Protest CMWP SDP przeciwko blokadzie wykładu z konferencji „Oblicza pandemii” na kanale You Tube Radia Maryja

CMWP SDP stanowczo protestuje przeciwko blokadzie wykładu doktora Zbigniewa Martyki z konferencji „Oblicza pandemii” na kanale You Tube Radia Maryja i apeluje o cofnięcie tej decyzji oraz zaniechanie takiego działania w przyszłości. Jest to naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem każdego demokratycznego państwa.

1 lutego br. portal społecznościowy YouTube zablokował wykład dr. Zbigniewa Martyki, internisty i specjalisty chorób zakaźnych  opublikowany na koncie Radia Maryja. Wystąpienie pt. „Wyzwania przed służbą zdrowia w dobie pandemii” zostało wygłoszone w sobotę 29 stycznia w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu podczas sympozjum „Oblicza pandemii”. Doktor  Zbigniew Martyka był jednym z prelegentów konferencji, w swoim wystąpieniu mówił o problemach stojących przed służbą zdrowia w dobie pandemii koronawirusa i zwracał uwagę na  wymagające wyjaśnień kwestie związane z działaniami mediów i służby zdrowia w czasie pandemii. Portal społecznościowy  You Tube nie podał konkretnych przyczyn usunięcia jego wykładu, poinformował jedynie , iż  „film został usunięty z powodu naruszenia Warunków korzystania z usługi YouTube”, nie uzasadniając tego w żaden inny sposób.  Usunięty wykład specjalisty chorób zakaźnych cieszył się wielkim zainteresowaniem odbiorców, w ciągu niecałych trzech dni od publikacji, miał prawie 300 tys. odsłon

Wyjątkowo bulwersujące jest w tym przypadku to, iż YouTube stara się usunąć z przestrzeni publicznej publikacje wyrażające ważne treści w sytuacji dyskusji, jaka obecnie toczy się w Polsce i na świecie w związku ze zwalczaniem pandemii   koronawirusa i jej skutków, co ma swoje odzwierciedlenie w różnych środkach masowego komunikowania. Wykład był wygłoszony na oficjalnej, naukowej konferencji, przez kompetentną osobę z uznanym dorobkiem zawodowym, która w świadomy sposób zdecydowała się opublikować swoje opinie oraz podać do publicznej wiadomości swoje nazwisko. Usuwanie treści tego wystąpienia z kanału nadawcy, jakim jest Radio Maryja, jest więc absolutnie nieuzasadnione i  narusza polską Konstytucję oraz Prawo prasowe.  Ze względu na powszechność serwisu internetowego YouTube działanie takie ma charakter cenzury czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań.

CMWP SDP przypomina, iż  cenzura jest konstytucyjnie zakazana i niedopuszczalna także w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co wielokrotnie potwierdzał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Usuwanie treści z portali społecznościowych bez wskazania konkretnych przykładów naruszenia polskiego prawa  i bez realnej możliwości odwołania się Redakcji od decyzji o blokadzie narusza zasadę wolności słowa demokratycznego państwa.  CMWP SDP apeluje o cofnięcie tych decyzji oraz zaniechanie takiego działania w przyszłości.

 dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 2 lutego 2022 r.

Usunięty z YouTube wykład dra Zbigniewa Martyki aktualnie dostępny jest TUTAJ.

Odpowiedź Ambasady Brytyjskiej na interwencję CMWP SDP w sprawie zatrzymania red. Rafała Ziemkiewicza na lotnisku w Londynie

Polityka rządu Wielkiej Brytanii polega na niekomentowaniu szczegółów poszczególnych przypadków –  napisał Jason Rheinberg, zastępca Szefa Misji Ambasady Brytyjskiej w Warszawie w odpowiedzi na protest CMWP SDP w sprawie nieuzasadnionego zatrzymania na lotnisku w Londynie red. Rafała Ziemkiewicza. Pismo w tej sprawie zostało wysłane do Ambasady Brytyjskiej 30 listopada ub. roku, odpowiedź na nie została przesłana z datą 21 stycznia br.

Jason Rheinberg poinformował nas, iż  Ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce odpowiedział bezpośrednio Redaktorowi Rafałowi Ziemkiewiczowi w dniach 3 grudnia i 17 grudnia 2021 roku. Dodał także, iż  wszyscy obywatele UE i spoza UE są traktowani na takich samych zasadach  dotyczących ich wjazdu do Wielkiej Brytanii. Zgodnie z tymi zasadami,  danej osobie można odmówić wjazdu, jeżeli uzna się, na podstawie jej charakteru, zachowania lub skojarzeń, że jej obecność w Wielkiej Brytanii nie sprzyja dobru publicznemu – czytamy w odpowiedzi (ang. cyt. According to those rules, an individual may be refused entry where it is considered , on the basis of their character, conduct or associations that their presence in the UK is not conducive to the public good) .

Odpowiedź Ambasady Brytyjskiej na interwencję CMWP SDP:

220120 DHM letter to Dr Jolanta Hajdasz (1)

Pismo CMWP SDP do Ambasady Brytyjskiej w sprawie red. Rafała Ziemkiewicza z 30 listopada 2021 r. (publikujemy jego polską wersję ):

Pismo CMWP SDP do Ambasador WB

3 października 2021 CMWP SDP  opublikowało stanowczy protest  przeciwko bezpodstawnemu i skandalicznemu zatrzymaniu polskiego dziennikarza i publicysty Rafała Ziemkiewicza przez służbę graniczną na lotnisku Heathrow w Wielkiej Brytanii i zaapelowało do władz państwowych, w tym do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, o jak najszybsze i szczegółowe wyjaśnienie wszelkich okoliczności tej sprawy. Zatrzymanie i niewpuszczenie dziennikarza na teren Wielkiej Brytanii z powodu głoszonych przez niego poglądów jest szczególnie bulwersującym przejawem eliminowania z przestrzeni publicznej  dziennikarzy  utożsamiających się z konserwatywnymi i prawicowymi poglądami – czytamy w stanowisku CMWP SDP.

