Konkurs Dziennikarski Warmińsko-Mazurskiego Oddziału SDP

Termin nadsyłania prac do Konkursu Dziennikarskiego Warmińsko-Mazurskiego Oddziału SDP w Olsztynie został wydłużony do 31 marca 2025 roku. Jak zapewniają organizatorzy to wyjątkowa okazja, by wyróżnić autorów najlepszych publikacji z 2024 roku podejmujących ważne społecznie tematy Warmii i Mazur.

 

Kategorie konkursowe:

 

Nagroda Główna – dla najlepszej publikacji roku;

Nagroda Wolności Słowa im. Ks. Benedykta Przerackiego – dla materiałów broniących wartości demokratycznych;

Nagroda dla Młodego Dziennikarza – dla osób poniżej 30. roku życia.

 

Możliwe są też wyróżnienia w następujących kategoriach:

 

dziennikarstwo prasowe i internetowe;

dziennikarstwo radiowe i podcasty;

dziennikarstwo telewizyjne;

książki dziennikarskie (eseje, reportaże, autobiografie, publicystyka);

dziennikarstwo obywatelskie.

 

Termin nadsyłania prac: do 31 marca 2025 r.

Organizatorem jest Warmińsko-Mazurski Oddział SDP w Olsztynie ze wsparciem MKiDN.

Pula nagród w tegorocznej edycji to 8 tys. zł.

POŻEGNANIE TWÓRCY OBRAZU FILMOWEGO ŚP. ANDRZEJA GALIŃSKIEGO

Śp Andrzej Galiński – to był wybitny operator filmowy. Wybitny. Twórca o niestandardowym życiorysie, wsławił się w 1971 r. wielkim filmem z prekursorskiej polskiej wyprawy w Himalaje na bardzo trudny wspinaczkowo  7-tysięcznik, gdzie pracował z ciężką kamerą niemal do wierzchołka tej góry [nie był wspinaczem!].
Także postawa śp. Andrzeja Galińskiego, postawa twórcy i przyjaciela w środowisku operatorskim w TVP była wyjątkowa, mial wielki wpływ na kształtowanie postaw twórczych i solidaryzowanie tej grupy zawodowej w TVP .
Dzisiaj, w tej zagrabionej tvp nie spodziewam się, by jakikolwiek film tego twórcy powtórzyli, by o śp. Andrzeju ktokolwiek pisał wspomnienia…szkoda wielka. Unicestwianie wzorcowych, niezwykłych osobowości twórców, którzy życie wiązali z posługą widzom – to tez składowa działań dzisiejszych bolszewickich niszczycieli medium publicznego.
Tak myślę dzisiaj o śp Andrzeju, jako jego koleżanka po fachu, zafascynowana niezwykłymi operatorskimi dokonaniami Andrzeja Galińskiego, wiodącego w grupce starszych twórców filmu dokumentalnego z wysokich gór, byli  w tej grupce Szymon Wdowiak, Staszek Jaworski [+w Himalajach], a wczesniej Sergiusz Sprudin.Tak:
…zmarł Andrzej Galiński, wybitny operator filmowy, realizator filmów dokumentalnych, ur. 1937. 09. 06 w Wilnie. Dziś zmarł, 21.marca.2025r.
Piszę „zmarł”, ale to słowo jest okrutne w moich myślach, dla mnie – poszedł na wielką wyprawę , był himalaistą, autorem dzieła, nie ot, filmu z wyprawy na Kunyang Chhish w Himalajach Karakorum, 1971 r. Z ciężką kamerą wspinał się z wytrawnymi wspinaczami, na ten trudny 7-tysięcznik. To film Andrzeja przyniósł sławę tej prekursorskiej wyprawie himalajskiej Polaków.
Kochał góry, kochał film. To były jego pasje życia. W archiwach TVP zapewne leżą stosy puszek z taśmami autorstwa Andrzeja. Archiwum jak i cala ta machina tvp – juz nie nasza, zawłaszczona. Nasza legenda, Andrzeju, jest w nas samych. W każdym ujęciu fantastycznych filmów jesteś.
Andrzej Galiński dzielił się ze mną sekretami zawodowca, wraz ze Staszkiem Jaworskim śp. operatorem [zginał w Himalajach], przekazywali mi bezcenne rady, kruczki techniczne, gdy szykowałam się na swój pierwszy film z wyprawy wysokogórskiej w Hindukusz 1977/78 r., zimą. Rysowali na serwetkach w bufecie jak mierzyć światło na lodowcu, jak ustawiać kamerę tam wysoko, gdy lód odbija promienie jak płonące lustro…
Andrzej wspierał moje starania o kategorię zawodową operatorską, 1977 r., gdy opór był w komisji zawodowej silny, ot, dziewczyna, z kamera, nie, nie chcieli dopuścić. Przegłosował ich wszystkich „a czy ktoś z Was wie co to kręcenie filmów w rozrzedzonym powietrzu, w ekspozycji???” i zgodzili się.
Andrzeju, byłeś dla mnie cale lata wzorem determinacji twórczej i – życia pełnego marzen i fascynacji górami.
Wieczny odpoczynek tam na niekończącej się wyprawie!
Dla śp Andrzeja napisała A.T.Pietraszek
                                                                                                           ***
Na swoim profilu X pożegnanie śp. Andrzeja Galińskiego umieściła dawna dziennikarka TVP kierująca m.in. „Wiadomościami”  Marzena Paczuska – członek Krajowej Rady Radiowonii i Telewizji:
„Andrzej Galiński. Wybitny operator filmowy i telewizyjny. Autor zdjęć do wielu filmów dokumentalnych. Himalaista. Pracował także dla news’ów TVP. Nauczyciel i twardy recenzent. Dobry i mądry człowiek. R.I.P.” – napisała Paczuska
                                                                                                          ***
Ceremonia pogrzebowa śp. Andrzeja Galińskiego rozpocznie się w kościcele św. Piotra i Pawła w Pyrach o godz. 10.00.
***
Andrzej Galiński urodzony w 1937 r. w Wilnie. Operator filmowy znany z wielu znakomitych filmów i realizacji, m.in. Rozbijemy zabawę…Khiangyang Kish znaczy Góra NarożnaTagebuch. Dziennik doktora Hansa Franka
(z Filmweb)
                                                                                                            ***
Lista fimów filmów śp Andrzeja Galińskiego m.in. na portalu Film Polski TUTAJ oraz na portalu Filmweb: TUTAJ
Fot. za programem red. Marzeny Paczuskiej, X

