkowej, ale zwalczającej również polski rząd”. Naczelny GP nawiązywał tym do słynnego manifestu Kramka oraz hasła „niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”. Tymi słowami w 2017 r. mąż Kozłowskiej nawoływał otwarcie do puczu w Polsce.

W imieniu strony skarżącej stawiła się jedynie pełnomocnik Ingrid Gruszka. Na zakończenie wniosła ona o przesłuchanie Kramka oraz Kozłowskiej, która obecnie – ze względu na zakaz wjazdu do Polski – przebywa w Brukseli. Emigracja Kozłowskiej to skutek decyzji szefa Urzędu ds. Cudzoziemców, który w sierpniu 2018 r. umieścił nazwisko szefowej Fundacji Otwarty Dialog w Systemie Informacji Schengen – międzynarodowej komputerowej bazie danych, która umożliwia kontrolę obserwowanych, podejrzanych lub ściganych osób lub przedmiotów – i oznaczył ją najwyższym alertem. Choć obecnie dane Kozłowskiej nie znajdują się już w SIS, a 5 grudnia Naczelny Sąd Administracyjny uchylił niekorzystny dla niej wyrok, aktywistkę wciąż obowiązuje zakaz wjazdu na teren Polski.

Podczas kolejnej rozprawy mają być przesłuchani Ludmiła Kozłowska i Bartosz Kramek. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu tej rozprawy.

 Anna Maria Szczepaniak

Sprawa skazanego z 212 kk dziennikarza ze Śląska warunkowo umorzona! Decyzja Sądu zbieżna ze opinią CMWP SDP

Sąd Okręgowy w Katowicach na posiedzeniu 9 grudnia br. warunkowo umorzył wyrok  skazujący red. Mateusza Cieślaka z portalu katowicedzis.pl skazanego z art. 212 kk za pomówienie dyrektora szpitala w Mysłowicach (dziś prezydenta Miasta Bytom)   w opublikowanym w 2018 r. tekście pt. „Za pieniądze pacjentów?”, zawierającym rzekomo nieprawdziwą sugestię w formie pytania: „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”.  Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP,  które wysłało do Sądu swoją opinię amicus curiae  apelując o uniewinnienie dziennikarza . W ocenie CMWP SDP nie popełnił on zarzucanego mu przestępstwa i dochował wszelkiej staranności pisząc  artykuł. Wyrok  jest prawomocny.

Dziennikarz  opisywał wątpliwości na temat  finansowania kampanii wyborczej dyrektora szpitala, bo wiele przesłanek wskazywało na to, iż może być ona finansowana m.in.  ze środków kierowanego przez niego Szpitala Miejskiego nr 2 w Mysłowicach. Sąd I instancji skazał red. Mateusza Cieślę na  karę grzywny w wymiarze 100 stawek dziennych po 20 zł , a na podstawie art. 212 § 3 k.k. Sąd zasądził także od oskarżonego dziennikarza na rzecz Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu kwotę 2.000 zł tytułem nawiązki. Ponadto, Sąd zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa opłatę w kwocie 200 zł oraz zwrot wydatków na rzecz Mariusza Wołosza w kwocie 300 zł.

Red. Mateusz Cieślak w artykule  „Za pieniądze pacjentów” opublikowanym 28 października 2018 r. na portalu katowicedzis.pl (link do artykułu: https://katowicedzis.pl/2018/10/za-pieniadze-pacjentow/) usiłował zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej wyjaśnić wątpliwości dotyczące finansowania kampanii samorządowej w Bytomiu, w której czynnie uczestniczył oskarżyciel prywatny . Redaktor M. Cieślak zadał pytanie „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”, które w ocenie CMWP SDP w żadnym razie nie mogło oskarżyciela zniesławić. To, że poczuł się on urażony wyrwanymi z kontekstu fragmentami artykułu (do prywatnego aktu oskarżenia nie dołączono nawet całego artykułu, a zaledwie jego część, co Sąd I instancji pomija), to w świetle zgromadzonych dowodów i funkcji prasy w demokratycznym państwie, było to pytanie całkowicie uprawnione. Warto przy tym podkreślić, iż sformułowanie „brudna kampania wyborcza” nawet dla Sądu I instancji skazującego dziennikarza nie było kontrowersyjne, bo w toku procesu został przedstawiony obszerny materiał dowodowy wskazujący na to, że kampania wyborcza w wyborach władz samorządowych w Bytomiu prowadzona była niezwykle brutalnie.