2 października b.r. publicysta jednego z najbardziej opiniotwórczych w Polsce tygodnika „Do Rzeczy” przyleciał do Wielkiej Brytanii z żoną i córką, która miała rozpocząć naukę w Oxfordzie. Brytyjskie służby przepuściły żonę i córkę redaktora Rafała Ziemkiewicza, ale jego samego zatrzymały. Publicyście odebrano m.in. leki, dokumenty i telefon. Po kilku godzinach red. Rafał Ziemkiewicz został zwolniony z aresztu, ale jednocześnie został zmuszony do natychmiastowego powrotu do Polski. Brytyjski Urząd do Spraw Cudzoziemców w wydanym przez siebie dokumencie stwierdził, iż red. Rafał  Ziemkiewicz został zatrzymany z powodu głoszonych poglądów politycznych. Czytamy w nim: „Wnioskował pan o pozwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii jako gość na dwa dni. Jednakże uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu [na teren Wielkiej Brytanii – red.] jest niepożądane” – napisano w oficjalnym dokumencie brytyjskich służb opublikowanym na portalu dorzeczy.pl (ang. You have sought permission to enter the UK as a visitor for two days. However I consider your conclusion from the UK is conductive to the public good. This is due to your conduct and views which are at odds with British values and likely to cause offence and therefore make it undesirable for you to be granted entry).

Zatrzymanie redaktora Rafała Ziemkiewicza i niewpuszczenie go do wjazdu na teren Wielkiej Brytanii to skandaliczne i niedopuszczalne naruszenie zasady wolności słowa fundamentalnej dla każdego demokratycznego państwa. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka stanowi, że Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Natomiast w myśl artykułu 19 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych: Każdy człowiek ma prawo do swobodnego wyrażania opinii; prawo to obejmuje swobodę poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania wszelkich informacji i poglądów, bez względu na granice państwowe, ustnie, pismem lub drukiem, w postaci dzieła sztuki bądź w jakikolwiek inny sposób według własnego wyboru.  Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz), wolność słowa dotyczy nie tylko prawa do informacji lub opinii nieobraźliwych lub neutralnych, ale nawet tych, które są obraźliwe, szokujące lub niepokojące (sprawa Prager i Oberschlick przeciwko Austrii, skarga nr 11662/85).

Red. Rafał Ziemkiewicz to znany i ceniony polski dziennikarz, publicysta o konserwatywnych i prawicowych poglądach, komentator polityczny i ekonomiczny, a także pisarz specjalizujący się w literaturze fantastycznonaukowej i społeczno-obyczajowej, auto kilkudziesięciu powieści, zbiorów opowiadań oraz książek publicystycznych.W związku z zaistniałą i opisaną powyżej sytuacją CMWP SDP apeluje do władz państwowych, w tym do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, o jak najszybsze i szczegółowe wyjaśnienie wszelkich okoliczności tej sprawy – czytamy w stanowisku CMWP SDP z 3 października 2021 r.

Podsumowanie styczniowych procesów dotyczących zabójstwa red. Jarosława Ziętary

Zeznania kolejnych trzech świadków, jedna rozprawa odwołana i przełożona na luty – to bilans postępowania sądowego w sprawie zabójstwa w 1992 r. red. Jarosława Ziętary. Sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP, obserwatorem procesów jest red. Aleksandra Tabaczyńska.

Jarosław Ziętara był dziennikarzem „Gazety Poznańskiej”. 1 września 1992 r. wyszedł z domu do pracy, jednak nigdy nie dotarł do redakcji. Po latach krakowska prokuratura stwierdziła, że 24-letni reporter został porwany i zamordowany. Zdaniem śledczych Ziętara miał zbierać informacje dotyczące holdingu Elektromis, w którym zatrudnienie znajdowali byli funkcjonariusze służb specjalnych i mundurowych PRL-u m.in.  Milicji Obywatelskiej, ZOMO itp. Prawdopodobnie red. Ziętara wpadł na trop działalności prowadzonej przez poznańskich biznesmenów, a związanej z m.in. przemytem papierosów i alkoholu. W 1999 roku Jarosław Ziętara został sądownie uznany za zmarłego. W roku 2016 r prokuratura oskarżyła byłego senatora Aleksandra Gawronika o to, że podczas narady w firmie Elektromis podżegał do zabójstwa Ziętary. Z kolei dwaj byli ochroniarze firmy Elektromis „Ryba” i „Lala” zostali oskarżeni o porwanie dziennikarza i przekazanie go nieustalonym zabójcom. Oskarżeni mężczyźni nie przyznają się do winy.

W styczniu 2022 roku w poznańskim Sądzie Okręgowym zaplanowano dwa posiedzenia w sprawach dotyczących śmierci red. Jarosława Ziętary. Pierwsza sprawa, rozpisana na wtorek 11 stycznia nie odbyła się pomimo stawienia się prokuratora Piotra Kosmatego, oskarżyciela posiłkowego Jacka Ziętary, barta Jarosława oraz oskarżonego o pomocnictwo i podżeganie do zabójstwa dziennikarza, Aleksandra Gawronika wraz z obrońcą. Strony zostały poproszone na salę sądową jednak bez udziału mediów i publiczności. Po krótkim czasie wszyscy wyszli z sali i na korytarzu prokurator Piotr Kosmaty w rozmowie z dziennikarzami powiedział, że ze względu na chorobę członka składu sędziowskiego, rozprawa odbędzie się w lutym.

Z kolei we wtorek, 18 stycznia odbyła się sprawa przeciwko dwóm byłym ochroniarzom nieistniejącej już firmy Elektromis, których oskarża się o pomocnictwo i podżeganie do zabójstwa Jarosława Ziętary. Na rozprawę oprócz stron tym razem też licznie przybyła publiczność, w tym dziennikarze. Zostało wezwanych trzech świadków, wszyscy się stawili i jako pierwszy zeznawał 72 letni Marian K. To do niego w 1992 roku zgłosili się czterej poznańscy dziennikarze z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu losów swojego kolegi. Agencja detektywistyczna, której Marian K. był właścicielem po kilku miesiącach zrezygnowała ze sprawy.  Świadek zeznał, że decyzję tę podjął także pod wpływem sugestii współpracowników: – sprawa sięgała wyżej, a my nie mieliśmy środków żeby ją prowadzić. (…) doszliśmy do wniosku, że w sprawę zaangażowana jest służba bezpieczeństwa i dalsze nasze zaangażowanie spowoduje kłopoty.

Dopytywany przez prokuratora czego konkretnie bał się, stwierdził:

– Obawialiśmy się częstych kontroli. Baliśmy się też zastraszania. Zatrudniałem byłych pracowników tych instytucji, więc wiem jak one działały. (…) Zastosowałem taktykę uniku. Nie powiedziałem dziennikarzom o naszych ustaleniach. Gdy padła gdzieś informacja o Opus Dei, podjąłem ten temat, dla spokoju.