Naszej Koleżance

Jolancie Łopuszyńskiej – Galińskiej

wyrazy głębokiego współczucia i żalu
z powodu śmierci

Męża śp. ANDRZEJA GALIŃSKIEGO

wieloletniego operatora filmowego Telewizji Polskiej

składają

Koleżanki i Koledzy z SDP

ALEKSANDRA TABACZYŃSKA: Pół roku po Wielkiej Wodzie – „Arka…” wystawa ojca SAVIO SITARCZYKA OFM w SDP – zdjęcia

Sześć miesięcy upłynęło od ostatniej powodzi w Kłodzku w 2024 roku. Dramatyczne wydarzenia utrwalił na zdjęciach franciszkanin, ojciec Savio Sitarczyk OFM. Ekspozycja tych poruszających fotografii pt.:” Arka. A co po powodzi?” dostępna jest dla zainteresowanych w holu pierwszego piętra siedziby Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Foksal w Warszawie. Organizatorami wydarzenia są Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich oraz Wspólnota Twórców Chrześcijańskich Vera Icon.

Otwarcie wystawy odbyło się 18 marca. Poprzedziło ją spotkanie pt.” Pół roku po wielkiej wodzie”, które poprowadził Jan Pospieszalski.

 

Najpierw o swoich doświadczeniach powodziowych opowiedział autor zdjęć. O. Savio to młody kapłan, który swoją posługę duszpasterską rozpoczął w Kłodzku dopiero w sierpniu 2024 roku, a więc na miesiąc przed zalaniem miasta i okolic. Do tej pory jest wikariuszem w tej samej parafii, to jest pw. Matki Bożej Różańcowej, którą prowadzą franciszkanie.

Rzeka nieszczęść

W czasie, gdy klasztor został zalany przez wielką wodę, o. Savio nie tylko zabezpieczał, wynosił i ratował co tylko się dało, ale gdy starczyło czasu i były ku temu możliwości dokumentował zdjęciami powódź.

Na fotografiach uwiecznił zarówno zniszczenia dokonane przez żywioł, jak i to, co nastąpiło później — chwile, gdy ludzie z odruchu serca zaangażowali się w pomoc poszkodowanym. Wystawa składa się z dwunastu zdjęć, opatrzonych tytułami, połączonych w pary, które dopełniają się wzajemnie.

Ławki jak łódeczki

Oprócz wystawy, o. Savio wyświetlił zebranym zdjęcia oraz materiały wideo, swojego autorstwa, pokazujące rwącą rzekę wody przepływającą przez klasztor. Rzeka ta niosła i zabierała wszystko, co spotkała na swojej drodze. Franciszkański klasztor, został zalany jako pierwszy.

Woda sięgała do wysokości trzech metrów. Runął mur wokół klasztoru. Na zdjęciach i filmach widać, jak potężne, drewniane ławki i klęczniki dryfują po kościele niczym łódeczki. Widać także, że opadanie wody jest również rwącą rzeką. Ta z kolei pozostawia za sobą błoto i muł tak ciężkie, że jak zastygną to bardzo trudno ruszyć i strząsnąć je z łopaty.