Oskarżony o zniesławienie z art. 212 kk redaktor Mateusz Cieślak w inkryminowanym artykule przedstawił ustalenia swojego dziennikarskiego śledztwa. Wynikało z niego, iż za czasów dyrektorowania Mariusza Wołosza Szpital Miejski nr 2 w Mysłowicach ponosił straty (są wymienione – od 474 tys. zł w 2014 r. do 3,5 mln zł w 2017 r.), ale w czasie zadłużania się szpital miał agencję PR odpowiadającą za jego wizerunek. Właścicielem tej agencji był jednocześnie właściciel domeny, na której była prowadzona kampania promująca p. Mariusza Wołosza jako kandydata na prezydenta Bytomia oraz kampania brutalnie atakująca urzędującego prezydenta miasta. Z dziennikarskiej analizy wynikało, że w/w szef agencji PR mającej umowę ze szpitalem, miał również umowę na prowadzenie kampanii wyborczej dyrektora szpitala, która finansowana była ze środków publicznych, które nie powinny być przeznaczane na ten cel.

Akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko redaktorowi M. Cieślakowi wpłynął do sądu dokładnie rok po publikacji artykułu, w ostatnim możliwym dniu przewidzianym przez prawo.  Ze względu na to, iż rozprawy z art. 212 kk z reguły prowadzone są w trybie niejawnym, nie można ujawnić przebiegu procesu ani dowodów, jakie przedstawił w sądzie dziennikarz, który obszernie udokumentował swoje dziennikarskie śledztwo. Z całą pewnością należy stwierdzić, iż dochował on wszelkiej staranności i rzetelności dziennikarskiej pisząc swój artykuł, zwłaszcza jeśli zważy się na liczbę czynności wykonanych przez dziennikarza przed opublikowaniem spornej publikacji. Lista tych czynności z całą pewnością znajduje się w zebranym przez Sąd materiale dowodowym. Red. Cieślak przy tym nie wydawał jednoznacznych sądów, a jedynie wyraził swoje wątpliwości formułując pytanie główne artykułu „Czy za pieniądze zadłużonego szpitala – gdzie Mariusz Wołosz jest dyrektorem – finansowana jest brudna kampania wyborcza?”  Co istotne, artykuł ukazał się między I i II turą wyborów, ale po jego publikacji akt oskarżenia nie został skierowany w trybie wyborczym. Na marginesie – kuriozalne są w świetle tych faktów zeznania oskarżyciela prywatnego Mariusza Wołosza, który stwierdził, iż gdyby nie artykuł oskarżonego mógł wygrać wybory na prezydenta Bytomia w I turze, podczas gdy – przypomnijmy –  artykuł ukazał się już po I turze wyborów, a Mariusz Wołosz wybory w II turze wygrał.

Stanowisko CMWP SDP na ten temat jest TUTAJ.

Blokada konta StopFake.PL na Facebooku cofnięta po interwencji CMWP SDP

Po ponad  24 godzinach blokady i po publicznej interwencji Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP profil  StopFake.PL prowadzony przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich na Facebooku  został przywrócony. Poinformowała o tym koordynatorka projektu StopFake.PL red. Monika Pietraszkiewicz.  Tak jak nie są znane przyczyny blokady konta, tak również nie poinformowano dlaczego konto zostało przywrócone.  Tak było także za poprzednim razem, gdy konto przez 4 miesiące nie mogło  publikować nowych treści, ani edytować tych opublikowanych wcześniej.  Zgłaszanie problemu do „administratorów” FB było nieskuteczne, nie było żadnej odpowiedzi ,ani innej reakcji z ich strony.  Najprawdopodobniej dopiero publiczna interwencja CMWP SDP okazała się skuteczną, bo 2 tygodnie po interwencji i publikacji oświadczenia CMWP SDP w tej sprawie  konto zostało przywrócone wraz z jego pełną funkcjonalnością.

Konto projektu na Facebooku: https://www.facebook.com/StopFakePL

Więcej o blokadach konta StopFake.PL  na facebooku: TUTAJ, TUTAJTUTAJ.