W trakcie zeznań z ust świadka padły też słowa o tym, że „Ziętara miał powiązania z rządem”

Zareagował na to sędzia sprawozdawca prosząc by świadek powtórzył to stwierdzenie. Emerytowany detektyw jednak szybko się poprawił i odpowiedział:

miałem na myśli firmę Elektromis i jej kontakty z rządem. Ślady prowadziły do Warszawy. Tu powołał się na swojego informatora ze służb. Następnie przyznał, że jego pracownicy twierdzili, „że Elektromis miał pośredni związek ze zniknięciem Ziętary”. Firma handlowała alkoholem, a Ziętara miał natrafić na ślad przemytu.

-Moi pracownicy doszli do takich wniosków na podstawie zeznań pracowników szefa Elektromisu. Ale to były tylko przesłanki, dowodów nie widziałem — zeznał K. Dodał, że z ustaleń jego biura wynikało, że dziennikarz „został zamordowany i zutylizowany”, w tym miejscu również zaznaczył, że to tylko „przesłanki, bo dowodów nie widział”.

Warto też dodać, że świadek zeznał, iż jeszcze przed uprowadzeniem Ziętary przyjął zlecenie od Elektromisu. Jednak nie powiedział o co chodziło, poinformował tylko, że nie otrzymał zapłaty za wykonaną pracę. Znamienne jest także, że ani razu przed sądem nie użył nazwy UOP posługiwał się słowem służby lub nawet służba bezpieczeństwa.

Jako drugi zeznawał Piotr G., dziennikarz, politolog, który w latach 90. był redaktorem naczelnym tygodnika „Poznaniak” należącego do spółki kontrolowanej przez Elektromis. Podczas zeznań kilka razy stanowczo zaprzeczył, by Elektromis kiedykolwiek na niego w tej sprawie naciskał.

Oświadczył, że podczas swojej pracy dziennikarskiej podejmował ważne śledztwa: w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki, Grzegorza Przemyka. Jednak sprawa Jarosława Ziętary była najtrudniejsza. — Gdyby były naciski na mnie w sprawie Jarka Ziętary, na pewno od razu przestałbym kierować tym pismem. Podałbym się do dymisji.

Piotr G. osobiście pisał artykuły o losach Ziętary i spotykał się z jego ojcem Edmundem.

Pan Edmund bardzo szybko był przekonany, że stała się straszna krzywda jego synowi.

Podwładni z kierowanego przez niego tygodnika weszli też w skład grupy śledczej dziennikarzy, którzy na własną rękę szukali sprawców porwania Jarosława Ziętary.

W pierwszym numerze, który się ukazał po uprowadzeniu, zniknięciu Jarka, w okolicy 7 września napisałem, że jak ginie ktoś z taksówkarzy, wszyscy taksówkarze się jednoczą, żeby ująć przestępcę. I naszym obowiązkiem, całego środowiska dziennikarskiego jest postępować w ten sam sposób.

Rozwijając tę myśl zeznał, że w 1995 roku wystąpił na zjeździe Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, gdzie opowiedział o nieznanym jeszcze wtedy losie Jarosława Ziętary, licząc że temat wywoła „wielki front dziennikarski”, jednak w ocenie świadka tak się nie stało. W 1998 roku wysłał na konkurs SDP tekst podpisany przez czterech autorów, który uzyskał wyróżnienie. Podczas rozdania nagród, na sali był obecny premier Jerzy Buzek, bo nagroda była ufundowana – według świadka – przez rząd. Jeden z autorów, Stanisław Rusek, poprosił o uczczenie minutą ciszy zmarłą matkę Jarka. Następnie umówili się na spotkanie z premierem, na które doprosili red. Krzysztofa Kaźmierczaka.

Ostatnim świadkiem była Elżbieta Ł., która osobiście poznała Jarosława Ziętarę. Opowiedziała przed sądem, że w 1991 do firmy „Promyk” prowadzonej przez jej byłego męża przyszedł „młody, przystojny mężczyzna.” To był Jarosław Ziętara, który chciał przeprowadzić wywiad. Gdy ówczesny mąż Ł. zobaczył reportera, „wyszedł z nim za drzwi i po chwili wrócił twierdząc, że to był jego „dawny kolega z więzienia.” Ł. oświadczyła, że w latach 80. były mąż siedział w więzieniu i początkowo mu uwierzyła. Jednak Jarosław Ziętara były wtedy dzieckiem i nie mógłby być „kolegą z więzienia”.  Ł. rozstała się z mężem, bo w firmie „Promyk” „dochodziło do różnych oszustw i psychicznie sobie z tym nie radziłam”. Drugi raz spotkała się z Jarosławem Ziętarą na początku 1992 roku, gdy ten pracował już w Gazecie Poznańskiej.

— Spotkaliśmy się w kawiarni. Był zdziwiony, że odeszłam z dobrze prosperującej firmy. Opowiedział mi wtedy, że w Poznaniu jest kilka firm, które prowadzą nielegalne interesy, na pewno wymienił Elektromis. Ja z kolei pamiętałam, że u nas w „Promyku” byli ludzie z Elektromisu i chcieli, żebyśmy zainwestowali w przemyt alkoholu. Gdy Ziętara zniknął 1 września 1992 r., po kilku dniach spotkałam się z moim byłym mężem. Rozmawialiśmy o alimentach na nasze dzieci. Zapytałam go wtedy, czy wie, że ten dziennikarz zniknął? A on mi na to odpowiedział, że Ziętara wkładał nos w nie swoje sprawy i nie żyje, a mnie czeka to samo — zeznała Elżbieta Ł.

Kolejne rozprawy odbędą się w lutym.

CMWP SDP obejmuje monitoringiem sprawę red. Adama Sochy i red. Bogdana Bachmury z olsztyńskiej „Debaty”

CMWP SDP informuje, iż obejmuje monitoringiem sprawę red. Adama Sochy i red. nacz. Bogdana Bachmury z olsztyńskiego miesięcznika „Debata” pozwanych przez koncern Polski Bank Komórek Macierzystych SA  (PBKM) i jego spółkę – córkę  Instytut Terapii Komórkowych S.A. za publikacje na temat „leczenia komórkami macierzystymi” pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, szczególnie w zakresie wolności słowa i prasy. Koncerny żądają od pozwanych przeprosin, blisko 300 tysięcy złotych odszkodowania oraz żądają usunięcia z Internetu  już opublikowanych tekstów na swój temat. Dziennikarze nie przyznają się do winy. 