Dotyk powodzi

Następnie wystąpiła Maria Wiernikowska, dziennikarka, która zasłynęła relacjami z powodzi w 1997 roku, wyświetlając fragmenty swoich reportaży o ostatnim żywiole. Jej opowieść o powodzi z roku 2024, ukazała inny wymiar tragedii niż na zdjęciach o. Savio. Wiernikowska skupiła się na emocjach ludzi dotkniętych kataklizmem. W reportażu widać skrajnie zdesperowanych powodzian, którzy z trudem panują nad swoim zdenerwowaniem i nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Widać heroicznie, ponad siły walczących o swoje zrujnowane domostwa mężczyzn i kobiety.

Ludzi, którzy, dopóki pracują fizycznie, kontrolują towarzyszące im emocje, jednak zapytani o powódź z trudem panują nad głosem i napływającym przygnębieniem. Wreszcie wolontariuszy, którzy przyjechali z całej Polski, poświęcając bezinteresownie swój wolny czas, nie szczędząc sił, potu i ciężkiej pracy fizycznej.

Wystawa o. Savio będzie dostępna dla zwiedzających jeszcze przez kilka tygodni w Domu Dziennikarza SDP przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

 

 

 

 

 

Prezes SDP: ŻANDARMERIA W DOMU DZIENNIKARKI EWY STANKIEWICZ. KTO I KOGO CHCE ZASTRASZYĆ?

Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego – to fragment wpisu prezes SDP Jolanty Hajdasz.

Sytuacja jest dramatyczna. W piątek Żandarmeria Wojskowa weszła do domu dziennikarki Ewy Stankiewicz, autorki filmów o tragedii smoleńskiej.

„Żandarmeria Wojskowa w mieszkaniu dziennikarki! Przeszukanie w domu Ewy Stankiewicz. Przyczyną jej publikacje na temat zamachu smoleńskiego” –  podkreśliła we wpisie na X prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Jolanta Hajdasz, szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP.

„Kto i kogo chce tym zastraszyć? Ewa to laureatka Nagrody Głównej SDP za film na ten temat, będziemy domagać się wyjaśnień i Ją wspierać” – podsumowała Hajdasz, która zapowiedziała już protest CMWP w tej sprawie.

 

 

Film MARIUSZA PILISA 21.37 pod PATRONATEM STOWARZYSZENIA DZIENNIKARZY POLSKICH – od 2 kwietnia w 300 kinach

Film 21.37 wejdzie do kin w 20. rocznicę śmierci św. Jana Pawła II. „21.37” Jak zapowiadają twórcy,
będzie to film o nas.  Reżyserem filmu jest red. Mariusz Pilis , wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Stowarzyszenie objęło film swoim patronatem. 

„Czujemy, że dzieje się coś, co nas przerasta – pisali dziennikarze w 2005 r.  – W Polsce dzieją się rzeczy szczególne. Jeszcze dobrze nie wiemy co, ale w naszym życiu pojawia się nowa jakość”. Tak dokładnie 20 lat temu wyglądała nasza rzeczywistość. Ucichła wrzawa, kłótnie, w tym czasie spadła nawet przestępczość.
„Wspominanie dobrych chwil sprawia, że jesteśmy lepsi” – podkreślił podczas krakowskiej premiery filmu „21.37” jego reżyser Mariusz Pilis, dziennikarz, reportażysta, producent, scenarzysta, wiceprezes SDP.
21.37 to opowieść o nieprawdopodobnych wydarzeniach, które miały miejsce w Polsce po śmierci Jana Pawła II. „To, czego doświadczyliśmy po 2 kwietnia 2005 roku, było wielkie, niepowtarzalne i mistyczne. Nigdy wcześniej nie miało miejsca i zapewne już nigdy się nie wydarzy – mówi Przemysław Wręźlewicz producent i dystrybitor  z Rafael Film.

Wielkie zatrzymanie

„Już przed pracą nad filmem wiedzieliśmy, że taki obraz musi powstać. Chcemy wszystkim przypomnieć to, jak wielką
rolę św. Jan Paweł II odegrał naszym życiu. Przy okazji pracy nad filmem wszyscy dostrzegliśmy wyjątkowy szczegół. Zdarza się nam nawet nagminnie zapominać o tym, co robiliśmy wczoraj. Jeśli chodzi o pamiętny 2 kwietnia 2005 roku wszyscy, z którymi rozmawialiśmy, pamiętają dokładnie, gdzie wtedy byli i co robili. Śmierć papieża była momentem «wielkiego zatrzymania». To właśnie chcemy pokazać widzom na wielkim ekranie; pragniemy przypomnieć o tym, że kochaliśmy św. Jana Pawła II i on kochał nas. To właśnie uświadomiliśmy sobie gremialnie wtedy, kiedy odszedł” – podkreśla Wręźlewicz.