30 grudnia 2021 r. redaktor Adam Socha i redaktor naczelny olsztyńskiego miesięcznika „Debata” odebrali trzy pozwy od koncernu Polski Bank Komórek Macierzystych SA. Koncern pozwał dziennikarzy Adama Sochę i Bogdana Bachmurę, jako redaktora naczelnego portalu debata.olsztyn.pl oraz jako prezesa Fundacji „Debata”. Koncern zarzuca im naruszenie dóbr osobistych w 13 artykułach, które wg niego miałyby podważać skuteczność terapii wykorzystujących komórki macierzyste i krew pępowinową służącą do ich pozyskania oferowanych komercyjnie chorym na choroby neurodegeneracyjne.

Jednocześnie koncern PBKM zażądał od pozwanych usunięcie z portalu debata.olsztyn.pl na okres jednego roku czterech już opublikowanych artykułów oraz usunięcia kilku fragmentów z czterech innych tekstów, w których pada nazwa PBKM.  Ponadto pozwani żądają wykupienia przeprosin w dzienniku „Rzeczpospolita” i wpłaty od każdego pozwanego po 60 tys. zł. W sumie koszty, jakimi mogą zostać obciążeni pozwani w wyniku przegranego procesu wyliczono w tym pozwie na 222.952 zł. Pozew liczy 60 stron, do niego dołączono 103 załączniki, w sumie jest to ok. 750 stron (ponad 3 kg) dokumentów, część z nich jest w j. angielskim.

17 stycznia 2022 r. redaktor Adam Socha i redaktor naczelny olsztyńskiego miesięcznika „Debata” odebrali pozew od spółki Instytut Terapii Komórkowych (ITK) z Olsztyna, spółki-córki PBKM. Pozew liczy 127 stron i zawiera 99 załączników, czyli łącznie jest to ponad 700 stron tekstu, w tym większość załączników to artykuły w języku angielskim. ITK obliczył wartość sporu na 130 tys. zł (w tym żąda od dziennikarza 30 tys. zł, od Fundacji Debata – 30 tys. zł i od redaktora naczelnego portalu debata.olsztyn.pl – 30 tys. zł).

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP istnieje od 1996 r. i stanowi komórkę organizacyjną Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, powołaną w celu obrony praw człowieka, w tym wolności słowa zgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka. W związku z powyższym w zakresie realizowanych zadań CMWP monitoruje przestrzeganie praw człowieka i obywatela, m. in. w uzasadnionych przypadkach podejmuje interwencje prawne oraz przedstawia opinie w charakterze amicus curiae. W związku z powyższym CMWP SDP zamierza przedstawić swoją opinię w Sądzie  w charakterze amicus curiae (tzw. „opinii przyjaciela sądu”), jako że jest to uzasadnione celami naszej organizacji oraz potrzebą ochrony istotnych dóbr chronionych prawem, w tym konstytucyjnych praw i wolności. W przypadku wydania opinii zostanie ona niezwłocznie przekazana Sądowi, przed którym będzie toczył się proces.  Na razie jeszcze się on nie rozpoczął.

Na obecnym CMWP SDP informuje, iż obejmuje tę sprawę monitoringiem i zapewnia, iż udzieli dziennikarzom wszelkiego wsparcia i nieodpłatnej pomocy prawnej.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa , 25 stycznia 2022 r.

Kolejna rozprawa w sprawie red. Anety Urbanowicz z Tygodnika Zamojskiego

Brakiem wyroku zakończyła się kolejna rozprawa trwającego od dwóch lat procesu przeciwko red. Anecie Urbanowicz z Tygodnika Zamojskiego, która opisała niezgodne z prawem działania wicedyrektor lubelskiej Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa. Dziennikarka napisała, iż w roku 2017 wicedyrektor ARiMR, będąca właścicielką gospodarstwa rolnego, zawyżała jego powierzchnię we wnioskach składanych do Agencji, co powodowało bezprawne zwiększenie przysługujących  jej dopłat, a co wykazała przeprowadzona w Agencji kontrola.  Ponadto  wicedyrektor w  kolejnych latach nie wyłączyła siebie z podejmowania decyzji administracyjnych we własnej sprawie.

Red. Aneta Urbanowicz w swoim materiale opisała również stosunki pomiędzy byłą dyrektor, a podwładnymi, określającymi jej zachowanie jako apodyktyczne. W materiale prasowym pojawiły się również inne informacje dotyczące pozaprawnych działań byłej zastępczyni dyrektora ARiMR w Lublinie. Pracownicy lubelskiej agencji ujawnili na przykład, że zastępczyni dyrektora do pracy zabierała swojego psa, a jej podwładni w godzinach pracy musieli wyprowadzać go na spacery. Materiał opublikowany w Tygodniku Zamojskim spowodował, że zastępczyni dyrektora lubelskiej ARiMR założyła przed dwoma laty sprawę przeciw dziennikarce.

Podczas ostatniej rozprawy 19 stycznia b.r. przesłuchano trójkę świadków obrony – dwie urzędniczki pracujące w ARiMR oraz byłego męża bohaterki artykułu. Urzędniczki potwierdziły, że informacje zawarte w materiale prasowym autorstwa Anety Urbanowicz miały miejsce. Jeszcze bardziej obciążające były zeznania byłego męża zastępczyni dyrektora ARiMR, który zeznał, że to właśnie ona wypełniała wszystkie wnioski,  jakie składane były do zarządzanej przez nią Agencji  oraz że to właśnie ona otrzymywała wszystkie dopłaty.  Sąd pod przewodnictwem sędzi Hanny Życkiej zadecydował, że 13 kwietnia odbędzie się jeszcze jedno przesłuchanie świadka. Tym razem przesłuchanie ma dotyczyć wyprowadzania psa zastępczyni dyrektora ARiMR przez jej podwładnych w godzinach pracy.