Kim wtedy byliśmy?

21.37 to film, który na zawsze zapisuje w historii tamte wydarzenia. To film, po którym trudno nie zadać pytań: Kim był dla nas był człowiek, którego odejście potrafiło zatrzymać nasz świat i przenieść nas na wiele dni w inny wymiar? Kim my byliśmy wtedy i co się z nami stało po 20 latach? Zatrzymał się czas, ustały kłótnie, Polacy zaczęli mówić lepszym językiem, nagle dostrzegli wokół siebie innych dobrych ludzi i dobre emocje. „Ujrzeliśmy naród w stanie świętości” – komentowano.
Przede wszystkim jednak 21.37 będzie dla widza pełnym wzruszeń i dobrych emocji doświadczeniem, wywołującym tęsknotę za pięknem tamtych dni. „Już dzisiaj zapraszamy wszystkich Państwa do kin indywidualnie i grupowo. Przeżyjmy razem tę chwilę, która nas połączyła. To też być może «ostatni dzwonek, aby przekazać młodemu pokolenie prawdę o tym, jakie miejsce w życiu całego świata miał św. Jan Paweł II. Nie chcemy, żeby 21.37 była tylko internetowym memem” – podkreśla dystrybutor.
Premiera filmu odbyła się w Krakowie 1 kwietnia 2025 roku. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które miedzy innymi  jest patronem honorowym zorganizuje specjalny pokaz filmu oraz spotkanie z jego twórcami.

ITALIA w KLUBIE HISTORYCZNYM SDP – „Włoskie drogi Polaków do niepodległości”

Zapraszam w czwartek 27 lutego o godz. 17.30 do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (Warszawa, ul. Foksal 3/5) na kolejne spotkanie Klubu Historycznego. Tym razem usłyszymy prelekcję  pt. „Włoskie drogi Polaków do niepodległości”.

Poznamy historyczne związki  polskich elit z Italią: poczynając od królowej  Bony przez renesansowe inspiracje w sztuce i naukę Polaków na włoskich uniwersytetach.

Dowiemy się też o tworzeniu Legionów Polskich we Włoszech  i pierwszym marszu żołnierzy polskich do Ojczyzny. Następnie usłyszymy, jak formowały się polskie jednostki w Italii pod koniec I wojny światowej, o czym najczęściej niewiele wiemy.  A prelekcję zakończy opowieść o 2. Korpusie  Polskim gen. Andersa i bitwie pod Monte Cassino.

Naszym gościem będzie wybitny znawca tematu, od wielu lat organizujący wyprawy śladami Polaków do Włoch  – Adam Siwek – dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej.

.Serdecznie zapraszam

Hanna Budzisz ,

szefowa Klubu Historycznego SDP

O rotmistrzu WITOLDZIE PILECKIM w Klubie Publicystyki Kulturalnej SDP – TRANSMISJA

Klub Publicystyki Kulturalnej SDP zaprasza na trzecie w tym roku spotkanie – jak zwykle w pierwszą środę miesiąca, 5 marca 2025 r., o godz. 17.00, w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie.

Gościem tym razem będzie Jarosław Wróblewski, autor m.in. barwnej biografii „Rotmistrz” oraz książki pt. „Niezniszczalny. Rozmowy o Witoldzie Pileckim”, który przybliży współczesny fenomen tego legendarnego bohatera i żołnierza, ochotnika do Auschwitz, zamordowanego przez komunistów w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w 1948 r.

Zapraszam serdecznie!

dr Teresa Kaczorowska,

przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP

Spotkanie będzie transmitowane online na kanale YouTube  SDP:

***Witold Pilecki ps. „Witold”, „Druh”; nazwiska konspiracyjne „Roman Jezierski”, „Tomasz Serafiński”, „Leon Bryjak”, „Jan Uznański”, „Witold Smoliński”; kryptonim T-IV (ur. 30 kwietnia? /13 maja 1901 r. w Ołońcu, zm. 25 maja 1948 w Warszawie), rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego, współzałożyciel Tajnej Armii Polskiej, żołnierz Armii Krajowej, więzień i organizator ruchu oporu w KL Auschwitz.

Autor raportów o Holocauście, tzw. Raportów Pileckiego. Oskarżony i skazany przez władze komunistyczne Polski Ludowej na karę śmierci, stracony w 1948 r. Unieważnienie wyroku nastąpiło dopiero w 1990 r. W 2006 r. pośmiertnie odznaczony Orderem Orła Białego, w 2013 r. został awansowany na stopień pułkownika.