W związku z aktem oskarżenia z art. 212, wniesionym przez Annę Kusiak przeciwko red. Anecie Urbanowicz – dziennikarce „Tygodnika Zamojskiego”, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP objęło tę sprawę monitoringiem pod kątem przestrzegania praw człowieka i obywatela, w szczególności w zakresie wolności słowa i prasy. Pismo w tej sprawie zostało wysłane do Sądu Rejonowego w Zamościu 15 maja 2020 r. CMWP SDP reprezentuje na rozprawach red. Andrzej Klimczak.

Prywatny akt oskarżenia dotyczy  artykułu pt. „Nie porządzi”  opublikowanego w „Tygodniku Zamojskim” oraz zamieszczonego na stronie internetowej www.tygodnikzamojski.pl . W artykule zostało opisane m.in.  funkcjonowanie  Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Lublinie w czasie, gdy Anna Kusiak-Janiec  pełniła tam funkcję  zastępcy dyrektora. 6 listopada 2019 r.   pełnomocnik Anny Kusiak skierował do Sądu Rejonowego w Zamościu 12 listopada ub. roku prywatny akt oskarżenia  zarzucając autorce artykułu publikację rzekomo nieprawdziwych informacji, które pomówiły Annę Kusiak o takie postępowanie, które poniża ją w opinii publicznej, tj. o czyn z art. 212 § 1 kk w zw. z art. 212 § 2 kk.

Wyrok w sprawie apelacyjnej przeciwko dziennikarce i dyrektor TVP3 Gdańsk

17 stycznia 2022 r. odbyła się już ostatnia rozprawa w gdańskim Sądzie Apelacyjnym (I Wydział Cywilny SA w Gdańsku) w sprawie toczącego się od niemal pięciu lat procesu sądowego pomiędzy Henrykiem Jezierskim, właścicielem internetowych wydawnictw motoryzacyjnych, a Joanną Strzemieczną-Rozen, dyrektor TVP3 Gdańsk i dziennikarką tej stacji Agatą Mielczarek. Sąd, wydając wyrok, odrzucił większość roszczeń finansowych Henryka Jezierskiego, ale  podtrzymał wyrok Sądu Okręgowego zgodnie z którym dziennikarki mają go przeprosić. 

Sąd  Apelacyjny zmienił jedynie treść oświadczenia z przeprosinami,  jakie dyrektor Strzemieczna-Rosen i redaktor Agata Mielczarek  mają opublikować na stronie internetowej TVP3 Gdańsk. Chodzi o dodanie słowa „godność” do wcześniej zaproponowanej treści w wyroku pierwszej instancji Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Przedmiotem sporu był wyemitowany w dniu 27 stycznia 2017 r. w TVP3 Gdańsk materiał informacyjny, autorstwa Agaty Mielczarek, dotyczący wyboru członków do Rady Programowej tej stacji oraz Radia  Gdańsk. Powód, czyli Henryk Jezierski, który wszedł w skład Rady Programowej TVP3 Gdańsk jako rzekomy reprezentant Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, które jednak zaprzeczyło, jakoby udzieliło mu rekomendacji.  Po ujawnieniu tej informacji Henryk Jezierski został z Rady odwołany i wkrótce po tym  zarzucił dziennikarkom bezpodstawne przypisanie mu współpracy z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa. Zarzucił im też brak rzetelności dziennikarskiej, mimo że materiał w regionalnym programie TVP 3 Gdańsk na ten temat został opublikowany w oparciu o dokumenty z IPN oraz opracowanie Daniela Wicentego p.t. „Weryfikacja Gdańskich Dziennikarzy w stanie wojennym”, wydane przez IPN w 2015 r., co widać na nagraniu.

Rozprawa apelacyjna odbyła się w trybie zdalnym, wzięli w niej udział: powód, czyli Henryk Jezierski oraz jego pełnomocnik, a prywatnie jego córka mec. Małgorzata Jezierska-Wojdak, pozwana Agata Mielczarek, a także mec. Wenanty Plichta, pełnomocnik Joanny Strzemiecznej-Rozen. Sprawę prowadziła sędzia Sądu Apelacyjnego Dorota Majerska-Janowska. Z ramienia Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP proces sądowy obserwowała Maria Giedz.

Rozprawa, jak wspomniano, odbywała się w trybie zdanym i niestety była w większości, zwłaszcza w drugiej części słabo słyszalna i niezrozumiała. Niesprawny system techniczny sprawił, że przypominało to kpinę z Sądu. Słychać było jedynie pojedyncze sylaby, które po kilkukrotnym odtwarzaniu z nagrania można było domyślnie ułożyć w słowa, a nawet podjąć próbę konstruowania zdań. Dlatego dokładną relację z procesu będzie można zamieścić po ukazaniu się zarówno wyroku w formie pisemnej, jak i jego uzasadnienia, co nastąpi zapewne nie wcześniej niż za ok. 3 tygodnie.

Poza treścią oświadczenia i tak inną niż życzył sobie Henryk Jezierski, pozostałe punkty z apelacji złożonej przez Powoda, głównie dotyczące finansów, a także opublikowanie przeprosin na Jego własnym portalu oraz utrzymywanie owego oświadczenia przez rok, oczywiście na koszt pozwanych zostały przez Sąd oddalone. Bowiem Sąd, jak stwierdziła Sędzia Dorota Majerska-Janowska, skupił się wyłącznie na sprawie naruszenia dóbr osobistych powoda.

– Pozostałe kwestie nie podlegały analizie Sądu, jak m.in. udzielenie rekomendacji powodowi przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy czy członkostwo w Radzie Programowej TVP3 Gdańsk – czytała Majerska-Janowska.

Wyjaśniała też, że w IPN-ie nie istnieje teczka Henryka Jezierskiego, może istniała, ale wszystkie dokumenty zostały zniszczone, więc nie można powiedzieć, że Jezierski był tajnym współpracownikiem. Z dokumentów IPN-u wynika, że Jezierski odmówił współpracy, albo odmówił dalszej współpracy. Z przesłuchań świadków wiadomo, że autor książki „Weryfikacja Gdańskich Dziennikarzy w Stanie Wojennym” wypowiadał się jedynie na temat zarejestrowania Jezierskiego, ale nie ma deklaracji podpisanej przez niego samego, ani potwierdzenia przyjęcia korzyści materialnych. – Trzeba rozróżnić fakt rejestracji od konkretnej współpracy – dodała sędzia Majerska-Janowska.