Witold Pilecki to nie tylko bohaterski ochotnik do Auschwitz, urodzony żołnierz i wytrawny konspirator. To nie tylko symbol posuniętej do granic odwagi, ale i przykład romantycznej kresowej duszy. Mało osób kojarzy Rotmistrza z pisaniem wierszy. Warto więc pochylić się nad jego wrażliwością i literackim czy malarskim talentem. Był człowiekiem nieszablonowym, służącym innym, za bliskich współpracowników uważany za legendę jeszcze za życia. Czy jest bohaterem na nasze czasy?

       ***

***Jarosław Wróblewski (ur. 1971) – dziennikarz z pasją historyczną, w młodości działacz antykomunistycznego Ruchu Młodzieży Niezależnej w Zielonej Górze i Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Absolwent Wydziału Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Autor książek: „Zośkowiec”, „Gryf”, „Kwatera Ł. Wolność jest kuloodporna”, „Rotmistrz” i ostatniej „Niezniszczalny. Rozmowy o Witoldzie Pileckim”. Należy do Grupy Historycznej „Zgrupowanie Radosław”, bierze często udział w rekonstrukcjach. Obecnie pracownik Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, gdzie jest redaktorem naczelnym biuletynu „Rakowiecka 37”. Mieszka w Warszawie.

HIENA ROKU 2024 dla Doroty Wysockiej-Schnepf i Grzegorzorza Nawrockiego z TVP w likwidacji – relacja + wideo

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przyznał antynagrodę dziennikarską. Hienę Roku 2024 dostali Dorota Wysocka-Schnepf i Grzegorz Nawrocki z TVP w likwidacji, autorzy programu z cyklu „Niebezpieczne związki” wyemitowanego w TVP INFO 10 października 2024 roku pod tytułem „Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka”.

Kilka argumentów decydujących o przyznaniu Hieny Roku 2024 Dorocie Wysockiej-Schnepf i Grzegorzowi Nawrockiemu przedstawił wiceprezes SDP Mariusz Pilis. „Wspomniane osoby naruszyły prawie wszystkie zasady, jakie winni przestrzegać dziennikarze. Są one zapisane w polskiej i międzynarodowej Karcie Etyki Dziennikarskiej. Dziennikarstwo jest służbą społeczeństwu. Tymczasem autorzy programu zlekceważyli obowiązek szacunku dla prawdy i prawo opinii publicznej – odbiorców telewizji do poznania prawdy” – mówił Pilis.

„Autorzy nie zachowali zasady rzetelności w zbieraniu i publikowaniu informacji oraz prawa do bezstronnego komentowania. Program zbudowali na rzekomych faktach, które w rzeczywistości nie miały miejsca. Nie podali też żadnych źródeł swoich informacji” – podkreślił Mariusz Pilis w imieniu ZG SDP.

ZG. SDP podczas ogłoszenia przyznania Hieny Roku 2024

Uzasadnienie przyznania antynagrody przyznanej przez ZG SDP przedstawił Rzecznik Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński:

„Hienę Roku 2024 otrzymują dziennikarze – Dorota Wysocka-Schnepf i Grzegorz Nawrocki, autorzy programu telewizyjnego z cyklu <<Niebezpieczne związki>> wyemitowanego w TVP w likwidacji,  w dniu 10 października 2024 roku, pod tytułem – <<Czy PiS odpowie za finansowanie Rydzyka>>” – oznajmił Reszczyński.

„Grzegorz Nawrocki wspólnie z Witoldem Krasuckim już raz, w 2001 roku, otrzymał od SDP antynagrodę Hiena Roku za wyemitowany w TVP 1 reportaż pt. <<Dramat w trzech aktach>>, w którym rozmówcy twierdzili, że przekazywali pieniądze z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego działaczom Porozumienia Centrum, partii braci Kaczyńskich. Program wyemitowano tuż przed kampanią wyborczą do Sejmu w trakcie urzędowania Lecha Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości. Po latach sąd skazał oszczerców, telewizja przeprosiła braci Kaczyńskich, a współautor reportażu Grzegorz Nawrocki powrócił niedawno do TVP w likwidacji, jak widać po kolejną Hienę Roku” – mówił Wojciech Reszczyński.

Rzecznik Dyscyplinarny SDP wskazywał dalej na szczególnie negatywne dla dziennikarstwa cechy programu Doroty Wysockiej-Schnepf i Grzegorza Nawrockiego:„Ten prymitywny przekaz, przypominający komunistyczną propagandę minionych lat, ma podtrzymać narrację, że zakonnik, osoba konsekrowana, o. dr Tadeusz Rydzyk jest patologicznym symbolem nierówności prawa w Polsce i że władza wreszcie musi coś z tym zrobić. Tym bardziej że, jak utrzymują autorzy programu, za zakonnikiem stoi opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość, która <<finansuje Rydzyka>>. To kolejne kłamstwo wkomponowane nieprzypadkowo w bieżące działania rządu zmierzającego do odebrania finansowania dla PiS” – mówił Wojciech Reszczyński prezentując uzasadnienie przyznania Hieny Roku 2024.

Oto tekst całego uzasadnienia ZG SDP ws. przyznania Hieny Roku 2024:

Uchwała ZG SDP ws. przyznania HIENY ROKU 2024

Prezes SDP Jolanta Hajdasz podkreśliła, że decyzja o przyznaniu antynagrody ogłaszanej przez SDP od 1999 roku z dwoma przerwami, jest dla władz stowarzyszenia zawsze smutne, ale po prostu należy to robić bijąc na alarm w sprawach szczególnie bulwersujących. „Zawsze Hieny Roku zapadają w pamięć, bo pokazujemy, czego nie wolno robić, jak nie należy postępować” – mówiła Hajdasz.

Ogłoszenie antynagrody Hiena Roku 2024 przyznawanej przez ZG SDP – do lewej: prezes SDP, dyrektor CMWP SDP dr Jolanta Hajdasz, wiceprezes SDP Mariusz Pilis, Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński Fot. SDP

„Teraz to jest bardzo wymowne, że ZG SDP przyznał Hienę Roku 2024 jednogłośnie, właściwie bez wątpliwości. Takiego <<dziennikarstwa>> nie wolno uprawiać” – powiedziała prezes SDP dodając, że władze stowarzyszenie dokładnie przeanalizowały program. „Ważne jest pokazanie przykładów tak jak w prezentacji [podczas ogłaszania Hieny Roku 2024 pokazano slajdy szczegółowo dokumentujące formy nadużyć -red.] biorąc nawet na siebie ryzyko, że ktoś nas pozwie do sądu. Nie boimy się, mamy argumenty” – podsumowała Hajdasz.

Rzecznik Dyscyplinarny SDP Wojciech Reszczyński podkreślił, że przyznawanie antynagrody jest trudne, ale konieczne. „Nie możemy być obojętni wobec zła, które się dzieje. Dziennikarze muszą służyć społeczeństwu, nie mogą służyć mamonie, nie mogą służyć wrogom Polski” – wskazywał publicysta. „Polski dziennikarz musi mieć na uwadze polską rację stanu, musi doceniać rolę tysiącletnią rolę Kościoła, bez niego państwo polskie nie przetrwałoby” – zwrócił uwagę Rzecznik Dyscyplinarny SDP.

„Było wielu kandydatów do tej antynagrody, bo dziennikarstwo zeszło na psy – mówię to z całą odpowiedzialnością. W tym przypadku przeważyło to, że działalność tej dwójki dziennikarzy jest niezwykle szkodliwa” – podkreślił Wojciech Reszczyński

Wieloletni prezes SDP a teraz członek ZG SDP Krzysztof Skowroński, że nie ma idealnego świata, gdzie brak jest powodów do wręczania antynagród dziennikarskich. „Pokazaliśmy fakty, a szczególnie bulwersujące jest to, że w programie mówiono, o rzekomych <<nadużyciach Kościoła i ojca Rydzyka oraz PiS>> tak, jakby wszystko było już udowodnione, a była to tylko agresywna <<publicystyka>> oparta w dużej części na manipulacji” – powiedział Skowroński.

Frament prezentacji multimedialnej przedstawianej przez prezes SDP Jolantę Hajdasz

Prowadząca spotkanie, na którym ogłoszono przyznanie antynagrody Anna Popek z ZG SDP powiedziała, że nadal ma nadzieję na powrót prawdziwej misji dziennikarstwa. „Rzeczywistość jednak wskazuje, że może być inaczej” – zaznaczyła Popek.

Janusz Życzkowski z ZG SDP przyznał, że dużo łatwiej przyznawać prawdziwe nagrody niż piętnować przykłady złego dziennikarstwa. „To jest taki branżowy alarm, że na pewną formę aktywności medialnej nie ma naszej zgody” – podkreślił Życzkowski.

 

 

 

Relacja wideo:

Komunikat ZG SDP w sprawie nieprawidłowości przy wyborach do władz Oddziału Warszawskiego SDP

20 stycznia b.r.  ZG SDP zwrócił się do KRS z wnioskiem o weryfikację, czy zmiany zgłoszone lub mające zostać zgłoszone do KRS przez Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich  w konsekwencji wyborów nowych władz oddziału są zgodne z przepisami prawa i statutem SDP. 