Sędzia podkreśliła też, że materiał dziennikarski został zebrany prawidłowo, z czym nie zgadzał się Henryk  Jezierski, tylko nieprawidłowo zostały wyciągnięte wnioski. Tak więc zarzut braku rzetelności dziennikarskiej Jezierskiego wobec Agaty Mielczarek nie był słuszny. Sędzia nie widzi też powodu publikowania przeprosin na stronach motoryzacyjnych, które są własnością Jezierskiego, gdyż tam nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda.

W IPN nie ma dokumentów wyraźnie mówiących o współpracy Henryka Jezierskiego z SB, gdyż wszystkie dokumenty, łącznie z mikrofilmami zostały zniszczone w 2010 r. Jednak w przypadku odnalezienia dokumentów stwierdzających tę współpracę lub dotarcia do innych dowodów, nie będzie możliwości zmiany wyroku Sądu Apelacyjnego, gdyż istotna jest wiedza na moment publikacji materiału w Telewizji, a więc na dzień 27 stycznia 2017 r.


Henryk Jezierski złożył także pozwy wobec trzech innych trójmiejskich dziennikarzy, również w kwestii przypisania mu współpracy z SB. Wszystkie materiały dziennikarskie zostały opublikowane w oparciu o pracę Daniela Wicentego. Na stronie 77 tego opracowania czytamy: „Henryk Jezierski – pracownik sekretariatu redakcji. Proponuje się pozostawić w zespole”. Do tego jest przypis nr 17: [Jezierski] „Zarejestrowany jako KTW (prawdopodobnie 27 IV 1988 r.), a następnie jako TW ps. „Jurek” przez Wydział III WUSW w Gdańsku (nr rej. 57968, nr arch. I-26134), wyrejestrowany 3 VII 1989 r. ze względu na „odmowę współpracy” (na podstawie wypisu z dziennika rejestracyjnego b. WUSW w Gdańsku; materiały nie zachowały się)”.

W innym procesie Henryk Jezierski został skazany prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe X Wydziału Karnego na 4-miesięczne pozbawienie wolności warunkowo zawieszone na okres 2 lata tytułem próby. Powodem jest publikacja autorstwa  H.Jezierskiego, zamieszczona na portalu, którego jest wydawcą i redaktorem naczelnym, upokarzająca Waldemara Jaroszewicza, radnego gdańskiego z klubu PiS oraz przewodniczącego Zarządu Oddziału Okręgowego Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”. Ponadto H.  Jezierski dopuścił się publicznego szantażu Jaroszewicza, nadużywając pozycji jako dziennikarza.

Poza tym Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe II Wydział Karny wydał kolejny wyrok, ale jeszcze nieprawomocny, skazujący Henryka Jezierskiego na łączną karę 8 miesięcy ograniczenia wolności polegającą na wykonywaniu nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w miesiącu. Wyrok ten został wydany za publiczne znieważanie m.in. takimi zwrotami, jak: „osoba kwalifikująca się do miana swołoczy sowieckiej o rusko-pruskich metodach postępowania”, które odnosiły się do Ewy Leśniewskiej-Jagaciak, byłej trójmiejskiej dziennikarki. Od tego wyroku Henryk Jezierski złożył odwołanie.

CMWP SDP w „Salonie dziennikarskim” red. Michała Karnowskiego w TVP INFO

Tarcza antyinflacyjna czyli pakiet czasowych obniżek podatków przyjęte przez Sejm, dymisja 13 członków Rady Medycznej, blokada konta Konfederacji na Facebooku i pytania o cenzurę w Internecie – to tylko niektóre z tematów poruszonych przez publicystów w programie „Salon dziennikarski”  w TVP INFO  w sobotę 15 stycznia b.r. Jego autorem i prowadzącym jest red, Michał Karnowski, publicysta tygodnika Sieci, współtwórca portalu wpolityce.pl. Gośćmi programu byli Marek Formela, redaktor naczelny Gazety Gdańskiej, Marek Markiewicz, prawnik i wykładowca akademicki oraz Piotr Semka, publicysta tygodnika „Do Rzeczy” i dr Jolanta Hajdasz, dyr. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

Pytana o blokadę konta Konfederacji na Facebooku Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę, iż  w ocenie CMWP SDP jest to drastyczne naruszenie zasady wolności słowa, ponieważ  legalnie działająca partia polityczna w Polsce  utraciła przez to możliwość korzystania z jednej z najbardziej dostępnych i popularnych w naszym kraju platform społecznościowych. Partia ta  ma swoją reprezentację w parlamencie i cieszy się sporym poparciem społecznym, przez co zawieszenie jej konta na Facebooku jest szczególnie bulwersującą sprawą.„Przypomnę, że rok temu Twitter i Facebook zablokował konta Donalda Trumpa. Zawieszenie konta w Polsce jest absolutnie skandaliczne. Stanowisko Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP jest jednoznaczne” – podkreśliła w „Salonie Dziennikarskim” dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP Jolanta Hajdasz. Blokując profil Konfederacji na Facebooku po raz kolejny  przedstawiciel globalnych mediów społecznościowych w Polsce stawia się ponad obowiązującym prawem  i blokuje dyfuzję istotnych z punktu widzenia interesu społecznego treści – zgodzili się uczestnicy programu. Po pierwsze, jeśli na Facebooku zamieszczano treści, które nie łamią polskiego prawa, to one mogą się ukazywać się publicznie. Nie ma możliwości stosowania jakichś innych  kryteriów, bo przewrócimy cały system prasowy. Druga sprawa – nie ma żadnej realnej ścieżki odwoławczej. Konto legalnie działającej partii, mających swoich przedstawicieli w parlamencie, jest jakimś dobrem rynkowym, platformą, dzięki której komunikują się z wyborcami. Ucinanie tego kanału to wielka, dotkliwa strata. Konfederacja nie ma się jak od tego odwołać, może co najwyżej pisać maila z protestami – powiedziała Jolanta Hajdasz dodając, że to uświadamia nam też, skąd płyną zagrożenia, że media społecznościowe nie są oazą wolności. Jest właściciel, który może stwierdzić, że coś mu się nie podoba. 

„Salon dziennikarski” to wspólna audycja Radia Warszawa, Tygodnika Idziemy, portalu WPolityce.pl oraz Telewizji Polskiej. To program publicystyczny, w którym dziennikarze komentują najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia.

Więcej na ten temat TUTAJ.

Wydanie z 15 stycznia 2022 r. z udziałem CMWP SDP  jest TUTAJ.

 

Wsparcie CMWP SDP dla apelu o przywrócenie do pracy fotoreportera PAP Andrzeja Grygiela

CMWP SDP wspiera apel dziennikarzy i Prezydium Zarządu Regionu Śląsko Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” o przywrócenie do pracy w Polskiej Agencji Prasowej fotoreportera katowickiego oddziału PAP Andrzeja Grygiela. Fotoreporter stale współpracował z Agencją  od 2005 r. Z początkiem roku 2022 został poinformowany o nieprzedłużeniu mu umowy współpracy. Do dnia dzisiejszego pod listem otwartym o przywrócenie Andrzeja Grygiela do pracy podpisało ponad 100 dziennikarzy pracujących w redakcjach prasowych, radiowych, telewizyjnych, portalach internetowych oraz w agencjach fotograficznych w województwie śląskim. W obronie fotoreportera wystąpiło także Prezydium Zarządu Regionu Śląsko Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”.

Jako pierwsi w obronie tracącego pracę kolegi wystąpili dziennikarze PAP w Katowicach: Z niedowierzaniem przyjęliśmy (…) informację o zamiarze nieprzedłużenia umowy z naszym kolegą, wieloletnim znakomitym fotoreporterem Agencji, Andrzejem Grygielem. Wierzymy, że decyzja ta zostanie zmieniona i Andrzej pozostanie członkiem naszego zespołu – napisali dziennikarze w liście do kierownictwa firmy. Jako dziennikarze współpracujący z Andrzejem na co dzień, możemy jednogłośnie zaświadczyć, że jego pracowitość, dyspozycyjność, kreatywność i oddanie pracy na rzecz PAP nie mają sobie równych – czytamy w piśmie dziennikarzy. Prezydium Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ ,,Solidarność” oświadczyło, iż jest gotowe udzielić fotoreporterowi wszelkiego wsparcia, mimo iż nie jest członkiem związku i domaga się przywrócenia Andrzeja Grygiela do pracy, a nawet podpisania z nim stałej umowy o pracę.

Andrzej Grygiel w Polskiej Agencji Prasowej pracował od 2005 r. Wcześniej przez 16 lat był związany z katowicką popołudniówką „Wieczór” i „Dziennikiem Zachodnim”. Jego zdjęcia były wielokrotnie nagradzane, np. w Grand Press Photo 2017 zajął drugie miejsce w kategorii Wydarzenia, a w World Press Photo 2014 otrzymał drugą nagrodę w kategorii Sport Actions. Była to pierwsza w historii nagroda World Press Photo dla fotoreportera Polskiej Agencji Prasowej.

W ocenie CMWP SDP losy zawodowe Pana Andrzeja Grygiela są przykładem są patologicznego traktowania dziennikarzy, reporterów i fotoreporterów w Polsce, gdyż bardzo często zmuszeni są oni do wykonywania pracy w swoich zawodach w ramach tzw. umowy – zlecenia lub umowy o dzieło ze wszystkimi negatywnymi dla pracownika konsekwencjami tego faktu. Często wykorzystując uprzywilejowaną pozycję pracodawcy wobec tak zatrudnionego pracownika pozbawia się go pracy bez socjalnego zabezpieczenia i bez próby uzasadnienia tego działania.  CMWP SDP podkreśla przy tym, iż szanuje prawo każdego pracodawcy do swobodnej polityki kadrowej i dowolnego doboru pracowników, ale jest działaniem nieetycznym i przez to nieakceptowalnym pozbawianie pracy w tak nagłym trybie współpracowników z kilkunastoletnim stażem i niekwestionowanym dorobkiem zawodowym. Dlatego CMWP SDP wspiera apel o przywrócenie współpracy Polskiej Agencji Prasowej z Andrzejem Grygielem wyrażony zarówno w liście otwartym dziennikarzy, jak i Prezydium Solidarności Śląsko – Dąbrowskiej.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP 

Warszawa 12 stycznia 2022 r

Protest CMWP SDP przeciwko usunięciu z Facebooka profilu partii Konfederacja

CMWP  SDP stanowczo protestuje przeciwko usunięciu profilu partii Konfederacja z Facebooka i apeluje o jego jak najszybsze przywrócenie. W ocenie CMWP SDP jest to drastyczne naruszenie zasady wolności słowa, ponieważ poprzez arbitralną decyzję platformy internetowej  legalnie działająca partia polityczna w Polsce  utraciła możliwość korzystania z jednej z najbardziej dostępnych i popularnych w naszym kraju platform społecznościowych. Partia ta  ma swoją reprezentację w parlamencie i cieszy się sporym poparciem społecznym, przez co zawieszenie jej konta na Facebooku jest szczególnie bulwersującą sprawą.

5 stycznia br.  koncern Facebook (Meta) usunął ze swojego serwisu profil Konfederacji, partii, która miała najwięcej tzw. znajomych (671 tys.) ze wszystkich partii politycznych w Polsce.  Według cytowanego przez media oświadczenia firmy Facebook (Meta)  strona Konfederacji została usunięta z powodu powtarzających się naruszeń zasad Facebooka dotyczących dezinformacji o COVID-19, w szczególności „poprzez publikowanie fałszywych twierdzeń o tym, że maski nie ograniczają rozprzestrzeniania się choroby, że śmiertelność COVID-19 jest taka sama lub niższa niż grypy, a także że szczepionki na COVID-19 nie zapewniają żadnej odporności i są nieefektywne”. Powodem zamknięcia miało być także naruszanie zasad dotyczących mowy nienawiści poprzez publikowanie „treści bezpośrednio atakujących inne osoby na podstawie tzw. cech chronionych, takich jak narodowość czy orientacja seksualna”.

W opublikowanym w mediach społecznościowych stanowisku przedstawiciele Konfederacji oświadczyli, iż zawieszenie swojego profilu traktują jako „pogwałcenie konstytucyjnej zasady swobody rozpowszechniania informacji i ingerencję w zbliżający się cykl wyborczy”.  Wg ugrupowania profil Konfederacji (…) osiągał „wielomilionowe zasięgi i od dwóch lat miał największą dynamikę wzrostu spośród wszystkich profili politycznych, a w czasie prowadzenia profilu zostały przeprowadzone trzy ogólnopolskie kampanie wyborcze i opublikowano na nim tysiące materiałów w różnej formie”. Administracja Facebooka –  podkreśla Konfederacja –  nigdy nie nawiązała z  przedstawicielami ugrupowania kontaktu w sprawie zastrzeżeń co do sposobu prowadzenia profilu, a jej płatne reklamy polityczne były zatwierdzane w kampaniach wyborczych. Wg Konfederacji usuwanie materiałów z ich profilu na Facebooku zdarzało się bardzo rzadko (ostatni raz w listopadzie 2021 r.) i nigdy nie towarzyszyły temu żadne wyjaśnienia poza całkowicie ogólną informacją o naruszeniu „Standardów Społeczności”. W bieżącym roku Facebook nie usunął żadnego materiału opublikowanego przez Konfederację.