Powyższy wniosek uzasadniony jest faktem, iż wg naszej wiedzy podczas wyborów do władz terenowych w Warszawie  7 grudnia 2023 r. OW SDP dopuścił się poważnych uchybień w zakresie przeprowadzenia procedury wyborczej. Szczególnie istotnym zarzutem, który został zgłoszony do KRS,  jest fakt, iż do Zarządu OW SDP kandydował i został wybrany p. Marek Czarnecki. Zgodnie z informacją opublikowaną na stronie Biuletynu Informacji Publicznej Sądu Okręgowego w Warszawie, p. Marek Czarnecki był w tym czasie Wiceprezesem Zarządu Krajowego „Ruchu Jedności Polaków”. Jest to partia polityczna wpisana do ewidencji pod nr 451 z dniem 19 maja 2023 r. Tymczasem zgodnie z § 29 ust. 4 pkt 2 statutu SDP, nie wolno łączyć funkcji we władzach Oddziału Stowarzyszenia z funkcją członka władz partii politycznej. Członkowie zebrania OW SDP nie zostali poinformowani, że w/w pełni taką funkcję. Należy przy tym dodać, że nie brał on udziału w zebraniu wyborczym.

Marek Czarnecki jest politykiem, o czym świadczy jego biogram i przebieg kariery zawodowej (źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Czarnecki_(polityk). Nie ma  dziennikarskiego dorobku  zawodowego, który uzasadniałby jego obecność w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, a z racji swojej aktywności politycznej nigdy nie powinien kandydować i zasiadać we władzach SDP. Apelujemy do Marka Czarneckiego o dobrowolne zrzeczenie się obecnej funkcji i wycofanie się z działalności w SDP.

Niezależnie od decyzji KRS i OW SDP na wniosek Prezesa SDP sprawą zajmie się Naczelny Sąd Dziennikarski oraz Rzecznik Dyscyplinarny SDP.

 

W imieniu ZG SDP

Jolanta Hajdasz, prezes SDP

ZESPÓŁ TO MOJE ŻYCIE. Relacja ze spotkania Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP poświęconego Marii Czupratowskiej-Semczuk 

W przyszłym roku Politechnika Warszawska będzie obchodzić swoje 200-lecie, zaś Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej –75-lecie. Ten jeden z najstarszych uczelnianych zespołów w Polsce odniósł wielki sukces, jest dziś wizytówką Politechniki, w czym ogromną zasługę ma Pani Maria Czupratowska-Semczuk – powiedział prof. Andrzej Jakubiak w Domu Dziennikarza, gdzie gościem Klubu Publicystyki Kulturalnej była legendarna, pochodząca z Wilna tancerka, choreografka, długoletnia kierowniczka artystyczna Zespołu.

Rzadko sama piszę o spotkaniach Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP, który prowadzę od jesieni 2012 r. Ale spotkanie 8 stycznia 2025 r. było tak wyjątkowe i wzruszające, że podjęłam temat…

Spotkanie z Marią Czupratowską-Semczuk (w środku), z lewej Teresa Kaczorowska, z prawej prof. Andrzej Jakubiak. Fot. TK

Maria Czupratowska-Semczuk – drobna, skromna, siwiutka, 94-letnia kobieta z błyszczącymi oczyma. Mimo wielu nieszczęść – przeżyć wojennych, repatriacji z rodzinnych Kresów, a ostatnio utraty męża i córki – jest radosna i uśmiechnięta. Witana z czułością przez licznie przybyłych do Domu Dziennikarza swoich artystycznych wychowanków, także przez prof. Andrzeja Jakubiaka, nazywanego „ministrem kultury” Politechniki Warszawskiej. – Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej to moje życie! – wyznała była tancerka baletu, wychowanka Opery Lwowskiej, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego.

Jest z Zespołem Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej niemal od początku. Przyjechała do Warszawy z Wrocławia jeszcze za Bieruta i Stalina, w 1952 r., kiedy Zespół miał niespełna rok. Pierwsi jego członkowie – studenci Politechniki Warszawskiej – ujęli ją wówczas zapałem, miłością do polskiego folkloru, tańca, muzyki, swoim patriotyzmem.

– Była to wspaniała młodzież, często z Kresów, garnąca się do polskości, pragnąca zapomnieć gehennę wojny, przesiedlenia, Holocaust, obozy koncentracyjne, jeden z tancerzy był lotnikiem Dywizjonu 303. Zespół liczył około 100 osób, przyjmowaliśmy wszystkich chętnych, musieliśmy się liczyć z komunistyczną  cenzurą – wspomina, piękną polszczyzną, pani Maria pracująca przez wiele lat jako lektorka języka rosyjskiego, wykładowca, później kierownik Studiów Języków Obcych Politechniki Warszawskiej.