W związku z tym CMWP SDP przypomina, iż wolność słowa należy do podstawowych zasad  demokratycznego państwa prawa. W Polsce jest ona zagwarantowana przez art. 54 ust. 1 Konstytucji. Poświadczają ją również wiążące Polskę akty prawa międzynarodowego. Wolności wypowiedzi dotyczy art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej . Także Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w art. 19 zapewnia „swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami”. Likwidując  profil Konfederacji na Facebooku przedstawiciel globalnych mediów społecznościowych w Polsce po raz kolejny stawia się ponad obowiązującym prawem  i blokuje dyfuzję istotnych z punktu widzenia interesu społecznego treści . Ze względu na powszechność serwisu społecznościowego Facebook w Polsce działanie takie ma charakter cenzury czyli kontroli publicznego przekazywania informacji, ograniczającej wolność swobodnego wyrażania myśli i przekonań. Jest to nieuzasadnione naruszenie zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa. CMWP SDP apeluje o zaniechanie takich działań i przywrócenie swobodnego funkcjonowania na Facebooku konta partii Konfederacja. 

Biorąc pod uwagę wszystkie wskazane powyżej okoliczności Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP ponownie apeluje do rządu o jak najszybsze przyjęcie przepisów gwarantujących wolność słowa w Internecie. Petycja w tej sprawie została złożona w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów  przez  wiceprezesa Instytutu na Recz Kultury Prawnej Ordo Iuris dr Tymoteusza Zycha,  Prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztofa Skowrońskiego i dr Jolantę Hajdasz, dyrektora CMWP SDP  już w styczniu 2021 r.

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 10 stycznia 2022 r.

Apel CMWP SDP o pozostawienie na stanowisku kurator oświaty Barbary Nowak

Centrum Monitoringu Wolności Prasy  SDP  z  najwyższym niepokojem przyjmuje żądania dymisji kurator oświaty w Małopolsce Barbary Nowak w związku z jej wypowiedziami na temat szczepień przeciwko COVID-19 udzielonymi w wywiadzie radiowym i apeluje do osób odpowiedzialnych o nie podejmowanie tego typu postępowania. Byłoby ono naruszaniem zasady wolności słowa demokratycznego państwa i naruszeniem prawa każdego obywatela Polski do swobody wypowiedzi, jakie gwarantuje polska Konstytucja i inne akty prawne.

7 stycznia b.r. małopolska kurator oświaty Barbara Nowak w rozmowie z Radiem Zet użyła sformułowania „eksperyment” w odniesieniu do szczepień przeciwko COVID-19 i opowiedziała się przeciwko wprowadzeniu takiego obowiązku szczepień dla nauczycieli. Uważam, że człowiek dorosły i wolny musi sam odpowiedzialnie wybierać i nie wolno go do tego zmuszać. Absolutnie nie zgadzam się z pomysłem, by kogokolwiek do czegokolwiek przymuszać. Zwłaszcza, jeśli mówimy o szczepionkach, których konsekwencje – tego eksperymentu – nie są do końca stwierdzone –powiedziała Barbara Nowak. Kurator oświaty  napisała później w mediach społecznościowych, iż „mając wykształcenie historyczne, a nie medyczne” nie powinna się wypowiadać na temat szczepionki, a w kolejnej rozmowie z PAP kurator zapewniła, że nie kwestionowała zasadności szczepień, jednak – jak dodała – każdy człowiek musi mieć prawo do wolnego wyboru. Przyznała także, że sama zaszczepiła się przeciwko COVID-19.

W tej sytuacji w ocenie CMWP SDP jakiekolwiek postępowanie dyscyplinarne wobec kurator Barbary Nowak  naruszy fundamentalną dla ustroju demokratycznego zasadę wolności słowa. W udzielanych dziennikarzom wywiadach każdy ma prawo przedstawiać swój osobisty punkt widzenia, a specyfika rozmowy emitowanej na żywo czyli w czasie rzeczywistym sprawia, iż wypowiedzi te mogą charakteryzować się większą spontanicznością i nie zawsze zamierzoną przez autora ich wymową. W związku z tym kara w postaci pozbawienia pracy w konsekwencji słów  wypowiedzianych  w środkach masowego komunikowania  byłaby działaniem całkowicie nieadekwatnym w stosunku do popełnionego czynu, jakim jest jak w tym wypadku wypowiedź w radiu, szczególnie w sytuacji, gdy wypowiedź ta dotyczy osobistych poglądów osoby, która udziela wywiadu.

CMWP SDP zwraca uwagę, iż karanie za poglądy, jakie miałoby miejsce w opisanym wyżej przypadku kurator Barbary Nowak może prowadzić do uruchomienia i upowszechnienia w komunikowaniu masowym  mechanizmu autocenzury, czyli samoograniczania się innych osób i nie podejmowania przez nich trudnych i kontrowersyjnych tematów społecznych, jakimi np. są problemy związane z potencjalnym obowiązkiem powszechnych szczepień przeciwko COVID-19 oraz ich skutkami społecznymi . W oczywisty sposób niszczyłoby to zasadę wolności słowa i prowadziłoby do ograniczenia swobód obywatelskich. Jest to tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect), wielokrotnie opisywany zarówno na gruncie prawa polskiego, jak i innych krajów jako działanie przeciwko wolności słowa i wypowiedzi. W związku z powyższym należy także przypomnieć, że wolność słowa i prasy podlega ochronie zarówno na gruncie krajowego, jak i międzynarodowego porządku prawnego. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, każdy ma prawo do swobody wypowiedzi, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Jak wielokrotnie podkreślał Europejski Trybunał Praw Człowieka, swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, a bez wolnej prasy społeczeństwo demokratyczne nie istnieje.

dr Jolanta Hajdasz, dyrektor CMWP SDP

Warszawa, 9 stycznia 2022 r.