Maria Czupratowska-Semczuk zna cały repertuar Zespołu. Przeżyła z nim ponad 3 tysiące koncertów na scenach krajowych i zagranicznych, na wszystkich kontynentach świata, prezentując polski folklor, pieśni, tańce i melodie z większości regionów Polski, a także całe widowiska artystyczne nawiązujące do polskiej historii narodowej. Zespół uczestniczył w najważniejszych imprezach, m.in. w 1955 r. w Światowym Festiwalu Młodzieży w Warszawie i otwierał Stadion Dziesięciolecia, w 1956 r. brał udział w otwarciu Pałacu Kultury i Nauki; ale koncertów i festiwali Zespołu, trudno dziś policzyć. Pani Maria z sentymentem wspomina jednak niezapomniany pierwszy wyjazd zagraniczny ZPiT PW, w 1956 roku, do Amsterdamu. Ich występy, w pierwszych własnych kostiumach kurpiowskich, utrwaliła wtedy nawet Polska Kronika Filmowa, gdyż Zespół reprezentował Polskę. – Jechaliśmy do Amsterdamu pociągiem, ściśnięci po 10-12 osób w przedziale, zaś nasze kostiumy ciężarówką, która nie zawsze za nami nadążała – opowiada z fantastyczną pamięcią o wrażeniach, o humorystycznych zdarzeniach, a także wręcz o szoku jakiego doznali z powodu obfitości wszystkiego na Zachodzie. Pamięta, że nie mogli nasmakować się coca coli…

Na czarno-białych ujęciach filmowych z tamtych lat najlepiej widać artystyczny temperament i talent muzyków oraz tancerzy, podobnie jak na zdjęciach, które przygotowała na spotkanie Joanna Szczepańska, wiceprezes  , była tancerka, absolwentka PW, której mąż też był w Zespole, a wcześniej jej rodzice.

Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej stopniowo się rozrastał, przybywało członków, kostiumów, choreografii. Maria Czupratowska-Semczuk była cały czas z Zespołem i jest do  dziś – wciąż reżyseruje okolicznościowe przedstawienia (dziś w Zespole uczestniczą tancerze, śpiewacy i muzycy z różnych pokoleń), tworzy choreografie, prowadzi grupę Oldbojów. Na złoty jubileusz ZPiT PW napisała publikację „50 lat z Zespołem Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej”. Jest Honorową Konsultantką ds. Artystycznych Zespołu Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej.

– Byłam pod okupacją i niemiecką, i sowiecką, przeżyłam więzienia, ale to przeminęło. Widać mam żyć, aby zapłacić otoczeniu dobrem. Bo nasz folklor jest piękny jak żaden inny na świecie! Począwszy od smętnych rzewnych kujawiaków po ogniste mazury i kujawiaki. To wyjątek w świecie, to ocean najróżniejszych form tanecznych i wokalnych. Dziś muzyka ludowa jest wykorzystywana w muzyce popularnej, często stylizowanej, choć nie zawsze mi się to podoba.

Zespół jest zdobywcą licznych laurów, polskich i międzynarodowych, m.in. srebrnej i brązowej Kolii Książąt Burgundii, srebrnej płyty przyznanej przez francuską Akademię Muzyczną im. Charles’a Crosa Międzynarodowego Festiwalu w Izmirze – Złotej Artemidy, głównej nagrody na Harmonie Festiwal ’99 w Lindenholzhausen w Niemczech. Za zasługi dla Warszawy otrzymał Złotą Syrenkę. Odznaczony jest również Złotym Krzyżem Zasługi oraz dyplomem Ministra Spraw Zagranicznych za propagowanie polskiej kultury za granicą.

– Stopniowo Zespół zaczął stanowić rodzinę, wielopokoleniową, która trwa do dziś  – podkreśla seniorka, laureatka prestiżowego Medalu Politechniki Warszawskiej z 2017 r.

Joanna Szczepańska: – Ta nasza zespołowa rodzina, pielęgnowanie więzi istnieją dzięki Pani Marii. Niech Pani zostanie z nami jak najdłużej! – na te słowa sala w Domu Dziennikarza zaśpiewała swojej artystce 200 lat. Posypały się kwiaty, uściski, a trzy młode artystki ZPiT umiliły to spotkanie śpiewem oraz muzyką. – Nie byłoby mnie gdyby nie Zespół! – dziękowała ze łzami w oczach pani Maria.

– Jak oni ją kochają! – komentowała ten wieczór wzruszona Hanna Malinowska-Wegner. Z kolei Bogna Lewtak-Baczyńska, choć była w Zespole krótko, to cudownie go wspomina, podkreślając jego „rewelacyjne zasługi dla kultury polskiej”. – Żaden z instruktorów Zespołu nie zdobył takiej miłości jego członków jak Pani Maria – chylił czoło prof. Andrzej Jakubiak.

Młode artystki z ZPiT PW zapewniły oprawę muzyczną. Fot. TK